czerwona wstążeczka

17.11.03, 20:20
Witajcie!
Powiedzcie, co sądzicie o przyczepianiu do wózka czerwonej wstążeczki? Ponoć
ma ona odstraszać złe duchy. Niedawno odkryłam coś takiego u moich znajomych
z wykształceniem wyższym! No doprawdy! Nawet nie skomentowałam, bo było mi
zbyt głupio.
Czy wiecie, dlaczego tak naprawdę się to robi?
Joanna
    • sugar_mama_danielcia Re: czerwona wstążeczka 17.11.03, 20:29
      O ile wiem to czerwona kokardke przyczepiaja mamy na wozkach swoich coreczek,
      zeby te nie zostaly zauroczone przez wszystkich wzdychajacych nad uroda
      malenstw. Bez komentarza sad(

      Dodam, moja daleka znajoma spotkala mnie kiedys na ulicy, a bylo to tuz po
      narodzinach mojego synka. Stanela na wozkiem i mowi 'ale cudowny, ale
      sliczny'. A potem 'tfu, tfu....nie wolno tego dziecku mowic, bo sie
      zauroczy...'

      A ja codzien mojemu krolewiczowi powtarzam, ze on najpiekniejszy, najdrozszy i
      najkochanszy i ze jest mamusi srebrna gwiazka z nieba. I niech wie i nigdy o
      tym nie zapomina.

      Pozdrawiam
      Sugar
      • ochotka69 Re: Czerwona wstążeczka 18.11.03, 12:50
        To chodzi oczywiście o zauroczenie. Przecież mozemy popatrzeć na to z
        przymróżeniem oka.
        • gyokuro Re: Czerwona wstążeczka 18.11.03, 15:14
          No, możemy, ale przecież rzecyzwiście tłumy ludzi mają takie wstążeczki. Mnie
          też już wiele razy pytano dlaczego ja nie mam. Ach, i jeszcze bebcia widząc
          jak obcałowuję synka, powiedziała żebym natychmiast przestała bo coś tam z
          niego wycałuję... No comment.
          A ja będę go obcałowywać, bo oboje to lubimy! I będę mówić mu jakim Slicznym
          jest dzidziusiem! Bo śliczny jest i już!
    • toolateforyou Re: czerwona wstążeczka 19.11.03, 20:39
      niedawno był taki wątek-poszukaj, można się pośmiać!Pozdrawiam! Monika
      • nicol-e Re: czerwona wstążeczka 20.11.03, 15:03
        Może to i zabawne, ale mi tez doradzono, żeby cos czerwonego przyczepic do
        dziecięcego łózeczka. Mój mąż się śmieje z wszelkich zabobonów, ja na ogół
        też, ale sama pamietam, jak mialam kilka lat, jakas babka zachwycała sie moja
        urodą. Potem pojechalismy do znajomych, tam zaczęłą bolec mnie głowa, kręciło
        mi się, było mi niedobrze, słabo, mialam jakies omamy, gorączkę. Ktos
        stwierdził , że to rzucony tzw. "Urok" i przyprowadzono jakąs znachorke,
        czy "czarownicę' itp- nie pamiętam, bo miałam 5-6 lat. Ona potwierdzila, ze to
        zły urok- ktoś, kto ma zły, silny wzrok, lub silna osobowośc patrzac na
        dziecko może go nieswiadomie podobno rzucić, albo ktoś, kto bardzo dziecka
        zazdrości. Pamietam, jak ta babulinka wyczyniała nad moja głową jakies znaki,
        kółka, potem splunęła obok itp, więcej wiem z opowiadań mamy, niz swej
        pamieci, bo byłam prawie nieprzytomna- coś tam zamruczała pod nosem i
        pamietam, że w pewnym momencie poczulam sie zupełnie dobrze, wstałam i
        chcialam sie bawić itp. To niektórym może wydac sie śmieszne, nie było to
        żadne zatrucie, ani choroba, bo to nie mija tak w sekundzie, ale ja z powodu
        tego zdarzenia uwierzyłam w te "uroki' i sama dałam synkowi kotka z czerwona
        kokardką- spotkalam sie z wieloma osobami, które mówiły o tych urokach, a
        mieszkam w byłym mieście wojewódzkim.
        pozdrawiam- Aurelia
    • ostrowskaanna0606 Re: czerwona wstążeczka 20.11.03, 17:19
      Pewnie to sa jakies glupie zabobony. Wcale nie wierze w takie cuda. No a swoja
      coreczke i tak ubieram na czerwono bo to moj ulubiony kolor , a jej jest tak
      ladnie w czerwonym, i jeszcze bardziej sie wszyscy nia zachwycaja.
      • tjoanna Re: czerwona wstążeczka 20.11.03, 18:39
        Aurelia, może to był po prostu zbieg okoliczności.
        Myślałam, że urok tylko w baśni można rzucić...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja