Kobiety powiedzcie czy slub jest jakos zaplanowany w babskiej
psyche, czy to taka wisienka na torcie, spelnienie ... czego sie tam
chce ??
Otoz;
dobrych kilka lat zyjemy sobie z partnerem bez slubu, szczesliwie,
zgodnie, "spelnieni" cokolwiek to znaczy

, jedno dzieciatko 3
latka , drugie w drodze.
I ja co jakis czas dostaje korby pt "a czemu ty sie nie chcesz ze
mna ozenic ......"
w zasadzie "na co dzien" wcale mnie to nie martwi, ani energii nie
zabiera, nie zalezy nam az tak bardzo na tym, bo w sumie to tylko
papierek, a jednak cos mi sie tam w tej lepetynie telepie, ze moze
dla jakiegos bozego i socjalnego porzadku ten slub powinien byc ....
To taka ta moja rozterka , co od czasu do czasu osacza i logiki
pozbawia.
A co wy myslicie ??