Dodaj do ulubionych

Jestem wredna-nie dałam ciuszków po dzieciach

    • franczii Re: Jestem wredna-nie dałam ciuszków po dzieciach 10.03.09, 09:25
      No obowiazku dawania nie ma ale jakos bardzo bezwzglednie to zabrzmialo. Z
      jednej strony niczemu niewinne dziecko a zdrugiej bezuzytecznie lezace i
      czekajace na niewiadomo co szmaty.
      A dziecko pewnie jeszcze nie raz bedzie potrzebowac pomocy skoro to rodzina z
      marginesu
    • triss_merigold6 Co to znaczy chcieli?! 10.03.09, 09:29
      Twoje ciuchy Twoja sprawa co z nimi robisz. Nie widzę powodów, żeby
      dawać obcym ludziom rzeczy po dziecku tylko dlatego, że chcą i że są
      biedni, bo piją.
      • nangaparbat3 Re: Co to znaczy chcieli?!- włąsnie o to chcę zapy 10.03.09, 19:34
        Bo to Autorka wątku pisze: chcieli.
        A to "chcieli" byc moze brzmialo: nie ma pani jakichs niepotrzebnych ciuszkow po
        dzieciach?
        Na przyklad.
        I ja bym napisala: prosili o.
        A tu cala afera: jak śmieli śmiec chciec.
        Ale tylko Autorka wie, jak było.
    • nenia1 Re: Jestem wredna-nie dałam ciuszków po dzieciach 10.03.09, 09:36
      No widzisz chimba, jak ktoś jest skąpy, to potem
      na forum pisać musi, inaczej się udusi.

      A mogłaś dać parę ciuszków, w domu zrobiło by się luźniej,
      więcej miejsca, więcej przestrzeni, głębszy oddech.
      Może lepiej byś się czuła?

      Spowiedź pomogła przynajmniej?
      • bsl Re: Jestem wredna-nie dałam ciuszków po dzieciach 10.03.09, 09:38
        przyznaję że nie czytałam wszyztkich wpisów , ale słowo "chcieli"
        mnie zastanawia , przyszła baba zapukała i powiedziala chce od pani
        ciuszki dla dziecka ?
      • ewelsia Re: Jestem wredna-nie dałam ciuszków po dzieciach 10.03.09, 09:39
        dajcie spokój autorce. nie kumam tej zlosliwości.
      • kali_pso Re: Jestem wredna-nie dałam ciuszków po dzieciach 10.03.09, 09:42


        > Spowiedź pomogła przynajmniej?


        Dokładnie, tak też to traktuję- panna odmówiła, bo przecież
        marynować ciuchy w pudle i w chwilach napadu sentymentów wyjmować je
        i oglądać to piękna rzecz jest, o wiele piękniejsza niż wspomożenie
        innych, póżniej zaś wyrzuty ją dopadły i postanowiła otrzymać
        rozgrzeszeniewinkP
        A że to jest forum, więc wiadomo jak z rozgrzeszeniem bywawinkP
      • chimba Re: Jestem wredna-nie dałam ciuszków po dzieciach 10.03.09, 10:43
        No widzisz może po tym wątku wygląda iż jestem skąpa - ale to nie tak - nie
        jestem skąpa - uwielbiam robić prezenty, uwielbiam dawać - gdybym mogła
        (niestety jestem ograniczona finansowo) to wspomogłabym niejedną rodzinę która
        nie ma pieniędzy, ale kurcze jeśli wszyscy piją na wódę mają to ja mam taką
        rodzinę wspomagać? Mam pomagać w piciu niech przeznaczą kasę którą przeznaczają
        na picie na ciuszki dla dziecka, a nie żebrzą po innych ludziach. A poza tym
        nikt do mnie nie przyszedł z prośbą, tylko na ulicy zostałam zaczepiona i
        kobieta powiedziała - daj mi ciuszki po dziecku .... No to sorry tak chyba się
        tego nie załatwia.
        A czy chciałam rozgrzeszenia może tak - bo jednak trochę czuję sie nnie swojo.
        • mama_kotula Re: Jestem wredna-nie dałam ciuszków po dzieciach 10.03.09, 10:47
          Cytat
          Mam pomagać w piciu niech przeznaczą kasę którą przeznaczają
          na picie na ciuszki dla dziecka, a nie żebrzą po innych ludziach.


          Chimba, akurat to nie jest dobry sposób myślenia, choć przyznaję, że całkiem
          logiczny i uprawniony.

          Tylko, ze nawet jak nie dostaną od ciebie tych rzeczy, to i tak nie przeznaczą
          tej kasy, co na picie, na ciuszki dla dziecka. Tu się nie masz co łudzić. To nie
          działa tak.
          Po prostu pójdą żebrać gdzie indziej, albo dziecko będzie miało zamiast kocyka
          ścierkę do naczyń.
          Tak czy siak, po dupie zawsze dostanie dziecko.

          Natomiast generalnie w całości wątku zgadzam się z tobą. Nie chcesz - nie
          dajesz. Tyle.
        • nangaparbat3 Re: Jestem wredna-nie dałam ciuszków po dzieciach 10.03.09, 19:36
          A poza tym
          > nikt do mnie nie przyszedł z prośbą, tylko na ulicy zostałam zaczepiona i
          > kobieta powiedziała - daj mi ciuszki po dziecku .... No to sorry tak chyba się
          > tego nie załatwia.


          Toście są na "ty"??????????
    • osa551 Re: Jestem wredna-nie dałam ciuszków po dzieciach 10.03.09, 09:45
      Twoje ubranka - Twoja sprawa co z nimi robisz. Nie wiem, po co wplątujesz tu
      sytuację społeczną sąsiadów, bo nie ma nic do rzeczy. Jakby byli sympatycznym
      młodym małżeństwem bez nałogów - to miałabyś mniejszy sentyment do tych ubranek?

      Ja akurat oddaję wszystkie ubranka siostrze ciotecznej męża. Jak tylko są za
      małe to pakuję w pudła a ona przyjeżdża co pół roku i sobie odbiera. Dla mnie
      sytuacja optymalna. Nie mam czasu wystawiać na allegro a tak mam świadomość, że
      jakiemuś dziecku się jeszcze przydadzą tym bardziej, że siostry nie bardzo stać
      na nowe.
      • moofka Re: Jestem wredna-nie dałam ciuszków po dzieciach 10.03.09, 09:54
        osa551 napisała:

        > Twoje ubranka - Twoja sprawa co z nimi robisz. Nie wiem, po co wplątujesz tu
        > sytuację społeczną sąsiadów, bo nie ma nic do rzeczy. Jakby byli sympatycznym
        > młodym małżeństwem bez nałogów - to miałabyś mniejszy sentyment do tych ubranek
        > ?

        a to dziwne?
        jezeli rodzina o ktorej pisze chimba jest wredna, upierdliwa i roszczeniowa
        to ja rozumiem, ze zadna to dla niej frajda oddawac im cos, co dla niej jest cenne
        jak masz oddac komus kogo lubisz to chyba naturalne ze zrobisz to z radoscia
        • pchelka831 Re: Jestem wredna-nie dałam ciuszków po dzieciach 10.03.09, 10:23
          Hej nie przejmuj się że nie dałaś.Ja teraz też nie dałam , ale dla bliskiej
          koleżanki mojego męża bo, za niedługo planujemy dzidzi a poza tym bałam się ,że
          nie wrócą bo oni daleko mieszkają. U mnie w rodzinie jest zasada że daje się
          rodzinie, a składzik z ubrankami jest u dziadków , gdzie ubranka czekają
          poukładane rozmiarami w kartonikach. Ja o te ubranka dbałam, czyściłam ,
          prasowałam. A co do ubrań z zamierzchłych czasów to jestem zadowolona że część
          ubranek jeszcze było po mnie i moim mężu , bo nie bałam się samodzielnego
          jedzenia córki, spacerów z babcią i dziadkiem, taplaniem się w błotku i jak coś
          było syfiaste to lądowało jako szmata do podłogi, albo do spalenia.
        • osa551 Re: Jestem wredna-nie dałam ciuszków po dzieciach 10.03.09, 14:38
          > jezeli rodzina o ktorej pisze chimba jest wredna, upierdliwa i roszczeniowa

          Może mam problemy ze zrozumieniem tekstu pisanego, bo w postach autorki wątku
          nie znalazłam takiej wypowiedzi. Napisała, że rodzina z marginesu i że
          generalnie nie utrzymuje z nimi kontaktów - ja jej odpowiedziałam, że jak ma
          sentyment do ciuszków to niepotrzebnie wplątuje w to sytuację społeczną
          sąsiadów, bo zapewne gdyby nie byli z marginesu to też by nie oddała, bo
          chciałaby oddać siostrze czy szwagierce.

          Sama oddaję ubranka po moich dzieciach rodzinie, więc autorkę rozumiem.
    • spacey1 Re: Jestem wredna-nie dałam ciuszków po dzieciach 10.03.09, 10:00
      Po pierwsze to ciekawi nas chyba wszystkie tutaj, jak objawiało się to "chcenie"
      sąsiadów.
      A teraz może słowo o tym, co ja bym zrobiła (i robię w rzeczy samej). Bardzo
      dobre, ładne i droższe rzeczy oddaję koleżankom, które mają młodsze dzieci od
      moich. Albo mi płacą jakąś kwotę ryczałtową, nie za dużą, albo dają przy okazji
      jakiś prezent czasem moim dzieciom. Jednak gdy zdarzy się, że ktoś jest w
      potrzebie, znajdę wśród ciuszków coś i dla niego.
      Dzieci w marginesu tak zwanego nie miałam jeszcze okazji obdarowywać, ale co do
      zasady, to jeśli rodzice piją, to tym bardziej dałabym ciuszki dla malucha, bo
      na pewno rodzice nie kupią mu tego, co trzeba. Nie ma się co łudzić, że jak im
      nikt nie da rzeczy dla dziecka, to będą mniej pili i kupią sami. dziecko po
      prostu będzie bardziej zaniedbane. Postrzegam to nie jako pomoc dla "marginesu",
      tylko pomoc temu dziecku, które miało nieszczęście urodzić się w takiej akurat
      rodzinie.
    • sir.vimes Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagracania 10.03.09, 10:04
      Kilka ubranek do których mam sentyment zachowałam (nosił je też miś dziecka;PPP)
      - resztę rozdałam wszędzie gdzie się dało, a najgorsze sztuki wystawiałam przy
      śmietniku. Też ktoś sobie zabrał.

      Najporządniejsze rzeczy (takie na lata - dobre buty ECCO, które nawet troje
      dzieci może po kolei nosić jak będzie trzeba, pancerne zabawki, kombinezony na
      zimę) dałam właśnie rodzinie bardzo ubogiej z tzw. marginesu. Tam dziecku nikt
      nie kupi butów tylko dlatego, że się czubki lekko zdarły, więc im porządne
      rzeczy, nie ozdobne a dobrej jakości, są najbardziej potrzebne.

      "Markowe" i fikuśne - ulubionym koleżankom.

      Zawalania piwnicy czy szafy, bo "może za 10 lat siostra będzie miała dziecko"
      nie uprawiam, bo wolę by ktoś z tych ciuchów choćby legowisko dla psa zrobił
      niżby miały zajmować mi miejsce i żywić mole.
      • tabakierka2 Re: Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagraca 10.03.09, 10:06
        sir.vimes napisała:


        > Najporządniejsze rzeczy (takie na lata - dobre buty ECCO, które
        nawet troje
        > dzieci może po kolei nosić jak będzie trzeba,


        Dzieci nie powinny nosić używanych butów, bo wtedy wada stóp (
        płaskostopie i inne tym podobne) gotowe. Nie mówiąc o
        zniekształceniach stóp.
        • insomnia0 Re: Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagraca 10.03.09, 10:10
          dokładnie.. buty zawsze muszą być nowe.
        • na_pustyni Re: Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagraca 10.03.09, 10:13
          Jak masz wybór - założyć dzieciakowi za ciasne zimowe buty (ew. sandały) albo
          używane po innym dziecku kozaki, to co wybierasz?
          • nangaparbat3 Re: Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagraca 10.03.09, 19:40
            Na buty musi się znaleźc.
            Mozna sie ubierac w ciuchy "po", w lumpeksach, ale buty i bielizna powinny byc nowe.
            Nawet bielizna - od biedy wygotujesz.
            Ale buty - nie ma zmiłuj.
        • spacey1 Re: Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagraca 10.03.09, 10:14
          Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić, że naprawdę biedna rodzina ma za priorytet, aby
          buty były nowe. sad
          • tabakierka2 Re: Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagraca 10.03.09, 10:16
            ok, tylko później ta rodzina niech się nie dziwi jesli trwale
            uszkodzi dziecku stopy + wydatki na ortopedę + gimnastyka korekcyjna
            w dzieciństwie i problemy w dorosłości. Koszty chyba wyjdą większe
            na specjalistę.
            • spacey1 Re: Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagraca 10.03.09, 10:19
              Jakoś tak mi się wydaje, że aż tak dramatyczny obraz pomogli nam stworzyć
              producenci obuwia. Oczywiście, lepsze są nowe buty, ale znam mnóstwo ludzi,
              którzy nosili buty po rodzeństwie i zapewniam Cię, ze nie mieli aż takich problemów.
              • tabakierka2 Re: Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagraca 10.03.09, 10:25
                pewnie na dwoje babka wróżyła.
                Z drugiej strony nie trzeba być ani ortopedą ani producentem obuiwa,
                żeby wiedzieć, że każdy ma specyfikczny, właściwy tylko dla siebie
                sposób chodzenia i ustawiania nóg. Przez co formuje w pewien sposób
                but. Taki but już uformowany ( zdeptany, że tak się wyrażę) będzie
                działał jak imadło na zdrową stopę - bedzie formował stopę do buta,
                a powinno być odwrotnie. But powinien się dostosować do stopy.
                Z resztą same poczytajcie:

                www.edziecko.pl/zakupy/1,79392,2919290.html
            • na_pustyni Re: Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagraca 10.03.09, 10:21
              Nie wiem, jak to napisać, ale... cycki mi opadają, no nie gniewaj się.. Cudowne
              masz podejście, zgadzam się z tym, ale uwierz, że
              ewentualne-koszty-leczenia-wad-postawy-w-odległej-przyszłości-jako-skutek-noszenia-butów-po-innym-dziecku
              to nie jest kwestia, która ludziom nie mającym do pierwszego spędza sen z oczu.
              • tabakierka2 Re: Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagraca 10.03.09, 10:27
                zauważyłam, szkoda tylko dzieciaka. Jak zawsze z resztą w takich
                sytuacjach. Szkoda, że ludzie najpierw "robią dzieciaka" a później
                róbta co chceta.
            • sir.vimes Ty kpisz chyba, tabakierka? 10.03.09, 10:41
              > ok, tylko później ta rodzina niech się nie dziwi jesli trwale
              > uszkodzi dziecku stopy + wydatki na ortopedę
        • hellious Re: Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagraca 10.03.09, 10:17
          To pewnie lepiej zeby na bosaka zapitalalo, jak rodzice butow nie kupia...
          • tabakierka2 Re: Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagraca 10.03.09, 10:20
            dla zdrowia stóp na pewno lepiej. Ale w naszych warunkach
            klimatycznych trudne do realizacji jednak.
            To już decyzja rodziców czy odłożą na buty ( kto karze im kupować
            mega drogie?)czy na ortopedę w przyszłości.
            • hellious Re: Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagraca 10.03.09, 10:25
              Ja chodzilam w butach po kuzynce i moje stopy naja sie swietnie. wiec nie jest to jednak regula, prawda? Nie mam plaskostopia, nie mam koslawych stop, sa ladne, zgrabne i zdrowe. Jedno na 50 dzieci moze i bedzie miec problem, ale nie wszystkie wiec sie tak nie napinaj smile
            • sir.vimes No jednak kpisz 10.03.09, 10:45
              z czego mają odkładać?

              Realia są takie, że istnieją rodziny, w których, jeśli jakaś pańcia (np.
              rozrzutna Vimes, co lubi buty kupować) nie da butów po swoim dziecku, to dziecko
              będzie chodziło w zimie w kaloszach po bracie, z podwójną skarpetą. Lub w
              używanych z organizacji pomocowej, gorszych, w gorszym stanie i bardziej zużytych.
        • mama_kotula Re: Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagraca 10.03.09, 10:23
          Tabakierko, z całym szacunkiem - niewielkie masz pojęcie o biedzie.
          W biednych, naprawdę biednych rodzinach, rodzice nie zawracają sobie głowy tym, aby dziecko miało nowe buty, tylko tym, aby miało W OGÓLE jakieś buty.
          I nie ukrywajmy - ciężko znaleźć kogoś, kto kupi dla dzieciny NOWE zimowe porządne skórzane buty. Natomiast łatwiej jest znaleźć kogoś, kto odda używane - i dziecko w 99% będzie miało buty używane.
          I dlatego rozumiem Sir.Vimes, że oddaje buty PORZADNE. Bo z dwojga złego, lepiej aby dziecko miało używane Bartki czy Ecco, niż używane skóropodobne kozaczki z marketu.
          • sir.vimes Re: Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagraca 10.03.09, 10:50
            niż używane skóropodobne kozaczki
            > z marketu.

            Tak szczerze to nie wiem czy używane ECCO nie są lepsze niż NOWE buty za 20 zł.
            Dziecku takich na zimę nie kupuję, sobie parę razy kupiłam (z głupoty czystej) -
            stopy miałam jak jeden wielki bąbel.

            Latem - owszem, zdarzają się sandałki za parę zł - po sezonie lądują w koszu.
            Ale zważ, że mnie stać na KILKA par butów dla dziecka w sezonie - a tamte dzieci
            noszą aż do rozpadnięcia, nawet przyciasne.

            Cały sezon w rozpadającej się tandecie to dopiero uszczęśliwia stopy!
            • mama_kotula Re: Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagraca 10.03.09, 10:58
              No dokładnie o tym mówię.

              Moja córka ma sandały z CCC, bo zdecydowana większość firmówek jest na nią najzwyklej w świecie za wąska (Bartki z kolei za twarde uncertain) - dziecię ma stopę 22-23 - czyli rozmiar niemowlęcy big_grin, a producenci bucików 23 uważają, że jak dziecko ma krótką stopę, to ma z automatu arystokratycznie wąską, nie uwzględniając, iż dziecię może mieć stopę jak wielbłąd.

              Ale ma ich 3-4 pary, i też przeważnie staram się wybierać takie "porządniejsze".
              • tabakierka2 Re: Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagraca 10.03.09, 11:09
                CCC ma ostatnio b. dobre jakościowo buty. Jeśli mój mąż chodzi w
                jednej parze pół roku - mam gwarancję jakoscismile on nawet "firmówki"
                z wyżej półki niszczy niemiłosiernie. Ale to tak off topictongue_out
                • mama_kotula Re: Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagraca 10.03.09, 11:13
                  Cytat
                  CCC ma ostatnio b. dobre jakościowo buty.


                  No ale co fakt to fakt - nie kosztują już, jak kiedyś, 20zł, tylko np. 150.
                  Jakość kosztuje. Nawet w CCC.

                  Ja sobie nota bene kupiłam ostatnio nubukowe traperki z kosza w Biedronce, i jeszcze pani przepraszała mnie najmocniej, że trafiły do kosza przez przypadek, bo nie są w promocji, olaboga, te buciki nie są w promocji, a potem mi z ciężkim sercem i normalnie poczuciem winy wyśpiewała powalającą cenę 29,90 PLN. big_grinbig_grinbig_grin

                  Zapewne pochodzę w nich do wiosny i wywalę. Ale po prostu MUSIAŁAM mieć te cudne, przepiękne, wymarzone moje czerwone traperki, a nigdzie takich nie mogłam kupić. big_grin
                  • tabakierka2 Re: Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagraca 10.03.09, 11:21
                    ekonomiczna ematka i tylesmile
                    może u nas w CCC też takie będą, bo przydałyby mi się smile
                  • asia_i_p Re: Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagraca 10.03.09, 13:19
                    > Zapewne pochodzę w nich do wiosny i wywalę.
                    A wiesz, że niekoniecznie? W parze półbutów z Biedronki (skóra
                    wewnątrz i na zewnątrz) za jakieś 25 zł pochodziłam dwa sezony, a
                    jakbym się z nimi lepiej obchodziła (jakiś spray do zamszu czy
                    coś wink), to pewnie posłużyłyby dłużej. Ja nie wiem, na jakiej to
                    działa zasadzie, ale pośród tego całego badziewia raz na jakiś czas
                    trafiają im się bardzo dobre rzeczy.
                    Ostatnio przy dziecięcych butach przestałam patrzeć na firmę, patrzę
                    na materiał, zginam podeszwę i macam w środku, czy nie ma nic
                    ostrego. W związku z tym dziecko przechodziło całą zimę w skórzanych
                    kozakach ze sztucznym (niestety, ale i tak się nie pociła) futerkiem
                    kupionych z kosza w małym obuwniczym za oszałamiającą sumę 20 zł.
                    Miały być jako drugie buty, na "suchą zimę", a na śnieg śniegowce,
                    ale jak wlazła w śnieg i w kałużę i nic nie było, to dałam sobie
                    spokój ze śniegowcami. I na przyszły rok też chyba sobię odpuszczę
                    membrany, lakierowana skóra jest nie do przebicia.
                  • moofka Re: Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagraca 10.03.09, 14:47
                    ccc ma bardzo udana linie dla dzieci gufo
                    buciki sa z prawdziwej skory i maja elastyczna zapietki
                    sa nie do zdarcia, a kosztuja przyjemnie tanio
                    wzornictwo tez jest bardzo ok
                    • moofka Re: Ja oddałam jak najszybciej, nie lubię zagraca 10.03.09, 14:49
                      moofka napisała:

                      > ccc ma bardzo udana linie dla dzieci gufo
                      > buciki sa z prawdziwej skory i maja elastyczna zapietki

                      ale podeszwe oczywiscie nie zadne zapietki wink
                      tak to jest jak czlowiek pisze o butach a mysli kto mu ten wielki garnek umyje wink


                      > sa nie do zdarcia, a kosztuja przyjemnie tanio
                      > wzornictwo tez jest bardzo ok
        • iwoniaw Tia... Nie powinny nosić używanych butów... 10.03.09, 10:33
          > Dzieci nie powinny nosić używanych butów, bo wtedy wada stóp (
          > płaskostopie i inne tym podobne) gotowe. Nie mówiąc o
          > zniekształceniach stóp.

          Zapewne w rodzinie, w której (obojętnie czy z powowdu alkoholizmu czy biedy po
          prostu) dzieciom nikt nie kupi żadnych butów, ew. kupi plastkową tandetę z
          przeceny w tesco gorzej na stopy niż ww. plastiki czy - lepiej - przymałe
          plastiki z poprzednich sezonów zrobią firmowe, wygodne buty, w których ktoś już
          kilkadziesiąt razy przeszedł na trasie szkoła - samochód - dom...
        • sir.vimes Owszem, nie powinny, ale będą 10.03.09, 10:39
          jeżeli nie po moim dziecku, które góra dwa miesiące chodziło w jednych butach,
          to po starszym bracie, które ma dwie pary tekturowo - skajowych butów na cały rok.

          Nie ma po co udawać, że tak nie jest.
          • asia_i_p Re: Owszem, nie powinny, ale będą 10.03.09, 13:29
            Pełna racja.
            A ja jeszcze dodam - w formie pytania, bo nie odważę się podważyć
            powszechnej opini o używanych butach i sugerować, że ma z nią coś
            wspólnego fakt, że firmom dużo bardziej się opłaca, żeby rodzice
            kupowali nowe - jak to dokładnie jest z tym zgubnym oddziaływaniem
            używanych butów? Pierwszy użytkownik nosi but i odkształca go "pod
            siebie" (noga kształtuje but). Drugi użytkownik go nosi i but
            odkształca jego nogę (but kształtuje nogę). To co, pomiędzy
            pierwszym a drugim ten but kamienieje? Chyba logiczniejsze byłoby,
            że ten drugi użytkownik odkształca but w innym miejscu, tak żeby
            pasował do niego i jeżeli te miejsca są np. po przeciwnych stronach
            stopy, to but się rozlatuje?
            • tabakierka2 Re: Owszem, nie powinny, ale będą 10.03.09, 13:36
              a obserwowałaś kiedyś co się dzieje z Twoimi butami, jeśli wrzucisz
              zimowe do szafy, a wyjmiesz następnego sezonu???
              But jest twardy i trudno go ponownie 'kształtować'.
              • syriana Re: Owszem, nie powinny, ale będą 10.03.09, 13:49
                serio nie nosiłaś nigdy butów dwa sezony?
              • asia_i_p Re: Owszem, nie powinny, ale będą 10.03.09, 13:57
                Aż się przyjrzałam zeszłorocznym butom (półbutom). Czerwone welury
                były miękkie i są miękkie (no name). Beżowe Otmęty jak kamień, ale
                tak miały od nowości. Zimowych nie mam na podorędziu, bo nie nosiłam
                w tym roku, ale nigdy wcześniej tego zjawiska nie zaobserwowałam -
                może na skórzanych górskich traperach, ale to był mój ewidentny
                błąd, bo nie napastowałam po wymyciu i wyschnięciu. Może to zjawisko
                występuje właśnie, jak się wysuszy wilgotny but za szybko albo/i nie
                wypastuje?
    • na_pustyni Re: Jestem wredna-nie dałam ciuszków po dzieciach 10.03.09, 10:10
      e, tam wredna od razu - przywiązana do rzeczy na pewno
    • e.logan Wasze dzieci nosily szmaty? 10.03.09, 10:22


      smile Pytam bo ciagle krążą tu te szmaty, zalegajace. No jak ktos dostaje szmaty
      to nie dziwne ze nie poczowa sie do pwiedzenia dziekuje. Nie wyobrażam sobie bym
      szmaty dala komus co innego zbyt male rzeczy. Nawet moja mam jak nas ubierala
      to mowila , biednie ale czysto .
      • franczii Re: Wasze dzieci nosily szmaty? 10.03.09, 10:37
        dla mnie szmaty w kontekscie ubran to wlasnie takie co zalegaja przez dlugi czas
        w oczekiwaniu na wykorzystanie w jakiejs nieokreslonej przyszlosci, i z reguly
        sa ladne i zadbane i dobre gatunkowo bo innych nie oplaca sie trzymac. A
        przestaja byc szmatami kiedy zaczynaja spelniac to do czego zostaly przeznaczone
        • tabakierka2 Re: Wasze dzieci nosily szmaty? 10.03.09, 10:38
          dla mnie szamty, to ciuchy znoszone, sprane, takie, które już się
          nie nadają do niczego.
          • franczii Re: Wasze dzieci nosily szmaty? 10.03.09, 10:42
            No co wy a do szmateksu to sie nie chodzi wlasnie na szmaty? A nie teraz to sie
            nazywa sekondhend
            • tabakierka2 Re: Wasze dzieci nosily szmaty? 10.03.09, 10:44
              ja chodzę do lumpeksu po "lumpki"big_grin
              albo po ciuchytongue_out
              • franczii Re: Wasze dzieci nosily szmaty? 10.03.09, 22:10
                A dla mnie to sa jednak szmaty. Uwielbiam szmaty, przywiazuje sie i gromadze
                dlatego kupuje dobre gatunkowo, zeby prztrwaly jak najdluzej i nie niszcze.
                Niektore ciuchy maja po 10 lat i sa zupelnie jak nowe i jeszcze je nosze. Ale sa
                tez takie, ktore trzymalam z nadzieja, ze uda mi sie je zalozyc po ciazach, a
                potem juz bez nadziei tylko z przyzwyczajenia. W zeszlym roku plecak dalam
                kuzynce meza bo zgubila bagaz w wojazach. Dziewuchy nie lubie, zostala z
                wlasnej bezmyslnosci w jednym smierdzacym podkoszulku i spodenkach. Z bolem
                serca dawalam moje wypieszczone szmatki tym bardziej ze przy swoim trybie zycia
                na pewno juz je zniszczyla albo zgubila albo gdzies porzucila bo byly balastem
                ale w koncu to tylko szmaty.
    • opal1977 Re: Jestem wredna-nie dałam ciuszków po dzieciach 10.03.09, 10:27
      Trochę mnie to zdziwiło. Ja sama szukałam osób, którym mogę oddać ubranka po
      moich dzieciach. I szczerze mówiąc wolałam oddać osobom biedniejszym, bo te
      lepiej sytuowane stać na kupienie ubranek dla dziecka.
      Obowiązku dawania faktycznie nie ma. Ja jakoś nigdy nie uważałam, że robię jakąś
      łaskę. A na trzymanie stert ubrań po dzieciach z powodów sentymentalnych nie mam
      miejsca. A nawet gdybym miałą, to też bym nie trzymała.
    • hellious Re: Jestem wredna-nie dałam ciuszków po dzieciach 10.03.09, 10:39
      hehe, ja to w ogole jak tak sobie pomysle, to Matka Teresa jestem tongue_out Nawet kombinezon Marcs& Spencer oddalam patologii. Piekny byl, blekitny na takim milusim misku. ale bratanek kloc i itak by nie wlazl, a sprzedawac mi sie nie chcialo.
    • mirkad Re: Jestem wredna-nie dałam ciuszków po dzieciach 10.03.09, 10:46
      ja też byłam wredna - nie dalam ciuszków po małej jakiejś córce
      znajomej teściowej, koronnym argumentem teściowej był fakt , że mam
      ich dużo
      i co z tego? wszystkie kupiła moja mama (oszalała na tym punkcie bo
      twierdzi że jak byłyśmy z siostrą małe nic nie było w sklepach,
      ale to już inna historia), za darmo ich nie dostała; trzymam
      wszystkie dla mojej siostry, nie odważyłabym sie ich sprzedać na
      allegro, i tym bardziej nie widzę powodu dla którego mam je rozdawać
      tylko dlatego że mam ich dużo
      jedynie (za zgodą mamy) "wspomogłam" ubraniowo moja koleżankę u
      której faktycznie się nie przelewa
      • tabakierka2 Re: Jestem wredna-nie dałam ciuszków po dzieciach 10.03.09, 10:55
        no tak, ale co zrobisz z tymi ciuszkami? za parę lat wypłowieją,
        zniszczeją, a teraz mogłyby komus służyć. Nie oceniam Cię, tylko
        pytam, czy masz jakies plany co do nich. Ja, będąc w ciąży i
        oczekując potomka chetnie kupiłabym ciuszki po jakimś maluchu, gdyby
        były dobrej jakości i tańsze niż w sklepie - zysk obustronny - ja
        oszczędzam, Ty zarabiasz na czymś, co zalegałoby w szafie.
        • chimba Re: Jestem wredna-nie dałam ciuszków po dzieciach 10.03.09, 11:02
          No już gdzieś pisałam, że są przeznaczone dla rodziny - a petencjalnych
          przeszłych rodziców jest trochą.

          a tak poza tym nie mam jakoś strasznie dużo ciuchów.

          • tabakierka2 mirkad 10.03.09, 11:07
            to było pytanie do mirkidsmile

            Doczytałam, że gromadzisz dla rodzinkiwink
            ja zrobiłabym podobnie do Ciebie. Jeśli masz jakieś fajne ekstra
            ciuszki - te zostawiłabym dla rodziny. Z resztą to czy dasz ubranka
            tej rodzinie czy nie, to tylko Twoja dobra wola. I nikt nie powinien
            Cie oceniać.
            • mirkad Re: mirkad 11.03.09, 14:11
              na szczęscie strych mam duży smile))
              ponad to moja siostra będzie w ciąży za 2-3 miesiące (taką ma
              nadzieję, starają się bardzo) i ciuszki na pewno ani sie nie
              zniszczą ani nie wypłowieją
              a tak jak pisałam - dostałam je, moja Milenka w niektórych była raz
              lub wcale, i nie widze powodu żeby je sprzedawać lub dawać;
              co innego gdybym nie miała w perspektywie zostania ciocią
    • asia_i_p Re: Jestem wredna-nie dałam ciuszków po dzieciach 10.03.09, 12:47
      A jak sobie radzisz z przechowywaniem? Ja przetrzymuję dla siostry
      tylko niewielką liczbę wybranych, resztę oddaję po rodzinie lub,
      wstyd powiedzieć, do kosza PCK (a powinnam ruszyć leniwą tylną część
      ciała i zanieść do lokalnego Caritasu/ośrodka pomocy dla matek),
      prawie całą garderobę do roku miałam pożyczoną, więc też oddałam,
      dziecko ma trzy lata i kawałek, a ja i tak w tym ginę. Masz
      dużo "powierzchni magazynowej" czy pakujesz próżniowo?
    • gacusia1 Twoja wola tylko po co ten watek? 10.03.09, 15:03
      Zebysmy cie usprawiedlily? Czy zebysmy zjechaly? Ja tam uwazam,ze
      masz prawo zrobic z wlasnymi rzeczami to na co masz ochote i nikomu
      tlumaczyc sie nie musisz. Nie chcesz pomoc,to nie i juz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka