muszę się wyzłościć bo jeżeli nie to chyba raczej kogoś zaraz zabiję

ciśnienie mi się podnosi niesamowicie jak tylko słyszę to pytanie:
"kiedy kolejny dzidziuś?" ile to można: w pracy, w domu, dzwonie do
rodziny i przyjaciół- to samo, sąsiedzi też... dostaję kartki na
święta, urodziny i jeszcze te inne okazje i co "życzymy dzidzi". już
mnie to wnerwia, mam jedną 5-letnią córę i nie chce więcej, czy to
tak ciężko zrozumieć? niech się wszyscy sami do roboty wezmą a nie
mnie uszczęśliwiać

was też tak wszyscy zamęczają, czy to tylko ja
mam takie garbate szczęście?
dziękuję za uwagę, już mi lepiej, przynajmniej do następnego razu.