kaga30
15.04.09, 15:12
Może wyda niektórym się to banalne, ale ja naprawdę mam już dość.
Mieszkamy z mężem w piętrówce razem z jego rodzicami, my na górze,
oni na dole, oddzielne wejścia, ale w środku schody od nich do nas.
Nie było problemu dopóki nie urodziła się nasza córeczka, ich
pierwsza wnuczka, widywaliśmy teściów tylko na obiadach i oni do nas
zaglądali tylko jak mieli jakąś ważną sprawę, ale odkąd urodziła się
córeczka to wizyty są częste i często o porach, w których ja bym ich
nie odwiedzała przynajmniej bez pukania. Teściowa pracuje więc jest
jeszcze w miarę spokój, ale teściu jest na rencie i codziennie rano
odwiedza swoją ukochaną wnusię, często już przed godziną 8 rano,
albo krótko po 8-mej, ja z córeczką wstaję po 7-mej, ale czasami
miałabym ochotę poleżeć sobie jeszcze przed telewizorem w piżamach,
no ale niestety wiem, że zaraz będzie wizyta teścia, bez pukania
oczywiście, wchodzi jak do siebie, czasami to wchodzi tak cicho, że
go nie słychać. Mam już serdecznie dość tych wizyt, tym bardziej, że
widuje wnuczkę kilka razy w ciągu dnia, córeczkę zabierają
popołudniami do siebie jak wraca teściowa z pracy na jakiś czas,
więc widuje ją często, po co więc przychodzi tak rano. Potrafi także
przyjść jeszcze przed 22-gą jak słyszy, że mała jeszcze nie śpi to
dziadzia przyjdźie się jeszcze pożegnać, teściowa już nie
przychodzi, a teściu często. Poruszałam ten temat z mężem, bo
mówiłam, że mnie to krępuje jak jestem już w piżamach wieczorem lub
jeszcze rano, ale mąż mówi, że przesadzam i, że co ma powiedzieć
ojcu żeby tak rano nie przychodził, to się obrazi. Nie wiem już co
mam robić, tak mnie to wkurza, jak słyszę co rano, że idzie to już
zaczynam się denerwować, bluzgać w myślach, i wogóle jak tylko
wstanę to już od rana patrzę na zegarek i myślę, że zaraz przyjdzie
i nasłuchuję czy drzwi się otwierają. Dodam jeszcze, że jak mała się
urodziła to potrafił razem z teściową o 6 rano przyjść do sypialni i
patrzeć jak wnusia śpi, a ja często budziłam się otwieram oczy a tu
teście nad łóżeczkiem stoją. Ja już tego dłużej chyba nie wytrzymam,
mam już dość, marzę o wygraniu w totka( bo innej możliwości nie ma)
i wyprowadzeniu się. Pocieszcie mnie trochę, bo chyba niedługo
sfiksuję, naprawdę mam już dość, jak opowiadam moim koleżankom, że
teść do wnuczki tak rano przychodzi to bardzo mi współczują, bo one
też by tego nie zniosły, a ja już nie wiem co mam robić.