Dodaj do ulubionych

Mąż pracoholik

07.12.03, 09:49
... czy któraś z Was też ma taki egzemplarz? Ja zaczynam czuć się bezradna.
Rozmowy nie dają skutku. On po prostu nie widzi problemu. Spod gabinetu
psychologa, na wizytę u którego udało mi się go namówić, po prostu poszedł
sobie - bo coś się opóźniło, a on przecież nie może marnować czasu, bo coś
tam ma pilnego do zrobienia do pracy! Życie rodzinne - zero. Zdrowie mu
szwankuje. A on - jakby miał klapki na oczach, nie widzi związku między
naszymi problemami, a swoim uzależnieniem. Mam coraz bardziej ochotę zrobić
coś spektakularnego, co by nim potrząsnęło. Ale czy tędy droga?
Obserwuj wątek
    • mamaizyimoniki Re: Mąż pracoholik 07.12.03, 09:52
      A czy dziś jest w domu?
      Mój w pracy... Od 5.00... Do 16.00...
      • agga_ma Re: Mąż pracoholik 07.12.03, 14:06
        Nie wiem za bardzo co z tym popczac sad
        Takiego faceta nie idzie zaciagnac do rzadnej poradni, a jak mojemu zarzucam
        cos to albo przyznaje mi racje, albo sie zlosci ze pieniadze sa potrzebne no i
        dalej robi swoje.
        Obiecuje oczywiscie ze po narodzinach naszego synka wszysko sie zmieni itp
        itd ale jakos w to nie zabardzo wierze sad
        Bardzo kocham mojego meza i wiem ze on tez mnie kocha... ale pracoholizm moze
        zniszczyc wszysko
        pozdrawiam Aga
        Zawsze trzeba miec nadzije smile
    • gandzia4 Re: Mąż pracoholik 07.12.03, 21:36
      Mój został wyleczony przez firmę. Robili redukcje i go zredukowali, a teraz
      najlepszy numer, redukcji uniknęła między innymi dziewczyna która pracowała
      razem z nim i wiecznie sobie nie radziła (gdy goniły terminy podrzucała mu swoją
      robotę), ale za to miała czas na wypracowanie odpowiednich układów. To go
      wyleczyło (mam nadzieję definitywnie) z pracoholizmu. Trzymaj się i powodzenia,
      oby twój nie przeszedł takiej szokowej terapii.
    • joma72 Re: Mąż pracoholik 07.12.03, 21:49
      Był okres, że mój małzonek wracał tylko na kilka godzin snu, schudł 10kg. Teraz
      jest lepiej, pracuje "tylko"+_ 12 godzin, chetnie by to rzucił, ale innej pracy
      nie ma a zmojej pensji nie wystarczy nawet na opłaty. Ciagle mam nadzieje, ze
      coś sie zmieni na lepsze.
    • martaj7 Re: Mąż pracoholik 08.12.03, 10:53
      Czesc
      Znam swietnie ten problem. Mieszkamy w Holandii, i moj maz wciaz uwaza ze musi
      pracowac cztery razy wydajniej i cztery razy dluzej, by byc tylko dwa razy
      gorszy od Holendra... Bo wiadomo, ze jak cos sie stanie, to on pierwszy poleci
      na zwolnienie. Siedze wiec z dzidzia 12 godzin sama, a gdy Michal wroci to do
      trzeciej nad ranem pisze program komputerowy, ktorym zadziwi swiat...
      Oprocz tego wciaz sie uczy bo ma fiola na punkcie certyfikatow, ktore sobie
      umiesci w CV. Tak sobie mysle, ze to nie praca jest jego pasja, ale po prostu
      kocha to co robi. Moze powinien byl sie ozenic z komputerem?
      Pozdrawiam, Marta
    • edytast Re: Mąż pracoholik 08.12.03, 11:38
      Ja również mam męża z tego gatunku. Na początku nawet imponowała mi ta jego
      cecha.Nie musiałam martwić się tym, że go np. zwolnią. Ale z czasem okazało się,
      że mój mąż po prostu potrzebuje ciągłej pracy, aby normalnie funkcjonować. Do
      życia rodzinnego w ogóle się nie nadaje, sam to stwierdził (to go po poprostu
      nuży tak gdzieś po 1 godzinie). Jego tydzień wygląda tak: 3 razy w tygodniu
      wraca ok. 17, w tym raz wykorzystujemy ten czas na zakupy w markecie a pozostałe
      2 dni jedzie na 1,5 godz. angielskiego. Pozostałe dni jest w domu ok. 23.00
      (jedynie wpada na godzinkę na obiad). Niedziele wprawdzie spędza w domu, ale też
      najczęściej pracuje na komputerze. Oprócz tego oczywiście wyjazdy służbowe. Ja
      pracuję 8 godzin dziennie, potem odbiór dzieci z przedszkola, żłobka więc w domu
      jesteśmy ok. 18; więc właściwie niewiele się widzimy i niewiele rozmawiamy. Mąż
      jak wraca jest b.zmęczony i zasypia przed tv. Coraz częściej mam dość tego, że
      sama prowadzę dom, podejmuję decycje, zajmuje się dziećmi i ich problemami,
      chorobami, wszystko jest na mojej głowie. Mąż obiecuje mi że już niedługo, że
      jak skończy pisać program to wszystko będzie inaczej, ale ja nie bardzo w to
      wierzę. Odkąd pamiętam zawsze wyszukiwał sobie jakieś dodatkowe zajęcia, aby
      tylko mieć zapełniony czas (języki, studia zaoczne itp.). Po prostu czasem już
      nie mam siły.
      Pozdrawiam. Edyta.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka