Dodaj do ulubionych

Stosunek męża do ciężarnej

17.05.09, 19:04
Jak traktują waszą ciąże i Was mężowie? Czy troszczą się o Was? Robią posiłki
choć czasmi, idą do sklepu po "zachcianki"? Głaszczą brzuszek i mówia do
dziecka? Czy nic? Tak jakby był to Wasz obowiązek, noszenie, donoszenie urodzenie?
Przy pierwszej ciąży ja właśnie tak miałam teraz to tylko marzenie...
Ciągłe kłótnie... tak mi przykro
Obserwuj wątek
    • deela Re: Stosunek męża do ciężarnej 17.05.09, 19:07
      eeeeeee
      normalny i bez zmiansuspicious?
      • kretynofil Wiesz, stosunek Twojego meza do Ciebie... 19.05.09, 12:04
        ...jest wypadkowa tego jak Ty go traktujesz.

        To oczywiscie do autorki watku.

        Gdyby jutro Twoj maz skupil sie tylko na sobie (na przyklad na swojej karierze -
        co jest przeciez "dla Was"), a Ty bys wiedziala ze dla Ciebie oznacza to tylko
        ze nie bedzie mial dla Ciebie czasu (bo z doswiadczenia wiesz ze tak bylo za
        pierwszym razem) - to czy bys go na rekach nosila?

        Zapomnialem ze to e-mama i trzeba bardziej lopatologicznie.

        Prawdopodobnie podczas pierwszej ciazy maz byl szczesliwy, sadzil ze Wasz
        zwiazek sie umocni, ze zblizycie sie do siebie - a Ty, jak kazda glupia kwoka,
        skupilas sie tylko na dziecku, na swojej ciazy, na swoich potrzebach - i maz sie
        poczul odstawiony na boczny tor. Skoro tak bylo przy pierwszym dziecku i juz sie
        nauczyl ze dzieci sa Twoje a on tylko ma przynosic kase i nie skarzyc sie na
        "bole glowy" - to teraz juz sie nie cieszy na drugie dziecko bo wie co to dla
        niego oznacza: jeszcze mniej ukochanej kobiety, jeszcze mniej czulosci, jeszcze
        mniej seksu.

        No to z czego ma sie, ku*wa, cieszyc? I dlaczego mialby nosic Cie na rekach?
        Spelniasz swoja zachcianke kosztem niego - to zaczyna sie oddalac... Nic nowego,
        a Wy caly czas o to samo pytacie smile
        • kiraout kretynofilu :D 19.05.09, 12:16
          ...swoją światłą wypowiedzią potwierdzasz teorię, że faceci to tylko duże
          dzieci. Bezmyślne, zdolne tylko do seksu i paru innych łatwych czynności.
          Matkować im trzeba i za młodu i później, tylko osoby się zmieniają big_grin
          • kretynofil Dziekuje, dziekuje :) 19.05.09, 12:21
            I gratuluje bystrosci umyslu - Twoja ocena facetow rzeczywiscie jest bardzo
            trafna smile

            Pozostaje tylko zapytac - po co sie z nimi wiazecie, skoro tacy "niedojrzali",
            tyle "matkowania" wymagaja. Wreszcie po co leziecie z nimi do lozka? Same sobie
            nie mozecie poradzic?

            Przypuszcza ze nie przyszlo Ci nigdy do glowy, ze takie pogardliwe postrzeganie
            facetow wynika wylacznie z tego ze ich nie umiesz i nie chcesz zrozumiec?

            Coz, pozdrow kochanke meza smile
            • ritsuko Re: Dziekuje, dziekuje :) 19.05.09, 12:27
              Jakby nie patrzeć ująłeś (choć w dość dosadny sposób) to co stanowi
              główny problem w związkach, gdy pojawia się dziecko (i to często
              niestety kobiety nie widzą swojej winy w tym, a już nie daj Boże
              żeby zauważyły, że ten mężczyzna cierpi)...
              Jak kobieta- popieramsmile
              • madame_charmante Re: Dziekuje, dziekuje :) 20.05.09, 00:15
                czegos tu panowie nie rozumiecie ....
                autorka watku najwyraźniej CHCE WLĄCZYC MĘŻA w to co sie dzieje.
                Zeby nie byl dostawca forsy i cześć. Ona chce, zeby okazując jej
                uczucie - stał się juz teraz ojcem - tak jak ona matką. I to nie
                kwoczyzm, to normalna reakcja. Kwestia tego, że on tego nie robi, a
                jej smutno - to chyba juz nie wasza sprawa - a z calą pewnoscią nie
                zasluguje na inwektywy by kretynofil i ska..
                ciekawe, ze podnosicie sprawe cierpienia mąłżonka lubego...chcial
                dziecka? .. to niech cierpi .. smile ... w koncu dlaczego tylko kobieta
                ma cierpiec ?z niekumatym emocjonalnie chlopem dodam ...
                • kretynofil Alez oczywiscie... 20.05.09, 07:53
                  Rzecz w tym, ze z jakiegos powodu facet zostal wylaczony z zycia rodzinnego - i
                  raczej byla to jej wina, albo przynajmniej sama sie do tego przylozyla...
                  • sazz Re: Alez oczywiscie... 20.05.09, 10:10
                    Niezła ta stopka, niezła ta stronasmile))
                  • madame_charmante Re: Alez oczywiscie... 20.05.09, 23:50
                    został wylączony - lub się wyłączył.
                    życie nie zawsze pasuje do twojego ulubionego wzorca.
                • hermilion Re: Dziekuje, dziekuje :) 20.05.09, 09:20
                  Pierwszej i najwazniejszej rzeczy której kobiety
                  *nie* rozumieją w takim wypadku jest to że wina
                  prawie nigdy nie jest jednostronna ..

                  .. I winny oczywiście jest facet ..

                  A potem jest już 'z górki' ..
                  • kretynofil No wlasnie :) 20.05.09, 09:23
                    > .. I winny oczywiście jest facet ..

                    A jak sama na to nie wpadnie, to inne sfrustrowane eMamy jej to podpowiedza - i
                    "sky is the limit" smile
                    • memphis90 Re: No wlasnie :) 20.05.09, 20:49
                      No, niestety, jeszcze się nie spotkałam, żeby na emamie któraś wzięła
                      winę za problemy (choć częściowo) na siebie. Zawsze winny jest ten
                      nieszczęsny facet- bo ogląda fotki (co kobiecie wcześniej nie
                      przeszkadzało, a teraz już tak), bo zarabia za mało, bo pracuje za
                      dużo, bo mówi "a nie mówiłem", bo mailuje z koleżanką z pracy i od 6
                      m-cy zaprzecza, że ma romans (a na pewno ma, bo mailuje!) Itd, itd-
                      cała emama uncertain
                      • madame_charmante Re: No wlasnie :) 22.05.09, 20:47
                        hm.. no i tyle na temat bezstronnosci.
                        ciekawe - widzicie panowie, ze kobiety nie biora odpowiedzialnosci
                        za "wylączanie się" mężów.. nie widzicie, ze czestokroc panom jest
                        tak wygodniej...
                        probblem jest tego typu - co bylo pierwsze.. kura czy jajo ?...
                        czytając was wiem - pierwszy byl kogut big_grin
            • gonzor Re: Dziekuje, dziekuje :) 19.05.09, 16:47
              Ująłeś wszystko krótko i zwięźle, dalsze rozwijanie tego wątku uważam za
              zamknięte od tego momentu, dalej już nie czytam...
            • kiraout Re: Dziekuje, dziekuje :) 19.05.09, 17:40
              Kretynofil! Facet z misją big_grin
            • rennee12 Re: Dziekuje, dziekuje :) 19.05.09, 20:52
              kretynofil napisał:

              > I gratuluje bystrosci umyslu - Twoja ocena facetow rzeczywiscie jest bardzo
              > trafna smile
              >
              > Pozostaje tylko zapytac - po co sie z nimi wiazecie, skoro tacy "niedojrzali",
              > tyle "matkowania" wymagaja. Wreszcie po co leziecie z nimi do lozka? Same sobie
              > nie mozecie poradzic?
              >
              > Przypuszcza ze nie przyszlo Ci nigdy do glowy, ze takie pogardliwe postrzeganie
              > facetow wynika wylacznie z tego ze ich nie umiesz i nie chcesz zrozumiec?
              >
              > Coz, pozdrow kochanke meza smile
              >

              Nie generalizuj kretynie. ja sie z nikim nie związałam, matką, ani zoną ani
              kochanką nie jestem dzieci nie posiadam. Można zyc bez faceta? Można. Ja jestem
              dowodem błędności twojego rozumowania kretynie
              • sikorka68 Re: Dziekuje, dziekuje :) 19.05.09, 22:38
                rennee12 napisała:
                > Nie generalizuj kretynie. ja sie z nikim nie związałam, matką, ani zoną ani
                > kochanką nie jestem dzieci nie posiadam. Można zyc bez faceta? Można. Ja jestem
                > dowodem błędności twojego rozumowania kretynie

                Uważasz to za swój sukces??? Hm, ciekawe... może masz jeszcze czas, ale to już
                nie moja sprawa.
              • hermilion Re: Dziekuje, dziekuje :) 20.05.09, 09:23
                A powiedz mi jeszcze co robisz na tym forum?
              • bubster Re: Dziekuje, dziekuje :) 20.05.09, 16:10
                Może dlatego że wypowiadasz się tak wulgarnie to jesteś sama smile
          • htoft Re: kretynofilu :D 19.05.09, 12:25
            No nie wiem, kto wymaga ciągłych czułości, starań, opieki, zapewniania o miłości, uwagi, wysłuchiwania, głaskania, etc., etc. Faceci? Bez jaj!
          • troll_bagienny Idąc tym tokiem myślenia - baby to kwoki 20.05.09, 08:45
            Przyjrzyj się pewnego dnia na placu zabaw, jak wyglądają kobitki,
            które przed ślubem wyglądały jak primadonny, a teraz to tylko
            zapasione babiszony obwieszone przychówkiem. Niezadbane,
            zapuszczone, tu fałdka, tam tłuszczyk, a swoje lenistwo tłumaczą
            zawsze tak samo: bo ja urodziłam i nie mam czasu dla siebie. Znam
            taką jedną, co już 24 rok tak tłumaczy swoje nicnierobienie. Dzieci
            już na studiach, a ona dalej mentalnie w pieluchach. Wzruszające.
            Zwłaszcza te, co na dupskach siedzą całe dnie, wstają o 11, czas im
            mija na karmieniu cycem i serialach, a w domu burdel na kółkach.
            Jakoś te, co pracują, a dziecko w żłobku, mają porządek w domu,
            wyglądają, jak kobiety, a nie morsy, o które upomni się Greenpeace,
            a mężowie nie zgłaszają pretensji. Jak taki facet ma się cieszyć i
            podskakiwać, jak po dniu pracy wraca do domu, w którym siedzi
            zapasiony baleron z kolejnym bębnem, a w tle słychać wycie bachora,
            który właśnie narobił kupę w majtki?
            • kretynofil Misiek, przesadziles :) 20.05.09, 08:58
              Ale bedzie awantura tongue_out

              Ciekawe ile eMam zauwazy Twojego nicka smile
              • troll_bagienny Generalizowanie 20.05.09, 09:11
                Takie samo mniej więcej jak stwierdzenie 99,9% kobiet, że każdy
                facet to świnia. Znajomy, już po rozwodzie, na pytanie, dlaczego
                przed ślubem nie poznał prawdziwych intencji swojej drugiej połowy
                odpowiedział tak: "bo sobie dobrą reklamę zrobiła", a jak wiadomo,
                reklama to dźwignia handlu, a małżeństwo jest kontraktem. Myślę, że
                problemem większości związków jest to, że nie nazywamy pewnych
                rzeczy po imieniu. Babka nie powie facetowi, że się szlaja i uwala
                dupsko przed TV zamiast pobawić się z dzieckiem 15 minut w ciągu
                dnia, a facet nie powie kobicie, że się spasła jak świnia i wstyd
                się z nią na mieście pokazać. Ludzie tłumią swoje frustracje, a
                potem, często, dochodzi do karczemnej awanutury, a nawet rękoczynów.
                Człowiek potrzebuje impulsu, żeby zmienić swoje życie, a tu zero,
                nul. Wszyscy udają, że jest zajebiście, a jest do dupy. Widząc
                znajome pary, których życie zaledwie po roku-dwóch pożycia zamieniło
                się w istne piekło, mam odruch wymiotny na słowa "małżeństwo"
                i "rodzicielstwo". Poza tym, nie podchodźmy do tego wątku tak na
                poważnie, jak wiadomo, kobiety w ciąży mają zmienne nastroje i jutro
                autorka napisze, że kocha męża i jest w ogóle super, to kwestia
                hormonów.
              • sikorka68 Re: Misiek, przesadziles :) 20.05.09, 09:57
                Takie też się zdarzają, albo takie co nie pracują, dbają o siebie, ale nie o dom
                np. Ludzie są różni i wkladanie wszystkich do jednej szuflady jest blędem.
            • sikorka68 Re: Idąc tym tokiem myślenia - baby to kwoki 20.05.09, 09:46
              Jedno ma sens:
              "Jakoś te, co pracują, a dziecko w żłobku, mają porządek w domu,"- większość
              dnia nie ma kto balaganić, a dzieci potrafiąsmile
              Na cale szczęście sprzątać też.

              Reszta, to belkot: każdy wygląda, jak chce.

              "a swoje lenistwo tłumaczą
              > zawsze tak samo: bo ja urodziłam i nie mam czasu dla siebie" proponuje malą
              zamianę ról, zajmij się domem i dziećmi, przez tydzień, dwa. Nie mówię, może
              utrzymasz porządek, ugotujesz na czas, wypierzesz, wyprasujesz, wyjdziesz z
              dziećmi na spacer, przypilnujesz odrabiania lekcji itd. Pewnie ci się to uda, bo
              lamagą nie jesteś, ale poznasz to "lenistwo".
              • troll_bagienny Re: Idąc tym tokiem myślenia - baby to kwoki 20.05.09, 10:18
                Powiem tak, mam na około masę przykładów, jakie to "ciężkie życie"
                mają niepracujące matki. Po pierwsze: czasy mamy takie, że
                pozostawanie w domu dziećmi, kiedy tylko mąż zarabia to przywilej,
                trudno jest utrzymać dom według starych zasad, jak to było jeszcze
                20-30 lat temu. Kiedy zatem widzę, jak facet się ledwo nosem
                podpiera i wraca z któregoś tam etatu po 14 godzinach do domu, a
                pani na włościach, matka Polka ma "kocią mordę" i robi gościowi
                wyrzuty, że za mało kasy przynosi, to nóż mi się w kieszeni otwiera.
                Co do przejęcia obowiązków przez faceta na rzecz pracy kobiety,
                która będzie jedynym żywicielem rodziny, znam i takie przypadki.
                Faceci mi znani są lepiej zorganizowani, radzą sobie świetnie, ale
                usłużne teściowe robią im czarny PR i przypinają łatkę
                nieudaczników, bo coś takiego jak równouprawnienie w tym kraju nie
                istnieje. Niejeden facet chętnie posiedziałby (choćby z czystej
                ciekawości i dla doświadczenia) z rok jako niańka w domu, ale zaraz
                zyska przydomek pierdoły, nieudacznika i pantoflarza, z pewnością
                nie ma co liczyć na minimum wdzięczności i uznania, to nie w Polsce.
                Co do twojego stwierdzenia, że każdy wygląda jak chce, to proponuję
                zajrzeć do lustra, a potem ewentualnie przestać się dziwić, jeśli
                cię pewnego dnia mąż wymieni na młodszą i ładniejszą.
                • sikorka68 Re: Idąc tym tokiem myślenia - baby to kwoki 20.05.09, 12:37
                  troll_bagienny napisał:

                  "Kiedy zatem widzę, jak facet się ledwo nosem
                  > podpiera i wraca z któregoś tam etatu po 14 godzinach do domu, a
                  > pani na włościach, matka Polka ma "kocią mordę" i robi gościowi
                  > wyrzuty, że za mało kasy przynosi, to nóż mi się w kieszeni otwiera."

                  Mi też. Za malo pieniędzy, to nie jest powód do klutni, tylko problem do
                  rozwiązania. Jak ludzie będą się klucić, a nie rozmawiać- to będzie tak jak mówisz.

                  "Niejeden facet chętnie posiedziałby (choćby z czystej
                  > ciekawości i dla doświadczenia) z rok jako niańka w domu, ale zaraz
                  > zyska przydomek pierdoły, nieudacznika i pantoflarza, z pewnością
                  > nie ma co liczyć na minimum wdzięczności i uznania, to nie w Polsce. "

                  Nie uogólniaj, różnie to bywa.

                  "> Co do twojego stwierdzenia, że każdy wygląda jak chce, to proponuję
                  > zajrzeć do lustra, a potem ewentualnie przestać się dziwić, jeśli
                  > cię pewnego dnia mąż wymieni na młodszą i ładniejszą."

                  Strzelieś "kulą w plot". W życiu tego nie zrobi. Za dużo razem przeszliśmy i to
                  razem. Do tego nie jest pustym czowiekiem i widzi w kobiecie nie tylko urodę.
                  Zdaje sobie sprawę, że uroda jest ulotna i przemijająca.
                  Nawet mnie nie widzialeś, a skoro napisalam, jak napisalam, to wyciągnąleś
                  wnioski... i to bzdurne (źle nie wyglądam, nawet bez makijażu nie straszę).

                • agastrusia Re: Idąc tym tokiem myślenia - baby to kwoki 20.05.09, 20:49
                  troll_bagienny napisał:


                  > Co do twojego stwierdzenia, że każdy wygląda jak chce, to proponuję
                  > zajrzeć do lustra, a potem ewentualnie przestać się dziwić, jeśli
                  > cię pewnego dnia mąż wymieni na młodszą i ładniejszą.

                  Tylko żeby nie było na odwrót.
                  Facet też powinien o siebie dbać z zapasłym samcem też wstyd jest się pokazać na
                  mieście - pamiętaj o tym i też zerkaj do lusterka wink
                • e-inka Re: Idąc tym tokiem myślenia - baby to kwoki 24.05.09, 18:23
                  pomijając całą resztę na chwilę - to czy wy serio znacie takie sytuacje ze żona
                  sie drze na męża, że mało zarabia? Ja tego nie widze, ani sobie nie wyobrażam...
                  a już na pewno nie moge zrozumiec jak możnaby robic taka awanture przy kimś:
                  czyli jak dla mnie to albo Twoja żona ma do ciebie pretensje i myslisz, ze
                  wszystkie maja, albo Twoja matka miała do Twojego ojca pretensje i j.w. No
                  jeżeli i żona i matka no to rzeczywiscie można nabrac sceptycyzmu smile) Chyba, ze
                  rzeczywiście jestes świadkiem takich sytuacji u znajomych, kiedy przychodzisz na
                  popoludniowa kawę? Czy jednak po prostu koledzy się skarża?
          • bubster Re: kretynofilu :D 20.05.09, 16:08
            Kiraout, faceci mają swoje potrzeby, które są tak samo ważne jak
            potrzeby kobiet i dzieci. I nie chodzi mi tutaj tylko o seks, choć
            niewątpliwie jest to jedna z potrzeb. Chodzi mi o poświęcenie czasu,
            zainteresowanie jego problemami, jego życiem, okazywanie mu uczuć.
        • deela Re: Wiesz, stosunek Twojego meza do Ciebie... 19.05.09, 12:47
          odrzucajac caly szlam i troche blota to z clu wypowiedzi sie zgadzam
        • hipotamica Re: Wiesz, stosunek Twojego meza do Ciebie... 19.05.09, 13:36
          Bardzo dobrze, że to napisałeś. Może przynajmniej kilka kobiet się
          nad tym zastanowi i przyjdzie im do głowy, że po urodzeniu dziecka
          nie stały się panią na włościach i żoną sułtana...
          Myślę, że efekt, o którym piszesz miewają kobiety, dla których
          największym życiowym wyczynem było urodzenie dziecka. dziecko nadało
          im ważności w ich mniemaniu, a mąż powinien też tę ważność zauważyć
          i szanować...
          • kretynofil I o to chodzi... 19.05.09, 14:15
            > Myślę, że efekt, o którym piszesz miewają kobiety, dla których największym
            życiowym wyczynem było urodzenie dziecka.

            Stad wlasnie okreslenie "jak kazda glupia kwoka" - bo tego typu zachowan nie da
            sie inaczej nazwac niz byciem glupia kwoka.

            Czasami sie zastanawiam po co niektore kobiety wychodza za maz - bo sedna
            zwiazku miedzy dwojgiem ludzi po prostu nie rozumieja. Dla nich maz to rodzaj
            atrybutu, ktory "porzadna kobieta" musi posiadac.

            Posiadac smile Slowo klucz - posiadac, ale nie dosiadac smile

            Zawsze mnie smieszyli moi dziadkowie - babcia byla dumna (!) z tego ze dziadek
            nigdy jej nago nie widzial; dziadek byl dumny z tego ze babcia miala takie rogi,
            ze to ona wyryla kanaly na Marsie. Oboje byli szczesliwi (?) smile

            A przeciez mozna bylo inaczej - babcia by zostala wieczna dziewica (i dopiero
            mialaby powod zeby sie puszyc, moze by ja nawet wyswiecili tongue_out), a dziadek by
            znalazl kobiete z ktora byloby mu dobrze, ktora by nie miala pie*dolca.

            Znalem tez inne malzenstwo - ale to juz jest odjazd na maksa; oboje przesadnie
            religijni (sekta), pobrali sie i sie okazalo ze ona z nim nie moze sie kochac,
            bo za kazdym razem jak dochodzi do zblizenia, to staje jej przed oczami obraz
            ukrzyzowanego Chrystusa i podniecenie szlag trafia. I ja sie zastanawiam - po
            kiego ch*ja ona za maz wychodzila? Faceta mi zal bo na starosc kompletnie mu
            odbilo...

            Jak kobieta musi sobie sprawic zabawke to niech sobie kupi kota, a jak chce sie
            bawic w zakladanie rodziny to niech najpierw nauczy sie zyc z tym kotem w zgodzie smile
            • sanciasancia Re: I o to chodzi... 19.05.09, 16:20
              Skoro wszystko jest winą kobiet, to po grzyba się z nami żenicie?
              • kretynofil Wybacz, ale ja sie z Wami nie zenilem... 19.05.09, 16:43
                I nie mam zamiaru. Ozenilem sie z kobieta ktora wie czego chce, i ktora chce byc
                ze mna dla siebie - a nie dla kolezanek, mamusi czy dzidziusia.

                Natomiast owszem, z kobieta taka jak autorka watku nigdy bym sie nie pobral - bo
                nigdy nie mialem w planach byc czyims psem czy maskotka.

                Jesli zapytasz jednak czemu faceci zenia sie z takimi kobietami to nie wiem,
                naprawde. To chyba naiwnosc...

                A, no i nigdzie nie napisalem ze wszystko jest wina kobiet - ale zwroc uwage ze
                to kobieta narzeka w tym watku i to kobieta ma pretensje do meza; o kobiecie
                rozmawiamy, i dlatego Ci sie tak wydaje.

                Jesli jednak myslisz ze o facetach mam lepsze zdanie to jestes w bledzie - raz,
                ze faceci sa BEZ-NA-DZIEJ-NI, dwa ze z autopsji znam jednego znacznie lepiej niz
                jakakolwiek kobiete - i uwazam ze facet to przekomiczne dzielo natury smile
                • malwoj Re: Wybacz, ale ja sie z Wami nie zenilem... 19.05.09, 16:55
                  No jak "nie wiesz"? Sami się bzykać przecież nie będziemy..
                  • kretynofil Z tymi kwokami tez nie bedziecie, wiec... 19.05.09, 17:26
                    ...co za roznica?
                • sanciasancia Re: Wybacz, ale ja sie z Wami nie zenilem... 19.05.09, 18:23
                  Wiesz, w ciąży po pierwsze bywa kobiecie ciężko i potrzebuje wyręczenia (piszę
                  to trzy dni przed terminem, po powrocie z pracy, więc nie jest to do końca
                  postawa roszczeniowa) w niektórych aktywnościach (hehe, spróbuj zasznurować
                  buty, nosząc przed sobą dwunastokilową piłkę lekarską, przymocowaną do Twojego
                  spłaszczonego pęcherza moczowego, która raz na jakiś czas wysuwa kończynę i
                  kopie w tenże pęcherz, mi się ta sztuka już nie udaje), a po drugie hormony
                  szaleją i wymaga dopieszczenia. Wysłuchania, pogłaskania itp. I z tym para
                  decydująca się na (kolejne) dziecko powinna się liczyć - mogą pojawić się pewne
                  wymagania i trzeba będzie sobie z nimi radzić.
                  > A, no i nigdzie nie napisalem ze wszystko jest wina kobiet - ale zwroc uwage ze
                  > to kobieta narzeka w tym watku i to kobieta ma pretensje do meza; o kobiecie
                  > rozmawiamy, i dlatego Ci sie tak wydaje.
                  Ja to odebrałam jako wypowiedź kobiety, której potrzeby emocjonalne (nieważne,
                  jak dziwne) są niespełnione. Nie wiem dlaczego, nic o niej nie wiem, i akurat
                  dla odmiany postanowiłam nie oceniać od razu. Nigdzie nie opisała, jaką jest
                  żoną, więc trudno jest wyrokować, czy dba emocjonalnie o męża, czy nie. Może dba
                  i to bardzo i faktycznie czuje się zaniedbana. A dla męża w drugiej ciąży nihil
                  novi i już się tak nie przejmuje i traktuje ten odmienny w końcu stan, jak każdy
                  inny.
                  > Jesli jednak myslisz ze o facetach mam lepsze zdanie to jestes w bledzie - raz,
                  > ze faceci sa BEZ-NA-DZIEJ-NI, dwa ze z autopsji znam jednego znacznie lepiej ni
                  > z
                  > jakakolwiek kobiete - i uwazam ze facet to przekomiczne dzielo natury smile
                  Tak, ludzie są kuriozalni.
                  I zwykle warci siebie nawzajem.
                  • kretynofil No dobrze :) 19.05.09, 19:40
                    > Wiesz, w ciąży po pierwsze bywa kobiecie ciężko i potrzebuje wyręczenia

                    Nie twierdze ze nie. I nie twierdze ze mezczyzna nie powinien pomagac kobiecie -
                    wrecz przeciwnie.

                    Zwroc jednak uwage, ze post tej paniusi dotyczyl czegos innego - i jesli tego
                    przeslania nie wychwycilas to moze przez solidarnosc jajnikow wobec ktorego
                    kazdy mezczyzna jest na przegranej pozycji.

                    Przeczytaj jej post jeszcze raz:
                    - Czy troszczą się o Was? - to znaczy co?
                    - Robią posiłki choć czasmi, idą do sklepu po "zachcianki"? - zachcianki to sie
                    spelnia w obie strony tongue_out
                    - Głaszczą brzuszek i mówia do dziecka? - oooo, i tu jest sedno sprawy - tego
                    jej brakuje, zeby maz czekal na to dziecko tak jak ona; w tym jednym zdaniu
                    widac ze maz ma drugie dziecko w nosie - i z tego latwo wywnioskowac ze na
                    pierwszym sie "sparzyl"...

                    > Ja to odebrałam jako wypowiedź kobiety, której potrzeby emocjonalne (nieważne,
                    jak dziwne) są niespełnione. Nie wiem dlaczego, nic o niej nie wiem, i akurat
                    dla odmiany postanowiłam nie oceniać od razu.

                    Wybacz, moze jestem w bledzie, ale wydaje mi sie ze o niespelnionych potrzebach
                    emocjonalnych to sie rozmawia ze swoim partnerem a nie z forumowiczami.

                    A co do samej istoty potrzeb - czy spelnilabys dowolna zachcianke swojego meza
                    nie wiedzac o niej? A nawet wiedzac, czy zrobilabys wszystko?

                    Zwroc uwage ze jej facet potrafil zaspokoic wszystkie jej potrzeby za pierwszym
                    razem - i najwyrazniej nie ma ochoty robic tego znowu. Dlaczego? Bo jest chamem?
                    Bo to zla mezczyzna byla?

                    Nie, bo jakby byl chamem, to by sie tak nie zachowywal za pierwszym razem. Cos
                    sie zmienilo - i raczej prawdopodobne jest to, ze to nie on, tylko ona -
                    zwlaszcza ze sama ma problemy ze swoimi emocjami, skoro wpada z czyms takim na
                    forum.

                    Co ja powstrzymuje przez rozmowa z mezem? Co jej przeszkadza powiedziec swojemu
                    facetowi "Uwielbialam spedzac z Toba wieczory, kiedy lezelismy przytuleni,
                    glaskales moj brzuszek, mowiles do malenstwa, czulam sie naprawde kochana i
                    naprawde bylo nam razem dobrze; jestes wspanialym mezem" zamiast "A ty taki i
                    owaki, dlaczego nie kochasz mojego dziecka"? Bo wiesz te awantury i klotnie to
                    sie skads biora...

                    Naprawde, zycie nie jest tak skomplikowane jakby niektorzy chcieli je widziec -
                    a pewne proste prawdy maja sie nadal swietnie. Ciotce Najlepszej z Zon (kobieta
                    okolo 55lat) jej babcia powiedziala przed slubem:

                    "Tylko pamietaj, mezczyzni to lubia z figurami!"
                    • aneta.nowak123 Re: No dobrze :) 19.05.09, 20:08
                      Czemu piszesz o niej jako o "paniusi" Kultury trochę i szacunku! Nie podoba mi
                      się że tak ją określasz.
                      • kretynofil Wybacz, moja wina... 19.05.09, 20:22
                        Rzeczywiscie nie powinienem nazywac jej paniusia... to uwlacza wszystkim
                        paniusiom smile

                        Istotnie, osobe, ktora nie potrafi o swoich problemach porozmawiac z mezem tylko
                        wyplakuje sie na forum wypadaloby nazwac nieco dosadniej.

                        Obiecuje ze sie poprawie smile
                        • madame_charmante Re: Wybacz, moja wina... 19.05.09, 23:57
                          wiesz co ? .. problem polega na tym, ze twoje poglądy z cala
                          pewnoscią obrocą sie kiedys przeciw tobie...
                          kiedys.. gdy poczujesz, ze ci smutno, ciężko i źle...
                          że potrzebujesz sie komus wygadac, bo osoba, ktora powinna cie
                          wysluchac widzi tylko twoj egocentryzm, glupotę etc etc ...bo nie
                          dopiesciles jej ego wlasciwie, wiec teraz masz za swoje uncertain
                          nota bene.. to nie jest forum_dla_wscieklych_samcow, tylko forum e-
                          mama, ciąza i poród. po jaka cholere tu wlazisz ? .. wytlumacz mi to
                          geniuszu i jedyny czlowieku na tym forum, ktory wie jak zyc...
                          • kretynofil To nie jest forum dla wscieklych samcow? 20.05.09, 07:13
                            A to na jaki temat?

                            Ja nie jestem wsciekly, czasami z ciekawosci zagladam na to forum i widze
                            zabawna korelacje miedzy tym co jest tutaj a tym, co mozna znalezc na forum
                            "(Brak) seks(u) w malzenstwie". Czasami mam wrazenie ze baba siedzi w jednym
                            pokoju i wyzala sie na e-mamie a facet siedzi w drugim i wyzala sie na
                            "(Brak)..." smile

                            Ludzie, przeciez ja nie twierdze ze kobiecie nie nalezy sie czulosc, opieka itd.
                            Ja tylko pisze ze to jest konsekwencja wlasnych zachowan. A pytanie postawione
                            przez autorke watku bylo walkowane tyle razy ze rece opadaja...

                            I nie uwazam zebym mial recepte na zycie. Wrecz przeciwnie. Czasami po prostu
                            kazdy ma ochote napisac "RTFM" smile
                            • madame_charmante Re: To nie jest forum dla wscieklych samcow? 20.05.09, 07:44
                              hm hm hm ... no to masz proch i siarkę w piórze (charakterze?)... bo
                              cokolwiek piszesz, wydaje się być bliskie eksplozji...
                              chyba balabym sie z tobą zadrzec "w realu" smile..
                              • kretynofil Aaaa, to o to chodzi? 20.05.09, 07:54
                                To przepraszam, ale taki mam styl wypowiedzi. A moze raczej Kretynofil ma, bo od
                                dawna zyje on wlasnym zyciem.

                                W realu nie jestem az taki wybuchowy wink
                                • madame_charmante Re: Aaaa, to o to chodzi? 20.05.09, 23:57
                                  hm hm hm ....... stworzyles... no wlasnie co ? ... ciekawe jak
                                  sobie na to odpowiesz..
                                  mnie stac na cierpliwosc raczej wlasnie na forum, nie w zyciu wink
                            • bubster Re: To nie jest forum dla wscieklych samcow? 20.05.09, 16:17
                              Dobre, dobre! (To o korelacji forów).
                            • tysiamama21 kretynofil... 21.05.09, 18:00
                              Siebie to chyba kochasz najbardziej (po wypowiedziach i po nicku sądząc)..
                              "Czasami" wchodzisz na fora, dobre sobie, gdzie nie wejdę tam tam Twój nick -
                              już nawet tego shitu nie czytam, tylko omijam wzrokiem. Jesteś jakims dewiantem,
                              który czerpie nienormalną przyjemność z dopieprzania innym forumowiczom.
                              Omijać i innym radzę. Żadnych wypowiedzi na temat - zawsze tylko żółć smile

                              DO AUTORKI wątku:
                              Najlepiej najpierw przedstaw swój punkt widzenia mężowi - w możliwie delikatny
                              sposób albo po prostu poproś żeby Cię przytulił. Tylko na spokojnie - wiem, że
                              taki stan rzeczy wnerwia. Ja mam za sobą jedną ciążę - mąż brzuch omijał w
                              pieszczotach, interesował się tylko moim zdrowiem, ewentualnie innymi częściami
                              ciała (sekswink. Do córeczki w czasie ciąży nic nie mówił, nie chciał być ze mną
                              przy porodzie (mimo wręcz błagań), nie biegał po kiszone i generalnie też mi
                              było przykro. Niedawno się rozstaliśmy i mi wyznał po ponad 3 latach - że po
                              prostu się bał - panicznie. Ciąży, porodu i noworodka.
                    • sanciasancia Re: No dobrze :) 19.05.09, 22:37
                      > Co ja powstrzymuje przez rozmowa z mezem? Co jej przeszkadza powiedziec swojemu
                      > facetowi "Uwielbialam spedzac z Toba wieczory, kiedy lezelismy przytuleni,
                      > glaskales moj brzuszek, mowiles do malenstwa, czulam sie naprawde kochana i
                      > naprawde bylo nam razem dobrze; jestes wspanialym mezem" zamiast "A ty taki i
                      > owaki, dlaczego nie kochasz mojego dziecka"? Bo wiesz te awantury i klotnie to
                      > sie skads biora...
                      Owa Pani nigdzie nie napisała, że nie rozmawia z mężem/ robi mu dzikie awantury.
                      Rozumiem, że ta interpretacja wynika z solidarności szkieletów hydraulicznych i
                      za mało krwi zasila korę.
                      Równie dobrze mogę sobie wyobrazić tę panią mówiącą mężowi "Kochanie, tak mi
                      było dobrze w pierwszej ciąży, jak się o mnie tak troszczyłeś", a kochanie
                      odpowiada "no co ty, nikt tak przecież nie robi, nie bądź głupia, ciąża to nie
                      choroba". I pani robi kwerendę na forum, żeby zobaczyć, jak zachowują się inni
                      mężowie. Bo może faktycznie tak jest i nie ma co narzekać.
                      > A co do samej istoty potrzeb - czy spelnilabys dowolna zachcianke swojego meza
                      > nie wiedzac o niej? A nawet wiedzac, czy zrobilabys wszystko?
                      a) nie jestem dyplomowanym telepatą, więc pewnie nie.
                      b) ale to nie jest rozmowa na mój temat. Zauważ, że ja się nigdzie na mojego
                      męża nie skarżę, czyżbyś solidaryzował się ze swoim na jego temat wyobrażeniem?

                      > - Głaszczą brzuszek i mówia do dziecka? - oooo, i tu jest sedno sprawy - tego
                      > jej brakuje, zeby maz czekal na to dziecko tak jak ona; w tym jednym zdaniu
                      > widac ze maz ma drugie dziecko w nosie - i z tego latwo wywnioskowac ze na
                      > pierwszym sie "sparzyl"...
                      Albo cała nowość związana z ciążą się skończyła, przecież, więc o co chodzi, już
                      raz urodziłaś, wiemy jak to jest, nad czym tyle deliberować. Może, jakby miała
                      zapalenie płuc, to byłoby inaczej.
                      Nie jestem wróżką i nie będę gdybać, dlaczego akurat Iksiński nie pokazuje
                      swojej radości z ciąży żony w obliczu kryzysu gospodarczego, a może akurat boi
                      się o pracę albo kot jest chory.
                      Albo go ktoś nastraszył, że dwójka dzieci to straszny kłopot i nici z wczasów w
                      Hiszpanii.
                      > Naprawde, zycie nie jest tak skomplikowane jakby niektorzy chcieli je widziec -
                      > a pewne proste prawdy maja sie nadal swietnie. Ciotce Najlepszej z Zon (kobieta
                      > okolo 55lat) jej babcia powiedziala przed slubem:
                      >
                      > "Tylko pamietaj, mezczyzni to lubia z figurami!"
                      Proste to są dublety. Jak mawiali Strugaccy.
                      Zazdroszczę tego poczucia, że wszystko jest takie oczywiste, bo tak naiwna
                      przestałam być już jakiś czas temu.
                      A poza tym, opierając się na bazie rozpoczynającego wątek postu można stworzyć
                      co najmniej trzy równie prawdopodobne scenariusze. Nie zakładając wcale
                      nieczułości żadnej ze stron.
                      Abstrahując od tego, że czułabym się co najmniej dziwnie, gdyby mój mąż mówił do
                      mojego brzucha, zarówno w ciąży, jak i nie w ciąży.
                      • kretynofil No to na koniec :) 20.05.09, 07:22
                        > Owa Pani nigdzie nie napisała, że nie rozmawia z mężem/ robi mu dzikie awantury.

                        Cytuje z pierwszego posta:

                        "Ciągłe kłótnie... tak mi przykro"

                        No to ja przepraszam. Jesli nadal uwazasz ze ja sobie te awantury wymyslilem to
                        naprawde, chyba nie mamy o czym rozmawiac...

                        > a) nie jestem dyplomowanym telepatą, więc pewnie nie.

                        O wlasnie. I teraz pytanie - czy maz autorki watku wie ze ona tego potrzebuje?
                        Czy ona mu powiedziala podczas pierwszej ciazy ze docenia jego starania? Czy
                        dala mu do zrozumienia ze to dla niej wazne?

                        A moze przyjmowala to jako cos co sie "nalezy" i facet to zle zinterpretowal?

                        > b) ale to nie jest rozmowa na mój temat.

                        Istotnie, masz racje. Bardziej chcialem Ci pokazac ze kazdy z nas ma jednak
                        jakies opory smile

                        > Albo cała nowość związana z ciążą się skończyła, przecież, więc o co chodzi,
                        już raz urodziłaś, wiemy jak to jest, nad czym tyle deliberować.

                        Moze tak. Powtarzam jednak: gdyby sie poczul doceniony, gdyby wiedzial jakie to
                        wazne za pierwszym razem to i za drugim by to robil.

                        > Zazdroszczę tego poczucia, że wszystko jest takie oczywiste, bo tak naiwna
                        przestałam być już jakiś czas temu.

                        No coz, w takim razie ciesze sie ze nadal jestem naiwny smile
                        • sanciasancia Re: No to na koniec :) 20.05.09, 09:51
                          Zjadło mi całą moją wypieszczoną wypowiedź, więc to będzie nieudolne odtworzenie.
                          "Cytuje z pierwszego posta:

                          "Ciągłe kłótnie... tak mi przykro"

                          No to ja przepraszam. Jesli nadal uwazasz ze ja sobie te awantury wymyslilem to
                          naprawde, chyba nie mamy o czym rozmawiac... "
                          OK. Mea culpa. Ale mogę sobie wyobrazić sytuacje, w której ona mówi mężowi
                          (spokojnie i bez tzw. "nerw"), ze jest jej przykro i chciałaby się poczuć
                          bardziej zadbana, a mąż się piekli. I wychodzi z tego kłótnia. Widziałam swego
                          czasu męża, który zapominał średnio o co drugich urodzinach żony i pieklił się
                          niemożebnie, gdy ktoś mu zwracał na to uwagę (odpowiadając na zadane mi teraz
                          pytanie, patrząc się obiektywnie na to małżeństwo był zadbany przez żonę).
                          "> b) ale to nie jest rozmowa na mój temat.

                          Istotnie, masz racje. Bardziej chcialem Ci pokazac ze kazdy z nas ma jednak
                          jakies opory "
                          Stać Cię na więcej niż argumenty ad hominem.
                          "O wlasnie. I teraz pytanie - czy maz autorki watku wie ze ona tego potrzebuje?
                          Czy ona mu powiedziala podczas pierwszej ciazy ze docenia jego starania? Czy
                          dala mu do zrozumienia ze to dla niej wazne? "
                          To jest pytanie do autorki nie do mnie. Jest lakoniczna, więc na dwoje babka
                          wróżyła.

                          "Moze tak. Powtarzam jednak: gdyby sie poczul doceniony, gdyby wiedzial jakie to
                          wazne za pierwszym razem to i za drugim by to robil. "
                          No co ty. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że jest mniej więcej tyle samo
                          kobiet, które po zakontraktowaniu mężczyzny, przestają się starać, co mężczyzn,
                          którzy po zakontraktowniu kobiety, przestają się starać. A że najlepsze
                          zakontraktowanie jest przez małe dziecko, to ujawnia się to wkrótce po porodzie
                          albo w drugiej ciąży.
                          Tu nie masz żadnych przesłanek, oprócz własnych doświadczeń, obserwacji i
                          uprzedzeń, żeby stwierdzić, która strona dała ciała.

                          Wydaje mi się, że źle dobrałeś post, na który odpowiadałeś. Bo takie, do których
                          Twoja odpowiedź doskonale pasuje i z chęcią bym się pod nią podpisała, pojawiają
                          się na tym forum często, wystarczy trochę poczekać.

                          "No coz, w takim razie ciesze sie ze nadal jestem naiwny"
                          Nie ukrywam, że zazdroszę. Niestety nikt nie oferuje jeszcze usługi wymazywania
                          przeżyć.
                          • kretynofil No to sie dogadalismy :) 20.05.09, 10:19
                            > OK. Mea culpa. Ale mogę sobie wyobrazić sytuacje, w której ona mówi mężowi
                            (spokojnie i bez tzw. "nerw"), ze jest jej przykro i chciałaby się poczuć
                            bardziej zadbana, a mąż się piekli.

                            Tez. Z tym ze zakladam ze maz taki nie byl przez caly czas (ten caly watek to
                            jak nauka StaroCerkiewnoSlowianskiego - odtwarzanie historii na podstawie
                            jednego zdania), wiec cos sie zmienilo.

                            Ogolnie agresja bierze sie z leku - a faceci niechetnie o swoich rozmawiaja.
                            Szkoda, ale takie zycie. Trzeba faceta wychowywac smile

                            > Stać Cię na więcej niż argumenty ad hominem.

                            Ale to nie to samo, wiesz? Naprawde, nie oczekiwalem ze zmienimy temat na
                            Ciebie, to bylo pytanie retoryczne...

                            > No co ty. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że jest mniej więcej tyle samo
                            kobiet, które po zakontraktowaniu mężczyzny, przestają się starać, co mężczyzn,
                            którzy po zakontraktowniu kobiety, przestają się starać.

                            Oczywiscie. Z reguly sa malzenstwami smile

                            A na powaznie - tak bywa, ale wazne jest to zeby okreslic plaszczyzne "starania
                            sie". Co jest istotne dla partnera a co nie. Czasami mozna sobie cos odpuscic -
                            dla jednych dramatem bedzie jak zona przytyje 10 kg a dla innych to ze zaczela
                            sie ubierac jak swoja babcia smile Warto o takich rzeczach rozmawiac, pytac jak na
                            glupich rozmowach kwalifikacyjnych "gdzie widzisz siebie za 10 lat?" - zeby miec
                            wspolna wizje zycia, uniknac rozczarowan, przygotowac sie na to co nas czeka...

                            > Tu nie masz żadnych przesłanek, oprócz własnych doświadczeń, obserwacji i
                            uprzedzeń, żeby stwierdzić, która strona dała ciała.

                            Oczywiscie. Jesli jestem w bledzie to autorka watku moze mnie skorygowac.
                            Najwyrazniej jednak, jak stwierdzil troll_bagienny, dzisiaj hormony sie jej
                            "hustnely" w druga strone i watek olala smile

                            > Nie ukrywam, że zazdroszę. Niestety nikt nie oferuje jeszcze usługi
                            wymazywania przeżyć.

                            Wiesz, ja mam to szczescie (pecha?) w zyciu ze z reguly dane mi jest zobaczyc
                            sytuacje z obu stron i czesto przytrafia mi sie to co kiedys sam komus zrobilem
                            - i to pozwala odzyskac naiwnosc smile
                            • sanciasancia Re: No to sie dogadalismy :) 20.05.09, 11:21
                              > Tez. Z tym ze zakladam ze maz taki nie byl przez caly czas (ten caly watek to
                              > jak nauka StaroCerkiewnoSlowianskiego - odtwarzanie historii na podstawie
                              > jednego zdania), wiec cos sie zmienilo.
                              Taa. Poczuł się pewniej. Żona przywiązana do kaloryfera brzuchem i starszym
                              dzieckiem. Przecież dywagować w obie strony to można długo. A może ona przestała
                              się starać, a może on zauważył, że jest od niego zależna finansowo. Niektórym
                              mężczyznom to szkodzi, kobietom zresztą też.
                              > > Stać Cię na więcej niż argumenty ad hominem.
                              >
                              > Ale to nie to samo, wiesz? Naprawde, nie oczekiwalem ze zmienimy temat na
                              > Ciebie, to bylo pytanie retoryczne...
                              To miło z Twojej strony. Dla mnie to był argument ad hominem, a nie pytanie
                              retoryczne (obawiam się, że teorie komunikacji będą po mojej stronie).
                              > A na powaznie - tak bywa, ale wazne jest to zeby okreslic plaszczyzne "starania
                              > sie". Co jest istotne dla partnera a co nie. Czasami mozna sobie cos odpuscic -
                              > dla jednych dramatem bedzie jak zona przytyje 10 kg a dla innych to ze zaczela
                              > sie ubierac jak swoja babcia smile Warto o takich rzeczach rozmawiac, pytac jak na
                              > glupich rozmowach kwalifikacyjnych "gdzie widzisz siebie za 10 lat?" - zeby mie
                              > c
                              > wspolna wizje zycia, uniknac rozczarowan, przygotowac sie na to co nas czeka...
                              O tak. Tylko to chyba nie do mnie. Ja się na moje małżeństwo nie skarżę.
                              > Oczywiscie. Jesli jestem w bledzie to autorka watku moze mnie skorygowac.
                              > Najwyrazniej jednak, jak stwierdzil troll_bagienny, dzisiaj hormony sie jej
                              > "hustnely" w druga strone i watek olala smile
                              A pamiętasz swój okres dojrzewania, jak hormony "hustały", że aż miło (bo mnie
                              do dziś ciarki przechodzą)?
                              Ciesz się, że nie jesteś w ciązy. To jest piekielne połączenie zmian
                              hormonalnych, jak przy dojrzewaniu, a u niektórych jeszcze gorszych, zapalenia
                              całego organizmu i choroby pasożytniczej z wyjątkowo upierdliwym pasożytem,
                              którego hobby polega na kopaniu Cię w pęcherz moczowy (jak masz szczęście) albo
                              w nerki (jak go nie masz).
                              >
                              > Wiesz, ja mam to szczescie (pecha?) w zyciu ze z reguly dane mi jest zobaczyc
                              > sytuacje z obu stron i czesto przytrafia mi sie to co kiedys sam komus zrobilem
                              > - i to pozwala odzyskac naiwnosc smile
                              Och, ja też. Tylko, że moje postrzeganie jest takie, że im więcej danych i
                              przesłanek, tym cała sytuacja jest bardziej skomplikowana i trudniej jet np.
                              znaleźć optymalne wyjście albo dobrą radę. Proste są niestety tylko te, w
                              których po pijaku mąż okłada żonę (albo żona męża, bo sąsiadka ma nowe futro).
                              A dla mnie pozbawianie się iluzji łączy się nieodwracalnie z utratą naiwności i
                              niewinności.
                    • wilma.flintstone Re: No dobrze :) 20.05.09, 09:57
                      kretynofil napisał:


                      > - Robią posiłki choć czasmi, idą do sklepu po "zachcianki"? - zachcianki to si
                      > e
                      > spelnia w obie strony tongue_out


                      Nie, kolego. Ciazowe zachcianki kobiety to jest zupelnie inna historia, to jest
                      reakcja jej organizmu na zmiany hormonalne, niedobory pewnych substancji itd.
                      ale widze ze pojecie masz o tym takie jak szympans o fizyce kwantowej.


                      >tego
                      > jej brakuje, zeby maz czekal na to dziecko tak jak ona;

                      Co w tym zlego? Uwazasz, ze tylko kobiety czekaja na dzieci? Ja bym
                      powiedziala, ze w moim zwiazku to moj maz ma na punkcie przyszlego dziecka
                      kompletnego kota. Nie prezentujesz nic ponad zmurszala seksistowska ideologie i
                      mity o tym jacy to sa mezczyzni. jeszcze powiedz, ze prawdziwy mezczyzna nigdy
                      nie placze.

                      >A nawet wiedzac, czy zrobilabys wszystko?


                      No jesli pojechanie o 23.00 do nocnego po puszke sledzia to "wszystko", to
                      zdecydowanie.

                      Ciotce Najlepszej z Zon (kobieta
                      > okolo 55lat) jej babcia powiedziala przed slubem:
                      >
                      > "Tylko pamietaj, mezczyzni to lubia z figurami!"


                      Jekies propozycje w kwestii tego co doradzic mezczyznie przed slubem?
                      • kretynofil Wilma, wez Ty poczytaj moje posty... 20.05.09, 10:29
                        ...albo do garow smile

                        Serio - czasami warto poczytac wszystko zanim zacznie sie odpisywac smile

                        > Nie, kolego. Ciazowe zachcianki kobiety to jest zupelnie inna historia, to
                        jest reakcja jej organizmu na zmiany hormonalne, niedobory pewnych substancji
                        itd. ale widze ze pojecie masz o tym takie jak szympans o fizyce kwantowej.

                        Och, to wiesz co? Z calego serca Ci zycze, biedna ograniczona kobieto, zebys w
                        nastepnym zyciu sie dowiedziala jak "latwo" jest byc facetem smile

                        I wiesz co? Zdradze Ci tajemnice z biologii! Tylko cicho, nie mow nikomu:
                        faceci tez maja hormony! I, co zdziwi Cie jeszcze bardziej, tez ich
                        czesto nie rozumieja, tez sobie z nimi nie radza i one tez potrafia im odebrac
                        wladze nad wlasnym rozumem czy cialem.

                        Dla Was to tylko chuc, pozadanie - a dla nas jest to cos na czym oparte jest
                        nasze poczucie wlasnej wartosci, dla nas odepchniecie przez kobiete jest tym,
                        czym dla Was byloby odepchniecie przez wlasne dziecko... Nasza kultura, oparta
                        na katolickim rzadzie dusz, uznaje cielesnosc i zmyslowosc jako cos zlego,
                        plugawego, nieczystego, a kolejne pokolenia "wiecznych dziewic" i "matek polek"
                        wychowuja swoje corki w pogardzie dla mezczyzn...

                        I potem dramat i frustracje na forum...

                        > Co w tym zlego? Uwazasz, ze tylko kobiety czekaja na dzieci?

                        Czasami...

                        > Nie prezentujesz nic ponad zmurszala seksistowska ideologie i mity o tym jacy
                        to sa mezczyzni. jeszcze powiedz, ze prawdziwy mezczyzna nigdy nie placze.

                        Glupia jestes jesli tak odczytujesz moje wpisy... Ja probuje pokazac ze
                        mezczyzna tez cierpi, a Ty mi tu cos bredzisz o stereotypach macho - w momencie
                        kiedy SAMA wymagasz tego zeby facet byl takim macho, ktory sobie ze wszystkim
                        poradzi bez slowa skargi...

                        Rece opadaja...

                        > No jesli pojechanie o 23.00 do nocnego po puszke sledzia to "wszystko", to
                        zdecydowanie.

                        Wybacz, co wymaga wiecej wysilku: pojechac do sklepu po sledzia po ciezkim dniu
                        pracy, czy przytulenie sie do meza, poswintuszenie do ucha i propozycja zeby sie
                        dla Ciebie pomizial? Nie sadze zebys o tym wiedziala, ale "seks" nie oznacza
                        "penetracji" jak pewien prezydent utrzymywal smile

                        Sorry, jak sie kogos kocha to swietny seks mozna miec 24/7. I byc to tego
                        biologiczna dziewica smile

                        Co ja Ci bede tlumaczyl...
                        • wilma.flintstone Re: Wilma, wez Ty poczytaj moje posty... 20.05.09, 12:46
                          kretynofil napisał:

                          > Ty mi tu cos bredzisz o stereotypach macho - w momencie
                          > kiedy SAMA wymagasz tego zeby facet byl takim macho, ktory sobie ze wszystkim
                          > poradzi bez slowa skargi...


                          Nie, wymagam od mezczyzny zeby byl dojrzaly, skoro dziecka chcial. I sprobowal
                          zrozumiec, ze tak, ciaza i polog to taki czas kiedy jemu powinno byc lzej
                          pojechac po sledzia niz mnie poprosic jego zeby sie do mnie pomizial.
                          Czytalam wywiad z Sojka w ostatnim "Twoim Stylu". Powiedzial w nim, ze kiedy
                          byl malolatem to go draznila kobieca fizjologia i jej kompletnie nie rozumial -
                          ze co, ze niby jakas miesiaczka czy zmiany hormonalne? Wymagal normalnosci
                          i nie mial ochoty tolerowac babskich fanaberii. Teraz, jako facet z 50-tka
                          na karku, zmienil poglady...Moze uda ci sie wyciagnac wniosek z jego wypowiedzi.
                          Reszty twoich chamskich uwag, aluzji co do mojego zycia seksulanego i obelg pod
                          moim adresem nie bede komentowac, bos funta klakow nie wart jako adwersarz.
                          • monikad_85 Re: Wilma, wez Ty poczytaj moje posty... 27.05.09, 15:04
                            Boże, jestem kobietą, a całkowicie zgadzam się z kretynofilem.
                            Gorzej, zaczynam żałowac że jestem kobietą, bo nie które
                            przedstawicielki na tym forum to jakieś kuriozum. Facet ma sporo
                            racji w tym co pisze, a pisze z sensem, nikogo przy tym nie
                            obrażając, prócz idiotki która ewidentnie miała problem z
                            samoświadomością wychodząc za mąż za względnie bystrego faceta,
                            który poprostu teraz ...stracił wszelką nadzieję.

                            Tak. Jestem feministką, ale czasem się tego wstydzę.
                        • ewelina_1 Re: Wilma, wez Ty poczytaj moje posty... 20.05.09, 21:52
                          kretynofil napisał:

                          > I wiesz co? Zdradze Ci tajemnice z biologii! Tylko cicho, nie mow
                          nikomu:
                          > faceci tez maja hormony! I, co zdziwi Cie jeszcze bardziej,
                          tez ich
                          > czesto nie rozumieja, tez sobie z nimi nie radza i one tez
                          potrafia im odebrac
                          > wladze nad wlasnym rozumem czy cialem.
                          kretynofilu, wydaje mi się, że najwyższy czas dorosnąć. Nikt nigdy
                          nie mówił, że mężczyźni nie maja hormonów. Jednak ciąża to taki
                          szczególny czas. Nie bez powodu mówi się o nim "odmienny stan". To
                          nie zwykłe hormony jakie ma każdy człowiek.
                          Takie gadanie o spełnianiu zachcianek w obie strony (zgadzam się z
                          nimi poza okresem ciąży) to przypomina takie zachowanie małego
                          chłopca, który obraża się, że chora mama nie chce się z nim pobawić.
                          Nie rozumie, że ktoś się może źle czuć, bo nikt go tego nie nauczył.
                          No i rośnie taki mały egoista.
                          Można to trochę porównać z chorobą partnera. Chory partner wymaga
                          naszej szczególnej uwagi i do głowy by mi nie przyszło, by swojemu
                          mężowi w takiej sytuacji odmówić jego potrzeb powołując się na
                          spełnianie zachcianek obu stron.
                          Ciąża, mimo że chorobą nie jest, to jednak ma wiele objawów
                          chorobowych (np. nudności, senność) i jest własnie takim stanem
                          szczególnej uwagi.
                          Równie dobrze partner autorki wątku cieszył się pierwszą ciążą tak
                          jak mały chłopiec cieszy sie z nowej kolejki. Teraz się już nie
                          cieszy, bo druga kolejka go znudziła.
                  • aja74 Re: Wybacz, ale ja sie z Wami nie zenilem... 20.05.09, 08:22
                    Z ta pilka lekarska to przesadzilas i to grubo.
                    A tak dla eksperymentu, wloz palec do goracej wody, i wloz palec do
                    cieplej wody i trzymajac w cieplej wodzie podgrzej ja do temperatury
                    takiej jaka miala goraca woda. Widac roznice? Ta woda goraca nie
                    bedzie taka straszna. Wiec mowienie wez i przymocuj sobie pilke to
                    przesada. Mozna i owszem zaczac od malej pileczki i codziennie
                    dokladac wtedy nie odczuje sie tak tego ciezaru.

                    AJA
                    • sanciasancia Re: Wybacz, ale ja sie z Wami nie zenilem... 20.05.09, 12:46
                      > Z ta pilka lekarska to przesadzilas i to grubo.
                      Drogi chłopcze.
                      Nie przesadziłam. Powiem więcej, w przeciwieństwie do Ciebie, sprawdziłam
                      empirycznie. Szkoda, że nigdy Ci to nie będzie dane, pogadalibyśmy sobie o
                      nacisku na pęcherz moczowy i zgadze.
                      I potraktuj to jak łagodną ripostę wujka Staszka.
                    • ewelina_1 Re: Wybacz, ale ja sie z Wami nie zenilem... 20.05.09, 21:23
                      aja74 napisał:

                      > Z ta pilka lekarska to przesadzilas i to grubo.
                      > A tak dla eksperymentu, wloz palec do goracej wody, i wloz palec
                      do
                      > cieplej wody i trzymajac w cieplej wodzie podgrzej ja do
                      temperatury
                      > takiej jaka miala goraca woda. Widac roznice? Ta woda goraca nie
                      > bedzie taka straszna. Wiec mowienie wez i przymocuj sobie pilke to
                      > przesada. Mozna i owszem zaczac od malej pileczki i codziennie
                      > dokladac wtedy nie odczuje sie tak tego ciezaru.

                      to sobie zrób taki eksperyment i dziennie dokładaj. Zdaj relacje za
                      9 miesięcy.
                      aja74 czy ty masz chociasz odrobinę wstydu? Ile razy byłeś w ciąży
                      że się tak wymądrzasz? Tacy jak ty sa dowodem na to, że niektórych
                      mężczyzn należy przymusowo zapładaniać, zmusić do ciąży i
                      naturalnego rodzenia penisem. Oj, wielu zmieniłoby zdanie raz na
                      zawsze i przestaliby na forach kłapać dziobem w temacie którego
                      nigdy nie doświadczyli na własnym ciele.
                    • ewelina_1 Re: Wybacz, ale ja sie z Wami nie zenilem... 20.05.09, 22:00
                      aja74 napisał:

                      > Mozna i owszem zaczac od malej pileczki i codziennie
                      > dokladac wtedy nie odczuje sie tak tego ciezaru.
                      i właśnie dlatego "geniuszu", że tak się nie odczuwa ciężaru,
                      ten "stan odmienny" nazywa się "ciąża", czyli jak wszyscy mogą
                      zauważyć pochodzi od słowa 'lekkość' a nie 'ciężki/ciążyć(być
                      uciążliwy)'.
            • pan_i_wladca_mx Re: I o to chodzi... 19.05.09, 17:01
              stary, jak ja bym ci chciala pol litra postawic za ten post. a kwestie kota
              wklejam do sygnatury
              amen
            • llollobrygida Re: I o to chodzi... 19.05.09, 19:49
              kretynofil napisał:

              > A przeciez mozna bylo inaczej - babcia by zostala wieczna dziewica
              (i dopiero
              > mialaby powod zeby sie puszyc, moze by ja nawet wyswiecili tongue_out), a
              dziadek by
              > znalazl kobiete z ktora byloby mu dobrze, ktora by nie miala
              pie*dolca.

              Dziadek dzielił kobiety na te do ożenku, jak twoja babcia i q....
              Na pewno z puszczalską panna by się nie ożenił.
              • kretynofil Nie wiem, moze ja "starej daty" jestem... 19.05.09, 19:54
                ...ale mi sie wydaje ze nie trzeba byc puszczalska zeby dac mezowi na bobra
                popatrzec smile

                No, ale ja wariat jestem smile
                • llollobrygida Re: Nie wiem, moze ja "starej daty" jestem... 20.05.09, 09:07
                  kretynofil napisał:

                  > ...ale mi sie wydaje ze nie trzeba byc puszczalska zeby dac mezowi
                  na bobra
                  > popatrzec smile
                  >
                  > No, ale ja wariat jestem smile
                  >

                  No nie, nie wariat, ale mało rozgarnięty niedouk.
                  Żeby wychować pannę na niepuszczalską trzeba najpierw w drodze
                  ścisłej tresury zrobić z niej przestraszoną deskę dumną z braku
                  popędu seksualnego. W ramach dopełnienia z chłopca należało zrobić
                  burdelowego smakosza dumnego ze swoich zdrad, a nie na przykład z
                  dogadania się z żoną.
                  Panny tresowano żeby dziadkowie mieli pewność że dzieci sa ich i
                  tylko ich. No chyba żeby panna miała szczęście spotkać donżuana
                  któryby ja ośmielił i rozbudził seksualnie.
                  Ogólnie - dla żony dziura w koszuli nocnej, dla pana męża - burdel.
            • sikorka68 Re: I o to chodzi... 19.05.09, 23:02
              kretynofil napisał:

              "> Jak kobieta musi sobie sprawic zabawke to niech sobie kupi kota, a jak chce sie
              > bawic w zakladanie rodziny to niech najpierw nauczy sie zyc z tym kotem w zgodz
              > ie smile"

              Przytoczę dwa obrazki dla przykladu, znane pewnie każdemu:
              1. Facet, mąż, ojciec- "glowa rodziny" wraca z pracy i po drodze musi się
              zdrzemnąć pod cudzym plotem.
              2. Facet, mąż, glowa rodziny- musi w weekend "odstresować" się po ciężkim
              tygodniu. Nie ma nawet o czym z nim rozmawiać, bo potrafi tylko belkotać. Wraca
              do domu zygzakiem- żenada. (gdzie poczucie wlasnej godności, wartości)

              Widzisz, mialbyś pewnie rację, gdyby nie to, że też nie jesteście idealni, tzn.
              nie z każdym kotem można żyć w zgodzie...
              Ja przynajmniej nie potrafilabym, nie tak. Niestety, ale to są calkiem częste
              przypadki.

              • kretynofil Ale ja przeciez napisalem... 20.05.09, 07:25
                ...juz wczesniej - my, faceci, mamy bardzo wiele wad. I naprawde nie trzeba sie
                odwolywac do pijaka pod plotem zeby to wykazac smile

                I tak, facetom tez by sie przydal kot - rzecz w tym ze my teraz nie o tym smile
                • sikorka68 Re: Ale ja przeciez napisalem... 20.05.09, 09:33
                  Ojej, każdy normalny czlowiek ma nie tylko zalety, ale i wady.
                  A o tym, co powinien być wątek- za malo danych. Przyczyny takiego zachowania
                  mogą być różne i tylko ta para może rozwiązać problem. To ile napisala o swoim
                  problemie, to zbyt malo, aby napisać oś odpowiedzialnego. "Uczepileś" się
                  niejako jednego, a może jemu przestalo zależeć, może ma jakieś inne problemy
                  itd. Nie chce martwić jej, bo w ciąży i nie zwraca uwagi na to, że ona i tak
                  widzi, że coś nie jest ok i tym bardziej chodzi sfrustrowana. Aczkolwiek to może
                  być moja bujna wyobraźnia, więc sam widzisz, że na post glówny niekoniecznie ma
                  się coś konkretnego do napisania, więc "czepiam" się tematów ubocznych.
            • night72 Re: I o to chodzi... 23.05.09, 13:17
              oj przesadziłeś! Cóż temu wszystkiemu winny jest kot? Niech sobie
              pluszowego misia kupi!
            • e-inka Re: I o to chodzi... 24.05.09, 18:40
              do wielbiciela logiki: pomijając kuriozalność przykładu sekciarskiego
              małżeństwa, to chciałam zwrócić uwagę, ze ta nieszczęsna niewiasta
              prawdopodobnienie mogła zrezygnować z zamążpójścia ze wzgledu na wymieniony
              defekt, gdyż nie była go świadoma do czasu nocy poślubnej smile co czyni te
              sytuacje nad wyraz tragiczna.

              Twój osąd sytuacji autorki wątku wydaje sie całkiem do rzeczy, ale z góry
              wykluczyłeś, że jej mąż tez chciał dziecka (więc powinienby wiedziec w co sie
              pakuje) oraz, że ona z nim nie rozmawia na ten temat, tylko sie zali na forum...
              a może to i dobrze - w koncu miala szansę przeczytać Twoją wartosciowa
              wypowiedź. Pozdrawiam
        • mahaifra Re: Wiesz, stosunek Twojego meza do Ciebie... 19.05.09, 19:43
          Najpierw zajdź w ciąże, potem pokonaj mdłości, albo żygaj 3,4 m-ce.
          Następnie dzielnie noś wielki brzuch i dodatkowe kilogramy przez
          kolejne 4 m-ce. Nie przejmój się opuchlizną, bezsennością i
          szczaniem co 5 min. w ostatnim miesiącu.
          Na koniec bądź dzielny podczas porodu (10-20godz. strasznych bóli) i
          nie narzekaj na nacięte, obolałe krocze (czy rozorany brzuch).
          A potem dopiero się bedziesz mógł użalać nad soba i swoimi
          niezaspokojonymi jajkami EGOISTO ZASR**Y.
          • kretynofil Och, przejalem sie :) 19.05.09, 19:53
            Zwroc uwage, biedna istoto, ze ja nie twierdze ze ciaza to male piwo. Wiecej, ja
            na temat ciazy nawet nie mowilem smile

            Ja tylko mowie, ZASR**A ALTRUISTKO, ze kobieta czasami zbyt mocno skupia sie na
            swoim dziecku, co odbija sie negatywnie na calej rodzinie - bo tata jest
            rozgoryczony i zazdrosny, matka robi sie gderliwa a z dziecka rosnie mamisynek...

            Czy Wy macie naprawde tak nasrane w glowach ze po urodzeniu dziecka zapominacie
            o bozym swiecie? Jesli Waszym jedynym celem w zyciu jest poczecie potomka to po
            co unieszczesliwiacie swoimi marzeniami faceta? Idzcie na dyske, wyrwijcie
            najwiekszego macho na jedna noc i potem bawcie sie swoja laleczka - ale jesli
            oczekujecie ze ktos zupelnie obojetnie przejdzie nad utrata milosci partnera to
            chyba sie z wlasna macica na lby pozamienialyscie...

            Wyobraz sobie odwrotna sytuacje - facet sprawia sobie zabawke i kompletnie
            zapomina o Waszym istnieniu, przypominajac sobie tylko kiedy potrzebuje zeby mu
            gacie uprac czy smieci wyniesc. Jak bys to ocenila, ZASR**A ALTRUISTKO?
            • mahaifra Re: Och, przejalem sie :) 19.05.09, 20:12
              kretynofil napisał:

              > Zwroc uwage, biedna istoto, ze ja nie twierdze ze ciaza to male
              piwo. Wiecej, j
              > a
              > na temat ciazy nawet nie mowilem smile


              To nie dobrze, bo pierwszy post właśnie wątak ciaży porusza. A co
              było po pierwszej ciaży autorki, jak mąż był traktowany to już tylko
              Twoje urojone domysły.
              A jezeli znasz to z autopsji, to już tylko Twój problem.
              I jak chcesz się pouzalać biedaku nad sobą na forum, to załóż sobie
              swój wątek.


              • kretynofil Nie bij mnie bo sie spocisz :) 19.05.09, 20:19
                > To nie dobrze, bo pierwszy post właśnie wątak ciaży porusza.

                Calkiem niedobrze. Niemniej jednak masz pelne prawo nie zgadzac sie ze mna i
                podac inne, rownie prawdopodobne wyjasnienie sytuacji w jakiej znalazla sie
                zalozycielka watku.

                > A jezeli znasz to z autopsji, to już tylko Twój problem.

                Niestety nie znam. Ogolnie mam w zyciu bardzo duzo szczescia na ktore nie
                zasluzylem - i Najlepsza z Zon jest kolejnym potwierdzeniem tej reguly smile

                Niemniej dziekuje za troske smile

                > I jak chcesz się pouzalać biedaku nad sobą na forum, to załóż sobie swój wątek.

                Nie omieszkam, jesli do tego dojdzie. Rzecz w tym ze ja swoje problemy
                rozwiazuje z zona a nie wpadam na pierwsze lepsze sfeminizowane forum zeby mnie
                ktos po glowie poglaskal i powiedzial ze tak, faceci to swinie.

                A jesli istnieje jakis regulamin tego forum ktory zakazuje wypowiadania swoich
                opinii niezgodnych z teza zalozycielki watku, to chetnie sie do niego zastosuje...
                • mahaifra Idź człowieku żonie przy dzieciach pomagać... 19.05.09, 20:30
                  zamiast się głupotami zajmować.
                  Bo dużo tu czasu tracisz z tego co widać.
                  Szczerze biedaczce współczuję.



                  • kretynofil Przy dzieciach? 19.05.09, 20:35
                    Mamy dwa koty, wystarcza narazie - i, z tego co wiem, to wlasnie wlamuja sie do
                    sasiada, wiec nie bede im przeszkadzal smile

                    A zona ma sie swietnie i dziekuje za troske smile
                    • mahaifra Aha, to Ty w ogóle nie wiesz o czym mówisz! 19.05.09, 20:46
                      Dobra ja spadam. Idę poukładać dzieci spać (mam już dwoje). I zadbać
                      oczywiście o ptaszka mojego męża, bo mam wielką na to ochotę
                      (chociaż trzecie w brzuszku noszę).
                      Możesz mieć teraz ostatnie zdanie, bo widzę, że takie mieć musisz.
                      • wilma.flintstone Re: Aha, to Ty w ogóle nie wiesz o czym mówisz! 21.05.09, 20:45

                        No ba, wiadomo, ze bezdzietni wiedza o dzieciach najwiecej. Tak jak ksieza o
                        harmonii w malzenstwie, gorale o lowieniu ryb na pelnym morzu, a slepy o kolorach.
            • konstancja29 Re: Och, przejalem sie :) 20.05.09, 00:14
              Oj, kolego, a mi się wydaje, że Ty masz problem i usiłujesz go
              rozwiązać waleniem trochę na oślep, właśnie na sfemiznizowanym forum.
              Bo piszesz o :
              -utracie miłości kobiety po urodzeniu dziecka
              -unieszczęśliwieniu faceta urodzeniem dziecka
              Jeśli takie są Twoje obawy, to Twój problem a nie ogółu. Poza tym,
              powiem Ci na pocieszenie, że do pewnych spraw się dojrzewa.
              A dojrzały mężczyzna, to taki, który jest ze swoją rodziną zawsze,
              również w sytuacji nowej, trudnej i specyficznej. Który kocha
              odpowiedzialnie dziecko i partenrkę i nie dąsa się, gdy ona z
              oddaniem opiekuje się dzieckiem, bo wie, że w tym okresie życia ich
              rodziny to naturalne. Uczestniczy w opiece nad dzieckiem, więc
              rozumie zmęczenie, trud i niedyspozycję (i nie nazywa kobiety głupią
              kwoką).
              I wspiera.
              Bo to nie "kobieta sprawia sobie laleczkę", tylko dwoje dorosłych,
              kochających się ludzi decyduje się na dziecko.
              Ale nie przejmuj się, może też kiedyś będziesz dojrzałym facetem.
              • kretynofil Droga konstancjo29 :) 20.05.09, 07:51
                Ja nie wale na oslep, nie boje sie dzieci ani nic takiego.

                Dzieci lubie, nawet bardzo, i nie tylko pieczone. Gotowane tez moga byc smile

                To ze ich nie mam to moja prywatna sprawa, kompletnie niezwiazana z tematem
                watku ani moimi wypowiedziami...

                A to co napisalem tutaj wynika z tego ze (jak wskazuje to i inne fora) kobiety
                czesto nie rozumieja ze o problemach z facetami nie nalezy dyskutowac z
                kobietami - to jest bez sensu i dziala w obie strony...

                Piszesz o "dojrzalym facecie" i jego obowiazkach. Super, masz racje. Tak wlasnie
                powinno byc smile Dojrzaly facet rozumie potrzeby swojej kobiety i je zaspokaja.
                Szkoda tylko ze zapomnialas napisac jak w tej sytuacji zachowuje sie "dojrzala
                kobieta" smile

                I tak, ja tez moge Cie pocieszyc - do pewnych rzeczy sie dojrzewa, czasami
                dopiero w drugim malzenstwie, ale zawsze.

                Odpisujac w Twoim tonie:

                A dojrzala kobieta to taka, ktora potrafi pamietac ze rodzina to nie tylko
                potomstwo, ze nie tylko ona ma potrzeby emocjonalne, ze nie tylko jej jest
                trudno i nie tylko dla niej wszystko jest nowe. Wie o tym ze mezczyzna tez
                potrzebuje wsparcia, ze czasem potrzebuje zeby przypomniec mu o jego roli w
                zwiazku (co w naszej kulturze nie jest takie oczywiste - czesto w rodzinach
                facetami zajmowala sie tylko matka, odstawiajac ojca na bok) i nie potraktuje
                tego jako atak. Dojrzala kobieta wie ze mezczyzna nade wszystko potrzebuje
                docenienia i okazuje mu to jak bardzo jest dla niej wazny, jak jego wsparcie
                jest potrzebne rodzinie i jak jego udzial w wychowaniu dziecka jest istotny.

                Dojrzala kobieta, wreszcie, potrafi tak zorganizowac czas i obowiazki zeby nie
                byla wiecznie zmeczona i niedysponowana smile Jesli potrafi znalezc czas dla siebie
                (recepta: zaproponowac facetowi popoludnie z dzieckiem w parku, sugerujac ze w
                tym czasie zamierza zrobic sobie dluga kapiel, zajac sie soba, zrobic sie na
                bostwo i przymierzyc ta nowa bielizne tongue_out) to pomoze to wszystkim w rodzinie.

                Proste? Proste. To czemu takie trudne?

                A'propos kotow: w trakcie pisania tego posta przyszla do mnie kotka, wskoczyla
                na kolana i zaczela domagac sie pieszczot. Wciskala mi klawisze, ciagnela za
                reke, zaslaniala monitor - musialem zrobic przerwe i dopiescic ja - i zupelnie
                mi to nie przeszkadzalo, bo wiem ze dzis wieczorem jak wroce z pracy uwali mi
                sie znowu na kolanach i zakochanym wzrokiem bedzie na mnie patrzyla a tez wzrok
                bedzie mowil: "To moj pan, najlepszy na swiecie". Za jedno takie spojrzenie
                mozna zapomniec na pare minut o forum smile

                To tak ku refleksji smile

                A wracajac do dojrzalosci - tak jak niedojrzalego faceta mozna nazwac swinia,
                tak niedojrzala kobiete mozna nazwac glupia kwoka. I w obu wypadkach jest to
                uzasadnione smile

                > Ale nie przejmuj się, może też kiedyś będziesz dojrzałym facetem.

                Hihihihi smile
                • ewelina_1 Re: Droga konstancjo29 :) 20.05.09, 22:28
                  kretynofil napisał:

                  > A to co napisalem tutaj wynika z tego ze (jak wskazuje to i inne
                  fora) kobiety
                  > czesto nie rozumieja ze o problemach z facetami nie nalezy
                  dyskutowac z
                  > kobietami - to jest bez sensu i dziala w obie strony...
                  wiesz, problem w tym, że tematem tego wątku nie jest ogólny
                  temat "dlaczego niektórzy mężczyźni nie interesują się druga ciążą"
                  a problem konkretnej osoby. Problem typu "muszę się wyżalić, jest mi
                  źle, potrzebuję wsparcia". Ty natomiast nie znając praktycznie
                  żadnych konkretnych szczegółów, zrobiłeś psychoanalizę autorki
                  wątku. Do tego przypałętało się tu paru męskich "ekspertów" od ciąży.
                  Sadzę, że autorka wie, że o takich problemach należy dyskutować z
                  mężem. Nie wiesz, z jakich powodów do konstruktywnej dyskusji nie
                  dochodzi. Hormony (przypominam: spowodowane gwałtownie rozwijającym
                  się dzieckiem w jej ciele a nie zmianą pogody czy złamanym
                  paznokciem) szaleją i kobieta potrzebuje wsparcia. Nie może pogadać
                  z mężem, znajomych nie chce wciągać w rodzinne sprawy, woli
                  anonimowo na forum poszukać wsparcia. Po to właśnie to forum jest!
                  Masz z tym jakiś problem?
                • mumi7 Re: Droga konstancjo29 :) 28.05.09, 09:47
                  Kretynofil, juz widzę,czego nie rozumiesz - piszesz, że kbieta nie
                  powinna dbac tylko o swoje potrzeby emocjonalne, ale i faceta. Czyli
                  Ty sądzisz, że ona dbając o dziecko, zaspokoja swoje egoistyczne
                  potrzeby emocjonalne?! Człowieku, bo nie zdzierżę.. Masz skrzywione
                  pojęcie o psychice kobiet! NIe każda realizauje się tylko przez
                  dziecko, co nie znaczy, że żeby to udowodnić światu, na to dziecko
                  porzucić. Powtarzam, jestes niedojrzały. PS. A to, czy chcesz miec
                  dzieci czy nie to Twoja prywatna sprawa, ale pamiętaj, ze jesli
                  wchodzisz między wrony, to krakaj jak one - czyli jak zabierasz glos
                  na takim forum, to nic dziwnego, że Ci dziewczyny piszą cos o Twoich
                  dzieciach in spe. I nie ma co sie wtedy wycofywac rakiem, że to
                  Twoja prywatna sprawa. Bo idąc tym tropem, to to, co robi kobieta w
                  rodzinie i jakie która ma relacje, to też jej sprawa. A jednak
                  dyskutujemy.
                  • hanalui Re: Droga konstancjo29 :) 28.05.09, 10:18
                    mumi7 napisała:
                    > ale pamiętaj, ze jesli
                    > wchodzisz między wrony, to krakaj jak one

                    Hahahaha...takich pie...to dawno nie slyszalam.
                    Czego niby ktos mialby krakac jak ty skoro durnie krakasz big_grin
                    Kretynofil ma racje...jak jestes tylko i wylacznie do opieki nad
                    dzieckiem i niczego wiecej to moze masz takie sprzywione pojecie
                    swiata, mezczyzn, zwiazku partnerskiego.
                    Moj mezczyzna zajmuje sie dzieckiem na rowni za mna - wspolnie sie
                    zajmujemy, dodatkowo ja zajmuje sie nim, on mna.
                    Wiem...to trudne do zrozumienia dla kogos z pieluszkowym zapaleniem
                    mozgu lub ciazowym zapaleniem mozgu smile
                    • mumi7 Re: hanalui 28.05.09, 14:00
                      Poczytaj resztę postów tego gościa, zanim się wypowiesz. Ten facet
                      piszesz, że kobiety same sobie robia laleczki (czyli dzieci) do
                      zabawy i tylko w ten sposób wyładowują i spełniają swoje emocje...;-
                      ) Gość jest niedojrzały, bo wg niego dzieci robi się wspólnie,
                      wychowuje wspólnie, a emocje kobiety nie zasadzają się na opiece nad
                      dzieckiem. Sam się rozhrzesza, że ród męski jest niedoskonały,
                      wytrącając tym samym argumenty z ręki, a kobieta musi być jak
                      automat ze szczotką w d.... - posprzata, zaopiekuje się dzieckiem (i
                      jeszcze wciry dostanie, bo nie opiekuje sie drugim, czyli
                      przedstawicielem niedoskonałego rodu męskiegowink I jeszcze na
                      dodatek ma biegac koło swojego faceta z wywieszonym jezykiem. Nie
                      wiem, czego Ty wymagasz od faceta, ale od mojego wymagam żeby mnie
                      wspierał teraz i po porodzie, a on jest na tyle dojrzały, że wie, że
                      nie można być zazdorsnym o małe dziecko wymagające opieki. Tylko tez
                      się nim zajmie. Zamiast wyzywac od ciążowego zapalenia mózgu
                      poczytaj nieco dłużej i glebiej. generalnie wychodzi na to, że
                      kobieta jest i ma pozostać czarnuchem tego świata - rbić
                      wszytsko,łącznie z nańczeniem męża, na 120%
                      • mumi7 Re: hanalui 28.05.09, 14:03
                        Oczywiścei, miało być, że gość jest niedojrzały, bo wg niego dzieci
                        NIE robi sie wspólnie ...etc.
                      • hanalui Re: hanalui 28.05.09, 14:49
                        mumi7 napisała:

                        > Poczytaj resztę postów tego gościa, zanim się wypowiesz.

                        Przeczytalam...nigdzie nie doczytalam sie tego o czym piszesz we
                        wnikliwej analize tego goscia smile

                        > bo wg niego dzieci robi się wspólnie,
                        > wychowuje wspólnie,

                        A tak nie powinno byc? surprised?????

                        > Sam się rozhrzesza, że ród męski jest niedoskonały,

                        A jest doskonaly? A kobiety sa doskonale?...(no chyba ze to Matki
                        Polki - to osobna kategoria-...to one sa zawsze i w kazdej
                        dziedzinie doskonale smile)

                        > Nie
                        > wiem, czego Ty wymagasz od faceta, ale od mojego wymagam żeby mnie
                        > wspierał teraz i po porodzie,

                        Tiaaa...kwestia co to za wspieranie ma byc smile? Czy wspieraniem jest
                        gadanie do brzuszka i dziumdzianie na kazdy widok zaciazonej zony,
                        trzymanie za reke i patrzenie w oczy przez caly Bozy dzien,
                        jednoczesnie zapieprzanie codziennie do pracy od 7-21 by zachcianki
                        pani byly finansowo bezpieczne czy np banalna pomoc w zawiazaniu
                        butow czy pomoc w podniesieniu sie na lozku, calus na dzien dobry i
                        na dobranoc

                        > generalnie wychodzi na to, że
                        > kobieta jest i ma pozostać czarnuchem tego świata - rbić
                        > wszytsko,łącznie z nańczeniem męża, na 120%

                        Nie no...naprawde masz wybujala wyobraznie i zapalenie ciazowo-
                        pieluszkowe sie rozwija wink...naprawde ten biedak nigdzie tego nawet
                        nie zasugerowal
                        • mumi7 Re: hanalui 28.05.09, 16:11
                          Możesz sobie drwić i pisać, o czym chcesz, niemniej nawet jesli mam
                          sugerowane przez Ciebie zapalenie, to nie przeszkadza mi wyczytac
                          paru rzeczy z jego maili (możesz masz problemy z czytaniem ze
                          zrozumieniem?). A propos, nie jestem z tych dziumgających do brzusia
                          z fasolką i sobie wypraszam podobne insynuacje. PO prostu nie lubie,
                          jak faceci uwielbiają zwracać na siebie uwagę, przyzwyczajeni od
                          małego do tego, że są w centrum uwagi - biedne skrzywdzone po
                          porodzie brakiem zainteresowania chłopięta, które wszak do zrobenia
                          dziecka ręki (ani niczego innego) nie przyłożyli.... Może takich
                          lubisz, ja wole odpowiedzialnych, mających troche zrouzmienia dla
                          całej sytuacji mężczyzn. Żegnam
                          • hanalui Re: hanalui 29.05.09, 11:39
                            mumi7 napisała:
                            > PO prostu nie lubie,
                            > jak faceci uwielbiają zwracać na siebie uwagę, przyzwyczajeni od
                            > małego do tego, że są w centrum uwagi - biedne skrzywdzone po
                            > porodzie brakiem zainteresowania chłopięta, które wszak do
                            zrobenia
                            > dziecka ręki (ani niczego innego) nie przyłożyli.... Może takich
                            > lubisz, ja wole odpowiedzialnych, mających troche zrouzmienia dla
                            > całej sytuacji mężczyzn.

                            Czyli kto wg ciebie ma byc w centrum uwagi??? Czyzby ty i dziecko?
                            Czyzby wlasnie ty i twoje zachcianki maly by byc spelniane? W imie
                            czego? Bo jestes biedna skrzywdzona tym ze masz/mialas brzuch, ze
                            rodzilas? surprised?

                            Masz racje nie dogadamy sie. Moj ideal odpowiedzialnosci mezczyzny
                            jest zupelnie inny niz twoj.
                            Jakos z twoich postow wynika ze towj ma byc pantoflarzem i robic to
                            co ty zechcesz i jak zechcesz, i ty i twoje potrzeby maja byc na
                            pierszym miejscu bo macie dziecko a ty matka polka je urodzilas i
                            sie nim zajmujesz. Zrobil swoje - dostarczyl sperme niech spada,
                            teraz niech sie zajmie materialnym troszczeniem, dzimdzianiem do
                            brzuszka mamusie i znoszeniem jej fanaberii.
                            Moj ideal: to nasze wspolne dziecko, wspolnie sie o nie troszczymy i
                            troszczymy sie o siebie wzajemnie. Moj M o moje potrzeby, ja o jego.
                            TO naprawde proste jak budowa cepa. On nie jest gorszy przez to ze
                            mamy wspolne dziecko tak jak ja dla niego nie przestalam byc gorsza
                            bo ma dziecko smile
          • uwolnic_cyce Re: Wiesz, stosunek Twojego meza do Ciebie... 20.05.09, 09:44
            mahaifra napisała:

            > Najpierw zajdź w ciąże, potem pokonaj mdłości, albo żygaj 3,4 m-
            ce.
            > Następnie dzielnie noś wielki brzuch i dodatkowe kilogramy przez
            > kolejne 4 m-ce. Nie przejmój się opuchlizną, bezsennością i
            > szczaniem co 5 min. w ostatnim miesiącu.
            > Na koniec bądź dzielny podczas porodu (10-20godz. strasznych bóli)
            i
            > nie narzekaj na nacięte, obolałe krocze (czy rozorany brzuch).
            > A potem dopiero się bedziesz mógł użalać nad soba i swoimi
            > niezaspokojonymi jajkami EGOISTO ZASR**Y.

            To po jakiego grzyba dałaś sobie zrobić balon.
            • mahaifra Re: Wiesz, stosunek Twojego meza do Ciebie... 20.05.09, 16:22


              > mahaifra napisała:
              >
              > > Najpierw zajdź w ciąże, potem pokonaj mdłości, albo żygaj 3,4 m-
              > ce.
              > > Następnie dzielnie noś wielki brzuch i dodatkowe kilogramy przez
              > > kolejne 4 m-ce. Nie przejmój się opuchlizną, bezsennością i
              > > szczaniem co 5 min. w ostatnim miesiącu.
              > > Na koniec bądź dzielny podczas porodu (10-20godz. strasznych
              bóli)
              > i
              > > nie narzekaj na nacięte, obolałe krocze (czy rozorany brzuch).
              > > A potem dopiero się bedziesz mógł użalać nad soba i swoimi
              > > niezaspokojonymi jajkami EGOISTO ZASR**Y.

              >uwolnic_cyce napisał:
              > To po jakiego grzyba dałaś sobie zrobić balon.


              Widzę, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.
              W ogóle nic nie kumasz.
              Szkoda mi czasu, zeby Ci tłumaczyć.
              NO COMENT
            • ewelina_1 Re: Wiesz, stosunek Twojego meza do Ciebie... 20.05.09, 22:33
              uwolnic_cyce napisał:

              > To po jakiego grzyba dałaś sobie zrobić balon.

              a rodzice wiedzą, że zamiast siedzieć w szkole byłeś na wagarach i
              czytałeś forum GW?
        • ironia_76 do kretyna, ups...kretynofila 19.05.09, 23:21
          trzeba by ostatnim kretynem, żeby takie bzdury wypisywac.dlaczego sugerujesz, że
          ta kobieta zmusiła swojego biednego męzulka do posiadania potomstwa? może się
          zdziwisz, ale nie wszystkim posiadanie kotków wystarcza, niektórzy faceci też
          chcą miec dzieci. i w normalnym związku takie decyzje podejmuje się wspólnie i
          odpowiedzialnośc też jest wspólna, tylko czasem faceci o tym zapominaja. teksty
          o tym, że wredne baby zaspokajają swoje potrzeby emocjonalne waszym kosztem
          świadczą tylko o twojej nidojrzałości. Poczekajmy aż Najlepsza z żon zapragnie
          miec coś więcej niż dwa kicury....może wówczas nastanie czas II Najlepszej z żon
          i dwoch myszoskoczków? A urąganie kobiecie, że przesiaduje na sfeminizowanym
          forum to chyba jakiś żart, co w takim razie ty tutaj robisz, i to raczej dośc
          intensywnie. Idź chłopie zmień chociaż kuwetki, zamiast tracic czas.
          • kretynofil To kretyn odpowiada :) 20.05.09, 08:09
            > trzeba by ostatnim kretynem, żeby takie bzdury wypisywac.

            Dziekuje, dziekuje wink

            > dlaczego sugerujesz, że ta kobieta zmusiła swojego biednego męzulka do
            posiadania potomstwa?

            Ale ja tego nie sugeruje, i nie o to mi chodzi. Probuje napisac ze to ze jej
            czegos brakuje w zachowaniu meza wynika z tego jak ona sama postepuje.

            Rozumiem jednak ze chodzi Ci o "laleczke" - mam na mysli to, ze kobieta chce
            miec dziecko, znajduje faceta, kochaja sie i sa szczesliwi - tyle ze po
            urodzeniu malenstwa facet zostaje odstawiony na bok i tego nie rozumie. Skoro
            kobieta go tak kochala to czemu o nim tak nagle zapomniala?

            I tak, wyglada to dla niego tak, jakby przestal byc wazny, jakby byl tylko
            dostawca spermy dla kobiety, ktora chciala miec dziecko i nic wiecej... Dlatego
            to odbiera jako "laleczke".

            > Poczekajmy aż Najlepsza z żon zapragnie miec coś więcej niż dwa kicury....

            Wiesz, u mnie to ona jest bardziej antydzieciowa, wiec raczej sie nie doczekamy
            smile Rzecz w tym ze to nie ma zwiazku smile

            > może wówczas nastanie czas II Najlepszej z żon i dwoch myszoskoczków?

            Myszoskoczkow nie lubie od kiedy je hodowalem dla zarobku smile Pisze nie na temat?
            Patrz jakie dziwy, Ty tez smile

            > A urąganie kobiecie, że przesiaduje na sfeminizowanym forum to chyba jakiś
            żart, co w takim razie ty tutaj robisz, i to raczej dośc intensywnie. Idź
            chłopie zmień chociaż kuwetki, zamiast tracic czas.

            To nie jest zart. Ja to pisze najzupelniej powaznie - jesli kobieta musi
            rozwiazywac swoje problemy z facetem na forum to chociaz, na bogow, niech to
            bedzie forum e-tata.

            Inna sprawa ze ogolnie wypytywanie forum o standardy zwiazku jest bez sensu. Wez
            taki przyklad:

            Zalozmy ze mi przeszkadza ze NzZ nie nosi stringow, wchodze na meskie forum i
            pytam facetow jak czesto ich zony to robia. Oni pisza ze ciagle. Ja sie nakrecam
            przeciw zonie - i awantura gotowa.

            Ale: to, czego na meskim forum nie przeczytam to to, ze te dziewczyny istotnie,
            stringi nosza, tylko zmieniaja je co trzy dni, albo ogolnie kazda z nich jest
            taki "picus-glancus" ze stroja sie jak krolewny, ale nie mozna z nimi pojsc
            posiedziec na trawie bo strojnisia sie boi ze jej sie szmatki do lansu ubrudza.

            I final takiej sytuacji jest bez sensu - bo mam pretensje do NzZ ze nie nosi
            stringow (bo inne to robia, buuuu), ale nie doceniam tego, ze NzZ jest
            wyluzowana, mozna z nia konie krasc i w ogole.

            Przyklad moze troche naciagany, na sile - ale chyba widzisz o co chodzi, prawda?
          • sonic84 Re: do kretyna, ups...kretynofila 21.05.09, 17:18
            Niestety,mimo że sama jestem kobietą,z przykrością muszę stwierdzić ,że
            większość z piszących tutaj przedstawicielek płci pięknej to niestety ,kobiety
            "inteligentne inaczej".
            Podpisuje się pod prawie każdym słowem kretynofila,którego posty nie są czytane
            ze zrozumieniem.
            • mahaifra Do "inteligentnej prawidłowo" 21.05.09, 20:35
              tysiamama21 napisała:

              > Kretynofil...
              > Siebie to chyba kochasz najbardziej (po wypowiedziach i po nicku
              sądząc)..
              > "Czasami" wchodzisz na fora, dobre sobie, gdzie nie wejdę tam tam
              Twój nick -
              > już nawet tego shitu nie czytam, tylko omijam wzrokiem. Jesteś
              jakims dewiantem,
              > który czerpie nienormalną przyjemność z dopieprzania innym
              forumowiczom.
              >Omijać i innym radzę. Żadnych wypowiedzi na temat - zawsze tylko
              żółć

              Do sonic84.
              Taka inteligentna jesteś a jeszcze się nie domyśliłaś, ze to
              prowokacja. Kretynofil- to "zboczeniec", który ma wielką frajde, że
              budzi tyle kontrowersji. To taki forumowy TROLL.
              A Ty się g..pia pod nim podpisałaś smile
        • wilma.flintstone Re: Wiesz, stosunek Twojego meza do Ciebie... 20.05.09, 09:37
          kretynofil napisał:


          > Zapomnialem ze to e-mama i trzeba bardziej lopatologicznie.

          Och, czyli zakladasz ze kazda piszaca tutaj to debilka? Ciekawy punkt widzenia.
          Zeby nie powiedziec: debilny. A wogole to patrzcie panstwo: pan z misja,
          kaganek oswiaty nam tu niesie. Doprawdy, niewymowniem wdzieczna...

          > Prawdopodobnie podczas pierwszej ciazy maz byl szczesliwy, sadzil ze Wasz
          > zwiazek sie umocni, ze zblizycie sie do siebie - a Ty, jak kazda glupia kwoka,
          > skupilas sie tylko na dziecku, na swojej ciazy, na swoich potrzebach

          Probklem w tym, ze wiele "glupich kwok" zanim zajdzie ciaze to mysli tak samo.
          A potem sie okazuje, ze jak sie rzyga dalej niz widzi, ze jak wszytsko boli,
          wszytsko puchnie, nie mozna sie wyproznic, a jak juz sie uda to sie robia
          hemoroidy, ze jak na mysl o seksie dostaje sie skretu kiszek, ze jak juz dziecko
          sie urodzi i wrzeszczy cale noce uczepione do bolacej i nie rzadko krwawiacej
          piersi, to rzeczywiscie trudno kobiecie myslec o potrzebach innych niz swoje wlasne.

          A wiec, kolego nasz (nie)sympatyczny, nie dosc ze g...o wiesz o odczuciach i
          potrzebach kobiety w ciazy, to jeszcze twoje wywody na temat czemu to my sie z
          wami wiazemy i idziemy z wami do lozka, klasyfikuja cie na poziomie totalnych
          burasow. Do pojscia do lozka potrzeba dwojga, a wiec i konsekwencje ponosic
          powinno dwoje. Tymczasem dla ciebie i tobie podobnych prawdziwa kobieta
          powinna swojego mezczyzne chronic przed konsekwencjami, chocby kosztem swojego
          zlego samopoczucia i cierpienia. Pozostaje mi tylko miec nadzieje, ze nigdy
          zadnej kobiety nie "uszczesliwisz" swoimi pogladami.
          • kretynofil Hihihi, no to awanture czas zaczac :) 20.05.09, 10:06
            > Och, czyli zakladasz ze kazda piszaca tutaj to debilka? Ciekawy punkt widzenia.

            Nie. Zakladam ze kazda tutaj jest za bardzo zapracowana i zmeczona zeby wnikac w
            meandry chorego rozumowania kretynofila. Lepiej?

            > Probklem w tym, ze wiele "glupich kwok" zanim zajdzie ciaze to mysli tak samo.

            No to rzeczywiscie jest problem smile

            > to rzeczywiscie trudno kobiecie myslec o potrzebach innych niz swoje wlasne.

            No i nadal nie rozumiem gdzie sie nie zgadzamy smile

            Ile razy mam napisac, ze mi nie chodzi o okres ciazy/zaraz po? Wybacz, ale
            trzyletnie dziecko juz raczej spi wiekszosc nocy - a z reguly skarza sie ojcowie
            trzy-i-wiecej-latkow. To tez tak wytlumaczysz?

            Poza tym uwazasz ze ten okres jest trudny tylko dla kobiety, bo nieprzespane
            noce i bolacy cyc to calosc zmartwien?

            Wybacz, ale ja sobie nawet nie potrafie wyobrazic stresu w jakim bym musial zyc
            majac dziecko, widzac jak stresuje sie dzisiaj tym czy bede w stanie utrzymac
            swoja zone i koty, czy na pewno daje im z siebie tyle ile moge - majac jeszcze
            takiego malego czlowieka na utrzymaniu (bo de facto, w swietle badan o
            wynagrodzeniach, w Polsce to facet z reguly utrzymuje rodzine) nie wiem czy bym
            wytrzymal stres...

            Dajcie spokoj z tym skupianiem sie na sobie, Waszym facetom wcale nie jest
            latwiej jak po nieprzespanej nocy musza isc do pracy i plaszczyc sie przed
            szefem-gburem bo nie moga sobie pozwolic na utrate pracy. Gderanie w domu i
            nerwowa atmosfera tez nie pomagaja...

            > to jeszcze twoje wywody na temat czemu to my sie z wami wiazemy i idziemy z
            wami do lozka, klasyfikuja cie na poziomie totalnych burasow.

            Wedle uznania. Wybacz jednak ze to wtrace ponownie - ale my sie z Wami wiazemy
            tez z jakiegos powodu, tez mamy swoje potrzeby i oczekiwania. Mozesz to
            ignorowac w nieskonczonosc, smacznego, ale zapewniam Cie ze problemy ktore beda
            narastaly bedzie tylko coraz trudniej rozwiazac...

            > Do pojscia do lozka potrzeba dwojga, a wiec i konsekwencje ponosic powinno dwoje.

            Ale czy ja, ku*wa, twierdze inaczej?

            Tylko skad Ci strzelilo do glowy, ze to tylko kobieta ponosi konsekwencje
            pologu, stresu, wychowania?

            Ok, sa faceci ktorzy nic przy dziecku nie robia - ale czesto jest tak, ze
            kobiety ich odsuwaja. Pamietam takie mlode malzenstwo, z ich synem lezalem w
            szpitalu - ojciec sie staral, ale matka go odpychala od malego bo jej zdaniem mu
            nie wychodzilo.

            Wyobraz sobie ich po kilku latach smile

            > Tymczasem dla ciebie i tobie podobnych prawdziwa kobieta powinna
            swojego mezczyzne chronic przed konsekwencjami

            Wiiiiilmaaaaa! Bredzisz!

            Nigdzie tego nie napisalem. Wrecz przeciwnie, uwazam ze powinna sie z nim
            dzielic swoimi trudnosciami, tlumaczyc mu co sie z nia dzieje (albo chociaz
            opisywac objawy, jesli sama burzy hormonalnej nie rozumie) - bo tylko w ten
            sposob moze uchronic swoja rodzine przed efektem "faceta zazdrosnego o dziecko".

            A jesli chodzi o rozwiazanie problemu zmeczenia i braku seksu, to gotowa recepte
            masz gdzies ponizej w moich postach - facet to osiol, trzeba mu czasem zamachac
            przed nosem marchewka smile
            • wilma.flintstone Re: Hihihi, no to awanture czas zaczac :) 20.05.09, 12:36
              kretynofil napisał:


              > Ile razy mam napisac, ze mi nie chodzi o okres ciazy/zaraz po? >Wybacz,
              aletrzyletnie dziecko juz raczej spi wiekszosc nocy


              Tjaaa, wchodzisz na forum "Ciaza i porod" i chodzi ci o dzieci trzyletnie lub
              starsze i ich wlyw na zwiazek...Sorry, ale z takimi problemami to radze sie
              udac na "Psychologie". Bo tutaj wlasnie wrzeszczacy niemowlak, obolale cycki,
              spadajace w ciazy libido oraz hemoroidy to sa powody, dla ktorych kobiety
              skupiaja sie na sobie i nie maja sily na biednych mezczyzn, ktorym nagle swiat
              sie zawalil bo ich zony nie sa takie jak sobie wymarzyli, czyli "quiet, grateful
              and horny"...
            • e-inka Re: Hihihi, no to awanture czas zaczac :) 24.05.09, 19:04
              nie wiem czy bym
              > wytrzymal stres...
              >

              no i wyszlo szydlo z worka - po prostu sie boisz, ze nie bedziesz juz
              najważnieszy dla swojej żony i że będzie Ci ciążyć większa odpowiedzialność. No
              to nie jest ani niespotykane, ani rzadkie. Tylko jak możesz twierdzic, że ta
              sytuacja nie ma żednego związku z Twoimi wypowiedziami na forum poświęconym
              ciąży i porodowi.
      • hagi_no kretynofil jesteś wielki 19.05.09, 14:38
        nie można było lepiej ująć
      • mamaancia Re: Stosunek męża do ciężarnej 19.05.09, 14:56
        Biedni tatusiowie naszych (wspólnych) dzieci.Im się nigdy nie
        dogodzi. Dzieci nie ma, to chcą, żeby były. Jak już są, to im ciągle
        przeszkadzają. Nie mają dla pociech czasu, bo praca, komputer itp.
        Żona nie ma ochoty na ... A jak ma mieć, skoro w niczym nie
        pomagacie, tylko marudzicie? Nie zapominajcie, że my pracujemy na
        dwóch etatach. Do tego jeszcze chodzimy w ciąży, rodzimy i
        wychowujemy, bo wy macie inne ważniejsze zajęcia.A gdyby tak choć
        odrobinkę żonę wesprzeć, nie tylko w ciąży...
        • milu100 Re: Stosunek męża do ciężarnej 19.05.09, 15:09
          mamaancia napisała:

          > Biedni tatusiowie naszych (wspólnych) dzieci.Im się nigdy nie
          > dogodzi. Dzieci nie ma, to chcą, żeby były. Jak już są, to im ciągle
          > przeszkadzają. Nie mają dla pociech czasu, bo praca, komputer itp.
          > Żona nie ma ochoty na ... A jak ma mieć, skoro w niczym nie
          > pomagacie, tylko marudzicie?

          oczywiście, większość mamusiek jest strasznie zapracowana i gdy mąż wraca po
          ciężkim dniu pracy (a nagle musi sam zapracować na utrzymanie całej rodziny)
          musi pomagać przy dziecku gdy wreszcie chciałby odpocząć
          wraca do domu a tu czeka hałas (nie do uniknięcia) i pretensje żony (przy jej
          zdrowym rozsądku do uniknięcia)

          jeśli mamuśki są tak zapracowane to kiedy mają czas wrzucania setek identycznych
          zdjęć swoich pociech na naszą-klasę?

          znam przypadki gdzie wiecznie zapracowana mamuśka siedzi w domu już od 6 lat,
          albo w ciąży albo na wychowawczym, a mąż wypruwa sobie żyły tylko po to aby w
          domu mieć ciągłe wyrzuty jaka to ona wszystko musi robić sama
          • madame_charmante Re: Stosunek męża do ciężarnej 19.05.09, 23:59
            niepokalane poczęcie to bylo ? .. mąż nie mial w tym żadnego
            udzialu ?? .. dziwne....
        • gonzor Re: Stosunek męża do ciężarnej 19.05.09, 17:01
          Współczesne kobiety są z waty, użalają się nad swoim ciężkim losem, ożeni się,
          urodzi, facet zapiernicza, wypruwa żyły, zrobi 10 rzeczy, w jednej mu nie
          wyjdzie i kuźwa babsztyl skupi się tylko na tym jednym guvvnie.
          Facet jest bardzo prosty w obsłudze, ja i wielu znajomych potrafi sobie
          zorganizować czas, mają hobby i pasje, a kobitki mają tylko tych facetów.
          Kobiety same teraz nie wiedzą czego chcą, znaczy wiem, chcą wszystkiego naraz, a
          tak się nie da.
    • kaamilka Re: Stosunek męża do ciężarnej 17.05.09, 19:09
      do wylewnych z natury nie należy, ale w moje ciąży jakoś mu się odmieniło
      ogólnie jest dobrym człowiekiem, wiem, że mogę na niego liczyć w KAŻDEJ sytuacji
    • kasia.46 Re: Stosunek męża do ciężarnej 17.05.09, 19:10
      Mój M wyręcza mnie w wielu obowiązkach domowych, robi zakupy,zabiera
      naszego prawie 2letniego synka po pracy na spacery żebym mogła sobie
      odpocząc' . Nie może tak jak ja doczekac' się naszej pociechy, choc'
      czasem też się sprzeczamy takie życie... Pozdrawiamsmile Głowa do góry
      mnie też różne doły dopadają.
    • mond33 Re: Stosunek męża do ciężarnej 17.05.09, 19:31
      Ogólnie nie narzekam, ale do noszenia mnie na rękach raczej dalekowink
      • drizle81 Re: Stosunek męża do ciężarnej 17.05.09, 20:00
        Moja druga połowa spisuje się wspaniale- mam mnóstwo problemów w
        ciązy i jest on dla mnie wielką podorą- Wielką- aż mi łzy się cisną
        do oczu jak to piszę- nigdy nie czułam się tak kochana....we
        wsyztskim mnei wyręcza, ponadto masuje, przytula i wymyśla przeróżne
        nazywy dla mnie by ukazać, ze teraz jestem podwójnasmile Nigdy miedzy
        nami nie było tak dobrze, a jesteśmy ze sobą ponad 9 latsmile
    • anieszka76 Re: Stosunek męża do ciężarnej 17.05.09, 19:59
      mój mąż także do wylewnych nie należy, choć mam wrażenie,że przy pierwszej ciąży bardziej się wszystkim przejmował,ale
      jak ostatnio się przeziębiłam to dostawałam posiłki do łóżka, zachcianki spełnia... choć mam ich w tej ciąży zdecydowanie mniej smile... nie wiem czemu... albo wychodzę z założenia, że jak nie zjem tego dziś w nocy to kupie sobie jutro, generalnie mimo dużego brzucha jestem ciągle na chodzie, i lubię być niezależna...
    • hoop_cola Re: Stosunek męża do ciężarnej 17.05.09, 20:23
      ehh, nie przejmuj sie kłótniami - zycie + zmienne stany ciezarnej

      u mnie stan na dzien dzisiejszy: mój strasznie mnie wkur.asmile
      a wczoraj byl fajnysmile
    • anilana Re: Stosunek męża do ciężarnej 17.05.09, 22:20
      Mój mąż rzadko gotuje, zakupy wszelkie robię ja , najwyżej idę kilka
      razy ale mam kupione to co ja chce, po zachciankę poszedł może ze 2
      razy, ja sprzątam, jakoś mnie w niczym nie wyręcza. Co do głaskania,
      miał nawet moment kiedy mnie masował codziennie ale już mu się
      odechciało. Czasem mam wrażenie że on traktuje swoją pracę jako
      jedyny obowiązek i myśli sobie że poza nią już nic robić nie musi...
      ech no to się wyżaliłam smile
      • ahoff Re: Stosunek męża do ciężarnej 17.05.09, 23:29
        Moja połóweczka jest cudownym partnerem. Jest mi bardzo pomocny, wyręcza mnie w
        wielu rzeczach i bardzo się troszczy. Może aż za bardzosmile Jest naprawdę super.
        Czasem zdarzają nam się kłotnie, ale kończą się bardzo szybko.
        • iwonagos Re: Stosunek męża do ciężarnej 18.05.09, 00:43
          Wylewny nie jest, głaskania nie mawink, wyręczania we wszystkim też nie ma. Ten typ tak ma. A ja też raczej taka twarda babka, nie mdleję, nie przesadzam, nie rozczulam się nad sobą.Zajmuję się córką, gotuję, sprzątam, a on zajmuje się remontem naszego domu, wieczorem nie ma siły ręką ruszyćwink
          W pierwszej ciaży było lepiej inaczej raczej... A teraz jakoś tak i ja nie pragnąca tak tego wszystkiego jak za pierwszym razemwinkNormalnie żyjemy, cieszymy się ciążą. Zresztą, raz lepiej, raz gorzej, tak jak u większości małżeństw.
          • gonzor Re: Stosunek męża do ciężarnej 19.05.09, 17:06
            Rozsądny głos, facet robi co do niego należy i co potrafi, kobitka tak samo. Ja
            potrafię wokół domu, w domu zrobić wszystko, znam się na paru rzeczach, pewne
            rzeczy kobieta robi lepiej, a ja nie mam zamiaru zmieniać milionów lat ewolucji,
            czego chce wiele współczesnych niewiast...
    • mw144 Re: Stosunek męża do ciężarnej 18.05.09, 08:36
      A co to, ciąża to jakaś ciężka, śmiertela choroba, żeby miał się mną
      jakoś inaczej zajmować? Tak jak zwykle, jedyna różnica jest taka, że
      nie pozwala mi dźwigać ciężkich bagaży w czasie podróży.
    • annwy Re: Stosunek męża do ciężarnej 18.05.09, 12:50
      Nie mogę narzekac na swojego męża. Gdyby mógł to by mnie na rękach
      ponosił ale jestem za ciężka smile Sprząta i wynosi śmieci. Nie
      pamiętam kiedy ostatni raz odkurzałam. Próbuje mówić do "lokatorki"
      ale kiedy kładzie rękę na moim brzuchu to dziecko przestaje kopać
      hehehe i udaje jakby go nie było! Aaa i moje kaprysy i narzekania
      znosi ze stoickim spokojem!!
      • hoop_cola Re: Stosunek męża do ciężarnej 18.05.09, 13:00
        chyba mamy tego samego chłopa i ten sam brzuchsuspicious
        tez nazywalismy dziecko lokatorkiem, i nie odkurzamsmile i stary znosi moje fochy, a dziecie kopie wszystkich, którzy dotykaja brzucha tylko nie jego (polozną na ktg tak kopnela, az ta podskoczyławink)

        jedyne co nas rózni - moj mnie potrafi zajeżyc do bialości (takie włoskie malzenstwo my są), ale dzielnie sie nie odzywa, zeby nie zagęszczac atmosferybig_grin
    • srebrno-listka Re: Stosunek męża do ciężarnej 19.05.09, 08:40
      Mój zawsze był nadopiekuńczy, a jak się dowiedział, że ciąża jest możliwa (po
      testach sikanych) to chyba już zaczął przesadzać. Teraz, choć to same początki
      przychodzi i głaszcze mnie po brzuchu mówiąc, że kontakt trzeba nawiązywać jak
      najwcześniej. smile
      • justyna.pie Re: Stosunek męża do ciężarnej 20.05.09, 21:48
        Mój mąż na wiadomość o ciąży aż się popłakał ze szczęścia smile
        Dobrze znosiłam swój stan,bez mdłości,zachcianek ,pracowałam do 8
        miesiąca.Nie miałam humorów,marudzeń,wahań nastrojów.A on po 5
        miesiącach znalazł sobie kochankę...Do końca ciąży przeżywałam
        horror,nie życzę nawet najgorszemu wrogowi takich katuszy.Dzidzuś na
        szczęście urodził się zdrowy,bo bałam się,że te moje nerwy mogą
        jakoś odbić się na jego zdrowiu.Osiem miesięcy się z
        nią "bujał".Pół roku było względnego spokoju, a od 4 msc.jest już
        kolejna "wielka miłość" mojego męża...
        Stosunek męża do ciężarnej żony na moim przykładzie chyba nawet nie
        nadaje sie na jakikolwiek cenzuralny komentarz...
    • paprika Re: Stosunek męża do ciężarnej 19.05.09, 10:42
      Moj maz po prostu mnie zostawil...
      I znalazl sobie inna. Bo jak stwierdzil, zycie rodzinne to jednak
      nie jest cel jego zycia...
      A dziecko tez pozniej stracilam...
      Taka karma.
    • agnienienia Re: Stosunek męża do ciężarnej 19.05.09, 10:52
      W moim przypadku ciąża okazała się chorobąsad i większą jej część
      spędziłam w szpitalu z bezpośrednim zagrożeniem życiasad, ale udało
      sięsmile)), jestem mamą Andrzejka i Marysi.
      A Mój Mąż-okazał się wspaniałym kompanem w doli i niedolismile,
      cudownym przyjacielem i jedynym dawcą wsparcia-bez niego nie dałabym
      rady, ani wtedy, ani teraz (bliźniaki mają 2,5 roku i intensywnie
      przeżywają "bunt dwulatka"smile)).
    • dannybailey Re: Stosunek męża do ciężarnej 19.05.09, 11:16
      Ja byłem okropny dla żony w drugiej ciąży -teraz żałuje.
      Może za bardzo się bałem odpowiedzialności.
      Każdy ma prawo się bać, choć lepiej się szybko otrząsnąć -radość na
      pewno przyjdzie z czasem.
      Jak czasem nie jest przykro to także pewnie nie może być miło...
      • maguss Re: Stosunek męża do ciężarnej 19.05.09, 12:01
        Moj mąż w czasie ciąży rozpieszczał mnie maksymalnie. Ale on i bez
        ciąży jest wymarzonym mężem smile
    • oliveira Re: Stosunek męża do ciężarnej 19.05.09, 12:28
      Drogie Panie,
      Z drugiej strony tego problemu pojawia się pytanie - Jak przetrwać z "babą" w
      ciąży te 9 miesięcy i jej jednak nie udusić?
      Zastanawiałyście się czasem jak nieracjonalne są wasze pretensje i jak to wpływa
      na facetów? Kocham moją A. i maleństwo, ale czasem...
      Zresztą same wiecie co robicie wink Wcale nie wykorzystujecie swojej
      uprzywilejowanej pozycji. Te kłótnie to oczywiście wyłączna wina waszych
      partnerów, to oni je wywołują, w ich imieniu serdecznie was za nie przepraszam ;P
      • exotique Re: Stosunek męża do ciężarnej 19.05.09, 18:36
        zalezy od baby i od chlopa.
        ja nie mialam fochow- ciaza zrobila ze mnie jakas dziwna swiatynie spokoju. RAZ
        mialam zachcianke i maz wsiadl w auto, zanabyl pizze, przywiozl i oboje bylismy
        zadowoleni.
        ciaza to nie choroba-ale jak nie bylam w stanie nalozyc skarpet czy butow- robil
        to dla mnie maz. Tak jak i ja bym dla niego zrobila- bo pomaganie sobie uwazam
        za naturalne. Jak rzygalam-to przynosil mi kubek i szczoteczke do zebow do kibla.
        nie kazalam mu gadac do brzucha-sama tez nie gadalam. nie bylo malowania brzucha
        w usmiechy czy inne cuda.

        od zdrowego podejscia zalezy jak sie przezywa RAZEM ciaze.
    • tori-tori Re: Stosunek męża do ciężarnej 19.05.09, 14:00
      U mnie było bez zmian, jakby to było moją sprawą, obowiązkiem i tak jest też teraz - jedyny plus, że bardzo lubię spędzać czas z moją córeczką (:
    • iwonagos Re: Wiesz, stosunek Twojego meza do Ciebie... 19.05.09, 14:05
      Co najgorsze ten kretynofil ma dużo racji....
      • tytanya Re: Wiesz, stosunek Twojego meza do Ciebie... 19.05.09, 20:56
        Dlaczego najgorsze?
        Ma rację i gdybym była mężczyzną, tez bym nie zniosła takiej
        sytuacji.
    • delfina77 Re: Stosunek męża do ciężarnej 19.05.09, 21:19
      Moj maz mnie traktowal dosc normalnie, zreszta ja do konca pracowalam, jezdzilam
      autem itp. i chyba nie wygladalam na osobe jakos szczegolnie wymagajaca opiekismile
      Pod koniec ciazy jak mi juz bylo naprawde ciezko staral sie mnie odciazac, do
      brzucha moze zagadal raz czy dwa ale nie jakos specjalnie czesto.
    • agas301 Re: Stosunek męża do ciężarnej 19.05.09, 21:52
      Współczuję Ci bo chociaż mój nie rozpływa się tak jak nad pierwszym
      dzieckiem to jednak przeszedł nad tym do porządku dziennego i na
      pewno nie jest tak jak za pierwszym razem - może to normalne nie
      wiem ale czasem chciałabym żeby pogłaskał mnie po brzuchu pogadał do
      nienarodzonego synka eeech oni wszyscy chyba tak mają sad(
      • iwonagos Re: kretynofilu wątek robi się kretyński 20.05.09, 00:37
        więc sobie odpuśćwink za bardzo się wczuwasz. Prawie wszystkie rozumieją o co Ci chodzi, a te które nie rozumieją i tak nie zrozumieją, żebyś nawet jajo stary zniósłwink
    • ptaq_77 Re: Stosunek męża do ciężarnej 20.05.09, 08:20
      Autorka wątku nie zasługuje zbytnio na komentarz... musiałbym ją chyba troszkę obrazić (przez co miałbym przesrane u 90% kobiet)

      @Kretynofil - w większości można się zgodzić, domysły też trafne. Jednakże można też wywnioskować (domyślać się) jak bardzo nieudane i z jakiego powodu były twoje poprzednie związki (małżeństwo?).

      @all : związek jest udany gdy obie strony mają radość z dawania czegoś od siebie...
      (gdy równowaga dawania i brania zaczyna się chwiać - to początek kłopotów)

      Ogólne wyjaśnienie dla "niekumatych":
      Jeśli uważasz że coś ci się w związku NALEŻY : masz problem!
      Jeśli twój partner czegoś od ciebie WYMAGA : masz problem!
      Jeśli sam z siebie nie dajesz tyle ile byś oczekiwał(a) : masz zajebisty problem.

      Oczywiście jest wiele wyjątków, gdyż niektórzy lubią matkować, utrzymywać "królewny", dobrze znoszą pasożyty, itd... nie mniej jednak uważam takie układy za swoistą patologię.

      Sam nie jestem ideałem. Czasami bywam bardzo interesowny, jednak pracuję nad tym. Obiecuję pracować nadal. Mam słabsze i lepsze dni smile
      =====================================================
      Pozdrawiam - tata 4 letniego Mikołaja i wkrótce Marty
      • kretynofil Facet! Facet! 20.05.09, 08:29
        > Autorka wątku nie zasługuje zbytnio na komentarz... musiałbym ją chyba troszkę
        obrazić (przez co miałbym przesrane u 90% kobiet)

        Hihihihi smile

        > Jednakże można też wywnioskować (domyślać się) jak bardzo nieudane i z jakiego
        powodu były twoje poprzednie związki (małżeństwo?).

        Moj poprzedni zwiazek byl bardzo nieudany, to fakt. Niemniej jednak sie z niego
        ciesze, bo duzo mnie to nauczylo - a w kontrascie z Najlepsza z Zon zobaczylem
        ze NAPRAWDE moze byc lepiej smile

        I tak, moja poprzednia partnerka byla taka "glupia kwoka", chociaz to bylo
        raczej uzasadnione, bylismy bardzo mlodzi. Dzisiaj, z perspektywy czasu widze
        jednak ze nasze problemy wynikaly w duzej mierze z tego jak ja sam sie
        zachowywalem - i bylo we mnie duzo z krolewicza i glupiej swini smile

        No, bylo, minelo. Zycie uczy i bawi.

        A Twoja konkluzja jest bardzo prawdziwa smile
        • maxicass29 Re: dlaczeczego kobiety 20.05.09, 08:36
          go kobiety chca mieć dzieci? nie jestem w stanie pojąc czemu
          niektore kobiety ładują się w kolejne bachory w momencie jak ich
          faceci mają wszystko w d.. na szczescie mnie tego rodzaju glupota
          nie dotyczy. nie czuje az tak bezkrytycznego instynktu. zamierzam
          pozostac przy jednym ale za to bardzo kochanym
          • mahaifra Re: dlaczeczego kobiety 20.05.09, 09:17
            maxicass29 napisała:

            > nie jestem w stanie pojąc czemu
            > niektore kobiety ładują się w kolejne bachory w momencie jak ich
            > faceci mają wszystko w d.. na szczescie mnie tego rodzaju
            glupota
            > nie dotyczy.

            Czy chodzi Ci o to, że Twoja Kobieta nie chce mieć więcej dzieci z
            Tobą jak widzi, ze Ty masz wszystko w d*pie? Współczuję jej bardzo.


            > zamierzam pozostac przy jednym ale za to bardzo kochanym

            Dwoje, czy Troje, czy ile kto zechce też można BARDZO kochać.
            Wiem co mówię.
            A Ty się upewnij, czy Matka Twojego dziecka nie chciałaby miec
            więcej dzieci. Jezeli oczywiście nie masz wszystkiego w d... .
            Bo niestety Twoja wypowiedź zajchała strasznym egoizmem.
            "JA zamierzam ... i mam gdzieś czyjeś potrzeby"
            • kretynofil Powiedz mi, Mahaifra... 20.05.09, 09:22
              ...czy Ty masz tak, ze projektujesz swoje problemy na innych ludzi?

              Sadze ze tak jest, skoro kazdemu w tym watku to zarzucasz. Dodatkowo mam
              wrazenie ze ubzduralas sobie ze bedziesz obronca wszystkich ucisnionych matek
              polek w kazdym malzenstwie - wczoraj bronilas mojej drugiej polowki, chociaz nie
              wiem przed czym, dzisiaj skoczylas na niego...

              Wez sobie (w siebie tongue_out) cos na uspokojenie, bo troche za bardzo sie irytujesz wink

              I o co Ci chodzi z tym egoizmem? Egoizm w zwiazku jest konieczny, tak jak
              altruizm - w rozsadnych dawkach. Nie mozna ciagle z siebie dawac i nic nie brac,
              bo to robi zle na glowe - czego jestes koronnym przykladem smile
              • troll_bagienny "Daj spokój Kaziu" 20.05.09, 10:20
                Pomijając nieliczne głosy rozsądku, przyjmij wreszcie do wiadomości,
                że te atakujące matrony czerpią w większości przypadków wiedzę na
                temat z życia z seriali TV oraz kolorowych pisemek dla pań i matek.
              • mamabobow Re: Powiedz mi, Mahaifra... 20.05.09, 10:24
                Bardzo mi sie podoba ta dyskusja!Mysle,ze moj maz podpisalby sie
                dwiema rekami pod Kretynofilem (i moze czyms jeszcze).Ja z reszta
                tez.Swiete slowa.
                Pierwsza ciaze przestekalam cala.Przytylam 30 kg.Znosil
                dzielnie.Radosc z dziecka przyslonila wszystko co wydawalo mi sie
                niedopuszczalne w jego zachowaniu.Jak patrze na to z perspektywy
                czasu to wiem ze staral sie najbardziej jak mogl tylko czasem mu
                rece opadaly smile
                Czesto mi powtarzal ze czuje sie odrzucony,mniej kochany,ze ja
                jestem juz tylko mamuska,ze nie "sucze" jak dawniej itp.Bylo mi
                przykro,nie mialam sily na zmiany.Wydawalo mi sie ze najwazniejsze
                jest teraz zaspokojenie wszystkich potrzeb malenstwa.
                Staralam sie zeby nasze zycie wrocilo do normy sprzed
                macierzynstwa.Nie do konca sie udalo (waga sie udala),znowu jestem w
                ciazy,zaznaczam ze obustronnie planowanej.Nie stekam.Nie zre na
                potege.Wiem ze musze byc na chodzie,dbac o siebie,przemilczec czasem
                cos,dopisac do smsa "kochanie".Bo to zaprocentuje.I wszystkim bedzie
                lepiej.
                Ciaza,dziecko to wielka rewolucja w zwiazku.Nie zawsze zmienia
                wszystko na lepsze.Trzeba sie odnalezc w nowej sytuacji.I pracowac
                nad wszystkim nie tylko nad instynktem
                macierzynsko/tecierzynskim.Inaczej sie posypie.Czego nikomu nie
                zycze.
                Wiecej checi i mniej medzenia smile
              • mahaifra Co ja ci bedę tłumaczyć i tak wiesz wszystko najle 20.05.09, 16:55
                kretynofil napisał:

                > ...czy Ty masz tak, ze projektujesz swoje problemy na innych ludzi?
                >
                > Sadze ze tak jest, skoro kazdemu w tym watku to zarzucasz.
                Dodatkowo mam
                > wrazenie ze ubzduralas sobie ze bedziesz obronca wszystkich
                ucisnionych matek
                > polek w kazdym malzenstwie - wczoraj bronilas mojej drugiej
                polowki, chociaz ni
                > e
                > wiem przed czym, dzisiaj skoczylas na niego...
                >
                > Wez sobie (w siebie tongue_out) cos na uspokojenie, bo troche za bardzo
                sie irytujesz ;
                > )
                >
                > I o co Ci chodzi z tym egoizmem? Egoizm w zwiazku jest konieczny,
                tak jak
                > altruizm - w rozsadnych dawkach. Nie mozna ciagle z siebie dawac i
                nic nie brac
                > ,
                > bo to robi zle na glowe - czego jestes koronnym przykladem smile
                >


                Wczoraj z tobą skończyłam. Udowodniłam Ci chyba, że jestes tu TROCHĘ
                nie na miejscu.

                >ubzduralas sobie ze bedziesz obronca wszystkich ucisnionych matek

                Ubzdurałeś sobie, ze bedziesz obrońcą wszystkich niezaspokojonych,
                zaniedbywanych samców.
                ŻAŁOSNE.
              • 4mamunia Kretynofilia czy co??? 21.05.09, 16:57
                Drogie kobietki.... czy Wy tak dla zasady sie buntujecie??? czy ja w takim
                swiecie zyje??? przez zupelny przypadek sobie tu weszlam...zaczelam
                czytac...wciagnelo....
                Nie warto przeanalizowac? docenic glos faceta? wyciagnac wnioski? Zmienic cos w
                swoich zwiazkach? PRZECIEZ TO WSZYSTKO TO SWIETA RACJA!!!! a my mozemy czerpac
                zamiast bezsensu użalac sie nad soba....

                szczesliwa zona i mama...
            • agastrusia Re: dlaczeczego kobiety 21.05.09, 15:08
              Myślę, że autor miał chyba co innego na myśli, chociaż pomyślałam o tym samym co
              i Ty wink. Podejrzewam, że chodziło mu o to, że niektóre kobiety celowo pchają
              się w dzieci aby tym samym zapewnić sobie - w ich mniemaniu - dozgonne
              przywiązanie tegoż mężczyzny, gdy tymczasem życie bywa okrutne.
    • sienmuza Re: Stosunek męża do ciężarnej 20.05.09, 10:19
      Mój partner (nie cierpię tego słowa, ale nie jest moim mężem)ciągle
      pracuje. Od rana do wieczora. Wiem, że większość mężczyzn tak
      pracuje ale strasznie odczuwam jego brak. Muszę sama codziennie
      dźwigać zakupy, sama spełniać swoje zachcianki, sama sobą się
      opiekować gdy jest mi tak cholernie niedobrze, że nawet na suchy
      chleb nie mogę patrzeć. Tak jest w tygodniu. W weekendy spędzamy
      więcej czasu razem. I wtedy jest super. Mój hero jest przy mnie,
      głaszcze mnie po brzuszku i widzę, że sie cieszy. Ale nawet jak sam
      jest zbyt zajęty czymś innym to nie krępuję się przyjść i domagać
      się od niego zainteresowania, czasem przypominam kotkę. Wiem, może
      to głupie ale odczuwam ogromną potrzebę pieszczot, przytulania się.
      Po prostu chcę nadrobić ten czas gdy go przy mnie na co dzień nie
      ma. Jestem teraz w drugiej ciąży i pamiętam, że takie napady cułości
      też miałam poprzednio. Myślę, że to hormony i tyle. To, że on tak
      dużo pracuje tłumaczy tym, ze robi to dla nas i ja to rozumiem, choć
      czasem wolałabym żeby mniej zarobił i był. Ja też pracuję zawodowo
      i nie jest mi lekko (walczę ze snem) ale staram sie być dzielna.
      Ech, kobiety mające swoich mężów w domu, nie wiecie jaki to skarb.
      • teqilaa Re: Stosunek męża do ciężarnej 20.05.09, 11:19
        ja to tylko bym chciała widzieć zachowanie faceta jakby był w ciązy.
        Byle pierdoła i potrzebna im świta lekarzy i pielęgniarek!
        Ja miałam odpały w ciązy i były one niezalezne ode mnie, po prostu
        działo się, to było kompletnie poza moją kontrolą. Mój M zachował
        sie cudownie, przetrwał nie rozczulał sie nad sobą, cięzko mu było
        ale przetrwał i to jest ważne. Jesli facet mimo irracjonalnego
        zachowania kobiety potrafi zacisnąc zęby i dalej robić to co do
        niego nalezy to jest prawdziwy facet. Jesli mój maz jest chory i
        zachowuje się jak jęcząca baba to opiekuje sie nim, wyzdrowieje
        przejdzie mu, tak poprostu bywa. Czasem nie nalezy dyskutowac z
        sytuacją tylko robic to co należy i nie skamlec jake to my głupie i
        odmóżdzone. Tak w ciązy i po porodzie kobiety bywają głupie i
        odmóżdzone, taki lajf, taka kolej rzeczy. Pamiętam jak mierziło
        mnie, kiedy nie miałam własnych dzieci, jak kumpele dzieciate non
        stop nadawly o kupach, rzygach i ulewaniach a ja nudziłam sie i
        byłam wku...ona ze odstawiły mnie na boczny tor....az sama
        urodziłam dziecko. Ważne aby okres głupwaki, kiedy minie,
        wynagrodzić mezowi za jego wytrwałosc. Wycofywanie sie faceta
        odbieram jako tchórzostwo i niedojrzałość.

        a skąd wiadomo że autorka wątku nie rozmwiała o tym z mezem? oj
        nieladnie z góry zakładac pewne rzeczy a potem rzucac tekstami
        typu "głupie kwoki".
    • martusia_25 Re: Stosunek męża do ciężarnej 20.05.09, 15:05
      Mój wtedy-jeszcze-nie-mąż ani zakupów ani jedzenia nie robił, nie
      sprzątał, nie latał po zachcianki (właściwie to tylko raz go
      poprosiłam, ale nie chciało mu wychodzić z domu), nie poszedł ze
      mną do szkoły rodzenia, bo nie zamierzał pomagać mi w czasie porodu
      i ogólnie niespecjalnie się przejmował, wychodząc z założenia, że
      świetnie sobie ze wszystkim poradzę, w końcu jestem kobietą. Nie
      przeszkadzało mi to jakoś szczególnie bo wtedy nie zamierzałam się
      z nim wiązać na dłużej i byłam nastawiona na radzenie sobie sama.
      Planujemy niedługo kolejne dziecko i nie sądzę, by w kwestii jego
      podejścia cokolwiek się zmieniło (ale dziecka bardzo, bardzo chce,
      podobnie jak chciał pierwszego i jest czułym ojcem). Natomiast ja
      stosuję wobec niego zasadę symetrii i też nie troszczę się jakoś
      szczególnie o niego - dzięki temu mam więcej czasu na troszczenie
      się o siebie i dziecko.
    • mrs.t Re: Stosunek męża do ciężarnej 20.05.09, 21:08
      > Czy troszczą się o Was?
      nie bardziej niz zwykle
      > Robią posiłki
      > choć czasmi,
      bardzo czasami, juz wole sama zrobic cos na co mam ochote

      > idą do sklepu po "zachcianki"?
      nie

      > Głaszczą brzuszek i mówia do
      > dziecka?
      nie

      > Czy nic? Tak jakby był to Wasz obowiązek, noszenie, donoszenie urodzen
      > ie?
      obowiazek?
      do ciazy trzeba dwoch, samo sie nie stalo. zaden obowiazek, ot, konsekwencja.

      Poza tym, jestesmy bardzo szcesliwym malzenstwem, i cieszymy sie i czekamy na
      dzidziusia.
      • wwwybredna Re: Stosunek męża do ciężarnej 21.05.09, 09:00
        Mój mąz gdy byłam w ciazy - specjalnie się tym nie przejął.Nie miał
        dla mnie czasu nawet wtedy gdy okazało się ,że ciaza jest zagrożona,
        pojechałam do rodziców, ktorzy skakali koło mnie jak koło
        księżniczki.
        Później powiedział ,że "spadły mu różowe okulary, myślał że będę
        spokojna w ciąży"... Odeszłam gdy dziecko skończyło 8 m-cy i udało
        mi się załatwić kredyt na mieszkanie.
        • iwu Re: Stosunek męża do ciężarnej 21.05.09, 13:02
          Ciąża to nie jest tylko euforia, radość i wiara, że "jakoś to
          będzie, bo się kochamy". To jest też - a może przede wszystkim -
          cała masa obaw, np o to, czy po urodzeniu dziecka nie zacznie się
          psuć między nami, czy natłok obowiązków nie rozpieprzy związku. Nie
          chcę się zapuścić, roztyć, marudzić i wiecznie bać, że on znajdzie
          sobie ładniejszy model. Wiem, że on też się obawia czy go nie
          odstawię, bo dziecko będzie najważniejsze. Te obawy nie wynikają z
          jakiejś niedojrzałości, tylko z odpowiedzialności za związek.
          Są różni faceci, są różne kobiety.
          Mój wczoraj powiedział, że ja tylko noszę to dziecko, ale poza tym
          on przeżywa wszystko tak samo. Dba o mnie, ale dbał też wcześniej i
          zawsze wiedział, że to doceniam, bo mu to mówię. Staram się też nie
          robić z siebie świętej krowy tylko dlatego, że jestem w ciąży.
          Nie boję się bólu, porodu, niewyspania, wiem, że opieka nad
          dzieckiem dotyczy też i jego, może nawet będzie mu ciężej, bo
          jeszcze będzie rano zasuwał do pracy. Nie wiem. W każdym razie nie
          chcę, żeby było tak, jak tu piszą faceci, nie chcę stać się
          zaniedbanym babsztylem z pretensjami do świata. Nie wiem, jak się
          będzie zachowywał mój facet, ja w każdym razie chciałabym mieć
          poczucie, że dbam o niego tak samo, jak przed urodzeniem dziecka.
          Nie wiem jak mi się to uda, ale się postaram.
          • dzagreus Re: Stosunek męża do ciężarnej 21.05.09, 14:38
            Każda chce mieć faceta zadbanego, przystojnego, pachnącego, bez zwisającego
            sadła. Jak facet przestaje się interesować kobietą, bo ta nie da o siebie,
            przytyła kilka kilko, to jest święte oburzenie, że wytyka mała atrakcyjność. Nie
            może być też tak, że to tylko jedna strona w związku bierze i nic w zamian nie
            daje. Czemu się dziwicie frustracji facetów, którzy czują sie odsunięci na
            daleki tor, bo matka skupia cała swoją uwagę na dziecku i jeszcze ma pretensje,
            że nikt o nią nie dba? A ona dba o potrzeby partnera? Po kilku latach takiego
            dojenia każdy czuł by się wypalony.
            • wwwybredna Re: Stosunek męża do ciężarnej 21.05.09, 19:06
              W ciąży przytyłam 6 kg,a córeczka po urodzeniu ważyła 4.Dbałam o
              siebie i wyglądałam wg wszystkich o niebo lepiej niż
              wcześniej.Oczywiście ,ze byłam nerwowa - w 6 m-cu ciazy na wizycie
              kontrolnej lekarz powiedział "Pani ma skurcze i zaczyna rodzic - do
              szpitala!".Przez 3 m-ce leżałam, początkowo nawet do toalety nie
              moglam iść.
              A mąż zupełnie sie tym nie przejął.Potrafił wrócić z pracy i
              przypomnieć sobie,że jakis bezpiecznik musi kupić w sklepie,ktory
              mijał po drodze z pracy ( i mógł go kupić dnia następnego) i jechać
              na zakupy.
              Tak,tak ,wiem -stresował się na swój sposób i pewnie sie martwił i
              dlatego musiał odreagowywać wyjazdami weekendowymi na spotkania
              koleżeńskie i zakupami....
              Szkoda tylko,że nie mógł chociaż chwili poleżeć za mnie pod
              kroplówką albo za przeproszeniem sikać do basenu co było dla mnie
              szczytem ponizeniasad
              • mahaifra I co było dalej? 21.05.09, 20:43

                Pogoniłaś chama? Czy lepszy taki niż żaden?
              • sonic84 Re: Stosunek męża do ciężarnej 21.05.09, 21:28
                A jak twoim zdaniem powinno wyglądać "przejmowanie się" męża?
                I dlaczego to on miałby leżeć pod kroplówką i sikać do kaczki?Może twoje
                życzenie się kiedyś spełni..o to ci chodzi?Pytam z ciekawości.
    • 18_lipcowa1 normalny 23.05.09, 18:19
      czyli cieszy sie, interesuje, chodzi do lekarza, nosi ciezary ale
      nie przegina w druga strone i nie ciumka mi do brzucha ani nie
      roztkliwia sie nade mna
      • lillye Re: normalny 24.05.09, 19:59
        Ja po prostu malo siedze w domu spotykam sie z kolezankami albo robie jakies
        zwariowane rzeczy przez np. naspolke.pl

        Polecam tam mozecie sie rozerwac. Generalnie najlepiej jak duzo bedziecie
        spotykaly sie z ludzmi.
    • anna-76 Re: Stosunek męża do ciężarnej 25.05.09, 10:05
      z tego co piszecie to ciąża czasem może być źródłem samych
      przykrości ...
      hmm, może być też źródłem żartu scenicznego ...
      www.youtube.com/watch?v=ykituQ3qeZw&feature=channel_page

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka