Dodaj do ulubionych

Macie w swoim otoczeniu osoby ..

21.05.09, 12:32
mniej atrakcyjne od Was, grubsze, uboższe, mające hmm, nie
czepiajcie się, nie wiem jak to sformuowac żeby nikogo nie urazić,
mniej ładne, mniej grzeczne, mniej zdolne niż Wasze dzieci? gorzej
płatną czy też bardziej stresującą pracę, albo mające mniej "udane"
małżeństwo?
Albo takie z kumulacją cech wymienionych przeze mnie wyżej?
Jak się te osoby zachowują w stosunku do Was?
Obserwuj wątek
    • pade Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 12:41
      oczywiście chodzi mi o znajomych, współpracowników, bliskie
      otoczenie, nie Panią Kazię z warzywniakasmile
    • katrio_na Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 12:46
      Tak, mam w bardzo bliskim otoczeniu.
      Kumulacja identyczna tylko bez dzieci gdyz ta osoba jest bezdzietna
      (to rowniez jej problem).
      Jak sie zachowuje?
      Zaskakujaco wink Tzn na wszelka cene probuje sie dowartosciowac i
      zaczyna byc to (szczegolnie jak napatocza sie osoby 3) meczace...
    • epistilbit Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 12:48
      Ale jak się mają zachowywać.
      Czy to przestępstwo być
      mniej atrakcyjne od Was, grubsze, uboższe, mające hmm, nie
      > czepiajcie się, nie wiem jak to sformuowac żeby nikogo nie urazić,
      > mniej ładne, mniej grzeczne, mniej zdolne niż Wasze dzieci? gorzej
      > płatną czy też bardziej stresującą pracę, albo mające mniej "udane"
      > małżeństwo?
      • katrio_na Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 12:53
        Mysle, ze chodzi o to, ze te osoby to zauwazaja a nie my i reaguja w
        taki a nie inny sposob - bedac uciazliwym dla otoczenia.
        • pade Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 13:15
          Dokładnie o to mi chodzi. Ja sama nie zwróciłabym na te różnice
          uwagi, ale kilkudziesięciu aluzjach zaczynam miec dość. Czy to moja
          wina, ze ta osoba (osoby) jest taka a nie inna, ze ma takie a nie
          inne życie?
          A na dodatek, moja sytuacja jest pretekstem do tego zeby się ze mną
          nie cackac, bo przecież ja mam życie usłane różami więc wszystko
          zniosę...
        • pade Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 13:17
          i ABSOLUTNIE nie mam prawa na cokolwiek się skarżyć czy mieć gorszy
          dzieńsad
          Najgorsze jest to, ze nikt niczego nie mówi mi wprost, więc nawet
          nie mogę zripostować,ale cała ta otoczka jest nie do zniesieniasad
    • driadea Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 12:58
      No jasne, ja znam samych takich big_grin
      • kropkacom Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 13:11
        O kurcze, każdy jest od kogoś brzydszy, biedniejszy, ma mniej zdolne dzieci itd.
        Każdy.
        • pade Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 13:18
          To może ja Cię do siebie zaproszę i im wytłumaczysz? Dobrze?smile
          czekam z kawusią i ciastkiemsmile
      • lila1974 driadea 21.05.09, 13:54
        Przy Tobie to i Kleopatra wygląda jak miotła smile
        • sanna.i Re: driadea 21.05.09, 16:57
          Ale akurat Kleopatra miała wielki nochal i współcześnie uznaliby ją za
          brzydactwo. To już lepiej ta druga, jak jej tam...Nefretete...
          • sanna.i Re: driadea 21.05.09, 17:01
            O!

            "Mit pięknej królowej
            Starożytne teksty nie dają informacji na temat urody Kleopatry. Dzieła
            Plutarcha, główne źródło naszych wiadomości o królowej, podaje, że Kleopatra
            miała czarującą osobowość, opanowała do perfekcji sztukę konwersacji i była
            obdarzona urzekającym głosem. Słynęła także z inteligencji i dowcipu. Pliniusz
            Starszy opisał jej zakład z Antoniuszem o to, że zdoła wydać ucztę za ogromną
            wówczas sumę 10 milionów sestercji. Kleopatra powitała wodza na przyjęciu
            skromnym posiłkiem, którego ostatnim daniem był tylko puchar octu winnego. Na
            oczach zdumionego Antoniusza królowa wyjęła z naszyjnika bezcenną perłę,
            rozpuściła w occie i wypiła.
            Zachowane popiersia, niewątpliwie idealizowane, przedstawiają Kleopatrę odość
            niepozornych rysach. W 2007 r. sensację wywołało odkrycie w Newcastle w Anglii
            srebrnego denara z wizerunkiem Kleopatry i Marka Antoniusza. Moneta datowana na
            32 r. p.n.e. została wybita w mennicy Marka Antoniusza w Armenii. Badacze
            uważają, że władcy zostali sportretowani realistycznie, by uniknąć podróbek
            pieniądza. Wizerunek Kleopatry przeczy starożytnym i obecnym kanonom urody:
            wielki nos, wąskie usta i wystający, ostry podbródek w niczym nie przypominają
            Elizabeth Taylor z filmu „Kleopatra". Dzisiaj widzimy Kleopatrę przede wszystkim
            oczami Rzymian: propaganda, głównie czasów Oktawiana Augusta, przedstawiała
            egipską królową jako niebezpieczną ladacznicę, która do zdobycia władzy
            wykorzystywała seks, magię i podstęp. Dzieło Plutarcha jest nieco tylko
            łaskawsze dla królowej, przedstawiając ją jako ofiarę romantycznej miłości do
            Marka Antoniusza."
            • lila1974 Re: driadea 21.05.09, 18:32
              Dziękuję, przeczytalam ... czyli Driadea piękniejsza od Eli
              Taylor! smile
    • szyszunia11 Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 13:17
      hehe, co za dziwaczny wąteksmile
      wyszukiwanie osób brzydszych, głupszych, grubszych i w ogóle "kiepściejszych" pod każdym względem (pewnie jest takich na pęczkiwink) i pewnie zaraz uzalanie się nad sobą jak to te osoby chcą się naszym kosztem dowartościować i jak wrednie się zachowują...
      biedna, ładne mądre, bogate, szczupłe i prześladowane przez zazdrośników emamy - szczerze współczuję... :p
      • pade Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 13:22
        Hmm, wiedziałam, ze to zostanie tak odebrane, dlatego długo
        zastanawiałam się jak to napisac i czy w ogóle pisać.
        Ani się nad sobą nie użalam, ani nie jestem przez nikogo
        prześladowana, ale sytuacja ma miejsce i nie wiem jak sobie z nią
        poradzić.
        Fakt jest faktem, miliony sa ode mnie ładniejsze, bogatsze, mają
        mądrzejsze dzieci itd, no i co z tego??? Ja sobie zdaję z tego
        sprawę, nie cierpię na megalomanię, ale to niczego nie zmienia w
        mojej sytuacji.
    • isa1001 Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 13:32
      Myślę, że dużo bardziej męczące osoby, które podobnie jak ty uważają
      się za kogoś lepszego od innych. Masakra!
      • pade Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 13:52
        a gdzie ja napisałam, ze czuje się lepsza od innych?
        Wyczytałaś to między wierszami?
        To jest wg mnie bardzo trudny, subiektywny w odczuciach temat, mozna
        go podjąć, podyskutować, a mozna też powyzłosliwiać się trochę.
        Widzę, ze wybrałas tę drugą opcję
    • aluc Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 13:53
      padają na twarz i biją pokłony przy każdym spotkaniu
    • pade ok 21.05.09, 14:04
      Ok, zamieńcie sobie pierwsze zdanie na takie: Macie w swoim
      otoczeniu osoby, które uważają, ze są od Was..itd.
      Lepiej?
      Może źle sformuowałam pytanie, nie bylo moim celem wywyższanie się i
      tym podobne, bo ja wcale nie czuję się lepsza, często wręcz
      przeciwnie...
      Czy któraś z was widziała mnie w watku o rozmiarach, figurach i
      odchudzaniu?smile Tam są same trzydziestki szóstkismile Ja do nich nie
      należę, no i mogłabym wymieniac w nieskończoność co mam do siebie
      itd, ale to nie temat na ten wątek
      • aska2000 ..Desideratę na podobne dylematy gorąco polecam :) 23.05.09, 10:39
        fotografika.i-csa.com/fotografujemy/desiderata.html
        Bez ironii, złośliwości (mimo,żem rozmiarowa 34 wink)

        Pół życia temu dostałam najważniejszy chyba prezent mojego życia - pocztówkę z tekstem Desideraty właśnie.

        Warto poczytać.

    • liwilla1 Re: nie mam 21.05.09, 14:09
      takich znajomych. każdy się spelnia na innym polu, niektorzy na kilku naraz. ja
      nikomu nie zazdroszcze i mysle, ze nikt z moich znajomych nie zazdrosci mnie. no
      moze moich dzieci tongue_out bo poki co jestem pierwsza dzieciata, ale i to sie zmieni
      juz wkrotce tongue_out
    • katrio_na Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 14:09
      Pade, no kompletnie nie zostalas zrozumiana bo widocznie nikt nie
      znalazl sie w az tak uciazliwej sytuacji.

      Wracajac do tej sytuacji, na to naprawde nie ma rady.
      Osobiscie ograniczylam kontakty z ta osoba choc naprawde uwazam ja
      za wartosciowa ale na dluzsza mete jest to nie do wytrzymania...
      • pade Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 14:14
        Dobrze, ze chociaz Ty jednasmile
        • rosyjska_niebieska Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 15:52
          Pade, nie łam się, ja też zrozumiałam, co chciałaś napisać.
          Wiesz co, myślę, że towarzystwo takich osób może być męczące,
          dlatego też należy ograniczać z nimi kontakty do minimum.
          Albo zupełnie je zerwać, jeżeli to możliwe.
          No bo dlaczego mają wylewać na Ciebie swoje frustracje?
          W końcu sami są odpowiedzialni za swoje życie.
    • figrut Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 16:09
      Mam takie osoby w swoim otoczeniu i nie widzę w nich żadnego nie normalnego
      zachowania. Może to dlatego, że ja charakter mam po Ojcu i ludzi traktuję jak
      ludzi, nigdy z wyższego poziomu. Nie muszą się dowartościowywać.
    • teraz_asia Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 16:37
      A wiesz, ja się zastanowiłam, i uznałam, że nie znam nikogo
      z "kumulacją". Mam przyjaciółke, o wiele ode mnie grubszą, ale na
      pewno nie brzydszą. Inna jest w dośc oczywisty sposób brzydka, ale
      ma cudowne dzieci. Znam osoby, mające zdecydowanie mniej kasy ode
      mnie, ale za to z fantastycznym życiem rodzinnym itp....
      Może to polega na tym, staram się uważać, co przy kim mówię. Nie
      rozprawiam przy grubszej czy brzydszej koleżance- ojej, jakoś
      ostatnio przytyłam, och, cera mi się tak psuje (konteplując jakiegoś
      samotnego pryszczyka), podobnie jak przy niezamożnych znajomych nie
      rozwijam dyskusji, czy lepiej wyjechać na Teneryfę, czy na Seszele.
      A ponieważ moje dzieci są zdolne, ale do ideału dobrego wychowania
      im daleko, zawsze możemy dyskutować na zasadzie: no fakt, młody jest
      najlepszym uczniem w klasie, ale żeby jeszcze udało mi się go
      nauczyć sprzątania po sobie. Jak ty to robisz, że twoje bez
      szemrania sprzątają? Może ja nie lubię czuc się lepsza od innych?
      Lubię, kiedy mój rozmówca może poczuc się fajnie, no chyba że kogoś
      autentycznie nie trawie, wtedy bywam wredna, ale rzadko. Dlatego
      szczerze mówiąc nie spotkałam się z jakimś nieprzyjemnym
      zachowaniem, związanym z jakakolwiek dysproporcją między nami. Poza
      tym przyznaję, że bardzo lubię mówić ludziom komplementy.
      • pade Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 17:39
        Ja też nie lubię się czuć lepsza od innych, w ogóle nie lubię gdy
        ktos za bardzo zwraca na mnie uwagę, mam wtedy ochotę się gdzieś
        schować. Nie sugeruj mi więc, ze się wywyższam, bo tak nie jest.
        Po prostu masz szczęście, ze w Twoim otoczeniu nie ma ludzi, którzy
        próbują CZASAMI leczyć swoje kompleksy czy tez zwyczajnie poprawiac
        sobie samopoczucie kosztem twojej osoby i tyle. A ja nie mam tego
        szczęścia i nie wiem co z tym zrobić. Lubię te osoby, nawet bardzo,
        miło nam się spędza czas, tylko mam już dość udawania, ze ich uwagi
        mnie nie bolą, że ja nic nie czuję i mozna mi dowalać bez końca.
        Myślałam o szczerej rozmowie, ale jakie ja mam argumenty? Żadnych,
        ironiczny usmiech, lekceważący ton, niby niewinne uwagi,
        komentarze...
        • panirogalik Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 18:58
          ale dlaczego ty te osoby lubisz?? No k. wa. na czym polega to że wam się miło
          spędza wspólnie czas?? To nie są ludzie którzy ci dobrze życzą więc po co ci
          oni? Mam taką złośliwą osobę i wykluczam ją z mojego życia. Bardzo lubi jak mi
          się noga powinie, no ubaw ma nieziemski a jak coś mi się uda i się cieszę,
          konieczni musi się ze mną skontaktować aby wytknąć mi wady nowej sytuacji i
          powiedzieć że właściwie to nic takiego i nie ma czego gratulować. A prawda jest
          niestety taka, że sama nie ma czym w życiu się pochwalić.
    • nangaparbat3 niesmak i złośc 21.05.09, 17:12
      Mam przyjaciółkę o sto kilo cięższą, samotną, bezdzietną. Nie zamienilabym jej
      na zadna inną, bo kazde spotkanie z nia to wspaniał przygoda i odkrywanie nowych
      światow.
      Jaka jest w stosunku do mnie? Wspiera, wzmacnia, dodaje energii.
      Mam koleżankę cięższą o 50 kilo. Jest wspanialą, zachwycającą mlodą kobietą, nie
      jest klasycznie ladna, ale kiedy coś opowiada, nie mogę oderwac od niej wzroku -
      tyle ma w sobie ciepła i życia.
      Jak przeczytalam Twoj post, zrobilo mi sie bardzo przykro. Poczulam sie podobnie
      jak kiedy szlam ulica z ta moja naprawdę bardzo gruba przyjaciołką, i ludzie
      gapili sie - widzac tylko tę jedna jedyna jej cechę. Twoje wyjaśnienia, że nie
      jest to dla Ciebie szczegolnie ważne, ze nie wchodzisz na watki, gdzie gadają
      dziewczyny noszące 36, tylko zwiekszyły mój niesmak.
      Nie umiem tego do końca wyjasnic logicznie, ale wlasnie tak, czuje niesmak
      zmieszany ze zlościa.
      • pade Re: niesmak i złośc 21.05.09, 17:30
        Bo chyba kompletnie mnie nie zrozumiałaś, nie Ty jedna zresztąsad
        Nie wiem jak to wyjasnić, trudno za pomoca jednego postu opisac
        wszystko to co jedynie się odczuwa.

        Ty zrozumiałas, ze ja ludzi oceniam po wyglądzie, zasobności
        potrfela, udanym życiu itd. Ale to błąd, to ja jestem tak oceniana.
        Nie mogę się ładnie ubrać bo usłyszę: znowu się wystroiła, niby
        żartem, oczywiście. Nie mogę pochwalić się sukcesem syna ( a rzadko
        to robię bom wymagająca w stosunku do niego bardzo) bo usłyszę:
        tiaa, no genialny ten Twój syn i tu ironiczny usmiech. Albo: ta to
        ciąglę tę córę stroi i stroi, nie ma na co kasy wydawać. Powiem, ze
        nie mogę teraz plotkowac bo lecę na fitness, znowu komentarze. Niby
        delikatne, niby nic takiego, ale przykre to jest.
        Staram się w większym gronie nie skupiac na sobie uwagi, ale męczące
        jest udawanie, że mnie nie ma.
        Nigdy, dosłownie nigdy, nie patrzyłam na kogos przez pryzmat jego
        tuszy. Niestety nie wszystkie osoby otyłe są przesympatyczne.
        Przekonałam się o tym na własnej skórze.
        To co napisałam o nie wchodzeniu w wątki o wadze miało na celu
        wskazanie li i jedynie, ze tego rozmiaru nie noszę, nic więcej, nie
        wiem czego Ty się doszukałaś. Widocznie dotknęłam czułej struny.

        • nangaparbat3 Re: niesmak i złośc 21.05.09, 18:06
          ależ oczywiscie ze dotknelas czulej struny, przeciez jasno o tym napisalam w
          moim poscie. I kawa na ławe walnęlam, co to za struna.
          Ale teraz podejrzewam, ze uważasz, ze ja mam wlasne problemy z tuszą - tak mi to
          zabrzmiało. Napisalam, ze nie podoba mi się to co piszesz, a Ty zdajesz sie
          wyciagac wnioski, ze ja musze byc jakaś (wg Ciebie) "nie taka" i stad moja krytyka.
          zauważ, ze to identyczny mechanizm, jaki jest źródlem calego tego wątku.
          • pade Re: niesmak i złośc 21.05.09, 18:23
            O matko i córko!
            Ty chyba żartujesz? Nic takiego nie przyszło mi do głowy!
            I Ty cały czas swoje, ze to JA oceniam, a nie jestem oceniana.
            No cóż, powtarzam dalej, nie rozumiemy się, nic a nic. Odwróciłas
            kota ogonem, po prostu.
            • nangaparbat3 Re: niesmak i złośc 21.05.09, 18:45
              No bo wiesz - jak ten kot biedny wisi glowa w dół, to co mi pozostaje?
              • pade Re: niesmak i złośc 21.05.09, 18:52
                ekhm, a nie masz czasem na mysli nietoperza?smile
                • nangaparbat3 Re: niesmak i złośc 21.05.09, 19:06
                  Nie, nie mam na mysli nietoperza.
                  Jesli ktos jest niemily, dokucza mi, dowala nie wprost (albo wprost) i nie
                  umiem/nie chcę sobie z tym poradzic, po prostu ucinam (w przypadku pracy czy
                  rodziny - radykalnie ograniczam) kontakty.
                  I już.
                  A ludzie mnie interesuja i staram sie ich poznac, a nie oceniac czy sa ode mnie
                  madrzejsi/glupsi, ladniejsi/brzydsi, zamozniejsi/ubożsi, czy mają
                  grzeczniejsze/niegrzeczniejsze dzieci.
                  • pade Re: niesmak i złośc 21.05.09, 19:18
                    No i tu się z Tobą zgodzę, z pierwszą częścią Twojej wypowiedzi.
                    Masz rację, długo dojrzewałam do tego by zerwać te kontakty i chyba
                    powinnam wreszcie to zrobić
                    Co do drugiej części, ja nie poznałam tych osób wczoraj, właściwie
                    to są 2 takie osoby, a nie całe multum jakby się mogło wydawac. Znam
                    je dość długo i widzimy się bardzo często, czasem nawet codziennie,
                    wiem, ze mają duzo zalet, ja je widzę! ale nie potrafię już dłużej
                    udawac, ze nie bolą mnie ich docinki.
                    czy to tak trudno zrozumieć?
                    "a nie oceniac czy sa ode mnie
                    > madrzejsi/glupsi, ladniejsi/brzydsi, zamozniejsi/ubożsi, czy mają
                    > grzeczniejsze/niegrzeczniejsze dzieci"
                    Wiem, że to okropnie brzmi, ale to nie ja zaczęłam tę licytację, nie
                    wiem czemu niektórzy ludzie muszą się stale z kimś porównywać, to
                    jest niepotrzebne, głupie, przykre i...nieważne, skończmy ten temat,
                    wydałas już osąd i nic co napiszę Twojego zdania nie zmieni
        • echtom Szczerze mówiąc - nie rozumiem, co tu jest grane 21.05.09, 19:29
          Po pierwsze - ludzie na ogół dobierają się towarzysko na podobnym poziomie, więc dziwna jest dla mnie sytuacja, w której tyle osób w Twoim otoczeniu stoi pod jakimś względem "niżej" od Ciebie. Jeszcze dziwniejsze jest, że dobrze się czujesz w ich towarzystwie. Czytając ten post, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że (może nieświadomie) całą swoją postawą dajesz tym ludziom do zrozumienia, że jesteś lepsza, że udało Ci się w życiu - no, po prostu "kłujesz ich w oczy" swoim sukcesem. Jedynym rozwiązaniem problemu jest według mnie zmiana towarzystwa na równe Tobie statusem, choć mam wrażenie, że w takim otoczeniu nie czułabyś się tak dobrze wink
          • pade Re: Szczerze mówiąc - nie rozumiem, co tu jest gr 21.05.09, 21:48
            Nie tyle, tylko dwie. Znam wiele osób od których różnię sie pod
            wieloma względami (lepszym i gorszym) i nikt nie robi z tego żadnego
            halo. Tylko te dwie, a że raczej nie uda mi sie całkowicie od nich
            odseparować staram się dostrzegać w nich same pozytywy, ale czasami
            po prostu mam dość. Dzisiaj własnie był taki dzień, kiedy przelała
            się czara goryczy i uzewnętrzniłam się na forum, zupełnie
            niepotrzebnie zresztą.
            • echtom Re: Szczerze mówiąc - nie rozumiem, co tu jest gr 21.05.09, 22:13
              A te osoby to bliska rodzina czy koleżanki z pracy, że jesteś na nie skazana? Ja skomentowałam akurat ten post, bo coś nieprzyjemnie mi w nim zadźwięczało, np. stwierdzenie, że nie masz czasu na ploty, bo lecisz na fitness (solarium, sushi itd.). Nie wiem, w jakim wieku jest Twoja córka i na czym polega jej "strojenie", ale ogólnie mam dziwne wrażenie, że przy osobach mniej obdarzonych przez los niby od niechcenia wrzucasz uwagi podkreślające Twoją przewagę. Nie znam Cię i mogę się mylić, ale tak to odebrałam.
              • pade Re: Szczerze mówiąc - nie rozumiem, co tu jest gr 21.05.09, 22:49
                Nie bliska rodzina, ale przez najbliższy rok będę na nie "skazana"smile
                Do solarium nie chodzę, mam klaustrofobięsmile, sushi nigdy w zyciu
                jeszcze nie jadłam. Fitness: przepraszam Cię ale muszę już kończyć
                bo lecę na fitness (rozmowa przez telefon), co jest nieprzyjemnego w
                tym zdaniu?
                Strojenie córy: moze to źle zabrzmi, ale dla niektorych ludzi
                ubieranie dziecka gustownie, w pewnych sklepach (nazw nie wymienię
                bo to źle zabrzmismile jest zbytkiem, czymś na co pozwalają sobie
                ludzie, którzy mają siano w głowie albo za duzo kasy (to opinia tych
                osób nie wyrazona może wprost, ale dokładnie o to chodziło)
                Od pewnego czasu tak bardzo uważam na to co mówię, ze mam już blizny
                na językusmile Poważnie, nie rzucam żadnych uwag, staram się rozmawiac
                na tematy neutralne.
        • szyszunia11 Re: niesmak i złośc 21.05.09, 19:30
          pade napisała:

          > Staram się w większym gronie nie skupiac na sobie uwagi, ale męczące
          > jest udawanie, że mnie nie ma.

          ło matko, to Ty musisz faktycznie niesamowictym blaskiem błyszczeć i jak magnes przyciągać mimowolnie spojrzenia, skoro koncentrujesz się na udawaniu, że Cię nie ma... i to jeszcze nieskutecznym udawaniusad
    • panirogalik jest bardzo złośliwa 21.05.09, 18:14
      Mam taką osobę w swoim otoczeniu. Nie chce dokładnie jej opisywać, ale różnimy
      się bardzo przede wszystkim wagą i stanem finansów. Jest złośliwa, wbija
      szpilki, umniejsza wszystkie moje osiągnięcia. Jak mam problem lubi dobijać,
      ośmieszać. Nie chce mi się jej się odgryzać bo nie przezywam tak jej zdania na
      mój temat. Poza tym i tak ma w życiu przechlapane. Taka gnojkowata jest od
      samiutkiego początku, od pierwszego spotkania. Nigdy nie inicjuję z nią
      kontaktów a te które mam (wymuszone, przypadkowe i bardzo rzadkie) są zwięzłe.
    • dlania Złoty Puchar 21.05.09, 18:31
      Na najgłupszy temat wątku w tym tygodniu przyznany. Mimo że dopiero czwartek.
      • pade Re: Złoty Puchar 21.05.09, 18:37
        a Ty czasem forum nie pomyliłaś?
        i jeszcze jedno, ten puchar za temat czy za treść?smile

        • mbkow Re: Złoty Puchar 21.05.09, 19:04
          dalabym za elastycznosc i ewolucje pogladow w jednym watku wink
          brzmisz na dziewcze z niepohamowana checia bycia epicentrum wink
          • pade Re: Złoty Puchar 21.05.09, 19:07
            mogłabyś uzasadnić tę ewolucję?
            tiaa, kocham być w centrum, dlatego codziennie płodze tu po
            kilkanascie wątków, nie zauważyłaś?
            no i dziewczęciem juz nie jestem, a szkodasmile
            trafiłaś kulą w płot
            • mbkow Re: Złoty Puchar 21.05.09, 19:47
              ze sie ma lat 20+? 30+? nie oznancza, ze sie uporalo z buntem nastolatka... oni
              tez mysla, ze wszyscy caly czas o nich mysla, planuja nekanie i sa tacy
              niesprawiedliwi wink
        • dlania Re: Złoty Puchar 21.05.09, 19:10
          pade napisała:

          > a Ty czasem forum nie pomyliłaś?
          > i jeszcze jedno, ten puchar za temat czy za treść?smile
          >

          Że z pucharem forum pomyliłam niby? Spoko, on jest przechodni i ponadforumowywink
          A przyznany dokładnie na treśc postu inicjacyjnego - jak powiedziec żeby nie
          powiedziec, jak dowalic żeby nie dowalićwink
      • rosyjska_niebieska Re: Złoty Puchar 21.05.09, 21:02
        Nie, Dlaniu, na najgłupszy temat roku to się kwalifikuje każden
        jeden z emagla.
        • dlania Re: Złoty Puchar 21.05.09, 22:32
          No wiem, dlatego od 3 tygodni przyznajemy nagrody w tej kategorii. I w kategorii
          najnudniejszy też.
    • fajka7 Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 19:37
      "Lubię te osoby, nawet bardzo,
      miło nam się spędza czas, tylko mam już dość udawania, ze ich uwagi
      mnie nie bolą, że ja nic nie czuję i mozna mi dowalać bez końca."

      To fajni oni czy niefajni w koncu?
      Skoro nie radzisz sobie z zadroscia, ktora okazuja Ci ludzie, to
      zmien znajomych.
      Moglabys jeszcze zmienic siebie, ale to trudniejsze.
      A np. jakie uwagi sa takie bolesne?
      • szyszunia11 Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 19:40
        mnie zaciekwiło jak to się "udaje że cie nie ma"? znaczy: w jakich okolicznościach tak robisz i jak to wyglada w praktyce? ja zawsze myślałam, ze to usiłowanie bycia w centrum uwagi jest męczące...
        • madresa Do pade 21.05.09, 20:26
          Na kozetkach u psychoterapeutów bardzo często lądują ludzie ładni i
          zdolni.Czasem jest to większy ciężar niż otyłość pryszcze,przeciętność.Do
          polubienia ludzi z problemami zawsze znajdą się chętni a i często przyjażnie
          damskie opieraja się na użalaniu , obgadywaniu.Im jestem starsza tym coraz
          bardziej przekonuję się że należy otaczać się ludżmi spełnionymi,pozytywnymi i
          pięknymi duchem-choćby byli ładniejsi od naswinkWszystko zależy od poczucia
          własnej wartości a nie tuszy czy kasy.A na prawdziwą przyjażń można liczyć tylko
          z człowiekiem pewnym swojej wartości,dojrzałym i niezależnym.Jesteś
          fajna,zadbana,pełna energii-znajdż takich przyjaciół i z nimi zdobywaj świat-bez
          poczucia winy.
      • pade Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 21:52
        sama juz nie wiem czy ich lubię czy nie lubięsmile chyba coraz mniej...

        zmienić siebie tzn jak? Mam nałożyć zbroję, zeby nie bolało?
        celowo pisałam tak ogólnikowo bo to jest net, wiadomo chyba o co
        chodzi, więc siłą rzeczy cytować nie mogę
        • fajka7 Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 22:23
          Ale dlaczego boli? To pytanie sobie zadaj.
          Czy zadajesz sie z impertynentami, a wmawiasz sobie, ze sa fajni, bo
          boisz sie rozwiazac sytuacje - zrobic konfrontacje, zakonczyc
          znajomosci, powiedziec szczerze, ze jest Ci nieprzyjemnie, zapytac
          po prostu o co chodzi?
          Czy sa jacys tam ludzie, ktorych zwykle komentarze wprawiaja Cie w
          zaklopotanie, bo masz jakis problem z faktem, ze jestes ladniejsza,
          madrzejsza, bogatsza i szczuplejsza?
          Czy jeszcze cos innego?
          Ja nie wiem. Ale to Ty masz problem, wiec cos zmienic musisz w
          sobie, zeby z kolei moc zmienic te sytuacje. Po prostu.
          Dlatego zapytalam o przykladowa uwage/aluzje, ktora odczuwasz jako
          bolesna, zeby sprobowac Cie zrozumiec.
          Bo jakis tam komentarz moze byc obiektywnie chamski, arogancki i
          nieuprawiony, ale rownie dobrze Ty mozesz go tak odbierac.
          Podsumowujac - ogolnikowo sie nie da w przypadku kompletnie
          subiektywnie i niejasno opisanej sytuacji.
    • kali_pso Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 19:52

      Oczywiście, że mamy.
      Z zachowaniem tych osób w stosunku do naszej skromnej osoby bywa
      różnie. Dla niektórych osób np. zawód nauczyciela musi wiązać się z
      biedą, ciuchami po babci i brakiem czasu na cokolwiek. A ja potrafię
      tak gospodarować, że i na fajne ciuchy sobie odłożę itp. Ale co się
      nasłucham to moje- "OOOO ZNOWU sobie coś kupiłaś"- powiedziane z
      przekąsem- no kupiłam, a co nie mogłam?
      Albo zawodowo- przychodzę do pracy z uśmiechem na ustach, wcześniej,
      bo mam sprawy do załatwienia, angazuje sie w wiele wydarzeń- osoby,
      które nie robią nic lub prawie nic komentują:"No tak, plusuj, plusuj
      u dyrekcji"- gdybym tego nie traktowała lajtowo, może i zaczęłabym
      się przejmować.
      Grube koleżanki: "Ale Ty jesteś chuda, może chora jesteś, co?" itp.
      itd.( gdy wcale chuda nie jestemwinkp


      Nadmienić jednak należy, że to ułamek moich znajomych jest
      popieprzony, zazdrosny i generalnie złośliwy, więc jakoś tak to po
      mnie spływa i nie spędza snu z powiek.
      • phantomka Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 21:50
        Mam, zachowuja sie roznie, jak to ludzie. Ja nie daje im powodow do
        tego, zeby czuli sie gorzej, ale jezeli ktos ma nizsze poczucie
        wlasnego ja, to bez wzgledu na moje zachowanie moze czuc sie gorszy.
        To jest czesto niezalezne od nas.
        Tak apropo's tego watku. Wczoraj mielismy w przedszkolu uroczystosc
        z okazji dnia mamy i taty. Jako ze dla mnie bylo to wazne
        wydarzenie, to uwazalam, ze nalezy podkreslic to strojem. Szalu nie
        bylo oczywiscie, taka raczej codzienna elegancja, stary nalozyl
        koszule bez krawata. No ale na miejscu okazalo sie, ze praktycznie
        wszyscy rodzice ubrani sa normalnie (dzinsy, bluzy dresowe, itd.
        Dodam, ze w przedszkolu jest duzo biednych rodzin) No i moj stary
        czul sie zle, bo twierdzil, ze odbiora go za bufona. I wlasnie
        tlumaczylam mu wczoraj, ze skoro zachowuje sie normalnie, gada ze
        wszystkimi, usmiecha sie, itd. To jezeli ktos z rodzicow uzna go za
        bufona, to bedzie to problem tego rodzica, nie mojego starego, ktory
        nie musi udowadniac wszem i wobec, ze jeleniem nie jest. A niestety
        w naszym spoleczenstwie jest tak, ze jak juz do czegos doszedles,
        cos masz- to najlepiej gdybys za to przepraszal i kajal sie przed
        innymismile
        • pade Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 21:57
          Phantomka, nareszcie! Już nie wiedziałam jak mam wyjaśnic o co mi
          chodzi, zaczęłam się głupio tłumaczyć, forumki łapały mnie za
          słówka, błędne koło.
          To zdanie jest clou całego mojego wywodusmile
          "jezeli ktos ma nizsze poczucie
          > wlasnego ja, to bez wzgledu na moje zachowanie moze czuc sie
          gorszy.
          > To jest czesto niezalezne od nas."
          I jeszcze bardzo bardzo mądrą rzecz napisała madresa:
          "Wszystko zależy od poczucia
          własnej wartości a nie tuszy czy kasy.A na prawdziwą przyjażń można
          liczyć tylko
          z człowiekiem pewnym swojej wartości,dojrzałym i niezależnym"
          Bardzo Ci dziękuję za te słowa.
          • fajka7 Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 22:29
            No ale co zostalo wyjasnione?
            Bo jezeli bola Cie uwagi zakompleksionych zlosliwcow to znaczy, ze
            Ty rowniez masz problem z samoocena czy poczuciem wlasnej wartosci.
            Gdybys nie miala, nie mogliby Cie tak latwo zranic.
            Osoba pewna siebie i swojego miejsca na ziemi nie daje sie wytracic
            z dobrego samopoczucia jakimis tam aluzjami. Wrecz przeciwnie -
            asertywnie ucina takie sytuacje, gdy tylko sie pojawia i spokojnie
            zyje dalej.
            • pade Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 22:58
              Fajka, ale ja nie umiem być asertywna i mam problem z
              samoakceptacją, dlatego tak to boli. Wiem, wiem powinnam nad sobą
              popracowac, robię to od lat i tak juz przynajmniej w połowie wyszłam
              ze skorupy. Ale są czasem takie dni, ze człowiek mysli: już dłużej
              tego nie zniosę. No i dzisiaj własnie tak pomyslałam.
              Kropla, która przelała czarę była pierdółka, ale po usłyszeniu
              236578 takich pierdółek mam ochotę powiedzieć odwal sie, ale nie
              potrafię.
              Jedyne o co potrafię walczyc to moje dzieci, rodzina. O siebie coś
              nie bardzo...
              Jesli chodzi o post wyżej, po prostu dziewczyny ujęły to, co
              chciałam napisać, duzo zgrabniej niż mnie to wyszło, dlatego tak się
              ucieszyłam, ze ktoś mnie zrozumiałsmile
              A pytanie w temacie wątku zadałam by zorientowac się czy to dość
              częsty problem i jak się z nim rozprawic. To wszystko.
              • fajka7 Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 23:59
                Dlatego Ci napisalam, ze zmienic siebie albo znajomych.
                Gorzej jesli sie okazuje, ze wszyscy wokol sa tacy i czlowiek
                zostaje sam. Dlatego chyba warto jednak zastanowic sie nad soba, ale
                chyba nie da sie samemu na sobie przeprowadzic skutecznej terapii
                psychologicznej.
                • lisbeth_salander Fajka7 23.05.09, 00:54
                  fajka7 napisała:

                  Dlatego chyba warto jednak zastanowic sie nad soba, ale
                  > chyba nie da sie samemu na sobie przeprowadzic skutecznej terapii
                  > psychologicznej.

                  W moim wątku w ostatnim poście odpowiedziałam złośliwością na
                  złośliwość, ale widzę, że Ty masz z tym NAPRAWDĘ duży problem.
                  Doprawdy nie wiem czy znalazłabym na tym forum drugą osobę, która
                  tak chętnie wysyłałaby wszystkich do psychologa i robiła z igły
                  widły jak Ty. Może powinnaś o tym porozmawiać ze swoim psychologiem?
                  Zapytaj go też co z Tobą nie tak skoro tak bardzo lubisz rozkładać
                  psychikę na czynniki pierwsze i wmawiać im, że coś z nimi nie tak.
                  Widzisz nie każda na tym forum posiada Twoją wrażliwość troglodyty,
                  większość ma taką normalną, ludzką i musi z tym żyć na co dzieńsmile
                  Pozdrawiam cię serdecznie
                  • lisbeth_salander Re: Fajka7 23.05.09, 00:55
                    Miało być " rozkładać psychikę INNYCH"
                  • fajka7 Re: Fajka7 23.05.09, 00:59
                    Mam lepsza teorie - robie reklame zaprzyjaznionej klinice, ba! sama
                    w niej pracuje jako sprzatajaca i takie cuda panie slysze jak
                    zamiatam te gabinety, a drzwi czasami uchylone, ze umysl moj ciasny
                    plonie, a sklebione mysli ujscia znalezc nie moga, i gdyby nie forum
                    i przygodne ofiary jak Ty i Pade, niechybnie bym eksplodowala.
                    • lisbeth_salander Re: Fajka7 23.05.09, 01:04
                      Nie, droga fajko, myślę, że naprawdę korzystasz z usług jakiegoś
                      psychologa i naprawdę i bez złośliwości nie widze w tym nic złego,
                      skoro ci to pomaga. Zastosowanie przeniesienia też pewnie jest
                      pomocne w terapii. Fajeczko, nie tylko mnie i pade doradzasz wizytę
                      u specjalisty, to jest najpewniejszy punkt w Twoich postach na
                      podobne tematy. To co , przyznasz się od jak dawna korzystasz z
                      terapii?
                      • fajka7 Re: Fajka7 23.05.09, 01:14
                        Zle trafilas z tym pytaniem. Niezwykle rzadko odnosze sie na forum
                        do mojego zycia prywatnego, jakos mi ta formula nie pasuje do
                        zwierzen. Rzeczywiscie znam kilku psychologow i interesuje sie
                        tematem, szczegolnie jesli chodzi o dzieci.
                        • lisbeth_salander Re: Fajka7 23.05.09, 01:17
                          To prawda do swojego życia prywatnego odnosisz się nader rzadko, do
                          cudzego niekoniecznie i na dodatek z założeniem, ze TY wiesz lepiej.

                          fajka7 napisała:

                          > Zle trafilas z tym pytaniem.
                          Doprawdy???
                      • nangaparbat3 LIsbeth 24.05.09, 21:29
                        Nie wiem, jak Fajka, ale ja korzystalam z porad psychologow, a teraz korzystam z
                        terapii rodzinnej z corką. Juz kończymy i bardzo sobie chwalimy, obie. I nie
                        wstydzimy sie tego - bo nie ma czego.
                        Wydaje się, ze Ty radę skorzystania z pomocy odbierasz jako rodzaj obelgi. I to
                        jest dopiero problem, poważny,, najprawdziwszy.
                        Rozmawialam niedawno z młodą, bardzo mądrą kobietą, której w zyciu jest bardzo
                        trudno. Powiedziala: chciałabym, zebys była moją matką, chorowalam na depresję,
                        a moja mama nigdy nie zgodzila sie pojsc ze mna do psychologa.
                        Nikt z nas nie jest doskonały, kazdy ma jakies deficyty, w niesprzyjajacych
                        okolicznosciach mogą one stac sie dla dziecka prawdziwym, poważnym problemem.
                        Jak mnie boli ząb, ide do dentysty, jak dusza - do przyjaciol, albo do
                        psychologa, a czasem nawet do psychiatry trzeba. I nie ma sie czego wstydzic.
                        • lisbeth_salander Re: LIsbeth 25.05.09, 18:15
                          Droga Nangaparbat3 zgadzam się z każdym słowem, jakie napisałaśsmileJa
                          naprawdę nie mam nic przeciwko psychologom i wcale nie wykluczam, ze
                          przydałaby mi się terapia. Niestety, obawiam się, że w moim mieście
                          wykorzystałam wszystkie możliwości. Pisałam o tym w swoim wątku.
                          Mnie naprawdę nie zdenerowowała sugestia dotycząca wizyty w poradni
                          psychologicznej. Zastanawia mnie jakich rad udzielono by mi gdybym
                          nie wspomniała o moich relacjach z matką. No, ale chciałabym uczciwa
                          i szczerze przedstawić problem, więc dowiedziałam się, że się plączę
                          w zeznaniach. No cóż, zanim wpadłam na "genialny" pomysł założenia
                          wątku spędziłam dużo czasu na zastanawianiu się nad zmianą w
                          zachowaniu mojego syna i o tym też pisałam, ale zostało
                          zinterpretowane tak jak zostało. Ale warto było, mimo wszystko.
                          Wbrew temu co co niektóre Panie sądzą na mój temat przeczytałam już
                          bez emocji wszystkie odpowiedzi( nawet skopiowałam wątek do Worda,
                          żebym mogła w dowolnej chwili do niego sięgnąć) i naprawdę jestem za
                          nie wdzięczna.Ale myślę , że czas już go zakończyćsmilePozdrawiam.
    • mankencja Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 23:02
      za kazdym razem, gdy nas widza, padaja na kolana i bija poklony
    • suazi1 Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 21.05.09, 23:49
      1. Agresywnie.
      2. Za wszelką cenę próbują mi udowodnić, że to ja mam przes....ane
      • nangaparbat3 Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 22.05.09, 16:39
        suazi1 napisała:


        > 2. Za wszelką cenę próbują mi udowodnić, że to ja mam przes....ane

        Bo Ty uważasz, ze to oni mają?
    • selavi2 Pade 22.05.09, 13:29
      Nie zostałaś zrozumiana tak, jak oczekiwałaś, bo naokoło sformułowałaś problem,
      a raczej wcale go w pierwszym poście nie wyłuszczyłaś, tylko dopiero gdzieś tam,
      w komentarzach mozna trafić na to, o co Ci tak na prawde chodzi i ze nie masz
      nic przeciwko takim osobom. Z pierwszego posta to ie wynikało.
      smile))
      • ledzeppelin3 Re: Pade 22.05.09, 15:14
        To jest problem zawiści. Jesli masz w swoim otoczeniu zawistne osoby, to je z
        niego eliminuj. Nie zapraszaj, nie bywaj u nich, nie odbieraj telefonów albo
        wprost powiedz, że Cię męczą. I po problemie.
        Jak w pracy i jesteś skazana- cięta riposta albo uwaga w stylu "nie wyzywaj się
        na mnie za swoje chu..we życie" -czy coś takiego
        No chyba że to szeftongue_out ale i wtedy
        zawsze robotę można zmienić
      • pade Re: Pade 24.05.09, 20:35
        Wiem, że źle to sformuowalam, przepraszam, ja po prostu nie
        chciałam, zeby te osoby, o których mowa domyśliły się, ze to o nich
        mowa gdyby przypadkiem na to forum wpadły
        same wiecie, ze świat jest małysmile
    • atra1 Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 22.05.09, 21:43
      pade, rozumiem cię


      mam w najbliższej rodzinie mało zamożne małżenstwo, nam się całkiem nieźle powodzi, nie zaraz złote klamki, ale na ksiązki bez zastanowienia nas stać, chociaż multum ciuchów np mam z lumpeksu

      no i od tych osob często z przekąsem słyszę, że my to przecież jacht pewnie mamy (????????), jeżeli nie chcemy pożyczyć kasy to pewnie ze złośliwości, albo na jakieś hawaje przeznaczamy, ciągle docinki jak to mamy za dobrze i nic o życiu nie wiemy bo nie borykamy się z problemami finansowymi

      aż się choroba spotykac nie chce, bo zawsze jestesmy porównywani, aże ja jestem gruba to zawsze jest analiza mojej wagi, mam wrażenie, że jakiś kompleks ich żre i muszą sobie po nas pojeździć, żeby im lepiej było

      a mam i multum znajomych o róznej wadze, zamożności mniejszej i większej niz my i jakoś umiemy pominąć te różnice i się dogadać, bo nie dowartościowujemy się swoim kosztem
      • ledzeppelin3 Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 25.05.09, 15:44
        aż się choroba spotykac nie chce, bo zawsze jestesmy porównywani, aże ja jestem
        > gruba to zawsze jest analiza mojej wagi, mam wrażenie, że jakiś kompleks ich ż
        > re i muszą sobie po nas pojeździć, żeby im lepiej było

        Zawsze mnie zdumiewa dziki upór opluwanych osób do dalszego spotykania się z
        opluwającymi
        Bo rozumiem, że się, cholercia, nie chce spotykać, ale się oczywiście
        spotykacie? I pokornie znosicie kąsliwe uwagi?

        Ja chyba wiem, z czego to wynika. Bo jak ktoś jest ładny, bogaty, mądry to zaraz
        ma POCZUCIE WINY, ze inni maja gorzej od niego. I siedzi cicho, gdy frustraci po
        nim jeżdżą. Błąd. Duuuuzy błąd.
        • panirogalik Re: Macie w swoim otoczeniu osoby .. 25.05.09, 19:28
          ja nie mam poczucia winy że jestem ładna, bogata i mądrawink, ale fakt są osoby
          które starają się na tych którym się bardziej powodzi wymusić poczucie winy.
          Przypomniałam sobie, że jeszcze jedną taką osobę miałam w swoim otoczeniu.
          Opowiadała o swoich problemach, ja słuchałam. Zawsze musiała coś rzucić z takim
          przekąsem, coś w stylu:" no tak, wy to nie macie takich problemów". Kiedyś się
          jednak wkurzyłam i odpowiedziałam: no tak, my potrafiliśmy sobie tak
          zorganizować życie, żeby takich problemów nie mieć i też nam nikt nie pomagał. I
          skończyły się jej głupie teksty. Znajomość zresztą też.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka