allegra77
05.06.09, 11:39
Muszę to z siebie wyrzucić.
Wczoraj mój syn przyprowadzony przez dziadka z przedszkola przyniósł książkę a
w niej dyplom z wyróżnieniem w ogólnopolskim konkursie plastycznym.Ja
szczęśliwa i dumna z syna , który od stycznia w przedszkolu zrobił ogromne
postępy m.in.w rysowaniu - widać ewidentnie, że ma zapał i rysowanie oraz
malowanie sprawia mu wielką przyjemność.Zdziwił mnie jedynie fakt, że żadna z
pań nie pofatygowała się, żeby powiedzieć osobie odbierającej dziecko o
wyróżnieniu jakie dziecko osiągnęło.Przespałam się z ta myślą i rano
zadzwoniłam do przedszkola z prośba o wyjaśnienie sytuacji , ponieważ wg.mnie
wygląda na to, że panie przedszkolanki po prostu mają gdzieś informacje
przekazywane rodzicom o dzieciach, a właściciel przedszkola interesuje się
tylko tym żeby w terminie wpłynęło 800 zł miesięcznie za przedszkole - dodam,
że nigdy, żadna z pań nie wyszła z sali żeby przekazać informację o
dziecku.Przedszkolanka powiedziała, że nagrody konkursowe były wręczane na
pikniku rodzinnym, na którym nie byliśmy z powodów rodzinnych(musieliśmy
wyjechać), ale moim zdaniem jak syn dostał nagrodę to wypadało przynajmniej
wyjść i powiedzieć za co.Pani do której dzwoniłam stwierdziła, że jest jej
przykro z tego powodu, ale ja nie powinnam robić z tego powodu
wyrzutów.Odniosłam wrażenie , jakbym to ja się ich czepiała.Ręce mi opadły.
To się wygadałam.....ale czy chcąc się dowiedzieć czegoś więcej na temat
pobytu w przedszkolu powinnam być uznana za osobę , która przesadza?To chyba
moje prawo?