Moja siostra wpadła.

07.06.09, 16:53
Właśnie się dowiedziałam, że będę ciocią a moja młodsza o 9 lat siostra
zostanie mamą... Właśnie zdawała maturę, czeka na wyniki...

Nie mogę zrozumieć jak można tak sobie zmarnować życie. A dlaczrgo zmarnować?
Bo wpadła niewiadomo z kim - a przynajmniej nie chce powiedzieć z kim.
Twierdzi, że to typ spod ciemnej gwiazdy i nie chce mieć z nim nic wspólnego.
Tyle, że zapomina, że JUŻ ma z nim dużo wspólnego.

Rodzice są oczywiście zdruzgotani. Mama, osoba choleryczna, bardzo nerwowa,
już zapowiedziała, że dla mniej moja siostra nie istnieje - dostanie od niej
pieniądze na jedzenie i to by było na tyle. Będzie ją traktować jak powietrze.
I znając moją mamę - słowa dotrzyma. Zresztą - już jej powiedziała wiele
przykrych słów.

Z jednej strony rozumiem mamę - z młodą nigdy nie miały dobrego kontaktu -
chyba się nawet nie lubiły - a teraz młoda się popisała...

To już chyba z piąty miesiąc - powiedziała dopiero teraz, u lekarza jeszcze
nie była. A mama pytała ją wcześniej czy przypadkiem nie jest w ciąży -
odpowiadała, że nie.

Jak dla mnie - nie ona pierwsza, nie ostatnia zaliczyła wpadkę - ale jakoś
dotychczas wszyscy w moim otoczeniu, którym się to przydarzyło byli w
związkach, dłuższych albo krótszych ale związkach... A młoda zachowuje się jak
gó...ara - od dawna podejrzewała, że jest w ciąży a ciągle umawiała się z
nowymi chłopakami. Wiem - dobrze to o niej nie świadczy - charakterek ona ma
paskudny - nigdy nie dawała się kontrolować - nas rodzinę traktowała jak wrogów.

A teraz lipa.

W sumie nie wiem po co to piszę - chyba żeby to z siebie wyrzucić.

W dodatku nie mogę w żaden sposób pomóc - mieszkam 2000km od domu.

Jechać tam? Teraz? Po co? Czy to coś zmieni? A może młodą zabrać do siebie?
Ale z drugiej strony - co ona będzie tu robić? Na moim utrzymaniu?

Echh....do dupy niedziela sad
    • kropkacom Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 16:57
      Mama teraz krzyczy i ryczy? A jak trzeba było mieć kontakt z córką to gdzie
      była? Czy uświadomiła ją? Zaprowadziła do gina?
      • dama_kurnikowa Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 17:01
        Próbowała przez wiele lat z nią rozmawiać. Nie tylko ona - ja również, tata.
        Młoda po prostu nas nie tolerowała. Znajomi, koleżanki, koledzy - to było
        najważniejsze. Nas traktowała jak wrogów. Zawsze tylko roszczeniowa postawa -
        nie dając nic z siebie.

        Po kilkunastu latach prób każdy by się poddał.

        • kropkacom Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 17:02
          > Próbowała przez wiele lat z nią rozmawiać. Nie tylko ona - ja również, tata.
          > Młoda po prostu nas nie tolerowała.

          Diabeł wcielony normalnie. A dla mnie masa zaniedbań.
          • dama_kurnikowa Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 17:06
            Jakich zaniedbań niedzielny psychologu? Nic nie wiesz, nie znasz rodziny a
            mówisz o zaniedbaniach. Idąc tym tokiem - ja również powinnam ponosić skutki
            owych 'zaniedbań' - a nic takiego miejsca nie ma.
            • sir.vimes no chyba jednak ponosisz 07.06.09, 17:11
              np. to, ze bronisz okropnego zachowania rodziny i zrzucasz winę na siostrę , bez
              sekundy zastanowienia czy jednak czegoś rodzice nie pominęli - świadczy o tym.

              Rodzice potrzebują "adwokata"? Dlaczego?

              ja również powinnam ponosić skutki
              > owych 'zaniedbań' - a nic takiego miejsca nie ma
              • przeciwcialo Re: no chyba jednak ponosisz 07.06.09, 17:14
                No a kto zaszedł w ciążę?
                jak sie uprawia seks to w ciąze można zajść.
                • sir.vimes Re: no chyba jednak ponosisz 07.06.09, 17:32
                  ale czy ciąża świadczy o tym, ze się jest potworem i zrobiło cos złego?

                  Chyba nie, prawda?
              • dama_kurnikowa Re: no chyba jednak ponosisz 07.06.09, 17:19
                Nie bronię - rozmawiałam z mamą i powiedziałam jej, że według mnie nie powinna
                mówić takich rzeczy nawet jeśli tak myśli. Powiedziałam, że jest już za późno
                żeby rwać włosy z głowy - teraz trzeba myśleć co będzie, a nie co było.

                Staram się ich zrozumieć - ok są w szoku ale mimo wszystko powinni kontrolować
                co mówią, co robią i że nie podoba mi się jak do tego podchodzą - i to im
                powiedziałam.

                A poza tym - prawnikiem wink
                • sir.vimes Re: no chyba jednak ponosisz 07.06.09, 17:33
                  są z pewnością w szoku, i pewnie te reakcje są jego wynikiem.
                  Ale temu dzieciakowi tez się należy adwokat.
                  • dama_kurnikowa Re: no chyba jednak ponosisz 07.06.09, 17:38
                    Dziecko jest niczemu winne - i ja o tym wiem. I mam nadzieję, że gdy już się
                    pojawi to złość z mojej mamy odejdzie w niepamięć.

                    Póki co - cieszę się, że mnie nie ma w domu bo atmosfera jest zapewne ciężka.
                    • przeciwcialo Re: no chyba jednak ponosisz 07.06.09, 17:39
                      Albo złość jeszcze bardziej wybuchnie jak panna pójdzie na impreze
                      zostawiajac babci noworodka.
                    • sir.vimes Re: no chyba jednak ponosisz 07.06.09, 17:43
                      ja myślałam o twojej siostrze, ty chyba o jej dziecku myśliszsmile
            • nemesis5 Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 20:35
              moim zdaniem rowniez takie zachowanie jest konsekwencją braku wystarczajacej uwagi i dobrego wychowania. Jest kilka teorii jedna mowi ze na nasze zycie ma najwiekszy wplyw otoczenie a druga rodzina ale czy rodzina nie jest otoczeniem.... nie znam Twojej rodziny i nie chce jej obwiniac ale bez watpienia kiedys trzeba bylo przyslowiowego "policzka w twarz" siostrze ale teraz to juz za pozno... szkoda tylko dzieciaczka niech ona idzie do lekarza
          • ola_motocyklistka Popieram Kropkę 20.09.09, 11:15
            Popieram - masa zaniedbań. Na obecną sytuację rodzice zapracowali sobie te
            kilkanaście lat. Nie ma co jej winić, trzeba pomóc jej dorosnąć i pomóc zmierzyć
            się z prawdziwym życiem.
            • dama_kurnikowa Niedzielnym psychologom mówię NIE! n/txt 20.09.09, 16:42
      • marzeka1 Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 17:04
        "trzeba było mieć kontakt z córką to gdzie
        była"- serio uważasz, że nawet gdy chce się rozmawiać z dzieckiem, byc z nim,
        ono zawsze chce, bo my chcemy??? czasem nastolatki są do tego stopnia krnąbrne,
        że nic, nic nie trafia.
        • kropkacom Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 17:08
          > ono zawsze chce, bo my chcemy??? czasem nastolatki są do tego stopnia krnąbrne,
          > że nic, nic nie trafia.

          Są krnąbrne ale nie wszystkie zachodzą w ciąże nawet jesli zmieniaja partnerów
          jak rekawiczki. W pierwszym poście pisze:
          > Mama, osoba choleryczna, bardzo nerwowa,
          > z młodą nigdy nie miały dobrego kontaktu -
          > chyba się nawet nie lubiły - a teraz młoda się popisała...

          To dobrze nie wróży.
        • babcia47 Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 17:59
          naukę (wychowanie) o tym co w zyciu jest wazne a co nie, co jest
          obowiązkiem, jakich granic nie nalezy przekraczać, czego nie robic
          bo wpływa na całe zycie innych ludzi (dziecko), z kim, kiedy i
          dlaczego..zaczyna sie juz praktycznie w wieku niemowlecym..od tego
          gdy uczy sie np. nie byc okrutnym wobec innych, słabszych
          (zwierząt), nie robic głupot, które beda miały przykre konsekwencje,
          szczególnie gdy się o tym wie..sprowadzanie problemu do krnąbrnosci
          w okresie nastoletnim to nieporozumienie..ja w swoim nastoletnim
          zyciu robiłam różne, "dziwne" rzeczy, często balansowałam na
          granicy..i później czesto wspominałam, że miałam więcej szczęścia
          niż rozumu..jednak gdy sama zostałam matką zrozumiałam, że dlatego
          umiałam zatrzymac sie "nad przepaścią" nie przekroczyłam pewnych
          granic, poniewaz rodzice od najmłodszych lat wyposażyli mnie w spory
          zapas nauk i reguł, które swoje zrobiły, gdy przyszedł okres "burz i
          naporów"..z dziećmi rozmawia się o wszystkim od najmłodszych lat a
          nie wtedy gdy zaczynają sprawiać problemy..o odpowiedzialnosci
          mężczyzny za kobietę(dziewczynę) z którą "pójdą do łóżka" i dziecko
          powstałe z takiego "przypadku", ich przyszłość, o tym, ze fakt, ze
          to była okazjonalna znajomośc nie uwalnia od odpowiedzialności..więc
          lepiej już to zrobić z osoba kochaną, której sie ufa i chce z nią
          być itd. rozmawaiałam z synami gdy jeszcze się nimi(dziewczynami)
          zbytnio nie interesowali i uważali w sumie za istoty z innej planety
      • brightwitch Re: Moja siostra wpadła. 20.09.09, 12:06
        kropkacom napisała:
        > Mama teraz krzyczy i ryczy? A jak trzeba było mieć kontakt z córką >to gdzie
        > była? Czy uświadomiła ją? Zaprowadziła do gina?

        Normalnie Dulscy big_grin

        Trudno, stało się. Jest ciąża, trzeba stawić czoła tej sytuacji. Co z tego, że
        ciąża nieślubna i nieplanowana? Wspomniana siostra nie jest pierwszą dziewczyną
        na świecie, która zaliczyła wpadkę. Nie jest też pierwszą kobietą, która nie ma
        faceta. Teraz dziewczynę należy wspierać, bo dla niej to też nie jest żadna
        atrakcja. Ciąża to nie jest jakiś straszny grzech, tylko najzwyklejsza w świecie
        rzecz.

        Najbardziej lubię takich właśnie rodziców - nie porozmawiają z dzieckiem, nie
        przyjdzie im do głowy pogadać o seksie, ale jak się zdarzy wpadka, to histerie,
        krzyki, darcie szat i wyzywanie. Aha, no i oczywiście grzeszną córę należy
        wywalić na bruk, bo to przecież taki wstyd i skandal. Jak szanowni rodzice
        dopuścili się takich zaniedbań, to niech teraz cierpią. A za siostrę trzymam
        kciuki, mam nadzieję, że sobie poradzi.
        • dama_kurnikowa Przeczytaj cały wątek. 20.09.09, 16:45
          Łatwo jest oceniać widząc tylko mały wycinek życia, prawda?

          Sprawy są zwykle dużo bardziej złożone - a stwierdzenie 'masa zaniedbań' jest
          krzywdzące.

        • echtom Off topic - sygnaturka 20.09.09, 20:19
          Wrzuciłam w google i przeczytałam całość, dzięki smile
    • marzeka1 Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 16:58
      "A może młodą zabrać do siebie?"- zwariowałaś???? Masz za dobrze?i koniecznie
      chcesz mieć problematyczną siostrzyczkę na głowie?
      Cóż, nie ona pierwsza, nie ostania- głupio tylko, że nie powiedziała wcześniej,
      że zaciążyła z jakimś nieciekawym facetem. Teraz poniesie konsekwencje i tyle.
      Życie.
      • dama_kurnikowa Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 17:04
        No właśnie - życie. Najgorsze jest to, że do niej nie dociera jak to jej życie
        się teraz bardzo zmieni. Jej ciągle w głowie imprezy, dyskoteki, znajomi. Nawet
        wczoraj zażyczyła sobie samochód bo na imprezę się chciała wybrać. Ręce mi
        opadają...

        Masz rację - chyba mam za dobrze skoro mi takie pomysły do głowy przychodzą.

        Z drugiej strony - szkoda mi rodziców bo domyślam się, że mają nerwy w strzępach.

        • sir.vimes Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 17:45
          Nawet
          > wczoraj zażyczyła sobie samochód bo na imprezę się chciała wybrać.

          No, wiesz... potem już przez jakiś czas nie poimprezuje, więc się nie dziwię, ze
          ciągnie ja do znajomych póki może wyjść.


          --
          "Podjechanie taksówka to szczyt dziadostwa" madameblanka
    • marianczyk0 Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 17:08
      hehehe no jak ty mozesz mowic o MARNOWANIU zycia

      przeciez dziecko to taki wspanialy DAR OD LOSU

      uwazaj bo zostaniesz tu ukrzyzowana hhhhehehehhehehehehe

      a zreszta, pewnie katoliczka jest to niech teraz rodzi!

    • sir.vimes Zmarnowałaby sobie gdyby chciała 07.06.09, 17:08
      mieć z tym typem coś wspólnego. A tak - największy kłopot z głowy.

      " A dlaczrgo zmarnować?
      Bo wpadła niewiadomo z kim - a przynajmniej nie chce powiedzieć z kim.
      Twierdzi, że to typ spod ciemnej gwiazdy i nie chce mieć z nim nic wspólnego. "

      Rodzina zachowała się wstrętnie, ale miejmy nadzieję, ze to tylko pierwsza
      reakcja i ochłoną.

      Zrób dla siostry tyle ile chcesz i możesz - nie da się wymyslić jakiejś jednej
      idealnej opcji jak jej pomóc. Czy siostra chce kontynuować naukę?
      • sir.vimes A - i jeszcze pytanie 07.06.09, 17:13
        czy ona w ogóle chce donosić tą ciążę?
        • dama_kurnikowa Re: A - i jeszcze pytanie 07.06.09, 17:15
          Tak, chce. Zresztą to już około 5 miesiąc więc nawet jakby nie chciała to za
          późno żeby robić cokolwiek.
        • gku25 Re: A - i jeszcze pytanie 07.06.09, 17:15
          Jeżeli jest w +/- 5 m-cu to raczej nie ma dużo do gadania.
      • dama_kurnikowa Re: Zmarnowałaby sobie gdyby chciała 07.06.09, 17:14
        Mówi, że chce iść dalej do szkoły. Ale pomysłu na siebie nie ma. Gdy pytam co
        chce robić, jaka szkoła - odpowiada, że jeszcze nie wie.

        Jestem na tyle daleko, że mogę być tylko obserwatorem - szkoda mi i młodej, i
        rodziców.

        Młoda jeszcze chyba nie wie co ją czeka a rodzice są w szoku. Tata trzyma nerwy
        na wodzy - zawsze potrafił być asertywny, ale mama to typowy choleryk. Zresztą
        młoda też - pewnie dlatego nigdy się nie mogły dogadać - bo obie mają jednakowo
        ciężkie, uparte charaktery.
        • przeciwcialo Re: Zmarnowałaby sobie gdyby chciała 07.06.09, 17:16
          W sumie nie dziwię się przyszłej babci- to na nia spadnie wychowanie
          dziecka o ile sie urodzi. Nieodpowiedni tatus raczej sie tu nie
          przyda.
          • kropkacom Re: Zmarnowałaby sobie gdyby chciała 07.06.09, 17:21
            Przypomniała mi się moja kuzynka która wpadła w wieku 19 lat. Rodzice wiedzieli
            jaki tryb życia prowadzi córka już od dawna. Palcem nie kiwnęli. A potem był
            szok smile
            • dama_kurnikowa Re: Zmarnowałaby sobie gdyby chciała 07.06.09, 17:27
              A jak według Ciebie mieli kontrolować pełnoletnią osobę?

              Na młodą nic nie działało - robiła co chciała nie pytając nikogo o zgodę. Tak -
              diabeł wcielony. Takie osoby też się zdarzają.

              Dopóki nie skończyła 18 roku życia - jeszcze się hamowała. W momencie jak
              odebrała dowód - hulaj dusza, piekła nie ma. Po prostu wychodziła bez słowa z
              domu i tyle. Siłą mieli ją zamknąć pod kluczem? Pewnie wyszłaby oknem...
              • kropkacom Re: Zmarnowałaby sobie gdyby chciała 07.06.09, 17:30
                Skoro teraz chcą się szybko odciąć od niej to czemu wcześniej tego nie zrobili?
                Bo bez brzucha była do przejścia a teraz nie?
                • dama_kurnikowa Re: Zmarnowałaby sobie gdyby chciała 07.06.09, 17:36
                  Kto powiedział, że chcą się od niej odciąć? Są co najwyżej źli - zwłaszcza mama.
                  Z domu jej nie wyrzucą.

                  kropkacom napisała:


                  > Bo bez brzucha była do przejścia a teraz nie?

                  No wiesz - jednak brzuch sporo zmienia - chociażby to, że przez najbliższy rok
                  czy dwa lata będą mieć na utrzymaniu i ją, i jej dziecko.

                  Bez brzucha pewnie poszłaby na studia dzienne w innym mieście. Teraz jeśli
                  pójdzie to na zaoczne blisko domu. Zostawiając dziecko dziadkom. Nie widzisz, że
                  bez brzucha jest jednak mniej problemów?
                  • przeciwcialo Re: Zmarnowałaby sobie gdyby chciała 07.06.09, 17:40
                    Na dziennych w innym mieście brzuch mogłaby sobie szybciutko dorobic
                    przy takim trybie zycia.
                    • dama_kurnikowa Re: Zmarnowałaby sobie gdyby chciała 07.06.09, 17:42
                      Też fakt. Ale byłaby o rok starsza - to może i mądrzejsza? wink
              • babcia47 Re: Zmarnowałaby sobie gdyby chciała 07.06.09, 18:07
                a skąd miała na "wyjscia", ciuchy, pewnie również telefon..
                wczesniej, gdy nie miała jeszcze DO pewnie równiez wychodziła bez
                żadnej kontroli i wiekszego protestu..bez uzywania przez rodziców
                takich środków i "argumentów" jakie były jeszcze w ich
                gestii..pewnie wszystko dostawała, bo jeje sie należało bez
                przypomnienia, ze dorosłośc to niekoniecznie nieograniczona wolność
                za to napewno obowiazki i duuuzo ograniczeń.
        • sir.vimes Re: Zmarnowałaby sobie gdyby chciała 07.06.09, 17:43
          No pewnie nie wie co ją czeka. Oby to nie był brak wsparcia.

          Ja chyba zabrałabym siostrę do siebie na jakiś czas - by rodzice ochłonęli.
          Jesteś prawnikiem? Może jest opcja by popracowała na zlecenie w kancelarii,
          dopóki się dobrze czuje? Choćby ścieranie kurzu czy parzenia kawysmile Albo jakieś
          dane do wrzucania w exel, nie wiem. Będzie jej łatwiej odnaleźć się w "świecie
          dorosłych" - no i czymś się zajmie.

          Trudno powiedzieć co byłoby dobre w tej sytuacji. IMO dobrze byłoby pomyśleć o
          studiach zaocznych (czy studium na początek - 2 letnie są, więc lepsze dla osoby
          bez konkretnego pomysłu na siebie, bo szybciej będzie miała sensowny zawód) i
          jakiejś pracy, którą będzie mogła pogodzić z opieką nad dzieckiem. Może sklep
          internetowy? Bo, jak rozumiem, nie ma opcji, ze rodzice (albo ty) będą płacić
          za szkołę?

          Najtrudniejsze pierwsze dwa lata, potem to straci znaczenie ile lat miała rodząc
          dziecko. Jeśli będzie kontynuować naukę - wszystko się wyrówna.
          • carriegirl Re: Zmarnowałaby sobie gdyby chciała 07.06.09, 17:50
            Skoro rodzice są tak bardzo zszokowani i widzą same minusy, a także
            aby Młoda sobie życia nie marnowała może warto pomyśleć o adopcji?
          • dama_kurnikowa Re: Zmarnowałaby sobie gdyby chciała 07.06.09, 17:50
            Jeśli tylko będzie chciała iść do szkoły - rodzice bez problemów to sfinansują -
            tyle, że musi wykazać chęci a póki co - pomysłu jej brak.

            Z pracą pomóc jej nie będę mogła - pracuję w banku w dziale prawnym - tyle, że
            za granicą - a w tym środowisku znajomość języka jest potrzeba a to u niej
            kuleje. Oczywiście na moje wsparcie może liczyć - czy to duchowe czy finansowe.

            Poza tym jest w dość komfortowej sytuacji - tata prowadzi firmę szkoleniową - i
            potrzebuje osoby do pomocy. Ale młoda do pomocy się nie garnie uncertain
            • sir.vimes Re: Zmarnowałaby sobie gdyby chciała 07.06.09, 18:04
              tata prowadzi firmę szkoleniową - i
              > potrzebuje osoby do pomocy. Ale młoda do pomocy się nie garnie uncertain

              No, ale chyba widzi, ze nie ma wyjścia? Praca na nią czeka - ma dużo lepsza
              sytuację niż wiele innych młodych matek. Też jest w szoku - i tuż po maturze na
              dodatek. Rozumiem, ze może reagować dziwniesmile

              A jeśli chodzi o szkołę - podrzuć jej pomysł ze studium, może coś znajdzie dla
              siebie, a na studia zdąży, nie ma zakazu studiowania 2 lata po maturzesmile
          • dama_kurnikowa Re: Zmarnowałaby sobie gdyby chciała 07.06.09, 17:52
            Jeśli tylko będzie chciała iść do szkoły - rodzice bez problemów to sfinansują -
            tyle, że musi wykazać chęci a póki co - pomysłu jej brak.

            Z pracą pomóc jej nie będę mogła - pracuję w banku w dziale prawnym - tyle, że
            za granicą - a w tym środowisku znajomość języka jest potrzeba a to u niej
            kuleje. Oczywiście na moje wsparcie może liczyć - czy to duchowe czy finansowe.

            Poza tym jest w dość komfortowej sytuacji - tata prowadzi firmę szkoleniową - i
            potrzebuje osoby do pomocy. Ale młoda do pomocy się nie garnie uncertain A to akurat
            mogłaby robić w domu z dzieckiem.
          • triss_merigold6 Re: Zmarnowałaby sobie gdyby chciała 07.06.09, 17:52
            Żartujesz z tym zabraniem siostry do domu autorki wątku, prawda? Kto
            miałby rozrywkową panienkę utrzymywać? Panienka powinna pomyśleć o
            uregulowaniu kwestii prawnych związanych z tatusiem dziecka, bo nie
            czas teraz na fochy i dąsy, że nie chce mieć z nim nic wspólnego. A
            rodzinna niech panienkę dopilnuje, bo balangowiczka może urodzić
            dziecko z FAS i dopiero będzie problem.
            • sir.vimes nie, nie żartuję 07.06.09, 18:01
              mam siostrę i wiem jak zachowałabym się w razie jej kłopotów.

              > Żartujesz z tym zabraniem siostry do domu autorki wątku, prawda?

              Kto
              > miałby rozrywkową panienkę utrzymywać?

              IMO rodzice. Dopóki jest taka konieczność. Bo to? Bozia? Natomiast dobrze byłoby
              gdyby dziewczyna znalzła jakąś pracę, lub, tak jak proponuję, założyła coś
              swojego, nie kolidującego z sytuacją w jakiej się znalazła.

              Naprawdę utrzymywanie swojego dziecka rok czy dwa lata dłużej niż do 18 roku
              życia to taki koszmar? Koniec świata?

              Panienka powinna pomyśleć o
              > uregulowaniu kwestii prawnych związanych z tatusiem dziecka

              To rzecz oczywista, ale z tych 200 czy 300 zł, które mu zasądzą, raczej się nie
              utrzyma.
            • lubie.garfielda Re: Zmarnowałaby sobie gdyby chciała 21.09.09, 13:07
              Jeśli ten tatuś to rzeczywiście takie byle co to szkoda psuć dziecku
              życiorys taką traumą na początku.
          • myelegans Re: Zmarnowałaby sobie gdyby chciała 07.06.09, 18:01
            Mialam w rodzinie podobna sytuacje, dziewczyna szalala cale liceum, cud, ze
            zaciazyla dopiero w klasie maturalnej. Skonczylo sie na tym, ze dziadkowie
            zaadoptowali jej synka. Ona po kilku latach, i skonczonych studiach wyszla za
            maz, urodzila dwoje dzieci, przeniosla sie do innego miasta. Jej synek jest
            nadal z babcia do ktorej mowi "mama".
          • skorpionica86 Re: Zmarnowałaby sobie gdyby chciała 08.06.09, 11:34
            sir.vimes napisała:

            > Najtrudniejsze pierwsze dwa lata, potem to straci znaczenie ile
            lat miała rodzą
            > c
            > dziecko. Jeśli będzie kontynuować naukę - wszystko się wyrówna.


            swieTA PRAWDA, ALE ILE TRZEBA ZNIEŚC BY DO TAKIEGO WNIOSKU DOJSC???
            NIEPRAWDAZ... CZLOWIEK TEGO NIE ZAPOMINA DO KONCA ZYCIA, A DLA
            INNYCH TO EPI...D
    • nanuk24 Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 17:51
      Wspolczuje matki(och! Biedna mamusia poszkodowana! A gdzie byla wczesniej? Na
      dobry kontakt z dziecmi trzeba intensywnie pracowac)
      • triss_merigold6 Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 17:55
        A niby jak mamusia miałaby nakłonić pełnoletnią panienkę do
        trzymania nóg razem na imprezach?
        • kropkacom Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 17:58
          Gdyby matka miała kontakt z córka to ta by jej o ciąży powiedziała wcześniej. A
          tak klamka zapadła ...
          • kawka74 Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 18:11
            Gdyby ciocia miała drucik, to by była radiostacją.
            Szukanie i nawet znalezienie winnych nie jest drogą do rozwiązania problemu.
            Teraz panna musi wziąć tyłek w troki i gwałtownie dorosnąć, zakręcić się wokół przyszłego tatusia, żeby wywalczyć alimenty (nawet jeśli to będzie 300 zł, to chyba lepiej je mieć niż nie mieć), a rodzice po jakimś czasie ochłoną. Byle by nie popełnili kolejnego błędu i nie zwolnili córki z jej obowiązków wobec dziecka.
            • triss_merigold6 Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 18:20
              Swoją drogą ten wąteczek jest uroczym przyczynkiem do wywodów na
              temat dojrzałości do macierzyństwa wpadających znienacka 18-latek.
              Te na forum co wpadę w tym wieku zaliczyły zawsze nieodmiennie
              prezentują się jako niebalangowiczki, ze stałym ukochanym i
              oczywiście kontynujące naukę. I żadna, broń Boże nie wisiała z
              dziecięciem na rodzicach. A rzeczywistość skrzeczy.
              • kawka74 Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 18:25
                A, nie, ta z tego wątku to absolutnie jedyny niechlubny wyjątek wśród dojrzałych, świadomych swoich wyborów nastolatek.
                Dojrzałość fizyczna mylona jest z dojrzałością społeczną i takie są skutki.
              • marzeka1 Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 18:31
                Plus przypomniała mi się dziewczyna, która zaciążyła w wieku chyba 16 lat, teraz
                w wieku 18 jest z drugiem, nosi dumny tytuł mężatki i pisze o tym, jak to jest
                samowystarczalna.
                Błąd, jaki damo kurnikowa, mogą popełnić twoi rodzice, to WYRĘCZYĆ ją w
                poniesieniu odpowiedzialności: można dać utrzymanie, po złości wesprzeć, ale..to
                ona będzie matka tego dziecka i tyle.
                • sonic84 Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 18:59
                  Należało by porozmawiać z matką i wytłumaczyć jej,że teraz musi stanąć na
                  wysokości zadania i zachowywać się jak dojrzała kobieta.Twoja siostra potrzebuje
                  teraz wsparcia zarówno emocjonalnego i finansowego,odpoczynku oraz opieki
                  lekarskiej a nie infantylnych kłótni,które stresują ją i, co najgorsze, MAŁEGO
                  CZŁOWIEKA ,którego nosi w brzuchu.Nie wnikam w charakter relacji pomiędzy twoimi
                  rodzicami a siostra.Mogę tylko powiedzieć,że tego typu lekceważąco buntownicze
                  zachowania prezentowane przez twoją siostrę NIE są wyłącznie wynikiem
                  "niefortunnych genów",które jakoby odziedziczyła ani też jej złośliwego
                  charakterku.Niestety mało kto ma odwagę i wystarczającą dozę samokrytycyzmu aby
                  przyznać się do błędów wychowawczych bujnie zakwitających w i po okresie
                  dojrzewania.
                  Ale nie o tym tu mowa.
                  Twoja matka musi sobie uświadomić,że wierność staremu przysłowiu "jak sobie
                  pościeliłeś tak się wyśpisz" jest w gronie rodziny w tym konkretnym przypadku z
                  lekka niesmaczne.Owszem twoja siostra popełniła błąd.Ale nie okradła banku,nie
                  zamordowała nikogo,nie podłożyła bomby itd.Nieumyślnie zaszła w
                  ciążę.Trudno,takie jest życie-szare i wyzbyte reklamowej
                  cukierkowości.Obowiązkiem rodzica,przynajmniej w moim pojęciu, jest w takiej
                  sytuacji WSPOMÓC swoje dziecko na każdej płaszczyznie i umożliwić mu dalsze
                  kształcenie (nie rozumiem dlaczego w trybie wieczorowym ??) i
                  samorealizację a nie zaprzęgać w ramach kary i wniosłych haseł pod tytułem
                  "odpowiedzialność" do pracy.Być może te luzne refleksje nie przystają do
                  waszej,rodzinnej rzeczywistości.Ok.Pewne jest jedno-o ile twoja matka nie zmieni
                  nastawienia do siostry,może stracić swoją drugą córkę i WNUKA.
                  • marzeka1 Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 19:06
                    "swoje dziecko na każdej płaszczyznie i umożliwić mu dalsze
                    kształcenie (nie rozumiem dlaczego w trybie wieczorowym ??) "- bo np. przyszła
                    babcia i dziadek są na tyle młodymi ludźmi, że pracują, a z dzieckiem ktoś musi
                    zostać, prawda? Poza tym, utrzymanie matki i dziecka- OK, ale czy starczy już na
                    opłacenie i studiów, i opiekunki?
                    Dama kurnikowa pisała, że dziewczyna od kiedy stała się pełnoletnia, "zerwała
                    się" jak z łańcucha i teraz usuwanie jej sprzed nóg wszelkich trudności, jest
                    zwyczajnie niewychowawcze, bo potraktuje rodziców jak frajerów,ona- w tango, na
                    bal, dziadkowie- z dzieckiem. Nie znasz takich historii? Ja -kilka.
                    • dama_kurnikowa Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 19:13
                      marzeka1 napisała:

                      > "swoje dziecko na każdej płaszczyznie i umożliwić mu dalsze
                      > kształcenie (nie rozumiem dlaczego w trybie wieczorowym ??) "- bo np. przyszła
                      > babcia i dziadek są na tyle młodymi ludźmi, że pracują, a z dzieckiem ktoś musi
                      > zostać, prawda?

                      Dokładnie - oboje rodzice są aktywni zawodowo - do emerytury zostało im
                      kilkanaście lat.

                      • marzeka1 Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 19:16
                        Dlatego- po złości, szoku, który ciąża wywołała, wsparcie- utrzymanie, pomoc-
                        tak, wzięcie odpowiedzialności za wnuka i potraktowanie jak swojego dziecka-
                        nie, bo to niewychowawcze i zwyczajnie w życiu nie pomoże dziewczynie, która
                        musi ponieść konsekwencje swoich działań, bo dorosłość= odpowiedzialność.
                        Dorosłość to nie wykrzyczenie- odwalcie się, jestem dorosła i mogę robić, co
                        chcę,a - odpowiadam za to, co robię.
                        • sonic84 Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 19:26
                          Ok..mozesz tak uważać.Ja natomiast myślę ,że dorosłość to też umiejętność pomocy
                          swojemu dziecku ,kiedy ono tego potrzebuje (chodz nie zawsze jest tego
                          świadomie).Szumne,wojskowe wręcz w swoim brzmieniu hasła typu
                          "odpowiedzialność","konsekwencje"itd w tym przypadku pasują mi bardziej do
                          zakładu karnego,niż do sytuacji kiedy w RODZINIE (bo mówimy o rodzinie a nie
                          zgrupowaniu obcych sobie ludzi) pojawia się kolejny człowiek.Gdzie w tym
                          wszystkim jest miłość?
                    • patssi Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 19:15
                      Gdbybym była w Twojej sytaucji pomogłabym siostrze.
                    • sonic84 Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 19:15
                      Tutaj nie chodzi o utrzymywanie do końca życia,tylko przez np. pierwsze 2 lata
                      studiów.Na wielu kierunkach można spokojnie pogodzić pracę z nauką w trybie
                      dziennym tak więc pełne wsparcie finansowe miałoby ograniczony zakres.No
                      chyba,że są bardzo biednymi ludzmi.To zmienia postać rzeczy.

                      ama kurnikowa pisała, że dziewczyna od kiedy stała się pełnoletnia, "zerwała
                      > się" jak z łańcucha i teraz usuwanie jej sprzed nóg wszelkich trudności, jest
                      > zwyczajnie niewychowawcze, bo potraktuje rodziców jak frajerów,ona- w tango, na
                      > bal, dziadkowie- z dzieckiem. Nie znasz takich historii? Ja -kilka.

                      Nie wiemy,jak się dziewczyna po porodzie zachowa.Dlaczego postawiłaś na niej
                      krzyżyk?Może to zrywanie się w domu jest właśnie konsekwencją toskycznych
                      relacji w rodzinie a wina nie tkwi w samej dziewczynie?W każdym razie ktoś w tym
                      domu musi zachowywać się jak osoba dorosła i spróbować nie tylko dziewczynę
                      wspierać ale i też z nią rozmawiać.Nawet setki razy jak będzie trzeba.Jeżeli to
                      nie pomoże..cóż to już wątek na inny temat.
                      • marzeka1 Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 19:20
                        Nie postawiłam krzyżyka, bo nie moja to broszka. Tylko,że to ONA będzie matką,
                        będzie odpowiadać za to dziecko, ma je wychować i w przyszłości utrzymać. A tu-
                        na razie tej dorosłości- nie widać, ciąża- zgłoszona w 5 miesiącu (nic już nie
                        można zrobić),ojciec- pomijany milczeniem. Dlaczego zawsze ma być tak, jka ona
                        chce, bo przyzwyczaiła się do kompletnej bezkarności, którą pomyliła z dorosłością.
                      • dama_kurnikowa Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 19:27
                        sonic84 napisała:

                        > Tutaj nie chodzi o utrzymywanie do końca życia,tylko przez np. pierwsze 2 lata
                        > studiów.Na wielu kierunkach można spokojnie pogodzić pracę z nauką w trybie
                        > dziennym tak więc pełne wsparcie finansowe miałoby ograniczony zakres.

                        No ok - sama studiowałam dziennie i pracowałam - tylko, że dopiero od trzeciego
                        roku studiów - i lekko nie było. A dziecka, którym trzeba było się zająć nie miałam.

                        Dlatego jeśli Młoda wyrazi chęć nauki - dostanie na to fundusze ale z
                        oczywistych powodów będzie to tryb zaoczny.

                        Nie wiemy,jak się dziewczyna po porodzie zachowa.Dlaczego postawiłaś na niej
                        > krzyżyk?Może to zrywanie się w domu jest właśnie konsekwencją toskycznych
                        > relacji w rodzinie a wina nie tkwi w samej dziewczynie?

                        Faktem jest, że z domu wyprowadziłam się jakieś 10 lat temu - ale nie
                        zauważyłam, żeby po tym czasie coś się tam zmieniło - nigdy nie było tak
                        toksycznych relacji - dlatego nigdy nie mogłam zrozumieć dlaczego Młoda tak się
                        zachowuje.


                        > W każdym razie ktoś w ty
                        > m
                        > domu musi zachowywać się jak osoba dorosła i spróbować nie tylko dziewczynę
                        > wspierać ale i też z nią rozmawiać.Nawet setki razy jak będzie trzeba.Jeżeli to
                        > nie pomoże..cóż to już wątek na inny temat.

                        Żeby tylko ona chciała rozmawiać... każde pytanie traktuje jak atak na jej
                        wolność, pogwałcenie prywatności.
                        • sonic84 Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 19:34
                          No ok - sama studiowałam dziennie i pracowałam - tylko, że dopiero od trzeciego
                          > roku studiów - i lekko nie było. A dziecka, którym trzeba było się zająć nie mi
                          > ałam.

                          Tak ale to tylko 2 lata pełnej ,finansowej zależności od rodziców.Poza tym potem
                          dziecko może iść do przedszkola.Na dorobienie pozostają też 3 miechy wakacji
                          plus ewentualne stypendium socjalne a może i naukowe.No ale to już nie moja sprawa.
                          • dama_kurnikowa Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 19:41
                            Sonic ja się z Tobą zgadzam - 'sky is the limit'. Tylko trzeba chcieć - a
                            właśnie ja nie sądzę, żeby mojej siostrze się chciało.
                        • sir.vimes Damo, to może 07.06.09, 19:37
                          "Żeby tylko ona chciała rozmawiać... każde pytanie traktuje jak atak na jej
                          wolność, pogwałcenie prywatności. "

                          spróbuj podejść do niej jak do przyjaciółki - zabierz do kawiarni, POCHWAL, że
                          poradziła sobie w ciąży z nauką do matury (w końcu nawet tu na forum DOROSŁE 30
                          latki często uważają , ze ciąża uniemożliwia im naukę - a ona zdała pierwszy
                          ważny egzamin) i dopiero pytaj o te przykre aspekty.
                          • dama_kurnikowa Re: Damo, to może 07.06.09, 19:45
                            Ze mną jako tako rozmawia - obecnie jedynie przez telefon - mieszkam za granicą
                            - ale pewnie niedługo pojadę do domu...

                            Rozmawiałam z nią - powiedziałam jej, że to nie koniec świata, że pewnie będzie
                            jej ciężko na początku ale to nie jest tragedia! Powiedziałam jej, że ma maturę
                            zdaną więc otwartą drogę do dalszej nauki. Powiedziałam jej też, że jak będzie w
                            moim wieku to będzie mieć już odchowane dziecko i nie będzie mieć takich
                            dylematów jak ja mam - 'dziecko teraz czy za rok a może w ogóle bo stara jestem' wink
                            • sir.vimes Re: Damo, to może 07.06.09, 19:52
                              no i super jej powiedziałaśsmile

                              Tak sobie myślę - ty masz na razie tylko relacje i rozmowy przez telefon. Nie
                              denerwuj się zatem - zobaczysz jak sprawa wygląda jak przyjedziesz do domu.

                              Mamie tez już może przeszło?
                          • kawka74 Re: Damo, to może 07.06.09, 19:49
                            Osobiście znam podobny egzemplarz, jak młodsza siostra damy.
                            Żadne, ani życzliwe, ani każde inne podejście nie skutkuje rozmową, tylko awanturą na tle: 'depczecie moją samodzielność'. Matka, osoba spokojna, dość liberalna, machnęła ręką. Siostry ani przyjaciele też już nie próbują, bo ma być tak, jak ona chce, a wszelkie inne scenariusze są traktowane jak zamach na wolność osobistą. Taki typ po prostu.
                    • sir.vimes kpisz, Marzeka 07.06.09, 19:32
                      teraz usuwanie jej sprzed nóg wszelkich trudności, jest
                      > zwyczajnie niewychowawcze, bo potraktuje rodziców jak frajerów

                      umożliwienie studiowania to nie jest otwarcie drzwi na balangi

                      dziewczyna od kiedy stała się pełnoletnia, "zerwała
                      > się" jak z łańcucha

                      bo może jakby "łańcucha" nie było to nie byłoby się z czego zrywać? Jeśli
                      nastolatka musi wyczekiwać na dowód by zyskać odrobinę własnej przestrzeni,
                      decyzyjności często kończy się to nieprzyjemnie.

                      Już o tym pisałam kiedyś ale jeszcze raz się powtórzę - dzieci trzymane na
                      łańcuchu zazwyczaj jak tylko się zerwą idą w tango. Dzieciom "oazowym", które
                      znałam, puszczały wszystkie hamulce na pierwszej imprezie na która mogły iść.
                      Te, którym wolno było mieć życie towarzyskie, wyjechać gdzieś bez rodziców itp
                      itd nie miały parcia na zrobienie wszystkiego na raz (czyli np. na seks z
                      gościem z dyskoteki bez zabezpieczenia) przy pierwszej okazji.

                      Ta dziewczyna nic złego nie zrobiła - po prostu zaszła w ciążę nie w porę.
                      Owszem, to trudna sytuacja. Ale to jest chciana ciąża, dziewczyna ją akceptuje,
                      więc tak naprawdę nie stało się nic strasznego. Rodzice zareagowali przesadnie,
                      ale jak widać z postów Kurnikowej, raczej zaraz wyciągną do córki pomocną dłoń.
                      Chcą ją utrzymywać. Chcą płacić za szkołę. Jak się okazało - mogą też zapewnić
                      jej pracę w firmie taty. Wszystko pewnie się ułoży i może nawet studia dzienne
                      za rok, dwa okażą się realistyczną opcją.

                      Tylko kompletni prole nie wychowują a w razie kłopotu (np. nieplanowanej ciąży)
                      nie pomagają.
                      • marzeka1 Re: kpisz, Marzeka 07.06.09, 19:37
                        Ale dziewczyna ani do pracy, ani do nauki nie bardzo się garnie.
                        Wiem, że po szoku, złości, ta rodzina się ogarnie, ale dziewczyna także powinna
                        próbować jakoś te układy z rodziną naprawić, bo ich zwyczajnie potrzebuje. Tym
                        bardziej, że niedobrze zareagowała tylko matka, inni chcą z nią rozmawiać,
                        zastanawiać się- ona na razie nie wykazuje takiej ochoty.
                        • sonic84 Re: kpisz, Marzeka 07.06.09, 19:40
                          Rozumiem,że mieszkasz z tą rodziną pod jednym dachem stąd to przekonanie do
                          czego ta dziewczyna się garnie.
                        • sir.vimes Re: kpisz, Marzeka 07.06.09, 19:45
                          Sądzę, ze po szoku i dziewczyna się ogarnie. A jej szok był większy niż
                          dziadków, nieprawdaż?

                          Myślę - może masz powody - że za szybko skreślasz człowieka, który zrobił jeden
                          błąd. Łatwo "naprawialny, tak naprawdę. Bo, jak widać, i pracę dziewczyna może
                          mieć, i uczyć się może. Warto tylko pamiętać, że ona tez czuje się
                          nieszczęśliwa, osamotniona, pokrzywdzona. W końcu - wiele osób nie ponosi takich
                          konsekwencji identycznego trybu życia.

                          No i - poradziła sobie z maturą. Panienki, co lubią iść w tango i zrzucić
                          odpowiedzialność za całe swoje życie an innych w takiej sytuacji raczej do
                          matury nie przystępują. Zatem - to napewno nie jest głupia cipu..szka z twoich
                          postówsmile BTW - znałam panienkę - matkę, którą kuratorka BŁAGAŁA by raczyła
                          pojawić się w szkole, nawet podjeżdżała prywatnie samochodem po nią rano by ją
                          PODWIEŹĆ. A panienka odsypiała kaca. TO jest dopiero kłopot a nie normalna
                          nastolatka w chcianej ciąży.
                      • dama_kurnikowa Re: kpisz, Marzeka 07.06.09, 19:40
                        Jedno muszę sprostować - ona nigdy nie była trzymana na łańcuchu - napisałam, że
                        zanim skończyła 18 lat to jakoś się hamowała - to znaczy mówiła, że wychodzi i
                        wracała o mniej więcej określonej godzinie.
                        Gdy skończyła 18 lat uznała, że tłumaczyć się nie musi - po prostu wychodziła
                        kiedy chciała i wracała kiedy chciała.

                        Rodzice doskonale wiedzieli, że trzymanie jej w domu pod kluczem jest bez sensu
                        - dawali jej więc tyle luzu i wolności, ile było jej potrzeba. Ba! Często sami
                        ją odwozili i przywozili z imprez byleby nie musiała wracać po nocy niewiadomo
                        jak do domu. Dawali palec a dla niej ręka to za mało.

                        I ona ma otwarte drzwi na studia - ale w obecnej sytuacji - tylko zaoczne - co w
                        jej przypadku i tak będzie korzystne bo pilną uczennicą ona nigdy nie była.
                        • sir.vimes Re: kpisz, Marzeka 07.06.09, 19:50
                          po prostu wychodziła
                          > kiedy chciała i wracała kiedy chciała.
                          >

                          o rany, znam ze 100 osób , które robiły tak samo. Rzadziej zdarza się
                          nastolatek, który rozumie czemu warto zameldować się o ustalonej godzinie ,
                          większość jakoś nie łapie , ze rodzice się martwią.

                          Z drugiej strony - ja miałam swój klucz do domu i nikt nie pytał o której wrócę.
                          Chociaż zawsze rodzice przypominali, ze lepiej przenocować u znajomych niż tłuc
                          się nocnym o drugiej. No, ale to były czasy domówek - teraz nastolatki chyba
                          chętnie tańczą w klubach niż gadają u kogoś w mieszkaniu.


                          Ba! Często sami
                          > ją odwozili i przywozili z imprez byleby nie musiała wracać po nocy niewiadomo
                          > jak do domu. Dawali palec a dla niej ręka to za mało.

                          Nie wiem, dla mnie to normalne- jeśli można dziecko odwieźć czy przywieźć to
                          czemu tego nie zrobić?

                          Wydaje mi się, że faktycznie głównym kłopotem jest starcie dwóch "charakterków"
                          bo konkretnych problemów w zachowaniu twojej siostry nie widać.
                  • triss_merigold6 Chwilunia 07.06.09, 19:21
                    Dziewczyna jest pełnoletnia i nieupośledzona umysłowo (skoro maturę
                    zdawała) więc nikt jej za rękę do lekarza nie zaprowadzi. Musi iść
                    zarejestrować się osobiście i osobiście stawiać na badania. Jak
                    również później osobiście powinna podjąć decyzje dotyczące ustalania
                    ojcostwa dziecka i alimentów. Panienka nie chce znać tatusia? Hm...
                    bardzo rozsądnie zważywszy, że nie pali się do pracy czyli zamierza
                    być z dzieckiem na utrzymaniu swoich rodziców.
                    • marzeka1 Re: Chwilunia 07.06.09, 19:27
                      Bo na razie dziwczyna przyzwyczajona- tupnę nóżką, powiem,że jestem dorosła i o-
                      co mi zrobicie. Jej postępowanie w tej sprawie na to wskazuje- do nauki- nie, do
                      pracy- nie, ojciec dziecka- nie....
                    • sonic84 Re: Chwilunia 07.06.09, 19:29
                      Ona ma 19 lat.Dojrzałość metryczkowa nie ma nic wspólnego z tą mentalną.Pewnych
                      procesów psychologicznych nie przyspieszysz.Przykro mi.Poza tym większość z was
                      wypowiada się w takim tonie,jakby dyskusja toczyła się wokół obcej osoby a nie
                      CÓRKI I MATKI DZIECKA,Z KTÓRYM CAŁA ZAMIESZANA W TO RODZINA JEST SPOKREWNIOWA
                      W PROSTEJ LINII.

                      • triss_merigold6 Re: Chwilunia 07.06.09, 19:37
                        A to, przepraszam, trzeba było zrobić skrobankę wcześniej zamiast
                        udawać, że ciąża przejdzie jak katar. IMO dla kobiety, która dziecka
                        nie planowała, nie chce, nie czuje się dostatecznie dojrzała,
                        kasacja ciąży jest rozsądnym wyjściem. Skoro nie zrobiła skrobanki
                        to niech przestanie udawać, że bardzo naruszają jej intymność proste
                        pytania o przyszłość, kasę, lekarza, tatusia etc.

                        Mając kilkanaście lat do emerytury w życiu bym nie zrezygnowała z
                        pracy, żeby siedzieć w domu z wnukiem podczas gdy panienka miałaby
                        czas na naukę, zabawę i nowe znajomości. A z tych nowych znajomości
                        nowa ciąża skoro panienka taka gościnna i o antykoncepcji nie myśli.
                    • bi_scotti Re: Chwilunia 07.06.09, 19:36
                      To jest swietny watek dla wszystkich mlodych matek, ktorym sie czesto wydaje, ze
                      jesli beda z dziecmi rozmawiac, trzymac dobry kontakt, starac sie itd. to
                      uchronia te dzieci przed zlymi decyzjami i wszystko bedzie cacy. Najczesciej tak
                      bywa ale nie zawsze! Wielokrotnie rodzice wkladaja duzo energii, uczucia,
                      troski, czasu i zainteresowania przez wszystkie lata wychowania a mimo to
                      dziecko "robi swoje" i konsekwencje ponosza wszyscy. Nie ma co krytykowac
                      nerwowej mamy, ktora wykrzyczala ciezarnej 18-nastce swoj zal do Niej - mlodej
                      sie jak najbardziej nalezal kubel zimnej wody na glowe. No i skoro byla na tyle
                      dorosla zeby wykreowac nowe zycie to musi byc dorosla na to zeby je utrzymac. Ma
                      12 klas skonczonych - na poczcie czy przy kasie moze pracowac, dziecko do
                      zlobka, nastolatka do roboty! I tak dziadkowie sa zyczliwi, ze sa sklonni dac
                      dach nad glowa i wyzywienie - skoro sie panna wypiela na Ich rady i nauki, to
                      MUSI teraz SAMA ponosic konsekwencje owego wypiecia sie. Inaczej to czym jest ta
                      niby "doroslosc"? A szatlawego tatusia o alimenty pozwac nalezy czy sie On wciaz
                      mlodej mamie podoba, czy juz nie - alimenty nie DLA NIEJ - sa dla tego, kto ma
                      sie urodzic!
                      Rodzicom panienki jak najserdeczniej wspolczuje - naleza Im sie przynajmniej
                      dlugie, porzadne wakacje daleko od tego calego bigosu!
                      • sonic84 Re: Chwilunia 07.06.09, 19:38
                        A ja współczuję twojemu przyszłemu dziecku...
                        • bi_scotti Re: Chwilunia 07.06.09, 19:45
                          sonic84 napisała:

                          > A ja współczuję twojemu przyszłemu dziecku...

                          smile
                          Chyba wnukom. Moich 3 (prawie) doroslych dzieci ma sie dobrze i szczesliwie -
                          jedno zreszta z Twojego pewnie rocznika jesli '84 w Twoim nick'u to "swiadectwo
                          urodzenia".
                          Oj dzieci...
                          • kawka74 Re: Chwilunia 07.06.09, 19:51
                            > > A ja współczuję twojemu przyszłemu dziecku...
                            >
                            > smile
                            > Chyba wnukom.

                            huehuehue
                            Fajnie wyszło.
                            • sonic84 Re: Chwilunia 07.06.09, 20:18
                              Cyferka przy nicku nic nie znaczy big_grin.
                              W takim razie pozostaje mi współczuć..braku empatii.
                      • sueellen Re: Chwilunia 21.09.09, 10:43
                        POdpisuję się pod słowami bi_scotti. Czasami należy się zimny kubeł wody na
                        głowę. Nawet jeśli boli obie strony, jest konieczny. Młoda musi zacząć ponosić
                        konsekwencje swoich decyzji.
                    • deodyma Re: Chwilunia 07.06.09, 22:13
                      a moze jest na odwrot i to nie panienka nie chce znac tatusia?
                      moze to tatus niedoszly, dowiedziawszy sie o jej ciazy, kazal jej spadac.
                      swoja droga dziewczyna ma tyle lat, ze wiedziala, co robi.
                      teraz bedzie ponosic tego konsekwencje.
    • getsession Re: Moja siostra wpadła. 07.06.09, 19:27
      Hej, Moim zdaniem powinnaś porozmawiać z Siostrą, jak ona widzi przyszłość swoją i Dziecka. Może zdecyduje się oddać je do adopcji... Na 100% będzie potrzebować pomocy i wsparcia, choć na pewno się do tego nie przyznaje.
    • michasia24 wspolczuje rodziców nt 08.06.09, 09:53
    • kotbehemot6 Nie pora na moralizowanie 08.06.09, 10:02
      ech. Jak Twoja mam często tak reagowała na wybryki siostry to jakos się nie
      dziwę,ze młoda nie chciała nic powiedzieć. Zreszta nie pora na rozdrapywanie
      starych ran i błędów/
      teraz czas na nowe działania. mama ma sznasę jak nigdy na naprawienie stosunków
      z córką- chyba po to sa rodzice zeby pomóć dziecku w cięzkich chwilach. I prosze
      bez gadania o ponoszeniu konsekwencji. Bedzie je ponosiła do konca życia. Może
      nawet w efekcie wyjdzie jej to na dobre. Z mama pogadac, niech pomoże siostrze i
      nie przesadza z tekstami o traktowaniu własnego dziecka jak powietrza.
    • ewcia1976 Re: Moja siostra wpadła. 08.06.09, 13:02
      Powiedziała w 5 miesiącu - nie dziwię się, jeśli mogła spodziewać
      sie takiej reakcji.
      Wyjezdża z domu so zanjomych też sie nie dziwię.
      Dziecko to nie kara. Ile z nas było z wpadki (policz może ty też).W
      jakim wieku zostawało się mamą w młodości Twoich , moich rodziców ?
      Moja młodsza o 10 lat siostra też teraz wpadła. Jest 3 lata starsza
      od Twojej. I co ? - mogła liczyć na pomoc i wsparcie rodziny. Nikt
      na nią nie krzyczny natomiast każdy dba. Moja babcia powiedziała
      wczoraj :" Dobrze, ze teraz bo jak by sie potem okazało, ze nie
      możesz"
      Moze Twoja mama boi się co sąsiedzi powiedzą ? A może myśli, że
      zawiodła jako matka? Powiedz jej, że zawiedzie jak nie wesprze
      Twojej siostry a sąsiedzi to ją dopiero obgadają.
    • wieczna-gosia Re: Moja siostra wpadła. 09.06.09, 11:48
      Mysle ze przez 18 lat ktos pracowal na ten stan- nie bede sie bawila w sedziego
      i dochodzila kto, chociaz jak to zwykle bywa- dorosli nie powinni spac spokojnie.

      Natomiast uwazam, ze obrazanie sie na corke to kiepska droga. Gorsza droga moze
      byc tylko chec jej wyreczenia w zwiazku z wyrzutami sumienia.

      Uwazam ze mloda powinna zostac namowiona na pojscie po porade do osoby nie
      zwiazanej z rodzina. Bo w jej oczach rodzina nie jest wiarygodna. I jesli nie
      zrobicie z tym nic- ta wiez wywolana faktem ze ona bedzie od rodzicow zalezna
      przez rok, dwa czy trzy- nie przetrwa. Mama jako chleryk tez powinna pojsc do
      kogos po rade- ile pomocy i na jakich warunkach powinna zaproponowac. Bo inaczej
      bedzie sie chustac pomiedzy wpadaniem we wscieklosc i obcinaniem dotacji a
      poczuciem winy i ich przywracaniem.

      Zlo juz sie stalo- mloda w domu dzierzy wladze od jakiegos czasu, nie liczac sie
      z nikim. Cos ja ku temu popchnelo. Ja osobiscie uwazam ze jak sie chce to nawet
      z takiego pata mozna wyjsc- ja np. uwazam ze wyszlam. Ale jak zaszlam w ciaze to
      mialam reakcje podobne do twojej siostry- tzn. moja rodzina dowiedziala sie o
      tym stosunkowo pozno. Dlaczego? bo nie spodziewalam sie od nich nic poza
      awanturka, a juz na pewno nie pomocy. To w jaki sposob sie zachowali moi rodzice
      (chociaz ja mialam wydolnego finansowo faceta, ktory chcial sie jak najbardziej
      zenic, mialam gdzie mieszkac i co jesc i koncepcje co ze szkola i w ogole
      wiedzialam co robic) wiele lat kladlo sie cieniem na naszych relacjach.

      Ogolnie jak patrze na wlasne nastolatki i na swoje natolectwo to uwazam ze
      zainteresowanie seksem w wieku 15- 16 lat nigdy nie dzieje sie bez przyczyny. I
      na ogol nie jest nia chec na seks jako taka.
    • dama_kurnikowa Finał. 20.09.09, 10:30
      Po burzliwym początku - happy end. Prawie jak w filmie.

      Relacje na linii mama - córka zmieniły się o 180 stopni - na lepsze oczywiście. Widzę ogromną przemianę w nich obu - i to się chwali.

      A Młoda w piątek urodziła zdrową córeczkę - mama - babcia z nią była przez cały czas i przecięła pępowinę, a tata - dziadek dzielnie czekał na korytarzu smile

      Tak więc - ludzie i ich poglądy i zachowania się zmieniają.
      • nangaparbat3 Re: Finał. 20.09.09, 10:53
        Wielkie dzieki, Damo, zes napisala. Przebrnęlam przez caly watek, juz sie
        zbieralam do jakiegos straszliwego natarcia, a tu taki koniec.
        Zryczałam się.
        Nie sie Wam wszystkim dobrze wiedzie.
        • kinada Re: Finał. 20.09.09, 11:30
          Powodzenia i dużo zdrowia dla młodej mamy i jej córci wink
          _______________

          RATUNKU, co robić...?!? wink
          • 3-mamuska Re: Finał. 20.09.09, 12:00
            Gratuluje mamie, babci, cioci,dziecko to nie marnowanie zycia mozna bedac maoda
            mama z dzieckiem, wiele osiagnac z mala pomoca rodziny,lub nawet bez niej.Wazne
            ze dzieciatko zdrowe a siostra i mama sie dogadaly.Powodzenia i zdrowka zycze.
            • verdana Re: Finał. 20.09.09, 19:40
              Gratulacje!
              Przeczytalam caly watek i dociec nie moglam o co w ogole dziewczyne
              oskarzac. Nie ma 13 ani 15 lat, tylko 19. Nie jest to najlepszy wiek
              na dziecko, ale też nie jest tragicznie mlody. Rozumiem, ze te, co
              pisały o "trzymaniu nog razem na iprezach" stracily dziewictwo
              przepisowo po slubie. A jakos w to nie wierze - tyle, ze miały
              wieksze szczęście (sama zaliczylam wpadke i wiare w 100%
              antykoncpcję mam dawno za soba). Pójscie do lóżka z facetem w
              wieku18-19 lat nie zalezy od dobrych czy zlych ukladow w rodzinie!
              Dziewczyna zachowala sie odpowiedzialnie, powiedziałabym wrecz
              dojrzale. Zdała maturę, wiedzac, ze jest w ciąży. Poiedziała
              rodzicom PO maturze - słusznie, unknęła awantury w trakccie
              przygotowywania się do egzaminu, unkinęła tezprawdopodobnie
              namawiania do usuniecia ciąży.
              Bywa, nie widze potrzeby winienia kogokolwiek.
              • cytrusowa Re: Finał. 20.09.09, 20:20
                no ale z reguly jest tak, ze przyjscie na swiat dziecka zmienia zycie
                calkowicie, a sama kobiete rowniez, wiec tutaj sadze, ze twoja siostra bedzie
                musiala przewartosciowac swoje priorytety i przez to cale zycie.

                todzice pewnie i beda pomagac ale juz ONA bedzie odpowiedzialna za malego
                czlowieka, nikt inny

                nie sadze by byla az taka trzpiota - nie ma 12 lat

                wspieraj ja nadal, dobrym slowem czy czymkolwiek chcesz - bedzie dobrze
              • nangaparbat3 Re: Finał. 20.09.09, 20:27
                >>>Dziewczyna zachowala sie odpowiedzialnie, powiedziałabym wrecz
                >dojrzale. Zdała maturę, wiedzac, ze jest w ciąży. Poiedziała
                >rodzicom PO maturze - słusznie, unknęła awantury w trakccie
                >przygotowywania się do egzaminu, unkinęła tezprawdopodobnie
                >namawiania do usuniecia ciąży.
                > Bywa, nie widze potrzeby winienia kogokolwiek.

                Wreszcie jakis glos rozsądku.
                Swoja drogą wciąż zastanawiaja mnie wybuchy damskiej agresji w stosunku do
                mlodziutkich kobiet zachodzacych w ciążę. Ostatnio mam koncepcję, ze rzecz w
                zazdrosci po prostu (nieuświadamianej zresztą).
                • lisbeth25 Re: Finał. 20.09.09, 20:35
                  A dokładnie to czego można zazdrościć nastolatce zachodzącej w ciążę?
                  Braku pracy, wykształcenia, zmarnowania sobie życia,
                  nieodpowiedzialności czy głupoty?
                  • echtom Re: Finał. 20.09.09, 20:40
                    Że jest atrakcyjna i płodna?
                    • lisbeth25 Re: Finał. 20.09.09, 20:45
                      Rzeczywiście, godne pozazdroszczeniasmile) Haha.
                  • nangaparbat3 Re: Finał. 20.09.09, 20:41
                    Nastolatka rozpoczynajaca zycie seksualne, zwlaszcza niezamęzna, jest rywalką.
                    Zawsze nią byla dla starszych od siebie kobiet. Pewnie dlatego tak restrykcyjnie
                    sie do seksualnosci mlodych dziewcząt podchodzi. Żeby trzymac w ryzach, zeby nam
                    mężczyzny nie odebrały, albo zebysmy nie musialy sie nim dzielic.
                    • lisbeth25 Re: Finał. 20.09.09, 20:47
                      Dla kobiet, których wyznacznikiem wartości jest posiadanie chłopa- może
                      tak. W moim środowisku takim kobietom się nie zazdrości, jedynie
                      współczuje.
                      • nangaparbat3 Re: Finał. 20.09.09, 20:55
                        Nie pisze o kobietach w jakimkolwiek "środowisku", ale o kobietach zyjacych w
                        patriarchalnej tradycji. Mozna sie bardzo popisywac niezależnoscią, ale ona
                        potem staje pod znakiem zapytania, kiedy mieszamy mloda dziewczynę z blotem
                        wlasnie za to, że osmielila sie rozpocząc zycie seksualne.
                        Jak wiadomo, agresja jest pochodną strachu - no więc czego sie boimy, ze az taka
                        wsciekłosc nas ogarnia?
                        I nie chodzi tu o indywidualny lęk konkretnej kobiety przed konkretna dziewczyną
                        - to raczej jakis lęk grupowy, nabyty przez pokolenia, przez pokolenia
                        zamieniany w "słuszny gniew", każący tu i owdzie do dzisiaj kamienowac w sensie
                        doslownym, a u nas w przenośni..
                        • arwena_11 Re: Finał. 21.09.09, 09:59
                          A może to nie ma nic wspólnego z zazdrością, bo w sumie o co? O brak
                          wykształceenia, brak pracy, czy o głupotę?

                          Wiesz obcec dziewczyny niech zachodzą w ciążę nawet w wieku 15 lat.
                          Nic mi do tego, pod warunkiem, że sprawcą nie będzie mój syn ( mam
                          jednak nadzieję, ze uda mi się go wychować lepiej i w tym wieku
                          będzie jednak się uczyłsmile).

                          Jeśli zaś chodzi o córkę, to naprawdę nie zazdrość byłaby powodem
                          wściekłości na jej głupotę. Przecież to ja bym miała dodatkowe
                          zajęcia. Bo trzeba małolacie umożliwić naukę, pomóc itd.

                          Pewnie gdyby było tak, że te dziewczyny nie sprawiały by nikomu
                          kłopotu swoją ciążą, to nikt by sie nie oburzał. Rzeczywistość jest
                          jednak inna. Konsekwencje ich "dorosłości" ponosi rodzina. I nikt
                          się nie pyta czy mają na to ochotę czy nie.




                          • jowita771 Re: Finał. 21.09.09, 10:24
                            > A może to nie ma nic wspólnego z zazdrością, bo w sumie o co? O brak
                            > wykształceenia, brak pracy, czy o głupotę?

                            Ja się zgadzam z Nangą, coś w tym jest. Nie chodzi o zazdrość, jaką odczuwa
                            konkretna pani X w stosunku do Y. Zresztą krytykantki wielu tych młodych kobiet
                            nie znają osobiście, tylko ze słyszenia czy z netu, a pojawiają się komentarze w
                            stylu: "ma za swoje gó...ara, bo się puszcza". Może w tym być zazdrość, obawa,
                            bo kolejne pokolenie wchodzi "do obiegu". Nie mam tu na myśli uprawiania seksu z
                            wieloma partnerami, chodzi mi o to, że pula kobiet aktywnych seksualnie
                            powiększa się o coraz młodsze, a więc atrakcyjniejsze egzemplarze.
                            • arwena_11 Re: Finał. 21.09.09, 10:52
                              Wiesz tylko zazdrość może być o kogoś lepszego od siebie.
                              Zagrożeniem może być kobieta młodsza 10 lat, czy nawet starsza o 10
                              lat, ale nie dziecko.

                              Jakoś nie postrzegam nastolatek jako zagrożenia. Dla mnie to dzieci.

                              Jak widzę małolatę silącą sie na dorosłość, to mnie śmiech ogarnia.
                              Czasami widzę takie panienki w Galerii. Tapeta na twarzy, biusty ( a
                              przynajmniej im się wydaje że te pryszcze w pusch up-ach to biust )
                              na wierzchu, gołe brzuchy i zachowanie godne 10 latek. Są żałosne.

                              Pewnie że jest wiele mądrych i normalnych nastolatek. Ale one nie
                              ubierają się wyzywająco i raczej zadna normalna dorosła kobieta nie
                              będzie widziała w nich konkurencji.

                  • wieczna-gosia Re: Finał. 21.09.09, 10:27
                    zawsze mnie wzrusza to zmiarnowanie sobie zycia- kurcze i to w
                    czasach gdy 40 latki sa dziewczynami z sasiedztwa a 50 latka nadal
                    moze byc w pelni sprawna fizycznie i aktywna zawodowo. Bo jak kobieta
                    miala perspektywe ze jak urodzi jedno to za araz urodzi nastepna
                    trojke i zeby jej wypadna- no to powiedzmy przerabane. Ale w
                    dzisiejszych czasach kiedy i edukacje mozna nadrobic, i prace znalesc
                    i przerwe w rodzeniu mozna sobie zrobic.

                    Oczywiscie COS sie traci bo zawsze jest cos za cos. Ale marnuje
                    zycie- no bez przesady, chcialoby sie powiedziec wspolczuje twoim
                    dziecią smile
                    • jowita771 Re: Finał. 21.09.09, 10:44
                      Zgadzam się z Wieczną. Mam koleżankę, która urodziła pierwsze dziecko tuż przed
                      osiemnastką. Zmobilizowało ją to do nauki. Zajmowała się dzieckiem (z pomocą
                      mamy, ale nie była we wszystkim wyręczana), uczyła się. Skończyła bardzo dobre
                      studia. Teraz ma męża (nie jest to ojciec pierwszego dziecka), drugie dziecko,
                      świetną pracę i czas na zabawę. Straciła imprezowanie w okolicach dwudziestki,
                      ale nie ona jedna. Jak ktoś czas liceum i studiów poświęcił wyłącznie na naukę
                      (znam parę takich osób), to ominęło go dokładnie to samo, co dzietną koleżankę.
      • lubie.garfielda Re: Finał. 21.09.09, 13:29
        A powiedziała kim jest szanowny tatuś?

        (chociaż jak bardzo się nie nadaje na członka rodziny to lepiej
        przemilczeć jego personalia)
        • dama_kurnikowa Re: Finał. 21.09.09, 14:28
          lubie.garfielda napisała:

          > A powiedziała kim jest szanowny tatuś?
          >
          > (chociaż jak bardzo się nie nadaje na członka rodziny to lepiej
          > przemilczeć jego personalia)

          Powiedziala. I tyle wystarczy.
          • lubie.garfielda Re: Finał. 21.09.09, 23:02
            Nie chodziło mi o przedstawienie go na forum uncertain

            > Powiedziala. I tyle wystarczy.
            Może zabrzmi to dziwnie ale po twoim podsumawniu uważam że twoja
            siostra podjeła pierwszą (?) dojrzałą decyzję
Inne wątki na temat:
Pełna wersja