Dodaj do ulubionych

Potrzebne prawniczki i nie tylko - to dla wszystki

    • iwles przyklejone przez moderatora- autor shellerka 26.07.09, 20:51


      Przymus??? raczej problem dla pracodawcy:
      autor: shellerka 26.07.09, 17:45

      zakładam nowy wątek, bo ten o petycji jest już za długi i boję się,
      że mój
      głos zostanie pominięty.

      Otóż... PRZYMUSEM to cholerne badanie byłoby dla mnie, gdyby weszła
      ustawa czy
      rozporządzenie mówiące, że jeśli kobieta raz w roku nie zrobi
      cytologii i nie
      przedstawi go w odpowiednim urzędzie państwowym to będzie to
      oznaczało że, nie
      dostanie np. zwrotu podatku, albo będzie musiała zaplacić karę w
      wysokości
      jakiejś tam.

      natomiast ni cholery nie widzę różnicy między tym, że przyjmując
      mnie do pracy
      pracodawca wymaga odemnie wykonania zestawiku badań typu badanie
      krwi, moczu
      (na cholere mu to i dlaczego ktoś ingeruje w moje ciało i co ma moja
      krew do
      pracy w biurze? i dlaczego ktoś ma się dowiedzieć że mam liczne
      bakterie w
      moczu albo nie taki odczyn?

      no i jeśli już jestesmy przy ciąży, bo jak zauważyłam dużo osób
      wypowiadających się w tamtym wątku wyrażało swoje obawy o wczesne
      wykrycie
      przez pracodawce stanu błogosławionego, to przecież badanie krwi też
      można
      jakoś tam do tego celu wykorzystać (zakładając teorie spiskową i
      przyjmując że
      w przychodni pracuje kuzynka pracodawcy hehe)

      no właśnie.. i dlatego dołożenie do tego zestawu durnych badań
      okresowych,
      które zresztą najcześciej robione są na tzw. odpie... kolejnego
      badania, nie
      wywołuje we mnie odruchu buntu, ale może to dlatego że jestem
      normalna i nie
      mam potrzeby podkreślania na każdym kroku że mam prawo do wolności,
      bo
      poprostu to poczucie wolności noszę w sobie.

      natomiast uważam że totalnym chamstwem ze strony państwa jest
      obciążenie
      pracodawcy kosztami tych badań, bo nie oszukujmy się ale potencjalny
      pracodawca głęboko w dupie ma naszą czystość pochwy (no chyba że to
      burdel),
      jak i zresztą ma tam PRZYMUSOWE obecnie badania okresowe, za które
      płaci z
      bólem serca i to tylko dlatego, że jesli nie będzie ich w teczce
      pracownika,
      przy najbliższej kontroli inspekcji pracy spotka go kara.
      Tak naprawdę ile znacie przypadków, że ktoś nie dostał zdolności do
      pracy? Bo
      ja żadnego!
      To pic na wodę i fotomontaż i tak samo moim zdaniem wyglądać będzie
      sprawa
      cytologii w tym zestawiku.
      • ahhna Re: przyklejone przez moderatora- autor shellerka 26.07.09, 23:23
        > Tak naprawdę ile znacie przypadków, że ktoś nie dostał zdolności
        do
        > pracy? Bo
        > ja żadnego!

        No ja niby też nie, ale ja np. dzięki pracowniczym badaniom
        okresowym dowiedziałam się, że mam astygmatyzm, guzki na tarczycy
        (potem to dobadałam prywatnie: choroba Hashimoto) i niedokrwistość.
        Nie wpłynęlo to na moją zdolność do pracy, ale zalecono mi żreć
        żelazo i iść do endokrynologa - jakość mojej pracy na pewno wzrosła
        dzięki tym zaleceniom smile)
    • ahhna Re: Potrzebne prawniczki i nie tylko - to dla wsz 26.07.09, 23:06
      Czytam w soku głosy przeciwne obowiązkowi tych badań.
      Ktoś pisał, że jeśli chce sobie zdychać w rowie, to ma do tego
      prawo. Problem w tym, że będzie zdychać sobie w rowie na własny
      koszt, a i to pod warunkiem, że nie osieroci dzieci, bo jeśli tak,
      to one potem muszą być wspomagane przez państwo.
      Natomiast skutkiem niewykonania badań często jest choroba
      nowotworowa, której leczenie spada na barki całego społeczeństwa.
      Składki na 90 % nie pokryją kosztów, nawet jeśli zarobki są wysokie
      i pracuje się lat 30. Bo jedna tylko chemioterapia to kilkadziesiąt
      tys. zł. A ile ich trzeba mieć? A nie są to jedyne koszty przy
      nowotworze, nowotwór zaś to niejedyne schorzenie w ciągu lat pracy.

      Deklaracja o nieobowiązku badań może być, pod warunkiem, że osoby,
      które nie będą się badać, podpiszą klauzulę, że zrezygnują w razie
      czego z kosztownego leczenia. Jeśli nie - sorry Gregory, obowiązkowo
      do lekarza marsz. Argument o ograniczaniu wolności mnie śmieszy, tak
      jak rozśmieszył mnie człowiek, który poskarżył się Trybunałowi
      Konstytucyjnemu, że każą mu zapinać pasy w samochodzie, a to
      ogranicza jego wolność. Na szczęście Trybunał podziela moje zdanie smile

      Nie mówię, że ma to obciążać pracodawcę, ale te badania powinny być
      tak czy siak obowiązkowe. Straciliśmy koleżankę w pracy, 50 lat
      miała. Nie robiła sobie mammografii, bo uważała to za głupotę.
      Dodatkowo kopciła jak smok. A potem uznała sama siebie za głupią.
      Zmarła. Szkoda kobiety... Wystarczyło, żeby zrobiła sobie badanie
      rok przed wykryciem tego raka - byłaby uratowana.
      • ahhna Re: Potrzebne prawniczki i nie tylko - to dla wsz 26.07.09, 23:07
        > Czytam w soku głosy przeciwne obowiązkowi tych badań.

        O kurcze, sorki, "w szoku" miało być smile)
      • lola211 Re: Potrzebne prawniczki i nie tylko - to dla wsz 27.07.09, 08:25
        Straciliśmy koleżankę w pracy, 50 lat
        > miała. Nie robiła sobie mammografii, bo uważała to za głupotę.
        > Dodatkowo kopciła jak smok. A potem uznała sama siebie za głupią.
        > Zmarła. Szkoda kobiety... Wystarczyło, żeby zrobiła sobie badanie
        > rok przed wykryciem tego raka - byłaby uratowana.

        Zrozum- czy z powodu takich kobiet jak twoja kolezanka inne, ktore
        sa madrzejsze, bo sie regularnie badaja, maja ponosic konsekwencje?
        • nikki30 Re: Potrzebne prawniczki i nie tylko - to dla wsz 27.07.09, 08:51
          >Wystarczyło, żeby zrobiła sobie badanie
          > > rok przed wykryciem tego raka - byłaby uratowana.
          Tego tez nie mozna byc pewnym.Ja znam osobe która mimo regularnych badań
          cytologicznych przegrała walkę z rakiem, bo badanie musi być zrobione
          prawidłowo!A w wielu przychodniach dalej pokutuje pobieranie cytologii wacikiem
          nawleczonym na patyk.Dalej wśród lekarzy panuje moda "na wypalankę" nadżerek a
          to tylko powoduje że rak będzie rozwijał się po cichu przez wiele lat nawet przy
          prawidłowym wyniku cytologii!
          Poza tym zauważcie że za badania ma płacic pracodawca czyli do badania
          faktycznie zobowiązana będzie kobieta zatrudniona w oparciu o jakakolwiek umowę
          o pracę.W praktyce są to rzesze i tak badających się kobiet.A CO z kobietami
          bezrobotnymi, zatrudnionymi w ramach umów cywilnoprawnych?Przecież to jest
          właśnie ta ogromna liczba niebadających się kobiet!!

          • lola211 Re: Potrzebne prawniczki i nie tylko - to dla wsz 27.07.09, 08:56
            A CO z kobietami
            > bezrobotnymi, zatrudnionymi w ramach umów cywilnoprawnych?Przecież
            to jest
            > właśnie ta ogromna liczba niebadających się kobiet!!

            Ten argument padl juz nie raz i coz, zwolenniczki przymusowych badan
            nie maja zadnych rzeczowych argumentow na ten temat.
            • echtom Re: Potrzebne prawniczki i nie tylko - to dla wsz 27.07.09, 09:04
              To jest właśnie punkt wyjścia do dyskusji n/t rozszerzenia
              profilaktyki, której nawiedzone "feministki" nie chcą podjąć.
      • princess_yoyo Re: Potrzebne prawniczki i nie tylko - to dla wsz 27.07.09, 10:48
        > Czytam w soku głosy przeciwne obowiązkowi tych badań.
        > Ktoś pisał, że jeśli chce sobie zdychać w rowie, to ma do tego
        > prawo. Problem w tym, że będzie zdychać sobie w rowie na własny
        > koszt, a i to pod warunkiem, że nie osieroci dzieci, bo jeśli tak,
        > to one potem muszą być wspomagane przez państwo.

        twoj postulat rozumiem ma objac rowniez grubasow, palaczy,
        alkoholikow, ludzi ktorzy nie uprawiaja sportu, itd... sa jakies
        granice? czy moze jak sie dorobisz kiedys (oby nie) dodatkowych 10
        kg to bedziesz krzyczala ze to nie twoja wina? idea sama w sobie ma
        sens (a mojego osobistego punktu widzenia) ale jej uprawomocnienie
        pociagneloby za soba skutki ktore moga sie okazac trudne do
        przelkniecia (dla kazdego).

        argumenty przeciwko obowiazkowym badaniom przytaczalam powyzej pare
        razy wiec nie chce mi sie ich juz powtarzac, ale nieskromnie
        przyznam sa oparte na rzeczywistosci i zdrowym rozsadku, w
        przeciwienstwie do twoich.
        • ahhna Re: Potrzebne prawniczki i nie tylko - to dla wsz 27.07.09, 14:58
          > twoj postulat rozumiem ma objac rowniez grubasow, palaczy,
          > alkoholikow, ludzi ktorzy nie uprawiaja sportu, itd... sa jakies
          > granice? czy moze jak sie dorobisz kiedys (oby nie) dodatkowych 10
          > kg to bedziesz krzyczala ze to nie twoja wina? idea sama w sobie ma
          > sens (a mojego osobistego punktu widzenia) ale jej uprawomocnienie
          > pociagneloby za soba skutki ktore moga sie okazac trudne do
          > przelkniecia (dla kazdego).

          Oczywiście, że jeśli ktoś dorobił sie otyłości na własne zyczenie i nie
          leczy jej, ktoś pali, ćpa, pije, to idea obejmuje również ich. Dlaczego
          nie odniosłaś sie do mojej propozycji wolnego wyboru własnie? Otóż
          mozna dać takim ludziom wolny wybór: albo zaczna sie badać i walczyc z
          nałogami, albo podpiszą klauzulę, że wprawdzie robią ze swoim zyciem i
          ciałem,co chcą, ale na własny koszt (koszt ewentualnego leczenia pokryją
          sami), ewentualnie płacą większe składki ubezpieczeniowe (tak jak
          ryzykowne nieruchomości objete sa wyższym ubezpieczeniem, niż te dobrze
          zabezpieczone). Za TAKIM wolnym wyborem jestem jak najbardziej. Bo to jest
          wolnośc na własną, a nie cudzą odpowiedzialność. tylko ze wtedy by się
          okazało, że WSZYSCY wolą obowiązkowe darmowe badania niż większą składke
          ubezpieczeniowa i ryzyko ołacania horrendalnyCh rachunków za leczenie. Bo
          niby dlaczego ludzie odpowiedzialni mieliby ponosić koszt
          nieodpowiedzialności innych? Wyjasnij, proszę.
          • princess_yoyo Re: Potrzebne prawniczki i nie tylko - to dla wsz 27.07.09, 19:43
            Dlaczego
            > nie odniosłaś sie do mojej propozycji wolnego wyboru
            własnie? Otóż
            > mozna dać takim ludziom wolny wybór: albo zaczna sie badać i
            walczyc z
            > nałogami, albo podpiszą klauzulę, że wprawdzie robią ze swoim
            zyciem i
            > ciałem,co chcą, ale na własny koszt (koszt ewentualnego leczenia
            pokryją
            > sami), ewentualnie płacą większe składki ubezpieczeniowe (tak jak
            > ryzykowne nieruchomości objete sa wyższym ubezpieczeniem, niż te
            dobrze
            > zabezpieczone).

            idac dalej mozna wprowadzic wyzsze ubezpieczenia dla tych co
            codziennie nie lykaja witamin, nie jedza pomidorow (podobno bardzo
            zdrowe) i pracuja za biurkiem po 12 godzin (niezdrowe). ktos bedzie
            podejmowal subiektywna decyzje na temat twojego trybu zycia, dlatego
            taki system jest niewykonalny w praktyce. dlatego tez nikt na
            swiecie sie nie kwapi zeby taki system wprowadzic (USA jest
            wyjatkiem do pewnego stopnia ale glownie dlatego ze nie ma tam
            powszechej opieki zdrowotnej)

            ta sama zasada dotyczy calej konstrukcji spolecznej w ktorej zyjemy -
            opieka spoleczna, zasilki dla bezrobotnych, caly system podatkowy,
            itd.

            jesli chodzi o system prawny, wlaczajac w to konwencje praw
            czlowieka, arbitralny obowiazek poddawania sie jakiemukolwiek
            badaniu jest co najmniej dyskusyjny bez wzgledu na to czy jest to
            cytologia, badanie prostaty, czy przeglad zebow.
            • ahhna Re: Potrzebne prawniczki i nie tylko - to dla wsz 28.07.09, 22:36
              No nie, jakieś granice mogłyby obowiązywać, przecież arbitralnie
              można to ustalić. Niejedzenie pomidorów nie ma takich kosztów
              społecznych jak nierobienie cytologii albo palenie. Nie komplikuj
              absurdalnie sprawy.

              Ale jeśli jednak dla ludzi jest to zbyt skomplikowane, to tym
              bardziej należy rzecz uprościć, wprowadzając właśnie obowiązkowe
              badania w tych chorobach, których profilaktyka jest niekłopotliwa,
              leczenie stanu zaawansowanego drogie, wyleczalnośc przy
              niezaawansowaniu duża, ale umieralnośc absurdalnie wysoka. Taką
              chorobą jest właśnie rak szyjki macicy. To co mówię wydaje mi się po
              prostu sprawiedliwe społecznie, bo naprawdę nie ma powodu, żeby
              ludzie dokonywali tzw. wolnego wyboru na cudzą odpowiedzialność.
              • ewelina_1 Re: Potrzebne prawniczki i nie tylko - to dla wsz 28.07.09, 23:20
                ahhna napisała:

                bo naprawdę nie ma powodu, żeby
                > ludzie dokonywali tzw. wolnego wyboru na cudzą odpowiedzialność.
                czyli jeżeli Basia nie zrobi przymusowej cytologii, to Kasia umrze????
                Ale pokrętna argumentacja.
                O kosztach społecznych już pisałam, więc nie będę się powtarzać.
                Wiele indywidualnej ludzkiej działalności generuje duże koszty, ale tylko
                kobietom sie funduje upokarzanie przymusowym bad. intymnym*.

                * -tak, wiem że na forum są osoby, które bardziej czują się zażenowane nagłym
                wejściem obcej osoby do gabinetu lekarskiego gdy te są w ubraniu ważone niż gdy
                leżą na fotelu bez majtek. Ale sądzę że nie jest to standardem w naszej
                kulturze, więc proszę bardziej tego tematu nie rozwijać.
                • ewelina_1 Re: Potrzebne prawniczki i nie tylko - to dla wsz 28.07.09, 23:23
                  Brakło "Dodam tylko, że" przed "wiele indywidualnej"
                • ewelina_1 Re: Potrzebne prawniczki i nie tylko - to dla wsz 28.07.09, 23:26
                  Uciekło mi, więc powtarzam jeszcze raz:
                  brakło "Dodam tylko, że" przed "wiele indywidualnej".
    • echtom Kwintesencja oświeconego feminizmu 27.07.09, 10:34
      > Mam gdzieś, że niepracujące kobiety na wsi się nie badają.

      Taka wypowiedź utwierdza mnie w przekonaniu, że nigdy nie
      zostanę "feministką". Kwintesencja egoizmu i hipokryzji w wydaniu
      osoby, której rzekomo zależy na dobru kobiet.
      • princess_yoyo Re: Kwintesencja oświeconego feminizmu 27.07.09, 10:49
        wybacz echtom ale w tym watku wypowiedzialo sie bardzo niewiele osob
        ktore byly w stanie podac rzeczowe argumenty (dotyczy to obu stron).
        • echtom Re: Kwintesencja oświeconego feminizmu 27.07.09, 11:11
          Sorry, znowu się uniosłam. Zawsze sobie obiecuję, że nie wezmę
          udziału w takiej durnej dyskusji, a potem łamię postanowienie i
          niepotrzebnie się denerwuję. Swoje poglądy wyłożyłam w tamtej
          nieszczęsnej dyskusji na forum Metra:

          forum.gazeta.pl/forum/w,644,91761731,91761731,Nie_chcemy_przymusowego_leczenia.html
          forum.gazeta.pl/forum/w,644,92081270,92081270,Zdaniem_czytelnikow_Metra_cytologia_i_mammografia.html
          • ahhna Re: Kwintesencja oświeconego feminizmu 27.07.09, 15:02
            Echtom, ale ja mam się za feministkę, i nijak nie kumam, co obowiązkowe
            badania mają do feminizmu smile Przecież one sprzyjaja feminizmowi: im więcej
            przy życiu bab, tym więcej zrealizowanych babskich postulatów. smile
            Pozdrowienia smile
            • echtom Re: Kwintesencja oświeconego feminizmu 27.07.09, 17:58
              Feministki uważają inaczej i pierwsze podniosły krzyk przeciw badaniom prawie pół roku temu. "Przymusowi" przeciwstawiają swoje działania niby edukacyjne, które mają taki społeczny oddźwięk, jaki widać w statystykach badań. A tak naprawdę chodzi o to, co wyraziła Ewelina w zdaniu, które zacytowałam - szlachetne hasła przykrywają pogardę dla "wiejskich bab" i właściwym targetem jest niewielka grupka chorobliwie ambitnych mieszkanek wielkich miast, dla których problemem jest parytet i "szklany sufit", a aborcja na życzenie też by się przydała, żeby szybko i bez problemu pozbywać się niechcianych, przeszkadzających w karierze bachorów. W sumie nic nowego pod słońcem - każda rewolucja miała na sztandarach sprawiedliwość dla uciemiężonego ludu, a lud realny w głębokim poważaniu smile
              • ahhna Re: Kwintesencja oświeconego feminizmu 27.07.09, 18:25
                E tam, to w takim razie ja jestem nie taką feministką, tylko prawdziwą.
                Mnie tam leży na sumieniu godnośc i równouprawnienie kobiet (wszystkich,
                zwłaszcza tych zaniedbanych), no i ich zdrowie oczywiście też smile
                Jak widać feminizm ma wiele twarzy, tu widocznie pokazał swoją
                najokropniejszą mordę.
              • ewelina_1 Re: Kwintesencja oświeconego feminizmu 28.07.09, 04:08
                echtom napisała:

                A tak naprawd
                > ę chodzi o to, co wyraziła Ewelina w zdaniu, które zacytowałam - szlachetne has
                > ła przykrywają pogardę dla "wiejskich bab" i właściwym targetem jest niewielka
                > grupka chorobliwie ambitnych mieszkanek wielkich miast,

                wyjaśniłam niżej, że manipulujesz.
                Poza tym, nie pisz w tym kontekście "wiejskich bab" w cudzysłowie, bo to
                sugeruje, że ja tak dosłownie napisałam.
        • twojabogini Re: idiotki versus argumenty 27.07.09, 11:39
          princess_yoyo napisała:

          > wybacz echtom ale w tym watku wypowiedzialo sie bardzo niewiele osob ktore
          byly w stanie podac rzeczowe argumenty (dotyczy to obu stron).

          Oto rzeczowe argumenty:
          1. W ubiegłym roku cytologię wykonało 7,8 procenta kobiet. Uwaga: jest to
          rekordowo wysoki wynik (!), resort zdrowia nie był przygotowany na tak duży
          wydatek.
          2. Wzrost zainteresowania wykonaniem badania cytologicznego nastąpił po
          komercyjnej kampanii dotyczącej szczepionek. Oznacza to, że szeroko zakrojona
          kampania informacyjna (plakaty, artykuły w prasie, pół dnia wolnego u pracodawcy
          na wykonanie badania, zmiana godzin pracy gabinetów ginekologicznych na bardziej
          dogodne dla kobiet)przyniosłaby skutek i kobiety wykonywałyby to badanie
          częściej. Bez przymusu.
          3. Resort zdrowia ma kobiety i stan ich cipek w dupie. Jeśli zaczną masowo
          wykonywać badania i nie jeszcze nie daj boże z zalecaną częstotliwością minimum
          raz do roku - budżet tego nie wytrzyma.
          4. Pod pozorem troski o kobiety planuje się przerzucenie kosztów wykonania badań
          na pracodawców. Póki co w budżecie przewidziano oszałamiającą kwotę 72 milionów
          na wykonanie badań cytologicznych. Wow? Policzmy: 72 000 000 : 50 zł (koszt
          jednego badania) = 1 444 000 cytologii rocznie. Część badań cytologicznych
          trzeba powtórzyć po leczeniu, szacunkowo - co czwartą. Oznacza to, ze
          zagwarantowano środki finansowe dla 1 080 000 kobiet. Tymczasem znów
          zaokrąglając dane (w dół) kobiet jest w Polsce około 19 mln. Załóżmy, ze badanie
          powinno wykonać 10 mln. kobiet (znów zaniżam dane). Oznacza to, że środki
          finansowe są zagwarantowane na wykonanie cytologii przez mniej więcej co
          dziesiątą kobietę.

          Kobiety! Płacimy składki na ubezpieczenie zdrowotne. Cytologia jest jednym z
          podstawowych badań profilaktycznych. Dlaczego pozwalamy się ograbiać z pieniędzy
          które płacimy na to, aby państwo nam tę profilaktykę zapewniło?
          Po drugie - zatrudnianie kobiet i tak jest większym ryzykiem dla pracodawcy niż
          zatrudnianie mężczyzn. Teraz jeszcze dochodzą dodatkowe koszty. Zakład, że w np.
          w call centers zaczną pracować nie studentki studiów zaocznych, tylko studenci?
          Wzrost kosztów pracy kobiet czyni nas jeszcze mniej atrakcyjnymi pracownikami
          dla pracodawców, zwłaszcza w kryzysie.


          • princess_yoyo Re: idiotki versus argumenty 27.07.09, 11:52
            wlasnie, da sie, twoje rzeczowe argumenty pokrywaja sie z moimi
            przedstawionymi wyzej(mniej wiecej).

            nie trzeba od razu krzyczec o totalitaryzmie i nietykalnosci
            osobistej (chociaz to tez jest argument ale bardziej ogolny) albo ze
            jak ktos zachoruje bo sie nie badal to ma sie leczyc za wlasne
            pieniadze i niech sobie za wlasne pieniadze zdycha w rowie razem z
            dziecmi.

            • nikki30 Re: idiotki versus argumenty 27.07.09, 11:58
              princess_yoyo napisała:

              > jak ktos zachoruje bo sie nie badal to ma sie leczyc za wlasne
              > pieniadze i niech sobie za wlasne pieniadze zdycha w rowie razem z
              > dziecmi.
              >

              Wiesz o tym w cywilizowanych krajach decyduje ubezpieczyciel, którego możesz
              wybrać.W Polsce póki co nie masz wyboru.Płacisz i nie wiele możesz wymagać, ale
              za to wymagają od ciebie obciążając cię dodatkowymi kosztami...
              • princess_yoyo Re: idiotki versus argumenty 27.07.09, 12:16
                nie bardzo rozumiem jak sie ma twoj komentarz do mojej wypowiedzi
                (przytoczony fragment jest wyrwany z kontekstu). i do calego watku
                tak szczerze mowiac.

                BTW, jedynym cywilizowanym krajem jaki znam gdzie decyduje
                ubezpieczyciel jest USA - system opieki zdrowotnej jest tam daleki
                od cywilizacji do jakiej przywyklismy w europie. i dlatego tez jakos
                nikt sie nie kwapi zeby ten system przyniesc na swoje podworko.
            • ahhna Re: idiotki versus argumenty 27.07.09, 18:37
              albo ze
              > jak ktos zachoruje bo sie nie badal to ma sie leczyc za wlasne
              > pieniadze i niech sobie za wlasne pieniadze zdycha w rowie razem z
              > dziecmi.

              Nie zrozumiałaś mnie. Jeśli ktoś bardzo chce zdychać, to nie mam na to
              wpływu, ani nic do powiedzenia, o ile ja nie ponosze kosztów, a dzieje sie
              to wskutek nieodpowiedzialności zdychającego. To była odpowiedź na
              argument, że jeśli chce się zdychać w rowie, to się ma do tego pełne
              prawo. Ja pierwsza argumentu zdychania w rowie nie uzyłam. I ja tam nikomu
              zdychania za darmo w rowie nie życzę, i własnie dlatego jestem za
              obowiązkowymi badaniami cytologicznymi.
              • princess_yoyo Re: idiotki versus argumenty 27.07.09, 19:50
                zdychanie w rowie pojawilo sie duzo wczesniej, wspomnialam o tym
                jako ze argument jest absurdalny.

                I ja tam nikomu
                > zdychania za darmo w rowie nie życzę, i własnie dlatego jestem za
                > obowiązkowymi badaniami cytologicznymi.

                a ja jestem przeciw obowiazkowym badaniom, jakimkolwiek (dlaczego
                napisalam powyzej). jestem natomiast za edukacja, promocja i
                powszechna dostepnoscia badan (np. 10-minutowa wizyta u pielegniarki
                w lokalnej przychodni zamiast wizyt u ginekologa), wysylaniem
                regularnych zaproszen na badania itd. sa to sprawdzone metody ktore
                z powodzeniem dzialaja w innych krajach, dlaczego w polsce potrzebny
                jest przymus?
                • lola211 Re: idiotki versus argumenty 27.07.09, 20:58
                  dlaczego w polsce potrzebny
                  > jest przymus?

                  Widocznie jestesmy narodem, ktory nie dorósł do samodzielnego
                  myslenia.
                • ahhna Re: idiotki versus argumenty 28.07.09, 22:42
                  Dlaczego w Polsce potrzebny jest przymus, pytasz. Może dlatego, że
                  nic innego nie działa. A nie działa może dlatego, że jesteśmy
                  zapóźnien cywilizacyjnie wobec zachodnich krajów. Komuna widać
                  zrobiła swoje.
                  • ewelina_1 Re: idiotki versus argumenty 28.07.09, 23:45
                    ahhna napisała:

                    > Dlaczego w Polsce potrzebny jest przymus, pytasz. Może dlatego, że
                    > nic innego nie działa. A nie działa może dlatego, że jesteśmy
                    > zapóźnien cywilizacyjnie wobec zachodnich krajów. Komuna widać
                    > zrobiła swoje.
                    Jawohl, trzeba więc nas pod przymusem ucywilizować.
                    Ahhna, to co prawda zaproszenie kierowane do innej osoby, ale sądzę, że też
                    bedziesz mogła z niego skorzystać:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,644,91761731,92216499,Re_Zaproszenie.html
                    Gdybyś chciała pisać, że nie skorzystasz, bo nie wyznajesz takiej ideologii, to
                    masz tu już odpowiedź:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,644,91761731,92219218,Re_Zaproszenie.html
                    Dodam, że wątek dotyczy właśnie przymusowej cytologii.
                    • lola211 Re: idiotki versus argumenty 29.07.09, 09:17
                      smile), to zaproszenie- bomba! Samo sedno sprawy.
          • nikki30 Re: idiotki versus argumenty 27.07.09, 11:53
            twojabogini napisała:

            Zakład, że w np
            > .
            > w call centers zaczną pracować nie studentki studiów zaocznych, tylko studenci?
            > Wzrost kosztów pracy kobiet czyni nas jeszcze mniej atrakcyjnymi pracownikami
            > dla pracodawców, zwłaszcza w kryzysie.

            W CC dalej będą pracowały kobiety tylko nie będą zatrudniane w ramach umowy o
            pracęsmileSpowoduje to wzrost zatrudnienia w szarej sferze i mniejsze wpływy do
            budżetu i ze składek.
          • paszczakowna1 Re: idiotki versus argumenty 27.07.09, 15:44
            > Oto rzeczowe argumenty:

            I to są faktycznie rzeczowe argumenty, a nie histeryczne wrzaski. Przekonałaś
            mnie. Tyle, że podejrzewam, że większego budżetu na profilaktykę (nie tylko raka
            szyjki macicy, ale w ogóle) się szybko nie doczekamy. Jakoś nie dociera, że nie
            tylko lepiej jest zapobiegac niż leczyć, ale i taniej.
          • ahhna Re: idiotki versus argumenty 28.07.09, 23:16
            To pewnie należałoby rzeczowo na nie odpowiedziećL:
            1. fakt, z tym nie ma co dyskutować.
            2. Jeśli 7,8 % to jest rekorodowy wynik już po kampanii
            informacyjnej na temat szczepionek, to śmiem wątpić, czy po szeroko
            zakrojonej kampanii informacyjnej (a było ich już trochę) wzrósłby
            ten odsetek o więcej niż kojejne może 2-3 %. Chodzi zaś zapewne o
            to, żeby odsetek ten wynosił znacznie więcej niż te marne 10 %.
            Zatem jeśli skutkiem ma być więcej niż 10 % badanych kobiet, to
            raczej żadna kampania informacyjna tego nie da. Może jesteśmy jednak
            zbyt zapóźnieni cywilizacyjnie.
            3. Jeśli budżet nie wytrzyma badań obowiązkowych raz w roku, to
            jeszcz nie znaczy, że nie należy robić nic. Może zatem rtaz na 3
            lata, a może dofinansować. I przede wszystkim fakt, że jesteśmy
            biednym krajem, to nie to samo co wdupiemanie kobiet przez
            polityków. Politycy coś w temacie kombinują. Nie za bardzo wierzę w
            kryształowe intencje polityków, ale to akurat świadczy na ich
            korzyść.
            4.Tu podałaś ewyliczenie, że nie stać polityków na taki altruizm.
            Odpowiedź na to powyżej. Natomiast co do przerzucania kosztów na
            pracodawców: czy naprawdę koszt 40-50 zł raz w roku to takie
            straszne obciążenie dla pracodawcy? Jeśli kobieta jest dobrym
            pracownikiem, nie wymaga badań kontrolnych raz w roku (bo jest w
            dobrej kondycji - częstotliwośc badań kontrolnych za każdym razem
            określa indywidualnie lekarz medycyny pracy -w przeciwieństwie do
            np. otyłego faceta z problemami krążeniowymi, który wymaga takich
            badań raz w roku) to czy naprawdę koszt cytologii to jest takie
            obciążenie? Moim zdaniem większym obciążeniem jest strata
            doświadczonej, kompetentnej pracownicy z powodu śmierci wskutek
            raka. Mojemu szefowi rozsypał się przez tę niepotrzebną śmierć cały
            zespół. Do dziś odczuwamy skutki tego.

            Należałoby pomyśleć o tym, jak sfinansować badania pozostałym
            kobietom: bezrobotnym, nieubezpieczonym itd. To jest problem.
            • ewelina_1 Re: idiotki versus argumenty 28.07.09, 23:37
              ahhna napisała:

              > Należałoby pomyśleć o tym, jak sfinansować badania pozostałym
              > kobietom: bezrobotnym, nieubezpieczonym itd. To jest problem.

              Mam świetny pomysł. Skoro pracujące są zmuszane pod groźbą utraty pracy, to
              trzeba też coś podobnego wymyślić wobec innych kobiet. Proponuje więc wysyłanie
              za takimi kobietami listów gończych. I tu dalej mam 2 propozycje:
              1. łapiemy oporną, zakuwamy w kajdanki i przy wszystkich prowadzimy do lekarza
              (jak ją wszyscy zobaczą to może chol.ra jedna następnym razem pójdzie na badania
              od razu). U lekarza oczywiście przywiązujemy do fotela, aby można było spokojnie
              zrobić badanie.
              2. po złapaniu wsadzamy taką do więzienia na miesiąc (decyzje sądu się załatwi).
              Jak po miesiącu nadal nie będzie chciała sie poddać badaniom, to trzymamy
              kolejny miesiąc. Aż do skutku. Oczywiście trzeba liczyć się z tym, że oporna
              jednostka może siedzieć w więzieniu dożywocie. Trudno, to będzie jej wybór.
              Co o tym sądzisz?
            • lola211 Re: idiotki versus argumenty 29.07.09, 09:09
              to czy naprawdę koszt cytologii to jest takie
              > obciążenie?

              Moj pracodawca zatrudnia okolo 200 kobiet, koszt badan jakies 10
              000 zl, w sytuacji, gdy ze wzgledu na kryzys tnie sie koszty, gdzie
              sie da, uwazasz to takie nic?
              • malila Re: idiotki versus argumenty 29.07.09, 09:34
                lola211 napisała:
                > Moj pracodawca zatrudnia okolo 200 kobiet, koszt badan jakies 10
                > 000 zl, w sytuacji, gdy ze wzgledu na kryzys tnie sie koszty,
                gdzie
                > sie da, uwazasz to takie nic?

                Żeby poczynić większe oszczędności w służbie zdrowia, proponuję
                nałożyć na pracodawców także obowiązek opłacania kosztów leczenia
                chorób kobiecych. Poza tym dlaczego tylko cytologia? Mammografia też
                niech będzie, gastroskopia, kolonoskopia. Tydzień badań na koszt
                pracodawcy. Wydaje mi się też, że na leży zacząć badać kobiety jak
                najwcześniej, żeby zdrowe dzieci rodziły - przyszłość naszego
                narodu. Piętnastolatki już chyba powinny zacząć się badać, nie
                uważacie? Szczególnie biorąc pod uwagę to, jak wcześnie rozpoczynają
                współżycie. Dziewczynkom nie powinno się wydawać świadectwa, jeśli
                nie zostaną gruntownie przebadane. Niech jak najwcześniej wiedzą,
                gdzie ich miejsce. tylko na czyj koszt? hmm... Państwo - nie, szkoła
                też nie, bo to też państwo. Wiem, wiem! Pracodawca matki! A jeśli
                matka nie pracuje, to pracodawca ojca. Niech ojciec wie, że ma córkę.
                • premeda Re: idiotki versus argumenty 29.07.09, 10:31
                  Jak tak sobie myślałam, że to mój pracodawca płaci za cytologię to
                  miałam niemiłe wrażenie, że państwo mnie traktuje jak prostytutkę.
                  To raz.
                  Po drugie alarmująco niskie statystyki nie obejmują tych kobiet,
                  które badają się prywatnie. Wiem bo dzwoniłam do przychodni, że nie
                  skorzystam z przesłanego mi zaproszenia, bo robiłam cytologie
                  prywatnie. W odpowiedzi, na sugestię, że niech wyślą to zaproszenie
                  komuś innemu usłyszałam: "A co nas to obchodzi!" Oczywiście
                  cytologię prywatnie robią w większości kobiety, które pracują. Tych
                  co teraz nie robią przymus robienia podczas badań okresowych i tak
                  nie obejmie.
                  Po trzecie są pracodawcy, których nawet byłoby stać opłacić to
                  badanie ale i tak 50zł będzie to dla nich kwota nie do przeskoczenia
                  i nie zatrudnią kobiet, argumentując to kosztem badań. w naszym
                  kraju wciąż spora grupa pracodawców siedzi mentalnie w XIX wieku.
                  Po czwarte chyba są inne chroby stanowiące większe zagrożenie
                  zarówno dla kobiet jak i mężczyzn, jeśli już jakieś przymusowe
                  badania chcą wprowadzać. Taka dyskryminacja kobiet lub mężczyzn
                  (zależy z której strony patrzeć) narusza przecież zasadę równości
                  społecznej.
                  Jednym słowem jestem na NIE!

      • ewelina_1 Manipulacje 28.07.09, 03:56
        echtom napisała:

        > > Mam gdzieś, że niepracujące kobiety na wsi się nie badają.
        >
        > Taka wypowiedź utwierdza mnie w przekonaniu, że nigdy nie
        > zostanę "feministką". Kwintesencja egoizmu i hipokryzji w wydaniu
        > osoby, której rzekomo zależy na dobru kobiet.

        Echtom, to co napisałaś, nazywa się manipulacją.
        Jednym z głównych powodów, dla których chcą wprowadzić przymus to niechęć do
        badań przez kobiety ze wsi (niestety, artykuły z metra już niedostępne). A ja
        nie mam ochoty ponosić konsekwencji za cudze czyny! Osobnym tematem jest już to,
        że nie wiem, w jaki sposób przymus badań dla pracujących kobiet ma zachęcić do
        badań niepracujące zawodowo kobiety ze wsi.
        Hipokryzją natomiast jest mówienie o cudzym dobru w połaczeniu z przymusem.
        Szanujesz samostanowienie jednostki? Prawo do wolności masz zapisane w
        konstytucji. Dlatego dla mnie kłóci się to z przymusem badań. Rozumiem, gdyby te
        badania związane byłyby z epidemią (typu: zarazić się stojąc w autobusie), ale w
        tym przypadku o takim czymś nie ma mowy.
        Sensowniejsza byłaby edukacja, a jej do tej pory właściwie nie było. Przy czym
        edukacja powinna się zacząć od lekarzy, ponieważ sama spotkałam lekarzy, którzy
        mimo regularnych wizyt nic o tym nie mówili. I sądzę, że nie byłam wyjątkiem.
        Więc w takiej sytuacji, skąd niby mają kobiety wiedzieć o potrzebie robienia
        tego badania?
        Powiem więcej, ile osób w Polsce wie, jakie badania i z jaką częstotliwością
        należy wykonywać?
        Robiłam jakiś czas temu badania na wykrywanie nowotworów u dzieci. Dowiedziałam
        się o nich przez przypadek. Sądzę, że wiekszość ludzi nawet nie wiedziała o
        takich badaniach, a mimo to chętnych było więcej niż miejsc. Podobnie jest jak w
        lokalnych wiadomościach mówią, że zakończył się "dzień ...(tu wstawić dowolne
        badanie)". Pytanie: dlaczego o tym mówią PO fakcie a nie PRZED? Czyżby obawa, że
        zainteresowanie może być zbyt duże? Bo ja właśnie tak odbieram tą całą
        profilaktykę NFZu. Nie wiem, ile razy w historii NFZu były wysyłane zaproszenia
        na cytologię. Ja dostałam raz. To za mało, aby wyciągać wnioski, że kobiety się
        nie badają.
        Więc może zrobić tak PRAWDZIWY program badań profilaktycznych, a nie pozorny?
        Może by tak np. w momencie rejestracji w przychodni dostawać małą ulotkę z
        rodzajem badań (jakie? jak często)? Albo podczas badań u lekarza rodzinnego?
        Przypominać o badaniach można też nawet SMSem, jak kiedyś o referendum w sprawie
        wstąpienia Polski do UE.
        Można też powiązać robienie badań ze składkami zdrowotnymi, coś podobnie jak w
        przypadku ubezpieczenia OC u kierowców: im dłużej bez wypadków tym niższe składki.
        Jeśli jednak mimo to, będa osoby, które nie będa chciały się badać, to nie widzę
        powodu aby je uszczęśliwiać na siłę przymusem badań. I to pod groźba utraty pracy!
    • twojabogini ewelina ma rację 27.07.09, 11:52
      Do eweliny:

      Zgadzam się z tobą, że przymusowa cytologia narusza prawa kobiet. Z mojej
      perspektywy wygląda to tak, że po pierwsze jako kobiety będziemy droższymi
      pracownikami (i tak już jesteśmy "ryzykowne"), po drugie po to k... płacę
      wysokie składki zdrowotne, żeby rząd mi zapewnił przynajmniej podstawowe badania
      profilaktyczne.
      Jestem gotowa pisać teksty skarg, petycji itp. jeśli tylko znajdą się osoby,
      które będą gotowa je przesyłać, rozpowszechniać, zbierać podpisy itp.
      Jeśli faktycznie jesteś zainteresowana zorganizowaniem takiej akcji, a nie był
      to tylko chwilowy wku.w, to daj mi znać na priv.
      Na początek powinno się przeprowadzić napisać rzetelna analizę sytuacji. Pisana
      na jej podstawie skarga powinna pójść na początek do RPO. Warto tez zadać parę
      pytań resortowi zdrowia oraz NFZ. Warto by też nawiązać kontakt z jakąś
      posłanką,posłem aby złożono interpelację w tej sprawie w Sejmie.
      Pozdrawiam


      • ahhna Re: ewelina ma rację 27.07.09, 18:43
        > Zgadzam się z tobą, że przymusowa cytologia narusza prawa kobiet.

        Ale nie przymusowa cytologia w ogóle, tylko ewentualnie przymusowo
        finansowana przez pracodawcę. Natomiast przymusowa cytologia powinna byc,
        i być sponsorowana przez państwo. Dla wszystkich kobiet. I o tym
        powinnysmy dyskutować, o to walczyć. Jeśli nie ma środków, aby robic to co
        roku, to może co dwa, może co trzy lata. Tylko że to nie jest ta dyskusja.
        tu argument w poscie autorki wątku był taki, że przymusowa cytologia w
        ogóle narusza prawo do godności kobiet.
      • ewelina_1 Re: ewelina ma rację 28.07.09, 04:03
        twojabogini napisała:

        > Jestem gotowa pisać teksty skarg, petycji itp. jeśli tylko znajdą się osoby,
        > które będą gotowa je przesyłać, rozpowszechniać, zbierać podpisy itp.
        > Jeśli faktycznie jesteś zainteresowana zorganizowaniem takiej akcji, a nie był
        > to tylko chwilowy wku.w, to daj mi znać na priv.
        Jestem zainteresowana, więc jak chcesz to możesz do mnie pisać na adres
        gazetowy. Z resztą, juz maile dostałam.
        Tak w ogóle to wróciłam dopiero w nocy do domu i pisze tu trochę z doskoku.
      • evee1 Re: ewelina ma rację - nie calkiem 28.07.09, 05:06
        Poniekad jestem przeciw takiemu rozwiazaniu, ale nie z powodu
        przymusu przeciwko, ktoremu tak burzy sie ewelina, tylko z powodu
        argumentow przedstawionych przez verdane - przymusowe badania dla
        pracujacych nie obejma tych kobiet, ktore tych badan nie robia,
        problem prywatnosci w malych miasteczkach itp.
        Argumentacja, ze trzeba czekac 2-3 tygodnie na wizyte jest malo
        przekonuwujacy, bo cytologia to nie wysypka, czy nagly przypadek i
        nie trzeba isc do lekarza w tym samym dniu kiedy sie wpadnie na ten
        pomysl. Wizyte mozna zamowic u lekarza nawet trzy miesiace
        wczesniej, jezeli wie sie, ze za te trzy miesiace minie rok czy dwa
        lata od poprzedniej cytologii.
        A, nikt chyba w tym watku nie poruszyl sprawy (chyba, ze
        przegapilam, ale watek dosc dlugi) co mialoby sie dziac gdyby wynik
        cytologii nie byl poprawny i jaki wynik uznawany bylby za poprawny?
        A jakby sie okazalo, ze wykryto komorki rakowe, to co? Zwolnic taka
        kobiete z pracy? Niby dlaczego? Wykrycie raka piersi czy innego
        niekoniecznie kwalifikuje kobiete jako niezdolna do pracy?
        Ludzie sie przeciez lecza i jezeli sa w stanie, to czesto nadal
        pracuja.
        A moze tylko fakt zrobienia cytologii mialby sie liczyc, a wyniki
        juz nie sa wazne? Inaczej widzialabym to jako kolejny argument dla
        pracodawcow, zeby kobiet nie zatrudniac. A juz kompletnie nie
        rozumiem, dlaczego to pracodawca mialby placic za cytologie swoich
        pracownic?
        Uwazam, ze znacznie lepsza zacheta bylby jakis zastrzyk finansowy
        dawany kobietow w przypadku zrobienia cytologii. Wtedy jest wieksza
        szansa, ze cytologie zrobia kobiety ze srodowisk biednych, emerytek,
        zagrozonych i mniej uswiadomonych, bo pieniadze jednak najlepiej
        przemawiaja do wyobrazni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka