Dodaj do ulubionych

pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna

17.08.09, 15:11
Syn dzisiaj wyjechał na kolonię-minęło dopiero kilka godzin a już wydzwania,
że mu się nudzi, żeby po niego przyjechać. Ma 9 lat i jest ogólnie nieśmiałym
dzieckiem. Bardzo trudno nawiązuje kontakty, ja wiem, że najgorszy jest
pierwszy dzień lub dwa, ale serce mi pęka jak mi jęczy do telefonu. UFFF...
wygadałam się,
ale wcale nie jest mi lepiej.
Pozdrawiam
Ula
Obserwuj wątek
    • wieczna-gosia Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 17.08.09, 15:20
      kaz mu wylaczyc telefon. I najlepiej oddac pani smile albo umowcie sie ze jeden
      telefon dziennie po 20 na pogaduszki i tyle.
    • kawka74 Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 17.08.09, 15:21
      Przez pierwsze dni prawie wszystkie dzieci jęczą (bez względu na to, czy łatwo im nawiązywać kontakty, czy są pierwszy czy drugi raz na kolonii) i nic w tym dziwnego, muszą odnaleźć swoje miejsce w grupie kompletnie obcych ludzi i w nowym miejscu.
      Syn okrzepnie, pozna kolegów, jęki się najprawdopodobniej skończą.
    • bablara Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 17.08.09, 16:08
      Dobrze ktos rdzi kaz mu wylaczyc telefon. Moj tez ma 9 lat i byl pierwszy raz na
      kolonii i tez slabo nawiazuje kontakty. Kurcze pierwszej nocy to ciagle wysylal
      smsy ia o 2.30 w nocy zadzwonil. Zalamka. Umowilismy sie,ze bedzie do nas raz
      dziennie dzwonil i nigdy popoludniu, bo przed samym snem zabardzo sie rozklejal.
      Dzwonil zaraz po sniadaniu i juz pozniej bylo oksmile
    • ula2_24 Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 17.08.09, 16:52
      Dzięki, może faktycznie umówię się z Młodym na jeden góra dwa telefony dziennie,
      a jak przekroczy limit bez ważnego powodu, odda telefon opiekunce. Ja wiem, że
      to ciężka i stresująca sytuacja, ale jak zadzwonił, żeby Go zabrać to inne
      dzieciaki było słychać roześmiane i dlatego mam takiego doła. Ze inne się bawią
      a On cierpi...
      No ale zobaczymy co będzie dalej, na razie cisza od dwóch godzin
      • dlania Pytanie na marginesie 17.08.09, 21:24
        Po co wysyła sie takie małe i niesmiałe dzieci na kolonie? Żeby nabrały
        pewności, poznaly swiat, coś jeszcze?
        • kawka74 Re: Pytanie na marginesie 17.08.09, 21:27
          Często dzieci same chcą.
          Ja zawsze bardzo chciałam (pierwsze kolonie zaliczyłam jako siedmiolatka), a potem jojczałam.
        • ula2_24 Re: Pytanie na marginesie 17.08.09, 21:36
          Bo chce na przykład.Chciał zobaczyć, spróbować jak to jest więc pojechał. Skąd
          miał wiedzieć jak będzie skoro nigdy nie wyjeżdżał. Na razie jest spokój, więc
          jestem dobrej myśli.
          • dlania Re: Pytanie na marginesie 17.08.09, 21:49
            Acha.ja na pierwsza kolonie pojechałam w wieku juz niejojczącym, stąd moj brak
            zrozumienia sytuacjiwink
      • czar_bajry Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 17.08.09, 22:27
        Dobrze będziesmile
    • asieksza Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 18.08.09, 01:02
      Przeżywałam to dwa lata temu. Syn po pierwszej klasie pojechał na
      obóz harcerski ze swoją panią ze szkoły i dobrym kolegą. Ciągle
      dzwonił, że chce do domu, że nie może zasnąć , płakał.Serducho mi
      się kroiło ale namawiałam żeby został, dzwoniłam nawet do pani jak
      się bał bo była burza. Byliśmy u niego w odwiedzinach, było ok ale
      jak chcieliśmy wracać to chciał z nami. Przekonaliśmy żeby został.
      Wrócił nawet zadowolony ale na razie na żaden obóz nie chce jechać.
      Syn na obóz sam bardzo chciał jechać, wcześniej był na zimowisku i
      było ok ( wszyscy bardzo go chwalili, był najmłodszy i bardzo
      dzielny, czasem popłakiwał gdy dzwoniłam ale pani mówiła , że poza
      tym jest ok. Wrócił super zadowolony ). Myślę, że w rozmowach ważne
      jest aby dziecię opowiadało o pozytywach swojego pobytu. Teraz wiem,
      że moje dziecie lepiej czuje się na wyjeździe gdzie większość czasu
      jest zorganizowana, dużo wycieczek , zwiedzania. Na obozie dzieci
      się nudziły, pogoda nienajlepsza a organizacja raczej kiepska (
      jedyne pozytywne wydarzenie przez tydzień to wieczorna wycieczka po
      lesie ). Myślę, że warto poczekać
      • emilly4 Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 18.08.09, 02:13
        Ja pojechalam na swoje pierwsze kolonie tez w wieku 9 lat. Caly
        pobyt byl bardzo dlugi, bodajze 3 tygodnie. Wtedy nie bylo
        telefonow, pisalo sie do rodzicow listy, kartki (ktorych pozniej nie
        wysylalam wink )i dzwonilo z butki telefonicznej jak mama kupila
        karte smile Nigdy nie zapomne tego wyjazdu, bylo mnostwo dzieciakow
        chyba z 80, spalismy po kilka osob w domkach nie zadnej szkole, bylo
        spzatanie pokoi, spartakiady, chrzest kolonijny, Jasne, ze
        tesknilam, mama przyjechala w jedna niedziele w odwiedziny to sie
        poplakalam, ale potem poszlismy z grupa na lody i zapomnialam o
        smutku...jak wrocilam to przezywalam ten wyjazd jeszcze reszte
        wakacji. Nauczylam sie sama o siebie dbac, musialam dysponowac
        pieniedzmi ktore dostalam, wyprac rzeczy, nauczyc sie wychodzic
        przez waskie okna wieczorami wink Moje wyjazdy na kolonie, a pozniej
        obozy zakonczylam we Wloszech w wieku 18 lat.
        Nigdy nie zalowalam, chociaz do odwaznych tez nie nalezalam.
        Jak tylko syn wroci z wyprawy zapytaj go koniecznie jak bylo, co mu
        sie najbardziej podobalo, tak zeby w przyszlym roku tez chcial
        pojechac smile
        Juz sama mam stracha przed wypuszczaniem mojej corki na samotne
        wyprawy na podworko... wink
    • ula2_24 Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 19.08.09, 13:47
      Witam ponownie, dzisiaj dopiero trzeci dzień, ale jest chyba coraz gorzej, syn
      cały czas marudzi, ograniczyłam mu ilość telefonów, a i tak pierwsze pytanie
      jakie zadaje to czy odbierzemy go w piątek. Zadzwoniłam dzisiaj do dyrektorki i
      twierdzi, że jest wszystko ok. Od wczoraj miała Go trochę poobserwować. I teraz
      nie wiem czy Młody bierze nas na litość czy faktycznie jest Mu tak źle.
      • tabakierka2 to dopiero trzeci dzień pobytu? 19.08.09, 13:54
        dałabym jeszcze czas dziecku na integrację.
        Kiedy jechałam pierwszy raz na kolonie miałam 12 lat, więc właściwie
        byłam już duża. Też płakałam rodzicom, tyle, że mogliśmy dzwonić
        wyłacznie z pokoju pani Kierowniczki, która podsłuchiwała i
        komentowała rozmowy, więc starałam się być dzielnabig_grin
        a macie możliwość żeby go odwiedzieć w weekend?
        Moi rodzice mieli fajny patent - zawsze kiedy czekaliśmy na autokar
        przed wyjazdem, pomagali mi poznać kogoś, kto też jechał sam i
        zwykle z tą osobą zaprzyjaźniałam się już podczas drogi w autokarze.
        Na miejscu było łatwiejsmile
      • kawka74 Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 19.08.09, 14:22
        Ale to trzeci dzień dopiero, marudzenie nie ustaje po pierwszej dobie.
        Jeśli dyrektorka jest sensowna, udzieli Wam paru istotnych informacji - czy ktoś synowi dokucza, czy nie bierze udziału w zabawach, bo go nie chcą, czy dlatego, że sam nie chce, czy może nie dogaduje się z wychowawcą, itd. itp.
        Możliwe, że Twój syn jest z góry nastawiony na wcześniejszy powrót, bez względu na to, jak fajnych ma kolegów i czego się na kolonii nie robi (miałam i takich podopiecznych).
        Miej rękę na pulsie, ale daj koloniom szansę wink
        • ula2_24 Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 19.08.09, 15:01
          Ja jestem od wczoraj kłębkiem nerwów, nic tylko do domu, do domu... W ogóle nie
          dociera do Niego co Mu mówimy, nie daje nic od siebie, jest totalnie bierny.
          Mówi, że nie może znaleźć kontaktu z chłopcami z domku bo są starsi, że
          odganiali Go od siebie to teraz nie chce brać udziału w zabawach, ale sam z
          siebie też nie pójdzie bo jest bardzo nieśmiały. Dzisiaj mi się spytał co on za
          to może że taki jest. Poprosiłam dyrektorkę, żeby opiekunka ciągnęła Go do
          zabaw, do dzieci. Właśnie dzwonił i jak zwykle do domu, jęczy że hej, mi już
          brak argumentów
          Na panie też się żali ale ile w tym prawdy? Powiedziałam dyrektorce, że ma
          zwrócić uwagę jak się odnoszą panie do dzieci, bo według niego krzyczą i wyzywają.
          Głowa mi pęka, a odnośnie odwiedzin to możemy jechać w piątek rano, ale wiem, że
          na 100% wróci z nami. Jak z Nim postępować?
          • chloe30 Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 19.08.09, 15:31
            Wiesz, ja całe życie jeździłam na kolonie z mamą - może ze dwa razy
            byłam sama podczas obozów zagranicznych. A tak mama była w tym samym
            budynku, mogłam do niej pójść w każdej chwili i NIENAWIDZIŁAM
            kolonii.
            Owszem, po koniec miałam znajomych w grupie, czasem nawet dobrze sie
            bawiłam, ale nie było dnia, żebym nie błagała mamy o zwolnienie mnei
            z grupy i zabranie gdzies ze sobą. I nak 8 razy po dwa miesiące... sad
            Więc weź pod uwagę, że twój syn może być podobny, naprawdę tam
            cierpi i trzeba go zabrać, bo po prostu nie lubi takich dzieciowych
            spędów.
            Wiem, że nie pocieszyłam, ale może być tak, że lepiej m=go zabrać -
            po co ma się męczyć?
            • ula2_24 Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 19.08.09, 15:36
              do piątku i tak musi wytrzymać, bo wcześniej nie dam rady tam jechać, ale już
              postanowione, że pojedziemy i najprawdopodobniej zostaniemy do soboty, zobaczymy
              jak tam jest i...
              wrócimy wszyscy razem.
              chyba, że zdarzy się cud.
          • kawka74 Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 19.08.09, 15:58
            Jak to było, zanim pojechał? Rozmawialiście o tym? Co mu mówiliście? Czego on oczekiwał? Z jakim nastawieniem pojechał?
            Wydaje mi się, że głównym problemem jest to, że nie dogadał się z kolegami z domku. Z własnych i cudzych doświadczeń wiem, że jeśli się już znajdzie bliższą koleżankę czy kolegę czy jakoś się zaktowiczy w grupie, jest o wiele wiele łatwiej.
            Jeśli chodzi o panie, dowiesz się sama podczas odwiedzin, ile jest prawdy w opowieści Twojego syna. W takim stanie ducha byle pierdoła urasta do rozmiarów góry.
            • ula2_24 Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 19.08.09, 16:27
              Rozmawialiśmy dużo, opowiadałam jak to może być, też kiedyś jeździłam na
              kolonię. Ale faktycznie syn ma trudny charakter, jest bardzo nieśmiały, uparty,
              wszystko robi powoli taki mały flegmatyk. Ale nikt go nie zmuszał, chciał
              jechać, nawet zbytnio nie denerwował się przed samym wyjazdem. Sama już nie wiem
              o co może chodzić.
              • kawka74 Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 19.08.09, 16:33
                Pierwsze wyjaśnienie, jakie mi się narzuca (i najczęściej jest prawdziwe), to brak porozumienia z kolegami. To naprawdę potrafi zepsuć cały pobyt. A to, że syn jest uparty i nieśmiały, nie ułatwia sprawy ani jemu, ani kolegom.
                Pojedziecie, pogadacie, sami zobaczycie, jak jest.
                • verdana Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 19.08.09, 20:25
                  No cóż, od moich pierwszych i ostatnich kolonii minęło lat 40. Do
                  dzis wspominam je jako jedno z paskudniejszych przezyć dziecinstwa.
                  Nuuda - to raz. Dwa - strasznie tesknilam za rodzicami. Trzy -
                  jedzenie było przymusowe, trzeba bylo zjeść wszystko, a ja już wtedy
                  pilnowalam wagi.
                  • ula2_24 Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 19.08.09, 20:38
                    Zadzwonił do mnie przed chwilą syn tak podekscytowany, że aż mnie zamurowało.
                    Była u niego pani dyrektor i zaproponowała przeniesienie do innego domku, tam
                    gdzie są jego koledzy z autobusu i zjadła z nim kolacje no po prostu byłam w
                    szoku, bo pierwszy raz opowiadał coś ze szczęściem w głosie. Wychodzi na to, że
                    towarzystwo było dla niego nieodpowiednie (jak pisałam wcześniej starsi i już na
                    samym początku nie dopuścili go do siebie) oraz zainteresowanie pani zrobiło
                    swoje. Pierwszy raz nie wspomniał o powrocie do domu. Obym się nie przeliczyła i
                    w końcu zaczął się czas fajnych wakacji.
                    Pozdrawiam i dziękuję wszystkim za słowa wsparcia.
                    • tabakierka2 :) wiedziałam, że tak będzie:) 20.08.09, 07:41
                      widziszsmile
                      to, co mówiłam - zwykle tak właśnie jest, że wystarczy dziecko
                      wysłuchać, okazać mu troszkę zainteresowania i już jest lepiejwink
                      Jeździłam na kolonie (później na obozy) do 18r.ż. Strasznie żałuję,
                      że pierwszy raz wyjechałam jako 12latka. Prawda jest taka, że
                      czasami odnajdujesz swoje miejsce w grupie, a czasami masz jedną
                      koleżankę/kolegę... Twój syn się zaaklimatyzuje - daj mu szansę.
                      A jak do niego pojedziecie, to może od razu ustalcie, że może z Wami
                      wrócić, ale w domu będzie się nudził, a tu ma kolegówwink
                    • kawka74 Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 20.08.09, 09:41
                      ychodzi na to, że
                      > towarzystwo było dla niego nieodpowiednie

                      A nie mówiłam?
                      Dobrze, że trafiła się sensowna opieka i umieli to załatwić.
                    • gaskama Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 20.08.09, 09:56
                      Ula, syn sąsiadki, 9-latek, właśnie jest na koloniach. Po pierwszych
                      dniach chciał wracać. Okazało się, że był w pokoju 3-osobowym z
                      dwójką braci, którzy go teroryzowali. Po przeniesieniu do innego
                      pokoju (po interwencji mamy), chłopak już nie chce wracać do domu.
                      • ula2_24 Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 20.08.09, 13:23
                        Powiem szczerze, że byłam nastawiona na jego powrót. Ale moja wczorajsza poranna
                        interwencja się opłaciła, chociaż dopiero wieczorem dyrektorka i opiekunka z nim
                        porozmawiały i dzisiaj rano został przeniesiony do innej grupy, ale wczoraj
                        wieczorem to było inne dziecko, tyle szczęścia i zadowolenia było w jego głosie,
                        że w końcu ktoś się nim zainteresował, że ktoś poświęcił trochę czasu tylko jemu.
                        Jutro do niego jedziemy, ale już powiedział, że chyba zostanie do końca koloni.
                        I ile może zrobić trochę zainteresowania ze strony wychowawcy.
                        Jeszcze raz wszystkim dziękuję za wpisy.
    • ula2_24 Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 20.08.09, 17:15
      WYSIADAM!!!
      Poobiednia rozmowa znowu była niezbyt nastrajająca dla mnie. Jestem zdecydowana,
      żeby go zabrać do domu jak tylko o tym napomknie, nie daję już rady, jedziemy
      tam jutro do południa i stwierdziłam, że jak tylko raz powie że wraca to
      wsiadamy do samochodu i wracamy. Ileż mogę go przekonywać, że będzie fajnie, jak
      on zmienia zdanie co chwilę. Został przeniesiony to teraz jedzenie mu nie
      odpowiada a rano był taki szczęśliwy.Co ja mam robić bo już tego nie ogarniam.
      • babcia47 Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 20.08.09, 18:10
        pojedź, zostaw dziecko na kolonii, zabierz telefon
        ..nie bedzie widzów nie będzie teatru..nie będzie do kogo
        dzwonic zacznie żyć życiem obozowym, integrowac z kolegami szukac
        zajęcia i atrakcji.. a nie wydzwaniać do mamy
        • ula2_24 Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 20.08.09, 18:22
          Łatwo powiedzieć zabierz telefon, ale gdyby nie miał telefonu nie wiedziałabym,
          że nie może dogadać się z kolegami, jest cały czas sam, bo inni go odganiają...
          A tak mogłam interweniować u dyrekcji, bo opiekunka nawet się nie zapytała
          dlaczego cały czas jest na uboczu, zero zainteresowania.
          • kawka74 Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 20.08.09, 18:46
            Uzgodnij z opiekunką, żeby syn oddał jej telefon i koniec marudzenia o dowolnej porze dnia i nocy, tylko telefony o umówionej godzinie raz na dwa dni i tyle.
            Albo faktycznie lepiej go od razu zabierz, bo inaczej będzie utyskiwał na wszystko, na co tylko może, przez cały turnus.
            Jak długo on tam ma jeszcze być?
            • ula2_24 Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 20.08.09, 18:55
              29 powrót, też sądzę, że winą jest za częsty kontakt telefoniczny, ale tata to
              dopiero jest oburzony jak to mówię
            • dlania Re: pocieszcie mnie-pierwsza kolonia syna 20.08.09, 18:57
              Ula, szczerze kibicuje twojemu synowi, żeby juz mu sie układało na tej kolonii.
              Normalnie jak czytam twoja relcję to się denerwuję, mogę sobie tylko wyobrazic,
              jak cie to musi stresowac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka