blacha01
03.01.10, 16:35
Byliśmy głodni bo głodni ale jakoś to przeżyliśmy.
Mina właścicieli bezcenna!
Kelnerka jak by jej coś pod nosem śmierdziało, właściciele jak by tam jakąś
karę odrabiali, strach o coś poprosić, wszystko z wielką łaską, zapłacone
mieliśmy za posiłek a na noworoczne śniadanie dostaliśmy suchy chleb, herbatę
i parówki o masło trzeba było prosić. Dopiero awantura tą sytuację zmieniła.
Pokoje fajne, ciepłe szkoda że śmierdziała pościel jakąś stęchlizną lub mokrym
psem, biegało tam jakieś czarne bydle i to może jego włosy ściągaliśmy z
jedzenia...
Jak koleżanka w ciąży poprosiła o herbatę bo dla niej zabrakło to pani
powiedziała że to nie 5 gwiazdkowy hotel heh
Ale to nic dobrze że nie daleko jest fajna pizzeria.
Pani mogła nas uprzedzić że to będzie wegetacja to byśmy coś ze sobą zabrali.
Sylwester udany bo było fajne towarzystwo a gospodarze niech tam się kiszą
dalej tyle piją i oszczędzają na torebce herbaty.