Dodaj do ulubionych

Trochę o MIŁOŚCI

IP: 212.244.184.* 12.06.02, 13:05
Czy zastanawialiście się kiedyś, czym jest miłość i czy ma nieśmiertelną duszę.
Kto nie kochał nigdy, nie zrozumie tego czym ona jest naprawdę. Dla mnie miłość
jest jak bukiet majowych kwiatów. Jak pięknie jest złożyć taki bukiet u stóp
tej Jedynej, Wybranej. Ja błogo jest zapomnieć o świecie realnym i zamieszkać w
bajkowym świecie marzeń utkanym z płatków różnobarwnych kwiatów, wypełnionym
ich odurzającym zmysły zapachem. Lecz jakże często życie realne brutalnie
wdziera się w ten idealny świat, próbuje go zburzyć, wyrwać nas z pięknego snu.
Myśli o stracie ukochanej osoby są jak wiązanka żałobna położona na marmurowej
płycie, pod którą żywcem pogrzebano marzenia. Wśród nich i to najpiękniejsze
marzenie - o nieśmiertelności miłości. Wiązanka ta powoli więdnie, myśli stają
się wspomnieniami, a jeszcze potem wyschłą, kruchą i bezkształtną gmatwaniną
tego, co kiedyś było zielonymi, soczystymi łodygami i liśćmi. Pewnego dnia
grabarz zmiata szufelką resztki do wiaderka i wysypuje na cmentarny śmietnik,
gdzie błąkają się one pośród pożółkłych skrawków papieru i wypalonych świec.
Wierzę, że prawdziwa miłość wiecznie pachnie majowymi kwiatami, które wyrastają
z głębi serca. A na cmentarzu chowane są tylko stracone złudzenia, lecz nigdy
miłość.
Obserwuj wątek
    • orissa Re: Trochę o MIŁOŚCI 12.06.02, 13:28
      Miłość... Uczucie to wiąże ludzi więzią niewidzialną, magiczną, wspaniałą...
      Zwykła szara rzeczywistość zaczyna mienić się feerią barw...
      Życie nabiera sensu...
      Uśmiech rozświetla zmęczoną twarz, gdy oczy patrzą na ukochaną osobę...
      Wszystko zdaje się być piękniejsze...
      Miłość...
      niewidzialna ręka malarza nadająca koloru obrazom, przedmiotom, ludziom...
      czarnej marnej egzystencji...
      Pod jej wpływem dostrzega się niezwykłość w sprawach jak najbardziej
      zwyczajnych...
      wszystko jest inne choć takie samo...
      A za co kochamy? Kogo kochamy? Po co kochamy? Jak kochamy?
      Pytania proste, krótkie i rzeczowe, a odpowiedź...
      Kochamy tak po prostu. Każdy kogoś. No bo tak. Zupełnie zwyczajnie.
      I wszystko stało się jasne. Kochamy za nic Kogoś, nie wiedząc właściwie
      dlaczego ani jak. Czyż nie tak?
      Ależ właśnie tak.
      Rodzajów miłości jest tyle, ilu ludzi na Ziemi. Każdy kocha Kogoś, kocha
      inaczej, na swój własny sposób.
      Kochamy Rodziców, Przyjaciół, Psa, Ojczyznę... ogółem mówiąc ludzi i
      przedmioty, wszystko to, co nas otacza.
      Kochamy z wzajemnością lub bez... niestety tak też się zdarza i jest to chyba
      największe duchowe cierpienie człowieka...
      Ból, niespełnienie, wewnętrzne rozdarcie, żal... trudno opisać uczucie, które
      towarzyszy odrzuconemu człowiekowi.
      Każdy przeżywa je na swój własny specyficzny sposób, każdy inaczej.
      Tak jak są różne miłości, tak i różne "odrzucenia"...

      • Gość: ARTUR Trochę więcej o MIŁOŚCI IP: 212.244.184.* 12.06.02, 13:46
        Miłość Ojczyzny jest świętym obowiązkiem, miłość do rodziców – Bożym
        przykazaniem, miłość do kobiety – wyborem duszy!!! Dziwna jest ludzka
        egzystencja i dziwny jest człowiek....
        Istota ludzka z wody i białka, której ostatecznym przeznaczeniem jest anatomia
        grobu.
        Lecz zanim nastąpi KONIEC, jest czas na życie i przede wszystkim czas na
        MIŁOŚĆ. Bo czymże jest życie bez miłości. Chyba tylko wegetacją?
        Dziwne jest życie ludzkie przetykane cierpieniem i przyjemnością, chwilami
        radości i smutków, łez i uśmiechów, melancholii i ekstazy...
        Cudowny obraz ludzkiego życia wypełniony treściami, formami, kolorami, ...
        pięknem i brzydotą zarazem, ... czasem niestety pustką.
        I miłość! Ten szczególny dar życia, wyjątkowe doznanie i ostateczne
        doświadczenie.
        Łączy w sobie magię ludzkiego umysłu i naturę ludzkiego ciała.
        Miłość, ta potęga czasem uroczysta i majestatyczna.
        Jest jednocześnie czymś szlachetnym, wzniosłym, czymś zbożnym, godnym szacunku,
        czymś świętym.
        lecz miłość to też szaleństwo, jeśli nie absurd ... ... zakazany owoc i
        przygoda w krainie zła.
        Godni są podziwu ci wielcy grzesznicy, luminarze przyjemności, żyjąc pełnią
        życia, czerpiący z niego pełnymi garściami, kontemplujący chwile doznanej
        rozkoszy, królowie życia unurzani w rozpuście.
        I z drugiej strony ... moraliści – spętani konwenansami, schowani za palisadą
        pozorów, własnych zahamowań i uprzedzeń, bezustannie tracący czas na próżne
        dywagacje. Dla nich miłość to tylko pretekst do banalnych piosenek i pustych
        frazesów.
        Prawdziwym sensem życia ludzkiego jest poszukiwanie MIŁOŚCI. Dzięki niej można
        zrealizować nie tylko „obowiązek wobec gatunku”, ale nade wszystko doświadczyć
        spełnienia w wymiarze osobistym. Miłość nie jest tylko i wyłącznie wytworem
        ludzkiego mózgu, procesem neurochemicznym, w którym biorą udział produkowane
        przez organizm substancje chemiczne, których skład i działanie można
        przeanalizować.
        Miłość to nie tylko dar od natury dany człowiekowi po to, aby kopulacja była
        mniej trywialna.
        Wierzę, że miłość naprawdę istnieje. Inaczej świat, cywilizacja i kultura
        ludzka byłyby tylko sztuczną dekoracją w teatrze życia, gdzie grałoby się tylko
        tandetne komedie lub według innych świat byłby tylko układem ożywionej i
        nieożywionej materii, który napędzają i ukierunkowują procesy chemiczne,
        fizyczne i biologiczne.
        Łatwo jest przelewać na papier własne poglądy, jeszcze łatwiej zasłyszane
        opinie innych.
        Lecz jakże trudno jest wyrazić własne nadzieje, pragnienia, oczekiwania,
        uczucia, obawy, tęsknotę, niepewność ...
        Jak trudno jest przezwyciężyć zażenowanie, wyzbyć się leku, otworzyć serce
        przed nieznajomym wędrowcem, zedrzeć z siebie okalający duszę płaszcz
        anonimowości. Jak trudno jest otworzyć się na prawdziwa miłość!!!
        Dla mężczyzny jedynym prawdziwym źródłem miłości jest kobieta. Istota prosta i
        jednocześnie tak bardzo skomplikowana, eteryczna i cielesna zarazem, jakże
        trudna do „rozszyfrowania”.
        „Serce kobiety jest jak ocean” – nieprzeniknione, niezgłębione, tajemnicze ...
        Jednak ten, któremu uda się w nim zanurzyć, zachłysnąć, poczuć jego smak,
        dosięgnąć jego dna, ten będzie mógł powiedzieć u kresu swoich dni: „ŻYŁEM!!!
        Naprawdę żyłem a życie moje miało sens i cel”.
        Nigdy nie należy rezygnować z poszukiwania prawdziwej miłości, bo wytrwałość
        zawsze będzie nagrodzona, a przez życie zawsze należy iść spoglądając naprzód,
        nie oglądając się wstecz.
        Nie warto rozdrapywać ran przeszłości, zatruwać duszy rozterkami utraconej
        iluzji szczęścia.
        Ten kto żyje teraźniejszością i w przyszłości upatruje nadziei i odmiany na
        lepsze prędzej czy później, ale zawsze, znajdzie to, czego szuka.
        Trzeba żyć i śmiało dążyć do wyznaczonych celów. Jak rybak, który wytrwale
        zarzuca sieci na morskie głębiny, licząc w duszy na to, że mu dziś właśnie
        szczęście dopisze, nagradzając jego trud obfitym połowem.
        Lub jak myśliwy, który wytrwale tropi zwierzynę, nie bacząc na głód i
        zmęczenie, na to, że mu nogi odmawiają posłuszeństwa, że brak mu tchu, nie
        zważając na to, że chaszcze ranią mu twarz.
        Lub też jak poszukiwacz złota z zagubionej kopalni gdzieś w Górach Skalistych,
        który każdego dnia od świtu do zmierzchu przerzuca na próżno tony gruzu
        skalnego, ale w duszy wie on dobrze, iż nadejdzie w końcu jego szczęśliwy
        dzień, że życie jego wkrótce się odmieni.
        • Gość: jaszk Re: Trochę więcej o MIŁOŚCI IP: *.waw.cdp.pl 12.06.02, 13:51
          dobre, tylko trochę za krótkie...
        • orissa Re: Trochę więcej o MIŁOŚCI 12.06.02, 13:53
          Jeżeli miłość twoja nie ma żadnych szans, powinieneś zamilknąć... Bo nie należy
          mieszać miłości z niewolnictwem serca. Miłość, która prosi, jest piękna, ale
          ta, która błaga, jest uczuciem lokajskim.
          • Gość: ARTUR Re: Trochę więcej o MIŁOŚCI IP: 212.244.184.* 12.06.02, 14:20
            Wiem, że prawdziwa miłość jest zawsze gotowa do poświęceń, a nawet do
            wyrzeczenia się dla jej własnego dobra różnych życiowych dążeń, przyjemności.
            Prawdziwa miłość jest trudna, bo prawdziwe życie jest trudne. Lecz miłość
            prawdziwa jest też szlachetna i jako taka nie ma nic wspólnego z uniżonością,
            płaszczeniem się, żebraniem, skąmleniem.
            • strefa_ciszy Re: Trochę więcej o MIŁOŚCI 12.06.02, 15:01
              Długie lata, siedząc w sieci rozmyślałem często o tym
              Czego ludzie tam szukają, nic nie mają do roboty ?
              Będąc tym zaciekawiony, wciąż szukałem odpowiedzi
              Rozmawiałem, żartowałem, żyłem pośród tej gawiedzi
              Lecz niestety, pośród tych tysięcy różnych, dziwnych osób
              Po tysiącach rozmów, żartów, gdzie połapać się nie sposób
              Nie znalazłem odpowiedzi, i wciąż nurtowało mnie pytanie
              Czemu ludzie miast pracować, żyć w realu, jeść śniadanie
              Wolą zostać niewolnikiem, być poddanym który zbiera baty
              Tej machiny która zwie się internetem i tak zwane róże czaty

              Gdy pewnego dnia jak zwykle wszedłem w jeden z tych programów
              I zacząłem szukać kogoś, z kim bym mógł pogadać szczerze
              O pogodzie , modzie, życiu o dziewczynach lub o wierze
              Już nie wierząc że to mi się uda kiedyś, wyłowiłem z pośród wielu, CIEBIE
              Nasza pogawędka krótka nie spełniła mych nadziei, wobec siebie
              Nawet jakiś czas nie próbowałem, szukać Ciebie w tym kociołku
              I nie gniewaj się że tak mówię, bo tak było mój aniołku
              Ale gdy kolejny raz zastukałem do twych wciąż otwartych drzwi
              Gdy kolejny raz porozmawiałem z Tobą, coś mną tknęło, dziwnie brzmi ?
              Już nie chciałem szukać ani ludzi, rozmów, żartów ani innych odpowiedzi
              Chciałem tylko Cię usłyszeć, chciałem tylko z tobą mówić w całej sieci

              Ty sprawiłaś ze mój świat się bardzo zmienił, Ty przyczyną jesteś tego
              Że już nie chcę szukać prawdy, że już innych nie chcę być kolegą
              Mógłbym zostać Twoim przyjacielem, i tak pewnie miało być
              Ale stało się inaczej, los z nas zakpił, świat zwariował, chce się wyć
              Nie wiem czemu tak się stało, może sprawił tak zły los lub świat
              Wciąż zadaję to pytanie, po co zetknął nas ze sobą życia kwiat
              Nie wiem co Ty o tym myślisz, nie wiem albo nie chcę wiedzieć
              Ty masz swoje młode życie, ja mam swoje, nie wiem co powiedzieć
              Myślę że tak musi zostać, nasza przyjań przetrwa każdą burzę
              Nawet kiedy już się nie spotkamy, Wspomnę Cię jak najpiękniejszą różę.

              Już nie szukam odpowiedzi, już wiem co tak ciągnie ludzi w necie
              To jest inna rzeczywistość, nierealna, najpiękniejsza w świecie
              Chciałbym kiedyś zasnąć wiecznie, i obudzić się w tym kraju
              W którym mógłbym spotkać Ciebie, żyć beztrosko tak jak w raju
              Ale świat realny ciągle mi o sobie przypomina i powraca
              Budzę się i wszystko niknie, pozostaje szarość życia, praca
              Jestem teraz niewolnikiem, takim jakich tu są setki, tysiące, miliony
              Stałem więźniem się sieciowym, jestem całkiem zniewolony
              Jedna tylko rzecz mnie cieszy, w tej niewoli upragnionej i tak słodkiej
              To kopertka od dziewczyny, której nijak już nie będę mógł zapomnieć
              I choć wiem że kiedyś znikniesz, jak mgła się rozpłyniesz w dali
              To pamiętać Ciebie będę, choćby świat się mój zawalił.

              Dla Ciebie Ori, Świecąca Najjaśniej wśród gwiazd...

              • Gość: *** Re: Trochę więcej o MIŁOŚCI IP: 128.241.245.* 13.06.02, 09:23
                Woww.... :-)
              • Gość: ARTUR Re: Trochę więcej o MIŁOŚCI IP: 212.244.184.* 13.06.02, 09:38
                Spoglądam na zachód słońca
                Przez szyby koloru Twych oczu
                Zasłony z waty cukrowej
                Stoję w mym domku z marzeń
                Na wysokiej co stoi skale
                Patrzę na horyzont daleki
                Ocean kładzie się do snu
                Słyszę ciszę w pustym pokoju
                Choć serce moje nasłuchuje Twych kroków
                Zmysły mam wyostrzone
                Oczy przykryte zasłoną rzęs
                Ściany z lodu przenikają mnie dreszczem
                Okryty całunem z pajęczyny
                Opieram dłoń na skroniach
                Serce moje gorące – ogrzeję nim cały domek
              • Gość: skorik Re: Trochę więcej o MIŁOŚCI IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 13.06.02, 13:41
                .....ehhhhh, aż....nie powiem...
                • orissa Re: Trochę więcej o MIŁOŚCI 13.06.02, 17:47
                  Miłość wirtualna? Cóż to takiego?

                  Jak wiadomo Internet zrewolucjonizował komunikację i jest obecnie najbardziej
                  niesamowitym i wszechstronnym źródłem informacji. Obecnie w Internecie
                  zabiegany i zapracowany człowiek zrobić prawie wszystko: od wysłania znajomemu
                  kartki urodzinowej, poprzez obejrzenie filmu, którego jeszcze nie wyświetlają w
                  kinie, aż do uregulowania swoich spraw finansowych. Może także... poflirtować i
                  poromansować (!), a może i nawet spotkać miłość swojego życia?!

                  Wydaje się to być absurdalne, ale w ostatnich latach słyszy się coraz więcej o
                  tym jak ludzie spotykają się na wirtualnych "randkach", zawierają związki
                  małżeńskie, a nawet zdradzają się przez Internet. Czy to jest możliwe? Ktoś kto
                  nigdy nie miał okazji zajrzeć do tego jakże dziwnego cybernetycznego świata
                  powie oczywiście, że to niemożliwe, i że nie wyobraża sobie czegoś takiego. Ale
                  coś w tym jednak musi być.

                  Żeby kogoś pokochać, trzeba go najpierw dobrze poznać.

                  Owszem, ale jednak wydaje mi się, że nigdy tak do końca nie zna się drugiego
                  człowieka, chociaż można go znać lepiej od siebie. Cóż... czasami bardzo trudno
                  jest zdobyć się na szczerość wobec drugiej osoby patrząc jej prosto w oczy.
                  Czyż nie? Przy komputerze, kiedy jesteśmy tylko sami ze sobą i nikt na nas nie
                  patrzy, jest to zdecydowanie łatwiejsze. Mamy poczucie, że gdzieś tam po
                  drugiej stronie jest ktoś, kto nas "słucha", a nie musimy się martwić tym, że
                  osoba, której się zwierzamy zobaczy rumieniec zawstydzenia na naszej twarzy,
                  czy też usłyszy jak nam się z nerwów załamuje głos. Wiadomo: o wiele łatwiej
                  jest napisać niż powiedzieć. Szczególnie mężczyźnie, który jak wiadomo ma o
                  znacznie większe problemy z wyrażaniem swoich uczuć, niż kobieta. Internetowa
                  pogawędka staje się dla niego szansą do rozwoju swojej komunikatywności. To
                  proste: gdy coś piszemy, to zawsze mamy trochę czasu nad tym, żeby się
                  zastanowić co dokładnie napisać i nie musimy się martwić tym, że palniemy jakąś
                  gafę.

                  Ideały.

                  No właśnie. Kiedy już nikt nas nie widzi, to możemy się trochę upiększyć,
                  ulepszyć i wyidealizować. To jednak jest małe zło. Możemy także zupełnie
                  zmienić swoją osobowość, wygląd, płeć, wiek... wszystko... po prostu możemy
                  stać się innym człowiekiem. W końcu nikt nas nie sprawdzi. Bardzo łatwo pozbyć
                  się wszystkich kompleksów i zostać w pełni zaakceptowanym. Kiedyś ktoś
                  stwierdził, że wszyscy Internauci są zakompleksieni i zamknięci w sobie. Czy to
                  prawda? Według mnie nie koniecznie.

                  W każdym razie w Internecie można spotkać bardzo dużo oszustów, aż się od nich
                  roi. Przypomina mi się taki przypadek, o którym kiedyś słyszałam w telewizji.
                  Pewien żonaty Amerykanin w średnim wieku przez wiele miesięcy był przekonany,
                  że żywi odwzajemnione miłosne uczucie do młodziutkiej hinduskiej studentki.
                  Nawet nie próbuję sobie wyobrazić tego co musiał czuć ten biedny mężczyzna, gdy
                  okazało się, że jego "miłość" to starsza pani z bardzo luksusowego domu opieki
                  gdzieś w Miami.

                  Z drugiej strony wydaje mi się jednak, że to jest możliwe, żeby spotkać uczciwą
                  osobę, gdyż wielu ludzi traktuje internetowe znajomości bardzo poważnie. Nie
                  chodzi tu tylko o miłość, ale także o przyjaźń czy też zwykłe znajomości. W
                  końcu w "sieci" możemy poznać człowieka z "drugiego końca świata", co przecież
                  jest niczym innym jak interesującym doświadczeniem życiowym. Mimo to jednak
                  wyobrażenie o drugiej osobie może być zupełnie inne i przy spotkaniu "na żywo"
                  można się bardzo rozczarować. Każdy człowiek widzi przecież świat na swój
                  sposób i ma swoją własną wyobraźnię. Dlatego też wiele wirtualnych związków
                  kończy się bardzo szybko, po pierwszym spotkaniu.

                  Oczywiście nie zawsze. Osobiście uważam, że przez Internet można nawet odnaleźć
                  tą swoją "drugą połowę". Nie trzeba wcale wierzyć w przeznaczenie, chociaż nie
                  ukrywam tego, że ja w nie wierzę. Zastanawiam się tylko, czy wirtualna róża lub
                  pocałunek zastąpią te prawdziwe. Na dłuższą metę chyba nie. Współczesny Romeo
                  jednak ich użyje i wyśle do swojej Julii jakże romantyczny list...
                  elektroniczny. :-)))




                  • Gość: ARTUR Re: Trochę więcej o MIŁOŚCI IP: 212.244.184.* 14.06.02, 09:39
                    Masz rację Orisso. Żeby kogoś naprawdę pokochać, trzeba go dobrze poznać.
                    Inaczej można ulokować uczucia w swoim wyobrażeniu o kimś. A ten ktoś w
                    rzeczywistości może być zupełnie kimś innym. Osobiste spotkanie i rozmowa są
                    nieodzowne do powstania prawdziwej, trwałej miłości między kobietą a mężczyzną.
                    Posłuchanie czyjegoś głosu, spojrzenie mu prosto w oczy, może zweryfikować
                    nasze wyobrażenia, które tak idealistycznie budowaliśmy w naszym umyśle. Dla
                    mnie szczególnie duże znaczenie mają oczy kobiety. Uważam, że wyraz oczu
                    kobiecych, to szczególne zjawisko. Żadne inne stworzenie żyjące na ziemi nie
                    potrafi poprzez swój wzrok przekazać tak wiele myśli, emocji, doznanych
                    wrażeń ... i jednocześnie żadne inne stworzenie żyjące na ziemi nie potrafi
                    poprzez swój wzrok ukryć tak wiele myśli, emocji, doznanych wrażeń, jak właśnie
                    kobieta. Tylko kobieta jest obdarzona taką cudowną właściwością. Lubię te
                    tajemnicze spojrzenia,... lubię, gdy kobiece oczy są rozpalone jak ogniska
                    palone nocą na pustyni przez wędrownych nomadów albo gdy iskrzą diabelskim
                    blaskiem pożądania lub też gdy błędnie spoglądają z na wpół zamkniętych powiek,
                    przykryte zasłoną rzęs. Lubię, gdy są zamglone kontemplując doznane chwile
                    rozkoszy.
                    • Gość: ARTUR Trochę więcej o MIŁOŚCI IP: 212.244.184.* 18.06.02, 15:14
                      Słonko właśnie wracało do domu strudzone długą przechadzka. Zapadał zmrok, a ja
                      spoglądałem na nie jak chowa swoje rumiane oblicze pod morską pierzyną zdobną w
                      białe łabędzie i mewy. Siedzieliśmy obok siebie i słuchaliśmy szeptów fal,
                      ludzkich kroków i głosów. Pomyślałem o miłości, niebie, o wędrówce przez życie.
                      Pomyślałem, że jestem szczęśliwszy od słońca, bo obok mnie jest moje ONA.
                      Uświadomiłem sobie, że kiedy wstaniemy z ławki, pójdziemy razem, pójdziemy obok
                      siebie trzymając się za ręce. Biedne słoneczko zasypia samotnie co wieczór i
                      wstaje o poranku nie mając przy sobie ukochanej istoty. Biedne słoneczko o
                      świcie zbudzi się jak co dzień otwierając zaspane oczęta, ziewnie pewnie dwa
                      razy, przeciągnie się niedbale, zestawi nagie zmarznięte stopy na firmament
                      nieba, wdzieje złocistą szatę i wyruszy na swoją monotonną wędrówkę. Może tym
                      razem nie bez celu. Może po to, by w końcu znaleźć kogoś u boku, którego mogło
                      będzie kłaść się do snu i spędzać z nim upojne noce. Jestem szczęśliwszy od
                      słońca, bo już znalazłem i pokochałem kogoś takiego.
                      • Gość: jaszk Re: Trochę więcej o MIŁOŚCI IP: *.waw.cdp.pl 18.06.02, 15:30
                        Czy ta Twoja Ona to nie jest czasem jakiś patriotycznie wygolony młodzian?
                        bo jeśli tak, to słońce jest chyba szczęsliwsze w swej samotności...
    • Gość: ARTUR Trochę o MIŁOŚCI jeszcze IP: 212.244.184.* 21.06.02, 14:26
      Gdy Ciebie nie ma blisko, moja Kochana, jestem jak bezskrzydły orzeł, jak
      wiosna bez zieleni, zima bez śnieżnego kobierca, jak morze bez szumu fal, góry
      bez szczytów, las bez drzew i ptaków. Nie potrafię bez Ciebie poskładać w
      całość rozsypanych godzin, minut, chwil. Bez Ciebie jestem jak oczy bez źrenic,
      usta bez uśmiechu, dłonie bez czucia. Bez Ciebie nie istnieję naprawdę, nie
      jestem nawet niespełnionym marzeniem. Gdy jesteś przy mnie, chce mi się tańczyć
      jak płatkom śniegu kołysanym przez wiatr, jak babiemu latu gnającemu nad
      łąką. ...Moje marzenia są atlasową tkaniną utkaną z myśli o Tobie, którą
      szczelnie przykrywam wstydliwą nagość codziennej szarości. Gdy Cię nie widzę,
      moja tęsknota układa Twój uśmiech z kolorów tęczy, z delikatności obłoków, z
      kruchości płatków śniegu, z lekkości babiego lata, ze smaku kropel deszczu.
      • Gość: a Re: Trochę o MIŁOŚCI jeszcze IP: *.athome.tue.nl 24.06.02, 20:00
        to mi sie bardzo podoba:))
        pozdr. anka
        • Gość: ARTUR Trochę Erosa IP: 212.244.184.* 28.06.02, 15:39
          Pognieciona pościel – zapis igraszek miłosnych
          Gorących pocałunków, głębokich westchnień, chwil radosnych.
          Schowany w gniazdku kochanków, sekretnym buduarze
          Spoczywam na łożu miłości, o miłości marzę
          Cierpki smak wina, słodki zapach jej ciała
          Rozgrzewa mój umysł, na zmysły działa.
          Przykładam do ust kielich z cierpkim winem
          Kochanka wyszła właśnie usta przyoblec w malinę,
          Ułożyć włosy w pukle, ubrać kostium wieczorowy.
          Wspominam: jak przed chwilą dotykałem jej rozpalonej głowy,
          Gdym pieścił jej włosy, słodkie usta tak subtelnie, tak czule,
          Gdym o świecie zapomniał, o życiu realnym nie myślał w ogóle.
    • Gość: ARTUR Może ja wiem, czym ONA jest IP: 212.244.184.* 03.07.02, 13:20
      Nim nieubłagany kat-czas założy swą pętle na mej szyi, nim ciężka kamienna
      płyta przykryje to, co kiedyś było mną. Nim moje oczy na zawsze pożegnają się
      ze słońcem i niebem, ze wszystkim, co najpiękniejsze i najważniejsze. Nim
      zapadnę w czarny sen w grobowej ciszy...
      ... Pragnę nasycić swoje zmysły kolorami szczęścia, radością miłości, dotykiem
      świateł Jej źrenic, zapachem włosów i smakiem ust.
      Sprawiła, że przestałem wierzyć w istnienie nicości i nieodwracalność śmierci.
      Wypełniła moje życie radością, a moje zmysły rozkoszą.
      Dzięki Niej zrozumiałem, że smutek to tylko nierealny cień, który kładzie się
      tam, gdzie Ona nie zostawia śladów swoich stóp.
      Nie zapomnę nigdy mojej miłości, nie zapomnę Jej uśmiechu, słów i kroków,
      wspólnie spędzonych dni i nocy, naszych pieszczot, pocałunków, wieczornych
      rozmów i spacerów...
      Jeśli miałbym zapomnieć i złamać te obietnice, niech nigdy nie zbudzę się z
      czarnego snu grobowej ciszy! Niech zapomni o mnie Bóg! Niech nigdy nie znajdę
      wyjścia z ciemnego korytarza śmierci, niech nie ujrzę jasności.
      Smutek... ten nierealny cień (ale jak realnie bolesny!), ten więzień, który
      ucieka z ciemnego lochu beznadziejności.
      Przerażony i zmęczony mozolnie kroczy zimnym, wilgotnym i kamienistym
      korytarzem ludzkiego umysłu,...
      kryje umartwioną twarz w czarnej czeluści rozpaczy .
      Wypełniony żalem biegnie dalej po cierniach wszystkich doznanych krzywd i
      rozczarowań.
      I wreszcie upada wycieńczony, tonie w szklistych łzach.
      Lecz na końcu spostrzega jasne światło na końcu tunelu, które stawia go na
      równe nogi.
      Biegnie ku niemu wytrwale i gdy dobiega do celu gorące promienie słońca
      rozświetlają mu twarz uśmiechem.
      Ginie bezpowrotnie, roztapia się w jasności, we łzach radości i szczęścia.
      Ta jasność na końcu to właśnie MIŁOŚĆ – nieśmiertelna, wieczna,
      nieprzemijająca, wytrwała, dzielna,... mistyczna i boska...
      • lucy_z Re: Ciekawe jak się czuje nasza Orissa????? 03.07.02, 15:10
        Zobaczyłam jej imię w tym wątku a czesto myślę jak sobie radzi, jak walczy!
        Może niedługo się odezwie?????
        • petelka Re: Ciekawe jak się czuje nasza Orissa????? 04.07.02, 08:29
          lucy_z napisał(a):

          > Zobaczyłam jej imię w tym wątku a czesto myślę jak sobie radzi, jak walczy!
          > Może niedługo się odezwie?????

          A wiesz Lucy, że ostatnio też mocno myślę o Orissie. Sprawdziłam, że jej ostatni
          post był z 13 czerwca. Z tego co pamiętam miało jej nie być ok. miesiąca. Mam
          więc nadzieję, że wszystko idzie dobrze i że gdzieś tak za tydzień odezwie się do
          nas już stąd, z Gdańska

    • gattopolacco Re: Trochę o MIŁOŚCI 03.07.02, 20:16
      B.Lesmian

      Romans śpiewam, bo śpiewam! Bo jestem śpiewakiem!
      Ona była żebraczką, a on żebrakiem.
      Pokochali się nagle na rogu ulicy
      I nie było uboższej w mieście tajemnicy...
      Nastała noc majowa, gwiaździście wesoła,
      Siedli - ramię z ramieniem - na stopniach kościoła.
      Ona mu podawała z wyrazem skupienia
      To usta do pieszczoty, to - chleb do gryzienia.
      I tak śniąc, przegryzali pod majowym niebem
      Na przemian chleb - pieszczotą, a pieszczotę - chlebem
      Dwa głody sycili pod opieką wiosny:
      Jeden głód - ten żebraczy, a drugi - miłosny.
      Poeta, co ich widział, zgadł, jak żyć trzeba?
      Ma dwa głody, lecz brak mu - dziewczyny i chleba.
      Dobrej nocy:-)
      gattopolacco



      • lucy_z Re: Trochę o MIŁOŚCI 03.07.02, 20:33
        gattopolacco napisał(a):

        > B.Lesmian
        >
        > Romans śpiewam, bo śpiewam! Bo jestem śpiewakiem!
        > Ona była żebraczką, a on żebrakiem.
        > Pokochali się nagle na rogu ulicy
        > I nie było uboższej w mieście tajemnicy...
        > Nastała noc majowa, gwiaździście wesoła,
        > Siedli - ramię z ramieniem - na stopniach kościoła.
        > Ona mu podawała z wyrazem skupienia
        > To usta do pieszczoty, to - chleb do gryzienia.
        > I tak śniąc, przegryzali pod majowym niebem
        > Na przemian chleb - pieszczotą, a pieszczotę - chlebem
        > Dwa głody sycili pod opieką wiosny:
        > Jeden głód - ten żebraczy, a drugi - miłosny.
        > Poeta, co ich widział, zgadł, jak żyć trzeba?
        > Ma dwa głody, lecz brak mu - dziewczyny i chleba.
        > Dobrej nocy:-)
        > gattopolacco

        Kto tak ładnie teraz pisze??? ;)
        Dlaczego dobranoc????? Jest dopiero 20.30! Ale jak dobranoc to dobranoc;))
    • Gość: ARTUR ŁĄKA ZE SNÓW IP: 212.244.184.* 04.07.02, 08:55
      Twoje stopy płyną po zielonej łące nie dotykając traw.
      Masz u ramion niewidoczne, czarodziejskie skrzydła.
      Głowę Twoją zdobi aureola upleciona z wiosennych kwiatów.
      Spoglądam na ten sen i zastanawiam się, czy się w nim pogrążę.

      Jesteś tak daleko ode mnie, biegniesz naga po zielonym kobiercu.
      Widzę Twoją sylwetkę, która majaczy jeszcze niewyraźnie na horyzoncie,
      otuloną w poranną mgłę niczym w mlecznobiałą suknię.
      Wtapiam się w ten sen, by pobiec z wyciągniętymi rękoma ku Tobie.

      Już biegnę, a moje stopy płyną po zielonej łące nie dotykając traw.
      Jestem coraz bliżej, już mogę rozróżnić kształt i barwę Twoich ust,
      już widzę blask Twych oczu, które przyciągają mnie swym jasnym światłem
      jak latarnia rozbitków do upragnionego brzegu.

      Krople rosy odbijają światło Twoich oczu i migocą jak rozsypane brylanty.
      Wiatr miękko rozpuszcza Twoje włosy. Zazdroszczą mu moje spragnione dłonie.
      Promienie wiosennego słońca delikatnie smagają Twe ramiona.
      Zazdroszczą im moje rozpalone usta.

      Zielona łąka pachnie tak intensywnie, że aż zapiera mi dech.
      Szum traw kołysze mnie do snu, więc śnię i marzę o Tobie...
      Marzę, że biegnę do Ciebie po pachnącej wiosną łące
      nie dotykając stopami zielonego kobierca traw, unosząc się lekko nad ziemią.

      Widzę jak stoisz naga i uśmiechasz się tajemniczo rozchylając malinowe usta.
      Moja pamięć zna ten uśmiech z jawy... jasny uśmiech, który pewnego wieczoru
      rozświetlił mroki jesiennego parku,
      który wypełnił ciepłym, dobrym światłem wnętrze moje duszy.

      Wyciągasz do mnie ręce, podajesz mi rozłożone dłonie.
      Pochwycę je i upadnę do Twych stóp.
      Już jestem przy Tobie, już klękam i przyciskam usta do Twych bioder i ud.
      Zapach kobiecości miesza się w moich zmysłach z soczystym zapachem zieleni traw.

      Oszałamia mnie Twa bliskość, rozpala mnie Twoje ciepło.
      Zamykam ze szczęścia oczy i śnię...
      Śnię, że biegnę po zielonej łące nie dotykając stopami traw,
      biegnę do Ciebie, by znów Cię pochwycić, wziąć w ramiona,

      by śnić z Tobą na jawie na zielonym, pachnącym wiosną kobiercu.
      • petelka Re: a tak z ciekawości... 04.07.02, 09:29
        ...Arturku, czy te wiersze tudzież inne teksty poetyckie to tak spływają Ci
        prosto z klawiatury, czy masz pod ręką kajecik z wcześniej napisanymi?
        • gattopolacco Re: ..jeszcze raz o...M.. 05.07.02, 19:02
          Wiem, że miłość jest udręką
          Bo się wszystkiego od niej chce
          Ja pragnę mało, malusieńko
          A właściwie jeszcze mniej
          Ździebełko ciepełka
          W codziennych piekiełkach
          W wyblakłym na szaro obłędzie
          Różowa perełka, ździebełko ciepełka
          Znów wiem, że jakoś to będzie
          Gdy serce ukłuje przykrości igiełka
          I biedne się czuje, niczyje
          Ciepełka ździebełko
          Ździebełko ciepełka
          Wystarczy i wszystko przemija
          Ździebełko ciepełka
          Diamencik ze szkiełka
          Czułości kropelka na listku
          Ciepełka ździebełko
          Tkliwości światełko
          W twych oczach wystarczy za wszystko
          Nie chcę wichrów, burz, nawałnic
          Uczuć, w których spalę się
          Jesteśmy przecież łatwopalni
          Dla mnie najważniejsze jest:
          Ździebełko ciepełka...
          Jonasz Kofta

          To z dedykacja dla wszystkich zakochanych:)))) i dla tych ktorzy pragna nimi
          byc...

          Ciao
          gattopolacco




          • _carioca_ Re: ..jeszcze raz o...M.. 05.07.02, 19:29
            Przyjacielu moj, a gdziesz ty, gdziesz
            Me serce dzis w rosterce jest.
            Naprawde nie wiem co stalo sie
            Bywales czesto tu, a teraz nie ma cie.
            Przyjacielu moj, a gdziesz ty, gdziesz
            Zniknoles z oczu mych z dnia na dzien.
            Nie wiem dlaczego odszedles stad
            i nie wiem tez, jak odnalezc cie.
            Przyjacielu moj, a gdziesz ty, gdziesz
            Naprawde dzis bladzilam szukajac cie.
            Pamietam jeszcze twoj odchodzacy cien,
            w tym czasie smutek ogarnol serce me.
            Przyjacielu moj, a gdziesz ty, gdziesz
            Me oczy codziennie wypatruja cie.
            Bylych rozmow naszych codzienny tok,
            pozostana w pamieci mej bardzo dlugo.
            Przyjacielu moj, a gdziesz ty, gdziesz
            Porzuc wszystkie rosterki i smutki swe.
            Po burzy tej nastapi tez sloneczny dzien.
            Prosze, powroc tu i ponownie usmiechnij sie.
            • Gość: les1 Re: ..jeszcze raz o...M.. IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 05.07.02, 21:06
              :-))))))))))))))).....
            • Gość: les1 Re: ..jeszcze raz o...M.. IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 05.07.02, 21:17
              Wpisalem sie usmiechem... zaden inny symbol nie pasowal!....
              Po prostu...poczulem sie szczesliwy w imieniu tej osoby... do ktorej to
              napisalas!...
              Pisz dalej!....prosze!!!...
              :-)
              • _carioca_ Re: ..jeszcze raz o...M.. 05.07.02, 23:32
                Napisalam te pare slow na innym forum, byl konflikt i jeden z nickow
                odszedl...nastepny :

                Kiedy przyjdziesz......
                Zobaczysz usmiech na mej twarzy
                lustrem, ktorym oczy moje szkla.
                Kiedy przyjdziesz......
                Zauwazysz radosc w glosie mym,
                odczujesz serca mego rytm.
                Kiedy przyjdziesz......
                Odczujesz, jak me cialo drzy,
                stesknione za dotykiem Twym.
                Kiedy przyjdzisz.......
                Pozostaniesz - nie odejdziesz,
                gdyz uczucia moje szczere sa.
                Kiedy przyjdziesz......
                wlasnie codziennie nad tym mysle,
                kiedy nastapi ten cudowny dzien ?.

                Tak jakos mnie czasami wezmie, ale lepiej juz przestane.
                Pozdrowionka...Ja...Ko... :)



                • Gość: les1 Re: ..jeszcze raz o...M.. IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 06.07.02, 03:31
                  Jest pozno...wlasnie skonczylem dosys nudne i czasami "podniecajace"
                  zestawienie podatkowe...coz...jestesmy niewolnikami (nowoczesnymi)....
                  Obietnice robili...(obnizka podatkow!) za zatrudnienie dodatkowej, bezrobotnej
                  osoby....zrobilem to i teraz "wchadza" we mnie , bo niby zatrudniam wiecej
                  osob!!!!....Ku..a ich mac....jeszcze maja malo...
                  I to w dodatku podwojnie: jeden tutaj a drugi w polsce!!!!....
                  Oni sie chyba zmowili... aby tych "sredniakow" tak je..c!!!!....
                  "Swoich" to oni nie rusza.... takie jest dwu-tysieczne prawo....
                  O czym tutaj dyskutowac????.... Kim my jestesmy???....

                  Nie o tym jednak mialo byc!!!....
                  Twoje obydwa posty wydrukuje i podam mojej polowicy....
                  Bardzo mi sie podobaly.....
                  Sam chcialbym komus tak napisac!!!!...
                  Ale....wlasnie "ale"...czy zostalbym wlasciwie zrozumiany??!!...
                  Prawdopodabna odpowiedz bylaby,, ze " na starosc zaczyna mi odbijac!!!"....
                  Niech i tak bedzie!!!....Jednego dnia ?...Kto wie?...

                  N.B. Wole to co przeczytalem od Ciebie, od piosenek Magdy Humer (Umer?)...
                  Nigdy jej nie nie lubilem i nadal nie lubie....(nie chcialem psuc "ich" watku,
                  wiec o tym poprzednio nie pisalem....)
                  Co prawda nie byly to jej wlasne liryki....ani kompozycje....niemniej jednak....
                  Kim ona by byla ????..... bez Skaldow????....

                  Juz slysze te wszystkie "rzygajace" glosy!!! .... No bo niby nie nalezy!!!!...
                  Ja jednak uwazam, ze lepiej byc szczerym....(w moim wlasnym pojeciu....bez
                  wzgledu na to czy mam; tak, naprawde racje...) niz, podbijanie sobie
                  samemu "pileczki"...i dostosowaniu sie do tych wszystkich pseudo-nad-
                  inteligentnych forumowiczow z ich hyper-aktywna mentalnoscia!!!!....
                  Retalina ....podobno pomaga?....tylko, ze w ich mlodocianych czasach... w
                  polsce jej nie znano....a szkoda!....:-)))

                  Uwazam, ze bez wzgledu na to, jak sie ktos wyrazil....ma on prawo to zrobic....
                  tzn. przekazac swoje wlasne, osobiste odczucia!!!...
                  Jezeli ja sam nie jestem pewny co dany osobnik (ka) mial na mysli?...To wole
                  zapytac ....klejny raz!...tak dla pewnosci!!!!
                  Rzyganie Retalina....na pewno mi w tym nie pomoze!!!!!
                  Histeria ma to do siebie, ze najszybciej mija po pierwszym "strzale" w
                  gebe!!!... Spytajcie osobnikow, ktorzy wrocili z pola walki!!!!....
                  Pomaga.....sam dostalem i....z wiekiem....innym ...dalem!!!....Oj...pomaga!!!...
                  Niestety....wiekszosc "bezjajowcow" nawet nie wie o czym ja mowie!!!!...
                  No!!!....ale glosy, to oni maja bardzo
                  silne!!!!....wirtualnie!!!...oczywiscie!!!

                  Carioca!!!...Jeszcze raz przepraszam,.... bo mialo byc o tym jak mi sie Twoj
                  wpis spodobal!!!!....
                  Caluje obydwie raczki!!!!....:-)))
                  Les1


                  • _carioca_ Re: ..jeszcze raz o...M.. 06.07.02, 16:54
                    Zaskoczyles mnie bardzo milo
                    Myslalam - wrescie bede mowic
                    Wiele sie we mnie slow zebralo
                    Twe serdeczne posty sprawily,
                    ze slow tych - mi wrecz zabraklo
                    Pozostalo jedno ; " DZIEKI !!! " :))

                    Ja...Ko... :)

                  • germanus Re: ..jeszcze raz o...M.. 07.07.02, 06:41
                    Pamiętam

                    jak to się dzieje, że dzień się przyśni
                    wsłucha się w słowa szeptem mówione
                    niebacznie wpatrzy w oczy zielone
                    dwoje ludzieńków pogubi myśli
                    gwar i nutki płynęły do ukrytej wnęki
                    pamiętam kawiarenki

                    jak to się dzieje, że dzień się marzy
                    błądzi wśród polan i maliniaków
                    biegnie na oślep przez kępę krzaków
                    kropelkę deszczu ociera z twarzy
                    dookoła polany w drzewach wiatru dźwięki
                    pamiętam szum sosenki

                    jak to się dzieje, że dzień się czeka
                    na spacer porą wieczoru bliską
                    legnie, gdzie chabry przestają kwitnąć
                    dziewanny palma zaprasza trzmiela
                    zagubieni w spacerze na dalekie łęgi
                    pamiętam kwiatów pęki

                    jak to się dzieje, że się uwierzy
                    jedynym ustom, zielonym oczom
                    w chwilę sposobną, w myśl przestraszoną
                    czy po to trzeba mieć imię Jerzy
                    w rozmarzony świat wkroczyć odrzuciwszy lęki
                    pamiętam dotyk ręki

                    • Gość: ARTUR Marzenia po śmierci miłości IP: 212.244.184.* 10.07.02, 08:53
                      Ktoś zatopił światło w kraterze,
                      Zamurował nadzieję w kamiennej wieży,
                      zgubił amulet noszony na szczęście
                      (biały kamień znaleziony w morzu).

                      Roztrysnęło się więc słońce
                      na miliardy wirujących świetlików
                      i teraz oświetla chyba piekło.

                      Nadzieja umarła z zimna i głodu,
                      złożona jeszcze za życia do grobu.
                      A szczęście nie odnajdzie nigdy drogi,
                      drogi na ziemię i do mojego serca.

                      Przeznaczenie silniejsze było od marzeń.
                      Teraz moje oczy utraciły blask, dłonie ciepło.
                      Z mojej piersi umknęły westchnienia
                      jak ptaki uciekające przed zimą.

                      Nie zdołałem tylko jeszcze...
                      schronić się przed naturą,
                      więc żyję, a raczej umieram
                      podłączony do bio-respiratora.

                      O tak!
                      Jestem tylko obumierającą rośliną,
                      którą pozbawiono słońca i wody,
                      której podcięto korzenie.

                      Żyję i umieram pośród podobnych sobie:
                      na wpół żywych, na wpół umarłych trupów.
                      I tylko wspomnienie o Tobie podtrzymuje mnie
                      na powierzchni tego, co ludzie nazywają życiem.

                      Wracam do swojej komory grobowej
                      codziennie o tej samej porze,
                      która kiedyś była popołudniem.
                      Wracam do pustej, betonowej trumny
                      i marzę, że... cały świat nie jest cmentarzem



                      • petelka Re: Marzenia po śmierci miłości 10.07.02, 10:34
                        Arturku, jesteś??? A podobno "przez miesiąc, na 100%" miało Cię nie być???
                        A czemu tak smutno piszesz??? Zobacz: ulicami miasta chodzą przepiękne, mlode
                        dziewczyny, słonko świeci, gdzieś tam szumi las, połyskuje tafla jeziora...
                        Usmiechnij się choć trochę.:)))
        • Gość: ARTUR Z pozdrowieniami dla Petelki IP: 212.244.184.* 10.07.02, 15:46
          Wpadłem na chwilkę, bo los sprawił,
          żem parę godzin w pracy dziś zabawił.
          Znalazłem naszej sympatycznej Petelki pytanie.
          Więc jak umiem, odpowiadam na nie.

          Nigdy nie rozstaję się z moją magiczną książką.
          Czasem tylko pakuję ją w szary papier codzienności,
          owijam jedwabną wstążką,
          chowam głęboko na dnie duszy
          i czekam aż mnie ktoś wzruszy.

          Najcenniejszy skarb mego umysłu-geniuszu pakunek,
          w nim książka z czarno-białymi ilustracjami...
          czarnymi jak rozpacz,
          białymi jak śmierci pocałunek.

          Uchylam czerwoną okładkę,
          uzupełniam spis treści,
          jak w transie piszę kolejne stronnice.
          Tak książka całą prawdę o mnie mieści.

          I nie mój geniusz jest autorem tej powieści,
          co ma mieć rozdziałów 44.
          Napisze ją mój smutek,
          gdy łzy na kartki kapiące,
          ułożą się w litery.

          Ale ze mnie ekscentryczny megaloman, czyż nie Petelko? :-))))))))))
          • petelka Re: Z pozdrowieniami dla Petelki 11.07.02, 09:16
            Gość portalu: ARTUR napisał(a):

            > Ale ze mnie ekscentryczny megaloman, czyż nie Petelko? :-))))))))))

            No skoro tak mówisz...:)))))
    • Gość: ania Re: Trochę o MIŁOŚCI IP: *.waw.cdp.pl 10.07.02, 09:10
      Dlaczego łatwiej nam byc mówić o uczuciach i być takmi romantycznymi anonimowo w
      sieci...
      Dlaczego na codzień przywdziewamy twardy pancerz obojętności i potykamy się o
      siebie bez powiedzenia przepraszam...
      Po przeczytaniu Waszych postów jest mi tak miękko na duszy... Aż się pracować nie
      chce (a trzeba)...
      Dlaczego gdy ktoś pisze, że jest samotny i szuka przyjaciela w większości
      przypadków odbija się od niewidzialnego muru obojętności...
      Tak szukam Przyjaciela...
      Czy czyta to Forum ...



      • Gość: skorpik Re: Trochę o MIŁOŚCI IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 11.07.02, 16:46
        dlaczego przywdziewamy pancerz obojetności? ponieważ boimy sie zranienia,
        odrzucenia, ośmieszenia, zdemaskowania... praktyczniej i bezpieczniej jest grać
        rolę obojetną, twarda i silną.....tak już jest ten obecny świat ułożony,
        okazywanie uczuć "nie jest w modzie"...sama wpadłam w te trybiki i nie jest mi z
        tym dobrze...
        ale poczytać to co powyżej jest wspaniale!
        • Gość: ania Re: Trochę o MIŁOŚCI IP: *.rgsa.pl 12.07.02, 09:09
          Gość portalu: skorpik napisał(a):

          > dlaczego przywdziewamy pancerz obojetności? ponieważ boimy sie zranienia,
          > odrzucenia, ośmieszenia, zdemaskowania... praktyczniej i bezpieczniej jest grać
          >
          > rolę obojetną, twarda i silną.....tak już jest ten obecny świat ułożony,
          > okazywanie uczuć "nie jest w modzie"...sama wpadłam w te trybiki i nie jest mi
          > z
          > tym dobrze...
          > ale poczytać to co powyżej jest wspaniale!

          Ja jestem "starszą siostrą", której rodzice od dziecka mówili, że jest juz duża,
          dzielna, silna, odpowiedzialna, nie płacze ...
          W związku z tym starałam się w życiu radzić sobie sama, nie okazywac słabości,
          nie prosić o pomoc.
          Mimo, że zdaję sobie sprawę ze swoich słabości, nie potrafię zwrócic na nie uwagi
          moich najbliższych, to moja siostra w dalszym ciągu jest tym młodszym dzieckim,
          które należy otaczać miłością i pomocą.
          Dzisiaj jestem sama, boję się otworzyć przed ludźmi, w dalszym ciągu udaję, że
          jestem silna i twarda (przecież tego ode mnie całe życie oczekiwano i tak dobrze
          potrafiłam wczuc się w rolę), a tak na prawdę chciałabym choć na chwilę być tą
          słabą, oczekującą wsparcia i pomocy osobą.
          Ale kto ośmieli się wyciągnąć do mnie rękę, skoro Ania sobie doskonale ze
          wszystkim radzi.
          Takie błędne koło :-(((
          Ania
          • gattopolacco Re: Trochę o MIŁOŚCI 12.07.02, 11:36
            Ania napiala
            > Ja jestem "starszą siostrą", której rodzice od dziecka mówili, że jest juz duża
            > ,
            > dzielna, silna, odpowiedzialna, nie płacze ...
            > W związku z tym starałam się w życiu radzić sobie sama, nie okazywac słabości,
            > nie prosić o pomoc.
            > Mimo, że zdaję sobie sprawę ze swoich słabości, nie potrafię zwrócic na nie uwa
            > gi
            > moich najbliższych, to moja siostra w dalszym ciągu jest tym młodszym dzieckim,
            >
            > które należy otaczać miłością i pomocą.
            > Dzisiaj jestem sama, boję się otworzyć przed ludźmi, w dalszym ciągu udaję, że
            > jestem silna i twarda (przecież tego ode mnie całe życie oczekiwano i tak dobrz
            > e
            > potrafiłam wczuc się w rolę), a tak na prawdę chciałabym choć na chwilę być tą
            > słabą, oczekującą wsparcia i pomocy osobą.
            > Ale kto ośmieli się wyciągnąć do mnie rękę, skoro Ania sobie doskonale ze
            > wszystkim radzi.
            > Takie błędne koło :-(((
            > Ania

            Aniu posluchaj:-))))))))
            Leopold Staff
            Kochać i tracić, pragnąć i żałować,
            Padać boleśnie i znowu się podnosić,
            Krzyczeć tęsknocie "precz!" i błagać "prowadź!"
            Oto jest życie: nic, a jakże dosyć...
            Zbiegać za jednym klejnotem pustynie,
            Iść w ton za perłą o cudu urodzie,
            Ażeby po nas zostały jedynie
            Ślady na piasku i kręgi na wodzie.

            Pozdrowienia
            M(c)iao
            gattopolacco
            • Gość: ania Re: Trochę o MIŁOŚCI IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.02, 18:05
              gattopolacco napisała:

              > Ania napiala
              > > Ja jestem "starszą siostrą", której rodzice od dziecka mówili, że jest juz
              > duża
              > > ,
              > > dzielna, silna, odpowiedzialna, nie płacze ...
              > > W związku z tym starałam się w życiu radzić sobie sama, nie okazywac słabo
              > ści,
              > > nie prosić o pomoc.
              > > Mimo, że zdaję sobie sprawę ze swoich słabości, nie potrafię zwrócic na ni
              > e uwa
              > > gi
              > > moich najbliższych, to moja siostra w dalszym ciągu jest tym młodszym dzie
              > ckim,
              > >
              > > które należy otaczać miłością i pomocą.
              > > Dzisiaj jestem sama, boję się otworzyć przed ludźmi, w dalszym ciągu udaję
              > , że
              > > jestem silna i twarda (przecież tego ode mnie całe życie oczekiwano i tak
              > dobrz
              > > e
              > > potrafiłam wczuc się w rolę), a tak na prawdę chciałabym choć na chwilę by
              > ć tą
              > > słabą, oczekującą wsparcia i pomocy osobą.
              > > Ale kto ośmieli się wyciągnąć do mnie rękę, skoro Ania sobie doskonale ze
              > > wszystkim radzi.
              > > Takie błędne koło :-(((
              > > Ania
              >
              > Aniu posluchaj:-))))))))
              > Leopold Staff
              > Kochać i tracić, pragnąć i żałować,
              > Padać boleśnie i znowu się podnosić,
              > Krzyczeć tęsknocie "precz!" i błagać "prowadź!"
              > Oto jest życie: nic, a jakże dosyć...
              > Zbiegać za jednym klejnotem pustynie,
              > Iść w ton za perłą o cudu urodzie,
              > Ażeby po nas zostały jedynie
              > Ślady na piasku i kręgi na wodzie.
              >
              > Pozdrowienia
              > M(c)iao
              > gattopolacco

              Cześć Kocie Polski :-))),
              nibym pokrzepiona, ale tak na prawdę dalej tęsknię...
              Aczkolwiek spojrzałam na życie jakby szerzej ...
              Nie wiem jednak, czy to dobrze, czy zobaczyłam to czego szukam ...
              Ale zawsze wiem więcej ...
              Jednak świeci słońce i zostawiłam dzisiaj zarówno ślady na piasku, jak i kręgi na
              wodzie. Taka aura nastraja optymistycznie nawet jeśli na tym piasku leży się
              samej.
              Miłej niedzieli
              Ania

          • Gość: skorpik Re: Trochę o MIŁOŚCI IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 12.07.02, 11:37
            ja z kolei jestem "ta młodszą" i to nie ma znaczenia, takiej twardości i silności
            nauczyłam się sama, w wiekszości przypadków okazywało sie , że na mnie mozna
            liczyć ale ja na nikogo...po kilku takich "policzkach" zaprzestałam prób
            szukania pomocy i wyrobiłam sobie opinie osoby samodzielnej, silnej, która sobie
            zawsze sama poradzi, nic jej nie złamie, nie potrzebuje wsparcia, nie wie co to
            łzy i takie tam banały ogólnodostepne. Bo czy osoba, której usmiech z pyska nie
            znika może miec jakieś problemy i kłopoty? Tak naprawde to w tym zagonieniu nikt
            nie ma czasu ani chęci wysłuchiwać cudzych żali, ale sam bardzo chetnie chce byc
            wysłuchany i pocieszony.
            Ja nie byłam nigdy sama, choć jak sie zastanowić to sama nie, ale za to samotna.
            Moi znajomi postrzagają mnie jako nie gasnącą optymistkę... i nech lepiej tak
            zostanie.
            pozdrawiam
    • Gość: ARTUR Romantyczność IP: 212.244.184.* 16.07.02, 09:58
      Jesienny, chyba polski krajobraz,
      rozmokła wiejska droga
      Muzy Chopina zwiesiły gałęzie
      i płaczą targane melancholią
      Wiatr gra na fortepianie
      różne takie wariacje.
      Topole – nieme audytorium –
      skłoniły w zasłuchaniu wierzchołki
      Rozsypała maliny na drogę
      zakochana dziewczyna
      niosąca gliniany dzban...
      Berlioz, Chopin, List, Schumann

      Nad brzegiem Sekwany
      odpoczywają starzy przyjaciele.
      Popijają wino ukryci w cieniu akacji.
      Dzieci krzyczą i gonią za piłką.
      Nie słuchają guwernantek.
      Dama z białym parasolem
      zatopiła właśnie swą miłość w rzece.
      Zasłonięta ścianą z trzcin
      wśród lilii wodnych
      wesoło tańczy nadzieja:
      piękna, powabna, naga...
      Monet, Renoir, Degas.
      • milka27 Re: Romantyczność 17.07.02, 09:11
        "Strudziłem usta daremnym u życiem,
        Teraz je z Twymi stopić chcę ustami.
        I chcę rozmawiać tylko serca biciem,
        I westchnieniami, i całowaniami.
        I tak rozmawiać godziny, dni, lata,
        Do końca świata i po końcu świata"

        • Gość: Carioca Re: Romantyczność IP: *.dip.t-dialin.net 17.07.02, 09:43
          milka27 napisała:

          > "Strudziłem usta daremnym u życiem,
          > Teraz je z Twymi stopić chcę ustami.
          > I chcę rozmawiać tylko serca biciem,
          > I westchnieniami, i całowaniami.
          > I tak rozmawiać godziny, dni, lata,
          > Do końca świata i po końcu świata"
          >

          -----------------------------------------------------------

          Kochanko moja ! na co nam rozmowa ?
          Czemu chcac z toba uczucia podzielac,
          Nie moge duszy prosto w dusze przelac ?
          Za co ja trzeba rozdrabiac na slowa,
          Ktore nim sluch twoj i serce doscigna,
          W ustach wietrzeja, na powietrzu stygna ?

          Kocham, ach ! kocham, po sto razy wolam,
          A ty sie smucisz i zaczynasz gniewac,
          Ze ja kochania mojego nie zdolam
          Dosyc wymowic, wyrazic, wyspiewac ;
          I jak w letargu, nie widze sposobu
          Wydac znak zycia, bym uniknal grobu.

          Strudziłem usta daremnym użyciem,
          Teraz je z twymi stopić chcę ustami.
          I chcę rozmawiać tylko serca biciem,
          I westchnieniami, i całowaniami ;
          I tak rozmawiać godziny, dni, lata,
          Do końca świata i po końcu świata"

          Adam Mickiewicz " Rozmowa "

          • milka27 Re: Romantyczność 17.07.02, 09:48
            Mi podoba sie bardzo ostatnia zwrotka, dlatego ja zacytowalam :)ale reszta tez
            jest ladna...
            • Gość: Carioca Re: Romantyczność IP: *.dip.t-dialin.net 17.07.02, 10:33
              milka27 napisała:

              > Mi podoba sie bardzo ostatnia zwrotka, dlatego ja zacytowalam :)ale reszta tez
              > jest ladna...

              Nie miej mi prosze za zle, te uzupelnienie.....
              Znam ten wiersz i bardzo mi sie podoba :)
              Pomyslalam sobie ; jezeli juz, to dlaczego nie calosc z wyjasnieniem kto napisal ten wiersz ?

              Pozdrowionka :)
            • gatto2pl Re: Romantyczność jeszcze raz 17.07.02, 10:35
              Zniszczy zapory i tamy,
              Kto w pierwszym kocha zapale,
              Raz tylko w życiu kochamy,
              Raz tylko szczerze i trwale.
              A. Mickiewicz
              :-)))))))))
              gatto2pl
              • Gość: Carioca Re: Romantyczność jeszcze raz IP: *.dip.t-dialin.net 17.07.02, 11:05
                Gdy noca letni omdlewa znój,
                Twe usta szemrza: "tys mój, tys mój",

                Twe usta czynia tajemny znak,
                Abym calowal je tak - a - tak.

                Patrze i milcze, klekam i lkam,
                Przybliz sie do mnie, jam taki sam,

                Wyciagam rece i szukam w krag,
                Wyciagam rece do twoich rak...

                Widze, poznaje usta i twarz,
                Nasza rozlake i obled nasz,

                Te same usta i chlód ten sam,
                Patrze i milcze, klecze i lkam.

                Z milych najmilsza, ach, zbliz sie, zbliz,
                Oto zostawiam róze i krzyz,

                Oto zostawiam na wieczny czas
                Ból, co na wiecznosc polaczyl nas.

                Mam dla twych pieszczot goscinny dom,
                Cialo nieobce jawie i snom,

                Dlonie znajome twym dloniom dwóm,
                Zapach lipcowy i lesny szum.

                Jan Brzechwa " Te same usta "
                • milka27 Re: Romantyczność jeszcze raz 17.07.02, 11:29
                  "jesteś powietrzem
                  które drzewa pieści
                  rękoma z błękitu
                  jesteś skrzydłem ptaka
                  który nie trąca liści
                  płynie
                  jesteś zachodnim słońcem
                  pełnym świtów
                  bajką ze słów które mówi się
                  westchnieniem
                  czym ty jesteś -
                  dla mnie - świeżą wodą
                  wytrysłą na skwarnej pustyni
                  sosną - która cień daje
                  drżącą osiką - która współczuje
                  dla zziębniętych - słońcem
                  dla konających - bogiem
                  ty - rozbłysły w każdej gwieżdzie
                  której na imię miłość"
                  • Gość: Carioca Re: Romantyczność jeszcze raz IP: *.dip.t-dialin.net 17.07.02, 12:18
                    milka27 napisała:

                    > "jesteś powietrzem
                    > które drzewa pieści
                    > rękoma z błękitu
                    > jesteś skrzydłem ptaka
                    > który nie trąca liści
                    > płynie
                    > jesteś zachodnim słońcem
                    > pełnym świtów
                    > bajką ze słów które mówi się
                    > westchnieniem
                    > czym ty jesteś -
                    > dla mnie - świeżą wodą
                    > wytrysłą na skwarnej pustyni
                    > sosną - która cień daje
                    > drżącą osiką - która współczuje
                    > dla zziębniętych - słońcem
                    > dla konających - bogiem
                    > ty - rozbłysły w każdej gwieżdzie
                    > której na imię miłość"

                    A tego nie znam, ktoz to napisal ?
                    • j.aszk Re: Romantyczność jeszcze raz 17.07.02, 13:08
                      Gość portalu: Carioca napisał(a):

                      > milka27 napisała:
                      >
                      > > "jesteś powietrzem
                      > > które drzewa pieści
                      > > rękoma z błękitu
                      > > jesteś skrzydłem ptaka
                      > > który nie trąca liści
                      > > płynie
                      > > jesteś zachodnim słońcem
                      > > pełnym świtów
                      > > bajką ze słów które mówi się
                      > > westchnieniem
                      > > czym ty jesteś -
                      > > dla mnie - świeżą wodą
                      > > wytrysłą na skwarnej pustyni
                      > > sosną - która cień daje
                      > > drżącą osiką - która współczuje
                      > > dla zziębniętych - słońcem
                      > > dla konających - bogiem
                      > > ty - rozbłysły w każdej gwieżdzie
                      > > której na imię miłość"
                      >
                      > A tego nie znam, ktoz to napisal ?

                      ja podejrzewam ARTURA ...
                      pobrzmiewają tu motywy jakby znane z jego wczesniejszej twórczości
                      • Gość: Carioca Re: Romantyczność jeszcze raz IP: *.dip.t-dialin.net 17.07.02, 13:15
                        j.aszk napisał:

                        > Gość portalu: Carioca napisał(a):
                        >
                        > > milka27 napisała:
                        > >
                        > > > "jesteś powietrzem
                        > > > które drzewa pieści
                        > > > rękoma z błękitu
                        > > > jesteś skrzydłem ptaka
                        > > > który nie trąca liści
                        > > > płynie
                        > > > jesteś zachodnim słońcem
                        > > > pełnym świtów
                        > > > bajką ze słów które mówi się
                        > > > westchnieniem
                        > > > czym ty jesteś -
                        > > > dla mnie - świeżą wodą
                        > > > wytrysłą na skwarnej pustyni
                        > > > sosną - która cień daje
                        > > > drżącą osiką - która współczuje
                        > > > dla zziębniętych - słońcem
                        > > > dla konających - bogiem
                        > > > ty - rozbłysły w każdej gwieżdzie
                        > > > której na imię miłość"
                        > >
                        > > A tego nie znam, ktoz to napisal ?
                        >
                        > ja podejrzewam ARTURA ...
                        > pobrzmiewają tu motywy jakby znane z jego wczesniejszej twórczości

                        Szkoda, ze Milka27 milczy........:(
                        • milka27 Re: Romantyczność jeszcze raz 17.07.02, 14:42
                          To nie ARTUR, to Halina Poswiatowska :)

                          Ładne prawda? chcialabym, żeby kiedys ktos dla mnie
                          napisał cos takiego (z resztą która kobieta by nie
                          chciała...)
                          • Gość: Carioca Re: Romantyczność jeszcze raz IP: *.dip.t-dialin.net 17.07.02, 16:46
                            milka27 napisała:

                            > To nie ARTUR, to Halina Poswiatowska :)
                            >
                            > Ładne prawda? chcialabym, żeby kiedys ktos dla mnie
                            > napisał cos takiego (z resztą która kobieta by nie
                            > chciała...)

                            Dzieki ! Lubie wiedziec czyje slowa czytam :)
                            • Gość: Carioca Re: Romantyczność jeszcze raz IP: *.dip.t-dialin.net 17.07.02, 22:51
                              Z tęsknoty pisze się wiersze
                              z bolesnej
                              drążącej śpiewny owoc ciała
                              mogę wysnuć pięć poematów
                              dotykając moich napiętych ust
                              szepczę
                              i słowa - rozkołysane rytmem wielkiej wody
                              plotą się w wiersze
                              mokre
                              bardzo słono biegną poprzez twarz.

                              H. Poświatowska
                              • gregmi Re: Romantyczność jeszcze raz 17.07.02, 23:39
                                Ok, Carioca. No to kto jest autorem rych wierszy?

                                Suknia

                                Wciąż pamięta jej suknie, mocno granatową
                                I pamięta jej usta, szminką karminowe
                                I pamięta, co rzec chciał, ale nie powiedział
                                I pamięta, jak nie rzekł, i potem sam siedział

                                A ona wciąż pamięta każdym nerwem ciała
                                Co tak chciała usłyszeć i nie usłyszała

                                Ręce

                                Obiegła jezioro, jakby przefrunęła
                                Skrzydłami wzruszyła, zawisła, stanęła
                                W cichości, w nicości, każdym piórkiem drgała
                                Barkiem, łokciem, dłonią i ramieniem grała

                                Wszyscy to widzieli, lecz nikt nie dowierzał
                                Że to nie są skrzydła, lecz ręce bez pierza


                                Los

                                Po dwóch krokach zawisł, schylił sie i podniósł
                                Popatrzył pod słońce, ale go nie widział
                                I zaraz znudzony, chciał by wiatr go odwiózł
                                Więc rzucił wysoko i śmiał się, gdy leciał

                                Bokiem odwrócona, widziała los własny
                                Podniesie, odrzuci, wiatr zmiecie, zagasnę

                                pozd

                                • Gość: Carioca Nie wiem.... IP: *.dip.t-dialin.net 18.07.02, 01:38
                                  Przyznaje sie, nie wiem...
                                  Nie mam pojecia...
                                  Dzis nie moj dzien,
                                  Dzis w myslach sie miotam,
                                  Mysli bladzace w labiryncie,
                                  Tesknoty, smutku i pragnien.
                                  Powinnam juz spac,
                                  zamknac oczeta, ale nie moge.
                                  Mysli te powstrzymuja mnie;
                                  Co moglo byc, a co nie bylo ?
                                  Dlaczego tak, a nie inaczej ?
                                  A za oknami szumi deszcz,
                                  Jego krople zraszaja zielen
                                  I stukaja do mych okien.
                                  Chmury przykryly slonca oblicze
                                  I niebo lzami splywa na ziemie.

                                  Zamykam okna....dobranoc...
                                  Moze zasne, moze sen przyniesie ulge ?



                              • milka27 Re: Romantyczność jeszcze raz 18.07.02, 09:08
                                A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
                                wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
                                ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
                                we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.

                                Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
                                rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
                                dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
                                myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.

                                Jeden z moich ulubionych-Gałczynski
                            • Gość: ARTUR Re: Romantyczność jeszcze raz IP: 212.244.184.* 18.07.02, 11:20
                              Słowa mej poezji mają skrzydła, ulecą ku niebu, schowają się w białych obłokach
                              i powrócą na ziemię w kroplach deszczu.

                              Słowa mej poezji mają groty, ugodzą serce kobiety, ukryją się w jej
                              wspomnieniach i powrócą kiedyś na ziemię w kroplach łez.
                              • Gość: Andy Re: Romantyczność jeszcze raz IP: 5.3R* / 10.1.79.* 18.07.02, 13:11
                                Jest na dziesiatej z planet
                                za meta realizmu
                                kraj dziwny i nieznany
                                daleka snow ojczyzny

                                jest taki kraj wysoki
                                gdzie wszystko jest tesknota
                                tam skacza z gor potoki
                                podobne srebrnym kotom
                                tam gory ze szkla
                                a kazde jak zlota chmura
                                a w chmurze kazdej spiewa
                                ptak - gwiazda modropiora

                                gejzery lawy plynnej
                                w teczowych bija gamach
                                i wszystko tam jest inne
                                a tylko TY - TA SAMA

                                Andy
    • Gość: ARTUT Kobiety nocy IP: 212.244.184.* 18.07.02, 13:38
      Widziałem kiedyś nocą miasto kobiet.
      Te miliardy złotowłosych uwodzicielek.
      Niektóre w nakryciach głowy.
      Panny - w kapeluszach słomkowych.
      Poślubione aniołom - w świetlistych welonach
      lub mlecznobiałych czepkach.

      I ta jedyna, olśniewająca jak Merilyn Monroe,
      piękność z rozpuszczanymi włosami,
      gnana z jednego krańca kosmosu na drugi.
      Nie wiem,
      czy własną pożądliwością,
      czy gniewem surowego Boga,
      czy może zazdrością pozostałych.
      Nigdy nie zdążyłem jej spytać.

      Brunetki skryte i niebezpieczne,
      zdradliwe jak morskie syreny,
      wabią zbłąkanych żeglarzy nocy.
      Nie mają w sobie nic romantycznego.
      Nie urzekając swym śpiewem,
      lecz tajemniczą mocą przyciągania
      ...i unicestwiania.
      • petelka Re: Kobiety nocy 18.07.02, 14:37
        Gość portalu: ARTUT napisał(a):

        > Brunetki skryte i niebezpieczne,
        > zdradliwe jak morskie syreny,
        > wabią zbłąkanych żeglarzy nocy.
        > Nie mają w sobie nic romantycznego.
        > Nie urzekając swym śpiewem,
        > lecz tajemniczą mocą przyciągania
        > ...i unicestwiania.

        Hmmm... po przeczytaniu tego wiersza... jako brunetce... no prawie brunetce...
        nie zostaje mi nic innego... jak dyskretnie wycofać się.:)
        Petelka
        • milka27 Re: Kobiety nocy 18.07.02, 15:10
          Ja to samo:) Mam czarne krecone dlugie wlosy, czarne oczy i zawsze bylam bardzo
          romantyczna osoba. Nie przepadam za blondynkami bo wydaja mi sie plytkie i
          standadowe (typ britney czy nawet smoktunowicz), nie to co np. Catherina Zeta
          czy Winona Ryder, a tu nagle...
          • Gość: ARTUR Szatynka IP: 212.244.184.* 18.07.02, 16:03
            Prawdziwa, głęboka miłość nie jest ani blondynką, ani brunetką, ani rudą, ani
            szatynką, jest po prostu prawdziwą kobietą.
            Hmmm... kolor włosów??? Czy to w ogóle może mieć naprawdę jakieś znaczenie.
            Może dla jakiegoś płytkiego faceta.
            Kobiecość nie zależy przecież w żadnym stopniu od naturalnego barwnika
            kobiecych włosów, a już tym bardzie od chemicznej farby.

            ONA jest naturalną szatynką, ciemną blondynką, jasną brunetką.
            Zamykam oczy i widzę jej włosy splecione w warkocz, za chwilę rozwiane
            niedbale.
            Może wcale nie są w takim kolorze? Widzę wszystkie barwy piękna mieniące się w
            moich dłoniach, muskające moje usta,
            ...kolory pachnące wiosną, latem, zimą i jesienią.

            Zamykam głęboko oczy i otulam się kasztanowymi marzeniami, równie delikatnymi i
            czułymi jak dotyk jej śnieżnobiałych policzków, cudownymi jak różane płatki
            zerwane ręką anioła.

            Zanurzam się ufnie w pościeli z kruchych chmur, a moje sny rozpościerają
            srebrzyste skrzydła i pomykają ku niebu, aby spotkać JĄ.

            Widzę jak me sny stąpają lekko po świetlistej tęczy mojej wyobraźni, a potem
            jak słodko muskają samymi opuszkami palców różowe obłoki.

            Słyszę jak cicho łkają, kiedy przechodzą przez mleczną drogę, na której
            zabłąkana noc rozsypała gwiezdny pył swych łez.

            Wtulam się w moje sny tak mocno jak tylko potrafię. A wtedy rozpalam zmysły od
            złotego płomienia jej uśmiechu, a umysł mój skrzy się fantazją usianą
            brylantowymi gwiazdami, lśni jak najpiękniejszy na świecie klejnot, który ona
            zawsze nosi w swoim sercu .

            Wspominam ten pierwszy, czarujący wieczór, który srebrzył się księżycowym
            blaskiem, gdym rozczepiał cienie i światła miasta na pojedyncze promienie, gdym
            szukał w nich odcieni i kształtów jej włosów.

            Wspominam, gdym zanurzał swą rozmarzoną twarz w tym jedwabistym bukiecie, aby
            udać się w podróż do baśniowej krainy elfów, do świata zrodzonego z marzeń, by
            ulec tajemnemu zaklęciu miłości.

            Rozpamiętuję jak owionął mną czar jej kobiecości, jej intymności okrytej
            magiczną poświatą wieczoru.

            Wspominam ...jak spijałem z jej policzków niebieski deszcz, co magicznie
            mieszał się z moim przyśpieszonym.

            Wspominam jakem głaskał jej wilgotne włosy, jakem poczuł, że rozkoszne światło
            jasnego uśmiechu oświetla każdą chwilę mojego wieczornego szczęścia.

            Dla mnie szczęście ma kolory jej włosów, jej oczu, jej ust, jej ciała.
            • Gość: ARTUR Re: Szatynka IP: 212.244.184.* 18.07.02, 16:06
              ... przyśpieszonym oddechem
              • j.aszk Re: Szatynka 18.07.02, 16:13
                Gość portalu: ARTUR napisał(a):

                > ... przyśpieszonym oddechem


                Po wniesieniu siat pełnych zakupów na 4 pietro ??
                o to chodziło :)))

                • Gość: Carioca Re: Trochę o MILOSCI IP: *.dip.t-dialin.net 18.07.02, 19:10
                  Jestem jak lisc na wietrze
                  Rzucany przez wiatr po niebie
                  Los targa moimi uczuciami
                  A serce dyktuje mi co mam robic
                  Moja dusza jest w rozterce
                  Musi wygrac pomiedzy miloscia a spokojem
                  Bo milosc to piekne uczucie
                  Lecz wielkich wymaga poswiecen
                  Milosc to listy, pocalunki w deszczu
                  A zyc bez milosci to calkiem bez sensu
                  Wiec jednak naucz sie kochac
                  Bo tylko czlowiek ktory kochal
                  Umiera jak czlowiek.

                  Magda

                  W mych wedrowkach po necie natrafilam na jej stronke, moze kogos zainteresuje ?
                  Tu znajdziesz Magdy i nie tylko wiersze :
                  www.republika.pl/redrose/
                  • Gość: Carioca Re: Trochę o MILOSCI IP: *.dip.t-dialin.net 18.07.02, 21:20
                    W ostatni weekend, bylo juz po drugiej godzinie w nocy.
                    Noc byla ciepla, duszna, otwarlam szeroko wszystkie okna.
                    W okolo byla wyjatkowa cisza, jak makiem zasial.
                    Na niebie bylo mnostwo gwiazd, wygladaly jak perly rozsypane na ciemnym
                    aksamicie.
                    W taka noc z regoly mlodziez rzadzi, tym bardziej, ze wlasnie maja wakacje.
                    Pomyslalam : Bohaterowie nocy sa zmeczeni i padli na polu walki, hi hi hi
                    Caly dzien w domu byly wrzaski, glosne smiechy i juz nie wiedzialam : czy
                    jestem w domu, czy na podworku szkolnym ?.
                    Nie moglam zasnac, wedrowalam po necie, rozkoszowalam sie kojaca cisza i ciepla
                    letnia noca.
                    Wiatr delikatnie poruszal fieranki, przynoszac mi ulge swym odswierzajacym
                    oddechem.
                    Nagle ta cisza zostala przerwana bardzo glosnym meskim glosem, proszacym i
                    rozpaczliwym krzykiem :
                    KOCHAM CIE ! KOCHAM CIE !! KOCHAM CIE !!! coraz glosniej i donosniej......

                    Pomyslalam z okruszkiem zazdrosci : szczesliwa....

                    Rankiem sasiadka zapytala mnie ; czy slyszalam te wrzaski ?
                    Odpowiedzialam ; oczywiscie, tego nie mozna bylo nie slyszec.
                    Sasiadka dalej swoje : i zadzwonila pani na policje ?! To przeciez skandal,
                    ludzie chca spac o tej porze !!!
                    Pytam zdziwiona : policje mialam wzywac ? A to dlaczego ? Po co ?
                    Przeciez on krzyczal " KOCHAM CIE ! ", a nie " ZABIJE CIE ! ".
                    Nie trwalo to dlugo, nie zdarza sie to co noc, to byl pierwszy raz, no i jest
                    weekend.....
                    Sasiadka oburzona moja wypowiedzia, wzruszyla ramionami i poszla swoja droga.
                    Pewnikiem teraz jestem wrog nr. 1 i juz nie bedzie mi sie klaniac na ulicach.

                    Czasami trzeba oko przymknac, dac sie innym wypowiedziec i wykrzyczec,
                    niewiele mamy tolerancji dla innych - dzis, to wyjatkowo mocno doswiadczylam w
                    obie strony, winna tez bylam.
                    No, ale to mamy we krwi, tej naszej polskiej dumy, ze krytykujemy innych nie
                    spogladajac w lustro.

                    Zapominajaca sie czesto :( carioca
                    • Gość: les1 Re: Trochę o MILOSCI IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 19.07.02, 02:34
                      Odnosnie tego lustra....
                      Nawet juz patrzec nie chce, bo za kazdym razem w mak sie rozsypuje...
                      Podobno... to siedem lat nieszczescia?...
                      O czym tutaj gadac?.....wyszlo mi cos w rejonie +-700 lat!!!...
                      Jesli to sie sprawdzi....no to ja jestem jednym z tych Biblijnych ....czystej
                      rasy!.... niezkazitelnych?
                      Raczej watpie....zreszta kto wie? ;-))))
                      N.B. Ide teraz do zonki i zaczne krzyczec...Kochammmmmmm....
                      Eeeee...lepiej nie!!!.....wole rodziny nie straszyc!!!....
                      Jeszcze w tym szoku.....moglaby mnie zastrzelic?....:-))))))
                      • Gość: Carioca Re: Trochę o MILOSCI IP: *.dip.t-dialin.net 20.07.02, 00:36
                        Gość portalu: les1 napisał(a):

                        > Odnosnie tego lustra....
                        > Nawet juz patrzec nie chce, bo za kazdym razem w mak sie rozsypuje...
                        > Podobno... to siedem lat nieszczescia?...
                        > O czym tutaj gadac?.....wyszlo mi cos w rejonie +-700 lat!!!...
                        > Jesli to sie sprawdzi....no to ja jestem jednym z tych Biblijnych ....czystej
                        > rasy!.... niezkazitelnych?
                        > Raczej watpie....zreszta kto wie? ;-))))
                        > N.B. Ide teraz do zonki i zaczne krzyczec...Kochammmmmmm....
                        > Eeeee...lepiej nie!!!.....wole rodziny nie straszyc!!!....
                        > Jeszcze w tym szoku.....moglaby mnie zastrzelic?....:-))))))


                        Eeee...., nie wierze w gusla i zabobony !.
                        Odnosnie lustra : zeby nie lustra i dzieci bylibysmy dlugo mlodzi ;)
                        Moj Pan jak mowi " Kocham Cie ! " i przynosi bukiet kwiatow, to zawsze okazuje
                        radosc, ale w duchu mysle : " Coz zes nabroil ? " ;)
    • Gość: ARTUR ROZSTANIE IP: 212.244.184.* 19.07.02, 11:34
      Lustro wody odbijało smutek, który w jej sercu widziałem.
      W uścisku na plaży spleceni byliśmy jedną duszą, jednym ciałem
      Zanurzyłem ręce w jej włosach, spojrzenie w oczu błękicie.
      Zamarłem na chwilę wzruszony, wstrzymałem oddech w zachwycie.
      Pusto wokół, lecz to co najważniejsze obok siebie miałem.
      W tej jednej chwili tyle radości i szczęścia doznałem.
      Zimna noc przeniknęła me ciało, wywołała drżenie,
      Jak pragnę zamarznąć, aby ożywić tamto wspomnienie.
      Wieczorem kładę się do łóżka, lecz nie ma jej obok mnie.
      Gdy wreszcie usnę, pojawia się na plaży w mym śnie.
      Kochanie! Słowa są zbędne, wystarczy jedno spojrzenie.
      By wybaczyć wszystko, by zło odeszło w zapomnienie.
      Milcząca chwila rozstania, jej mokre oczy, gorące łzy ...
      Stłumiłem wewnętrzny niepokój, zapomniałem, że byłem zły.
    • Gość: ARTUR SAMOTNA DZIEWCZYNA IP: 212.244.184.* 25.07.02, 09:04
      Samotna Noc od tysiąca lat wypatruje błędnego rycerza,
      Co na swym skrzydlatym rumaku niebo przemierza.

      Biały welon z płatków śniegu zwisa jej z ramion, otula włosy.
      Oparta plecami o nieboskłon wsłuchuje się w ciszy odgłosy.

      Poczciwy księżyc z twarzą nalaną miedzią niczym tarcza zegara
      Spogląda na nią z czułością, żartuje, rozweselić się stara.

      Ona uśmiecha się tylko blado i pozostaje obojętną.
      Lecz im bardziej jest zimną i smutną, tym więcej zdaje się ponętną.

      Przyjaciel-wiatr woalkę z chmur właśnie jej zdejmuje,
      liliowym wiankiem zdobi skronie, siarczysty mróz makijaż maluje.

      Oddycha z westchnieniem, a niebo obfitością jej piersi faluje.
      Lecz pewnie i dziś swe brylantowe oczy na próżno wypłakuje.

      Biedna dziewczyna stać będzie wytrwale do rana.
      Jak od tysiąca lat z niezachwianą pewnością, że będzie kochana.
    • Gość: OWIDIUSZ Trochę o cierpieniu w miłości IP: 212.244.184.* 26.07.02, 10:22
      Litore quot conchae, tot sunt in amore dolores (Ile muszli na brzegu, tyle
      cierpień w miłości)
      "Ars amatoria"
    • Gość: PROPERCJUSZ Re: Trochę o MIŁOŚCI IP: 212.244.184.* 30.07.02, 14:22
      AMOREM CANAT AETAS PRIMA - Niech młodość wyśpiewuje miłość.
      "Elegiae"
    • Gość: PUBLIUSZ SYRUS Re: Trochę o MIŁOŚCI IP: 212.244.184.* 31.07.02, 08:39
      AMORI FINEM TEMPUS, NON ANIMUS FECIT
      Miłości kres położyło nie serce, lecz czas.
      "Sententiae”
    • Gość: PUBLIUSZ SYRUS AMORIS VULNUS IDEM, QUI SANAT, FACIT IP: 212.244.184.* 01.08.02, 13:17
      Ranę miłości ten sam zadaje, kto ją leczy.
      "Sententiae"
      • Gość: Carioca Re: AMORIS VULNUS IDEM, QUI SANAT, FACIT IP: *.dip.t-dialin.net 01.08.02, 17:38
        " Serce nigdy nie ma zmarszczek, Ono ma blizny. "
        [ S. Colette ]
        • Gość: ARTUR AMOR ET POTESTAS IMPATIENS EST CONSORTIS IP: 212.244.184.* 02.08.02, 08:54
          Miłość i władza nie chcą towarzystwa.

          Średniowieczna sentencja anonimowa
    • Gość: OWIDIUSZ AMOR ODIT INERTES IP: 212.244.184.* 05.08.02, 13:10
      Miłość nienawidzi zwlekających.
      "Ars amatoria"
    • Gość: SENEKA i... MIŁOŚCI I STRACH IP: 212.244.184.* 06.08.02, 10:48
      AMOR TIMERE NEMINEM VERUS POTEST
      Prawdziwa miłość nikogo się nie boi.
      Seneka "Medea"

      AMOR TOLLIT TIMOREM
      Miłość usuwa strach.
      św. Bernard z Clairvaux
    • Gość: ANONIM AMOR TUSSISQUE NON CELANTUR IP: 212.244.184.* 07.08.02, 09:01
      Miłości i kaszlu nie da się ukryć.
    • Gość: ANONIM AMOR TUSSISQUE NON CELANTUR IP: 212.244.184.* 08.08.02, 15:01
      Miłości i kaszlu nie da się ukryć.
    • Gość: PUBLIUS SYRUS Miłość jak łza... IP: 212.244.184.* 08.08.02, 15:04
      AMOR UT LACRIMA AB OCULO ORITUR, IN PECTUS CADIT
      Miłość jak łza od oka bierze początek, w serce zapada.
    • Gość: ANONIM AMOR GIGNIT AMOREM - Miłość rodzi miłość IP: 212.244.184.* 09.08.02, 10:51
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka