iwa.ja
12.07.02, 19:51
Jak to już strasznie dawno było, kiedy Was katowałam wirtualnie... Ze trzy
obroty temu (albo i lepiej). Przyszla jednak pora na kolejną dawkę. Czyli
uzupełnienia "b" i "c".
Berganza Teresa - chyba nie było lepszej Rozyny u Mozarta. W ogóle ona jest
najlepsza!
Berlioz Hektor - uczucia nieco zmieszane. Ale taki na przykład walc z Symfonii
Fantastycznej - obowiązkowo!
Boccherini Luigi - na upały polecam menuet. Człowiek się nie męczy słuchając,
troche tylko nogi same chodzą.
Caballe Montserrat - zdaje się, że osoba nie komponowała, ale jak śpiewa!!!! Że
wspomnę Barcelonę z Freddiem!!! Osobiście polecam ją w Verdim.
Callas Maria - a jak już wspomniałam Montceratę, to niech będzie niedoszła
Onassisowa. Jej Tosca wzrusza tak, że uprzednio radzę zaparzyć sobie melisę.
Carreras Jose - nie jest gruby, ale i tak z tych trzech zawsze wybiorę Placido.
Casals Pablo - wiolonczela!!!! (nawiaskiem, skomponował hymn ONZ).
Chevalier Maurice - zdaję sobie sprawę, że wprowadzając go tutaj robię bałagan.
Ale on jest tak cudownie paryski!!!
Corelli Arcangelo - uwielbiam. Ale, oczywiście, degustibus...
No, mam nadzieję, że już do "c" nie wrócę. Chyba nikogo nie pominęłam.