Dodaj do ulubionych

Sovoir-vivre 2002

14.07.02, 14:00
Nawet ludzie dobrze wychowani maja czesto watpliosci, czy w danej sytaucji
postapili ja nalezy.

Sprobujmy sobie tutaj w tym wzajemnie pomoc. Mysle, ze wszyscy mozemy sie
przy tej okazji czego nowego dowiedziec. Odpowiedzmy sobie na pytania jak
np.: czy wypada kobiecie w krotkiej spodnicy siedzac zakladac noge na noge,
albo jak to jest z kichaniem i kaszlem w operze. To tylko takie male
przyklady - co do sandalow i bialych skarpetek sa chyba wszyscy jednego
zdania (poza tymi, ktore je nosza oczywiscie).
Zapraszam do (mam nadzieje) burzliwej dyskusji.
Obserwuj wątek
    • Gość: Krabik Re: Sovoir-vivre 2002 IP: *.dip.t-dialin.net 14.07.02, 19:25
      ja.nusz napisał:

      > Nawet ludzie dobrze wychowani maja czesto watpliosci, czy w danej sytaucji
      > postapili ja nalezy.
      >
      > Sprobujmy sobie tutaj w tym wzajemnie pomoc. Mysle, ze wszyscy mozemy sie
      > przy tej okazji czego nowego dowiedziec. Odpowiedzmy sobie na pytania jak
      > np.: czy wypada kobiecie w krotkiej spodnicy siedzac zakladac noge na noge,
      > albo jak to jest z kichaniem i kaszlem w operze. To tylko takie male
      > przyklady - co do sandalow i bialych skarpetek sa chyba wszyscy jednego
      > zdania (poza tymi, ktore je nosza oczywiscie).
      > Zapraszam do (mam nadzieje) burzliwej dyskusji.


      "Noge na noge" chyba wypada a jak ladne to tym bardziej. Kaszel w operze nie
      wiem, chyba trzeba po cichutku.

      • iwa.ja Re: Sovoir-vivre 2002 14.07.02, 20:14
        Zawsze mnie wkurzało i wkurza, kiedy mężczyzna rozmawiając ze mną trzyma ręce w
        kieszeniach. To już norma. Miałabym też ochotę dać w dziób facetowi, który ma
        np. prezentację (wiecie, slajdy, power point, te rzeczy) i łapa obowiązkowo w
        kieszeni. To taki amerykański luz. Ciekawe, co te chłopy sobie prztrzymują w
        tych kieszeniach... Kiedyś nawet jednego takiego o to zapytałam. Już mnie nie
        rozpoznaje...
        • jepat Re: Sovoir-vivre 2002 14.07.02, 20:36
          iwa.ja napisała:

          > Zawsze mnie wkurzało i wkurza, kiedy mężczyzna rozmawiając ze mną trzyma ręce
          w kieszeniach .


          Tak robią ci nadpobudliwi gdy rozmawiają z ładną KOBIETĄ
          • lucy_z Re: Sovoir-vivre 2002 14.07.02, 21:05
            Mnie też irytuje trzymanie rąk w kieszeni ale również śmieszy mnie to, że
            przeważnie mężczyźni witając parę, wyciągają rękę do mężczyzny od razu, a
            kobiety nie zauważają, pomijając to, że to kobieta pierwsza powinna wyciągnąć
            rękę i się przywitać a dopiero mężczyźni powinni podać sobie ręce. Spotykam się
            z tym ciągle, czy to na ulicy, czy w domu. I co jeszcze, szefowie w pracy nie
            zauważają kobiet,nie kłaniają się, bo skoro, tak uważają, są ich przełożonymi
            to kultura ich nie obowiązuje.Może nie wszyscy ale ja spotkałam na swojej
            drodze mnóstwo takich mężczyzn szefów!!!
            • kasia_57 Re: Sovoir-vivre 2002 14.07.02, 21:29
              Tak, facet z łapami w kieszyeni i na dodatek pierwszy wyciągający łapę do
              kobiety. Nie mam zwyczaju ściskac takich łap. I panowie patrzą na mnie bykikem.
              A jeszce przeciąganie reki przez biurko. Kiedyś taki jeden zrobił piękny skłon,
              kiedy mu pociągnęła łapsko ku dołowi. Bo zamiast on się pochylić, no i obejść
              to moje biurko, myślał, że wstanę do niego. Pomylił się biedaczek. A kobieta
              wtająca na widok faceta - doprowadza mnie doszału. Kiedyś mi jeden z moich
              rozlicznych szefów zwrócił uwagę, że nie wstałam, jak wszedł z kolegą. Usłyszał
              ( wraz z nim całe biuro) że być szefem to także obowiązek poczytania savoir-
              vivre'u. I że cały czas to ja w tym towarzystwie, wbrew pozorom, jestem kobietą.
              Oj, nie lubił mnie, nie lubił.
              Powiedzcie skąd takie tłumoki się biorą?!
              Każą kobietom się kłaniać pierwszym, oczekują, że te wstaną na ich widok, że
              rękę babska można naciągnąć do długości szyi żyrafiej, że można z babą
              rozmawiać z łapskiem w kieszeni, że baba przepuści takiego pierwszego przez
              drzwi, bo on szef...
              • Gość: bacha Re: Sovoir-vivre 2002 IP: 213.17.251.* 16.07.02, 19:43
                kasia_57 napisała:

                > Kiedyś mi jeden z moich rozlicznych szefów zwrócił uwagę, że nie wstałam, jak
                wszedł z kolegą. Usłyszał( wraz z nim całe biuro) że być szefem to także
                obowiązek poczytania savoir-
                > vivre'u. I że cały czas to ja w tym towarzystwie, wbrew pozorom, jestem
                kobietą
                > ... bo on szef...

                Obawiam się, że mieszasz dwie sprawy: dobre wychwanie i hierarchię w pracy.
                Oczywiście, że bycie szefem nie zwalnia z kultyry osobistej lecz w w/w sytuacji
                uwążam, iż Twoje zachowanie było niedopuszczalne.
            • zoppoter Te powitania... 15.07.02, 10:47
              Przede wszystkim śmieszy mnie trochę, że w Polsce każde spotkanie facetów (w dowolnej ilosci i w dowolnych
              okolicznościach) musi być rozpoczęte uściskiem dłoni kazdego z każdym. Czasem ta ceremonia zabiera sporo czasu.
              Co więcej, kiedy jest to spotkanie facetów akurat wykonujących jakąś brudzącą robotę, to podaje się... przedramię. A
              jeżeli w gronie znajdzie się kobieta to jest skrzętnie pomijana w ceremoniale, sama z reguły też nie rwie się do uścisku
              dłoni...

              Tak ogólnie, jeśli chodzi o to kto pierwszy podaje rękę, to sprawa wydaje sie prosta: ta osoba, która z jakiegoś
              względu (wiek, płeć, autorytet, stanowisko) cieszy sie większym szacunkiem, estymą. I to jest proste dopóki nie
              okaże się, że obie witające się osoby maja jakiś powód do wyciagnięcia ręki jako pierwsza. Na przykład młoda kobieta
              i i starszy pan. pracownica i szef, młody dyrektor fabryki i stary majster w tej fabryce. Jakie relacje powinny być
              pierwsze, prywatne, społeczne, zawodowe? W każdej z takich sytuacji może się okazać, że należy zachowac się
              inaczej...
              Co do całowania w rękę, to myslę, że mężczyzna bez trudu zorientuje się po sposobie podania ręki przez kobietę, czy
              ją cmoknąć czy nie. No i w relacjach służbowych, oficjalnych, dyplomatycznych w rękę nie całuje się...
        • kasia_57 Re: Sovoir-vivre 2002 14.07.02, 21:32
          Ja takiemu jednemu na bardzo snobistycznym i oficjalnym spotkaniu zwróciłam
          uwagę, ze nie ma czego tam szukać, bo odleciało mu... Obraził się strtasznie.
          Najbardziej go ubodło, że wszyscy słyszeli i że wywołało to ogólną wesołość.
          Też mnie nie poznaje od lat.
          • Gość: Carioca Re: Sovoir-vivre 2002 IP: *.dip.t-dialin.net 14.07.02, 22:47
            Obawiam sie, ze panie mnie ..... :(
            Jednak zaryzykuje.
            Osobiscie nie zwracam (juz) uwagi na takie sytuacje ; jest mi obojetne, czy
            mezczyzna trzyma reke w kieszeni rozmawiajac ze mna, ( chce sie bawic.....,
            niech sie bawi.... mnie nic do tego ;), lub kto kogo wita pierwszy ?.
            Zauwazylam, ze wielu malarzy trzyma jedna reke w kieszeni a druga maluje - nie
            mam pojecia dlaczego ?.
            Nie sadze, zeby bawili sie .... w pracy 10 lub 12 godzin na okraglo.
            Pozniej...przyzwyczajenie....zapomnienie... zmeczenie.... moze sie zdarzyc...
            Dla mnie istotne jest, jak sie ze mna wita ?
            Szczerze z pelnia usmiechu na twarzy, czy lekcewazaco i falszywym usmiechem ?
            No, bo wypada i gdzies tam o tym slyszal....
            Bedac w Canadzie ( aktualnie w niemczech ) i poznajac roznych ludzi, nie moglam
            wymagac od Indianina czy Afrykanczyka, zeby mnie w raczke calowali ( mily gest
            okazania szacunku :), wiedzac ze tego nie znaja.
            Osobiscie wole szczery usmiech, niz pocalunek Judasza w reke...

            Oj, chyba sie jednak narazilam... prosze o lagodny wyrok...
            • doraa Re: Sovoir-vivre 2002 14.07.02, 23:29
              wracając do powitania, to ciekawa rzecz zaobserwowałam u siebie w pracy. Część
              dyrekcji co to idąc po korytarzach wybiórczo obdzielała swoimi powitalnymi
              łaskami, po reorganizacji ( kiedy stołków nie starczyło dla wszystkich )
              kłania się, że hej. No to co to znaczy, że przeglądali archiwalne
              numery "Przekroju"?
        • Gość: Filut Re: Sovoir-vivre 2002 IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 15.07.02, 08:17
          iwa.ja napisała:

          Ciekawe, co te chłopy sobie prztrzymują w
          > tych kieszeniach... Kiedyś nawet jednego takiego o to zapytałam. Już mnie nie
          > rozpoznaje...

          Trafiłaś go w słaby punkt. Widocznie nie miał co trzymać!
          • ja.nusz Re: Sovoir-vivre 2002 15.07.02, 10:30
            No to sie chopom tu oberwalo niezle. Niestety wszystko, co dziewczyny napisaly
            jest zjawiskiem nagminnym ale na szczescie nie powszechnym.
            A jak to jest np. kiedy dwie osoby trafiaja na siebie w waskich drzwach, kto
            komu powinien ustapic - wchodzacy wychodzacemu czy odwrotnie?
            • petelka Re: Sovoir-vivre 2002 15.07.02, 10:47
              ja.nusz napisał:

              > A jak to jest np. kiedy dwie osoby trafiaja na siebie w waskich drzwach, kto
              > komu powinien ustapic - wchodzacy wychodzacemu czy odwrotnie?

              Wchodzący wychodzącemu...
              • ja.nusz Re: Sovoir-vivre 2002 15.07.02, 10:48
                petelka napisała:

                > ja.nusz napisał:
                >
                > > A jak to jest np. kiedy dwie osoby trafiaja na siebie w waskich drzwach, k
                > to
                > > komu powinien ustapic - wchodzacy wychodzacemu czy odwrotnie?
                >
                > Wchodzący wychodzącemu...

                Tak typowalem, a tera jezdem pewny.
                • Gość: Andy Re: Sovoir-vivre 2002 IP: 5.3R* / 10.1.79.* 15.07.02, 11:40
                  Lokal - najpierw siada Pani (pan stoi za nia) potem sam moze zajac miejsce.
                  Schody - na gore. Pani idzie pierwsza - Pan za nia.
                  na dol - Pan idzie pierwszy , Pani za nim.
                  Pod reke,- czesto widac ze Pani trzyma pod reke Pana , mnie wbijano do glowy
                  pojecie - kto kogo prowadzi- on czy ona- w przypadku jak Pan prowadzi Pania
                  powinien on ja trzymac pod reke. Gdy ktos cos mowi nie wolno przerywac,
                  prawie nigdy tej formy rozmowy nie widzialem , kazdy gada jak najety i
                  wogole nie slyszy co inny mowi , do dobrego tonu nalezy zawsze przejac watek
                  wypowiedzi poprzednika i dalej go rozwijac itd
                  pozdrowienia
                  • Gość: bacha Re: Sovoir-vivre 2002 IP: 213.17.251.* 16.07.02, 19:28
                    Gość portalu: Andy napisał(a):

                    > Lokal - najpierw siada Pani (pan stoi za nia) potem sam moze zajac miejsce.
                    > Schody - na gore. Pani idzie pierwsza - Pan za nia.
                    > na dol - Pan idzie pierwszy , Pani za nim.
                    > Pod reke,- czesto widac ze Pani trzyma pod reke Pana , mnie wbijano do glowy
                    > pojecie - kto kogo prowadzi- on czy ona- w przypadku jak Pan prowadzi Pania
                    > powinien on ja trzymac pod reke. Gdy ktos cos mowi nie wolno przerywac,
                    > prawie nigdy tej formy rozmowy nie widzialem , kazdy gada jak najety i
                    > wogole nie slyszy co inny mowi , do dobrego tonu nalezy zawsze przejac watek
                    > wypowiedzi poprzednika i dalej go rozwijac itd
                    > pozdrowienia
                    A co przejściem przez wspomniany lokal? Podobno pierwsza idzie Pani i to ona
                    wybiera stolik, przy którym zajmuje lepsze miejsce.
              • Gość: Casey Re: Sovoir-vivre 2002 IP: *.proxy.aol.com 16.07.02, 01:50
                petelka napisała:

                > ja.nusz napisał:
                >
                > > A jak to jest np. kiedy dwie osoby trafiaja na siebie w waskich drzwach, k
                > to
                > > komu powinien ustapic - wchodzacy wychodzacemu czy odwrotnie?
                >
                > Wchodzący wychodzącemu...

                W pewnych sytuacjach potrzebny jest zdrowy rozsadek.
                Przepuszcza sie jako pierwsza osobe znajdujaca sie w miejscu, gdzie
                przecisniecie sie drugiej osobie byloby utrudnione...........
                Czy jestem w bledzie?
                • Gość: bacha Re: Sovoir-vivre 2002 IP: 213.17.251.* 16.07.02, 19:32
                  Uważam, że jednak pierwszeństwo ma osoba wychodząca - na logikę: wychodzący
                  robi miejsce dla wchodzącego.
    • les1 Re: Sovoir-vivre 2002 16.07.02, 00:39
      Te piekne i czasami dziwaczne zasady S-V byly napisane i wymagane w tamtych,
      minionych czasach, gdy kobiety byly kobietami a panowie - w ich mniemaniu -
      panami....
      Potem przyszla emancypancja i wszystko sie pop.....
      Nasze panie chca i wymagaja wszystkich przywilejow.... a takze praw, ktorymi od
      zaranie dziejow cieszyli sie ...panowie!
      Jak najbardziej popieram!....
      Z drugiej jednak strony.... niektore rozwydrzone babska.... uwazaja, ze sa
      czyms znacznie lepszym... jesli im to odpowiada to sa...hmm...kobietami.... w
      innej, podobnej sytuacji chca byc dominujace i na rowni traktowane z
      mezczyznami...
      Ot takie male, wlasne i chore...widzimisie!!!...
      A tak naprawde to coniektore paniusie same powinny stosowac sie zasad S-V ,
      ktorymi innym .... przysrywaja!....
      Polska zalicza sie nadal do tego dziwnego pol-swiata w ktorym wiele
      przedawnionych i nieistotnych zasad "dobrego zachowania" bierze gore nad
      zwyklym rozsadkiem....
      Tylko w polsce moze sobie paniusia pozwolic na zruganie swojego szefa....i to w
      dodatku przed calym biurem!... wlasnie jej polecam... poczytanie S-V!!!!
      Gdziekolwiek indziej?....Na dywanik, nagana, pol-trzynastki i oficjalne
      przeprosiny!!!!... Nie podoba sie!!! to prosze napisac wlasna prosbe o
      zwolnienie!.... Boss jest Bossem!... A kim to ty jestes?... sila najemna...ot
      czym!!!... Chcesz gdzies dojsc w prawdziwym swiecie?... Szanuj swoich szefow!!
      (tutaj juz bys stala w kolejce u Posredniaka!)
      Chcesz byc respektowana?... Na to trzeba zapracowac!....
      N.B. Rak w kieszeniach nie nosze i jedyna kobieta, ktorej rece (obydwie) caluje
      jest... moja Matka... no i moze tesciowa gdy bedzie wyjezdzala...z powrotem do
      polski...;-)))
      Emancypancja................
      No....a teraz to sobie ulzyjcie....!!!
      Na mnie to juz nie dziala....:-)))))))

      • Gość: Casey Re: Sovoir-vivre 2002 IP: *.proxy.aol.com 16.07.02, 01:41
        les1 napisał:

        > Te piekne i czasami dziwaczne zasady S-V byly napisane i wymagane w tamtych,
        > minionych czasach, gdy kobiety byly kobietami a panowie - w ich mniemaniu -
        > panami....
        > Potem przyszla emancypancja i wszystko sie pop.....
        > Nasze panie chca i wymagaja wszystkich przywilejow.... a takze praw, ktorymi
        od
        >
        > zaranie dziejow cieszyli sie ...panowie!
        > Jak najbardziej popieram!....
        > Z drugiej jednak strony.... niektore rozwydrzone babska.... uwazaja, ze sa
        > czyms znacznie lepszym... jesli im to odpowiada to sa...hmm...kobietami.... w
        > innej, podobnej sytuacji chca byc dominujace i na rowni traktowane z
        > mezczyznami...
        > Ot takie male, wlasne i chore...widzimisie!!!...
        > A tak naprawde to coniektore paniusie same powinny stosowac sie zasad S-V ,
        > ktorymi innym .... przysrywaja!....
        > Polska zalicza sie nadal do tego dziwnego pol-swiata w ktorym wiele
        > przedawnionych i nieistotnych zasad "dobrego zachowania" bierze gore nad
        > zwyklym rozsadkiem....
        > Tylko w polsce moze sobie paniusia pozwolic na zruganie swojego szefa....i to
        w
        >
        > dodatku przed calym biurem!... wlasnie jej polecam... poczytanie S-V!!!!
        > Gdziekolwiek indziej?....Na dywanik, nagana, pol-trzynastki i oficjalne
        > przeprosiny!!!!... Nie podoba sie!!! to prosze napisac wlasna prosbe o
        > zwolnienie!.... Boss jest Bossem!... A kim to ty jestes?... sila najemna...ot
        > czym!!!... Chcesz gdzies dojsc w prawdziwym swiecie?... Szanuj swoich szefow!!
        > (tutaj juz bys stala w kolejce u Posredniaka!)
        > Chcesz byc respektowana?... Na to trzeba zapracowac!....
        > N.B. Rak w kieszeniach nie nosze i jedyna kobieta, ktorej rece (obydwie)
        caluje
        >
        Les 1
        > jest... moja Matka... no i moze tesciowa gdy bedzie wyjezdzala...z powrotem
        do
        >
        > polski...;-)))
        > Emancypancja................
        > No....a teraz to sobie ulzyjcie....!!!
        > Na mnie to juz nie dziala....:-)))))))

        Les1, nic dodac,nic ujac..............
        Odnosnie przelozonych(bossow).
        Punkt Nr.1.
        Przelozony(boss) ma zawsze racje.
        Punkt Nr.2.
        Jesli przelozony(boss) niema racji, patrz Punkt Nr.1.

        • belissarius Re: Sovoir-vivre 2002 16.07.02, 06:46
          Ja myślę, że to pracuje tak:
          � jeśli jestem w sytuacji tzw. profesjonalnej, to albo wykonuję lekki skłon i sięgam do kieszonki po
          wizytówkę, albo ściskam (w miarę mocno � niezależnie mężczyzna czy kobieta) prawicę i również sięgam
          po wizytówkę.
          � jeśli jestem w sytuacji profesjonalnie�prywatnej (czyli party z tzw "udziałem") postępuję wg zasad
          przyjętych w danym środowisku (maluję sobie "malinę" na czole, zakładam myckę, całuję panie po
          rękach itd).
          � jeśli jestem całkowicie prywatnie... hmmm... robię to, co uważam za stosowne. Polki całuję w rękę,
          Francuzki w policzek, a Amerykankom ściskam grabę, coby mnie nie posądziły i molestowanie...
          Hehehe.....
      • Gość: Carioca Re: Sovoir-vivre 2002 IP: *.dip.t-dialin.net 16.07.02, 09:35
        les1 napisał:

        > Te piekne i czasami dziwaczne zasady S-V byly napisane i wymagane w tamtych,
        > minionych czasach, gdy kobiety byly kobietami a panowie - w ich mniemaniu -
        > panami....
        > Potem przyszla emancypancja i wszystko sie pop.....
        > Nasze panie chca i wymagaja wszystkich przywilejow.... a takze praw, ktorymi
        od
        >
        > zaranie dziejow cieszyli sie ...panowie!
        > Jak najbardziej popieram!....
        > Z drugiej jednak strony.... niektore rozwydrzone babska.... uwazaja, ze sa
        > czyms znacznie lepszym... jesli im to odpowiada to sa...hmm...kobietami.... w
        > innej, podobnej sytuacji chca byc dominujace i na rowni traktowane z
        > mezczyznami...
        > Ot takie male, wlasne i chore...widzimisie!!!...
        > A tak naprawde to coniektore paniusie same powinny stosowac sie zasad S-V ,
        > ktorymi innym .... przysrywaja!....
        > Polska zalicza sie nadal do tego dziwnego pol-swiata w ktorym wiele
        > przedawnionych i nieistotnych zasad "dobrego zachowania" bierze gore nad
        > zwyklym rozsadkiem....
        > Tylko w polsce moze sobie paniusia pozwolic na zruganie swojego szefa....i to
        w
        >
        > dodatku przed calym biurem!... wlasnie jej polecam... poczytanie S-V!!!!
        > Gdziekolwiek indziej?....Na dywanik, nagana, pol-trzynastki i oficjalne
        > przeprosiny!!!!... Nie podoba sie!!! to prosze napisac wlasna prosbe o
        > zwolnienie!.... Boss jest Bossem!... A kim to ty jestes?... sila najemna...ot
        > czym!!!... Chcesz gdzies dojsc w prawdziwym swiecie?... Szanuj swoich szefow!!
        > (tutaj juz bys stala w kolejce u Posredniaka!)
        > Chcesz byc respektowana?... Na to trzeba zapracowac!....
        > N.B. Rak w kieszeniach nie nosze i jedyna kobieta, ktorej rece (obydwie)
        caluje
        >
        > jest... moja Matka... no i moze tesciowa gdy bedzie wyjezdzala...z powrotem
        do
        >
        > polski...;-)))
        > Emancypancja................
        > No....a teraz to sobie ulzyjcie....!!!
        > Na mnie to juz nie dziala....:-)))))))
        >

        :)
      • Gość: balba Re: Sovoir-vivre 2002 IP: 213.77.88.* 16.07.02, 12:19
        les1 napisał:

        > Z drugiej jednak strony.... niektore rozwydrzone babska.... uwazaja, ze sa
        > czyms znacznie lepszym... jesli im to odpowiada to sa...hmm...kobietami.... w
        > innej, podobnej sytuacji chca byc dominujace i na rowni traktowane z
        > mezczyznami...
        > Ot takie male, wlasne i chore...widzimisie!!!...

        Tak, to prawda. Sytuacja jest o tyle żałosna, że dotyczy również większości
        facetów. Przeczytaj to teraz w tym kontekście.
        • les1 Re: Sovoir-vivre 2002 16.07.02, 20:12
          Balba...kontekst jest taki, ze nie zalapalas wogole o co chodzi!....
          Przeczytaj jeszcze raz ten watek od samego poczatku....moze cos zablysnie?....
          Oj ...chyba raczej nie!!...
          Wiekszosc wypowiedzi byla na temat: jacy to panowie sa niekulturalni,
          wulgarni, obcesowi i totalnie bez respektu dla plci odmiennej!!!!!....
          Dociera cos do ciebie?...
          Ile bylo wypowiedzi potepiajacych nasze panie?....A byloby o czym pisac...
          Czyzby nie bylo takowych....bo niby nie macie zadnych wad?...
          A moze po prostu dlatego, ze panowie sa bardziej taktowni i nie "japia" na
          zwykle, zasciankowe, niewazne glupoty?....
          Nawet gdybyscie na glowie stanely to i tak nic sie zbytnio nie zmieni....
          No...chyba, ze my o tym zadecydujemy....
          Ide sie owinac w koldre...tak na wszelki wypadek... :-))))))))
          Szacuneczek....les1 ;-)))
          • lucy_z Re: Sovoir-vivre 2002 16.07.02, 20:22
            les1 napisał:

            > Ide sie owinac w koldre...tak na wszelki wypadek... :-))))))))
            > Szacuneczek....les1 ;-)))

            No, no Lesiu, uważaj!!!;)))))) Tylko się nie uduś tą kołdrą, bo długo
            będziesz ją trzymał:)))))
            • les1 Re: Sovoir-vivre 2002 16.07.02, 20:29
              Lucy...sloneczko moje!...
              Temperatura zleciala w tej chwili do 1'C (jednego stopnia!)...
              Tak czy owak...przyda sie.... palusie sztywne sie robia...;-)))
              Co odnosnie "grzanca"?... Moze Iwa sie przylaczy i przestanie to robic na
              osobnosci?...:-)))))))
              • lucy_z Re: Sovoir-vivre 2002 16.07.02, 20:40
                les1 napisał:

                > Lucy...sloneczko moje!...
                > Temperatura zleciala w tej chwili do 1'C (jednego stopnia!)...
                > Tak czy owak...przyda sie.... palusie sztywne sie robia...;-)))
                > Co odnosnie "grzanca"?... Moze Iwa sie przylaczy i przestanie to robic na
                > osobnosci?...:-)))))))

                Les, aż mi się wierzyć nie chce, że u Ciebie tak zimno. Szczególnie że u nas
                jest codziennie po 30 stopni. Jeszcze w tej chwili nie ma czym oddychać.....
                Przydał by się grzaniec lub co innego bo mam taki dzisiaj wisielczy nastrój:(((

                Ale nie będę nikomu psuć humoru więc :)))))))
                • les1 Re: Sovoir-vivre 2002 16.07.02, 21:06
                  Wstyd mi sie przyznac co ja dzisiaj "prowadze".....
                  Cos slodkiego za mna chodzilo od poludnia....
                  Cukier to kalorie.... w zimnej porze jak najbardziej!!!....wiec...dorwalem sie
                  do Bols'a "Advocaat"....jestem wlasnie w polowie drogi.....
                  Paniom tych ilosci jajeczek.... nie polecam!...;-)))
                  Kalorie!!!!....
                  Sam osobiscie mam to szczescie, ze fizycznie, wygladam - prawie - tak samo jak
                  w wieku 25-ciu lat.... moge wiec tego rodzaju lakocie uzywac do znudzenia, bez
                  strachu o nadmierne "falduszki".....;-))))
                  Nie zazdroszcze tym innym....hmm...spuchlakom....
                  Zawsze polecam bardziej aktywny tryb zycia.... nie chca sie sluchac?...no wiec
                  wygladaja...tak jak wygladaja!!!!....
                  Ja, tam sobie "dogadzam"!.... jutro wszystko spale z nawiazka!!!....trzeba
                  tylko trzymac sie swojej wlasnej rutyny!!!....
                  O czym ja tak wlasciwie pisze?.... czy ktokolwiek to rozumie?...moze nieliczni?.
                  Wlasna zona, po tylu latach nie wie o czym ja mowie!!!!.....a moze nie chce
                  wiedziec?... Czyste lenistwo i..... prawdopodobnie!...
                  Tfu.....slotkie to cholerstwo...(jajeczka)....ah....jeszcze jeden nie
                  zaszkodzi..
                  ;-)))))
                  • Gość: Carioca Re: Sovoir-vivre 2002 IP: *.dip.t-dialin.net 16.07.02, 21:34
                    Oj, Lesiu kusisz.... ;)
                    Narobiles mi smaczku na "Bols'a "Advocaat" i moge tez sobie pozwolic na troche
                    kalorii :)
                    Wlasnie wrocilam po 4 godzinach podrozowania rowerkiem. Moja pociecha ma
                    wakacje i nudzila sie biedulina, wiec wzielismy rowery, popitke, cosik na
                    zabek, no i oczywiscie Burka. Mlody lubi szalona jazde i wyscigi, chyba nie
                    musze mowic jak padla jestem, a psina kladzie sie po katach i lapie oddech, hi
                    hi hi

                    • les1 Re: Sovoir-vivre 2002 16.07.02, 23:25
                      Moja pociecha wlasnie dzisiaj mial pierwszy dzien w szkole....
                      Zazdroszcze wam tych dlugich letnich dni.... tutaj sloneczko zachodzi
                      i...bumm...5- minut i jest noc....nadal nie moge sie do tego przyzwyczaic!!!...
                      Tutaj... na rowerek to raczej bym nie polecal!... Istnieje prawo silniejszego...
                      a raczej ciezszego!....no chyba, ze jedzie caly peleton i z wozow obstawy
                      stercza lufy karabinowe....wtedy miejscowi jada bardzo grzecznie i zgodnie z
                      przepisami..... Ot..taki ...folklor miejscowy!...;-)))
                      Wlasnie moja "szwabska" suczka, cos stara sie do mnie przez okno powiedziec....
                      Bedziemy mieli male szczeniaczki za ok +- 3-tygodnie.... biedulka nie wie co
                      jej tak naprawde dolega....
                      Cala rodzina szykuje sie na to wydarzenie...
                      Synek, oczywiscie chce je wszystkie zatrzymac!!!! (szczeniaki)... nawet
                      tesciowa cos przebakuje o pozostawieniu...hmmm...jednego...jesli bedzie podobny
                      do tatuska.... Oni wszyscy chca mnie chyba wykonczyc!!!!???....
                      Ot ...takie rodzinne problemy.... dobrze przynajmniej, ze mam wystarczajaco
                      miejsca na ta szarancze.....
                      No to jeszcze jedne "jajeczka" pod te szczeniaczki....;-))))

                      • Gość: Carioca Re: Sovoir-vivre 2002 IP: *.dip.t-dialin.net 17.07.02, 00:07
                        Les1, ja bym tam chora byla bez rowerka, bardzo lubie jechac tak naprzeciw
                        wiatru tak poprostu przed siebie w nieznane i w zapomnienie - ile to latek mi
                        juz ucieklo ?
                        Sunia pewnikiem zrobi Wam niespodzianke i zaskoczy miotem, czesto staje sie ten
                        cud po pelni ksiezyca, albo gwaltownej zmiany pogody.
                        Uwielbiam szczenieta i praca przy nich jest dla mnie frajda !!!
                        Nie dziwie sie, ze pociecha tak reaguje, sama zostawialam pare razy jednego z
                        miotu ( ulubienca ), ot, slabosc kobieca, hi hi hi

                        Jajeczka juz mi sie koncza, hehh... a noc jest taka piekna dzis..., ale ten
                        ostatni niech bedzie pod szczeniaczki i sunie, zeby jej lekko i latwo
                        poszlo.... !!! :)
                        • les1 Re: Sovoir-vivre 2002 17.07.02, 00:19
                          Doprawdy nie wiem jak to napisac?....
                          Ahh ...niech bedzie co bedzie....
                          Od dwoch dni pozwalam suczce spac w pokoju dla .....sluzacych.....
                          Spi wiec na ich krolewskim lozu.....ja jej do tego nie namawialem....ot...sama
                          zdecydowala, ze tam jest jej najwygodniej....
                          Reszte...przemilcze.....
                          • Gość: Carioca Re: Sovoir-vivre 2002 IP: *.dip.t-dialin.net 17.07.02, 00:45
                            les1 napisał:

                            > Doprawdy nie wiem jak to napisac?....
                            > Ahh ...niech bedzie co bedzie....
                            > Od dwoch dni pozwalam suczce spac w pokoju dla .....sluzacych.....
                            > Spi wiec na ich krolewskim lozu.....ja jej do tego nie
                            namawialem....ot...sama
                            > zdecydowala, ze tam jest jej najwygodniej....
                            > Reszte...przemilcze.....

                            hi hi hi - ja sie naprawde, naprawde nie smieje !!!
                            hi hi hi ( przyznaje sie ; probuje sie powstrzymac !!! ;)
                            Ot, Les1 masz miekkie serducho i skad ja to znam ? ;)
                            Sunia oszczeni sie tam, gdzie bedzie czula sie najbezpieczniej, znajdzie
                            miejsce bezpieczne ( w jej mniemaniu ) dla siebie i dla szczeniat.
                            Troszke zawrotu glowy Cie czeka, ja szczenieta dokarmialam juz w trzecim
                            tygodniu, surowym/mielonym miesem, az mi pazurki obgryzaly tak im smakowalo !!!.
                            Ojj...jak ja Ci zazdroszcze ( nieszkodliwie ) !!!.
                            Niestety, juz nie mam odpowiednich warunkow, zeby mojej suni i sobie sprawic ta
                            frajde, moja sunia musi zostac w blogiej nieswiadomosci :(
    • Gość: Filut Re: Sovoir-vivre 2002 IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 25.07.02, 15:42
      Czy znacie "Protokół dyplomatyczny" b. ambasadora Pietkiewicza?

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka