Gość: Zuziu
IP: *.tnt27.det3.da.uu.net
29.05.01, 14:54
Religia "holocaustu" tzw "holocaust" wyznacza zasadnicza cezurę w dziejach
ludzkości, koniec dawnej i początek nowej ery. Wszystko, co jest "po
Holocauście", jest inne lub powinno być inne od tego co było "przed
Holocaustem".
Cała wcześniejsza historia dąży do "Holocaustu" znajdując w nim swą kulminację
i punkt zwrotny. Dlatego wszystkie jej elementy muszą zostać poddane testowi na
to czy "prowadziły do Holocaustu", czy też "powstrzymywały Holocaust".
Skoro za "Holocaust" odpowiedzialne jest np. chrześcijaństwo, to musi ono
abdykować albo przynajmniej radykalnie się zmienić. Prof. Zygmunt Bauman uważa,
że źródeł "Holocaustu" szukać należy w samym sercu zachodniej tradycji
kulturowej. Andrzej Szczypiorski mówi zaś: "W pewnym sensie cała europejska
cywilizacja ponosi odpowiedzialność za Holocaust.
Eksterminacja europejskich Żydów była następstwem liczącej dwa tysiące lat
europejskiej historii. Europejski antysemityzm był wynikiem chrześcijańskiego
światopoglądu: przekonania, że Żydzi byli mordercami Syna Bożego Jezusa
Chrystusa.(...). W pierwszym rzędzie jest to zbrodnia niemiecka i wina narodu
niemieckiego. Ale w drugim rzędzie jest to wina wszystkich Europejczyków. Była
to zorganizowana realizacja brudnych pragnień chrześcijaństwa z okresu
średniowiecza: wypędzenie z Hiszpanii, z Francji, z Nadrenii. Żydzi zawsze byli
kozłami ofiarnymi chrześcijaństwa" ( wywiad dla "Der Tagesspiegel",30.I.2997).
Jeśli tak, to czyż cała europejska tradycja kulturowa, cała europejska
cywilizacja, ba cała historia Europy (łącznie z chrześcijaństwem) nie powinna
zostać "przezwyciężona"? "Holocaust" uznany zostaje za godzinę , po której
wszystko zaczyna się na nowo
[1] . Stąd też efektem upowszechniania i przyjmowania religii "Holocaustu" jest
zerwanie, europejskich tradycji, swoista duchowa pełzająca rewolucja, która
dokuje destrukcji "starego świata" i otwiera drogę dla budowy "nowego, lepszego
świata".
Europejczycy zmuszeni do patrzenia na swoją przeszłość przez 'blask
oświęcimskiego ognia", przez pryzmat "największej zbrodni w dziejach
ludzkości", która wydarzyła się na ich ziemi, na ich obszarze religijno-
kulturowym, mogą już tylko tej przeszłości nienawidzić, odciąć się od niej,
pragnąc, aby zakończyła się historia Europy. Rewolucyjnemu impetowi
religii "Holocaustu" nie mogą się oprzeć żadne autentyczne europejskie
tradycje, wartości, idee czy instytucje, którym udało się przetrwać do naszych
czasów.
Rezultatem jej upowszechnienia jest "nazyfikacja" europejskiej
historii", "nazyfikacja" tradycji, dzieł, osób[2], wydarzeń, pojęć czy słów (
takich np. jak "naród", "rasa", "autorytet", "prawo i
porządek", "nierówność", "ojczyzna", "posłuszeństwo", "honor", "wierność"[3], "h
ierarchia", "dyscyplina", "prawda absolutna", "dogmat", "dyktatura", "faszyzm"
itp.)[4].
Logicznym następstwem ich "nazyfikacji" jest konieczność "denazyfikacji" czyli
ich odrzucenie ponieważ wszystko to, co się z nim wiąże "prowadzi do
Holocaustu". Równocześnie inne dzieła, wartości, słowa, pojęcia, idee czy
koncepcje polityczne są propagowane i wpajane obywatelom, gdyż "nie mają nic
wspólnego z "Holocaustem".
Tolerancja, prawa człowieka, demokracja, równość, wielokulturowe i wielorasowe
społeczeństwo, pokój światowy, braterstwo, społeczeństwo