Świete krowy naszych ulic

29.08.02, 14:05
ROWERZYŚCI
Jeżdżą jezdnią mimo, że obok jest ścieżka rowerowa.
Jeżdżą chodnikami i deptakami, mimo jednoznacznego zakazu.
Jeżdżą po alejkach parkowych lawirując wśród małych dzieci i osób starszych.
Jeżdżą samym środkiem swojego pasa ruchu, uniemozliwiając wyprzedzenie przez samochody i
powodują w ten sposób korki.
Jeżdżą bez żadnych świateł po zmroku.
Jeżdżą jezdniami jednokierunkowymi pod prąd.
Albo robia kilka z wymienionych rzeczy jednocześnie...

Nie wszyscy oczywiście. Mowa przede wszystkim o rowerzystach i rowerzystkach jeżdżących dla
sportu. Na drogich nowoczesnych rowerach, w równie kosztownych i efektownych, kolorowych
kostiumach sportowych i kaskach. Na uwagę zwracaną przez pieszych nie reagują. Na sygnał
dźwiękowy z samochodu reagują gestem znanym pod nazwą "FUCK" i nadal uporczywie blokują ruch.
Niejednokrotnie takiego zachowania uczą dzieci, jadące wspólnie z nimi.

Więc ja pytam dlaczego? Poczucie jakiejś misji antymotoryzacyjnej? Odgrywanie się za brak ścieżek
rowerowych? Ale dlaczego na ludziach, którzy temu nie są winni? A może po prostu w ten sposób
okazują swoja wyższość nad śmierdzącymi samochodziarzami i leniwymi piechurami?
    • orissa Re: Świete krowy naszych ulic 29.08.02, 14:12
      Kolejne swiete krowy naszych ulic to piesi. Mieszkam w samym centrum Gdanska, w
      czasie Jarmarku Dominikanskiego zjezdzaja sie do Gdanska tlumy ludzi
      zachowujacych sie tak, jakby nie bylo ani jednego chodnika. Przejechac
      samochodem od Szerokiej do podworka gdzie pod klatka parkujemy jest po prostu
      sztuka akrobatyczna. Spacerowicze maja po prostu gleboko gdzies ze ktos musi
      czekac kilkanascie minut aby dotrzec przez dwie uliczki do domu, bo grupki
      turystow (i nie tylko) urzadzaja sobie spacerek dosc uczeszczanymi przez
      samochody ulicami. Nieraz az czlowieka kusi zeby po paluszkach komus
      przejechac, a trabienie i wolanie przez okno zeby sie laskawie usunali na
      chodniczek nie przynosi efektow. Mozna tez przy okazji zostac wyzwanym,
      przeciez swieta krowa jest swieta...
      • Gość: green Re: Świete krowy naszych ulic IP: *.big.pl / 172.16.1.* 29.08.02, 14:23
        No masz szczęście, Zoppoter, że zastrzegłeś się, że nie wszyscy.
        Ja sam jeżdżę dużo na rowerze - do pracy na przykład - i mam najgorsze
        doświadczenia z kontaktów z elitą naszych dróg, czyli kierowcami samochodów
        osobowych. Prawda jest taka, że niemalże codziennie spotyka mnie jakiś przejaw
        agresji ze strony tych buraków. On jest jaśnie cham kierowca i klękajcie
        narody, a tu mu jakiś bezczel jedzie jego drogą.
        A jak mam do cholery jechać? jak mam skręcić na dwupasmowej drodze w lewo, jak
        nie przejeżdżając przez oba pasy? Albo czy to że jestem mniejszy znaczy że nie
        dotyczą mnie przepisy o pierwszeństwie przejazdu? I można mi ot tak sobie
        zajechać drogę? Albo minąć mnie - jadącego za białą linią - czyli po poboczu -
        w odległości takiej że mnie podmuch powietrza zmiata z drogi?
        Oj Zoppoterze! ostrożnie z rzucaniem kamieniami i szufladkowaniem, bo takiego
        chamstwa i agresji jaką prezentują polscy kierowcy to ze świecą szukać.
        • petelka Re: Świete krowy i panowie ulic 29.08.02, 14:37
          1. jadę sobie sprawnym, dobrze oznakowanym rowerkiem ścieżką rowerową. W pewnym
          momencie idąca równolegle mamusia mówi do kilkuletniego dziecka: "to biegnij za
          krzaczek zrobić siusiu". Dziecko posłusznie, nie oglądając się, skręca, wprost
          pod koła mojego roweru. Tylko nikłej szybkości i sprawnym hamulcom zawdzięczam,
          że nie mam na sumieniu potrącenia latorośli...
          2. jadę sobie w biały dzień równie sprawnym, dobrze oznakowanym rowerkiem
          poboczem szosy. W pewnym momencie, bez żadnego ostrzeżenia, tak gdzieś 0,5 m od
          mojego łokcia przejeżdża rozpędzona ciężarówka... Jakimś cudem nie zmiotło
          mnie z szosy, ale adrenalina podskoczyła do najwyższych poziomów....

          Coś mi się wydaje, że kultuta, umiejętność przewidywania i zdrowy rozsądek
          winien obowiązywać wszystkich (rowerzystów również)
          • green_ Otóż to 29.08.02, 14:43
            Otóż to, i określanie innych pogardliwym mianem, kiedy samemu reprezentuje się
            grupę wcale nie lepszą, to trochę nie tak.
            • zoppoter Re: Otóż to 29.08.02, 14:49
              green_ napisał:

              > Otóż to, i określanie innych pogardliwym mianem, kiedy samemu reprezentuje się
              > grupę wcale nie lepszą, to trochę nie tak.

              Jesli to do mnie, to po pierwsze nie reprezentuję tu nikogo poza samym sobą. Po drugie kogoś, kto
              zachowuje się jak święta krowa nazywam świetą krową.
              Swiete krowy stanowia spory odsetek kierowców i pieszych. Ale o chamstwie kierowców słyszy się ciągle
              i zewsząd. o pieszych powodujących wypadki pełno jest w komunikatach policyjnych. A tymczasem o
              chamskich rowerzystach wszyscy sie boją gębę otworzyć, bo... nie wypada...
              • green_ Re: Otóż to 29.08.02, 14:52
                No przesadzasz - stwarzasz atmosferę mafii rowerowej która terroryzuje biedną
                ludność pieszą i zmotoryzowaną. Od kiedy to nie wypada mówić o kretynach na
                rowerach? Mów co chcesz, ale nie generalizuj bo urażasz ludzi sobie życzliwych.
                • zoppoter Re: Otóż to 29.08.02, 14:56
                  green_ napisał:

                  > No przesadzasz - stwarzasz atmosferę mafii rowerowej która terroryzuje biedną
                  > ludność pieszą i zmotoryzowaną. Od kiedy to nie wypada mówić o kretynach na
                  > rowerach? Mów co chcesz, ale nie generalizuj bo urażasz ludzi sobie życzliwych.

                  Sam przyznałes, że nie generalizowałem... A teraz cos mówisz o urazach. Nie rozumiem.
                  A nie wypada mówic o kretynach na rowerach, bo rower jest u nas ostatnio symbolem nowoczesnego
                  europejskiego, ekologicznego życia.
                • zoppoter Re: Otóż to 29.08.02, 15:05


                  > No przesadzasz - stwarzasz atmosferę mafii rowerowej która terroryzuje biedną
                  > ludność pieszą i zmotoryzowaną.

                  Szedłeś kiedys zrocznym dzieckiem deptakiem albo parkiem (Długi Targ, Monciak, bulwar) i musiałeś to
                  dziecko nagle ratować przed pędzącym na oślep rowerzystą? Bo ja wielkrotnie tak miałem.
                  Wlokłeś się kiedys samochodem albo autobusem w korku za rowerem jadącym całe kilometry samym
                  srodkiem jezdni? Bo ja wielokrotnie tak miałem.
                  Tak, Green, jeżeli na deptaku mojemu dziecku grozi śmierć lub kalectwo ze strony rowerzysty, jeżeli całe
                  miasto jest zakorkowane, bo jakiś rowerzysta tamuje ruch, to ja to nazywam terroryzowaniem ludnosci
                  przez święte krowy na rowerach..
                  I w dalszym ciągu nie wydaje mi się, żebyś miał jakiekolwiek powody do urazy.
                  • green_ Re: Otóż to 29.08.02, 15:12
                    na razie zostałem zepchnięty z drogi przez tira, otrąbiony za jazdę zgodną z
                    przepisami, narażony na wywrotkę przez samochód zajeżdżający mi drogę i setki
                    razy obrażony słownie przez kierowców.
                    • zoppoter Re: Otóż to 29.08.02, 15:16
                      green_ napisał:

                      > na razie zostałem zepchnięty z drogi przez tira, otrąbiony za jazdę zgodną z
                      > przepisami, narażony na wywrotkę przez samochód zajeżdżający mi drogę i setki
                      > razy obrażony słownie przez kierowców.

                      A czy ja gdzieś przeczę, że tak jest?
                      I czy to przeczy w czymkolwiek temu co ja opisałem?
                      • green_ Re: Otóż to 29.08.02, 15:19
                        Nie, nic niczemu nie przeczy - chodzi mi tylko o Twój napastliwy ton.
                        A zwłaszcza o kwantyfikatory.
                        Nie pisz durnie=igrekowscy w tytule i preambule, nawet jeśli w treści
                        zamierzasz zawrzeć "nie wszyscy".
          • zoppoter Wiedziałem... 29.08.02, 14:44
            ...że tu też są rowerzyści i będą się bronić. To że ludzie łażą po ścieżkach rowerowych, kierowcy
            wyprzedzają bez odstępu to są fakty. które jednakowoż nie przeczą ani nie usprawiedliwiają zachowań
            rowerzystów przeze mnie na wstepie wymienionych.
          • Gość: KRÓLIK Re: Świete krowy i panowie ulic IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.02, 00:36
            Brawo Zoppoter!!!!Jadę sobie tirem w Gdańsku,zatrzymuję na
            światłach,zielone,ruszam i wtym momencie rowerek którego siła rzeczy nie widzę
            pryska mi z prawej strony spod kół .A jak ja się czuję w tym momencie?????Serce
            mi przez dach kabiny ucieka. LUDZIE!!!!!TROCHĘ WYOBRAŻNI!!!DOJEDZIESZ DO
            ŚWIATEŁ TO STÓJ W SZYKU TEN ZA TOBĄ CIĘ WIDZI A TEN KTÓREGO OMIJASZ CICHACZEM Z
            PRAWEJ NIC NIE WIE I MOŻE CI ZROBIĆ KRZYWDĘ.
        • zoppoter Re: Świete krowy naszych ulic 29.08.02, 14:41

          > A jak mam do cholery jechać? jak mam skręcić na dwupasmowej drodze w lewo, jak
          > nie przejeżdżając przez oba pasy?

          Między przejeżdżaniem przez dwa pasy, żeby skręcić, a ciągłą jazdą na wprost środkiem pasa jest pewna
          subtelna różnica...


          > Albo czy to że jestem mniejszy znaczy że nie
          > dotyczą mnie przepisy o pierwszeństwie przejazdu? I można mi ot tak sobie
          > zajechać drogę? Albo minąć mnie - jadącego za białą linią - czyli po poboczu -
          > w odległości takiej że mnie podmuch powietrza zmiata z drogi?
          > Oj Zoppoterze! ostrożnie z rzucaniem kamieniami i szufladkowaniem, bo takiego
          > chamstwa i agresji jaką prezentują polscy kierowcy to ze świecą szukać.

          Ale Ty właśnie zaszufladkowałeś... Także mnie, do chamskich i agresywnych buraków. A ja akurat
          wyprzedzam rowery ze sporym odstępem i nie wymuszam im pierwszeństwa.
          • green_ Re: Świete krowy naszych ulic 29.08.02, 14:47
            Pardon, ale to Ty sam się do tej kategorii zgłosiłeś - bo skoro nie jesteś
            chamski i agresywny to o co Ci znowu chodzi?
            Znowu chcesz wywołać burzę na forum?
            Po co?
            Wiadomo, że w każdej grupie są ludzie i taborety. Po co prowokacyjnie nazywasz
            całą grupę ludzi "świętymi krowami"? Potem masz pretensje jak Cię ktoś walnie
            tej samej jakości epitetem (vide: baśka czas jakiś temu)
            Nie szufladkuj, nie będziesz szufladkowany.
            • zoppoter Re: Świete krowy naszych ulic 29.08.02, 14:51
              green_ napisał:

              > Pardon, ale to Ty sam się do tej kategorii zgłosiłeś - bo skoro nie jesteś
              > chamski i agresywny to o co Ci znowu chodzi?
              > Znowu chcesz wywołać burzę na forum?
              > Po co?
              > Wiadomo, że w każdej grupie są ludzie i taborety. Po co prowokacyjnie nazywasz
              > całą grupę ludzi "świętymi krowami"? Potem masz pretensje jak Cię ktoś walnie
              > tej samej jakości epitetem (vide: baśka czas jakiś temu)
              > Nie szufladkuj, nie będziesz szufladkowany.

              Jak sam byłeś łaskaw zauważyć, ja zastrzegłem, ze nie wszyscy. Ty nie zastrzegłeś... A ja się do niczego
              nie zgłaszałem.
              Nie chę burzy na forum. Chcę, żeby ci, których zachowanie opisałem, a czytuja tutejsze dyskusje
              zastanowili sie nad tym co wyrabiają.
              • green_ Re: Świete krowy naszych ulic 29.08.02, 14:54
                osobliwą technikę wybrałeś - obrazić wszystkich, żeby się część poprawiła.
                to jest z cyklu tego, że Niemcy to faszyści... gratuluję
                • zoppoter Re: Świete krowy naszych ulic 29.08.02, 14:59
                  green_ napisał:

                  > osobliwą technikę wybrałeś - obrazić wszystkich, żeby się część poprawiła.
                  > to jest z cyklu tego, że Niemcy to faszyści... gratuluję

                  Jakich wszystkich??? Sam zacząłeś pierwszą odpowiedź od stwierdzenia, że ja napisałem wyraźnie "NIE
                  WSZYSCY". Co więcej opisałem charakteyrstyczne cechy pietnowanych przeze mnie świętych
                  krów. Czym Ty jesteś urażony???
                • lucy_z Re: Świete krowy naszych ulic 29.08.02, 15:03
                  Kochani, nie kłóćcie się, proszę! I kierowcy samochodów osobowych, i kierowcy
                  tirów i kierowcy;0 rowerów jeżdżą źle, bardzo źle!!! Acha, doszli ostatnio
                  jeszcze szleńcy na motorach a inaczej samobójcy na motorach!!! Ale nie
                  wszyscy!!!!! Nie można tak podciągać ludzi...pod wszystkich, bo tak nie jest!!!
                  Zoppoter sądzę, jestem pewna, że myślał o tej pierwszej grupie a wyszło tak jak
                  wyszło. Green, nie bierz sobie tego do serca bo na pewno nie Ciebie miał na
                  myśli i Pętelki:))))
                  Rozjemca;)))
                  • green_ Re: Świete krowy naszych ulic 29.08.02, 15:07
                    Nie kłócę się... usiłuję coś przekazać, ale masz rację. Nic już nie mówie
                  • zoppoter Re: Świete krowy naszych ulic 29.08.02, 15:07
                    lucy_z napisała:

                    > Kochani, nie kłóćcie się, proszę! I kierowcy samochodów osobowych, i kierowcy
                    > tirów i kierowcy;0 rowerów jeżdżą źle, bardzo źle!!! Acha, doszli ostatnio
                    > jeszcze szleńcy na motorach a inaczej samobójcy na motorach!!! Ale nie
                    > wszyscy!!!!! Nie można tak podciągać ludzi...pod wszystkich, bo tak nie jest!!!
                    > Zoppoter sądzę, jestem pewna, że myślał o tej pierwszej grupie a wyszło tak jak
                    >
                    > wyszło. Green, nie bierz sobie tego do serca bo na pewno nie Ciebie miał na
                    > myśli i Pętelki:))))

                    Ja to wyraźnie zaznaczyłem, a Green to potwierdził. I troche zbaraniałem, kiedy okazało sie, ze...

                    • lucy_z Re: Świete krowy naszych ulic 29.08.02, 15:11
                      Myślę, że Greenowi chodzi o sam tytuł, który mówi o wszystkich sam z siebie,
                      niestety!!! Ale zawarcie rozejmu proponuję i tyle!:) Ja nie zniosę tego, żeby
                      dwóch Rzygaczy......:(
                      :)))
                      • green_ Re: Świete krowy naszych ulic 29.08.02, 15:17
                        tym bardziej że nasz wątek w tym czasie o małego jeża wyleciałby z pierwszej
                        strony
    • o__o Re: Jakieś złe fluidy dzisiaj w powietrzu... 29.08.02, 15:22
      kłótnia na naszym forum, pyskówka na forum warszawskim...co się dzieje?...
      a kierowcy, piesi i rowerzyści, będący świętymi krowami wezmą sobie do serca
      perę słów prawdy o nich...
      a może by tak wirtualny uścisk dłoni...

    • szaszka Re: Świete krowy naszych ulic 29.08.02, 15:26
      Konstrukcja wypowiedzi Zoppotera byla chyba troche nieszczesliwa.
      To mniej wiecej tak, jakby w druga strone napisac:
      "BURAKI NASZYCH ULIC - KIEROWCY SAMOCHODOW OSOBOWYCH"
      Bo robia to i owo, tamto i siamto.
      (Tu przecietnemu kierowcy gul skacze, zanim doczyta, ze jednak nie wszyscy
      kierowcy, jest niezle wkurzony.)
      Ale nic, oddycha juz z ulga, ze jednak nie zostal zaszufladkowany i nie musi
      brac tego do siebie, kiedy nagle widzi dalej:
      "...nie wszyscy oczywiscie, mowa tu przede wszystkim o tych jezdzacych
      zabytkowymi samochodami". ;}
      Irytujace, prawda, Zoppoter? ;)

      Szaszka -
      posiadaczka fajnego roweru, czerwonego kasku i niebieskich rowerowych getrow.
      Oraz samochodu.

      • zoppoter Re: Świete krowy naszych ulic 29.08.02, 15:35

        > Ale nic, oddycha juz z ulga, ze jednak nie zostal zaszufladkowany i nie musi
        > brac tego do siebie, kiedy nagle widzi dalej:
        > "...nie wszyscy oczywiscie, mowa tu przede wszystkim o tych jezdzacych
        > zabytkowymi samochodami". ;}
        > Irytujace, prawda, Zoppoter? ;)
        >
        Tak. Nawet bardzo. Ale jednak jest tam to "przede wszystkim". I gdyby rzeczywiście wiekszość
        zabytkowych aut była prowadzona przez chamów i buraków, to ja bym to widział. I musiałbym przyznać, że
        ludzie tak robią mimo, że ja do nich nie należę.
        Kłopot w tym, że ta moja wypowiedź nie spadła z sufitu, tylko też jest wynikiem moich obserwacji...
        Podzieliłem się swoimi refleksjami.
        Wyszło fatalnie, ale napisałem prawdę. Jak ją inaczej miałem podac? W odwrotnej kolejności ustawic
        zdania? I tak wyszłoby na to samo...



        • Gość: Green Re: Świete krowy naszych ulic IP: *.big.pl / 172.16.1.* 29.08.02, 15:54
          Wybacz Zoppoter, ale JEST różnica czy komuś powiesz: "czy Ty przypadkiem nie
          nadużywasz pobłażliwości pracodawcy w kwestii użytkowania internetu?" czy "Ty
          złodzieju, okradasz pracodawcę!" prawda.
          Nie jest obojętne jak podasz swoje poglądy, jak to widać w powyższych postach.
          Oczywiscie że masz rację że jest jak napisałeś, ale to tak jakbyś zapiętnował
          złodziei damskich torebek skórzanych w środe po 18.
          Chamstwo, agresja i świętokrówstwo dotyczy wszystkich kategorii użytkowników
          polskich dróg (i nie tylko ich). I o to tylko chodzi.
          • Gość: hmmm... Re: Świete krowy naszych ulic IP: 168.143.113.* 29.08.02, 16:05
            Gość portalu: Green napisał(a):

            > Wybacz Zoppoter, ale JEST różnica czy komuś
            powiesz: "czy Ty przypadkiem nie nadużywasz
            pobłażliwości pracodawcy w kwestii użytkowania
            internetu?" czy "Ty złodzieju, okradasz pracodawcę!"
            prawda.

            bingo ! :-)
          • zoppoter Re: Świete krowy naszych ulic 30.08.02, 08:51
            Gość portalu: Green napisał(a):

            > Wybacz Zoppoter, ale JEST różnica czy komuś powiesz: "czy Ty przypadkiem nie
            > nadużywasz pobłażliwości pracodawcy w kwestii użytkowania internetu?" czy "Ty
            > złodzieju, okradasz pracodawcę!" prawda.

            Niewielka raczej. Dyplomacja to w gruncie rzeczy hipokryzja...


            > Oczywiscie że masz rację że jest jak napisałeś, ale to tak jakbyś zapiętnował
            > złodziei damskich torebek skórzanych w środe po 18.
            > Chamstwo, agresja i świętokrówstwo dotyczy wszystkich kategorii użytkowników
            > polskich dróg (i nie tylko ich). I o to tylko chodzi.

            Oczywiście. Tyle, że gdybym napisał o chamstwie wśród kierowców, to najwyżej parę osób pokiwałoby
            głowami i juz. Bo mówienie o chamstwie kierowców to truizm, rónie dobrze mógłbym o pogodzie...
            Codziennie gdzieś się o tym czyta, gdzieś się o tym słyszy. Taki komentarz nie wywarłby żadnego
            wrażenia, nikt by sie nawet nie zastanawiał nad tym problemem. Wszyscy wiemy jak zachowujemy się za
            kierownicą samochodów.
            Natomiast o chamstwie rowerzystów się nie mówi. Temat tabu...
      • filut Re: Świete krowy naszych ulic 29.08.02, 16:22
        szaszka napisała:

        > Konstrukcja wypowiedzi Zoppotera byla chyba troche nieszczesliwa.
        > To mniej wiecej tak, jakby .........
        > Irytujace, prawda, Zoppoter? ;)
        >
        > Szaszka -
        > posiadaczka fajnego roweru, czerwonego kasku i niebieskich rowerowych getrow.
        > Oraz samochodu.
        >
        Saszko
        przyjmij wyrazy uznania za taktowne wygaszanie ognia tlącego się między dwoma
        Rzygaczami.
        Podobnie jak Ty, jezdżę dość sprawnym rowerem (chociaż bez kasku i getrów) oraz
        dość sprawnym samochodem. Z moich doświadczeń prowadzącego pojazd (dowolnego
        rodzaju) wynika, że rację ma zoppoter w stosunku do CZĘŚCI rowerzystów.
        Również CZĘŚĆ kierowców i pieszych cechuje buraczność. Często bluzgam na innych
        użytkowników dróg, niezależnie od rodzaju kierowanego pojazdu - np. dzisiaj na
        kobietę, która nagle weszła na jezdnię i kontynuowała marsz na przełaj przed
        gdańskim dworcem (oszczędziłem ją). Podobnie byłem wesoły, gdy nieco wcześniej
        buraczysko wyprzedzało na 4-go pod górę Spacerowej i zmusiło mnie (jadącego w
        dół) do zostawienia kilku centymetrów kw. skóry na przydrożnym drzewie.
        Wszystko ukoił zielony OKOCIM (ostatnio preferuję), który znacznie podwyższa
        próg pobudzenia - szczególnie przydatna właściwość przy takiej pogodzie. Kto
        nie wierzy, niech spróbuje!
        Pozdrawiam
        Fil
        • filut Re: Świete krowy naszych ulic 29.08.02, 16:25
          filut napisał:


          PS
          Zapomniałem napisać (to przez upał), że w dół Spacerowej jechałem rowerem.
          > Pozdrawiam
          > Fil
          • krzysiek_n Re: Świete krowy naszych ulic 29.08.02, 19:36
            No, no, filut, ty to chyba samobójca jesteś... ;-)
            Spacerową? Rany, ja omijam ja od lat, po podobnej przygodzie. A buractwo jeździ
            tam straszne. Nie lepiej Doliną Ewy od Owczarni?

            Całe szczęście, że ten wątek ruszył rano i do tej pory zdążył się
            już "wygotować". Troszku mnie też z początku zagotowało. Łatwo chlapnąć po
            wszystkich...
            Szlag mnie trafia na chamów za kierownicą, w tym sezonie chciało mnie takich
            zabić najmniej kilkunastu, w tym kilka tirów. Najczęstsze sytuacje to np.
            wyprzedzanie i momentalne zajechanie drogi przy zakręcaniu w prawo. Raz
            wylądowałem na barierkach, innym razem na chodniku wśród przerażonych ludzi. Z
            dawniejszych przygód - np. autobus na mojej stronie szosy wyjeżdżający zza
            zakrętu (sobie go ścinał!) - rozbity nadgarstek, przez miesiąc szramy na nodze.
            I 300 km do domu, które jakoś przejechałem...
            Nie tak dawno na Kaszubach natomiast (jechaliśmy w kilka osób) - jakiś czub
            zajechał nam drogę. Tyle, że jechał z naprzeciwka, setką, zjechał na naszą
            stronę i zrzucił nas do rowu, tak dla dowcipu. Fajnie, nie? Dwa lata temu ten
            sam numer wycięli nam motocykliści - skończyło się szpitalem i dużą ilością
            bandaży na kończynach, bo koleżanka zglebiła na asfalcie.

            Jeżdżę na rowerze od lat, od lat też ryzykuję życiem. Wiem czego mogę się
            spodziewać po samochodach, choc przy każdej "przygodzie" bierze mnie cholera.
            Ale poznaję też po zachowaniu niektórych kierowców, czy byli kiedyś na szosie
            na rowerze. Cyklista w samochodzie zachowuje się zupełnie inaczej - mija
            rowerzystę w uczciwej odległości - nie na 10 cm; nie straszy trąbiąc tuż za
            uchem, czasem poczeka z tyłu by nie robić tego "na trzeciego". Ja też tak robię
            gdy prowadzę autko. Kiedys zaniosło nas na chwilę za zachodnia granicę - ze
            Świnoujścia wyskoczyliśmy na 2 dni na wyspę Uznam aż do Peenemunde. Inny świat
            dla rowerzystów i kierowców. Tam nie spotka się ani chamstwa wobec cyklistów -
            pełna kultura; ani też kretynów-rowerzystów.

            No właśnie. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że wśród cyklistów też pełno
            pacanów. "Uwielbiam" buractwo, które jeździ parami, trójkami, czwórkami (jak
            mnie ostatnio taka zagadana czwóreczka ubawiła, gdy się w komplecie złożyli w
            kupę - wszyscy mieli krew na łapach i po jednym kole do centrowania; leżeli na
            deptaku miedzy molem a Zaspą); kolesi ciągnących po ulicy lub szosie za miastem
            bez świateł, parkowych rajdowców, itd. Zdaję sobie sprawę, że wzbudzają agresje
            wśród kierowców, ale tak samo wkurzają normalnych cyklistów. Podbnie jak piraci
            drogowi wśród normalnych kierowców.

            Więc bardzo proszę - nie generalizujmy!
    • o__o Re: Uwaga rowerzyści :-) 29.08.02, 16:58
      Jak donosi dzisiejsza Rzepa..za DB...


      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/pomo_020829/pomo_a_16.html
      • iwa.ja Re: Uwaga rowerzyści :-) 29.08.02, 20:36
        Żeby nie było, że ja czarno-biało i że na Zachodzie cacy z rowerami wspomnę, że
        w Holandii (w końcu królestwo fietsów) miałam jedyny jak dotąd wypadek
        bicyklowy. Właśnie to TIR mnie był uprzejmy zwalić do rowu. Odtąd dość
        niechętnie pedałuję.
    • stefan4 Wyjaśnienia (niepełne) dla Zoppotera 29.08.02, 22:02
      Nie krzyczcie na Zoppotera, tylko mu wyjaśnijcie. Znam odpowiedzi na kilka jego
      pytań, ale nie na wszystkie.

      zoppoter:
      > Jeżdżą jezdnią mimo, że obok jest ścieżka rowerowa.

      Większość trójmiejskich ścieżek rowerowych jest tak poprowadzona, że stanowi
      zagrożenie dla rowerzystów i pieszych. Wszelkie rekordy bije droga przez Zaspę
      (wzdłuż Rzeczypospolitej i Chłopskiej). Na jezdni jest po prostu bezpieczniej.
      Mogę Ci wyjaśnić szczegóły, ale tylko na specjalne życzenie. Jeśli Cię one nie
      interesują, to tylko przyjmij na wiarę moje zapewnienie, że wolałbym jechać po
      ścieżce rowerowej niż po jezdni, ale się boję.

      > Jeżdżą chodnikami i deptakami, mimo jednoznacznego zakazu.

      Sądzę, że to po prostu strach rodziców (,,Ani się waż wyjeżdżać na jezdnię!'').

      A propos, wzdłuż tych arterii, gdzie samochodom wolno przekraczać 60 km/h,
      rowerzysta ma prawo jechać chodnikiem. A co z arteriami, na których nie wolno
      przekraczać 60 km/h ale ŻADEN samochód nie schodzi poniżej 80 km/h? Ja w obu
      przypadkach jadę jezdnią, ale mniej doświadczonym nie doradzam tego.

      > Jeżdżą samym środkiem swojego pasa ruchu, uniemozliwiając wyprzedzenie przez
      > samochody i powodują w ten sposób korki.

      To jest konieczny środek samoobronny. Rower przy skraju jezdni traktowany jest
      przez kierowców jak śmiecie walające się na poboczu i wyprzedzany przez
      ,,przejechanie obok'' w odległości kilku centymetrów. Natomiast jadąc środkiem
      pasa wymuszam na Tobie wykonanie pełnego manewru wyprzedzania. W dodatku Twój
      manewr uprzedza o mojej obecności kierowcę jadącego za Tobą
      • zoppoter Re: Wyjaśnienia (niepełne) dla Zoppotera 30.08.02, 08:47

        > Większość trójmiejskich ścieżek rowerowych jest tak poprowadzona, że stanowi
        > zagrożenie dla rowerzystów i pieszych. Wszelkie rekordy bije droga przez Zaspę
        > (wzdłuż Rzeczypospolitej i Chłopskiej). Na jezdni jest po prostu bezpieczniej.
        > Mogę Ci wyjaśnić szczegóły, ale tylko na specjalne życzenie. Jeśli Cię one nie
        > interesują, to tylko przyjmij na wiarę moje zapewnienie, że wolałbym jechać po
        > ścieżce rowerowej niż po jezdni, ale się boję.
        >
        Są też całkowicie bezpieczne ścieżki przy nieuczęszczanych, wręcz pustych chodnikach. Jako przykład
        podam odcinek przelotowej drogi od Kolibek do Kamiennego Potoku. Ścieżka jest, piesi po niej nie łażą,
        bo w ogóle ich tam prawie nie ma, rowerzysci jadą jezdnią...


        > > Jeżdżą chodnikami i deptakami, mimo jednoznacznego zakazu.
        >
        > Sądzę, że to po prostu strach rodziców (,,Ani się waż wyjeżdżać na jezdnię!'').


        NIe, Stefan. Mowa jest o całkowicie dorosłych i samodzielnych ludziach. Szczególną estyma wśród nich
        cieszy się sopocki Monciak, wtedy, gdy nie jest totalnie zapchany tuyrstami. Odcinek z górki od koscioła
        począwszy słuzy tam rowerzystom do bicia rekordów predkości i ćwiczenia zwinności w slalomach
        między ludźmi.

        >
        > A propos, wzdłuż tych arterii, gdzie samochodom wolno przekraczać 60 km/h,
        > rowerzysta ma prawo jechać chodnikiem. A co z arteriami, na których nie wolno
        > przekraczać 60 km/h ale ŻADEN samochód nie schodzi poniżej 80 km/h? Ja w obu
        > przypadkach jadę jezdnią, ale mniej doświadczonym nie doradzam tego.
        >

        tu nie mam nic do dodania.


        >
        > Są sytuacje, kiedy nie daję się wyprzedzić, bo nie byłoby to bezpieczne. Jadę
        > wtedy bezczelnie środkiem i nie zważam na trąbienie z tyłu. Tego trąbienia nie
        > ma zresztą zbyt wiele, bo większość kierowców rozumie moje zachowanie. Czy Ty
        > jesteś wyjątkiem? Kiedy trudność mija, zjeżdżam oczywiście na bok.

        Stefan,. czy te trudności miewają po kilka kilometórw długości...?

        >
        > Z tymi korkami to oczywiście Twoja przenośnia poetycka. Korki w mieście
        > powodują samochody a nie rowery. Mógłbyś się o tym łatwo przekonać, gdybyś w
        > każdym korku oddawał kierownicę żonie i biegł kilkaset metrów do przodu, żeby
        > naprawdę obejrzeć przyczynę korka (ja to robię na rowerze, więc wiem).

        Ja mówię o sytuacjach, gdy dokładnie widzę co jest powodem korka, ponieważ to ja właśnie wlokę się
        autem 15 km/h bezpośrednio za takim rowerem. I to ja właśnie otrzymuję wspomniany gest w
        charakterze odpowiedzi na sugestie odblokowania drogi.


        > Zoppoterze, to już nadmiar samokrytyki. Jestem pewien, że nie śmierdzisz (w
        > przeciwieństwie do Twojego samochodu), więc to na pewno nie o Ciebie chodzi.
        >

        Czy więc chodzi o wykazanie wyższości nad kierowca w samochodzie, bo rower jest bardziej ekologiczny?
        • stefan4 Re: Wyjaśnienia (niepełne) dla Zoppotera 30.08.02, 11:29
          zoppoter:
          > Są też całkowicie bezpieczne ścieżki przy nieuczęszczanych, wręcz pustych
          > chodnikach. Jako przykład podam odcinek przelotowej drogi od Kolibek do
          > Kamiennego Potoku. Ścieżka jest, piesi po niej nie łażą, bo w ogóle ich tam
          > prawie nie ma, rowerzysci jadą jezdnią...

          Przyjmuję Twoją skargę na lokalny zwyczaj. Oczywiście nie mam jak wykorzystać
          dobrej (jak twierdzisz) i bezpiecznej (jak twierdzisz) ścieżki rowerowej od
          Kolibek do Kamiennego Potoku dla mojej komunikacji miejskiej, bo mieszkam i
          pracuję w innych stronach.

          zoppoter:
          > Szczególną estyma wśród nich cieszy się sopocki Monciak, wtedy, gdy nie jest
          > totalnie zapchany tuyrstami. Odcinek z górki od koscioła począwszy słuzy tam
          > rowerzystom do bicia rekordów predkości i ćwiczenia zwinności w slalomach
          > między ludźmi.

          Bo to są głupie krowy. Ale nie święte: osobiście widziałem, jak płacili
          mandaty. Natomiast nigdy nie widziałem, żeby kierowca płacił mandat za
          zaparkowanie w odległości mniejszej niż 15 m od skrzyżowania (wg kodeksu do
          skrzyżowania zalicza się także przejście dla pieszych) albo dwoma kołami na
          chodniku pozostawiwszy mniej niż 1.5 m szerokości chodnika
          • zoppoter Re: Wyjaśnienia (niepełne) dla Zoppotera 30.08.02, 11:48

            > Bo to są głupie krowy. Ale nie święte: osobiście widziałem, jak płacili
            > mandaty. Natomiast nigdy nie widziałem, żeby kierowca płacił mandat za
            > zaparkowanie w odległości mniejszej niż 15 m od skrzyżowania (wg kodeksu do
            > skrzyżowania zalicza się także przejście dla pieszych) albo dwoma kołami na
            > chodniku pozostawiwszy mniej niż 1.5 m szerokości chodnika
        • Gość: KRÓLIK Re: Wyjaśnienia (niepełne) dla Zoppotera IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.02, 17:14
          Zauważ drogi Zoppoterze że nikogo moje pisanie nie ruszyło.Znaczy mamy rację ,a
          z praktykiem /jeżdżę ciężarówką 25 lat/ nikt nie będzie polemizował .Ważne jest
          tylko to że /ón lub óna/ jedzie bicyklem i tylko ÓNI się
          liczą.Normalny ,pracujący człowiek jedzie do roboty jak Bóg da /samochód lub
          ZKM i ma na celu nie spóżnić się.

          Pozdrawiam

          KRÓLIK
      • zoppoter jeszcze jedno pytanie Zoppotera 30.08.02, 09:05
        Dlaczego większość rowerzystów (z pełną odpowiedzialnością podkreslam WIEKSZOŚĆ) wykorzystuje
        przejścia dla pieszych do szybkiego PRZEJEŻDŻANIA w poprzek jezdni, lub do zmiany toru jazdy z
        chodnika na jezdnię lub odwrotnie?
        Wiecie czym to grozi, zwłaszcza na tych przejściach, gdzie nie ma sygnalizacji świetlnej?
    • j_bravo Przyznaję się 30.08.02, 14:36
      Przejeżdzam rowerem przez przejścia dla pieszych (wiem, wiem - zakazane) - ale
      wolno i nikogo nie rozganiam
      Zjeżdzam z chodnika na ulicę - jak widzę duże zagęszczenie pieszych, ale nigdy
      pod koła samochodu
      Zjeżdzam z ulicy na chodnik - jak widzę że samochód ma problemy z wyprzedzeniem
      Czasami przycisnę na deptaku Brzeźno - Zaspa - Sopot i wyprzedzam tych
      wolniejszych po pasie dla pieszych (jeżeli akurat nikt nie idzie lub idzie
      daleko) - tylko po to żeby nie zaliczyć "czołówki" z tym z naprzeciwka, lub
      jedzie ekipa 2-3 obok siebie lub jeden środkiem
      Czasami zahamuję za piętami pieszego, który "zwiedza" ścieżkę rowerową (nie mam
      dzwonka - wiem, wiem - jestem jednym z tych co jeżdzą niesprawnym sprzętem)

      ale też:
      przepuszczam autobusy wyjeżdzające z przystanku (niektórzy nawet dziękują)
      przepuszczam pieszych na pasach (deptak nadmorski i inne ulice)
      po zmroku włączam oświetlenie (przód i tył) nawet na ścieżce rowerowej

      ps.
      Ostatnio uaktywniła się policja na trasie Brzeźno - Sopot. Podobno mają
      pilnować przestrzegania przepisów przez rowerzystów. No i dobrze, ale co
      powiecie na policyjneggo passata, poruszającego się po ścieżce rowerowej i
      przyspieszającego przy próbie wyprzedzenia go? Widziałem coś takiego.
      • zoppoter Re: Przyznaję się 30.08.02, 14:59
        j_bravo napisał:

        > Przejeżdzam rowerem przez przejścia dla pieszych (wiem, wiem - zakazane) - ale
        > wolno i nikogo nie rozganiam

        Nie chodzi o rozganianie kogoś. Chodzi o niebezpieczeństwo ze strony samochodów. Kierowcy mają prawo
        spodziewać się że przez przejście ktoś będzie przechodził z prędkością piechura. Jeżeli zza kierownicy widzę
        pieszego zbliżającego się do przejścia to moge ocenić, czy ja przejadę przez to przejście, zanim on do niego dojdzie,
        czy musze się zatrzymać, bo on dojdzie wcześniej. Rowerzysta nawet bardzo powolny porusza się od pieszego
        szybciej. Również szybciej i w bardziej nagły sposób się ukazuje (zza piechura, zza krzaków, zza muru, zza
        słupa...). Za którymś razem nie zdążę wyhamować.... I będzie jeszcze moja wina, bo przecież to ja jechałem
        samochodem i powinienem uważać...

        > Zjeżdzam z chodnika na ulicę - jak widzę duże zagęszczenie pieszych, ale nigdy
        > pod koła samochodu

        A co Ty w ogóle robiłes na chodniku rowerem? Pomijam oczywiście przelotowe szybkie arterie. Tylko że przy nich nie
        ma zagęszczenia pieszych...

        > Zjeżdzam z ulicy na chodnik - jak widzę że samochód ma problemy z wyprzedzeniem

        No, to nie o Tobie pisałem.


        > (nie mam
        > dzwonka - wiem, wiem - jestem jednym z tych co jeżdzą niesprawnym sprzętem)

        Ni ma się czym chwalić. To chyba nie jest jakiś straszny wydatek, ten dzwonek?


        > ps.
        > Ostatnio uaktywniła się policja na trasie Brzeźno - Sopot. Podobno mają
        > pilnować przestrzegania przepisów przez rowerzystów. No i dobrze, ale co
        > powiecie na policyjneggo passata, poruszającego się po ścieżce rowerowej i
        > przyspieszającego przy próbie wyprzedzenia go? Widziałem coś takiego.

        Należy podac jego numer boczny do odpowiedniej komendy. Skutkuje, sam sprawdziłem kiedyś...
        • j_bravo Re: Przyznaję się 30.08.02, 15:30
          zoppoter napisał:

          > j_bravo napisał:
          >
          > > Przejeżdzam rowerem przez przejścia dla pieszych (wiem, wiem - zakazane) -
          > ale
          > > wolno i nikogo nie rozganiam
          >
          > Nie chodzi o rozganianie kogoś. Chodzi o niebezpieczeństwo ze strony
          samochodów
          > . Kierowcy mają prawo
          > spodziewać się że przez przejście ktoś będzie przechodził z prędkością
          piechura
          > . Jeżeli zza kierownicy widzę
          > pieszego zbliżającego się do przejścia to moge ocenić, czy ja przejadę przez
          to
          > przejście, zanim on do niego dojdzie,
          > czy musze się zatrzymać, bo on dojdzie wcześniej. Rowerzysta nawet bardzo
          powol
          > ny porusza się od pieszego
          > szybciej. Również szybciej i w bardziej nagły sposób się ukazuje (zza
          piechura,
          > zza krzaków, zza muru, zza
          > słupa...). Za którymś razem nie zdążę wyhamować.... I będzie jeszcze moja
          wina,
          > bo przecież to ja jechałem
          > samochodem i powinienem uważać...

          mogę mówić tylko o sobie: nawet jak mam zielone (przejście dla pieszych czy
          ulica) to patrzę czy nikt we mnie nie wjedzie z lewej czy prawej. A że
          samochody dość żwawo skręcają w poprzeczną to inna sprawa.

          > > Zjeżdzam z chodnika na ulicę - jak widzę duże zagęszczenie pieszych, ale n
          > igdy
          > > pod koła samochodu
          >
          > A co Ty w ogóle robiłes na chodniku rowerem?

          Odreagowywałem stres związany z jazdą po ulicy

          > > Zjeżdzam z ulicy na chodnik - jak widzę że samochód ma problemy z wyprzedz
          > eniem
          >
          > No, to nie o Tobie pisałem.

          dzięki

          >
          > > (nie mam
          > > dzwonka - wiem, wiem - jestem jednym z tych co jeżdzą niesprawnym sprzętem
          > )
          >
          > Ni ma się czym chwalić. To chyba nie jest jakiś straszny wydatek, ten dzwonek?

          fakt, ale wiesz jakie są te współczesne rowery: kabelki, duperelki, światełka,
          liczniki itp itd - nie mam gdzie powieścić tego dzwonka, choć obiecuję że może
          poszukam jakiegoś miejsca.

          • zoppoter Re: Przyznaję się 30.08.02, 15:44

            > mogę mówić tylko o sobie: nawet jak mam zielone (przejście dla pieszych czy
            > ulica) to patrzę czy nikt we mnie nie wjedzie z lewej czy prawej. A że
            > samochody dość żwawo skręcają w poprzeczną to inna sprawa.

            Mnie chodzi o przejścia bez sygnalizacji. Tam pod tym względem jest istne kongo...
            Na czerwonym świetle to samochód bezwzględnie musi się zatrzymac przed przejściem nawet jeśli ma zielona
            strzałkę w którąś stronę. Najwyżej ma prawo potem ruszyć, po ustąpieniu pierwszeństwa pieszym.
            O czym większość kierowców "zapomina"...


            > fakt, ale wiesz jakie są te współczesne rowery: kabelki, duperelki, światełka,
            > liczniki itp itd - nie mam gdzie powieścić tego dzwonka, choć obiecuję że może
            > poszukam jakiegoś miejsca.
            >

            Wydaje mi się, że dzwonek jest ważniejszy od licznika czy innych bajerów...
            Licze na spełnienie obietnicy.
      • stefan4 Re: Przyznaję się 30.08.02, 15:42
        j_bravo:
        > przepuszczam autobusy wyjeżdzające z przystanku (niektórzy nawet dziękują)
        > przepuszczam pieszych na pasach (deptak nadmorski i inne ulice) po zmroku
        > włączam oświetlenie (przód i tył) nawet na ścieżce rowerowej

        To niech ja też się pochwalę. Kiedy dojeżdżam do czerwonego światła na
        skrzyżowaniu (zamierzając jechać prosto), to ustawiam się oczywiście (dla
        własnego bezpieczeństwa) na środku prawego pasa ruchu. Ale oglądam się do tyłu
        i jeśli za mną staje np. Zoppoter i miga w prawo, to biorę rower za ramę i
        przestawiam w lewo w bok na tyle, żeby mógł skręcić. Jeśli następny samochód w
        kolejce nie miga, to go blokuję, żeby nie pozostać pomiędzy dwoma pasami ruchu
        jadącymi prosto.

        Jeśli ten za mną nie miga, to nie puszczam. Zadziwiające jest, jak wiele
        samochodów skręca włączając kierunkowskaz dopiero po ruszeniu ze skrzyżowania.
        No cóż, jeśli nie chcą, żebym ich puścił, to ich sprawa...

        Typowych błędów kierowców jest zresztą więcej, ale nie warto się nimi podniecać.
        Natomiast większość błędów rowerzystów Zoppoter wymienił trafnie, chociaż na
        zbyt wysokim poziomie emocjonalnym. Nie wymienił jednego dość ważnego:
        skręcanie bez sygnalizacji i obejrzenia się. Moja rekomendacja: sygnalizujesz
        skręt zawczasu, żeby nie być chamem; a oglądasz się do tyłu, żeby pozostać wśród
        żywych.

        Mam wrażenie, że konflikty kierowców z rowerzystami są o wiele łagodniejsze na
        drogach niż w internecie. Poważna większość kierowców podchodzi ze zrozumieniem
        do specyfiki roweru. Na ogół reagują bardzo źle tylko na niezdecydowanie
        rowerzysty. Jeśli rowerzysta zachowuje się tak, jakby sam nie wiedział, czy
        zaraz skręci i czy przyspieszy czy zahamuje, to niecierpliwy kierowca naciska na
        gaz, żeby ten bałagan mieć w końcu za sobą.

        Czasem z jak najgorszym skutkiem
        • zoppoter Re: Przyznaję się 30.08.02, 15:51

          > To niech ja też się pochwalę. Kiedy dojeżdżam do czerwonego światła na
          > skrzyżowaniu (zamierzając jechać prosto), to ustawiam się oczywiście (dla
          > własnego bezpieczeństwa) na środku prawego pasa ruchu. Ale oglądam się do tyłu
          > i jeśli za mną staje np. Zoppoter i miga w prawo, to biorę rower za ramę i
          > przestawiam w lewo w bok na tyle, żeby mógł skręcić. Jeśli następny samochód w
          > kolejce nie miga, to go blokuję, żeby nie pozostać pomiędzy dwoma pasami ruchu
          > jadącymi prosto.

          Chyba nie trafiliśmy na siebie. W życiu nie widziałem rowerzysty przestawiającego rower dla przepuszczenia innego
          pojazdu. Może dltego, że jeździmy po innych rejonach...

          >
          > Jeśli ten za mną nie miga, to nie puszczam. Zadziwiające jest, jak wiele
          > samochodów skręca włączając kierunkowskaz dopiero po ruszeniu ze skrzyżowania.
          > No cóż, jeśli nie chcą, żebym ich puścił, to ich sprawa...
          >
          > Typowych błędów kierowców jest zresztą więcej, ale nie warto się nimi podniecać

          Typowych błędów i celowych złych zachowań kierowców jest tyle, że można książki na ten temat. I te książki są
          pisane. Dlatego ja już o nich nie wspominam, bo byłoby to nudne i nic nowego do sprawy by nie wniosło.

          > .
          > Natomiast większość błędów rowerzystów Zoppoter wymienił trafnie, chociaż na
          > zbyt wysokim poziomie emocjonalnym.

          Wiesz co, stan moich emocji w chwili, gdy prawie zabijam rowerzystę z powodu jego chamstwa, ewentualnie, gdy
          rowerzysta niemal nie zabija mojego dziecka, usprawiedliwia ton tej wypowiedzi. A takie sytuacje miewam
          praktycznie codziennie...

          > Nie wymienił jednego dość ważnego:
          > skręcanie bez sygnalizacji i obejrzenia się.

          Już się do tego tak przyzwyczaiłem, że mi po prostu umknęło... Widząc rower zza kierownicy spodziewam się po
          prostu wszystkiego...




          • stefan4 Re: Przyznaję się 01.09.02, 02:36
            zoppoter:
            > Chyba nie trafiliśmy na siebie. W życiu nie widziałem rowerzysty
            > przestawiającego rower dla przepuszczenia innego pojazdu. Może dltego, że
            > jeździmy po innych rejonach...

            Sądząc po reakcjach kierowców, nie dziwi ich to specjalnie. Niektórzy nawet
            próbuja mi coś takiego zasugerować, gdy się zagapię. Jeśli robią to gestem lub
            światłami, to spoko, ale nie lubie, jak na mnie klaksonią. W końcu nie mam
            takiego obowiązku, czynię uprzejmość i ponoszę niewygodę.

            zoppoter:
            > [...] gdy prawie zabijam rowerzystę z powodu jego chamstwa, ewentualnie, gdy
            > rowerzysta niemal nie zabija mojego dziecka [...]

            Z powodu chamstwa dziecka?

            Śmierć jest zbyt surową karą za chamstwo. Opamiętajcie się obaj.

            zoppoter:
            > A takie sytuacje miewam praktycznie codziennie...

            Chyba istotnie jeździsz wyłącznie po jakichś zakazanych dzielnicach Trójmiasta.
            Może byś kiedyś na próbę wyjechał na normalną ulicę?

            zoppoter:
            > Widząc rower zza kierownicy spodziewam się po prostu wszystkiego...

            Nie da się spodziać wszystkiego. Ja też kiedyś myślałem, że potrafię
            przewidzieć reakcję przeciętnego samochoda. A tu nagle jeden z nich koło Mariny
            (na granicy Gdańska i Sopotu) wyprzedził mnie z prędkością co najmniej 80 km/h
            (tam jest ograniczenie do 50), rąbnął brzuchem o krawężnik wysepki, wrzuciło go
            na nią i odbiło, przeskoczył w powietrzu przez pas jezdni między dwiema
            wysepkami, z lotu rąbnął brzuchem o krawężnik następnej aż po asfalcie poszły
            iskry, znowu odbiło go w powietrze i coś się posypało, opadł ciężko na cztery
            łapy za wysepkami i pojechał dalej. To była noc, ciemno, nie wiem więc, jakie
            części podwozia pozostawił na wysepkach. Nikt go nie gonił, więc to nie był
            pościg z amerykańskiego kina akcji.

            No więc ja, nauczony wieloletnim doświadczeniem, spodziewałem się ze strony tego
            kierowcy dowolnej nieprawości w stosunku DO MNIE, ale nie spodziewałem się
            takiej brutalności w stosunku DO JEGO WŁASNEGO spaliniaka. Wy, kierowcy, w
            ogóle nie macie serca dla swoich mastodontów.

            - Stefan

            • zoppoter Re: Przyznaję się 01.09.02, 09:50
              > > [...] gdy prawie zabijam rowerzystę z powodu jego chamstwa, ewentualnie, g
              > dy
              > > rowerzysta niemal nie zabija mojego dziecka [...]
              >
              > Z powodu chamstwa dziecka?
              >
              > Śmierć jest zbyt surową karą za chamstwo. Opamiętajcie się obaj.


              Stefan, daruj sobie te dowcipy. Zupełnie nie jest mi do śmiechu, kiedy
              rowerzysta zjeżdża sobie Monciakiem na luzie albo nawet dodatkowo pedalując i o
              centymetry omija moją roczną córeczkę nie zdającą sobie sprawy z
              niebezpieczenstwa. Ani wtedy, gdy ja ją po prostu w ostatniej chili wyrywam
              spod rowerowego koła. Jak myslisz czym skończyłoby się najechanie pędzącego
              roweru na roczne dziecko???

              > Chyba istotnie jeździsz wyłącznie po jakichś zakazanych dzielnicach
              Trójmiasta.
              > Może byś kiedyś na próbę wyjechał na normalną ulicę?
              >

              Jezdżę i chodzę po zupełnie normalnych i powszechnie znanych miejscach. Nie
              wymyślaj.

              > zoppoter:
              > > Widząc rower zza kierownicy spodziewam się po prostu wszystkiego...
              >
              > Nie da się spodziać wszystkiego.

              Właśnie. I to jest najgorsze.
    • j_bravo Re: Świete krowy naszych ulic 30.08.02, 16:02
      To może jeszcze o zagrożeniach dla rowerzystów, tyle że na ścieżkach:
      - (dotyczy szczególnie małolatów) - patrzenie na koło jak szybko się kręci i
      czy może kręcić się jeszcze szybciej - przez takiego małolata musiałem kiedyś
      zmykać na trawnik (na szczęście drzewo było kawałek dalej)
      - wyścigi czterokołowych pojazdów - z tymi to już w ogóle nie wiadomo co
      zrobią
    • Gość: les1 Re: Świete krowy naszych ulic IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 01.09.02, 04:44
      Zopcio.... masz racje w kazdym calu!!!!...
      Co prawda nie mieszkam w tej chwili w polsce...ale wiem co masz na mysli...
      Moj jedyny syn...moze sobie popatrzec na jazde rowerem po ulicy...tylko w TV !!
      Zbyt duzo widzialem i....sam "zrobilem" aby jemu na taki "wyczyn"...pozwolic!
      Jakby nie bylo.....kto silniejszy.......
      Tutaj nikt nie wystawi pomnika ....dzielnemu rowerzyscie....posmiertnie!...
      Ot...chamy...nie znaja polskich tradycji.....
      Jade droga krajowa....z rodzina + tesc i TESCIOWA!!!!...wyskoczyl mi rowerzyska
      na srodek jesdni....!!! Mam dwa wyjscia : zrobic "czolowke" z pojazdem jadacym
      z naprzeciwka (120+120=240km/godz)...albo pierdyknac....delikwenta...!!!
      Chyba wiesz co wybralem?....
      Bylo, jednak ostre hamowanie, pobocze i rozwalona opona.....
      Delikwentowi nic sie od potracenia nie stalo....ot pare zadrapan....
      Ale za moja opone (+-480zl)i narazenie mojej rodziny na utrate zdrowia albo
      zycia....to on otrzymal, osobiscie odemnie....cztery "klapsy" , ktorych slady
      bedzie nosil do konca swego zycia....
      N.B. Nikt sie nawet nie zatrzymal, gdy jego potracilem ani gdy
      jego "edukowalem" w zasadach ruchu drogowego.....

      Zasada: rowerkiem to... po parku....i nie za szybko!!!!
      Potracisz dziecko to ciebie moze...jego tatusiek.....odstrzelic....
      Czterokolowe "motorki" terenowe w ogole nie maja prawa poruszania sie po
      drogach publicznych....nie wspomne nawet o terenach zabudowanych....
      Tylko w specjalnie do tego przeznaczonych miejscach....
      Ale polska to tzw: pierwszy kraj wiec pewnie wszystko mozna...
      Tak.. jak cos w stylu, ze palant z "drogowki" pyta sie ...gdzie pracujesz i ile
      zarabiesz aby mogl tobie mandat wystawic....
      Jedziesz Mercem i przeleciales czerwone swiatlo.....za toba przelecial Maluch z
      emerytem w srodku.... Tobie, "palant" zaserwuje 300Zl a emerytowi 100Zl !!!!!
      No bo niby prawo polskie mowi o tym, ze nalezy karac z uwzglednieniem sytuacji
      finansowej!!!!!!!!!!!!
      Konstytucja RP mowi o czyms calkiem innym!!!
      Podobno wszyscy sa rowni wobec prawa bez wzgledu na..........
      Wiele punktow Prawa Karnego RP jest niezgodnych z Konstytucja RP!!!!!!
      Czy nikt tego w polsce nie widzi? Ja sobie zadalem sobie prace domowa i obydwa
      przeczytalem..... Pewnie sie osmieszam?.... Przeczytajcie sami.....
      Zabawne.....
      To co z wami wyrabiaja......plakac sie chce....
      • Gość: KRÓLIK Re: Świete krowy naszych ulic IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.02, 13:53
        To i tak spokojnie go /edukowałeś/.Ja swego czasu pod Mirosławcem jadąc Jelczem
        z przyczepą po prostu się wściekłem na pijaczynę:jemu w pysk aż zobaczyłem
        zelówki,rower pod bliżniaki /tylne koła/ i do domu.
        KRÓLIK
Pełna wersja