Gość: rer IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 21:29 A ja nadal wnioskuję, aby molo na Zaspie nosiło imię Admirała Arenda Dickmanna Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
miko_why Szczepański to nie historyk 05.01.06, 22:39 Jeden z naukowców, którzy rozwiązali tę zagadkę Jakub Szczepański to nie historyk - zajmuje się historią, ale ARCHITEKTURY i konserwacją zabytków. >> dr inż. Jakub Szczepański Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania molo jest w brzeznie nie na zaspie IP: *.attu.pl 06.01.06, 07:16 molo jest w brzeznie nie na zaspie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bez znaczenia Re: molo jest w brzeznie nie na zaspie IP: *.gdansk.gda.pl 06.01.06, 09:47 Czy autorka poprzedniego komentarza była kiedykolwiek na tym molo? Bo ja byłem wielokrotnie i mam nieodparte wrażenie, że ono jest na Zaspie, a nie w Brzeźnie. Chyba ze uznamy, że aspa jest tylko do Czarnego Dworu, a wszystko co nad morzem, to Brzeźno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bez podniety Byl najemnikiem, Psem Wojny IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.01.06, 10:35 a zabil go podobniez "przyjacielski ogien" co zle swiadczy o jego dowodztwie. Odpowiedz Link Zgłoś
pumeks Re: molo jest w brzeznie nie na zaspie 06.01.06, 13:18 Gość portalu: Bez znaczenia napisał(a): > mam nieodparte wrażenie, że ono jest na Zaspie, a nie w > Brzeźnie. Chyba ze uznamy, że aspa jest tylko do Czarnego Dworu, a wszystko co > nad morzem, to Brzeźno. Wrażenia mylą. Radzę zapoznać się choćby z mapkami na stronie: www.gdansk.pl/misc/gdamorf/start.htm Zaspa nigdy nie dochodziła do brzegu Zatoki Gdańskiej, i obecnie też nie dochodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: filut Re: molo jest w Jelitkowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 14:57 Wrażenia myla. Przyjrzyj sie swojej mapce. Wynika z niej jasno że molo jest w Jelitkowie Odpowiedz Link Zgłoś
kalinowski11 Re: molo jest w Jelitkowie 06.01.06, 15:06 gis.gdansk.pl/3.htm gis.gdansk.pl/mapy/dziel/pokaz.html?0206 Ja stawiam na Brzeźno :)Pozdrawiam . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: filut Re: molo jest na Zaspie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 14:49 A niech Ci będzie, że Brzeźno. A molo i tak jest Zaspie. Howgh Odpowiedz Link Zgłoś
no.morro Re: molo jest w brzeznie nie na zaspie 13.01.06, 19:23 28 XI 1626: Na jednym pokładzie WŁODZIMIERZ KALICKI 28-11-2002, ostatnia aktualizacja 12-12-2002 13:20 O szóstej rano znad Zatoki Gdańskiej uniosły się mgły i marynarze polskiej floty ujrzeli eskadrę wroga pod pełnymi żaglami. Spod Helu zmierzały w stronę ujścia Wisły okręty szwedzkie, od wielu tygodni blokujące port w Gdańsku. Potężny flagowy "Tigern", a za nim kolejne cztery galeony, ciężko halsował pod wiatr. Polska flota, pierwsza w dziejach królestwa flota wojenna, od wielu dni kotwiczyła tuż pod murami twierdzy Wisłoujście. Zbudowano ją i wyszkolono załogi niemałym wysiłkiem na polecenie króla Zygmunta III Wazy. Najsilniejsze galeony: "Rycerz Święty Jerzy" i "Król Dawid", uzbrojone były w 31 dział. Polska flota dysponowała co najmniej 170 sprawnymi armatami na dziesięciu jednostkach. Pięć lat wcześniej, podczas słynnej obrony Chocimia, oblegający sułtan turecki dysponował 61 działami, zaś hetman Chodkiewicz - tylko 28. Słońce jest coraz wyżej i dowódca polskiej floty admirał Arndt Dickmann spostrzega, że okręty szwedzkie łamią szyk i płyną w nieładzie. Admirał postanawia zaatakować Szwedów. Ale przecież nie może być mowy o bitwie bez mszy. Nabożeństwa na pokładach trwają bite dwie godziny. Wreszcie na wody zatoki wypływa "Król Dawid", za nim admiralski "Rycerz Święty Jerzy" i pozostałe osiem mniejszych. Na rufowe flagsztoki marynarze po- śpiesznie wciągają karmazynowe bandery wojenne, na których z niebieskiego obłoku wysuwa się różowa ręka dzierżąca srebrny miecz. Obie floty zbliżają się szybko. Admirał Dickmann widzi kiepsko, prosi więc swych ludzi, by wskazali mu nieprzyjacielski okręt flagowy. Rozkazuje płynąć w jego kierunku. Jeszcze chwila i na pokładzie "Tigerna" dostrzega szwedzkiego admirała Nielsa Goeranssona Stiernskoelda strofującego marynarzy. Dickmann rozkazuje dać ognia z czterech dział dziobowych. Dwaj szwedzcy marynarze padają zabici. Admirał Dickmann nie bawi się w pojedynki artyleryjskie na dystans. "Rycerz Święty Jerzy" ustawia się burtą przy burcie "Tigerna". Huczą wystrzały dział i muszkietów. Oba okręty okrywa chmura dymu, spoza której niewiele widać. Kula muszkietowa trafia szwedzkiego admirała w szyję, za chwilę następna przebija mu plecy, a pocisk armatni odrywa lewe ramię. Ordynans chce go podnieść i w tej chwili kule urywają mu obie ręce. Ciągle przytomny admirał Stiernskoeld każe trąbić hasło poddania się. Trębacz podnosi trąbkę do ust, ale polska kula urywa mu nogę i masakra trwa dalej. Kapitan "Tigerna" Simon Steward, ciężko postrzelony w szyję, z krzesiwem i hubką czołga się do prochowni. Chce wypełnić przysięgę złożoną admirałowi przed bitwą i w chwili klęski wysadzić okręt. W ostatniej chwili obezwładnia go nawigator. Na pokład "Tigerna" skacze polski kwatermistrz Frans Wessel, za nim porucznik Heinrich Oloffson. Wessel chybia, wpada do morza, ale łapie liny i wdrapuje się na okręt wroga. Bystry kwatermistrz zbiera walające się pod pokładem pojemniki z lontami i wyrzuca je do morza, po czym bierze do niewoli szwedzkiego konstabla, odbiera odeń klucz do prochowni i tam się barykaduje. "Tigerna" już nikt nie wysadzi w powietrze. Tymczasem porucznik Oloffson wbiega do kajuty, w której kona Stiernskoeld. Dzielny szwedzki admirał przed śmiercią unosi jeszcze ocalałą rękę na znak, że się poddaje. Załoga "Rycerza" z admirałem Dickmannem na czele walczy wręcz na pokładzie sczepionego z polskim okrętem "Tigerna". Wreszcie Szwedzi się poddają. Admirał Dickmann przysiada na rufie zdobytego szwedzkiego okrętu admiralskiego. Wtem zabłąkana kula armatnia urywa mu obie nogi. Dickmann umiera po kwadransie. Nieco dalej ze szwedzkim "Solenem" zmaga się "Wodnik" kapitana Hermana Witte. Walka przebiega podobnie jak na "Tigernie": najpierw masakrują się ogniem z najbliższej odległości, potem do abordażu przystępuje załoga polskiego okrętu. Na "Solenie" toczy się zaciekła walka wręcz, obie strony obrzucają drewniane pokłady przeciwnika nasmołowanymi, płonącymi wieńcami. Nagle kapitan Witt dostrzega szwedzkiego szypra zbiegającego do komory prochowej z zapaloną pochodnią. Krzyczy do swoich i natychmiast odbija od burty wroga. W ostatniej chwili na pokład "Wodnika" przeskakują polscy marynarze walczący na "Solenie" i ponad 30, widzących, co się święci, Szwedów. Jeszcze chwila i potężna eksplozja rozrywa okręt. Ocalałe okręty szwedzkie uciekają na pełne morze. Po raz pierwszy w dziejach Polska zwycięża na morzu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dresik NO ooodkrycie niezłe ;-) IP: *.mlyniec.gda.pl 06.01.06, 11:02 Gratulacje Odpowiedz Link Zgłoś
pan_frodo Gratulacje dla historyków! 06.01.06, 13:48 Naprawdę fajna wiadomość! Obu historykom gratuluję świetnego warsztatu! Zamiast przpeisywać jeden od drugiego sięgnęli do źródeł! Może dlatego, że nie pracują na UG? ;-) Tak na marginesie warto wspomnieć, że pan Flis był długoletnim zastępcą dyrektora Archiwum Państwowego w Gdańsku. Ze stanowiska wykopał go obecny dyrektor, ulubieniec różowej Darii Nałęcz (żony Tomasza "Kameleona" Nałęcza), który żadnymi osiągnięciami teraz i w przeszłości pochwalić się nie może. Niestety, tak to już u nas jest, że mechanizmy awansu promują miernoty. Ciekawe co na to NIK? Panowie z "Wyborczej" pogrzebcie trochę w protokołach pokontrolnych, które dyrektor trzyma pod tyłkiem, zamiast upublicznić je w internecie... Pozdrowienia z Hobbitowa Pan Frodo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mth Re: Tajemnica pochówku Arenda Dickmanna odkryta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 17:05 A ja wnioskuję, żeby przy okazji panu Dickmannowi spolszczyć nieco nazwisko - np. Człowiek-Ch... :) Odpowiedz Link Zgłoś
no.morro Re: Tajemnica pochówku Arenda Dickmanna odkryta 30.01.06, 10:03 Po niderlandzku także? Ciekawe co oznacza Twoje nazwisko np w suahili. Odpowiedz Link Zgłoś
pumeks Re: Tajemnica pochówku Arenda Dickmanna odkryta 30.01.06, 13:08 No cóż, zarówno we Fryzji skąd pochodził, jak i w Gdańsku gdzie spoczął, nazwisko to oznaczało "gruby mężczyzna". Raczej nikt wtedy nie wpadł na to, że w przyszłości podobnie brzmiące, anglosaskie zdrobnienie imienia Ryszard zacznie oznaczać coś zupełnie innego ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cirano Re: Tajemnica pochówku Arenda Dickmanna odkryta IP: *.pl / 83.238.46.* 30.01.06, 12:58 Spolszczanie nazwisk, już od stuleci moda w tym kraju. Więcej nawet, z pruskiego Coppernikus`a, bawarskiego Stoss`a, Danzinger Hevelius`a itd. rodowitych, z krwi i kości Polakow zmajstrowac, to też swoisty majsterstyk, który nie każdy potrafi. Nie wystarczy wiedzieć, że jak wszystkim dzisiaj wiadomo, ludzie ci nie potrafili zdania po Polsku sklecić - nie szkodzi, oni i tak byli nasi! Durnie i uparcie jak pijak pod latarnią. I z takim g... do Europy? Odpowiedz Link Zgłoś
no.morro Re: Tajemnica pochówku Arenda Dickmanna odkryta 11.04.06, 11:19 Skąd wiesz jakie te nazwiska się je wymawiało? Wiele miejscowości w Polsce ma dziwnie zapisane nazwy w starych kronikach, bo zapisujący nie znał np polskiego. Jakbym miał zapisać nazwę turecką po jej usłyszeniu to też pewnie dla Turka byłoby to dziwne. Co z tym Dickannem? Będzie jakiś nagrobek żeby złożyć tam biało czerwone goździki? ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: deutschpole Dickmann IP: *.pools.arcor-ip.net 11.04.06, 17:31 po niemiecku grobla/wal przeciwzalewowy to Deich .W plattdeutsch i po fryzyjsku to Dick/Dyk/Dyijk. Czyli ze "Nasz" admiral nazywa sie oficjalnie Rysiu Grobelny a inne niz w.wym. nazwiska to pseudonimy Rysia, ktory chcial uniknac dyskryminacji ze strony grasujacych wowczas i do 1945 Niemcow. W ogole to prawie wszyscy gdanszczanie to zakamuflowani Krajanie dlatego mieli niemieckie nazwiska i nazwy miasta ,dzielnic i ulic. No bo inaczej np. Niemcy (ktorych wtedy jeszcze jako narodu nie bylo) mogliby twierdzic, ze ubieramy sie w cudze piorka. Czy ktos z forumowiczow odwazy sie temu zaprzeczyc ? Tak z czystym prosze sumieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
no.morro Re: Dickmann 12.04.06, 11:40 Krajanie co znaczy oczywiście Kaszubi ;) A czy Fryzowie to Niemcy to jeszcze inna para kaloszy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: deutschpole Krajanie? Kaszubi? IP: *.pools.arcor-ip.net 12.04.06, 15:54 no jak to? Przeciez Gdansk to miasto od zawsze POLSKIE!!! Prosze, nie siac watpliwosci co do tego. A Fryzowie maja sie tak do Niemcow jak Kaszubi do Polakow to sie zgadza. Odpowiedz Link Zgłoś
no.morro Re: Dijckmann 13.04.06, 09:30 Co ma do tego bez wątpienia aktualna i w sporym wymiarze historyczna polskość Gdańska? Fryzowie są uznawani za mniejszość narodową czyli są narodem, za który to naród Kaszubi uznawani nie są (pomimo że pewnie kilku panów stwierdzi że oczywiście tym narodem są). Zresztą to pewnie temat rzeka, na który tu nie ma miejsca. Dickmann podobno nazywał się Dijckman i urodził się w Delft w Holandii jeśli chcesz wiedzieć :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: deutschpole Re: Dijckmann IP: *.pools.arcor-ip.net 13.04.06, 18:06 Dickmann podobno nazywał się Dijckman i urodził się w Delft w Holandii jeśli > chcesz wiedzieć :) Ja o tym wiem, ale wytlumacz mi prosze jedno, dlaczego mamy byc dumni z Dickmanna, ktory byl Fryzem-Holendrem i najemnikiem (nie przypuszczam aby mowil po polsku). Zalaczam niepoprawne genetycznie pozdrowienia. "i w sporym wymiarze historyczna polskosc..." To okreslenie jest superrrrr!!! Odpowiedz Link Zgłoś