Dodaj do ulubionych

Stan - nie poddawaj się...

IP: *.libre.retevision.es 12.11.02, 17:53
...tekstuj dalej, bo tu nudy na pudy!!! Grasujące tu wapniactwo już się
wyprztykało z pomysłów - za małe pojemności mózgoczaszek.
Obserwuj wątek
    • Gość: kuńpolski Re: Stan - nie poddawaj się... IP: *.libre.retevision.es 12.11.02, 18:01
      Przyłączam się do apelu. Troll ma w pełni rację...niech ktoś śmie zaprzeczyć!!!
      • Gość: mul polski Re: Stan - nie poddawaj się... IP: *.dip.t-dialin.net 12.11.02, 22:26
        Gość portalu: kuńpolski napisał(a):

        > Przyłączam się do apelu. Troll ma w pełni rację...niech ktoś śmie
        zaprzeczyć!!!
        Witam cie serdecnie ,moj synu.
        Twoj ojciec Mul Polski
    • Gość: światowid Re: Stan - nie poddawaj się... IP: *.libre.retevision.es 12.11.02, 18:37
      Niech MOC będzie z Tobą...Allach i Jahwe tyż!
      • les1 Re: Stan - nie poddawaj się... 12.11.02, 20:21
        libre...ty chyba blizniak jestes....z rozdwojona jaznia...:-)
        Nie dosc, ze sam ze swoja druga polowa rozmawiasz...to jeszcze sie wlacza toto
        trzecie....jak u mnie po pijaku....
        Nie zazdroszcze....
        • Gość: do Lesa1 Re: Stan - nie poddawaj się... IP: *.libre.retevision.es 12.11.02, 20:49
          gdybyś był, choć trochę wyedukowany, to byś tego zdziwienia nie wyrażał -
          przeca Twój bóg prapolski-prasłowiański Światowid miał cztery dzioby na śtyry
          świata strony zwrócone! No, pokumał Ty, wreszcie z kim gadasz?!?
          • les1 Re: Stan - nie poddawaj się... 12.11.02, 21:08
            Edukacyi zabroklo....ale dzioba to jo mom....i to sporszego...;-)))
            Tako to jno w-y-e-d-u-k-o-w-a-l ktos to wysta zacz....:-)
            :-)
          • Gość: czyt. Re: Stan - nie poddawaj się... IP: *.proxy.aol.com 12.11.02, 21:13
            Poczytaj cos wystukal na forum,jak kac zacznie Ci dokuczac,
            skutki lepsze od kilku spotkan w AA masz gwarantowane.czyt.
            • les1 Re: Stan - nie poddawaj się... 12.11.02, 21:53
              Wiem Puchatku, wiem....ale tutaj jest wiecej zabawy.
              Wypij sobie jednego ...albo i dwa....tez tobie moze byc pomocne
              I to nawet bardzo....:-)
              • vivion Re: Stan - nie poddawaj się... 15.11.02, 10:00
                les1 napisał:

                > Wiem Puchatku, wiem....ale tutaj jest wiecej zabawy.
                > Wypij sobie jednego ...albo i dwa....tez tobie moze byc pomocne
                > I to nawet bardzo....:-)

                Strasznie mi wesoło, lesiu:))))))
                Pozdrawiam cię i życyę udanych wakacji na nartach:)
                • Gość: stan Re: Stan - nie poddawaj się... IP: vance* / 142.30.229.* 16.11.02, 22:54
                  Nie wszyscy pracownicy Huty Szkła "Biaglass" wierzą, że wejście syndyka do
                  zakładu jest szansą na uratowanie miejsc pracy. Boją się myśleć, jaki los
                  spotka ich rodziny. Huta zalega im z wypłatą poborów za prawie cztery miesiące.

                  - To moja pierwsza praca - mówi z rezygnacją w głosie pani Ania z produkcji. -
                  Mój mąż też tu pracuje. Takich małżeństw, które się w hucie poznały, pożeniły,
                  jest naprawdę dużo. Co teraz z nami będzie? Nie mamy innych dochodów. Czy ktoś
                  uwierzy, że od trzech miesięcy próbuję zebrać pieniądze na buty dla swojego
                  dziecka i jeszcze mi się to nie udało? Czynsz już od dawna opłacamy z emerytury
                  teścia. Wstydzę się tego, ale jakie mam wyjście? Dobrze, że mamy teściów, bo co
                  by się z nami stało? My z mężem nie popieraliśmy strajku, uważamy, że był tylko
                  przyczyną dużych strat, które pogrążyły zakład. Syndyk nas już nie uratuje.
                  Naprawdę nie wiem, co się z nami stanie.

                  W jeszcze gorszej sytuacji są ci, którzy nie mają własnych mieszkań i są
                  zakwaterowani w hotelu pracowniczym. - Pracuję tu od 13 lat, jestem po
                  rozwodzie, mam dwoje dzieci, a cały mój majątek mieści się w furgonetce - mówi
                  mieszkanka pokoju na drugim piętrze. - Do niedawna wynajmowałam mieszkanie, ale
                  jak zaczęłam zalegać z płaceniem, to mnie z niego wyrzucili. Nie wierzę, że
                  ktokolwiek mógłby nam pomóc. Z życia wiem, że tylko biedni, zwykli ludzie
                  troszczą się o siebie nawzajem i trzymają razem... Załoga bardzo mi pomaga,
                  podtrzymuje na duchu. Gdy pod hotel przyjechał samochód z moimi rzeczami -
                  uśmiecha się - to nawet się nie obejrzałam, a już wszystko było wniesione do
                  pokoju. Codziennie patrzę przez okno, a mam widok na śmietnik, i widzę ludzi,
                  którzy tam szperają. Jak pomyślę, że i ja mogę tak skończyć, zupełnie
                  niedługo... Płakać już nawet nie mogę. Nie sądzę, żebym znalazła pracę gdzie
                  indziej.

                  Tak samo swoje szanse na zatrudnienie ocenia pan Stanisław: - Pracuję w hucie
                  35 lat, zaczynałem jeszcze w starym zakładzie, na Ryskiej. Serce mi się ściska,
                  jak obserwuję, co się dzieje. Widziałem narodziny, a przyjdzie mi patrzeć na
                  śmierć zakładu... Myślę, że to w ogóle moje ostatnie dni w jakiejkolwiek pracy.
                  Mam ponad 50 lat, w Białymstoku nikt mnie już nie zatrudni. Może gdybym
                  pojechał gdzieś w Polskę, w jakiejś hucie po znajomości coś by się dla mnie
                  znalazło. Ale nie umiałbym zostawić dzieci, domu, wyjechać w nieznane... Nie
                  wierzę w żadnego inwestora. Nikt nam już nie pomoże.

                  Wszyscy, którzy chcą pomóc pracownikom huty, mogą przynosić dary do zakładu.
                  Kontakt pod nr. tel. 653 99 22 lub 601 88 23 78

                  ...doczekaliscie sie...a gdzie jest walesa i papierz...przecierz to ci judasze
                  sprzedali prl ktory ich wychowal za 30 srebrnikow.
                  • Gość: szpadel Re: Stan - nie poddawaj się... IP: *.client.attbi.com 17.11.02, 01:21
                    Bardzo przykre ale jeszcze nie tak tragiczne jak
                    los wielu Polaków na obczyźnie,gdzie polscy
                    poszukiwacze lepszego jutra,często nie znający języka
                    kraju pobytu,nie mają nawet szans poprosić o pomoc i
                    rezultat często jest taki,że ten co nie umie kraść,
                    lub dupy dać,zdycha z głodu,lub z chorób,lub w najlepszym
                    przypadku dostanie się do więzienia i po odsiadce zostaje
                    deportowany.Oczywiście to nie jest regułą,znaczna większość
                    osiąga to o czym marzyli,a niektórzy żyją w luxsusie
                    przekraczającym ich najśmielsze wyobrażenia.
                    Moim zdaniem te pokrzywdzone przez system rodziny powinny spróbować
                    emigracji,najlepiej do Kanady,gdyż tam jest najbardziej
                    rozbudowana i sponsorowana przez rząd opieka nad nowoprzybyłymi.
                    • Gość: Chris Re: Stan - nie poddawaj się... IP: *.sympatico.ca 17.11.02, 03:07
                      Czy wy przypadkiem nie jestescie tymi tajemniczymi zrzutkami od towarzysza Fidela ??? Do lekarza i to szybko !!!!!!
                      • Gość: stan Re: Stan - nie poddawaj się... IP: 64.114.128.* 18.11.02, 05:29
                        "sympatico.ca" gdzie mieszkasz w bc ?
                        • Gość: szpadel Re: Stan - nie poddawaj się... IP: *.client.attbi.com 18.11.02, 16:08
                          Gość portalu: stan napisał(a):

                          > "sympatico.ca" gdzie mieszkasz w bc ?

                          W Baja,CA.
                        • Gość: Chris Re: Stan - nie poddawaj się... IP: *.sympatico.ca 18.11.02, 17:18
                          Stan mam prosbe do ciebie , nie rob nam siary czyli ludziom z Kanady, twoj post o raju na ziemi powala z nog wiec
                          wyluzuj z ta propaganda socjalistycznego sukcesu i przestan tyle jezdzic na Kube ;)
                          Jestem z Montrealu.
                          • Gość: stan Re: Stan - nie poddawaj się... IP: vance* / 142.30.229.* 19.11.02, 00:01
                            jak tam w mtl ? mieszkalem tam w 1982 roku na ndg ale wyjechalem bo nie bylo
                            pracy i bieda
                            • Gość: Chris Re: Stan - nie poddawaj się... IP: *.qc.sympatico.ca 19.11.02, 23:35
                              W Montrealu jest obecnie gucio, mielismy tak zwany boom gospodarczy wiec i pracy przybylo.ja
                              mieszkam w Montreal West pomiedzy CSL a NDG.Wielu moich znajomych wyprowadzilo sie na poczatku
                              lat 90-tych do BC a potem do Calgary a teraz znowu mysla o powrocie do Montrealu ale powstrzymuje ich
                              j. francuski.Sam sobie zdajesz sprawe ze jak dwie osoby w rodzinie pracuja to nie mozna nazekac na
                              jakosc zycia w Kanadzie :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka