castorp
19.12.02, 13:42
Nie dziwię się drogi Stefanie, że nie w smak Ci Castorpa rymowanie.
Cóż gołębie nieswojo się czują w towarzystwie drapieżnych jastrzębi.
Więc odfruwaj pośpiesznie Stefanie do swoich – do szarych gołębi.
Po co Ci się wadzić z królem przestworzy,
który dla nieba został stworzony.
Ma żelazny dziób i ze stali szpony.
Bystrym wzrokiem obdarzyła go natura
i silnymi skrzydłami o złocistych piórach.
Niczym anioł szybuje po bezkresnych przestworzach,
po burzowych chmurach, po błękitnych morzach.
On jest ptakiem Marsowym, wojownikiem nieba,
a gdy bywa strudzony, gdy odpocząć mu trzeba,
...siada na wysokiej skale w niedostępnych górach,
w swym stalowym gnieździe skrytym w białych chmurach.
Gdzie gołębie nigdy nie dolecą, nie narobią mu na głowę,
ani żadna myśl nie dosięgnie go nieżyczliwym słowem.
Stefanie–burczymucho, zaprawdę stateczny i uroczy jesteś „menszczizna” (jak
mawiała hrabina Koniecpolska, znana w burzliwego romansu z Nikodemem D.) Ale
troszkę brakuje ci tego błysku, więc aby jakoś pobudzić się intelektualnie,
drażnisz delikatność własnego podniebienia starym serem o zapachu
Helmutkowych skarpet. Szkoda, że nie jesteś i nie będziesz nigdy
Stefanem”czterdzieści i cztery”, ale tak w ogóle to jesteś „spoko” gość.
W dowód sympatii dla Ciebie i dla pobudzenia Twojej zdolności do kojarzenia,
dedykuję ci poniższą piosenkę:
”Kolejny raz w teatrze tym zmieniano dekorację.
Na pustej scenie w świetle lamp zakryto stare tło
Zastąpi dramat farsa znów, komedia i owacje
Odbije sufit brawa i wybrzmi głośny śmiech
Na stare maski z dawnych sztuk aktorzy włożą nowe
Z tragedii nie zostanie nic jak choćby sztuczne łzy
Tak wciąż się zmienia teatr ten i który z widzów powie:
Czy można w jednej sztuce grać na pozór kilka ról
Życie to teatr, gdzie los włada każdym aktem
Gdzie kwestie kończy czasem śmiech, czasem płacz
Gdzie błazen kocha i drwi
Życie to teatr, gdzie puentę pisze czas
Gdzie sen się miesza z jawą, gdzie wciąż się czeka braw.”