Dodaj do ulubionych

Do szanownych Rzygaczy.

IP: *.dip.t-dialin.net 18.03.03, 10:57
Odcieliscie sie od pospolstwa jak "PZPR od syjonizmu",i zamkneliscie sie w
waszej "wiezy z kosci sloniowej"lub jak kto woli " w kumitecie".Szkoda.bardzo
Was uczonych tutaj brakuje.
Mam dla Was zagadke.Oto ona.

Zurück zum Meer

schon atme ich den Duft von Salz und Tang,
die Fuße eilen über trock`nem Sand
und folgen meinem ungestümen Drang
ans Meer:es ist mein Heimatland.

Schon zeigt sich mir ein schmaler blauer Streifen,
der Puls geht schneller,und das Herz wird weit
vor Glück,die Landschaft zu ergreifen
in ihrer vollen Herrlichkeit.

Ich laß den Sand von meinen Fingern rinnen,
dann ziecht`s mich in die küchle Flut:
die Seele und der Leib mit allen Sinnen
frohlocken nun,und alles in mir ruchrt.

Des Meeres Schöncheit kann ich voll erfassen
mit Auge,Ohr,mit meiner ganzen Haut,
dem Meer kann ich mich willig Überlassen
als Kind,das sich der Mutter anvertraut.


Kto to?
Pzdr.
Obserwuj wątek
    • lucy_z Re: Do szanownych Rzygaczy. 18.03.03, 11:49
      Miki:) Nie wiem czy wiesz dlaczego się odcielismy???
      Możesz przyjść do nas, zapraszamy. Jeżeli chodzi o to co napisałeś to ja Ci nie
      powiem bo nie znam języka, może ktoś inny się wypowie.
      Pozdrawiam:))
    • stefan4 Re: Do szanownych Rzygaczy. 18.03.03, 13:07
      miki:
      > Zurück zum Meer
      >
      [...]
      >
      > Kto to?

      To chyba był jakiś dysgrafik, tak? A wiersz fajny.

      A my na obu forach jakoś dziwnie niewiele rozmawiamy o morzu. Wygląda na to, że
      nawet idąc na przechadzkę jego brzegiem nasze serca zostawiamy po tamtej stronie
      wydm.

      - Stefan
      • mottlauspucker Re: Do szanownych Rzygaczy. 19.03.03, 10:15
        stefan4 napisał:

        > To chyba był jakiś dysgrafik, tak? A wiersz fajny.

        hehe.. faktycznie, zabawnie wygląda jak co drugie "h" jest zamienione na "ch".
        A wiersz ładny... taki rytmiczny. Grassa to nie jest, u niego rzadko się
        rymuje. Czy możemy prosić o jakieś koło ratunkowe? ;c)))
        • stefan4 Re: Do szanownych Rzygaczy. 19.03.03, 10:40
          mottlauspuckerł:
          > Grassa to nie jest, u niego rzadko się rymuje.

          Nie mam szansy zgadnąć, ale obstawiałbym raczej czasy dawniejsze, pomiędzy 1850
          a 1939. A poszlaki (bardzo słabe i mętne) mam takie:

          Po wojnie nie był już w poezji modny taki lokalno-patriotyczny zachwyt. To
          znaczy po wojnie mogła to być tylko piosenka harcerska
          • pumeks Re: Do szanownych Rzygaczy. 19.03.03, 10:58
            Nie wiem na ile możemy polegać na ortografii cytatu, ale z moich kontaktów z
            XIX-wiecznymi publikacjami wynika, że jeszcze w II poł. XIX wieku pisano raczej
            Ueberlassen niż Überlassen. Więc zdecydowanie optuję za wiekiem XX, ale nie
            wykluczałbym lat powojennych. Myślisz że to nie może być jakiś niemiecki Tuwim
            ani Galczyński?
            • stefan4 Re: Do szanownych Rzygaczy. 19.03.03, 14:09
              pumeks:
              > Nie wiem na ile możemy polegać na ortografii cytatu, ale z moich kontaktów z
              > XIX-wiecznymi publikacjami wynika, że jeszcze w II poł. XIX wieku pisano
              > raczej Ueberlassen niż Überlassen.

              Chyba niezbyt możemy polegać. Wcześniej mamy ,,die Fuße'' bez ,,e'' ani
              umlautu. A przytoczone przez Ciebie ,,Überlassen'' powinno być małą literą. Ja
              bym ortografii cytatu w ogóle nie brał poważnie i raczej oceniał styl i rodzaj
              emocji.

              pumeks:
              > Myślisz że to nie może być jakiś niemiecki Tuwim ani Galczyński?

              Nie wykluczałbym tego, mógłby być. Ale Grassa jakoś nie mogę sobie wyobrazić
              jako autora (chociaż nie znam żadnych jego wierszy). I wcale nie z tego powodu,
              że są rymy.

              - Stefan
              • pumeks Re: Do szanownych Rzygaczy. 19.03.03, 18:19
                stefan4 napisał:

                > Grassa jakoś nie mogę sobie wyobrazić jako autora (chociaż nie znam żadnych
                > jego wierszy).

                Ja trochę czytalem, w obu wersjach językowych. Pisał też zresztą o morzu. Ale
                kompletnie niepodobne do tego wiersza o który nas tu zapytano.
    • castorp TKMMMMMMMMMMMMMMMMMM!!! 19.03.03, 16:04
      Polacy nie gęsi i swój język mają,
      a niemiecki szwargot raczej olewają.
      Obrzydliwy bełkot gryzionych kamieni.
      Dobrze, że ów Danzig w polski Gdańsk się zmienił.

      TKM.. teraz k.... my!!!
      Niech żyje polski Gdańsk,
      Niech żyją Polacy.

      I niech do diabła idzie pruska zawierucha:
      Helmutkowa mać - wiedźma i starucha.
      I zgorzkniały dziś emeryt, Helmutek
      Poweselał wiosną polski Gdańsk
      Ziomków okrył szaro-pruski smutek.

      I niech lepiej ziomki wpierdalają se poziomki np. gdzieś w Bawarii.
      • castorp Re: TKMMMMMMMMMMMMMMMMMM!!! 19.03.03, 16:13
        Nie dla Grassa gdańska kiełbasa.
        I nie dla rzygaczy niebezpiecznie grassujących po gdańskich tematach.
        • Gość: KRÓLIK Re: TKMMMMMMMMMMMMMMMMMM!!! IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 19.03.03, 16:48
          castorp napisał:


          > I nie dla rzygaczy niebezpiecznie grassujących po gdańskich tematach.

          I tak ma być. Gdańszczaninem trzeba być od pokoleń /przynajmiej jedno./
          PS .moje nazwisko występuje jako jedyne w spisie powojennym,będę wdzięczny za
          link z lat 1940 do 1945 dot. zameldowanych w Gdańsku.
          Może być na priv. krolik@hot.pl.
          PZDR. KRÓLIK
          • pumeks Re: TKMMMMMMMMMMMMMMMMMM!!! 19.03.03, 16:55
            > I tak ma być. Gdańszczaninem trzeba być od pokoleń /przynajmiej jedno./
            > PS .moje nazwisko występuje jako jedyne w spisie powojennym,będę wdzięczny za
            > link z lat 1940 do 1945 dot. zameldowanych w Gdańsku.
            > Może być na priv. krolik@hot.pl.
            > PZDR. KRÓLIK

            W necie nie wiem czy da się znaleźć, ale może wystarczyłoby poszukać w
            Bibliotece PAN? taka książka adresowa nazywa się "Danziger Einwohnerbuch". Sam
            musze kiedyś to powertować (moi dziadkowie aż do wejścia Sowietów mieszkali w
            Brzeźnie, Neufahrwasserweg 10)
            • Gość: KRÓLIK Re: DO PUMEXA! IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 19.03.03, 17:11

              Widzę że jest bratnia dusza,przykro tylko że błądzi po innych stronach.Warto
              kontakt uściślić.
              pzdr. KRÓLIK
              • pumeks Re: DO PUMEXA! 19.03.03, 17:49
                Gość portalu: KRÓLIK napisał:

                > Widzę że jest bratnia dusza,przykro tylko że błądzi po innych stronach.

                Jakoś, Króliku, tego braterstwa z twoich postów dotąd nie wyczuwałem :)))

                Ale chciałbym wrócić do meritum. Bo ze Stefanem tu przedyskutowaliśmy
                ewentualne datowanie wiersza, ale to wszystko nie może ukryc faktu, że,
                niestety, nie znamy odpowiedzi na zagadkę. Może autor zagadki juz zdradzi
                odpowiedź?
                • Gość: miki Re: DO PUMEXA! IP: *.dip.t-dialin.net 21.03.03, 00:46
                  pumeks napisał:

                  > Gość portalu: KRÓLIK napisał:
                  >
                  > > Widzę że jest bratnia dusza,przykro tylko że błądzi po innych stronach.
                  >
                  > Jakoś, Króliku, tego braterstwa z twoich postów dotąd nie wyczuwałem :)))
                  >
                  > Ale chciałbym wrócić do meritum. Bo ze Stefanem tu przedyskutowaliśmy
                  > ewentualne datowanie wiersza, ale to wszystko nie może ukryc faktu, że,
                  > niestety, nie znamy odpowiedzi na zagadkę. Może autor zagadki juz zdradzi
                  > odpowiedź?

                  Wstyd sie przyznac,lecz zdarzylo sie.Zrobilem pare"grubych"bledow.Kiedy sie
                  zorientowalem,poprawilem.Niestety poprawiony tekst gdzies zagina.
                  Te bledy to:1)Schon(napisalem mala litera).2)Fuße-winno byc Füße.3)zamiast ch
                  nalezalo napisac"h".To 2x.
                  Teraz wracam do meritum,czyli wiersza.Powstal wedlug moich zrodel w 1929
                  roku.Autor urodzil sie w Berlinie.Studiowal w Berlinie i Szwajcarii.Uzywal paru
                  pseudonimow literackich w tym jednego (co jest dla mnie interesujace)o
                  brzmieniu Polskim.
                  Dodam jeszcze ze wyrazil On zdanie,ktore do dnia dzisiejszego wzbudza tak silne
                  emocje,ze zmuszona jest interweniowac policja.
                  Jako przeprosiny i moze dla ulatwienia:
                  Die Frauen haben es ja von Zeit zu Zeit auch nicht leicht.
                  Wir Männer aber müssen uns rasieren.
                  Ten aforyzm pochodzi od tego samego autora.
                  Pozdr.
                  >
                  • Gość: Alfisti Re: Sorry, ze sie wtracam IP: *.adsl.hansenet.de 21.03.03, 09:23
                    Gość portalu: miki napisał(a):

                    > Dodam jeszcze ze wyrazil On zdanie,ktore do dnia dzisiejszego wzbudza tak
                    silne
                    >
                    > emocje,ze zmuszona jest interweniowac policja.


                    Czyzby chodzilo o cytat " Soldaten sind Mörder " ?


                    pozdr.


                    Alfisti
      • knovak Do Mikiego 19.03.03, 20:25
        castorp napisał:

        [...]
        > TKM.. teraz k.... my!!!
        [...]
        > I niech lepiej ziomki wpierdalają se poziomki np. gdzieś w Bawarii.
        itd.

        Przyznasz Miki, że trudno odnaleźć przyjemność w przeglądaniu forum, na którym
        co i rusz można wdepnąć w takie "coś". Ja w każdym bądź razie jej nie
        znajduję...
        • pumeks Re: Do Mikiego 20.03.03, 09:02
          knovak napisał:

          > trudno odnaleźć przyjemność w przeglądaniu forum, na którym
          > co i rusz można wdepnąć w takie "coś". Ja w każdym bądź razie jej nie
          > znajduję...

          hehe to Castorp zabrał głos, choć wątek nie był do niego adresowany? dobrze że
          mam go na permanentnym ignorze i nie zdarza mi się na niego "wdeptywać"
        • Gość: miki Re: Do Mikiego IP: *.dip.t-dialin.net 21.03.03, 00:18
          knovak napisał:

          > castorp napisał:
          >
          > [...]
          > > TKM.. teraz k.... my!!!
          > [...]
          > > I niech lepiej ziomki wpierdalają se poziomki np. gdzieś w Bawarii.
          > itd.
          >
          > Przyznasz Miki, że trudno odnaleźć przyjemność w przeglądaniu forum, na
          którym
          > co i rusz można wdepnąć w takie "coś". Ja w każdym bądź razie jej nie
          > znajduję...

          Z wielka przykroscia-przyznaje.Zaczynam zalowac swojego pomyslu.Na
          usprawiedliwienie(swoje) dodam ze chcialbym cos zrobic aby to forum
          ucywilizowac.
          Pzdr.
          pzdr
          • pumeks będę strzelał! 21.03.03, 09:00
            Gość portalu: miki napisał(a):

            > Teraz wracam do meritum, czyli wiersza. Powstal wedlug moich zrodel w 1929
            > roku. Autor urodzil sie w Berlinie. Studiowal w Berlinie i Szwajcarii. Uzywal
            > paru pseudonimow literackich w tym jednego (co jest dla mnie interesujace)
            > o brzmieniu Polskim.
            > Dodam jeszcze ze wyrazil On zdanie, ktore do dnia dzisiejszego wzbudza tak
            > silne emocje, ze zmuszona jest interweniowac policja.
            >
            > Jako przeprosiny i moze dla ulatwienia:
            > Die Frauen haben es ja von Zeit zu Zeit auch nicht leicht.
            > Wir Männer aber müssen uns rasieren.
            > Ten aforyzm pochodzi od tego samego autora.
            > Pozdr.
            > >

            Może chodzi o Kurta Tucholsky'ego?
    • kasia_57 Re: Do szanownych Rzygaczy. 21.03.03, 09:14
      A czy ja mogę poprosić o przetłumaczenie?
      :-)
      • stefan4 Re: Do szanownych Rzygaczy. 21.03.03, 09:33
        kasia_57:
        > A czy ja mogę poprosić o przetłumaczenie?

        Całego wiersza to chyba nie, to za dużo roboty, najwyżej krótki opis. Tytuł
        wiersza: ,,Z powrotem do morza''. Podmiot liryczny entuzjazmuje się zapachem
        soli i wodorostów, widokami i piaskiem przesypującym się przez palce.

        Aforyzm

        > Die Frauen haben es ja von Zeit zu Zeit auch nicht leicht.
        > Wir Männer aber müssen uns rasieren.

        oznacza mniej więcej: ,,Kobiety od czasu do czasu też mają nielekko, ale my
        mężczyźni musimy się golić''.

        Gwoli prawdy: nie musimy, mamy wybór. A one, bidulki, nie mają.

        - Stefan
      • Gość: Alfisti Re: Do Kasi_57 IP: *.adsl.hansenet.de 21.03.03, 09:55
        kasia_57 napisała:

        > A czy ja mogę poprosić o przetłumaczenie?
        > :-)

        Literatem nie jestem - ale sprobuje


        Z powrotem nad morze

        Juz wdycham ten zapach soli i wodorostow,
        stopy spiesza poprzez suchy piach
        podazajac za moim porywczym popedem
        nad morze : to jest moja ojczyzna

        Juz ukazuje sie waski blekitny pas
        puls coraz szybszy i serce sie powieksza
        ze szczescia, krajobraz ten ogarniajac
        w swej pelnej swietnosci

        Piasek przez palce przepuszczam
        ciagnie mnie ku chlodnemu przyplywowi
        Dusza i cialo z wszystkimi zmyslami
        ciesza teraz i wszystko we mnie wzruszaja

        Morza piekno moge ogarnac
        okiem, uchem i moja skora
        Morzu moge sie ochoczo oddac
        jak dziecko, ktore sie matce zwierza


        pozdr.

        Alfisti

        " Brescia - Roma - Brescia "
        • lucy_z Re: Do Kasi_57 21.03.03, 10:35
          Ja też dziękuję bo chciałam tak samo jak Kasia znać treść:))
        • Gość: Miki Re: Do Kasi_57 IP: *.dip.t-dialin.net 21.03.03, 11:29
          Brawo!Oczywiscie chodzi o stwierdzenie"zolnierze sa mordercami"Nieznam innego
          tworcy ktorego slowa w 68 lat po jego smierci bylyby tak zywe.(kontrowersyjne).
          pzdr.
          • pumeks Re: Do Kasi_57 21.03.03, 11:30
            Gość portalu: Miki napisał(a):

            > Brawo!Oczywiscie chodzi o stwierdzenie"zolnierze sa mordercami"Nieznam innego
            > tworcy ktorego slowa w 68 lat po jego smierci bylyby tak zywe.
            (kontrowersyjne).
            > pzdr.

            Czyli zgadłem że Kurt Tucholsky :)))))
            • Gość: mik Re: Do Kasi_57 IP: *.dip.t-dialin.net 21.03.03, 21:51
              Gratuluje.Zgadles !Lepiej wiedziales.To jeden z wierszy nalezacych do
              cyklu "Heimat".Tworczosc Kurta Tucholskiego zdaje sie byc w naszej ojczyznie
              bardzo slabo znana.Szkoda.Gdzies w latach piecdziesiatych wydano cos po
              Polsku.Wybor z tworczosci paru pisarzy(poetow).Oczywiscie wybrano to co mialo
              silny "lewoskret".
              Znajomo brzmiacy dla Polskiego ucha pseudonim to Ignatz Wrobel.
              Pzdr.
          • Gość: Alfisti Re: Soldaten sind Mörder IP: *.adsl.hansenet.de 21.03.03, 22:04
            Gość portalu: Miki napisał(a):

            > Brawo!Oczywiscie chodzi o stwierdzenie"zolnierze sa mordercami"Nieznam innego
            > tworcy ktorego slowa w 68 lat po jego smierci bylyby tak zywe.
            (kontrowersyjne).

            Sorry, gdybym wczesniej zauwazyl post Pumeksa to bym sie nie odzywal - on
            pierwszy zgadl. Jezeli chodzi o w/w haslo " Soldaten sind Mörder " to nawet
            przez pare lat mialem taka naklejke na samochodzie - ale mieszkam w HH i tu
            jest duzo mozliwe (inicjatywa wystawy zbrodnie Wehrmacht'u tez wyszla z HH od
            Jana Phillipa Reemtsma'y) Oczywiscie w Bawarii lub Badenii-Wirttembergii
            mialbym z tym haslem Tucholsky'ego na pewno klopoty.

            pzdr.

            Alfisti
            • stefan4 Re: Soldaten sind Mörder 21.03.03, 23:59
              Alfisti:
              > Jezeli chodzi o w/w haslo " Soldaten sind Mörder " to nawet przez pare lat
              > mialem taka naklejke na samochodzie - ale mieszkam w HH i tu jest duzo mozliwe
              [...]
              > Oczywiscie w Bawarii lub Badenii-Wirttembergii mialbym z tym haslem
              > Tucholsky'ego na pewno klopoty.

              A ja się zastanawiam, jakby to było w Polsce. Nie wiem, ale gdybym miał typować
              na ślepo, to raczej obstawiałbym, że możnaby z taką nalepką żyć równie dobrze
              jak z każdą inną. Polska nietolerancja daje chyba inne objawy.

              Pierwszy raz od dawna żałuję, że nie mam samochodu, więc nie mam jak
              wyeksperymentować. A z rowerem jestem zbyt związany emocjonalnie, żeby go
              narażać, gdybym jednak nie miał racji.

              - Stefan
              • Gość: Alfisti Re: Soldaten sind Mörder IP: *.adsl.hansenet.de 22.03.03, 10:45
                stefan4 napisał:

                > A ja się zastanawiam, jakby to było w Polsce. Nie wiem, ale gdybym miał
                typowa
                > ć
                > na ślepo, to raczej obstawiałbym, że możnaby z taką nalepką żyć równie dobrze
                > jak z każdą inną. Polska nietolerancja daje chyba inne objawy.

                Wiesz Stefan, wydaje mi sie, ze jest to chyba w pewnym sensie zalezne od
                spojrzenia na role i tradycje wojska w danym kraju.
                Wydaje mi sie, ze u nas tzn. w Polsce istnieje jeszcze pojecie zolnierza -
                obroncy lub bohatera (oczywiscie zdaje sobie z tego sprawe ze obrazek
                skoszarowanych facetow niezbyt temu stereotypowi odpowiada)
                W RFN natomiast probowano od lat lansowac obrazek zolnierza - obywatela [biorac
                pod uwage obecny poziom wyksztalcenia (ponizej 10% poborowych z matura) lub
                pochodzenie poborowych (bardzo duzy procent poborowych z dawnych republik
                radzieckich lub nawet z Slaska) a takze bardzo wysoka w stosunku do reszty
                spoleczenstwa podatnosc na prawicowe wplywy ekstremalne] jest juz oczywiscie
                obrazkiem pod zadnym wzgledem nie odpowiadajacym realiom dzisiejszego dnia.
                I cale szczescie, ze zdecydowana wiekszosc mlodych ludzi miala i ma coraz
                bardziej "olewajace" podejscie tzw. obowiazkowej sluzby.
                Tysiace mlodych facetow ktorzy z roku na rok zamiast bezsensownego
                skoszarowania wykonuja czynnosci na rzecz srodowiska i spoleczenstwa w ramach
                sluzby zastepczej maja naprawde dobrze poukladane w glowie. Sluzba zastepcza
                jest nieporownywalnie ciezsza od sluzby wojskowej (prawie na codzien ma sie do
                czynienia z ludzkim cierpieniem a nawet smiercia - i wielu wykonuje ja ze lzami
                w oczach)

                Ale tak jak juz wczesniej wspominalem ja mieszkam w HH i tu duzo mozna w
                stosunku do poludnia RFN-u (nawet mimo tego ze obecnie mamy bardzo
                populistyczny rzad regionalny). Gdy przyklejalem ta naklejke byl to w pewnym
                stopniu symbol solidarnosci z tymi na poludniu a takze forma protestu przeciwko
                zaklamaniu kliki " brzuchatego kapuscianego "

                Co do samochodu i nalepki - to zawsze moglby oczywiscie pojawic sie np. jakis
                wieczniewczorajszy dziadek w zielonym kapeluszu z piorkiem i dokonac aktu
                przemocy na w/w - ale jest to w zdecydowanej wiekszosci normalny kraj i
                normalne spoleczenstwo (za wyjatkiem oczywiscie Bawarii gdzie rzadzila i rzadzi
                klika - SORRY nie chcialem nikogo z Bawarii obrazac - jest to moje PRYWATNE
                zdanie)

                Jezeli chodzi o rower - to chyba nikt by nie zwrocil uwagi na jakakolwiek
                naklejke. I jedyna nieprzyjemnosc jaka by cie mogla spotkac to - kradziez tego
                w/w (jest to tu istna plaga)

                Wracajac do Polski wydaje mi sie, ze klopoty z taka naklejka bylyby chyba
                jednak spore.
                A z nietolerancja w Polsce to niestety masz jak najbardziej racje.

                Pogoda jest zabojcza - wiec wylaczam moj system i udaje sie w plener


                Milego weekendu


                Alfisti
                • Gość: Miki Re: Soldaten sind Mörder IP: *.dip.t-dialin.net 22.03.03, 23:56
                  Pisze z Berlina,tej "stolicy Pruskiego militaryzmu"tu sytuacja jest podobna do
                  tej w HH.W dzielnicy gdzie mieszkam u siebie sa
                  socjalisci,chadecy,anarcisci,punki,pederasci,lesbijki i artysci.Obcy sa
                  lysole.Mozesz wyjsc na spacer czy piwo o 3 w nocy i napewno wlos ci z glowy nie
                  zpadnie.(lecz rower ukradna w bialy dzien).Ci ostatni nie bardzo moga sie
                  pokazac na ulicy.Ich neonazistow miejsce jest gdzies w bylym NRD.
                  Jesli mowa o sluzbie cywilnej to mlodzi Niemcy wybieraja ja poniewaz sa
                  antymilitarystami.Przynajmniej wiekszosc.I to nie jest olewka,lecz swiadomy
                  wybor.Przed wojskiem lub sluzba cywilna trudno uciec.Aby studiowac trzeba miec
                  to poza soba.Niemcy angazuja sie calym sercem w protesty atywojenne.Popatrzcie
                  ile osob protestuje na ulicach przeciw wojnie w Niemczech a ile w Polsce.I nie
                  idzie tu o fakt ze odsetek potepiajacych wojne jest tu wiekszy,lecz o osobiste
                  zaangzowanie obywateli.
                  • Gość: Alfisti Re: Soldaten sind Mörder IP: *.adsl.hansenet.de 23.03.03, 09:57
                    Gość portalu: Miki napisał(a):

                    > socjalisci,chadecy,anarcisci,punki,pederasci,lesbijki i artysci.

                    Mam nadzieje ze chodzi tu o gejow a nie pederastow. A co do ewentualnej
                    otwartosci w poltyce to rzeczywiscie wasz burmistrz poprzez swoj outing dokonal
                    niezlego kroku - w porownaniu do niego ten w HH to tylko kielbaska (no tak ale
                    on jest w partii chadeckiej - a chrzescijanin i gej - to chyba niezbyt pasuje)

                    > (lecz rower ukradna w bialy dzien).

                    To u was tez tak z tymi rowerami ?

                    Ci ostatni nie bardzo moga sie
                    > pokazac na ulicy.Ich neonazistow miejsce jest gdzies w bylym NRD.


                    Zgadza sie tu tzn. w HH to sie wcale nie pokazuja.


                    > Jesli mowa o sluzbie cywilnej to mlodzi Niemcy wybieraja ja poniewaz sa
                    > antymilitarystami.Przynajmniej wiekszosc.I to nie jest olewka,lecz swiadomy
                    > wybor.

                    Oczywiscie, ze sluzba zastepcza jest wyborem / alternatywa do obowiazku sluzby
                    wojskowej. I wlasnie poprzez to, ze swiadomie decyduja sie na cos dluzej
                    trwajacego i o wiele ciezszego " olewaja " sluzbe wojskowa.


                    Alfisti

    • kasia_57 do Alfisti 21.03.03, 10:43
      dziękuję.
      Podoba mi się to. Ładne.
      :-)
      • alfisti Re: do Alfisti 21.03.03, 23:18
        kasia_57 napisała:

        > dziękuję.
        > Podoba mi się to. Ładne.
        > :-)

        Nie ma za co

        pozdr.

        Alfisti

        " Brescia - Roma - Brescia "
    • pumeks a może z innej beczki? 24.03.03, 12:49
      To jest mniej o morzu, ale w ramach pluralizmu językowego:

      Łodze moje...

      Łodze moje
      Wiatrë dalek poniesą;
      Choc na cëzé sztrądë,
      Jô ce nie zabądę,
      Moja Kaszëbskô,
      Moja Kaszëbskô!

      Nie zabądę nijak,
      Dze naj chëczë są,
      Mojëch tatków mowa,
      Moji nënczi spiéwa
      Wiedno we mnie brzmią,
      Wiedno we mnie brzmią!
      • Gość: miki Re: a może z innej beczki? IP: *.dip.t-dialin.net 25.03.03, 20:56
        Jakos tak Kaszuby,kojarza sie z jeziorami,lasami a przede wszystkim z morzem.
        Przy okazji.Jak nazywa sie po Kaszubsku lodz rybacka?Jaki jest jej rodowod?
        Pozdrowienia.
        • iwa_ja Re: a może z innej beczki? 25.03.03, 23:35
          Gość portalu: miki napisał(a):

          > Jakos tak Kaszuby,kojarza sie z jeziorami,lasami a przede wszystkim z morzem.
          > Przy okazji.Jak nazywa sie po Kaszubsku lodz rybacka?Jaki jest jej rodowod?
          > Pozdrowienia.
          Ze słownika Jana Trepczyka:
          łódź
          jola, jolka, bot, czoł(e)n, drewas, bieżk.
          Rybackiej w słowniku nie ma. No i nie wiem, nie pamietam. Rebuece bot? Albo
          jakoś tak.
          • Gość: miki Re: a może z innej beczki? IP: *.dip.t-dialin.net 28.03.03, 11:17
            iwa_ja napisała:

            > Gość portalu: miki napisał(a):
            >
            > > Jakos tak Kaszuby,kojarza sie z jeziorami,lasami a przede wszystkim z morz
            > em.
            > > Przy okazji.Jak nazywa sie po Kaszubsku lodz rybacka?Jaki jest jej rodowod
            > ?
            > > Pozdrowienia.
            > Ze słownika Jana Trepczyka:
            > łódź
            > jola, jolka, bot, czoł(e)n, drewas, bieżk.
            > Rybackiej w słowniku nie ma. No i nie wiem, nie pamietam. Rebuece bot? Albo
            > jakoś tak.
            >
            To juz jest cos jesli mowa o nazwy lodzi.Widac ze jedynie "bot"ma obce
            pochodzenie.Nie wyjasnia to jednak pochodzenia ksztaltu pomorskiej lodzi.Kazdy
            widzi ze inaczej wygladaja lodzie w Grecji,inaczej w Portugali i inaczej na
            Pomorzu.Przed paroma laty wszystkie rybackie lodzie morskie byly malowane na
            kolor "pruskiej zolci".slyszalem ze kolor ten mial utrudnic rybakom
            ucieczke "za morze"Inni twierdza ze byl to kolor ratujacy rybakow
            przez "rozjechaniem"przez wieksze jednostki.Jak to bylo?
            • stefan4 Re: a może z innej beczki? 28.03.03, 12:37
              iwa_ja:
              > jola, jolka, bot, czoł(e)n, drewas, bieżk.
              miki:
              > Widac ze jedynie "bot"ma obce pochodzenie.

              ,,Die Jolle'' jest to samo po niemiecku co jol po
              polsku. W dialekcie żeglarskim to jest jacht
              dwumasztowy z trzema skośnymi żaglami, fokiem, grotem i
              bezanem manewrowym (to znaczy bezan jest mały i daleko z
              tyłu, z szotami zamocowanymi już poza obrysem jachtu na
              ,,wystrzale'').

              Oczywiście po kaszubsku to samo słowo może mieć
              znaczenie trochę inne.

              Większość polskiej terminologii żeglarskiej pochodzi z
              holenderskiego; często te terminy są takie same lub
              podobne do niemieckich.

              - Stefan
              • Gość: miki Re: a może z innej beczki? IP: *.dip.t-dialin.net 28.03.03, 22:26
                Slowo jolka,jola stalo sie tak poularne ze ...Slowo pochodzi z Holandi i
                oznacza jednomasztowa lodz bez kabiny.Z kabina to (po niemiecku)jest
                Jollenkreutzer.
                Ps.Zapomnialbym.Nazwa dotyczy wylacznie lodzi mieczowych.
                • les1 Re: a może z innej beczki? 28.03.03, 22:43
                  Mieczowych?....na Kaszubach?...
                  Poprosze o wyjasnienie....
                  les1
                  • Gość: miki Re: a może z innej beczki? IP: *.dip.t-dialin.net 28.03.03, 23:11
                    To jest tak.W jezyku niemieckim Jolle oznacza lodz zaglowa,mieczowa,bez
                    kabinowa.Lodz jednomasztowa z mieczem i kabina nazywa sie Jollenkreuzer.
                    • Gość: mik Re: a może z innej beczki? IP: *.dip.t-dialin.net 29.03.03, 23:03
                      Gość portalu: miki napisał(a):

                      > To jest tak.W jezyku niemieckim Jolle oznacza lodz zaglowa,mieczowa,bez
                      > kabiny.Lodz jednomasztowa z mieczem i kabina nazywa sie Jollenkreuzer.
                  • iwa_ja Re: a może z innej beczki? 29.03.03, 23:27
                    Jakie wyjaśnienie? "Mieczowa" to znaczy z opuszczanym kilem. Na jeziorach,
                    gdzie nie wiadomo, gdzie woda, a gdzie mielizna, mieczówka jest na
                    miejscu. "Mieczowa" to znaczy, że ten cały ogonek czyli dolną płetwę
                    opuszczasz, kiedy musisz. A nie zawsze. Na jeziorach w sam raz.
                    • pumeks Re: a może z innej beczki? 31.03.03, 09:25
                      iwa_ja napisała:

                      > Jakie wyjaśnienie? "Mieczowa" to znaczy z opuszczanym kilem. Na jeziorach,
                      > gdzie nie wiadomo, gdzie woda, a gdzie mielizna, mieczówka jest na
                      > miejscu. "Mieczowa" to znaczy, że ten cały ogonek czyli dolną płetwę
                      > opuszczasz, kiedy musisz. A nie zawsze. Na jeziorach w sam raz.

                      Hm prawie masz rację... z tym że nie podoba mi się zwrot "z opuszczanym kilem".
                      Mnie uczono że kil (inaczej stępka) to jedno, a miecz to co innego. Faktycznie
                      miecz to takie coś co można opuszczać lub podnosić. A podnosi się nie tylko
                      wtedy kiedy woda jest płytka, można też podnieść na głębokiej wodzie, kiedy się
                      płynie pełnym wiatrem.
                      • Gość: vivion Re: a może z innej beczki? IP: *.telia.com 31.03.03, 19:05
                        Iwa, słowo "bot" pochodzi chyba ze szwedzkiego: pisze się przez takie "a z
                        kółkiem", które wymawia się jak ściągnięte "o" (jak w jęz rosyjskim) i oznacza
                        właśnie łódź, łódka.

                        Pozdrawiam
                        • zoppoter Re: a może z innej beczki? 31.03.03, 19:55
                          Gość portalu: vivion napisał(a):

                          > Iwa, słowo "bot" pochodzi chyba ze szwedzkiego: pisze się przez takie "a z
                          > kółkiem", które wymawia się jak ściągnięte "o" (jak w jęz rosyjskim) i
                          oznacza
                          > właśnie łódź, łódka.

                          To słowo jest takie samo we wszystkich germanskich językach:
                          ang. boat
                          niem. Boot
                          szw. bat (przez to "a" z kółkiem)
                          Kaszubska mutacje posądząłbym raczej o pochodzenie niemieckie.
                      • iwa_ja Re: a może z innej beczki? 01.04.03, 06:25
                        pumeks napisał:

                        > Hm prawie masz rację... z tym że nie podoba mi się zwrot "z opuszczanym
                        kilem".
                        >
                        > Mnie uczono że kil (inaczej stępka) to jedno, a miecz to co innego.
                        Faktycznie
                        > miecz to takie coś co można opuszczać lub podnosić. A podnosi się nie tylko
                        > wtedy kiedy woda jest płytka, można też podnieść na głębokiej wodzie, kiedy
                        się
                        >
                        > płynie pełnym wiatrem.
                        >
                        Mnie również uczono o odrębności miecza i kila / stępki. I okolicznościach
                        używania. Cóż, nadmierne upraszczanie powoduje dewiowanie.
                        2. Ten cały "bot" w słowniku Trepczyka równiez występuje z kropkami nad "o". A
                        pochodzenia doszukiwałabym się mniej w, konkretnie, niemieckim a bardziej w
                        holenderskim oraz - ogólnie - w językach germańskich. Tyle.
                        • belissarius Re: a może z innej beczki? 01.04.03, 07:56
                          No, alescie sie wpakowali w temat!
                          Oczywiscie, ze jol i jolka pochodza z Holandii lub Danii
                          (w obu jezykach jolle, ang. yawl)! Jol to "poltoramaszto-
                          wiec", co oznacza, ze bezan jest nizszy od grota i (w
                          odroznieniu od kecza) znajduje sie za sterem.
                          Holenderskie jole do dzis miewaja miecze boczne, z obu
                          burt, co ulatwia zegluge w pasie nadbrzeznym, gdzie locja
                          jest plynna i niepewna w zwiazku z silnymi pradami,
                          wiatrami i zmiennoscia profilu dna.
                          Natomiast mowiac o kilu mieliscie zapewne na mysli
                          falszkil, czyli pionowe przedluzenie stepki w postaci
                          pletwy z doczepionym ciezarem dla zwiekszenia
                          statecznosci jachtu. W dzisiejszych maszynach regatowych
                          falszkil przybiera nawet postac pletwy zakonczonej
                          rodzajem rozplaszczonej gruchy omalze na glebokosci
                          odpowiadajacej 1/3 wysokosci masztu! Jakies pytania?
                          :)))))))
                          • iwa_ja Re: a może z innej beczki? 01.04.03, 08:16
                            Pytań nie mam. Troch mnie zatkało. Ustawiam się więc w farwaterze za Belisem.
                            • stefan4 Re: a może z innej beczki? 01.04.03, 10:59
                              iwa_ja:
                              > Pytań nie mam. Troch mnie zatkało. Ustawiam się więc w
                              > farwaterze za Belisem.

                              Iwo, czy ustawiasz się w jego kilwaterze, czy ustawiasz
                              się na farwaterze wiodącym do jego portu i wyznaczonym
                              bojami?

                              - Stefan

                              P.S. Po polsku jest pewna dwuznaczność terminu ,,jolka''.
                              ,,Jol'', to jest ten półtoramasztowiec z talią bezana
                              mocowaną na wystrzale. To z reguły (choć niekoniecznie)
                              jest jacht balastowy; czasem przerobiony ze slupa przez
                              dodanie bezanmasztu. Ale ,,jolką'' nazywa się małą
                              mieczówkę, slupa lub keta. Bliżej niemieckiego znaczenia
                              tego terminu.
                              • iwa_ja Re: a może z innej beczki? 01.04.03, 11:49
                                stefan4 napisał:

                                > Iwo, czy ustawiasz się w jego kilwaterze, czy ustawiasz
                                > się na farwaterze wiodącym do jego portu i wyznaczonym
                                > bojami?
                                Kilwaterze. Ale na horyzoncie PRZED BELISEM widzę farwater. Lepiej?
                                > - Stefan
                                >
                                > P.S. Po polsku jest pewna dwuznaczność terminu ,,jolka''.
                                > ,,Jol'', to jest ten półtoramasztowiec z talią bezana
                                > mocowaną na wystrzale. To z reguły (choć niekoniecznie)
                                > jest jacht balastowy; czasem przerobiony ze slupa przez
                                > dodanie bezanmasztu. Ale ,,jolką'' nazywa się małą
                                > mieczówkę, slupa lub keta. Bliżej niemieckiego znaczenia
                                > tego terminu.

                                "Jolka" to mała mieczówka z płaską pawężą. Coś wiem o tym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka