Gość: beast
IP: *.nsm.pl
14.07.01, 13:05
Spór o długość śledzia może opóźnić negocjacje członkowskie Polski z UE na
temat rybołówstwa do końca 2001 r. - wynika z projektu stanowiska
negocjacyjnego UE, które Komisja Europejska przedstawiła w piątek państwom
Unii.
Wojna toczy się o dwa centymetry. Polska domaga się uznania śledzi o minimalnej
długości 16-18 cm. Bruksela obstaje twardo przy 20 cm. Na razie Polska poszła
na ustępstwa w szprotkach. Początkowo upierała się przy 8 cm, a obecnie zgadza
się na 10 cm. Nie długość, lecz waga jest ważna w Brukseli. Rozporządzenie o
standardach rynkowych na ryby wyznacza minimalną liczbę 32 śledzi na 1
kilogram, i 27 śledzi w przypadku ryb poławianych na południe od szerokości
geograficznej 59 st. 30 min. W zasadzie odpowiada to 20-centymetrowej długości
ryby.
Polska - żądając uznania rozmiaru śledzia na poziomie 16-18 cm. - wyjaśnia, że
odpowiada to ok. 40 sztukom na kilogram. Ale jej postulat dotyczy nie liczby
sztuk w kilogramie, a długości ryb. Unia podejrzewa także, że Polscy
negocjatorzy celowo wymyślili nowy gatunek ryb - szprot bałtycki - dotychczas
nieznany ichtiologom. Podobnie jak w przypadku śledzi, kryje się za tym chęć
objęcia takich ryb kosztownymi mechanizmami interwencji rynkowej Unii
Europejskiej.