Pomorze się rozwodzi

01.02.08, 22:06

- "Co Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela" - to nie wystarczy?

*********************************

Ano nie wystarczy. Bóg niczego nie łączy wbrew woli ludzi. To wolna wola
dwojga dorosłych ludzi jest decydująca. A urzędnik kościoła czy stanu
cywilnego jedynie ten fakt odnotowuje.



    • Gość: autorka Pomorze się rozwodzi IP: 193.189.116.* 01.02.08, 22:32
      wypociny "intelektualno" - moralizujące kościoła totalnie mnie walą.
    • Gość: autorka Pomorze się rozwodzi IP: 193.189.116.* 01.02.08, 22:35
      porozmawiajmy o przypadkach homoseksualizmu wśród księży. to jest ciekawsze, hihi.
    • Gość: fdf Re: Pomorze się rozwodzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.08, 23:17
      - "Co Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela" - to nie
      wystarczy?

      Ja czegoś nie rozumiem , Żydzi wierzą w tego samego Boga co
      Chrześcijanie (a raczej na odwrót to oni byli pierwsi) i mogą się
      rozchodzić , bo tam małżeństwo jest kontraktem ???
      Coś tu nie gra ;)
      • Gość: kapka wiedzy Re: Pomorze się rozwodzi IP: *.gprs.plus.pl 02.02.08, 10:00
        Zmień wyznanie (o ile wspólnota mojżeszowa Cię przyjmie, a wątpię). Jak można
        zauwazyć przy ociupinie wiedzy, Zydzi nie wierzą w Chrystusa (tzn . traktują Go
        inaczej niż Katolicy). A to stwierdzenie "co Bóg złączył, człowiek niech nie
        rozdziela" pochodzi z Nowego Testamentu i dla katolików jest jedną z podstaw -
        wyróżników wiary. Czy trzeba być katolikiem? nikt nikogo nie zmusza.
    • Gość: malina Pomorze się rozwodzi IP: *.gprs.plus.pl 02.02.08, 09:54
      Ano powinno wystarczyć. Są różne akty woli - takie na chwilę, i takie na życie.
      Dlatego ważne jest, by wiedzieć, co się robi, zawierając związek małżeński. Nikt
      nikogo do niczego nie zmusza, może jedynie do zastanowienia, czy jesteś pewien
      tego, co robisz, czy ślubujesz, bo "jest ładnie i wszyscy powinni". No i jeszcze
      to, że późniejsze postępowanie też jest aktem woli - z zaznaczeniem, że nie
      wszystko jest pzez Kościół akceptowane. Czy musi? NIe, nie musi, każdy ma swe
      zasady, Kościół też. Swoim postępowaniem każdy dokonuje wyboru. Zna warunki i
      ograniczenia. I decyduje, znając konsekwencje. NB są duszpasterstwa również
      związków niesakramentalnych, więc nie można mówić o totalnym wykluczeniu, bo to
      brak wiedzy.
      A śmieszy mnie, kiedy ktoś 1/3 nazywa normą. Te 2/3 to kupa wariatów??? Pozdrawiam
      • hatake Re: Pomorze się rozwodzi 02.02.08, 13:44
        Tłumaczenie czegoś Bogiem to wycieranie sobie gęby.

        Masa młodych dziewczyn bierze ślub jeszcze przed ukończeniem studiów. Zawierają
        poważny kontrakt bez właściwej wiedzy. Potem rodzą sie patologie. Czasem lepiej
        jest się rozwieść niż trwać w chorym związku na siłę.
      • maruda.r Re: Pomorze się rozwodzi 02.02.08, 18:48
        Gość portalu: malina napisał(a):

        > Ano powinno wystarczyć. Są różne akty woli - takie na chwilę, i takie na życie.
        > Dlatego ważne jest, by wiedzieć, co się robi, zawierając związek małżeński. Nik
        > t
        > nikogo do niczego nie zmusza, może jedynie do zastanowienia, czy jesteś pewien
        > tego, co robisz, czy ślubujesz, bo "jest ładnie i wszyscy powinni". No i jeszcz
        > e
        > to, że późniejsze postępowanie też jest aktem woli - z zaznaczeniem, że nie
        > wszystko jest pzez Kościół akceptowane. Czy musi? NIe, nie musi, każdy ma swe
        > zasady, Kościół też. Swoim postępowaniem każdy dokonuje wyboru. Zna warunki i
        > ograniczenia. I decyduje, znając konsekwencje. NB są duszpasterstwa również
        > związków niesakramentalnych, więc nie można mówić o totalnym wykluczeniu, bo to
        > brak wiedzy.
        > A śmieszy mnie, kiedy ktoś 1/3 nazywa normą. Te 2/3 to kupa wariatów??? Pozdraw
        > iam

        ****************************************

        Interesujący wywód, choć brak w nim konsekwencji. Bóg nie dzwoni do Hani i Tomka
        i nie oświadcza im, że od dzisiaj są małżeństwem. Cała reszta, o której piszesz,
        wciąż opiera się o wolny wybór - nawet w kwestii działania, jako katolik.
        Małżeństwo może być przyrzeczeniem wzajemnym małżonków - przyjęte jest jednak,
        że gdy obie strony dowolnej umowy odstępują od niej, to przestaje ona obowiązywać.

        Interpretacja kościoła w kwestii nierozerwalności jest mętna i niekonsekwentna,
        bo odwołuje się do sacrum trwającego związku, co nie przekłada się na obowiązek
        trwania w nim do śmierci. Ze słów Biblii można raczej wnioskować, że małżeństwo
        należy traktować poważnie, żadne z małżonków nie ma pozycji uprzywilejowanej,
        ale nie znalazłem w tłumaczeniach kościoła bezpośredniego odwołania się do
        nakazu Chrystusa w tej mierze.



    • Gość: 37.gora 01.02 Pomorze się rozwodzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.08, 17:55
      Jeden z dyskutantow nazwal malzenstwo kontraktem.To jest wlasciwa
      nazwa.Czy taki kontrakt musi byc podlewany koscieknym sosem i bile-
      tami NBP.Niech wielebni sukienmany nie zabieraja glosu w sprawach
      w ktorej sa tylko podobno teoretykami.Co wiedza o niezgodnosci
      charakterow/po latach/nalogach,zdradach lub faktu,ze nie wszyscy
      nadaja sie do malzenstwa.Pozostaje kosciolowi straszyc ludzi albo
      wykluczeniem,grzechem,potepieniem itp.Swiat idzie do przodu i juz
      trzeba sie pogodzic z samodzielnym mysleniem ludzi doroslych.
      Dosc straszenia ludzi.Szkoda bo grosz sie konczy.
Pełna wersja