Gość: Piotrod IP: 62.61.43.* 01.07.08, 22:12 Też mam tę nieprzyjemność podlegać tej poczcie :) Ostatnio się trochę poprawiło, bo listonosz przychodzi raz na tydzień, ale bywało już dużo gorzej. A dodzwonić się na tę pocztę graniczy z cudem. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: wzzpp Re: Listonosz rzadko puka do drzwi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.08, 22:20 samo życie. www.palmira.and.pl/forum zapraszam na forum pocztowe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: llx Re: Listonosz rzadko puka do drzwi IP: *.chello.pl 01.07.08, 22:30 u mnie listonosz chodzi codziennie, a rachunki i tak dochodza po 3 tygodniach. albo wcale:/ nie ma to jak nasz poczta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kiwi Listonosz rzadko puka do drzwi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.08, 22:40 Nie tylko w Jasieniu nie chodzi listonosz. W Otominie jest to samo. Rachunki płacimy z odsetkami i cieszymy się jeśli je w ogóle dostaniemy. Na Gronostajowej generalnie nie chce się panienkom szukać listów - najlepiej powiedzieć, że nic nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Listonosz rzadko puka do drzwi IP: *.chello.pl 01.07.08, 22:46 potwierdzam , Poczta na Jasieniu działa fatalnie. Wizyta w tym oddziale kończy się podwyższonym cisnieniem. Naczelnk, wysoka blondynka nie ma pojęcia o zarzadzaniu. Osobny temat to parking który zazwyczaj jest niedostępny dla klientów Poczty.Najgorsze jest jednak to że nikt w tym odzdziale nie reaguje na krytykę ze strony klientów . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adam Listonosz rzadko puka do drzwi IP: 80.73.178.* 01.07.08, 23:06 b ylem bezrobotny w Polsce 5lat temu, po studiach,znajomosc 2 jezykow obcych ale nie zatrudniono mnie na poczcie, bo wiek prawie 50 lat. teraz mieszkam za graniac i pracuje w swoim wyuczonymz awodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tender Poczta - Jasień katastrofa IP: *.chello.pl 02.07.08, 00:36 Mam nadzieję, że osoba zarządzająca tą pocztą zostanie zastąpiona kimś kompetentnym. Kłopoty tej poczty nie zaczęły się od dzisiaj. Kiedyś listonosze nie domykali szkrzynek, co skutkowało rozrzuconymi listami po osiedlu. Próba interwencji na poczcie kończyła się fiaskiem lub bardzo odległymi terminami spotkania, które i tak nie dochodziły do skutku. Ktoś kto wybrał lokalizację tej poczty musiał się z małpą na rozumy pozamieniać. Poczta za miastem, w okolicy wiecznie zakorkowanej kartuskiej, współczuję kierowcom. Przystanek autobuowy rzekomo koło poczty, w rzeczywistości bardzo odległy, trzeba iść stromym poboczem narażając się na wypadek. W deszczowe dni ochlapanie przez samochód gwarantowane. Jestem bardzo ciekawy jak niepełnosprawni korzystają z tej poczty. To jest miejsce, które wystawia poczcie jak najgorszą opinię. Prywatyzacjo przyjdź wreszcie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mela Parę lat temu chodziła bardzo miła, starsza Pani, IP: *.chello.pl 02.07.08, 00:39 i wtedy wszystko było załatwione profesjonalnie, rzeztelnie. Listy na czas, na twarzy uśmiech. Bardzo Panią serdecznie pozdrawiamy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bz Listonosz rzadko puka do drzwi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.08, 07:58 Wczoraj (01.07.2008) miałem "przyjemność" otrzymać korespondencję z datownikiem 30.05.2008 (!!!),chociaż jak zapewniono mnie telefonicznie listonosz jest na mojej ulicy raz na tydzień. Udało mi się ją otrzymać tylko dlatego, że od dwóch tygodni usiłowałem wyjaśnić w tym Urzędzie Pocztowym, że napewno jest u nich coś dla mnie. Kiedyś odbierałem korespondencję osobiście raz na tydzień, ale nie było wcale lepiej, np. po miesiącu "znalazł zię" list polecony wraz z drugim awizo, przy czym pierwszego nikt na oczy nie widział ... NAJGORSZY URZĄD POCZTOWY POD, KTÓRY ZDARZYŁO MI SIĘ PODLEGAĆ !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IP 3miasto zwalniają listonoszy za walkę o prawa pracownicze IP: *.chello.pl 02.07.08, 09:23 Bartosz Kantorczyk, związkowiec Inicjatywy Pracowniczej i inicjator strajku listonoszy z listopada 2006 roku, został bezprawnie zwolniony za domaganie się przestrzegania praw pracowniczych Bartosz Kantorczyk, związkowiec Inicjatywy Pracowniczej i inicjator strajku listonoszy z listopada 2006 roku, został bezprawnie zwolniony za domaganie się przestrzegania praw pracowniczych. Poczta Polska zwolniła na bruk związkowca, który zgodnie z prawem domagał się podniesienie bezpieczeństwa pracy listonoszy i piętnował permanentne łamanie prawa pracowniczych przez kierownictwo Poczty, przeciwko któremu toczy się obecnie postępowanie prokuratorskie. Samo zwolnienie Kantorczyka narusza przynajmniej trzy ustawy: o związkach zawodowych, o rozwiązywania sporów zbiorowych i kodeks pracy. Od 31 stycznia 2008 Komisja Zakładowa OZZ Inicjatywa Pracownicza przy Poczcie Polskiej znajduje się w sporze zbiorowym z pracodawcą. Jednym z żądań związku było podniesienie bezpieczeństwa pracy listonoszy roznoszących przekazy pieniężne. Jednak do dziś pracodawca nie podjął negocjacji ze związkiem zawodowym, co jest niegodne z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Dyrekcja Poczty arbitralnie kwestionuje bowiem fakt istnienia OZZ Inicjatywa Pracowniczej na terenie przedsiębiorstwa, naruszając tym samym ustawę o związkach zawodowych i przypisując sobie kompetencję sądownicze. Związek już wcześniej powiadomił o tych faktach Państwową Inspekcję Pracy, która bada sprawę dyskryminacji, ale i całkowicie uważa Komisję Zakładową za w pełni prawną organizację w strukturach firmy. W proteście przeciwko nielegalnym praktykom dyrekcji Poczty Polskiej, od dnia 12 czerwca 2008, Bartosz Kantorczyk jako przewodniczący związku i jednocześnie listonosz, odmówił zabierania gotówki w rejon, o czym poinformował zwierzchników - miało to stanowić bezpośrednią przyczynę dyscyplinarnego zwolnienia. Narażenie na niebezpieczeństwo Kantorczyk zdecydował się na taki krok z powodu lekceważącego podejścia pracodawcy do bezpieczeństwa. Dokładnie chodzi o niewystarczające środki ochrony osobistej, w stosunku do kwot jakie musi przenosi przeciętny listonosz. Dyrekcja firmy czyni wszystko, aby ukryć i usprawiedliwić swoje decyzje, takie jak zwiększenie limitów gotówki, bez jednoczesnego zwiększenia zabezpieczenia doręczycieli. Nie jest to normalna sytuacja zwłaszcza, że w Karcie Ryzyka Zawodowego jeszcze w 2007 roku istniał zapis, że sposobem na zmniejszenie ryzyka wystąpienia napadów, było systematyczne obniżanie limitów gotówki oraz częstsze zasilanie się listonoszy w gotówkę na urzędach. W 2008 zmieniono już ten zapis, a wcześniej podnosząc dopuszczalne limity. Na to nie zgadzała się Inicjatywa Pracownicza. Bartosz Kantorczyk kilka razy próbował skontaktować się z działem BHP Poczty Polskiej, celem wyjaśnienia tej sytuacji, ale zawsze dostawał odpowiedź, że dział ten jest przeznaczony do reprezentowania pracodawcy. Dyrekcja Poczty zasłania się statystykami, które mówią, że do 2006 roku ilość napadów na listonoszy spadła. Inicjatywa Pracownicza twierdzi, że były to wyniki utrzymywania mniejszych limitów gotówki. Istnieją uzasadnione obawy, że po wprowadzeniu nowych wewnętrznych przepisów, znowu zagrożenie wzrośnie. Tym bardziej, że od blisko dwóch lat, rotacja pracowników eksploatacji, a zwłaszcza listonoszy, zwalniających się i zatrudniających, nigdy nie była tak wysoka. Rzekome zatem tajemnice ochraniające listonoszy wypływają coraz częściej na zewnątrz. Dodatkowo o kwotach jakie mają przy sobie listonosze można wyczytać z gazet i kronik policyjnych opisujących napady na pocztowców. Stosunek Dyrekcji Poczty Polskiej do bezpieczeństwa swoich pracowników widać też na przykładzie innych decyzji, jak ponowne zatrudnianie kobiet na stanowiskach listonoszek (z powodu niskich zarobków, trudniej znaleźć do tej pracy mężczyzn). Jeszcze niedawno zaprzestano zatrudniać kobiety w tym charakterze, bo właśnie one były najczęściej ofiarami napadów. Dawniej, aby przyjąć się jako listonosz, trzeba było też posiadać zaświadczenie o niekaralności, a i od tego odstąpiono, z powodu braku chętny do tej nisko płatnej pracy. Nie przeciw ludziom B. Kantorczyk otrzymał w 2007 roku pismo od pełnomocnika Dyrektora Generalnego Jerzego Skibniewskiego, z którego dowiadujemy się, że Poczta Polska nieobiektywnie różnicuje listonoszy pod względem bezpieczeństwa. Otóż niewielka ich liczba jest lepiej zabezpieczona i posiada paralizatory, których Inicjatywa Pracownicza domaga się dla wszystkich. Pozostali posiadają sygnalizator dźwiękowy, często niesprawny, oraz gaz pieprzowy, na którym jest napisane: "Ten gaz pieprzowy jest wyłącznie przeciw psom. Nie stosować przeciw ludziom." Czy to jest odpowiednie zabezpieczenie dla listonosza roznoszącego renty i emerytury? Wymieniony wyżej urzędnik, w tym samym piśmie stwierdził, że wysokość limitów gotówki przenoszonych przez listonoszy określa rozporządzenie MSWiA. Tymczasem ministerstwo i Komenda Główna Policji na pytanie Kantorczyka przyznały, że „rozporządzenie MSWiA z 14.10.98 nie dotyczy kwot przekazów przenoszonych przez listonoszy”, lecz „określa zasady i warunki transportu wartości pieniężnych przez pracowników ochrony w myśl ustawy z dnia 22.08.97 roku o ochronie osób i mienia”. W takich okolicznościach Inicjatywa Pracownicza zarzuciła dyrekcji Poczty Polskiej celowe igranie życiem i zdrowiem pracowników oraz naruszanie art. 160 kodeksu karnego, mówiącego o narażeniu na niebezpieczeństwo. Przestępstwo z tego art. popełnia się nawet wówczas, kiedy osoba narażona nie doznała krzywdy. Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 5 listopada 2002 roku (IV KKN 347/99, LEX nr 74394), art. 160 kodeksu karnego odnosi się nie tylko do sytuacji, w których ktoś wywołał stan niebezpieczeństwa, odnosi się także do tych przypadków, w których ktoś np. niebezpieczeństwo to zwielokrotnił, urealnił . Poczta łamie dalej prawo Dyrekcja Poczty Polskiej zamiast załatwić poważny problem, postanowiła za wszelką cenę pozbyć się człowieka, który kolejny raz upomina się o przestrzeganie prawa i nie narażanie pracowników na niepotrzebne ryzyko. Przebywając na urlopie, w dniu 30 czerwca, Kantorczyk otrzymał pismo, informujące go, że pracodawca rozwiązał z nim umowę o pracy w trybie art. 52 kodeksu pracy, czyli dyscyplinarnie! Pracodawca zrobił to, bez wymaganej prawem konsultacji z zakładową organizacją związkową i pomimo, że Bartosz Kantorczyk jest osobą chronioną prawem. Powodem zwolnienia może być także to, że Bartosz Kantorczy wygrał niedawno inną sprawę przed Sądem Rejonowym w Gdańsku. Zdaniem Inicjatywy Pracowniczej Poczta Polska naruszała art. 218 kodeksu pracy: „§ 1. Kto, wykonując czynności w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, złośliwie lub uporczywie narusza prawa pracownika wynikające ze stosunku pracy lub ubezpieczenia społecznego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Bartosz Kantorczyk powiadomił o tym prokuraturę jeszcze w 2007 roku. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach, Prokuratura umorzyła sprawę, nie dopatrując się przestępstwa. Kantorczyk nie dał za wygraną i zwrócił się do sądy, który był innego zdania i nakazał Prokuraturze przeprowadzić dochodzenie. Prokuratura m.in. nie przeanalizowała raportów PIP, mówiących o łamaniu praw pracowniczych na Poczcie Polskiej, które to uchybienia do dziś nie zostały naprawione. O decyzji tej dyrekcja Poczty dowiedziała w drugiej połowie czerwca. W tym też czasie zapadła decyzja o zwolnieniu Kantorczyka z pracy. kontakt: e-mail: rotnakus@wp.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwiatek Listonosz rzadko puka do drzwi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.08, 20:15 Nie ma listonoszy na rejonach,bo się pozwalniali skoro "wielki dyrektor" pozabieral za strajk legalny po 800 i wiecej złotych z pensji wszystkim pracownikom. A jeszcze straszy egzaminami i zwolnieniami. To pytam czyja jest w tym wszystkim wina?.... Odpowiedz Link Zgłoś