Gość: amj8
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.07.08, 15:04
Do festiwalu zastrzeżeń brak, ale to, co wyprawia PKP przechodzi
ludzkie pojęcie. Trasa Wrocław-Gdynia to jedno wielkie
nieporozumienie. Niby 3 pociągi bezpośrednie, ale co z tego -
wszystie trzy pospieszne, czyli "ile wlezie, tyle pojedzie". Krótkie
składy, część wagonów pozamykana z przyczyn nieznanych
(karteczka "rezerwacja" pozostawia zbyt wiele swobody wyobraźni),
tłok, ścisk, wsiadanie przez okna, zapchane przez blisko 8h
korytarze - i przejedź tak jedyne 499 km w upale. Klimatyzacja? Ha,
zapomnij... Wyjście do toalety? Umiesz fruwać? Dlaczego z Warszawy
czy Krakowa można jechać w normalnych warunkach, a z Wrocławia nie?
Wracający wczoraj do Wrocławia smętnym wzrokiem odprowadzali 3
kolejne wypaśne i długaśne składy do stolicy tudzież Krakowa,
miotając się z dobytkiem między peronami (zmiany w rozkładzie w
ostatniej chwili). Czy tak trudno przy dużym festiwalu zorganizować
PKP dodatkowy pociąg (o dodatkowych wagonach nie wspominając)?
Pasażerów by na pewno nie zabrakło. Ech, rzeczywistość, trzeba
wrócić na ziemię... I tak pewnie do zobaczenia za rok:)