Dodaj do ulubionych

WIELE DZIECI I INNI

    • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 24.08.04, 12:06
      My jeszcze w tym roku mamy luz jeśli chodzi o szkołę (Adaś do zerówki idzie
      dopiero) Ja się w końcu wzięłam trochę za siebie (za moją figurę na razie) i
      intensywnie ćwiczę ;D. Jolu - ja także uwielbiam "pierwsze razy" z moimi dziećmi
      i nie mogę się pogodzić z tym że mój mąż coraz częściej chłopakom pokazuje coś
      pierwszy raz, że mają jakieś swoje "męskie" zajęcie....... sad
      • jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 25.08.04, 09:20
        Uwielbiam ciucholandy i to od zawsze. Ciuchy wzbudzajace do dzisiaj
        (konstruktywną wink zazdrosc moich przyjaciółek i kolezanek pochodza wlasnie z
        ciucholandów. Piekne (!) ubranka moich dzieci pochodziły tez wlasnie stamtad,
        choć musze powiedzieć że zaopatrzenie ciucholandów w Nowym Sączu i okolicach (a
        tam właśnie miałam okazję nabyć większość) jest olśniewające w porównaniu z tym
        śląskim (a przynajmniej było), tam zresztą jest po prostu bardzo dużo tego typu
        sklepów.
        Nie znosze wydawać dużo pieniędzy na ciuchy, bo jako osoba szyjąca umiem ocenić
        ich prawdziwą wartość. Marka nigdy nie stanowiła dla mnie powodu do zapłacenia
        więcej. Obawiam się jednak że w tej kwestii prędzej czy później dojdzie do
        różnicy zdań między mną a moimi dziećmi, na razie jednak jest spokój smile))
        Kasiu, zazdroszczę ci determinacji w kwestii wzięcia się za siebie, ja nie
        wiem, gdzie się podziała moja samodyscyplina i determinacja własnie -
        CODZIENNIE WIECZOREM SOBIE OBIECUJĘ, ŻE OD JUTRA ZACZNĘ smile))
        pa
        • agnjan osiem lat temu :-) 25.08.04, 10:05
          była niedziela, kolejny gorący dzień lata; obudziłam się wcześnie, chłopaki
          (mąż i Jasio) jeszcze spali;

          dół brzucha bolał mnie okropnie - byłam załamana - kilka dni wcześniej moja
          Pani gonekolog powiedziała, że mojego porodu to ona się spodziewa za jakiś
          miesiąc (termin miałam na 13 września); rety - jeszcze miesiąc takich bóli i
          się wykończę - pomyślałam;

          wybraliśmy się na spacer do Łazienek, Jasio jeździł na rowerku, robiliśmy
          zdjęcia; brzuch jakoś pobolewał mnie bardziej, nawet przyszło mi do głowy, że
          to może skurcze? ale takie mocne przepowiadające? dziwne...

          w drodze do domu podjechaliśmy do sklepu na większe zakupy - w sklepie już nie
          miałam wątpliwości - jakiekolwiek - przepowiadające, czy nie - to na pewno
          skurcze... Pan ochroniarz zbladł widząc moje "regularne" i "wyszkolone"
          oddychanie porodowe smile)))

          pojechaliśmy do domu, zjedliśmy obiad i położyliśmy Jasia, a ja weszłam do
          wanny - jeśli te skurcze to tylko przepowiadające, to przejdą w gorącej
          wodzie... były co 4-5 minut, w wannie 10 minut nic, 12, 15, 16.... i AUUUUUĆ
          chyba jednak rodzi się dzidzia smile wyskoczyłam z wanny i zaczęliśmy dzwonić po
          możliwych osobach do opieki nad Jasiem (od 1 września były wyznaczone wręcz
          dyżury, bo przez całą ciążę łaził za mną koszmar, że Jasia nie będzie z kim
          zostawić);

          koszmar się ziścił - piękna niedziela, komórki nie tak powszechne, jakd ziś i:
          dziadkowie na działce (odcięci od świata), babcia u rodziny - 100 km. od
          Warszawy, znajomi powyjeżdżani... poleciałam dysząc i sapiąc do sąsiadki,
          znanej z "piaskownicy" - zgodziła się zostać z Jasiem nareszcie i pojechaliśmy;

          było już po 16, skurcze prawie ciągle i bolesne, więc baaaardzo szybko
          jechaliśmy i... zatrzymała nas policja smile))) na szczęście, kiedy
          nawrzeszczałam na debila policjanta, że zaraz tu odbierze poród (a, wyobraźcie
          sobie on nam NIE UWIERZYŁ!!!) puścił nas i dojechaliśmy do szpitala jeszcze
          przed 17;

          mój mąż cały czas powtarzał, że "to przecież jeszcze nie termin i pewnie nas
          odeślą"; kiedy na Izbie przyjęć po badaniu usłyszał "no to jedziemy - 8 cm.
          rozwarcia" prawie padł z wrażenia smile))

          20 minut później urodziła się Małgosia smile

          40 minut później wrócili z działki dziadkowie i pojechali po Jasia do
          sąsiadki smile

          8 lat później, dzisiaj o 17.24 będziemy śpiewać Małgosi "sto lat" :-
          ))))))))))))))))))))))))))))
          • jol5.po Re: osiem lat temu :-) 26.08.04, 10:43
            Agnieszko - pod koniec VII pisałaś, ze są urodziny Jasia, a mój Jaś z 1.VIII, Twoja Małgosia z 25.VIII, a moja urodzona 28.VIII smile)) Jak udowodniała Jola.wie wyżej, czasami na świecie zdarzają sie fajne zbiegi okoliczności.
            Wszystkiego najlepszego dla Małgosi smile))
            Z tymi spodenkami to prostsze chyba, kiedy są małe dzieci, ale Ty Ada przerabiasz problem już z pozycji posiadania syna-nastolatka. Czekam kiedy to przyjdzie, mam jednocześnie świadomość, że wybierając dużą rodzinę, nie obdarzę wszystkich dzieci w wieku nastu lat markowymi ciuchami. Może na takie ekstra życzenia jakaś forma własnego zarobku, ulotki czy coś innego (piszę w ciemno i nie wiem, czy w wypadku niepełnoletności to jest w ogóle możliwe), wtedy taki nastolatek ma dylemat czy ciężko zarobione pieniądze faktycznie wydać na markowe spodenki (chociaż wiem, że oprócz tego powinna być jeszcze markowa bluza, spodnie, sarpetkiwink, no i najważniejsze - buty).
            Jeszcze ten problem nie dotarł do mnie (11 lat najstarszej to dopiero początek nastolatkowości), ale odwiedza nas 14-nastolatek (od teściów), przegląda internet. Najczęściej oglada oferty ze sportowymi butami, potrafi tak siedzieć godzinami (no i jeszcze koszykówka i hip-hop).
            Zanim wyladowałam na studiach historycznych, byłam 2 lata na Etnografii - takie badanie kultury ludowej. I nasz rok badał tą kulturę ludową (na 2- tygodniowych praktykach) właśnie na Śląskuwink - mieszkalismy na obrzeżach, a właściwie w Parku Chorzowskim, fajne to było miejsce, fajne to były czasy wink).
            Kasia, ale masz fajne chłopaki - widziałam zdjęcia. Ale skoro ćwiczenia, to chyba baby blus to już przeszłość, poszedł sobie??? już lepiej??
            Opowiasta z wczoraj: Małgosia podchodzi do mnie z tekturowym pudełkiem pod bluzką i mówi - "no, koniec dzieciństwa, będę miała dziecko". No comments (czy to aby na pewno tak się pisze?) smile)))
            • jol5.po osy 26.08.04, 10:51
              Wrocław był do tej pory zagłębiem komarów. Koniec sierpnia, wrzesień to była makabra - mieszkam niedaleko Odry i o zmierzchu zamykaliśmy okna, bo nie dawało sie wytrzymać. Po powodzi została chyba zachwiana gdzieś w świecie owadków równowaga.
              A w tym roku nic, okna otwarte, komarów ani śladu. Ale za to jest dużo os. Sa u nas, na drugim końcu miasta, były na wsi gdzie byłam na wakacjach, a mąż mówi, że pełno ich tez na Białorusi. Pytanie do mam biologów (Ola, jak wrócisz) czy osy i komary - to sie jakoś łączy???
              Czy u was też osy atakują??
              • maruda13 Re: osy 26.08.04, 11:02
                U nas osy od kilku lat mają gniazada w bloku, na samym początku miały gdzieś w
                spojeniach pod oknem u dzieci w pokoju i co noc chłopcy byli pogryzieni (ale są
                okropne, niczego się nie boją) mąż wytruł je muchozolem (niezła była to
                akrobacja). W tym roku straż już 2 gniazda w bloku truła ale w dalszym ciągu są.
            • maruda13 Re: osiem lat temu :-) 26.08.04, 10:58
              wszystkiego najlepszego dla Małgorzat, tylko tej co dziecinstwo się kończy to
              pewnie smutno z tego powodu ;D (niezła ta twoja panna). Wahania nastroju mam
              jeszcze okrrropne (a tak rodzine pocieszałam że jak będę bez brzucha to już będę
              "starą" mamą) ale ćwiczyć muszę bo mój wygląd humor mi tylko psuje sad jakoś nie
              mogę się pogodzić z tym że tak przytyłam i tak mi ciało zwiotczało (ciekawe od
              czego to zależy i dlaczego dopiero przy 3 ciąży mnie to spotkało?) biorę się za
              ten mój aerobik pzdr
              • jola.wie Re: osiem lat temu :-) 26.08.04, 11:22
                Sto lat dla Małgosi!
                Ja wczoraj wspominałam 25.maj, jako że Mała skończyła 3 miesiące smile), od
                następnego roku będę wspomianć co rok...
                Z frontu zakupowego: tenisówki są, spodenek nie ma. Uszyję, kicham! Spódniczkę
                granatową i bluzeczkę białą też uszyję! Aż wszystkim oko zbieleje (choć nie
                używam vizira wink. Do powyższych postanowień skłoniła mnie statystyka wydatków,
                jaką prowadzę od niespełna tygodnia.... Nic mi się wesołego nie zdarzyło, za to
                odkryłam, że trzeba wykupić polise na samochód (na śmierć zapomniałam!), Madzia
                wróciła do karmienia nocnego i praktycznie przestała spac w dzień. Chłop w
                delegacji, babcia jedna permanentnie daleko, druga też daleko, tez poniekąd w
                delegacji..., ech! Madzia dzisiaj po raz pierwszy się roześmiała, tak się
                zarechotała! teraz już kwęka, więc kończę!sad
                pa
                • ada16 Re: osiem lat temu :-) 26.08.04, 11:32
                  Spodenek dalej nie mamy, bo uparta jestem.
                  Moje dziecko nie to, że wymaga firmowych i już, ale nie chce juz getrów.A
                  pomiędzy tymi dwoma rodzajami-przepaść.
                  Nie jestem przeciwna kupowaniu rzeczy markowych ( np. buty), czy dobro-
                  gatunkowych nawet w cenie dość wysokiej,jeżeli to możliwe, ale w temacie
                  spodenek , toż to ździerstwo.
                  Te spodenki za stówę nic poza znaczkiem nie mają!
                  Mój syn już zameldował, że w Wilnie, teraz 3 dni zwiedzania.
                  Ciekawa jestem jego wrażeń w temacie Wilno to Polska czy nie?
                  • jol5.po Re: osiem lat temu :-) 26.08.04, 13:44
                    Ada, to może podrobić ten znaczek jakimś flamastremwink))??
                    • ada16 Re: osiem lat temu :-) 26.08.04, 14:40
                      Kiedy problem nie w znaczku, tylko w tym , że nie ma nic w sklepach poza :
                      1. Getrami
                      2. gaciami "firmowymi"
                      • jol5.po Re: osiem lat temu :-) 26.08.04, 16:42
                        acha, to już rozumiem, nie ma po prostu nawet na czym podrobić. Szyjąca Jola w takim razie to ma dobrzesmile)).
                        • jola.wie dwanaście lat temu :-) 27.08.04, 11:36
                          Szyjąca Jola w
                          > takim razie to ma dobrzesmile)).
                          się okaże smile)),
                          bo dzisiaj, jak tytuł wskazuje, mamy dwunastą rocznice urodzin syna i ciekawe
                          sugestie z jego strony na spędzanie czasu poza domem (a chciałam "strzelić"
                          chociaż spódniczkę!, wszak pierwszy września zbliża się wielkimi krokami), ale
                          po raz pierwszy w życiu myślę o tym, że dwanaście lat temu o tej porze miotały
                          mną skurcze trwające od 8.00 rano, a ja byłam w szpitalu od 2.00 w nocy,
                          pozbawiona wód, więc od razu na porodówce, ale bez skurczy, no to nocna zmiana,
                          co się chciała wyspać, mnie też kazała spać, ale jak tu spać na twardej
                          ceratowej pryczy, kiedy nędzne prześcieradło wysuwa się spod pupy, a człowiek w
                          stresie, bo to pierwsze dziecko i nie wiadomo co się dzieje. O 8.00 po wizycie
                          (i awanturze, nie wiedzieć czemu mnie się pierwszej oberwało) dostałam
                          oksytocynę i się zaczęło, a skończyło się o 13.45 Mareczkiem. Bardzo nie lubię
                          wspominać tzw. "międzyczasu", więc i teraz nie będę, niemniej jednak 13.45 była
                          godziną wkroczenia w nową erę bez możliwości wglądu do poprzedniej.
                          A dzisiaj Mareczek wielki, jak idę z nim i dzidzią, to ludzie na nas głupio
                          patrzą, bo jak idę z dziećmi i moją mamą, to jest w miarę jasność: tych dwoje
                          dużych jest tej starszej pani, to małe tej młodszej! smile)
                          Marek jest po fryzjerze. Wygląda prawie dokładnie tak jak przed fryzjerem, więc
                          wszystkim muszę tłumaczyć, że jednak jest po fryzjerze. Ten temat do rozmów
                          kosztował mnie jedyne 30 złotych! smile)). Okazało się jednak, że to co miał na
                          głowie (zapuszcza włosy od króciutkiego jeża), jest modne! więc teraz wygląda
                          modnie, a nie, jak sądziłam, jakby uciekł z zoo. Ta zmiana moich poglądów
                          kosztowała mnie j.w. Gdyby nie to, że fryzjerkę dobrze znam i mam do niej
                          całkowite zaufanie, byłabym cokolwiek podejrzliwa w kwestii DOKONANYCH zabiegów
                          fryzjerskich, bo natychmiast po rozgoszczeniu się w salonie i uśpieniu Madzi,
                          kiedy wyciągałam książkę, żeby się troche zrelaksować (w końcu po to człowiek
                          idzie do fryzjera), skonstatowałam BRAK POJEMNIKA NA ŚRODKI FINANSOWE, a więc i
                          brak środków finansowych, zarówno metalowych, jak i papierowych tudzież
                          plastikowych i zostawiwszy dzieci w salonie niejako w zastaw (najmłodsze ze
                          sobą) popędziłam do domu, a kiedy wróciłam, dzieci były już "gotowe", więc de
                          facto nie byłam świadkiem czynionych zabiegów.
                          Cóz..., co bym nie chciała jeszcze dopisać, to już niemogę, moje cudowne
                          maleńkie kochanie się obudziło z drzemki! smile
                          pa
                          • jol5.po Re: dwanaście lat temu :-) 27.08.04, 15:43
                            ale się nazbierało sierpniowych dzieci. Jeszcze raz w tym miesiącu - "sto lat!!!!!" dla Marka.
                            U nas jutro podwójna impreza urodzinowa, więc oczywiscie jak zawsze w takich wypadkach pojawiają się ciekawe atrakcje - zepsuła się pralka i kilka innych pomniejszych awarii.
                            Zmywam właśnie wodę w łazience i kuchnie po obiedzie zostawiłam dzieciom - mają się dogadać i razem posprzątać. Kilka talerzy, garnek, pozamiatać - czy jest to jakiś problem, okazuje się że tak. Ola przyleciala i mówi, że nie może absolutnie przebywać w tym samym pomieszczeniu co jej brat, bo janek zrobił coś STRASZNEGO.
                            - rany, co on jej zrobił??? myślę, a ona opowiada: "Janek przyszedł do pokoju wymierzy we mnie karabi (plastikowy) i powiedział - no dosyć żartów.
                            To wszystko...
                            • jola.wie Re: dwanaście lat temu :-) 27.08.04, 17:06
                              smile))) Janek przyszedł do pokoju w
                              > ymierzy we mnie karabi (plastikowy) i powiedział - no dosyć żartów.
                              Naoglądało się dziecko Kapitana Klossa? smile) (czytam własnie "działa Nawarony" -
                              świetnie napisane! i, jak sądzę, dobrze przetłumaczone - więc mogę sobie
                              wyobrazić dramatyzm takiej sceny)
                              Ależ wymyślają te dzieciary, z tego pudełka pod bluzką też się obśmiałam
                              strasznie, podobnie jak z "miary dorosłości" u barby...
                              u mnie posucha na anegdoty...
                              Jako że Maro ma urodziny, postanowiłam nie ingerować w jego ulubione zajęcie
                              (granie na play station), co prawda co godzinę coś przebąkuje o tym, że
                              chciałby iść do kina (!?), ale ja cierpliwie czekam, bo na razie nie udało mu
                              się ani razu doprowadzić do końca logicznego ciągu na ten temat, gra nie
                              pozwala mu się oderwać. Ja wiem, że może to jutro przypłacić np. bólem głowy i
                              oczu, ale tyle się ostatnio naczytałam o metodzie naturalnych konsekwencji w
                              wychowaniu dziecka... wink
                              Z Anką zaraz zabieramy się do robienia domowej czekolady.
                              Potem wykroimy spódniczkę smile, a może nawet spodenki smile))
                              pa
                              • joanka741 Re: dwanaście lat temu :-) 28.08.04, 16:50
                                pozdrawiam serdecznie mam nadzieje ze pozwoilicie klikac,moje gady to oliwka 31
                                lipiec 1999,szczepan 17 czerwiec 2001 i mela 6 kwiecien 2004
                                • agnjan Re: dwanaście lat temu :-) 29.08.04, 09:33
                                  sto lat dla Marka smile

                                  i buźka dla kolejnej wielomamy - joanki smile

                                  dzisiaj wraca z kolonii nasz Jasio, więc Święto narodowe, będzie wielkie
                                  kąpanie i pranie smile)))
                                  • jol5.po Witaj Joanko!!!! 29.08.04, 13:26
                                    Witaj Joanko - wzmacniasz ekipę z Polski południowej!!!
                                    Dzieci macie piękne (a i rodzice niczego sobiesmile)), a imiona... rewelacja!!! Cieszę się, że się dołączyłaś.
                                    Lecę kończyć niedzielny obiad smile)))
                                    a tak nawiasem, jakby posadzić cały nasz wątek przy stole, to wyszłaby już niezła ekipa.
                                    Życzę więc z tej okazji wszystkim smacznego obiadu Jolasmile
                                    • maruda13 Re: Witaj Joanko!!!! 29.08.04, 14:39
                                      To i ja witam ;D a ja dziś nie gotuję tylko się zastanawiam dlaczego wcześniej
                                      nie zauważyłam jak mój mąż smacznie gotuje?? big_grin
    • hanti Re: WIELE DZIECI I INNI 29.08.04, 21:11
      wtam, troszkę sobie poczytałam o waszych dzieciach.....jak ja wam zazdroszczę.
      Ja mam dwoje szkrabów: Kubusia 27.01.2002 i Karolinkę 17.12.2003. Strasznie
      chciałabym powiększyć swoją malutką gromadkę, ale lekarz powiedział że możemy na
      ten temat poromawiać kiedy dzieci będą starsze (nie mogę donosić żadnej ciąży i
      musiałabym leżeć...ale to nieważne).
      Mam nadzieję że może kiedyś...pozdrawiam was serdecznie i życzę dużo
      cierpliwości, wytrwałości, a przedewszystkim nieskończonych pokładów miłości dla
      wszystkich dzieciaczków. Może kiedyś dołączę do was jako mama gromadki moich słońc.
      Ania mama Kubusia i Karolinki
      • agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 29.08.04, 21:15
        Aniu, ważne są chęci i wytrwałość smile

        Pomiędzy moimi starszymi i młodszymi będzie 9 i 7 a teraz prawie 11 i prawie 9
        lat różnicy smile
        • jol5.po Witaj Aniu i zostań :) 30.08.04, 00:41
          Aniu, nie musisz dołączać kiedyś. Jesteś już przyjęta do klubu smile))
          • ada16 Re: Witaj Aniu i zostań :) 30.08.04, 10:33
            U nas:
            Najstarszy wrócił z rowerem, średnia pojechała bronić Westerplatte - od
            wczoraj do 4.45 1 września ( harcerka).
            A ja przywoże, odwożę, piorę ( pakują się sami).
            A młody w niedzielę ( matko pamiętaj: niedzielna praca w niwecz sie obraca )
            przewrócił, potłukł, rozlał - litr różowej farby na brązowych kaflach .
            Chciałam zapaćkać brudne ślady na ścianie.
            • ada16 Re: Witaj Aniu i zostań :) 31.08.04, 09:31
              Czyżbym została sama na placu?
              Jak tam przygotowania do szkoły?
              Wszystko gotowe?
              Moja córka jutro bladym świtem wraca, a porem pędzi na rozpoczęcie roku w nowej
              (nowo zbudowanej!) szkoły.
              Myślę, że to duża frajda chodzić ( niestety tylko rok) no nowej fabrycznie
              szkoły.
              Wszystko czyste, całe, niezniszczone, ma smarkula szczęście!
              • jol5.po wielkimi krokami zbliża się wrzesień :)))) 31.08.04, 10:06
                jestem, jestem, przecieram oczy i już się wpisuję
                znaczy się Ada wszystkie dzieci w domu smile, czy jeszcze rowerowy syn w trasie??
                My się powoli przestawiamy z trybu wakacyjnego, próbowałam zacząć od hasła "idziemy wcześniej spać" - ale efekty mizerne. Za to potrzeby materialne wzgledem szkoły - chyba już załatwione, tornister dla pierwszoklasistki gotowy, wszelkiego rodzaju kredki, flamastry, zeszyty też.`
                I znowu za kilka dni będę przez połowę dnia mamą dwójki. A starsza trójka będzie uczyła się kulturalnie w jednym miejscu (prawie) - w dwóch szkołach, ale oddalonych tylko jedną przecznicą. Poprzednie lata bowiem charakteryzowały się tym, że każde dziecko w inne miejsce musiało z rana dojechać.
                • jola.wie Re: wielkimi krokami zbliża się wrzesień :)))) 31.08.04, 11:26
                  smile) jolu, my hasło "chodzimy wcześniej spać" próbujemy skojarzyć z "wstajemy
                  wcześniej", no i efekt jest taki, że mamy raban dwa razy dziennie, a efekty,
                  eh, lepiej nie mówić! Marek to już dorosły, więc niby czemu ma chodzić wcześnie
                  spać, a Anka i tak nie może zasnąć z ekscytacji szkołą, dzisiaj w nocy już
                  chyba w ogóle spac nie będzie! smile) Dzisiaj bezlitośnie zerwałam za pięć ósma z
                  łóżek, to następną godzinę leżeli przed telewizorem.... a ja zbliżam się do
                  końca zmagań bluzkowo-spódniczkowych, to im nie przeszkadzałam smile). Lancę
                  podjęłam wczoraj, bluzeczka jest urocza, to znaczy Anka wygląda w niej uroczo :-
                  ), spódniczka prosta jak drut, jeszcze tyko wstążki do włosów muszę zakupić w
                  pasmanterii i gotowe! No i nieszczęsną tytę (rożek ze słodyczami) z którą nie
                  wiem jak się obchodzić, bo nie jestem ze Śląska, muszę popytać autochtonów,
                  albo przynajmniej tych, co mają lepsze pojęcie. Tylko jak się zdradzić z
                  brakiem pochodzenia, wszak uchodzę tu za "fajno dziołcha"...? (jeszcze mi się
                  kłaniac przestaną?)
                  Odrobina retrospekcji:
                  Urodziny Marka wbrew oczekiwaniom i najśmielszym marzeniom zakończyły się w
                  kinie! Mąż wrócił o 18.00 zamiast ciemną nocą z delegacji i w pięć minut dął
                  się wrobic w opiekę nad dzieckiem, tak więc zdążyliśmy na seans 18.45
                  (Garfield)! Nic to, że już po pół godzinie odpowiadałam na rozpaczliwe sms-y z
                  pytaniem gdzie są smoczki, bo i tak na nic się to zdało - Madzia smoczka nie
                  chciała! smile)) (ja nie wiem na jakiej podstawie jeszcze się łudzimy, że kiedyś
                  będzie inaczej?)
                  Pozdrawiam i lecę do fryzjera, żeby jutro nikt litościwie nie pomyślał, ze
                  matka trójki dzieci oczywiście nie ma czasu dla siebie i że to zrozumiałe...wink
                  he he
                  Witam koleżanki nowe!
                  pa
                  • ada16 Re: wielkimi krokami zbliża się wrzesień :)))) 31.08.04, 12:00
                    Obejrzałam zdjęcia Madzi.
                    Super pędzel na głowie!
                    Miałam nadzieję, że Kubuś to będzie dziewczynka, te wstążeczki, kokardki,
                    kwiatki i falbanki...
                    Moja średnia bardzo mnie pilnuje, żeby wszystko było męskie,a mnie podobają się
                    te atrybuty.
                    • agnjan dbać o siebie, dbac o siebie :-) 31.08.04, 18:45
                      tak sobie pomyślałam po poście joli, że faktycnzie - mam to samo: od kiedy
                      jest Szymek i jestem w ciąży (prawie ten sam moment, a hop siup i jest nas
                      sześcioro smile))) ) staram się dbać o siebie "ideowo" - matka czwórki, na
                      dodatek z najmłodszym w brzuchu niezbyt wyglądająca z powodu tego brzucha i
                      innych wałeczków musi BARDZIEJ o siebie dbać, bo reprezentuje... mamy
                      wielodzietne!! obala schematy!! smile))))

                      to samo z dziećmi - muszą być szczególnie czyściutkie, ubrane dobrze (no
                      niestety nie markowo, tego nie przeskoczymy, ale modnie i ładnie, a co!), bo
                      nie są "siódmym dzieckiem stróża" albo "z patologicznej, wielodzietnej
                      rodziny" tylko rodziny WSPANIAŁEJ bo wielodzietnej smile))))

                      taka jakaś neofitko-aktywistka jestem??? smile))))))))))))))))))))))
                      • jola.wie Re: dbać o siebie, dbac o siebie :-) 31.08.04, 19:58
                        Wróciłam od fryzjera, różnica niewielka, włosy wyglądają na jeszcze bardziej
                        zdbane niż przedtem smile), ale fryzjerka zrelacjonowała mi, ze po moich
                        poprzednich odwiedzinach salonu (z dziećmi, bo Marek był strzyżony i Anka miała
                        podcinane końcówki, a Madzia bo wiadomo) wywiązał się taki oto króciutki
                        dialog:
                        "te dzieci to wszystkie są tej pani?" spytała jakaś klientka
                        "tak"
                        "odważna kobieta!"
                        !??! nie wiem, jak mam to interpretować, ale zrobiło mi się miło wink
                        Jestem zdania, że spoczywa na wielodzietnych (świadomie wielodzietnych)
                        odpowiedzialność propagowania tej dzietności i zachęcania do posiadania dzieci
                        w ogóle, pamiętam jak znajomi, kiedy dowiedzieli się o naszej trzeciej ciąży,
                        uruchomili myślenie w kierunku kolejnych dzieci albo dzieci w ogóle. Bo w kręgu
                        naszych znajomych i przyjaciół szczytowe osiągnięcie to dwójka. I zadeklarowany
                        koniec na tym. Ja się w tych okolicznościach czuję jako trzykrotna matka po
                        prostu niesamowicie! w sensie pozytywnym niesamowicie, a trójka to dopiero
                        pogranicze wielodzietności...wink
                        • joanka741 Re: dbać o siebie, dbac o siebie :-) 31.08.04, 20:30
                          Ja mam podobne wrażenie i co najlepsze od wielu kolezanek usłyszałam że
                          chciałyby miec 3 dziecko ale...
                          albo maż nie chce albo sie boja o finanse.Nie dziwie sie im bo fundować sobie
                          dziecko kiedy np nie ma sie pracy...... to chyba srednio rozsadne.
                          Ja moge liczyc tylko na siebie i ewentualnie rodzine meza ale z pustego i
                          salomon nie naleje więc...musze polegac na sobie a raczej na mężu .wiadomo ze
                          jeśli decydujemy sie na wiecej dzieci to trzeba zostac w domu,babcie sie nie
                          zajma nawet kiedy pracowałam i byłam w ciąży,kiedy dzieci chorowały musiałam
                          isc na opieke(a gadziory chorowały cały czas na zmiane przez 3 msc) gdybym nie
                          była w ciąży na 100% zostałabym zwolniona,mąż też ze 2 razy poszedł na opieke i
                          juz sie w pracy osłuchał
                          • agnjan Re: dbać o siebie, dbac o siebie :-) 31.08.04, 21:49
                            ja mam trochę inaczej smile)) w naszej, nazwijmy to "paczce" (znamy się w
                            zasadzie jeszcze z liceum, z harcerstwa) najmniej dzieci to 3 a najwięcej póki
                            co - 5 smile jesteśmy zatem spodziewając się czwartego... przeciętni smile))))
                • joanka741 Re: wielkimi krokami zbliża się wrzesień :)))) 31.08.04, 20:42
                  Wiecie ja mam tylko przedszkole i juz sie zastanawiam jak sobie poradze jak
                  dojdzie szkoła???smile)Chcialabym posłac dzieci do muzycznej ale chyba bede
                  musiała zrobic prawko bo na nogach nie zdaze z wszystkimsad(!Na razie podziwiam
                  Was i zdobywam doswiadczenie biernie -czytającsmile)
                  • agnjan Re: wielkimi krokami zbliża się wrzesień :)))) 31.08.04, 21:59
                    joanka - moja Małgosia chodzi do szkoły muzycznej (teraz 2 klasa) - jenak to
                    spore obciążenie - dla niej, bo ćwiczyć trzeba i często koncerty w soboty są,
                    dla mnie bo wożę ją albo sama samochodem (Szymek z nami, Jasio na jakiś
                    specjalnie w ten termin zaaranżowanych zajęciach, w ubiegłym roku np. basen)
                    albo opiekunka;

                    no właśnie - mamy opiekunkę - czasem nie wyobrażam sobie, jak moglibyśmy obyć
                    się bez niej, tym bardziej, że ja pracuję - tyle o ile, niewiele, ale jednak
                    kilka razy w tygodniu wychodzę a najbliższe niepracowanie (nota bene niepłatne,
                    bo ja działalność jestem) to macierzyński... smile

                    opiekunka ma tyle wad, że aż mi się czasem płakać chce: spóźnia się
                    (najczęściej oczywiście wtedy, kiedy jade na konkretną godzinę do sądu!!!!),
                    zapomina dobrze zapiąć wózek (w naszej złodziejskiej klatce schodowej), nigdy
                    nie sprząta po zabawie (a ma zacięcie do prac plastycznych - lepienie
                    plasteliny - czytaj "wydłubywanie przeze mnie plasteliny z dywanu", lepienie z
                    gopsu - czytaj "ścieranie przeze mnie zeschniętych kupek gipsu z obrusa",
                    malowanie - czytaj "pranie przeze mnie plam" smile)))))))))))))), kładzie Szymka
                    spać, kiedy tylko ma na to ochotę, co skutkuje potem trudnościami w zasypianiu
                    popołudniu i wieczorem, źle odkłada słuchawkę telefonu i nie mogę sie do domu
                    dodzwonić, zdaża jej się nie dopilnować odrobienia lekcji, czy ćwiczenia na
                    pianinie i tak dalej, i tak dalej...

                    i ma dwie podstawowe wady:
                    1. nie widzi problemu w opiekowaniu się trójką, czy czwórką dzieci w tym
                    niemowlętami, w tym wożeniem na zajęcia smile
                    2. dzieci ją uwielbiają!!! ona uwielbia moje dzieci!!! (ostatnio zachwyca się
                    Szymkiem, na co ja powtarzam, że to genetyczna nadzieja naszej rodziny - nie ma
                    naszych paskudnych genów i dlatego taki sliczny i mądry smile))))))))))))))
                  • jol5.po Re: wielkimi krokami zbliża się wrzesień :)))) 31.08.04, 23:20
                    no, 80% w łóżkach, pozostałe 20% też już przysypia na moich rękach (22.10). Fajnie smile))
                    Ada - przepraszam, oczywiście, że syn twój wrócił, a ja głupia się pytam czy wrócił, kiedy pisałaś już wcześniej, że wrócił - czytanie bez zrozumienia, czy co?? wstyd!! Ale o różowych łapkach na kaflach i ścianie oczywiście doczytałam, zeszło czy nie??
                    Ja też czuję na sobie odpowiedziałność reprezentowania matek szczególnych, bo wielu dzieci, dlatego wiem, że kiedy innym dzieciom można coś z cerą założyć, to moim nie powinno się. Powinno się je ubrać ładnie, zawsze odprasowanie itd. Powinnam ja wyglądać elegancko itd.
                    Ale prawda jest taka, że jestem ogromną bałaganiarą i jestem okropnie roztargniona. Dzieci wyglądają jako tako, ale mi do elegancji to chyba trochę brakuję. Nie jestem chyba z tych kobiet, które są z modą za pan brat, już raczej bardziej będę się orientowała jakie książki własnie wydali i co interesującego leci w kinach (najczęściej teoretycdzniewink niestety). No dobra, nie jest aż tak źle, ale makijaż najczęściej zostaje w domu, a ja wychodze bez wink))
                    (raz o zgrozo dawno, kiedy jeszcze miałam zajęcia ze studentami zapiął mi się krzywo swetr i nie zauważyłam tego, głupio tak, no nie? Ale na szczęcie reprezentowałam wtedy siebie, a nie wielomatkęwink
                    No właśnie, bałaganiara i roztargniona - to też odpowiedź na twoje Joanko pytanie, jak tam u mnie ze zorganizowaniem się. Więc znam to uczucie, że przychodzi wieczór, nie wiadomo w co ręce włożyć, a najbardziej chce się spać. Wogóle to najczęściej się przy karmieniu po prostu zasypia i nici z prac nocnych. Ale Mela jest taka malutka, przecież u ciebie zmęczenie to cały czas jeszcze fizjologia. A ile dzieci maszeruje ci do przedszkola? Dwa czy jedno? Mój 3 latek (X.01) posiedzi jeszcze rok w domu.
                    Jola, widziałam zdjęcia, te madziowe włosy są niesamowite!! Ale urosły nie tylko one, Madzia też!!
                    No tak, wiedziałam, że coś się szykuje, mały na moich kolanach ma 38,3. Coś mi jego wcześniejsze zachowanie pachniało gorączką. Hmm, zobaczymy co się z tego wykluje sad
                    Dobranoc więc i oby wątkowe maluchy były zdrowe
                    Jola
                    • barbamama Re: wielkimi krokami zbliża się wrzesień :)))) 31.08.04, 23:47
                      Buuu Jolu koniecznie napisz co z Synkiem !!!

                      Tez cieplutko witam nowe Mamuski: hanti, joanke i anke czyli bietkę2 co pode
                      mna wink
                      Ada gratuluje zdanego "kursu rowerowego Syna", Jola.wie- moje dziewczynki na
                      hasło" jutro do przedzskola" poszły spac o 20:30- totalny szok, plecaczki
                      spakowane, posciel Zuzinkowa naszykowana, skarby Ali do Klasy "0" równieżsmile,
                      ja lekka przerażona bo wcale nie wypoczeta od dzieci mam uspokajac i tulić
                      jutro gropmadkę przerazonych trzylatków - po raz pierwszy od 12 lat ma pietra-
                      czy dam radę ??
                      Agnieszka , ze zdjęc wynika że dodrze Was natura obdarowała, nie narzekaj na
                      geny, coby nie było Szymek i tak cud miód, aaa ostatnio nie moge wejśc na Waszą
                      stronę non stop jest komunikat ze nie może odnaleźć strony sad
                      Acha jeszcze jeden "egzamin" mnie czeka, 6 idziemy razem z Maciusiem na
                      godzinkę do żloba i tak powoluku do całego dnia - nie wiem jak to mój "Cud-
                      miód" wytrzyma ..... taki cycus zawodowy, nie usnie bez przytulania na rekach,
                      nota bene szaleje przy kabelkach, jak mi wyłaczy kompa - niebedę miła bo wiele
                      razy zabierałam się aby cos napisać ..
                      Tak więc jak dobrze pójdzie to dziewczynki do przedszkola ( o to się nie
                      martwię) Maciej do żłoba- to już gorzej sad, za rok bedzie : Ala do szkoły,
                      Zuzek- przedszkole, Maciej złobek. A wogóle obliczyłam (taka jest u mnie taka
                      róznicwa wieku) że za 12 lat(tj 2016) Ala bedzie miała maturę, Zuzia egzaminy
                      do LO, Maciek do gimnazjum .... ale będzie wesoło, schudnę pewnie w końcu smile
                      Pozdrawiam Was cieplutko, jutro do pracy Jola5- ja też pewno wyskocze bez
                      makijażu- zero czasu na bajery sad, a jak już jest to nie ma czasu wieczorem aby
                      to pozmywac i rano straszę.......... na dzień dobry mesza potem dziatwę smile
                    • joanka741 Re: wielkimi krokami zbliża się wrzesień :)))) 01.09.04, 20:56
                      No Melasek malutki ale mało kłopotliwy,najbardziej mi daje w kosć środkowy
                      rodzynek łobuziak paskudny,strasznie go kocham ale czasem płakac sie
                      chce,wszystkiego musi dotknac , polizac , nacisnac .
                      Dzisiaj mnie zestresował-poszłam do mojego miejsca pracy a tam winda wielka
                      atrakcja,bo sa tylko 3 w dębicysmile) Szpital ,Urząd Miasta i Biuro tatysmile)
                      namietnie nimi jezdzismile.
                      Wyobrazcie sobie ze polecial przodem a winda akurat otwarta stała na pietrze
                      wleciał do niej i cudem mi nie odjechał . Byłam przerazona,ja z wozkiem nie
                      wiadomo na które pietro trzeba po odbior biec,juz to oczami wyobrazni widziałam
                      (dostał w tyłek w windzie wyobraznia zaszkodziłasad).
                      W pracy po kolei w każdym pokoju ruszał wszystko od faksów do kluczy w drzwiach
                      myslałam ze sie ze wstydu zapadne wrrrrrrr
                      Dzisiaj wyrobił 200% normy.Na złe zachowanie,co 30 min był wrzask wywalił sie
                      kilka razy,draznił pitbulla przez siatke,mozna zwariować,kiedys go pies zje jak
                      tak dalej bedzie robił.Boje sie o niego bo wszystkiego chce doswiadczac,nie
                      wierzy mi ze sie może cos zle skonczyć,jak takiemu 3 latkowi to uzmysłowic???
                      Jolu Oliwka chodzi do przedszkola Szczepek tez chodził a wtym roku idzie od
                      pazdziernika,chce żeby sie małe dzieci przyzwyczaiły bo teraz strasznie placza,
                      na naszej grupie ma byc 36 dzieci w tym 32 na cały dzień!!!!!!!!!!
                      Ja tez go zapisałam na cały dzień bo starsza córka tak chodzi a nie bede latac
                      2 razy do przedszkola,ale troszke sie boje taki tłok(!)
    • bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 31.08.04, 22:24
      Czesc dziewczyny. Poczytalam sobie troche Wasz watek i wygladacie juz na niezle
      zzyte, ale moze przyjmiecie mnie jeszcze do swojego grona. Ja co prawda nie
      kwalifikuje sie jescze na wielodzietna, bo trzecie dopiero w drodze (15 tc),
      ale troche sie juz tak czuje, szczegolnie na tle moich znajomych. Duza ich
      czesc w ogole nie ma dzieci, a co dopiero troje czy wiecej. Ale my w ogole
      dziwolagi jestesmy. corke urodzilam jak mialam 24 lata, kiedy moje kolezanki
      nie wyszly jeszcze z etapu sobotnich podrywow itp.

      A co do zadbania, to niektorzy moi znajomi uwazaja za super komplement, jak
      mowia: wyobrazcie sobie ona ma dzieci, a robi jeszcze to i to, a jak wyglada"
      Ja mam wtedy mieszane uczucia, bo dzieciaki przeciez to nie wyrok, wrecz
      odwrotnie. Ale podziwiam te ktore maja 4 czy 5, ja choc zawsze marzylam o duzej
      rodzinie, to chyba zatrzymamy sie na trojce.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki za te dzieciaki ktore jutro rozpoczynaja szkole.

      Ania, mama Zosi (4,5 l), Ludwika (niecale 2 l) i Basi lub ? (15 tc)
      • jol5.po Witaj, witaj :))) 31.08.04, 23:39
        Witaj Aniu!!!!.
        Zaczęłam pisać tak dawno, że po drodze wskoczyły jeszcze dwa posty. Koniecznie więc spieszę Cię przywitać i donieść, że Agnieszka (angjan), która przed tobą pisała, też w ciąży. Szykuje się więc na wątku trochę odważnych maluszków, co wyskoczą na świat w 2005r. Wow, ale fajnie.
        Ja szkołę muzyczną przerabiałam na własnej skurze, bo kończyłam 8 klas (skrzypce), ale o tym już kiedy indziej opowiem - faktycznie obciążenie duże. Ale wszystko można... smile
        rany Agnieszko, to ty jeszcze pracę ciągiesz. Dużo siły więc życzę!!
        Jola
        • ada16 Re: Witaj, witaj :))) 01.09.04, 09:11
          W temacie postanowień:
          -jako wielodzietna matka, aby nie przynosić ujmy innym zadbanym , na piątek
          zaplanowałam fryzjera - choć poza kolorem niewiele fryzjer ma do roboty, jako
          że nosze kok/koczek.
          -makijaż i te sprawy zazwyczaj jest , chociaż czasem , szczególnie w sobotę
          zdarza się lenistwo.( Zawsze w takim momencie myślę o mojej mamie, która nawet
          w domu pociągała usta pomadką, a uciułane dolary wydawała na tusz, puder w
          Pewex-ie ( czy ktoś jeszcze pamięta tamte czasy?!))

          w temacie szkół:
          -moja średnia w tym roku kończy gimnazjum, przed nami szał dostawania się do
          liceum
          -w kolejnym roku matura syna i oczywiście pytanie co dalej, niestety młody nie
          jest jeszcze zdecydowany.
          -Kubuś na szczęście ma jeszcze czas na szkołę.Obecnie mamy panią, która pilnuje
          go , bawi się, karmi, dużo spaceruje. Prac domowych nie wykonuje.

          Ach, jeszcze melduję, że Westerplatte obronione( Moja córka! )
        • jol5.po więc już wrzesień 01.09.04, 09:14
          u mnie już po wszystkim, znaczy się po godzinie zero, którą dla mnie jest wyprawienie dzieci do szkoły.
          Oczywiście zaspaliśmy sadale na szczęście nie tragicznie). Zaczęło się od tego, że dzieci budziły się z większą częstotliwością niż zwykle, część przeżywała, że to już jutro..., część nie mogła spać, bo znowu objawiły się komary, a mały jakoś tak częściej pił przez sen (wiadomo gorączka, picie to akurat dobry znak, a rano jak ręką odjął - nicsmile, ciekawa sprawa)
          Więc ranek był trochę nerwowy: wstawać, wstawać, zaspaliśmy - ubieranie, sniadanie poszło szybko. Tylko Agnieszka powtarzała przez łzy: - nie chcę zostac sama, nie chcę zostać sama, nie...
          Ola chodziła naburmuszona i też powtarzała: i znowu się spóźnię, oczywiście, że znowu się spóźnię, dlaczego ja się ciągle musze spóźniać...
          Potem przejął ich tata i... udalo się: wszyscy już na miejscach, nikt się nie spóźnił. To chyba dobra wróżba, tak na początek smile)
          Barba - 12 trzylatków, toż to prawdziwe wyzwanie. Powodzenia!! Szkoda, że gdzieś przy nich nie może przechować się Macius. A dziewczynki też tam chodzą, gdzie ty i 12 trzylatków?? Zawsze to fajnie byłoby je miec na oku.
          Powodzenia wszystkim. Więc do nowego roku szkolnego przystąp smile))
          • jol5.po Re: więc już wrzesień 01.09.04, 09:17
            gratuluję obronionego Westerplatte smile)))
            • jola.wie Re: więc już wrzesień 01.09.04, 14:35
              E tam, bez przesady z tymi makijażami, dziewczyny, mój też się okroił znacznie,
              teraz już tylko podkładzik, cień rumieńca i rzęsy, minuta siedem i gotowe! Jak
              gdzieś jadę, po dziecko albo coś załatwić, wtedy szybko nakładam, a makijaż
              świeży wygląda olśniewająco, a razem z nim i ja smile)
              Jolu, to chyba normalne, że mając dzieci zamieniamy różne rozrywki, własnie
              zamieniamy, a nie rezygnujemy. Do kina się nie da? Trudno, ale nie mam z tego
              powodu kompleksów, zawsze się coś wrzuci w odtwarzacz, czasem ktoś jakąś nowośc
              przyniesie, zresztą, to co w kinie leci przeważnie nie nadaje się do oglądania
              dla przeciętnie inteligentnego, a "kamienie milowe konematografii" prędzej czy
              później i tak się zaliczy.(byłam ostatnio w kinie i strasznie mi przeszkadzał
              smród popcornu - jak brudne skarpetki sad() Zresztą, mam ja to z kim rozmawiać
              na temat: co widziałam w kinie ostatnio? (choć takie pytania ponoć pojawiają
              się np. na rozmowach kwalifikacyjnych) A oczytana jestem dość dobrze na tle
              moich zapracowanych koleżanek, kiedy karmię Madzię to czytam, wtedy ten czas
              mnie tak nie boli, bo Madzia przysysa się często i na długo...wink
              Dzieci zerwały się z łóżek dzisiaj bez protestów i Anka od razu chciała
              wskoczyć w swoje świąteczne ubranko, powstrzymaliśmy ją przed włożeniem bluzki
              na szczęście, bo zupa mleczna z nesquikami pociekła na spódnicę, taka była
              ekscytacja, dało się wytrzeć bez śladu, ale tata był silnie zestresowany...:-
              ))) Zdjęcia z pierwszego dnia już na "zobaczcie" do zobaczenia jutro/pojutrze.
              To była jedna szkoła, potem popędziliśmy do drugiej, Marek bardzo się różni od
              swoich kolegów - oni jakoś tak nie wyrośli. No więc inne mamy wydziwiały, a że
              my jeszcze z Madzią-kudłatą-sensacją, to już w ogóle, ale nie ma się co dziwić,
              na Dzień Matki w szkole byłam jeszcze z brzuszkiem, a tu już z takim bobasem!
              Pozdrawiam na razie, coś jeszcze miało być, ale wiecie, Madzia.... coś jej
              akurat "nie pasi"
              Jola
              mama Marka, Ani i Madzi (25.05.04)
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13243231
              • jol5.po Re: więc już wrzesień 01.09.04, 22:41
                naszukałam się Joanko twojego postu - bo ktoś się wpisał, a tu śladu nie ma - ale jest, więc wrzucam jeszcze raz, co by go było widać smile)

                Autor: joanka741
                Data: 01.09.2004 20:56

                No Melasek malutki ale mało kłopotliwy,najbardziej mi daje w kosć środkowy
                rodzynek łobuziak paskudny,strasznie go kocham ale czasem płakac sie
                chce,wszystkiego musi dotknac , polizac , nacisnac .
                Dzisiaj mnie zestresował-poszłam do mojego miejsca pracy a tam winda wielka
                atrakcja,bo sa tylko 3 w dębicysmile) Szpital ,Urząd Miasta i Biuro tatysmile)
                namietnie nimi jezdzismile.
                Wyobrazcie sobie ze polecial przodem a winda akurat otwarta stała na pietrze
                wleciał do niej i cudem mi nie odjechał . Byłam przerazona,ja z wozkiem nie
                wiadomo na które pietro trzeba po odbior biec,juz to oczami wyobrazni widziałam
                (dostał w tyłek w windzie wyobraznia zaszkodziłasad).
                W pracy po kolei w każdym pokoju ruszał wszystko od faksów do kluczy w drzwiach
                myslałam ze sie ze wstydu zapadne wrrrrrrr
                Dzisiaj wyrobił 200% normy.Na złe zachowanie,co 30 min był wrzask wywalił sie
                kilka razy,draznił pitbulla przez siatke,mozna zwariować,kiedys go pies zje jak
                tak dalej bedzie robił.Boje sie o niego bo wszystkiego chce doswiadczac,nie
                wierzy mi ze sie może cos zle skonczyć,jak takiemu 3 latkowi to uzmysłowic???
                Jolu Oliwka chodzi do przedszkola Szczepek tez chodził a wtym roku idzie od
                pazdziernika,chce żeby sie małe dzieci przyzwyczaiły bo teraz strasznie placza,
                na naszej grupie ma byc 36 dzieci w tym 32 na cały dzień!!!!!!!!!!
                Ja tez go zapisałam na cały dzień bo starsza córka tak chodzi a nie bede latac
                2 razy do przedszkola,ale troszke sie boje taki tłok(!)
                • agnjan Re: więc już wrzesień 01.09.04, 22:57
                  joanko to tych dzieci jest 32 czy 12? bo jak 32 to tłum okropny!!!!!!!!!!!

                  ada - myślałam sobie dzisiaj o Was i o waszej dzielnej obrończyni - harcerce,
                  głównie wtedy, gdy mówili o... Wieluniu smile)) ?????

                  jol.po - a wiesz, z ciekawostek, ja też po szkole muzycznej - 8 klas
                  wiolonczeli zaliczyłam i potem jeszcze 2,3 liceum (bo nauke ukończyłam w dniu
                  osiemnastych urodzin odmawiając dalszego ćwiczenia - hehehe smile )

                  bietka - witaj smile nasz dzidziuś przyjdzie na świat (jeśli sie zbytnio nie
                  pospieszy) na początku roku, już pewnie w przyszłym tygodniu, jeśli da się
                  podejrzeć, okaże się, czy to facecik czy kobietka smile
                  • bietka2 Re: więc już wrzesień 01.09.04, 23:15
                    Ja mam termin na 20 lutego 2005, wiec beda w podobnym wieku. Dzisiaj moje
                    starsze maluchy spiewalu do brzuszka kolysanki, Ludek probowal powtarzac po
                    Zosi, ale jeszcze kiepsko u niego z mowieniem (bylo: pij dzidzi pij, kokam
                    dzidzi), ale bylo to super slodkie.

                    Powiedzcie mi jak to jest z tymi srodkowymi dzieciakami, ja jakos sie martwie,
                    ze moj synek poczuje sie odrzucony, bedzie mial 2 l i 3 mies. Moja starsza
                    swietnie przyjela brata miala 2 l i 9 m i wydaje mi sie, ze wiecej z tego
                    wszystkiego kumala. Boje sie, ze Ludek jako ten srodkowy bedzie sie czul zbyt
                    malo zindywidualizowany, z tego powodu podobno lepiej, zeby byla teraz
                    dziewczynka. Pewnie przejmuje, ze na zapas, ale on nie jest taki przebojowy jak
                    jego siostra i moze czuc sie mocno zagubiony w calej tej sytuacji.

                    Pozdrawiam
                  • joanka741 Re: więc już wrzesień 02.09.04, 15:04
                    dzieci w grupie 3 latków ma byc ok 37 w tym 5 jest do obaidu a reszta ma być na
                    cały dzień!!!!!!!!!!!!!!
                • jol5.po Re: więc już wrzesień 01.09.04, 23:36
                  oj narozrabiał Szczepanek - straszny widok, dziecko odjeżdżające windą, brr. Mi zdarzyło się tylko dziecko odjeżdżające tramwajem, a ja na zewnątrz. To w naszej rodzinie zdarzyło się już kilka razy i mamy opracowany plan na te okazje. Dziecko wysiada na następnym przystanku i czeka.
                  Ciężko załatwić coś z dziećmi, wszelkie urzędy - pielgrzymka z maluchami jest wręcz karkołomna. Też zdarzało mi się załatwiać sprawy, więc ja swoje, zdenerwowana, spocona, a one własne równoległe życie poszukiwaczy przygód prowadziły. Teraz jakoś tak się porobiło, ze większość spraw załatwia mąż, ale kiedys było inaczej...
                  Ja doszłam ostatnio do stanu zmęczenia materiału, wieczorem kiedy mam nadzieję zrobić jak najwięcej, dzieci śpią, nawet nie to, że padam (padam w ciążach, w połogach i czasami jeszcze w innych chwilach), ale mi sie po prostu nic nie chce, bo i tak mam swiadomość, że dużą część ruchów (soprzątanie) znowu trzeba bedzie zaraz jutro powtórzyć. Więc siadam przy tej klawiatzurze, cały bałagan mam gdzieś, a co wink)
                  Pisałyscie dziewczyny, że 3. dziecko wywołało duże zdumienie dookoła. I tak było u mnie. Zdziwienie, szok. Wychodzi się tym 3 dzieckiem poza schemat, więc i ludzie adekwatnie się dziwią. Przy czwartym niestetywink już nie ma takich emocji. Wszyscy dokoła już maja zakodowane, że wy trochę inni, dziwniwink A piąte.. Ostatnio ktoś znajomy pytał mnie, ile to własciwie mam 4 czy 5. Taka liczba dzieci to już abstrakcja dla niezorjętowanych.
                  Nieznajomi, ludzie na ulicy, w tramwaju liczą często, ile to za mną maszeruje dzieci i dziwią się, ale szczerze mówiąc, sama bym się ogladnęła, za taką pokaźną rodzinkąwink.
                  Tyle z refleksyjnych wynurzeń.
                  Jola i co z tą tytką, udało sie, dalej gadają o tobie "fojno dziołcha" i się kłaniają sąsiedzi???
                  Wszelkie wakacyjne mamy, czas zacząć nowy rok szkolny i wrócić z urlopów, Ewy, Ola, Magda i wszystkie klubowiczki czas nieubłagany na wasze głosy wink)))) Jola
                  • jol5.po Re: więc już wrzesień 01.09.04, 23:47
                    Fajnie się spotkałyscie z tymi brzuszkamismile) Agnieszko i Aniu. Poczatek przyszłego roku będzie emocjonującysmile)
                    12 dzieci jest u Barby (Warszawa), a 36 u Joanki w przedszkolu.
                    Agnieszko, po 8 latach szkoła muzyczna zrezygnowała ze mnie, ale szczerze mówiąc, to była odpowiedź na moje modlitwy, bo nie umiałam zrezygnowac sama. Ale dzisia zagram "Dla Elizy" nawet dobrze, a inne rzeczy troche dukam, ale ujdzie (w końcu to tylko na potrzeby dzieci i sąsiadów, no i kolędy z pianinem zawsze lepiej wychodzą).
                    Aniu - jutro wrzuce przemyślenia o srodkowym dziecku, bo teraz juz czas już mały coś popłakuje, a to ciekawy temat i szerzej go trzeba obgadać wink
                    Dobrej nocy więc jolasmile

                    • ada16 przygoda z pociągu 02.09.04, 08:28
                      A mnie się zdarzyło w wieku 6 lat, że jechaliśmyy skm-ką z nowo kupionym
                      pięknym płaszczykiem dla mnie , ja go miałam pilnować, no i oczywiście
                      zostawiłam go w pociągu.
                      Zorientowaliśmy się zaraz po wyjściu z wagonu, mój tata rzucił się spowrotem.
                      Wysiadł ze zgubą na następnej stacji, do domu przyjechał później, ale własne
                      przeżycia i strach pamiętam do dziś....

                      Czy połknięty plasterek "wyjdzie ", czy grzać do lekarza?, czyli Kubuś w akcji.
                      Kubusiowi zrobiło się coś na paluszku ( ranka, ropka, stan zapalny , jednym
                      slowem -coś.
                      Lekarka- maść+ plasterek, ok.
                      Wykonałam wczoraj jej wolę, ale po 15 min. plasterek zniknął, a Kubuś
                      smakowicie mlaskał.
                      Co robić???
                      • jola.wie Re: przygoda z pociągu 02.09.04, 09:49
                        Ada 16 - plasterek powinien wyjść, można mu może pomóc śliweczką czy morelką
                        czy nie wiem, co można stosować u małych dzieci...smile))
                        Co do "padnięcia" - z zasady nie bierzemy tego pod uwagę, inaczej nasze
                        małżeństwo chyba już by nie istniało...z inicjatywy mojego męża - PADAM co
                        wieczór, choć rzeczywiście najgorsze już za mną. Teraz jestem w stanie po
                        zaśnięciu jeszcze się obudzić, choć to bardzo bolesne, robię to na siłę,
                        zapijam gorącą herbatą, szczypię się po policzkach, wszystko po to, żeby
                        moja "sierota" nie siedziała osamotniona przed telewizorem. Koszmar, bo potem z
                        kolei nie moge zasnąć, a wiadomo, że karmię w nocy i pierwsza rano wstaję.
                        Co się tyczy tzw. "sprzątania" - ostatnia taka akcja została szczegółowo
                        zrelacjonowana na niniejszym wątku, teraz jest tak, że gdzie nie zajrzę to
                        szybko stamtąd odchodzę: nie mam SIŁY. Nie mam siły na tę ogłupiającą robotę.
                        Tak to jest, że jak chodzimy do pracy i jesteśmy dużo poza domem, to marzymy
                        sobie jakby to było fajnie posiedzieć znowu w domu. Jak to było fajnie, jak się
                        Ania urodziła i pół roku "siedziałam" w domu: obiadki, spacerki, zabawy z
                        dzidziusiem - tak to właśnie wygląda z perspektywy, zwłaszcza w cudzych oczach,
                        tylko czemu się nie pamięta do cholery tej całej męczarni, tego zmęczenia i
                        niewyspania, tego, że do obiadku trzeba iść na zakupy, a potem go ugotować,
                        żeby potem smacznie wspominać, że człowiek wściekły zamiast bawić się z
                        dzidzią, wrzuca dzidzię do łózeczka i dzidzia bawi się tam z jakąś kolorową
                        szmatą, bo ja akurat mam do zrobienia coś pilnego, niekoniecznie ważnego? Że
                        mąż ciągle się dziwi, że ja nie wiem, gdzie są jego majtki czy skarpetki, wszak
                        chyba robiłam pranie? nie? czemu, przecież "siedzę" w domu? podlałam kwiatki?
                        nie? jak to nie miałam czasu? i tym podobne... To się wszystko przypomina przy
                        kolejnym dziecku i po dwóch miesiącach człowiek marzy, jak to było cudownie jak
                        się chodziło do pracy, człowiek po przyjściu miał CZAS żeby usiąść...
                        No właśnie, Kierowniczka Zamieszania ma dosyć zabawy z "kolorową szmatą" w
                        łóżeczku wink
                        Anka do odebrania ze szkoły o 11.30, obym się wyrobiła na zakrętach..... a od
                        rana taka zaaferowana, nie umiała nic zrobić, tylko gadała, gadała i gadała...
                        ale zdążyli na szczęscie.
                        Tytka: okazało sie, że mó mąż był bardziej oświecony ode mnie, ja zawsze
                        myślałam, że tytkę dziecko dostaje jako prezent jak już się znajdzie
                        wśród "swoich" w klasie, a tymczasem dzieci te tyty przytargały do szkoły ze
                        sobą (niektóre większe od nich!) a potem niektóre dzielnie odtargały,w
                        większości jednak rodzice nieśli wink), "wielkie żarcie" miało miejsce w domu.
                        Tak więc dalej jestem "fajno dziołcha" smile))
                        pa
                        ps/ co z Michałkiem i jego temperaturką?
                        • jola.wie Michałek 02.09.04, 10:04
                          jolu, nie doczytałam, już po choróbce!? ciekawe faktycznie....
                          • jola.wie pies 02.09.04, 10:14
                            joanka, z tym psem to uważaj, bo jak to jest pies na stałej trasie, to może
                            sobie twoje dziecko zapamiętać nie daj boże....
                            Ja jestem i zawsze byłam psia mama i psów dopiero niedawno zaczelam sie bac, od
                            kiedy pojawiły sie te wszystkie -bulle i -weilery: to sa na wpol dzikie
                            zwierzeta i przez to grozne nawet dla wlascicieli, powinno sie zakazac ich
                            posiadania, ew. na podstawie zezwolenia po serii szczegółowych testów
                            (wykonanych oczywiscie na potencjalnym wlascicielu). Taka sytuacja miała
                            miejsce u ludzi których znam: syn ma uprawnienia ratownicze i -bulla czy
                            jakiegoś -weilera, z którym przeszedł specjalne szkolenie; zasłabła w domu
                            babcia i pies nie dał temu chłopakowi podejść do niej i pomóc, babcia na
                            dywanie leży nieprzytomna, pies warczy i szczerzy zeby, a chłopak bezradny.
                            Przy czym jest on jedyna osoba, której pies w ogóle sie słucha, reszta
                            domowników psa sie boi. Mysle ze nie jest to odosobniona sytuacja.
                            • agnjan Re: 4 klasa :-) 02.09.04, 11:48
                              mój Jasio dzisiaj pierwszy raz ma lekcje z nowymi nauczycielami - trochę się
                              wczoraj bał i nawet pytał, czy ja przez cały dzień aby nie mogłabym być w
                              szkole, bo może on czegoś nie zapamięta, nie zapisze i boi się, bo ci
                              nauczyciele nowi...

                              odpowiedziałam mu, że przecież ich trzydzieścioro niemal się już zna, a Pani
                              (albo Pan) jedna (jeden) i nikogo z nich nie zna, to pewnie się bardziej boi,
                              ale jakoś się nie uśmiechnął na taki żart hm... smile

                              więc się teraz trochę denerwuję i raczej konstruktywnej roboty z tego
                              dzisiejszego siedzienia w pracy to nie będzie smile dobrze, że za godzinkę
                              spadam smile tyle, że szukam dla Jasia niemieckiego, bo zgłosił zainteresowanie
                              (trzeba chwytać w lot, bo on nieczęsto do czegokolwiek takie zainteresowanie
                              zgłasza wyjąwszy oczywiście TV i komuter, brrrr...)

                              Małgosia spoko - bo to druga klasa smile

                              Szymek spoko, bo to drugi miesiąc z nianią smile

                              Dzidzia spoko, bo to brzuszek mamy i nikt nic złego nie zrobi smile
                            • joanka741 Re: pies 02.09.04, 15:13
                              Ale ten pitbullek to szczeniak jest zamkniety na terenie ogrodzonym taka
                              malutka działka chyba sie chce ktos tam budowac(?)On tego terenu pilnuje hehhe
                              wygląda to tak ze lize wszystkich po rekach jest fajny ale boje sie ze zmieni
                              zwyczaje jak szczepek bedzie na niego warczał i szczekałsad(.Ogólnie mam niezbyt
                              dobre zdanie o właścicielach bo pies bez budy tam siedzi Miski z jedzeniem tez
                              nie widziałam ani z woda!!!ludzie przesadzaja.NIESTETY TEN PIES JEST NA NASZEJ
                              CODZIENNEJ TRASIE
                              • jola.wie szkoła 03.09.04, 09:42
                                pies: pitbulek-bidulek smile)
                                szkoła: Anka wróciła zachwycona, choć zmęczona jak jasny gwint (a było wpół do
                                dwunastej!), dzisiaj już z mniejszym entuzjazmem wstawała, choć na moje
                                zapewnienia, że niedługo się przyzwyczai, wyraźnie pojaśniała smile))
                                Madzia już drugi dzień taktownie przesypia do 8.45, oby tak dalej!
                                Z psami jeszcze jedna, tym razem szalenie zabawna anekdota: moja koleżanka
                                Kasia ma dobermanicę, która czasem, wbrew woli Kasi znajduje się nie po tej
                                stronie ogrodzenia, co powinna. Więc kiedyś Kasia wsiadła do samochodu, pies po
                                właściwej stronie odmerdał na pożegnanie, Kasia ruszyła, jedzie i nagle patrzy,
                                a suka biegnie sobie na przełaj przez łączkę. Zahamowała, wysiadła, zawołała
                                psa, skrzyczała go, sprała (!), wrzuciła brutalnie do samochodu, wóciła do
                                domu, gdzie jej suka.... zamerdała jej na powitanie po tej właściwej stronie
                                ogrodzenia. Kasia zamarła, a obcy pies dał się wypuścić z auta i nie przejawiał
                                chęci zemsty... to był cud. Spłakaliśmy się ze śmiechu, kiedy nam to opowiadała.
                                • jol5.po Re: szkoła 03.09.04, 11:20
                                  Małgosia ma chyba dobre perwspektywy, żeby się zaaklimatyzować w szkole, bo w 3 klasie brat, starsza siostra dochodzi po swoich lekcjach do świetlicy szkolnej, trochę dzieci w klasie jest z przedszkola - no ciekawe, na razie jest dobrze, ale... ona w domu jest żywiołowa, wesoła. Z relacji mojego szpiega (Ola) pań w świetlicy - przez te pierwsze dni w szkole była melancholijna i ..smutna(??), dziwne. Ale moze ona sie musi rozkręcić, czas pokaże.
                                  Ada pisałaś o nowym płaszczyku zostawionym w srodku lokomocji - ja jeżdżąc od 1 klasy podstawowej tramwajami (sama) do szkoły muzycznej, notorycznie zostawiałam skrzypce na trasie. Moja mama odwiedzała potem biuro rzeczy znalezionych przy zajezdni tramwajowej i wracała z nieszczęsnym instrumentem. Nawet się specjalnie nie denerwowała, a zadażało się mi to częstowink
                                  Co do zajęć dodatkowych - w tym języków, nmieliśmy raz z naszymi dziećmi rok maksymalistyczny. Wymiślilismy z mężęm różne przydatne zajęcia, ja prowadziłam dziewczyny (tańce), mąż Jasia (zajęcia sportowe), jeszcze cos tam było, a po miesiącu był coraz większy opór materii, rezygnowały po kolei z zajęć. Teraz najczęściej chodzą na zaj ęcia które są w szkole i które sobie SAME wybiorą. I zdażyło mi się to co tobie Agnieszko, nasz jaś chce chodzić na zajęcia z j. obcego - i jest to o dziwo j. hiszpański. Wytrzymał w postanowieniu przez rok, więc chyba trzeba będzie coś przedsiewziąć
                                  Aniu - mój układ starszaków, w kwestii różnicy wiekowej, dokładnie taki jak bedzie w ciebie w przyszłym roku smile). Chociaż może ciut mniejsza była różnica, szczególnie między 1. i 2. dzieckiem. Nie pamiętam w ogóle przy starszych dzieciach oznak zazdrosci (choć może to się, zapomina??) Ola najstarsza przyjęła urodzenie młodszego brata spokojnie, mam wrażenie, że tez i siostry. Jaś też. Większe problemy były gdy Małgosia miała 4 l. i urodziła się następnma siostra - Małgosia chodziła już do przedszkola, były problemy z dyscypliną, miała napady histeri, tyle, że nie kierowała tego na dziecko a zwracała się przeciwko mnie. Agnieszka też potrafi się podobnie zachowywać. Wkurza się na mnie, chce się przytulić dokładnie wtedy, gdy karmię.
                                  Nie wiem czy to kwetstia charakteru - jaś to taki typowy facecik, robi swoje, ustawia te swoje żołnierzyki, zajęty sobą - był drugim dzieckiem, środkowym przez pewien czas i kolejne dzieci (przynajmniej tak się wydaje) nie robiły na nim większego wrażenia. Małgosia najbardziej przeżywała urodzenie następnych, a jej charakter najbardziej emocjonalny ze wszystkich (do tej porywink. Może u Ciebie Aniu też się tak fajnie skończy jak u mojej starszej trójki. A Zosia chodzi do przedszkola? Ja byłam w domu z całą trójką przez ten rok gdy urodziło się 3. dziecko (Ola poszła dopiero do zerówki) Maluszek pewnie bedzie spał poczatkowo, a potem sposobem Joli.wie zawsze można cos starszym poczytać przy karmieniu - i już czują się docenionewink
                                  • jol5.po Re: szkoła 03.09.04, 11:38
                                    Jola, jak moja "sierota" (chodzi o mężąwink zaczyna wieczorem ogladać sam tv, to juz oznaka poważnego proterstu. Muszę uważać na takie znaki. Racja, że w czasie dnia wszystko toczy się wokół firmy zwanej rodziną, a pogadać mozna tylko wieczorem. Żeby właśnie nie zasnąć, odkąd mam internet, mały laduje na kolanach i się posila (co to bedzie jak skończę karmić??), a ja dogladam jak tam dzieci zasypiająwink (konmp. w ich pokoju) i równoczesnie sprawdzam co tam na watku przybyło. Składam wyrazy najwyższego uznania za umiejętność ponownego rozbudzenia się - jak już zasnę to budzę się o jakiś nieziemskich porach (3, 4 w nocy) i żadnego pożytku ze mnie ani dla domu, ani dla więzi rodzinnej nie ma, a z zaśnięciem ponowym tak samo problemsmile A czasami kładę mojego mężczyznę spać, opowiadam mu bajkę i przeprowadzam poważne rozmowy, a potem dopiero sprawdzam co dopisane i stąd czasmi tak późno.
                                    Rany, jakie to życie rodzinne skomplikowane
                                    • agnjan Re: szkoła 03.09.04, 13:26
                                      sł€cham o tym szturmie na szkołę w Osetii i mi straszno - tym bardziej, że my
                                      tu gadu gadu o szkole, a tam z rozpoczęcia roku szkolnego dzieci wrócą, daj
                                      Boże dzisiaj, niektóre dopiero po pobycie w szpitalu, a niektóre wcale :-
                                      ((((((((

                                      zmieniając temat (conieco jedynie) nasza łamigłówka szkolno-zajęciowa na razie
                                      wydaje się pięknie układać - tfu, tfu!!! nic się nie zazębia, jak w ubiegłym
                                      roku, a ponieważ w tym dzieci chodzą na ósmą to i czasu na dojazdy ewentualne
                                      jest sporo i do wieczora nie będą gdzieś musiały ganiać...

                                      muszę tylko jeszcze popytać o kółka dla Jasia, bo jako czwartoklasista w
                                      świetlicy może być tylko wyjątkowo (będzie pewnie godzinkę rano w poniedziałki,
                                      bo ma na trzecią lekcję, a MM ich odprowadza na ósmą) a chciałabym, żeby jadł
                                      obiady w szkole i minimum dwa razy w tygodniu w szkole będzie miał też zajęcia
                                      popołudniami...

                                      a może odważę się i pozwolę mu wracać samemu do domu? jakoś nie mogę się
                                      odważyć na taki "standard" i dotychczas wracał sam tylko szczególnie wyjątkowo,
                                      jak absolutnie nie było nikogo, żeby po niego pójść (jedno przejście dla
                                      pieszych bez świateł)...

                                      dzisiaj dzidziuś wyjątkowo dużo kopie - chyba już mu te moje ciasne spodnie nie
                                      odpowiadają, a ja je chcę donosić na max-a smile chyba dzisiaj jest ten "max" :-
                                      ))))
                                      • jol5.po Re: szkoła 04.09.04, 00:44
                                        pozdrawiam maluszka!!.
                                        No, smutne te doniesienia - zdjęcia jeszcze gorsze. Ale zwróćcie uwagę, jak tam mało karetek, ambulansów pod tą szkołą i co dziwne, że dzieci wszystkie takie rozebrane, golutkie.
                                        Pewnie w tej Rosji będzie się tak działo. Na Kałkazie takie straszne rzeczy działy się i dzieją. W Czeczeni wojna, a właściwie ludobójstwo od kilkunastu lat. Wyrasta pokolenie ludzi, którzy wychowali się w czasie wojny. A i tak myślę, że to nie takie oczywiste, że tylko Czeczeńcy za tym stoją. W doniesieniach mowa o różnych grupach, nawet Arabach. A dostanie się Czeczeńcom, wojna będzie trwała nadal jeszcze okrutniejsza. Okropne koło. Straszne sad((
                                        Przepraszam, że tak smutno.
                                        Dobrej nocy mimo wszystko
                                        Jola
                                        • ada16 Re: szkoła 05.09.04, 07:29
                                          Jak strasznie zdesperowani(?), nieludzcy(?) musza być zamachowcy, aby
                                          zaplanować taka ację- przeciw dzieciom ( przygotowana jak się okazuje dużo
                                          wcześniej.
                                          Słuchałam w radiu wywiadu z jakimś Bardzo Ważnym za Sztabu antykryzywowego w
                                          Polsce, jako jedyna informację o naszym przygotowaniu do takiej sytuacji
                                          wymienil liczbę miejsc w szpitalach, jakie mógłby "dostać".
                                          • jol5.po Re: szkoła 06.09.04, 08:28
                                            Masz rację Ada, jakby cokolwiek sie stało, aż strach pomysleć sad(((
                                            • jola.wie Re: szkoła 06.09.04, 09:07
                                              piszę, piszę, piszę i nagle... wszystko mi wcięło!!!!! Wrrrrr jak nienawidzę
                                              takich sytuacji! Dzielę się z wami frustracją, ale nie mam czasu mniej więcej
                                              odtwarzać, później napiszę.
                                              Mimo wszystko miłego poniedziałku (i sobie też)!
    • maruda13 Chrzciny... 06.09.04, 10:09
      Troszke mnie nie było - wczoraj oczrzciliśmy Mikołaja - przygotowania mnóstwo
      czasu zajęły - obydwoje pochodzimy z dużych rodzin (co prawda "moja strona" jak
      zwykle nie dopisała - tak wczoraj sobie pomyślałam że męża rodzina jest mi dużo
      bliższa niż moja własna - nasze rodziny to dwa różne przykłady rodzin
      wielodzietnych - moja niestety to ten "gorszy". Strasznie przykro mi wczoraj
      było i jakoś nie mogę się z tym pogodzić) Z mojej strony była tylko moja mama
      (przyjechała ponad 200km) oraz mój brat (on aż z Moskwy przybył). W kościele
      wzbudziliśmy małą sensację - gdyż właśnie mój brat chrzcił i przy okazji
      chrzestnym był ;D W zeszłym tygodniu szopki z Mateuszem - nie chce do
      przedszkola - Adam bez problemu do zerówki chodzi. Nie wiem - może nie posyłać
      go?? ale tak mam zawsze chwile dla siebie a takie teraz bardzo mi potrzebne.
      Wprowadzili u nas w przedszkolu durny zakaz przynoszenia własnego jedzenia -
      dzieci mają po śniadaniu przedszkolnym przychodzić (coby je w oczy nie gryzło że
      inne dzieci jedzą a one nie) - osobie która to wymyśliła zabroniłabym jedzenia
      do pracy przynosić ;D
      • jol5.po Re: Chrzciny... 07.09.04, 00:45
        ale nas przycisnęło z czasem - mamy wielu dzieci, jak nie szkoła to chrzciny...smile
        Ta posucha na watku to podejrzewam, że przez brak czasu (a jak to wykończy nasz wątek???), ja właśnie kończę z mężem obskakiwanie zebrań - zostało jeszcze tylko jedno. Jeszcze dziś dokupowaliśmy ostatnie przybory szkolne, jakieś niedobitki podręczników sa nadal nie do zdobycia, Ola bedzie musiała sobie polować na nie gdzieś na mieście (jak to się mówi, gdy mieszka się kilkas kilometrów od centrum).
        Jakims niewyjasnionym trafem cała trójka dzieci ma basen w środę - nici więc z pożyczania sobie czepka, okularów i suszarek do włosów przez moje dzieci, a praktykowalismy to przez 2 ostatnie lata i było OK. Już nie jest. Na składzie z zeszłego roku miałam czepek różowo-niebieski, dokupiłam nieopacznie w sobotę pomarańczowy i dzisiaj ostatnie podejście - a w sklepie pustki, zostały tylko lila-róż w przyzwoitej cenie, czarny za 34 zł. i wzglednie kosztujący żółty. Pytanie brzmiało: będzie Jaś pływał w żółtym czy nie. Uff, w domu powiedział, że będzie.
        A tak w ogóle wdrażamy sie powoli. Dzieci jakoś się przestawiają, Małgosia tylko 2 pierwsze dni chodziła smutna, dzis poszło do przodu i jest już dobrze. Agnieszka opuszczona przez towarzystwo szkolne nudzi się w domu jak mops, bo mały taki niekumaty, ani lalkami się nie pobawi, ani nie pogada. Moja mama miała robić u mnie mini przedszkole i przyjedżać do nas z moim siostrzeńcem, którego pilnuje, gdy siostra (moja) robi karierę zawodową. Ale cos jej brakuje odwagi i jeszcze nici z zastępczego towarzystwa dla Agnieszki.
        Mały próbuje stać bez podpierania się, jeszcze wychodzi mu nieskładnie - a dzieci kiedy przyłapią go na takich cwiczeniach liczą mu czas i sprawdzają - pobił rekord czy niesmile
        Kasiu, zastanowił mnie Mateusz, dlaczego nie chce do przedszkola, ciekawe, pięciolatki raczej już są na to gotowe. Chociaż moja Ola poszła dopiero w wieku 6 lat (równoczesnie z Jasiem, wtedy 4 lata), znalazła się w grupie raczej dobrze, chociaż inne dzieci znały się już od 2 lat. Dobrze też czuła się w domu, ale myślę, że jak ze starszaków tylko Mateusz będzie z Tobą, może się nudzić, jak robi to u mnie Agnieszka, chodzi za mną, chce żebym była partnerem do zabawy, zastąpiła tych, którzy się ulotnili do szkoły.
        Może to przejściowe u Mateusza, a może kilka dni szybszego odbierania?? Jednak chwila dla siebie to ważna rzecz (no proszę, jak to się zmienia - przy 3. dziecku wydaje się, że opieka tylko nad 1 makuszkiem to wakacjewink
        A co do rodziny - to wyobraź sobie, że na slubie moim z mojej strony było, oprócz rodziców i siostry tylko 3 osoby + świadkowa z narzeczonym, ale oni już z poza rodziny. Przyjechała babcia i kuzyn z żoną. Rodzina męża wieksza. Ale moja rodzina to specyficzna historia. Całe rodzeństwo mojej mamy (2 braci i siostra) poumierało w wieku ok. 30 lat - zostawiając zresztą dzieci.I jakoś tak ci zo pozostali i cała dalsza rodzina gdzieś koło Krakowa, a my sami we Wrocku.
        (Ale dalsza rodzina, która mieszka blisko siebie, często miała kiedyś problemy z konfliktamiwink I tak to w życiu. Ale rodziny się nie wybiera, że brat przyjechał z Moskwy, to nie przelewki i to jest bardzo wazny fakt i powód do radoscismile)). Kształtować, co to by się kiedyś trzymały razem, możemy tylko nasze dzieci - ależ to odpowiedzialne, wow, az się boję (przy tej zwariowanej piątcewink. Trzymaj sie Kasia i sie nie dajsmile)
        Jola - uświadomiłam sobie, że Twoja najmłodsza córka urodziła sie na dzień przez moimi urodzinami, bo ja jak przystało na matke 5 dzieci jestem z dnia matkismile)
        Miłej nocy Jolasmile
        • jol5.po Re: Chrzciny... 07.09.04, 00:48
          wow, ale mi wyszło tego pisania!!
          Wstyd, przecież nikt nie bedzie miał czasu tego czytać
          niedobra Jola, a fe
          teraz więc krótko: dobranoc!
          • ada16 ... 07.09.04, 08:19
            SZrty kupione ( za całe 14 zł!), po szortach szukaliśmy stroju kąpielowego-
            jednoczęściowego-ciemnego- też udało się jako-tako kupić ( u mojej córki musi
            być kolorystycznie , strój granatowo pomarańczowy zakupiony do granatowego
            czepka).
            Moja córka w nowej-nowo otwartej szkole-jak w więzieniu, tu nie wolno stać,
            teczek nie wolno kłaść przy ścianach, toalet pilnują nauczyciele, wszędzie
            kamery, do szatni w ciągu dnia nie wolno...
            Mam nadziję , że z czasem wyluzują.
            A plasterek... znalazł się, ale nie tam , gdzie się go spodziewałam, przykleił
            się do ciuszka. Następnego dnia matka nienauczona doświadczenem naklaiła
            kolejny plasterek, co było dalej domyślcie się, ja w każdym razie czekam....
            • ada16 Re: ... 07.09.04, 09:08
              Fryzjer też zaliczony , wszyscy zauważyli, to nie wiem, czy było tak źle, czy
              jest tak dobrze , czy może jest źle, a wszyscy uprzejmi....
              Mój mąź na szczęście nauczony doświadczeniem nie pyta, ile ta cała oeracja
              kosztowała..., a ja nie powiem, po co ma się stresować...
              Jego włosięta zazwyczaj golę maszynką osobiście, a już jak sie da zagonić do
              profesjonalisty , to płaci cos około 15-20 zł i nie wyobraża sobie , ile
              kosztuje damksi fryzjer.
            • jol5.po Re: ... 07.09.04, 09:10
              hi, hi, - ekspert plasterkowy z Ciebie Adasmile)
              A do nowej szkoły mozna własne jedzenie przynosić??
              Może przynajmniej bezpiecznie będzie, nikt nauczycieli męczyć nie bedzie, a stopnie sprawiedliwe wystawiąwink - tak swoją drogą drogą ciekawe czy bedzie to miało przełożenie.
              Miłego dnia wszystkim
              • jol5.po Re: ... 07.09.04, 09:16
                Ada, to już nie ma koczka?? sad(((
                • ada16 Re: ... 07.09.04, 09:38
                  E, koczek da się zrobić, cięcie nie było wielkie.

                  Było kolorowanie i prostowanie , co dało mi możliwość ponoszenia przez kilka
                  dni włosów rozpuszczonych( własne- takie sianowate).
                  Kubuś jak mnie zobaczył w tych rozpuszczonych wlosach , to głaskał mnie po
                  głowie i pochlipywał. ( Zauważył różnicę!, to mnie chyba najbardziej ucieszyło!-
                  o jego wzroku pewnie pisałam).
                  MAjąc własny kolor mysi , prawie zawsze nosiłam jakieś rozjaśnienia, w ciązy
                  nie malowalam, po ciązy ze względu na Kubę też nie, ale było mi z tym źle.
                  Kiedyś czytałam artykuł , "Mama nie może być blondynką" ( o dzieciach takich
                  jak Kuba).
                  Teraz odważyłam się na zmianę koloru i zauważył!.Hura!
                  • jol5.po Re: ... 07.09.04, 10:04
                    Wow, ale fajnie, że zauważył smile))))))))))
                  • jola.wie Re: ... 07.09.04, 10:38
                    (bardzo praktycznie ze te listy niezatytułowane...smile))
                    Umówiłam się ja wam na wczoraj na "w-f" (chodzi o trening aerobowy - kluczę w
                    nazewnictwie, bo nie wiem, czy trafię na aerobik, stepa, TBU, czy tae-bo smile)),
                    no i wiedziałam, że jak się w domu będę do tego głośno przyznawać, to mi to nie
                    wyjdzie (to wyjście). Więc po cichu się ubrałam, przygotowałam, rzuciłam w
                    stronę męża komunikat: "wychodzę na godzinę mała nakarmiona drzemie w kuchni
                    mleczko w butelce bardzo ładnie je łyżeczką jakby był problem ze smoczkiem
                    cześć" i on otworzył usta, a dolną szczękę miał niżej niż zwykle....
                    Przyzwyczajona, że ZAWSZE się spaźniałam, wpadłam na salę, tam dwie kobiety z
                    małymi hantelkami ćwiczą, oczywiście, więc ja buch do szafy, mata, hantelki,
                    trenerka krzyczy, że to poprzednia grupa, nie ta, na którą przyszłam, żeby
                    czekac smile)) Czekam. Czekam na korytarzu. Tamte wyszły, wdałam się w rozmowę z
                    trenerką Jolą (też jej tak ładnie na imię) - znamy się dwa lata, ja jakies
                    zdjęcia Madzi pokazuję, ona mnie chwali za wygląd (ach, jak mi miło!), no i....
                    na pogaduchach się skończyło, bo nikt nie przyszedł! W środę robię drugie
                    podejście. Ona, że wrzesień rozruchowy, że miała grupa przyjśc, że miała dużo
                    tetefonów itepe. Trudno, choć na chwile wyrwałam się z domu. Wracam, już z
                    daleka słyszę nie tyle małą syrenkę, co dużą syrenę! jakie mleko?! wrzeszczy
                    całą parą, matka dotknęła, przemówiła: jak za dotknięciem czarodziejskiej
                    różdżki ryk ustał, za to się tak po kąpieli zassała że choćbym chciała, nie
                    mogłabym się wyrwać (najwyżej urwać).
                    Anka w szkole dorosła, jak nie wiem, co, wygadana nagle bardzo po dorosłemu,
                    przychodzi w południe (czyli średnio trzy i pół godziny wcześniej niz z
                    przedszkola) ze szkoły kompletnie wyczerpana, na podwórko nie wychodzi (!), nie
                    ma siły. Siedzi sobie cichutko w swoim pokoju, coś tam majstruje z lalkami,
                    nawet nie ma siły na spektakularne zabawy. Chadza spać już przyzwoicie, nad
                    wstawaniem jeszcze pracujemy. Niestety, nie jada na śniadanie tego co brat,
                    czyli mleka z płatkami, wymyśla jakieś jajka, kanapki z tym, tamtym, siamtym,
                    co kosztuje dużo czasu. Nad tym też popracujemy. Dziś ma zjeść obiad w szkole,
                    ciekawa jestem tych szkolnych obiadów...
                    Jolu nie wiem dlaczego masz jakieś obiekcje w związku z pojemnością swoich
                    wypowiedzi? Czy są jakieś pisane albo nie pisane zasady bon-tonu w tym
                    zakresie? Nie chciałabym się okazać jakimś burakiem, bo chyba notorycznie
                    przekraczam "objętości". W każdym razie ja nie mam nic przeciwko długim
                    listom wink, ale jakby co to dzielnie przyjmę na klatę wszelkie sugestie...
                    Czemu się nie przyznałaś do urodzin? Odśpiewałybyśmy ci sto lat! smile) Niemniej
                    jednak wszystkiego naj-naj-najlepszego!
                    Ada, nie ma to jak nowy kolor albo nowa fryzura, co? Ja się ani na jedno, ani
                    na drugie od dłuższego czasu nie moge zdecydować, więc wizyty u fryzjera, mimo,
                    że fryzjersko bez zarzutu, jakoś mnie tak szalenie nie cieszą...
                    No, to już nie truję, miłego wtorku (rozpisałam, się, bo czeka na mnie inna
                    praca, dla kogoś, papierowa, więc robię co mogę, żeby odwlec smile)),
                    posprzątałam w mieszkaniu, odkurzyłam, teraz piszę tu, a tam wszystkie terminy
                    już przekroczone...., znalazłam wczoraj w wyborczej propozycję terapii
                    psychologicznej dla osób które mają jakieś frustracje albo fobie związane z
                    pracą zawodową, także dla tych, którzy po okresie niepracowania boją się szukać
                    pracy, zamierzam tam zadzwonić i zapisac się na te zajęcia wink) - uśmieszek,
                    ale serio, zrobię to!)
                    Pa
                    • jola.wie Re: ... 07.09.04, 10:44
                      Jolu, perypetie z tymi czepkami przypomniały mi sytuację, kiedy w wakacje
                      wybraliśmy się na basen z dwoma czepkami, a wrócili z pięcioma - i to całkiem
                      fajnymi, tez sposób na pozyskanie czepków smile)) choć raczej nie do szerokiego
                      stosowania - w każdym razie kradzieży nie było smile))), gorzej z suszarkami, ale
                      na basenach są przecież suszarki....
                      Dzisiaj Anka podekscytowana, bo ma w-f, a ja mam problem z ubieraniem jej: rano
                      poniżej 10 st, za to w południe powyżej 30! Poszła w rajstopach, będzie się
                      przebierać w skarpetki. Choć ten problem niestety już długo nie potrwa....sad,
                      żal mi lata, zawsze mi żal....
    • bornholmka Re: WIELE DZIECI I INNI 07.09.04, 13:40
      Witam cudowne mamusie i jeszcze cudowniejsze ich dzieciaczki smile)))))Melduje sie
      z moja kochna trojca na pokladzie Damian 04.08.91, Mik 09.07.00,Claudia
      26.01.03 Sciskamy wszystkich goraco
      • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI 07.09.04, 18:26
        Jak dobrze znowu być z Wami.Czas mnie goni (czasu nie
        mam).Praca ,dom,praca,dom.A teraz dom,praca,szkoła.
        Moje dzieci stanęly na wysokosci i zadania i same zaopatrzyly sie w
        ksiazki ,cwiczenia,zeszyty i cala wyprawke do szkoły.Moja pomoc to tylko
        dawanie pieniędzy.Nie byli rozrzutni,rozliczali sie .Uff chyba dorośli.
        Juz jestesmy poukładani w nowym domu.Czasmi szukamy czegos ,ale po jakims
        czasie znajduje sie.Starsi chłopcy bardzo sie ciesza.Maja swoje pokoje i kazdy
        ma swoj specyficzny artystyczny nielad.Ale to ich krolestwo i do nich nalezy
        sprzatanie swoich pokoi.Maluszek jest narazie zemna w pokoju.Nareszcie sie
        przyzwyczail do nowego otoczenia.
        dzisiaj byłam z maluszkiem na szczepieniu i majac 5 miesiecy wazy 8.900.,dlugi
        (wysoki) 72.No i ma juz dwa ząbki na dole.Wyrosły nawet nie wiem kiedy.Obylo
        sie bez infekcji,kataru i innych przypadlosciach przy zabkowaniu.Jest taki
        ruchliwy,zywotny,gaduła.No jednym słowe kupa szczescia w domu. Bardzo zrobił
        sie podobny do starszego Huberta (14lat).A wogole to przepadaja za soba cała
        trojca.Wieczorem moge odpoczac bo Hubert zajmuje sie Marcinkiem.Wykapie nakarmi
        i kladzie sie z nim i spia jak aniolki.A na nastepny dzien robi to Maciej (12
        lat).Mam wyrzuty sumienia ale oni sami sie przepychaja co kto ma zrobic.
        Hubert juz jest w nowowybudowanym gimnazjum.Super wyposazona.Sale
        jezykowe ,gabinety chemiczne i inne.A co najciekawsze to zarzadzenie
        dyrekcjii,ze nie mogauczniowie chodzic do szkoly w krotkich spodniach i za
        dlugich (takie co wisza).A dziewczynki niemoga chodzic w bluzeczkach co
        odkrywaja ramionka i plecy.Dzieci sie smieja ze to pensja Motuli.No ale szkola
        super.Maja basen korty sale wysilkowa i boiska.Maciej chce tez juz tam isc ,ale
        niestety dopiero za rok.To tyle na dzisiaj .czas na odpoczynek przy desce do
        prasowania.Pozdrawiam
        PS
        Jolu z Wrocka !!! Milczysz,niema Cie na gg .Pewnie sie pogniewalas.Pozdrawiam
        Cie i Twoja wesoła gromadke.
        • olioliwa dłuuugi list od Oli 08.09.04, 00:27
          pozdrawiam Was wszystkie, dziewczynki
          nowinki również witam, nowy 13 latek dobił do zastepu nastolatków
          nasze wakacje upłynęły na wsi , jeździliśmy tradycyjnie na rowerkach zwiedzając
          polanowską ziemię, małe kościółki i dworki, pogoda była łaskawa, zero upału,
          chmury tylko straszyły, mocniej padało 2-3 razy
          w pierwszym tygodniu byliśmy w gospodarstwie agro gdzie było 12 kotów, w tym 2
          małe ( zarezerwowane od początku przez Jaśminę i Matiego) i 2 psy
          jeden z piesków ugryzł Mieszka w oba policzki , oczywiście piesek odgryzł sie
          Mieszkowi za zaczepianie, miał koronny powód - kość w pysku , ale mimo to
          został zbrsztany przez gospodarza a Mieszko przez kilka dni paradował z
          plasterkami na buzi
          Kuba nie był skory do wakacjowania z nami w tym roku, widać ze ta 13 strzeliła
          mu do chadzania własnymi ścieżkami
          angażowaliśmy go we wszelkie męskie wyczyny (rozpalanie ognisk)
          będę chyba długo wspominać śniadania w Warblewie
          po pierwszym wspólnie przygotowanym zgodnie przystaliśmy na propozycję
          samodzielnie tworzonych , po kolei wg umowy każdy z naszej starszej czwórki
          robił śniadanie dla całej rodzinki
          pierwszy był Jacek, kolejna Jaśmine, później Kuba a na końcu ja
          na marginesie Mati pomagał Jaśminie
          wszystkie śniadania miały być ocenione przez każdego i do koszyków podpisanych
          naszymi imionami każdy wrzucał karteczki z oceną od 3-5
          twórcy najwyżej ocenionych mieli labę, czyli wolne od wstawania w dzień ostatni
          wczesnie i robienia ostatniego, natomiast najsłabsze śniadanka a w zasadzie ich
          twórcy we dwoje mieli robić to ostatnie
          no i oczywiście wynik był uknuty, po podliczeniu okazało się że ja z Jackiem
          mamy najmniej pktów, a to dlatego , że kuba uznał że oceni odwrotnie, bo
          przecież on chciałby żeby te najsmaczniejsze śniadanie sie powtórzyło, więc
          lepiej dać im najmniej pktów
          a śniadania były wykwibntne, ślicznie udekorowane, smaczniutkie, wymyślne
          ja np "się pochwalę bo ja poprostu mam talent" zrobiłam naleśnieki, poskladałam
          na pół i poskręcałam w rożki , na jednym talerzu były ze słupkami z marchewki i
          ogórka w środku a na drugim słodkie z truskawkami w rożkach
          do tego przepyszne dipy z twarożków domowej roboty z mleka wiejskiego oczywiście
          koktail z jerzynami zebranymi na łące i ślicznie pozawijane plasterki żółtego
          sera i szyneczki udekorowane pomidorkami
          nie bedę sie rozpisywać o innych śniadaniach, bo mimo, że się wszyscy starali i
          prześcigiwali w pomysłach to moje było naj smile
          zostało mi ogromne pragnienie do wspólnych śniadań i je staram się mimo
          ogromnych trudów forsować od pierwszych dni nowego niewakacyjnego życia
          mam zawsze po wakacjach zapał aby nowe rytuały wprowadzać do naszego szkolno-
          przedszkolno-pracowego zabieganego życia, żeby było bliżej, weselej i takie
          miłe akcenty wakacyjne wpleśc w NAS
          drugi tydzień wakacji - kolejne gospodarstwo agro - Ranczo
          uczyliśmy i nauczyliśmy się stępować i kłusować na konikach
          pozdrawim, buziaczki, uciekam
          napisze jutro więcej o konnych poczynaniach , powrocie , początku szkoły i
          końcu lata (na plaży) który już tuż tuż
          Ola
        • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 08.09.04, 00:56
          Ewa, jak ja mogłabym się pogniewać, no co Ty. Strasznie się cieszę, że się odezwałaśsmile)). A nieszczęsne gg wyłączone, bo o stałym łączu w komputerze zwiedziały się różne osóbki z rodziny lat 18 i pozakładały sobie gg-owe numery, moja córka zresztą też, przełaczają mi mój numer i zapominają, że ja też czsami dostaję jakies wiadomości, ja zapominam, że one zapomniały i nr. mam nieaktywnysad. Do tego doszły zebrania, odrabianie lekcji i nudząca się Agnieszka, stosy prania i prasowania, ogólny nieład domowy i coś ja się nie mogę z tego wszystkiego wygrzebać, a tu już czas na poważnie zacząć ten rok szkolny w ładzie i porządku, a coś zaskoczyć nie mogę. Ale postanawiam się poprawićsmile)
          Ale za to u Ciebie pełny sukces. Super smile)))))) - nowy rok (szkolny) w nowym domu!!! A Marcinek z opisu wypisz, wymaluj mój Michałek - i te dwa zęby i waga, tylko, ze mój 5 miesięcy starszy. niesamowite!!!
          Ciekawe te zarządzenia szkolne - u mnie na razie pojawiła sie tylko prośba, żeby Małgosi dać na basen rękawki już nadmuchane, bo jak całej klasie (20x2 ręce=40 + rękawki kl.a nestępne 40=80) trzeba będzie dmuchać, to będzie kruchowink
          A tak wracając do sprawy nieszczęsnego wyposażenia na nieszczęsny równoczesny basen całej szkolnej trójki - przy pakowaniu dzisiejszym okazało się, ze jedne okularki juz do niczego, drugich nie można znaleźć - bo ostatnio widziane były około VI, więc sprawa wyposażania, kupowania nadal otwarta (do tego jeszcze jedna suszarka i kilka książek).
          Ale najważniesze, że jeszcze tak jakby lato - fajnie (ale poranki to u nas też zimne jak na Śląsku). Ja zawsze w lecie mam cichą nadzieję, że jednak się nie skończy, a potem mi trochę przykro, ale nic to, jesień też potrafi być piękna, szczególnie ta złota smile)))
          Jolu - moje urodziny wypadły jeszcze przed poczęciem się tego wątku, ale nawet gdyby, to byłaś wtedy bardzo zajęta osóbka o wiele wazniejszą od mnie i nie miałabyś czasu śpiewać "sto lat" - jeszcze do tego na porodówcewink)
          • jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 08.09.04, 08:11
            "Jolu - moje urodziny wypadły jeszcze przed poczęciem się tego wątku, ale nawet
            gdyby, to byłaś wtedy bardzo zajęta osóbka
            o wiele wazniejszą od mnie i nie miałabyś czasu śpiewać "sto lat" - jeszcze do
            tego na porodówcewink)"

            Taaa..., Jolu ostatni raz zdałam sobie sprawę, że mam mózg jak ser szwajcarski
            dzisiaj o świcie w sklepie, kiedy próbowałam kupić to, po co rzekomo
            przyszłam...
            Moja POMYŁKA wynika zapewne z tego, że jeśli chodzi o Madzię, to jesteśmy na
            etapie świętowania co miesiąc, więc jej statnie "urodziny" były, no, dwa
            tygodnie temu...smile)))
            • jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 08.09.04, 08:13
              ... z powyższego więc dosyć logicznie wynika, że Twoje urodziny były dwa
              tygodnie bez jednego dnia temu....
              • jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 08.09.04, 08:14
                ... może to już pora na geriavit...? (mam siebie na myśli smile)))
      • jol5.po Ahoj, Agnieszko, witaj!!! 08.09.04, 01:07
        Witaj, witajcie na pokładzie. Dorzuciłaś sprawiedliwie i chłopców i dziewczynkę. W imieniu drużyny wielomam i ich dzieci dziękuje i zapraszam gorącosmile))
        Czy przeprowadzając dedukcje nickową przybywacie ze środka Morza Bałtyckiego??? Przestudiowałam sobie już na tę okoliczność mapę, a jak. Jeśli tak, to spokojnych wiatrów i nie za duzych fal życzęsmile))
        Jolasmile
        • jola.wie Re: Ahoj, Agnieszko, witaj!!! 08.09.04, 08:46
          witaj Agnieszko! Wątek pomału odzyskuje dawny wolumen, Ola powodzenia ww
          wprowadzaniu "nowych świeckich tradycji" smile)) - zazdroszczę! (nasza rodzina
          cokolwiek w "rozsypce", znaczy się dosyć "zróżnicowana" - nie ma szans /lub też
          niewielkie/ na takie akcje).
          Dzisiaj Madzia przestała byc taktowna i "wstała" o 6.00! Zbieraliśmy się więc
          przy akompaniamencie jęków i pełnych wyrzutów porykiwań Małej, bo nikt nie miał
          czasu się nią zająć! Ona zdumiona rozglądała się dokoła, wszyscy biegają, robią
          wiatr, szum i rozgardiasz, niby fajnie, ale nikt się nie zatrzyma przy jej
          leżaczku! Tata sie w końcu zdecydował na chwilę wziąć ją na ręce - siedziała
          tam dosłownie z uśmiechem! Kiedy poszli, dostała cycka i natychmiast zasnęła,
          tak się biedaczka zmęczyła....smile))
          Idzie nam coraz lepiej: Ania już w ciągu dziesięciu minut skonkretyzowała swoją
          wizję śniadania, zdążyła zjeść połowę...
          ech, miłej środy miłe panie!
          (środa dzisiaj? na pewno? do apteki po geriavit!)
        • ada16 Re: Ahoj, Agnieszko, witaj!!! 08.09.04, 08:52
          Z tego studiowania nicków to ludzie dziwne wnioski wyciągają.
          Moje "16" przy "Ada" ktoś mi powiedział, że to sugeruje wiek, a to było tak, że
          Ada, ADa1, Ada2 i kilka jeszcze, były zajęte i pomyślałam , że do 16 to może
          nikt nie doszedł. A do wieku ma się to baaardzo nijak (niestety).
        • jol5.po miłej środy 08.09.04, 08:57
          Ola witaj po wakacjach!!!! - jak takie mieliście śniadania to co było na obiad, a o kolacji to az boje się ponmyślećsmile))
          A jak jakieś fajne zdjęcia są to sie grzecznie upominamy. Tak swoją drogą czas już dojrzewa to sporzadzenia nowej LISTY. Obiecuję się za to zabrać w najbliższym czasie.
          Dzięki Ola za zdjęcia morza i dzieciaków (jeszcze z VIII), faaaajne, kurcze, jakby się tam byłosmile
          Jola, jaki tam geriavit, mi bardziej podoba sie pomysł z kursem dla sfrustrowanych praca zawodową, przyszłą, bądź taka co to musza wykonać w domu a zabrać się nie mogą, też bym chętnie skorzystałasmile
          • jol5.po Re: miłej środy 08.09.04, 09:28
            Ada, to ja - przyznaję się bez bicia, naspisałaś na poczatku, że masz malutkiego Kubusia, a jak byś była młodsza kto wie, a ja odpisałam, że przecież Ty masz dopiero 16 lat. A potem zrobiło mi sie głupio, bo przeciez nikt nie lubi byc traktowany jak niedojrzały szczyl. Ale czasami mam takie toporne żarty. A swoją drogą drogą Bornholm leży na rzut beretu od polskiego wybrzeża, a zawsze wydawało mi się, że to gdzieś bardzo daleko na północy - zawsze to jakaś korzyść w sensie wiedzy geograficznej, nawet jak okaże się, ze Agnieszka Bornholmka nie z Bornholmu - Agnieszko odezwij się i nas oswiećsmile)))))
            • agnjan pierwsze kroczki Szymka 08.09.04, 11:21
              ... miały miejsce wczoraj smile co, oczekując gratulacji (dla Szymka -
              Korzeniowski, czy co? nadzieja genetyczna rodziny smile ) donoszę smile

              Nasz najstarszy Jasio też w tym wieku puścił nasze ręce i spróbował sam,
              Małgosia zaś dopiero "przyuczana" po skończeniu 16 miesięcy smile Także Szymon
              kontynuuje tradycje linii męskiej naszej rodziny smile

              Jak miło Was czytać - nawet (a może szczególnie?) te najdłuższe posty smile

              U nas też początki szkolne i takie tam bałagany: u Jasia miały być dwie grupy
              angielskiego, a jakoś nie ma, zebrania we czwartek (litościwie jedno na 17
              drugie na 18), póki co czepków ci u nas dostatek (takich materiałowych),
              kostiumy też są (ach te ciucholandy smile)), w-f też na szczęście nie musi być
              markowy. Dokupujemy tylko jakieś akcesoria, np. wczoraj zjeździłam pół
              Warszawy w poszukiwaniu... teczki w formacie A3 (!!!).

              Dzidziuś na razie tajemniczo "bezpłciowy" - wyżera ze mnie żelazo i witaminy,
              hemoglobina mi spadła już do 10, anemia, jak złoto, "niech Pani wypoczywa"
              (hahahahahahaha !!!) a w najbliższy wtorek podglądanie na USG smile

              Całuję Was mocno !!!

              - ada, pokaż tę nową fryzurkę i powiedz coś więcej o tym "mama nie może być
              blondynką" - co prawda nie zamierzam, ale oprócz ciąży też farbuję mój mysi
              kolor...).

              - Jola, zazdroszczę tego domu, my na razie spękaliśmy, bo nasz tatuś znowu
              dostał informację, że czego, jak czego, ale pracy pewnym raczej być nie
              należy... sad(

              - Bornholmko - witaj smile
              • ada16 wyjaśnienie: 08.09.04, 11:39
                Agnjan, bo ja się wygadałam niechcący...
                Podoba mi się ten wątek i Wasze towarzystwo, jesteście takie przepełnione
                radością posiadania sporej gromadki.
                A ja – mój Kubuś ma powazne problemy ze wzrokiem i dlatego jego mama „nie może
                być blondynką”.
                Czytałam kiedyś artykuł o takim tytule i bardzo mi to utkwiło.
                Nie chciałam, żebyście „patrzyły” na mnie przez pryzmat niesprawności Kuby,
                ten watek jest dla mnie odskocznią od naszych problemów, którym bardzo staram
                się nie poddawać i bardzo staram się walczyć i żyć normalnie- mimo wszystko.
              • jol5.po Re: pierwsze kroczki Szymka 08.09.04, 11:47
                o domu prostuję, to do Ewy(Kalisz), donosi, także na gg, ze już sie zaokrętowali w nowym smile)))
                Agnieszko i Aniu (Bietko) wysłałam Wam zdjęcie takie akurat na ciążę, upolowane na emamie - pewnie widziałyście dziewczyny, ale jest takie fajne, że nie mogę się powstrzymać i wkleje też tutaj
                foto.onet.pl/upload/40/71/_326534_n.jpg
                tak z wieczora roześlę bardziej aktualne zdjęcia rodziny - nazbierało się i będę wysyłać po 2 lub 3 w 3 przesyłkach - co by skrzynki wytrzymały.
                Z ostatnich wiadomości: przed chwilą był telefon ze szkoły, że Małgosia w torbie na basen ma slipki brata - pozamieniali torby - a tyle nas kosztowało przygotowanie się do tej potrójnej basenowej operacji...
                Agnieszko, mimo wszystko, na ile się da oszczędzaj się (mam nadzieję, że jednak się jakoś da), wielkie GRATULACJE dla małego piechura tup, tup smile)))
                Bietko jak tam brzuszek??
                Pozdrawiam i przechodzę na nasłuch Jolasmile
                • jol5.po Re: pierwsze kroczki Szymka 08.09.04, 11:55
                  Ada, Ty jesteś klubowiczką cała i z radosciami i smutkami, (nawet jakbyś miała 16 lat, nic by się nie stałowink, popieram zmianę koloru włosów - choć bląd ładny, ale rudy jeszcze lepszy, Kubuś esteta pochwali zmianę koloru włosów - i to najlepsza informacja, cieszymy się z Tobą smile))))))))))))))))))))))))
                  • jol5.po Re: pierwsze kroczki Szymka 08.09.04, 11:58
                    miało być blond - a nie jakieś tajemnicze bląd, kurka wodna
      • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 08.09.04, 13:32
        Witam! ogromnie się cieszę gdyż ja tak jak Twoja Klaudia urodziłam się 26
        stycznia i bardzo lubię tę datę...
        • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 08.09.04, 13:35
          post powyżej do bornholmki był.... a Jolu nie mogę się do zdjęć Twoich dobrać sad
          • agnjan fryzurka :-) 08.09.04, 18:19
            ada - to tym bardziej gratulacje - to wspaniale, że Kubuś zauważył - teraz
            rozumiem (ale nie chciałam Cię "odkrywać!) dlaczego tak fajnie, że docenił nowy
            kolor smile szczerze mówiąc dopytywałam się, bo myslałam, że może jakoś
            rozwojowo lepiej nie być blondynką - hehe smile

            a dzisiaj zgodnie z zaleceniami ginekologa udało mi się przespać w ciągu
            dnia!!! calutką godzinkę (dobry Szymuś, starszy brat usnął "akurat" kiedy nie
            trzeba było nigdzie biec na zajęcia etc. a starszaki robiły lekcje... wstałam
            taka zadowolona, jak to godzina snu może człowiekowi (wielodzietnemu) poprawić
            humor smile))
            • jola.wie Re: fryzurka :-) 08.09.04, 21:17
              1. Gratulacje dla Szymka!!! smile))
              2. Sprostowanie o domu Jola już zamieściła, choć ja osobiśice bardzo chętnie
              byłabym adresatem komentarza, a mój mąż jeszcze chętniej smile)) (ciągle truje o
              domu, a im bardziej to nierealne, tym bardziej truje)
              3. Co to znaczy "odpoczywac w ciąży" dotarło do mnie kiedy wylądowałam w
              szpitalu w szóstym miesiącu, czyli o wiele za wcześnie na cokolwiek....
              Musiałam się nauczyć odpoczywac tak, jak tego wymagał tym razem mój organizm,
              oczywiście kiedy moje rozkołatane nerwy uległy działaniu medykamentów... Dobrze
              że nie miałam małych dzieci pod opieką. "Brzuchaczkom" życzę spokojnej
              bezproblemowej ciązy i umiejętności odpoczywania, żeby zawsze się znalazła ta
              godzinka na drzemeczkę.
              • jola.wie Re: fryzurka :-) 09.09.04, 10:02
                Wczorajszy wieczór nazwałabym "wieczorem zmiennej passy".
                Postanowiłam iść na "w-f". Aby móc tego dokonać (jak mnie to stresuje!),
                wykąpałam Niemowlaczkę o dobrą godzinę wcześniej, uprzednio wytargałam ją na
                szybką przebieżkę w nosidle, żeby się zmęczyła oraz żeby zakupić mleko
                modyfikowane w sklepie (tak na wszelki słuczaj). No więc jeszcze przed kąpielą
                zrobiłam odrobinę mieszanki i podałam Małej, żeby się ewentualnie zdążyc
                przekonać o reakcji, ale doczekałam się tylko na bardzo krytyczną reakcję męża
                na temat "dokarmiania" i "końca karmienia piersią" (jak ja lubię "ekspertów" od
                wszystkiego sad((!!!!!!). Moje rozumowanie było takie, że chcąc mieć jakieś
                życie w wymiarze godzinnym poza domem i bez dzieci, muszę zapewnić im, a
                zwłaszcza Małej, wikt. Skoro nie chce jeść ściągniętego mleka, a może go nie
                chcieć np. ze względów smakowych, (mleko leżące w zamrażarce może zmienia smak,
                nie wiem, w każdym razie Mała strasznie się krzywi), to chociaż ten faktor
                wyeliminować, żeby tata mógł pocieszyć Dziecię kiedy mnie nie będzie, Dziecię
                zawsze nakarmione zostawiam, ale wiecie, w razie jakby co... Wyszłam z
                założenia, że te najwyżej 30ml (bo o takich ilościach mowa) nie zaszkodzi mojej
                laktacji w sposób poważny. Próba wypadła pomyślnie, Madzia zassała się na
                butelce (co jej się baaaaardzo rzadko zdarza, do tej pory z wczorajszym razem
                zdarzyło się jej to trzykrotnie) i to było trzecie tego wieczora (po spacerku i
                kąpieli) fortunne zdarzenie. Następne też zaliczam do fortunnych: nakarmiona
                szybko zasnęła! W tzw. międzyczasie przyszedł do męża kolega, aby dzielić z nim
                sportowe emocje meczu, zanosiło się na wielkie świętowanie, zakupionych
                mnóstwo pysznych rzeczy do zjedzenia, uznałam, ze sobie świetnie sami poradzą,
                wsiadłam w auto i zdążyłam na zajęcia na czas! To było ostatnie fortunne
                zdarzenie. Na zajęcia nikt oprócz mnie nie przyszedł, więc się nie odbyły. Z
                przekroczoną normą adrenaliny, a teraz już i testosteronu, wróciłam do domu.
                Madzia o dziwo spała (ale to już długo nie trwało), starsze dzieci robiły co
                chciały, to znaczy Marek spał, a Ania się bała sama spać, chłopcy zaś, już przy
                piwku, głośno rozprawiali o.... pracy (pracuja razem) - jak można się domyśleć
                rozmowa nie była relaksująca, a głośno dlatego, żeby przekrzyczeć telewizor -
                bo mecz to rzecz święta. Tu mała dygresja: nie znam żadnej tego typu świętości
                dla kobiet, żeby w jej obliczu zostawić całą resztę świata odłogiem. Do
                pierwszej połowy meczu czas upłynął mi na usypianiu ciągle budzącej się Madzi i
                próbach relaksu na forum oraz również próbach obniżenia poziomu głośności z
                różnych źródeł, a związanej z meczem (oraz pracą zawodową). Po pierwszej
                połowie meczu rozległ się dźwięk "pzzt..." i otoczyły nas nieprzeniknione
                ciemności. Nie, nie pękły nam oczy - zabrakło prądu. Jak za staaaarych,
                dooobrych czaaasów. Mój mąż zaczął zadawać niezręczne pytania typu: "gdzie są
                świeczki?", wiadomo, gdzie są, tylko jak je znaleźć, latarki też wiadomo gdzie
                są, ale nie wiadomo, gdzie są baterie do tych latarek... chłopcy wyszli na
                balkon celem wyrażenia dezaprobaty dla wydarzeń oraz ustalenia dalszej
                strategii wieczoru (ach, mówię wam, jak pęęęknie było widac gwiazdy!). Dostałam
                nakaz natychmiastowego znalezienia z internecie czegokolwiek na temat meczu. W
                momencie otwierania strony "relacja na żywo" mój komputer zrobił "pzzt...".
                Michał, kolega, w obliczu tylu nieszczęść naraz postanowił pójść do domu, nagle
                zatroskany o swą żonę i dziecko, "oni tam sami", Janusz, mąż, szybko przełożył
                modem do swego komputera i zaczął szukac "relacji na żywo", (Michał się w
                międzyczasie pożegnał), znalazł: polegała ona na tym, że co minutę pojawiał się
                pisany komentarz z wydarzeń na boisku. I zrobiło się wesoło: jak nie lubię
                sportu, tak byliśmy oboje spłakani ze śmiechu ze specyficznej stylistyki
                komentatorów sportowych, teraz mieliśmy to czarno na białym, nie tak, że
                usłyszę i zapomnę. Janusza trochę przygnębił ostateczny wynik meczu, ale
                podszedł do tego na zasadzie "a czego się można było spodziewać", w komputerze
                znaleźliśmy jeszcze mnóstwo innych smiesznych rzeczy i trochę się
                zasiedzieliśmy, rano wszyscy zaspali, a jak ujrzałam kuchnię i salon po
                zmaganiach z lodówką po ciemku, nogi się pode mną ugięły. Dzieci spóźniły się
                do szkół, ja jestem dwie godziny dnia w plecy, siedzę teraz w środku tego
                sajgonu i zaraz zabieram się za sprzątanie! Obiecuję! smile)))
                Pogoda za oknem już drugi dzień z rzędu opiera się ficjalnej prognozie z
                telewizora. I bardzo dobrze, bo mam zamiar coś wyprać oraz pomalować komodę,
                która na balkonie ma wyschnąć, a nie się wypaczyć.
                Ach, lato.....
                (miłego czwartku, w wyborczej dziś świetna kuchnia włoska, no i wreszcie
                przepis na tiramisu!)
                • jol5.po już czwartek 09.09.04, 11:39
                  no własnie, co to jest to tajemnicze "tiramisu", był swego czasu przepis w bardzo feministycznych "wysokich łobcasach", ale tak skomplikowany, ze nie przebrnęłam do końca nawet w czytaniu.
                  mój typ na najśmniejsze zdanie z listu jola: 'nie, to nie pękły oczy, a zabrakło prądu" - ha, ha
                  kiedyś w jednym pokoju włączony był telewizor, a przez przypadek w drugim radio, leciał mecz, transmitowany i tu i tu - spokojny głos spikera telewizyjnego: "dośrodkowanie, teraz piłkę przejmuje ten, strzał..." kontrastował z rozemocjonowanym komentarzem radiowym - pan był na granicy zawałowej, emocje grały, a tempo komentarzu było niesamowite. Transmitowany był oczywiście ten sam mecz. Słuchanie tego równocześnie było niesamowitym przezycie. Oczywiście Polacy przegrali
                  Rozesłałam zdjęcia do: Joli, Barby, Ewy (krakowskiej)- akve, Ewy (kaliskiej), Oli, Agnieszki (angjan) i Magdy (z Krakowa (mamarazycztery) - ale te wróciły, bo przepełniona skrzynka sad((
                  niestety nie mogę wysłać zdjęć do skrzynek gazetowych, bo te zdjęcia ulegają tamże rozkawałkowaniu - Kasiu to właśnie stało się u Ciebie, dlatego nie mogłas ich otworzyć - dziewczyny, proszę może np. na onecie w 2 minuty załóżcie konta, proste jak drut (tak jak w gazecie) i podeślicie. Nowe dziewczyny, plizz o jakieś namiary na skrzynki.
                  mam jeszcze krótki reportarzyk, który robiła sobie Ola podczas wyprawy kajakowej, mogę przesłać,kto chce zobaczyć niech się zgłasza
                  • ada16 Re: już czwartek 09.09.04, 15:14
                    Zaintrygowana wspomnianą przez jol5.pl złożonością przepisu na tiramisu -
                    przestudiowałam go i nie wydaje się tak straszny , gdyby nie ten serek m-coś
                    tam, bez którego nie ma ponoć szans .
                    Jak uda mi sie kupić - spróbuję w weekend.
                    • jol5.po Re: już czwartek 09.09.04, 17:21
                      właśnie, utknęłam chyba na tajemniczym serku m, bo już sama wizja szukania go z tabunem dzieci po sklepach (w osiedlowym, ani najbliższym supermarkecie nie ma)mnie przestraszyła, ale jak powiesz Ada po weekendzie, że warto, to może mimo wszystko się skuszę...
                      • jol5.po wiadomości od Ewy (akve) 09.09.04, 17:55
                        Ewa napisała list

                        "Od prawie 3 tygodni jestem z Zosią w szpitalu .Mała ma koklusz z
                        powikłaniami.
                        Jej stan jest poważny : 2 razy była na intensywnej terapii, miała bezdechy i sinienie
                        spowodowane kaszlem...
                        Niebezpieczeństwo nie minęło.Jestem z nia cały czas .Teraz wpadłam do domu
                        zeby zobaczyły mnie starsze dzieci.
                        Módlcie się za nas - żyjemy jak w transie, gdzie dzień jest podobny do dnia i wszystko nabrało innego znaczenia.
                        Pozdrawaim gorąco
                        Ewa"
                        sad(((((
                        • barbamama Re: wiadomości od Ewy (akve) 10.09.04, 19:04
                          Ewunia trzymamy mocno kciuki, wszystko bedzie dobrze, Zosieńka niedługo
                          wydobrzeje.............. Modlimy sie..
                      • joanka741 Re: już czwartek 09.09.04, 23:00
                        hi,Jolu tiramisu jest podobno pyszne,ale własnie tylko z tym serkiem na m
                        (mascarpone-chyba albo jakos taksmile)
                        Niestety ja nie jadłam , tylko kolezanka pracująca w Rzymiesmile
                        Wiecie cos Wam opowiem,i wyrażcie swoje opinie!
                        Pani dyrektor jednej ze szkól w naszym mieście,posegregowała sobie dzieci wg.
                        zamozności rodziny,tzn. dzieci osób bogatych, nauczycieli itd....
                        sa w 2 dobrych klasach, natomiast dzieci z rodzin ubogich,kozystających z
                        pomocy społecznej połaczyła w jednej klasie.
                        Co wy na to???Bo mnie telepie do tej pory,i nie wiem co zrobić.
                        Wlaściwie pasuje mi tam dziecko posłać do szkoły bo blisko,ale przeciez ja tam
                        cicho nie usiedze i coś głupiego pewnie powiem!!!!!!!!!1
                        Przeciez to jest dyskryminacja,te dzieci na starcie maja pewnie obnizony poziom
                        bo połowa z patologicznych rodzin pochodzi.Pani dyrektor podobno mówi
                        publicznie,ze ona te plage wypleni(chodzi o dzieci z rodzin
                        patologicznych,biednych itd.)Mówi przy nauczycielach bo od byłej nauczycielki
                        to wie mój maż.Chciałabym coś zrobić,tylko co?????
                        Mnie to nie dotyczy a osoba,której dziecko zakwalifikowano do tej patologicznej
                        klasy siedzi cicho i sie nie wychyla!(chociaz nie jest patologiczna ani troche)
                        Co byście zrobiły?
                        Podobno pisma do kuratorium juz szły i nic to nie dało(znajomi,wtyki itd.itp.)
                        Mi juz przychodziło na mysl aby wezwać TVN-UWAGA,albo POD NAPIĘCIEM.
                        Ale co mam powiedziec ,że jedna pani drugiej pani?To bez sensu trochesad
                        • olioliwa juz prawie piątek 10.09.04, 00:15
                          oj, ale smutno po liście od Ewy...
                          mnie spotkało 3 razy z dzieciaczkami takie krytyczne bytowanie w szpitalu
                          później przez miesiac dochodzi sie do siebie (a odchodzi od rytmu szpitalnego)
                          ale i tak najważniejsze co się dzieje tu i teraz czyli z Zosią, Jolu ślij Ewie
                          wsparcie
                          Joanko, ja bym się dołączyła do ostrej akcji w stronę kuratorium
                          wiadomo dla większości to lepiej głowę w piasek wsadzić ale ja w takich
                          sytuacjach szukam choć 1, 2 osób myślących podobnie i do ataku!!!!
                          U nas w szkole klasy c i d te tzw ogólne ( bo a i b sa sportowe) są zbieraniną
                          dzieci z rejonu , c zawsze ta mocniejsza, d słabsza
                          nie było jednak celowej segregacji
                          poprostu c powstawała z zerówki szkolnej a d z dzieci przychodzących dopiero do
                          pierwszej klasy, czyli tych z zerówek przedszkolnych i dzieci które do tego
                          roku nie chodziły nigdzie bo nie było to obowiązkowe
                          nie było problemy z przeniesieniem między c i d i tak niektórzy czynili, kiedy
                          grupa dzieci z rodzin patologicznych była dominująca a widać było ze
                          wychowawczyni kładzie na to lachę, bo przecież " co ona może zrobić bez pomocy
                          rodziców?"
                          może krótką historyjkę wplotę z dzisiejszego wieczornego basenu aby rozładować
                          tą pesymę
                          wchodzimy do szatni , Mati towarzyszył nam bez kąpieli bo szczepił się dziś na
                          gruźlicę, więc miał jedynie klapki na nogach a reszta sucha
                          przechodzi więc pierwszy na ławeczki a ja z szatni podaję mu ręcznik i mówię
                          nogi wytrzyj sobie
                          on woła na to że sobie już wytrzył
                          wszyscy wybuchają śmiechem , na co Mieszko - nasz domowy lingwista : nie
                          wytrzyłem tylko wytrałem
                          Zazdroszczę Waszym dzieciaczkom, żemają basen szkolny, u nas mimo, że to
                          sportówka to basenu nima
                          chadzamy rodzinnie na hotelowe harce, mimo, że małe to w jest zróżnicowanie
                          poziomów na niewielkiej przestrzeni a ja sobie wyskakuję do sauny
                          dzieciakom sauna się też spodobała
                          kiedyś czytałam o przedszkolu niemieckim prowadzonym metodami księdza Kneippa (
                          przynajmniej w kwestiach hartowania dzieci), maluszki okrągły rok leżakują na
                          balkonie w śpiworkach ( dni deszczowe i śnieżne chyba na werandach), mają też
                          w programie codziennym saunę przeplataną z brodzeniem w lodowatej wodzie
                          uciekam odpocząć bo mnie ta saune dzisiaj wypompowała, pa
                          Ola
                      • jola.wie Re: już czwartek, a nawet piątek! 10.09.04, 08:53
                        mascarpone to biały twarożek bez smaku, to znaczy ani nie solony, ani nie
                        słodzony, może i jest on jakiś podpuszczkowy czy cóś, ale wielkiej tragedii nie
                        będzie jak się go zastąpi toscą albo czymś w tym rodzaju. Ja długo
                        bezskutecznie poszukiwałam oryginalnego przepisu, bo robiłam "gotowe" z paczki
                        i jedno było fajne,a drugie niedobre sad
                        Normalnie do tiramisu trzeba ten biszkopt piec, ale te podłużne biszkopty się
                        świetnie do tego nadają!
                        Malowanie komody mi się wczoraj nie udało, za to przemeblowałam synowi w pokoju
                        (a właściwie "przemeblowałyśmy" - razem z Madzią smile)) i miałam tam przeżycie
                        metafizyczne smile))- ufna zapewnieniom dziecka, że zrobił porządek po starym
                        roku szkolnym, znalazłam w kącie za szafą plecak z ksiazkami (a wiec to
                        było "sprzatanie"!) i wypakowując z niego różności: zaginione nożyczki z
                        godpodarstwa domowego, nieoficjalną korespondencję klasową, książki i zeszyty
                        pomyślałam przez krótką (jak się okazało baaardzo krótką) chwilę, tak sobie
                        zażartowałam, "zaraz jeszcze pewnie znajdę śniadanie" - i natychmiast moje
                        palce wjechały w coś miękkiego! Sprawdzałyście kiedyś jak wygląda zapakowana w
                        woreczek foliowy kanapka po dwóch i pół miesiącach? Sądzę, że nie. Na szczęście
                        woreczek był szczelnie zamknięty, choć gdyby nie to, to pewnie wcześniej bym ją
                        znalazła, gdzies na początku wakacji! Dalsze przechowywanie eksponatu było bez
                        sensu, choć tak daleko zabrnąwszy można byłoby ciągnąć ten eksperyment... Anka
                        z pewnością byłaby zachwycona, sama "nastawia" w swoim pokoju różne zupki z
                        udziałem zielska z pola i np. ziaren pszenicy oraz farb plakatowych, potem o
                        tym zapomina, a ja idąc za węchem po tygodniu/dwóch (w zależności, czy naczynie
                        zostawiła otwarte, czy szczelnie zamknięte przykrywką) odkrywam różne dziwne
                        obrazki których nie potrafię fachowo nazwać.
                        Fe, ale niesmacznie się wkręciłam dzisiaj w wątek! Sorry!
                        Na (z)razie!
                        • jola.wie Re: już czwartek, a nawet piątek! 10.09.04, 08:56
                          ale palnęłam gafę! Mam stronę ustwioną na listach do 400 i nie zauważyłam listu
                          Ewy, ani następnych..... tak mi głupio!
                          • jola.wie Ewa trzymaj się! 10.09.04, 09:35
                            Na pewno jest ci cholernie ciężko, ale to minie, będzie dobrze, zobaczysz!
                            Myślimy o was!

                            A o szkole z "podziałem" - to bardzo zdradliwa idea, bo można wiele dobra
                            zdziałać dla dzieci z rodzin patologicznych, ale też może to być przykrywka dla
                            dyskryminacji, która zresztą w mniejszym czy większym wymiarze jest w tej
                            sytuacji nie do uniknięcia. Wymaga wiele doskonałych kwalifikacji ze strony
                            pedagogów. Można na przykład zapewnić dzieciom z rodzin patologicznych taką
                            opiekę pedagogiczno-psychologiczną i wychowawczą, jaka nie jest potrzebna
                            dzieciom z "lepszych" rodzin, uchronić ich od poczucia się "gorszymi" wśród
                            dzieci bogatszych, lepiej do szkoły wyposażonych, lepiej ubranych... Ale
                            niestety od razu nasuwa się lustrzane odbicie tej sytuacji: chronimy dzieci
                            bogatych od kontaktu z "elementem", nie narażamy ich na kradzieże i inne
                            ekscesy, chronimy je przed niepożądanymi "znajomościami" - jeszcze zechcą się
                            po szkole nie daj Bóg odwiedzać....
                            Idiotyczne jest to, że ten podział, o ile dobrze rozumiem, został dokonany
                            według kryterium posiadania rodziny, więc i w dalszym postępowaniu na pierwszy
                            plan mogą wysunąć się wartości materialne, no i oczywiście, znajdą się w tej
                            klasie dzieci, które nie powinny się tam znaleźć (tak jak to się właśnie stało,
                            jak pisze Joasia)
                            Nie wiem, co bym zrobiła w takiej sytuacji.
                            Przyznam się wam, że mój syn chodzi do prywatnej szkoły podstawowej - Córka w
                            tym roku posżła do "normalnej". Zapisaliśmy go do szkoły prywatnej w sytuacji
                            kiedy nie mieliśmy mieszkania i wiedzieliśmy, że będziemy się jeszcze
                            przeprowadzać (a zrobiliśmy to dwukrotnie), a ponieważ on miał za soba zmianę
                            przedszkola i niezbyt dobrze to zniósł, postanowiliśmy nie narażać go na zmianę
                            szkoły. Był dzieckiem wrażliwym, wszystko bardzo głęboko przeżywającym, baliśmy
                            się, że pójście do "normalnej" szkoły, do jednej z sześciu klas pierwszych,
                            liczącej sobie każda po ok. 30 dzieci, będzie dla niego zbyt wielkim szokiem,
                            tym bardziej, że nie będzie mógł liczyc ani na podwórkowe (osiedle ludzi
                            starych), ani na przedszkolne znajomości - dzieci w ostatnim roku w przedszkolu
                            nie zaakceptowały go tak do końca, ciągle skarżył się na jakieś przykrości. No
                            i druga sprawa, bezpieczeństwo: w szkołach szalały narkotyki (może zresztą
                            szaleją do tej pory, ale rozłączenie podstawówek od gimnazjów wiele w tej
                            sprawie zmieniło). Baliśmy się z drugiej strony, że w prywatnej szkole woda
                            sodowa uderzy mu do głowy, ale nic takiego się nie stało, nadal nie stać nas na
                            wiele rzeczy, na które stać rodziców innych dzieci, wiele dzieci w tej szkole
                            jest z rodzin w podobnej sytuacji jak nasza, klasy są mało liczebne, poziom
                            nauczania wysoki, Marek zawsze lubił do szkoły chodzić, uczy się wysmienicie,
                            cała grupa jest zżyta, dochodzą nowe dzieci (startowali z ósemką, teraz jest
                            ich 14), każde z nich podobnie wyalienowane, bez "towarzystw podwórkowych",
                            klasa nie ma problemu z akceptacją takiego dziecka. Każde urodziny są
                            świętowane w domu jubilata, rodzice są też zaprzyjaźnieni (robimy sobie na
                            jesień wyjazdy integracyjne, wszyscy jesteśmy od dawna na "ty") - to te dobre
                            strony.
                            Anki nie zapisalismy do tej samej szkoły, bo nas na to nie stac. Nie ma takiej
                            zresztą potrzeby: jesteśmy mieszkaniowo ustabilizowani, ona szczęśliwa, ze
                            chodzi z koleżankami do klasy, w szkole też ma same koleżanki bo znają się z
                            podwórka, szkoła mała, bo tylko podstawówka, klasa: 20 dzieci, więc nie
                            najgorzej. Szkoła blisko domu. Nie wiem, z jakimi problemami się tam zetkniemy,
                            chodzą tam dzieci różne.
                            Dość tych mądrości, Madzi włączył się alarm sad

                            Jola
                            mama Marka, Ani i Madzi (25.05.04)
                            Madziorek i reszta
                          • agnjan Re: już czwartek, a nawet piątek! 10.09.04, 09:35
                            Szymek ma katar i obudził się nad ranem, popłakiwał sobie na przemian ze
                            spaniem, dzisiaj po południu moja połowa (w zasadzie dosłownie, bo mąż i
                            starszaki) jadą w góry do Krynicy, na Jaworzynę, etc., teraz jakiś palant znowu
                            wierci dziury w ścianie Szymka, dzieci starsze rano najpierw towarzyszyły
                            Szymkowi do piątej, potem nie chciały się dobudzić do szkoły, dojadały
                            śniadanie po drodze, mąż wściekły, bo nie wiadomo, czy mu się uda wcześniej
                            wyjść, żeby w te góry dojechać przed północą... i weszłam tu specjalnie po to,
                            żeby napisać "CIĘŻKO MI"

                            bo na żadnym innym forum jakoś tak mi tego napisać nie wypada... bo i tak
                            wszyscy znaczy się opinia społeczna smile ) myślą - rety - troje dzieci i w
                            ciąży, tej to musi być ciężko, heros baba, biedulka i wogóle, a mnie wtedy krew
                            zalewa, bo przecież oni nie wiedzą, ile to szczęścia jest... i
                            jakie "madryckie" życie mają z jedynakiem...

                            A Wy wiecie, więc jakoś tu mogę to napisać - TAK MI CIĘŻKO sad((

                            no i przeczytałam post od Ewy i tak mi się głupio zrobiło... katar,
                            niewyspanie, poranne nerwy... TYLKO

                            Ewuniu, ściskam Cię, Was serdecznie i modlę się o zdrowie dla Maluszka!

                            Przestał wiercić, może położę Szymka i sama się prześpię? A w domu sajgon...
                            ale jutro będę sama, to może posprzątam...
    • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 10.09.04, 10:48
      Tak mi przykro z powodu Ewy i Zosi - zwłaszcza, że kiedyś ona mnie bardzo
      pocieszyła. Modlimy się o zdrówko Zosi...

      Jolu na onecie mój mail to rymunia@poczta.onet.pl
      • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 10.09.04, 12:23
        Kasia wysłałam
        Jeżeli to pani dyr. podzieliła sobie klasy, co by ładniej wygladało to faktycznie nie za dobrze sie to prezentuje.
        kiedyś czytałam, ze robione były eksperymenty, właśnie dzielono dzieci na słabiej dające sobie radę i te super zdolne. okazało się, że dzieci ze słabszych klas nie miały do czego równać w górę, więc równały w dół. Poziom leciał na łeb i szyję. Nie pamiętam juz jakie były wnioski co do zdolnych.Ale generalnie postulowano o zróżnicowanie i przemieszanie dzieci, bo to dobrze działa.
        Oczywiście kij ma dwa końce i jak zauważyła Jola czasami mozna by było pomóc takim dzieciom zebranym w jednej grupie, ale też i piętnuje się je.
        Generalnie z tego co słyszę, to atmosfera jest odwrotna i gdyby coś znajoma chciała z tym zrobić Joanko, to góra ma też takie nastawienie - nie segregować.Obecna minister, czy nie wiem dokładnie, ale wysoko co do edukacji, Anna Radziwiłł ostatnio w wywiadzie mówiła, że chce sie sprzeciwić np. klasom, gdzie rodzice opłacają dodatkowe godziny językowe. Powinni płacic na szkołę, a nie wyróżniać jakąś klasę na tle innych dzieci szkolnych.
        Akurat mieliśmy taką sytuację, bo Ola od pierwszej klasy miała opłacaną własnie przez całą klasę nauke niemieckiego. Trochę nam się zjeżył włosn na głowie z mężem jak usłyszelismy, że jednak powinniśmy gdzieś ogólnie na szkołę ładować pieniądze, a nie egoistycznie na naszą Olę.
        U nas podobnie jak u Joli, dzieci do różnych szkół chodzą. Ola do publicznej, a Jaś i Małgosia do niepublicznej.
        U Oli trafiła się rewelacyjna pani w klasie 1-3, opiekuńcza, dobra organizatorka, świetny kontakt z rodzicami, bardzo zabiegała o klasę. Jednak w klasie jest 34 osoby i na Olę systematyczną i spokojną pani miała duży wpływ, ale co bardziej rozbrykani i tak regulowali sobie sami stosunki między sobąwink. Teraz (od 4. klasy) wszystko się niestety rozsypało, przy układaniu planu zapomniano o dodatkowym niemiecki, rempnt stołówki trwał przez cały wrzesień, zamiast na wakacjach, w planie Oli Wf sąsiadował z basenem, a potem przez cały tydzień rzadnego ruchu - szkoła bierze udział we wszystkich możliwych akcjach - szkoła z klasą, itd. ale jednym słowem brak gospodarza, właściciela, kogoś kto czułby się za to wszystko odpowiedzialny, choć dużo jest ludzi dobrej woli.
        Jaś i Małgosia chodzą do szkoły gdzie wraz z wzrastającą ilością dzieci z jednaj rodziny maleje czesne. A że w dzieci akurat nasza rodzina jest bogata... No nic, najwyżej samochodu dorobimy się o te n lat później.
        Ciekawe Jola, że tak różne charaktery są u Marka i Anki, ciekawe co z Madzi wyrośnie. Moje dzieci też różnią się baaaaardzo.
        kiedyś po białej szkole (wyjazd zimowy z klasą) śmiałam się z mężem, że pewnie znajdę to co zapakowałam tydzień wcześniej do jedzenia. Tak, oczywiście był banan w stanie rozkładu, blee.
        Agnieszko, kochana, dzielna mamo!!! Oj nieraz miała takie chwile i myślałam sobie, chciałaś kobieto, a teraz się łamiesz. Ta ilość rzeczy która zbiera się do układania, prania, syzyfowa ilość, te psychiczne przeciążenia. Ale ja wiem i Ty wiesz, że to nasze wymarzone..., dlaczego takie ciężkie, nie wiem. Ale wstaje nowy dzien, Szymuś się uśmiechnie i... (tylko dlaczego Jaś z Małgosią akurat wtedy walą się po głowach, no dlaczego - u mnie bynajmniej nie przebierają ostatnio w środkachwink. Wiesz, że bez tego byłybyśmy bardzo nieszczęśliwesmile) Pisz, pisz wtedy kiedy masz już dość, ponarzekamy sobie razemsmile
        Dziewczyny, wszelkie słowa wsparcia dla Ewy zbiorę w jeden list i wyślę, łatwiej jej będzie przeczytać, niż na forum, czas jej się bardzo skurczył...sad((
        Trzymajcie się, miłego dnia Jola
        • agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 10.09.04, 15:44
          Jolu, bardzo Ci dziękuję, oczywiście ujęłaś w słowa to wszystko, co mnie
          bolało...

          bardzo mocno uściskaj Ewę i Zosię - wirtualnie, ale jednak...
          • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 10.09.04, 22:37
            a poza tym Agnieszko, jesteś w ciąży, Twój organizm pracuje, jakby wchodził dodatkowo na Giewont + jeszcze problemy Twoje i całej pozostałej czwórki domowników, ot zycie...smile
            dużo siłysmile)
            • ewa057 Re: Wiadomosc dla Ewy (Akve) 11.09.04, 13:12
              Wiem co czujesz i jak boli cie serce z powodu choroby dziecka.Ja przezywalam to
              kilka razy z moim Mackiem (teraz 12 lat). Zaczelo sie 1 rok 8m operacja na
              jelita.Było bardzo zle.Modlilam sie i wierzylam ze bedzie dobrze.Po 4
              tygodniach wrocilismy do domu.Pozniej choroba zakazna rozyczka i swinka
              jednoczesnie.Powiklania i zapalenie opon mozgowych plus zapalenie pluc.
              Nastepna to wyciecie migdalka trzeciego podciecie bocznych powiklania krowtok
              wewnetrzny.Potem transfuzja krwi itd.teraz czeka go jeszcze jedna operacja ale
              to kosmetyka .Przewrocil sie i szwy w brzuszku mu poscily i trzeba podlozyc
              siatke zeby bylo dobrze.
              EWO jedno co to wiara w dobro ,a bedzie napewno dobrze. Male dzieci mahja silny
              organizm .Ale ty tez nie mozesz sie zalamywac bo maluszek wyzdrowieje i mama
              musi byc silna. Bedzie wszystko dobrze. Pozdrawiam i caluje .Pa
              • jol5.po wiadomości od Ewy (idzie ku lepszemu:) 11.09.04, 15:03
                Ewa, przesyłam Twój list Ewie (pamiętam jak mi kiedyś pisałaś o tych chorobach Maćka brr, dobrze, że już wszystko za Tobą) i wklejam list od Ewy

                "Jesteście kochane!
                I nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy!
                Czuje się taka odrealmniona, wlasny dom jest jakis obcy i na chwilę.Ale dobre słowo jest jak balsam smile
                Z Zosia troche lepiej:zrobiła sie wesoła i dobrze je.To dobry znak.Coraz lepiej radzi sobie z kaszlem, "nauczyla " sie kaszleć.
                Ale jeszcze długo każde kaszlnięcie będzie nas podrywać na równe nogi.Nie spałam przy niej całymi nocami, mimo,że kupiliśmy monitor oddechu,że "czuwał"( szpital nie dysponuje czymś takim , poza kardiomonitorem na intensywnej terapii).
                Niestety teraz kolej na mnie sadJestem chora na całego:temperarura, katar , kaszel, bóle miesniowe...Mam dość sad
                Najgorsze,ze Zosia może sie zarazić i spędzimy kolejne tygodnie w szpitalu.A musze z nią być, bo karmię.
                Dzisiaj po raz pierwszy od 3 tygodni spałam w domu.Byłam tak wykończona,ze mąż przyjechał do szpitala nocować z Zosią.
                Ale to taki średni pomysł:umieram z niepokoju o Mała i zamiast sie wyspać...Lepiej nie mówić.I jeszcze odciąganie pokarmu...przez pół nocy.
                Zeby tego było mało: to na koklusz choruja wszystkie dzieci.Najgorzej 3-letni Julek.Jest po antybiotyku,ale ostre objawy nie ustepuja.
                Co noc budzi sie z kaszlem wielokrotnie i wymiotuje.Jest taki biedny, wychudzony i bez mamy.
                Juz nie wiem co z tym robić.
                Chyba dziś zabiorę go ze soba do szpitala i moze tam coś powiedzą, bo dziecko po prostu wyniszcza ta choroba!
                Może znacie jakies sposoby "babciowe", niekonwencjonalne juz sama nie wiem jakie byle pomogły Julciowi.
                Pozdrawiam Was wszystkie gorąco."
                Ewa
                • agnjan Re: wiadomości od Ewy (idzie ku lepszemu:) 11.09.04, 18:33
                  ewuniu, nie wiem, jak sobie radzić z kokluszem - Jasiowi z podejrzeniem
                  kokluszu dano antybiotyk, okazało się jednak, że to był silny atak alergii -
                  chyba pisałam o tym na początku wakacji... ale ściskam Was mocno - będzie
                  dobrze, zobaczysz!!!! Mocno, mocno trzymamy kciuki, niedługo będziecie to
                  wspominac, jak koszmarny sen...

                  A my zostaliśmy z Szymkiem we dwójkę (w zasadzie z dzidziusiem we trójkę) -
                  reszta pojechała w góry i bawi się świetnie (o czym donoszą SMS-ami). A mnie
                  okropnie smutno bez nich, choć staram się robić sobie same przyjemności.
                  Szymek grzeczniutki w charakterze jedynaka, ładnie pospał po obiedzie, trochę
                  sobie tylko piszczy i krzyczy (widocznie za cicho mu w domu samemu :-
                  )))))))))). Żałuję, że z nimi nie pojechałam, choć oczywicie to niewykonalne
                  było... Okropnie mi się tęskni, a najgorszy oczywiście będzie wieczór...
                  obłożyłam się książkami, zaraz może wskoczymy do wanny smile Już jutro wracają :-
                  ))))))

                  A w poniedziałek rano trzymajcie za nas kciuki - mamy wreszcie ostateczną
                  rozprawę adopcyjną Szymka. Bardzo bym nie chciała, żeby było widać ciążę (żeby
                  nie tłumaczyć sędzi, jak to możliwe, że mieliśmy zaświadczenie, że dzieci mieć
                  kategorycznie nie możemy, a teraz możemy - takie tłumaczenie, że się nie jest
                  wielbłądem, a czwórka dzieci to nie dopust boży...), już sobie naszykowałam
                  spodnium i szeroką bluzkę (spodnie na gumkę do włósów - hehehe), i, jak to
                  mawia mój mąż "nie wyglądam, że jestem w ciąży, tylko że jestem strasznie
                  gruba" smile))))))) No a z tego się tłumaczyć mam nadzieję nie będę musiała smile))

                  W każym razie Szymek za nieco ponad 3 tygodnie będzie już zupełnie sam, a my
                  odetchniemy, wyrobimy mu akt urodzenia i wreszcie będziemy spać spokojnie smile
                  • jol5.po Re: wiadomości od Ewy (idzie ku lepszemu:) 12.09.04, 08:27
                    trzymam mocno kciukismile))
                    • jola.wie agnjan 12.09.04, 09:12
                      ja też trzymam, MOCNO!
                      • jol5.po dzieci chorują 13.09.04, 11:17
                        Kasia, co się stało - na gg. opis: Mikołaj chory
                        sad((
                        • joanka741 Re: dzieci chorują 13.09.04, 16:37
                          Podaje nr swojego gg i zapraszam mamy do klikania czasem samemu(o ile jesteśmy
                          same) smutno i trudno.
                          Czytam wasze posty o chorych maluszkach i mysle że ja jestem zdenerwowana bo
                          troszke katarku moje maluchy mają ,a tu szpitale i takie przejścia
                          brrrrr,nikomu nie zycze.
                          Pozdrawiam serdecznie i napiszcie czasem cossmile
                          • jola.wie zaraza, czy co? :-( 13.09.04, 20:11
                            Marek cztery dni przeleżał z gorączką i megazapaleniem zatok, jutro idzie do
                            szkoły, ale wymienia się z Anią, która dzisiaj wróciła juz chora. W domu
                            wolałabym Marka niż Anię, bo sama od wczoraj leżę w dreszczach z gorączką, a
                            głowę mi rozrywa, ale wyboru to raczej nie mam. Dzisiaj już doszły oskrzela. W
                            napięciu czekam, co mała Madzia na to wszystko. Znajoma z sąsiedniego miasta
                            mówi, ze wsród jej znajomych epidemia. Do jasnej cholery! Choć to nic w
                            porównaniu z przejściami Ewki.
                            gg 938935
                            • agnjan uwaga - poprawiam humory :-) 13.09.04, 22:03
                              dzisiaj odbyła sie nasze (w końcu!!!) rozprawa o przysposobienie Szymka smile
                              pierwsza cudowna wiadomość - jest prawnie, legalnie nasz i nikt nam go nie
                              odbierze - lalalalala smile druga dobra wiadomość - sędzia NIE ZAUWAŻYŁA że
                              jestm w ciąży i nie musiałam się tłumaczyć (co byłoby o tyle trudniejsze, że
                              w "referacie" czyli sprawozdaniu ze sprawy powiedziała "wnioskodawcy posiadają
                              orzeczenie lekarskie, iż więcej biologicznych dzieci mieć nie mogą" -
                              faktycznie takie zaświadczenia posiadamy - hehehehehe) smile

                              całuję wszystkie chorowitki mocno, mocno - cmoooook; my jutro jedziemy
                              podglądać nasze najmłodsze dziecko, może nawet okaże się, czy to facecik tam
                              pływa czy kobietka smile
                              • jol5.po Re: uwaga - poprawiam humory :-) 13.09.04, 23:18
                                o rany, jak faaaaaaajnie. Gratuluję Mamo Agnieszko i Tato ze wszystkimi prawami do swojego Synka Szymusia, z wszelkimi prawami do rodzeństwa, którym jest Jaś i Małgosia, no i Maluszka, ale jestem ciekawa, co Ty tam masz Agnieszka pod sercem smile)).
                                Hmmm, chorób więc na watku ci u nas dostatek, no, no. Co to się dzieje. Do nas jeszcze nie dotarło - choć podejrzana sprawa, wszystko poniżej 11 roku życia leżało w łóżkach około 21.30, nie normalna to ci u nas w domu sprawa. Chorzy jacyś czy co. Wszystko starsze od mnie (znaczy się mąż) wyjechało i sama jak palec siedzę sobie, cisza, spokój. Tylko ja i bałagan.
                                Tylko, że ja sama oznacza też, że sama musze zawieść dzieci do szkoły na 8.15 z maluchami, chyba więc czas spać - juz się boję tego jutra.
                                Joanko - gdzieś chyba na 1 stronie jest LISTA - taki post, gdzie wszystkie adresy, ale zaraz niżej i nr. gg są. Zestawię jej jeszcze raz w najbliższym czasie.
                                Jola, Ty mocna babko, nie daj się, no co Ty
                                Dobrej nocy, zdrowia
                                Jolasmile
                                (gg 8347085)
                              • barbamama Re: uwaga - poprawiam humory :-) 14.09.04, 08:16
                                Agnieszka !!!!!!!!! Super wiadomość!!!!!! Trzymałam kciuki wzorowo. Usciski i
                                buziaczki dla Waszej całej trójeczki, pogłaskania dla brzuszkasmile
                              • joanka741 Re: uwaga - poprawiam humory :-) 14.09.04, 20:11
                                Gratuluje syneczka i oczywiście całej reszty również,fajnie że sa ludzie którzy
                                maja szerokie serca smile)))
                        • maruda13 Re: dzieci chorują 14.09.04, 07:31
                          Dziś u mnie wszyscy Panowie w łóżku sad przywlekli jakieś choróbsko z
                          przedszkola, zaczęło się niewinnie a dziś wszyscy leżą. Najbardziej mi Misia
                          szkoda - najbardziej sie męczy, każda próba śmiechu kończy się atakiem kaszlu,
                          pomijając karmienie jak nos cały zapchany sad Musi leżeć na poduszce żeby ten
                          katar tak nie dokuczał a pilnować go trzeba - zaraz po położeniu przewraca się
                          na brzuch i może się udusić w poduszce. Strach go gdziekolwiek samego zostawić
                          zaraz "łazi".
                          Gratuluję Agnieszce i cieszę się razem z Wami.
                          • barbamama Re: dzieci chorują 14.09.04, 08:35
                            Chciałoby sie napisac buuuuuuuu bo moje też chore ale po przeczytaniu postu
                            Agnieszki ze Szymek ich i tylko ich nie moge sie smucicsmile

                            Maciej dzis już nie idzie do żłoba bo 38,3 + megakatar, dziewczynki poszły
                            jeszcze do przedszkola ale tez juz kataralnesad dzis ok 18 bedziemy w
                            przychodni, a jutro w przedszkolu impreza z okazji powitania po wakacjach i
                            przedstawienie sad
                            Moje Maluchy super- fantastyczna grupa, chodzi ich 17- ścioro, juz nie płaczą,
                            sporadycznie, mam czwórkę takich przytulanek 2,5-letnich- przyjete warunkowo
                            przez szefową- całkiem nieźle sobie radzą.
                            Mam bardzo duży problem z Zunią, ma nadwrażliwośc dotykowa i mamy wrażenie że
                            wszystko sie nasila: kapcie ma dwa nr za duże jeszcze jej ciasno, włosy obciete
                            bo gumki tez uciskały, spodnie tylko w gumke i to takie co pod brzuch zjeżdzją,
                            podkoszulki uwieraja, wszedzie metki poobcinanne a i tak jest codziennie
                            awantura o ubieranie się zarówno w domu jak i w przedszkolu. Ehh słyszałam o
                            terapii szczotkowania wiecie cos nt???

                            Ewunia jak tam Zosieńka i chłopcy,napisz jeszcze bo codzień w domu myslimy o
                            Was i o tym żeby zdrówko biegiem wróciło!!!!

                            Pozdrawiamw Was jęcząc bo Maciej gryzie mnie po rakach- dodatkowo mamy
                            ząbkowanie - górne czwórki

                            Jolu dzieki wielkie za zdjęcia, nareszcie mołam popatrzeć na cała piateczkę,
                            małe dziewczyneczki jak moja Zuzieńka - słodkie takie, starzaki niech przynosza
                            tylko szóstki, buziaczki dla Michałkasmile
                          • ada16 Chorujemy... 14.09.04, 08:49
                            U nas wszyscy przeziębieni, dodatkowo Kubę straszliwie wysypała alergia nie
                            wiem po czym.
                            A teraz o mądrości starszych dzieci:
                            Mały ( 1 rok)został pod opieką Dużego ( lat 17). Duży od godz. 16 do 21 nie
                            pomyślał, że trzeba Małemu dać jeść ( mimo przygotowanej butelki,
                            telefonicznego kontaktu itp). Położył go na głodniaka.
                            My wyszliśmy na godzinkę z domu , a wróciliśmy po 4. Nasz samochód....
                            • jola.wie Re: Chorujemy... 14.09.04, 09:45
                              Agnieszko, tak się cieszę, dołaczam się do gratulacji! Tak sobie o Was myślałam
                              wczoraj, czy się wszystko udało i czy nikt się nie czepiał twojej, hm smile))
                              otyłości!
                              Nadwrażliwość dotykowa: co to jest ta metoda szczotkowania? Jakies masaże? U
                              nas (Anka) od zawsze był ten problem, bo jest dotknięta atopią skórną, to
                              znaczy jest uczulona na nie wiadomo co i ma permanentny tzw.wyprysk atopowy w
                              charakterystycznych miejscach, na który działają skutecznie jedynie silne
                              sterydy. Czasem po nie sięgamy, bo ten wyprysk to nieustający świąd, chcemy
                              Ankę choć na chwilę od tego uwolnić. Zawsze myślałam, że jej niechęć do
                              skarpetek, majtek, czapek, fryzur, metki zawsze wycinam, ale ją drażniły nawet
                              szwy w odzieży - to z powodu tego świądu! Tymczasem miała może oprócz świądu
                              jakąś ogólną nadwrażliwość? Teraz jest w dużej mierze lepiej, choć jak jej coś
                              nie pasuje, to zdziera to z siebie i za nic nie założy! Ale nie ma mowy o
                              żadnym szczotkowaniu, ze skórą atopową trzeba się obchodzić bardzo delikatnie -
                              nie powinno się jej nawet pocierać ręcznikiem. Oto jakie genowe mutacje
                              zgotowała nam cywilizacja - a dziecka tak żal!!!
                              Tak, chorujemy dalej. W nocy Madzia dostała wstrętnego kataru, jak jej zejdzie
                              niżej pewnie zacznie kaszleć. Takie dziecko od razu wpada w panikę, nie może
                              oddychac noskiem, a nie ma innego pomysłu na oddychanie... Zdecydowałam się
                              ściągać gruchą o 4.00 ryzykując dziki wrzask, dało to niewielką ulgę i na
                              chwilę, więc zakropliłam krople w nosek i przespała 3 godz. Druga nocka z rzędu
                              na nogach...sad((
                              Ada16 smile)), czy Mały się nie upominał? Był już tak słaby, że się dał położyć
                              na głodniaka?
                              Joanka, był wczoraj program z Pospieszalskim o podziałach w szkole. Widziałaś
                              może? Ja obejrzałam pierwszą część, ale argumenty były tak różne, ze nie
                              zdążyłam wyrobić sobie poglądu. Nadal nie wiem, co bym zrobiła jako rodzic.
                              Zaczęłam się tylko zastanawiać, czy skoro Anka chodzi do klasy "B", to może to
                              jest ta "gorsza" klasa? Bo w klasie "A" znalazła się jej koleżanka z zerówki,
                              córeczka znanego lekarza... Nasz tata niby też jest medykiem, ale nie tak
                              znanym, za to zna się z dyrektorką szkoły - chybaby nie zrobiła mu "świństwa"?
                              Ale Ala jest jedynaczką, a u nas troje dzieci....smile)) Wpadam w błędne koło,
                              ale właśnie sobie uświadomiłam, ze do tej klasy chodzi mało rozgarnięta Natalia
                              i Dżastin (tak ma na imię) - ten to już drugi rok do pierwszej klasy... W
                              dodatku w tej klasie jest więcej dzieci niż w klasie "A"... (wszystko powyższe
                              to takie prowokacyjne brednie smile))
                              pozdrawiam serdecznie!
                              pa
                              • ada16 Re: Chorujemy... 14.09.04, 10:43
                                Chyba nie bardzo się upominał.
                                Najbardziej złosci mnie fakt, że o własny brzuch Duży zadbał ( wrąbał pół
                                blachy szarlotki).
                                • jola.wie Re: Chorujemy... 14.09.04, 11:34
                                  Wiesz, ada, oni w tym wieku nie myślą, to czysty instynkt. Mój syn do obiadu
                                  bierze widelec tylko dla siebie, zamiast podać wszystkim. Co chwilę cos z
                                  lodówki wymiata, wiecznie głodny, a jak ma się z kimś podzielić to widze w jego
                                  oczach pytajniki głodu, więc nie narażamy go na takie stresy smile))(jakimś cudem
                                  pozostaje wciąż chudy), chociaz z kolei Anka ma taką manierę, ze cokolwiek
                                  zobaczy, że Marek je, ona zaraz chce to samo (a najpierw chce spróbować, on jej
                                  nie chce dac spróbować, wariactwo). Tak, że w powyższym kontekście zdziwiłabym
                                  się bardzo, gdyby mój syn w kwestii nakarmienia pomyślał o kimś innym...
                                  Poradziłabym nam jakieś zwierzątko do opieki, ale przecież własnie małe dzieci
                                  są świetnymi egzemplarzami treningowymi w tym zakresie (zdawać by się mogło). U
                                  nas zresztą zwierzątka wykluczone - alergie.
                                  Ech, życie...smile)
                                  Ja tam chyba tracę kontakt z dziećmi: Anka posżła do swojego pokoju i zamknęła
                                  drzwi, no więc ja za nią "czemu zamykasz drzwi, przeciez jesteśmy tylko we
                                  dwie, nikt ci nie będzie przeszkadzał", a ona "ja się bawię", "no to możemy się
                                  pobawić razem", a ona "ale to są brutalne zabawy" (!?), jeszcze z niej nie
                                  wydusiłam na czym polegają te "brutalne zabawy", ale nie popuszczę, na razie
                                  dowiedziałam się tylko, że "razem to my możemy najwyżej porysować". No i masz
                                  babo placek! Co ja teraz mam zrobić?!
                                  • agnjan jeszcze jedna dobra wiadomość :-) 14.09.04, 22:41
                                    w moim brzuszku pływa sobie........






                                    Martusia smile

                                    także dla nas to tydzień BARDZO DOBRYCH wiadomości - w poniedziałek, że mamy
                                    juz na pewno i legalnie synka, we wtorek, że mamy (prawdopodobnie, kto by tam
                                    wierzył temu szaremu filmowi z zarysami krągłości i wybrzuszeń - hihihihihi)
                                    córeczkę smile

                                    równowaga zatem w rodzinie zachowana 3+3 smile

                                    acha - zdrowa pozostaje Martusia i nasz tatuś, reszta okropnie katarzy i spać
                                    nie może sad(( z zapchanymi nosami...
                                    • olioliwa Re: jeszcze jedna dobra wiadomość :-) 14.09.04, 22:45
                                      agnjan napisała:

                                      > w moim brzuszku pływa sobie........
                                      >
                                      > gratulacje, ale Wam się poszczęściło, ja też chciałam mieć dwie córeczki...
                                      no i jeszcze zaległe gratulacje z Szymka , pa dobranoc
                                      Ola
                                      >
                                      >
                                      >
                                      >
                                      > Martusia smile
                                      >
                                      > także dla nas to tydzień BARDZO DOBRYCH wiadomości - w poniedziałek, że mamy
                                      > juz na pewno i legalnie synka, we wtorek, że mamy (prawdopodobnie, kto by tam
                                      > wierzył temu szaremu filmowi z zarysami krągłości i wybrzuszeń - hihihihihi)
                                      > córeczkę smile
                                      >
                                      > równowaga zatem w rodzinie zachowana 3+3 smile
                                      >
                                      > acha - zdrowa pozostaje Martusia i nasz tatuś, reszta okropnie katarzy i spać
                                      > nie może sad(( z zapchanymi nosami...
                                      • olioliwa Re: jeszcze jedna dobra wiadomość :-) 14.09.04, 22:47
                                        oj coś mi się wbiło odpowiedz cytując a nie odpowiedz na list przez pomyłkę i
                                        tak już poleciało, sorki
                                        już kończę na dziś , obiecuję
                                        Ola
                                    • joanka741 Re: jeszcze jedna dobra wiadomość :-) 16.09.04, 07:21
                                      bardzo bardzo gratuluje córeczki w brzuszkusmile)),niech rośnie zdrowo,na pewno
                                      jest superowasmile).Aj zazdroszcze tego ze masz w brzuszku dzidzie,to jest cudowne
                                      uczucie,(chciałabym tak jeszcze raz chociażsmile) pozdrawiam serdecznie cała
                                      rodzinke.Melasek ma dopiero 6 msc,jest taka słodka a mi sie marzy nastepna
                                      dzidziasmile),tylko czy nie brak czasu dla innych???Jolu jak to jest z 5 ???
                                      Ja bym chciala z dziecmi wyszywac lepić solne ciasto tylko kiedy??,albo ja juz
                                      padam albo one juz śpiąsmile.Pocieszm sie ze teraz trzeba kozystac z pogody i na
                                      polko wychodzić,w zimie będziemy nadrabiać zaległości w pracach recznychsmile.Czy
                                      robicie z dziecmi dużo takich robotek gdzie musicie sie angazować fizycznie
                                      (chodzi mi o konieczna obecność dorosłego przy zabawie?),bo ja tak srednio,wole
                                      im coś zorganizować żeby same sie bawiły a ja wtedy
                                      gotuje ,sprzatamsmile).Opowiedzcie !!!!!!!!!!!!!
                                  • olioliwa wywiadówki 14.09.04, 22:43
                                    mamy trzy dni wywiadówek,nazwa śmieszna archaiczna chyba już wyszła
                                    wczoraj Jacek był u Mieszka w przedszkolu, wszystko skrzętnie ponotowane- to
                                    jego inauguracja w tej dziedzinie( specjalnie się zwolnił z pracy na tą okazję)
                                    ja dzisiaj u Matiego odsiedziałam bite 2 godziny ( pani recytowała regulaminy,
                                    wytyczne itp itd, jakby nie wystarczyło dać do wglądu )
                                    a ze było to pierwsze spotkanko z tą wychowawcazynią, I klasa i to hokejowa to
                                    byłam ciekawa co trener dorzuci i tak to sie wtopiłam na całe popołudnie
                                    Jaśminy spotkanko przeleciało mi w międzyczasie bo krótkie zapewne , choć to VI
                                    klasa i może pani o testach nawijała, nie dowiem się bo mnie to ominęło
                                    Kuba już w gimnazjum i na szczeście ma jutro spędzik więc trza będzie odfajkować
                                    a'propos podziałów to miałam z zeszłego Mateuszowego szkolno-zerówkowego roku
                                    takie oto wrażenia
                                    były 3 zerówki ( w naszej sportowej szkółce) łyżwiarska, hokejowa i zwykła
                                    więc Matiego do tej zwykłej, bo nie myśleliśmy o uprawianiu przez niego sportu
                                    rok temu
                                    klasa 15 osobowa się okazała, pani też miła niczego sobie
                                    i tak spędzili rok bez wzlotów i upadków
                                    niepocieszona byłam tym ..bez wzlotów.. bo klasa okazała się w przewadze mierna
                                    + kilkoro dzieci tzw fundacyjnych ( z rodzinnego domu dziecka ) i pani nie
                                    znalazła sposobu na resztę
                                    dzieciaki generalnie równały jedynie w dół , bo nie stawiano im poprzeczki
                                    starszaki przeszły zerówkę + dwie klasy w społecznych szkołach - teatrzyki,
                                    konkursy plastyczne, odyseja umysłu i cała masa zajęć stymulujących na różnych
                                    płaszczyznach więc miałam przykład jak wiele można zrobić z każdym dzieckiem ,
                                    bo w każdym drzemie potencjał
                                    pytanie na ile takie stanie w miejscu dla 6 latka nie jest uwstecznianiem sie
                                    posłaliśmy Matiego do sportowej klasy bo tu widzę zainteresowanie ze strony
                                    rodziców dziećmi ,są dzieci nie koniecznie bogate ale nie są zaniedbane
                                    a to nie może być w dominacji jak to było w zerówce Matiego bo jest z krzywda
                                    dla dziecka
                                    nie widzę działania celowego ze strony dyrekcji aby tworzyli klasy lepsze i
                                    gorsze ale jeśli się tak dzieje przypadkowo to samemu trzeba działać
                                    Kuba z Jaśminą chodzili w tej sportówce do klas ogólnych o profilu turystycznym
                                    co daje szanse zostanie w gimnazjum w tym samym budynku ale pod warunkiem
                                    wysokiej średniej i uczestnictwa w rajdach ( marszach na orientację)
                                    bardzo się w to zaangażowali i Kuba już trafił do gimnazjum, klasę ma na
                                    wysokim poziomie ocen więc będzie równał w górę (co mnie cieszy bo 6 klasa była
                                    z tych co słabsi w przewadze)
                                    mnie cieszy że lubią tą szkołę bo się w niej coś dzieje i mają kumpli z
                                    podwórka co w przypadku społecznych klas było nierealne
                                    ale sama uczyłam w społecznej i moje zaangażowanie w dzieciaki szkolne było
                                    większe niż w swoje własne - zrezygnowałam
                                    Jolu, twoje zdjęcia się rozproszyły na setki literek i cyferek
                                    Barba, dzięki za zajawki z wakacji, dużo słoneczka z nich bije
                                    moje wypociny z koników są marne bo aparat odmawiał posłuszeństwa a pogoda też
                                    raczej nie była fotograficzna
                                    wszystkim rodzinkom niech choróbska uciekają jak najdalej i na jak najdłużej
                                    Ola
                                    • jola.wie do dobrej wiadomości :-) 15.09.04, 09:20
                                      Agnjan, czuję razem z tobą to łaskotanie radości na wieść o córeczce!!!
                                      Teraz jak byłam w ciązy to zupełnienie mogłam sobie "wyobrazić" płci tego
                                      dziecka (dosyć to było dziwne, wszyscy się dopytywali "ale jak czujesz?", a
                                      mnie płeć była obojętna, przecież miałam po jednym z każdej), bardzo długo nie
                                      mogłam, bo bardzo długo usg nie umiało stwierdzić kto zacz. Dopiero w ósmym
                                      miesiącu, kiedy byłam już "nastawiona" na synka (chyba na zasadzie odmiany
                                      synek-córka-synek i trochę mąż mi "wmówił tego synka w brzuch"), okazało się że
                                      to dziewczynka. I popłakałam się ze szczęścia. Zawsze kiedy na nią spoglądam
                                      (choć np. w nocy trudno mówić o spoglądaniu smile),czuję to łaskotanie radości,
                                      wygląda na to ze bardzo chciałam mieć drugą córeczkę smile))
                                      Bardzo się cieszę razem z Tobą!
                                      • jol5.po Re: do dobrej wiadomości :-) 15.09.04, 12:12
                                        teraz tylko krótko, bo naprodukowałam, się na wielodzietnych (forum na prywatnych), czas mija, ja dopiero się zbieram do nowego dnia, ale cieszę się, że zdrowiejecie, bo poznaję po stylu pisania - Jola do njśmniejszejszych typuję tym razem zdanie o Dżastinie. Moja Małgosia też trafiłą do klasy "b" - ja chodziłam do "a", mąż, Ola Jaś, a ona tak od razu do "b", po przeczytaniu waszych przemyśleń zaczęło mnie to zastanawiaćwink
                                        MARTUSIU!!! Pozdrawia Cię ciocia Jola z Wrocławiasmile)))))
                                        • jol5.po Re: do dobrej wiadomości :-) 15.09.04, 12:14
                                          Aduś, może ta alergia, to na brak jedzenia, które duży zafundował małemu????
                                          • agnjan Re: do dobrej wiadomości :-) 15.09.04, 21:41
                                            Martusia kopnięciem wyraża swoje zadowolenie (tak myślę??? smile))

                                            a ja dzisiaj po zebraniu rady rodziców i smutno mi: kółek zainteresowań będzie
                                            mniej, angielskiego w klasach 1-3 nadal nie będzie, SKS-u będzie mniej...
                                            przerwa obiadowa 15 minut (?!?! umiecie zjeść dwudaniowy obiad w 15 minut?! a
                                            właściwie w 12 o ile w trzy minuty dobiegniecie z klasy do klasy); gmina, albo
                                            nie wiem kto dała mniej kasy na tzw. godziny miejskie i dlatego tych wszystkich
                                            zajęć mniej...

                                            jak to dobrze, że ze wzgledu na maluchy będę więcej w domu i będę mogła coś
                                            Jasiowi zaproponować zamiast komputera i telewizji wciąż... ależ to smutne...
                                            chyba zacznę zbierać na społeczne gimnazjum...

                                            są nowe zdjęcia na naszej stronie z wyprawy starszaków z tatą w góry - same
                                            zobaczcie: www.agna01.neostrada.pl
                                            • jola.wie "brutalne zabawy" :-))) 16.09.04, 09:47
                                              Termin ten okazał się nieporozumieniem, wydusiłam wreszcie o co chodzi i z
                                              grubsza wygląda to tak, że kocica rodzi dwa kotki, które potem lalka o
                                              wdzięcznym imieniu Kejt Rajan zabiera ze soba w trase koncertową.... Uff,
                                              ulżyło mi! smile)) Uwielbiam te fantazje w używaniu "dorosłych" słów, typu
                                              własnie "brutalny", czy "poniekąd", albo "konsekwencje". Anka jako bardzo
                                              malutka dziewczynka wymyśliła kiedyś (bo była zła na tatę): "wieś cio mama? Poś-
                                              tanowiłam (!), zie tatuś jeśt gupi!". Dziewczyny pracujące z dziećmi, wy to
                                              musicie mieć czasem niezły ubaw, co?
                                            • jol5.po Re: do dobrej wiadomości :-) 16.09.04, 10:12
                                              UWAGA - 6 postów wyżej jest nowy post Joanki, napisany dziś rano, co by nie umknął zostawiam informację
                                              Wiesz Agnieszko, moja Ola miała w zeszłym roku też 15 minutowe przerwy, te najdłuższe, na których miała zjeść obiad, a wczesniej wystać ten obiad w kolejce, bo oczywiście przez te 15 minut jadła cała szkołą. Kończyło się to najczęsciej spóźnieniami na lekcję. Do tego inne przerwy były krótsze, dzieci nie miały czasu się wyszumieć, co odbijało się potem na ich dyscyplinie w czasie lekcji, szczególnie u chopców.
                                              Nawet nie wiem, czy dokładnie tak samo jest w tym roku, bo nie zapytałam się Oli, ale ona już jest na tyle duża, że sobie tak czy siak teraz z tym poradzi.
                                              Widziałam zdjęcia, ale fajny rajd miała Twoje starszaki z tatem. Pogoda super, fajne górki, fajnie.
                                              Aniu (bietko) a co u Ciebie - Ty też podglądałaś już może swojego dzidziusia??
                                              Olu, czy wszystkie zdjęcia nie przesłały się, czy tylko te z wyprawy kajakowej???
                                              Ada, może alergia u Kubusia na grzyby. Okazuje się, ze akurat teraz pylą. Moja Ola chodzi i narzeka na swędzenie oczu i nosa, wychodziłoby, że chyba na te grzyby ma uczulenie.
                                              Barba u mojego Michałka też idą ząbki, górne jedynki i dwójki - widzę, że coś tam się przebija, oczywiście atrakcje nocne w postaci budzenia zapewnione (dziś 3 razy + 2 razy Agnieszka).
                                              17 maluszków to dużo, no, no, dzielna jesteśsmile A jak Maciuś znosi żłobek??
                                              Jola czy już wiasdomo co znaczy lo określenie "brutalne zabawy" i co z grupą ćwiczeniową, udało się ją zorganizować, czy nie???
                                              No i Joanko - Ty zadałas najwięcej pytań, to odpowiedź dla Ciebie zostawiłam sobie na koniecsmile
                                              Czasu nie ma siły jest mniej, jak jest więcej dzieci, ale też nie jest to tak zgodnie z logiką - 2 dzieci o 2 razy więcej czasu, 3 o 3 razy więcej, bo dzieci rosną potrzebują innego kontaktu, zresztą sama wiesz smile
                                              U mnie cała grupa starszaków jest w szkole, a do 16 jestem w domu tylko z dwójką, więc znowu ten czas dziele tylko na 2. Potem dopiero na 5, ale wtedy najczęscie małgosia organizuje jakaś zabawę z Agnieszką, bo one się ostatnio kumplują, starsze odrabiają lekcje, a mały łazi. I tak się jakoś kręci.
                                              Myślisz o jeszcze jednym dzidziusiu?? To świetnie, zauważyłam u siebie, że to bardzo mobilizuje, kiedy były jakieś ciężkie chwile, mówiłam sobie - babo ty chcesz jeszcze jedno, więc musisz sobie teraz poradzić, bo potem bedzie jeszcze więcej zamieszaniasmile Powodzenia Joanko. Napisz jeszcze coś o Oliwce, pisałaś o Szczepanie (jak dzielnie stawał do rotwailerawink, Mela rosnie, a jaka jest Oliwka??
                                              Najwięcej prac ręcznych, domowych zajęć z dziećmi robiłam kiedy byłam w domu z trójką - 5 lat, 3 i roczne. Oglądalismy rano "Domowe przedszkole" tam były różne propozycje, mam też książki z serii "Każde dziecko to potrafi", dużo tam fajnych rzeczy do zrobienia. Malowali farbami,lepili z plasteliny, masa solna, zabawki na choinkę, piernieczki były. Potem dzieci poszły do szkoły przedszkola, było mniej czasu, a też dowodzenie takimi rzeczami przejeła Ola. I własciwie to dzisiaj ona, gdy nachodzi kogos ochota na prace ręczne organizuje te zajęcia. Agnieszka dopiero dorasta do takich zabaw, więc myślę, że niedługę będę musiała znowu zacząć zajmować się lepieniem ludzików z masy solnej. Na razie okres przejściowy, teraz kiedy ona zamie się samodzielną zabawą, to najczęsciej sprzątam, a ostatnio piszę na komputerzesmile
                                              Kasiu - jak tam z przedszkolem Mateusza?
                                              Pozdrawiam wszystkie babeczki Jolasmile
                                              • jol5.po Re: do dobrej wiadomości :-) 16.09.04, 10:19
                                                a, to "brytalne zabawy" się wyjaśniły w między czasie, to dobrze, że chodziło tylko o Keit Rajan, uff
                                                Gralismy kiedyś z dziećmi w "jedzie statek i wiezie towar na literę..." (zawsze gramy w to na przystankach i w tramwajach, bo to kanalizuje młodocianą energię). Litera była "b", pomysły się wyczerpały, a tu Jaś rzuca - bufon. Młodszy był wtedy, nie to co dzisiaj, mniej oczytany, zachwyciło mnie jego słownictwo, a on wyjaśnia: to bramkarz niemieckiwink
                                                • agnjan bufon :-) i brzuch :-( 16.09.04, 11:35
                                                  jola - hihihihihihi smile moje dzieci też czasem używają takich "trudnych" słów,
                                                  najczęściej robi to Małgosia i wymawia je z lubością a często bez zrozumienia :-
                                                  )

                                                  trochę dzisiaj boli mnie brzuch, może to skurcze BH, bo jakoś tak skurczowo,
                                                  wzięłam ostatnią nospę, chyba zaraz polecę do apteki po następne, a jak nie
                                                  przejdzie - zadzwonię po lekarza... no i przeraziłam się nie na żarty: a jakby
                                                  mnie zostawili w szpitalu?!? kto się zajmie resztą?!?
                                                  • jol5.po Re: bufon :-) i brzuch :-( 16.09.04, 11:52
                                                    Agnieszko, może to skurcze, dzidziuś już perzecież coraz większy, ale sprawdź koniecznie u lekarza. Lepiej trzymać rękę na pulsie.
                                                    Jak by co, zawsze jakoś się ułoży, ja okropnie bałam się jak to będzie, jak pójdę rodzić, jak tu w domu sobie poradzą, wyliczałam, w którym dniu tygodnia najkorzystniej iść do szpitala.
                                                    I ostatecznie okazało się, że na tydzień przed terminem muszę iść na badania i zostać w szpitalu, bo lekarz zapomniał zrobić krzywą cukrową, potem wyszło niekorzystnie i trzeba było to posprawdzać w szpitalu, siedziałam tam tydzień, a potem jeszcze 3 dni z maluszkiem, bo się urodził w trakcie owego sprawdzania. Wszyscy sobie tu jakoś poradzili, nie mart się,
                                                    jest opiekunka, starszaki sobie poradzą, mąż będzie dowodził - mam rację??
                                                    uważaj na siebie
                                                    Jola
                                                  • agnjan Re: bufon :-) i brzuch :-( 16.09.04, 14:15
                                                    masz rację jola, masz... lekarz kazał leżeć (?!?!), wzięłam nospę i poleguję -
                                                    na dywanie, Szymek łazi po mnie i mnie obślinia smile a starszaki odebrała ze
                                                    szkoły babcia i teraz odwiozła Małgosię do szkoły muzycznej...

                                                    mam nadzieję, że to był tylko straszak i się nie powtórzy, no i że Szymek
                                                    pójdzie sobie jeszcze na godzinkę spać smile))
                                                  • jol5.po Re: bufon :-) i brzuch :-( 16.09.04, 16:39
                                                    lekarz widział i kazał nospę - to dobrze, to znaczy, że skurcze. Agnieszko poleguj sobie, DAJ SOBIE POMAGAĆ, dbaj teraz przede wszystkim o dzidziusia. Jakby co, to moje dświadczenie uczy, ze reszta rodzinki, nawet jak bedzie duża (liczbą) i mała (wiekiem, przynajmniej część - nie mówię przecież o mężuwink to sobie poradzi smile
                                                  • jol5.po Jola, widziałaś? 16.09.04, 16:49





                                                    acha Jola, widziałaś forum dla wielodzietnych na forach prywatnych, inne dziewczyny kojarzę, że już tam były, Ty chyba nie. Myślę, że spodobałoby Ci się
                                                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16714


















                                                  • jola.wie Re: Jola, widziałaś? 17.09.04, 10:46
                                                    Dzięki za linka, spędziłam tam przelotem ostatnie dwie godzinki, jestem trochę
                                                    skołowana, mam mnóstwo przemyśleń....
                                                    To z powodu braku czasu wiernie trzymam się dwóch-trzech watków i nie szukam,
                                                    dzięki za podpowiedź! A jeszcze w ciązy tak "szalałam" po forum.... w ciąży...
                                                    kiedy to było...?
    • barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 17.09.04, 10:41
      Maciejka zasnął- post wczesniej poszedł w eter- poprostu wyłaczył mi kompa na
      żywca sad
      Ze strachem w oczach czytam Wasze posty nt różnic pomiędzy klasami w szkołach,
      no co trzeba zwrócić uwagę?? pytać jakie sa kryteria przyjecia do
      poszczególnych klas??? nie chce mi się wierzyc ze w (niby cywilizowanych)
      czasach świadomie zaniza sie poziom klas zamiast podnosic dzieciom poprzeczki
      (choc po odrobince)Wybór szkoły czeka mnie lada dzień, Ala w zeróce
      przedszkolnej, szkoła rejonowa odpada na 100%, jak wybrać?? społeczne i
      niepubliczne też odpadają na 100%, kurna a na edziecku nie ma fora nt szkół sad

      Agnieszko leż spokojnie, słuchaj lekarza, my trzymamy kciuki, ile Wam jeszcze
      zostało??? Wczoraj całą rodzinką ogladalismy zdjęcia- suuper, jakie wrażenia
      mają strasze dzieci po takiej wyprawie z Tatą, mój narazie zabiera sam dzieci
      na ...zakupy- ja moge posprzatać smile
      Jolu które zeby Michałkowi rodzą się??? U nas dolne dwójki juz na miejscu
      czekamy na czwórki jedne i drugie, we wtorek byłam z dziecmi w przychodni- jest
      czysto tylko dowiedziałam sie ze cała gromada czwórek nam wychodzi, jednak dziś
      chyba pojde ponownie bo Maciej zaczał pokasływac, zobaczymy jak się to rozwinie
      do wczesnego popołudnia.
      Jolu masz wiesci od Ewy- jak Zosieńka i Julek?? Sa już w domu? Starsi chłopcy
      zdrowi???
      Lece po prysznic czeka póki Maciej śpi a potem do pracy, no i jeszcze mam
      naprawdę problem z Zukiem ale może to innym razem, najgorsze jest to że czuje
      się toatlnie bezradna i niweim jak mam Jej pomócsad
      • agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 17.09.04, 15:14
        czy wy też tak macie, że czytając post, wiecie, co chcecie odpowiedziec, a
        potem piszecie i... w połowie zapominacie co? czy to ciążowa głupota?

        barba - my się mamy rozsypac na początku stycznia, więc to jeszcze absolutnie
        nie czas, nawet na wcześniaka... dzisiaj cały dzień leżę, niania wzięła Szymka
        na spacer, odebrała dzieci...

        co do szkół: a skąd jesteś? nasze dzieci chodzą do naszej rejonowej szkoły i
        jestem póki co z nauczania początkowego baaaaardzo zadowolona, teraz Jasio
        zaczyna 4 klasę, to nie wiem, jak jest dalej, chyba nieco gorzej sad

        co do tej dyskryminacji to wiecie, ja mam mieszane uczucia; bo państwowa
        szkoła - OK, ale jeśli rodzice chcą dla dzieci coś więcej i to "coś" jest w
        granicach finansowych pomiędzy szkołą publiczną a prywatną (jednak taniej) to
        nie rozumiem, dlaczego nie!!!

        przykład: u nas w szkole język angielski zaczyna się w 4 klasie (czyli
        oficjalnie po 3 latach przerwy, bo w 90% państwowych przedszkoli angielski
        minimum w zerówce jest); w praktyce 80% dzieci uczy się przez te 3
        lata "jakoś" - prywatnie, z rodziną, etc. rodzice czasem chcieliby
        to "usankcjonować" i dopłacić nauczycielowi (albo wręcz zatrudnić) dla klasy
        np. 25 osobowej i "wpisać" taki prywatny angielski w plan lekcji (wychodzi o
        wiele taniej niż kursy, np. po kilka złotych od lekcji od dziecka!), szkoła za
        darmo daje salę; wystarczy, że jedna osoba się nie zgodzi i... klapa, bo
        DYSKRYMINACJA sad(((((((((((((((((((

        to samo z propozycją innego języka dla dzieci, informaytki etc.

        jakos mnie to wkurza... tym bardziej, że na takie cele możnaby poprosić o
        dofinansowanie z MOPS-u, z Rady Rodziców... a jest to chyba ważne dla dzieci!
        powiedzcie mi, czy to ja źle myślę? oczywiście nie awanturuję się, grzecznie
        tłumaczę, a potem się zamykam i dopłacam (niepotrzebne moim zdaniem) pieniądze
        na uczenie moich dzieci w domu czy na kursach...

        no i zbieram na społeczne gimnazjum, na prawdę zbieram - mam dosyć tej
        państwowej niemmozności ciągłej, ciągłego uzaleznienia etatami, kuratorium,
        gminą.... tam przynajmniej (w tym konkretnym gimnazjum, nie wiem, jak w
        innych, bo ogólnie jestem taką zadeklarowaną przeciwniczką prywatnych
        przedszkoli i podstawówek, a tu proszę, jak mi sie po doświadczeniach zmienia)
        dzieci mają dużo zajęć, małe klasy, świetne wyniki na egzaminach i potem
        maturach, wyjazdy... no sama nie wiem...
    • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 17.09.04, 17:52
      Jeśli chodzi o przedszkole i Mateuszka - po moich groźbach że go wypiszę jednak
      zdecydował sie na chodzenie i nie marudzi rano przy wstawaniu. Co prawda i tak i
      tak jest bardzo ciężko go wychowywać, nie bardzo wiem jak sobie z nim poradzić
      sad oczyma wyobraźni już widzę jego okres dojrzewania i mi się słabo robi
      zwłaszcza jak sobie przypomnę to co ja wyprawiałam sad ale nie wiem po prostu nie
      wiem co robić. Ma chłopak "charakterek"
      • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 17.09.04, 21:37
        Kasiu, jak Cię Mateusz zdenerwuje, to coś kalorycznego i od razu lepiej. To tak a opropos ćwiczeń, bo miałam się zapytać, jak idzie? wink)
        Ale wiesz, co czasami takie dzieci co to najpierw takie szybkie, to potem kanalizują się w szkole, na zajęciach, czasami te skryte mogą więcej problemów przyspożyć.
        Moja Małgosia też taka zwariowana, ale ona ma swoje uczucia jak na talerzu, złość, proszę bardzo - ogarnia ją dokumentnie, radość takoż, do obcych idzie mi jak ćma do swiatła - prowadzi dialogi ze sprzedawcami: "ale sobie pani zarobiła!" (dobrze, że nie dodała "na nas", bo kupka nas stała przy kasie, znaczy się ja i jej rodzeństwo)
        Ale ja mam sposób na Małgosię, znaczy poznałam jej tajemnicę, powiem Wam, ale nie mówcie nikomu: ona uwielbia słuchać bajek na kasetach, mamy ogromne ilości, ostatnio udało mi się kupić "Awanturę o Basię" - czyta Janda) i ona momentalnie nieruchomieje i słucha, słucha - staje nieruchomo i nie mam jej (tylko głos daje na full) - może z tej strony zażyć Mateusza
        (acha i zauważyłam, że u niej też ważną rolę odgrywa zmęczenie, jeśli sie nałoży za dużo bodźców i zmęczenie, to już jest odlot, wtedy, to tylko do łóżka, bo inaczej grozi pozabijaniem sie domowników z nerwów)
        Powodzenia Kasiu smile))
        Barba, ja zauważyłam, że najważniejsze w nauczaniu poczatkowym to dorwać dobrą panią, przede wszystkim, która lubi to co robi i którą lubią dzieci, a konkretnie moje dziecko, nam się taka trafiła, na dodatkowe kółka można zawsze do jakiegoś MDK-u zaprowadzić, w Warszawie pewnie pełno różnych, (Agnieszko Barba jest z Warszawy, ale ja nie wiem cały czas skąd Wy jesteście, uchyl rąbka tajemnicy smile) - wiem, wiem, już czas na nową listę, no zabiorę się do tego lada dzień i zbierzemy różne podstawowe danesmile
        Ząbki małemu wychodzą dwa: lewa jedynka i prawa dwójka - te właśnie się przebiły, dziwacznie jakoś, a marudzi strasznie - nawet teraz mam wolne, bo trzymam małą marudę na kolanach i jak ktoś od mnie coś chce, to pokazuję na małego, którego co chwila karmię (żele nie skutkują) - do jakich podłych kalkulacji ja doszłam (be Jola)
        Beatko, czy na wielodzietnych to pisałaś o sobie i swoim Olu, o miłych z wygladu, statecznych (patrz zdjęcia) rodzicach wspaniałej trójki - "nie byliśmy grzeczną młodzieżą", Olo miał glany, podarte spodnie (styczeń), przetarty skórzany płaszcz, włosy wszędzie tylko nie na głowie - na pewno chodzi o Was??????? wink))
        Agnieszko najważniesze, że się dobrze czujesz smile))
        do Ewy napisałam, ale odpowiedzi jeszcze nie ma
        My właśnie mamy Ole w publicznej szkole, ale z rozszerzonym j. niemieckim, znaczy się dodatkową godzinę dopłacaliśmy, rodzice sami mieli sie zadeklarować jeszcze przed rozpoczęcioem nauki, kto do takiej klasy chce dać dziecko, a więc będzie płacił, dobrze funkcjonowało, do 3 klasy, w 4 zapomnieli, że się tak z rodzicami umawiali itd. - były komplikacje i wyszedł bałagan publicznej szkoły.
        Mój mąż, który na akademi ekonomicznej pracuje, w ogle trąbi za jak największa prywatyzacją, wyborem, co do szkół też, kiedyś rozwinę, ale teraz już lecę położyć malego, czyli koniec wolności wink
        Acha - masz rację Jola, czas to najpoważniejszy problem w zawodzie "mama", a ten internet to straszny jego pożeracz , ale znowu bez internetu nie pozna się tylu wsapniałych mam - ależ to zamkniete koło, węzeł gordyjski itd.
        Dobrej nocy
        Jolasmile
        • jol5.po wiadomosci od Ewy 18.09.04, 10:22
          tym razem bardzo dobre
          "nareszcie jesteśmy w domu !
          I nie możemy sie nacieszyć i "namieszkać i wogóle jest to cudowne.
          Ale nie możemy sie tez pozbierać.
          Napiszę jutro( dziś!) na forum.
          Pa
          Ewa"
          smile))))))))))))))
          • jola.wie Re: wiadomosci od Ewy 18.09.04, 10:41
            Boże! Nareszcie! Nareszcie, nareszcie!
            • jol5.po jeszcze o wychowaniu 18.09.04, 16:01
              przypomniałam sobie Kasia, że jest taka szkoła w psychologi, która nazywa się psychologią rozwojową, ona mówi, że rozwój dzieci to na przemian okresy harmonii i dysharmonii. Dysharmonia jest naturalna i bardzo potrzbna. Dziecko odczuwa już potrzebę opanowania nowych umiejętności, tak fizycznych, a w późniejszycm wieku psychicznych i to wpływa na niego, to taka swoista mobilizacja, trochę trudna do przeżycia dla rodzica, ale konieczna.
              Kiedy dziecko osiągnie pożadane umiejętności uspakaja się, rodzic myśli sobie, co za aniołka mam w domu, ale to cisza przed burzą, bo powoli zbliża się już następny okres dysharmonii...
              Dziewczyny zauważyłyście u swoich dzieci podobne prawidłowości??
              • maruda13 Re: jeszcze o wychowaniu 18.09.04, 23:39
                W tym problem że u Mateusza nie ma okresów harmonii sad... Nie wiem czy Wam
                opowiadałam - niedawno odebrałam rysunki z zeszłego roku z przedszkola - Mateusz
                nie pokolorował ani jednego obrazka sad jestem troche zawiedziona że żadna z Pań
                (dwie akurat go uczyły) mnie o tym nie poinformowała. W tym roku już mi
                powiedziała Pani - że on nie chce kolorować (w zasadzie nic nie chce o co PAni
                prosi) i że taki zbuntowany jest bardzo i że pewnie niedługo mu przejdzie (oj
                już nie chciałam mówić że ja tak 5 lat już czekam). Nie wiem, może lepiej juz
                teraz iść z nim do jakiegoś psychologa, zanim do szkoły pójdzie. Jak myślicie
                dziewczyny/?
    • akve JESTEŚMY W DOMU :-) i wracamy do Was 18.09.04, 21:32
      Nareszcie w domu smile
      Dziewczyny nawet nie wiecie co to znaczy dla mnie być nareszcie w domu!DOM to
      brzmi cudownie smileTeraz to doceniam :swoje łóżko, swoja łazienka i ZDROWE
      DZIECI.Wszyscy razem cały dzień.Nawet ryki i kłotnie maja swój niepowtarzalny
      urok wink
      Zosia ma się całkiem dobrze.Troszke pokaszluje,ale to nic.
      Napisze Wam w słowach kilku jak do tego doszło ,że się zaraziliśmy tym
      paskudztwem.Po prostu pojechaliśmy na wakacje ze znajomymi i ich 10-cioletni syn
      b. kaszlał.Znajoma myślała,ze to atak astmy.Ale cos było nie tak ...Kaszel był
      inny niz ten astmatyczny.Niestety dopiero po ponad dwóch tygodniach( a wogóle po
      4-5 tyg. kaszlu!)wybrali sie do lekarza.Diagnoza-koklusz czyli
      krztusiec.Niestety wszyscy byli juz zainfekowani.Najstarsi przeszli wszystko b.
      łagodnie, a Julek i Zosia- b. ciężko.Mam zal do znajomej,że zbagatelizowała
      objawy i nas naraziła.Pewnie,że przecież nie specjalnie,ale...Oni w domu tez się
      wszyscy zarazili tylko ,że to dorosle dziewczyny.Kiedys zapomnę -teraz mi trudno.
      Jedna koleżanka mi powiedziała,ze Julek wyzdrowieje jak wróce do domu.I
      faktycznie , z dnia na dzień jest lepiej.Tak się cieszę smileMusze tylko coś
      wymyslic ,żeby go podkarmic taki jest chudziutki i biedniutki.A je za dwóch i
      nic z "pogrubiania " nie wychodzi sad

      Ale mam zaległości w czytaniu watku...Będę sobie podczytywac w wolnych(?)chwilach.
      Pozdrawiam Was goraco i bardzo , bardzo dziękuję za wszystkie słowa otuchy i
      przede wszystkim za modlitwę.To wspaniałe,ze mozna sobie tak pomagać.
      Pa
      • maruda13 Re: JESTEŚMY W DOMU :-) i wracamy do Was 18.09.04, 23:33
        Bardzo się cieszymy razem z Tobą i Twoją rodziną.
      • barbamama Re: JESTEŚMY W DOMU :-) - Cudownie :))) 19.09.04, 09:33
        Ewunia witajcie, tak mocno trzymalismy kciuki..... I moge z tobą teraz
        empatowac - tez kiedyś wrócilismy ze szpitala z Alusią, do pokoiku u teściów-
        ale jaka bylam szczesliwa smile

        Kasiu to troche dziwne że Pani w p-lu nic nie sygnalizowała w ubiegłym roku,
        moze próbowała sobie poradzić sama z problemem??? A teraz po wakacjach widzi ze
        to samo się dzieje więc zaczyna z Tobą rozmawiac... ja dla własnego sumienia
        poszłabym do psychologa..... Jola5- a więc mój Zuzinek ma okres dysharmonii, u
        Ali juz dobre dwa lata jest okres harmoni, chyba mam za małe dzieci aby
        zorientować sie w czestotliwości tych okresów, byle nie były na zmianę. I jak
        widać z "niegrzecznej młodziezy" wyrastaja normalni rodzice- tak patrzę na te
        zdjęcia i rzeczywiscie nie ma w nas nic z tego buntu, który napełniał nas
        dumą , ot zwykli ludzie- mam tylko nadzieje że moje dzieci będa "grzeczną
        młodzieżą"- ja i moja najstarsza siostra dałysmy starszym w kośćsad
        Jole.wie- ja mam atopowe zapalenie skóry ale u mnie się dopiero dało o sobie
        znać w późniejszych klasach sp, ciaze teraz złagodziły objawy a i tak
        paskudztwo dotkneło tylko dłoni, przedramion i zrobiło mi "obączki" wokól
        kostek. Zuzia natomiast ma czyściusieńką skórę - narazie, ale nie daj boże jak
        nie zauważe i założe bluzke z metką, po dwóch minutach awantur o "kartecke"-
        odcinam a ona ma już tak podrazniony kark jakby coś ja ukasiło ehh jutro i tak
        ide z nimi do lekarza wiec popytam pediatry a potem polecę do znajomej
        psycholog-ona własnie proponowała mi terapie szczotkowania; podobniez polega to
        na masowaniu dziecko szczoteczką przez 2 tyg. 6 razy dziennie- dla mnie teraz
        nie wykonalne. no i nie bardzo sobie wyobrażam szczotkować Zuzinka- skoro
        bluzka z cienkiej bawełny jej przeszkadzasad
        Złapał nas paskudny wirus: temp do 39,6 ( rekord Maćka) trwa przez kilka godzin
        (maks5-6), potem całkowicie zanika, zostaje paskudny , niemozliwy do
        wydmuchania katari ogólne rozbicie, głowa w kawałkach itp brrr

        zycze Wam zdrówka i jeszcze raz Ewa- cudnie że już macie to za soba smile)
        • jol5.po Witaj Ewa witaj ponownie :)))))))) 19.09.04, 12:02
          Witaj, jak dobrze, że po burzy wychodzi słońce (zawsze smile))))))
          A ja choruję, właśnie mam to o czym pisze Barba, łupie mnie cała głowa, wczoraj miałam gorączkę (38,9), Ola ma chyba to samo, reszta zobaczymy
          Kasia, może mateusz ma nadpobudliwość ruchową (zastanowiły mnie te niepokolorowane obrazki), są takie dzieci, które nie są w stanie skupić się same, ich procesy życiowe i psychiczne przebiegają bardzo szybko i to uniemożliwia im efektywne działanie. Nie mogą się np. skupić i same odrobić lekcji. Można im pomóc organizując im dzień, najlepiej, żeby każdy miał podobny przebieg, musi być przewidywalny rytm. Kiedy mają coś zrobić trzeba im pomóc i pilnować, żeby nie robili niczego dodatkowego, pomóc im się zorganizować. Tyle wiem, ale chyba dobrze byłoby się gdzieś zgłościć, bo on może mieć właśnie takie problemy, które nie zależą od niego, taki specjalista powie jak mu pomóc.
          Joanko dzięki za kota - swego czasu dużo takich fajnych rzeczy przysyłała mi na gg Ewa z Kalisza, teraz się urawało, bo przeprowadzka, ale Ewuś odezwji się, daj znać co się dzieje
          pozdrawiam i także życzę przewrotnie zdrowia (uff, jak mnie boli głowa) Jolasmile
          • ewa057 Jestem 19.09.04, 14:10
            Witam was wszystkie i kazda z osobna.Caluje dzieciaszki .Nie moge za duzo pisac
            teraz ale daje znac o sobie .Jolu z Wrocka masz wiadomosc na gg.jak bedziesz
            miala czas to przeczytaj.Kiedys znajde czas zeby tutaj z wami posiedziec i
            spokojnie pisac .Pozdrawiam .Ewa Kalisz
            • jola.wie Wszystkim chorym życzę zdrowia 20.09.04, 09:31
              widzę, że wirus szaleje po całej Polsce...sad my to już mamy za sobą na
              szczęście, ale za to wszyscy, nawet się Madzi rykoszetem oberwało...
              Trzymajcie się, i zdrowiejcie!
              • jol5.po Re: Wszystkim chorym życzę zdrowia 20.09.04, 12:05
                no wirus szaleje po całej Polsce, mam nadzieję, że nie przenosi się przez internet. Mimo, że objawy- te same w Warszawie i we Wrocławiu, by na to wskazywały, ja w to nie wierzęwink.
                Ja pozwoliłam sobie wczoraj chorować, przewalałam się z kąta w kąt, nie tknęłam oprócz obiadu nic i wyobrażacie sobie jak wyglada dom. Ale na dobre chorowanie zrobiłysmy z Olą dobre pierniczki, kiedy wszyscy zdrowi poszli sobie wczoraj na spacer. Ciasto leży w lodówce, jeszcze trzeba je wypic, ambitnie zrobiłysmy tak jak było w przepisie, czyli z 1,5 kg, a potem doczytałyśmy, że z tego ma wyjść ok. 500 ciastek - to chyba do Bożego narodzenia starczy. Ale Ola jeszcze dzisiaj w domu, więc sobie z tym chyba poradzi.
                Kasia znalazłam na wychowaniu własnie temat o nadpobudliwości, nie wiem czy tam coś wyciągniesz i czy to na pewno to, ale wklejam link
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=15538726&v=2&s=0
                Jola - w "Mistrzu i Małgorzacie" chcieli źle, a wychodziło dobrze, a ja chciałam dobrze, a wyszło trochę na odwrót, bo pewnie przez tych wielodzietnych na nic Ci czasu nie starcza - nie gniewj się plizzz, bo chciałam dobrze
                Jolasmile
                • jol5.po doniesienia z frontu 20.09.04, 14:40
                  ciasto oczywiście trzeba było wypiec, nie "wypić" jak napisałam wyżej. Więc pieczemy i pieczemy, juz cztery blachy, a nadal nie doszliśmy do połowy, dzieci tracą entuzjazm, chyba będe miała zajęcie na pozostałą częśc dnia.
                  Dom wyglada jak wygladał, w tym wzgledzie nic się nie zmieniło. Bałagan okropny.
                  Ale wszędzie zaczyna pachnieć jak w czasie Bożego Narodzenia i to jest fajnesmile.
                  p.s. Jola, na wielodzietnych jest jeszcze 2- strona wink)))
                  p.s.2 Ada16 - dawno się nie odzywałaś - w porządku?? Ostatnio żeście chorowali, już dobrze??????
                  • ada16 Re: doniesienia z frontu 20.09.04, 15:17
                    Nie odzywałam się, ale podczytuję.
                    Wszyscy zdrowi, wczoraj kicaliśmy po lesie w poszukiwnaiu grzybów ( kiepsko),
                    Młody dogłebnie zapoznawał sie z lasem ( nawet pojadł trochę ściółki),
                    Domowy komputer umarł , dzięki działaniom najstarszej pociechy, więc pozostał
                    mi tylko roboczy.
                    Pozdrawiam
                    • agnjan Re: doniesienia z frontu 20.09.04, 19:41
                      my też z Warszawy smile

                      no i zdrowi póki co, chociaż nasza najmłodsza latorośl przejawia niejakie
                      objawy mocnego charakteru i stąd ten "próbny poród" w ubiegły czwartek... no,
                      jak to baba smile u naszych przyjaciół, którzy mają termin 2 tygodnie po nas
                      będzie czwarty chłopak smile))) i nasz Jasio im zazdrości (znaczy chłopakom
                      kolejnego brata - hehe) bo on ma TYLKO JEDNEGO i "mamo zróbmy tak, żeby u nas
                      też już więcej nie było dziewczynek tylko sami chłopcy" smile)))

                      ewuniu, dobrze, że już jesteście w domu - jak to jednak człowiek docenia, nie?
                      ja w piątek po tym "nastraszeniu" skurczami we czwartek byłam cała szczęśliwa,
                      że nie muszę leżeć w szpitalu i martwić się o to, czy, jak i kiedy jadają moje
                      dzieci, czy chodzą do szkoły i na spacery, etc. smile)))) taki to człowiek
                      egoista jest (przynajmniej ja) i myśli, że bez niego to ta cała domowa robota,
                      jak domek z kart się rozsypie...
                      • jol5.po milego środka tygodnia 21.09.04, 08:44
                        Ada, fajnie, że wszystko dobrze, mało grzybów, bo jakoś tak suchawo chyba, ale coś w tym kierunku idzie w Polsce, że coraz suszej i suszej i jakowaś pustynia jeszcze z tego powstanie - Ola, Ty biolog to powiedz co o tym myślisz smile)
                        Ewa (kaliska) znalazłam na prywatnych forum dla mam, które urodziły duże dzidziusie, Marcinek nawet tam bedzie gwiazdą, jego rekordu nikt nie pobił, sprawdzałam smile))
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22451&w=14665246
                        Agnieszko, Jaś u nas też negocjował, żeby był raczej chłopiec, żeby było sprawiedliwie, biedaczek nie wie jeszcze, ze na tym padole nie zawsze jest sprawiedliwie wink, ale akurat jemu się udało i nasza rodzina zbliża się do idealnych proporcji - 4 do 3 narazie.
                        Ale wiesz, myślę, że pod wzgledem wiekowym udało Wam sie świetnie, starsza grupa zgrana, przerwa i młodsza też zgrana z małą różnicą wieku - super, u mmnie też Michaś był pokłosiem dyskusji, co by tak Agnieszka miała jakiegos bliskiego wiekowo przyjaciela, a nie tylko 4 lata straszą Małgosię, no i jest grupa starszaków i grupa maluchów. Co prawda zycie koryguje teraz trochę moje wyobrażenie na temat zgrania się dzieci z małym odstępenm wiekowym - grupa starszaków jest targana nieustannymi wojnami, aktami nieuzasadnionej agresji, aneksjami, zaborami mienia i zwyczajnymi przyziemnymi złośliwymi uszczypliwosciami, ale nadzieja, że jako dorośli się docenią jeszcze sie we mnie tli, a nawet momimo wszystko jestem tego pewnasmile
                        Dobrego dnia
                        Jolasmile
                        • jola.wie Re: milego środka tygodnia 21.09.04, 09:26
                          Jolu!
                          (że tak pozwolę sobie na prywatę) To zdanie, że mnie przepraszasz, że niby mój
                          czas plus internet równa się katastrofa i że to między innymi za Twoim
                          przyczynkiem, to rozumiem, iż pisałaś w malignie, kiedy ogólnopolska infekcja
                          sięgnęła u ciebie zenitu? smile))) Jedna sprawa to sugestia (niby twoja), a druga
                          sprawa to p-o-d-a-t-n-o-ś-ć (moja) - z tym u mnie nie ma problemu, padło na
                          żyzną glebę! smile))
                          Druga sprawa: ten przepis na 500 pierniczków wzięłyście z piekarni czy jak?
                          (mniam, mniam, ambitnie!)
                          Wczoraj opracowałam dzieciom nowy rozkład poranka (dla każdego inny), odbyliśmy
                          rodzinne zebranie n/t i dzisiaj rano zaczęło się wdrażanie. Co z tego
                          wyniknęło - w następnym poście (i w przypływie czasu wink
                          (też już miałam podejrzenia, że ten realny wirus rozprzestrzenia się przez
                          internet....)
                          • ada16 Re: milego środka tygodnia 21.09.04, 09:59
                            Czy miałyśie kiedyś kleszcza?
                            Mój mąż wczoraj w środku nocy znalazł we własnej nodze kleszcza.
                            Głowa w nodze , a reszta ruszała się! na zewnątrz.
                            Nigdy nie przeprowadzałam operacji na kleszczu, więc musiałam zawiozłam chłopa
                            do szpitala!
                            Pewnie się tam obśmiali.
                        • agnjan wiekowe zgranie dzieci 21.09.04, 12:20
                          tak, z naszaego punktu widzenia to fajna sprawa "parka" starsza i "parka"
                          młodsza smile oczywiście w rzeczywistości starszaki też toczą nieustanną wojnę -
                          mam wrażenie, że Małgosia nie może wybaczyć bratu, że jest starszy - nauczyła
                          się pisać, czytać w tym samym czasie itd. a i tak nic z tego - Jasio ma
                          przywileje wynikające z wieku (np. jest już po Pierwszej Komunii, a ona nie,
                          etc.)...

                          ciągle walczą, ciągle się wzajemnie wyzłośliwiają... nawet kłócą się o Szymka,
                          kto się z nim będzie teraz bawił, kto go trzyma za rękę... muszę czuwać, bo
                          bywa to niebezpieczene! dzisiaj zaobserwowałam, jak Małgosia kłóciła się z
                          koleżanką, która też ma rodzeństwo - wyglądało to, jakby znały tę samą grę "w
                          wojnę", dzieci - jedynaki często się Małgosi po prostu podporządkowują, bo
                          tej "gry" nie znają...

                          z drugiej strony, zawsze o sobie pamiętają, tęsknią, kiedy jedno wyjedzie...

                          a jak jest u Was z tą "nienawiścią" siostrzano-braterską?
                          • agnjan kleszcze 21.09.04, 12:24
                            Nasze starsze dzieci były kiedyś na "zielonym przedszkolu" i tam panie
                            wyciągały kleszcze same (!) - na szczęście w moje dzieci kleszcze nie wlazły,
                            bo nie szczepiłam wcześniej nieroztropnie na boreliozę...
                            • jol5.po Re: kleszcze 21.09.04, 14:12
                              Ada, dobrze, że zawiozłaś, a co tam niech się smieją. Kleszcze są groźne, gdy mają w sobie wirus boleriozy, lub zapalenia mózgu, zdarzają się takie na niektórych terenach Polski. Na innych sa niegroźne, ale trudno je wyciągnąć. Gdyby nie daj Boże był zakażony akurat ten u męża, to nieumiejętnie wyciągany wyplułby, czy jak to nazwać całą swoją zawartość do swojego żywiciela i miałabys problem. A jak sie zgrabnie wyciągnie, główka wyskoczy i po krzyku.
                              Ja wyciągałam sama, tam gdzie byliśmy na wakacjach, ale wiem, że na tych terenach razcej kleszcze zawirusowane nie są, bo wyciągałam też rok wcześniej i nic się nie stało, znaczy sie były zdrowe. I po ich ataku moje dzieci pozostały tak w tamtym, jak i w tym roku także na ciele i umysle zdrowe.
                              Masz rację Jola - że pozwolę sobie także na nieustającą prywatę smile)) - domorosłej analizie psychologicznej stop!!!!! Tylko, że Twoje posty zrobiły się takie chudziutkie, że aż mi się ich żal zrobiło, ot i cała tajemnica.
                              Ale masz rację, że w czasie choroby miałam jakiś podejrzany okres kajania się, było mi głupio np., że w domu taki bałagan, było mi zal męża i dzieci, że muszą siedzieć w takim brudzie, że aż z tego żalu nie chciało mi się nic robić, więc chorowałam sobie dalej zwiększając tym wyrzuty sumienia, ech życie!!
                              A co do uzależnienia internetowego - to chyba jedyne, które naprawdę mogłoby mi zagrozić (no i jeszcze słodycze), ale na szczęście nie mam na tyle czasu, choć miecz Demoklesa nad sobą wiszący czuję smile)
                              no i pierniki - tak przepis jest od mamy Łucji z klasy Oli, ona na św. Lucji (13. bodaj XII) robi pierniki dla całej klasy (34 dzieci), a ja robiłam tylko dla 5 dzieci, ale nie chciało mi się zmniejszać proporcji - wiecie ile to liczenia!!! Tylko, że idą jak wodą, powinny poleżeć około 2 tygodni w zamknięciu, aż zmiękną, ale już po wczorajszej wyżerce widzę małe szanse.
                              Agnieszko, nieustające pozdrowienia dla pchającej się na świat Martusi
                              Jolasmile
                              • agnjan pierniczki... 21.09.04, 22:38
                                ależ mi zapachniało, rety smile takie domowe pierniczki - taki archetym rodziny,
                                domu, Świąt, za oknem śnieg, na stole kraciasty obrus smile))) taki kicz, a od
                                razu, jak automat pojawia się razem z zapachem pierniczków smile
                                • jol5.po trzęsienie ziemi 22.09.04, 00:11
                                  dziewczyny znad morza, jak to było, na prawde sie trzęsło???
                                  • ada16 Re: trzęsienie ziemi 22.09.04, 09:58
                                    Rzeczywiście zadrżalo biurko ( tak jakby ciężki samochód pzrejechał pod oknem0,
                                    Krótka chwila.
                                    Żadnych szkód.
                                    Ciekawe , czy naturalne ( tak mówią w tv), czy spowpdowane reką ludzką.
                                    Przecież w tym rejonie nie powinno się zdarzać.
                                    • jol5.po Re: trzęsienie ziemi 22.09.04, 10:16
                                      no własnie, dziwy jakieś. Ciekawe czy to tajemniczy sąsiad, czy cóś innego.
                                      A mnie, jak tylko kończy się lato, wieczory robią się dłuższe i ciemne, zaczynają nachodzić mysli, że gdzieś tam za jakiś czas będzie Boże Narodzenie, bo to takie światełko w ciemnosciach, jak sobie pomyslę o tej szarej i długiej zimie, to brrr - chociaż w tym roku przypominają mi się stopniowo wydarzenia z poprzedniego roku, w najbardziej szarych dniach grudnia Michałek się urodził smile)))
                                      Życzę dnia bez trzęsień ziemi, trąb powietrznych, żadnych klęsk żywiołowych, chorób i kleszczy (i przedwczesnych alarmów porodowych oczywiściesmile Jola
                                      • jola.wie Re: trzęsienie ziemi 22.09.04, 20:14
                                        Zaliczam ostatnio jakieś dołki, to i cienizną powiało.... No i oczywiście
                                        trochę się "rozdrabniam", będąc na forach tu i tam... Ale w najbliższym czasie
                                        wezmę się w garśc, obiecuję!
                                        U nas "trzęsienia ziemi" są na porządku dzienym (i nocnym) - co chwila kajś
                                        tąpie. Choć musze przyznać, że dawno już nic nie tąpnęło, mieszkamy teraz w
                                        takim miejscu, gdzie szkód górniczych jest zdecydowanie mniej, najgorzej
                                        wspominam takie potężne tąpnięcie, a my w mieszkaniu na trzynastym piętrze -
                                        wszystko się kiwa, Boże, mówię wam, wtedy to się bałam! No i jak kiedyś tam
                                        była okropna burza z piorunami, które waliły dookoła tego naszego wieżowca,
                                        koszmar, wreszcie piorun strzelił w betonowy kwietnik pod blokiem, wypadłam z
                                        łózka, dosłownie! I blok tez się wtedy nieźle kiwał.
                                        Kleszczy okropnie się brzydzę! Ludzie (w rodzinie) u nas na szczęście jakoś ich
                                        nie łapią, ale jak jeszcze mieliśmy koty - to one owszem i to często, od razu
                                        po kilka, więc jak mąż się nie podejmował, to jechałam do weterynarza i nie
                                        wiedziałam, jak to zwierzę mam nieść, fuj, nie cierpię kleszczy!
                                        O pierwszym poranku wg nowego rozkładu wbrew obietnicom pisac nie będę, bo chcę
                                        go jak najszybciej zapomnieć. Mam nadzieję, że się wszystko jakoś ułoży....
                                        Do następnego! (listu)
                                        • jol5.po koniec? 24.09.04, 00:22
                                          chyba sie formuła wątku wyczerpała,
                                          ale i tak fajnie mi sie pisało te kilka miesięcy
                                          dzięki dziewczyny, bardzo Was polubiłam Ewę i Ewę i Barbę i Olę i Ade i Joankę i Kasie i Bietkę i Magdę z Krakowa i Jolę i Agnieszko Ciebie
                                          Pozdrawiam Was bardzo
                                          Jola
                                          • jola.wie Re: koniec? 24.09.04, 09:16
                                            Pozwolisz, że będę pierwsza, która zgłosi protest, dobrze?
                                            Żaden koniec, rozumiemy się?! "Wiele dzieci i inni" jest od miesięcy w
                                            repertuarze mojego poranka i to na pierwszym miejscu! Wyjąwszy konieczne
                                            przerwy spowodowane tzw. "siłą wyższą".
                                            A propos: własnie owa siła wyższa zmusza mnie do odpięcia się od komputera do
                                            poniedziałku, i w dodatku nie pozostawia mi wiele czasu dzisiaj, inaczej bym
                                            zaraz "podreperowała" wątek wink)), bo opowiadac jest jak zwykle co, tylko czasu
                                            nie ma....
                                            Chłopaki wczoraj pojechali na odłowy ryb na wieś, dziewczyny (czyli my)
                                            wyjeżdżamy dzisiaj na weekend pod Warszawe, podkurować się trochę duchowo...
                                            (tak się ładnie złożyło z "dołkami" wink, wybierałam Ankę dzisiaj do szkoły (i
                                            musiałam ją z Małą tam zawieźć - wiem, że dla większości z was to nic
                                            niezwykłego, ale Madzia jak na złość nie chciała się rano obudzić i o mały włos
                                            byśmy się spóźniły), no i Anka zauważyła "popatrz mama, jak taty nie ma, jak
                                            jest spokojnie... i tak fajnie...." no i tak rzeczywiście było, dopóki jej nie
                                            zdenerwowały najpierw rękawy od koszuli, potem skarpetki i w kontekście
                                            skarpetek - buty (to a propos nadwrażliwości dotykowej), potem krzyki przy
                                            czesaniu, ale wszystko dobrze się skończyło, mianowicie całuskiem na
                                            pożegnanie smile.
                                            A ja dwa dni zżymam się na drukarkę, bo skoro już ciężkim nakładem przede
                                            wszystkim nerwów uporałam sie z pracą jaką miałam zrobić, to efektów tej pracy
                                            za cholerę nie moge wydrukować, dałabym tej drukarce najchętniej po gębie,
                                            jakbym tylko wiedziała, gdzie ona ją ma! Co też obniża mój nastrój...
                                            Teraz muszę się spakować, to znczy nie tyle "się", co moje dziewczynki i
                                            ogarnąć chatę, zakręcić wodę, żebym tylko nie zapomniała! (rura nam pękła w
                                            kuchni i od dwóch tygodni stosujemu następującą metodę naprawczą: zakręcamy
                                            zimną wodę kiedy się tylko da! nie ma czasu naprawiać, taka strusiowa
                                            polityka "jutro, jutro", bo nie wiadomo, czy się z tym nie będzie wiązać
                                            rozkucie połowy kuchni i zrywanie kafli z podłogi np. brrrr! sad(()
                                            pa
                                            (jolu, co to jest "formuła wątku" w naszym przypadku?)
                                            • ada16 Re: koniec? 24.09.04, 10:25
                                              Czytanie tego wątku zawsze wprawia mnie w dobry nastrój, który cierpi teraz
                                              głownie na polu zawodowym ( czy to zdanie ma sens?).
                                              Atmosfera w mojej firmie ogólnopolskiej zatrudniającej kilka lat temu 3 razy
                                              więcej osób niż obecnie, jest fatalna.
                                              Właściwie tak siedzę i czekam : będą wywalać, czy nie?
                                              Teraz czy za jakiś czas.
                                              I to chyba dlatego tylko czytam.
                                              Niechby poszło w tę, czy tamtą stronę, najgorsze takie nie-wiadomo-co.
                                            • jol5.po Re: koniec? 24.09.04, 10:48
                                              Masz rację Jola, nie ma formuły watku, to i nie ma się co wyczerpywać, a jak by była to sie naciagnie i pomiesci dolinki, smuteczki itd. i może jeszcze pociągnie...
                                              Bo co prawdą to pradwa, nazbierało mi się też dołeczków, mały ząbkuje, a ja już zapomniałam co to płaczące dziecko, w domu mi nie idzie, bo kilka dni temu zadałam sobie pytanie: dlaczego u mmnie nie ma być idealnie - mam 2 ręce zapał i postanowiłam mieć dom cud, a potem przystąpić do pracy własnej, czyli tej co to powinna m juz w zeszłym roku skończyć.
                                              Dom cud nie wypalił, moimi postanowieniami nikt sie nie przejął - dzieci zniszczyły ekspresowo cały misterny porządek, który udało mi się zaprowadzić przynajmniej w ich pokoju, skoro nie wypalił pt.1, nie mogę zrealizować pt.2, bo nie usiąde do komputera jak nie zrobię pt.1.
                                              Skoto te rzeczy nie idą, postanowiłam sprawdzić, czy przypadkiem inne aspekty mojego zycia nie kuleja - dziurka w wątku przekonała mnie, że tak, ha i to prawie wszystkio (inne szczegóły nie tak istotne, choć dobił mnie tez stan komunikacji miejskiej - 3 dni odbierania dzieci, ble, rozkopane co drugie skrzyżowanie)
                                              Ale dzisiaj postanowiłam jednak wrócić do starej Jola, co to jednak czasami sie uśmiecha, doskonała nie będzie, bałagan, ble, kopnie nogą, mały, jak mały przestał marudzić - Joluś pozdrawiam Cie serdecznie, dzięki za dobre słowo
                                              i miłego wyjazdu
                                              Jola
                                              • jol5.po Re: koniec? 24.09.04, 10:53
                                                Ada, to i Tobie sprawiedliwie dobre słowo się należy
                                                - jak wątek się utrzyma (a już o to zadbam), to Ciebie trzęsienie ziemi w pracy ominie
                                                Powodzenia smile)
                                              • maruda13 Re: koniec? 24.09.04, 10:59
                                                oj widzę że u wszystkich wesoło sad(( Ja powoli załamuję się i nie wiem jak dalej
                                                pociągne... jejku naprawde nie zdawałam sobie sprawy że aż tak nie będę sobie
                                                radzić sad a teraz jeszcze te moje studia, pisanie pracy sad Mam mnóstwo
                                                wątpliwości, problemów różnych takich o które chciałabym się zapytać Was i nie
                                                mam kiedy... a jak już znajde chwile to zapominam całkiem co chciałam sad(( buu
                                                wyć mi się chce...Wszystko jest nie tak... a Jolu nie zamkniesz wątku bez naszej
                                                zgody i współpracy z naszej strony ;D (ja przynajmniej z uczestnictwa w nim nie
                                                zamierzam rezygnować - a co tam prasowanie kolejny tydzień może zaczekać)
                                                • jol5.po no dobra, dołom stop :)))))) 24.09.04, 12:20
                                                  toz sie nawet powaznie zdołowac nie można,
                                                  ale przez to wszystko uświadomiłam sobie, jak Was wszystkie polubiłam
                                                  w nocy do przezywałam smutek rozstania - nie, macie rację - zostawiamy watek z naciskiem na wspieranie się w czasie jesinno zimowym ze zdwojoną siłą.
                                                  Kasiu - Ty gigancie, chłopaki, co to prawie jak blixniaki,l świeży niemowlaczek i praca magisterka na dokładkę - toż znam to uczucie, dopóki nie usiądę,problem pisania czegoś pobocznego innego niż dzieci rośnie i rośnier i rośnie, wydaje mi się, ze nie jestem w stanie sklecić porządnego zdania, że nie jestem wogóle zdolna cokolwiek wysmarować, problem zmniejsza się, kiedy usiądzie się już do pisania, tylko kiedy to zrobić... ot kwadratura koła
                                                  Link dla odreagowania, szczególnie piekana i uspokajająca muzyka
                                                  www.questfortherest.com/
                                                  (na kaktusie są wypustki, klikniete wyrastają w kwiaty, potem owoce, potem spadają, potem zjada je mysz i żółw, potem nastepna plansza itd - podobnie należy główkować jak wczesniej)
                                                  a to Ada specjalnie dla Ciebie
                                                  www.sticky.tv/game/cyrkam_airtos/
                                                  uspokajająca gra, dla zdenerwowanych zamieszaniem w biurze
                                                  Powodzenia dziewczyny smile))))
                                                  • jola.wie Re: no dobra, dołom stop :)))))) 24.09.04, 13:15
                                                    Walizki stoją na tapczanie (dużo tego!), czas wyjazdu się obsuwa (jedziemy z
                                                    babcią, babcia na zebraniu, które się przeciąga), drukarka ma mnie dalej w
                                                    d..., zgram na dyskietkę...., ech!
                                                    Wiecie co? Doszłam do wniosku, że NIEMOŻLIWE jest napisanie/zrobienie czegoś
                                                    innego niż obsługa domostwa, własnie w domu, przy dzieciach. Po prostu
                                                    niemożliwe, każdy kto twierdzi inaczej (a nie jest praktykiem, czy też lepiej:
                                                    praktyczką) - ściemnia. Właśnie w, jakby to nazwać?, SPRZECZCE z mężem
                                                    ostatnio, kiedy wyrzucałam mu że bez jego pomocy nie zrobię tego co mam zrobić,
                                                    bo usiłuję już dziesięć tygodni, a czas jaki mogę temu poświęcić to czas mojego
                                                    nocnego postrzępionego snu, cóż, mój organizm uporczywie i złośliwie co noc
                                                    zasypia! więc uświadmomiłam mu, że chodzi o jakieś zasmolone tabelki, a co by
                                                    było gdyby to było np. zlecenie tłumaczeniowe i to dajmy na to ekspres?! Do
                                                    czego mnie tak gorąco, hm, jakby to nazwać?, NAMAWIA? "Pracę" należy wykonywac
                                                    poza domem, do "pracy" się "chodzi" - to wie każde dziecko, moje w każdym razie
                                                    wie smile)), (i dlatego nikt tego co robimy w domu nie określa mianem "praca") -
                                                    i coś w tym jest.
                                                    A myślicie, że co? Mam czasem nawet codziennie łeb przeprany o internet (o was,
                                                    nie chodzi o koszty, chodzi o, jakby to nazwać?, ZAZDROŚĆ, pod płaszczykiem
                                                    rzekomej "straty czasu"). Nie chcę sobie wyobrażać, co by było, gdybym nie
                                                    miała tej odskoczni w postaci was.
                                                    No to się wyżaliłam!
                                                    Aga współczuję durnej sytuacji w pracy, więcej (obiecałam sobie) najemnikiem
                                                    nie będę, nie jestem w stanie wyobrazić sobie tej presji i czasem nie do
                                                    zniesienia atmosfery w pracy, a trzeba w tym tkwić. Trzymaj się dzielnie!
                                                    Kasia, jak pisałam pracę wysłałam rodzinę na dwa tygodnie w bliżej
                                                    nieoznaczonym kierunku. Dopiero wtedy się udało, na nic były wcześniej
                                                    oznaczane terminy oddawania kolejnych rozdziałów. No, ale miałam wtedy jedno
                                                    dziecko i to było proste!
                                                  • jola.wie Re: no dobra, dołom stop :)))))) 24.09.04, 13:43
                                                    "Aga współczuję durnej sytuacji w pracy.."
                                                    No nie "Aga", tylko "Ada", oczywiście! Sorry.
                                                  • ada16 Re: no dobra, dołom stop :)))))) 24.09.04, 13:53
                                                    No właśnie, ja też wymysliłam, że jeżeli mnie wytną, to napewno będę myśleć o
                                                    czymś swoim, chyba że mnie mąż weźmie na garnuszek, jak mi obiecywał przed
                                                    ślubem ( miała być 3 dzieci -jest, dom - jest i niepracująca żona ?).
                                                    Cierpię na " za mało czasu w domu". I strasznie nie lubię załatwiania różnych
                                                    urzędów, banków, zakupów nie dlatego , że coś, ale dlatego, że to jest czas
                                                    ukradziony moim dziecim.
                                                    I gdyby nie to, że mój pracodawca nieźle płaci i jest to istotna pozycja w
                                                    budźecie domowym, pewnie bym po macierzyńskim nie wróciła.
                                                  • barbamama Re: no dobra, dołom stop :)))))) 25.09.04, 09:22

                                                    Jolu (pop5) to tylko chwilowy brak słońca wink Za chwile złota polska jesień i
                                                    będzie ok. Tez jestem za utrzymaniem bo to jest pierwszy wątek, który zaczynam
                                                    czytać jak mam czas na kompa. Po za tym idzie to co "tygryski nie lubia
                                                    najbardziej" listopad i takie tam brrrrrr, a ja musze wstac o 5:20, o 5:50
                                                    budze dziewczyny i na 7 jestesmy w p-lu. Watek bedzie mi BARDZO POTRZEBNY !!!!!
                                                    Idealne mieszkanie..... Jola ja przy trójce o tym już zapomniałam, choc
                                                    sprzatam regularnie, maz mi pomaga, dziewczynki tzn Ala ogarnia swój pokój.
                                                    Jednak daleko mu do ideału zwłaszcza rano, wczoraj mielismy gości moje
                                                    ciuchy ...na podłodze, dzieci na fotelu, walaja się części zabawek w naszym
                                                    pokoju- do dziewczynek nie wchodze bez odkurzacza bo wczoraj dzieciaki jadły
                                                    tam w miseczkach chrupki sniadaniowe na sucho.......ja nie cierpie niechcącego
                                                    ich rozgniatania. chyba zamiast ładnych rodzinnych zdjec podesle Ci widok
                                                    naszego biurka co by humor ci poprawic wink
                                                    Jole (wie)- jestescie z Wawy??? bo juz wiem że Aga jest- tak sobie pomyslałam
                                                    ze może na wiosnę jak wspólnie przetrwamy zime to spotkamy się w realu - tak
                                                    wszyscy - tak sobie pomyślałam ........... wyobrażacie sobie ile to dzieci smile))
                                                    To bedzie widok smile
                                                    Dzieki za linka do relaksacyjnej muzyki , ściagne sobie - potrzebna w p-lu
                                                    Ada - nie wiem co ci poradzic, przyzanm się że chyba jest to jeden z tych
                                                    problemów,z którym nie chciałbym stanąć oko w oko- bądź dzielna, pisz o
                                                    sytuacji- bedziemy wpierac ile się da.
                                                  • agnjan Re: no dobra, dołom stop :)))))) 26.09.04, 22:40
                                                    co ja tu czytam - jaki tam koniec smile ja sie dopiero rozkręcam smile))

                                                    byliśmy w weekend na mazurach - miało padać - nie padało, więc miło sobie
                                                    spędziliśmy czas na spacerach i odwiedzinach znajomych po kilku latach (ale
                                                    mieli niespodziankę, że ja w ciąży i (hahaha!) nie zauważyli tego aż zdjęłam
                                                    polar smile)))

                                                    dziewczyny u nas w domu chyba MUSI być... nazwijmy to... rozgardiasz smile)) po
                                                    prostu musi; u nas jest w zasadzie taki na maxa dopiero od Szymka, na początku
                                                    ciągle sprzątałam, ciągle, ciągle, a teraz po prostu czekam - jeszcze 5-6 lat i
                                                    bedzie można kazać im bawić się u siebie w pokoju i cały ten... rozgardiasz
                                                    zostawiać za drzwiami "dużego" pokoju smile))

                                                    ada - z pracą nie wygrasz; ja to jestem faszystka, jesli chodzi o tę kwestię,
                                                    bo przeżyłam swoje i w ciążach (też teraz) i przy adopcji Szymka; w pracy
                                                    jesteśmy robotami, maszynkami do robienia pieniędzy - nie robisz - nie ma Cię -
                                                    koniec; brak sentymentów, a jesli już jakieś to kwiatki (wózek, prezencik
                                                    etc.) jako kop na rozpęd i pa! moja "praca" na wieść o mojej ciąży nawet
                                                    słyszeć nie chciała o zatrudnieniu mnie na "etat", żebym mogła iść na
                                                    zwolnienie płatne z ZUS-u w razie coś albo żebym miała macierzyński! nie
                                                    pracujesz - nie zarabiasz i koniec!

                                                    uf...

                                                    za to Szymek się uśmiecha, a Jasio zbiera ostatnio piątki i czwórki z plusem, a
                                                    mnie tak to cieszy!!! Małgosia przynosi pochwały i głaszcze mnie po brzuchu
                                                    (to znaczy gada sobie z siostrą smile a Marta coraz rzadziej bolesnie wywija
                                                    nóżkami w okolicach "dołu brzucha" - gdzie boleśnie zahacza o jkaieś jajowody i
                                                    czy inne jelita - harfidtka rośnie, czy co?

                                                    i fajnie jest smile co tam ten rozgardiasz smile)) dzisiaj nawet słoneczko
                                                    pieknie świeciło - raz czy drugi zamknęłam sobie oczy i pomyślałam, że leżę pod
                                                    palmami w jakimś ciepłym kraju smile

                                                    acha - a na słoty mam sposób - zapalić lampkę i jak najmniej patrzeć w okno -
                                                    wydaje się, jakby świeciło słońce...
                                                  • ada16 Re: no dobra, dołom stop :)))))) 27.09.04, 08:21
                                                    A my cała niedzelę spędziliśmy w lesie.
                                                    Miało być " na grzybach", ale grzybów niewiele za to popas w lesie bardzo udany.
                                                    Póki słoneczko świeci, korzystamy, a chatę posprzątamy na wiosnę - zimą
                                                    ciemnawo, to nie bardzo widać wink)
                                                    A mój najstarszy znowu na rowerze przez Polskę pomykał, nawet nie potrafię
                                                    powtórzyc trasy, a kilometów chyba ze 120. Ma chłopak pasję.
                                                  • jola.wie poniedziałek 27.09.04, 10:49
                                                    Witajcie,
                                                    wróciłyśmy, uff!!!!
                                                    Nie jesteśmy z Warszawy, ale tam właśnie udałyśmy sie na weekend. Katowice -
                                                    Warszawa - 250 km - 5 (!!!) godzin jazdy. Tym razem przyjemnośc raczej
                                                    masochistyczna, i dlaczego dzieciom...??? Cóz to znaczy determinacja wink!
                                                    Jeździmy (to znaczy ja jeżdżę) co trzy miesiące na tzw. "kwartalne dni
                                                    skupienia" do Nadarzyna, opuściłam jedne (to na poród, byłam dokładnie tydzien
                                                    po, kiedy się odbyły), no i teraz trzeba było pokazać dziecię. Więc z
                                                    uczestnictwa raczej nici, ale czysto towarzysko, wszyscy się cieszyli. W
                                                    Warszawie mam siostrę, to znaczy mieszka w warszawie, ale przebywa w różnych
                                                    miejscach na świecie i tak się akurat złożyło, że teraz jest w Warszawie, tośmy
                                                    do niej zajrzały najpierw w sobotę, potem w niedzielę. Była taka śmieszna
                                                    sytuacja: Ania się bardzo cieszyła na warszawę, że pójdziemy zobaczyć zamek i
                                                    starówkę i syrenkę i pałac kultury (i ciocię Majkę naturlich), no i jakoś tak
                                                    nie dosłuchała co z tym nocowaniem i gdzie, w każdym razie kiedy dojechałyśmy
                                                    na miejsce było kompletnie ciemno, rano jak wstało słoneczko po śniadanku
                                                    poszłyśmy na spacer z wózkiem (po tym Nadarzynie), zbierałyśmy listki i
                                                    rozmawiały "o życiu", ale Ania nie mogła się doczekać, kiedy pojedziemy do
                                                    cioci Majki. Widzę, że kombinuje w tej głowinie, kombinuje, w końcu
                                                    mówi: "wiesz mama, a ja myślałam, że Warszawa to jest takie duże miasto. A tu
                                                    tymczasem to takie miasteczko" - rozejrzała się (sklep, kiosk, tory kolejowe,
                                                    domy jednorodzinne, wertepiasta niewyasfaltowana droga, zdewastowana budka
                                                    telefoniczna)- "nawet nie miasteczko..." - dodała zawiedziona. Skręciło mnie w
                                                    środku ze śmiechu (smile))))0000), ale że jest od piątku bardzo wrażliwa (o tym
                                                    za chwilę), spokojnie jej wytłumaczyłam (tym razem dokładnie) gdzie jesteśmy, z
                                                    ulgą przyjęła do wiadomości, że to podwarszawska wieś. Za to w "stolycy" była
                                                    zachwycona i świetnie się bawiła (Madzia już mniej, ta zupełnie nie rozumiała,
                                                    czemu tyle nowych twarzy, tyle nowych miejsc i zapachów, hałasu i spalin, a
                                                    przede wszystkim po kiego grzyba tyle tego wożenia samochodem?!)
                                                    Co się stało w piątek?
                                                    Otóż pani w szkole, ta "od wszystkiego" doprowadziła moją córkę do płaczu, o
                                                    czym dowiedziałam się nie od pani (mimo, że się z nią widziałam), ale od
                                                    dziecka, gdy ze szlochem mnie po południu powitała, że "nie będzie żadnego
                                                    zwiedzania Warszawy i w ogóle żadnej wycieczki", że tak powiedziała pani! Za to
                                                    będzie odrabianie zaległości (Ania nie chodziła trzy dni do szkoły), bo jak
                                                    nie, to dostanie czerwonego ekoludka (czyli pałę) - nakrzyczała (?!, !) pani.
                                                    Coś w tym chyba było, bo pani wychodząc ze szkoły (jeszcze o niczym nie
                                                    wiedziałam) minęła mnie czerwona jak burak i nie było zadnego "dzien dobry"
                                                    ani "do widzenia". Tzw. gul mi skoczył. Książki pojechały z nami, Ania w
                                                    wolnych chwilach pracowicie smarowała literki w zeszytach, ale w związku z tym,
                                                    że wróciłyśmy po 22.00 (korki), a ona się stresowała, że czegoś tam nie zdążyła
                                                    zrobić, postanowiłam zostawić ją dzisiaj w domu, żeby spokojnie skończyła i
                                                    będzie musiała odrobić zaległości z dzisiaj (!). Powiedzcie mi, bo albo ja
                                                    jestem nienormalna, albo pani się coś poknociło z kim ma się kontaktować w
                                                    takiej sytuacji, czy ja przesadzam sądząc, że pani się zagalopowała? Takie
                                                    kretyńskie sytuacje z pierwszej klasy pamięta się do końca życia, pamięta się
                                                    nieprzyjemne uczucia zupełnie nie zmienione (w moim przypadku była to "historia
                                                    z zaginionym zeszytem", a mamę prześladuje "historia patyczkowa"!). W każdym
                                                    razie jutro będę z panią rozmawiać na ten temat.
                                                    Na razie tyle, Madzia mówi "koniec" wink
                                                    pozdrawiam
                                                  • jol5.po Re: poniedziałek 27.09.04, 11:47
                                                    Jola, ja to tez tak oceniam - pani jest od tego, żeby zmobilizować dzieci a nie zdemobilizować, uczyła się różnych technik i jej w tym głowa, aby sobie sama z tym poradziła, tak by dziecko z usmiechem nadrabiało zaległości.
                                                    Zresztą te małe dzieci, to często w panią patrzą jak w obrazek i co pani powie to najwazniejsze, więc dlaczego ona taka nabombiona, dlaczego nie znalazła innej drogi do Ani?? No i rozumiem jeszcze takie rzeczy po kilku miesiącach, ale nie we wrześniu.
                                                    Będzie wątek, będzie, słońce wyszło juz mi lepiej smile)
                                                    A poza tym, gdybym ja się nawet zdołowała całkowicie, to jeszcze jest niezawodna ekipa smile)))
                                                    Ja tez niezłe doły mam wtedy, gdy czuję, że już muszę usiąść i napisać coś komputerowo, bo naciąganie terminu niepisania jest baaaardzo ryzykowne. Takie przestawianie się na pracę - Kasia ty znasz to no nie?
                                                    Ale dzisiaj udało juz mi się coś załatwić, moja praca powinna być oddana do X.04, a właśnie wróciłam ze świstkiem, że może to być w X.05 - tak więc jeszcze rok, może to mi zmniejszy stres, uff.
                                                    A co Wy dziewczyny na propozycję Barby, może przy następnych dniach skupienia, spotkacie sie w składzie Barba, Jola i pomaszerujecie zobaczyć małą Martę u Agnieszki?? A potem jakieś foto na rubieże wschodnie, zachodnie i północne prześlecie, co Wy na to?
                                                    Tak więc miłego poniedziałku i całego tygodnia
                                                    Jolasmile
                                                  • ada16 Re: poniedziałek 27.09.04, 11:56
                                                    I to jest ta trudna rola rodzica - mimo wszystko nie powiedzieć źle o Pani, bo
                                                    to bądź co bądź Autorytet dla pierwszaka.
                                                  • ada16 Słucham! 28.09.04, 08:49
                                                    Cisza jak makiem zasiał...
                                                    A gdzie głośne " niech Jej gwiazdka ..." ?
                                                    ( dla mnie - z okazji dzisiejszych urodzin ,
                                                    a których?
                                                    Jak zawsze osiemnastych!
                                                    Za mieniam się w słuch.

                                                    A w temacie bieżącym:
                                                    grzeją już u WAs , a może sami grzejecie?
                                                    Mój mąż dał się mam nadzieję namówić na dzisiejszy rozruch pieca.Bedzie
                                                    cieplutko, ale niestety te rachunki za gaz...
                                                    A jeszcze jak mamy radza sobie z zimowym zaopatrzeniem dzieci?
                                                    Wyruszyliśmy w sobotę na poszukiwanie zimowego odzienia dla Najmłodszego.
                                                    Zimowy kombinezon ok 200 zł.
                                                    Pytam się ZA CO?
                                                  • jol5.po Stoooooo laaaat :)))))))))))))))) 28.09.04, 09:48
                                                    Ada, jakie 18, przecież Ty masz nieustająco 16 latsmile))))
                                                    Wszystkiego najlepszego, najcieplejszego, usmiechów dzieci i starszych (jak wrócą z rowerowych wypraw oraz z nowiutkiej szkoły) i tych malutkich - tup, tup, już niedługo pierwsze kroczkismile (czy były już może a przegapiłam?) - tych partnerskich - napewno bedzie ciepło, gdy w piecu rozpalismile
                                                    Wszystkiego naj, naj w tym dalekim Gdańsku, co to trzęsienia ziemi go nie omijają, a i o sztormik też łatwo - z Dolnego Śląska slę ja smile))) (@)>-->--
                                                    U mnie dużo wrześniowych solenizanów - moja siostra, mąż, babcia - i co ciekawe z (prawie) jednego dnia 20 lub 21 IX. Ale oni to porządne panny, a Ty Ada to już przyjazna bliźniakom (czyli miwink waga. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego
                                                    U nas jeszcze nie ma grzania. Bedzie jak teściowie rozpalą, bo oni na dole trzymaja piec - ale strasznych mrozów tu jeszcze nie ma, choc przyznaję, że w nocy to już nie to co kilka tygodni temu, ale i tak tu we Wrocławiu zawsze prawie najcieplej. Sezon grzewczy blokowy tez jeszcze we Wr. sie nie zaczał, bo siostra ma zimne kaloryfery.
                                                    No a z rzeczami, to u mnie o tyle fajnie, ze mam mnóstwo spadowych. Piaty Michał nie narzeka na brak szczególnie zimowej odzieży, bo wraz z przyrostem dzieci przyrastają różnego rodzaju kurteczki, kombinezony, śpiworki, każdy kojarzy, że mi się może coś przydać - i u mnie jest magazyn, z którego korzysta potem ta część rodziny, która akurat jest dzieciatasmile - jak bys była trochę bliżej, to mogłabym Cie podpiąć do tej wymianysmile
                                                    A co do pani nauczycielki, jak najbardziej się zgadzam, trzeba zrobić tak, by jednak pani nie podważyć w oczach dziecka - dla dobra tego dziecka, no chyba, że pani baaardzo przesadzi, to trudno, wtedy to już sama sobie winna, ze sobie autorytet u dzieci popsuła.
                                                    Miłego dnia
                                                    Jola
                                                  • ada16 Buuu 28.09.04, 14:37
                                                    Nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi! ( poza jol5.po oczywiście)
                                                    Buuu .

                                                    A w temacie znaków:
                                                    Ja jestem typowa Waga, a mój Kubuś to lew, chociaż termin był pannowy i dla
                                                    takiego znaku wybieraliśmy imię.
                                                    W domu mam jeszcze 2 skorpiony, co to podobno najgorszy znak na świecie,bo
                                                    strasznie pamiętliwy , uparty , i musi postawić na swoim.
                                                    Do kompeltu rybka , spokojna wyważona, żeby nie powiedzieć trochę zimnawa.

                                                    Kroczków nie było, najlepiej mu na 4 łapkach, ot, kłopot.
                                                    Podrawiam
                                                    Ada
                                                  • maruda13 Re: Buuu 28.09.04, 15:19
                                                    Wszystkiego najlepszego!!!! Dużo zdrowia, miłości (o to w naszej sytuacji
                                                    nietrudno)i cierpliwości (to niezbędne)i jakże potrzebnych pieniędzy.
                                                    Wszystkiego naj, naj ,naj (pierwszy raz w życiu takie długie życzenia napisałam)
                                                    Z Mateuszem dziś bardzo nieciekawie - niestety historie znam tylko z opowieści -
                                                    mojej siostry i nauczycielki z przedszkola. Mateusz bił nauczycielke sad(( i
                                                    podobno wpadł w straszną histerię gdy tylko jej głos usłyszał... Chyba jej nie
                                                    lubi i nie wiem co dalej... Z jednej strony mogę próbować przenieś go do innej
                                                    grupy a z drugiej - życia za niego nie przeżyję i tak i tak będzie spotykał
                                                    ludzi których nie lubi... i nie wiem. Żadna z Was nie jest psychologiem
                                                    przypadkiem?? Na gwałt potrzebuje porady
                                                  • jol5.po Sto lat raz jeszcze i o życiu 28.09.04, 16:34
                                                    Ada właśnie miałam napisać, że cisza, wyjechały czy co, Ada pójdzie do domu i życzeń nie zobaczy.
                                                    Zobaczysz napewno się odezwą (a jak nie to zamkne wątekwink
                                                    Ale nic to, ja podwójnie: ciesz się Ada zdrowiem szczęściem i wszelkimi radościa przez cały nastepny rok (siedemnastywink
                                                    A raczkowaniem się nie martw, u mnie różnie było - były takie co to nie raczkowały, były takie co to stanęły jak miały 13 miesiąc, a była i Agnieszka, co chodziła jak miała 9 miesięcy, więc różnie to bywa.
                                                    Znaki: ja bliźniak, mąż panna (jak moja babcia i dziadek tylko odwrotna konfiguracja - kłócili się okropnie, wtedy stwierdziłam że to nieszczególne zestawieniewink, acha jeszcze z panien mie otaczających oprócz babci, siostry i męża jest oczywiście mój tata - nigdy sie nie spóźnia, nie to co ja i mama.
                                                    Dzieci Ola skorpion, Jaś lew, Małgosia następna panna, Agnieszka waga, a Michałek to chyba strzelec, ale jeszcze nie sprawdziłam (9.XII).
                                                    Więc Ada swiętuj wesoło w gronie rodziny wieczorem smile)
                                                    Kasia, jeśli to pani relacja, ze Mateusz ją bije itd. to nieciekawie, bo wynika z tego przede wszystkim, że ona ma kłopoty, żeby nad nim zapanować. Być może to duży problem, być może ona mając dużo dzieci ma z tym problem, a byc może nie radzi sobie po prostu z Mateuszem.
                                                    Ona wysyła sygnały, teraz pytanie co zrobić. Dziecko i nauczyciel to nie relacja partnerska, nie jest to problem, że on będzie spotykał osoby kiedyś, które nie bedzie lubił, bo to troche inna płaszczyzna. On jeszcze nie panuje nad emocjami. Pani to ktoś z innego świata, ale wiem że moje dzieci też czasami wyładowywały na mnie złość biciem. Mateusz tak kanalizuje złość, gniew. Dlaczego?
                                                    Nie za bardzo będziesz miała wpływ na to co dzieje się w przedszkolu z Mateuszem, w tej konkretnej grupie. Pani już jest źle do niego nastawiona, wysyła sygnały, że Mateusz ma się zmienić. Na odległość Ty tego nie załatwisz. Może faktycznie pomyśleć o innej grupie, albo przedszkolu, gdzie mało dzieci. Może to jego protest przeciwko wogóle wychodzeniu z domu, może nie akceptuje dużej grupy. A może to jeszcze jego zawirowania po urodzeniu Mikołaja. Jest środkowy, ma niewiele starszego brata. U nas Małgosia też miała odloty, gdy urodziła się Agnieszka. To nic, że minęło kilka miesięcy.
                                                    Możem oprócz zmiany, jakieś wyciszające rozmowy z psychologiem, tylko żeby kurcze trafić na kogoś mądrego. Wiem, że taki dobry fachowiec, słucha, pozwala dużo rysować, problemy wychodzą wtedy same. Tylko jak to zorganizować przy 3. też następny problem, oj, zycie.
                                                    Trzymaj się Kasia, daj znać co się dalej dzieje

                                                  • agnjan Re: Słucham! 29.09.04, 22:36
                                                    ada16 napisała:

                                                    > Cisza jak makiem zasiał...
                                                    > A gdzie głośne " niech Jej gwiazdka ..." ?
                                                    > ( dla mnie - z okazji dzisiejszych urodzin ,
                                                    > a których?
                                                    > Jak zawsze osiemnastych!
                                                    > Za mieniam się w słuch.

                                                    STOOOO LAAAAT!!!!!!!!!!!!!!! smile))))))))))))))))
                                                    >
                                                    > A w temacie bieżącym:
                                                    > grzeją już u WAs , a może sami grzejecie?
                                                    > Mój mąż dał się mam nadzieję namówić na dzisiejszy rozruch pieca.Bedzie
                                                    > cieplutko, ale niestety te rachunki za gaz...
                                                    > A jeszcze jak mamy radza sobie z zimowym zaopatrzeniem dzieci?
                                                    > Wyruszyliśmy w sobotę na poszukiwanie zimowego odzienia dla Najmłodszego.
                                                    > Zimowy kombinezon ok 200 zł.
                                                    > Pytam się ZA CO?

                                                    tu zajrzyjcie!

                                                    www.7ya.ru/photos/private.aspx?RubrID=51511
                                                    polecam!!! też inne rzeczy - śpiochy, body, pidżamy...

                                                    ja tu kupiłam, a na starszaki są jeszcze dobre podwijane - haha - ubiegłoroczne
                                                    ufffffffffffff... a na Martusię czeka ubiegłoroczny kombinezonik Szymka, w
                                                    których przechodził może ze dwa tygodnie (trafił do nas na początku kwietnia),
                                                    więc teraz dopiero w zasadzie będzie używany smile))
                                                  • agnjan Re: poniedziałek 29.09.04, 22:32
                                                    jol5.po napisała:

                                                    > A co Wy dziewczyny na propozycję Barby, może przy następnych dniach
                                                    skupienia,
                                                    > spotkacie sie w składzie Barba, Jola i pomaszerujecie zobaczyć małą Martę u
                                                    Agn
                                                    > ieszki?? A potem jakieś foto na rubieże wschodnie, zachodnie i północne
                                                    prześle
                                                    > cie, co Wy na to?
                                                    > Tak więc miłego poniedziałku i całego tygodnia
                                                    > Jolasmile

                                                    uważam, że pomysł cudny, dodatkowo chętnie pokażę Jasia, Małgosię i Szymka
                                                    w "realu" smile)))))))))) a może namówię też GR (głowę rodziny)? smile))))))))
                                                  • agnjan Re: poniedziałek 29.09.04, 22:30
                                                    o rety Jola, też mi gul skoczył (jak przeczytałam o tym nadrabianiu zaległości
                                                    w weekend), ciekawa jestem, czy dzwoniłaś, zaraz sobie poczytam dalej, uch...
                                                  • agnjan a u nas: 29.09.04, 22:49
                                                    Szymek coraz pewniej chodzi, trochę ma katar i się odkrywa w nocy, chyba
                                                    przywiążę kołdrę...

                                                    Małgosia zachwyca mnie swoim sprytem i inteligencją i załamuje sytuacjami, w
                                                    których ten spryt i inteligencję wykorzystuje (kłamstewka, kłótniw z Jasiem,
                                                    potyczki słowne - czyt. kłótnie - z nami!!!)

                                                    Jasio - byliśmy w poradni - czyta na posiomie dzieci młodszych od siebie o 2
                                                    lata, ale jest lewooczny i leworęczny i podobno jak na tę właściwość jest
                                                    wogóle świetny, nie ma dysleksji (ufffffff...) ale ma (i może mieć, i ma prawo
                                                    mieć) kłopoty z czytaniem, z wypowiadaniem się, ze szczegółowym rozumieniem i
                                                    przetwarzaniem czytanego tekstu. mamy mu pozwalać i wręcz zachęcać do
                                                    lubianego przez niego malowania, składania modeli, innych prac techniczno-
                                                    plastycznych, ćwiczyć "sobie" Dennisona, ewentualnie czytać mu na głos dłuższe
                                                    lektury, których już nie zdzierży (a nie myśleć "taki duży chłop, niech czyta
                                                    sam, leniuch jeden"), pozwalać na bieganie i sporty zamiast zmuszać do
                                                    rozwoju "humanistycznego" typu czytanie, przy czym oczywiście nie pobłażać w
                                                    obowiązkach szkolnych typu prace domowe, w tym też czytanie lektur....

                                                    Uffffffffffffffffff...

                                                    Acha - Martusia smile Kopie sobie najczęściej milutko, reaguje np. na kuksańce
                                                    Jasia i Małgosi rano ("OOO mamuniu!!! kopnęła mnie!!! o tu!!!") ale czasem
                                                    jakoś kopie "w dół", jakby leżała sobie plecami do góry i majtała gdzieś nogami
                                                    w moich ... jelitach? smile))))) i to jest niestety nieprzyjemne sad Poza tym
                                                    męczy mnie okropnie - wchodzę na raty już nie tylko na 3 piętro odpoczywając
                                                    raz, ale i 3 razy, a dopiero zaczyna się 7 miesiąc smile)) cały grudzień chyba
                                                    prześpię, jak miś smile)))

                                                    a opiekunce pościelę w dużym pokoju, niech mnie zastąpi smile)))))))))))))
                                                    znaczy nie we wszystkim tylko w opiece nad dziećmi - mężem się przez ten czas
                                                    NIKT nie pozajmuje, trudno wink
                                                  • akve Stęskniłam się za Wami... 30.09.04, 00:28
                                                    Oj, stęskniłam się za Wami wszystkimi i bede częsciej bywać i pisać.

                                                    Powoli dochodzimy do równowagi po chorobie.
                                                    Zosieńka to dziecię cudowne, rozesmiane od rana do wieczora.To dobrze ,bo moge
                                                    trochę czasu poświęcić Julkowi, biedaczek odstawiony od mamy przez pobyt w
                                                    szpitalu teraz wreszcie zaczął się uspakajać.To mnie cieszy ,bo był bardzo
                                                    płaczliwy, ciągle nieszczęśliwy i...wszczynał awantury o byle co.Ponieważ każda
                                                    awanturka kończyla się kaszlem wszyscy schodzili mu z drogi.Nie była to
                                                    normalna( wychowawczo,hehe) sytuacja.Ale jest coraz lepiej. No i miał urodziny
                                                    (a propos smirkTO LAT DLA ADY!!!)a przecież 3-letni chłopiec "to taki mały grzeczny
                                                    piesek", a ja jestem "mamusia pieskowa" smile))

                                                    agnjan- pamiętam dobrze ból wchodzenia po schodach te parę miesięcy wszesniej sad
                                                    Koszmar...czułam sie jak staruszka i mówiłam wszyskim ,że teraz wiem co to
                                                    zanczy NIE MÓC czegos zrobić.Zastanawiałam, się tez czy to mi tak zostanie...Nie
                                                    zostało, na szczęście, bo co oni by zrobili beze mnie wink
                                                    Pa ,ide spać
                                                  • ada16 Dziękuję, dziękuję, dziękuję 30.09.04, 08:59
                                                    za życzenia.
                                                    W temacie ubranek spadkowych po rodzeństwie , u nas niestety nie uda się, jako
                                                    że starsi to 17 i 15 letni i ich maluszkowe rzeczy daaawno wydane potrzebującym.

                                                    W ciąży pamiętam miałam tekie chwile, że patrzyłam na swój wielki brzuch i
                                                    zastanawiałam się , że to chyba niemożliwe żebym znów była lekka ( oj, nie
                                                    jesteM!) i sprawna ( też nie bardzo!) jak kiedyś. Kiedyś - wtedyś gdy ważyłam
                                                    50 kg ( to se ne wrati!).
                                                    DZiewczyny , jak u Was z wagą ( temat drażliwy?).
                                                    Ja do 30-tki nie miałam żadnych problemów z wagą , nietety z wiekiem - jest
                                                    coraz gorzej.Samochód i to że od pewnego czasu lubię jeść - niestety nie rokują
                                                    dobrze.

                                                    Wszystkim chorującym -zdróweczka, by miały siłę odzywać się.
                                                  • ada16 Re: Dziękuję, dziękuję, dziękuję 30.09.04, 09:04
                                                    Agn..( Agnieszka, jak sądzę), napisz ze dwa zdania co to za strona , a jak tam
                                                    zamawiać ( to w polski sklep, czy wschodni)?
                                                  • akve Re: 30.09.04, 23:09
                                                    Co tak cicho?

                                                    W temacie ubrań:uwielbiam ciuchy i sie ubierać smileI dzieci też...Ale ceny
                                                    fajnych rzeczy porażające sadWięc szukam używanych w komisach, na allegro,w
                                                    ciuchlandach...
                                                    I dzieci sa fajnie a niedrogo ubrane.
                                                    Chomikuje tez ubrania z jednego na drugiego,ale zauważyłam ze to się nie bardzo
                                                    sprawdza.A to nie ta pora roku, nie ten rozm.( za chude za grube ),a to fason
                                                    nie ten(moda!).
                                                    No i najgorzej z butami, przydałyby się nowe...
                                                    Gdzie kupujecie buty dla dzieci?
                                                  • jol5.po Re:uwaga wirus 01.10.04, 08:29
                                                    dziewczyny, wczoraj walczyłam cały dzień z wirusem. To taki przebiegły wirus, co to wchodzi do poczty i sie sam rozsyła dalej, a posiadacz poczty i tego adresu nawet o tym nie wie.
                                                    Przyszedł do mnie list od Oli (Olioliwy) - Ola uważaj więc, pewnie nawet o tym nie wiesz. Zamiast treści był załącznik tylko pt. joke - chciałam zobaczyć ten joke i próbowałam otworzyć. Oczywiście się nie otworzyło, a wirus sie zainstalował. On działał najbardziej w I.04, teraz to jakieś popłuczyny i ostatki, ale komputer został dokumentnie wyleczony, przeskanowany kilkoma programami antywirusowymi itd. - ale mogło sie coś rozesłać wczesniej, bo jesteście na mojej liście adresowej.
                                                    Uwazajcie więc, jesli przyjdzie list z załącznikiem, bez treści (tam chyba było tylko to smile), nie otwierajcie, broń Boże, wykasujecie, to nie powinno sie nic stać (bo on przewrotnie opiera się na tym, ze każdy chce zagladnąć, co to za żart przesyła ta znajoma osoba)
                                                  • jol5.po o ubrankach i emocjach 01.10.04, 08:49
                                                    Ewa, to już widzę, jak mała królewna Zosia jest ubrana. Bo po kilku synkach, co to modę maja gdzieś, jak człowiek może zaszaleć z sukieneczkami, koronkami, spineczkami do włosów. Toz to sama dzika przyjemność smile)
                                                    Dobrze, że już wszystko dobrze. A ciekawe, jak dzieci kanalizują emocje, strach, nerwy - Julek idzie w awantury, u mnie dokładnie tak postępuje Małgosia - miała przedwczoraj wyrywanego zęba, bała sie wcześniej, ale była dzielna. Tylko, ze potem odbiła sobie na rodzeństwie, toz ona nawet małemu, Bogu ducha winnemu Michałkowi nie przepuściła - "głupi jesteś, idź sobie, co sie tak gapisz" - tak długo pracowała nad nim, dopółki nie zrozumiał przekazu i sie nie popłakał. A że to wszystko było zaraz po przyjściu do domu, nie zdążył jej jeszcze nic zrobić, zrozumiałam, że ona tak kanalizuje emocje, co nie ma nic wspólnego z małym, a jest po prostu pod ręka. Ani nie ma to nic wspólnego z logiką tylko z jej emocjami.

                                                  • jol5.po o innych sprawach 01.10.04, 09:51
                                                    co do wagi sad((((( Niestety po każdej ciąży rosnie. Ale miałam fajny moment po przedostatnim dzieku, ze waga spadła i to trochę więcej niż zwykle. Karmienie jest fajne pomyślałam sobie. No i czekałam na podobny efekt po Michałku - i nic, trochę oczywiście spadło, bo ja doszłam w ciąży do jakiś absurdalnych 90 kg, ale utrzymuje sie wysoko, powyżej 70 kg (nie powiem ile, co by sobie i Wam nie psuć z rana chumoru). Na szczęscie twarz mam w miarę szczupłą (po identycznej wręcz mamie) i ona powoduje, że moja waga nie rzuca się tak strasznie w oczy i na zdjęciach to jako tako wygląda. Co nie zmienia faktu, że czuję się teraz w mojej skórze nie najlepiej. Przygotowywuję się więc do drastycznej akcji zmniejszającej ilość jedzenia, ale jakoś nie mogę zacząć. I do tego tak lubie słodycze. Oh życie sad((
                                                    Agnieszka- wyobarź sobie, że mi się nie udało w ciąży pokazać dzieciom, jak Michałek kopie. Albo za późno kładły rękę, albo za wsześnie, a on i tak najchętniej ruszał sie późnym wieczorem, gdy oni juz spali, a ja sie tak nie ruszałam.
                                                    U mnie Małgosia też ma problemy z czytaniem. Baardzo powoli zaskakuje jak w ogóle składać litery i teraz jeszcze nie wszystko przeczyta, zostaje troche za dzeićmi w klasie. Widzę też, że rękę ma nie taką sprawną, bo literki jej wychodzą bardzo koślawe. Rysunki też niezbyt skomplikowane rysuje. Ale jak rysuje postacie, to one zawsze maja uśmiech dosłownie, a nie w przenośni od jednego ucha do drugiego.
                                                    Ona chyba bardziej nastawiona jest na ruch. Kiedyś czytałam książkę, że dzieci, a własciwie ludzie maja różne rodzaje inteligencji, może to być właśnie ruchowa, inetelektualna, itd. każdy w różnym stopniu, różne i różnie rozwinięte.
                                                    Martwiłam sie to nieporadnością szkolną Małgosi, ale jest jedna rzecz, która jest cenna, ona potrafi godzinami suchać bajek, książek (bo bałam się, że może nie umie skupic uwagi). Mam mnóstwo na kasetach, ostatnio słuchamy "Awantury o basię", ale tez kupiłam "W pustyni i w puszczy" - to już bardziej dla chłopca, Janek słucha "Krzyżaków". Moja siostra przegrywa mi z biblioteki różne stare nagrania mamy "Mikołajka" i "Pipi" czytane przez Irenę Kwiatkowską - po prostu perełki. Może to jest jakiś pomysł dla Twojego Jasia Agnieszko. W razie czego mogę jakoś zorgazniwowac przesyłkę, czy cos podobnego??
                                                    Pozdrawiam wszystkich jola
                                                  • agnjan Re: o innych sprawach - kasety z książkami 04.10.04, 16:07
                                                    Jola, ja myślę, że to jest genialny pomysł i jeśli byś mogła to ja bardzo
                                                    chętnie wszystkie "męskie" nagrania kupię (takie przegrane, rzecz jasna -
                                                    zapłacę za kasety, czy płyty no i przesyłkę...);

                                                    daj znać na maila, bo jakoś nie mogę wysłać do ciebie - nie wiem czemu? -
                                                    wiadomości, to się umówimy smile agnjan@poczta.onet.pl

                                                    a może w internecie są jakieś nagrania, albo w merlinie? poszukam!
                                                  • agnjan sklepik Juli 04.10.04, 16:01
                                                    www.7ya.ru/photos/private.aspx?login=Julcia&RubrID=7268
                                                    to jest sklepik - takie prywatny dziewczyny z Lublina, z pochodzenia rosjanki.
                                                    Ona pisuje na forum "Maluch", gdzie bywam no i w ofercie ma wieeeeeele rzeczy i
                                                    to tanio! smile

                                                    trzeba do niej normalnie wysłać maila, ajest godna zaufania, można przedpłacać
                                                    (zamówiłam u niej wiele rzeczy i dla Szymka i dla ośrodka w Otwocku, gdzie
                                                    przebywają maluchy do adopcji i zawsze było wszystko OK;

                                                    a ja mam dzisiaj nerwobóle w posladku, jakaś rwa, czy co? ratunku, niemoc mnie
                                                    ogarnia, a pogoda taka sliczna, jak nic do spacerowania, Szymcio chętnie by
                                                    połaził i to nie był wożony, ale połaził sensu stricto smile))) a matka w
                                                    niemocy sad na szczęście na kilka godzin przychodzi opiekunka i sobie
                                                    spacerują, a ja "ogarniam dom" albo lecę do pracy z jakimiś papierzyskami...
                                                    też najchętniej samochodem, bo się ruszać nie trzeba, schodzić po schodach na
                                                    metrowy peron etc....
                                                  • zinka3 Re: poniedziałek 04.10.04, 23:03
                                                    Nie lubie poniedzialków zwlaszcza takich.Dziewczyny jak na ogól sie zgadzaja
                                                    dzis awantura.Musze wam powiedziec ze tak roznych osob od jednej matki to ja
                                                    jeszcze nie widzialam Kamila starsza wlosy rude, oczy czarne natura bardzo
                                                    kobieca nie przejdzie obok lustra, aby w nie nie spojrzec.Ma jednak biedaczka
                                                    wiele przypadlosci i podziwiam ja ze sobie tak niezle z nimi
                                                    radzi/plaskostopie, aparat ortodontyczny, astma, katar sienny, alergia skórna,
                                                    dyslekcja, dysgrafia/Olga typ chlopczycy, wlosy jasna szatynka ciemna
                                                    karnacja ,zeby nieprzyzwoicie proste nogi tez, alergia jest ale minimalna./obie
                                                    jednego ojca uwierzcie na slowo/. Ogolnie nie ma miedzy nimi konfliktow ale jak
                                                    juz wybuchaja to na calego. I wlasnie dzis byl taki dzien.I jeszcze Bartek
                                                    chory,zapalenie krtani.Oj ciezko, ciezko.
    • zinka3 Re: WIELE DZIECI I INNI 01.10.04, 20:57
      Witam dziewczyny!!! Zostalam zaproszona przez Jole wiec dobijam do was.Mam na
      imie Grazyna mieszkam w Krakowie,trzy dni temu obchodzilam 40 urodziny moj maz
      za dwa dni dobije wiekiem do mnie. Mam 5 dzieci najstarsza Kamila 13 lat lwica
      gimnazjalistka prawa reka mamusi ,Olga 12 lat waga jak tatus i
      mamusia /gimnastyczka wicemistrzyni polski w cwiczeniach wolnych w swojej
      klasie/,Tomasz 11 lat spokojny niesmialy mysliciel lubi siedziec z mama lub
      tata w kuchni od urodzenia mial tylko dwa razy katar,Dominik 9 lat skorpion w
      niedziele urodzony - ulubione powiedzenie "ale dlaczego ja mam to robic",Bartek
      4 lata baranek -od 1 wrzesnia w przedszkolu./ pisze,czyta i wszystko wie
      najlepiej,rozpieszczony przez cala rodzinke.Ja za dwa tygodnie otwieram sklep
      razem z kolezanka /robotki reczne haft,szydelko,pathworki/.Trzymajcie
      dziewczyny kciuki mam potrojny stres : czy sklepik przyniesie dochody? Jak
      sobie dam rade w pracy? I jak sobie poradza w domu bez mamusi? Horror.
      • jol5.po Witaj Grażynko 01.10.04, 22:06
        Ale sie cieszę, że wskoczyłaśsmile))
        Kraków górą, oprócz Ciebie jeszcze 2 dziewczyny też z Krakowa i spod Krakowa, z Dębicy. Ja z Wrocławia. Jest jeszcze Warszawa, Katowice, Kalisz, Gdańsk i niedaleko Lublina Kasia (Maruda13).
        Ale masz silną grupe starszaków, musi być u Was wesołosmile)), chociaż im u moich dzieci mniejsza odległośc wieku, to i wieksze emocje w kontaktach.
        U mnie wszystkie dzieci, no oprócz małego zadają pytanie: dlaczego ja mam to robić, a żadne w niedzielę nie urodzonesmile
        A Twój i Bartek wyprzedził moją Małgosię, bo ona mimo, ze 1 klasie nadal ma jeszcze problemy z czytaniem.
        Fajny pomysł ze sklepem i z tym co w sklepie będzie. Bedę Ci kibicować, bo też za kilka lat będę próbowała zacząć jakieś prawdziwe życie zawodowe. Bardzo, bardzo trzymam kciuki. A dzieci na pewno sobie poradzą, a jeszcze będą się wspierać nawzajem, bo zaprocentuje czas, który do tej pory im poświęciłaś. Na pewnosmile)
        a jak Bartek "wszedł" w przedszkole??
        Pozdrawiam Jola
        • zinka3 Re: Witaj Grażynko 01.10.04, 22:28
          Ja sie bardzo ciesze ze tu trafilam, przynajmniej moge sobie pogadac z kims kto
          nadaje na tych samych falach.Bartek nawet niezle sobie poradzil.Gdy go rano
          odprowadzam placze sobie i jeczy /bez lez/ ale jak zobaczy swoja pania ktora mu
          bardzo przypadla do gustu to juz jest ok. Pozdrawiam.Grazyna
          • akve Re: Witaj Grażynko 02.10.04, 00:35
            Cześć,
            ja tez jestem Krakowianką smile
            I ciesze się ,ze dołacza osoba,która ma starsze dzieci:będzie miał kto radzić w
            sprawach nastolatków.
            Gdzie otwieracie sklep?Jesli mozna zapytać...Moja teściowa pieknie wyszywa i
            ciagle szukamy odpowiedniego koloru muliny,albo odpowiedniego wzoru do
            wyszywania-czegoś niebanalnego.Pochwalę się: dostałam ostatnio przepiekny obrus
            haftowany w róże, istne cudo ,dzieło drugiej mamy.Bo moja teściowa lubi synowa i
            na wzajemwink
            Pozdrawiam
            Ewa
            • jol5.po LISTA 02.10.04, 11:34
              akve (Ewa) -
              chłopcy:
              Jędrek VII.94;
              Jaś III.97;
              Julek IX.01
              Zosia 1.V.04
              Kraków

              ewa057 (Ewa66, mąż61) - Hubert 1.VII.90 Kalisz
              Maciek 25.05.92
              Marcinek 2.04.04
              (Kalisz)

              barbamama (Beata71, mąż71)
              Ala 98
              Zuzia 00
              Maciuś 03
              (Warszawa)

              jol5.po (Jola70, mąż67)
              Ola XI.93
              Jaś VIII.95
              Małgosia VIII.97
              Agnieszka X.01
              Michałek XII.03
              (Wrocław)

              ada16 dzieci:
              syn-1987,
              córka-1989,
              Kubuś - 2003
              (Gdańsk)

              olioliwa (Ola71, Jacek63)
              Emanuel (Kuba) 91
              Jaśmina 93
              Mati 97
              Mieszko 00
              (Gdańsk)

              jola.wie (Jola 70, mąż 68)
              Marek VIII.92
              Ania V.97
              Madzia V.04
              (Katowice)

              angjan (Agnieszka)
              Jasio VII.1994
              Małgosia 1996
              Szymek 2003
              Martusia I.2005
              (Warszawa)

              mamarazycztery (Magda)
              Łukasz - 1990
              Karolinka - 1992
              Wiktoria - 1998
              Zuzia - 2002
              (Kraków)

              maruda13 (Kasia)
              Adam 30.VII.1998
              Mateusz 28.VII.1999
              Mikołaj 27.VI.2004
              (koło Lublina)

              bietka2 (Ania)
              Zosia - 4,5 roku
              Ludwik - 2002
              15 t.ciąży

              joanka741
              Oliwka 31.VII.99
              Szczepan.VI.01
              Mela 6.IV.04
              (Dębica k. Krakowa)

              zinka3 (Grażyna)
              Kamila 1991
              Olga 1992
              Tomasz 1991
              Dominik 1995
              Bartek 2000
              (Kraków)

              Odezwały sie i zapowiedziały, może się jeszcze odezwą:
              dwoda (Dorota 69, Artur 64)
              Grześ I.91
              Przemek V.94
              Krzyś VII.97
              Jaś I.02
              Zosia X.93
              (Kraków)

              bornholmka (Agnieszka)
              Damian 04.08.91,
              Mik 09.07.00,
              Claudia 26.01.03

              dziewczyny, które odzywały sie na poczatku, potem już nie
              kasiaba1 -dzieci: Zosia 2 lata, 8 miesięcy
              Tymek 1 rok i 4 miesiące
              (Gdynia)

              skrzynka3 - chłopcy: I.97; IX.98
              Zosia XII.02

              aprze (Agnieszka) - Bartek 24.IV.98
              Ewelinka
              niespodzianka X,XI.04
              • jol5.po Re: 02.10.04, 11:48
                mam nadzieję, że nic nie pomyliłam
                jak coś to krzyczcie
                Grażynko, tak będzie sie łatwiej zorjentować - duzo Krakowa no nie? wink
                A Olga - wicemistrzyni Polski - o rany!!!!
                Bardzo lubię imię Grażyna, bo miałam przyjaciółkę, taka jeszcze z liceum - właśnie tez Grażynę, teraz siedzi gdzieś za oceanem, ale na szczęscie jest poczta elektronicznasmile)
                Wszystkim miłego weekendu
                Jolasmile
              • akve Re: LISTA 02.10.04, 22:52
                Jolu,
                nie napisałam swojego rocznika ,bo jestem najstarsza sad
                Ale napisze 1967 i mąż Darek też.
                A Dorotka z Krakowa( dwoda) ma 4 synów i ZUZIĘ, nie Zosię.
                Ale oba imoiona ładne i ciągle ktos mówi na moja Zosię -Zuzia-tez może być.
                pozdr
            • zinka3 Re: Witaj Grażynko 02.10.04, 20:57
              Witam Ewciu.Sklep bedzie na ul.Meiselsa 4 zapraszam serdecznie jak tylko bedzie
              otwarty zawiadomie.Jesli chodzi o wzory haftów to tez nie bedzie problemu i
              zapewniam ze sa niebanalne wiele z nich same projektujemy.W najblizszym czasie
              bedzie tez strona internetowa o ktorej was tez zawiadomie. Jesli chodzi o
              porady zwiazane z dziecmi to sluze pomoca, chociaz czasami sama nie moge sobie
              poradzic z roznymi problemami.Ach te nastolatki!!! tak bardzo chcialam zeby
              szybko sie nimi staly, bo mialam juz troche dosc problemow typu pieluszki itp.a
              teraz czasami chcialabym je spowrotem wcisnac do kojca.
      • joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 12.10.04, 10:20
        zinka a gdzie ten sklep bedzie bo jakbym była w krakowie to zagladne i moze
        nawet cos kupie,w listopadzie mam 30 urodziny moze meża naciagne na cos
        pięknego,zawsze chciałam taka kape na nasze łóżko własnie z takich kawałków w
        różnych odcieniach ciepłych brazów i złocistoscismile)ile takie duze cudo 200cm na
        200 cm kosztuje???.
        No i witam na forumsmile),zaczełam od koncasmile)
    • eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 03.10.04, 01:09
      Ufff...wreszcie doczytałam i dopisuję siebie ze swiom stadkiem smile)
      Mam na imię Viola,skorpinica z 1966r,mąż Marek cztery lata starszy.
      Dzieci:
      Bartek 08.1986
      Jarek 11.1988
      Marek 06.1994
      Daria 12.1996
      Wojtek,jak dobrze pójdzie 02.2005
      Poza tym 5 kotów-jeden ze schroniska i cztery norwegi.Był też pies,ale już nie
      ma i żadnego psa już nie będzie.Za bardzo boli jak odchodzą.
      Jesteśmy z Legionowa,pod Warszawą.Mieszkamy tu już 15 lat.
      Dzisiaj już padam lekko na nos.Pogoda mojemu brzusiowi nie służy.
      Napewno będę tu często zaglądała.
      Sami swoi smile)
      Pozdrawiam i miłych snów
      • jol5.po Witaj Viola!!!!! 03.10.04, 16:14
        Witaj, witajsmile)))))
        To masz starszą grupę chłopaków, młodszą damsko-męską i Wojtusia - bardzo kopie??? smile Czasami ciężkie te miesiące z drugiej połowy ciąży, ale te kopania, przesuwania się - super, a na końcu ekscytujący poródwink
        Skorpionicę ja mam najstarszą córkę, rany jaka to twardziela, ale dobra duszawink
        Na wątku jeszcze Agnieszka w ciąży i Ania (Bietka). I też styczniowo-lutowe terminy.
        Ja tak samo postanowiłam co do posiadania zwierzątek - stop, bo mieliśmy małe futrzaczki, które żyły krótko, a potem ciężko było jak chorowały i zdychały. Właściwie ja przeżywałam najbardziej i powiedziałam dość. Ale teraz dzieci pracują nad jakimś myszo-szczurkiem, czy królikoskoczkiem. I właściwie to już sobie myślę, że może jednak piesek, bo te dwa lata życia futerkowców to tak mało sad
        A jedna moja córka Małgosia od zawsze jest fanką kotów, zawsze chciała, chce i bedzie pewnie chciała kotka. I kto wie, może kiedyś, jak maluchy podrosną..
        Ewa, co Ty wypisujesz - najstarsza, przecież ja widziałam Twoje zdjęcie!!
        Grunt, że ładnie mieścimy się w pięknych dekadach 60-70 - to nic, że przeszłego wiekuwink. A im któraś z nas starsza, tym większe doświadczenie i tym przyjemniej się czyta. A myślicie, że te młode dziewczyny co to chodzą po ulicy, nie będą miały 30-40 lat. Właśnie, że będą i nie będzie to wcale najgorsza rzecz które je może spotkać. A może być bardzo ciekawa i ekscytująca (zdaje się, ze coś ostatnio często używam tego słowawink
        Wszelkie sprostowania dopiszę w następnej liście - Zinko, Tobie zdaje się też nie dopisałam wieku (na moją przyjaciółkę Grażynę mówiło się Cinka)
        Agnieszko pisałaś ostatnio, że Szymek się odkrywa w nocy. Są takie specjalne śpiworki, na górze jak bluzeczka, na dole śpiworek, nie ma siły by dziecko sie rozkopało, przypadkiem mam tego kilka, a nie używam, wrzuć jak chcesz adres na maila.
        Jeszcze wrzucam stronę dla wszystkich, którzy mają starsze dziewczyny - moja Ola ciągle wisi ostatnio na komputerze i nie można się dopchać - robi bransoletki z muliny
        www.pimex.pl/ensi/ramki.html
        uff, my po odbiedzie trochę stresującym, ale teraz uspokojenie ogólne nastapiło, wszyscy odpoczywają przy swoich zajęciach, uff
        pozdrawiam wszystkich, a którzy nie jedli - smacznego
        Jola
    • eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 03.10.04, 17:03
      Dzięki za miłe powitanie.Ja dzisiaj ma strasznie zakręcony dzień.
      Właśnie wróciłam ze spaceru po lesie,gdzie elfy leśne pokonały ogry (Elfy to
      oczywiście Marek i Daria) i korzystam z tego że dzieciaczki zajadaja
      kopytka,przez chwilkę klawiaturka wolna smile)
      My jesteśmy strasznie skomputeryzowani a klawaiturka tylko jedna.
      Mąż stara się jakoś zmotywować Jarka do pracy.Komputer w częściach leży gdzieś
      w kartonie i czeka na inicjatywę.Hmmmm,może się doczeka jak będę częsciej
      siedziała przy komp.
      Wojtuś strasznie się kręci.Strasznie współczuję mężczyznom że nie moga tego
      poczuć-to fantastyczne uczucie.
      Łał,gonią mnie.....
      Może uda się popisać trochę wieczorkiem
      Pa
      • zinka3 Re: WIELE DZIECI I INNI 03.10.04, 17:22
        Witajcie dziewczyny! Ja tez po obiadku, ale tylko jadlam poniewaz w niediele
        gotuje mój maz z pomoca chlopaków.Ja w niedziele mam czas dla siebie.Co do
        wieku to chyba ja tu jestem najstarsza.Piec dni temu strzelila mi
        czterdziecha,dzisiaj mój slubny ma urodziny, jestem starsza od niego o cale 5
        dni.Wieku jednak nie czuje.
        • akve STO LAT, Grazynko! 04.10.04, 00:06
          Wszystkiego najlepszego !Sto lat w zdrowiu i pogodzie ducha!
          Choc podobno niektórzy nie swiętuja tych urodzin...ale one i tak są,będa kiedyś...
          No to nie jestem najstarsza, trudno wink
          Viola, fajnie ze dołaczyłaś.
          Ale masz rozpiętość wieku dzieci, troche zazdroszczę.Mnie się nie uda za późno
          było to pierwsze smileCiekawe jak Ci starsi, nastoletni przyjmuja wiadomość i fakt
          takiego maluszka w domu...
          Napisz coś więcej.
          ewa

          • jola.wie Re: STO LAT, Grazynko! 04.10.04, 08:29
            Sto lat, sto lat!
            Jakie mam straszne zaległości!!!!! Jak mi okropnie żal!!!!!! sad(
            Najpierw jednak poczytam.... a potem (ew.) się dopiszę smile
            • ada16 Zinko? 04.10.04, 08:38
              • ada16 Re: Zinko? 04.10.04, 08:42
                Coś mi się pstrykło i poleciało, zanim napisałam, co miałam.
                Zinko, to kiedy te urodziny?, bo moje 28.09?
                A co do wieku i starszeństwa, gdybu nie to że ja obchodze 18 ( ewentualnie
                16 ) -jak co roku, to pewnie byłabym najstarszą siostrą Was wszystkich .
                ( chociaż tu, bo prywatnie jestem młodszą , a moja starsza siostra z tych , co
                zawsze wiedzą lepiej wink).
                • jol5.po Sto lat dla Zinki i męża 04.10.04, 09:09
                  Ada, a ja mam młodszą siostrę, co wie lepiej i najlepsze, że ona naprawdę wie lepiej - jak zapomnę pampersa na spotkanie rodzinne pożyczy i skarpetek dla dzieci pożyczy jak sie zamoczą i i nigdy sie nie spóźnia, a niedawno radziłam się jej, kiedy to ja mam wprowadzić jajko do jadłospisu piatego dziecka, bo ona takie rzeczy wie. Ona duchem ma 18 lat, a ja 12wink
                  Grażynko jakiego wieku, przecież to nawet nie jest pół wiekuwink
                  Chociaż przyznam się, że jak wskakiwała mi trójka na poczatek to troche przeżywałam zmiane dekady i dałam sobie spokój z tą melancholią dopiero jak zaszłam z ciążę. A u Ciebie zbiega się - nowa cyferka, nowa aktywność zawodowa, w domu śliczna piąteczka, och bilans super.
                  Jola - jesteś!!! nie chciałam się znowu popisywać amatorską analizą i nic nie pisałam, ale nieładnie mi poachniałao to, że udałaś sę walczyć z panią nauczycielką co to Ani kazała odrabiać zaległości i zniknęłaś. Było to wysoce podejrzane. Uff dobrze, że jesteśsmile))))
                  Viola - jak jesteście skomputeryzowani, praca, czy Call of duty i Simsy (dla tych co maja młodsze dzieci - Call.. - to wojenna gra, a Simsy - dziewczynkowe), bo u mnie jeszcze ostatnio "bransoletki z muliny" - rany brak drukarki i Ola wisi, po prostu wisi z takimi różnokolorowymi niteczkami, które przypina sobie do spodni - jeden koniec, a drugi plecie i plecie. Chce zrobić dla wszystkich na święta. Ciekawe czy wytrwa, bo wyszywanka sprzed 3 lat skończona, ale w 20 %. Ewa (akve) - Ty chyba wyszywasz prawda??
                  Miłego poniedziałku
                  Jola
                  • jol5.po z życia rodzinnego i placek ze śliwkami 04.10.04, 10:34
                    jeszcze coś z z zycia rodzinnego. Jak sobie to złozyłam, to śmiesznie wyglada, choć aż tak mi nie było do śmiechu.
                    W sobotę rano na komendę: kto do sklepu? młodzież tak sie pogrążyła w kłótniach kto to ma być, że maż się zdenerwował i sam poszedł, po południu na hasło kto do sklepu? młodzież pogrązyła się w kłótniach, bo wszystcy chcieli iść i z wrazenia nie mogli ustalić, kto w końcu, (broń Boże nie pójdę z nim). Zdenerwiowałam się i poszłam sama.
                    W niedzielę rano Jaś wstał pierwszy i bez szemrania poszedł - bo będzie z tych kupionych rzeczy ciasto. Kupił: zamiast mąki krupczatki zwykłą, zamiast margaryny "Kasia" masło, sliwek zapomniałwink.
                    A przepis na łatwy i smaczny placek ze śliwkami jest taki:
                    3 szklanki mąki krupczatki
                    2 łyzeczki proszku do pieczenia, płaskie
                    5 jajek
                    1/2 szklanki cukru
                    1 szklanka cukru do białek
                    1 margaryna (może być "Kasia")
                    1 kg owoców - dobre sa śliwki, moga byc też inne
                    mąka+ proszek + cukier + margaryna - posiekać
                    dodać żółtka, zagnieść
                    niewielki kawałek, około 1/4 lub mniej ciasta wsadzić do lodówki
                    resztą wyłożyć blachę (na pergaminie - nie będzie przylegało, bo owoce puszczą sok)
                    na ciasto owoce - wydrylowane
                    białko ubijamy na sztywno, dodajemy szklanę cukru
                    wykładamy warstwą na owoce
                    ścieramy pozostałą część ciasta z lodówki tarka na wierzch
                    wkladamy do pieca - 180 st., 90 min
                    smacznego
                    • agnjan Re: z życia rodzinnego i placek ze śliwkami 04.10.04, 16:20
                      jola - mniaaaam smile

                      grażynko - sereczności smile

                      viola - troje dzieci masz w wieku moich - Wojtek urodzi się niewiele później od
                      naszej Martusi, no i starszaki - Jaś i Małgosia to rocznik 94 i 96 smile a na
                      dodatek chyba niedługo wybierzemy sie na weekend do Krakowa to będziemy nawet w
                      rzeczywistości bliżej wszystkich krakowskich wielomam smile

                      jola (jol5.po), czy Twój adres jest jol5.po@poczta.gazeta.pl? bo jakoś mi ta
                      ciąża na mózg pada i nie mogę się do ciebie domailować ani w sprawie kaset ani
                      śpiworka... (śpiworek nota bene u nas odpada, bo ogranicza wolność stópek, o
                      czym właściciej tychże przypomina sobie ubrany w śpiworek w okolicach 3 nad
                      ranem i głośno wyraża sprzeciw i protest, czego jego młodsza siostra, a także
                      rodzice jakoś nie mogą zrozumieć... tylko starszaki śpią w najlepsze...

                      co do muliny - ja kiedyś też robiłam takie supełkowe bransoletki i to pasjami :-
                      ) teraz jakoś czasu nie starcza (ciekawe, czemu, nie? smile)))
                • zinka3 Re: Zinko? 04.10.04, 17:03
                  Ale checa!! obchodzimy urodziny w tym samym dniu ja tez 28.09.
                  • jol5.po wtorek 05.10.04, 10:14
                    Ale heca faktycznie - ciekawe czy jesteście podobne charakterologicznie??
                    Zinko moje córki tez sa ogromnie różne - Ola sama sie uczy od pierwszej klasy, ostrożna w kontaktach z obcymi, rozwazna, bardzo systematyczna i sama panuje nad rzeczami szkolnymi. Małgosia do panowania nad rzeczami szkolnymi pewnie dojdzie kiedyś, teraz to w powijakach ale widać juz, że ona całkiem inny ma charakter np. w stosunku do obcych - ona lgnie do ludzi. Emocje ma też trudne do opaowania przede wwszystkim sama ma z tym kłopoty. Ale kłótnie wieksze mam na lini dziewczyna - chłopak. Ola jest twarda co do swoich obowiązków, ale też i twarda co do brata, a też i obowiązków domowych. To znaczy, jak czegoś nie chce zrobić ciężko ja nakłonić.
                    Taka mieszanka i orjętuj się człowieku w tym wszystkim.
                    Agnieszko ja tez, jakoś właśnie w tym momencie ciąży miałam takie dziwne zdarzenie. połozyłam się na chwilę i nie mogłam wstać. Okropne uczucie, coś nie zaskoczyło. Brr, a przyczyna była tez chyba za ciasna bielizna, krew nie dopływała. Potem juz uważałam co ubieramwink
                    Uważaj na siebie. Gazetowy adres jakiś felerny, nie dochodzi, zdjęcia kawałkuje. Napiszę z drugiego.
                    Zinko, Violu, podajcie adresy niegazetowe, to podeślę Wam zdjęcia.
                    Pozdrawiam wszystkich Jola
                    • ada16 No to sprawdźmy: 05.10.04, 10:59
                      • ada16 Re: No to sprawdźmy: 05.10.04, 11:01
                        Ja jestem chyba typowa Waga: wyważona , spokojna,malomówna do tego
                        introwertyczka.
    • eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 05.10.04, 14:38
      Uch...dobrze że wczorajszy dzień mozna zaliczyć do przeszłośći.
      Nie wiem czy to buszujące hormony czy pogoda,ale złapałam takiego doła że aż
      strach.Całe popołudnie przeryczane,dzieciaki pochowały się po kątach,mąż
      terapeutycznie włączył "Wilka i zająca" i pożądnie przytulił.Musiałam być
      faktycznie w ostatnim stadium rozkładu,bo nawet kolację maluchom zrobił...i
      kuchenkę umył...hmmm...zaskoczył mnie tak,że dzisiaj mi wstyd że aż tak
      rozkleiłam się.Ale chyba jestem naprawdę zmęczona.Dzisiaj jest juz odrobinkę
      lepiej.
      Wprawdzie,tylko proszę mi się z tego nie śmiać,wyprawiłam całe towarzystwo...i
      poszłam dalej spaćsmile)
      Okropnie nie zorganizowana się jakaś zrobiłam.
      Teraz pękam z dumy.Wreszcie ogarnęłam troszkę i siebie i dookoła siebie smile)
      Nawet pranko wstawiłam.Znowu jakiś klocek pierze się przy okazji...
      Nie mogę nauczyć swojej królewny żeby wynosiła swoje rzeczy do prania.Dzisiaj
      jak weszłam do ich pokoju to myślałam że się przewrócę.Wprawdzie łóżko
      posłane,ale reszta - troche trudno uwierzyć że to same potrzebne rzeczy.
      Żeby jakoś rozsądnie rozdzielić dzieci,mieszkają dwójkami.Starsi chłpocy są w
      jednym a maluchy w drugim pokoju.
      Ewa,pytałaś co Bartek z Jarkiem sądzą o następnym dziecku? - wiesz patrzą na
      nas jakoś dziwnie.Jakby mieli na końcu języka pytanie "czy nie jesteśmy już na
      to za starzy?"Według nich to juz powinno nam pruchno wysypywać sie z nogawek.Ja
      jeszcze mam jakieś plusy u nich bo słucham podobnej muzyki co oni,szczególnie
      jak sprzątam.Lekki metal jest rewelacylny,z założenia jest głośny więc nikt nie
      przychodzi i nie zawraca mi głowy bo i tak nie słyszę.tylko sąsiedzi czasami
      zwracają się do mnie ze współczuciem,że chłopcy dziwnej muzyki słuchają.Fajnie
      mieć takie dzieci smile) ,chociaż jedno na nich można zwalić.
      Chociaż z drugiej strony jak mnie Bartek (18l) zobaczył w ciążowych
      ogrodniczkach to zrobił taką minę jakbym paradowała w spodniach clawn-a.
      Sporo było śmiechu,bo ja w zasadzie nosiłam 38-smy rozmiar,niektóre L-
      ki,szczególnie bluzki były za lużne.Wszystko miałam dopasowane i teraz te
      bluzeczki pięknie podjeżdżają pod pachy smile)
      Na szczęście koleżanka poratowała mnie swoimi bluzkami i spodniami,i wreszcie
      nie świecę brzuszkiem.
      Wogóle kupic na mnie,na moją rodzinę ciuchy to kłopot straszny,albo ceny
      okropne jak ciuch jest.My jesteśmy wysokopiennismile)
      Ja mam 178cm,mąż ponad 190cm a chłopcy (starsi)dobili do 200cm.Szczerze martwię
      się Darią - ile ona będzie miała...
      Nie pytajcie o rozmiarówki butów....dobrze?
      Jolu,tak jak prosiłaś,podaję swój adres : plenty51166@yahoo.co.uk
      Wszystkie zdjęcia powitam z przyjemnością.Uwielbiam zdjęcia.I robić i oglądać.
      Jak podacie swoje adresy to poprzysyłam swoją rodzinkę.
      Teraz jak chcę zachować twarz to muszę uciekać od komputerka i
      przygotować "coś" na obiad.
      Viola
      • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 05.10.04, 15:00
        Viola, mój najstarszy miał 16 lat ( '87) , gdy dowiedział się, że będzie miał
        braciszka.Otworzył z wrażenia buzię.Pewnie też myślał, że rodzice są za starzy..
        Córka ('89) od pierwszej chwili cieszyła się, a teraz jest w młodym zakochana.
        • zinka3 Re:Witam Wielomamy! 05.10.04, 23:04
          Gdy bylam w pierwszych tygodniach ciazy z najmlodszym
          Bartkiem/2000/stwierdzilismy z mezem, ze musimy powiedziec reszcie.Pawel
          zapytal: "Chcecie miec jeszcze braciszka lub siostrzyczke" churek odpowiednial
          zgodnie nieee!!! na to moj maz "to bedziecie miec".A teraz gdy ktores wyjezdza
          na dluzej oswiadcza po przyjezdzie ze najbardziej tesknilo za Bakusiem.
          Podaje moj adres: zinka@wp.pl Jak sie bardziej obyje z komputerem to tez wam
          przesle zdjecia /ja dopiero raczkuje w internecie/. Wlasnie mam problem z
          klawiatura i to tylko jak cos pisze w internecie nie moge pisac wszystkich
          znaków moze drogie kolezanki wiecie co mam zrobic? Buziaki !!!
          • jol5.po LISTA adresy 06.10.04, 10:27
            jola.wie
            jola.wietecha@wp.pl
            barba
            ta_ra@wp.pl
            ada16
            ada16@gazeta.pl
            akve
            ewka34@o2.pl
            jol5.po
            j.popinska@op.pl
            ewa057
            ewa057@wp.pl
            olioliwa
            olioliwa@yahoo.com
            angjan
            agnjan@poczta.onet.pl
            mamarazycztery
            mamarazycztery@poczta.onet.pl
            maruda13
            rymunia@poczta.onet.pl
            eury1
            plenty51166@yahoo.co.uk
            zinka3
            zinka@wp.pl

            • jol5.po Re: LISTA adresy 06.10.04, 10:51
              Ada, to ja odwrotnie, jestem ekstrawertykiem, takim całą gębą, gadam z ludźmi w tramwaju, na ulicy (ale moja 3 córka jest jeszcze gorsza)
              niejestem małomówna, ale jestem raczej spokojna. Więc cos mamy wspólnego. Ale Ty też nie jesteś introwertykiem zamknietym, bo od poczatku watku pracowicie piszesz, mimo, że juz kilka osób sie wykruszyło. Znaczy się jeszcze dorzyciłabym wytrwałość smile)
              A Ty Viola - toż Ty jak nie z tego swiata, rozmiar 38, 178 cm, matka dzieciom nastolatkom, słucha lekkiego metalu i jeszcze szałowe imię z "V" z przoduwink
              Ja mam większy rozmiar, ale męża tez mam wysokiego - 188 (a ja mam około 30 cm mniej)
              Wiesz to rozklejanie to chyba hormony - miałam takie stany w ostatniej (5 właśniewink ciąży, płakałam i płakałam, a najgorzej było tuż przed porodem - ostatni dzień cały przepłakany, ale wtedy, jak tak patrzę z perspektywy to na 100% były hormony.
              Trzymaj sie więc dzielnie, słuchaj relaksującego metalu jak najwięcej i jak tak bardzo chcą te hormony, to daj się im po prostu wypłakać, a co. W koncu raz sie jest w 5. ciąży, no nie?? wink)
              • ada16 Re: LISTA adresy 06.10.04, 11:00
                Rozmiar 38 to ja nosiłam jeszcze kilka lat temu.
                Niestety z czasem polubiłam jedzenie.(Jako dziecko to nie jadłam nawet
                kalafiora, bo biały znaczy tłusty smile).
                Teraz, jak mi w sklepie proponują 44 , to się obrażam i wychodzę.
                A ostatnio mój mąż zapisał nas na badania profilaktyczne i tam pielęgniarka
                sucha jak wiór!,( jak ona śmiała!), obliczyła moje BMI ( pewnie znacie...),
                25 z małym ogonkiem i powiedziała, że to już nadwaga!!!!!
                Mój mąż (190cm) z upływem lat nic a nic nie tyje , a z lodówki wymiata
                szybciej, niż ja ładuję.
    • eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 06.10.04, 12:32
      Oj,ale ja się poważnie obawiam że po tej ciązy rozmiar 38 pójdzie w
      zapomnienie.Jejku jaki ja teraz apetyt na wszystko co obleśnie słodkie.Im
      więcej cukru w cukrze tym lepiej smile)
      Mojej bandy to nie opłaca się karmić-jedzą jak smoki a chude wszystko takie że
      wstyd jak się na plaży rozbierają.
      Ostatnio zbieram przepisy na ciasta ale na duże blachy.Dostałam przepis na
      piernik.Robi się ekspresowo,wyraśta świetnie.Polecam:
      1i1/2 szkl cukru
      3 szkl mąki
      4i1/2 łyżeczki sody
      przyprawa do pierników
      1 słoik dżemu
      5 jajek
      1 szkl.oleju
      1 szkl mleka
      3-4 jabłka (ewen. ananas,brzoskwinie)pokrojone w kostkę lub starte na tarce
      Wszystko wymieszać.Piec ok 50 min w temp 180.
      Przepis na największą blachę!!
      Smacznego
      • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 06.10.04, 15:20
        no to będziemy robić pierniki w sobotę, na pohybel BMI, hmmm, trzeba będzie potem spalać. Ale tak wszystko zmieszać razem, jajka też tak w całosci???
        Zinko ja nie mam pomysłu co z tymi znakami, co to nie piszą się tylko w internecie. Jak jola.wie się odezwie, to może ona cos poradzi, bo dużo przeszła ze swoim kompem.
        Mój mąż też chudy, nawet był moment, że trochę przytył, myślałam, że mnie zrozumie, a on po prostu schudł. Dziwni są faceci.
        ja mam troche kłopot z Małgosią. Nie może zaskoczyć ze szkołą. Nie może się przstawić na odrabianie lekcji. Zabiera się i zabiera, ma coraz gorszy humor, wkurza się na wszyskich dookoła. W efekcie odrabianie kończy się po 22.
        I tak już jest od kilku dni, tzn. od czasu kiedy zaczęła mieć cos zadawane.
        Ale jak sobie przypominam, to wcześniejsze tez miały kryzys własnie około 7 lat. Ola płakała konsekwentnie rano, jęczała. Jakby jej ktoś wtedy posłuchał, to mógłby pomyśleć, że szkoła to prawie jak zesłanie na Sybir, a miała taka fajną panią, którą zreszta bardzo lubiła.
        A teraz walczę z Małgosią, uff

        • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 06.10.04, 15:33
          Na pohybel?
          To ja też podrzucę przepis na super ciasto.
          Pyszne.
          A może już podawałam link?
          Nie pamiętam...

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=16009156&a=16009580
          • jola.wie w oderwaniu od aktualnego tematu 06.10.04, 22:08
            ...czy też tematycznego trendu polecam historyjkę na
            www.bozakobieta.dlajezusa.pl/historie/poprostumama.html
            Mnie ona "siadła" ze względu na opadający mi ostatnio poziom samoakceptacji i
            akceptacji części otoczenia dla tego co robię... w każdym razie jest zabawna,
            spodoba się wam.
            • jola.wie Re: w oderwaniu od aktualnego tematu 06.10.04, 22:10
              A to to już istne podsumowanie! Polecam:
              www.bozakobieta.dlajezusa.pl/historie/stanowiskomama.html
              • zinka3 Re: Dzieki z przepisy 06.10.04, 22:25
                Nie cierpie gotowac ale za to piec moge do woli.Co do odrabiania zadan to jesli
                Cie to Jolu pocieszy to mam ten sam problem zwlaszcza z chlopakami oni nigdy
                nic nie maja na zadanie, a czytanie ksiazek to juz tortury dla nich i dla
                mnie.Kamila/13/ jest dyslektykiem i niecierpiala czytac zreszta ja rozumialam
                co to za przyjemnosc z czytania gdy sie nie wie co sie czyta.Ale mozolne
                cwiczenia chyba daja rezultat od tygodnia kladzie sie wieczorem z ksiazka.
    • agnieszka_radzewicz Re: WIELE DZIECI I INNI 06.10.04, 22:32
      Oj dziwczyny podziwiam was ... ja na drugie nie mogę się zdecydować, choć bym
      chciała bardzo i mój Seb też. Mój Kubuś ma dwa latka i jest strasznie
      rozbiegany, że czasem nad niem nie mogę zapanować i się denerwuję. To chyba
      dlatego boję się mieć drugie dziecko w obawie, że będę jeszcze bardziej
      nerwowa.
      nie wiem co robić ...
      Aga
      • akve :-) i mam problem 06.10.04, 23:53
        agnieszko( do Sebusia) nie bój się dac rodzeństwo synkowi.J anajbardziej nerwowa
        byłam przy pierwszym wink
        To sie pochwale - nosze dalej rozm 38.Pomógł w tym niestety pobyt w szpitalu z
        Zosią , czego Wam nie życzę.Schudłam 6 kilo...w 2 tygodnie...
        A teraz o problemie: Słuchajcie poradźcie i pomóżcie!
        Mój najmłodszy synek jest za mały i za chudy! Pal sześć wagę ,ale niepokoi mnie
        jego wzrost.Ponieważ mieszkamy pod miastem ,żadko zapuszczam sie na place zabaw.
        Dziś bylismy w parku i ZOBACZYŁAM tą róznice między mioim dzieckiem a
        innymi.Julek wygląda na 1,5 roku a ma 3 lata sad
        Zaczynam się poważnie niepokoić.Od jakiegoś czasu nosi ten sam
        rozm.ubranek.zastanawiam się do kogo pójść w tej sprawie.Do gastroenterologa? Do
        endokrynologa?
        Na nasza pania doktor pediatrę nie mam co liczyć , niestety.
        Acha, Juluś jest poniżej 3-ciego centyla, a więc już poniżej normy.
        I jest alergiczny, na diecie bezmlecznej o urodzenia.Ale je dużo innych
        rzeczy,tylko nie przyswaja.
        Na pewno coś doradzicie, doswiadczone matki...

        • zinka3 Re: :-) i mam problem 07.10.04, 07:52
          Dla wlasnego spokoju mozesz sie wybrac do jakiegos specjalisty, ale uwazam ze
          nie ma powodu do niepokoju.Moje wszystkie dzieciaki sa male jak na swoj
          wiek.Jak poszly do szkoly to widzialam roznice miedzy nimi a rowiesnikami.Moj
          wujaszek /jest lekarzem/ uspokoil mnie ze kazde dziecko ma swoj rytm wzrostu
          jedne rosna bardzo szybko i zapowiadaja sie na wielkoludy a w okresie
          dojrzewania waga staje inne rosna powoli i w wieku nastoletnim sa nawet w
          stanie przegonic te wielkoludy.Podam Ci nawet przyklad na sobie bylam mala i
          chuda przez cala szkole podstawowa. Pamietam jak mama robila mi rozne badania
          zmuszano mnie do jedzenia itp. W liceum juz nie bylo takiej roznicy, a gdy
          spotykalam kolegow i kolezanki z podstawowki okazywalo sie ze przeroslam
          niejednego "wielkoluda"
          • ada16 zestawienie 07.10.04, 08:15
            Jol5.po, Tobie tak śietnie idzie zestawianie wszelkich danych, zestaw proszę te
            wszystkie "38", czy ja naprawde bardzo odstaję z moim 42?

            Jeśli chodzi o słaby wzrost to myślę, że jeżeli rodzice raczej z tych dużych,
            to chyba jednak bym się zainteresowała ( jakie badania można zrobić?).
            A jak on je?
            Ma apetyt?

            • ada16 Re: zestawienie 07.10.04, 08:17
              A jeszcze ze stereotypów:
              zawsze matka wielodzietna kojarzyła mi się raczej z większym rozmiarem, a tu
              proszę same gwiazdy!
              • zinka3 Re: zestawienie 07.10.04, 08:23
                Ja tez nosze 38.Wzrost 166.
                • jol5.po do Agnieszki 07.10.04, 09:39
                  Agnieszko, nic na siłę. Kubuś jest jeszcze malutki i w takim trudnym rozbieganym wieku. Jeśli teraz jestes zmęczona, to spokojnie sobie odczekaj. Przyjdzie przedszkole za rok, bedzie można odsapnąć, kilka lat więcj różnicy między dziećmi też da gwarancję dobrego kontaktu, a pozwoli Ci trochę odpocząć. Nie chodzi tu tylko o sprzątanie, opiekę nad dzieckiem, ale odpoczynek psychiczny, że nie cała odpowiedzialność 24 godziny na dobę jest na naszych barkach, że kilka godzin dziecko jest pod fachową opieką, a Ty możesz przynajmniej spokojnie pomyśleć. Dzieci szybko rosną, ich problemy się zmieniają i w tym nadzieja skołowanego rodzica - najgorzej do 18, a potem z górkiwink (żartowałam potem też potrzbują wsparcia duchowego, a często finansowegowink
                  Tylko, że wiadomo jak z tym planowaniem jest, chyba najtrudniej zdecydować się na dziecko z ołówkiem w ręku. Więc takie przez pomyłkę, wpadeczki nie są takie zle i może czasami pozornie komplikują, ale w rzeczywistści ułatwią sprawę.
                  Coś jest na rzeczy, bo zaglądnęłaś tutaj, coś Ci chodzi po głowie i czuję, że jakby tak samo gdzieś się zadecydowało, nie miałabyś tak wiele przeciw.
                  Może po prostu, jeśli nie gonią Cię sprawy finansowe, nie jesteś nastawiona całkowicie na nie, to dopuść możliwość. Po prostu zdaj się na los. Będzie co będzie, a potem zawsze będziesz się mogła tutaj wypłakać, jakby co, jak by było ciężko, a może to ciężko bedzie całkiem fajne i Ci się spodoba.
                  Bardzo Cię pozdrawiam i zapraszam do dalszej rozmowy, co będziemy umiały poradzimy smile
                  Jolasmile
                  • ada16 Re: do Agnieszki 07.10.04, 09:43
                    A ja to sobie myślę, że gdyby rodziły się tylko dzieci planowane, to ludzkość
                    by wyginęła wink)
                    • jola.wie Re: do Agnieszki 07.10.04, 10:42
                      No, nasza rodzina na pewno....
                    • jol5.po o wszystkim 07.10.04, 10:46
                      Jola - zestawienie doskonałe, ktoś sobie zadał trud i zebrał do kupy minusy i plusy (było, było: "tak na prawdę bedzie ci się to podobało i bedziesz chciała robić to jak najdłużej") - Joleńko, jakie ja mam doły - te doły są ukryte, ja szczerzę zęby, niby, ze się uśmiecham, a w środku mnie skręca. Ja czaruję rzeczywistość, bo udaję, że to co widzę jest śmieszne, a to często jest tragiczne (np. stan naszego mieszkania), ale udaję, że to jest śmieszne i faktycznie robi się śmieszne.
                      Jolu szczególnie małe dziecko, nieważne które pogłębia stan niepanowania nad rzeczywistością i rozjeżdżania się życia. Każde moje dodatkowe słoneczko burzyło mi wypracowany misternie porzadek, nad którym naharowałam się jak wół.
                      Jola, dla osłody wrzuć przepis na czekoladę na gorąco!!!!!!!!
                      Ada - nie trzeba zestawiać tych gwiazd, one same się zestawiły i świecą nam tym swoim rozmiarem 38 i jeszcze pierniczki, nie pierniczki nam podsuwają (Jola koniecznie czekolada na gorąco, Viola, te jajka to w całości do piernika???))
                      Ada, są większe rozmiary niż 42 , wiem coś o tymwink
                      Ada bardzo serdeczne dzięki za sernik, wyobraź sobie, ja znam to ciasto, rewelacja i zawsze wychodzi - i jadłam u koleżanki i ona mi przepis podsyła już pół roku i nie może podesłać, albo nie dochodzi mail, albo cóś - i taki numer, przepis mam z Gdańska. Dzięki Adasmile)))
                      A z zetawień, to może pokuszę się o zestawienie dzieci,ale jak będę miała czas, a wcześniej, około pierwszej strony sa też zestawienia gg dla zainteresowanych, też je uzupełnię.
                      Z zaległych spraw - Zinko jeśli komp. jeszcze Ci nie chodzi dobrze, wrzuć pytanie tutaj - na pewno Ci podpowiedzą usłużni ludzie
                      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=34
                      w temacie prania - ktoś pisał o pranym klocku - uwaga na małe, okrągłe metalowe żetony z pokemonami (z jakiś tam czipsów), jeszcze niedawno bardzo popularne w szkołach, wszystkie chłopaki w to grały, a ja to wyprałam, żeton zatkał rurę, ale perfidnie, nie przepuszczał całej wody i nie przesuwał się do odpływu. Ja uparcie prałam dalej, bo nie kojarzyłam i przedziurawiło mi rurę. Ale to i tak nic z porównaniem z okresem kamieniowym, każde dziecko po kilka kamieni w kurtce, bo zbierały, mineralodzy sie znaleźli. A potem tak stukało w pralce, stuk, stuk.
                      Viola - czego słuchasz, co to za lekki metal dobry na uspokojenie i przy sprzątaniu. Zdradź!!
                      I najważniejsze - Ewuniu, wiadomo matka najlepszy obserwator i co za tym idzie lekarz swoich dzieci. Dziewczyny pokazały, że dzieci też mogą być drobne, Ty wielkoludem nie jesteś, a na zdjęciach Julek niczego sobie (moja Małgosia też w dolnej skali centylowej, mimo, że tata 188). Ale coś Cię niepokoi. Lepiej podrążyć i sie przekonać, że na darmo, ale być spokojnym. Chyba musisz tak czy siak mieć skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu, więc tędy droga. Ale musisz mieć dokładny plan, co chcesz, do kogo skierowanie. Podsuwasz tylko lekarce i ona wypisuje skierowanie. Ja tak robię, muszę mieć sama wizję, co chcę, bo lekarka nie doradzi, a raczej pominie symptom, jeśli jednak poproszę skierowanie, da.
                      Coś kojarzę, że w "Dziecku" był artykuł o wzroscie, trzeba gdzieś na wyszukiwarki powrzucać, co by sie dowiedzieć, jaki to lekarz się tym zajmuje, ja też będę się zastanawiać, jak na coś wpadnę napisze. A Ty drąż, ale na spokojnie - mały jest zdrowy, wesoły, teraz po chorobie - Ty przecież schudłaś 6 kilo, on też miał prawo trochę "zdrobnieć", a i wczesniej do olbrzymów nie należał, był raczej drobny.
                      Miłego dnia Jola
                    • jola.wie zaległości 07.10.04, 10:51
                      Zaległości: (lecę po kolei przez 53 posty, więc moje zaległości nie będą
                      poukładane według priorytetów):
                      1. Przesłuchania wstępne w śledztwie afery szkolnej nie dały niestety
                      jednoznacznej odpowiedzi kto co powiedział i jakim tonem i na końcu nie
                      wiedzieliśmy, czy to pani, czy raczej wewnętrzny głos Ani tak krzyczał i
                      straszył, wiadomo tyle, że pani użyła argumentu czerwonego ekoludka, i słusznie
                      zresztą, bo za "niemanie" zadania taka szykana własnie grozi i już. Wobec braku
                      jednoznacznych dowodów i zbiegu okoliczności, które nie pozwoliły mi załatwić
                      sprawy w ciągu trzech dni od wydarzenia (czyli na gorąco), pozostała ona (mea
                      culpa!) nietknięta. A po takim czasie to już nie ma co jej ruszać.
                      2. No tak, sto lat dla Ady (teraz już tak bardzo świadomie)!
                      3.Ewa (akve) cieszę się że już jesteś po burzliwych wydarzeniach i to będzie
                      pewnie ostatnia uwaga która ci na tym forum o chorobie przypomni.
                      4. Waga i rozmiar: każda kolejna ciąża kosztowała mnie o 2 kg więcej (ale w
                      sumie niewiele: 9 – 11 – 13 kg (albo więcej, bo skończyłam ważenie w 8 m-cu, hi
                      hi). Im bardziej się zastanawiałam nad tym fenomenem, tym mniej z tego
                      rozumiałam. W każdym razie te różnice nie miały pokrycia w wadze urodzeniowej
                      dzieci. Urządzenie wagę potrzebowałam w czasie ciązy, po porodzie jeszcze raz
                      na nią weszłam, utrata ciężaru mnie nie ustatysfakcjonowała, więc waga
                      wylądowała pod szafką i wszyscy o niej zapomnieli. Satysfakcjonuje mnie rozmiar
                      38, który znów jest mój (hurra!, tylko bluzki w okolicach biustu nieco
                      przyciasne teraz, zresztą oddychac to ja zawsze miałam czym), a z wagą to jest
                      dziwna historia, bo po pierwszym dziecku ważyłam więcej o 5 kg (!), ale byłam
                      znacznie szczuplejsza, ubrania przedciążowe ze mnie spadały! Tak, że nie wiem,
                      ile ważę, ale wiem ile mierzę (o ile się ze starości nie skurczyłam): 175 cm,
                      ile bym nie ważyła, to się to jakoś w górę rozciągnie. Moja chłopa mierzy
                      zaledwie o 3 cm więcej ode mnie (buu, żegnajcie wysokie szpilki!), ale za to
                      mam wrażenie, że to on tył za mnie w ciążach, w każdym razie cały czas się
                      odchudza, choć spokojnie taki jaki jest uchodzi za, no, nie wychudzonego, ale,
                      powiedzmy, normalnego. Niepokoi mnie mój poporodowy apetyt na słodycze, póki
                      karmię, spoko, ale jak ten apetyt się utrzyma? Pierwszy raz w życiu mam
                      problemy z samodyscypliną...
                      5. Gra-zinka, witaj! Przyjmij spóźnione życzenia urodzinowe, gratuluję
                      dzieciaków. Powodzenia w sklepiku! (zazdroszczę, trochę szyję, kiedyś dużo
                      robiłam na drutach, zawsze marzyłam, ale nigdy nie zrealizowałam, choć nie, raz
                      kiedys stanęłam ze swoimi wytworami na targu, to było w liceum, i za każdym
                      razem kiedy ktoś się interesował przeżywałam horror, tak byłam przywiązana do
                      tych rzeczy bo tyle serca włożyłam w ich zrobienie)
                      6. Witaj Violu! Niezłą ekipę szykujesz do obrony córy! Bardzo dobrze, w tych
                      warunkach będzie musiała mieć kiedyś dobrego męża!!! Nie ma innego wyjścia...
                      (ten przyszły mąż)
                      7. Jolu, popisuj się amatorską analizą ile wlezie, będzie mi bardzo miło! (mam
                      za swoje, teraz odrabiam zadanie domowe! ale również mi jest przy tym miło).
                      Dzięki za przepis na ciasto, uwielbiam śliwki!
                      8. Viola, mój syn (12 lat, 175 cm) tez wygląda, jakby nie jadł, a zmiata jak
                      odkurzacz! Nie dosyć, że chudy, to z twarzy jeszcze taki wypłosz, oczy
                      podkrążone, no dosłownie jakbyśmy go trzymali w piwnicy i nie karmili!
                      Niestety, przy jego wzmożonym popycie na jedzenie, córka Anka też się rozżarła,
                      co pomału zaczyna być po niej widać! I jak tu dziecku wytłumaczyć? Wygląda na
                      to, że odkryła w sobie łasucha (charakter teściowej i męża), a jak tak
                      odziedziczyła?! Bo Marek przy całym swoim obżarstwie jest wybredny.
                      9. Ewuś (akve) moja ciocia miała problemy z synem (z jego wzrostem) i leczyli
                      się całe lata u endoktrynologa dziecięcego. Z tym że zaczęli się problemem
                      przejmować, kiedy Szymek poszedł do szkoły. Dzisiaj jest wszystko w porządku
                      (gimnazjalista), sport tez mu pomógł (chwalę się): jest pływackim mistrzem
                      Polski, w swojej kategorii naturalnie! Moja własna Anka była maleńka jako
                      niemowlę, potem słabiutko rosła, jako małe dziecko drobna, ale zawsze
                      zdrowiusieńka, w wieku przedszkolnym kłopoty się skończyły, na rówieśników
                      patrzy raczej z góry, a pozostałe gabaryty: patrz wyżej.
                      10. Czuję się zaszczycona pokładanymi we mnie nadziejami, ale niestety nie mam
                      pojęcia o co chodzi ze znakami polskimi, co to nie wchodza w internecie, zawsze
                      myślałam, ze to kwestia ustawień komputerowych a nie "spoza".
                      11. Jolu, mam z Anką w szkole problem, zadań nie chce się jej odrabiać, pisze
                      niestarannie (a fioletowe ekoludki ją denerwują), w ogóle zrobiła się w szkole
                      jakaś taka nerwowa, pyskata, brzydko się do mnie odnosi (do innych zresztą
                      też), pokłóciła się "na śmierć" ze swoją przyjaciółką (swoją drogą to ci
                      musiała być scena!: Agata na szkolnym podwórku dusiła Ankę za szyję i
                      krzyczała, że nigdy przenigdy się z nią już więcej nie umówi i nie spotka, ale
                      ja do dzisiaj nie wydusiłam z Anki, jak sprowokowała taką reakcję Agaty, mówi
                      tylko "mama, daj spokój!" - czasem mnie to wszystko przerasta?)

                      Czuję, że jestem znowu z wami! Fajnie!
                      Pozdrawiam
                      • zinka3 Re: Jakie macie doswiadczenia z lekarzami 07.10.04, 11:26
                        Dzieciaki ogolnie mi nie choruja.Zasluguje to mojemu wujkowi ktory jest
                        lekarzem i gdy przyjezdzal do moich chorych jak mnie sie wydawalo dzieci zawsze
                        mowil "prawie zdrowe" zapisywal najczesciej jakis drobny specyfik typu tabletki
                        emskie i dzieci zdrowialy trwalo to napewno dluzej niz po antybiotyku ale
                        zdrowialy i procentuje to tym ze teraz nie choruja wcale lub konczy sie na
                        kichnieciu i do szkoly.Jak juz wczesniej wspominalam Bartek 4 lata cztery dni
                        temu mial zapalenie krtani leczylam go emskimi.Dzis rano zbudzil mnie gleboki
                        kaszel.Troche sie wystraszylam i pobieglam do lekarza pierwszego kontaku/
                        wujaszek za granica/.Pani doktor zbadala i stwierdzila ze dolne drogi czyste
                        gardlo tez.Wypisala recepte na 4 specyfiki/Syropy wykrztusne ,rozrzedzajace
                        wydzieline,krople do nosa o podobnym dzialaniu/.Uspokojona poszlam do apteki
                        ale nie wykupic tylko spytac ile zaoszczedze nie wykupujac.68zl.Nie jestem
                        oszczedna i nie oszczedzam na zdrowiu ale uwazam ze to co robia niektórzy
                        lekarze to skandal.
                        • ada16 Re: Jakie macie doswiadczenia z lekarzami 07.10.04, 11:53
                          Rzeczywiście tak jest, każde wyjście do lekarza to stos recepr na cud-
                          specyfiki, za super ceny.
                          Zdarzyło mi się, że poszłam z dwójką do lekarza .Wg mnie ( nie jestem lekarzem -
                          pewnie się nie znam), z takim samym przeziębieniem.Każde dostało komplet innych
                          specyfików o podobnym działaniu .Koszt kilkadziesiąt złotych.
                          Odebrałam to jako naciąganie, wykupiłam 1 zestaw.
                        • jol5.po lekarze, leje i ruszył 07.10.04, 12:15
                          ja zawsze na ostatnią chwilę, w tragicznych wypadkach wykupuję antybiotyk i lakcit, innych raczej nie, bo pamiętać jak podawać, toż to niewykonalne. Ale spotkałam kiedyś panią, co to podsumowała, że lekarz słaby, bo żadnego leku nie przepisał, a w ogóle antybiotyku nie dał, chała i w ogóle do niczego według niejwink
                          Zilko, panuje coś gardłowego, bo mój syn mówi takim gardłowym głosem inne dzieci chyba też do tego sie szykują. A dziśpojechał na wycieczkę - zobaczymy po przyjeździe czy to faktyczie gardłowe, bo jak coś ma być to na pewno po wycieczce się objawi.
                          A u nas kurza twarz, kurcze pieczone, kruca bomba i inne, leje. Trzy dni rzeczy wisiały na balkonie, wczoraj 26 stopni - kurcze, no nie wierzyłam w to zapowiadane załamanie pogody, toż jeszcze prowokacyjnie zostawiłam suche rzeczy wyprane, poskładane na suszrce, bo cosik pilnego leciałam załatwić, a teraz puchnie od deszczu.
                          Kurza twarz, chora kobita jestem, cholerka jasna no.
                          A z pozytywów - mały RUSZYŁ, zrobił dwa kroki, przysunąła się do kuchenki nie padając na kolana, ostrożnie. Moje jedyne planowane dziecko (tak a propos wcześniejszego tematuwink, słoneczko - ale tak oficjalnie to porusza się nadal na czworakach. Ale ciągnie go do góry, a doświadczenia mam przeróżne w tym temacie, bo niektóre ze starszaków, tak polubiły czworaki, ze nijak do góry nie aspirowały.
                      • ada16 chyba będzie wojna ;-)) 07.10.04, 11:48
                        moja z wagą.
                        Albo ta gadzina ustąpi, albo polegnę ja.
                        Mój mąż to mówi , że luksus na mnie tak wpływa :-0.
                        Ten luksusu to samochód na dojazdy i zakupy najczęściej w supermarkecie.
                        Mało ruchu, mało siat, dużo siedzenia.Ot, co.
                        Może się przesiąść na tramwaj?
                        Ale mi to zeźre 40 min w 1 stronę dodatkowo.
                        Co robić?!

                        A moja Agnieszka (15l) to ma stały tekst: Bo ty nic nie rozumiesz!
                        Obojętnie czy temat porządku, odzieży , koleżanek.
                        Zawsze staram się wysłuchać, ale to nie pomaga.
                        :Nie rozumiesz.. " i już
                        • zinka3 Re:Ruszyl 07.10.04, 14:29
                          Gratylacje dla Michalka!!!To sa piekne chwile : pierwszy usmiech, pierwszy
                          zabek,pierwszy krok.A my te chwile przezywamy wiele razy!!!!!!!!! To tak
                          jakbysmy zyly kilka razy!!!!!!! Moja Olga /gimnastyczka/ pierwszy kroki
                          stawiala w 7 miesiacu. A pierwsze zeby jakie jej wyszly to byly gorne kly.

                          Jak widac dalej mam klopoty z klawiatura, ale mysle ze rozumiecie co pisze/
                          • jola.wie Re:Ruszyl 07.10.04, 21:29
                            "A pierwsze zeby jakie jej wyszly to byly gorne kly. "
                            smile))) No to musiała ciekawie wyglądać, a była roześmianym dzieckiem?
    • eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 07.10.04, 17:03
      Witajcie.
      Postaram sie po kolei i szybciutko,zanim mnie pogonią od komputerasmile)
      Co za dzieciaki??Ciekawe kto ich tak wychował że własnej mamie nie dadzą
      poklikać.
      Wczoraj słówkiem nie odezwałam się bo miałam "dzień mężowski"-jeden z
      nielicznych kiedy Marek ma wolne.A wtedy trzeba ponadrabiać zaległości,uknuć
      jakieś plany na przyszłość...hmmm...przy odrobinie szczęścia wykraść parę minut
      tylko dla nas.A z tym cholerka jakoś najciężej.
      Jak Wy sobie dajecie z tym radę?
      Co do polskich literek,to u moich synów na dysku bardzo często znikają.
      Jest kilka przyczyn,zacznij od najprostrzego,czyli jednocześnie naciśnij
      klawisze Shift i Ctrl.Te dwa klawisze przełanczają klawiaturkę na tzw "tryb
      maszynisty".Ja bardzo często,przypadkiem smile) sobie je przełanczam.Jak to nie
      zadziała to znaczy że wgryzło się coś w Windowsy,a na to to
      antywirus,odśmiecanie systemu w najgorszym wypadku format.
      Nie myślcie że jestem taka mądrasmile),popytałam moich chłopaków.
      Do piernika Jolu jajka wbija się całe.Dlatego tak bardzo lubię ten
      przepis.Brudzi się tylko jedną miskę...a wyżerka świetna.
      W sobotę testujemy ciasto ze śliwkami.
      I chyba zrobię knedle,bo śliwki chyba będą się kończyły.
      Dzisiaj w domu święto,przyszła paczka od mojego brata.Poprzysyłał maluchom
      adidasy i portki.Rozczulił mnie bardzo jak okazało się że przysłał bojówki dla
      Wojtusia,na 74cm.Wreszcie ktoś z rodziny zaakceptował to że w lutym pojawi się
      nowy domownik.Nie myślałam że ich reakcje AŻ tak mnie gryzą.
      Lecę popatrzeć co robi mój dyslektyk
      Pa Viola

      • jola.wie wirus! (komputerowy) 07.10.04, 18:52
        własnie dostałam wiadomość od "Aleksandry Papierkowskiej" (której nie znam)
        zatytułowaną "various" bez treści z załącznikiem o niewinnym tytule (że niby
        jest w nim jakaś wiadomość) - WIRUS!!!!! Pierwsza próba skasowania skończyła
        się problemami z Outlook Expressem. Mam nadzieję że się nie wgryzł.
      • jola.wie chorowanie 07.10.04, 19:21
        Jako że nasz tata jest "lekarzem", więc "leczymy się sami" - w praktyce wygląda
        to tak, że jesteśmy zdrowotnie (zwłaszcza jeśli chodzi o profilaktykę)
        zaniedbani - wiadomo: szewc bez butów chodzi! Ja po uczuleniowych perypetiach
        dziecięcych (syn od 3 do 6-go roku życia bez przerwy /dosłownie/ kaszlał,
        robiąc krótkie przerwy pomiędzy kolejnymi zapaleniami oskrzeli,a córka ma
        atopowe zapalenie skóry, na które skutecznie pomaga jedynie silny steryd) wiem
        jedno: potrafię sobie na własną rękę poradzić z większością dolegliwości,
        wiadomo, operacji chirurgicznej nie zrobię, ale na szczęście do tej pory takowa
        nie była potrzebna smile)). Wiem też jak myśli lekarz i dlaczego przepisuje to co
        przepisuje (no, nie wszyscy lekarze są tacy), a nie lubię być naciągana, tfu,
        przepraszam, testowac na własnej kieszeni i własnym dziecku kolejne "cudowne"
        lekarstwo. za to ponieważ prawie nie korzystam z usług medycznych, byłam
        przedwczoraj w głębokim szoku, zaznawszy, jak to funkcjonuje. Otóż, poszłam do
        pediatry z Niemowlaczką, bo ma w oczach ropkę i długo już ją ma, chłop mój się
        wstydzi iść - no bo żeby lekarskie dziecko miało ropkę w oczach, skandal! matka
        (czyli ja) posżła świecić oczami. Pani doktor (tzw. "dobra"!) nie podnosząc
        głowy "co się dzieje?", ja "ropka w oczkach", a ona (dalej nie podnosząc
        głowy "to do okulisty! to wszystko. Następny!". W koncu podniosła głowę, bo ja
        nie wychodziłam (jakoś mnie tak zamurowało), ale werdyktu ostatecznie nie
        zmieniła. Ja oczywiście nie wiem, gdzie ten okulista. Pani doktor pracuje w
        wielospecjalistycznej klinicznej przychodni pediatrycznej, no chluba Śl. Ak.
        Med, mówię wam! "nie, nie, niech pani nie idzie do kliniki, niech pani idzie do
        kolejowego!", myślę sobie "oho, wie coś, czego ja nie wiem", poszłam do
        kolejowego. Poszłam po południu, idąc z dziećmi na lody, chciałam dowiedziec
        się jak nastęnego dnia rejestracja czynna, czy się wyczekam, czy może umawiają
        na godziny.... Zastałam ku mojemu zdziwieniu rejestrację jeszcze czynną, to
        znaczy tę własciwą nieczynną, choć wg rozpiski na drzwiach miała jeszcze być
        czynna, cóż, kiedy nie było z kim pogadać, poszłam do ogólnej, a tam pani do
        mnie "ale okuliści już od wrzesnia nie przyjmują w tym roku! Prosze przyjść w
        połowie listopada, wtedy zaczynam zapisy na przyszły rok", znowu mnie
        zamurowało, więc pani powtórzyła mi powyższą treśc jeszcze dwa razy, lecz ja
        jak przystało na blondynkę, słabo zajarzyłam. Musi, że niemowlę na mym ramieniu
        ją rozczuliło (Madzia prachnęła uśmiech co się zowie - nie wie jeszcze, co to
        znaczy symulować smile)) - ale podziałało i pani nagle sobie przypomniała, że oto
        dzisiaj (czyli wtedy) jest w szpitalu ostry dyżur okulistyczny i wysłała mnie
        na izbę przyjęć. Ośmieliłam się zarejestrować (Madzia rozczuliła wszystkich na
        dole, łaskawie rozsyłała uśmiechy), choć reszta potomstwa oczekiwała mnie w
        samochodzie 1."mama pić" 2. "mama, sikać" - poszli ze mną. Na oddziale dostałam
        opiernicz za: primo: nieposiadanie obuwia ochronnego, secundo: nieposiadanie
        skierowania od lekarza (!? ponoć nie trzeba), w końcu przyszedł lekarz,
        ślizgnął jakimś światełkiem Madzi w oczy (na co odpowiedziała uśmiechem),
        zawyrokował i wypisał receptę. Wszystko odbyło się tak błyskawicznie, ze nie
        zdążyliśmy zamknąć drzwi do gabinetu badań. Pan doktor O NIC SIĘ MNIE NIE
        SPYTAŁ. Ani jak długo ten stan trwa, ani jak się objawia, ani w ogóle nic, więc
        sama z siebie zaczęłam trajkotać, w pewnym momencie spojrzał zaciekawiony, ręka
        nad receptą się zatrzymała, raczył nawet odpowiedziec na moje pytanie, skończył
        wypisywac cos, co miało wartość 22,50 PLN za 3 ml, adios! Aha, na ostatek kazał
        się w poniedziałek zgłosić do kontroli do "swojego okulisty" (czyli do kogo?!).
        Śmieszna sprawa: cały czas stosowano procedurę "odsyłania" (w rejestracji tez
        się mnie spytano czy byłam już w klinice, ale nie dałam sie odesłac),
        skojarzenie: od Annasza do Kajfasza, wiecie jak nazywał sie lekarz, który nas
        przyjał? To oczywiste: miał na nazwisko Piłat! Serio!! smile)))
        • eury1 Re: chorowanie 07.10.04, 21:12
          Oj Jolu,to Ty faktycznie jakbyś w życiu u specjalistów się,znaczy rodziny,nie
          leczyła.Fajnie to brzmi jak ktoś po raz pierwszy takie schodki odkrywać zaczyna.
          My niestety lekarskie dzieci nie jesteśmy i niestety metodę spychologii juz
          odczuliśmy.Najśmieszniejsze jest to że czasami zapisując się na odległe
          terminy...zapominam o nich.No bo wez tu pamiętaj że za 4 mce masz wizytę.Nawet
          tablica korkowa nie pomaga.
          Oni najbardziej rozbroili mnie jak ś.p.Teść,przy stanie tzw nie rokującym,z
          rakiem rozsianym na wizytę w poradni bólu miał czekać 2 miesiące.Stwierdziłam
          wtedy że służba zdrowia ma włączony tryb oszczędnościowy,zamiast leczyć
          przeczekać jak pacjent umrze.
          Ja teraz przerabiam temat swojej odleżyny....i też skończyło się na tym że
          zamiast wizyt u chirurga,przychodzi do mnie raz w tygodniu pielęgniarka która
          pomagała mi opiekować się teściem i eksperymentuje,co najskuteczniej na
          nią,czyli odleżynę,działa.
          Ten sam schemat był kiedy szpital kazał nam zabrać teścia bo nie mieli miejsca
          i powodu żeby go tam trzymać - "I tak umrze".Szukaliśmy wtedy Hospisjum dla
          niego.Po kilku odwiedzinach zadecydowaliśmy że zabieramy go do domu,bo tam
          gdzie są miejsca to nie hospicja tylko typowe umieralnie,gdzie człowiek traci
          już wszystkie prawa do zachowania człowieczeństa.Na szczęście pielęgniarka,po
          cichu,dała mi namiary na tzw.Hospicjum Domowe i tam dopiero uzyskaliśmy pomoc i
          wsparcie.Raz w tygodniu przyjeżdżał lekarz i co kilka dni pielęgniarka.Cały
          sprzet mogliśmy od nich wypozyczyć na zasadzie "co łaska".Poznałam tam
          niesamowitych ludzi.Przez jakiś czas zastanawiałam się nawet nad
          wolontariatem,ale mąż bardzo skutecznie wybił mi to z głowy prostym
          pytaniem,czy jakoś sobie dobę wydłużę?
          Bo fakt czasami jest ona ociupinkę za krótka.
          Teraz będę przerabiała laryngologa u Jarka(16l).Zarasta mu błona w jednym
          uchu.Dwa lata temu lekarz chciał ją uelastycznić przez
          przedmuchiwanie....tak....teraz trzeba przed zabiegiem je wyleczyć.
          Jolu pytałaś o muzykę do sprzatania?-dobra tez jest jak jestem wkurzona,krzyczy
          zamiast mnie.Zazwyczaj leci Creed i LinkinPark,i coś czego nazwy nie
          pamiętam,dobra też jest Chylińska i dawna IRA-ale to już rock.Na tle muzyki
          mamy w domu sporo konfliktów-Marek,mój mąż,z wyzutem stwierdza że ja albo
          słucham wrzasku albo sentymentalno-dołujących utworów.Starsi chłopcy zakrzykują
          mnie jak włączę Chip-chop,polski oczywiście.Ale przecież niektóre teksty są
          naprawdę dobre-nawet w naszym chip-chopie.Jakiś czas temu ściągnęłam sobie moje
          ulubione utwory Kowalskiej,Bartosiewicz,Kai,Urszuli,Pisaka,Dąbrowskiej i
          Wiśniewskiej i wyszła rewelacyjna mieszanka.Teksty mądre i dojzałe.Wg Marka
          dołujące,ale to też zależy w jakim jest się nastroju.Sam się w nie wsłuchiwał
          złośliwiec jeden.Fakt,bardzo konsekwentnie wyciąga z CD w samochodzie moją
          mieszankę ONA.Ale co ja poradzę jak dobrze mi się przy nich prowadzi samochód?
          Wojtek tez lubi to co słucham,nigdy nie dostał jeszcze czkawki na znak protestu.
          Rozpisałam się strasznie a tu polewę na piernik trzeba robić.Na szczęście
          czekoladowa szybko się robi.
          Viola
        • jola.wie Aha, jeszcze... 07.10.04, 21:16
          Jolu, gratulacje dla Michałka!!!!! dzielny chłopak! teraz ty bądź dzielna,
          mamo! smile))
          I dziękuję ci że mi przypomniałaś: po przeczytaniu twojego labidzenia o deszczu
          poszłam na balkon zebrac pranie, co tam od dwóch dni i dwóch nocy w dzień
          schnie, a w nocy wilgnie.... nie bacząc na stan zawilgocenia, wciągnęłam
          wszystko do mieszkania, ma lać, jutro najdalej, wczorajsza noc taka ciepła
          była, dzisiejsza też taka będzie....
          Aleście mi zadały z tymi plackami! Bo po śliwkach w każdej postaci uwielbiam
          pierniki i murzynki.... tymczasem dzisiaj byłam u znajomej, co to mnie nie
          dosyc że nakarmi, to jeszcze na tydzień naprzód wyposaży, no i dostałam blachę
          najpyszniejszej szarlotki na świecie....
          (koniec pisania, Madzia rycy) sad(
          • jola.wie Re: Aha, jeszcze...czekolada? 07.10.04, 21:45
            "Jola, dla osłody wrzuć przepis na czekoladę na gorąco!!!!!!!!"
            No proszę bardzo, tylko że ta moja czekolada tylko w fazie gotowania jest
            gorąca, zjada się ją na zimno...smile)) chociaż jak się wylizuje garnek to jest
            jeszcze troche ciepła....(chyba się jutro do niej zabiorę)
            gotuje się z kostką margaryny i pół szklanką śmietany półtorej szklanki cukru i
            cukier waniliowy - na małym ogniu (bardzo małym) z 15-20 minut. W misce mieć
            przygotwane pół kilo mleka w proszku (ale w proszku, a nie żadne instant czy
            granulki), wymieszane z 1-5 łyżek dobrego kakao (ja idę na maksa i daję 5) i po
            zestawieniu toffi z ognia szybko acz delikatnie (mikserem, pałką) połączyć
            jedno z drugim wsypując mleko do tofii, nie na odwrót. Mozna dać balkalie wg
            uznania. Ta czekolada w magiczny sposób przenosi nas (a wszystkieśmy
            wystarczająco stare) w stare dobre czasy kryzysu i kombinowania (kakao było z
            paczki, z darów albo z peweksu, z resztą nie było problemów). Oczywiście ten
            specyfik w naszym domu najbardziej smakuje mnie! Prawdopodobnie z sentymentu.
            Aha, no i się tą czekoladę wylewa do zasygnięcia do jakiejś płaskiej formy,
            najlepiej na pergamin, można w stanie lekkiego stężenia pokroić ją na
            kwadraciki, wtedy jak stężeje - czekoladki gotowe!
            • zinka3 Re: Aha, jeszcze...czekolada? 07.10.04, 22:09
              Ale sie slodko zrobilo!!!! Wlasnie skonczylam zalegajace od paru dni
              prasowanie.Uff!!! Kazde dostalo swoja dzialeczke i do póleczek. Glowa rodziny
              wrócila do domu glosno pociagajac nosem i chrzakajac, chory.A chory mezszczyzna
              to kataklizm!!!
              • eury1 Re: Aha, jeszcze...czekolada? 07.10.04, 22:47
                To fakt.Wszystkie dzieci chorujące jednoczesnie to pestka smile)
            • akve Re: Aha, jeszcze...czekolada? 07.10.04, 23:18
              Dziękuje za rady i słowa pocieszenia jeżeli chodzi o Julka.
              Zdecydowalam ,ze na pewno pójde do gastroenterologa,juz mam "upatrzonego".Bo
              jednak ta moja kruszynka(która nie ma b.dużych rodziców - o fakt)nie urosła
              przez ostatni czas.
              Zinka-zapomniałam Ci napisać ,ze odwiedze Twój slepik jak juz będzie działał.
              jola.wie-czy wiesz ,ze za mną chodzi taka "czekolada",ale u nas w domu smaruje
              się tym wafle i je się coś w rodzaju piszingera.Mniam!!!! Wasnie jutro mam
              zrobić ,bo obiecalam sąsiadce-koleżance.
              Gratulacje dla Michałka,który WYRUSZYŁ i za pewne nie spocznie DŁUGO smile
              Zazdroszcze Wam,że możecie siadać przy kompu przez caly dzień...Ja nie mam czasu
              to raz( czytaj-jestem niezorganizowana) a mąż zabiera kompu do biura sad
              Dobrej nocy
        • joanka741 Re: chorowanie 10.10.04, 20:29
          Jolu umarłam ze smiechu,zapraszam na pogrzebsmile),ten dr Piłat to cos
          pieknego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • dwoda obiecałam i jestem 11.10.04, 00:58
            Witam Was mamusie . Co prawda minęło trochę czasu odkąd się wpisałam , ale
            ostatnio miło mi było poznać osobiście Ewcię (akve) i to zdopingowało mnie do
            działania. Będę się musiała tylko troche wytłumaczyć na ,,Dzieciach
            październikowych 2003''na , które zaglądałam od roku po urodzeniu Zuzi , że
            będę tam już sporadycznie bo muszę zadbać też o pozostałych . Tak więc ,
            melduję się w Waszym miłym gronie i dla przypomnienia i sprostowania pewnych
            danych jeszcze raz przedstawiam ; Dorota (1969-środowy , styczniowy wodnik) ,
            Artur (1964-baran , z niedzieli wielkanocnej) Grześ (styczniowy czwartek 1991-
            koziorożec)Przemek(bliźniak z ostatniego dnia maja 1994-wtorek)Krzyś
            (przedostatni dzień lipca 1997 i powtórka ze środy-lew)Jaś (ponownie styczniowy
            czwartek dokładnie jak Grześ,10 tym razem 2002- czyli znowu koziorożec) i
            najmłodsza Zuzia (poniedziałkowa waga ), która właśnie cztery dni temu
            skończyła a właściwie przebiegła przez pierwszy roczek( dziś były oficjalne
            urodzinki,uffff).Napiszę jutro trochę więcej , bo mam obawy ,że zaraz któryś z
            moich starszaków obudzi się ( komputer jest w ich pokoju) i z wyrzutem powie ,
            że nie może spać bo kopmputer włączony i duszno ( dziwne , że nie doskwiera im
            ta duchota gdy sami siedzą przy kompie?)A tak po krótce też się troszkę
            pochwalę , Grześ to zawodnik trampkarzy starszych Cracovii ( tegoroczni
            Mistrzowie Krakowa)- niestety dysgrafik i dysortografik , Przemuś , bardziej
            intelektualista ( choć też nie stroni od piłki) z jak zdążyła zauważyć Ewcia ,
            ciągle nie zamykającą się buzią .Krzyś , tegoroczny pierwszak , nie zabardzo
            przejęty tą rolą, Jaś przekonujący mnie ciągle o swej wielkiej miłości ,
            zwłaszcza w momentach kiedy Zuzia przez niego płacze , oraz wspomniana wyżej
            Zuzka oczko w głowie braci , tatusia , nie wspominając o mnie.Buziaki
            Kurcze coś mi się post nie wysyła , czyżby tyle pisania na darmo ?.Próbuję
            jeszcze raz , mam nadzieje ,że nie wyjdzie zwielokrotniony.
    • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 07.10.04, 22:47
      buu jest mi strasznie smutno że nie mogę sobie do Was zaglądać tak często jakbym
      chciała sad(( Witam wszystkie nowe mamy, pozdrawiam "stare" i "nowe"
      U mnie akurat jest dół totalny ze wszystkim - dziś miałam bardzo nieprzyjemną
      rozmowę z dziekanem sad(( i wszystko do d... teraz sad(( kończę teraz i mam
      nadzieję , że ten kołowrót sie skończy kiedyś...
      • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 08.10.04, 08:25
        Eee, z tym siedzeniem przy komputerze to prawda jest taka, że w robocie mam
        stałe łącze i co jakiś czas ( jak mam czas) zaglądam.
        W domu czasu nijak nie starcza.
        Wczoraj pani od niemieckiego mojego najstarszego powiedziala, że mamy szukać
        innego nauczyciela, bo ona już go nie nauczy .Z jednej strony duma , z drugiej
        kłopot, ot, co.
        A jeszcze rozwiązaliśmy problem kombinezonu ( 130 zł) to tak znośnie, bardzo
        ładny.
        A jutro mam firmową imprezę integracyjną. Trochę w sytuacji kiedy robota mniej
        pewna , jakby mniejsza chęć na imprezowanie, a i osobiste sprawy nie
        nastrajają,ale wypada się pokazać...
        Tak czy owak piwo się będzie lało, a dzik pewnie już gotowy do pieczenia...
      • jol5.po Kasiu 08.10.04, 09:00
        jedyne co możemy to słać Ci wsparcie. Trzymaj się, trzymaj się, trzymaj się.
        Cieplutkie miejsce dla Ciebie tu będzie czekać, jak byś się chciała na tego dziekana wyżalić.
        Maluszek i dwójka niewiele większych starszaków to nie przelewki, a pisanie pracy przy tym to prawdziwa akrobacja, nie wiem dlaczego nie ma wyrozumiałości u dziekanów, promotorów. Życzę Ci i trzymam mocno kciuki, żebyś miała dużo siły w tym trudnym czasie.
        Wierzę, że "co nie zabije to wzmocni" - to Ty Viola pisałaś coś takiego no nie?
        U mnie też zaczynają się schody, bo niby miało być bez problemu przedłużenie czasu na pisanie, ale ktoś gdzieś z urzędników znalazł, że to niezupełnie zgodne z przepisami, dziś, jutro ma się wyjaśnić. Bardzo się denerwuję, ale ciągle pamiętam, gdzie priorytety.
        Kasieńko, trzymam kciuki
        • jol5.po piątek 08.10.04, 09:44
          Ada, moje dzieci wchodzą powoli w nastolateni wiek dopiero, ale już widzę, że prawda "duże dziecko duży problem" - one widzą wszedzie duże problemy i są takie przeczulone na swoim punkcie. Pojawiło się w słowniku Oli duzo słów: bo ty nigdy..., bo ty zawsze..., wszyscy mi dokuczają..., stany depresji prawie, no i oczywiście, bo ty NIC nie rozumiesz - a to dopiero poczatek, ona ma w końcu tylko 11 lat, a gdzie 15, czy 16.
          Trzeba chyba zacisnąć zęby i tą erupcję pretensji przetrzymać. Ola jest twardziela (skorpionwink, Janek ma większe zdolności empatii i czasami jest mu w starciu mnie żal, ale to nie obowiązuje: rano, gdy jest wściekły, że wstał wczęsnie, wieczorem, gdy zmęczony, gdy Ola go wczęsniej wkurzy, albo Małgosia, albo wo ogóle, a najczęsciej zauważa, że mógł zrobić przykrość dopiero po fakciewink
          Smacznego barana, dobrze przedmuchanego morskim wiatrem, i wyziębionegosad atmosferą w pracy, ale jednak pewnie smacznegosmile
          Zinko - mojej Oli też najpierw szły zęby górne, ale nie kły, a jedynki. Górne kły jako pierwsze, to chyba jednak bardziej orginalny widokwink
          Co do klawiatury, w ogóle nie zauważam, że piszesz bez polskich znaków - tym się nie przejmuj, wszystko jest czytelne.
          Bojóweczki na 74 - ale słodkie - Wojtuś będzie jak mała Agusia Chylińska, o jeeeee wink))))))
          Jola - Ty i Madzia - zstawienie czarno- białe, to musi być urocze - a za pleców dochodzi : "mama siku", "chce mi się pic", rany też nie lubię tego spędowo rodzinnego załatwiania lekarzy, ale częto musze tak robić. Lekarka pediatra w mojej przychodni do tego nie lubi jeszcze dzieci, zawsze ma tak uniesione ze zdziwienia brwi, jak mały płacze i taki wyraz wręcz niechęci, jak miedzy nogami do tego kręci się Agn., ze ja właśnie u niej ćwiczę asertywność - jestem twarda i wytrzymuje, przecież nie zostawię dzieci w domu, skoro idę do pediatry, no nie??
          Acha i nigdy nie dała Agn. naklejki "dzielny pacjęt" mimo, że pełno ma ich na biurku, tylko Małgosia ostatnio nabrała sobie cały plik nie pytając się o zgodę - a ja ćwiczyłam asertywność i na złość pani doktor ani słowa wink
          Jola - ja też mam mamę pielegniarkę, pracowała w szpitalu i zawsze były przeboje z leczeniem, bo najlepiej do lekarza ze szpitala, bo gdzie indziej wstyd, a załatwianie w szpitalu z kolei z przebojami. Więc najczęsciej po prostu nie chorowaliśmy wink
          A jakiej specjalności masz lekarza w domu, jeśli chcesz go zdemaskować, bo może lepiej, żeby występował in cognito - a jak się zdecydujesz, to sie czasami pewnie poradzimy, bo mój doktor historii, jakby któraś z Was chciała widzieć, czy powstanie warszawskie wybuchło zasadnie, to służę analiząsmile
          Dziękuję za wszystkie gratulacje dl Michałka, wyraz skupienia na jego twarzy, gdy stawia ostrożnie kroki jest powalający, idzie bardzo wolno, a potem pada na pupę, przechodzi na tryb czworaki i zasuwa z prędkością perszainga
          Przechodzę na tryb opraca, bo Agnieszka ogląda jedyneczkę - podrawiam i pochowajcie pranie bo znowu pada Jolasmile))

          • jol5.po Madziu, halo 08.10.04, 11:51
            Madziu.razy.cztery pokazałaś się na wielodzietnych. Czekamy na Ciebie i tutajsmile)))))))))
            • eury1 Re: Madziu, halo 08.10.04, 12:35
              Jolu wypluj te słowa o Wojtusiu i Chylińskiej bo ci myszy naślę lub coś w tym
              stylu sad((((
              Co innego słuchać a co innego mieć takie diabelstwo wyjące na żywo w domu.Z
              konertu wyjść możesz,CD ma wyłącznik!-a Wojtek raczej takowego posiadać nie
              będzie.
              Podziwiam wszystkie uczące się mamy i trzymam kciuki za wyniki.Ja niestety
              powiarzam podstawówkę z Małym Markiem.Dysleksja z dysgrafią to pełna
              załamka.Dobrze że ambitny z niego dzieciak.Chociaż czasami od zaciskania zębów
              stawy mnie bolą.
              Buziaki Viola
              • agnjan słoldko, słodko, buuu... cukrzyca :-( 08.10.04, 15:04
                błagam, nie podawajcie już przepisów na słodkości, bo ślina tak mi cieknie, że
                zaraz zacznę w niej pływać, a niec , nic mi nie wolno, buuuuu... właśnie we
                wtorek wykryto mi cukrzycę ciążową, oczywiście, jak to lekarze, postraszono
                skutecznie (joja.wie, ale się uśmiełam z tego Piłata smile)))) no i teraz
                GŁODUJĘ sad((

                żadnych wafelków, coluni, pizzy, makaronu, samo ciemne pieczywo, chuda
                wędlinka, ogórki surowe... RATUNKU!!! na dodatek mam już glukometr, dzisiaj
                kupię paski i od jutra zaczynam się cztery razy dziennie kłuć i badać...

                panika lekka, bo jak mi wzrośnie o kilkanaście jednostek to mnie położą DO
                PORODU w szpitalu i chyba wtedy wynajmę salę obok swojej dla reszty rodziny...

                a Szymek za dwa tygodnie kończy roczek... to gdzie mi tam do szpitala... no i
                muszę pokombinować z tymi tabelami wymienników, żeby zjeść chociaż kawaluniek
                jego urodzinowego tortu...
                • jol5.po leje 08.10.04, 15:47
                  Agnieszko, ja tez miałam, opiszę Ci potem, bo teraz mało czasu, nie martw się. A dieta właściwie nie taka zła rzecz, mi przydałby się taki bat.
                  Viola, masz rację głupi żart, Agnieszka Ch. do pięknych nie należy, do cichych i grzecznych też nie. Tfu, tfu
                  Czy doszły zdjęcia Violu i Zinko???
                  Jejku, faktycznie może ograniczony dostęp do internetu nie jest głupi, bo ja pracuję, inwazja dzieci, a jeszcze do tego zaglądam sobie na forum, no nie, ja w taki sposób do niczego nie dojdę.
                  U nas ciągle leje. Ciemno za oknem jakby był już wieczór, a może w mojej duszy tak ponuro (pranie twardo wisi na balkonie)
                  Jola
                  • zinka3 Re: Jolu ratunku!!! 08.10.04, 17:32
                    Sa listy nawet cztery ale zalaczniki nie do otwarcia (0,00 kB) i nie da sie
                    tego otworzyc.A juz sie tak ucieszylamsad(( Ja sie postaram tez wyslac swoje.Ale
                    blagam spróbuj jeszcze raz!!!!
                  • eury1 Re: leje 08.10.04, 21:52
                    Jolu,z pięciu wiadomości,na dwóch jest"coś",ale na pozostałych są cudne
                    zdjęcia.Boże,negatyw mojego domu,prawie same dziewczyny i bobas!!A TY gdzie
                    jesteś??!!Jakieś braki tu widzę.
                    Dzisiaj nie dam rady bo jakaś wypluta jestem,ale w poniedziałek wyślę moją
                    bandęsmile)Koty też?
                    Viola
                    • jol5.po już nie leje, sobota 09.10.04, 13:04
                      dziewczyny, zdaje się, ze nia ma rady, bedę musiała powysyłac zdjecia pojedynczo, bo tylko taki sposób, w miarę skuteczny przychodzi mi do głowy. Zapełnię wam troche skrzynkę, ale trudno - duża rodzina, dużo zdjećwink
                      Viola, piszesz, ze częśc zdjęć przeszła, to może to są te które wysłałam z innej skrzynki (męża)?? Ona jest większa, może to też jest sposób. jak dostaniecie zdjęcia od jakiegoś nieznajomego faceta (odres kończył sie będzie na -ski), to nie wirus, to tylko będę jawink
                      Agnieszko, moją opowieść o cukrzycy ciążowej przenoszę na wieczór, bo obowiązki wzywają, miej soboty Jolasmile
                • joanka741 Re: słoldko, słodko, buuu... cukrzyca :-( 10.10.04, 20:17
                  nie jedz tortu!!! pilnuj dietki ja schudłam dzieki temu 4 kilo w ciazy,jak
                  wygladałam pieknie po porodzie niestety juz nie wygladamsmile).Ogólnie nie jest
                  zle ja sie 6 razy dziennie testowałam na poziom cukru a 3 razy insulinka,mozna
                  sie przyzwyczaic a dietka dobra czesto a małosmilesa wafelki bez cukru niestety z
                  duzo iloscia słodziku co w ciąży tez niewskazane.Raczej położą Cie ok 38
                  tygodnia w szpitalu ja tam kwitłam 2 tygodnie i 3 dni koszmar!!!!!!!!!!!!!!!!
                  Kaz sobie robić przepływy przez łozysko,jakby udawali głupich i nie wiedzieli
                  ze sie robismileMela ważyła 3660 a wiec normalna była
                  Moje wszystkie chore a ja od wczoraj stan podgoraczkowy a czuje jakbym umierac
                  miałasmile)),nie pamietam kiedy miałam gorączke!!!!!!!!!!
                  Jeszcze dodatkowo dowiedziałam sie ze babcia ma gruzlice a ja byłam z nia 2
                  tygodnie na wakacjach hehehehe i musze sie przeswietlac.
                  Nawet nie mam czasu zeby czytac posty a komputer właczyłam i siadłam przy forum
                  poczytac od dobrych 7 dni 1 raz
                  Jolu ja tez chce zdjęcia na maila joanna7411@poczta.onet.pl dziekuje z góry i
                  dołusmile
                  Pozdrawiam wszystkie mamy razy x
      • barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 10.10.04, 12:04
        Kasiu bedzie ok, jesien juz lada chwila sie kończywink zaraz zima potem wiosna i
        znowu będziemy biegać uśmiechniete. Zobaczysz wszystko sie ułoży.......

        U nas pada ................ nie przeczytałam wszystkiego a mam zaległosci
        ogromne ale widze nowe dziewczyny smile SUPER ja też Was witam gorąco smile Jolu
        jeszcze raz gratulacje dla Michałka.
        U nas ok, zapomniała sie pochwalic: Maciuś nauczył sie wydmuchiwac nos od
        prawie dwóch tygodni nie uzywam gruszki a z nosa woda leci non stop- Maciej
        pieknie wydmuchuje- nie pamietam kiedy to robiły dziewczynki ale na pweno nie
        wieku 14 m-cy smile)))) Dziewczyneczki zdrowe, jeden dzień opuszczony w
        przedszkolu smile Już prawie połtora m-ca, nie pamietam aby tak długo przy takiej
        pogodzie nie było infekcji ale cicho sza bo wykraczę... Maciej nie chodzi
        narazie do przedszkola, czekamy na szczepienia przeciw grypie. Moje dzieci w
        tym roku znowu będa brały udział w bdaniach nad szczepionką "vaksigrips"
        (napisałam fonetycznie bo nie wiem jak się pisze poprawnie). Jest nowa w spray-
        u do nosa, od trzech lat testowana w Europie. Lekarka która prowadzi moje
        dzieci zaproponowała mi w tym roku znowu udzial , dziewczynki były szczepione
        dwa lata temu: sa tego dwa ogromne plusy - szczepionka znana i bepieczna a moje
        dzieci do konca maja mają opieke lekarska na telefonsmile Niestety ALa nie miesci
        się już w grupie wiekowej i trzeba ją bedzie zaszczepić osobno. No ale lepiej
        zapłacic za jedną szczepionke niz trzy. To tyle, agnjan trzymaj się i dbaj o
        dietę, daj spokój z torcikiem Szymka , najważniejsze aby On pojadł smile
        Dziewczynki trzymajcie si wtę paskudna jesienna porę- czekam z utesknieniem na
        złota jesień, mocno ściskam......................
        • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 11.10.04, 08:48
          Beatko, Joanko pozdrowienia ogromne po przerwie!!! Beatko reprezentuj nas dzielnie, matki wielu dzieci na froncie praca, Joanko dużo siły w chorowaniu. Toż kiedy człowiek ma trzymać wszystko w ręku, jak to mamy wielu dzieci, to nie jest najweselej kiedy boli go głowa, rwą mięśnie.
          Joanko dużo siły!!!!!!!!
          Agnieszko - moja przygoda z cukrzycą ciążową jest optymistyczna, choć mi nie było bynajmniej do smiechu. Lekarz zapomniał mi zlecić coś tak około 20 tygodnia badania i w efekcie krzywą cukrową miałam wykonaną około 36 tygodnia, czy jeszcze później. Potem zanim się zarejstrowałam, zanim mnie lekarz przyjął, był już ostatni tydzień przed porodem. Lekarz popatrzył na wynik, przełknął ślinę i wysłał mnie od razu do szpitala, bo wynik był taki wysoki. To był piatek popołudniu, tuż przed Mikołaje. Więc ja pojechałam do domu, porobiłam paczki dla dzieci, ale sobie przejrzałam dostępną literaturę i włos na głowie jeżył mi się coraz bardziej. Nie zachowanie diety w cukrzycy ciążowej grozi tym a tym, ojej niedobre rzeczy tam były napisane. A ja miałam starszną ochotę na słodkie w czasie tej ciąży, jadłam i czekoladę i różne różności. I tak siedziałam ze świadomością, że mogłam zaszkodzić dziecku. Powoli wpadałam w panikę. Pojechałam do szpitala - tez dodakowy stres, bo wyliczyłam sobnie przepisowe dni na poród w szpitalu i wydawało mi się, że dłużej nie poradzą sobie beze mnie w domu i wszystko się zawali. A tu zapowiadało się na pewno około 5 dni - bo chciano wybadać insulinę i w diecie, i bez diety i USG, KTG, itd.
          Okazało się, że faktycznie insulina mi skacze, więc musiałam mieć cukrzycę, ale zanim wyszłam ze szpitala zaczął się poród - i mały urodził się o wadze 3450, wcale nie wielkolud. Wszystko dobrze z nim było, ufff
          Więc to pozytywny przykład, że nie zawsze to co w książkach medycznyh zapisane, to się tak w 100% sprawdzi, ale lepiej wszystkie badania robić na czaswink
          Wszystkie zdjęcia powysyłam wieczorem, bo udaję się dzisiaj do mojego promotora, może być równie niemiły, jak dziekan Kasi. Oj może być ciężko, wczoraj i przedwczoraj, nadrabianie zaległości, literki skakały i przed oczami i na koniec już sama nie wiedziałm co piszę, ale wklepałam trochę treści.. Zobaczymy co powie.
          Tak się zastanawiam, jeśli gazetowa skrzynka kawałkuje zdjęcia, to czy Ty Ada masz jakiekolwiek zdjęcie w całości??? No i koniecznie kilka słów o baraniewink)) smakwało??
          a teraz najweselsze:
          • jol5.po Witaj Dorotko 11.10.04, 08:58
            Witaj Dorotko, Twój post tak się sprytnie wkleił wyżej, że jeszcze by zginął w tłumie, ale najwazniejsze, że jest. Zdjęcia sa po prostu piękne, wyciągam wniosek, że jak się ma dużo chłopców, to się młodniejewink
            A w Krakowie to już chyba możecie załozyć klub, tak was dużo stamtąd.
            fajnie, że jesteś, bardzo podobał mi się artykuł w "Dziecku"
            Bardzo sie cieszę, że napisałaśsmile))))))))))
            Jola
            • eury1 Re: Witaj Dorotko 11.10.04, 14:29
              Agnieszko,trzymam kciuki za wytrwałość.Nie wyobrażam sobie że teraz miałabym
              żyć bez słodyczy.Toż to podstawowa dieta.Staram się jak mogę panować nad
              łakomstwem,ale co ja na to poradzę że żyję na wszystkim co słodkie i te
              wszystkie batoniki i ciacha wołają mnie gromkim głosem.
              Zaczęłam się bać.Za dwa tygodnie mam kontrolę.Mam nadzieję że mój cukier nie
              sprawi mi niespodzianek.
              Zazdroszczę Ci tylko że juz niedługo przytulisz swojego maluszka.A przedemną
              jeszcze tyle czasu sad(
              Jolu,zdjęcia doszły ze skrzynku Twojego męża.Na to wygląda.
              Viola
          • joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 11.10.04, 18:40
            DZIEKI to miłe ze mnie pamietacie jeszczesmile,a ja mam doła czuje sie
            osamotniona ,beznadziejna,niedoceniona i kura domowa itdsad(((((((((((( i
            jeszcze chorasad((((((((( buuuuuuuuuuu
            • agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 11.10.04, 21:45
              jolu, violu, dziękuję smile

              nie pisałam kilka dni, bo, szczerze mówiąc załamałam się kompletnie... ktoś
              pisał o ryczeniu w rękaw męża? ja ryczałam za każdym razem, kiedy nie mogłam
              się przebić igłą i zrobić nadania cukru... beznadziejne takie "cukrzycowe"
              igły, jak naparstki i trzeba tam włożyć palec, brrr...) no masochostka nie
              jestem i koniec... a igieł - lancetów do nakłuwacza wciąż nie ma i nie ma... :-
              (((( mam sam nakłuwacz i w końcu będą to wyrzucone w błoto pieniądze, bo
              nakłuwacz bez igieł to można sobie... wyrzucić sad

              nie wiedziałam, że taka jestem histeryczka - niby te porody spoko się przeżywa,
              myślałam, że histeryzuję tylko u dentysty, a otóż nie: kłując się samodzielnie
              i z własnej woli (hm...) w palec do pierwszej maleńkiej kropli krwi histeryzuję
              tudzież sad

              na szczęściw w weekend kłuła mnie rodzina w osobie szwagierki - Pani Doktor i
              (hurra, hurra!!!) nie wiem, czy ze strachu - miałam piękny, wzorcowy wręcz
              cukier...

              nawet po dzisiejszym obiedzie zjadłam dla sprawdzenia kawałek szarlotki i po 2
              godzinach było 80 jednostek!!! tak się łudzę, że może na tej diecie tak
              spadło, że będę mogła raz dziennie coś słodkiego zjeść... do słodzenia herbaty
              fruktozą jakoś przywykłam (i można) obżeram się ogórkami kiszonymi i pomidorami
              (chyba znienawidzę w końcu) i faktycznie waga ani drgnie, a może nawet spada
              (ale to już chyba tylko moje chęci i projekcje, bo ponoć w pierwszych
              tygodniach diety zdarza się ciężarnym schudnąć);

              starszaki trochę się tej mojej histerii i płaczów boją, Jasio wypytuje,
              dlaczego mam tę cukrzycę i co to jest i czy miałam z nim w ciąży smile i
              przytula mnie, jak chlipię z igłą w ręku...

              do mnie zdjęcia najlpiej na onet: agnjan@poczta.onet.pl
              • barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 11.10.04, 23:18
                Joanka jutro ma byc zimny ale słoneczny dzień. głowa do góry, popatrz jaki to
                los potrafi być przewrotny, codziennie idąc do pracy mam doła ze nie jestem z
                Mackiem sad Ech czy już się taki narodził coby kobiecie dogodził wink))) ????

                Agnieszko , rany julek jak dobrze Cie rozumiem , przed pobraniem krwi kibelek
                musowo zaliczam, mam potworną igłofobię. Jesteś niezwykla silna, myśl tylko
                cicho w duchu ze to dla Martusi........... Oby Twój cukier nie skakał za dużo,
                życze z całego serduch, brrrr nie cierpie igieł, jak Ty to robisz ???

                Dorotka witam cie również , miałam przyjemnośc czytać bodajze z czerwcowym
                numerze jak rodziły się Twoje dzieci.smile

                I lece zaraz Wam podeslę zdjecie z dzisiejszego popołudnia, tak fajnie
                dzieciaczyzna usiadła, zdawałoby się że chcą powiedzieć "ani mru mru, baja!"
                Maciejowi sie poprzestawiało, 3 dni temu stwierdził że nie zasnie ok 21 przy
                butli i biega nam do...... no własnie ok 23, wczoraj prawie do północy.
                aaaaaaaaa dzisiaj pierwszy dzien kiedy Zuzankę w przedszkolu ciocia
                POCHWALIŁA, była bardzo grzeczna i nawet sama wstała i zaczęła się
                ubierać ...uffff. Kasiu a jak Twój Mateusz ??? Jest już lepiej ??

                Uściski i całuski, i znowu jutro ok 11 powiem Maciejce : kocham cie ale muszę
                iśc do "swoich " dzieci...
                • mamapa Re: WITAJCIE!!!!!! 12.10.04, 01:45
                  witwm wszystkich !!!od godziny czytam Wasze posty na 150 zakończyłam bo czas
                  spać ale chętnie dołączę do waszej licznej rodzinki.trochę o mnie:jestem z
                  Wrocka ja Kasia `70 mąż `65 mamy trójkę dzieci Paulinka`90,Pamela`01, Patryk`04
                  jestem kobietą domową chociaż Pamelkę posłałam do przedszkola aby pobyc sama z
                  synkiem-chciałam żeby miał mnie trochę na wyłączność tak jak córki-ale i tak
                  brakuje mi czasu na wiele rzeczy,chciałam zapytać o wasze doświadczenia z
                  kieszonkowym i zakupami.nasza najstarsza co 3 msc dostaje 50 zł na zakupy
                  ciuchowe samodzielne-bo to co ja kupię nie pasuje jej-i ona nieodłącznie kupuje
                  dżinsy to już będzie 5 para,oprócz tego co msc 20 kieszonkowegoi nie uwierzycie
                  ale ciągle jęczy że nie ma spodni!!!!!napiszcie jak radzicie sobie z ciuchowymi
                  zakupami zwłaszcza u dziewczyn--w gimnazjum strasznie porównują sie między
                  sobą.wczoraj pierwszy raz odkąd urodziłam synka w lutym zostałam sama bez
                  żadnych dzieci w domu trqało to dwie godz ale wcale tego nie poczułam!!!!za 10
                  godz zostawię trochę chorego męża z trochę chorą córka i zabieram synkana wypad
                  po mieście i spotkanie z dawno niewidzianą , świeżo zaciążoną koleżanką.uff jak
                  żałuję że nie miałam internetu gdy wróciłam z porodówki z zagipsowana nogą!
                  wasze historie podnoszą na duchu i dają dystans.pozdrawiam i dobranoc
                  • maruda13 Re: WITAJCIE!!!!!! 12.10.04, 07:33
                    witamy serdecznie!!!!!!!
                    Dziękuję Wam kobietki za dodawanie mi otuchy, potrzeba mi tego teraz bardzo...
                    co u mnie - Mati chodzi do przedszkola ;-D co prawda do Adasia grupy ale chodzi
                    (ech a chciałam juz w tym roku trochę ich od siebie odseparować Adaś musi ciągle
                    Matiego "wciągać" w jakieś kontakty międzyludzkie (nie mam czasu teraz tłumaczyć
                    o co mi chodzi). Mati twierdzi że jego zachowanie było spowodowane strachem
                    przed poprzednią nauczycielką - ona twierdzi że z niego taki mamisynek. Pewnie
                    po części jedno i drugie ma racje. Mikołaj się uparł na siadanie surprised ale
                    żebyście widziały jak się przy tym denerwuje ;-D złośnik mały. Promotora mam
                    bardzo sympatycznego (hihi ostatnio zaproponował abym małego na seminaria
                    przynosiła - chyba nie wie o tym że to dla mnie w zasadzie jedyne chwile "bez
                    dzieci") Dziekanowi (taki ds studenckich) "wybaczam" wiem że kilkanaście razy
                    był wzywany do rektora z powodu studentów i różnych "przekrętów' jakie robią,
                    więc i przeczulony teraz jest. Poza tym miał troche racji w tym co mówił. Na
                    razie muszę kończyć - pewnie się odezwę za kilka dni. Trzymajcie się..
                  • jol5.po Re: WITAJ Kasiu!!!!!! 12.10.04, 08:43
                    nareszcie Wrocław!!
                    Rozrzut problemowy też faktycznie duży, bo i nastolatek, tak na całego i przedszkolak i maluszek i to z lutego, juz tu takie maluszki są na wątku, będzie o czym gadać, oj bedzie.
                    Witaj, witaj!!!!
                    Fajne sa samotne (bez dzieci) wypady, tym milej wraca się potem do domu.
                    Moja najstarsza dopierom 11 lat, ale już nie ośmielam się kupować jej czegokolwiek sama. Ona musi zaakceptować. Jeszcze nie kupje samodzielnie, ale czuję, że powoli zbliża sie ten czas. Uważam, że to dobry pomysł wydzielić określoną sumę na rzeczy w miesiącu, dziecko uczy się planować, wybierać i ograniczać.
                    U mnie kieszonkowe jeszcze nie jest związane z ubraniami, więc jest (było) niewielkie, tak po kilka złotych tygodniowo, ale musiało być dla wszystkich, nawet najmłodszych, bo bardzo wyczulone na sprawiedliwość te moje dzieci. Było, bo system obowiązywał przed wakacjami, na wakacjach się jakoś sam z siebie rozpłynął, a po wakacjach jeszcze nie zaczął funkcjonować, ale myslę, że niedługo zainteresowani się o niego upomnąsmile
                    Pozdrawiam Cię
                    Pozdrawiam wszystkie dziewczyny
                    Jola
                • jol5.po do Joanki 12.10.04, 07:41
                  Joanko - to jeszcze choroba, a poza tym stopniowanie, październik, pada, ciemno, uuuuu jak mi smutno - to działała. Na mnie ciągle i ja znam takie smutki i smuteczki.
                  I wiesz jestem jedną nogą jako właśnie rasowa kura domowa i jedną nogą czasami wychodzę, jak wczoraj i powim Ci, że niestytu wczorajsze wyjście to było wystawienie się na fochy człowieka, który nie ma dzieci, nie rozumie w ogóle mojej sytuacji, rozgrywa jakąs swoją politykę, w której się gubię. I chyba często tak z szefami jest, trafi się na zły układ, to potem siedzi się w pracy, która nie daje satysfakcji.
                  To co mam do zrobienia w domu, to tylko dodatkowe obciążenie, taki wieczny kat, jak siedzę czuję, że nie powinnam, jak odpoczywam, też nie, jak piszę na forum, czuję, że może powinnam wysilać mózgownicę w czymś innym, jak piszę to znów dom jest rozbabrany, mam wyrzuty, że Agnieszka tak sama się bawi, że teraz to oglada bajkę, a powinnam jej poczytać. I to takie szrpanie.
                  Ja przede wszystkim czuję się mamą, tylko u mnie przedłużał się czas bycia w domu już do kilkunastu lat i mimo wszystko to moje zajęcie było dobrym posunięciem, ale Ty masz maulszki, one podrosną, teraz spędzony z nimi czas jest bezcenny i tak najlepiej, żeby było. Najlepiej nie zawracaj sobie głowy takimi sprawami, tylko rozkoszuj się byciem mamą.
                  Potem się rozglądniesz - Agnieszka założyła coś własnego, Barba wróciła do zawodu, Zinka odchowała dzieci i założyła z koleżanką sklepik. Ty też coś wymyślisz, ale jeszcze nie teraz.
                  smile)))))
                  • jol5.po po burzy wychodzi słońce 12.10.04, 08:25
                    Kasia, jak dobrze, ze po burzy wychodzi słońcesmile)))
                    ale dzielna jesteś babka
                    Beatko - zdjęcie cudo, sliczne i żeczywiście powinnaś się dzielić takimi cudamismile) Dziękuję
                    Agnieszko, palec który chcesz nakłóć pomasuj chwilę, chwyć go mocno (ciasno) u nasady i przesuwaj ku górze, kiedy opuszka będzie czerwona, bo zbierze się tam krew, drobne ukłócie, powinna być dziureczka, jak nie będzie kropli, to pomasuj palec ku górze takim szybkim ruchem i wypłynie krew
                    80 to faktycznie dobry wynik, ale nie załamuj się gdy będą nagłe skoki, one lubią być po południu, wieczorem - pamiętaj o moim przypadku - moje poziomy cukru we krwi bywały 180 i więcej, dzidziuś zdrowy. Jeśli one miły by być szkodliwe, takie jednorazowe, to nie dawano by kobietom w ciąży glukozy do picia, bo przecież to bardzo podnosi poziom, a badania są rutynowe.
                    Są już pierwsze szkody nowo nabytych umiejętności Michałka - podraczkował do mojego stanowiska komputerowego, wspiął się na paluszki, ściągnął z blatu słownik ortograficzny i wyrwał literę "j" - znaczy się mogę mieć ze słowami na j problemy, proszę o wyrozumiałość jakby cowink
                  • barbamama Re: do Joanki 12.10.04, 08:34
                    Joanka forum, forum, czytaj pisz, a potem spacer z dzieciakami cobys wyrzutów
                    nastepnych sie nie nabawiła, słoneczko dziś,
                    Forum uratowało mnie w 2001, na wiosne, totalna rozsypka: psychiczna,
                    emocjonalna, po deprechy chciałam biegać( Zuzek miał 3 m-ce)i stał sie
                    cud....... mężowi potrzebny był net do pracy- mimo ze 12 g nie było go w
                    domu wink, wsiąkłam absolutnie i miłosc trwa do dzis. Zaraz gary myję, siebie
                    doprowadzam i lece z Maciejka choć na 40 minut, olać porzadek na biurku, a tym
                    bardziej suszące sie pranie- juz suche chyba....
                    Kasia witaj, z poradami u mnie w temacie kieszonkowego posucha, za małe
                    dziadki, moi starsi nigdy mi nie dawali, wiec wszystkiego tez naucze sie od Was-
                    dzięki ze jestescie , no to lece papatki
                    Acha dziewczyny wiem ze moje posty nie raz się cięzko czyta, moja polonistka
                    pisała mi zawsze STYL !! STYL !! STYL!! Jak szybko się stuka nie da rady
                    pracować nad stylem sad sorry
                    • jol5.po Re: do Beatki 12.10.04, 08:48
                      no co ty Barba, jaki styl, w ogóle jaki niby syl ma tu obowiązywać. To może ja jakaś bezstylowa jestem, ale dla mnie wszystko zrozumiałe, jasne i czytelnesmile))
                      a z kieszonkowym, co to starsi nie dawali, a kto daje trudnej młodzieży, zaraz by sobie chłopaka znalazła, potem by z tego tylko kupa dzieci byławink)))
                      Miłej pracy Beatko - i tak nie wierzę w tę Twoja trudną młodość
                      Jola
                    • joanka741 Re: do Joanki 12.10.04, 10:14
                      Wiecie to tak fajnie że jesteście tutajsmile),wiem że moge właczyc kompa i juz
                      jestem z Wami.
                      Dziekuje za wszystkie słowa otuchy,faktycznie słonko wyszło ,gorączki juz nie
                      mam,rodzice moi nie zarazili sie gruzlica od babci wiec pewnie my tez nie,smile)
                      wszystko wraca do normy ,nawet góra prasowania mnie nie przeraza smile)
                      Wiem że ten monotonny czas gdzie czasem nie wiem czy jest poniedziałek czy
                      czwartek (poważnie) minie.
                      Jeszcze bede tęsknic do pachnacych niemowlaczków ,które uwielbiam,gorzej ze
                      starszymi,to mój maż lubi rozwydrzone nastolatki(uczy w gimnazjum-a najwiekszy
                      przecinak w jego klasie to ulubiony uczen bo przypomina szczepka)
                      Mam nadzieje ze to co ja zawale to on nadrobismile),
                      ucze sie codziennie miłości bezinteresownej do moich dzieci ,i cieszenia sie z
                      tego co mam a mam dużo (dzieci najwiecejsmile)),problemów tez dosc sporo.
                      Co nas nie zabija to wzmacnia więc przezyjesmile.
                      Pozdrawiam emamy seredecznie i skrobnijcie coś czasem do mnie na maila lub na
                      gg 1148671 zapraszam
                    • mamapa Re: usypianie przy siostrze!!! 13.10.04, 09:57
                      dziewczyny ratunku!!jeszcze nie kojarzę za dobrze która z was ma jaką różnicę
                      wiekową ale napewno macie doświadczenie.jak wam idzie usypianie dziecka gdy
                      drugie jest w tym samym pokoju i wcale nie zamierza być cicho ALBO ZAMIERZA ALE
                      NIC Z TEGO NIE WYCHODZI?ja uprzedzam Pamelkę i proszę ją o ciszę ale albo
                      spadnie klocek na panele albo potknie się o mebel i głośno chce wsparcia albo
                      mówi głóśniej i głóśniej TELEFON MAMA TELEFON ,często proponuję jej zabawę w
                      drugim pokoju ale i tak co jakiś czas przychodzi sprawdzać JUŻ USPAŁAŚ?? teraz
                      jest super słonko to zabiorę ich na dwór,pozdrawiam Kasia
                      • dwoda Re: usypianie przy siostrze!!! 13.10.04, 10:50
                        Kasiu , mam to samo tylko z usypianiem przy bracie ( Zuzi przy Jasiu) Nawet
                        słownik ma ten sam co Twoja Pamelka ( odwieczne ,,czy już uspałaś''?)
                        Stwierdziłam , że chyba nic nie da sie z tym zrobić , bo te typy tak juz maja .
                        Nawet jeśli chcę niepostrzeżenie połozyc Zuzię do łóżeczka nawet sie nie
                        obejrzę a Jaś juz przy łóżeczku i zaraz głośne komentarze , że on właśnie tez
                        chce spać albo ,że chce siusiu lub dla odmiany piciu . I albo Zuzia śpi juz na
                        tyle głęboko , że jej te komentarze nie obudzą albo zabawa zaczyna się od
                        początku .Live is brutal . Dorota
                    • mamapa Re: do joli.wie 15.10.04, 11:08
                      a może spróbujesz z kieliszka do jajek?ja to praktykowałam ale teraz jestem na
                      etapie butelki z dziubkiem-ze smokiem nie bo boje się że zaburzy własciwe
                      ssanie piersi.jola wrocławska gratulacje dla córki ,to miłe uczucie taka duma z
                      dziecka rozlewająca się po sercu.wymyśliłam ,że pójdziemy sobie z mężem gdzieś
                      wieczorem tylko nie wiem czy taki ssak ciumkający tylko pierś zaspokoi się
                      flaszką jak się przebudzi i czy wybudzi cały dom?rety!!!!mały zaczął raczkować
                      i te ciągłe zderzenia całe czoło sine...lecę go utulić, pa
              • eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 12.10.04, 13:31
                Dziewczyny kochane!Słoneczko świeci,wypaliło wszystkie smuteczki...chociaż
                zimno okropnie.
                Joanko nos do góry.Może wszystkie po trochu jesteśy kurami - ale z klasą smile)
                A swoją drogą,dwa lata temu prowadziłąm duzy sklep sieciwoy,przy tzw
                Markecie.Czynny piątek,światek i niedzielę.I powiem Ci że z jednej strony bylo
                to wspanaiłym wyzwaniem a z drugiej strony,nie miałam czasu,nie miałam kiedy
                złapać oddechu.Mały Marek,narobił sobie takich zaległosci że do dzisiaj się
                czkawką odbijają.Fakt czasami brakuje mi tego,ale jak widzę teraz efekty pracy
                z dziećmi....to sobie tak myślę że to jeszcze nie czas na pracę...Chyba że
                sobie wynajmę opiekunkę do dzieci smile))
                Ale czy to ma sens?Generalnie my z mężem,tak naprawdę możemy liczyć tylko na
                siebie.Nie ma żadnych babć ktore pomogą.
                Tak że nos do góry i łap słoneczko.
                Wreszcie zwalczyłam program do obróbki zdjęć i zaraz zacznę wysyłać.
                Stoczyłam walkę i wygrałam.Ale zaparłam się na fest - paskudy nie dawały mi się
                wykdrować.Kursor uciekał mi na drugi monitor.
                Tak że jak tylko dokończę krupnik to siadam i wysyłam.
                Buziaki Viola

                • eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 12.10.04, 13:58
                  Wybaczcie,roztrzepanej ciężarówce.
                  Oczywiście nie zauważyłam postów na tej stronie smile)
                  Dziewczyny,bardzo się cieszę że tu trafiłam.
                  Viola
                  • agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 12.10.04, 16:02
                    Co do kieszonkowego: Nasz dziesięciolatek, Jaś, dostaje 5 zł tygodniowo i
                    wyobraźcie sobie, nie wydaje ich!! tylko zbiera na coś. Niestety najczęściej
                    na to, co my niechętnie kupujemy, np. gry do gameboya, albo gry
                    komputerowe... smile)

                    Ja na razie Małgosi (8 lat) czasem sama coś kupię. Inna sprawa, że czasem to,
                    co mnie wydaje się "czaderskie" i modne, jej nie przypadnie do gustu... i potem
                    nosi tylko na moja wielką prośbę...

                    Dzisiaj za to kupiłam Martusi całą torbę ciuszków na 56 i 62 w ciucholandzie -
                    po złotówce - dwie za jeden ciuszek i mam gwarancję, że będzie nosić, czy jej
                    się spodoba, czy nie smile))) a wszystko różowiutkie albo bialutkie, albo beż...
                    mniam, takie słodziaczki smile
                    • eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 12.10.04, 17:15
                      No tak,taki maluszek nie protestuje jeszcze.
                      Ja mam teraz "polkę" ze starszymi chłopcami,którzy odmawiają włożenia ciepłych
                      kurtek - "bo jest jeszcze ciepło".A mnie przysłowiowy szlag trafia jak siąkają
                      nosem.
                      Kieszonkowego nie dostają.Z rozbrajająca szczerością oświadczyli że im się to
                      nie opłaca.Mogą "zarobić",wykonując prace pozaobowiązkowe.To ma jakiś sens -
                      gorzej jak nie ma juz czego im zlecić bo wszystko wybłyszczone.
                      Teraz mąż śmieje się że będą mogli dostać za wyprowadzanie Wojtka na
                      spacer.Obawaim się jednak że Bartek z Jarkiem prędzej zrezygnują ze swoich
                      zachcianek niż wyjadą z wózkiem na spacer.Przecież Bartka wezmą za tatusia smile)
                      Wysłałam zdjęcia.Jak nie dojdą to dajcie znać.
                      Buziaki
                      • dwoda Re: WIELE DZIECI I INNI 12.10.04, 22:52
                        Viola , u mnie z kieszonkowym podobnie . Teoretycznie go nie ma ale przeciez
                        jeśli proszą to daję a przy okazji wydaje mi się przynajmniej , że wiem na
                        co .Zdecydowanie bardziej im się to opłaca. Najwięcej potrzeb finansowych ma
                        oczywiście prawie 14-letni Grześ . Ale wiążą się one w głownej mierze z
                        uprawianiem sportu . A to składka miesięczna , a to na bilety , picie etc. lub
                        tez właśnie rozwaliły się niedawno kupione korki .Dobrze , że skończył się
                        sezon letni a więc wzmożona aktywność piłkarska moich chłopców , bo przecież
                        gdy kupuje korki dla Grześka pozostali nie przepuszczą okazji wydębienia czegoś
                        w tej materii dla siebie .Najgorsze , że dla Grześka muszą być buty firmowe
                        ( przeciez wszyscy w drużynie nie schodzą z adidasa lub pumy)Oj kosztuje nas to
                        jego mistrzostwo , kosztuje. Do tego różnego rodzaju wyjazdy i zgrupowania w
                        ciągu roku , finansowane oczywiście z kieszeni rodziców , spróbowałby jeszcze
                        poprosic o kieszonkowe!. A i tak z tego co obserwuję , dziadek go rozpuszcza i
                        często obdarowuje jakąś kwotą ( czego nie pochwalam , bo zaraz młodsi krzyczą
                        dlaczego oni nie dostali)Uff tyle o finansach młodzieży.
                        Właśnie skończyłam przeliczanie zużytych baterii , które mąz przytachał z pracy
                        na prośbę Grześka . Pewnie zastanawiacie się po co . Otóż w gimnazjum mojego
                        najstarszego wypracowano sobie system punktowego oceniania zachowania ucznia .
                        Na wejsciu każdy dostaje 100 punktów co stanowi zachowanie poprawne a na lepsze
                        lub gorsze trzeba sobie zapunktować . Jedną z form zarabiania punktów jest
                        przynoszenie makulatury lub zużytych baterii. Wydaje mi sie to czystym
                        absurdem , tesknię za czasami gdy nauczyciel umiał na tyle zaobserwować
                        ucznia , że do oceny jego zachowania nie była mu potrzebna żadna punktacja . Bo
                        przecież można wysnuć wniosek , że w takim razie jest przyzwolenie na różne
                        wybryki a na koniec uczeń przynosi np .100 kilogramów makulatury i ma
                        zachowanie bardzo dobre.Czysty absurd ale od takich aż się roi w dzisiejszych
                        szkołach . Mój post zdominowała szkoła więc o maluchach następnym razem .
                        • akve o kieszonkowym i o marudzacej Zosi 12.10.04, 23:29
                          Cześć Dorotko smilefajnie ,że jesteś.
                          U nas w tym roku po raz kolejny wypłynał problem kieszonkowego.I decydowalismy
                          ,ze 10-letniemu Jedrusiowi będziemy dawac 7 zł na miesiąc patrzac jak
                          gospodaruje.Zgroza! Wydał wszystko od razu na...słodycze.Moze to wynika z
                          tego,ze bardzodługo w swoim życiu ( jeszcze w tym roku) miał b.ścisła
                          diete-bezmleczna i bezglutenowa.Teraz "nadrabia" i jadłby wszystko i dużo.Wydał
                          pieniądze i nie ma.Czeka do 1-szego wink
                          jka dostal Jędru to chce dostac Jaś.Dobrze, dostał 5 zł i...tez wydał na słodycze!
                          Kto w tej rodzinie będzie oszczędzał? Ja tez nie bardzo potrafię.A marza im sie
                          gameboy'e i gry komputerowe...Proponuje zbierac to Jedrus na to,ze mając 7 zł
                          kieszonkowego musiałby zbierać kilka lat, a wtedy pewnie juz nie będzie chciał
                          się tym bawić.Jaki przewidujący się znalazł winkRadzi sobie i pożycza od kolegów
                          "to paskudztwo".
                          Moja Zosieńka zrobiła sie b. marudna( pozdrawiam marude3 i chłopakówsmile.Czyżby
                          ZĘBY ?Ida i tupią , tup, tup.Nie mam doświadczenia ,bo to dopiero czwarte
                          dziecko i pierwsze tak manifestujące.W każdym razie moja córka nie schodzi z rąk
                          i podnosi larum jak się ja odkłada, wogóle popłakuje moim zdaniem bez powodu.
                          A zebów nie widać, co gorsze, może to potrwać.
                          Czy ja mam jej pozwolic płakać ? nie umiem i wszelkie pace domowe leżą i kwiczą smile
                          Pa,pa
                          Acha, Violu i Barba zdjęcia piękne !
                          A dlaczego ja nie moge zobaczyc zdjęć na Zobaczcie? Tylko komentarze sad buuuu


                          • agnjan Re: o kieszonkowym i o marudzacej Zosi 13.10.04, 09:40
                            akve: "Nie mam doświadczenia ,bo to dopiero czwarte
                            dziecko i pierwsze tak manifestujące"
                            smile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                          • joanka741 Re: o kieszonkowym i o marudzacej Zosi 13.10.04, 09:54
                            No todopiero 4 dziecko to dobry tekst,stawiam je na równo z dr Piłatem
                            • akve Re: o kieszonkowym i o marudzacej Zosi 13.10.04, 23:43
                              Wiedziałam ,ze Was rozbawię DOPIERO CZWARTYM dzieckiem smile))))
                              • dwoda o sielance w żeńskim gronie 14.10.04, 00:33
                                Na poczatek mój adres do korespondencji , dawoda@wp.pl.
                                Dzisiaj dzień minął bardzo milutko . Rano z racji dnia wolnego w pracy ( czytaj
                                przestoju) mąż wziął Jaśka ( starsi do szkoły)i wywiózł go na wieś. Nie było
                                ich calutki dzień do póżnego wieczora. I wiecie co , wreszcie mogłam do woli
                                nacieszyć się Zuzią , bo praktycznie do godz. 13 byłyśmy same . Przy tej okazji
                                złapałam się na tym , że tak naprawdę to w tym codziennym zabieganiu mam bardzo
                                mało czasu aby się z nią poprzytulać i popieścić . Może nawet podświadomie
                                unikam zbyt wylewnego okazywania jej uczuć aby nie wzbudzić ( a niewiele trzeba
                                by to zrobić) zazdrości Jasia. Wycałowałyśmy się z moją kruszynką za wszystkie
                                czasy. Ostatnio nawet mój najstarszy Grześ( dotychczas podchodzący do Zuzki bez
                                zbędnej wylewności ) nie może oprzeć się jej wdziękowi i coraz częściej ją
                                bierze na kolana , zagada do niej , dziś nawet stwierdził;,,Tobie to dobrze ,
                                przy nas nikt ci nie podskoczy". No nie wiem , czy ona będzie kiedyś zadowolona
                                z takiej obstawy.A pomyśleć , że jego reakcja , na wieść o tym ,że pojawi się
                                kolejna dzidzia była taka ,że w ramach komentarza wystarczy ,że popłakałam się
                                wtedy ogromnie . Bardziej załamała mnie jego reakcja niż sama wiadomość o
                                ciązy . Na szczęście jak widać chłopak z wiekiem mądrzeje i sam odkrywa zalety
                                posiadania młodszej siostry ( w końcu żadnemu z braci tak nie będzie imponował
                                jak właśnie jej)Co do zdrówka naszych kochanych połóweczek ( mój w tym roku
                                skończył 40) to macie rację , przeżyłam to na własnej skórze. Mój tata skądinąd
                                okaz zdrowia , niepalący i pijący tylko przy okazji uroczystości rodzinnych ,
                                przeszedł pierwszy zawał w wieku 44 lat a trzeci i na nasze nieszczęście
                                ostatni mając 55. Nie ma Go z nami od 4 lat i od tego czasu nie mogę zwalczyć
                                męczącego mnie strachu o zdrowie mojego męża. Jak jeszcze pomyślę , że gdy on
                                będzie miał 55 to Zuzia dopiero 15 to , nie , po prostu nawet nie chcę sobie
                                tego wyobrażać. Ale zwalczyć tych obaw też nie potrafię , są silniejsze ode
                                mnie.Tym bardziej ,że zaciągnąć mego męża do lekarza to prawie niemożliwe ,
                                chyba nawet woły by nie pomogły.Dość tych smutków . Jutro znów miły dzień ,
                                Grzesiek jedzie z klasą na wycieczkę , mąż zabiera na wieś nie tylko Jasia ale
                                też Krzysia , więc znowu zostaję z Zuzia bo Przemek mimo dnia wolnego od nauki
                                musi być w szkole , bo obowiązki przewodniczącego klasy wzywają ( tylko nie
                                wiem tak do końca po co).Tak więc pora spać , dobrych snów Wam zyczę .Dorota
                                • dwoda Re: o sielance w żeńskim gronie 14.10.04, 00:38
                                  No to wyszłam na wyrodną matke , co to cieszy się jak tylko pozbędzie się
                                  dziecisków z domu . Ha , ha
                          • jola.wie dieta, "synuś" i "córuś" 13.10.04, 10:46
                            No i skończyły sie domowe czekolady, pyszne placki, węgierskie gulasze (co ja z
                            tym mięsem dzisiaj zrobię?!), krokieciki do barszczu i tym podobne wytwory mało
                            dietetycznej kuchni: męża zakład wysłał na badania i okazało się, że serduszko
                            krzywo bije i cholesterol tez nie ten. Biedny chłop zszokowany, tak ostatnio
                            pracuje nad sobą, ale wymięka w obliczu rozkoszy kuchni, to fakt, okazało się,
                            że i lekarza przypadłości nie omijają, no i do tego to memento: młodośc ulatuje
                            (36 lat smile)), w ramach "nowego stylu życia" a własciwie "jedzenia" zjadł
                            wczoraj na kolację dwa słoiki kapuścianej sałatki, co ją miałam zachomikowaną :-
                            ))), oby mu to na zrowie wyszło, bo w zalewie jest ocet... i oby tylko dzieci
                            mężnie zniosły dietę ryżowo-jarzynowo-gotowano-na-parze smile)) bo mnie ona
                            akurat tez dobrze zrobi. Chyba jednak ten gulasz jeszcze ugotuję... ten ostatni
                            raz...i dojemy tę pyszną czekoladę...

                            Viola! Toż ty możesz przebierać w facetach jak w ulęgałkach, z którym wyjść "na
                            miasto"! Po kim te chłopaki mają takie wyraziste brwi? (bo mąż występuje na
                            zdjęciu w okularach, to nie widać). Wiesz, ten Twój najstarszy przypomina mi
                            mojego "syneczka".
                            A własnie: pojechałam wczoraj do szkoły po mojego "syneczka". Po przestąpieniu
                            progu natknęłam się na czarną szmatę na podłodze, do złudzenia przypominającą
                            bluzę mojego Marka. Za zakrętem natknęłam się na rzeczonego Marka, robiącego
                            odczyt z kartki dla pięknej dziewoi, która zwykła była być ongiś (to znaczy
                            jeszcze przed wakacjami) słodką dziewczynką Igą z równoległej klasy.
                            Zignorował wszelkie moje nagabywania, żeby się pospieszył, bo Madzia
                            prawdopodobnie ryczy w aucie, a Anka jest narażona na słuchanie tego ryku.
                            Spokojnie dokończył czytać, po czym pobrał z mych rąk bluzę, wziął kurtkę i w
                            koszulinie, z podwiniętymi rękawami zabiera się do wyjścia. Na zewnątrz góra 6
                            stopni. Odstawił istny cyrk, bo ja twardo obstawałam przy swoim, to znaczy że
                            nie wyjdziemy, dopóki się nie ubierze, no i w końcu się ubrał. (cholera,
                            wygląda jak dorosły, wąs się prawie sypie (a pryszcz na nosie na pewno), a
                            zielenina mu wystaje, jak się tylko poruszy!). Postanowiłam potraktować go jak
                            partnera, a w dodatku zachowac się asertywnie i opieprzyłam go na miejscu za to
                            że robi mi obciach w szkole, przy pani woźnej i w dodatku jeszcze przy Idze i
                            że więcej po niego do szkoły nie wejdę, tylko będe stać pod oknem i się
                            wydzierać, dopóki nie wyjdzie. Chyba dotarło, bo mina mu złagodniała (był do
                            tej pory przekonany, że obciach to robię mu ja), a przy samochodzie wyznał, że
                            ucieszyłby się, gdyby się rozchorował, bo go szkoła denerwuje. Spektakularnie
                            zganiłam go za taką postawę, a w środku się ucieszyłam, ze znów gada ze mną
                            szczerze...
                            Ewka! Moja szanowna córuś (najmłodsza) widzi, ze inni czerpią z życia bez
                            porównania więcej niż ona, więc dużo stęka i kwęka bez powodu (tak ja to
                            określam), ona tam powody ma: zostawili ją! (wszystkich widać, ale nikt do niej
                            akurat nie gada), coś stuka/brzęczy/piszczy a ona nie WIDZI co to! lezy, a chce
                            siedzieć! siedzi, a chce się wyrężyć nóżki! lezy na brzuchu, a nie może trafić
                            pięścią do buzi! i tym podobne. W związku z powyższym wypatruję zębów, ale NIC
                            nie widzę.... za to zauważyłam, że ta roszczeniowość jest znacznie większa,
                            odkąd podaję zupki, jabłuszko i kaszkę (?!). Czy to oznacza, że tak już będzie,
                            czy też mam przestac podawać? Kasiężycu, poradź!

                            (kurcze, co jest, znów mam poczucie wątkowych zaległości! sad
                            pozdrawiam
                • joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 13.10.04, 09:36
                  Tak wiem eury, tylko ze ja sie czasem czuje kura domowa bez klasysmile),
                  nic nie moge zrobić,nigdzie wyjsc.
                  Babcie zyja sobie swoim życiem,własciwie tylko tesciowa najchętniej bierze ale
                  tylko Oliwke i kiedy ona chce a nie kiedy ja potrzebujesmile).
                  Oliwka to jej pupilka -ukochana wnuczka,ogolnie to kocha dziewczynki bo miała 2
                  synów i córeczka to było niespełnione marzenie.
                  Nawet Szczepan mówi- POjdziemy do babci Oliwii??
                  Co do sklepu to tez mamy,nie wiem jak długo bo srednio idzie,akurat mamy sklep
                  z NIKE więc jak chcecie cos kupic w dobrej cenie to podam linka na allegro.
                  Akurat ja sie nie zajmuje tym tylko maż ,no właśnie ja jestem TYLKO kura.
                  Widze ze temat kieszkonkowców jest poruszany,własnie ja moge napisac
                  kieszonkowców a nie kieszonkowego , poniewaz moje dzieci sa na etapie
                  znajdywania pieniędzy.
                  Nie znaja ich wartosci ,wiec jak nudza zeby im dac ,to daje np.
                  5 groszy,skubane juz wiedza ze te zółte to do kitu sa i zaczynaja
                  protestowacsmile).
                  najwieksza kwote jaka rozdysponował mój synek 3 latek ,to było 10 zł kupił
                  sobie 3 resorakismile).
                  Najczesciej dostaja po 1 zł na lodysmile),albo jakiegos wafelka smile
                  • jola.wie prezenty i kieszonkowe 13.10.04, 11:08
                    Marek się nie domaga, zbiera "prezenty" i tak uzbierał sobie niemałą kwotę
                    (przez prawie dwa lata coś 700-800 zł) i ZADECYDOWAŁ że kupi nowego gęboja
                    (game boy'a) i grę. Dwa tygodnie wybijaliśmy sobie to z głowy, bezskutecznie,
                    bo on przez dwa LATA sobie to do głowy wbijał. (niniejszym ostrzegam "noszących
                    się z zamiarem zakupu") Mamy problem, to znaczy mój mąż ma problem, bo szafuje
                    tym gębojem w celach wychowawczych z efektem wątpliwym, a ja się zastanawiam,
                    czy ma prawo takie 100-procentowe do tego, wszak nie dołożył się ani
                    złotówką... Zakazał noszenia do szkoły, to Marek przemycał do szkoły (bo
                    wszyscy nosili, a on kupił nie po to żeby się z tym czaić), no i w ogóle kupa
                    problemów z tego wynika...
                    Anka natomiast zaczęła się domagac pieniędzy, gdyż naprzeciwko jej klasy
                    znajduje się oaza szczęścia: szkolny sklepik! Wiadomo, co tam kupuje: czipsy,
                    słodycze, napoje, wodę (codziennie wynosi z domu bidon herbaty,czy co tam sobie
                    życzy, albo butelkę wody, a wszkole w każdej chwili może iść do jadalni na
                    herbatę!). Umówiłyśmy się na 1 zł dziennie. Od razu powstał lament "co ja sobie
                    za to kupię???!!!", wskazałam więc na możliwość "oszczędzania". To wszystko
                    bierze w łeb, kiedy wycygani od babci piątkę (o której ja nie wiem) i rozkurzy
                    ją ze szczętem w sklepiku!
                    W ogóle kwestie finansowe bardzo ją ostatnio zajmują, wypatrzyła znowu jakiegoś
                    różowego konika bez któego nie przeżyje, kombinuje, jak by tu wytrącić mi z
                    ręki argument "nie mam pieniędzy": "no to zapłac kartą!" (magiczna moc
                    plastiku!), zrzucam z siebie problem mówiąc, że ja teraz nie pracuję i nie
                    zarabiam, no i doczekałam się: pyta się dzisiaj rano: "mamo.... a jak się nie
                    ma męża..... to nie można.... mieć.... (ja już przygotowana na
                    pytanie "zasadnicze", wiadomo jakie, bo kwestie rodzicielstwa też ją żywo
                    zajmują)... to nie można mieć.... karty bankomatowej?" smile))))
                    No mówię wam, myślałam, że padnę!
                    A z moim "mężem z kartą bankomatową" to ona niestety raczej nie pogada o
                    różowych konikach, więc idzie molestować babcię! Choć babcia ostatnio
                    wymyśliła, że raz w miesiącu będzie robić prezenty do określonej kwoty:
                    dzieciom, jak przez cały miesiąc nie będzie skarg - nagrody za dobre
                    zachowanie, lub nam, rodzicom, w przeciwnym wypadku, "nagrody pocieszenia" :-
                    )))). Fajnie, nie? Metoda ta, daje nam, rodzicom, duże możliwości spekulacji wink
                    • jol5.po Re: 13.10.04, 12:31
                      Kasiu (mamapo), na poprzedniej stronie jest LISTA, tak wszystkie dziewczyny łacznie z dziećmi sa wpisane. Nie ma zinki, eury i Ciebie, zrobię nową listę, Dorotko - poprawię Zosię na Zuzięsmile)), uwzględnię porawki i będzie wszystko w jednym wtedy.
                      Już wiem skąd w Twoim nicku Kasia jest -pa, twoje dzieci wszystkie na Pa, wiec to w skrócie: mamapa, fajniesmile)
                      faktycznie piekny dzień we Wrocławiu dzisiaj, szczególnie na spacer, bo słońce, ale zimno. Rano było 0 st. Robi wrazenie, no nie, już jesień zimna na całegosad(ale teraz jest ładnie i trochę cieplej)
                      Ewa, jeśli moje dzieci mogą być jakimś przykładem noormy, to piate, szczególnie spokojne mi się trafiło. Do 6 miesiąca sen po 4 godziny, przespane noce, w ramach czuwania dziennego błogi uśmiech. Byłoby wszystko dobrze, gdyby nie Agnieszka (01), własnie najbardziej mnie potrzebowała podczas karmienia małego, wchodziła mi prawie na głowę, przytulała mnie, wyciągała mi druga pierś, chciała wtedy pić, jeść, siku itd. Teraz się juz trochę uspokoiła, mały ma 10 miesięcy, więc chyba to trzeba przeczekać.
                      Viola dostałam zdjęcia, wyglądasz niesamowicie, w zestawieniu z najstarszym synem to w ogóle wyglądacie jak równolatki, śliczna z Was rodzina.
                      Kasiu, Dorotko dopiszcie jakieś inne oprócz gazetowych adresy, bo te kawałkuja zdjecia, dopiszę do listy z adresami i będą między wami też krążyły zdjęciasmile)
                      Jolu, prawda, dobrze, że przypomniałaś, o naszych facetów, którzy powli zbliżają się do 40-tki trzeba uważać, doktor czy nie zbliżająca się 40 to niebezpieczny dla facetów wiek. niech robią wszelkie badania i uważają na siebie.
                      Joanko, te stany smutków, to chyba wpisane w zawód mamy. Ja mam takich stanów tak średnio kilka w tygodniu i absolutnie nie czuję się wtedy z klasąwink Ty energiczna babka jesteś (pamiętam jak ujarzmiłas Szczepanka, walczyłaś z wibndą i rotwaileremwink, odczekaj jeszcze trochę i na pewno cos wymyślisz, co by się poza domem realizować, a teraz się tym nie zamartwiaj. Dobrze, że z gruźlicą się dobrze skończyłosmile), podobno jest teraz coraz bardziej powszechnasad(
                      Zinko u Ciebie powoli zbliża się godzina zero otwarcia sklepiku, powodzeniasmile) doszły zdjęcia?
                      Ada daj jakiś znak, chłodna atmosfera w pracy zmroziła łącza internetowe, a może oszczędzają? to tak w ukryciu, jak inni wyjdą na papierosa napisz cośsmile))
                      uwaga Agnieszko zamknij oczy - zrobiłam piernik od Violi PYSZNY!
                      Miłego dnia Jola
                    • eury1 Re: prezenty i kieszonkowe 13.10.04, 12:47
                      Jolu,Twoja Ania bije na głowę moją Darię.Jedno jest pewne - masz wesoło w
                      domku smile)
                      Daria,oststnimi czasy stwierdziła w cichości ducha,że mama jest notorycznie
                      spłukana,a Tata uwielbia kościste uściski.Więc jej pertraktacje wyglądają
                      komicznie,bo najpierw kokosi mu się kilka minut,spogladając słodko w oczy,a
                      potem zadaje pytanie "Tato,jak myślisz,czy jak bym miała...lub
                      kupiła...".Wyglada to jak konstulacja z automatyczną zgodą na zakup.Bo jeżeli
                      tato sam stwierdza że dana rzecz jest ładna i przydatna,to dlaczego ma jej nie
                      kupić?Simsy2 wydębiła przy trzecim podejściu,nie używając słów chcę lub
                      proszę,lecz barwnie opisując zalety w/w gry.
                      Marek,oczywiście,trzymając grę w ręku,uzasadniał mnie,zalety tej gry.Bo zakupy
                      dzieciowe uzgadniamy razem.Bo ja wogóle jestem przeciwniczką śleczenia dzieci
                      przy komputerze i PSX.Czasami odnoszę wrarzenie że wyłanczając komp. czy
                      telewizor,jednym pilotem wyłanczam dzieci,szczególnie te starsze.
                      Dziewczyny kochane,przepraszam za podwójne zasypanie Was zdjęciami.Marek jak
                      wrócił z pracy i usłyszał że nasza poczta czegoś nie chciała wysłać - musiał mi
                      udowodnić,że musi się jej zachcieć i zdjęcia wysłać.I cholerka udowodnił mi że
                      wszystko działa.Jak ja tego nie lubię jak jemu wszystko wychodzi.Jakby na
                      złość.Nie wiem czy wam się tak zdaża,ale np mnie się zatnie coś w
                      odkurzaczu,cholernik nie chce się właczyć- Marek wraca,wkłada wtyczkę i
                      odkurzacz co robi?oczywiście działa...
                      Buziaki Viola
                      • jol5.po Re: prezenty i kieszonkowe 13.10.04, 12:55
                        acha jeszcze co do pieniędzy, Ewa pisałaś o 5 zł, raz na miesiąc, dawaj mniej, ale częsciej. Dla tych młodszych od nas, miesiąc to niewyobrażalny kawał czasu i w tej perspektywie oszczędzanie czegoś jest nie atrakcyjne, bo persektywa za długa.
                        A moje dzieci zaoszczędziły sobie na zwierzątkowink, mimo mojego veta (ale miały poparcie taty), mają argument, chyba muszę się zgodzić, to ma byc jakaś myszoskoczek, czy inny szczurzokrólik, czy cos takiego.
                        • jola.wie Re: prezenty i kieszonkowe 13.10.04, 19:04
                          "Bo ja wogóle jestem przeciwniczką śleczenia dzieci
                          przy komputerze i PSX.Czasami odnoszę wrarzenie że wyłanczając komp. czy
                          telewizor,jednym pilotem wyłanczam dzieci,szczególnie te starsze."

                          No dokładnie tak! smile))
                          • akve Re: prezenty i kieszonkowe 14.10.04, 00:03
                            jola.wie-to mnie pocieszyłas pisząc o swojej najmłodszej ,Zosia "ma" to samo,
                            schizuje, gdy leży i NIE WIDZI.Ale chce byc tez u kogoś ( czytaj z kimś blisko),
                            bo w wózku z podnoszonym siedziskeim tez za długo nie posiedzi. Nauczyłam się
                            wiele prac robic z nia na lewej ręce i jakie mam mięśnie(!).
                            jola wrocławska- juz sama nie wiem co z tymi pięniędzmi...faktycznie miesiąc to
                            długo dla siemiolatka,ale "mniej a częsciej",bedzie oznaczało ciągle wołanie o
                            pieniądze...Dzisiaj Jasiu znowu wyciągnął ze skarbonki 5 zł i kupił...Kaczora
                            Donalda( koszmarne pisemko!)Może jest za mały na swoje pieniadze?Jak czytam,że
                            Marek joli.wie oszczędzał 2 lata jestem w szoku.
                            Joanka-mnie poprawia humor jakis ciuch, niekoniecznie drogi i markowy,ale
                            "zdobyty' i nowy w mojej szafie.Współczuję,z enie ma kto Cię odciążyć i doceniam
                            moich kochanych tesciów.Przesyłam ciepłe myśli smile
                            • jola.wie Re: prezenty i kieszonkowe 14.10.04, 10:18
                              Ewuś, ja nie tylko dorobiłam się mięśni (choć Madzia nie bardzo lubi noszenie
                              na biodrze niestety), ale także lewostronnie chyba zapalenia nerwu
                              międzyżebrowego (dzisiaj jest pierwszy dzień, kiedy czuje ulgę). A w ogóle
                              wobec niechęci Madzi do noszenia na jednej ręce musze się z nią w wiele miejsc
                              torbić z fotelikiem samochodowym, który jest jakoś tak zbudowany
                              (inaczej: "niewygodny"), że zawieszam go na przedramieniu obijając sobie biodra
                              i uda, całe już w sińcach (małych, ale sińcach!)
                              Marek zbierał dwa lata, ale widac dojrzał do tej determinacji (miał 9-10 lat)
                              dodatkowo motywowany przez kwoty jakie otrzymywał głównie od dziadków z okazji
                              urodzin, świąt a także końca wakacji (który to koniec zwykle u nich spędza,
                              więc go na do widzenia "wyposażają") - trzy-cztery okazje razy dwa lata równa
                              się osiem stów.
                              "Kaczora Donalda" przerabialiśmy też, Marek okazał się niestety wiernym
                              czytelnikiem (zaczął w przedszkolu), gotów był wiele zrobic aby dostac kolejny
                              numer i wszystkie ekstra-wydania, no i mu przeszło bez trwałych śladów na
                              szczęście, za to pilnie czytał, co mu na pewno na dobre wyszło. Do dzisiaj ma
                              ukochanego gumianego ufoludka, któremu wymościł pudełko watką, zrobił z
                              tekturki łóżeczko i jakby teraz widział, że to piszę, to chyba by mnie
                              zamordował,a sam zapadł się pod ziemię... ale ciągle ma tego ufoludka....smile))
                              • jol5.po Re: prezenty i kieszonkowe 14.10.04, 15:24
                                a czyja starsza córka nie czytała pisma "Witch" - to przypadek kaczora Donalda dla dziewczynek???? Moja jedna już zaliczyła, zakładała nawet z koleżankami stpowarzyszenie "Witch" w klasie, a dodam, że to chodzi o tą rozsadniejszą córkę - która ma sprecyzowane plany na przyszłość (weterynaria), nie rozmawia z obcymi, nie spóźnia się i odrabia lekcje zaraz po przyjściu do domu.
                                Dla Oli na szczęście "Witch" to przeszłość, ale powoli do stosownego wieku dorasta żywioł kobiecosci lat 7 - planów na przyszłość brak (ewentualnie piosenkarka), rozmawia z trzema obcymi na czterech, odrabia aktualnie lekcje do 22.30
                                Myslałam o bateriach i makulaturze, za które można zarobić wzorowy. Słuchajcie chodzi przecież o gimnazjum, to taki ciężki wiek, szkoda, ze szkoła nie umie sobie inaczej poradzić z programem wychowawczym.
                                Jeszcze co do pieniędzy, na moim osiedlu mieszka rodzina z 7 dzieci, pow2odzi im się całkiem fajnie, on ma jakąś prywatną firmę i dzieci mogą sobie tam czasami dorobić i byłam kiedyś świadkiemk w sklepie, że dziewcvzynka z tej rodziny dała pieniądze na zakupy i powiedziała do sprzedawczyni: reszty nie trzebasmile))) Chodziło o jakieś niewielkie pieniążki, ale od razu zobaczyłam w myślachy moje dzieci, które potrafią się zażarcie kłócić o 20 gr i ze zdumieniem patrzyłam na dziewczynkę z rodziny wielodzietnej o hojnym sercu i szczodrej ręcesmile))))
                                A co do pieniędzy cz.2 - wyobraźcie sobie, że moje dziecko przyszło wczoraj wieczorem (w środy cała trójka chodzi na zajęcia dodatkowe), podeszło do mnie zaszeleściło kopertą i dało mi 800 zł!!
                                Te zajęcia to kręcenia filmu rysunkowego. We Wrocławiu pani pewna ma komputer z aparaturą, kręci z dziecmi krótkie filmiki, akurat koło szkoły sa te zajęcia, więc moje dzieci chodzą. I wyobraźcie sobie, że pani wysłała filmik Oli na festiwal ("Jedna minuta" nazywał się, chyba można go nawet namierzyć w Internecie, ale nam się akurat ta strona nie otwiera) i on wygrał III nagrodę (200 Euro). Rany, było 40 filmów. Ten filmik i zresztą inne dzieci są na pływach CD, może kiedyś będzie okazja to Wam porzucę jakoś, ale nie mam pojęcia jaksmile) jestem dumna jak paw, ale też i fajnie, że stało się to całkiem z zaskoczenia, a najfajniej reaguje Ola, usmiechnęła sie i powiedziała, że w sumie się trochę dziwi, bo jej ten akurat filmik nie bardzo się podobałsmile
                                Miłej drugiej połowy dnia Jola

                                • jol5.po LISTA adresy 14.10.04, 15:30
                                  jola.wie
                                  jola.wietecha@wp.pl
                                  barba
                                  ta_ra@wp.pl
                                  ada16
                                  ada16@gazeta.pl
                                  akve
                                  ewka34@o2.pl
                                  ewa057
                                  ewa057@wp.pl
                                  jol5.po
                                  j.popinska
                                  olioliwa
                                  olioliwa@yahoo.com
                                  angjan
                                  agnjan@poczta.onet.pl
                                  mama.razy.cztery
                                  mamarazycztery@poczta.onet.pl
                                  maruda13
                                  rymunia@poczta.onet.pl
                                  eury1
                                  plenty51166@yahoo.co.uk
                                  zinka
                                  zinka@wp.pl - zinka
                                  joanka741
                                  joanna7411@poczta.onet.pl
                                  dwoda
                                  dawoda@wp.pl.
                                  • jol5.po Re: LISTA adresy 14.10.04, 15:32
                                    no i błąd w moim adresie, ma być oczywiście j.popinska@op.pl
                                    widziecie jeszcze inne błedy??
                                    • agnjan gazetki :-) 14.10.04, 16:48
                                      u nas w adresie błędów nie ma smile

                                      a co do gazetek to Jasio chętnie kaczora smile Małgosia baaaardzo chętnie
                                      Witch smile Oboje chorują "napadowo" na jakies nowości typu "scooby doo" albo
                                      jakieś wyklejanki do zbierania typu "mistrzostwa świata" albo "harry potter" smile

                                      Niestety gazetomanem jest też mój mąż: kupuje wszystkie "starszo-chłopięce"
                                      czyli samochodowe ze dwa, politykę, wprost (rzadko), newsweeka no i codziennie
                                      gazetę... to co się dziwić dzieciom, że dla nich po jednej kupuje...

                                      Mnie to trochę złości, wolałabym, żeby czytali książki (wtedy jak na zamówienie
                                      w domu pojawiają się komiksy witch albo kaczora i dzieci mówią "przeciez
                                      czytamy książki!!!") ale trudno - ważne, że czytają... a Jasio ze swoją lewą
                                      półkulą mózgu "bardziej" (leworęczność, lewooczność) - tym bardziej... smile
                                      • akve Re: gazetki :-) , ksiazki i męzowie przed 40-tką 14.10.04, 22:56
                                        Wiecie co?
                                        jak to dobrze,że piszecie tu takie rzeczy !Ja matka-wariatka myślałam,że mam
                                        jakies dziwne dzieci: z tymi gazetami,ze czytają takie paskudztwo.A najbardziej
                                        pociesza mnie fakt,ze z tego sie wyrasta( patrz- Ola Joli).
                                        Moi czytaja też namietnie książki .Jędrek wszystko co mu w ręce i oczy wpadnie,
                                        od Karola Maja zaczynajac,przez Szklarskiego na Nienackim kończąc.Jasiek na
                                        razie wybiera to co ma choć troche obrazków.Julek ( 3 lata smiletez "czyta" przy
                                        jedzeniu.Uwielbia wiersze i zna duzo na pamieć.I to cieszy .
                                        Ale komiksy oczywiście też ciesza się ogromnym powodzeniem.Jedrek chyba setny
                                        raz czytał dzisiaj Tytusa,Romka i Atomka.
                                        a zapomniałam wczoraj npisać o "mężu przed 40-tką".Mój ukochany 37-letni
                                        nastraszył mnie w styczniu.Ja w ciąży, samopoczucie koszmarne( b.źle znosiłam
                                        ciąże z Zosia)a tu moj mąż zaczął odczuwac jakies dziwne bóle w klatce
                                        piersiowej z trudnościa w oddychaniu !Wiecie co sobie myslelismy?ze to moze
                                        zawał (!).Jechalismy nawet na nocny dyzur, potem seria badań i diagnoza:problemy
                                        z kręgosłupem.Uf, nie zawał, ale czy duzo lepiej? szczytem było,gdy tak źle sie
                                        czuł,ze musiałam z nim jechac do Urzedu Skarbowego,niosłam za nim teczkę i
                                        podawałam długopis.Pani z brzuszkiem idzie za mężem z teczuszką i pomaga się
                                        podpisać! Biedny był wtedy strasznie, cierpiał podwójnie wink

                                        A więc dbajmy o naszych mężów.

                                        A propos jola.wie jak tam dietka w rodzinie?Trzymacie?A Madzia to juz duzo je.
                                        Zosia dalej tylko cycy, nie mam kiedy wprowadzić coś nowego wink
                                        Jola wrocławska-masz bardzo zdolna córkę.Przekaż jej gratulacje z okazji nagrody
                                        za filmik.
                                        Pa

                                        • dwoda gratulacje dla Oli 15.10.04, 00:48
                                          Już bardzo późno ale nie mogłam sobie odmówić zeknięcia w nasz watek . No
                                          proszę a tu takie sensacyjne wieści od Joli . Jeszcze raz ogromne gratulacje
                                          dla Oli ( może rośnie nam przyszła laureatka Oscara w kategorii filmu
                                          krótkometrażowego?)
                                          Ewciu jak opisałaś chorobę swego małżonka , która przypadła na okres Twojej
                                          ciąży to od razu stanął mi przed oczami mój mąż , który akurat dostał atak
                                          kolki nerkowej gdy byłam w ciąży z Krzyśkiem ( 7 lat temu) Nigdy wczesniej ani
                                          później nic nie doskwierało mu w tej kwestii a tu masz ci babo placek . Tak
                                          cierpiał ,że myślałam , że zejdzie z tego łez padołu . Czyżby nasi mężczyźni w
                                          ten sposób odreagowywali mniejszy brak zainteresowania ich osobą w momencie
                                          kiedy my skupione jesteśmy na naszym brzuszku? Śmiałe stwierdzenie ale chyba
                                          jest w nim troszkę prawdy . Pozrawiam Was wszystkie ach i zapomniałabym dodać ,
                                          że zerknęłam na zdjęcia rodzinki Joli ( mam nadzieję , że się domyślicie ,
                                          której bo jeszcze nie wiem jak je określać ,żeby było wiadomo o którą chodzi) i
                                          jestem pod ogromnym wrażeniem fryzurki najmłodszj latorośli Madzi ( Jolu u
                                          Ciebie tak wszyscy? czy tylko Madzia , bo moja roczna Zuzia wciąż bardziej
                                          łysawa niż owłosiona i na urodzinki nie było nawet w co wpiąć spineczkę , buuuu)
                                          • zinka3 Re: Ale mam zaleglosci!!!!!!!! 15.10.04, 05:39
                                            Buziaczki!Dla wszystkich mam i pociech.Dzieki za zdjecia.
                                            Violu,Jolu- rodzinka super!Nie wiem jak czesto bede tu teraz zagladac? Czasu
                                            mam jak na lekarstwo.Wyprawilam dzis Olge na zawody do Olsztyna,musialam wstac
                                            o 4.00 i dlatego mam chwilke.Trzymajcie za nia kciuki! Sklep jeszcze zamkniety,
                                            ale pracy nie brakuje. Caly dom jak narazie na glowie dzieci.Nawet wczoraj
                                            pranie zrobily, bo skarpetki im wyszly.Kaloryfery obwieszone na kolorowo
                                            skarpetkami , paramismile).Trzymajcie sie!!!Biegne pod prysznic.
                                            • jola.wie Gratulacje dla Oli! 15.10.04, 09:47
                                              To po pierwsze! Dała początek i niech daje przykład rodzeństwu, jak zarabia
                                              się na "starych" smile))
                                              Po drugie: gratulacje dla mamy, która pchnęła dziecko w kierunku odkrywania
                                              swoich pasji!
                                              Ewuś, Madzia wcale tak dużo nie je, to mikroskopijne ilości, ale mam wrażenie,
                                              że je potem trudno trawi, że chce się jej pić, a pic nie umie! z butelki nie
                                              wypije, a łyżeczką wypuszcza płyn z buzi i już. A na sok jabłkowy krzywi się
                                              tak, że nie zdziwcie się jak niedługo pojawi się odnośne zdjęcie, bo jest to
                                              przekomiczne. Czy mam używać zakraplacza? Czy dac sobie spokój z karmieniem?
                                              Cycek jak najbardziej i ile się da! Przyszło mi też do głowy, że jest taka
                                              niespokojna, bo ją okradam z tego kontaktu z cyckiem własnie, kiedy podaję jej
                                              łyżeczką ze słoika - to jest "zabawa" a tamto "relaks i budowanie poczucia
                                              bezpieczeństwa".
                                              Madzia jest pierwszą tak zdecydowanie owłosioną istota w naszej rodzinie. Anka
                                              miała czarną(!) grzywę po urodzeniu, ale jej zaczęła odrastac na biało
                                              (wyobraźcie sobie jak to wyglądało!), a Marek to w ogóle był prawie łysy (miał
                                              blond meszek). A Madzia nie dosyć, że ciemna po dziś dzień, to jeszcze tych
                                              włosów nie traci! Grzywka włazi jej do oczu, a z tyłu, wobec braku karku smile)),
                                              włoski włażą na plecki pomału... Mąż patrzy podejrzliwie, bo dwoje poprzednich
                                              dzieci było podobnych do siebie i do niego zarazem, a to...? Moja mama
                                              twierdzi, że podobne do mnie, moja przyjaciółka twierdzi, że najważniejsze,
                                              żeby było podobne do mnie...smile)))
                                              • jol5.po Re: 15.10.04, 11:24
                                                Agnieszko, co do gazet to u mojego Wyborcza codziennie, ale to z z racji zawodowych, Wprost, czasami inne tygodniki i do tego: Raport, Polska Zbrojna, Nowa Technika Wojskowa, Skrzydlata Polska, czasami Komandos, jakby cos jeszcze wojskowego wyszło to pewnie też by się u nas w domu znalazło. Jesli opóźnia się pojawienie w sklepach Raporu i Techniki Wojskowej, mój M. robi sie bardzo nerwowywink
                                                Ewa mimo tragizmu sytuacji, nie mogłam, po prostu nie mogłam się nie usmiechnąć, kiedy zobaczyłam w wyobraźni sytuację, jak poważny pan (w końcu chodzi z teczką) wchodzi do urzędu skarbowego, a pani z brzuszkiem niesie za nim tę nieszczęsną teczkę i podaje długopis. Może coś jest na rzeczy Dorotko z Twojej teorii, ale cicho sza, żeby się nasi M nie dowiedzieli, bo znowu będą przeżywaćwink
                                                Jola, kucyki rewelacja. Wiecie co, ja wprowadzałam dokarmianie oprócz piersi dopiero kiedy maluch kończył 6 miesięcy, a co, ta pierś taka wygodnawink
                                                Zinko, jestem zaszokowana godziną,trzymam kciuki za Olgę i za Ciebie, nowa praca, nowy sklep, żeby wszystko dobrze wypadłosmile))
                                                W imieniu Oli dziękuję. Nagrodą Oli najbardziej był zasmucony Jasiu, to znaczy najbardziej był zawiedziny, że jego film nic nie zdobył, ale nie wziął pod uwagę, że jego dziełko w ogóle nie było wysłane no konkurswink, bo za późno skończył go rysować. Próbował nawet zmienić koncepcję robienia filmów, bo wczesniej rysował wojny, mecz piłki nożej, a teraz cos zaczął, że to do niczego i w ogóle chyba przestanie chodzić. Ale juz mu chyba przeszło (czas leczy rany). A dobrze, że Ola została doceniona, bo to rysowanie to taka żmudna praca, rysunki maja być przesunięte tylko o milimetr, więc nawet na minutowy film rysowania jest od groma. Oj przeżywali wiele razy zniechęcenie, ale mój mąż, utrzymuje, że jak cos zaczęli powinni skończyć. No i ostatecznie praca została doceniona, fajnie. To mobilizujesmile Tym mocniej trzymam kciuki za Olgę, Twoich Dorotko trampkarzy. Inne dzieciaki tez pewnie mają wiele sukcesówsmile)
                                                Joanko, wieczorem wyślę zdjęcia, przepraszam, wymknmęło mi się z pamięci, a to i tak jeszcze zaległe wakacyjne, ale to dopiero wieczorem, bo teraz muszę pędzić. Miłego dnia Jola
                                                Acha kasia - mamapa podaj adres, to uzupełnim listę
                                                • jol5.po Re: 15.10.04, 12:46
                                                  rany, jakaś śmieszna gwara mi wyszła, dopiero teraz zobaczyłam
                                                  miało być - uzupełnię listę
                                                • mamapa Re: mój adres+pytanie do Zinki 15.10.04, 13:10
                                                  salitra@vebso.pl albo mamapa@gazeta.pl ale wolę używać ten gazetowy bo tamten
                                                  mam do innych spraw..aha mam jeszcze gg 5154227 ale jeszcze nigdy nie
                                                  korzystałam, czyżby korepetycje u córki??a czy na tej liście mogłby się pojawić
                                                  spis dzieciowy tzn imiona i daty ur.?służę moimi Paulinka 24.07.1990,Pamelka
                                                  29.05 2001,Patryk 10.02.2004, czy Ty Jolu gotujesz sama małemu-ku czemu się
                                                  sklaniam ale szukam nie sypanych warzyw- czy wspomagasz się słoikami?
                                                  zastanawiam się czy świrować z szukaniem wiejskich jaj czy dać te z warzywniaka
                                                  bo Patryk po Zupie słoiczkowej dostał plam pod kolankami...pytanie do Zinki czy
                                                  to zajęcie które przerabiasz to 8 godz.praca poza domem?jak pogodziłaś to z
                                                  pilnowaniem dzieci?bo wiecie czasami chodzi mi po głowie myśl że może jakaś
                                                  mała praca w sensie małogodzinowym to coś dla mnie, tylko co ja zrobię z moim
                                                  kurczaczkiem?jak go zostawić skoro patrzy mi słodko w oczy i mówi tata-notabene
                                                  Pamelki pierwsze słowo to kot....no i tak mały spi a ja zamiast
                                                  gotować,prać,zmiatać,wieszać,wycierać *niepotrzebne skreślić siedzę
                                                  tu .wprowadziam córce limit komputerowo-telewizyjny na max 1,5 godz. dziennie a
                                                  sama co???trzymajcie sie ciepło kobietki
                                                  • jola.wie mamapa 15.10.04, 16:06
                                                    smile))))wprowadziam córce limit komputerowo-telewizyjny na max 1,5 godz.
                                                    dziennie a sama co???"
                                                    No a nie znasz powiedzenia: " co wolno wojewodzie...."? smile)) jeszcze się
                                                    napierzesz, nawycierasz, nazamiatasz, nagotujesz i nawieszasz... - lepiej robić
                                                    to w dobrym nastroju, bo łatwiej i szybciej, no i przyjemniej...
                                                  • dwoda znane powiedzenie 15.10.04, 18:43
                                                    ale niestety nie moge go Jolu stosować , bo właśnie tak brzmi nasze nazwisko
                                                    ( Wojewoda)więc zaraz mi odpowiedzą , że skoro mi wolno to im także ha ,ha. Co
                                                    zresztą nie przeszkadza im stosować tego powiedzenia w gronie kolegów .
                                                    Zinka , jako była gimnastyczka ( z tą różnicą , że uprawiałam gimnastykę
                                                    artystyczną)trzymam mocno kciuki za Twoją córę . Wiem ,że to morderczy sport
                                                    ale gdy się go kocha daje wiele satysfakcji .W pewnym momencie lekarz sportowy
                                                    nawet nie chciał mi podbić zgody na dalsze treningi , gdyż miałam 7 kilo
                                                    niedowagi i był przekonany , że to przez gimnastykę . Nawet nie wie w jak
                                                    wielkim był błedzie . Po piątce dzieci co prawda nie jestem tak filigranowa jak
                                                    w dniu ślubu ( 42 kilo ) ale też wiele nie przybyłam ( obecnie 48)Pamiętam
                                                    jednak jak dziś moją rozmowę z trenerką gdy podjęłam decyzję o rezygnacji z
                                                    wyczynowego uprawiania sportu . Powiedziała wtedy , że jedną z wielu dodatnich
                                                    stron jaka pozostanie mi po tym sporcie będzie gwarancja lekkich porodów. Wtedy
                                                    pomyslałam sobie kobieta chyba na głowę upadła , nie ma to dla mnie wielkiego
                                                    znaczenia , a okazało się w przyszłości,że miało wielkie. Pozdrawiam
                                                  • agnjan Re: znane powiedzenie i wojskowe gazety :-) 15.10.04, 21:58
                                                    dwoda - rozwaliłas mnie tym zastosowaniem powiedzenia "co wolno" w Waszej
                                                    rodzinie smile)))))) daję temu chyba pierwsze miejsce - ale jazda (jak mówią
                                                    nasze starszaki) smile)))))))))))))))))))))

                                                    jolu5.po - mój też techniki wojskowe kupuje, a jak marudzę to przypomina mi
                                                    naszą historię, czyli fakt, że nie poszedł do wojska - w ostatniej niemal
                                                    chwili (w listopadzie chyba 1992, a bilet miał na 4 stycznia 1993) jego rocznik
                                                    magistrów z wojska zwolnili, ku naszej euforycznej radości i uldze, może dzieki
                                                    temu też nasz slub mógł odbyc się w czerwcu 1993, a nie później, no i co za tym
                                                    idzie Jasio pojawił się w swoim czasie, a nie jakieś inne dziecko smile)))

                                                    i teraz mój małżonek twierdzi, że musi tę wojskowa niewidzę nadrabiać smile)))
                                                  • jola.wie wojskowe gazety :-) 16.10.04, 07:58
                                                    Agnieszka, co za ewenement z tego twojego męża, większość facetów, jakich znam,
                                                    o ile nie wszyscy, migali się swego czasu od wojska jak tylko mogli, w tym celu
                                                    przeciez idzie się na studia, czy wręcz żeni, kiedy plan edukacji
                                                    zawiedzie....smile))). U mojego męża zresztą na studiach tzw. "wojsko" to była
                                                    czysta parodia... Choć może rzeczywiście coś w tym jest, im dalej
                                                    od "zagrożenia", tym różowsze barwy: mój jeszcze nigdy nie pogardził programem
                                                    telewizyjnym ukazującym zdobycze techniki wojskowej, lub tez jakąś bitwę, czy
                                                    inne "okręty na Atlantyku w czasie II wojny światowej" itp. Patrzy chciwie z
                                                    rozdziawioną buzią jak małe dziecko!
                                                  • jola.wie Re: znane powiedzenie 16.10.04, 07:51
                                                    smile)))))) baaardzo wesołe, uśmiałam się, proponuję taką modyfikację: : "co
                                                    wolno wojewodzie, to nie wojewodziankom" - na użytek rodzinny.
                                                    A o perypetiach "nazwiskowych" wiem z autopsji, jako, że dopiero od 92 roku mam
                                                    to nazwisko, co mam (a pozwala mi ono mydlić niektórym oczy, że to niby jestem
                                                    osobą, co "wie" smile)), ale do tamtej pory nosiłam wdzięczne nazwisko "Pająk",
                                                    niby wiele jest odzwierzęcych nazwisk, i tak na przykład nasza wychowawczyni
                                                    się nazywała "Mucha", wyobrażacie sobie, co się przez całą szkołę podstawową
                                                    nasłuchałam? Do tego całe życie koszmarnie boję się pająków. W każdym razie
                                                    szczerze nienawidziłam swojego nazwiska, ale nie rzuciłam się na pierwszego
                                                    lepszego noszącego inne....smile)
                                                  • barbamama Re: znane powiedzenie i .... nazwiska 16.10.04, 09:01
                                                    Ja z panieńskiego jestem Kuśnierz, a że w 1/2 krwi to krew góralska (moja mama
                                                    pochodzi z okolic Nowego Targu) to fajnie było w wakacje bo tam co druga
                                                    chałupa to kusnierze ale zawodowismile Ale co do nazwisk to w mojej Rodzince
                                                    wyjątkowo "obrodziły": i tak mam ciocie Nicpoń, Szkop, miałam Sral ale
                                                    zmienili, moja babcia nazywała się Balbina Kwak góralka z dziada pradziada-
                                                    super bardzo mi sie podoba smile))), sąsiad nazywa sie ...Chamski nota bene
                                                    idealnie do niego pasuje wink
                                                    My mamy gazety: Olo wszelkie komputerowe- obecnie na fali wszystko co zw. z
                                                    linuksem, dziewczynki: ksiezniczki, barbie, disney,a misia niechcą buuu. Przy
                                                    tych kolorowych szmatławcach +tandetna zabawka jest wg dzieci bezwartościowy
                                                    choc dla Ali rzeczywiscie może być już nudny..... Ja obecnie wszystko co zw. z
                                                    mieszkaniem, jego urządzaniem choć ze względu na koszty staram się szukać w
                                                    necie. Jestem chora na ładne sloneczne mieszkanko, buuu, lubię moja norę ale
                                                    juz mam tak jej dosc- JA CHCE WYJRZEC PRZEZ OKNO....... POPATRZEC NA
                                                    CZERWNIENIĄCE SIĘ DREZWA, LUDZI IDĄCYCH W SWOICH SPRAWACH buu chyba ma m doła
                                                  • zinka3 Sobota 16.10.04, 09:32
                                                    Witajcie! Uff! Jeszcze tydzien i otwieramy.Takie mamy plany,chociaz jeszcze tak
                                                    wiele brakuje zeby zapiac wszystko na ostatni guzik.Mam straszna treme.W domu
                                                    mam sliczny balagan az milo popatrzec, sterty prania, prasowania,garów ... ale
                                                    ja siedze w szlafroku z fryzura "prosto z luzka" i pisze.A co tam!
                                                    Jolu- gratulacje dla Oli.
                                                    Kasiu- ciesze sie ze jest ktos kto rozumie ten sport. Olga trenuje gimnastyke
                                                    sportowa jest obecnie w III klasie sportowej, w listopadzie ma pierwsze starty
                                                    w II klasie. Ja jako matka jestem pelna obaw i sa chwile, kiedy mówie
                                                    kategorycznie dosc np. jak przychodzi do domu i pokazuje rece ze zdartymi
                                                    naskórkami.Jest ciezko zwlaszcza mnie matce. Ale ona kocha takie maratony
                                                    treningów wychodzi z domu 7.30 wraca 17.30 Wieczorem zasypia z ksiazka. Uczy
                                                    sie dobrze wiec nie daje mi argumentow przeciw. Pogodzilam sie wiec i trzymam
                                                    za nia kciuki. Moze ten sport ja tak wzmocnil.
                                                    Pozdrawiam Grazyna moj gg2986595
                                                  • zinka3 PILNE!!!! Chodzi o piernik!!!! 16.10.04, 13:02
                                                    pomocy!! Czy dzem i jablka dodajemy do ciasta czy po upieczeniu smarujemy
                                                    dzemem?
                                                  • eury1 Re: PILNE!!!! Chodzi o piernik!!!! 16.10.04, 13:41
                                                    WSZYSTKO DODAJEMY DO CIASTA I MIESZAMY!!!!!!Jajka cale,bez skorupeksmile)
                                                    Ten przepis jest bardzo prosty - dlatego tak bardzo mi sie podoba.

                                                    A tak wogole to ma dól kolosalny....i nawet nie mogę się Wam wypisać...
                                                    Chyba poprzestanę na czytaniu Was,aż mi przejdzie.
                                                    Szkoda że to tylko fotografie...
                                                    Ech...trzymajcie kciuki dziewczyny bo znowu zaczynam tonąć
                                                  • mamapa Re: do eury 16.10.04, 15:04
                                                    a może kąpiel w pianie + oglądanie zdjęć z wakacji poprawi Ci nastrój, albo
                                                    przypomnij sobie i koniecznie napisz tu jakąś smieszną historyjkę z Twoją
                                                    pociechą czy też śmieszne powiedzonko, trzymaj się ciepło
                                                  • zinka3 Dzieki Violu 16.10.04, 17:30
                                                    Dzieki za szybka odpowiedz, bo wlasnie mialam przygotowane wszystkie skladniki
                                                    a tu konsternacja: co z tym dzemem? Wlasnie wyjelam z pieca i wszyscy czekaja
                                                    niecierpliwie jak sie wystudzi.
                                                    Olga w wieloboju 5!!!!!!!! Czekamy na finaly jutro.Duma mnie rozpiera,poniewaz
                                                    ostatnio w wieloboju byla 17 dopiero na finalach zdobyla srebro i braz.
                                                    Violu dla mnie najlepsze lekarstwo na doly to ploteczki z kolezanka wyjdz jak
                                                    mozesz z domu.
                                                  • akve Re: do eury 16.10.04, 22:33
                                                    Też tak miałam w ciąży z Zosią, koszmar...
                                                    Ale to mija, jeszcze trochę i bedzie dobrze.
                                                    A może kup sobie coś nowego, cokolwiek.Drobiazg, który poprawi humor.
                                                    I pomyśl o fajnych wakacjach...które były lub będą smile
                                                    Trzymam kciuki.
                                                  • akve Re: znane powiedzenie i .... nazwiska 16.10.04, 22:27
                                                    A ja z panieńskiego jestem...Worek, czyli Workówna.Oj, nie przepadałam za tym
                                                    nazwiskiem i ciesze sie ,ze zmienilam , tez w 92 roku smile
                                                    Mój mąż tez byl z rocznika, z którego nie brali do wojska i tez ma pewien
                                                    niedosyt.Tym bardziej,ze przez miesiąc, może dłużej strajkowali przeciwko
                                                    indoktrynacji w wojsku( jakby stre chłopy,majace po 21-22 tala DAŁY się
                                                    indoktrynować, hehe).Właśnie sobie to wspominalismy ,bo Darek zamiast na zajęcia
                                                    przychodził do mnie i urywalam się z angielskiego.I tak to się zaczęło smile od
                                                    strajku smile.Mojemu angielskiemu nie wyszło to na dobre ,na pewno wink
                                                  • jol5.po Re: znane powiedzenie i .... nazwiska 17.10.04, 00:08
                                                    a my poznaliśmy się na zebraniu NZS-u smile))
                                                    Dostałam się na studia w 89/90 i było juz po calym boomie politycznym i nikt nie chciał się już z nowych studentów udzielać w jakichkolwiek organizacjach. A ja pamiętałam jak w czasie matury widziałam strajkujących studentów, tacy poważni, walczący, że o rany. No i z całego roku tylko ja i koleżanka poszłyśmy na zebranie dla nowych-chętnych. No i ten mój przyszły patrzył się cały czas na koleżankę, może dla tego, ze była wysoka, a on 188 cm. Ale to już przeszłość, NZS się po roku rozwiązał, a my jesteśmy stadłem od 14 lat i mamy 5 dziecismile))
                                                    Ale macie fajne doświadczenia z nazwiskamismile
                                                    Co do szkolenia wojskowego pamiętam rysunek Mleczki: tata rozparty w fotelu, przed nim zasłuchany synek. Rozmawiają o przeszłości taty, a ten mówi: wprawdzie na wojnie nie byłem, ale studium wojskowe to też nie przelewkiwink
                                                    Wracając jeszcze do komiksów to "Tytus, Romek i Atomek" bardzo fajny jest. niech młodzieży nasza czyta akurat takie fajne komiksy. Mój Jasiu czyta jeszcze Kajko i Kokosza, Asteriksa chyba też jakiegoś mają.
                                                    GRATULACJE DLA OLGI
                                                    dzielna dziewczyna, musi naprawdę kochać, to co robi!!!
                                                    trzymam kciuki dalej
                                                    Dorotko, niedawno byłam na występie grupy Ocelot. To byli akrobaci, którzy już wyczynowo nie ćwiczą, a tańczą dla przyjemności, no i na potrzeby występów. Coś pięknego. Ciała mieli z gumy, a poruszali się nie zważając na grawitację, do tego piękna oprawa muzyczna. Słyszałaś o tej grupie, pochodzą ze Złotoryji??
                                                    Kasiu, ja małego karmię i ze słoiczków i gotowane. Raz na kilka dni wrzucam jakąś marchewkę, kalafiora, ziemniaka, wszystko co warzywnego pod ręką, ale już się przekonałam, ze lepiej nie pietruszkę i buraka, bo małemu nie smakuje i nie chce jeść. Ale często daję słoiczkowe, bo tam jest urozmaicone mięso, a to jakiś indyk, królik cielaczek, czy coś jeszcze.
                                                    Mały ładnie jadł, kiedy miał 7-8 miesięcy wcinał dużą porcję na obiad, dopóki nie poszły mu zęby - na kilka tygodni w ogóle przestał jeść cos poza moim mlekiem. Teraz powoli znowu wraca do jedzenie, ale zaczał w między czasie chodzić, więc kręci sie cały czas, drepta, w krzesełku staje, wyciera się o mnie, więc karmienie go to niezła gimnastyka i raczej nie artystyczna.
                                                    Kasiu a jak Ty zniosłaś dziesiejszy dzień, lało, lało i jeszcze raz lało we Wrocławiu, ciemno, ciemno i jeszcze raz ciemno. Ja musiałam chodzić cały dzień po miescie, przemieszczałam się z wóżkiem, brrr
                                                    Może to od pogody - dwie załamane dziewczyny na wątku - Barba, Viola - JUŻ LEPIEJ??? Dajcie jakiś znak. Viola, hormony szaleję na pewno. Viola duuuuuużo siły Ci życzę. I chociaż trochę słońca smile))))))
                                                    Dziewczyny, jak tu przetrwać jesień, a za pasem jeszcze zima??
                                                    Było coś słodkiego, to wrzućcie może przepisy na jakieś fajne pasty -
                                                    moja pierwsza sprawdzona:
                                                    makrela, jajko (może 2, albo 3 według gustu) majonez
                                                    z przypraw może być ząbek czosnku, trochę musztardy, też według gustu
                                                    bo czymś trzeba będzie zastąpić pomidory - adijos pomiodory sad((
                                                    Kasiu, jeszcze w zastępstwie za Zinkę odpowiem Ci, że najmłodsze Zinki poszło własnie do przedszkola, więc załatwiony oproblem z opieką.
                                                    Zinka trzymam kciuki za otwarcie sklepu
                                                    Dobrej nocy Jola
                                                  • jol5.po LISTA adresy 17.10.04, 00:13
                                                    jola.wie
                                                    jola.wietecha@wp.pl
                                                    barba
                                                    ta_ra@wp.pl
                                                    ada16
                                                    ada16@gazeta.pl
                                                    akve
                                                    ewka34@o2.pl
                                                    ewa057
                                                    ewa057@wp.pl
                                                    jol5.po
                                                    j.popinska@op.pl
                                                    olioliwa
                                                    olioliwa@yahoo.com
                                                    angjan
                                                    agnjan@poczta.onet.pl
                                                    mama.razy.cztery
                                                    mamarazycztery@poczta.onet.pl
                                                    maruda13
                                                    rymunia@poczta.onet.pl
                                                    eury1
                                                    plenty51166@yahoo.co.uk
                                                    zinka
                                                    zinka@wp.pl - zinka
                                                    joanka741
                                                    joanna7411@poczta.onet.pl
                                                    dwoda
                                                    dawoda@wp.pl.
                                                    mamapa
                                                    salitra@vebso.pl
                                                    mamapa@gazeta.pl
                                                  • jol5.po Re: LISTAgg 17.10.04, 00:25
                                                    gg
                                                    Barba 5442090
                                                    Ewa (Kalisz) 1095010
                                                    Jola.wie 938935
                                                    Zinka 2986595
                                                    Joanka 1148671
                                                    Kasia (maruda) 3396974
                                                    jol5.po 8347085
                                                    Kais (mamapa) 5154227
                                                  • jol5.po LISTA 17.10.04, 00:51
                                                    akve (Ewa 67, Darek 67) -
                                                    Jędrek VII.94;
                                                    Jaś III.97;
                                                    Julek IX.01
                                                    Zosia 1.V.04
                                                    Kraków

                                                    ewa057 (Ewa 66, mąż 61)
                                                    Hubert 1.VII.90
                                                    Maciek 25.05.92
                                                    Marcinek 2.04.04
                                                    (Kalisz)

                                                    barbamama (Beata71, mąż71)
                                                    Ala 98
                                                    Zuzia 00
                                                    Maciuś 03
                                                    (Warszawa)

                                                    jol5.po (Jola70, mąż67)
                                                    Ola XI.93
                                                    Jaś VIII.95
                                                    Małgosia VIII.97
                                                    Agnieszka X.01
                                                    Michałek XII.03
                                                    (Wrocław)

                                                    ada16 dzieci:
                                                    syn-1987,
                                                    córka-1989,
                                                    Kubuś - 2003
                                                    (Gdańsk)

                                                    olioliwa (Ola71, Jacek63)
                                                    Emanuel (Kuba) 91
                                                    Jaśmina 93
                                                    Mati 97
                                                    Mieszko 00
                                                    (Gdańsk)

                                                    jola.wie (Jola 70, mąż 68)
                                                    Marek VIII.92
                                                    Ania V.97
                                                    Madzia V.04
                                                    (Katowice)

                                                    angjan (Agnieszka)
                                                    Jasio VII.1994
                                                    Małgosia 1996
                                                    Szymek 2003
                                                    Martusia I.2005
                                                    (Warszawa)

                                                    mamarazycztery (Magda)
                                                    Łukasz - 1990
                                                    Karolinka - 1992
                                                    Wiktoria - 1998
                                                    Zuzia - 2002
                                                    (Kraków)

                                                    maruda13 (Kasia)
                                                    Adam 30.VII.1998
                                                    Mateusz 28.VII.1999
                                                    Mikołaj 27.VI.2004
                                                    (koło Lublina)

                                                    bietka2 (Ania)
                                                    Zosia - 4,5 roku
                                                    Ludwik - 2002
                                                    dzidziuś w II.05

                                                    aprze (Agnieszka) - Bartek 24.IV.98
                                                    Ewelinka
                                                    niespodzianka X,XI.04

                                                    joanka741 (Joanka '74)
                                                    Oliwka 31.VII.99
                                                    Szczepan.VI.01
                                                    Mela 6.IV.04
                                                    (Dębica k. Krakowa)

                                                    zinka3 (Grażyna 64, mąż64)
                                                    Kamila 1991
                                                    Olga 1992
                                                    Tomasz 1991
                                                    Dominik 1995
                                                    Bartek 2000
                                                    (Kraków)

                                                    dwoda (Dorota 69, Artur 64)
                                                    Grześ I.91
                                                    Przemek V.94
                                                    Krzyś VII.97
                                                    Jaś I.02
                                                    Zuzia X.93
                                                    (Kraków)

                                                    eury1 (Viola - skorpion 66, Marek62)
                                                    Bartek 08.1986
                                                    Jarek 11.1988
                                                    Marek 06.1994
                                                    Daria 12.1996
                                                    Wojtek 02.2005
                                                    Legionowo k. Warszawy

                                                    mamapa (Kasia '70, mąż 65)
                                                    Paulinka 24.VII.1990,
                                                    Pamela 29.V. 2001,
                                                    Patryk 10.II.2004,
                                                    (Wrocław)

                                                    czekamy jeszcze na (zapowiedziała sięsmile
                                                    bornholmka (Agnieszka)
                                                    Damian 04.08.91,
                                                    Mik 09.07.00,
                                                    Claudia 26.01.03
                                                  • jol5.po Re: 17.10.04, 00:56
                                                    Viola, patrzę teraz i widzę, że tylko Ci wpisałam skorpiona
                                                    wybacz roztargnionemu bliźniakowiwink
                                                    ale to znaczy, że niedługo urodziny, no i Joanka też skorpion, też będzie "Sto lat", podajcie kiedy, to nie przegapimy
                                                    Joanko, obiecuję zdjęcia jutro, nie zdążyłam
                                                    dobrej nocy Jola
                                                  • jola.wie pasta jejeczna 17.10.04, 08:19
                                                    Absolutny hicior w domu rekolekcyjnym, do którego jeżdżę na kwartalne dni
                                                    skupienia, jest zawsze w piątek na kolację, wywołuje niezmienną euforię, a
                                                    potem ekstazę smile)), a wykonawczynie twierdzą, że sa w niej tylko jaja,
                                                    odrobinka masła, sól, pieprz, ew. wegeta i majonez (plus bardzo delikatnie
                                                    zieleninka). Zrobiłam. (odważyłam się jeden raz, niedawno zresztą) Było pyszne
                                                    (to znaczy ja zdążyłam tylko spróbować), dodałam jeszcze łyżeczkę przecieru
                                                    pomidorowego, bo ja taka pomidorowa jestem...

                                                    A z hitów jesiennych mam niestety słodkie, jest to strudel jabłkowy podawany na
                                                    gorąco. Kruche ciasto na dwie części: jedna na spód, druga na wierzch, a
                                                    pomiędzy kilo jabłek posiekanych na kawałeczki (nie strate!), z dodatkiem
                                                    rodzynek, moreli suszonych, skórki pomarańczowej, posypane cukrem, cukrem
                                                    pudrem, z cynamonem, goździkami, imbirem (mozna dostac gotową mieszankę
                                                    przypraw), i jeszcze ze dwie łyżki tartej bułki, żeby wchłonęła wilgoć podczas
                                                    pieczenia. Wierzchnią warstwe nakłuc widelcem, po upieczeniu koniecznie gorące
                                                    posypać cukrem pudrem z cukrem waniliowym (był kiedyś taki cukier z prawdziwą
                                                    wanilią). Zjedzenie tego wywołuje jęk rozkoszy i działa jak grzane wino
                                                    (podobnie w każdym razie smakuje wink). Ja najbardziej lubię części narożne bo
                                                    uwielbiam kruche ciasto! smile))
                                                  • joanka741 Re: pasta jejeczna 17.10.04, 09:46
                                                    Jolu a moze jakis konkretny przepis??? Moja banda uwielbia szarlotki a ten
                                                    przepis tak apetycznie wygląda!!!
                                                    prosimy o konkretysmile Ja mam ulubiony przepis własnie na krucha szarlotke ale
                                                    jabłka przesmazone i warstwa bitej piany z cukrem robi sie fajowska warstwa
                                                    bezowa ( moje dzieci bezy nad życie kochaja i jak robie kremowke to robie z
                                                    białek bezy)
                                                  • dwoda poprawka 17.10.04, 10:02
                                                    Nie mam na razie czasu aby skrobnąć coś więcej , nanoszę więc tylko poprawkę na
                                                    liście , moja Zuzia jest z roku 2003 a nie 1993.( ale byłaby już duża - jednak
                                                    nie żałuję). Wielkie gratulacje dla zdolnej gomnastyczki Zinko. Dorota
                                                  • joanka741 Re: 17.10.04, 09:58
                                                    Jolu zdjęcia doszły ale jakoś dziwnie w kazdym mailu miały byc 2 a otworzyły
                                                    sie tylko 1 dziwnesmile).
                                                    A dlaczego ja mam być skorpion???
                                                    Ja jestem listopadowa -30 listopad to jest strzelecsmile).(30 lat mi stuknie
                                                    terazsmile)A mój maż wyobrażcie sobie jest młodszy ma chłopak 28 lat i 3 dzieci
                                                    zdolni jesteśmy prawdasmile?
                                                    Zreszta szczerze mowiąc nie znam sie na znakach zodiaku ,nie czytuje horoskopow.
                                                    Nie lubie sie w jakikolwiek sposób sugerowac.
                                                    Zreszta jak mi w szkole średniej koleżanka powiedziała że my nie mozemy sie
                                                    zaprzyjaznic bo ona jest wodnik i nasze znaki nie pasuja do siebiesmile)),to
                                                    stwierdziłam że nie chce o nich słyszeć skoro ludziom taką wode z mózgu
                                                    potrafią zrobić!
                                                    Dlatego nie wiem co tam przypada dla reszty rodzinysmileOgólnie sa
                                                    wakacyjni,Szczepan 17 czerwiec,mąż 02 lipiec,Oliwia 31 lipiec no i Mela w
                                                    przedświąteczny wielkanocny wtorek urodzona 06 kwiecien
                                                  • jol5.po Re: znane powiedzenie i .... nazwiska 17.10.04, 07:55
                                                    cd.przepisu: makrela wędzona, a jajka na twardo pokorojone w kostkę
                                                    ps. dzisiaj wychodzi słońce uff, zaczyna się chyba ładny, choć chłodny dzień
                                                    uff
                                                    czego życzę wszystkim Jola
                                                  • jola.wie krokiety z barszczem 17.10.04, 08:34
                                                    Wczoraj zrobiłam, bo mieliśmy gości i też stękali z ukontentowania, twierdzili,
                                                    że wybitne, a mają się za znawców, niby nic oryginalnego, ale nadzienie do
                                                    krokietów eksperymentalne: wieprzowinki kawałek (niestety im bardziej się idzie
                                                    w "łopatkę" tym lepiej smile), ja dałam kawałek tzw. "od szynki" - pokroić
                                                    cebulę, zrumienić, przesmażyć zmielone mięso, a potem dodać do tego (oprócz
                                                    soli, pieprzu i wegety) taki kawałek pasztetu (! takiego zwykłego, na wagę) jak
                                                    mięsa, może byc mniej, też zmielić i wymieszać z mięsem i cebulą - no,
                                                    rewelacja i pycha! A do naleśników nie wolno dawać mleka i ciasto ma być
                                                    rzadsze niż na słodkie naleśniki - placki będa cieńsze, no i się nie przypalą.
                                                    Wiem, ze jest korowodów z krokietami, też tego nie lubię, ale czasem się
                                                    opłaca, można je zresztą robic na raty: nadzienie - do lodówki, naleśniki - do
                                                    lodówki (mogą tam być nawet trzy dni) - a na ostatek zostawić sobie tylko
                                                    turlanie w jajku i bułce i smażenie (a potem koniecznie niech poleżą na bibułce
                                                    i oddadzą nadmiar tłuszczu!). I żeby smakowało trzeba to wszystko robic z
                                                    zamiłowaniem i przyjemnością, więc niewskazane jest się spieszyć wink)). I już
                                                    wiadomo, dlaczego większość takich specjałów jest zarezerwowana na specjalne
                                                    okazje...(aha, barszczu tez nie wolno dosmaczać na chybcika, trzeba mieć czas i
                                                    ciszę na skupienie, i nie wolno też po lampce wina wink - to znaczy ostatecznie
                                                    można i można nawet oszukac gości, ale samej siebie już nie...)
                                                    Jolu, dzięki za przepis na pastę rybną!
                                                  • jola.wie ja oślica, 17.10.04, 08:38
                                                    czytam szybko, i się rozpisałam, a tyczasem miało byc o pastach sad(( sorki.
                                                  • jol5.po Re 17.10.04, 11:15
                                                    Jola, wszystko co będzie dobre na długie zimowe wieczory, wiec krokiety łapia sie jak najbardziej smile)
                                                    Dorotka przepraszam, oczywiscie juz poprawiam rok urodzenia Zuzi,
                                                    Joanko masz rację, ja tylko sojarzyłam z listopadem, bo moja córka też z listopada,
                                                    a według wszelkich horoskopów ja i mój mąż to ogień i woda i w ogóle klęska małżeńska, a jakoś się dogadujemy i ta pożadna panna (czyli on) co to według prawideł horoskopowych ma się nigdzie nie spóźniać itp. też nie taka porzadna, spóźnienia jak najbardziej i nie tylko
                                                    znaczy się coś tu nie grawink)
                                                    Miłego dnia Jola


                                                  • jol5.po LISTA poprawiona 17.10.04, 11:17
                                                    akve (Ewa 67, Darek 67) -
                                                    Jędrek VII.94;
                                                    Jaś III.97;
                                                    Julek IX.01
                                                    Zosia 1.V.04
                                                    Kraków

                                                    ewa057 (Ewa 66, mąż 61)
                                                    Hubert 1.VII.90
                                                    Maciek 25.05.92
                                                    Marcinek 2.04.04
                                                    (Kalisz)

                                                    barbamama (Beata71, mąż71)
                                                    Ala 98
                                                    Zuzia 00
                                                    Maciuś 03
                                                    (Warszawa)

                                                    jol5.po (Jola70, mąż67)
                                                    Ola XI.93
                                                    Jaś VIII.95
                                                    Małgosia VIII.97
                                                    Agnieszka X.01
                                                    Michałek XII.03
                                                    (Wrocław)

                                                    ada16 dzieci:
                                                    syn-1987,
                                                    córka-1989,
                                                    Kubuś - 2003
                                                    (Gdańsk)

                                                    olioliwa (Ola71, Jacek63)
                                                    Emanuel (Kuba) 91
                                                    Jaśmina 93
                                                    Mati 97
                                                    Mieszko 00
                                                    (Gdańsk)

                                                    jola.wie (Jola 70, mąż 68)
                                                    Marek VIII.92
                                                    Ania V.97
                                                    Madzia V.04
                                                    (Katowice)

                                                    angjan (Agnieszka)
                                                    Jasio VII.1994
                                                    Małgosia 1996
                                                    Szymek 2003
                                                    Martusia I.2005
                                                    (Warszawa)

                                                    mamarazycztery (Magda)
                                                    Łukasz - 1990
                                                    Karolinka - 1992
                                                    Wiktoria - 1998
                                                    Zuzia - 2002
                                                    (Kraków)

                                                    maruda13 (Kasia)
                                                    Adam 30.VII.1998
                                                    Mateusz 28.VII.1999
                                                    Mikołaj 27.VI.2004
                                                    (koło Lublina)

                                                    bietka2 (Ania)
                                                    Zosia - 4,5 roku
                                                    Ludwik - 2002
                                                    dzidziuś w II.05

                                                    aprze (Agnieszka) - Bartek 24.IV.98
                                                    Ewelinka
                                                    niespodzianka X,XI.04

                                                    joanka741 (Joanka '74)
                                                    Oliwka 31.VII.99
                                                    Szczepan.VI.01
                                                    Mela 6.IV.04
                                                    (Dębica k. Krakowa)

                                                    zinka3 (Grażyna 64, mąż64)
                                                    Kamila 1991
                                                    Olga 1992
                                                    Tomasz 1991
                                                    Dominik 1995
                                                    Bartek 2000
                                                    (Kraków)

                                                    dwoda (Dorota 69, Artur 64)
                                                    Grześ I.91
                                                    Przemek V.94
                                                    Krzyś VII.97
                                                    Jaś I.02
                                                    Zuzia X.03
                                                    (Kraków)

                                                    eury1 (Viola66, Marek62)
                                                    Bartek 08.1986
                                                    Jarek 11.1988
                                                    Marek 06.1994
                                                    Daria 12.1996
                                                    Wojtek 02.2005
                                                    Legionowo k. Warszawy

                                                    mamapa (Kasia '70, mąż 65)
                                                    Paulinka 24.VII.1990,
                                                    Pamela 29.V. 2001,
                                                    Patryk 10.II.2004,
                                                    (Wrocław)

                                                    czekamy jeszcze na (zapowiedziała sięsmile
                                                    bornholmka (Agnieszka)
                                                    Damian 04.08.91,
                                                    Mik 09.07.00,
                                                    Claudia 26.01.03
                                                  • zinka3 ZŁOTO!!!!!!!!!!!!!! 17.10.04, 18:33
                                                    Olga właśnie jedzie z Olsztyna ze złotym medalem. Dostała się na finały w
                                                    trzech konkurencjach:ćwiczenia wolne 6 miejsce, skok przez konia 6 miejsce i
                                                    ćwiczenia na równoważni tzw.belka 1 miejsce złoty medal!! Chyba jestem bardzo
                                                    szczęśliwa.
                                                    Violu- dzięki za pomoc w pierniku, już go nic nie zostało ledwo kawałeczek
                                                    schowałam dla Oldzi. Pozdrowienia!
                                                    Szczęśliwa mama.
                                                    (wreszcie mój ślubny znalazł chwilke i naprawił mi klawiaturke)
                                                  • jol5.po GRATULACJE 17.10.04, 18:42
                                                    Zinka, masz niesamowitą córkę, rewelacja, gratulacje, dla niej, dla Ciebie za wspieranie pasji.
                                                    To musi pieknie wyglądać, taki piekny sport, ale jak pisała Dorota trudny i pracochłonny - jeszcze raz więc gratulacje i podziwiam za pracowitość.
                                                    Dzielna dziewczynka smile))))
                                                  • dwoda Re: GRATULACJE 17.10.04, 21:34
                                                    Zinka , Ty nie jesteś chyba bardzo szczęśliwa , Ty należysz dzisiaj do
                                                    najbardziej szczęśliwych mam tego globu !!!!!!!!!!!!!!!!!! Dorota
                                                  • mamapa Re: GRATULACJE 17.10.04, 21:50
                                                    złoto dla złotka!!!!!winszuję bardzo....czas na nową złotomedalową półkę
                                                  • akve Re: GRATULACJE 18.10.04, 00:04
                                                    Piekny wynik! I jaka motywacja od dalszej pracy !
                                                    Gratulacje dla córki smile
                                                  • mamapa Re: do jol.po 17.10.04, 21:53
                                                    nic nie mogłam zobaczyć na tych zdjęciach!!czy tam nic nie przeszło czy to ja
                                                    nie umiem otworzyć??
                                                  • zinka3 Przepis na pyszny barszczyk 17.10.04, 22:37
                                                    Dzięki za gratulacje napewno Oldzie mocno ucałuje za 55 min.
                                                    Podaje wam przepis na pyszny barszczyk czerwony niestety raczej nie nadaje się
                                                    do krokiecików podaje się go z ziemniaczkami.
                                                    Do wywaru mięsno warzywnego wlewamy żurek lub barszczyk biały taki od baby z
                                                    placu lub sklepowy ale musi byc kwasny. W osobnym garnuszku gotujemy buraki
                                                    czerwone w całości, najlepiej jak są małe.Raz że lepsze dwa że mieszczą się w
                                                    garnku ok 0,5 kg. Gdy buraczki są miękkie i wystudzone obieramy ze skórki i
                                                    kroimy w kostkę. Ugotowany żurek podbijamy śmietaną /bez mąki/ i
                                                    wyłanczamy.Następnie wrzucamy pokrojone buraczki i czekamy aż nabierze koloru.
                                                    Podajemy z ziemniaczkami pychotka! Najlepszy na drugi dzien .Oczywiście jak
                                                    zostanie. Ma zalete nie brązowieje i zawsze ma przepiękny kolor.
                                                  • joanka741 Re: LISTA poprawiona 18.10.04, 08:47
                                                    tak przegladam liste i widze ze duzo mamy dzieciaczków z rocznika 98 99 i
                                                    powyzej 2000 fajnie,gdyby zrobic zlot to miałyby towarzystwo do zabawysmile,o ile
                                                    nie zwariowałybysmy w takim tłumiesmile.Moze kiedys sie zlecimy gdzieś???Ale to w
                                                    lecie jak bedzie cieplutkosmile,pomyslcie dziewczynysmile
                                                  • joanka741 Re:jeszcze o horoskopach 18.10.04, 08:39
                                                    no wg tych zywiołów to mój maz jest ogien zgadza sie z jego temperamentem a ja
                                                    drzewosmile czy jakos tak w kazdym razie jestem pozywkasmile.GRATULACJE DLA ZINKI I
                                                    CÓRKI-PEWNIE DUMA CIE ROZPIERA!!!
                                                    To miłe widziec jak dziecko odnosi sukcessmile,moje jeszcze male i te sukcesy tez
                                                    proporcjonalne do ich wielkoscismile
    • akve Niedziela mineła...jutro tez jest dzień 18.10.04, 00:16
      Wolne dni mijaja tak szybko...A te w tygodniu też...

      Dzis(wczoraj!) bylismy w teatrze smileMąż zrobil mi niespodziankę.Kiedys
      chodzilismy b.często.W Krakowie teatrów nie brakuje, wiec zawsze można cos wybrać.
      Bylismy w Bagateli na Stosunki na szczycie i zaśmiewalismy się ,bo to
      współczesna,lekka,smieszna sztuka ,właściwie farsa.Wysmiewa układy i ludzi na
      stanowiskach w Unii Europejskiej,więc na czasie.Ale dobrze się bawiłam,a
      wszystko z okazji swięta "pierwszej randki" które u nas przypada 21 października.
      A dzieci zostały w domu z dziadkami, Zosieńce się to nie podobało i troche
      porykiwała,ale jak wrócilismy to sytuacja została opanowana smile
      Viola- może wyjście do teatru poprawiłoby humor ?
      POLECAM
      • jola.wie gratulacje dla Olgi!!!! 18.10.04, 08:19
        To wielki sukces i ogromna radość dla was!
        A dla Zinki złoty medal za barszczyk!!!!! (przepis już zdeponowany w specjalnym
        folderze smile))
      • ada16 I znowu poniedziałek ;-( 18.10.04, 08:39
        Po blisko tygodniowej przerwie ( rodzinne zawirowania+wyjazd), powracam na łono.
        1.Nie doszły do mnie żadne zdjęcia,żadne! Buuu.
        2.W ramach wysiłków kuchennych: w sobotę zrobiłam knedle ( może to dla
        matek "domowych" żaden ambaras, ale dla nas to oduże święto , jako że ilość
        roboty ogromna . A niech tam!, a w niedzielę kabaczki faszerowane zapiekane.
        Do tego placek śliwkowy,a nawet dwa, jako że pierwszy zniknął zaraz natychmiast!
        3.O dzieciach i znakach
        Ada waga, mąż skorpion
        Michał 1987 ryby, Aga ( leży chora) 1989 skorpion, Kubuś 2003 panna.
        Te skorpiony takie charakterne, że strach!
        4.Pogoda na Wybrzeżu fatalna, leje i wieje, ale podobno ma się poprawić
        5.Sportsmenkom gratulacje.
        6. Wszystkie pozostałym miłego dnia.
        • jol5.po Re: I znowu poniedziałek :) 18.10.04, 14:08
          tak
        • jol5.po Re: I znowu (koniec) poniedziałeku :) 18.10.04, 14:37
          tak, zgadza, się ma się poprawić pogoda w drugiej części tygodnia i ma być nawet ponad 20 stopnismile))
          witaj Ada po przerwie, a już myślałam, że w pracy oszczędzają i patrzyć w internet nie pozwalają, ale jesteś - to dobrze smile) życz zdrowia córce
          Ewa wszystkiego najlepszego z okazji "dnia pierwszej randki" - moja była ho, ho, w poprzednim wiekuwink, a potem był pierwszy ślub, pierwsze dziecko itd. pierwszy siwy włos - oj, chyba się zapędziłam za daleko, a teraz mam piąte dziecko po raz pierwszywink
          Kasia, coś mi nie wychodzi z tymi zdjęciami, dziewczynom się pootwierało tak po połowie, a Tobie w ogólesad( Wieczorem powysyłam z innej skrzynki - męża, chyba, że spróbuję po jednym zdjęciu, może się uda, a jak nie, to nie pozostanie nam nic innego, jak umówić się na mieście co by się zobaczyć - spotkanie na szczycie z ósemką dzieciwink
          Ada - pokawałkują sie zdjęcia na adres gazetowy, nawet pojedyncze zdjęcia wysyłane na ten adres przychodziły do celu w postaci szeregu cyferek, wrzuć jakiś inny adres. Ada, jak masz chwilkę czasu załóż w onecie, albo w jakiejś innej "wirtualnej Polsce" to będzie trwało z 2 minuty, a zobaczysz wszystkie babeczki - warto, one skubane naprawdę mają rozmiar 38wink
          Właśnie jak tam wojna z wagą??
          A ten wielki zjazd to, żeby było sprawiedliwie to koło Łodzi chyba by musiał być. Hmm, jak by tak znależć jakieś miejsce, jakos to zgrać, no mamy jeszcze rok czasu, myślcie dziewczyny - może jakiegoś sponsora znajdziemy - w końcu tyle dzieci, to nie lada grupa docelowa. Może wydawcy "Kaczora Donalda", albo "Witch"wink
          Ada w ramach walki ze smuteczkami jesienno-zimowych wieczorów (i w ramach walki z wagąwink wrzucamy smaczne przepisy, barszczyki, pasty itp.
          miłej drugiej połowy dnia Jola
          • jol5.po Re: I znowu (koniec) poniedziałeku :) 18.10.04, 14:43
            to wcześniejsze "tak" to mały przywalił w klawiaturę i wysłał swój pierwszy postwink Barba pamiętasz, jak Twój mały wyłączył Ci komputer w trakcie pisania???wink
          • joanka741 Re: I znowu (koniec) poniedziałeku :) 18.10.04, 16:25
            jaki 38 jaki 38?????????????// ja nosze 46 albo 44smile) słonica asiasmile
            • jol5.po Re: I znowu (koniec) poniedziałeku :) 18.10.04, 17:14
              Joanko, cicho - niech myślą, że jesteśmy chude, najwyżej na naszym zlocie w przyszłym roku podamy sie za kogoś innegowink))))
              • joanka741 Re: I znowu (koniec) poniedziałeku :) 18.10.04, 18:47
                heheheheh ,ja mam nadzieje ze do lata bede laskasmile)),a zreszta widac na
                zdjeciach ze buła jeste,buuuuuuuuuuuuuuu
                Joanka741-mama Oliwki,Szczepanka i Melanii
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14936688
                • jol5.po Re: I znowu (koniec) poniedziałeku :) 18.10.04, 19:08
                  ja też mam nadzieję byc laska - do lata, od jutrawink zawsze niestety od jutra
                  ale Joanko - grunt, ze się podobamy naszym dzieciomsmile))
                  • jola.wie Re: I znowu (koniec) poniedziałeku :) 18.10.04, 19:16
                    Co się tu, choinka, dzieje?!
                    Co wy za zdjęcia wysyłacie?!
                    O jakim zlocie mowa?!
                    Czemu ja nic nie wiem?!
                    I niczego nie dostaję?!
                    (tylko mi nie wytykajcie, że nieuważnie czytam smile))
                    • jola.wie Re: I znowu (koniec) poniedziałeku :) 18.10.04, 19:39
                      i wypowiedzenia umowy z wątkiem też nie dostałam....wink
                    • jol5.po Re: I znowu (koniec) poniedziałeku :) 18.10.04, 19:50
                      Uwaga Jola:

                      > joanka741 18.10.2004 08:47 + odpowiedz
                      >tak przegladam liste i widze ze duzo mamy dzieciaczków z rocznika 98 99 i
                      >powyzej 2000 fajnie,gdyby zrobic zlot to miałyby towarzystwo do zabawysmile,o ile
                      >nie zwariowałybysmy w takim tłumiesmile.Moze kiedys sie zlecimy gdzieś???Ale to w
                      >lecie jak bedzie cieplutkosmile,pomyslcie dziewczynysmile
                      odpowiedz moja:
                      >A ten wielki zjazd to, żeby było sprawiedliwie to koło Łodzi chyba by musiał >być. Hmm, jak by tak znależć jakieś miejsce,
                      >jakos to zgrać, no mamy jeszcze rok czasu, myślcie dziewczyny - może jakiegoś >sponsora znajdziemy - w końcu tyle dzieci,
                      >to nie lada grupa docelowa. Może wydawcy "Kaczora Donalda", albo "Witch"wink

                      ja jako nieposiadaczka aparatu cyfrowego mam jeden pakiet zdjęć zeskanowanych i ten pakiet rozsyłam chętnym, taki tradycyjny, tam jeszcze bardzo wakacyjnie, Janek na ten przykład grzebie w piachu na basenie, a Ola paraduje w stroju kąpielowym. Jak kto poda inny adres od gazetowego dostaje tradycyjny pakiet. Na razie ostatnia była Joankasmile A Ty Jola zdaje sie, że adres podsałaś dobrych kilka tygodni temu, więc tradycyjny adres dostałaś już dawno. Rany, muszę już zmienić repertuar, bo te wakacyjne fotki takie nieaktualne, właśnie zdałam sobie sprawę, a w ogóle mąż obiecał mi aparat c. i to chyba bedzie najlepsze wyjściesmile
                      A co do zjazdu myślcie dziewczyny, myślciesmile)))) Ty Jola teżsmile)))))
                      • jola.wie Re: I znowu (koniec) poniedziałeku :) 18.10.04, 20:06
                        Ja mam kwaterę dla nas wszystkich pod warszawą, jak by co! smile)) 25 zł za dobę
                        z pełną wyżerką (i to jaką!), sad i plac zabaw na miejscu!
                        Moje kochane! (teraz to "moje kochane"!) Pod tym adresem wszystko się wyjaśnia:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16714&w=16814873
                        Bardzo na Was liczę! (w imieniu Anki smile)) Bardzo bardzo!
                        • mamapa Re: nowy dzień nowy przepis 19.10.04, 10:13
                          sałatka jak znalazł na przeziębienia i inne stany zasmarkania; gotowane
                          ziemniaki+jajka szt2+ogóry kiszone ok3-4 szt+szczypior+majonez+czosnek
                          zgnieciony nawet 10 ząbków=wymieszać najlepiej zrobic dzień przed podaniem to
                          nabierze poweru...ha ha najlepiej jak zjedzą ją wszyscy bo rozmowa po niej
                          odstraszy nawet wampiry...we wrocku super słonko więc przesyłam gorące
                          pozdrowienia adios kobietos
                          • barbamama Re: słodki przepis na wtorek 19.10.04, 10:43
                            To i ode mnie macie coś do jedzonka, cos co moja kolezanka przyniosła wczoraj
                            do pracy aby nas poczęstowac , ja mimo leczenia się z "grypki zołądkowej"
                            skusiłam się , a co tam łasuch jestem i tyle...nosze 40-42 ale częściej 40smile
                            (poza tym nadrabiam biustem smile)) "g")
                            1/3 szkl wody
                            kostka Kasi
                            1 szkl cukru
                            zagotowac dodac 3-4 łyzki kakao
                            odstawić do ostygnięcia
                            wymieszac z paczką mleka w proszku, dodać bakalie albo pokruszone biszkopty,
                            herbatniki, odstawić w formie do lodówkina 2 godz.- mniam......

                            Za przepisa sałatkowy wielkie dzieki, skorzystam , mój Olo zmienia nawyki
                            żywieniowe, kupił rower i codziennie jeździ, bardzo chce zrzucic "piwosza",
                            chce mu pomóc i dopinguje mocno ale jak koleznaki przynosza takie pychotki +
                            przepisy to jest mi bardzo cięzko..
                            Dziewczyny wielkie gratulacje dla Oli i Olgi, super dziewczyny!!!
                            My się piszemy na zlot !!! może byc w jakimkolwiek miejscu w Polsce, ale
                            posrodku to byłoby najsprawiedliwiejwink Już w poprzedniej setce nieśmiało
                            napomknęłam....... Czy na tej kwaterze za 25 zł sa zniżki dla dzieci ??smile
                            Jolu pisze bardzo spokojnie Maciejka w żłobie, dziewczynki w przedszkolu, cisza
                            mnie w uszy koli... Cudnie mimo wszystkich wyrzutów sumienia ( MACIEK)mieć dwie
                            godzinki dla siebie, nie zmywam, nie sprzątam tylko siadlam do kompa, czytam i
                            popisuję. ODPOCZYWAM.
                            Zinka gratuluje sklepu, chciałam swego czasu otworzyc "ciuchy", ale takie tylko
                            dla dzieci, posegregowane, rozmiarami powieszone, kolorkami, nielubie chodzic
                            tam gdzie musze grzebać brrr, ale wróciłam do zawodu, zycze Tobie aby poszło z
                            górki a zysk właził oknami i drzwiami smile
                            Pozdrufka dla Was
                            • ada16 Re: słodki przepis na wtorek 19.10.04, 11:50
                              Założylam konto na wp (ada1661@wp.pl).
                              Czekam na zdjęcia..
                              W temacie prac domowych, to my nawet dyżury wyznaczyliśmy na dwie prace:
                              zdjęcie/wieszanie prania i rozpakowywanie zmywarki.
                              Dzieci miały to robić po tygodniu albo miesiącu, ale dyskusje i tak trwają a
                              matka lub ojciec wyręczają.
                              Ale z drugiej strony to z własnego dzieciństwa jako bardzo przyjemne pamiętam
                              chwile, gdy mama wyręczała mnie z jakiejs mojej roboty , to takie przyjemne
                              mieć w kimś oparcie.
                              Wczoraj do północka walczyłam z połączeniem komputer telefon kom.
                              Cel -zgranie zdjęć z tel na komp.
                              Jakieś oporne bydlę mi się trafiło.
                              No, ale poszło.

                              • agnjan Re: słodki przepis i prywatna prośba o pomoc... 20.10.04, 00:09
                                ależ ten blok mi spowodował ślinotok smile)) chyba na samą myśl mi skoczył
                                cukier!!! smile

                                jak urodzę (i wykarmię, hm...) to sobie zrobię, mniaaaaaaam smile moja ciocia
                                taki robi, mniaaaaaaam smile

                                dziewczyny, czy ja moge też wtrącić wątek "reklamowy"? czy możecie wstąpić
                                czasem na www.adopcja.org.pl - to strona Fundacji Rodzin Adopcyjnych
                                utrzymująca Interwencyjną Placówkę Opiekuńczą - tam czekał na nas 5 miesięcy
                                Szymek, koszt miesięcznego utrzymania dziecka to 1.800 PLN, a 70% to wpłaty i
                                darowizny; mają status "organizacji pożytku publicznego" więc można im wpłacać
                                1% swojego podatku (zamiast 100% do US to 1% do Fundacji i 99% do US - nic nie
                                kosztuje, mozna podzielić po prostu i wpisać w PIT) no i odliczyc darowiznę 350
                                zł max w roku albo wogóle postawić się niezależnie od zalezności podatowych, bo
                                dzieciakom brakuje mieszanek, pieluch, Jelpa, opiekunek do przytulania...
                                wszystkiego sad

                                chętnie opiszę każdemu zainteresowanemu na priv o cokolwiek związanego d tym na
                                priv (agnjan@poczta.onet.pl), bo nie chcę zaśmiecać wątku, wiem, że każda z
                                naszych rodzin oszczędza na czym się da, ale może macie znajome bogate firmy,
                                znajomych bogatych przyjaciół, inne pomysły na pomoc...
                                • barbamama Re: słodki przepis i prywatna prośba o pomoc... 20.10.04, 08:22
                                  Agnjan kochana, wlasnie rozmawiałam z mezulem coby tu zrobic aby
                                  tych ....wtrętnych podatków tyle nie płacic, jak tylko wróci dziś z pracy zaraz
                                  mu powiem. Dziewczyny a może wiecie czy mozna odliczać od podatku wszelkie
                                  darowizny na konta róznorodnych fundacji, kase przeznaczana na konkretne
                                  dziecko. niestać nas na darowanie i placenie podatków ale jak mozna by było
                                  połaczyc jedno z drugim odliczajac takowa darowiznę to byłoby super!
                                  Moze któraś wie........
                                • jol5.po no i mamy środę 20.10.04, 08:48
                                  niedługo koniec roku, będą rozliczenia podatkowe i będzie okazja chociazby ten 1% odpalić, a Szymus przeszedł przez ich ręce i to jest najlepsza rekomendacjasmile)
                                  Agnieszko, jak sie czujesz i jak dajesz sobie radę z dietą, ja szczerze mówiąc, jak usłyszałam, ze słodycze mogłyby zaszkodzić dziecku, to od razu mi się ich odechciało, ale o cukrzycy dowiedziałam sie na finiszu ciąży, gdybym tak kilka miesiecy miała uważać na dietę, to chyba trudno byłoby mi się przestawić. Chociaż koniec końców to raczej służy organizmowi, nie mówiąc oczywiście o maluszku, co jest bezsporne, niepodważalne i bezapelacyjne - pozdrowienia dla Martusismile)) Czy doszedł do Ciebie list o igłach do kłócia się w palec?
                                  Ada moje dzieci tak dyskutują, że prawie zawsze szybciej jest zrobić pracę samemu. Ich dyskusje są niekonstrukwtywne, denerwujące i baaardzo konsekwentne, tzn. pojawiają się zawsze gdy pojawia się tez robota. One posiadają silnie rozwinięte poczucie sprawiedliwości społecznej, zdaje się, że poprzedni ustrój wymyślili ludzie, którzy właśnie z tego stanu dziecięcego nie wyrośli. A najlepsze, że zostawieni sami w pokoju przychodzą do mnie po kolei i szeptem jak najlepsi konfidenci donoszą,ze sprawiedliwość została naruszona, bo Małgosia to, a Ola tamto..., jakbym była sojusznikiem sprawiedliwości społecznej, a nie dobrze wykonanej pracy. Ale równie często nie patyczkują i nie przejmują, że mału śpi, po prostu wrzeszczą wykładając racje pod tytułem: - a ja w zeszłym tygodniu podniosłem z ziemi papierek, to dlaczego mam teraz odkurzać??
                                  Nie ma siły, Wa-wa wychodzi faktycznie najsprawiedliwiej. Właśnie, 25 zł.to od dużego i małego łepka. jak jedzenie, spanie i plac zabaw to faktycznie fajnie, układajcie sobie babeczki w głowie, czy to sie da jakoś poskładać i się zobaczyćsmile
                                  Kais zowu mamy piękne słońce we Wrocku, ale fajnie na tym Dolnym Śląsku, no nie? A wczoraj przydała mi się pogoda, bo ganiałam z dzieciakami po mieście, jakby lało to kaplica.Mały zakończył okres spojnego siedzenia w wózku, on wisi teraz po jednej lub drugiej stronie wózka, dzieci załatwiaja po drodze porachunki, kto komu podpadł itp., żadne nie chce nieść tornistra, niosą ale co sie najęcza to moje (niestety). Ale grunt, że było ładnie, zebrały piękne bukiety z liści (potem połowa została w tramwajuwink
                                  Nie zapomnicie o zdjęciach dla Ady, wrzucam nowe odresy.
                                  Viola daj znak, że już po kryzysie, do Warszawy już doszło słońce czy jeszcze nie???
                                  • jol5.po Re: no i mamy środę 20.10.04, 08:55
                                    Kasia - mamapa, przez literówke zrobiłam z Twojego imienia Kais przepraszamsmile)
                                    • jol5.po LISTA adresy 20.10.04, 08:56
                                      jola.wie
                                      jola.wietecha@wp.pl
                                      barba
                                      ta_ra@wp.pl
                                      ada16
                                      ada1661@wp.pl
                                      akve
                                      ewka34@o2.pl
                                      ewa057
                                      ewa057@wp.pl
                                      jol5.po
                                      j.popinska@op.pl
                                      olioliwa
                                      olioliwa@yahoo.com
                                      angjan
                                      agnjan@poczta.onet.pl
                                      mama.razy.cztery
                                      mamarazycztery@poczta.onet.pl
                                      maruda13
                                      rymunia@poczta.onet.pl
                                      eury1
                                      plenty51166@yahoo.co.uk
                                      zinka
                                      zinka@wp.pl - zinka
                                      joanka741
                                      joanna7411@poczta.onet.pl
                                      dwoda
                                      dawoda@wp.pl.
                                      mamapa
                                      salitra@vebso.pl
                                      mamapa@gazeta.pl

                                      • ada16 środek tygodnia 21.10.04, 08:08
                                        Co za cisza!
                                        A mój Kubuś 14 -m-cy od kilku dni chodzi!
                                        Najpierw kilka kroczków, puszczany z ręki, od wczoraj sam się staruje i idzie.
                                        Nareszcie!
                                        • joanka741 Re: środek tygodnia 21.10.04, 08:24
                                          Dziewczyny skopiowałam adresy i ide zdjecia wysyłac mam nadzieje ze do
                                          wszystkich dojda,gratulacje dla małego tuptusia,moja Mela ostatnio sie tez
                                          uaktywnia np wali łapkami po klawiaturze jak mama piszesmile,i strasznie chlapusia
                                          w kapielismile.pozdrawiam pa i odbierzcie poczte.
                                        • joanka741 Re: środek tygodnia 21.10.04, 08:31
                                          Gratulacje ada16 - to własnie taki mały sukces małego człowieczka.
                                          Moja Melasia też sie uaktywnia powoli ,juz probuje siadac z lezenia co jej nie
                                          wychodzismile),
                                          pieknie bawi sie w kojcu , siega ładnie po zabawki , slicznie sie smieje a
                                          wczoraj 1 raz zrobiła prawdziwy potop w łazience , zawsze raczej delikatnie
                                          poklepywała wode smile),wczoraj przy okazji jej kapieli ja byłam wymyta i starsza
                                          córeczka która zaintrygowana moim smiechem wparowała do łazienkismile).
                                          Skopiowałam dziewczyny adresy i mam zamiar zdjęcia wysłaćsmile),postaram sie
                                          dzisiaj o ile mi pozwolą szkodniczki,sprawdzcie sobie pocztesmile,pa
                                        • joanka741 Re: środek tygodnia 21.10.04, 08:35
                                          o własnie macie przykład ingerencji najmłodszej w klawiature .
                                          Przy wysyłaniu moich wypocin cos nacisneła i prosze... to co myslałam ze sie
                                          skasowało zostało wysłane .
                                          Mam zdublowane wypowiedzi z gratulacjami dla tuptusia adysmile),i informacje ze
                                          wysyłam zdjęciasmile)NAPRAWDE NIE MAM SKLEROZY WIERZYCIE MAM NADZIEJEsmile)?wink))
                                          • mamapa Re: zaległości aż strach 29.10.04, 00:16
                                            -witam dawno nie zaglądałam a tu pierwsze kroki, pierwsze choróbska niestety,
                                            pierwsze ziemniaki w konsumpcji--coś w tym jest bo mój mały też wymiotował
                                            ziemniakami ale po dodaniu brokuł poszło lepiej--dużo się dzieje...w naszym
                                            domu `rządzi` katar do tego stopnia że mój 9 miesięczniak na widok chusteczki
                                            do nosa kręci głową nie nie nie, to komicznie wygląda, protestant na całego--
                                            notabene jesteśmy protestantami--hi,hi...byłam dziś w przedszkolu u córci na
                                            pasowaniu na przedszkolaka oj jak taki dziecięcy występ potrafi chwycić
                                            wzruszeniem za gardło , no i pierwszy raz od dłuuuuuuższego czasu miałam na
                                            sobie sukienkę nie do karmienia, trochę odzwyczaiłam się od innych zestawów
                                            ubrań niż mleko na cito! pierwszą córkę karmiłam piersią 3 lata, drugą ponad
                                            dwa, trochę mi smutno jak pomyślę że synek to już ostatni ciumkacz biustowy...
                                            czytam Wasze posty i zawsze mi się wydaje że jesteście o niebo lepiej
                                            zorganizowane ode mnie , ja dopiero dziś myłam większe gary z wczoraj i
                                            przedwczoraj, no ale u nas od czerwca nie ma ciepłej wody ogrzewania też ha ha
                                            i synek stający przy szybie lub fotelu odrywa mnie natychmiast--o ja naiwna
                                            sądziłam że uda mi się zapobiec jego główkowaniu o ziemię--ledwo się zaczął
                                            październik a tu już stuka listopad i gdy tylko przeminie zaduma i smutek
                                            Świeta Zmarłych to w sklepach zapanuje szaleństwo świąteczne-choinki w
                                            listopadzie!!!! a słyszałam że już teraz stoją przystrojone w sklepach...jakoś
                                            wydaje mi się że ten czas skupienia i aromat Swiąt rozłazi się gdy trwa tak
                                            długo. jej ale się roz, roz, brakuje mi słowa ,rozwywnętrzniłam...mam pytanie
                                            do Joli wrocławskiej czy dajesz Swojej najmniejszej zymafluor bo mi dentysta
                                            wybił to z głowy ze wzgl. na fluorkowanie naszej wody pitnej no właściwie nie
                                            wiem ...dziękuję za zdjęcia, chętnie poznam dzieci i mamy innych forumowiczek,
                                            ja nie mam zdjęć zeskanowanych czy tam jakiś innych coby przeszły przez kompa
                                            muszę się poedukować a to w ogóle muszą być zdjęcia z aparatu cyfrowego?
                                            trzymajcie się ciepło i zdrowo Kasia
                                            • mamapa Re: zaległości aż strach 29.10.04, 00:20
                                              czy ja napisałam mamy innych forumowiczek??oj oj i tak wiecie o co chodzi
                                            • joanka741 Re: zaległości aż strach 29.10.04, 06:50
                                              o mamapa ,no prosze ja tez jestem protestant a melka równiez pluje
                                              ziemniakamismile) co te wszystkie małe ludzie anty ziemniakowe takie????
                                              Przeczytałam i znikam wyprawiac kawałek rodzinki dalej w swiatsmile.
                                              Dochodzi 7 smile) , a ja mam dołek ,a zyc trzeba dalej papappapa
                                • joanka741 Re: słodki przepis i prywatna prośba o pomoc... 21.10.04, 08:09
                                  agnijan,owiem o tym podatku mazowi jego wsoilnikowi i znajomym moze beda
                                  chetni smile,poszukam bogatych,niestety ja na razie nie naleze do nichsmile
                                  • ada16 Re: słodki przepis i prywatna prośba o pomoc... 21.10.04, 08:45
                                    Joanka, a ja już myślałam, że zapomniałaś, że już pisałaś wink)
                                    Dzięki za dobre słowo.
                                    W temacie wagi : nijak nie chce ruszyć, a jeszcze wczoraj wyliczyłam na
                                    stronach GW, że przy moim wzroście powinnam zrzucić 12 kg. To ponad moje
                                    możliwości!
                                    • jol5.po Gratulacje dla Kubusia!!!! :)))) 21.10.04, 10:08
                                      Najfajniejszy jest wyraz twarzy dziecka, które zaczyna chodzić, u Agnieszki dopminowało zdziwienie, u małego teraz orgomne przejecie.
                                      Brawo Kubusiu!!!!!
                                      Ada, co się martwisz, na zlocie będziemy miały po prostu osobny stolik, taki bardziej dietetyczny, a reszta się bedzie napychać.
                                      Joanko, powtarzanie postów nie jest takie głupie zawsze to fajnie puchnie wątek i wtedy dobrze to wygląda na zewnatrz. WIELE DZIECI gdzieś dryfuje na górze, wszyscy myślą, jakie te matki wielu dzieci płodnewink
                                      Lecę na pasowanie ucznia do Małej Mośki (Małgośki), oczywiście juz jestem spóźniona, bo dzieci nie ubrane, ja też niekompletnie, korki ogromne, strategiczne skrzyżowania Wrocławia remontowane zaraz od momentu rozpoczęcia nowego roku szkolengo. A dojechać trzeba do centrum. Ale taki los źle zorganizowanych. Trzeba było zacząć przygotowania 3 godz. temu.
                                      (Wysłałam zdjęcia do Ady i Mampy, Jola, to Ciebie też coś doleci, ale dopiero jest w połowie)
                                      Miłego dnia Jola
                                      • eury1 Re: Gratulacje dla Kubusia!!!! i Medalistki:))) 21.10.04, 12:37
                                        Witajcie.Z przykrością stwierdzam że słoneczko do Warszawy doszło i nie
                                        doszło.Czytałam sobie co ciekawego pisujecie.Nie pisałam,bo musiałam się
                                        troszkę pozbierać.
                                        Bo przecież jak się wali to na wszystkich frontachsad(
                                        Niestety nie wszystko mogę zwalić na burzę hormonów szalejących we mnie.Bo i
                                        mój kochany mąż i najstarszy syn dali mi niezłego łupnia.
                                        No dobra....pracuję nad sobą bardzo ambitnie...tylko z miernymi skutkami.
                                        Moja zaprzyjazniona psycholog stwierdza,że życie utrudnia mi bycie empatką.Jest
                                        to cholerstwo którego nie można się pozbyć i jest bardzo pożyteczne pod
                                        warunkiem,że przy okazji nie stara się uszczęśliwić całego świata i winy za
                                        klęski nie przypisuje się sobie.
                                        A ja kurczę to wszystko robię....nooo....i powtarzanie sobie w kółko że "to nie
                                        moja wina" i "i nic więcej zrobic nie mogę" -jakoś nie działają.A
                                        cholerka,tylko panowie wchodzą w drzwi i ja wiem że "coś" się stało...albo że
                                        kłamią jak najęci.I już lepiej by było żeby trzymali buzie na kłudkę i nie
                                        starali mi się udawadniać że są w pożądku.Jestem uczulona na wciskanie mi kitu!
                                        No wykrzyczałam sięsmile)
                                        A swoją droga sama już nie wiem co mam z najstarszym synem zrobić...Nie uczy
                                        się nie pracuje - super pasożytuje.
                                        Nie potrafimy do niego trafić...
                                        Ech,z pozytywnych wydażeń,byłam na kontroli - WRESZCIE WYCIĄGNĘŁAM ANEMIĘ !!!
                                        Wprawdzie nie jest to jeszcze szczyt marzeń,ale wreszcie nie jestem na super
                                        minusie.
                                        Przyrostu swojej wagi Wam nie podam...hehehe...dietko wiosenna witaj smile))
                                        Buziaki Viola
                                        • ada16 a jeszcze o wadze... 21.10.04, 12:46
                                          Właśnie sobie uświadomiłam, że obecnie waże tyle, ile pod koniec pierwszej
                                          ciąży ( może chociaz trochę usprawiedliwia mnie fakt, że od tamtego czasu
                                          minęło prawie 18 lat?
                                          • ada16 Zdjęcia! 21.10.04, 13:24
                                            Dostałam, dostałam!
                                            Od joanki i joli.
                                            Dzieciaczki słodkie,to bardzo miłe móc spojrzeć Wam "w twarz".
                                            Obiecuję, zmobilizuję się i taż wyslę lada dzień.
                                            Od kilku dni próbuję zrobic zdkęcie Kubusia takie, żeby w uśmiechu było
                                            widać " kasownik " ( dolne samotne jedyneczki). I nic,nie udało mi się.
                                            Pozdrawiam
                                            • dwoda Re: Zdjęcia! 21.10.04, 18:33
                                              Ja także dziękuję Joli i Joance za zdjęcia , miło mi poznać Was wizualnie .
                                              Właśnie wysłałam zdjęcia do moderatora forum zobaczcie , więc jutro lub
                                              pojutrze po obróbce powinny ukazać sie na ,,Zobaczcie'' Zapraszam do oglądania
                                              ( zdjęcia zdominowane są tematem pierwszego dnia w szkole mojego pierwszaka
                                              Krzysia ) Dorota
                                      • joanka741 Re: Gratulacje dla Kubusia!!!! :)))) 21.10.04, 20:40
                                        C UUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCTT
                                        E5

                                        44444444YTGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGG4HHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHH
                                        • jol5.po ależ Melu, oczywiście masz rację 22.10.04, 00:03
                                          Melu, oczywiscie, że "mama jest kochana" BBBBZZZZZZZZZZGGGGTsmile))))
                                          Joanko jaka Ty jesteś ciepła i sympatyczna osobasmile) Rozesłałaś nam kawałek lata - i las i łabędzie, a moim hitem jest mały zielony baseniki, do które nie wiem jakim cudem udało Ci się wpakować ponad połowę rodziny i to tą większąsmile))
                                          No i jeszcze jak Ci się udało zapakować wszystkie zdjęcia do jednej przesyłki? Muszę się trochę poedukować w tym zakresie, bo wysyłanie po jednym zdjęciu to jakaś porażka (moja porażka techniczna - ale i tak dobrze, że doszły w koncusmile
                                          Dorotko, na nowych zdjęciach to już pewnie Zuzia będzie chodzić na całego, ale zadziwia mnie jeszcze fryzura Jasia, który wygląda jak amorek, przy starszych chłopcach, którzy tacy do siebie podobnismile)
                                          A Kubuś z kasownikiem - to będzie pyszny widoksmile))
                                          Viola, to mówisz, że trochę wyszło i trochę nie wyszło słońce. Na pewno pomoże jak zaświeci, bo na kogo nie działa jasne słońce prosto w okno?? Empata to docenismile)
                                          Jak też odbieram nastroje innych. Po półsłówkach, minie wnioskuję i potem to na mnie działa. Ale jest też grupa ludzi, których nijak nie mogę zrozumieć, to znaczy rozumiem, ale ich emocjonalnośc jest różna od mojej i nie potrafię wczuć się w to jaki mają nastrój. A ci mężczyźni to w ogóle tacy różni od nas, nie mówiąc już o tych dorastających. Zrozumieć ich to już musi być prawdziwe wyzwanie - ja mam kłopoty, żeby skumać co ma na myśli 11-latka, a co dopiero 18-letni facet...
                                          Trzymaj się Viola, dużo siły i słońca
                                          dobrej nocy Jola
                                          • akve W nocy... 22.10.04, 00:29
                                            Oczywiście pisze po pólnocy.
                                            Ciekawe,że niektóre z nas pisza rano inne w wieczorem lub w nocy ,a niektóre
                                            cały dzięń smile
                                            Waga się nie przejmujcie.I tak Wasi męzowie Was kochaja.I kto to napisał,że
                                            zrzucić 12kg to podad siły?Nie wierze...Moja mama lat 60 właśnie pozbyła się
                                            zbędnych 10 kg w prosty sposób:zaczęła jeśc o połowę mniej( a jadła zawsze
                                            niedużo) I zaczęła b. dużo pić wody.Pomogło smile
                                            A ja byłam dzisiaj na zajeciach w klubie fitnes .Jestem pod wrażeniem nie
                                            zgadniecie czyim wrażeniem.Otóż,zajęcia prowadzi dziewczyna w 7-mym miesiącu
                                            ciąży,a jest w ciąży z czwartym dzieckiem! Rusza się niesampowicie pieknie,
                                            zajęcia intensywne- przynajmniej dla mnie,dziewczyna wyglada super.Tylko
                                            pozazdrościć.Ale na pocieszenie powiedziała,ze ćwiczy blisko 20 lat smile
                                            Będę chodzić na zajęcia.Może za 20 lat tez będe taka rozciągnieta, bo ciąży to
                                            juz na pewno nie będę wink
                                            Dziekuje za zdjecia joance.Powiało ciepłem lata...Rodzina piekna.
                                            Dorotka, dlaczego ja nie widze zdjęć na Zobaczcie tylko sam tekst?!Ja chce tez
                                            widzieć wszystko!
                                            Dobranoc
                                            • jol5.po Re: w piątek rano... 22.10.04, 09:33
                                              Ewa, bo z tym pisaniem to jest tak: te porządne z nas piszą zawsze o jednej porze, mają ustalony rytm i charmonogram zajęć, w domu czysto, dzieci zadowolone, lekcje odrobione.
                                              A te co to skaczą po różnych godzinach (Jola to do mnie, tylko do mnie, to nie żadne wypowiedzeni umowy z wątkiemwink mają problemy z organizację, wszystko robią na ostatnią chwilę, mają nadwagę i dużą potrzebę kontaktu z ludźmi, szczególnie mamami wielu dzieci.
                                              Tak więc z mojego niezorganizowanego stanowiska pracy pozrdawiam wszystkich i przystepuję do nieskordynowanych prób odgruzowania mieszkania, po kilkudniowym wychodzeniu z dziećmi i krążeniu po mieście, co się przełozyło na stan mieszkania (niestety bardzo)
                                              miłego dnia Jola
                                              • joanka741 Re: w piątek rano... 22.10.04, 09:45
                                                Jolu prosze napisz ze dwie ksiązki bo nie mam co czytac , a te Twoje teksty
                                                rozbawiaja mnie i to bardzo hihihi smile.
                                                Mąż sie zawsze na mnie dziwnie patrzy bo ja albo siedze tu i płacze albo sie
                                                śmiejesmile).
                                                Zdjęcia wysyłam z folderu (czy jak to zwał) Moje Obrazy , zaznaczam kursorem
                                                całą kupke i wysyłam na swoja skrzynke , wszystko samo sie robismile,a potem juz
                                                chojna ręką przesyłam dalej smile
                                                (dlatego jest tam tyle krajobrazów bo trzeba wszystkie po kolei zaznaczyc,jak
                                                chcesz skakac od zdjecia do zdjecia to mniejszymi grupkami albo pojedynczo,xp
                                                automatycznie zmniejsza na jaka wielkosc chcesz nawet sie pyta kulturalniesmile).
                                                Wysle coś jeszcze bo uwielbiam zdjęcia i prosze o wasze tez najlepiej w duzej
                                                ilości,uciekam bo syn stoi i mówi jak katarynka
                                                MAMO NO PROOOSZE NO PROSZE WŁĄCZ MI BOLKA I LOLKA(GRA)
                                                PAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
                                            • jola.wie rano... 22.10.04, 09:49
                                              (piątek! dzisiaj musze pozbierac siły przed weekendem!)
                                              Asiu, zdjęcia doszły! (zapisane, pooglądam w wolnej chwili, jak Madzia da) I
                                              bardzo cię rozumiem, dla mnie Forum jest praktycznie jedynym wsparciem od
                                              początku stycznia tego roku, na forum borykałam się z ciążowymi problemami, na
                                              forum "urodziłam", na forum stałam się "matką wielodzietną" smile

                                              Wszystkim dzieciom dokazującym przeczy niezwykłych po raz pierwszy (i ich
                                              rodzinom): SERDECZNE GRATULACJE!

                                              Jolu, poruszył mnie twój opis wracania z dziecmi ze szkoły, tak to już chyba
                                              musi wygladać, nie ma innej rady. Ja wtaczam się do szkoły Anki z fotelikiem
                                              samochodowym na lewym przedramieniu (7,5 kg dziecka + 3,5 kg fotelika) - nie
                                              wiem czemu prawe przedramię mam słabsze, dzięki temu mam tylko lewe udo w
                                              siniakach, a nie oba, no więc z tymi 11 kilo, a Anka wręcza mi na dzien dobry
                                              tornister do drugiej pustej ręki, potem kurtkę "potrzymaj", potem worek z
                                              kapciami "potrzymaj", a potem "poczekaj bo siku mi się chce", a potem już
                                              lament, dlaczego ona musi nieść tornister, bo jest ciężki smile)) A ja doceniam
                                              humorystyczny ładunek sytuacji smile)). Natomiast kiedy wiozę wszystkie dzieci to
                                              mam ochotę czasem albo wszystkich z auta wyrzucić, albo samej wysiąść i
                                              porzucić pojazd na poboczu: "posuń się!", "nie rozpychaj się", "mama bo marek
                                              mnie szturchnął", "anka głupia jesteś"
                                              (!?), "Maaareek!!!", "Aaaankaa!!!", "Magda cicho!!!" (Magda się już drze co
                                              podbija nerwowość, staram się docenić ładunek humorystyczny sytuacji....wink

                                              Chwalić się dziećmi będę następnym razem....smile))
                                              pozdrowienia na piątek
                                              • jol5.po Re: rano... 22.10.04, 10:49
                                                Joanko to wyjaśni jeszcze jak udało Ci się męża i dwoje dzieci (tych starszych) wcisnąć do tego małego, zielonego basenika???wink
                                                A moje dzieci - ci co mają pierwszaków na pewno to znają, nauczyły się pluć. Małgosia robi to perfekcyjnie. Ciągle słyszę, że Ola szuka chusteczki do wycierania okularów, bo ta jej popluła. Cała starsza trójka (Agnieszka jeszcze się trochę wstydzi) czuje się w tramwaju lub autobusie (zależy od remontów starategicznych skrzyżowań wrocławskich) jak u siebie w domu. Ludzie nie istnieją, za to istnieją wolne siedzenia do których odbywa się wyścig (po trupach - najlepiej jak tylko brata i siostry), ale powoli się socjalizują w tej materii, Janek puszcza starsze panie (bo mu wyraźnie i niestety na cały autobus każemy z mężęm to robić).
                                                Ustępować więc sie nauczyli, ale załatwiają nadal swoje porachunki, bo jak tłok to ofiara nie uciekniewink.
                                                Małego przekupuję ostatnio w autobusie bananem, on się wtedy tak ładnie smaruje (po wypadach tego tydodnia 3 kurtki do prania), bo chrupki kukurydziane mu sie znudziły, a i tak nachętniej to by spacerował po autobusie, a nie jadł (a ja kurcze flak zgubiła ostatnio szelki i muszę go przytrzymywać rękę)
                                                Ale za to dzisiaj będzie fajnie. Nie wychodzimy, a będziemy sprzątać razem mieszkanie.
                                                Chwalić sie będę dziećmi następnym razem
                                                Do sprzątania przystąp Jola (przepraszam za nieplanowe zaglądnięcie na forum, ale tu tak miło, nie mogłam sie powstrzymać, mimo, że obiecałam sobie być porządna)
                                                • dwoda Zdjęcia juz są - zapraszam 22.10.04, 11:44
                                                  Jak w tytule , moderatorka forum ,,Zobaczcie" to po prostu błyskawica.Ewcia ,
                                                  nie wiem dlaczego nie możesz zobaczyc zdjęć i pozostaje Co tylko tekst.Może
                                                  warto zapytać w tej kwestii moderatora tego forum , nic sensownego nie
                                                  przychodzi mi do głowy.Jak wygospodaruję troszkę więcej czasu ( obecnie mam
                                                  oddział ,,szpitalny''w domu , Jasiu zapalenie oskrzeli , właśnie
                                                  przeskoczyliśmy z Zinatu na Klacid , a Zuzia zasmarkana po pas)to umieszczę
                                                  zdjęcia z wyjazdu integracyjnego dla pierwszaków i ich rodziców oraz , to
                                                  najważniejsze , z pierwszych urodzin Zuzki . Jola.wie , pocieszyłaś mnie , bo
                                                  już myślałam , że tylko moje dzieci zachowują sie tak ,,szczególnie '' w
                                                  samochodzie . A co ja mam powiedzieć , juz nie pamiętam kiedy jechałam autem
                                                  (oczywiście jako pasażer , bo prawa jazdy nie posiadam)nie trzymając jakiegoś
                                                  malucha na kolanach , co juz jeden z tych kolan wyrastał to przybywał
                                                  następny , chętny na te formę podróżowania . Coż , cięzko wepchnąc 7 osób do
                                                  samochodu przeznaczonego na pięć , więc troche rozumiem te ich utyskiwania , że
                                                  ciasno . Trzymajcie się cieplutko , słyszałam , że w tym roku zimy ma nie być
                                                  ( no to już moi będą chorować na całego buuuuu)Dorota
                                                  • eury1 Re: Zdjęcia juz są - zapraszam 22.10.04, 15:41
                                                    Ja nie wiem-jakieś beztalencie ze mnie czy coś...nie widzę zdjęć,jest tylko
                                                    tekst.
                                                    Kochane moje!terapeutycznie poszłam do fryzjera.stwierdziłam że jak nic już nie
                                                    pomaga to fryzjer będzie najlepszym lekarstwem.Objezdziłam pół
                                                    Legionowa,wszędzie panie były zajęte albo wcale ich nie było.Poszłam w
                                                    zaparte,po trupach,ale gdzieś muszą mnie obciąć.Uf,udało się.Wcisnęłam się na
                                                    fotel,udzieliłam wyczerpijacej informacji że ma ciąć jak chce byleby włosy
                                                    dałay się potem związać....Efekt,rewelacyjny-mój 18-nastolatek na mój widok
                                                    stwierdził "i po co poszłaś do tego fryzjera jak teraz jesteś jeszcze bardziej
                                                    potargana niż poprzednio.A nazekałaś że ci włosy do oczu wchodzą"I dobrze niech
                                                    wchodzą!!!
                                                    Sloneczko wyszło!!!
                                                    Felka stoi na parkingu,Marek wyjechał na trzy dni do pracy-świadomość że mogę
                                                    ruszyć jak tylko mnie najdzie jest fantastyczna.
                                                    Starszaki wzięli się za generalne sprzątanie,chcą zarobić na jutrzejszy wyjazd
                                                    na jakiś turniej,nie sportowy,oni nie należą do tego typu dzieci co ruszać się
                                                    lubią,PSX.Dzięki temu klawiaturka jest moja i tylko moja smile)))
                                                    Daria mnie rozbraja.Bardzo przeżywa pojawienie sie braciszka.Wczoraj urządziła
                                                    mi przesłuchanie,"czy pojawi się na Gwiazdkę","skąd wiem że teraz się rusza","a
                                                    co on takiego robi żeby się nie nudzić"-dziwnie spojrzała jak oświadczyłam że
                                                    niestety nie gra na PSX...tylko czekam na sławetne pytanie "jak ty go właściwie
                                                    urodzisz".
                                                    W sobotę lub w niedzielę zabieram maluchy na wystawę kotów.Nie zgłosiliśmy
                                                    żadnego ze swoich futrzaków,to będzie można spokojnie pooglądać kocie piękności
                                                    i pozbierać trochę ploteczek i wreszcie spokojnie porobię zdjęcia!Pierwotnie
                                                    chcialam jechać sama,ale stwierdziłam że jest to jakiś sposób na oderwanie ich
                                                    sprzed telewizora czy komputera.
                                                    Teraz wygoniłam ich na podwórko.Pogoda jest iście wiosenna.
                                                    Przesyłam Wam wielką garść uśmiechniętych promyczków - tak na wszelki wypadek
                                                    jakby u Was zabrakło smile))
                                                    Viola
                                                  • eury1 Re: Zdjęcia juz są - zapraszam 22.10.04, 15:49
                                                    Jolu,Twoja teoria "O niezoranizowaniu a nadwagą" jest rewelacyjna.Podpisuję się
                                                    pod nią....po odjęciu wagi dziecka - moja przedstawia się jako super ciężka smile))
                                                  • barbamama Re: Zdjęcia juz są - zapraszam 22.10.04, 17:10
                                                    Dorotka zdjęcia piekne, ale ta chwila wkroczenia do szkoły musi byc
                                                    wzruszajaco- stresujaca smile
                                                    Asiu dzieki za zdjecia , mnie równiez zdradź jak wsadziłas do tego baseniku
                                                    tyle osób, acha i czy ta kwatera to w Bornym, czy w okolicach Mielna bo całkiem
                                                    fajnie wyglada. Zdjęcia lasu - przepiekne. Jak jechalismy tego roku do
                                                    Kołobrzegu ( nie moge przeboleć ze nas tam poniosło) na głównej trasie był
                                                    ogromny korek- szkoda nam było tracic dni (mocno ograniczony urlop Oldka)i
                                                    wyjechalismy w dniu zmiany turnusów sad Samochody poprostu stały w polu, ludzie
                                                    na rowach urządzali pierwsze opalanie, popatrzylismy, potem na mape i dawaj
                                                    jedziemy bocznymi. I własnie jechalismy takimi lesnymi, wąskimi drogami, pusto,
                                                    promienie słonca pomiędzy drzewami, gałęziami. Jadąc do domu świadomie prosto z
                                                    Koszalina ruszylismy na Polanów, potem prawie do samych Chojnic takie lasy i
                                                    samochód co 20 km.
                                                    Jola no cos Ty, Tys najlepiej z nas zorganizowana smile W ogóle jak radzisz sobie
                                                    jadą po dzieci z Michałkiem bez wóżka, czy z wózkiem ale bez szelek (własnie do
                                                    mnie doszło, że mogłam źle zrozumieć). U mnie dziewczyny robią straszne numery
                                                    w autobusie. Jeździmy razem przed 7 zdarza sie że nie ma miejsc siedzacych, ale
                                                    zawsze ktos ustapi: wtedy zaczyna Zuza- nie chce , nie lubię, nic nie widać, to
                                                    nie koło okna , to za nisko. Dzisas nie wiem czy przepraszac czy dziecko
                                                    przekonywać.
                                                    Dzis dzwonili do Ola ze złobka że Maciej ma temp. 38,6- zpalenie ucha,
                                                    wytrzymal dzielnie 4 dni i kawałek, panie mówią ze na 7 w wiadomej skali.
                                                    Trudno... na szczęscie bez antybiotyku, na lekach przeciwzapalnych i
                                                    antyhistaminowych. zycze zdrówka dzieciakowm zwłaszcza Jasiowi Dorotki który
                                                    widze z antybiotyku na an.....- brrr
                                                    Viola jak fajnie że troche Ci się lepiej , rzeczywiscie fryzjer to jest to co
                                                    tygryski lubia najbardziej- musze jednak wytrzymac do wiosny, nosze czapkę
                                                    wzorowo całą zime i szkodami mi poprostu kasy.
                                                    Pozdrawiam wszystkie gorąco
                                                  • dwoda Uff ale mi ulżyło 22.10.04, 17:44
                                                    Barba dobrze , że chociaz Ty (oprócz mnie)coś widzisz na tym
                                                    forum ,,Zobaczcie" bo już myślałam , że ulokowałam zdjęcia na ,,Poczytajcie''.
                                                    Dziękujemy za życzenia zdrówka dla Jasia , widać , że ten drugi antybiotyk
                                                    okazał się celnym strzałem . Szkoda tylko ,że trzeba było Jaśka faszerować tym
                                                    pierwszym bez potrzeby . Oj nie cierpię antybiotyków , a fe.Jak opisałaś tę
                                                    podróż do Kołobrzegu to od razu stanęła mi przed oczami nasza rodzinna wyprawa
                                                    nad morze sprzed 6 lat , jeszcze wtedy z trójką . Takiego sajgonu to do tamtego
                                                    dnia nie przeżyłam . Chłopcy mieli 7 lat -Grześ , 4-Przemuś i Krzyś -roczek.
                                                    Nadmienię , że była to nasza pierwsza wyprawa z całą trójką na tak daleki
                                                    dystans. Wyjeżdżaliśmy z Krakowa w totalnym upale skracając turnus na którym
                                                    przebywaliśmy w Gdowie dlatego , że zachaczał na ten zaczynający się nad naszym
                                                    wymarzonym morzem . Troszkę było nam szkoda bo i dzieci się już zaklimatyzowały
                                                    i znalazły towarzystwo ale byliśmy pełni nadziei , że odbijemy sobie z nawiązką
                                                    pławiąc się w falach Bałtyku. Dodam jeszcze , że nasz Krzysiek nie trawił jazdy
                                                    w foteliku . Ale wyjechaliśmy na noc, późnym wieczorem więc nawet zaraz zasnął.
                                                    Już w okolicach Katowic wjechaliśmy w sakramencką burzę , że prawie wkładałam
                                                    głowę między kolana ze strachu , ale mąż mimo prawie zerowej widoczności mając
                                                    przed oczami chyba wizję złotej plaży brnął na przód. Ledwie minęliśmy Łódź ,
                                                    przebudził się Przemuś z pierwszymi oznakami choroby lokomocyjnej
                                                    ( dotychczas nigdy mu się to nie zdarzało)Potem z każdym kilometrem było juz
                                                    tylko gorzej .Obudził się Krzyś reagując ogromnym wrzaskiem na uwięzienie w
                                                    foteliku , więc wylądował na moich kolanach . Przemuś zakończył podróż w
                                                    pampersie Krzyśka , bo to okazał się jedyny ratunek aby w ogóle dojechać.Grześ
                                                    miał już dosyć i informował mnie tylko :Mamo ja już nie mam gdzie siedzieć ,
                                                    tutaj Przemek nas... a tu naży.... Jeden wielki koszmar , a dojechaliśmy w
                                                    totalnej ulewie i gdyby nie smród w aucie to zastanawiałabym się nawet czy nie
                                                    spędzić tych wczasów nie wychodząc z niego.I nie byłoby tak naprawdę czego
                                                    żałować , bo lało z różnym natężeniem przez równe 2 tygodnie( ani razu nie
                                                    przebraliśmy się do strojów kąpielowych) I tak wyleczyliśmy się z wyjazdów
                                                    długodystansowych i ograniczamy sie do podkrakowskiej wsi , jedynie starszaki
                                                    wyruszają samodzielnie na kolonie i obozy.Uff, mam nadzieje , że nie
                                                    zmęczyłyście się bardzo tym moim opisem podróży i macie wiecej szczęścia do
                                                    rodzinnych wyjazdów.
                                                    Co do wizyt u fryzjera to co jakiś czas marzy mi się jakaś odmiana ale po
                                                    pewnym czasie ponownie stwierdzam , że nie ma to jak włosy , które można upiąć
                                                    i po kłopocie. Pozdrawiam , Dorota
                                                  • eury1 Re: Uff ale mi ulżyło 22.10.04, 20:29
                                                    Będąc w temacie wyjazdów rodzinnych.Tylko proszę się śmiać po cichu ,tak żebym
                                                    nie słyszała.
                                                    Generalnie prawo jazdy mam lat 13 a intensywnie jeżdżę od 6-ciu.Znacie
                                                    doskonale problemy przejazdów sześcioosobowych rodzin pięcioosobowym
                                                    samochodem.Zakładając że troje domowników ma ok.2m wzrostu.Temat rozwiązaliśmy
                                                    w jedyny możliwy sposób czyli albo ja albo mąż samodzielnie dzieciaki
                                                    przewozimy w o określone miejsce na wakacje.Opisywana jazda obyła się w czasie
                                                    poprzednich wakacji.Jechałam do rodziców do Trojmiasta,ja czwórka dzieci i dwa
                                                    koty (przy okazji zaliczyliśmy wystawę kotów).Samochód był jeszcze
                                                    bez "pierwszej rysy"(ta najbardziej boli)po przeglądzie,żeby chociaż raz
                                                    samochód nie rozkraczył mi się w czasie jazdy.Pokonałam 2/3 trasy,dzieciaki
                                                    pękały juz ze śmiechu (bo ja starsznie gadam,komentuję,wykrzykuję),koty
                                                    przestały miauczeć,kiedy usłyszałam że coś mi świszcze z prawej strony.Tak
                                                    jakbym ciągnęła folię.Nie potrafiłam tego określić.Jarek zbladł,bo rok
                                                    wcześniej ugotowałam silnik na trasie,maluchy profilaktycznie zamilkły,ja
                                                    zwolniłam.Uff,ucichło.No to już gaz do dechy-świszcze.Stwierdziłam że muszę
                                                    zjechać i zajzeć pod koło,może fdaktycznie coś tam ociera.W międzyczasie
                                                    wykonałam kilka telefonów do męża...Jak na złość nie było gdzie się
                                                    zatrzymać.Wreszcie mój syn krzyczy "mama las,może tam gdzieś
                                                    zjedziemy".Faktycznie mała zatoczka,jakaś dróżka w głąb...panienki zauważyłam
                                                    dopiero jak na jedną z nich prawie wpadłam.Bartek w rechot,Jarek czerwień na
                                                    twarzy bo w oko wpadł mu samochód z zaparowanymi juz szybkami stojacy gdzieś na
                                                    uboczu...a ja zbaraniałam bo Tirówka na pewniaka wali w moją stronę.Dobra dałam
                                                    dyla aż się kurzyło.W samochodzie zrobiło się wesoło.A potem już jazda w
                                                    ktartkę,60 km nie świszcze,przyspieszam świszcze.Jak dojeżdzalam już do rogatek
                                                    wszystko ucichło.Następnego dnia pojechałam do serwisu Skody.Samochód na kanał-
                                                    nawet sama wjechałam-nic nie znalezli.Facet spojzał jak na blondynkę bo
                                                    samochód nowy,kasy nie wziął.Pare dni pózniej jadę z rodzicami obwodnicą,ich
                                                    samochodem,juz jako pasażer.W pewnym momencie ojciec zjeżdża bliżej
                                                    pobocza..... a ja zamarłam -świszcze!!U niego też.
                                                    Okazało się że psaki na jezdni,poboczu szczególnie,w myśl postępu
                                                    są "karbowane",po wjechaniu na nie faktycznie w samochodzie słychać coś w
                                                    rodzaju świszczenia czy dudnienia-ma to obudzić zasypiajacego za kierownicą
                                                    kierowcę.
                                                    Mężczyzna mojego życia na szczęście nie zabił mnie śmiechem jak powiedziałam że
                                                    odkryłam "usterkę".Dzieciom nie przyznałam się....oni by mnie śmiechem
                                                    zabili,są bez litości...
                                                    Buziaki
                                                  • joanka741 Re: Uff ale mi ulżyło 23.10.04, 21:15
                                                    hihihi eurysmile)(obiecuje nie bede sie głosno smiała)hihihihih
                                                    Wiecie co ja stwierdzam wg .teorii Joli o nadwadzesmile),ze jestem tragiczna ,mam
                                                    nadwage , siedze tu stale , pisze o róznych porach a dzisiaj nie miałam
                                                    obiadu!!!!

                                                    Jedno osiągniecie dzisiejsze ,udało sie mi wylicytowac ,śliczny kombinezon na
                                                    allegro dla Melusi i informuje mamusie ze sa super nowe kombinezony do rozmiaru
                                                    XL -NOWE ZA 29.90 !!!!
                                                    podam linka za momencik , własnie dumam czy nie kupic przynajmniej synkowi,
                                                    spodnie sa takie pod pachy zapinane na zamek i fajna kurtka a do wyboru 5
                                                    wersji kolorystycznych!!!
                                                    O i rajstopy włoskie -bawełna z elastanem 80 DEN ZA 6 ZŁ 1 para-kupiłam 4
                                                    sztuki wyjdzie mnie z przesyłka taniej niz w sklepie a troszke drożej niz w
                                                    dyskoncie ale wg komentarzy osób kupujacych rajstopki sa świetne rozmiarówka od
                                                    92 do 154 chyba.
                                                    Dzisiaj robiłam kolejna sesje zdjęciowa i mam zamiar Was zasypac
                                                    zdjeciamismile),uwazajciesmile
                                                    pozdrawiam serdecznie
                                                  • joanka741 Re: Uff ale mi ulżyło 23.10.04, 21:19
                                                    link na kombinezony
                                                    www.allegro.pl/show_item.php?item=33511455
                                                    i rajstopki
                                                    www.allegro.pl/show_item.php?item=33143453
                                                    i jeszcze naklejki 400 sztuk za 4,80 zl
                                                    www.allegro.pl/show_item.php?item=33054558
                                                  • joanka741 Re: Uff ale mi ulżyło 22.10.04, 20:40
                                                    dwoda ja tez widzesmile zdjecia sa suuuper,lubie Was ogladacsmile,jednak liczne
                                                    rodzinki miłe sa dla oka(gorzej dla ucha)smile)
                                                  • joanka741 Re: Zdjęcia juz są - zapraszam 22.10.04, 19:21
                                                    barba tam gdzie basenik i kot to dom mojej siostry (w górach mieszka),
                                                    a jeziora to Borne i to mieszkanie naszych znajomych , ale w Bornym jest super
                                                    i tanio polecam.(łatwo o kwatery,plaza z ratownikiem,mozna pozyczac kajaki
                                                    rowery itd)
                                                    Co do baseniku to sami weszli,tam nawet sporo wody wchodzi i sporo ludzi tez
                                                    chciałam wejsc ale zaprotestowalismile
                                                    Koło kołobrzegu polecam pogorzelice,piekna miejscowosc,jak chcecie miec swiety
                                                    spokój to w strone miedzyzdrojow sa małe wiochy typu 1 klep spozywczy i brak
                                                    deptaków z rojem sklepikowsmile.
                                                  • jol5.po Re: Zdjęcia juz są - zapraszam 24.10.04, 01:16
                                                    uważaj Joanko, bo jak się zjedzie "wiele dzieci" do Pogorzelicy, to i na popyt odpowie podaż, sklepiki, frytki i to wszystko co nasze maluchy lubią najbardziej zaraz sie pojawi (a tłum już będziewink
                                                    Ja znów po kolejnym dniu krążenia po mieście. Mały jeździ w wózku i powinien mieć szelki, które nawet znalazłam, ale zapinać pół godziny, zeby zaraz odpinać? Bo on cwaniaczek, jak sie go przypnie to momentalnie próbuje sie odwrócić na brzuch i wyglądać zgodnie do kierunku jazdy zza oparcia, jak się zatrzymuję i chcę przepiąć szelki, wraca do poprzedniej pozycji, ma też dużo innych ciekawych pomysłów - a był to taki spokojny niemowlaczek. Kiedy to było??? dawno, oj dawno
                                                    Ja też widzę zdjęcia - sliczne. Ślicznie prezentuje się Krzyś, ale też ślicznie prezentuje się jego mamasmile))) Dorotko dużo zdrowia dla wszystkich chorych.
                                                    Dziewczyny, może wam jakiegoś programu brakuje, który trzeba wgrać, aby oglądnąc zdjęcia. Ja na ten przykład nie mam wgranego programu Java i też nie widzę niektórych rzeczy, ale akurat zdjęcia widzę. Jest też na forach edziecka "edziecko od kuchni" i tam się możecie zapytać co oni o tym myślą.
                                                    Beatko, zdrowia dla Maciusia. oj brrr, nie lubie zapalenia uszu, brr.
                                                    I brr te wyjazdy dlugodystansowe. Myśmy jeździli kilka razy, chorobę lokomocyjną maja wszystkie dzieci (jeszcze nie wiem czy mały, ale pewnie też), a zaczynają dokładnie jak na komendę razem już po 50 minutach.
                                                    Choć ostatnio biorą przed jazdą chomaopatyczne Kokolino i chyba to pomaga, bo na wakacjach był spokój.
                                                    Dorotko, ta wasza podróż z Krakowa nad morze przerażająca, ale na szczęscie Twoje świerszcze Viola weselsze, chociaż spotkanie z tirówką to też nie przelewkiwink
                                                    Dziewczyny z maluszkami, szczególnie tymi niespokojnymi, trafiłam na program przez przypadek w tv- sobota pr.2, g.8.45, "Zaklinaczka dzieci", o osobie która chodzi i pomaga rodzicom w różnych trudniejszych przypadkach - uporczywy płacz niemowlaka, bardzo niespokojne dziecko itd., ogladałam tylko kawalek, ale bardzo fajne podejście do problemu było tam pokazane.
                                                    Joanko, moje dzieci zaraz naklejki ponaklejają mi po całym domu, to ja już lepiej wezmę te rajstopkiwink)) czekam na zdjęciasmile)
                                                    miłej nocy Jola

                                                  • agnjan Re: Zdjęcia, kierowcy i... roczek Szymka! 24.10.04, 22:16
                                                    Kochane, aleeeee duuuuużo piszecie smile

                                                    Zdjęcia śliczne, joanki takie wakacyjne, dwody cieplutkie... A eury - kierowca
                                                    pozbawia mnie choć na chwilkę moich kompleksów (ja np. nie mogłam kiedyś ruszyć
                                                    z miejsca, bo mi "kierownica nie działała" - na szczęście mąż przez telefon po
                                                    kilkunastu minutach innych niesłychanie szczegółowych instrukcji wpadł, że...
                                                    sama zablokowałam kierownicę smile)))))))

                                                    Nasz Szymek dzisiaj skończył rok. Rok temu, urodził się, płakał - a mnie, nas
                                                    przy nim nie było sad Pielęgniarki nadały mu imię. Po kilku dniach trafił do
                                                    ośrodka. Pewnie ciekawskie współpołożnice kobiety, która Go urodziła gapiły
                                                    się na maleńkie ciałko. Dzięki tej kobiecie mamy syna i jestem jej bardzo
                                                    wdzięczna, że postanowiła naszego syna urodzić. Choć wciąż jestem wściekła, że
                                                    uciekła i nie zrzekła się praw i przez to Szymek spędził w ośrodku nie 6
                                                    tygodni, ale 5 miesięcy. Ale dzięki temu to my jesteśmy jego rodzicami.
                                                    Jestem bardzo, bardzo za niego wdzięczna...

                                                    A rok temu (przypomniałam to sobie po jego poznaniu, bo na forum
                                                    adopcyjnym "www.nasz-bocian.pl" jest taki wątek "co robiliście w dniu narodzin
                                                    Waszego dziecka?"), dokładnie rok temu, byliśmy na rekolekcjach i modliłam się
                                                    za niego i za tę kobietę. Niech ją Bóg błogosławi, niech jej i On i nasz syn
                                                    wybaczy.

                                                    A imprezka Szymka dopiero za tydzień (wtedy też do naszej strony -
                                                    www.agna01.neostrada.pl - dołączą zdjęcia, bo dzisiaj było tylko kameralnie,
                                                    chrzestni się rozchorowali, jedna babcia w sanatorium... Będzie urodzinowe
                                                    Haloween - nigdy bym nie przypuszczałam bo nie lubię tej amerykańskiej
                                                    tradycji smile))
                                                  • akve roczek Szymka- wszystkiego najlepszego! 24.10.04, 22:32
                                                    Wszystkiego NAJ dla Waszego Szymusia!I gratulacje ,ze to wszystko
                                                    przetrwaliście,ze walczyliscie o niego,ze jesteście razem i ze się Wam rodzina
                                                    tak pieknie powiększa smile)))
                                                    A myśląc o biologicznej matce Szymusia czuje jednak podziw,ze zdecydowała się
                                                    urodzić dziecko i oddać ,a nie... Tak właśnie, podziwiam odwagę cywilną -
                                                    odwagę decyzji.A ta chwila słabości,ze nie zrzekła się odrazu...No cóż ,może tu
                                                    już zwątpiła w swoją decyzję...
                                                    agnjan-jak Ty sie czujesz?
                                                  • eury1 Re: Zdjęcia, kierowcy i... roczek Szymka! 24.10.04, 22:40
                                                    URODZINOWE SERDECZNOŚCI DLA SZYMKA smile))) - niech rośnie silny i zdrowy

                                                    Dziękuję za "kucykowe" zdjęcia.są słodkie.Jak to mało do szcześcia potrzeba
                                                    dzieciom...
                                                    Niestety zdjęć umieszczanych na forum "nie widzę".Może faktycznie jest to
                                                    kwestia braku jakiegoś programu.
                                                    Nie pozostanie mi nic innego jak schować ambicję do kieszeni i zawołać na
                                                    ratunek męża smile)) Już widzę jego minę "....co ci znowu nie dziala jak działa..."
                                                  • joanka741 Re: Zdjęcia, kierowcy i... roczek Szymka! 25.10.04, 08:23
                                                    Wszystkiego najlepszego dla Szymusia , zdrowia ,spełnienia małych i duzych
                                                    marzeń .Niech bedzie dla Waszej rodziny błogosławieństwem i radością a Wy dla
                                                    NIEGO .Jak dobrze że znalezliście sie i mozecie byc razem ! Gratulacje jeszcze
                                                    raz!!!!!!!!!!!!!!
    • akve Co wczoraj zrobiły moje dzieci ?i wysyłam zdjęcia 24.10.04, 22:51
      Co wczoraj zrobiły moje dzieci?
      Zatrzasnęły się w jednym z pokoi w nastepujacym składzie:Jaś( 7,5 lat),Juluś(
      3lata) i kolega Kuba( 10 lat).Najpierw myslelismy ,ze to kawał, z których słynie
      nasz Jasio( zwany:Wesoły Koń Na Biegunach vel Dziodzio).Bo jak to mozliwe zeby
      się zacieły drzwi...Pewnie zamknęli na klucz i nie chca się przyznać.Ale
      kaklinali się, ze nie.więc wyruszyla ekspedycja ratunkowa złozona z taty Jasia i
      Julusia( czyli Darka) oraz taty Kuby.Darek wyszedł na dach i wszedł przez okno
      dachowe do dzieci( które nie przejęły się wcale i właczyły sobie bajke na
      video!).I tu zaczęła się zabawa z drzwiami, bo zablokował sie zamek,pękła
      spręzynka i "nie odskoczył".Skończyło się na przecinaniu zawiasów.Dzrzwi zdjęto
      i dzieci wypuszczono.Najstarszy mój syn w tym czasie prawie płakał,ż enie jest
      tam z pozostałą bandą, bo "im tam jest tak fajnie i moga ogladać film, a ja się
      nudze jak patrzę,gdy ich ratujecie!".
      I tyle ; dzwi nie ma i nie wiadomo kiedy wrócą na miejsce ,bo wiecznie zajęty
      Darek nie będzie miał czasu się tym zająć.Trudno ,jest nawet ciekawie bez drzwi smile
      Postanowiłam też przesłać Wam zdjęcia.Ciepłe ,bo z dzisiejszego spaceru.A było
      pieknie:ciepło i jesiennie, bardzo kolorowo i wesoło.
      pa
      • jola.wie zaległości 25.10.04, 08:53

        • jola.wie Re: zaległości 25.10.04, 09:18
          taa. pierwszy raz udało mi się wysłac pustego posta... zawszeć to jakiś
          postęp...smile))
          a więc:
          1. Sto lat dla Szymka!!! Podziwiam rodziców adopcyjnych, podziwiam determinację
          i odwagę przejścia przez tę kamienistą drogę, jaka się z adopcją wiąże.

          2. Eury - twoje przeżycia warte są publikacji, tak, żeby naród też się ucieszył
          (a przynajmniej jego część smile). Mój mąż po przeczytaniu (mam nadzieję, że nie
          masz mi tego za złe!) przyznał się, że kiedyś też wysiadał i sprawdzał... na
          swoje usprawiedliwienie miał, ż enie jechał po karbowanym tylko malowanym ale
          jakaś nowoczesną farbą, która też daje zmianę odgłosu, jakby jechał po
          karbowanym to chybaby się jednak nie przyznał smile))) Choć w zamian opublikuję
          niniejszym jego największy blamaż, do którego mi się niedawno przyznał: kiedy
          dwadzieścia lat temu debiutował jako chrzestny na hasło "weźmijcie światło
          Chrystusa", wziął one światło od... zapalniczki, którą zapaloną podał mu jakiś
          uczynny wujek... Na swoje usprawiedliwienie ma, że był wtedy może i wierzący,
          ale bardzo słabo praktykujący...

          3. Ewka - tę przygodę dzieciaków można byłoby sfilmować z kolei! A Wy to już na
          pewno będziecie mieli co wspominać do końca zycia! Podobne znam jedynie z
          opowieści mojej mamy, co tez wyrabiali w dzieciństwie (sześcioro rodzeństwa),
          aż sie włos na głowie jeży, babcia co chwila traciła przytomność z wrażenia...:-
          )))

          4. Joanka dzięki za zdjęcia, dzięki za przeniesienie na chwilę w klimaty
          wakacyjne i nadmorskie, zwłaszcza te ostatnie mogę chłonąć bez ograniczeń.

          5. Dorota, nareszcie miałam czas pooglądać wnikliwie całą piąteczkę - Mała
          bardzo wcześnie nabywa nowe umiejętności, chyba grubo "przed czasem" nie?
          Będzie z niej gimnastyczka, czy co? smile Super słodziutki Koteczek, reszta też
          zresztą niczego sobie... Piękny obrazek, ten, gdzie jesteście razem. Mama-
          laska, ale to już wyniknęło z postów na tym wątku smile)

          Bieżące (niewesołe zresztą): Anka od soboty (czyli już trzeci dzień) choruje na
          poszczepienną grypę...(no zaszczepiliśmy się w czwartek, mnie było w piątek
          trochę słabo, ale w momencie szczepienia to ja byłam bardziej "chora", więc się
          nie spodziewałam, że Ankę cokolwiek złapie) Biedaczka ma cały czas wysoką
          gorączkę, leży sierotka w łóżku i jest strasznie osłabiona. Od wczoraj nic nie
          jadła. Nie mogę się jej pytac, co by zjadła, bo od wspominania o jedzeniu robi
          się jej niedobrze. Jak ma czym - wymiotuje. Strasznie strasznie mi jej żal....
          Do tego jeszcze Marek po weekendowym biwaku wrócił tak koszmarnie zmaltretowany
          (nocne latanie po lesie, dzienne też) i zmęczony, że jak sobie uświadomił, że
          musi do szkoły to się o mało nie popłakał. Zostawiłam go w domu mimo że mąż nie
          podzielał mego zdania, ale z drugiej strony wiem, że dziecko mi to zapamięta do
          konca życia smile). Jeszcze nie wiem, czy mam się z tego faktu cieszyć, czy
          martwić (że Marek został), ale raczej cieszyć, bo mi pomoże przy Madzi
          (może....), no i z Anką będzie miał kto posiedzieć, jak będę musiała wyjść...
          Tyle dziewczyny, jak macie jakies niekonwencjonalne metody leczenia, skuteczne,
          to dajcie, ale myślę, że wyczerpałam już wszystko, a med. konwencjonalna nie
          przewiduje na takie przypadki w ogóle niczego, tylko leżec i czekać.... Zresztą
          niekonwencjonalna nie jest aż tak bardzo mądrzejsza....
          pozdrawiam, czas się brać z dniem dzisiejszym za rogi...
      • ada16 Ja też wysyłam... 25.10.04, 08:58
        A mnie wczoraj mało nie rozbił pędzący uliczką osiedlową młodzieniec.
        Liście , ciemno , zakręt, a on rozpędzony, hamulec i ziuuu, po tych liściach,
        na mój pas .Ja na hamulec , prawie w miejscu, ryzykując , że mi w tył ktoś
        wjedzie.Podbiło go na krawężniku, przeskoczył przez chodnik i spadł z metrowej
        skarpy. Nic się nikomu nie stało. Ale wrażenie! Samochód nieopanowany przez
        kierowcę pędzący na nas.
        Wracałam właśnie z awaryjnych zakupów ( nie znoszę sklepów, szczególnie w
        niedzielę), pojechaliśmy kupić koszulę Michałowi ( na zdjęciu w tej właśnie), w
        której wybrał się chwilę później na imprezę (wrócił o 3.00 rano) . O mojej
        dzisiejszej kondycji nie będę pisać.
        Wysyłam więc zdjęcia mojej rodzinki .
        • ada16 Niezupełnie.. 25.10.04, 09:54
          Z konta wp cos nie tak idzie, z gazetowego napisało, że poszło-nie wiem czy
          doszło?
          Ta koszula jest sztandarowym przykładem rozjeżdzania się gustów.
          Mnie by nie przyszło do głowy , żeby kupić takie "coś". Jednak Młodemu
          podobała się, co przy koszcie 20 zł ( przeceniona ze 100) można przyjąć.
          Szczególnie, że powoli wchodzimy w okres "18-tek" , więc takie "coś" ma szanse
          być wykorzystane.
          Weekend spędziliśmy w plenerze, niestety tylko z małym bo reszta uczyła się.
          • jol5.po GRATULACJE DLA SZYMUSIA 25.10.04, 12:06
            następne urodziny jesienne na watkusmile)) (moja Agnieszka też z października, 19)
            Szymusiu wszystkiego najlepszegosmile)))))))
            A sprawa z pozbawieniem praw rodzicielskich faktycznie nieszczęsna, bo prawa matki biologicznej sa chronione, nawet jak zostawi dziecko, a prawa dziecka w tym momencie nie. Ono czeka potem na naprawienie sprawy, a czas leci. Lepiej by było chyba, gdyby pod obrone wziąść bezbronne dziecko, a nie dorosłego, nawet gdy jest w szoku poporodowym. Ale najwazniejsze, że Szymuś jestsmile)))
            Wszystkie zdjęcia dostałam: i od Joanki i od Ewy i od Adysmile)
            Piekne, za wszystkie bardzo dziękujęsmile)))
            I piękna jest jesień tego roku, to pewnesmile)
            Moje dzieci niedawno zamknęły się w łazience. Starszaki wprowadziły zwyczaj zamykania sie na zamek i tak go rozregulowały, że (dobrze, że padło na Olę) kilka tygodni zamkneła się z wielkim trzaskiem i została już w środku. Mąż musiał wchodzić przez balkon - o tyle dobrze, że to nie w bloku na ostanim pietrze. Jakoś przelazł przez małe okienko. Na zewnątrz juz rozniosła się pogłoska, że z Olą źle - zaraz pod drzwiami zebrały się zawodzące płaczki, te bardziej uczuczuciowe (Agnieszka i Małgosia), Janek i Michał nie zainteresowali się wydarzeniem. No i chyba się wtedy gdzieś speszyliśmy, już teraz dobrze nie pamietam, bo i tak się spóźniamy, z jakiego powodu, to już nie takie wazne (co się będziemy tłumaczyć, że to wina Oli, która zamkneła się włazience).
            Dziewczyny uważajcie w tych swoich szybkich maszynach, co to przemykancie się nimi po mieście - i zyczę wam by zawsze kierownice w nich działaływink
            Ada, ale przygoda brrr, oby nigdy więc takich.
            Jola, to można sie zarazić grypa po szczepieniu??? - to przyznam sie brzmi groźnie. I nieciekwie wygląda - zyczę duuuużo zdrowia
            No i tak powoli zaczyna się nowy tydzień. Wszystkiego dobrego w jego trakcie (precz z chorobami) Jola

          • eury1 Re: Niezupełnie.. 25.10.04, 12:27
            Ada przyślij mi też zdjęcia.Prooooszęsmile))
            Doszły zdjęcia Akve i Joanki.
            Boże,co ja w domu robię i to przed komuterem.
            Powinnam aparat brać w garść i na "wiosenno-jesuennt" spacerak isć.U nas pory
            roku pokręciły się zupełnie.
            Jolu,te pasy na trasie też były "tylko" malowane,na obwodnicy sa po staremu
            karbowane smile)
            Oj,ja w samochodzie potrafie różne numery wyprawiać.Ale lubię jezdzić i już
            Walki i kłutnie w samochodzie mamy opanowane.dzieciaki wiedzą że Marek jest
            bardzo konsekwentny,i jak kiedyś z wizgiem zachamował tak że towarzystwo prawie
            nam pospadało i wysyczał "albo cisza,albo wysiadka" to dzieci w sposób trwały
            zapamiętało - samochód+kłutnia=wysiadka
            • jola.wie Re: Niezupełnie.. 25.10.04, 13:06
              "Jola, to można sie zarazić grypa po szczepieniu??? - to przyznam sie brzmi
              groźnie. I nieciekwie wygląda - zyczę duuuużo
              zdrowia"
              Dzięki za życzenia zdrowia! Zawsze jest takie ryzyko przy szczepieniu, że się
              przechodzi chorobe na którą się szczepi w tzw. postaci poronnej, czyli
              takiej "niepełnej". Tylko ja dziękuję za taka "niepełną" postać, jaką ma teraz
              Anka... sad
              Nakupiłam syropów i ziółek dzięki którym choroba będzie trwała tylko siedem
              dni, zamiast ciągnąć się caaaaały tydzień smile
              SERDECZNE ŻYCZENIA URODZINOWE DLA AGNIESZKI!!!
              Idę gotować gar rosołu, który jest zupą optymalną w stanie Anki (tak
              przeczytałam w mądrej książce i tam jeszcze było napisane, że Chińczycy czy
              ktoś dodają do rosołu CYTRYNE, żeby grypowiczowi jeszcze lepiej pomóc), choć
              jak Anka usłyszała "rosół" to złapała się miski, którą w wiadomych celach ma
              przytroczoną do legowiska....
              A swoją drogą jakby pozbierać wszystkie "dobre rady" żywieniowe z tej książki,
              to wyszedłby z tego mniej więcej taki przepis: do sałatki owocowej z ananasa,
              kiwi, mango, pomarańczy i mandarynek dodać kleiku ryżowego, zalać gorącym
              rosołem. Wsypać posiekaną łyżkę mięty, starty imbir, doprawić czosnkiem,
              pieprzem cayenne i sosem tobasco. Podawać letnie lub gorące. Popijać sokiem z
              marchwi lub naparem z szałwii, lapacho i yerba mate, osłodzonym miodem. Miód wg
              upodobania można dodać do dania podstawowego. Jak wam się podoba? smile)))))
              Radzę NIE STOSOWAĆ w długie jesienne i zimowe wieczory.....
              • eury1 Re: Niezupełnie.. 25.10.04, 22:44
                Jejku,przeczytałam sama siebie i policzki mam czerwone sad( ale byki walę,aż
                wstyd.Czyżby od moich dyslektyczków udzieliło mi się?
                Wielkie PRZEPRASZAM .Ufffff
              • akve Re: Niezupełnie.. 25.10.04, 22:46
                Ada, ja nie dostalam zdjęć sad wyślij jeszcze raz moze się uda.
                A propos kierowania pojazdami to ja jestem kierowca dopiero 2 lata , w połowie
                listopada minie 2 lata od egzaminu,więc jeżdże jeszcze krócej.Wcześniej broniłam
                sie jak lew przed zrobieniem "prawka" twierdzac,ze to nie dla mnie ,ze nie
                naucze się, boje się itp.Troche głupio mówic ,ze się człowiek nie nauczy, gdy
                taksówką jeździ mój uczeń ze szkoły spacjalnej...ale co tam.W końcu poszłam na
                kursik, wyjeździłam co trzeba i zdałam za pierwszym razem, choc kosztowało mnie
                to wszystko masę nerwów.A teraz...teraz nie wyobrażam sobie jak mogłam nie
                jeździć samochodem, uwielbiam to smile Nie musze prosić męża,zeby mnie gdzieś
                zawiózł, sama robie zakupy( często późnym wieczorem lub w nocy-Tesco jest
                całonocne smile, jeżdże do lekarza z dziećmi i do koleżanek.Musze się tylko umówic
                z męzem kiedy moge jechac wink A różne głupstwa w samochodzie tez robię, hehe.
                A co do zachowania dzieci w samochodzie to lepiej nie mowić.Czasem tak się kłócą
                i dogryzają sobie ,ze mam ochotę stanąć i wysadzić towarzystwo-jak proponował
                mąż jednej z Was.Może kiedyś tak zrobie to Wam napiszę.
                Macie jakieś pomyśły na "dyscyplinowanie" dzieci w samochodzie?
                jola wrocławska -PODZIWIAM Cię szczerze za jazdę z gromadką w masowej komunikacji.
                jola.wie czy Madzia ma juz ząbki? U nas ciągle idą i tup,tup.
                • dwoda Akve , Joanka i Ada16 dziękuję za zdjęcia 25.10.04, 23:23
                  Są bardzo ładne . Ewcia , ja także wyciągnęłam wczoraj dziatwe na jesienny
                  spacerek ( niestety komunikacja miejską , bo cóż z tego , że małżonek w domu
                  jak chory)Na szczęście dzieci były zdyscyplinowane.Jola.wie , bardzo wspólczuję
                  tych poszczepiennych perturbacji ale gwoli pocieszenia dodam , że 5 lat temu po
                  takowym szczepieniu , mój 29 letni wtedy brat mało nie zszedł z tego świata .
                  Dostał poszczepiennie zapalenia opon mózgowych ( tydzień po szczepieniu) i
                  lekarze jednoznacznie określili jego przypadek jako powikłanie
                  poszczepienne.Wylądował w szpitalu z utratą świadomości i przeleżał w nim
                  (leczenie sterydowe , które scharatało mu na dodatek wątrobę)ponad miesiąc.Od
                  tego czasu nie muszę chyba zaznaczać , że się na grypę nie szczepi a i mój mąż
                  też od tego czasu bardzo obawia sie tej szczepionki i gdy mają go szczepić w
                  pracy to przynosi szczepionkę do domu i co roku decydujemy , którego z
                  chłopaków nią zaszczepić ( zazwyczaj jest to ten , który w danym sezonie
                  zimowym korzysta z pływalni)Jak na razie u dzieciaków nie było żadnych
                  komplikacji , nawet najmniejszych . Podejrzewam ,że do powikłania u brata
                  doszło na skutek zaszczepienia go w momencie gdy był lekko zaziębiony .
                  Szczepiony był podczas ,,hurtowych ''szczepień w zakładzie pracy ale każdy
                  przed szczepieniem był badany przez lekarza, cóż taki nieszczęśliwy zbieg
                  okoliczności , który niestety w jego przypadku mógł się skończyć tragicznie.Ale
                  dość już tych smutasów.
                  Ada16 jak oglądam zdjęcia Twojego syna zaczynam wybiegać myślami w przyszłość i
                  nie chce mi się za bardzo wierzyć ,że jeszcze tylko 4 lata i sezon osiemnastek
                  też u mnie się zacznie.Świetna z Was i roześmiana rodzinka , Kubuś po prostu
                  miodzio.Jeśli dobrze pamiętam to jesteście z Gdańska? . Szczególny sentyment
                  mam dla tego miasta , mam tam chrzestną i zawsze twierdziłam ,że jak mieszkać
                  to tylko w Krakowie lub Gdańsku . Kończę bo już późno , pozdrawiam wszystkich i
                  dziękuję za życzenia zdrowia dla moich dzieciaczków.Ewcia podtrzymuje
                  zaproszenie na przymiarkę garniturku dla Jasia. Pa, pa, Dorota
                • agnjan długo mi wyszło jakoś :-) 25.10.04, 23:24
                  Szymuś dziękuje za życzenia - wciąż ma kryzys chyba wieku poniemowlęcego, na
                  szczęście znowu poprzetykany chwilami ślicznych usmiechów i rechotów, kiedy się
                  z nim bawi ktoś "na wyłączność" i tak jak ON tego chce - wot wyjaśniło się,
                  normalny jest, zaborczy na zainteresowanie, jak i starsze rodzeństwo, jak i
                  pewnie Wasze szczęścia smile

                  co do wysadzania kłótliwych pasażerów, to mój mąż TO ZROBIŁ I TO KILKAKROTNIE
                  wyobraźcie sobie, ja byłam przerażona, a on wysadził dzieci, pod naszym blokiem
                  i powiedział, że wrócimy po nie, jak się uspokoją, objechał dom dookoła i
                  wsiadły potulne baranki, ale ja przeżyłam sekundy grozy - no bo jak się im coś
                  stanie... mój mąż wogóle ma takie drastyczne dla mnie czasem metody, no a
                  spierać sie przy dzieciach na temat metod nie wolno, więc mu klaruję tylko na
                  temat swoich poglądów w jakimś zaciszu po fakcie, a on nieodmiennie ma jedną
                  odpowiedź: "ale stało się co? nie, a pomogło? tak" hm...

                  niestety samopoczucie moje jest koszmarne i tak sobie myślę, że nie wiem, czy
                  byłabym mama wielodzietną, gdyby poprzednie ciąże były takie jak ta (a może
                  były, a ja zapomniałam?) - cukrzyca - wciąż jestem albo głodna, albo
                  naszpikowana wyrzutami sumienia, jak zmięknę i wsunę coś niedozwolonego, albo
                  dużo sad poza tym wyobraźcie sobie nie mogę się zupełnie poruszać, chodzę, jak
                  kaleka, mam okropne nerwobóle w lewym pośladku, a czasem do tego dochodzą bóle
                  w więzadłach - wtedy chodzę podobno bardzo śmiesznie, bo jedynie zginam kolana,
                  starając się nie poruszać udami, jakbym coś mocno trzymała między nogami sad((
                  dla mnie niestety nie śmiesznie... koszmar sad((( na szczęście czasami mi
                  przechodzi na godzinkę - dwie i wtedy jest normalnie smile

                  acha - dzisiaj przeżyłam chwilę grozy: mamy mieszkanie dwupoziomowe, schody
                  koszmarne niemowlęco - tralki co jakieś 30 cm, bez podstopni - masakra i
                  związana z tym moja fobia, żeby Szymek ze schodów nie spadł - nie zostaje zatem
                  nigdy na górze, chyba, że w łóżeczku, jak śpi; umówiłam się z nianią na 10
                  (jej zdaniem na 9) bo musiałam jechać do lekarza; ok. 8.45 położyłam Szymka,
                  najpierw leżał cichutko, potem kwękał, ale zwykle zasypia sobie potem sam;
                  sama położyłam się w pokoju, włączyłam telewizor, akurat był jakiś program o
                  macierzyństwie smile)))))) ale Szymek jakoś nie zasypia, kwękać też przestał, za
                  to piszczy i pokrzykuje... myślę sobie - muszę koledze podać smoczek i pieska
                  do przytulecnia, bo pewnie mu z łóżeczka wypadły i dlatego krzyczy;

                  wychodzę, a tu: drzwi od pokoju dzieci otwarte, Szymka w łóżeczku nie ma
                  (!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) a krzyki dochodzą z dołu, z dużego
                  pokoju (!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) - umarłam-ożyłam-umarłam, na
                  szczęście po sekundzie zobaczyłam przewieszony przez schody płaszcz niani,
                  uffffffffffffffffffffffffffff... weszła, cicho go zniosła, bo myślała, że śpię
                  i się z nim bawiła nowymi klockami... wyobraźcie sobie, co sobie pomyślałam
                  przez te sekundy: jak on wypadł z łóżeczka? jak otworzył drzwi zamknięte na
                  klamkę? jak zszedł-spadł bezboleśnie ze schodów? gdzie mam telefon, żeby
                  dzwonić na pogotowie? o raaany sad(( mówię Wam, poryczałam się na tych
                  schodach ze zdenerwowania, a niani też się głupio zrobiło, tym bardziej, że
                  intencje miała dobre (ona go wogóle rozpuszcza) - dziecko pokrzykiwało, znaczy
                  nie spało, ja nie reagowałam, znaczy spałam, niech sobie odpocznę...
                  • zinka3 Nie daje sobie rady!!!! 26.10.04, 07:57
                    Odrabiam zaległości! Ucałowania dla wszystkich mam.
                    Ewa- dzięki za zdjęcia. Odnosze wrażenie, że gdzieś się spotkałyśmy.
                    Agnieszko- trzymaj się mocno ja też ostatnią ciąże miałam bardzo ciężką
                    musiąłam przeleżeć cały 9 miesiąc koszmar.
                    Ada- zdjęcia super Kubuś prześliczny.
                    Agnieszko- gratulacje dla Szymusia!!!
                    A jak zapytacie co u mnie i jak daje sobie rade, to odpowiem krótko- NIE DAJE!!!
                    Nie wiem jak sobie radzą pracujące mamy z 5 dzieci? Dzień rozpoczynam bez
                    planu , wiem tylko że 9.30 musze wyjść z domu. Nic nie jestem w stanie zrobić
                    do końca. Zostawiam dzieciakom liste co mają wykonać i wychodze. W pracy jednak
                    odpoczywam psychicznie, i o dziwo nie myśle co się dzieje w domu. Myśli dopiero
                    wracają w drodze powrotnej. Może sobie to jakoś poukładam, ale na razie nie
                    jest dobrze!!! Trzymajcie się !!!
                    • ada16 O prawie jazdy 26.10.04, 08:29
                      Ja co prawda prawo jazdy zrobiłam prawie 17 lat temu i jeżdzę bez większych
                      przerw, ale kiedyś wydawało mi się, że to jest nie-do-opanowania.
                      Do czasu , aż zobaczyłam koleżankę z podstawówki, taką przepraszam za
                      określenie niemotę, która z klasy do klasy przślizgiwała się, -jak jechała
                      samochodem!
                      Tego mi było trzeba.
                    • eury1 Re: Nie daje sobie rady!!!! 26.10.04, 14:02
                      Zinka!dasz radę - zobaczyszsmile)
                      Najgorsze zawsze są początki.Bez planu na resztę dnia da się żyć.A poza
                      tym,plan jednak robisz-zostawiasz dzieciom listę co mają robić.I mogę się
                      założyć że kontrolujesz ich tak często jak tylko możesz.Fakt,że pewnie tak jak
                      i ja swego czasu,na pytanie "co słychać w domu?" usłyszysz "wszystko w pożądku"-
                      w rzeczywistości dzieci w rozkosznej rozsypce...
                      Trzymam kciuki i wierzę w Ciebie
                      Viola
                      • barbamama Re: Nie daje sobie rady!!!! 26.10.04, 18:17
                        Zinka Ty już dałas rade , stworzenie dla siebie miejsca pracy to ogromny
                        sukces, teraz pozostały tylko szlify, plan dnia zawsze możesz wymyslec będąc w
                        sklepiku, jak nie ma klientów- oby jak najmniej takich chwilsmile Teraz pewnie
                        przekonasz się jak samodzielne masz dzieci. Trzymam kciuki !

                        SZYMUŚ, AGNIESZKO STO LAT ! smile)))


                        Robiłam prawko sad((((((( Z przyczyn ode mnie niezaleznych- przeprowadzka na
                        kilka m-cy o 200 km przerwałam w trakcie jazd. niestety u mnie totalna załamka,
                        mam problemy z lateralizacją, w samochodzie już w ogóle nie mam pojecia gdzie
                        lewa i prawa, bardzo zazdroszczę wszystkim kobitkom za kierownicą ich
                        umiejetności.

                        Aga na litośc oszczędzaj sie wink Poważnie szczerze wspóczuje, w takich
                        sytuacjach matczyna wyobraźnie działają jak karabin maszynowy: kilka obrazów
                        zwykle niewesołychsad
                        Jolu jak tam Ania?? Czy grypa juz polazła??
                        Maciek niestety siorpie antybiotyk- dzis laryngolog zdecydowal buuuuu, w ogóle
                        jest problem z podawaniem leków. Dziewczyny które maja Maluszki ok roku jak
                        sobie radzicie z podawaniem leków??? Maciej na szczęście nie wymiotuje ale ile
                        się nameczymy to nasze i tylko strzykawka, za to wit. c w tabletkach i jak
                        cukiereczek mniam
                        • barbamama Re:zdjęcia 26.10.04, 18:18
                          Ja tez mam zdjęcia od akve i Joanki, ada pleas podelsij i mnie swoje
                          • jol5.po Re: 26.10.04, 19:47
                            Beatko, u mnie były też antybiotyki u dzieciaków (u obecnegowink malucha na szczęście nie) przed skonczeniem roku i pamietam, że było OKROPNIE. Dziecko pluło, a to co zosatło było trudno uzupełnić, bo wiadomo, że antybiotyku ma być określona dawka. Przy którymś delikwencie doszłam właśnie do pomysłu ze szczykawką i to jest chyba najskuteczniejsza metoda + druga osoba do trzymania.
                            Ale ku pocieszeniu, mimo dziwacznych dawek, jesnak lek działał zawsze. Życzę Wam duuuuużo zdrowia, jak i małej pierwszaczce, dzielnej badaczce przyrody (patrz wakacje) Ani.wiesmile)))))
                            Agnieszko, przerażająca sytuacja. Najgorsze to uczucie, że stało się być może coś nieodrwacalnego. Straszne, oby nigdy więcej tego uczucia i oby zawsze kończyło się jak tym razem.
                            Agnieszko, dużo siły Ci życzę, ja miałam to szczęscie, że ciąże przechodziłam rewelacyjnie. Nie cierpię tylko pierwszych 3 miesięcy, przez które miewałam permamentne mdłości, ach i jeszcze potem takie żylaki bomby, który nie dawały żadnych objawów, ale wywoływały podziw lekarzy, którzy mnie w czasie ciąży oglądaliwink Jeszcze raz duuuuuuużo siły
                            Viola, a jak u Ciebie - kopie mocno Wojtuś?????
                            Zinko - podpisuję się obiema rękami pod tym co napisały Viola i Barba. Jedna była kobieta pracująca, a druga obecna kobieta pracująca (Ada dorzuć coś ze swoich doświadczeńwink Co prawda ja nie pracująca, ale też wierzę, że Ci się uda zapanować nad wszystkim, bo coś mi pachnie, że to zdabie dobrze wróży:
                            > W pracy jednak odpoczywam psychicznie, i o dziwo nie myśle co się dzieje w domu. Myśli dopiero wracają w drodze powrotnej.<
                            Zinko, chyba się wszystko ułoży, pewnie na poczatku zawsze musi być poczucie bałaganu, bo to bądź co bądź ogromna zmiana.
                            Także życzę Ci duzo klijentów. Donoś co tam słychać na froncie!!!
                            Barba, ja także >bardzo zazdroszczę wszystkim kobitkom za kierownicą ich
                            umiejetności.< rany, jak ja pomyslę, że w wieku 30 iluś tam lat będe robiła prawo jazdy, to nogi sie pode mną uginają. Nie wiecie czy jest jakiś limit wiekowy, może ja już nie jestem w stanie opanować tych młodzieżowych umiejętności
                            czująca się trochę staro Jola
                            acha Viola, tu można pisać z błędami, sama piszę i jeszcze się nic nie stało, tzn. nie dostałąm wypowiedzenie umowy z wątkiem (od RC - Rady Członkiń) , no i jeszcze kobiety w ciąży i karmiące mają limit błędów do wykorzystania dwa razy większy.
                            • jol5.po PRZEPISY ZEBRANE 26.10.04, 19:53
                              NA SŁODKO (Agnieszko zamknij oczy, poczytasz po porodzie)

                              PIERNIK (eury1)
                              1i1/2 szkl cukru
                              3 szkl mąki
                              4i1/2 łyżeczki sody
                              przyprawa do pierników
                              1 słoik dżemu
                              5 jajek
                              1 szkl.oleju
                              1 szkl mleka
                              3-4 jabłka (ewen. ananas,brzoskwinie)pokrojone w kostkę lub starte na tarce
                              Wszystko wymieszać.Piec ok 50 min w temp 180.
                              Przepis na największą blachę!!
                              Smacznego

                              PLACEK ZE ŚLIWKAMI (jol5.po)
                              3 szklanki mąki krupczatki
                              2 łyzeczki proszku do pieczenia, płaskie
                              5 jajek
                              1/2 szklanki cukru
                              1 szklanka cukru do białek
                              1 margaryna (może być "Kasia")
                              1 kg owoców - dobre sa śliwki, moga byc też inne
                              mąka+ proszek + cukier + margaryna - posiekać
                              dodać żółtka, zagnieść
                              niewielki kawałek, około 1/4 lub mniej ciasta wsadzić do lodówki
                              resztą wyłożyć blachę (na pergaminie - nie będzie przylegało, bo owoce puszczą sok)
                              na ciasto owoce - wydrylowane
                              białko ubijamy na sztywno, dodajemy szklanę cukru
                              wykładamy warstwą na owoce
                              ścieramy pozostałą część ciasta z lodówki tarka na wierzch
                              wkladamy do pieca - 180 st., 90 min
                              smacznego

                              ZŁOTA ROSA (ada16)
                              Ciasto:
                              3 szklanki mąki
                              3 żółtka
                              1 szklanka cukru
                              1 cukier waniliowy
                              3 łyżeczki proszku do pieczenia
                              1 margaryna np. Kasia, rozpuszczona

                              Masa serowa
                              70 dag lub więcej sera białego najlepiej zmielony
                              1/2 szklanki cukru, chyba że ktos woli słodsze to więcej
                              2 szklanki mleka
                              1 cytryna
                              1 cukier waniliowy
                              1/2 szklanki oleju
                              1 budyń śmietankowy
                              3 jajka

                              Pianka
                              Białka po tzrech żółtkach
                              1/2 szklanki cukru
                              1. Zagnieść ciasto i wyłożyć na blachę
                              2. Ser zmiksować z cukrem dodać resztę składników
                              3. Masę wylać na ciasto piec 45 min. wtemp. 165-170 st.
                              4. Z białek ubić pianę z cukrem na sztywno
                              5. Po 45 min wyjąć sernik nałożyć na całośc pianę.
                              6. Piec jeszcze 15 - 20 min.
                              7. Wyjąć z piekarnika, rosa pojawi się w trakcie stygnięcia

                              CZEKOLADA (jola.wie)
                              gotuje się z kostką margaryny i pół szklanką śmietany półtorej szklanki cukru i
                              cukier waniliowy - na małym ogniu (bardzo małym) z 15-20 minut. W misce mieć
                              przygotwane pół kilo mleka w proszku (ale w proszku, a nie żadne instant czy
                              granulki), wymieszane z 1-5 łyżek dobrego kakao (ja idę na maksa i daję 5) i po
                              zestawieniu toffi z ognia szybko acz delikatnie (mikserem, pałką) połączyć
                              jedno z drugim wsypując mleko do tofii, nie na odwrót. Mozna dać balkalie wg
                              uznania. Ta czekolada w magiczny sposób przenosi nas (a wszystkieśmy
                              wystarczająco stare) w stare dobre czasy kryzysu i kombinowania (kakao było z
                              paczki, z darów albo z peweksu, z resztą nie było problemów). Oczywiście ten
                              specyfik w naszym domu najbardziej smakuje mnie! Prawdopodobnie z sentymentu.
                              Aha, no i się tą czekoladę wylewa do zasygnięcia do jakiejś płaskiej formy,
                              najlepiej na pergamin, można w stanie lekkiego stężenia pokroić ją na
                              kwadraciki, wtedy jak stężeje - czekoladki gotowe!

                              STRUDEL JABŁKOWY PODAWANY NA GORĄCO (jola.wie)
                              Kruche ciasto na dwie części: jedna na spód, druga na wierzch, a
                              pomiędzy kilo jabłek posiekanych na kawałeczki (nie strate!), z dodatkiem
                              rodzynek, moreli suszonych, skórki pomarańczowej, posypane cukrem, cukrem
                              pudrem, z cynamonem, goździkami, imbirem (mozna dostac gotową mieszankę
                              przypraw), i jeszcze ze dwie łyżki tartej bułki, żeby wchłonęła wilgoć podczas
                              pieczenia. Wierzchnią warstwe nakłuc widelcem, po upieczeniu koniecznie gorące
                              posypać cukrem pudrem z cukrem waniliowym (był kiedyś taki cukier z prawdziwą
                              wanilią). Zjedzenie tego wywołuje jęk rozkoszy i działa jak grzane wino
                              (podobnie w każdym razie smakuje wink)

                              MAŁE CONIECO (barbamama)
                              1/3 szkl wody
                              kostka Kasi
                              1 szkl cukru
                              zagotowac dodac 3-4 łyzki kakao
                              odstawić do ostygnięcia
                              wymieszac z paczką mleka w proszku, dodać bakalie albo pokruszone biszkopty,
                              herbatniki, odstawić w formie do lodówkina 2 godz.- mniam......
                              -------------------------------------
                              --------------------------------------
                              NA NIESŁODKO (Agnieszko możesz czytać)

                              PASTA Z MAKRELI (jol5.po)
                              makrela wedzona, jajko (może 2, albo 3 według gustu) na twardo
                              drobno pokoroić
                              majonez
                              z przypraw może być ząbek czosnku, trochę musztardy, też według gustu
                              zmieszać
                              gotowe

                              PASTA JAJECZNA (jola.wie)
                              jaja,
                              odrobinka masła, sól, pieprz, ew. wegeta i majonez (plus bardzo delikatnie
                              zieleninka)

                              KROKIETY (jola.wie)
                              niby nic oryginalnego, ale nadzienie do
                              krokietów eksperymentalne: wieprzowinki kawałek (niestety im bardziej się idzie
                              w "łopatkę" tym lepiej smile), ja dałam kawałek tzw. "od szynki" - pokroić
                              cebulę, zrumienić, przesmażyć zmielone mięso, a potem dodać do tego (oprócz
                              soli, pieprzu i wegety) taki kawałek pasztetu (! takiego zwykłego, na wagę) jak
                              mięsa, może byc mniej, też zmielić i wymieszać z mięsem i cebulą - no,
                              rewelacja i pycha! A do naleśników nie wolno dawać mleka i ciasto ma być
                              rzadsze niż na słodkie naleśniki - placki będa cieńsze, no i się nie przypalą.
                              można je zresztą robic na raty: nadzienie - do lodówki, naleśniki - do
                              lodówki (mogą tam być nawet trzy dni) - a na ostatek zostawić sobie tylko
                              turlanie w jajku i bułce i smażenie (a potem koniecznie niech poleżą na bibułce
                              i oddadzą nadmiar tłuszczu!). I żeby smakowało trzeba to wszystko robic z
                              zamiłowaniem i przyjemnością, więc niewskazane jest się spieszyć wink))
                              aha, barszczu tez nie wolno dosmaczać na chybcika, trzeba mieć czas i
                              ciszę na skupienie, i nie wolno też po lampce wina wink - to znaczy ostatecznie
                              można i można nawet oszukac gości, ale samej siebie już nie...)

                              PYSZNY BARSZCZYK CZERWONY (zinka3)
                              niestety raczej nie nadaje się
                              do krokiecików podaje się go z ziemniaczkami.
                              Do wywaru mięsno warzywnego wlewamy żurek lub barszczyk biały taki od baby z
                              placu lub sklepowy ale musi byc kwasny. W osobnym garnuszku gotujemy buraki
                              czerwone w całości, najlepiej jak są małe.Raz że lepsze dwa że mieszczą się w
                              garnku ok 0,5 kg. Gdy buraczki są miękkie i wystudzone obieramy ze skórki i
                              kroimy w kostkę. Ugotowany żurek podbijamy śmietaną /bez mąki/ i
                              wyłanczamy.Następnie wrzucamy pokrojone buraczki i czekamy aż nabierze koloru.
                              Podajemy z ziemniaczkami pychotka! Najlepszy na drugi dzien .Oczywiście jak
                              zostanie. Ma zalete nie brązowieje i zawsze ma przepiękny kolor.

                              SAŁATKA (ZDROWOTNAwink (mamapa)
                              gotowane
                              ziemniaki + jajka szt2 + ogóry kiszone ok 3-4 szt + szczypior + majonez + czosnek
                              zgnieciony nawet 10 ząbków=wymieszać najlepiej zrobic dzień przed podaniem to
                              nabierze poweru...ha ha najlepiej jak zjedzą ją wszyscy bo rozmowa po niej
                              odstraszy nawet wampiry..

                              ROSÓŁ OZDROWIEŃCZY (wg starego przepisu z książki kuch. jola.wie)
                              do sałatki owocowej z ananasa,
                              kiwi, mango, pomarańczy i mandarynek dodać kleiku ryżowego, zalać gorącym
                              rosołem. Wsypać posiekaną łyżkę mięty, starty imbir, doprawić czosnkiem,
                              pieprzem cayenne i sosem tobasco. Podawać letnie lub gorące. Popijać sokiem z
                              marchwi lub naparem z szałwii, lapacho i yerba mate, osłodzonym miodem. Miód wg
                              upodobania można dodać do dania podstawowego. Jak wam się podoba? smile)))))
                              Radzę NIE STOSOWAĆ w długie jesienne i zimowe wieczory.....

                              no i była jeszcze SAŁATKA JAJECZNA
                              niestety nie moge znaleźć odnosnego przepisu, ani, co za tym idzie sznownej autorki, ale, że ją zrobiłam (sałatkę), to podaję. Autorko sprostuj jakby co
                              jajko gotowane na twardo drobno pokrojone, majonez
                              (dodałam trochę musztardy i pora)
                              • jol5.po Re: 26.10.04, 19:58
                                ojej Viola, za Twoją radą przeczytała moje wypocinki z góry i znalazłam "szczykawke", jest mi niewymownie wstyd sad((((
                                (ja już chyba bardzo dawno wykorzystała jakikolwiek limit na błędy ort)
                                • agnjan do tego rodzina patologiczna... :-) 26.10.04, 21:31
                                  dzięki dziewczynki - rzeczywiście siły to to, czego teraz chciałabym
                                  najbardziej...

                                  co do antybiotyków - kolosalna porażka; najlepiej rzeczywiście strzykawką i
                                  bardzo na siłę, jak hitlerowiec - trzymam buzię "w ciup" aż biedulek/biedulka
                                  połknie... oczywiście ryk nieziemski... na szczęście dzieciaki przy nas
                                  oduczają się chorowania - nawet Szymek!!!!! który chorował przez swoje
                                  czekające 5 miesięcy niemal na wszystko (m.in. 3 razy w szpitalu na zapalenie
                                  oskrzeli) teraz odpukać czasem jedynie kaszlnie, albo posiaka noskiem i szlus...

                                  kolejne wiadomości z naszego frontu trochę humorystycznie, choć szczerze mówiąc
                                  mnie się trochę smutno zrobiło:

                                  1. u dzieci w szkole jest od tego roku na etacie psycholog, więc dzisiaj dzieci
                                  chodziły na indywidualne rozmowy; no i moje dziecko w odpowiedzi na pytania
                                  odpowiedziało - że ma troje rodzeństwa (jedno się urodzi dopiero), ulubioną
                                  przytulanką jest piesek, którego oddała braciszkowi młodszemu, rodzice
                                  codziennie się kłócą (albo "bardzo często") a gdyby mogła mieć jakieś marzenie
                                  do spełnienia to chciałaby mieć większy dom i samochód (???!!!); pięknie, nie?
                                  wychodzi na to, że zabawki musi oddawać i swoich nie ma - w rzeczywistości tony
                                  zabawek, rodzice krok od rozwodu albo jakiś margines (a ostatnio Małgosiu,
                                  zapytałam to kiedy się rodzice kłócili? "no w wakacje" odpowiedziało moje
                                  dziecko...), mieszkamy pewnie w kawalerce (w rzeczywistości mamy 5 pokoi) i
                                  jeździmy chyba maluchem (a samochody, licząc tatusia służbowy mamy dwa...);
                                  chyba teraz pomoc społeczna do nas przyjdzie albo jakiś kurator smile)))))))

                                  2. Jasio, nasz serdelek zaczyna mieć jednak problemy z W-F-em - ma 2, 2+ i 3
                                  (biegi, skakanie) a kilku chłopców założyło sobie "klub" i Jasio żeby dołączyć
                                  musi ich zdaniem "być dobry w min. 2 sportach i schudnąć min. 2 kilo" !!!!! i
                                  nie wiem, co zrobić - oczywiście gadam z nim, mówię, że ma też kolegów spoza
                                  szkoły, takie nasze środowisko, gdzie jest tych chłopaków z dziesięciu, chodzi
                                  na rózne zajęcia, może założyc inny klub z innymi chłopcami, jesli chce, który
                                  akurat ze sportem nie będzie miał nic wspólnego, że niech "da na luz", że jest
                                  dobry z pływania, że chodzi z innymi chłopakami i tatusiami po górach, a to też
                                  forma sportu, że pewnie te mądrale nie wiedzą nawet co to punkty GOT, że ma
                                  inne zainteresowania, że jest dobry z matmy (na koniec dostałam z wdzięczności
                                  za tę rozmowę ogromneeeego "pzytulaka") ale tak na końcu to nogi z tyłka
                                  powyrywałabym temu "prowodyrowi" klubu, który każe się mojemu dziecku
                                  odchudzić sad((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((!!! i tu to mi
                                  już naprawdę smutno, ale może to uroki rodzicielstwa i wychowania?

                                  co robicie w takich sytuacjach?
                                  • akve Re: 26.10.04, 23:58
                                    barba, ja tez mam problemy z lateralizacja i na pytanie męża w która strone
                                    teraz skręcać niezmiennie odpowiadam "w ta " i pokazuje ręką ,troche to
                                    irytujace jak sie jedzie samochodem wink
                                    zinka, dasz rade i rodzina tez da radę, i wszytkim to wyjdzie na dobre smile
                                    Ja wracałam do pracy po kazdym kolejnym dziecku na pół etatu, a potem na cały(
                                    przez moment-ku zgrozie pani dyrektor mojej szkoły:co NASTĘPNE dziecko!)Ale
                                    praca w szkole specjalnej jest b. obciazając psychicznie i fizycznie.Rodzina źle
                                    to znosiła ( Ty juz nie masz dla nas siły ,mamusiu sad Coś w tym było.Chciałabym
                                    kiedys robic cos innego...Ale co ? Jeszcze nie wiem.
                                    dorotka-przepraszam,ze sie nie odezwałam w sprawie "przymierzania",ale juz sama
                                    nie wiedziałam co robic w sobotę.Była tak piekna pogoda,z eprałam ,sprzątałam,
                                    spacerowałam...wszystko na raz.Czy Ty wiesz,z eZosia jest na zdjęciu w czapeczce
                                    od Ciebie? Tej krasnoludkowej smilePożyczyłam smileZadzwonię to się umówimy.
                                    ada- koszula syna jest fantastyczna , bardzo mi się podoba i jego włosy tez smile

                                    A moja Zośka dostała ziemniaczka na spróbowanie ( pierwszy raz coś oprócz
                                    mleczka mamy) .Efekt- zwymiotowała ! Zgroza,następne dziecko niechętnie jedzące
                                    "nowości" ? oj, nie byłabym zadowolona...



                                    • zinka3 Dzięki za wsparcie!!! 27.10.04, 07:05
                                      Dziękuje serdecznie za słowa otuchy!!!Może rzeczywiście wszystko się
                                      poukłada.Najbardziej jednak martwi mnie powodzenie tego naszego "interesu".Jak
                                      narazie dla mnie to wielka frajda, ale nie wiem jak się to będzie przekładać
                                      na tak przyziemną, choć w moim przypadku ważną rzecz czyli pieniążki.
                                      • jola.wie co to jest?! 27.10.04, 09:00
                                        smile))))))) Moje drogie, zanim prześledzę najnowsze trendy emocjonalne na wątku
                                        chciałabym zamieścić sprostowanie, mianowicie "zaszied pomiłek" (Killer,1) i
                                        chociaż "kocham Polanda" (Killer,1) to nikogo nie chcę świadomie narażać na
                                        kłopoty po konsumpcji mojego tzw. "ozdrowieńczego rosołu" na który przpis
                                        powstał po złożeniu do kupy wszystkich "cudownie działających" w przypadku
                                        grypy środków. One są skuteczne, owszem, ale raczej osobno, bo razem mogłyby
                                        jak sądzę wywołać sensacje natury gastrycznej (choć kto wie, może trzeba by
                                        przetestowac taką "atomową" dawkę zdrowia?) - stąd moja sugestia, żeby NIE
                                        STOSOWAĆ. Wiecie, nie sądziłam, ze z tej kompilacji wyjdzie taki całkiem
                                        rozsądny i niewinnie wyglądający przepis.... co za czasy! ludzie teraz jedzą
                                        takie rzeczy, że już nic nie dziwi....smile))))))) A ja musze jeszcze trochę
                                        popracowac nad precyzją wypowiedzi....wink
                                        • jol5.po jola wybacz 27.10.04, 09:56
                                          Jola wybacz, nie mogłam się powstrzymać, oczywiście nie przed zrobieniem tego rosołu, ale przed wrzuceniem go do wątku kulinarnego - jest taki uroczysmile))))))
                                          przecież on działa upiekszająco na całą kompozycjęsmile)) a poza tym zwraca uwagę na krytyczne podejście do tekstu, uczy czytać ze zrozumieniem, pokazując, że nie możemy wierzyć we wszystko co widzimysmile)) Jest to jak najbardziej walor edukacyjny - za co tenże przepis wysoko sobie cenię, właściwie mając na uwadze wszystkie jego zalety powinnam umieścić go na poczatku postu kulinarnego
                                          z wyrazami szacunku Jolasmile)))))))))
                                        • joanka741 Re: co to jest?! 27.10.04, 10:00
                                          Jolu,nie przyszło mi do głowy zeby gotować i kosztować(brrrrr) strawy zrobionej
                                          wg tego nowatorskiego przepisusmile)
                                          Jolu P.\ dzieki za zgromadzenie wszytkich przepisów w jednym watku ,
                                          ja w chwili wolnej podam przepis na pyszna kremówke (jeden mankament jak
                                          chcecie sie najesc to trzeba 2 blachy zrobićsmile , bo 1 zniknie natychmiast a
                                          ewentualni goście zostana na lodzie pozbawieni deserusmile.
                                          Czytam o problemach z klubem wf-owym i smutno sie robi mi tez.całe zycie byłam
                                          gruba i wiem ile łez wylałam przez złośliwe dogadywanie dzieciaków w klasie (a
                                          tez swietnie pływałam ,chodziłam po górach zdobywałam odznaki-rodzice zeby było
                                          smieszniej oboje nauczyciele wf wysportowani i szczupli sad,siostra tez laska.
                                          Mama chyba sie przy mnie bardzo starała bo byłam wczesniakiem smile i tak mnie
                                          spasła od małego proszkowym mlekiem (dlatego ja sobie powiedzialam ze nie
                                          zrobie tego moim dziecio i karmie dłuuuuuugo cycem .
                                    • jola.wie Re: 27.10.04, 09:54
                                      Akve, to czemu zaczęłas od ziemniaczka? Nam marcheweczka (jest słodsza) bardzo
                                      ładnie weszła i pozostała do dziś ulubionym daniem. Reszta (zupki jarzynowe,
                                      brokułek, a nawet marchewkowa z ryżem) jest jedzona "z łaską". Jabłek Madzia po
                                      prostu nie lubi, ani tartych ani soku, krzywi się, marszczy, pluje. Jedynie to
                                      jabłuszko spapkowane, UGOTOWANE, ale z dodatkiem kaszki, smak rozcieńczony...
                                      Jestem na etapie jednego posiłku dziennie, obiadku, ze słoiczka. Ząbków ani
                                      widu ani słychu, choć języczek w buzi jak nie śpi, to cały czas ma zajęcie, no
                                      i ślina leci potokami i to juz od ponad miesiąca. Ale ślina, a także jarzynowa
                                      papka, to niezbędny podkład do ćwiczenia głosek "p", "t" i "b" smile))))
                                      • jol5.po Re: 27.10.04, 10:25
                                        a mój mały niby starszy o te kilka miesięcy, a też jeden posiłek je dziennie i to z trudem, a tak ładnie jadł, ale to było zanim zeby mu poszły. Może się znów przełamie i wróci do dawnych upodobań.
                                        Anieszko, ja od dawna się zastanawiam po co na WF-ie w ogóle sa stopnie. Nie uważacie, że to niemądre. Za rzucenie piłką lekarską tyle a tyle 5, trochę mniej 4, szybkość biegu, skoki. Przecież te zdolności są nam z góry dane, szkolenie ich powinno być w szkole przyjemnością, przerwą między krzywieniem kręgosłupa na innych siedzących lekcjach.
                                        Ze swoich lekcji WF pamiętam owo nieszczęsne rzucanie piłką lekarską w liceum, które odbywało się tylko raz w semestrze od razu na stopień. Po co??, nie wiem, chyba że do jakiejś statystyki.
                                        No i jeszcze sprawa "życzliwych" kolegów, w tym wypadku koleżanek. Moja Małgosia od tygodnia ma okularki, takie sliczne lekko różowawe, z cienkiego drucika. Według mnie wyglada w nich super. I takie też miała nastawienie ona do okularków. Ciągle pytała się kiedy będa gotowe. Poszła do szkoły i od razu "życzliwa" Weronika oceniała, że M. wygląda "głupio". Nie specjalnie teraz M. zakłada okularki. Martwi mnie to, bo ona krótkowidz, gdy nie widzi do tablicy, zaglada przez ramię do koleżanki, a nie chciałabym, zeby jej się ten nawyk utrwalił.
                                        Bardzo ciekawe rzeczy można się dowiedzieć od dzieci, Twoja Małgosia Agnieszko, jaki i moja też szczera do bólu (albo nawet bardziej szczera niż rzeczywistość), tylko, że moja potrafi różne kwiatki nie tylko pani pedagog ciągnącej za język opowiedzieć, ale i przygodnym ludziom w tramwaju teżwink
                                        Miłago dnia życzę, Zinko, a Tobie klijentów, klijentów i jeszcze raz klijentów
                                        dziewczyny, nie róbcie jednak tego ozdrowieńczego rosołu, nawet gdybyście jak najbardziej były chore, bardziej korzystajcie z jego waloru edukacujnego
                                        Jola
                                        ależ we Wr. pochmurno
                                        • jol5.po strony dla dzieci i o karmieniu 27.10.04, 10:44
                                          Joanko wrzucam link do stron www dla dzieci, jak najbardziej przyda się na naszym watku, no nie??
                                          Ja też byłam taka trochę nadwymiarowa w pierwszych klasach podstawówki, przede wszystkim za wysoka, tak mi się wydawało, a potem malałam, małałam - to znaczy stałam coraz dalej, gdy na WF-ie ustawiano się wzrostem, aż w 8. klasie stałam prawie na końcu i moje marzenie z dzieciństwa, by być niewysoka spełniło się.
                                          W LO gorzej grałam w gry zespołowe, bo nigdy w podstawówce nie nauczyłam się dobrze grać, mała sala wielkości pokoju w szkole muz. nie sprzyjała nauce - serwować raczej trzeba było lekko, odwrotnie niż w LO, gdzie sala gimnastyczna była z prawdziwego zdarzenia. I w efekcie nie umiałam ani dobrze grać na skrzypcach (podziekowano mi po 8. klasie), ani w siatkę. Życie jednak nie jest lekkie.
                                          Ach i karmiona byłam mlekiem z piersi też niecały miesiąc, potem lekarka powiedziała mamie, że głodzi dziecko, więc dostawałm różne sztuczne mleczka i myślę sobie, że coś w tym jest, że mój organizm tak a nie inaczej przerabie u mnie materię (raczej opornie z nastawieniem na magazynowaniewink
                                          no cóż, życie nie jest lekkiewink
                                          ps. we Wrocławieu coraz bardziej pochmurno
                                          • jol5.po Re: strony dla dzieci 27.10.04, 10:46
                                            zapomniany link to:
                                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20500&w=13001504&v=2&s=0
                              • barbamama Re: PRZEPISY ZEBRANE 27.10.04, 14:10
                                Jola dzięki własnie "druknełam "wszystko smile
                                • jol5.po Re: PRZEPISY ZEBRANE 27.10.04, 15:16
                                  z przepisem Joli????????
                                  uwaga Jola dodaje, zeby uważać przy jedzeniusmile))))))))
                                  • barbamama Re: PRZEPISY ZEBRANE 27.10.04, 15:23
                                    smile)))))))) z przepisem Joli smile
                                    Będziemy uwazać i próbowac.........wszystkiego z osobna, za yerba mate
                                    dziekujemy, za co wielkie SORRY dla autora "przepisu" wink
                                    • jola.wie Re: 27.10.04, 20:49
                                      Została zwołana w pierwszej klasie mojego syna wywiadówka, a byli właśnie po
                                      dwu- czy trzydniowej pierwszej w życiu klasowej wycieczce i pani wychowawczyni
                                      raczyła nas, rodziców tej dziewiątki dzieci, opowieściami o wyczynach naszych
                                      pociech. Były tam wieczorne histerie z zasypianiem, dzwonieniem do rodziców,
                                      apelami o zapomnianego króliczka do spania, żądania natychmiastowego zabrania
                                      do domu i właśnie..... opowieści z życia rodzinnego, realizowane przez dzieci.
                                      My na wywiadówkach byliśmy zawsze częstowani napojami (kawa, herbatki),
                                      atmosfera była kameralna, pani wychowawczyni to stary (wiekiem też),
                                      doświadczony pedagog o wyglądzie przemiłej babci, zażywna, siwiutka,
                                      energiczna, fantastyczna. I ona odwołując się do owego doświadczenia
                                      (czyt. „proszę Państwa, co ja się już w życiu nasłuchałam”wink wyjeżdża nagle, że
                                      nie powie kto, ale ma bardzo dokładne relacje z częstych kłótni małżeńskich
                                      (spojrzeliśmy na siebie zaniepokojeni) i że nie powie kto, ale ten ktoś
                                      twierdzi, ze jego mamusia zawsze wieczorem musi sobie golnąć drinka, żeby się
                                      zrelaksować po ciężkim dniu – tu już nikt na nikogo nie patrzył, wszyscy
                                      poddali wnikliwym oględzinom swoje obuwie... Pani widząc konsternację i chcąc
                                      nas uspokoić podsumowała: „proszę Państwa, wiadomo, że mężem i dzieckiem się
                                      człowiek nie pochwali!”, na które to stwierdzenie jedyny obecny w klasie tatuś
                                      zakrztusił się kawą, a mamy dyplomatycznie zaczęły kaszleć i smarkać noski do
                                      chusteczek. Mnie pociekły łzy ze śmiechu... Pomyślałam: jak to opowiem mężowi
                                      to po prostu nie uwierzy! No i żałował, że nie poszedł ze mną.... Syn nas potem
                                      szantażował, ze jak się będziemy kłócić, to wszystko powie pani w szkole... no
                                      i tu nas miał!
                                      A z bieżących:
                                      Anka dzisiaj pierwszy dzień jadła (och, za dużo powiedziane!), w każdym razie
                                      miała apetyt jako taki, wyschnięta na wiórek po tej czterodniowej gorączce,
                                      będzie jeszcze dochodzić do siebie, aż się boję, co będzie jak pójdzie taka
                                      osłabiona do szkoły, bo w końcu będzie musiała iść...
                                      Macie jakieś „doświadczenia” z yerba mate? Piszą, żeby nie kupować kory, tylko
                                      tą cienką warstewkę podkorową... ale nazwa jest fascynująca...
                                      Te nasze mamy nie miały biedaczki żadnego wsparcia w karmieniu naturalnym,
                                      lekarze tylko czyhali na potknięcie i już w gotowości z „niebieskim mlekiem”!
                                      Moja mama ostatnio przygląda się zafascynowana jak karmię i mówi „żeby karmić
                                      piersią pięciomiesięczne dziecko, to jest niemożliwe tak długo! ja się nie
                                      doczekałam....” dodała smutno, nie zajarzyłam w pierwszej chwili na co się nie
                                      doczekała, oczywiście przy pierwszej lepszej sposobności (czyli po ok. miesiącu
                                      i to przy pierwszym i drugim dziecku) dostała zakaz dalszego „głodzenia
                                      dziecka” i nas obie z siostrą ładnie utuczyła na butelce. Ciekawe, bo dzisiaj
                                      jest tak, że napotkana w jarzynowym pani chwali się ”a moja wnusia tak pięknie
                                      rośnie, po dwóch tygodniach przytyła 80 deko, no ale synowa karmi ją WYŁĄCZNIE
                                      piersią!”, no to jak, teraz się dzieci na tej piersi tak ładnie pasą, a kiedyś
                                      głodowały?!
                                      I tyle, bo Madzia kwęka, a ja chciałam koniecznie dzisiaj popracować za jutro,
                                      bo jutro rano mam inne plany, niestety, niż spokojne rozkręcanie się na forum...
                                      Pozdrawiam
                                      • maruda13 Pozdrawiam Was wszystkie........ 27.10.04, 22:40
                                        Ja tylko na chwilę (muszę o sobie przypominać bo o mnie jeszcze zapomniecie).
                                        Jejku mam straszne zaległości z postami ale niestety nie mam czasu teraz nawet
                                        czytać sad(( Strasznie zaintrygował mnie rosół ale chyba już dziś nie doczytam o
                                        co chodzi.... U mnie wszystko powolutku się toczy. Najmłodsze dziecie (mhm bo
                                        nie powiem że najmniejsze - nie jestem tego taka pewna) notorycznie odmawia
                                        jedzenia czegokolwiek oprócz mleka z piersi (A spasł się już na nim) mnie często
                                        w domu nie ma i dziecie głoduje sad. Jak do tej pory mąż dał rade raz wcisnąć
                                        Mikołajowi kleik (ale mnie już ponad 5 godz nie było) i ja raz wcisnęłam mu
                                        ziemniaka (o słoiczkowych zupkach wolę nie mówić - ale już wiem jak wygląda
                                        zapluta przez dziecię kuchnia). Mikołaj strasznie "zwiercony" jest, ciągle czymś
                                        rusza, gdzieś pełza do czegoś sięga. Bardzo mnie fascynuje to jak to jest że
                                        każde moje dziecko jest inne. To takie dziwne i niepojęte dla mnie. Mikuś
                                        początkowy maruda okazał się naprawde bardzo fajnym chłopakiem big_grin.
                                        Dziękuję wszystkim mamom za przesłanie zdjęć, wszystkie dzieciaczki śliczne a i
                                        mamom niczego nie brakuje smile)) pzdr wszystkich bardzo serdecznie i do następnej
                                        wolnej chwili
                                        • ada16 Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 28.10.04, 08:16
                                          Ja też byle wsadzic głowę i się przywitać.
                                          Czasu mało a w domu wcale, Przdwczoraj całe popołudnie u dentysty z Michałem i
                                          jego bólem, wczoraj na wywiadówce.
                                          Może dziś choc trochę pomieszkam
                                          Pozdrawiam i miłego dnia życzę.
                                          Sloneczka!
                                          • jol5.po Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 28.10.04, 12:00
                                            a n nas jakieś zairowanie zołądkowe u małego, nie wiem, czy to nie moja wina, wsówał wczoraj jajko i nie za bardzo pokroiłam, bo pomyśłam, że jak sa zębgy to nie trzeba już tak drobić. I teraz nie moze zaskoczyć, co zje to spowrotem trafia na moją bluzkęsad( ja niestety nie mądrzeję z dziecka na dziecko, i to chyba mój problem.
                                            Pozdrawiam Was wszystkie niemające czasu dziewczyny
                                            a to dla uśmiechu, albo przestrogi (znalazłam gdzieś na którymś forum)
                                            Buciki
                                            > Pani przedszkolanka pomaga dziecku załozyc wysokie,
                                            > zimowe botki. Szarpia się, męcza, ciągna... Jest!
                                            > Weszły! Spoceni siedzą na podłodze, dziecko mowi:
                                            > - Ale załozylismy buciki odwrotnie...
                                            > Pani patrzy, faktycznie. To je sciagają, mordują się
                                            > sapią. Uuuf, zeszły. Wciagają je znowu, sapią, ciagną
                                            > nie chca wejsc... Uuuf. weszły. Pani siedzi, dyszy a
                                            > dziecko mowi:
                                            > - Ale to nie moje buciki...
                                            > Pani niebezpiecznie zwezyły się oczy, odczekała i znow
                                            > szarpie sie z butami... Zeszły. Na to dziecko:
                                            > - To buciki mojego brata i mama kazała mi je nosic...
                                            > Pani zacisneła ręce mocno na szafce, odczekała aż
                                            > przestaną sie trząść, przełkneła slinę i znow pomaga
                                            > wciagać buty. Tarmoszą się, wciagają, silą się...
                                            > Weszły.
                                            > - No dobrze - mówi wykonczona pani - a gdzie sa twoje
                                            > rekawiczki?
                                            > - Mam schowane w bucikach...
                                            Beatko, potwierdz, albo zaprzecz, tak jest ciężko w przedszkolu???
                                            • joanka741 Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 28.10.04, 13:18
                                              jolu dzieki za te buciki smile.
                                              Lece niestety bo moje dzieci chca zreanimowac martwa rybe ,ktora lezy w zlewie
                                              a ktora maz rano złowił,MAMO ONA ZYJE MA PRZECIEZ OTWARTE OCZYsmile)
                                            • barbamama Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 28.10.04, 15:22
                                              Usmiałam się z tych bucików...... super Jolu "druknę" do pracy smile))) Niech i
                                              koleznaki się posmieją. W przedszkolu jest roznie: w pierwszy chłodny dzień
                                              było 19 Maluszków, 15-stka miała pięciopalczaste rekawiczki, zadne zielonego
                                              pojecia o tym jak się je zakłada (co wcale nie jest dziwne), ale po wpakowaniu
                                              150 paluszków jakby sie trafił delikwent z takimi bucikami to ...strach w
                                              oczach. Jakby się okazało ze w tych bucikach sa pieciopalczaste rekawiczki to
                                              załozylabym je na uszy a dłonie wsadziłabym w czapkę wink))))))) Dzisiaj było
                                              tylko 14- scioro dzieci, mam taka grupę ze palce lizać - śpiewaja, same
                                              sprzataja, nie wielu trzeba podkarmiać, ubierac i rozbierać, naprawdę fajne
                                              dzieciaki. Do tego po raz pierwszy zdarzyło sie ze nikt "nie pachnie"
                                              papierosami.... Aż miło przytulić smile
                                              • jola.wie Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 28.10.04, 19:22
                                                barba: "Do tego po raz pierwszy zdarzyło sie ze nikt "nie pachnie"
                                                papierosami.... Aż miło przytulić smile"
                                                Ja sobie po prostu nie wyobrażam, jak można pozwolić dziecku przebywac w
                                                kłębach dymu, a już w ogóle, jak można mu to fundowac w domu rodzinnym. Może
                                                zresztą którejś z was się w tej chwili narażę. Żeby było jasne: zarówno ja jak
                                                i mój mąż czyli ojciec dzieci, mieliśmy do czynienia z papierosami. Ale nigdy,
                                                przenigdy nie pozwoliłam nikomu zapalić w mieszkaniu, jak kogos nałóg pędzi:
                                                prosze na zewnątrz, albo na balkon. Jak się mojemu skarbowi odechciało mrozić
                                                pupę na balkonie - rzucił palenie. Nie wyobrażam sobie jak można palić i
                                                patrzeć przy tym z czystym sumieniem na wdychające dym dziecko. A dzieci od
                                                których czuć papierosami mają prześmierdniete włoski i ubranie...
                                                Dzisiaj na spacerku napotkałyśmy przedszkole wracające ze spaceru, panie
                                                oczywiście ciekawe, co tam w wózeczku (bo się znamy), nieopatrznie przystanęły,
                                                i w ułamku sekundy w wózku była piętnastka rozgęganych dzieci, a na Madzi
                                                trzydzieści rączek. Madzia mało nie dostała oczopląsu, kopara jej opadła i
                                                zastygła.... na co pani się wystraszyła i szybko zaczęła dzieci odpędzać i
                                                nagle zrobiło się pusto, a w oczach Madzi odmalowało się bezgraniczne
                                                rozczarowanie, za szybko się to wszystko działo jak na jej możliwości
                                                percepcji, zaczęła się w popłochu rozglądac, gdzie te dzieci? To była strasznie
                                                słodka scena i bardzo lubię te wszystkie dzieciaki, czasem tak sobie myśle, jak
                                                to miło jest pracowac w przedszkolu, ale każdy kij ma dwa końce...wiadomo...
                                                Dla amatorów białej czekolady (zwłaszcza jak w domu zabrakło kakaa smile)),
                                                podaję modyfikację "bloku czekoladowego": mianowicie bez kakaa, samo mleko w
                                                prochu, za to z rodzynkami i suszonymi morelami, pyyycha, wlasnie zrobiłam, nie
                                                wiem, czy zdąży zastygnąć....smile)))
                                                Kasiu, mam internetową koleżankę, która posżła do pracy i przygotowywała
                                                dziecko do tego przyzwyczajając do butli i wprowadzając zupki. No i poszła, a
                                                Mała nie chce butli i w ogóle niczego nie chce oprócz piersi! Pewnie sobie w
                                                ten sposób chce zrekompensować nieobecność mamy...
                                                Ja natomiast, po zupkach, nie rozumiem, jak przemysł odzieżowy niemowlęcy nie
                                                wpadł na to jeszcze, zeby produkować na niemowlęta w okresie wprowadzania zupek
                                                głównie ubranka w kolorze żółtym i pomarańczowym i, z przeproszeniem,
                                                sraczkowatym (brokuły), własnie jestem na etapie poszukiwania takowych, bo
                                                białe zyskują takie plamy, niebieskie robią się zielone, a czerwone odbarwiają
                                                się do pomarańczu.
                                                • ada16 Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 29.10.04, 09:57
                                                  Czy mi się naraziłaś, chyba nie, choć ja jestem dzieckiem wychowanym w dymie.
                                                  Nie zdawałam sobie sprawy z tego do czasu , aż się wyprowadziłam i wtedy
                                                  dopiero poczułam papierosowy zapach mojego domu rodzinnego.
                                                  Mój tato palił przez kilkadziesiąt lat, dla mnie od zawsze i to było normalne.
                                                  W moim domu się nie pali, goście- na balkon.
                                                  Myślę że czasy się zmieniły, świadomość zagrożenia wzrosła.
                                                  O przedszkolu: Gdy moje dzieci szły do przedszkola jednym z moich lęków było
                                                  to, że wygadają, co się dzieje w domu, co kto powiedział, co zrobił.
                                                  Takie niekontrolowane zwierzenia.
                                                  To się zdarza nawet teraz.Moja córka w ostatnim wypracowaniu, relacji z teatru
                                                  napisała, że lubi chodzić ze szkoła do teatru, bo rodziece nie mają czasu.
                                                  Niby prawda, chodzimy dużo rzadziej niż kiedyś, ale taka niekoniecznie do
                                                  wygłaszania.
                                                  • jola.wie Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 29.10.04, 10:15
                                                    ada, u mnie tez oboje rodzice kopcili jak kominy, az sie rozwiedli, a mama
                                                    potem wyladowała w szpitalu, a po powrocie rzuciła raz i bezpowrotnie....
                                                  • jol5.po Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 29.10.04, 12:11
                                                    Uwaga, zaraz na początku strony są 3 nowe posty od mampy i joanki, tak się ładnie schowały - chciałasm sprawdzić, kto tak po nocy skrobał i o ludzie o g.6.50!!!!!, toż dopiero jest ambitna godzina Joankosmile)))))
                                                    To się fajnie ekumenicznie zrobiło (ja katolik), no i moje dziecko nie protestowało przeciwko ziemniaczkom, no a potem protestowało ale przeciwko wszystkiemu. Jednak to co mały miał to chyba jakiś wirus żołądkowy - 2 dni wymiotów, marudzenia (prawie nie spał), na szxczęscie dzisiaj wyglada już lepiej.
                                                    Kasiu - mampo, u nas nie ma ciepłej wody z miasta, jest grzana własnym sumptem, ale koleżanka ulicę dalej nie ma gazu, no i oczywiście do naszej dzielnicy nie dotarła jeszcze kanalizacja miejska, mimo, że to 10 minut od centrum. A u Was jakaś awaria, czy też opóźnienie w rozwoju miasta ten brak ciepłej wody??
                                                    Mój maż pisze kronikę miejską i pilnie notuje takie kwiatki, jak 2 lata temu wystawiona w Leclercu pierwsza choinka już 1.XI.. Faktycznie po 2 miesiącach siadając do wigilii ma sie już dość świąteczych nastrojów.
                                                    Co do Zymafluoru, to tez sama nie wiem. Moja Małgosia ma słabe zęby, więc chiałam jej podawać, podawałam też przez jakiś czas starszym, ale jak poczytałam sobie o Zymaflorze w internecie, to się trochę przestarszyłam i przestałam (że odkłada się w kosciach, że rakotwórczy). I sama nie wiem, bo chyba nie ma za wiele tego fluoru w wodzie, to znaczy nie było po powodzi, wcześniej był, teraz właśnie nie wiem jest czy go nie ma. Na razie nie pdaję. Wiem, że on działa na zęby, które dopiero wyjdą, na zawiązki, a nie na te, które już wyszły. A Ty Kasia podajesz??
                                                    Moi rodzice też oczywiście kopcili, a najlepiej jak udowadniali w samochodzie, że jak otworzą okna, to nic nie leci do tyły, no, my z siostra byłyśmy innego zdania. Potem mama rzuciła, ale nie tatę tylko papierosy, tata zoś pozostał i z mamą i papierosami.
                                                    (acha i przepraszam za błedy z ostatniego postu były straszne, wstyd)
                                                    Miłego dnia Jola
                                                  • joanka741 Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 30.10.04, 07:38
                                                    Czytam sobie ,czytam i faktycznie dawno temu smile) ,kiedy nie było nicsmile)a po
                                                    miesko stałam w kolejce od 24 w nocy to faktycznie choinka nawet tydzien przed
                                                    wigilia była juz w domu ubrana,teraz gdzie te swiateczne hm nastroje(?) widac
                                                    wszedzie (no własnie bardziej dekoracje bo ludzie nastroje to maja różne) to
                                                    nie ma tego uroku.
                                                    Rok temu ubrałam choinke dzien przed wigilia , a w tym chyba dopiero w sama
                                                    wigilie (i planuje kupic zywą ,juz mam dość plastiku,niech sie igły sypią ale
                                                    niech pachnie)
                                                    Lubie swieta.A co mikołaj ma przynieść Waszym dzieciakom?smile)
                                                    U mnie wierza święcie w świetego Mikołaja i listy rysujasmile)) , mamy ubaw z
                                                    meżem .
                                                    Martwi mnie tylko rozmiar prezentów chca mianowicie konia na biegunach a
                                                    szczepek traktora jak największy zapewnesmile),pozyjemy zobaczymysmile).Mój maż ma
                                                    rybnego fisia wiec mu kupie takie fajne wedkarskie krzesełkosmile) i moze taka
                                                    skrzyneczke na wszystkie rybackie dodatki(w czwartek złowił taaaaaaaką rybe
                                                    wielkiego okonia własnie wczoraj go jedliśmy pychaaa).
                                                    Co do papierosów to bardzo nie lubie tego smrodku ,moi rodzice palili i jak
                                                    wspominam ten smród i te zółte sciany ,firanki szafki (palili w kuchni albo na
                                                    balkonie) ale cały dom smierdział.
                                                    Tata juz nie pali no a mama niestety tak .
                                                    To nawet jest problem bo nie chce mi zostac z dziecmi dłuzej , bo musi łazic
                                                    palić i alabo jest zła bo nie moze isc na dymka ,albo dzieci właza za nia do
                                                    zadymionego pokoju .
                                                    Niestety tesciowie pala oboje i kiedy córeczka tam czasem nocuje ,to po
                                                    powrocie musze ja dezynfekowac (kapiel,mycie włosów,pranie wszystkich ubran).
                                                    Niezbyt to miłe.
                                                    Co do ziemniaczków wczoraj mela nie pluła ziemniaczkami i zaczeła chrupki
                                                    kukurydziane szamacsmile)
                                                    Jestem okropna boje sie dawac twardszych kawałków zeby sie nie udławiła .
                                                    Też tak macie bo ja przy kazdym dziecku mam gorzejsad(.
                                                    Sama mało nie umarłam dławiąc sie guzikiem tym dawnym podwojnym do poscieli w
                                                    wieku roku i chyba gdzieś w moja podświadomosć zostało to wpisane,nie umiałam
                                                    przez dobre 15 lat połknać tabletki wszystkie leki syropy lub zastrzyki.A jak
                                                    mi coś w gardle stawało to była panika .
                                                    Pozdrawiam i zmykam sprzatac stajnie Augiasza,
                                                    tydzien pieknej pogody w Dębicy i nie marnuje jej ,biegam jak szalona na
                                                    spacerki wmawiajac w rodzinke że bede sprzatac jutro.....
                                                  • jola.wie Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 30.10.04, 11:07
                                                    Ja niestety będę musiała się wziąć dzisiaj za sprzątanie, bo wczoraj (rzadko,
                                                    bardzo rzadko się to zdarza), ale mąż z kolegą mieli silną potrzebe integracji,
                                                    więc spakowałam Niemowlaczkę i udałam się do hiperka, po co mam na ta
                                                    integracje patrzec, (Madzia maiła na sobie ostatnią pieluchę!) - ona lubi takie
                                                    wieczorne, póżnowieczorne spacerki, swiat jest o tej porze taki fascynujący!, a
                                                    po powrocie zastałam kuchnię i obu panów w stanie skrajnego zużycia, zeby nie
                                                    powiedziec naduzycia (nie jest to chwalebne, fuj, fuj), od demoralizacji
                                                    uchroniła nasze starsze dzieci paradoksalnie telewizja (!). Organizmy panów
                                                    regenerują sie same we własciwym sobie rytmie (na szczescie kazdy we wlasnym
                                                    domu), a ja musze tej kuchennej i ogólnodomowej katastrofie stawic czoła....
                                                  • zinka3 Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 30.10.04, 20:59
                                                    Ja też po całym tygodniu odgruzowałam mieszkanko.Już się trochę uporałam z
                                                    zaległościami porządków prasowania itp.Czuje sie lepiej.Przed nami dwa dni z
                                                    rodzinką.Dobrze mi robi chyba ta praca, ponieważ teraz cieszy się każda chwilka
                                                    spędzona w domku.Sklepik otwieramy we wtorek.Miałyśmy poślizg z metkami i
                                                    torebkami do pakowania. Strona jeszcze w budowie ale podaje wam juz adres:
                                                    www.wspolczesna-manufaktura.com.pl Zapraszam oczywiście wszystkie krakowianki
                                                    i nietylko. Trzymajcie się i trzymajcie za mnie .Całuski Grażyna
                                                  • zinka3 Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 30.10.04, 21:11
                                                    www.wspolczesna-manufaktura.com.pl/
                                                  • agnjan Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 31.10.04, 22:54
                                                    zinka - mamy nadzieję wybrać się w przyszłym roku do Krakowa (zupełnie nie
                                                    po "warszawsku" uwielbiamy to miasto wink ) - spróbuję wtedy poszukać Was i
                                                    wpaść smile

                                                    a u nas dzisiaj po wielkim sprzątaniu i wielogodzinnych przyhotowaniach odbyło
                                                    się z tygodniowym opóźnieniem przyjęcie urodzinowe Szymka smile mam nadzieję, że
                                                    niedługo będą zdjęcia na naszej stronie - niewiele, ale jednak w garniturku :-
                                                    ))))))))))))))

                                                    a teraz znowu sprzątanie... już da się przez mieszkanie przejść, ale jeszcze z
                                                    trudnościami... a teraz czekam na pranie - Wy też tak macie? jak widzę, że się
                                                    kończy to nie idę spać, żeby rozwiesić rano, tylko czekam - a potem okazuje
                                                    się, że akurat dnia następnego Szymek odstawia rannego ptaszka (nie myliś ze
                                                    zranionym ptaszkiem, bo jego wycie i krzyki za butelką z mlekiem niewiele mają
                                                    wspólnego z kwileniem) a ja odstawiam zombie...

                                                    jutro wybieramy się na Powązki - leży tam rodzina mojego męża - bardzo lubię
                                                    tam chodzić, ostatnio kilka lat lało okropnie, a jutro ma być ładnie - już się
                                                    cieszę - poopowiadamy dzieciom, pokażemy "sławnych", choć niestety pewnie będą
                                                    tłumy...

                                                    chyba już się wiruje, bo ryczy okropnie, to lecę smile

                                                    wielka buźka!
                                                  • zinka3 Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 01.11.04, 09:22
                                                    Zapraszam serdecznie!!Ja też okazyjnie odwiedzam Warszawe mam tam rodzinke.Może
                                                    nawet znasz ją, Barbare Sołtysik /aktorke byłą żone J.Englerta/ mianowała się
                                                    trzecią babcią moich dzieci, po śmierci mojego taty, a swojego brata.Mam też
                                                    rodzinke w Zalesiu Górnym przepiękne miejsce.
                                                  • agnjan Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 02.11.04, 11:59
                                                    o jak fajnie z tą trzecią babcią - babć nigdy nie za wiele smile))

                                                    w Zalesiu chcieliśmy zamieszkać nawet, ale niestety za drogo... więc gramy w
                                                    totolotka smile
    • akve Taki dzień...Wszystkich Swiętych... 01.11.04, 12:57
      ...bardzo lubię smile
      Jest jakiś taki niezwykły spokój i wyciszenie.Nie mieszkamy blisko cmantarza i
      moz edlatego ruch koło nas prawie zamarł.
      Wczoraj byłam sama w domu.Ale ja to lubie ! Mogłam sie nacieszyc Zosia(
      pamietam,całkiem niedawno dwoda pisala o dniu z Zuzia smilePoprzytulać ,
      pośpiewać,wycałować...
      I przez moment gdzieś zagościła myśl ,ze pierwsze dzieci maja najlepiej, bo
      jestesmy tylko dla nich...Ale odpedziłam to-to.Przeciez zalet posiadania licznej
      rodziny jest wuięcej, prawda?
      Nie miescimy sie już w samochodzie z Zosieńką i dzisiaj tez pojechali bez nas.
      Może wieczorem pojedziemy jak co roku na Rakowice i na Salwator.Jest wtedy
      niezwylke pieknie i urokliwie.
      Pozdrawiam w tym dniu zadumany ,ale przecież nie smutnym

      Acha, ZOBACZYŁAM zdjecia na Zobaczcie ! Ciesze sie i dopisuje się sukcesywnie do
      Waszych watków.Musze tez pokazac moja rodzinę.
      zinka- odwiedze sklep na pewno smile
      • barbamama Re: Taki dzień...Wszystkich Swiętych... 02.11.04, 07:40
        Nie byłam w tym roku na cmentarzu sad Dzieci wychodza z chorób i nie chciałam
        fundowac im długiego spaceru (przejście na grobach na Bródnie ok 1-1.,5
        godziny, to samo Powazki) Pojechał tylko Olo, w niedzielę, zabrał tesciową. Ja
        cieszyłam sie dziećmi w domu. Za to wczoraj zrobilismy sobie krótki spacerek ze
        zniczami w plecaku i przy kazdym napotkanym Miejscu Pamięci zapalalismy
        światełko.... Takich miejsc w Śródmieściu w Wawie jest mnóstwo- prawie na
        każdej ulicy..........A ze Swieto to nikogo dookoła, zero ruchu, szaro,
        mgliscie ale ciepło- było miło i spokojnie. Dzisiaj Olo pojechał do Gdanska
        słuzbowo, zabrał dziewczynki do babci do Torunia, pojedziemy po Nie 10. Tam sie
        beda do końca kurowały, zostaję sama z Maciejką i tak jak akve i dwoda bedziemy
        się tulic do woli, przytulać , mietolić..wink
        Dziewczyny co myslicie o chodzeniu przez małe dzieci na cmentarz??? Nawet
        zadowolona była że moje troche jeszcze chore, bo teściowa mi non stop nadaje że
        nie powinnam z nimi chodzić bo złe moce , energie i takie tam. Przyznam że
        słuchanie tego nie sprawia mi żadnej przyjemności, należe do racjonalnych ludzi
        ale ... no własnie to ale....
        • joanka741 Re: Taki dzień...Wszystkich Swiętych... 02.11.04, 09:19
          witajcie hejsmile
          co do cmentarzy to mysle ze spokojnie mozna chodzicsmile),może nie na codzienny
          spacer ale przeciez to normalne miejsce ,trudno co prawda takiemu 3 latkowi
          wyjasnic o co w tym wszystkim chodzismile)
          Ja dzisiaj moim dzieciakom powiedziałam że cmentarz to takie miejsce gdzie
          ludzie na pamiatke wystawiają pomniki dla osób które kochali ,a które juz
          odeszły.
          Nie wdawałam sie w szczególy ze ciała tych osób sa pod tymi pomnikami
          zakopane ,bo mogliby sie przestraszyć.
          Nie pozwalam im oglądac bajek typu duchy,strachy i potwory,ale i tak coś
          lizneli z tematu.
          I obawiałam sie skojarzeń i strachu.
          Ale ogólnie moje dzieci nie były na cmentarzach tzn najstarsza poszła z
          babcia ,a Mela wczoraj wieczorem ze mna światełka ogladaćsmile
          Barba i oglolnie mysle że dzieci powinny nauczyc sie szanować żyjących .A jak
          sie tego nauczą,to bedą kiedyś szanowały też ludzi kiedy Ci odejda (np.nas-
          rodziców.
          Ja chce swoich nauczyć ,że powinno sie przychodzić na grób utrzymać go w
          porzadku,nie tylko 1 listopada na pokaz dla innych ,ale w inne dni w inna pore
          roku.
          Wczoraj stwierdziłam ,że czesto sobie ludzie za zycia nie okazuja tyle
          zainteresowania co po smierci-szkoda......
          A u mnie dzisiaj swieto Szczepan wreszcie poszedł do przedszkolasmile).
          Rok temu chodził, a w tym miałam go dac od pazdziernika ale był chory 2
          tygodnie i został az do listopada w domkusmile.
          Mam wakacje w domku i wreszcie tak jak wszystkie mamusie tutaj moge
          tulic,pieścić, całować,kiziać do woli moje małe szczęscie bez patrzenia w
          popłochu przez ramie , czy reszta nie jest zazdrosna smile!!!!!!!!!!!!!
          papapa zmykam
          • ada16 Re: Taki dzień...Wszystkich Swiętych... 02.11.04, 11:11
            A moj Kubus z wrażenia nie spał prawie do pólnocka ( chyba go wrazenia
            wczorajsze tak wybiły ).
            Wznowiłam naukę angielskiego , wymagany w pracy, lektorka tak nas wzięła do
            galopu, że dawno nie wyszląm z lekcji tak zmęczona. Mam nadzieję, ze to wyjdzie
            mi na dobre..
          • jol5.po i po...Wszystkich Swiętych... 02.11.04, 11:24
            a u mnie na odwrót, (pewnie by równowaga w przyrodzie była zachowana) siedzą wszystkie dzieci dziś w domu. Wychodzą z choroby (którą zaczął mały) narzekają na brzuszki, niektóre zostały na wyrost, ale przymknelismy na to oko, bo prowadzić na 8 rano, na drugi koniec miasta jednego zaspanego malucha - toz to robienie pustych przebiegów - tak to rozleniwia robienie pewnych rzeczy w ilościach hurtowych.
            Wiecie co do cmentarzy, to ja jakoś tak na odwrót czuję. Moja rodzina z tych co to historię raczej tragiczną niż bohaterską ma. W skrócie to wyglada tak, że zaczeło się od spalonej stodoły dziadków (od tego zaczynała opowiadać moja mama, więc ja tak za niąwink, a potem umierały ich dzieci (a rodzeństwo mojej mamy) już jako dorosłe osoby. Umierały tak około 30-tki zostawiajac dzieci. Z czwórki rodzeństwa zostala tylko mama, dziadkowie pomarli dużo później już w podeszłym wieku.
            Pogrzeby moich wójków i cioć odbywały się za mojego dzieciństwa tak co kilka lat. Byłam brana na pogrzeby, obserwowałam reakcję dorosłych, szczególnie mojej mamy. Wyobraźcie sobie, że ta reakcja była spokojna. I to było bardzo wazne doświadczenie mojego dzieciństwa. Ufność, że po smierci coś jest, jak dziecko obserwuje taką postawę dorosłych, to daje to siłę.
            W tym roku umierała na raka teściowa mojej siostry, myślę, że dla dorosłego człowieka obserwować śmierć bliskiego jest bardzo ciężko. Mimo, że rodzinnie daleka to była dla mnie osoba, to było ogromne przezycie. Gdy w dzieciństwie nie dostanie się sygnałów, że jest coś takiego jak smierć, można przeżyć potem ogromny szok. Lepiej dzieci oswajać powoli. A wizyta na cmentarzu na Wszystkich Świętych to doskonała okazja. Wtedy jest tam pięknie i jest dużo ludzi - to może być sygnał, że w smutku człowiek nie zostaje sam.
            Ja bardzo lubię to święto, teraz bardziej niż jako dziecko, a wczoraj uświadomiłam sobie, że to jedyne święto, które dla zyjacychwink nie dało się komercji.. I bajkę dzieci oglądneły wczoraj bez reklam, bo tv nie nadwała ich wczoraj, fajniesmile
            A wybiegając do przodu, jeszcze koncepcji na prezenty świąteczne u nas brak, ale pewnie powoli zacznie się koncepcja kształtować o co zadba rzeczona reklama przed bajką i nie tylko, ale nie dam się i tak pokieruję, by w liscie do Mikołaja znalazły się rzeczy mądre i pouczającewink)) ciekawe kto i czyja ko cepcja wygra??
            Zinko widziałam strone, bardzo zachęcająco jest na niej napisane o sklepie, ciekawa jestem jeszcze jaką macie ofertę, swietnie, że zdążyliście przed okresem mikołajkowo- świątecznym, bedzie jak znalazł dla tych co mają niedaleko - i pomysł na prezenty juz z głowysmile))
            Miłego dnia Jola
            • jol5.po Re: i po...Wszystkich Swiętych... 02.11.04, 11:30
              acha Ada, wyszło, że u mnie na odwrót - tzn. pewnie dzieci w ogóle nie zwróciły uwagi na dzień Wszystkich Świtętych, a ich mama siedzi w domu, od nauki czego kolwiek stroni i dawno już nie zmęczyła swojego umysły jakimkolwiek wysiłkiemwink)) Więc propstuję na odwrót oczywiście miało być w stosunku do krainy szczęśliwości, kiedy to kwilimy sobie z małym w domu, a reszta szczęliwie zagospodoarowana w różnego rodzaju instytucjach, ewentualnie właśnie wyszła z tatem - jak wynikało z wielu poprzednich postów
              jeszcze raz pozdrawiam i owocnej nauki i pracy życzę Jola
            • joanka741 Re: i po...Wszystkich Swiętych... 02.11.04, 12:09
              Widzisz jolu Ty masz swiateczne wspomnienia.
              My nigdy nie jezdzilismy na groby bo to było daleko.
              Mieszkalismy kiedys koło Tarnobrzegu a groby ze strony taty sa w Brzesku,
              a ze strony mamy w Zakopanem.
              Czyli rodzice z 3 dzieci musieliby jechac ok 300 -450 km w 1 strone .Dodatkowo
              w Zakopanem nie mielibyśmy gdzie sie zatrzymac bo rodzina tylko dalsza została.
              Wyprawa na tamte czasy wielka i kosztowna (autobusami PKS).
              To swieto sie mi kojarzy tak nasrojowo , ale nie mamy jakis rodzinnych
              zwyczajów czy spotkań przy grobach.
              Na rodzinnych pogrzebach tez nie bywałam , bo albo wszyscy umierali przed moim
              narodzeniem ,albo tak wychodziło ze ja nie jechałam.
              Byłam tylko na pogrzebie dziadzia mojego męża rok temu i to naprawde mój 1
              pogrzeb!!
              Jednak na pewno kiedys moje dzieci beda pamietały o dziadkach i my też!
              Podoba sie mi Twoj sposób patrzenia na temat.
              Dobra znikam bo nic juz mądrego nie wymyśle a bałagan stoi sobie ,prasowanie
              tez czeka.A ja z tej radosci że sama jestem lenie siesmile).Pa
              • dwoda Re: i po...Wszystkich Swiętych... 02.11.04, 12:57
                A u nas znowu chorobowy pogrom , tym razem Krzysiu i Zuzia ale żeby nie było za
                mało to ponownie Jaś do uzupełnienia kolekcji. A mielismy takie ambitne plany ,
                że mimo wszystko i wbrew przepisom upchniemy się do naszego autka i pojedziemy
                na grób mamy mojego męża ( w Wiśniczu , ok.40 km od Krakowa) a potem Batowice i
                Rakowice juz na miejscu ) i plany wzięły w łeb. Mąż pojechał raniutko sam ,
                najstarszy wybrał sie później z teściem , a ja przygotowywałam obiadek z trójką
                zasmarkańców u boku. Po obiedzie zmiana , tym razem ja z Przemkiem zrobiliśmy
                rekonesans po cmentarzach krakowskich a że wyszliśmy z domu koło 14 to zeszło
                nam do 18 ( swoja droga nie ma to jak nastrój wytworzony po zmierzchu przez
                palące się znicze). Jednak takie okrojone w ilości liczebnej wyjścia maja tez
                swoja dobra strone , miałam czas tym razem tylko dla Przemka , nie musiałam
                spieszyć się od grobu Taty , bo akurat marudza najmłodsi , w ogóle wyjście
                pełne zadumy i refleksji. A grzanie rąk o znicze na grobie Taty ( to jak
                trzymanie rąk w Jego rękach)będę ja jak i Przemuś długo pamiętać . Tak jakoś
                tkliwie i smutno mi się zrobiło . Cóż co do tematu pogrzebów , to moje
                najstarsze dzieciaki troszkę oswojone . Niestety w tym nieszczęsnym 2000 roku w
                przeciągu miesiąca żegnaliśmy mame męża i mojego tate i dzieci uczestniczyły w
                pogrzebach , nawet nie miałyby z kim zostać. Najmłodszy wtedy Krzyś miał 2lata
                i 8 miesięcy i może niewiele pamięta ale starsi ( wtedy 9 i 6 lat)jak
                najbardziej . Zreszta nie sądzę aby trzeba było dzieci w jakiś szczególny
                sposób chronić przed takimi wydarzeniami , ale tez szczególnie nie epatować
                tragizmem i histerią.Nieraz już wydawało mi się , że mają więcej w sobie
                spokoje w tej trudnej sytuacji .Pozdrawiam was cieplutko.I jeszcze do akve ,
                Ewciu jeśli jeszcze nie wysyłałaś paczki do Marioli to troszkę poczekaj , bo
                uzbierałam jeszcze ubranek więc jak będziesz się wybierać do przymiarki
                garniturku to przy okazji Ci przekażę. Dorota
          • eury1 Re: Taki dzień...Wszystkich Swiętych... 02.11.04, 11:30
            Wiecie chyba w naszych domkach nudzić się nie można.
            Trochę Was zaniedbałam,ale czytelniczką byłam wierną smile)

            Maluchy pojechały do szkoły.Jest to niesamowite zjawisko-jak wielką frajdą jest
            jak tato odwozi do szkoły....No tak,ja jestem na pożądku dziennym,tatę ma sie
            od wielkiego święta.Ale podoba mi się że on też wreszcie zaczał zauważać jak
            ważną osobą jest dla nich.
            Powinnam wziąć się za sprzątanie...ale skończyło się na zrobieniu sobie kawy i
            objęciem w wyłączne władanie klawiatury.Cisza w domu jest niesamowita.

            Dziewczyny!wreszcie widzę "forumowe" zdjęcia.Moi panowie,przez oststnie dwa dni
            ślęczeli przy komputerach.Wreszcie złożyli drugi.Robili tu jakieś
            przekładki,uzupełniali programy - ech - ale miło było na nich popatrzeć.Trzech
            wielkoludzi szczerzących zęby do kupy plastiku smile) Nie wytrzymałam i porobiłam
            im zdjęcia.Teraz mam z czego się pośmiać.
            U nas w domu Wszystkich Swiętych są szczególnie obchodzone.Bo nie dość że
            odwiedza się cmentarze to jeszcze zapala świeczki na torcie.Jarek ma tego dnia
            urodziny.Ale dzień wybrał sobie - urodził się trzy dni po terminie.Pewnie
            dlatego że wszyscy mu marudzili żeby tego numeru nam nie zrobił - ale jak to
            skorpionik,zrobił po swojemu.
            Wojtek,rośnie i bryka jak zawodowy tancerz-a ja czuje się już jak wieloryb.Jak
            ja za miesiąc wejdę na to swoje trzecie piętro to nie wiem.Nie mogę sobie
            poradzić z pękającymi naczyniami krwionośnymi.Robią mi się okropne wylewy.Macie
            na to jakiś sposób?
            Jak będziecie bardzo nudziły się w domu to idzcie z dziećmi na "rybki z
            ferajny".Nikt nie może sie na niej nudzić.momentami zastanawiałam się kto
            częsciej wybucha śmiechem dzieci czy ich rodzice.Teksty są kapitalne - chociaż
            jest to zlepek z kilku kultowych bajek.
            Mam straszny problem z Bartkiem.Poprostu nie wiem od której strony zabrać się
            do tego.Tak bardzo chciałabym wygadać się,ale nie mogę.Cały czas mnie blokuje.A
            czuję się okropnie bezsilna.Połowę czwartku walczyłam z nim tłukąc się po
            szpitalach z nim.Oczywiście,nasi wspaniali radni dalej nie widzą potrzeby aby
            powstał szpital w Legionowie,a o 15.00 chirurga nie uświadczysz...
            Czy któras z Was słyszała o aktywnych grupach wsparcia dla młodziezy?
            Po czwartkowych przejściach zaczęliśmy się z mężem zastanawiać czy jednak nie
            jest z nas patologiczna rodzina...
            Ech,szkoda gadac
            • agnjan Re: Taki dzień...Wszystkich Swiętych... 02.11.04, 12:09
              Eury, nie wiem, jaki problem, ale trzymaj się, kochana. Patologiczna z Was
              rodzina raczej nie jest, chyba że ja sie nie znam na patologiach... choć
              właściwie, ktoś kiedyś opowiadał, że po wpisaniu w wyszukiwarce onetu "rodzina
              wielodzietna" połowa trafień była o pomocy społecznej i patologii, więc może
              coś w tym jest smile)))

              My w tym roku rozłożyliśmy cmentarze na sobotę (Służew) i poniedziałek
              (Powązki) - na Powązkach myślałam, że urodzę, zanim wejdziemy - wszystkie bramy
              zakorkowane, a ja brzuchata, z wózkiem... w końcu weszliśmy "od tyłu".
              Niestety nie pojechaliśmy do rodzinnego miasta mojej mamy - Tomaszów
              Mazowiecki - nie starczyło nam szczerze mówiąc ani czasu ani sił...

              A w niedzielę odbyło się zaległe przyjęcie urodzinowe Szymka - zaraz spróbuję
              przesłać zdjęcia na "Zobaczcie", bo na naszej stronie jeszcze nie ma.
      • akve Re: Taki dzień...Wszystkich Swiętych... 03.11.04, 00:26
        Z dziećmi na cmentarze chodzimy , a jakże.Jak jedziemy do rodziny w ta lub inna
        strone Polski odwiedzamy cmentarze , nie tylko we Wszystkich Swiętych.
        Mówimy : to grób twojego pradziadka Jedrzeja , po nim masz imię.A z Tyńca
        wywodzi się nasza rodzina od strony babci Luci; wasza praprababcia ,Anastazja
        miała 9-cioro dzici...itd. itp.Uwielbiaja słuchać i myśle ze się uczą,
        zapamiętują.Ciągle proszą :opowiedz o "moim" pradziadku-wszyscy maja imiona po
        przodkach smile
        Kiedyś mam nadzieje przyjdą do nas...
        A niektóre cmentarze są takie piękne...
        • jol5.po Re: Taki dzień...Wszystkich Swiętych... 03.11.04, 11:05
          Ewuniu ale fajnie napisałaś o ciągłości - i dziadek i prapradziadeksmile)) takie własne miejsce w łańcuchu pokoleń. A my (moja rodzina) też jak u Ciebie Joanko wszystkie groby gdzieś na drugim krańcu Polski. Jak byłam mała to najczęsciej z siostrą zapalałyśmy światłą na pustych grobach na wrocławskich cmentarzach. Beatko, myślę, że bardzo dobry pomysł z chodzeniem po Warszawie i zapalaniem świec na miejscach pamięci, tam przecież ginęli ludzi i ktoś o nich pamięta, to równie wazna lekcja dla dzieci, jak pobyt na cmentarzu. Za tych co walczyli za ojczyznę, też ktoś się musi pomodlićsmile
          A z tym co mówi teściowa to ciekawa sprawa. Przed historią studiowałam dwa lata na etnografi, to studia o kulturze ludowej. Jeżdziliśmy tam na wieś i zadawaliśmy ludziom mnóstwo pytań. Ale przed nami niektórzy uciekaliwink Byli też i tacy, co mieli dużo wolnego czasu i ci chętnie rozmawiali, można się było dowiedzieć wiele o tym co w lokalnej społeczności się dzieje, kto z kim i dlaczego, a kto ma nieślubne dzieckowink, ale też odpowiadali na pytania. I okazywało sie, ze dużo jest w ludziach takiej prawie podświadomej wiedzy, że na Wszystkich Świętych to nie wolno siadać za szybko na krzesle, bo można przysiąść duszę, a do pierwszej kapieli dziecka należy dodać wełny to będzie miało kręcone włosy itd. Skoro powtarzałą to babka, matka, to może to prawda, lepiej pamiętać o tym i przestrzegać, bo złe można sprowadzić na rodzinę. Myślę, że u teściowej, to odprysk właśnie takiego myslenia. Trzeba chyba postępować według włąsnego rozumu, nie mówić babci wszystkiego, bo po co ją niepokoić, a robić swojewink
          W Warszawie, w Krakowie tyle starych, zabytkowych cmentarzy, jeszcze pogoda na Wszystkich Świętych fajna, ciepło i pięknie. Ale wiecie, pamiętam, ze wczesniej było wiecej świec na grobach i od cmentarzy biła łuna, teraz gdy prawie sama znicze, gdzie światełko osłoniete, nie "świecą" już tak cmentarze, wszystko sie zmienia... rany mówię juz jak moja babcia, czy to aby na pewno dobry znak??wink
          Dorotko, pamiętam jak pisałąś o ojcu w artykule do "Dziecka", tak spokojnie. Myślę, że Twoje dzieci dostały taki przekaz jak ja od mojej mamy, kiedy umierało jej rodzeństwo i jak i u mnie bedzie to wązne w ich zyciusmile
          Viola i Agnieszko trzymajcie się, przed Wami "najcięższe" miesiące Marta i Wojtek bedą teraz przybierać na wadze na całego. Dużo siły Wam życzę do noszenia tych ciężarów. Viola, ja mjałam "tylko" zylaki, ale na szczęście nic nie pękało. Tylko na kostce zrobił mi się duży siniak, ale nie dawał objawów, życzę by Twoje naczynka krwionośne też były takie grzeczne. A Bartek to już taki duzy facet, rany, duże dzieci potrafią na prawdę dać w kość, czytałam, że w ogóle ich mózg funkcjonuje całkiem inaczej, różne fiksacje są na porządku dziennym, a jeszcze do tego mózg faceta, przecież to mieszanka wybuchowa. Violu, znalazłam tylko te dwa fora, może tam rzucić pytanie o jakieś grupy wsparcie, zawsze to razem raźniej, a do Warszawy do Was niedaleko.
          Starsze dziecko (no chyba by się Bartek wkurzył na to dziecko)
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=46
          i nastolatki (fora prywatne)
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20150
          Miłego dnia, u nas właśnie wychodzi piekne słońce
          Jola
          • jol5.po Re: Taki dzień...Wszystkich Swiętych... 03.11.04, 11:08
            ach, no i wszystkiego najlepszego dla Jędrkasmile)))
            (u mnie Ola z 5.XI, pamiętam, jak 11 lat temu przygotowywałam się do godziny ,"0", wiadomo pierwsze dziecko rodzić to nie przelewkiwink
            • zinka3 Re: Taki dzień...Wszystkich Swiętych... 03.11.04, 20:17
              Jolu mamy dzieci z tego samego dnia mój Dominik urodził się 5 XI 1995r o 1.15 w
              nocy.Pamiętam ten dzien czwarte dziecko wszyscy na porodówce machali ręką na
              mój widok "wiloródka" pójdzie jak po maśle a tu rodziłam 12 godzin i to dopiero
              po kroplówce mnie ruszyło. U mnie coraz lepiej. W domu wszystko zaczyna
              funkcjonować. Sklepik ruszył na razie tylko oglądający.Jestem tylko strasznie
              zmęczona i zakręcona.Chodze cała oblepiona karteczkami, żeby niczego nie
              zapomnieć.
              • joanka741 Re: Taki dzień...Wszystkich Swiętych... 03.11.04, 23:11
                to ja dla wszystkich urodzonych 4 i 5 listopada składam serdecznie
                zyczenia !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! zdrowia zdrowia zdrowia i spełnienia
                marzensmile)
                • jola.wie Re: Taki dzień...urodzinowy 04.11.04, 09:35
                  więc szanownym Jubilatom wszystkiego najlepszego!!!!

                  Zinka - dzisiaj Twój barszczyk z ziemniakami u mnie w domu na obiad!
                  Od piernika Violi powstrzymuje mnie jeszcze świadomosć ilości pochłanianych
                  przez moją rodzinę słodyczy: zastanawiam się, czy nie przystopować.

                  Wiecie co? myślę, że to szalenie istotne, żeby dac dzieciom "korzenie", żeby
                  wiedziąły jaka jest historia rodziny, warto pokusić się o zrobienie drzewa
                  genealogicznego i uświadamiać przy każdej okazji. Musze moją mamę zapędzić do
                  opowieści, a ma co opowiadać, miała pięcioro rodzeństwa, co oni wyczyniali!!!
                  Sama pamiętam jak mnie pasjonowały opowieści babci i ś.p. dziadka, jak chciwie
                  oglądałam stare zdjęcia w kolorze sepiiwink. Teraz niestety babcia, choć żyje, ma
                  bardzo silną sklerozę, nie rozpoznaje własnych córek, nie mówiąc o wnukach i, w
                  moim przypadku, prawnukach (jestem jedyną wnuczką /najstarszą/ która ma
                  dzieci). A na cmentarzach w Katowicach zapalamy świeczki na grobach
                  opuszczonych albo zbiorowych, bo nie mamy tu nikogo. Tak jak jolu napisałaś, to
                  bardzo dobra lekcja dla dzieci. O przesądach związanych ze świętem zmarlych nie
                  mialam do tej pory pojęcia, serio! Temat śmierci przerabialiśmy w zerówce Ani,
                  czyli w tym roku, kiedy nagle zmarła ich wychowawczyni! Wyobrażacie sobie coś
                  takiego?! Umiera pani z przedszkola! Miała jakąś operację i w jej trakcie
                  zmarła. Dzieciom tego nie powiedziano, przyszła nowa pani, ale rodzicom owszem
                  i nic dziwnego, ze pojawiły się w przedszkolu "plotki": "mamo, a wiesz, co
                  Michał dzisiaj powiedział? Że pani Basia umarła!!!". Uważam że źle zrobili, że
                  sytuacja nie została wykorzystana, no, ale stało się.
                  U mnie na razie nie ma tematu do anekdot, choć kto wie, po weekendzie moze się
                  okazac, że z perspektywy czasu ten tydzien był całkiem ciekawy. Będę Wam miała
                  o czym opowiadać, ale, jak już powiedziałam, po niedzieli smile))) Bardzo to
                  tajemnicze, ale będą nowe zdjęcia smile)
                  Pozdrawiam
                  aha, zinka, jaki wy tam macie w sklepiku asortyment? Szydełkowo-drutowy? Ja
                  kiedyś z koleżanką myślałam nad salonikiem ekskluzywnej bielizny pościelowej,
                  ekskluzywnej w tym sensie, ze oryginalnej i szytej na miarę. Może to nie jest
                  oryginalny pomysł, ale może stanowić urozmaicenie oferty, bo stawiac na tym
                  trudno, propozycja jest przeznaczona raczej dla specyficznej grupy odbiorców.
                  pozdrówka
                  • barbamama Re: Taki dzień...urodzinowy 04.11.04, 10:46
                    STO LAT JUBILATOM!! WSZYSTKIEGO NALEPSZEGO SOLENIZANTOM smile ( mój Olgierd dzis
                    ma imieniny)
                    Drzewo... to byłoby ciekawe - wiem więcej nt Rodziny Olgierda (pradziadkowie)
                    niz mojej. Nie ma pojecia zupełnie o rodzinie mojego Taty np kim byli jego
                    dziadkowie, pojadę to zapytam. Po Prapradziadkach Olgierda mamy cudowne
                    pamiątki- zdjecia z Mandżurii- gdzie prapradziadek budował kolej
                    transsyberyjską. Przedwojenny obrus i resztki zastawy stołowej które wręcz
                    przechowuję jak "relikwie" np waze wyjmuje tylko na wigilię..... Obiecałam
                    teściowej że przekaze dalej...... Lubie te rzeczy- jest w nich jakaś magia ale
                    ta "biała"smile
                    Co do zabobonów i wierzeń Jolu to mam conajmniej luźne podejście, oczywiście z
                    czegos one sie wzieły.... ziarnko prawdy jest wszędzie. Moja mam np cały czas
                    wierzy w .... "złamane" dzieci. Sama nie potrafi wyjaśnic na czym to polega, ja
                    przestałam w ogóle nt rozmawiac bo mnie od razu "rzuca". Pamiętam jednak jak
                    jechalismy do starej cioci z niespełna rocznym Kubusiem aby sprawdziła czy nie
                    jest"załamany" (Jakub w styczniu kończy 18 lat). Ciocica nagiego Jakuba
                    trzymała dośc wysoko i sprawnie przesuwła rękoma po tułowiu-jakby liczyła
                    żebra. Nie był "złamany" ale płakał dalej.... Na szczęscie Mama nigdy mi nie
                    proponowała aby sprawdzac moje dzieci. Ja mam naturę "co w mysli to z buzi
                    wyleci".... W sprawie chodzenia małych dzieci na cmentarz to nie chodzi tylko o
                    ostatnie święto, tylko w ogóle. O tej złej energii tęsciowa mówi z taki
                    przejęciem ze włos sie jezy. Mgr biologii z ponad 30 letnim stażem ma takie
                    hobby: psychotronika, bio...., reiki, różdzkarswo i takie tam . Ogólnie jest ok
                    bo ma zaitereswania i znajomych ( coraz mniej ) z takiego kręgu. Przeraża mnie
                    tylko kiedy mówi ze wahadełko poiedziało je że jakaś koleżanka ssie z niej
                    energię - zrywa kontakty( takich kolezanke jest sporo)- Babcia przestala
                    słuchac intuicji, serca.... I tu mamy największy problem z babcią, w sprawie
                    spacerów cmentarnych potrafi gadać godzinami , choc ostatnio ucianmy kt=rótko
                    że mamy swoje zdanie nt i jakoś przestaje nadawać, cieżarne wg niej tez nie
                    powiny chodzić bo cos moze "opętać" dzidzię...ehh


                    Pozdrawiam Barba. Mama Ali, Zuzi i Maćka

                    Alcia, Zuzek i Maciuś
                    • jola.wie :)))))))))))) 04.11.04, 12:59
                      Luuuuuuuuuuudzie, jaki pyyyyyszny ten barszczyk!!!!!!!!!!!!!! Chyba się nie
                      doczekam na resztę rodziny z konsumpcją!!!!!!!!!!!!!!!

                      Mój dziadek się wytułał po świecie w branży energetycznej, był na przykład w
                      Mongolii, skąd miał wspomnienia makabryczne nt. "miejscowych przysmaków", był
                      nim na przykład świeży mózg małpy.... żywej... (jak napisać emotikon dla
                      wytrzeszczonych z przerażenia i obrzydzenia oczu?!)
                      A z innych krajów w czasach wielkiego kryzysu przywoził takie cuda jak akrylową
                      włóczkę w różnych kolorach, kożuszki, no i wiktuały o jakich próżno marzyć było
                      w naszym kraju! Boże, co to był za pracowity człowiek! I do tego absolutnie
                      kryształowy! To się w pale nie mieści! Miała babcia prezent od Pana Boga!

                      Najlepszego solenizantom!
                      • ada16 ? 04.11.04, 14:06
                        Dziewczyny wyjasnijcie mi, jakie znaczenie ma rodzaj mąki.
                        W różnych przepisach wymagane są różne jej rodzaje, a ja nie do końca rozumiem
                        dlaczego.
                        I jeszcze jedno pyt?
                        Czy macie dobry przepis na biszkopt, albo inaczej : co zrobić , aby nie opadł?
                        Moją sąsiadkę, która piecze suuuper ciasta, podejrzałam kiedyś , że biszkopt z
                        pieca ustawiła w pionie.Podobno, żeby nie opadł
                        ( mnie nawet w pionie opada sad(( )
                        A barszczyk chyb też wypróbuję.
                        • jol5.po Re: ? 04.11.04, 14:24
                          a mi barszczyk nie wyszedł, ale to ja pokręciłam, a o teściowej też jak kulą w płot Beatko, mąka zależy chyba od sposobu mielenia ale napiszę później o tym wszystkim, bo czas mnie goni, teraz tylko dla poprawy chumorów, kto mam marny niech szybko zaglądnie do zdjęć u Joli.wie pt. wcielenia Madzi smile)))))))))))))))
                          Jola, coś Ty dziecku zrobiła??smile))))))
                          • eury1 Re: skorpioników czas 04.11.04, 17:16
                            Jolu,Zinko-jak by tu powiedzieć,ja też jestem z 5.11.smile))
                            Oj biedne wy będziecie jak skorpioniki zaczną dorastać.
                            Ja z Jarkiem rozumiemy się bez słów.Oj,tak samo zacinamy się w sobie - a co!
                            Dziękuję Wam bardzo za wsparcie.Muszę jakoś dać sobie radę z Bartkiem.Swego
                            czasu narobił trochę głupot...przestał chodzić do szkoły i wywalili go.Teraz
                            jakoś już odechciało mu się być "dorosłym" i ma żal że nie jest traktowany jak
                            dziecko...jest na etapie "nikt mnie nie kocha ,nikt mnie nie lubi-a tak wogule
                            to spieprzylem sobie życie".nie trafia do niego że wszystko jest w jego
                            rękach.Nie popełnia błędów tylko ten kto nic nie robi, a problemy są po to aby
                            je rozwiązywać a nie stwarzać.Przeraża mnie to że widzę w jego zachowaniu
                            objawy depresyjne-m.in.całokowita izolacja od rzeczywistości,jakieś próby
                            samookaleczeń-przestaję nad tym panować.Znalazłam już Stowarzyszenie które
                            zajmuje się pomocą dla takich zagubionych młodzieńców.Musimy jeszcze tylko tam
                            pojechać.Na szczęście dotarło wreszcie do Bartka że potrzebuje pomocy,nie tylko
                            już z naszej strony jako rodziny.
                            Oj, przechodziliśmy z mężem cięzkie dni.Cały czas zadajemy sobie pytanie,gdzie
                            popełniliśmy błąd w wychowaniu Bartka.
                            Żeby było weselej,jedna z kotek urodziła kociaki.Mieszkają teraz w pokoju
                            maluchów.Daria z Markiem opiekują się nimi jak tylko potrafią.Rozpuszczają
                            kocią mamę jak tylko potrafią.
                            Uch,muszę uciekać.Czas na odrabianie lekcji.
                            Buziaki dla wszystkich skorpioników i nie tylko smile)
                      • zinka3 Re: :)))))))))))) 04.11.04, 22:51
                        Ciesze się bardzo, że barszczyk smakuje. U nas w sklepie jest praktycznie
                        wszystko co nam wpadnie do głowy a co da się wykonać ręcznie. Są patchworkowe
                        narzuty, serwetki, obrusy, makaty.Haftowane obrazki,
                        serwetki,obrusy .Szydełkowe cuda nawet obrabiamy szydełkiem butelki i flakony.
                        Dziś chalupniczka przyniosła bombki choinkowe obrabiane szydełkiem mówie wam
                        cudo.Jak tylko wprowadzimy zdjęcia na naszą strone to sobie pocieszycie oczy.
                        Pozdrawiam.
                        prosba: Trzymajcie kciuki w sobotę jadę z Olgą do Nysy na Druzynowe Mistrzostwa
                        Polski.
                        • jol5.po Re: :)))))))))))) 05.11.04, 00:37
                          ale się Olga najeździ po konkursach i mistrzostawach, ależ ona musi być pracowita, będziemy trzymać kciuki, będziemysmile))
                          Zinko, ważne też, ze Tobie się układa, dzieci odchowane, sukcesy, interes sie kręci, dokładnie jak dziewczyny pisały, że byle zastartować a jakoś pójdziesmile))
                          Violu, oj nie wiem jak to z tymi błędami, no nie wiem. Ostatnio jestem na etapie, że nie wiele od nas zależy, że odsłania się tylko konstrukcja zakodowana, moje dzieci różnią się szalenie, w charakterach, podejściu do obowiązków, emocjach, no nie możliwe, żeby wychowaniem to sterować. Jeżeli trafiły by mi się moje dzieci, ale w mniejszych zestawach, to w zależności od wyboru miałabym przeróżne wyobrażenie o macierzyństwie i wychowaniu. Gdyby to był tylko mały, byłabym przekonana o moich kojących właściwościach, super spokojny facet. A Małgosia kłopot na kłopocie, napady histerii, w tym 2 razy w autobusie, problemy w szkole ze wszystkim z czym się da. No, nie wiem, staram się, staram się przy każdym dziecku tak samo, a one takie różne.
                          Mózg nastolatka naprawdę ma różne przegrzania, ja sama około 18 roku miałam duże problemy, zresztą kto nie miał. Zawalony rok da się nadrobić. Byleby tylko udało się wyjść na prostą. Violu trzymam za Ciebie, Bartka i całą rodzinę bardzo, bardzo mocno kciukismile)
                          Wszystkiego co dobre i smaczne dla Olgierda!! Beatko, byłam przekonana, że Olo to Aleksander, a on się sprytnie wpisał w cykl wątkowych urodzino-imienin jako Olgierd. A jutro, ależ będziemy świętowaćsmile)))))
                          Historie rodzinne macie pasjonujące Mandżuria, Mongolia, ja nie mogę, ale super. Ja za to odwrotnie, bo rodzina siedziala na jednym miejscy na wsi, jak Pan Bóg przykazał od dawien dawna. Tłukli się i kłócili o miedzę, jak przystało na wzorową chłopską familie. Potem dziadek wziął zonę z jedną koszulą, jak to funmkcjonowało potem w opowieściach, więc się połowa jego licznego rodzeństwa dalszego i bliższego obraziła, a potem stodoła się spaliła i to tak w skrócie. Ale że fotograf zaglądał do wsi dziadków, a może to oni do niego jeździli, to i ja mam kilka starych zdjęć, gdzie nieruchome postacie wpatrują się w dal - wiecie, że przy takim zdjęciu trzeba się było nasiedzieć, bo musiała się klisza naświetlić, trwało to i trwało, dlatego miny sa zawsze takie statyczne.
                          Beatko, ależ Ci się z babcią-psychotroniczką trafiło. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie przekraczać pewnej granicy, ale to chyba jest trudne, kiedy na emeryturze świat zamyka sie. Moi rodzice też mają z tym problem, troche w inną stronę, ale patrzę i martwię się, bo też zaczynają przekraczać granice, zamykaja się na zewnętrzny świat, a zaczynaja tylko przez pryzmat jednego spojrzenia, w dodatku nie swojego, widzieć wszystko.
                          Ale sposób pozbywania sie nielubianych koleżanek przez teściową w swojej prostocie genialny, może to nie zamkniecie, a własna przemyślana politykawink)
                          Barszcz mi nie wyszedł, bo do niewielkiego garnka wlałam cały zakwas, chyba było go za dużo, zapomnałam kupić śmietany, i ostatecznie wszystko było za mocne, chyba o wiele. No i "złota rosa" też nie wyszła mi, bo spód się nie dopiekł i tu już nie potrafię wytłumaczyć dlaczego - może ja mam jakąś złą energię???wink
                          Ada, mąkę dodawaj zawsze zgodnie z tym jaka jest napisana w przepisie, jak nic nie ma to pszenną, najlepiej tortową. Różnice mogą być od mielenia, ale nie wiem dokładnie, grunt, żeby się trzymać przepisu, a co do biszkopta, nijak nie potrafię powiedzieć.
                          • jol5.po WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO 05.11.04, 00:39
                            No i mogę już napisać, bo się zrobiło jutro
                            VIOLU, DOMINIKU I moja OLU
                            WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO
                            smile)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                            • ada16 Sto lat, sto lat.. 05.11.04, 09:00
                              Solenizantom, Jubilatom.
                              U mnie w tym miesiącu też dwa święta.
                              14 Aga kończy 15 lat ,a 20 mąż - 42.
                              Dwa charakterne skorpiony to trudny orzech w domu.
                              Ja z synem też miałam taki okres kiedy był brdzo zbuntowany, nikt mnie nie
                              kocha, niekt mnie nie lubi, i jeszcze "to jest niesprawiedliwe".Dlaczego muszę
                              się uczyć i dlaczego muszę pomagać w domu?
                              Teraz chyba już łagodnije i choć problemów szkolnyh wielkich nie było to był
                              okres kiedy zasmakowało mu piwo, kilka razy zdarzyło się, że wrócił po...
                              Teraz mamy umowę, że jeżeli nadużyje, to będzie szlaban na wyjścia.
                              A Aga od pewnego czasu wciąż rzuca " bo ty nic nie rozumiesz!"
                              Ale z nią jakoś mi łatwiej się dogadać.Za to bałaganiara straszna.
                              Z doświadczenia powiem, że pomimo tych buntów i czasem przykrości - okazujcie
                              młodym, że ich kochacie i że bez nich to wogóle nie byłoby to. Tego im trzeba.
                              U nas na dorastanie nałożyło się pojawienie Kuby i jego problemy.
                              Trudno to wszystko ogarnąć.
                              Z innej beczki :
                              Wzięliśmy się w pracy za angielski ( zmiany w ppracy przebiegły narazie
                              łagodnie , do następnych zawirowań), na każdej lekcji klasówka ze
                              słowek.Streujące, ale może przyniesie efekt?
                              A złota rosa?
                              Piekę chyba dłużej niż w opisie , piekarnik z termoobiegiem, patrzę, czy się
                              zabarwia wierzch, potem piana i już.

                              • jola.wie Re: Sto lat, sto lat.. 05.11.04, 09:44
                                Sto lat raz jeszcze!

                                Co zrobiłam dziecku (jolu):
                                1. Przygotowałam szczotkę i grzebień.
                                2. Umyłam włoski.
                                3. Zaniosłam do dobrze oświetlonego pomieszczenia.
                                4. Wytarłam włoski (wyszedł Muzinek)
                                5. Pstryknęłam zdjęcie.
                                6. Ulizałam na popersa.
                                7. Poleciałam po kawałek czarnej taśmy izolacyjnej którą umieściłam pod noskiem.
                                8. Pstryknęłam zdjęcie.
                                9. Uczesałam na "lata dwudzieste".
                                10 Pstryknęłam zdjęcie.
                                11. Wysuszyłam włoski.
                                To była jedna sesja fotograficzna!

                                Biszkopt: przeczuwam że wiele zależy od niezawodnego piekarnika. Do wystudzenia
                                pozostawić w piekarniku (proponuję niesmiało)

                                Viola, trzymaj się, bardzo ci wspólczuję, tego ci jeszcze brakowało, jakbyś
                                mało była zaaferowana samą ciążą...sad( (o tych naczynkach pękających: witamina
                                C wzmacnia naczynia, może zwiększ podaż, i jesli to na nogach to możesz
                                smarować maściami czy żelami do nóg na żylaki, zawierającymi wyciąg z
                                kasztanowca - też wzmacnia naczynia krwionośne. Pekają, bo krwi jest więcej o
                                jakieś 1,5 litra w twoim organizmie teraz, no i ciśnienie jest wyższe niż
                                normalnie)

                                Moje problemy z "nastolatkiem" są przy tym błahe, ale zrobił się koszmarnie
                                drażliwy, odnosi się do siostry jak do kota (w wojsku), próbowałam przemówić do
                                niego wczoraj odwołując się do jego zdolności empatii. Obraził się. (zresztą
                                Anka wykazuje niezrozumiałe dla mnie zrozumienie tych meandrów psychiki,
                                wyrwało mi się wczoraj pod adresem Marka "ty głupku" (a fe!), on nie słyszał
                                tego na szczęście, ale Anka słyszała, spojrzała na mnie z naganą (a stawałam w
                                jej obronie!)i rzekła "mamo, on nie jest żadnym głupkiem!" (ale dostałam po
                                nosie).
                                Obraził się też kiedy chciał mi coś powiedzieć i wtrącił się ze
                                swoim "mamusiu!" jak akurat mówiłam coś do męża, ja zdecydowałam się skończyć
                                zdanie do męża, a jak skończyłam, Marek był już obrażony, że nie zwróciłam
                                uwagi na niego! Oszalec można jaka mimoza! Przez całe godziny nie da się potem
                                przebić przez mur tej obrazy...
                                ech!

                                Jola
                                mama Marka, Ani i Madzi (25.05.04)
                                Wcielenia Madzi
                                • joanka741 Re: Sto lat, sto lat.. 05.11.04, 12:30
                                  sto lat i sto latsmile)
                                  to ja sie dopisuje egoistycznie do tych listopadowych dat -30 listopada koncze
                                  30 latsmile)(egoistycznie bo myśle że jakies zyczenia mi złozyciesmile,musze sobie
                                  zadbac o to bo to andrzejki i nawet rodzina zapominasmile)
                                  I wiecie jak czytam o Waszych nastolatkch to mi sie włos jezy na głowie!!!!
                                  Jak ja sobie poradze ,jak ja ich wszytskich wychowam,jak okazac miłosc jak oni
                                  juz mnie wnerwiają nieposłuszeństwem,zwalaniem winy na siebie
                                  nawzajem,złośliwosciami ???
                                  JAK JA TO WYTRZYMAM!!!!!!!!??????/]
                                  wiadomo sa kochani,maja zalety całe mnostwo,zadziwiaja mnie na kazdym kroku,ale
                                  czy bede miała dośc cierpliwosci ,wyrozumiałości i zrozumienia?????
                                  UFFFFFF
                                  a moze nie bedzie az tak żle?
                                  Co do bisszkopta ja pieke normalnie,z maki tortowej 1 łyzka na 1 jako albo
                                  troszke wiecej,nic z nim nie robie wyciagam zaraz po upieczeniu a zeby nie
                                  opadał to rada mojej kolezanki co piecze na wesela-obkroic nozem zaraz po
                                  wyciagnieciu z piekarnika wtedy opada równomiernie bo go nic nie trzyma na
                                  brzegach i jest idealnie płaski.(testowałam-działa)
                                  pozdrawiam serdecznie!
                                  Barba zjadło mi Twoje gg ,instalowałam od poczatku ,zaimportowało mi stara
                                  liste a na tamtej Cie nie byłosadzapraszam na pogawedkesmile
    • bornholmka Re: WIELE DZIECI I INNI 05.11.04, 12:22
      Dziewczyny!!Wszyscy wokolo mowia ze padlo mi na glowe ale...ja tak strasznie
      chcialabym nastepnego slodkiego malucha.Maz tez dziwnie mi sie przygladal gdy
      mu o tym mowilam.Jako jeden z argumentow na "nie" podal ze jakis czas temu
      kupilismy samochod 5-cio osobowy sadZaczynam wpadac w paranoje i zagladam do
      kazdego wozka na ulicy i w sklepie zachwycona ogladam niemowlece
      ubranka.Wszystko ze mna w porzadku?
      • agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 05.11.04, 15:15
        solenizantki i solenizanci - SERDECZNOŚCI!!!!!

        Bartku - trzymam kciuki... i pot mi występuje na plecach sad boję się
        tej "nastolatkowości" okropnie, bo sama w tym wieku byłam "okropna", uch...

        bornholmka - zupełnie normalne smile myśmy 5 osobowy samochód wzięli w leasingu
        na 4 lata w listopadzie 2003, a tymczasem sześcioro nas będzie już w styczniu
        2005 smile)))) będziemy łamać przepisy, albo jeździć na razty, albo dwoma
        samochodami, albo co? są przecież jeszcze autobusy (a w nich, jak mawiają moi
        znajomi zmieści się dzieci kilkanaścioro smile))))))))

        wczoraj mieliśmy zebrania rodziców - Jasio zebrał pochwały (mimo tych dwójek z
        WF-u, uspokoiłam się, znaczy, że nie tylko my olewamy, ale wychowawczyni też
        (???) ); Małgosia natomiast merytorycznie zbiera pochwały, za to zachowanie...
        pozostawia baaaardzo wiele do życzenia - ma jakiś spory konflikt z koleżanką -
        rywalizują ze sobą okropnie, "podkładają sobie świenie", dogadują (obie
        niesłychanie inteligentne bestie i zacietrzewione, jak dwa koguty), walczą o
        względy innych koleżanek między sobą... no i ani ja, ani Pani, ani druga mama
        (w porządku, skądinąd) nie wiemy, co z tymi babsztylami począć... macie
        pomysły? siedzą daleko od siebie, dostają inne zadania, o ile to możliwe,
        etc....
        • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 05.11.04, 17:06
          No i pomyśłałby kto, że maluchy to największy problem, bo przewinąć, nakarmić i tak przez cały Boży dzień, a tu sprawdza się powiedzenie - małe dziecko mały problem, duże dziecko duży problem.
          Nie wiem Agnieszko, jak to z rywalizującymi dziewczynami, no bo one i tak swoimi scieżkami chodzą i nie za wiele rozmowy i jakieś zabiegi dorosłych dadzą. Ciekawe dlaczego one tak we dwie akurat, znają się, dobrały się takimi charakterami, jaka to może być przyczyna??
          A co do Jasia to dalej twierdzę, że stopnie z WF-u to jakaś paranoja i nic mojego zdania nie zmieniwink Ale dobrze, że Jaś sobie z tym wszystkim jakoś
          radzismile)))
          Wracając jeszcze do nastolatków, mam znajomych z 4 dzieci, najstarsza dziewczynka ma 15 lat i tata zwierzył mi się niedawno, że tak od kilku miesięcy nie powiedziała do niego całego zdania, jakieś równoważniki, uhu, hmmm, tak, nie itd. - duże dziecko, duży problem
          Agnieszko - Bornholmko, ale fajnie, że się znowu odezwałaśsmile))) Za pierwszym razem jak wkleiłaś posta była cała dyskusja, czy Bornholmka oznacza, że z Bornholmu jesteś i jak przeczytałam na wielodzietnych to prawda. Czyli miałam rację, bo stawiałam, że taksmile)))))
          Wiesz ja też miałam tak przy 3 dziecku i przy ostatnim też. Po dwójce dzieci strasznie mnie naszło i chciałam jezcze jedno, zaglądałam do wózków, dokładnie jak Ty. Trzecie zdarzyło się przez przypadek, więc dostałam bardzo chciany prezencik, a piąte wynegocjowałam z mężem i razem jest pięć. Może Tobie też sie tak udasmile))
          Violu raz jeszcze wszystkiego dobrego i wytrwania wszystkiego trudnego, duuuuże siły.
          Mam pomysł na urodziny wątkowe, o jednej godzinie wszystkie szanowne uczestniczki bedą o solenizantce dobrze myśleć - wyślicie dobrą energię do Violi dajmy na to o 19smile) Beatko zapytaj się teściowej czy tak można. Joanko, na Tobie przeprowadzimy następny eksperyment, dobra??
          Ada, a jeszcze co do złotej rosy, czy budyń wcześniej przygotować z mlekiem, czy poprostu wszystko dodać do masy serowej??? A ze spodem to chyba dodałam za goracy tłuszcz, ale taki z ognia i przez to coś się stało z proszkiem do pieczenia, po czym się nie upiekł. Właśnie tak wyglada moje gotowania, eksperymenty, ekserymenty, a rodzina głodnawink)
          Miłego wieczoru Jola
          Agnieszko - Bornholmko, dla Ciebie lista i przepisy zebrane (tam rzeczona złota rosa i inne smakołyki)
          • jol5.po LISTA 05.11.04, 17:08
            akve (Ewa 67, Darek 67) -
            Jędrek VII.94;
            Jaś III.97;
            Julek IX.01
            Zosia 1.V.04
            Kraków

            ewa057 (Ewa 66, mąż 61)
            Hubert 1.VII.90
            Maciek 25.05.92
            Marcinek 2.04.04
            (Kalisz)

            barbamama (Beata71, mąż71)
            Ala 98
            Zuzia 00
            Maciuś 03
            (Warszawa)

            jol5.po (Jola70, mąż67)
            Ola XI.93
            Jaś VIII.95
            Małgosia VIII.97
            Agnieszka X.01
            Michałek XII.03
            (Wrocław)

            ada16 dzieci:
            syn-1987,
            córka-1989,
            Kubuś - 2003
            (Gdańsk)

            olioliwa (Ola71, Jacek63)
            Emanuel (Kuba) 91
            Jaśmina 93
            Mati 97
            Mieszko 00
            (Gdańsk)

            jola.wie (Jola 70, mąż 68)
            Marek VIII.92
            Ania V.97
            Madzia V.04
            (Katowice)

            angjan (Agnieszka)
            Jasio VII.1994
            Małgosia 1996
            Szymek 2003
            Martusia I.2005
            (Warszawa)

            mamarazycztery (Magda)
            Łukasz - 1990
            Karolinka - 1992
            Wiktoria - 1998
            Zuzia - 2002
            (Kraków)

            maruda13 (Kasia)
            Adam 30.VII.1998
            Mateusz 28.VII.1999
            Mikołaj 27.VI.2004
            (koło Lublina)

            bietka2 (Ania)
            Zosia - 4,5 roku
            Ludwik - 2002
            dzidziuś w II.05

            aprze (Agnieszka) - Bartek 24.IV.98
            Ewelinka
            niespodzianka X,XI.04

            joanka741 (Joanka '74)
            Oliwka 31.VII.99
            Szczepan.VI.01
            Mela 6.IV.04
            (Dębica k. Krakowa)

            zinka3 (Grażyna 64, mąż64)
            Kamila 1991
            Olga 1992
            Tomasz 1991
            Dominik 1995
            Bartek 2000
            (Kraków)

            dwoda (Dorota 69, Artur 64)
            Grześ I.91
            Przemek V.94
            Krzyś VII.97
            Jaś I.02
            Zuzia X.03
            (Kraków)

            eury1 (Viola66, Marek62)
            Bartek 08.1986
            Jarek 11.1988
            Marek 06.1994
            Daria 12.1996
            Wojtek 02.2005
            Legionowo k. Warszawy

            mamapa (Kasia '70, mąż 65)
            Paulinka 24.VII.1990,
            Pamela 29.V. 2001,
            Patryk 10.II.2004,
            (Wrocław)


            bornholmka (Agnieszka)
            Damian 04.08.91,
            Mik 09.07.00,
            Claudia 26.01.03



            • jol5.po PRZEPISY 05.11.04, 17:15
              NA SŁODKO (Agnieszko zamknij oczy, poczytasz po porodzie)

              PIERNIK (eury1)
              1i1/2 szkl cukru
              3 szkl mąki
              4i1/2 łyżeczki sody
              przyprawa do pierników
              1 słoik dżemu
              5 jajek
              1 szkl.oleju
              1 szkl mleka
              3-4 jabłka (ewen. ananas,brzoskwinie)pokrojone w kostkę lub starte na tarce
              Wszystko wymieszać.Piec ok 50 min w temp 180.
              Przepis na największą blachę!!
              Smacznego

              PLACEK ZE ŚLIWKAMI (jol5.po)
              3 szklanki mąki krupczatki
              2 łyzeczki proszku do pieczenia, płaskie
              5 jajek
              1/2 szklanki cukru
              1 szklanka cukru do białek
              1 margaryna (może być "Kasia")
              1 kg owoców - dobre sa śliwki, moga byc też inne
              mąka+ proszek + cukier + margaryna - posiekać
              dodać żółtka, zagnieść
              niewielki kawałek, około 1/4 lub mniej ciasta wsadzić do lodówki
              resztą wyłożyć blachę (na pergaminie - nie będzie przylegało, bo owoce puszczą sok)
              na ciasto owoce - wydrylowane
              białko ubijamy na sztywno, dodajemy szklanę cukru
              wykładamy warstwą na owoce
              ścieramy pozostałą część ciasta z lodówki tarka na wierzch
              wkladamy do pieca - 180 st., 90 min
              smacznego

              ZŁOTA ROSA (ada16)
              Ciasto:
              3 szklanki mąki
              3 żółtka
              1 szklanka cukru
              1 cukier waniliowy
              3 łyżeczki proszku do pieczenia
              1 margaryna np. Kasia, rozpuszczona

              Masa serowa
              70 dag lub więcej sera białego najlepiej zmielony
              1/2 szklanki cukru, chyba że ktos woli słodsze to więcej
              2 szklanki mleka
              1 cytryna
              1 cukier waniliowy
              1/2 szklanki oleju
              1 budyń śmietankowy
              3 jajka

              Pianka
              Białka po tzrech żółtkach
              1/2 szklanki cukru
              1. Zagnieść ciasto i wyłożyć na blachę
              2. Ser zmiksować z cukrem dodać resztę składników
              3. Masę wylać na ciasto piec 45 min. wtemp. 165-170 st.
              4. Z białek ubić pianę z cukrem na sztywno
              5. Po 45 min wyjąć sernik nałożyć na całośc pianę.
              6. Piec jeszcze 15 - 20 min.
              7. Wyjąć z piekarnika, rosa pojawi się w trakcie stygnięcia

              CZEKOLADA (jola.wie)
              gotuje się z kostką margaryny i pół szklanką śmietany półtorej szklanki cukru i
              cukier waniliowy - na małym ogniu (bardzo małym) z 15-20 minut. W misce mieć
              przygotwane pół kilo mleka w proszku (ale w proszku, a nie żadne instant czy
              granulki), wymieszane z 1-5 łyżek dobrego kakao (ja idę na maksa i daję 5) i po
              zestawieniu toffi z ognia szybko acz delikatnie (mikserem, pałką) połączyć
              jedno z drugim wsypując mleko do tofii, nie na odwrót. Mozna dać balkalie wg
              uznania. Ta czekolada w magiczny sposób przenosi nas (a wszystkieśmy
              wystarczająco stare) w stare dobre czasy kryzysu i kombinowania (kakao było z
              paczki, z darów albo z peweksu, z resztą nie było problemów). Oczywiście ten
              specyfik w naszym domu najbardziej smakuje mnie! Prawdopodobnie z sentymentu.
              Aha, no i się tą czekoladę wylewa do zasygnięcia do jakiejś płaskiej formy,
              najlepiej na pergamin, można w stanie lekkiego stężenia pokroić ją na
              kwadraciki, wtedy jak stężeje - czekoladki gotowe!

              STRUDEL JABŁKOWY PODAWANY NA GORĄCO (jola.wie)
              Kruche ciasto na dwie części: jedna na spód, druga na wierzch, a
              pomiędzy kilo jabłek posiekanych na kawałeczki (nie strate!), z dodatkiem
              rodzynek, moreli suszonych, skórki pomarańczowej, posypane cukrem, cukrem
              pudrem, z cynamonem, goździkami, imbirem (mozna dostac gotową mieszankę
              przypraw), i jeszcze ze dwie łyżki tartej bułki, żeby wchłonęła wilgoć podczas
              pieczenia. Wierzchnią warstwe nakłuc widelcem, po upieczeniu koniecznie gorące
              posypać cukrem pudrem z cukrem waniliowym (był kiedyś taki cukier z prawdziwą
              wanilią). Zjedzenie tego wywołuje jęk rozkoszy i działa jak grzane wino
              (podobnie w każdym razie smakuje wink)

              MAŁE CONIECO (barbamama)
              1/3 szkl wody
              kostka Kasi
              1 szkl cukru
              zagotowac dodac 3-4 łyzki kakao
              odstawić do ostygnięcia
              wymieszac z paczką mleka w proszku, dodać bakalie albo pokruszone biszkopty,
              herbatniki, odstawić w formie do lodówkina 2 godz.- mniam......
              -------------------------------------
              --------------------------------------
              NA NIESŁODKO (Agnieszko możesz czytać)

              PASTA Z MAKRELI (jol5.po)
              makrela wedzona, jajko (może 2, albo 3 według gustu) na twardo
              drobno pokoroić
              majonez
              z przypraw może być ząbek czosnku, trochę musztardy, też według gustu
              zmieszać
              gotowe

              PASTA JAJECZNA (jola.wie)
              jaja,
              odrobinka masła, sól, pieprz, ew. wegeta i majonez (plus bardzo delikatnie
              zieleninka)

              KROKIETY (jola.wie)
              niby nic oryginalnego, ale nadzienie do
              krokietów eksperymentalne: wieprzowinki kawałek (niestety im bardziej się idzie
              w "łopatkę" tym lepiej smile), ja dałam kawałek tzw. "od szynki" - pokroić
              cebulę, zrumienić, przesmażyć zmielone mięso, a potem dodać do tego (oprócz
              soli, pieprzu i wegety) taki kawałek pasztetu (! takiego zwykłego, na wagę) jak
              mięsa, może byc mniej, też zmielić i wymieszać z mięsem i cebulą - no,
              rewelacja i pycha! A do naleśników nie wolno dawać mleka i ciasto ma być
              rzadsze niż na słodkie naleśniki - placki będa cieńsze, no i się nie przypalą.
              można je zresztą robic na raty: nadzienie - do lodówki, naleśniki - do
              lodówki (mogą tam być nawet trzy dni) - a na ostatek zostawić sobie tylko
              turlanie w jajku i bułce i smażenie (a potem koniecznie niech poleżą na bibułce
              i oddadzą nadmiar tłuszczu!). I żeby smakowało trzeba to wszystko robic z
              zamiłowaniem i przyjemnością, więc niewskazane jest się spieszyć wink))
              aha, barszczu tez nie wolno dosmaczać na chybcika, trzeba mieć czas i
              ciszę na skupienie, i nie wolno też po lampce wina wink - to znaczy ostatecznie
              można i można nawet oszukac gości, ale samej siebie już nie...)

              PYSZNY BARSZCZYK CZERWONY (zinka3)
              niestety raczej nie nadaje się
              do krokiecików podaje się go z ziemniaczkami.
              Do wywaru mięsno warzywnego wlewamy żurek lub barszczyk biały taki od baby z
              placu lub sklepowy ale musi byc kwasny. W osobnym garnuszku gotujemy buraki
              czerwone w całości, najlepiej jak są małe.Raz że lepsze dwa że mieszczą się w
              garnku ok 0,5 kg. Gdy buraczki są miękkie i wystudzone obieramy ze skórki i
              kroimy w kostkę. Ugotowany żurek podbijamy śmietaną /bez mąki/ i
              wyłanczamy.Następnie wrzucamy pokrojone buraczki i czekamy aż nabierze koloru.
              Podajemy z ziemniaczkami pychotka! Najlepszy na drugi dzien .Oczywiście jak
              zostanie. Ma zalete nie brązowieje i zawsze ma przepiękny kolor.

              SAŁATKA (ZDROWOTNAwink (mamapa)
              gotowane
              ziemniaki + jajka szt2 + ogóry kiszone ok 3-4 szt + szczypior + majonez + czosnek
              zgnieciony nawet 10 ząbków=wymieszać najlepiej zrobic dzień przed podaniem to
              nabierze poweru...ha ha najlepiej jak zjedzą ją wszyscy bo rozmowa po niej
              odstraszy nawet wampiry..

              ROSÓŁ OZDROWIEŃCZY (wg starego przepisu z książki kuch. jola.wie)
              do sałatki owocowej z ananasa,
              kiwi, mango, pomarańczy i mandarynek dodać kleiku ryżowego, zalać gorącym
              rosołem. Wsypać posiekaną łyżkę mięty, starty imbir, doprawić czosnkiem,
              pieprzem cayenne i sosem tobasco. Podawać letnie lub gorące. Popijać sokiem z
              marchwi lub naparem z szałwii, lapacho i yerba mate, osłodzonym miodem. Miód wg
              upodobania można dodać do dania podstawowego. Jak wam się podoba? smile)))))
              Radzę NIE STOSOWAĆ w długie jesienne i zimowe wieczory.....

              no i była jeszcze SAŁATKA JAJECZNA
              niestety nie moge znaleźć odnosnego przepisu, ani, co za tym idzie sznownej autorki, ale, że ją zrobiłam (sałatkę), to podaję.
              Autorko sprostuj jakby co
              jajko gotowane na twardo drobno pokrojone, majonez
              (dodałam trochę musztardy i pora)



            • zinka3 Re: LISTA 05.11.04, 19:43
              Poprawiam.
              Grażyna 28IX64 Paweł 03X64
              Kamila 14.VIII 91
              Olga 24.IX 92
              Tomek 07.XII 93
              Dominik 05.XI 95
              Bartłomiej 02.IV 00
          • barbamama Re Energia 05.11.04, 19:02
            Wysyłam za trzy minuty, mozna , tesciowa próbowąłamnie w ten sposób kiedys z
            migreny wyzwolić- mysle że jesli się wierzy to wszystko można. Viola trzymam
            kciuki - za Bartka , za Was, ogromne wyrzuty sumieniam.... moja mam też to
            przechodziła- z moją najstarsza siorką, ze mną. Fakt żja nie miałam problemów
            z nauka, ale tylko z tym........... eh Viola wszsytko się wyprostuje- wierze w
            to gorąco, w końcu jestem normalną mamą i ciocią w przedszkolu - Jola i takl mi
            nie wierzy wink))
            • zinka3 Re: Re Energia 05.11.04, 19:38
              Violu! Trzymaj się cieplutko.Moja rada to staraj się za każdą rzecz którą
              dobrze zrobi każdego dnia spontanicznie go pochwalic podziękować lub
              powiedzieć "co ja bym bez ciebie zrobiła" to działa.Mam dziewczyne w podobnej
              sytuacji ktora haftuje do naszego sklepiku i ostatnio mama tej dziewczyny
              dzwoniła do mnie z podziękowaniami że moje słowa " co ja bym bez ciebie
              zrobiła" /wyhaftowała szybciutko na otwarcie sklepu napis od ktorej do której
              sklep czynny/Zadziałały na nią bardzo pozytywnie i ona też ją teraz chwali
              nawet za drobiazgi. Jest duża poprawa i chęć zycia wraca.
      • joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 05.11.04, 20:27
        Wszystko ok,mi tez sie maz dziwnie przygląda bo przeciez Melasek jest malenki a
        ja juz bym chciała nastepne.
        Ale pewnie damy sobie na luzsmile),po 1 mam jeszcze czas dopiero 30 lat.Po 2 to 2
        ciaze powikłane cukrzyca i dodatkowo WCALE diety teraz nie trzymam wiec sie
        troszke boje czy cukry mam ok sad.
        No i samochód tez mamy 5 osobowysmile)
        Ale czasem takie pragnienie aby jeszcze miec dzidzie przychodzi.
        • joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 05.11.04, 20:32
          a to była odpowiedz do agnieszkismile
          • agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 05.11.04, 22:55
            smile))) joanko smile

            viola - spóźniłam się z dobrym myśleniem, ale myślę, że teraz też zadziała -
            może będziesz miała milsze sny? smile

            pomysł z "co bym bez ciebie zrobiła" uważam za cudny - w ten sposób, aż wstyd
            przyznać, jeszcze chyba nigdy nie chwaliłam! zawsze tylko "podoba mi
            się", "ale pięknie", "ale się zgodnie bawicie" i takie tam bardziej lub mniej
            polecane teksty przez Mazlish-Faber smile)))) i bardziej lub mniej instynktowne :-
            )

            a ten uważam za rewelacyjny smile

            a Małgosia ma ten konflikt z koleżanką (Olą) bo obie są niemal identyczne
            charakterologicznie! inteligentne (złośliwe), ponad poziom klasy "bystre",
            szybko czytają, są bardzo sprytne, ćwiczone obie przez starszych braci smile)) no
            i przede wszystkim każda z nich chce być NAJ-lepsza, szybsza, mądrzejsza,
            bardziej lubiana etc. także przyczynę, wydaje nam się z mamą Oli, odkryłyśmy,
            tylko teraz szukamy... lekarstwa smile
            • joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 06.11.04, 07:37
              Cos Wam opowiem.
              Wiecie ja jako nastolatka w wieku 15 lat mialam kryzyssmile) taki
              solidnysmile) ,uciekłam z domu ,policja mnie szukała (ale podrecznik do nauki
              wziełam bo egzaminy do sredniej chciałam zdawać-ciekawa ta ucieczka na zawszesmile)
              wróciłam sama po 3 dniachsmile),zwiedzałam warszawesmile min.
              Potem w 1 liceum mi tez troszke odwalało, a najgorsze było to że mówiłam co
              myslalamsmile) a nauczyciele tego nie lubią oj niesmile).
              Nastepnie w 2 klasie szkoły sredniej , popadłam w takiego doła psychicznego ,
              praktycznie życ sie mi nie chcialo.
              Własciwie niby wszyscy odetchneli , bo zaczelam sie uczyc, zamiast 3 miec 4 i
              5.
              Ale ze mna wcale nie było dobrzesmile), mam tendencje do uzalania sie i poddawania.
              (pochodze z rodziny tzw. wierzacych niepraktykujacych ,ale ja bym powiedziała
              ze ateistycznej bo o Bogu w moim domu nie było rozmów )
              I właśnie do Boga miałam pretensje , bo wierzyłam że jest i nie wierzyłam
              równocześnie - w koncu nie widziałam jego działania.
              Na szkolnej wycieczce w Zakopanem byliśmy w klasztorze tym w górach nie
              pamietam jakich braci to jest klasztor , ale jest.
              I tam była skrzyneczka, gdzie mozna wrzucac karteczki .
              Wiec napisałam cos w stylu: Boże jezeli jesteś to zmien moje zycie bo mam juz
              go dość.(troszke smieszne i naiwne ,troszke dramatyczne )
              I krótko mówiąc zmieniłsmile)
              Spotkałam dziewczyne w pociągu ktora czytala ksiązke pt."Droga sceptyka do
              Boga".
              Oczywiscie ksiazke jej podebrałam od razu , bo tytuł mi spokoju nie dawał(ktos
              książke o mnie napisał?),
              A po przeczytaniu tej ksiązki stwierdziłam , że jezeli Jezus zmienił życie tego
              człowieka , to może ja nie jestem przypadkiem beznadziejnymsmile).
              Powiedziałam więc Jezusowi w modlitwie ,że jezeli jest własnie taki jak w tej
              ksiazce, po prostu Zyjący Bóg pełen miłości i mocy teraz a nie 2000 lat temu i
              to nadal jest aktualnesmile) to ja też tak chce .
              Sama sie zaprosiłam na nabożeństwo do kościoła zielonoświatkowego i chodze do
              tej pory juz 14 lat
              A pisze to tutaj z 2 powodowsmile)
              1. Po pierwsze czasm kiedy wszyscy myslą że jest ok,ze glupi wiek sie kończy to
              wcale nie jest ok.
              Bo myślenie nastolatka jest hm...skomplikowane a często głupie( mówie o sobie
              z perspektywy czasu i doświadczenia - to co odbierałam jako atak było próbami
              pomocy ze strony mami i wychowawczyni - mam z nią zreszta kontakt po dzien
              dzisiejszy).
              2. Naprawde jestem taka jaka jestem ,a właściwie to ze jeszcze zyje (bo ja
              naprawde nie chcialam żyć) zawdzieczam tylko wierze w Jezusa. Te 15 lat temu
              niestety chodzenie do psychologa nie było akceptowane zbyt i kojarzyło sie
              raczej z choroba psychiczna (i raczej bym nie poszła).
              Zreszta ja nie umiem rozmawiac o sobie tak do bólu ,własciwie tylko mam
              zaufanie do męża i 1 przyjaciółki którą znam od 13 lat i która mnie nigdy nie
              zawiodła (ale własnie 15 lat temu jej nie znałam ,nie mialam nikogo komu
              mogłabym sie wygadac).
              Dobrze ze Jezus znalazł mnie a ja Jego. Wreszcie mogłam powiedzieć wszystko
              komus kto i tak to wiedział smile) a mimo to mnie kochalsmile
              I uzasadnienie końcowesmile)
              KOchajcie i gadajcie z dziećmi,ale tez nie myslcie że jak milcza i ucza sie to
              jest wszystko ok .
              Mam nadzieje ze nie odbierzecie tego jako chęc indoktrynacji smile), po prostu
              chciałam raczej pokazac że nawet takie skomplikowane przypadki otoczone
              miłościa , maja szanse .
              W moim przypadku miłoscią Jezusa , relacje z rodzicami a raczej mama przyszły
              pozniej.Teraz ja doskonale rozumiem,zreszta była fajna mama tylko brakło jej
              sił akurat przy mnie (akurat zbiegło sie to wszystko z zdrada i odejsciem ojca -
              wrocił po roku)
              Ok Melasek płacze znikam papapapa
              • eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 06.11.04, 12:12
                Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie i życzenia.
                Oj pomogłyście mi bardzo.

                Tylko mi się tu nie śmiejcie za głośno,to opiszę co nawywijałam wczoraj.
                Marek zapomniał totalnie i na śmierć o mioch imieninach - były dokładnie
                tydzien przed urodzinami.Ocknął się dopiero jak rozmawiałam przez telefon z
                tymi ktorzy pamiętali.Delikantie przypomniałam że za tydzień mam urodziny-żeby
                znoawu nie było tłumaczeń że "przecież ja wiecznie zapominam o takich rzeczach".
                I wczoraj tak sobie cichutko czekałam...
                Wyłączyłam sobie komóreczkę,coby znowu jakiś nadgorliwiec nie zadzownił z
                życzeniami i testu na mężu nie popsuł....i czekałam....
                Marek miał akurat wolny dzień....a ja czekałam....dzieci wróciły ze szkoly - i
                nic.Profilaktycznie upiekłam piernik,umyłam włoski - zrobiłam się na wielorybie
                bóstwo smile)....i czekałam!!!!
                Marek w najlepsze bawił się zgrywaniem VHS na DVD,bóstwa nie zauważył...pewnie
                wieloryb mu zasłonił smile)
                Niestety co bardziej wytrwali jak nie mogli dodzwonić się do mnie to zadzwonili
                na jego komórkę.No i jakoś nie zapanowało mi się nad komentarzami.Oczywiście
                nie poszlo mu tak łatwo,przecież nie może obrażona bogini powiedziec prosto z
                mostu o co jej chodzi.Po kilkunastu minutach przepychanki "jakoś dziwnie się
                zachowujesz....coś narozrabialaś...jaaa???nic przecież nie zrobiłem - No
                właśnie nic nie zrobiłeś!!!" spojżal na zegarek i stwierdził - 5-ty dzisiaj-
                masz urodziny!!!No kurcze mam!!!
                Oczywiście odkręcił kota ogonem i wynikło że to moja wina,bo on jest
                zapracowany tuptuś.On nie zapomniał o moich urodzinach tylko zapomniał że
                dzisiaj 5.11.Ja się odwinęłam do pokoju maluchów,poszłam po pocieszenie do kota-
                w domu zamieszanie-faceta mi wcięło-ja się oczywiście poryczałam.Najpierw
                przyszły maluchy z wycininkami,potem weszły starszaki "mamo przepraszamy ciebie
                bardzo",potem wparował Marek ze stwierdzeniem że telefon do mnie....zamiast
                telefonu tort na stole z całą masą świeczeki - bezczelny noooo....tak afiszować
                sie z moim wiekiem noooo....okazało sie że pamiętał o czym mi się
                marzyło...dostałam!!!
                Wasze fluidy chyba dotały,bo finał akcji "test urodzinowy" odbywał się ok 19.00.
                Uffff....walnięta jestem ...nie...?
                Ta ciąża chyba już na mózg mi się rzuciła...
                Przemyślenia Bartkowe opiszę potem.Teraz muszę się wreszcie ubrać smile)
                Komputer ma jakieś dziwne właściwości-jak się klawiatura przypnie do rąk to
                oderwać sie nie może...
                Fajnie że jesteście smile)))
                • joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 06.11.04, 18:14
                  Eury fajnie ze Ty tez jestessmile,dobrze ze nas tylesmile.Pociesze Cie ja tez takie
                  testy robiesmile tylko nie mam tyle wytrwałosci,do 19 to popłakałabym sie juz 3
                  razysmile.Pozdrawiam serdecznie
                  • akve Re: do joanki 06.11.04, 22:29
                    joanka,
                    pieknie napisałas wyżej smile
                    O sobie.
                    O dojrzewaniu.
                    O wierze.
                    Bardzo mi się podoba Twoje poszukiwanie smile
                    Ewa
                • akve Re: ....spotkanie z mistrzem .... 06.11.04, 22:37
                  Eury,
                  wszystkiego naj... dla Ciebie z okazji imienin i urodzin !
                  Myśle,ze masz faktycznie cieżki czas, bo oprócz Wojtusia masz nastolatki.
                  Powtórze jeszcze raz -wszystko sie ułoży i to Ty będziesz nam radzić co zrobić
                  jak sie ma problemy z kilkunastoletnimi dziećmi.
                  I nie denerwuj sie ,zeby Wojtuś nie był "nerwuskiem".
                  Ile jeszcze przed Toba do porodu?

                  A mój mąż był w Wa-wie w piatek i w pociągu jechał w przedziale z ...Robertem
                  Korzeniowskim ! Zapytalam "i co?" A Darek " i nic, przecież nie będę chłopa
                  atakował, prosił o autograf czy naciągał na rozmowę; niech jedzie w spokoju".
                  To tyle smile
                  Udanej niedzieli smile)))

                  • jol5.po Re: ....spotkanie z mistrzem .... 07.11.04, 00:48
                    mogli sie przejść razem po pociągusmile
                    U mnie połowa rodziny wyjechała, jestem sama z maluchami, które padły w pewnym momencie, więc ambitnie kolejne sterty prasowania kończę, aż w pewnej chwili chciałam tylko rzucić okiem, co u nas na wątku, i juz mi się chyba nie chce prasowaćsmile), masz rację Viola coś jest z tą klawiaturą.
                    Zaległe wszystkiego najlepszego z okazji imienin Violasmile))). Mój mąż kilka lat po ślubie nie wiedział, jakiego koloru mam oczy, a ja mam bardzo ciemny brąz i wszyscy na to zawsze zwracali uwagę, tylko nie mój Krzyś, ciekawe więc na co go złapałam, jak nie na oczywink
                    Joanko, zgadzam się z Ewą, ładnie napisaś i o dorastaniu i o nawróceniu i o sobiesmile))
                    ja muszę się przyznać, że też nie miałam spokojnej młodości, dałam nogę z domu, tylko, że akurat skończyłam 18 lat, więc byłam pełnoletnia. Przemieszkałam 2 miesiące u babci kolegi. A przyczyną było zerwanie komunikacji. Mieszkaliśmy do moich 17 lat w bardzo małym mieszkaniu, 1 pokój, wszysy siedzieli sobie na głowie. Ja i siostra w szkole muzycznej, więc każdy miał swoje ścieżki, tata oglądał tv w słuchawkach, siostra ćwiczyła. Komunikacja zmalała prawie do zera. A po przeprowadzce do większego mieszkania zaskoczyłam rodziców tym, że niepostrzeżenie wyrosłam i nie potrafiliśmy kompletnie się porozumieć. Viola, to strasznie ważne, że jesteście blisko, że chcecie kontaktu, słuchajcie Bartka uważnie. Najgorsze byłoby chyba zerwanie kontaktu. Ale dzisiaj, patrząc się z pewrspektywy widzę, jak trudno jest rozmawiać z dzieckiem, jakie ono kolczaste, jak przybywa mu kolców im bardziej nastoletnie. I coraz bardziej rozumiem moich rodziców. Widzę też, że u mnie dużo zawiniła sytuacja, różnice charakterów. I nadal twierdzę, że mózg nastolatka to jakaś mieszanka wybuchowa i wielka zagadka, dla samego nastolatka przede wszystkim.
                    Beatko - wierzęsmile))
                    > w końcu jestem normalną mamą i ciocią w przedszkolu - Jola i tak mi
                    >nie wierzy wink))
                    ale nijak nie mogę sobie wyobrazić (patrząc na dzisiejsze zdjecia) Ciebie i Ola w glanach, podartych dżinsach, skurzanych kurtkach, do tego niezbyt grzecznychsmile))
                    Agnieszko, Małgosia, to chyba typ dziewczynki - przywódcy. Typ ambitny, pewny siebie, gromadzący wokół siebie inne dzieci. Ja akurat nie mam na składzie podobnych typów, przynajmniej u starszaków, Ola to skryty kot (niezależy), Janek czasami abnegat, człowiek grupowy, ale nie przywódca, Małgosia człowiek bardzo grupowy, ale lubi błysnąć, ludzie to jej żywioł, ale to też nie przywódca. Więc korzystając z takich najbliższych doświadczeń, nie potrafię własnie o przywódcach nic powiedzieć, ani ugryźć problemu. Ale jestem bardzo ciekawa, jak się będzie rozwijał, oby jak najlepiej sie rozwiązał. Donoś czasami co na froncie u Małgosi.
                    Dobrej nocy, miłych snów Jola

                  • joanka741 Re: ....spotkanie z mistrzem .... 07.11.04, 17:24
                    No prosze ,ja miałam tylko stycznosc z Mietkiem Szczesniakiemsmile,bo był znajomym
                    mojej przyjaciólki.
                    Innych znanych nie znam osobisciesmile
                    A ja bym chyba o autograf poprosiła tak dla potomnoscismile
                    • zinka3 Brąz!!!!!!!!! 07.11.04, 18:28
                      Właśnie wróciłam z Nysy Dziewczynki dzielnie walczyły w osłabionym składzie
                      jedna z gorączką druga z uszkodzoną nogą , a moja Olga ze zdartą skórką na
                      dłoni.Zrobiłam jej wielką przyjemność jadąc na te zawody ale to co ja tam
                      przeżyłam to moje.Polecam na odchudzanie nic nie wziełam do ust przez cały
                      dzień.
                      Dużo zdrowia dla Violusi!!!!
                      • joanka741 Re: Brąz!!!!!!!!! 07.11.04, 19:26
                        GRATULACJE ZINKA!!!
                        ale fajnie miec taka zdolniache!fajnie że sie rozwija w tym kierunku,który
                        lubi.Ciekawa jestem jak moje dzieci sobie poradza kiedys z swoimi
                        zamiłowaniamismile
                    • akve Re: ....spotkanie z mistrzem .... 08.11.04, 00:48
                      To samo powiedziałam smile
                      Czemu nie poprosiłes o autograf, a mój mąż na to,że mu żal(SIC!)chłopa, bo na
                      pewno ciągle go ktos prosi o autograf...i faktycznie przyszedł mały chłopiec
                      ,poprosił o autograf i czy może sobie zrobic zdjęcie z mistrzem.Zdjęcie robił
                      mój mąż...
                      Ach ,te chłopy!
                      A byłaby pamiatka sad)
    • maruda13 To znowu ja........ 07.11.04, 23:15
      o dojrzewaniu nastolatków jeszcze wolę nie myśleć z dwóch powodów: nie mam
      zielonego pojęcia jak to jest z chłopcami (mam 2 siostry i jednego brata - który
      "od zawsze" był obok a nie w rodzinie) i nie wiem jak to u moich panów może
      przebiegać nawet. Drugi problem to ja w trakcie dojrzewania - okropne - to co ja
      wyczyniałam nie mieści się w żadnej definicji "normalności" - i tak w zasadzie
      to bardzo się cieszę z tego że urodziłam dziecko gdyż to dopiero mnie jako tako
      uspokoiło. Pocieszam się tylko tym iż nie dopuszczę do sytuacji takiej jaka była
      w moim domu (długo by o tym pisać a ja raczej chce zapomnieć niż rozdrapywać).
      Troszkę przypomniałam sobie dawne czasy jak gdzieś tak w klasie I - III były
      dwie najzdolniejsze uczennice - ciągle się kłócące i próbujące pokazać która
      jest lepsza - Kasia i Renata i teraz Renata dla Kasi jest najlepszą, najbliższą
      przyjaciółką (jedyną)
      Teraz u co u mnie - niedobrze - mąż mój dziś w szpitalu wylądował (a że nasz
      świdnicki szpital zwą "umieralnią" to mi nie jest za wesoło) Nie mam z nim
      żadnego kontaktu (nie może wstawać i do telefonu podejść i chyba w końcu
      podejmiemy decyzje o zakupie telefonów komórkowych - dłużej tak nie moze być) i
      ja strasznie się martwię - nie miał postawionej diagnozy i wyglądał okropnie jak
      wychodziłam ze szpitala. Moje dzieci zadają mi mnóstwo trudnych pytań i w koncu
      mało się nie poryczałam jak Adas zapytał czy tatę naprawią... JAkoś tak od roku
      ze szpitala wyjść nie mogę - zaczęło sie od zawału taty (przez ten zawał
      podejrzewam opóźnioną owulację i w związku z tym mamy syna - Mikołaj na cześć
      dziadka). i tak się ciągnie od ponad roku choroby, porody i takie tam. A ja
      szpitali nie cierpię.
      Dziękuję Jolu za maila - bardzo mnie ucieszył i podaję mój nowy nr gg 1962742.
      Pozdrawiam Was wszystkie wielodzietne
      • barbamama Re: To znowu ja........ 08.11.04, 00:55
        Kasiu Twemu mężowi życzę szybkiego powrotu do zdrowia!!! Jestes dzielną
        dziewczyną, poradzisz napewno sobie przez tę "chwile" z dziecmi. A mąż lada
        dzień bedzie z Wami. Pozdrów go koniecznie i przesyłamy dobre fluidy smile
        Tak to już jest w "naszych" Rodzinach- cieszymy się wspólnie że jestesmy razem
        (potrafimy się z tego cieszyć)... W sytuacjach obiektywnych kiedy nie ma
        jednego z nas zaraz jest jakaś pustka. Nie lubie kiedy Olo wyjeżdza np w
        delegacje a szpital- nie wiem jak dałabym radę. Tymbardziej ze tez martwie się
        o niego - jest otyły i ostatnio zaczeła mu dretwieć lewa ręka, ma problemy z
        cisnieniem- narazie odchudzamy się.
        Zinka gratulacje wielkie dla Córy smile)))
        Joanko slicznie napisałaś o swojej "drodze"- Olgierd tez jest
        zielonoświatkowcem, bywam nieraz z nim w zborze, ale teraz niestety częsciej
        nie praktykujemy sad
        W szkole przyjaźniłam się z Izą- taka przyjaźn na śmierc i życiewink Jedna z
        kolezanek zazdrościła nam tej przyjaźni i wyobraźcioe sobie ze poszła do
        wychowawczyni ( 6 kl. SP) i nagadała ze kradniemy jej kanapki, bijemy na
        przystanku jak czekamy na autobus, mame wyzywamy od "niebieskich ptaków"
        (zajmowała się domem - skad się tej Lucynie to wzięło)i wiele innych "cudów".
        Bardzo to przezyłam (razem z Izą byłysmy prymuskami), była ogromna afera a ja
        do dzisiaj czuje ten obuch na głowie, po raz pierwszy wtedy spotkałam się z
        takim ładunkiem hipokryzji i kłamstwa i zupełnie nie mogłam sobie z tym
        poradzićsad
        Dziewczynki kochane zycze wam miłych snów, zdrowych mezów i dzieci i
        wszystkiego najlepszego dla solenizantów (jak zwykle się pogubiłam- sorki)
        aaaaa oczywiscie musze się pochwalić( mój post bez samozachwytu byłby jakis
        pustywink )z soboty na niedzielę pod okiem "psiapsiółki" uszyłam spodnie
        sztruksy- biodrówki- jak na pierwszy raz wyszły super.Ach jaka jestem
        zadowolona z siebie, bardzo chce nauczyc się szyc, choć podejrzewam że jak
        dziewczynki dorosną to bede tego mocno żałowac smile
        dobranocka bo jutro trzeba wstac do pracy
      • akve Re: To znowu ja........ 08.11.04, 01:04
        maruda,
        trzymaj sie dzielnie i DUZO zdrowia dla męża.
        Wiem,że jak coś się zaczyna dziać niedobrego ze zdrowiem kogos najbliższego to
        nie jest łatwo...Chorował mój Darek jak byłam w ciązy(pisałam wczesniej
        ,mysleliśmy ze to zawał), chorowały ostatnio moje najmłodszego
        skarbki...Straszne chwile...
        Dlatego chcę Ci dodac otuchy jak moge ,bo pomogłyscie mi we wrześniu ciepłymi
        słowami BARDZO.Wiec, myśle ciepło smile
        Napisz oczywiście co slychać.
        • agnjan Re: To znowu ja........ 08.11.04, 08:39
          wreszcie odpowiem na wszystko - otworzyłam sobie w osobnym oknie i nie musze
          pamiętać, tylko będę "ściągać" smile)))))))

          marudo - trzymaj się, dzielna niewiasto, jak to mówią, jak pacjent ma wolę
          życia i szybkiego zdrowienia to... medycyna jest bezradna smile

          barba, okropnie smutne to opisywane zdarzenie z dzieciństwa - tak bym chciała,
          żeby w zacietrzewieniu ani Ola, ani moja Małgosia nie wyrządziły sobie, ani
          innym krzywdy... ponieważ sporo u nas sie o tym mówi, to poradziliśmy, żeby
          Małgosia się za Olę modliła - no i sie modli, przynajmniej wtedy, kiedy robi to
          głośno smile i mam nadzieję, że to pomoże - zobaczymy, co będzie dalej - może też
          zostaną z Olą przyjaciółkami na całe życie? jak marudy koleżanki smile

          akwe - mój syn pisze teraz pracę z historii - ma wymyślić herb i opisać
          historię wymyślonej rodziny - pisze o Korzeniowskim smile)))) a tekst
          Joli "mogli się chociaż przejść po pociągu" zwalił mnie z nóg i obudziłam
          Szymka śmiechem smile)))

          zinka - gratulacje dla córy smile no i jaki pomysł na głodówkę smile))))))

          joanko - może i mówić o sobie nie potrafisz (nie wiem), ale pisać - świetnie;
          mało kto pewnie odważyłby się tak napisać, o takich trudnych i "niepoprawnych"
          sprawach swojego dojrzewania - pewnie każda z nas ma kilka takich chwil
          głupiego dorastania, o których chciałaby zapomnieć...

          Ja przyznam się Wam, po ciemnogrodzku i jak widać bez krztyny zaufania do Boga
          mam okropne lęki co do dojrzewania Szymka, jego ewentualnego szukania
          biologicznych korzeni - brrrrrrrrr... mam nadzieję, że ten lęk mi przejdzie i
          nie stanie się samospełniającą się przepowiednią...

          eury - test urodzinowy z pięknym finałem - ja nie robię takich testów, bo mi
          smutno i nie wytrzymałabym... faceci są z Marsa, a tam nie obchodzi się
          urodzin, imienin, rocznic ślubu, poznania się, czy pierwszej randki smile)) to
          są tradycje wenusjańskie smile))))))))))

          a wczoraj byliśmy na spotkaniu rodzin adopcyjnych; po części oficjalnej był
          poczęstunek - tłum dzieci, rodziców, gwar... nagle podchodzi do nas znany nam
          z widzenia człowiek, rodzic adopcyjny dwójki i pyta, kiedy mam termin, że
          fajnie tak od razu drugie dziecko, na co my, że czwarte, a on "CZWARTE? OJ ALE
          JESTEŚCIE BOGACI!"

          ale jesteśmy bogate, kobiety!!!!!!! smile)))))))))))))
    • bornholmka Re: WIELE DZIECI I INNI 08.11.04, 09:26
      Czesc dziewczyny!
      To prawda- mieszkam na Bornholmie.Dziewiec lat temu pracowalam w dunskiej
      firmie.Przyjezdzal tam szef techniczny o imieniu Tom. Wpatrywal sie we mnie tak
      bardzoo ze...w 1996 roku wyjechalam do niego do Danii a 10 grudnia 1997
      zostalam jego zonawinktak to wlasnie bylo.
      Bornholm to piekna wyspa.Polecam ja szczerze na wakacje lecz....beda czuc sie
      tu dobrze osoby ktore lubia spokoj, cisze, piekne widoki.Jezeli ktos szuka
      rozrywki...to tu raczej jej nie znajdzie.Jest to wymarzone miejsce do
      wychowywania dzieci.Przede wszystkim bezpiecznie.Nie ma kradziezy,rozbojow.W
      kazdej restauracji, sklepie pokoik do przewijaniania dzieci,krzeselka wysokie
      itd.
      Pisalam o mojej"obsesji" na temat dzieci.maz sie sprzeciwia, mowi ze samochod
      za maly..bla bla a tak naprawde to nie o to chodzi.Samochod mozna
      zmienic.Problem polega na tym ze nasza najmlodsza coreczka Claudia choruje na
      fenyloketonurie.Na szczescie dzieci z PKU ktore maja od poczatku prowadzona
      diete, rozwijaja sie zupelnie tak samo jak rowiesnicy.Sa cudowne, madre ,
      kochane.Prawdopodobienstwo urodzenia dziecka z PKU jest 1:4.Bardzo rzadko
      zdarza sie ze z jednych rodzicow urodzi sie dwojka "fenylakow" no ale bywaly
      takie przypadki(oboje z mezem jestesmy nosicielami wadliwego genu)
      Najgorsze w tej chorobie jest...odmawianie dziecku rzeczy ktorych nie moze
      jesc.Naprawde robie to czesto ze lzami w oczach.Tego tak naprawde boimy sie z
      mezem.Drugiego dziecka z PKUsadJednak mi gdzies gleboko krazy mysl moze i
      nadzieja ze nastepne urodzi sie zdrowe.Trudno ze nie moge przekonac do swojego
      optimizmu meza..
      Usciski
      • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 08.11.04, 13:47
        Zachrypnięta, rozkaszlana- witam.
        Zaraza jakowaś mnie dopadła.
        Rozważam jeszcze - przetrzymać, czy wziąc zwolnienie?
        Za dwa dni długi weekend...
        Przetrzyyymam.

        Szkoda, że póki-co dźwięku nie przekazujemy sobie.
        "I-ooo" Kubusia pokazujacego "jak robi osiołek" jest cudne!.
        Żadden piesek, ani krówka mnie tak nie bawi, jak właśnie osiołek!
        Pozdrawiam.
      • eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 08.11.04, 14:16
        Moje kochane kobietki,ściągam pomysł z oknami od Agnijan i może wreszcie czegoś
        nie pokręcę albo nie zapomnę smile)

        Zinka-wielkie gratulacje dla córci!!!spokojnie może pękać z dumy,a Ty razem z
        nią.Mam nadzieję że ona nie "ochudza się" razem z tobą....i pomyśleć że
        dotychczas myślałam że najlepszą dietą jest mój mąż smile)Nie moge doczekać się
        zdjęć tych cudeniek z Twojego sklepiku.Kiegyś widziałam przecudne szydełkowe
        aniołki na choinkę.Bajka.Napisz jak z popularnością Waszego sklepu?Macie
        klientów?Jak dzieci traktują twoje całodniowe znikniecie z domu?

        marudo-tak mi przykro z powodu tego choróbska mężowego....szpitale są okropnymi
        miejscami.Po spedzeniu dwóch miesięcy w ich murach doskonale rozumię i jego i
        ciebie.Wszystko będzie dobrze....Wierzę że szybciutko wróci do domu.Trzymam
        kciuki bardzo bardzo mocno...ma do kogo przecież smile)

        bornholmka-tam gdzie mieszkasz musi byc slicznie.Jakieś zdjęcia proszę smile)
        bardzo ale to bardzo.Uwielbiam zdjęcia - i robić i oglądać.
        Troszeczkę nie dziwię się co do Waszej "obsesji".Ale z drugiej strony...dzieci
        szybko przyzwyczajają się do diety.Przyjażnimy się z rodziną w której starsza
        córka (13lat) choruje na fenyloketonurię.Karolina jest pełnym energii
        podlotkiem.Sama pilnuje diety.Fakt,chudzielec z niej okropny ale sily i
        temperamentu mozna jej pozazdrościć.Jak znajdę zdjęcia to wyślę jak ta
        chudzina "wyciąga" na wystawie największe i najcięższe kocury.Ponieważ jej
        kotka jest z tych co fukaja na wystawach karolcia nie boi sie kotów i
        prezentuje kocury które są najbardziej oporne i agresywne,ma dziewczyna
        wprawę.Jej młodszy brat,który nie jest "fenylakiem" jest starsznie
        chorowity.Miesiąc bez antybiotyku miesiącem straconym...Tak że uważaj z
        zaglądaniem w te wózki bo jeszcze się zarazisz smile)

        joanko-wszystko to co napisałaś o sobie pokrywa się z opiniamii mojej
        lekarki,która ostatnio przkonywała mnie że najlepszym lekarstwem dla mnie jest
        odnalezienie się w wierze,skoro w rodzinie nie mam silnego oparcia.
        Nie wiem czy wam pisałam,ale od pewnego czasu walczę z zespołem
        depresyjnym.Swiadomie walczę.Bo wcześniej było na zasadzie "poradzę sobie" i
        robieniem dobrej miny do złej gry...i "po co mi te prochy".Piszę o tym bo wiele
        osób traktuje to jako temat wstydliwy o którym głośno się nie mówi.A choroba
        duszy zabija powoli i konsekwentnie.Ze mną prawie się jej udało...Hihihi a
        myślałyście że dlaczego taką linię mam smile) A poważnie mówiąc-nie bagatelizujcie
        tego - "ech,wkurzyłam się i dlatego znowu nie jem obiadu".
        Wojtek jest "magicznym dzieckiem" bo w sumie on postawił mnie teraz na
        nogi.Musiałam zacząć walczyć o siebie,włączyć zdrowy rozsądek.Daria wprawdze
        dalej się buntuje że ma więcej odemnie na talerzu,dalej rozkładając talerze
        zadają sakramentne pytanie"mama też jesz?" i patrzą mnie z niepokojem jak w
        nocy zaczynam sprzątać.Nie zadawalają sie odpowiedzią że jest kurz na
        telewizorze.Dlatego tak bardzo boję się o Bartka.On jest najstarszy,wie więcej
        niż powinien,słyszał to czego nie powinien.W pewnym sensie jesetm jakimś
        wzorcem dla niego.I tak jak Jarek robi wszystko aby walczyć o siebie,tak Bartek
        tak jak ja poddaje się.

        barba-namów swoją brzydszą połowę żeby oprocz diety odwiedził lekarza.Wiem że
        trzeba w tym celu urzyć szantarzu i podstępu smile)ale może się opłacić.jemu ta
        ręka nie powinna dretwieć.A spokojnego życia to teraz nikt nie ma.

        A tak wogole to mam propozycje do "warszawskich" dziewczyn.Może przyjedziecie
        do mnie smile) Jakiś mały zlocik.Ja po ostatniej zjezdzie na dupsku po schodach
        jestem uziemniona,ale moje mieszkanko otwarte na propozycje smile)

        Uch mimo wszystko pogubiłam się sad(


        • ada16 złota rosa 08.11.04, 15:23
          Budyń wsypuję do masy- bez żadnych dodatkowych komplikacji.
          • zinka3 Re: Będzie dobrze!!! 08.11.04, 21:04
            • zinka3 BĘDZIE DOBRZE!!!! 08.11.04, 21:54
        • zinka3 MUSI BYĆ DOBRZE!!! 08.11.04, 22:11
          No nie strace cierpiliwość.Trzeci raz pisze i nie przechodzi!! Może tym razem
          się uda.
          W sklepiku jako-tako musimy zainwestować w reklame.Miejsce nie jest zbyt
          atrakcyjne handlowo, ale pierwsze zakupy już są i zamówienia też.
          Jesteśmy w trakcie przygotowywania kolekcji świątecznych. Aniołki robione na
          szydełku są. Są też haftowane w świąteczne wzory obrusy, serwety, patchworkowe
          gwiazdy skarpety mikołaja itp ZAPRASZAM NA ZAKUPY!!
          W domu sytuacja opanowana.Nawet dziś chłopcy odgruzowali biurko.Tyle razy
          robiłam o to awantury jak bywałam jescze w domu. Jak zaczełam pracować to nawet
          skarpetki na podłodze omijałam bez słowa. A tu dziś taka niespodzianka.
          BEDZIE DOBRZE!!! MUSI BYĆ DOBRZE !!! TAK MACIE MYŚLEĆ WSZYSTKIE !!!
          Dzięki za gratulacje dla Olgi. To jednak nie koniec w sobote następne zawody w
          Zabrzu i to jescze trudniejsze bo o klase sportową wyżej.
          Ale BĘDZIE DOBRZE!!!
          Grażyna
          • eury1 Re: MUSI BYĆ DOBRZE!!! 08.11.04, 22:20
            Grażynko BĘDZIE SUPER smile)))
            • maruda13 Re: MUSI BYĆ DOBRZE!!! 08.11.04, 22:36
              Już wiadomo co z moim mężem. Potwierdziły się moje przypuszczenia że mu wrzód
              pękł sad(( W zasadzie to ma dwa wrzody - jeden przed żołądkiem (i ten właśnie
              pękł) i jeden na dwunastnicy (tylko że obydwa w takim stanie że lekarz długo się
              musiał zastanawiać, który to pękł). Wrzód niestety jeszcze nie przestał krwawić
              sad tylko tyle że jest to już leciutkie krwawienie. Mąż jeszcze dość osłabiony
              jest (ale to pewnie przez sporą utratę krwi) a mi go bardzo w domu brakuje sad((
              Nie wiem nawet ile on moze w tym szpitalu poleżeć - lekarz mówił że leczenie
              trwa 4-6 tyg ale ja mam nadzieję że nie chodziło mu o szpitalne leczenie.
              Dziękuje za wszystkie słowa otuchy i pozdrawiam Was bardzo serdecznie.
              • agnjan Re: MUSI BYĆ DOBRZE!!! 08.11.04, 22:50
                maruda - jak w temacie... ważne, że zdiagnozowane i leczone! trzymaj się,
                trzymaj mocno! potem sobie popłaczesz, albo co - teraz walcz!

                zinka, wiesz co, moja koleżanka robi takie aniołki na szydełku, nakłada na
                żarówkę i "kapie" w cukrze, a kiedy to zastyga, to ściąga i aniołki
                mają "brzuszki" - takie robisz? bo te są cudne!!! chyba zamówię u tej
                koleżanki, chociaż jej synek ma niecałe dwa miesiące, to chyba raczej czasu
                mieć nie będzie na aniołki mając jednego takiego żywego w domu smile

                miewam napady wilczego apetytu, nie wiem, co wtedy pojadać - nic mi nie wolno :-
                ( czasem to chrzanię i zjadam batonika (sic!!!) a najczęściej kanapkę...
                dzisiaj od kolacji (dwie kromki razowca) zjadłam już dwie "poprawkowe" i
                jeszcze dwie z głodu... i już nie mam chleba na śniadanie smile

                chyba pójde spać, może do rana prześpię bez jedzenia smile))
                • eury1 Re: MUSI BYĆ DOBRZE!!! 08.11.04, 22:58
                  Agnijan podziwiam Ciebie na tej diecie.Ja bym padła jakbym nie pochłonęła
                  czegoś słodkiego w ciagu dnia.Teraz mam robic ten test z glukozą....i chyba
                  zaczynam się bać....ja nawet herbatę zaczęłam slodzić trzy łyżeczki.
                  Strasznie słodkie dziecko urodzę smile)
    • magduniar3 Re: WIELE DZIECI I INNI 08.11.04, 23:05
      Dziękuję Jolu za zaproszenie. Podczytywałam to forum już wcześniej, ale czasami
      łatwo się tu zgubić. Pozwolę sobie przedstawić pokrótce moją rodzinkę.
      Mam na imię Magda i 31 latek skończonych.
      mój Mąż zwie się Mariusz - lat 33.
      Najstarszy syn to Mateusz - lat 10.
      Średni zwie się Jędrzej i ma 9 lat.
      A najmłodszy skarb to Juliusz i 28.12 skończy 2 latka.

      Rzeczywiście czasami najprostsze rozwiązania są najlepsze. Na razie jestem
      zadowolona z niani i nie chodzi tu tylko o oszczędność czasu. Moja mama na
      zmiane z teściową opiekowały się przez cały poprzedni rok szkolny Julisiem. Nie
      robiły na pewno tego źle, ale jeszcze trochę i byłabym skłócona z całą rodziną.
      Ograniczenie kontaktu dobrze mi robi. Należe do ludzi którzy nie cierpią i nie
      przyjmują dobrych rad. Tzn. staram się nie okazywać niezadowolenia, ale ponoć
      mi to nie wychodzi, a w duchu strasznie się złoszczę.

      Do szału doprawadzały i wciąż doprowadzają wszelkie uwagi na temat mojego
      maleństwa. Wiem, że w porównaniu ze starszymi chłopcami rozwija się wolniej,
      ale doszukiwanie się w nim wszelkich chorób jak to czynią nasze mamy przyprawia
      mnie juz sama nie wiem o co.
      Co prawda w pierwszym roku życia musieliśmy chodzić z nim na rehabilitację i do
      neurologa. Jest też uczuleniowcem i cały okres jesienno-zimowo-wiosenny
      chorował, nawet otarł się o szppital z powodu zapalenia oskrzeli (przeraż mnie
      myśl, że to może rozwinąć się w astme). Co więcej podczas jednej z wizyt
      okazało się że ma szmery w sercu. Jesteśmy już po wizycie u kardiologa i
      czekamy na ECHo serca. Ponoć szmery są nie groźne, ale ja sama mam wadę serca
      więc wszystko możliwe. Obawiam sie też o jego rozwój psychiczny gdyż
      porozumienie z nim jest nie bardzo możliwe. Ciągle ma różne zagrania i
      strasznie przeżywa, że ja pracuję i po nim poznałam, że za bardzo krzyczę na
      dzieci.
      Wszystko to sprawia, że jest mi ciężko a moja mama jeszcze ciągle mi wbija nóż
      w plecy i kracze i wymyśla nowe choroby. I oczywiście kiedy skarże się na te
      problemy lub swoje zdrowotne (niestety pojawiły się po trzeciej ciązy) to mi
      odpowiada, że nikt mi nie kazał mieć tyle dzieci. I dlatego wcalę nie chcę się
      z nią spotykać zbyt często.

      Jak na pierwszy raz rozpisałam sie strasznie. I mam jeszcze jeden problem -
      Mateusz (najstarszy) ma zapalenie płuc. Przez cały tydzień nie był w szkole bo
      miał gorączkę i troszeczkę kaszlał, a tu się okazuje że ma zawalone jedno płuco.

      O innych problemach innym razem.
      Pozdrawiam
      Magda
      • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 01:19
        Witaj Magda, witaj, fajnie, że wskoczyłaś, tu tyle wspaniałych dziewczyn, że będzie z kim pogadać i sie wyżalić, zaraz wrzucę listęsmile))
        Ja tez nie cierpię dobrych rad, ale bardziej nie cierpię, jak mi ktos sprząta, pomaga, no a moja mama ma z reguły wyraźny nakaz wewnętrzny - wesprzeć rodzinę wielodzietną (oj jaka ona biedna ta moja córka), czasami zostaje z dziećmi i wtedy posprzątane mam, ale..., no własnie, jak też jestem jakaś niereformowalna w tym zakresie. Życzę zdrowia Mateuszowi, tak podstępnie go choroba podeszła. jednym słowem nieciekawy się okres zaczał. I jakby tak wszystkich naszych chorych na wątku policzyć zebrałoby się...
        Kasiu, Kasiu trzymaj się - najważniejsze, ze diagnoza już jest, dobrze, że mąż nie trafił za późno do szpitala. Kasiu trzymaj się. Musimy sie wszystkie wspierać dobrym mysleniem, a i modlitwą te które mają dobre kontakty z górąsmile) a inne też niech próbują, nie ma innego wyjścia.
        Ale jak to się plecie, smutek i radość się miesza. Gdyby nie smutek i choroba ojca, może i Mikołajek do innych rodziców zastukał. Przeplata się radość i smutek w życiu, ale to chyba dobrze?? Viola Ty już teraz Wojtkowi dziękujeszsmile))) A może i Bartek dla tego małego chłopczyka będzie co rano miał na tyle siły, żeby zacząć kolejny dzień i walczyćsmile))))
        Agnieszko, jak ja czytam nasze historie, to myślę, że bogate w dzieci, ale i w doświadczenia jesteśmy, tak się cieszę dziewczyny, że piszecie, że właśnie WY piszecie, myślę, że jakieś ciepło z tego wszystkiego się wytwarza, można się ogrzać jak zimno - tylko, ze nasze posty coraz dłuższe, zauważyłyście?? przysiąść trzeba porządnie, zeby odpisaćwink))
        (tak nastukałam się w klawiaturę popołudniu, przyszła moja najstarsza ze szkoły i sprytnie mi wyłączyła, a co napisałam znikło, no i po nocy odtwarzam po kolei i wsparcie ślę, a byłoby juz wklepane, oj, żeby to chociaż najmłodsze wyciągneło kabel, ale najstarsze!!!!)
        Agnieszko i Violu z glukozą to o ile dobrze pamiętam, najgorzej gdy są skoki, jak równomiernie rozłożone wyniki, nawet jak wysoki cukier, to nie jest aż taki problem. No, ale już Wy to sobie obgadacie przy bezkofeinowej kawie z bezcukrowym batonikiem w towarzystwie Barby, jednak co Warszawa to Warszawa - pierwsza sie skrzyknęła, jak na stolicę przystałowink)
        Beatko, pchni Ola do lekarza, niech sobie wyniki porobi, a co, lepiej wiedzieć jakie tam ciśnienia, poziomy tego i owego, popieram w tej kwetsii bezapelacyjnie Violę
        Grażynko - GRATULUJĘ OLDZE, przepraszam, że dopiero teraz, ona jest niesamowita, dzielna i pracowita, dziewczyna. Pracuje bardzo ciężko, ale sukcesy przychodzą jeden za drugimsmile))))))))
        Wiesz, wyjazdy, konkursy, a do tego sklep, dom, inne dzieci - Zinko, ułozy się, ale jest nawet przez sam wyjazd z Olgą trudny moment. Pewnie każdy dodatkowy ruch bedzie przynosił kilkudniowe zawirowania, ale się ułoży, jak ułożyło się już poprzednio. Ależ w sklepiku muszą być śliczne rzeczy. A Aniołki z brzuszkami Agnieszko, toż przeuroczo nawet brzmi a jak dopiero musi wygladaćsmile))
        Ada - Kubuś robiący osiołkasmile))))))) Trzymaj się w chorobie, nie oddaj pracodawcy tych kilku dni, weekend już nie daleko - a ja zamierzam strzelić złotą rosę na 11.XI, ciekawe co teraz sknoce i co mi nie wyjdziewink)
        Beatka gratuluję spodni (uszytych) i zazdroszczę.
        Agnieszko, jeszcze mała refleksja na temat problemów Małgosi, poprawił mi się chumor gdy oczami wyobraźni zobaczyła Twoją Małgosię napadającą z koleżanką na Lucynę i odbierającą jej kanapki, to przecież obrazek, który może konkurować nawet z obrazkiem pt. maż Ewy szybkim krokiem przemierzający z R.Korzeniowskim skład Warszawa-Kraków - w te i spowrotemwink, nie za szybko, co by się chłopy nie pomęczyływink)
        Agnieszko-bornholmko - wiesz, mam koleżankę, która urodziła tez synka z fenyloketonurią, teraz kontakt się trochę zerwał, bo się przeprowadziłam, ale faktycznie, żadnych objawów nie było choroby. Mama trzymała dietę, synek rozwijał się świetnie. Wiesz, może nawet gdyby urodziło się chore dziecko, to już mając praktykę nie byłoby tak trudno opanować chorobę. Tęsknota za maluszkiem to niesamowite uczucie i takie strasznie silne, o niczym innym się nie myślismile) Pięknie opisałaś Bornholm, spokój cisza - ale fajniesmile))))
        Sprawdzałam na mapie i wyszło mi, że wcale nie tam daleko od polskiego wybrzeżasmile
        Pozdrawiam i ściskam ciepło, kolorowych snów Jola
        • jol5.po LISTA 09.11.04, 01:29
          akve (Ewa 67, Darek 67) -
          Jędrek VII.94;
          Jaś III.97;
          Julek IX.01
          Zosia 1.V.04
          Kraków

          ewa057 (Ewa 66, mąż 61)
          Hubert 1.VII.90
          Maciek 25.05.92
          Marcinek 2.04.04
          (Kalisz)

          barbamama (Beata71, mąż71)
          Ala 98
          Zuzia 00
          Maciuś 03
          (Warszawa)

          jol5.po (Jola70, mąż67)
          Ola XI.93
          Jaś VIII.95
          Małgosia VIII.97
          Agnieszka X.01
          Michałek XII.03
          (Wrocław)

          ada16 dzieci:
          syn-1987,
          córka-1989,
          Kubuś - 2003
          (Gdańsk)

          olioliwa (Ola71, Jacek63)
          Emanuel (Kuba) 91
          Jaśmina 93
          Mati 97
          Mieszko 00
          (Gdańsk)

          jola.wie (Jola 70, mąż 68)
          Marek VIII.92
          Ania V.97
          Madzia V.04
          (Katowice)

          angjan (Agnieszka)
          Jasio VII.1994
          Małgosia 1996
          Szymek 2003
          Martusia I.2005
          (Warszawa)

          mamarazycztery (Magda)
          Łukasz - 1990
          Karolinka - 1992
          Wiktoria - 1998
          Zuzia - 2002
          (Kraków)

          maruda13 (Kasia)
          Adam 30.VII.1998
          Mateusz 28.VII.1999
          Mikołaj 27.VI.2004
          (koło Lublina)

          bietka2 (Ania)
          Zosia - 4,5 roku
          Ludwik - 2002
          dzidziuś w II.05

          aprze (Agnieszka) - Bartek 24.IV.98
          Ewelinka
          niespodzianka X,XI.04

          joanka741 (Joanka '74)
          Oliwka 31.VII.99
          Szczepan.VI.01
          Mela 6.IV.04
          (Dębica k. Krakowa)

          zinka3(Grażyna 28IX64 Paweł 03X64)
          Kamila 14.VIII 91
          Olga 24.IX 92
          Tomek 07.XII 93
          Dominik 05.XI 95
          Bartłomiej 02.IV 00
          (Kraków)

          dwoda (Dorota 69, Artur 64)
          Grześ I.91
          Przemek V.94
          Krzyś VII.97
          Jaś I.02
          Zuzia X.03
          (Kraków)

          eury1 (Viola66, Marek62)
          Bartek 08.1986
          Jarek 11.1988
          Marek 06.1994
          Daria 12.1996
          Wojtek 02.2005
          (Legionowo k. Warszawy)

          mamapa (Kasia '70, mąż 65)
          Paulinka 24.VII.1990,
          Pamela 29.V. 2001,
          Patryk 10.II.2004,
          (Wrocław)

          bornholmka (Agnieszka)
          Damian 04.08.91,
          Mik 09.07.00,
          Claudia 26.01.03
          (Bornholm)

          magdaniur3 (Magda73, Mariusz71)
          Mateusz 94
          Jędrzej 95
          Juliusz 28.12.02
          • zinka3 Piszą !!! 09.11.04, 06:57
            dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/11.09/Krakow/81/81.html
            • jola.wie !!! 09.11.04, 08:18
              Kochane!
              Ufff, jestem po chrzcinkach!!!! Nic nie mówiłam, nie przyznawałam się do obaw,
              żeby nie zapeszyć, żeby wszystko ładnie się udało, no i się udało!!!! Tak się
              strasznie bardzo cieszę! I nie chodzi o to, że ciasto było dobre, a obiad
              obfity i kawa nie za mocna... tylko o to NAJWAŻNIEJSZE.
              Moje kochane "święte dziecko" siedzi tu koło mnie i pozornie tak samo wygląda
              jak przedtem... Ach, zdjęcia mamy wszystkie tradycyjne, ale zaraz ją ubiorę i
              zrobię mały shooting. Mianowicie (schodząc na ziemię) chciałam się też
              pochwalić, bo ubranko szyłam sama (taka praca-modlitwa), no, jak widzicie,
              nastrój jeszcze ze mnie kipi! To był dzień baaaaardzo szczególny: prawie się
              wyspaliśmy, szyć skończyłam dnia poprzedniego, nie spóźniliśmy się do kościoła,
              nowy proboszcz chrzcił po raz pierwszy, śmiał się, że "12 Apostołów" bo tyle
              było dzieci (ale obrodziło!), reszta dnia upłynęła w pięknej atmosferze, nikt
              się z nikim nie pokłócił, dzieci zgodnie się bawiły (!?), przy stole ciekawe
              rozmowy, no ach i och! A jeszcze w piątek, w sobotę: kłody pod nogi! Szkoda
              gadać....

              A propos szycia: gratuluję biodrówek! Proszę praktykować dalej, nie spoczywać
              na laurach!

              Na wątku widzę niepokojące wieści! W związku z niepokornymi nastolatkami to
              zawsze jest jeszcze jeden sposób w odwodzie: omodlić. Prosić. Wierzyć. Joanka,
              wiesz, myślę, że Bóg miał już od dawna na ciebie oko, pozwolił ci przeżyć to co
              przeżyłaś, ale to wszystko było w ściśle określonym celu. Wkroczył w twoje
              życie za porozumieniem stron. Nie pozwoliłby ci się zmarnować. Może dosięgła
              cię czyjaś modlitwa?
              Widzę że macie niezłe numery na koncie jako nastolatki, ładnie, ładnie! Ja
              wbrew uwarunkowaniom rodzinnym nie przysparzałam problemów, ale już moja
              siostra dała się porwać trendom i poszła, jak to się mówi, po bandzie! No, ktoś
              musiał wspierać mamę w trudnych chwilach, padło na mnie.

              A te perypetie z dwoma miotającymi się dziewczynami wywołały jak widzę lawinę
              wspomnień! U mnie też i skojarzenie też nie jest proste: chodzi o zranioną
              przyjaźń, tak jak barba napisałaś: "czuję ten obuch na głowie": miałam
              przyjaciółkę na śmierć i życie, całą podstawówkę, byłyśmy tak nierozerwalne, że
              nauczyciele nas mylili, choć w wyglądzie oprócz wzrostu nic się nie zgadzało:
              ja blondynka, ona czarna, ja niebieskie, ona brązowe oczy... Ale już urodziny
              mamy w tym samym dniu (!) a charakter pisma miałyśmy tak podobny, że same nie
              wiedziałyśmy który zeszyt jest czyj. No i wybrałyśmy się razem do liceum. Cały
              sierpień przed tym wrześniem przeleżałam na zapalenie płuc w łóżku, chorowałam
              bardzo ciężko, właściwie nie powinnam była iść 1 września, ale chciałam dla
              niej właśnie i.... ona zjawiła się w szkole z nową przyjaciółką (wakacyjną
              miłością), a do mnie nie odzywała się obrażona za to że nie dałam znaku życia
              przez cały sierpień. Nie dała sobie też wytłumaczyć dlaczego (wtedy nie było
              telefonów, to znaczy były, ale ani ona ani ja nie miałyśmy, a moja mama miała
              co innego na głowie niż jeździć i zawiadamiać, przede wszystkim musiała
              siedzieć przy moim łóżku, bo było ze mną bardzo źle). Nigdy mi też w głowie nie
              postało, żeby mieć do niej pretensje, że się mną tak długo nie zainteresowała,
              w każdym razie komunikacja wtedy się zerwała i już nigdy nie została wznowiona.
              To był dla mnie straszny stres i wstrząs, który najprawdopodobniej do dziś
              rzutuje na moje relacje z innymi, a zwłaszcza kobietami, tzw. przyjaciółkami.

              (własnie się zorientowałam że dalej nie jestem z wątkiem na bieżąco smile))), ale
              zaraz będę, a razie wysyłam to)
              • jola.wie eury! 09.11.04, 08:25
                Violu, wszystkiego zaległego najlepszego! Żeby nikt już nigdy nie zapomniał, a
                zaproszeni goście, nawet ci zaproszeni w ostatniej chwili, stawili się w
                wyśmienitych humorach na imprezę! I żebyś zawsze dostawała "trafione" prezenty,
                by nie musieć "naciągać" swojej radości przy ich otwieraniu i niechcący nie
                urazic "dawcy"smile))). I żebyś nigdy nie pamiętała ile masz lat i zawsze czuła
                się na te przynajmniej dziesięć młodziej! Żebyś zawsze wyglądała na te
                przynajmniej dziesięć młodziej! I żeby w twoje urodziny i imieniny zawsze
                świeciło słońce! I żebyś była szczęśliwa.
            • jol5.po Re: Piszą !!! 09.11.04, 08:27
              a co mają nie pisać, jak sukcesy są. Jeszcze trochę, a reklamy sie o Olgę zaczną dobijać, a potem to już każdy na ulicy będzie chciał autografsmile)))
              Dzień dobry wszystkim - ostatnia się położyłam spać, a druga zaraz o Zince (ona jest nie do pobicia) wstaję.
              Niespecjalnie piękny dzień u nas, bo pada i to zimnym jesiennym deszczem, ale przecież jest się gdzie ogrzaćsmile)
              Agnieszko, myślałam o tym co napisałas o dojrzewaniu Szymka. Wiesz, będzie co będzie, szukanie biologicznych korzeni to jedno, w tym nie mam doświadczenia, ale widzę jak moje dzieci różnią się już na etapie dochodzenia do dojrzewania, a co dopiero będzie potem???
              Dwójka starszych jakoś tak przewidywalnie się zachowuje - mimozowatość, drażliwość, zamykanie się w sobie, niekończące się dyskusje - tego mogłam się domyśleć, przypominając sobie swoje dzieciństwo i dorastanie, ale trzecie dziecko, czyli Małgosia zaliczyła już kilka histerii w miejscach publicznych, raz wyleciała na balkon wrzeszcząc na całe osiedla: po co mnie urodziłaś (nmiała 6 lat, a na dworze styczeń), w kryzysowych chwilach powtarza (własnie jakoś tak około 6 roku życia) - nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie chce itd., wiele rzeczy w jej zachowaniu mnie totalnie zaskakuje.
              Niby dzieci od jednej matki, a każde na swój sposób reaguje na stres. Niby geny te same, ale zestawu końcowego nie mozna być pewnym. Agnieszko będzie co będzie, Szymuś może być dokonale podobny charakterologicznie do waszej grupy, która tez różnorodna, ale może być też orginalny i trochę inny w niektórych cechach, co jest dokładnie mozliwe także, gdy dzieci są od jednaj mamy. I myślę, że to bedzie wazniejsze, a na podstawie tego będzie budował pytania o biologiczne pochodzenie (na podstawie swego charakteru, predyspozycji do tych a nie innych pytań). I to pytanie może być mniej ważne - jak podczytuję sobie czasami coś na ten temat, to myślę, że będzie istniało, ale może wcale nie wybijać się na plan pierwszy. Pewnie wszystko wyjdzie w praniu, a do tego czasu nie ma co sie tym denerwowaćsmile)
              Miłego dnia Jola
              • jol5.po Re: Piszą !!! 09.11.04, 08:41
                o proszę, jak to człowiek nie może być niczego pewnym, nie druga, ja nie druga się obudziłam. Jola w pobudce, usmiechu i w ogóle mnie wyprzedziłasmile)
                Świetnie, że się udało z chrztem, no wspaniale, no takie rzeczy, które tak mozna opisać jak wyżej, na długo o dają siłęsmile)
                Magda - uważaj na zapalenie płuc synka, bo jak Jola pisze choroba podstępna i może długo trzymać, mam nadzieję, że po antybiotyku zawalczy Mateusz z chorobą i sobie szybko z nią poradzi. Czego bardzo życzę Jola
                • ada16 Re: Piszą !!! 09.11.04, 09:06
                  TO jeszcze ja.
                  Dopiero teraz, bo bladym świtem ( od 7.00) mam angielski.
                  Próbowałam wczoraj dostać się do lekarza , kaszel mam taki, że zaraz wyskoczy
                  ze mnie cała wnętrzność.
                  Otóż u mojego lekarza rodzinnego ani na wczoraj, ani na dziś nie ma miejsc.
                  Lekarz leczył mnie korespondencyjnie ( tzn przez telefon).
                  -Jakie objawy?
                  -Takie, to prosze przyjmować to i to ,a n środę próbować się zapisać.
                  Na środę droga Pani Doktor to ja już nie potzrebuję, bo albo przejdzie, albo
                  przez weekend domowymi metodami się wygrzebię.
                  Za co ja płacę kilkaset zł miesięcznie???
                  • dwoda Re: Piszą !!! 09.11.04, 11:31
                    Zinko ogromnie gratuluje Oldze a muszę przyznać , że piszą nie tylko teraz ,po
                    poprzednim wyjeździe Olgi także trafiłam w Dzienniku na info o tym
                    wydarzeniu.Ada16 , mam te same odczucia co do naszych składek na służbę zdrowia
                    ale myślę ,że tak ma większość. Chyba pozostanie nam powrót do znachorów , nie
                    daj Boże.Nadmienię ,że całe wakacje co miesiąc nie mogłam się zarejestrować z
                    Zuzią na zdrową stronę w poradni dziecięcej i ograniczałam się do
                    comiesięcznego jej ważenia.A gdy we wrześniu problem się powtórzył , usłyszałam
                    że wybrałam lekarza do którego jest najwięcej pacjentów ito mój problem.
                    Cóż, lekarza wybierałam dla pierwszej dwójki 10 lat temu kiedy jeszcze nie
                    cieszył się tak wielkim wzięciem a według tego co powiedziała pani w
                    rejestracji to może powinnam kolejne dzieci zgłaszać do innych tylko dlatego że
                    mają mało pacjentów. Kpina w żywe oczy.
                    Barba , mój mąż też juz przeszedł incydent z cierpnącą ręką a jako , że mój
                    tatachorował na serce i wiem ,że to może być jeden z niepokojących objawów.
                    Wysłałam go do lekarza a mówiąc brutalniej sama bez jego wiedzy go
                    zarejestrowałam , bo jak każdy mężczyzna do lekarza to on zawsze zdąży.Właśnie
                    w tym dniu tłumaczył się ,że musi jechać z samochodem na przegląd . To właśnie
                    jest męskie podejście , samochód przeglądu wymaga ale właściciel już nie . W
                    takim razie ja mu ten przegląd zafundowałam .Po wykonaniu EKG i wykluczeniu
                    serduszka , zrobiono jeszcze RTG kręgosłupa ( tu jakieś drobne
                    nieprawidłowości ) a na koniec padła diagnoza , że to zespół cieśni
                    nadgarstka.Bardzo popularne schorzenie wśród osób pracujących przy klawiaturach
                    komputerów , mój akurat przy konsolecie montażowej ale problem ten sam .
                    U mnie pomalutku wychodzimy z choróbska ale katar ciągle snuje się pomiędzy
                    kolejnymi ,,biorcami'' tej przypadłości.Życzę wszystkim zdrówka . Dorota
                    A swoją droga komu nie marzy się taka opieka zdrowotna jak na
                    Bornholmie.Marzenie....
    • bornholmka Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 08:48
      Witajcie kochane!
      Fakt-Bornholm jest piekny.Mozecie wskoczyc na strone www.bornholm.pl tam jest
      troche fotek.
      Siedze teraz w szkole i nudze sie okropniesmileTak tak na stare lata poszlam do
      szkoly.Dania ma taki "dziwny" system.Albo pracujesz albo sie uczysz-placa tyle
      samo.To sie nazywa u nich ze oni inwestuja w czlowieka zeby pozniej "byl dobrym
      wyksztalconym obywatelem Danii"
      Dzisiaj zrywam sie wczesniej do domu bo na 12.45 ide pierwszy raz na wizyte z
      Claudia do dentysty.U nas jest OBOWIAZKOWA kontrola zabkow dzieci odkad
      skonczyly ok.1.5 roku.Przyzwyczajaja wtedy do fotela dentystycznego, zapoznaja
      sie z dentystka itd.

      Znam takze duzo rodzin z "fenylakami".U nas jest wspaniala opieka Istytutu
      Genetyki Johna Kennedego w Glostrup.W calej Danii jest tylko 315 chorych i oni
      traktuja nas jak wielka rodzinesmileO tym jak to u nas wyglada napisze pozniej bo
      sie tasiemec zrobismile
      Znam jedna polke ktora tu mieszka.Po wielu latach staran o dziecko urodzila
      coreczke z PKU.lekarze powiedzieli jej ze wiecej dzieci juz niestety nie urodzi
      wiec zaadoptowali chlopca z Polski (3 lata)z PKU.Ona powiedziala ze i tak i tak
      gotuje dla corki inne jedzenie to dla dwojki tez moze.To mnie bardzo podnioslo
      na duchu.Tu mamy duze dofinansowanie na kupno specjalnych produktow z niemiec
      dla fenylakow.Chlopiec ten przebywal w szpitalu bo dom dziecka odpadal ze
      wzgledu na diete.Jego rodzice zostawili go w szpitalu gdy dowiedzieli sie o
      jego chorobie.Dodam ze to bylo ich pierwsze dziecko, mieli po 30 lat, dobrze
      sytuowani, wyksztalceni ale powiedzieli ze oni chcieli "zdrowe"dziecko a nie "z
      defektem" GGGGrrrrr az mi sie noz w kieszeni otwiera jak slysze takie teksty.

      Musze teraz poudawac ze sie ucze.Zajrze pozniej
      Buziaki
      • joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 15:21
        Wiesz jak takie cos czytam to mi sie nóz w kieszeni otwiera!!!!!!!
        I stado pytan w głowie, skad ludzie maja takie pokłady egoizmu i
        wygodnictwa??????
        Jak mozna zostawic sowje dziecko i to chore dziecko??
        Czy nie zdja sobie sprawy że wspólmałzonek tez ich kiedys zostawi,kiedy
        zachoruja na cos powaznego?
        Czy nie mysla że kiedys ich dzieci "zdrowe"na ciele,ale z chora ,nieczułą dusza
        tez ich tak potraktuje?
        Ze to wróci do nich???ze zdwojoną siłą !
        Dlaczego???????? Po co ludzie decyduja sie na dzieci ?
        wiem że gdybym urodziła dziecko obciązone wada to kochałabym je tak samo albo
        bardziej, ponieważ miałoby trudniej i potrzebowałoby tej miłości więcej.
        Wiem że mój ,mąż tez kochałby to dziecko bo wiele razy rozmawialiśmy co byłoby
        gdyby...,i wiem ze płacze jak widzi programy o chorych dzieciach.
        Nawet gdybym ja np popadła w depresje (zawsze jest taka możliwosc),to wiem że
        on by mnie wyciagał za uszy i kochał to dziecko.
        Szkoda słow. Pamietam jak miałam praktyki w szpitalu na niemowletach,
        przywieziono malutkiego chłopczyka z zespołem Downa , malenki okruszek,z
        poważną wadą serca tetralogia Fallota.
        Rodzice zostawili go w szpitalu.............,głaskałam go i
        przytulałam,płakałam ,i dalej nie rozumiem dlaczego????
        Taki fajny maluszek ,podejrzewam ze umarł ,bo nic nie zastąpi miłości mamy i
        taty.
        Przyjaciólka ma znajoma która pracuje na reanimacji dziecięcej,trafiaja tam
        własnie noworodki z powikłaniami.
        Mówi że czesto dzieci nie odchodza dopoki rodzice sie z nimi nie pozegnaja.
        Często sama chodzi do matek i prosi żeby odwiedziły swoje umierajace dzieci i
        dopiero wtedy one umieraja w pokoju.
        A pisze o niej bo spotkała sie z przypadkiem ze pani doktor urodziła blizniaki
        i zabrała do domu tylko 1, bo powiedziała że ona nie jest kotem zeby wychowywac
        stado ( moze inaczej to brzmiało ale ten sens był).
        Kotem to ona moze nie jest ale człowiekiem tez chyba nie,zastanawiam sie na
        jakim poziomie ewolucji sie zatrzymała ,bo chyba 1 komorkowiec to chyba obraza
        dla 1 komorkowca?
        Musze isc przeczytałam wszystkie wypowiedzi tylko jak na to wszystko odpisac?
      • akve Re: 09.11.04, 23:17
        bornholmka,
        nasi przyjaciele maja dwoje dzieci z PKU.
        Nastarsze i najmłodsze ,a w srodku chłopca bez PKU.
        Stad duzo wiem o chorobie, o dzieciach , o diecie i problemach z tym związanych.
        Trzecie ich dziecko to moja chrzesnica, Maja smileWięc tez mam dziecko z PKU.
        Dzieci rozwijaja się swietnie,ale znajomi b. pilnuja diety.
        Ten starszy 10-letni chłopiec jest b. uzdolniony muzycznie, gra na skrzypcach i
        pieknie spiewa.Majeczka tez niczego sobie, jest sliczna i b. rezolutną 5-latką.
        Dzieci zaakceptowały rygorystyczna dietę.
        Chłopiec jeżdzi na kolonie "masowe", wozi ze soba jedzenie i da się.Wiem ,bo
        byli w tym roku z moim Jedrusiem i wszystko było dobrze.
        Chociaż musze przyznać ,ze rodzice bardziej przeżyli narodziny córki z PKU niz
        pierwszego syna.Bo była tak upragniona i wyczekiwana,a przyszło po raz drugi
        zmagać się z chorobą.

        Co do Bornholmu- ogladałam ostatnio zdjecia u znajomu=ych ,którzy byli na
        wakacjach w tamtym roku i b. się zachęciłam.Przepiekne ,pustawe miejsce na ziemi.

        jola.wie gratulacje dla nowej chrzescijanki smile

        eury smile)))))) mysle ,ze Wojtuś da Ci dużo radości i zapomnienia o
        problemach.Swoja drogą WOJCIECH- przepiekne imię- u nas odpadalo ze względu na
        inicjały WC smilehehe

        Magda, ja tez mam syna jędrzeja 10-latka i Julisza,który ma 3 lata.

        Wszystkie Was pozdrawiam -te zapracowane i chore szczególnie.
        Pa




Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka