maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 24.08.04, 12:06 My jeszcze w tym roku mamy luz jeśli chodzi o szkołę (Adaś do zerówki idzie dopiero) Ja się w końcu wzięłam trochę za siebie (za moją figurę na razie) i intensywnie ćwiczę ;D. Jolu - ja także uwielbiam "pierwsze razy" z moimi dziećmi i nie mogę się pogodzić z tym że mój mąż coraz częściej chłopakom pokazuje coś pierwszy raz, że mają jakieś swoje "męskie" zajęcie....... Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 25.08.04, 09:20 Uwielbiam ciucholandy i to od zawsze. Ciuchy wzbudzajace do dzisiaj (konstruktywną zazdrosc moich przyjaciółek i kolezanek pochodza wlasnie z ciucholandów. Piekne (!) ubranka moich dzieci pochodziły tez wlasnie stamtad, choć musze powiedzieć że zaopatrzenie ciucholandów w Nowym Sączu i okolicach (a tam właśnie miałam okazję nabyć większość) jest olśniewające w porównaniu z tym śląskim (a przynajmniej było), tam zresztą jest po prostu bardzo dużo tego typu sklepów. Nie znosze wydawać dużo pieniędzy na ciuchy, bo jako osoba szyjąca umiem ocenić ich prawdziwą wartość. Marka nigdy nie stanowiła dla mnie powodu do zapłacenia więcej. Obawiam się jednak że w tej kwestii prędzej czy później dojdzie do różnicy zdań między mną a moimi dziećmi, na razie jednak jest spokój )) Kasiu, zazdroszczę ci determinacji w kwestii wzięcia się za siebie, ja nie wiem, gdzie się podziała moja samodyscyplina i determinacja własnie - CODZIENNIE WIECZOREM SOBIE OBIECUJĘ, ŻE OD JUTRA ZACZNĘ )) pa Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan osiem lat temu :-) 25.08.04, 10:05 była niedziela, kolejny gorący dzień lata; obudziłam się wcześnie, chłopaki (mąż i Jasio) jeszcze spali; dół brzucha bolał mnie okropnie - byłam załamana - kilka dni wcześniej moja Pani gonekolog powiedziała, że mojego porodu to ona się spodziewa za jakiś miesiąc (termin miałam na 13 września); rety - jeszcze miesiąc takich bóli i się wykończę - pomyślałam; wybraliśmy się na spacer do Łazienek, Jasio jeździł na rowerku, robiliśmy zdjęcia; brzuch jakoś pobolewał mnie bardziej, nawet przyszło mi do głowy, że to może skurcze? ale takie mocne przepowiadające? dziwne... w drodze do domu podjechaliśmy do sklepu na większe zakupy - w sklepie już nie miałam wątpliwości - jakiekolwiek - przepowiadające, czy nie - to na pewno skurcze... Pan ochroniarz zbladł widząc moje "regularne" i "wyszkolone" oddychanie porodowe ))) pojechaliśmy do domu, zjedliśmy obiad i położyliśmy Jasia, a ja weszłam do wanny - jeśli te skurcze to tylko przepowiadające, to przejdą w gorącej wodzie... były co 4-5 minut, w wannie 10 minut nic, 12, 15, 16.... i AUUUUUĆ chyba jednak rodzi się dzidzia wyskoczyłam z wanny i zaczęliśmy dzwonić po możliwych osobach do opieki nad Jasiem (od 1 września były wyznaczone wręcz dyżury, bo przez całą ciążę łaził za mną koszmar, że Jasia nie będzie z kim zostawić); koszmar się ziścił - piękna niedziela, komórki nie tak powszechne, jakd ziś i: dziadkowie na działce (odcięci od świata), babcia u rodziny - 100 km. od Warszawy, znajomi powyjeżdżani... poleciałam dysząc i sapiąc do sąsiadki, znanej z "piaskownicy" - zgodziła się zostać z Jasiem nareszcie i pojechaliśmy; było już po 16, skurcze prawie ciągle i bolesne, więc baaaardzo szybko jechaliśmy i... zatrzymała nas policja ))) na szczęście, kiedy nawrzeszczałam na debila policjanta, że zaraz tu odbierze poród (a, wyobraźcie sobie on nam NIE UWIERZYŁ!!!) puścił nas i dojechaliśmy do szpitala jeszcze przed 17; mój mąż cały czas powtarzał, że "to przecież jeszcze nie termin i pewnie nas odeślą"; kiedy na Izbie przyjęć po badaniu usłyszał "no to jedziemy - 8 cm. rozwarcia" prawie padł z wrażenia )) 20 minut później urodziła się Małgosia 40 minut później wrócili z działki dziadkowie i pojechali po Jasia do sąsiadki 8 lat później, dzisiaj o 17.24 będziemy śpiewać Małgosi "sto lat" :- )))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: osiem lat temu :-) 26.08.04, 10:43 Agnieszko - pod koniec VII pisałaś, ze są urodziny Jasia, a mój Jaś z 1.VIII, Twoja Małgosia z 25.VIII, a moja urodzona 28.VIII )) Jak udowodniała Jola.wie wyżej, czasami na świecie zdarzają sie fajne zbiegi okoliczności. Wszystkiego najlepszego dla Małgosi )) Z tymi spodenkami to prostsze chyba, kiedy są małe dzieci, ale Ty Ada przerabiasz problem już z pozycji posiadania syna-nastolatka. Czekam kiedy to przyjdzie, mam jednocześnie świadomość, że wybierając dużą rodzinę, nie obdarzę wszystkich dzieci w wieku nastu lat markowymi ciuchami. Może na takie ekstra życzenia jakaś forma własnego zarobku, ulotki czy coś innego (piszę w ciemno i nie wiem, czy w wypadku niepełnoletności to jest w ogóle możliwe), wtedy taki nastolatek ma dylemat czy ciężko zarobione pieniądze faktycznie wydać na markowe spodenki (chociaż wiem, że oprócz tego powinna być jeszcze markowa bluza, spodnie, sarpetki, no i najważniejsze - buty). Jeszcze ten problem nie dotarł do mnie (11 lat najstarszej to dopiero początek nastolatkowości), ale odwiedza nas 14-nastolatek (od teściów), przegląda internet. Najczęściej oglada oferty ze sportowymi butami, potrafi tak siedzieć godzinami (no i jeszcze koszykówka i hip-hop). Zanim wyladowałam na studiach historycznych, byłam 2 lata na Etnografii - takie badanie kultury ludowej. I nasz rok badał tą kulturę ludową (na 2- tygodniowych praktykach) właśnie na Śląsku - mieszkalismy na obrzeżach, a właściwie w Parku Chorzowskim, fajne to było miejsce, fajne to były czasy ). Kasia, ale masz fajne chłopaki - widziałam zdjęcia. Ale skoro ćwiczenia, to chyba baby blus to już przeszłość, poszedł sobie??? już lepiej?? Opowiasta z wczoraj: Małgosia podchodzi do mnie z tekturowym pudełkiem pod bluzką i mówi - "no, koniec dzieciństwa, będę miała dziecko". No comments (czy to aby na pewno tak się pisze?) ))) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po osy 26.08.04, 10:51 Wrocław był do tej pory zagłębiem komarów. Koniec sierpnia, wrzesień to była makabra - mieszkam niedaleko Odry i o zmierzchu zamykaliśmy okna, bo nie dawało sie wytrzymać. Po powodzi została chyba zachwiana gdzieś w świecie owadków równowaga. A w tym roku nic, okna otwarte, komarów ani śladu. Ale za to jest dużo os. Sa u nas, na drugim końcu miasta, były na wsi gdzie byłam na wakacjach, a mąż mówi, że pełno ich tez na Białorusi. Pytanie do mam biologów (Ola, jak wrócisz) czy osy i komary - to sie jakoś łączy??? Czy u was też osy atakują?? Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: osy 26.08.04, 11:02 U nas osy od kilku lat mają gniazada w bloku, na samym początku miały gdzieś w spojeniach pod oknem u dzieci w pokoju i co noc chłopcy byli pogryzieni (ale są okropne, niczego się nie boją) mąż wytruł je muchozolem (niezła była to akrobacja). W tym roku straż już 2 gniazda w bloku truła ale w dalszym ciągu są. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: osiem lat temu :-) 26.08.04, 10:58 wszystkiego najlepszego dla Małgorzat, tylko tej co dziecinstwo się kończy to pewnie smutno z tego powodu ;D (niezła ta twoja panna). Wahania nastroju mam jeszcze okrrropne (a tak rodzine pocieszałam że jak będę bez brzucha to już będę "starą" mamą) ale ćwiczyć muszę bo mój wygląd humor mi tylko psuje jakoś nie mogę się pogodzić z tym że tak przytyłam i tak mi ciało zwiotczało (ciekawe od czego to zależy i dlaczego dopiero przy 3 ciąży mnie to spotkało?) biorę się za ten mój aerobik pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: osiem lat temu :-) 26.08.04, 11:22 Sto lat dla Małgosi! Ja wczoraj wspominałam 25.maj, jako że Mała skończyła 3 miesiące ), od następnego roku będę wspomianć co rok... Z frontu zakupowego: tenisówki są, spodenek nie ma. Uszyję, kicham! Spódniczkę granatową i bluzeczkę białą też uszyję! Aż wszystkim oko zbieleje (choć nie używam vizira . Do powyższych postanowień skłoniła mnie statystyka wydatków, jaką prowadzę od niespełna tygodnia.... Nic mi się wesołego nie zdarzyło, za to odkryłam, że trzeba wykupić polise na samochód (na śmierć zapomniałam!), Madzia wróciła do karmienia nocnego i praktycznie przestała spac w dzień. Chłop w delegacji, babcia jedna permanentnie daleko, druga też daleko, tez poniekąd w delegacji..., ech! Madzia dzisiaj po raz pierwszy się roześmiała, tak się zarechotała! teraz już kwęka, więc kończę! pa Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: osiem lat temu :-) 26.08.04, 11:32 Spodenek dalej nie mamy, bo uparta jestem. Moje dziecko nie to, że wymaga firmowych i już, ale nie chce juz getrów.A pomiędzy tymi dwoma rodzajami-przepaść. Nie jestem przeciwna kupowaniu rzeczy markowych ( np. buty), czy dobro- gatunkowych nawet w cenie dość wysokiej,jeżeli to możliwe, ale w temacie spodenek , toż to ździerstwo. Te spodenki za stówę nic poza znaczkiem nie mają! Mój syn już zameldował, że w Wilnie, teraz 3 dni zwiedzania. Ciekawa jestem jego wrażeń w temacie Wilno to Polska czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: osiem lat temu :-) 26.08.04, 13:44 Ada, to może podrobić ten znaczek jakimś flamastrem))?? Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: osiem lat temu :-) 26.08.04, 14:40 Kiedy problem nie w znaczku, tylko w tym , że nie ma nic w sklepach poza : 1. Getrami 2. gaciami "firmowymi" Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: osiem lat temu :-) 26.08.04, 16:42 acha, to już rozumiem, nie ma po prostu nawet na czym podrobić. Szyjąca Jola w takim razie to ma dobrze)). Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie dwanaście lat temu :-) 27.08.04, 11:36 Szyjąca Jola w > takim razie to ma dobrze)). się okaże )), bo dzisiaj, jak tytuł wskazuje, mamy dwunastą rocznice urodzin syna i ciekawe sugestie z jego strony na spędzanie czasu poza domem (a chciałam "strzelić" chociaż spódniczkę!, wszak pierwszy września zbliża się wielkimi krokami), ale po raz pierwszy w życiu myślę o tym, że dwanaście lat temu o tej porze miotały mną skurcze trwające od 8.00 rano, a ja byłam w szpitalu od 2.00 w nocy, pozbawiona wód, więc od razu na porodówce, ale bez skurczy, no to nocna zmiana, co się chciała wyspać, mnie też kazała spać, ale jak tu spać na twardej ceratowej pryczy, kiedy nędzne prześcieradło wysuwa się spod pupy, a człowiek w stresie, bo to pierwsze dziecko i nie wiadomo co się dzieje. O 8.00 po wizycie (i awanturze, nie wiedzieć czemu mnie się pierwszej oberwało) dostałam oksytocynę i się zaczęło, a skończyło się o 13.45 Mareczkiem. Bardzo nie lubię wspominać tzw. "międzyczasu", więc i teraz nie będę, niemniej jednak 13.45 była godziną wkroczenia w nową erę bez możliwości wglądu do poprzedniej. A dzisiaj Mareczek wielki, jak idę z nim i dzidzią, to ludzie na nas głupio patrzą, bo jak idę z dziećmi i moją mamą, to jest w miarę jasność: tych dwoje dużych jest tej starszej pani, to małe tej młodszej! ) Marek jest po fryzjerze. Wygląda prawie dokładnie tak jak przed fryzjerem, więc wszystkim muszę tłumaczyć, że jednak jest po fryzjerze. Ten temat do rozmów kosztował mnie jedyne 30 złotych! )). Okazało się jednak, że to co miał na głowie (zapuszcza włosy od króciutkiego jeża), jest modne! więc teraz wygląda modnie, a nie, jak sądziłam, jakby uciekł z zoo. Ta zmiana moich poglądów kosztowała mnie j.w. Gdyby nie to, że fryzjerkę dobrze znam i mam do niej całkowite zaufanie, byłabym cokolwiek podejrzliwa w kwestii DOKONANYCH zabiegów fryzjerskich, bo natychmiast po rozgoszczeniu się w salonie i uśpieniu Madzi, kiedy wyciągałam książkę, żeby się troche zrelaksować (w końcu po to człowiek idzie do fryzjera), skonstatowałam BRAK POJEMNIKA NA ŚRODKI FINANSOWE, a więc i brak środków finansowych, zarówno metalowych, jak i papierowych tudzież plastikowych i zostawiwszy dzieci w salonie niejako w zastaw (najmłodsze ze sobą) popędziłam do domu, a kiedy wróciłam, dzieci były już "gotowe", więc de facto nie byłam świadkiem czynionych zabiegów. Cóz..., co bym nie chciała jeszcze dopisać, to już niemogę, moje cudowne maleńkie kochanie się obudziło z drzemki! pa Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: dwanaście lat temu :-) 27.08.04, 15:43 ale się nazbierało sierpniowych dzieci. Jeszcze raz w tym miesiącu - "sto lat!!!!!" dla Marka. U nas jutro podwójna impreza urodzinowa, więc oczywiscie jak zawsze w takich wypadkach pojawiają się ciekawe atrakcje - zepsuła się pralka i kilka innych pomniejszych awarii. Zmywam właśnie wodę w łazience i kuchnie po obiedzie zostawiłam dzieciom - mają się dogadać i razem posprzątać. Kilka talerzy, garnek, pozamiatać - czy jest to jakiś problem, okazuje się że tak. Ola przyleciala i mówi, że nie może absolutnie przebywać w tym samym pomieszczeniu co jej brat, bo janek zrobił coś STRASZNEGO. - rany, co on jej zrobił??? myślę, a ona opowiada: "Janek przyszedł do pokoju wymierzy we mnie karabi (plastikowy) i powiedział - no dosyć żartów. To wszystko... Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: dwanaście lat temu :-) 27.08.04, 17:06 ))) Janek przyszedł do pokoju w > ymierzy we mnie karabi (plastikowy) i powiedział - no dosyć żartów. Naoglądało się dziecko Kapitana Klossa? ) (czytam własnie "działa Nawarony" - świetnie napisane! i, jak sądzę, dobrze przetłumaczone - więc mogę sobie wyobrazić dramatyzm takiej sceny) Ależ wymyślają te dzieciary, z tego pudełka pod bluzką też się obśmiałam strasznie, podobnie jak z "miary dorosłości" u barby... u mnie posucha na anegdoty... Jako że Maro ma urodziny, postanowiłam nie ingerować w jego ulubione zajęcie (granie na play station), co prawda co godzinę coś przebąkuje o tym, że chciałby iść do kina (!?), ale ja cierpliwie czekam, bo na razie nie udało mu się ani razu doprowadzić do końca logicznego ciągu na ten temat, gra nie pozwala mu się oderwać. Ja wiem, że może to jutro przypłacić np. bólem głowy i oczu, ale tyle się ostatnio naczytałam o metodzie naturalnych konsekwencji w wychowaniu dziecka... Z Anką zaraz zabieramy się do robienia domowej czekolady. Potem wykroimy spódniczkę , a może nawet spodenki )) pa Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: dwanaście lat temu :-) 28.08.04, 16:50 pozdrawiam serdecznie mam nadzieje ze pozwoilicie klikac,moje gady to oliwka 31 lipiec 1999,szczepan 17 czerwiec 2001 i mela 6 kwiecien 2004 Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: dwanaście lat temu :-) 29.08.04, 09:33 sto lat dla Marka i buźka dla kolejnej wielomamy - joanki dzisiaj wraca z kolonii nasz Jasio, więc Święto narodowe, będzie wielkie kąpanie i pranie ))) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Witaj Joanko!!!! 29.08.04, 13:26 Witaj Joanko - wzmacniasz ekipę z Polski południowej!!! Dzieci macie piękne (a i rodzice niczego sobie)), a imiona... rewelacja!!! Cieszę się, że się dołączyłaś. Lecę kończyć niedzielny obiad ))) a tak nawiasem, jakby posadzić cały nasz wątek przy stole, to wyszłaby już niezła ekipa. Życzę więc z tej okazji wszystkim smacznego obiadu Jola Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: Witaj Joanko!!!! 29.08.04, 14:39 To i ja witam ;D a ja dziś nie gotuję tylko się zastanawiam dlaczego wcześniej nie zauważyłam jak mój mąż smacznie gotuje?? Odpowiedz Link Zgłoś
hanti Re: WIELE DZIECI I INNI 29.08.04, 21:11 wtam, troszkę sobie poczytałam o waszych dzieciach.....jak ja wam zazdroszczę. Ja mam dwoje szkrabów: Kubusia 27.01.2002 i Karolinkę 17.12.2003. Strasznie chciałabym powiększyć swoją malutką gromadkę, ale lekarz powiedział że możemy na ten temat poromawiać kiedy dzieci będą starsze (nie mogę donosić żadnej ciąży i musiałabym leżeć...ale to nieważne). Mam nadzieję że może kiedyś...pozdrawiam was serdecznie i życzę dużo cierpliwości, wytrwałości, a przedewszystkim nieskończonych pokładów miłości dla wszystkich dzieciaczków. Może kiedyś dołączę do was jako mama gromadki moich słońc. Ania mama Kubusia i Karolinki Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 29.08.04, 21:15 Aniu, ważne są chęci i wytrwałość Pomiędzy moimi starszymi i młodszymi będzie 9 i 7 a teraz prawie 11 i prawie 9 lat różnicy Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Witaj Aniu i zostań :) 30.08.04, 00:41 Aniu, nie musisz dołączać kiedyś. Jesteś już przyjęta do klubu )) Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: Witaj Aniu i zostań :) 30.08.04, 10:33 U nas: Najstarszy wrócił z rowerem, średnia pojechała bronić Westerplatte - od wczoraj do 4.45 1 września ( harcerka). A ja przywoże, odwożę, piorę ( pakują się sami). A młody w niedzielę ( matko pamiętaj: niedzielna praca w niwecz sie obraca ) przewrócił, potłukł, rozlał - litr różowej farby na brązowych kaflach . Chciałam zapaćkać brudne ślady na ścianie. Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: Witaj Aniu i zostań :) 31.08.04, 09:31 Czyżbym została sama na placu? Jak tam przygotowania do szkoły? Wszystko gotowe? Moja córka jutro bladym świtem wraca, a porem pędzi na rozpoczęcie roku w nowej (nowo zbudowanej!) szkoły. Myślę, że to duża frajda chodzić ( niestety tylko rok) no nowej fabrycznie szkoły. Wszystko czyste, całe, niezniszczone, ma smarkula szczęście! Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po wielkimi krokami zbliża się wrzesień :)))) 31.08.04, 10:06 jestem, jestem, przecieram oczy i już się wpisuję znaczy się Ada wszystkie dzieci w domu , czy jeszcze rowerowy syn w trasie?? My się powoli przestawiamy z trybu wakacyjnego, próbowałam zacząć od hasła "idziemy wcześniej spać" - ale efekty mizerne. Za to potrzeby materialne wzgledem szkoły - chyba już załatwione, tornister dla pierwszoklasistki gotowy, wszelkiego rodzaju kredki, flamastry, zeszyty też.` I znowu za kilka dni będę przez połowę dnia mamą dwójki. A starsza trójka będzie uczyła się kulturalnie w jednym miejscu (prawie) - w dwóch szkołach, ale oddalonych tylko jedną przecznicą. Poprzednie lata bowiem charakteryzowały się tym, że każde dziecko w inne miejsce musiało z rana dojechać. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: wielkimi krokami zbliża się wrzesień :)))) 31.08.04, 11:26 ) jolu, my hasło "chodzimy wcześniej spać" próbujemy skojarzyć z "wstajemy wcześniej", no i efekt jest taki, że mamy raban dwa razy dziennie, a efekty, eh, lepiej nie mówić! Marek to już dorosły, więc niby czemu ma chodzić wcześnie spać, a Anka i tak nie może zasnąć z ekscytacji szkołą, dzisiaj w nocy już chyba w ogóle spac nie będzie! ) Dzisiaj bezlitośnie zerwałam za pięć ósma z łóżek, to następną godzinę leżeli przed telewizorem.... a ja zbliżam się do końca zmagań bluzkowo-spódniczkowych, to im nie przeszkadzałam ). Lancę podjęłam wczoraj, bluzeczka jest urocza, to znaczy Anka wygląda w niej uroczo :- ), spódniczka prosta jak drut, jeszcze tyko wstążki do włosów muszę zakupić w pasmanterii i gotowe! No i nieszczęsną tytę (rożek ze słodyczami) z którą nie wiem jak się obchodzić, bo nie jestem ze Śląska, muszę popytać autochtonów, albo przynajmniej tych, co mają lepsze pojęcie. Tylko jak się zdradzić z brakiem pochodzenia, wszak uchodzę tu za "fajno dziołcha"...? (jeszcze mi się kłaniac przestaną?) Odrobina retrospekcji: Urodziny Marka wbrew oczekiwaniom i najśmielszym marzeniom zakończyły się w kinie! Mąż wrócił o 18.00 zamiast ciemną nocą z delegacji i w pięć minut dął się wrobic w opiekę nad dzieckiem, tak więc zdążyliśmy na seans 18.45 (Garfield)! Nic to, że już po pół godzinie odpowiadałam na rozpaczliwe sms-y z pytaniem gdzie są smoczki, bo i tak na nic się to zdało - Madzia smoczka nie chciała! )) (ja nie wiem na jakiej podstawie jeszcze się łudzimy, że kiedyś będzie inaczej?) Pozdrawiam i lecę do fryzjera, żeby jutro nikt litościwie nie pomyślał, ze matka trójki dzieci oczywiście nie ma czasu dla siebie i że to zrozumiałe... he he Witam koleżanki nowe! pa Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: wielkimi krokami zbliża się wrzesień :)))) 31.08.04, 12:00 Obejrzałam zdjęcia Madzi. Super pędzel na głowie! Miałam nadzieję, że Kubuś to będzie dziewczynka, te wstążeczki, kokardki, kwiatki i falbanki... Moja średnia bardzo mnie pilnuje, żeby wszystko było męskie,a mnie podobają się te atrybuty. Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan dbać o siebie, dbac o siebie :-) 31.08.04, 18:45 tak sobie pomyślałam po poście joli, że faktycnzie - mam to samo: od kiedy jest Szymek i jestem w ciąży (prawie ten sam moment, a hop siup i jest nas sześcioro ))) ) staram się dbać o siebie "ideowo" - matka czwórki, na dodatek z najmłodszym w brzuchu niezbyt wyglądająca z powodu tego brzucha i innych wałeczków musi BARDZIEJ o siebie dbać, bo reprezentuje... mamy wielodzietne!! obala schematy!! )))) to samo z dziećmi - muszą być szczególnie czyściutkie, ubrane dobrze (no niestety nie markowo, tego nie przeskoczymy, ale modnie i ładnie, a co!), bo nie są "siódmym dzieckiem stróża" albo "z patologicznej, wielodzietnej rodziny" tylko rodziny WSPANIAŁEJ bo wielodzietnej )))) taka jakaś neofitko-aktywistka jestem??? )))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: dbać o siebie, dbac o siebie :-) 31.08.04, 19:58 Wróciłam od fryzjera, różnica niewielka, włosy wyglądają na jeszcze bardziej zdbane niż przedtem ), ale fryzjerka zrelacjonowała mi, ze po moich poprzednich odwiedzinach salonu (z dziećmi, bo Marek był strzyżony i Anka miała podcinane końcówki, a Madzia bo wiadomo) wywiązał się taki oto króciutki dialog: "te dzieci to wszystkie są tej pani?" spytała jakaś klientka "tak" "odważna kobieta!" !??! nie wiem, jak mam to interpretować, ale zrobiło mi się miło Jestem zdania, że spoczywa na wielodzietnych (świadomie wielodzietnych) odpowiedzialność propagowania tej dzietności i zachęcania do posiadania dzieci w ogóle, pamiętam jak znajomi, kiedy dowiedzieli się o naszej trzeciej ciąży, uruchomili myślenie w kierunku kolejnych dzieci albo dzieci w ogóle. Bo w kręgu naszych znajomych i przyjaciół szczytowe osiągnięcie to dwójka. I zadeklarowany koniec na tym. Ja się w tych okolicznościach czuję jako trzykrotna matka po prostu niesamowicie! w sensie pozytywnym niesamowicie, a trójka to dopiero pogranicze wielodzietności... Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: dbać o siebie, dbac o siebie :-) 31.08.04, 20:30 Ja mam podobne wrażenie i co najlepsze od wielu kolezanek usłyszałam że chciałyby miec 3 dziecko ale... albo maż nie chce albo sie boja o finanse.Nie dziwie sie im bo fundować sobie dziecko kiedy np nie ma sie pracy...... to chyba srednio rozsadne. Ja moge liczyc tylko na siebie i ewentualnie rodzine meza ale z pustego i salomon nie naleje więc...musze polegac na sobie a raczej na mężu .wiadomo ze jeśli decydujemy sie na wiecej dzieci to trzeba zostac w domu,babcie sie nie zajma nawet kiedy pracowałam i byłam w ciąży,kiedy dzieci chorowały musiałam isc na opieke(a gadziory chorowały cały czas na zmiane przez 3 msc) gdybym nie była w ciąży na 100% zostałabym zwolniona,mąż też ze 2 razy poszedł na opieke i juz sie w pracy osłuchał Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: dbać o siebie, dbac o siebie :-) 31.08.04, 21:49 ja mam trochę inaczej )) w naszej, nazwijmy to "paczce" (znamy się w zasadzie jeszcze z liceum, z harcerstwa) najmniej dzieci to 3 a najwięcej póki co - 5 jesteśmy zatem spodziewając się czwartego... przeciętni )))) Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: wielkimi krokami zbliża się wrzesień :)))) 31.08.04, 20:42 Wiecie ja mam tylko przedszkole i juz sie zastanawiam jak sobie poradze jak dojdzie szkoła???)Chcialabym posłac dzieci do muzycznej ale chyba bede musiała zrobic prawko bo na nogach nie zdaze z wszystkim(!Na razie podziwiam Was i zdobywam doswiadczenie biernie -czytając) Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: wielkimi krokami zbliża się wrzesień :)))) 31.08.04, 21:59 joanka - moja Małgosia chodzi do szkoły muzycznej (teraz 2 klasa) - jenak to spore obciążenie - dla niej, bo ćwiczyć trzeba i często koncerty w soboty są, dla mnie bo wożę ją albo sama samochodem (Szymek z nami, Jasio na jakiś specjalnie w ten termin zaaranżowanych zajęciach, w ubiegłym roku np. basen) albo opiekunka; no właśnie - mamy opiekunkę - czasem nie wyobrażam sobie, jak moglibyśmy obyć się bez niej, tym bardziej, że ja pracuję - tyle o ile, niewiele, ale jednak kilka razy w tygodniu wychodzę a najbliższe niepracowanie (nota bene niepłatne, bo ja działalność jestem) to macierzyński... opiekunka ma tyle wad, że aż mi się czasem płakać chce: spóźnia się (najczęściej oczywiście wtedy, kiedy jade na konkretną godzinę do sądu!!!!), zapomina dobrze zapiąć wózek (w naszej złodziejskiej klatce schodowej), nigdy nie sprząta po zabawie (a ma zacięcie do prac plastycznych - lepienie plasteliny - czytaj "wydłubywanie przeze mnie plasteliny z dywanu", lepienie z gopsu - czytaj "ścieranie przeze mnie zeschniętych kupek gipsu z obrusa", malowanie - czytaj "pranie przeze mnie plam" )))))))))))))), kładzie Szymka spać, kiedy tylko ma na to ochotę, co skutkuje potem trudnościami w zasypianiu popołudniu i wieczorem, źle odkłada słuchawkę telefonu i nie mogę sie do domu dodzwonić, zdaża jej się nie dopilnować odrobienia lekcji, czy ćwiczenia na pianinie i tak dalej, i tak dalej... i ma dwie podstawowe wady: 1. nie widzi problemu w opiekowaniu się trójką, czy czwórką dzieci w tym niemowlętami, w tym wożeniem na zajęcia 2. dzieci ją uwielbiają!!! ona uwielbia moje dzieci!!! (ostatnio zachwyca się Szymkiem, na co ja powtarzam, że to genetyczna nadzieja naszej rodziny - nie ma naszych paskudnych genów i dlatego taki sliczny i mądry )))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: wielkimi krokami zbliża się wrzesień :)))) 31.08.04, 23:20 no, 80% w łóżkach, pozostałe 20% też już przysypia na moich rękach (22.10). Fajnie )) Ada - przepraszam, oczywiście, że syn twój wrócił, a ja głupia się pytam czy wrócił, kiedy pisałaś już wcześniej, że wrócił - czytanie bez zrozumienia, czy co?? wstyd!! Ale o różowych łapkach na kaflach i ścianie oczywiście doczytałam, zeszło czy nie?? Ja też czuję na sobie odpowiedziałność reprezentowania matek szczególnych, bo wielu dzieci, dlatego wiem, że kiedy innym dzieciom można coś z cerą założyć, to moim nie powinno się. Powinno się je ubrać ładnie, zawsze odprasowanie itd. Powinnam ja wyglądać elegancko itd. Ale prawda jest taka, że jestem ogromną bałaganiarą i jestem okropnie roztargniona. Dzieci wyglądają jako tako, ale mi do elegancji to chyba trochę brakuję. Nie jestem chyba z tych kobiet, które są z modą za pan brat, już raczej bardziej będę się orientowała jakie książki własnie wydali i co interesującego leci w kinach (najczęściej teoretycdznie niestety). No dobra, nie jest aż tak źle, ale makijaż najczęściej zostaje w domu, a ja wychodze bez )) (raz o zgrozo dawno, kiedy jeszcze miałam zajęcia ze studentami zapiął mi się krzywo swetr i nie zauważyłam tego, głupio tak, no nie? Ale na szczęcie reprezentowałam wtedy siebie, a nie wielomatkę No właśnie, bałaganiara i roztargniona - to też odpowiedź na twoje Joanko pytanie, jak tam u mnie ze zorganizowaniem się. Więc znam to uczucie, że przychodzi wieczór, nie wiadomo w co ręce włożyć, a najbardziej chce się spać. Wogóle to najczęściej się przy karmieniu po prostu zasypia i nici z prac nocnych. Ale Mela jest taka malutka, przecież u ciebie zmęczenie to cały czas jeszcze fizjologia. A ile dzieci maszeruje ci do przedszkola? Dwa czy jedno? Mój 3 latek (X.01) posiedzi jeszcze rok w domu. Jola, widziałam zdjęcia, te madziowe włosy są niesamowite!! Ale urosły nie tylko one, Madzia też!! No tak, wiedziałam, że coś się szykuje, mały na moich kolanach ma 38,3. Coś mi jego wcześniejsze zachowanie pachniało gorączką. Hmm, zobaczymy co się z tego wykluje Dobranoc więc i oby wątkowe maluchy były zdrowe Jola Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: wielkimi krokami zbliża się wrzesień :)))) 31.08.04, 23:47 Buuu Jolu koniecznie napisz co z Synkiem !!! Tez cieplutko witam nowe Mamuski: hanti, joanke i anke czyli bietkę2 co pode mna Ada gratuluje zdanego "kursu rowerowego Syna", Jola.wie- moje dziewczynki na hasło" jutro do przedzskola" poszły spac o 20:30- totalny szok, plecaczki spakowane, posciel Zuzinkowa naszykowana, skarby Ali do Klasy "0" również, ja lekka przerażona bo wcale nie wypoczeta od dzieci mam uspokajac i tulić jutro gropmadkę przerazonych trzylatków - po raz pierwszy od 12 lat ma pietra- czy dam radę ?? Agnieszka , ze zdjęc wynika że dodrze Was natura obdarowała, nie narzekaj na geny, coby nie było Szymek i tak cud miód, aaa ostatnio nie moge wejśc na Waszą stronę non stop jest komunikat ze nie może odnaleźć strony Acha jeszcze jeden "egzamin" mnie czeka, 6 idziemy razem z Maciusiem na godzinkę do żloba i tak powoluku do całego dnia - nie wiem jak to mój "Cud- miód" wytrzyma ..... taki cycus zawodowy, nie usnie bez przytulania na rekach, nota bene szaleje przy kabelkach, jak mi wyłaczy kompa - niebedę miła bo wiele razy zabierałam się aby cos napisać .. Tak więc jak dobrze pójdzie to dziewczynki do przedszkola ( o to się nie martwię) Maciej do żłoba- to już gorzej , za rok bedzie : Ala do szkoły, Zuzek- przedszkole, Maciej złobek. A wogóle obliczyłam (taka jest u mnie taka róznicwa wieku) że za 12 lat(tj 2016) Ala bedzie miała maturę, Zuzia egzaminy do LO, Maciek do gimnazjum .... ale będzie wesoło, schudnę pewnie w końcu Pozdrawiam Was cieplutko, jutro do pracy Jola5- ja też pewno wyskocze bez makijażu- zero czasu na bajery , a jak już jest to nie ma czasu wieczorem aby to pozmywac i rano straszę.......... na dzień dobry mesza potem dziatwę Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: wielkimi krokami zbliża się wrzesień :)))) 01.09.04, 20:56 No Melasek malutki ale mało kłopotliwy,najbardziej mi daje w kosć środkowy rodzynek łobuziak paskudny,strasznie go kocham ale czasem płakac sie chce,wszystkiego musi dotknac , polizac , nacisnac . Dzisiaj mnie zestresował-poszłam do mojego miejsca pracy a tam winda wielka atrakcja,bo sa tylko 3 w dębicy) Szpital ,Urząd Miasta i Biuro taty) namietnie nimi jezdzi. Wyobrazcie sobie ze polecial przodem a winda akurat otwarta stała na pietrze wleciał do niej i cudem mi nie odjechał . Byłam przerazona,ja z wozkiem nie wiadomo na które pietro trzeba po odbior biec,juz to oczami wyobrazni widziałam (dostał w tyłek w windzie wyobraznia zaszkodziła). W pracy po kolei w każdym pokoju ruszał wszystko od faksów do kluczy w drzwiach myslałam ze sie ze wstydu zapadne wrrrrrrr Dzisiaj wyrobił 200% normy.Na złe zachowanie,co 30 min był wrzask wywalił sie kilka razy,draznił pitbulla przez siatke,mozna zwariować,kiedys go pies zje jak tak dalej bedzie robił.Boje sie o niego bo wszystkiego chce doswiadczac,nie wierzy mi ze sie może cos zle skonczyć,jak takiemu 3 latkowi to uzmysłowic??? Jolu Oliwka chodzi do przedszkola Szczepek tez chodził a wtym roku idzie od pazdziernika,chce żeby sie małe dzieci przyzwyczaiły bo teraz strasznie placza, na naszej grupie ma byc 36 dzieci w tym 32 na cały dzień!!!!!!!!!! Ja tez go zapisałam na cały dzień bo starsza córka tak chodzi a nie bede latac 2 razy do przedszkola,ale troszke sie boje taki tłok(!) Odpowiedz Link Zgłoś
bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 31.08.04, 22:24 Czesc dziewczyny. Poczytalam sobie troche Wasz watek i wygladacie juz na niezle zzyte, ale moze przyjmiecie mnie jeszcze do swojego grona. Ja co prawda nie kwalifikuje sie jescze na wielodzietna, bo trzecie dopiero w drodze (15 tc), ale troche sie juz tak czuje, szczegolnie na tle moich znajomych. Duza ich czesc w ogole nie ma dzieci, a co dopiero troje czy wiecej. Ale my w ogole dziwolagi jestesmy. corke urodzilam jak mialam 24 lata, kiedy moje kolezanki nie wyszly jeszcze z etapu sobotnich podrywow itp. A co do zadbania, to niektorzy moi znajomi uwazaja za super komplement, jak mowia: wyobrazcie sobie ona ma dzieci, a robi jeszcze to i to, a jak wyglada" Ja mam wtedy mieszane uczucia, bo dzieciaki przeciez to nie wyrok, wrecz odwrotnie. Ale podziwiam te ktore maja 4 czy 5, ja choc zawsze marzylam o duzej rodzinie, to chyba zatrzymamy sie na trojce. Pozdrawiam i trzymam kciuki za te dzieciaki ktore jutro rozpoczynaja szkole. Ania, mama Zosi (4,5 l), Ludwika (niecale 2 l) i Basi lub ? (15 tc) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Witaj, witaj :))) 31.08.04, 23:39 Witaj Aniu!!!!. Zaczęłam pisać tak dawno, że po drodze wskoczyły jeszcze dwa posty. Koniecznie więc spieszę Cię przywitać i donieść, że Agnieszka (angjan), która przed tobą pisała, też w ciąży. Szykuje się więc na wątku trochę odważnych maluszków, co wyskoczą na świat w 2005r. Wow, ale fajnie. Ja szkołę muzyczną przerabiałam na własnej skurze, bo kończyłam 8 klas (skrzypce), ale o tym już kiedy indziej opowiem - faktycznie obciążenie duże. Ale wszystko można... rany Agnieszko, to ty jeszcze pracę ciągiesz. Dużo siły więc życzę!! Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: Witaj, witaj :))) 01.09.04, 09:11 W temacie postanowień: -jako wielodzietna matka, aby nie przynosić ujmy innym zadbanym , na piątek zaplanowałam fryzjera - choć poza kolorem niewiele fryzjer ma do roboty, jako że nosze kok/koczek. -makijaż i te sprawy zazwyczaj jest , chociaż czasem , szczególnie w sobotę zdarza się lenistwo.( Zawsze w takim momencie myślę o mojej mamie, która nawet w domu pociągała usta pomadką, a uciułane dolary wydawała na tusz, puder w Pewex-ie ( czy ktoś jeszcze pamięta tamte czasy?!)) w temacie szkół: -moja średnia w tym roku kończy gimnazjum, przed nami szał dostawania się do liceum -w kolejnym roku matura syna i oczywiście pytanie co dalej, niestety młody nie jest jeszcze zdecydowany. -Kubuś na szczęście ma jeszcze czas na szkołę.Obecnie mamy panią, która pilnuje go , bawi się, karmi, dużo spaceruje. Prac domowych nie wykonuje. Ach, jeszcze melduję, że Westerplatte obronione( Moja córka! ) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po więc już wrzesień 01.09.04, 09:14 u mnie już po wszystkim, znaczy się po godzinie zero, którą dla mnie jest wyprawienie dzieci do szkoły. Oczywiście zaspaliśmy ale na szczęście nie tragicznie). Zaczęło się od tego, że dzieci budziły się z większą częstotliwością niż zwykle, część przeżywała, że to już jutro..., część nie mogła spać, bo znowu objawiły się komary, a mały jakoś tak częściej pił przez sen (wiadomo gorączka, picie to akurat dobry znak, a rano jak ręką odjął - nic, ciekawa sprawa) Więc ranek był trochę nerwowy: wstawać, wstawać, zaspaliśmy - ubieranie, sniadanie poszło szybko. Tylko Agnieszka powtarzała przez łzy: - nie chcę zostac sama, nie chcę zostać sama, nie... Ola chodziła naburmuszona i też powtarzała: i znowu się spóźnię, oczywiście, że znowu się spóźnię, dlaczego ja się ciągle musze spóźniać... Potem przejął ich tata i... udalo się: wszyscy już na miejscach, nikt się nie spóźnił. To chyba dobra wróżba, tak na początek ) Barba - 12 trzylatków, toż to prawdziwe wyzwanie. Powodzenia!! Szkoda, że gdzieś przy nich nie może przechować się Macius. A dziewczynki też tam chodzą, gdzie ty i 12 trzylatków?? Zawsze to fajnie byłoby je miec na oku. Powodzenia wszystkim. Więc do nowego roku szkolnego przystąp )) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: więc już wrzesień 01.09.04, 09:17 gratuluję obronionego Westerplatte ))) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: więc już wrzesień 01.09.04, 14:35 E tam, bez przesady z tymi makijażami, dziewczyny, mój też się okroił znacznie, teraz już tylko podkładzik, cień rumieńca i rzęsy, minuta siedem i gotowe! Jak gdzieś jadę, po dziecko albo coś załatwić, wtedy szybko nakładam, a makijaż świeży wygląda olśniewająco, a razem z nim i ja ) Jolu, to chyba normalne, że mając dzieci zamieniamy różne rozrywki, własnie zamieniamy, a nie rezygnujemy. Do kina się nie da? Trudno, ale nie mam z tego powodu kompleksów, zawsze się coś wrzuci w odtwarzacz, czasem ktoś jakąś nowośc przyniesie, zresztą, to co w kinie leci przeważnie nie nadaje się do oglądania dla przeciętnie inteligentnego, a "kamienie milowe konematografii" prędzej czy później i tak się zaliczy.(byłam ostatnio w kinie i strasznie mi przeszkadzał smród popcornu - jak brudne skarpetki () Zresztą, mam ja to z kim rozmawiać na temat: co widziałam w kinie ostatnio? (choć takie pytania ponoć pojawiają się np. na rozmowach kwalifikacyjnych) A oczytana jestem dość dobrze na tle moich zapracowanych koleżanek, kiedy karmię Madzię to czytam, wtedy ten czas mnie tak nie boli, bo Madzia przysysa się często i na długo... Dzieci zerwały się z łóżek dzisiaj bez protestów i Anka od razu chciała wskoczyć w swoje świąteczne ubranko, powstrzymaliśmy ją przed włożeniem bluzki na szczęście, bo zupa mleczna z nesquikami pociekła na spódnicę, taka była ekscytacja, dało się wytrzeć bez śladu, ale tata był silnie zestresowany...:- ))) Zdjęcia z pierwszego dnia już na "zobaczcie" do zobaczenia jutro/pojutrze. To była jedna szkoła, potem popędziliśmy do drugiej, Marek bardzo się różni od swoich kolegów - oni jakoś tak nie wyrośli. No więc inne mamy wydziwiały, a że my jeszcze z Madzią-kudłatą-sensacją, to już w ogóle, ale nie ma się co dziwić, na Dzień Matki w szkole byłam jeszcze z brzuszkiem, a tu już z takim bobasem! Pozdrawiam na razie, coś jeszcze miało być, ale wiecie, Madzia.... coś jej akurat "nie pasi" Jola mama Marka, Ani i Madzi (25.05.04) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13243231 Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: więc już wrzesień 01.09.04, 22:41 naszukałam się Joanko twojego postu - bo ktoś się wpisał, a tu śladu nie ma - ale jest, więc wrzucam jeszcze raz, co by go było widać ) Autor: joanka741 Data: 01.09.2004 20:56 No Melasek malutki ale mało kłopotliwy,najbardziej mi daje w kosć środkowy rodzynek łobuziak paskudny,strasznie go kocham ale czasem płakac sie chce,wszystkiego musi dotknac , polizac , nacisnac . Dzisiaj mnie zestresował-poszłam do mojego miejsca pracy a tam winda wielka atrakcja,bo sa tylko 3 w dębicy) Szpital ,Urząd Miasta i Biuro taty) namietnie nimi jezdzi. Wyobrazcie sobie ze polecial przodem a winda akurat otwarta stała na pietrze wleciał do niej i cudem mi nie odjechał . Byłam przerazona,ja z wozkiem nie wiadomo na które pietro trzeba po odbior biec,juz to oczami wyobrazni widziałam (dostał w tyłek w windzie wyobraznia zaszkodziła). W pracy po kolei w każdym pokoju ruszał wszystko od faksów do kluczy w drzwiach myslałam ze sie ze wstydu zapadne wrrrrrrr Dzisiaj wyrobił 200% normy.Na złe zachowanie,co 30 min był wrzask wywalił sie kilka razy,draznił pitbulla przez siatke,mozna zwariować,kiedys go pies zje jak tak dalej bedzie robił.Boje sie o niego bo wszystkiego chce doswiadczac,nie wierzy mi ze sie może cos zle skonczyć,jak takiemu 3 latkowi to uzmysłowic??? Jolu Oliwka chodzi do przedszkola Szczepek tez chodził a wtym roku idzie od pazdziernika,chce żeby sie małe dzieci przyzwyczaiły bo teraz strasznie placza, na naszej grupie ma byc 36 dzieci w tym 32 na cały dzień!!!!!!!!!! Ja tez go zapisałam na cały dzień bo starsza córka tak chodzi a nie bede latac 2 razy do przedszkola,ale troszke sie boje taki tłok(!) Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: więc już wrzesień 01.09.04, 22:57 joanko to tych dzieci jest 32 czy 12? bo jak 32 to tłum okropny!!!!!!!!!!! ada - myślałam sobie dzisiaj o Was i o waszej dzielnej obrończyni - harcerce, głównie wtedy, gdy mówili o... Wieluniu )) ????? jol.po - a wiesz, z ciekawostek, ja też po szkole muzycznej - 8 klas wiolonczeli zaliczyłam i potem jeszcze 2,3 liceum (bo nauke ukończyłam w dniu osiemnastych urodzin odmawiając dalszego ćwiczenia - hehehe ) bietka - witaj nasz dzidziuś przyjdzie na świat (jeśli sie zbytnio nie pospieszy) na początku roku, już pewnie w przyszłym tygodniu, jeśli da się podejrzeć, okaże się, czy to facecik czy kobietka Odpowiedz Link Zgłoś
bietka2 Re: więc już wrzesień 01.09.04, 23:15 Ja mam termin na 20 lutego 2005, wiec beda w podobnym wieku. Dzisiaj moje starsze maluchy spiewalu do brzuszka kolysanki, Ludek probowal powtarzac po Zosi, ale jeszcze kiepsko u niego z mowieniem (bylo: pij dzidzi pij, kokam dzidzi), ale bylo to super slodkie. Powiedzcie mi jak to jest z tymi srodkowymi dzieciakami, ja jakos sie martwie, ze moj synek poczuje sie odrzucony, bedzie mial 2 l i 3 mies. Moja starsza swietnie przyjela brata miala 2 l i 9 m i wydaje mi sie, ze wiecej z tego wszystkiego kumala. Boje sie, ze Ludek jako ten srodkowy bedzie sie czul zbyt malo zindywidualizowany, z tego powodu podobno lepiej, zeby byla teraz dziewczynka. Pewnie przejmuje, ze na zapas, ale on nie jest taki przebojowy jak jego siostra i moze czuc sie mocno zagubiony w calej tej sytuacji. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: więc już wrzesień 02.09.04, 15:04 dzieci w grupie 3 latków ma byc ok 37 w tym 5 jest do obaidu a reszta ma być na cały dzień!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: więc już wrzesień 01.09.04, 23:36 oj narozrabiał Szczepanek - straszny widok, dziecko odjeżdżające windą, brr. Mi zdarzyło się tylko dziecko odjeżdżające tramwajem, a ja na zewnątrz. To w naszej rodzinie zdarzyło się już kilka razy i mamy opracowany plan na te okazje. Dziecko wysiada na następnym przystanku i czeka. Ciężko załatwić coś z dziećmi, wszelkie urzędy - pielgrzymka z maluchami jest wręcz karkołomna. Też zdarzało mi się załatwiać sprawy, więc ja swoje, zdenerwowana, spocona, a one własne równoległe życie poszukiwaczy przygód prowadziły. Teraz jakoś tak się porobiło, ze większość spraw załatwia mąż, ale kiedys było inaczej... Ja doszłam ostatnio do stanu zmęczenia materiału, wieczorem kiedy mam nadzieję zrobić jak najwięcej, dzieci śpią, nawet nie to, że padam (padam w ciążach, w połogach i czasami jeszcze w innych chwilach), ale mi sie po prostu nic nie chce, bo i tak mam swiadomość, że dużą część ruchów (soprzątanie) znowu trzeba bedzie zaraz jutro powtórzyć. Więc siadam przy tej klawiatzurze, cały bałagan mam gdzieś, a co ) Pisałyscie dziewczyny, że 3. dziecko wywołało duże zdumienie dookoła. I tak było u mnie. Zdziwienie, szok. Wychodzi się tym 3 dzieckiem poza schemat, więc i ludzie adekwatnie się dziwią. Przy czwartym niestety już nie ma takich emocji. Wszyscy dokoła już maja zakodowane, że wy trochę inni, dziwni A piąte.. Ostatnio ktoś znajomy pytał mnie, ile to własciwie mam 4 czy 5. Taka liczba dzieci to już abstrakcja dla niezorjętowanych. Nieznajomi, ludzie na ulicy, w tramwaju liczą często, ile to za mną maszeruje dzieci i dziwią się, ale szczerze mówiąc, sama bym się ogladnęła, za taką pokaźną rodzinką. Tyle z refleksyjnych wynurzeń. Jola i co z tą tytką, udało sie, dalej gadają o tobie "fojno dziołcha" i się kłaniają sąsiedzi??? Wszelkie wakacyjne mamy, czas zacząć nowy rok szkolny i wrócić z urlopów, Ewy, Ola, Magda i wszystkie klubowiczki czas nieubłagany na wasze głosy )))) Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: więc już wrzesień 01.09.04, 23:47 Fajnie się spotkałyscie z tymi brzuszkami) Agnieszko i Aniu. Poczatek przyszłego roku będzie emocjonujący) 12 dzieci jest u Barby (Warszawa), a 36 u Joanki w przedszkolu. Agnieszko, po 8 latach szkoła muzyczna zrezygnowała ze mnie, ale szczerze mówiąc, to była odpowiedź na moje modlitwy, bo nie umiałam zrezygnowac sama. Ale dzisia zagram "Dla Elizy" nawet dobrze, a inne rzeczy troche dukam, ale ujdzie (w końcu to tylko na potrzeby dzieci i sąsiadów, no i kolędy z pianinem zawsze lepiej wychodzą). Aniu - jutro wrzuce przemyślenia o srodkowym dziecku, bo teraz juz czas już mały coś popłakuje, a to ciekawy temat i szerzej go trzeba obgadać Dobrej nocy więc jola Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 przygoda z pociągu 02.09.04, 08:28 A mnie się zdarzyło w wieku 6 lat, że jechaliśmyy skm-ką z nowo kupionym pięknym płaszczykiem dla mnie , ja go miałam pilnować, no i oczywiście zostawiłam go w pociągu. Zorientowaliśmy się zaraz po wyjściu z wagonu, mój tata rzucił się spowrotem. Wysiadł ze zgubą na następnej stacji, do domu przyjechał później, ale własne przeżycia i strach pamiętam do dziś.... Czy połknięty plasterek "wyjdzie ", czy grzać do lekarza?, czyli Kubuś w akcji. Kubusiowi zrobiło się coś na paluszku ( ranka, ropka, stan zapalny , jednym slowem -coś. Lekarka- maść+ plasterek, ok. Wykonałam wczoraj jej wolę, ale po 15 min. plasterek zniknął, a Kubuś smakowicie mlaskał. Co robić??? Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: przygoda z pociągu 02.09.04, 09:49 Ada 16 - plasterek powinien wyjść, można mu może pomóc śliweczką czy morelką czy nie wiem, co można stosować u małych dzieci...)) Co do "padnięcia" - z zasady nie bierzemy tego pod uwagę, inaczej nasze małżeństwo chyba już by nie istniało...z inicjatywy mojego męża - PADAM co wieczór, choć rzeczywiście najgorsze już za mną. Teraz jestem w stanie po zaśnięciu jeszcze się obudzić, choć to bardzo bolesne, robię to na siłę, zapijam gorącą herbatą, szczypię się po policzkach, wszystko po to, żeby moja "sierota" nie siedziała osamotniona przed telewizorem. Koszmar, bo potem z kolei nie moge zasnąć, a wiadomo, że karmię w nocy i pierwsza rano wstaję. Co się tyczy tzw. "sprzątania" - ostatnia taka akcja została szczegółowo zrelacjonowana na niniejszym wątku, teraz jest tak, że gdzie nie zajrzę to szybko stamtąd odchodzę: nie mam SIŁY. Nie mam siły na tę ogłupiającą robotę. Tak to jest, że jak chodzimy do pracy i jesteśmy dużo poza domem, to marzymy sobie jakby to było fajnie posiedzieć znowu w domu. Jak to było fajnie, jak się Ania urodziła i pół roku "siedziałam" w domu: obiadki, spacerki, zabawy z dzidziusiem - tak to właśnie wygląda z perspektywy, zwłaszcza w cudzych oczach, tylko czemu się nie pamięta do cholery tej całej męczarni, tego zmęczenia i niewyspania, tego, że do obiadku trzeba iść na zakupy, a potem go ugotować, żeby potem smacznie wspominać, że człowiek wściekły zamiast bawić się z dzidzią, wrzuca dzidzię do łózeczka i dzidzia bawi się tam z jakąś kolorową szmatą, bo ja akurat mam do zrobienia coś pilnego, niekoniecznie ważnego? Że mąż ciągle się dziwi, że ja nie wiem, gdzie są jego majtki czy skarpetki, wszak chyba robiłam pranie? nie? czemu, przecież "siedzę" w domu? podlałam kwiatki? nie? jak to nie miałam czasu? i tym podobne... To się wszystko przypomina przy kolejnym dziecku i po dwóch miesiącach człowiek marzy, jak to było cudownie jak się chodziło do pracy, człowiek po przyjściu miał CZAS żeby usiąść... No właśnie, Kierowniczka Zamieszania ma dosyć zabawy z "kolorową szmatą" w łóżeczku Anka do odebrania ze szkoły o 11.30, obym się wyrobiła na zakrętach..... a od rana taka zaaferowana, nie umiała nic zrobić, tylko gadała, gadała i gadała... ale zdążyli na szczęscie. Tytka: okazało sie, że mó mąż był bardziej oświecony ode mnie, ja zawsze myślałam, że tytkę dziecko dostaje jako prezent jak już się znajdzie wśród "swoich" w klasie, a tymczasem dzieci te tyty przytargały do szkoły ze sobą (niektóre większe od nich!) a potem niektóre dzielnie odtargały,w większości jednak rodzice nieśli ), "wielkie żarcie" miało miejsce w domu. Tak więc dalej jestem "fajno dziołcha" )) pa ps/ co z Michałkiem i jego temperaturką? Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Michałek 02.09.04, 10:04 jolu, nie doczytałam, już po choróbce!? ciekawe faktycznie.... Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie pies 02.09.04, 10:14 joanka, z tym psem to uważaj, bo jak to jest pies na stałej trasie, to może sobie twoje dziecko zapamiętać nie daj boże.... Ja jestem i zawsze byłam psia mama i psów dopiero niedawno zaczelam sie bac, od kiedy pojawiły sie te wszystkie -bulle i -weilery: to sa na wpol dzikie zwierzeta i przez to grozne nawet dla wlascicieli, powinno sie zakazac ich posiadania, ew. na podstawie zezwolenia po serii szczegółowych testów (wykonanych oczywiscie na potencjalnym wlascicielu). Taka sytuacja miała miejsce u ludzi których znam: syn ma uprawnienia ratownicze i -bulla czy jakiegoś -weilera, z którym przeszedł specjalne szkolenie; zasłabła w domu babcia i pies nie dał temu chłopakowi podejść do niej i pomóc, babcia na dywanie leży nieprzytomna, pies warczy i szczerzy zeby, a chłopak bezradny. Przy czym jest on jedyna osoba, której pies w ogóle sie słucha, reszta domowników psa sie boi. Mysle ze nie jest to odosobniona sytuacja. Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: 4 klasa :-) 02.09.04, 11:48 mój Jasio dzisiaj pierwszy raz ma lekcje z nowymi nauczycielami - trochę się wczoraj bał i nawet pytał, czy ja przez cały dzień aby nie mogłabym być w szkole, bo może on czegoś nie zapamięta, nie zapisze i boi się, bo ci nauczyciele nowi... odpowiedziałam mu, że przecież ich trzydzieścioro niemal się już zna, a Pani (albo Pan) jedna (jeden) i nikogo z nich nie zna, to pewnie się bardziej boi, ale jakoś się nie uśmiechnął na taki żart hm... więc się teraz trochę denerwuję i raczej konstruktywnej roboty z tego dzisiejszego siedzienia w pracy to nie będzie dobrze, że za godzinkę spadam tyle, że szukam dla Jasia niemieckiego, bo zgłosił zainteresowanie (trzeba chwytać w lot, bo on nieczęsto do czegokolwiek takie zainteresowanie zgłasza wyjąwszy oczywiście TV i komuter, brrrr...) Małgosia spoko - bo to druga klasa Szymek spoko, bo to drugi miesiąc z nianią Dzidzia spoko, bo to brzuszek mamy i nikt nic złego nie zrobi Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: pies 02.09.04, 15:13 Ale ten pitbullek to szczeniak jest zamkniety na terenie ogrodzonym taka malutka działka chyba sie chce ktos tam budowac(?)On tego terenu pilnuje hehhe wygląda to tak ze lize wszystkich po rekach jest fajny ale boje sie ze zmieni zwyczaje jak szczepek bedzie na niego warczał i szczekał(.Ogólnie mam niezbyt dobre zdanie o właścicielach bo pies bez budy tam siedzi Miski z jedzeniem tez nie widziałam ani z woda!!!ludzie przesadzaja.NIESTETY TEN PIES JEST NA NASZEJ CODZIENNEJ TRASIE Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie szkoła 03.09.04, 09:42 pies: pitbulek-bidulek ) szkoła: Anka wróciła zachwycona, choć zmęczona jak jasny gwint (a było wpół do dwunastej!), dzisiaj już z mniejszym entuzjazmem wstawała, choć na moje zapewnienia, że niedługo się przyzwyczai, wyraźnie pojaśniała )) Madzia już drugi dzień taktownie przesypia do 8.45, oby tak dalej! Z psami jeszcze jedna, tym razem szalenie zabawna anekdota: moja koleżanka Kasia ma dobermanicę, która czasem, wbrew woli Kasi znajduje się nie po tej stronie ogrodzenia, co powinna. Więc kiedyś Kasia wsiadła do samochodu, pies po właściwej stronie odmerdał na pożegnanie, Kasia ruszyła, jedzie i nagle patrzy, a suka biegnie sobie na przełaj przez łączkę. Zahamowała, wysiadła, zawołała psa, skrzyczała go, sprała (!), wrzuciła brutalnie do samochodu, wóciła do domu, gdzie jej suka.... zamerdała jej na powitanie po tej właściwej stronie ogrodzenia. Kasia zamarła, a obcy pies dał się wypuścić z auta i nie przejawiał chęci zemsty... to był cud. Spłakaliśmy się ze śmiechu, kiedy nam to opowiadała. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: szkoła 03.09.04, 11:20 Małgosia ma chyba dobre perwspektywy, żeby się zaaklimatyzować w szkole, bo w 3 klasie brat, starsza siostra dochodzi po swoich lekcjach do świetlicy szkolnej, trochę dzieci w klasie jest z przedszkola - no ciekawe, na razie jest dobrze, ale... ona w domu jest żywiołowa, wesoła. Z relacji mojego szpiega (Ola) pań w świetlicy - przez te pierwsze dni w szkole była melancholijna i ..smutna(??), dziwne. Ale moze ona sie musi rozkręcić, czas pokaże. Ada pisałaś o nowym płaszczyku zostawionym w srodku lokomocji - ja jeżdżąc od 1 klasy podstawowej tramwajami (sama) do szkoły muzycznej, notorycznie zostawiałam skrzypce na trasie. Moja mama odwiedzała potem biuro rzeczy znalezionych przy zajezdni tramwajowej i wracała z nieszczęsnym instrumentem. Nawet się specjalnie nie denerwowała, a zadażało się mi to często Co do zajęć dodatkowych - w tym języków, nmieliśmy raz z naszymi dziećmi rok maksymalistyczny. Wymiślilismy z mężęm różne przydatne zajęcia, ja prowadziłam dziewczyny (tańce), mąż Jasia (zajęcia sportowe), jeszcze cos tam było, a po miesiącu był coraz większy opór materii, rezygnowały po kolei z zajęć. Teraz najczęściej chodzą na zaj ęcia które są w szkole i które sobie SAME wybiorą. I zdażyło mi się to co tobie Agnieszko, nasz jaś chce chodzić na zajęcia z j. obcego - i jest to o dziwo j. hiszpański. Wytrzymał w postanowieniu przez rok, więc chyba trzeba będzie coś przedsiewziąć Aniu - mój układ starszaków, w kwestii różnicy wiekowej, dokładnie taki jak bedzie w ciebie w przyszłym roku ). Chociaż może ciut mniejsza była różnica, szczególnie między 1. i 2. dzieckiem. Nie pamiętam w ogóle przy starszych dzieciach oznak zazdrosci (choć może to się, zapomina??) Ola najstarsza przyjęła urodzenie młodszego brata spokojnie, mam wrażenie, że tez i siostry. Jaś też. Większe problemy były gdy Małgosia miała 4 l. i urodziła się następnma siostra - Małgosia chodziła już do przedszkola, były problemy z dyscypliną, miała napady histeri, tyle, że nie kierowała tego na dziecko a zwracała się przeciwko mnie. Agnieszka też potrafi się podobnie zachowywać. Wkurza się na mnie, chce się przytulić dokładnie wtedy, gdy karmię. Nie wiem czy to kwetstia charakteru - jaś to taki typowy facecik, robi swoje, ustawia te swoje żołnierzyki, zajęty sobą - był drugim dzieckiem, środkowym przez pewien czas i kolejne dzieci (przynajmniej tak się wydaje) nie robiły na nim większego wrażenia. Małgosia najbardziej przeżywała urodzenie następnych, a jej charakter najbardziej emocjonalny ze wszystkich (do tej pory. Może u Ciebie Aniu też się tak fajnie skończy jak u mojej starszej trójki. A Zosia chodzi do przedszkola? Ja byłam w domu z całą trójką przez ten rok gdy urodziło się 3. dziecko (Ola poszła dopiero do zerówki) Maluszek pewnie bedzie spał poczatkowo, a potem sposobem Joli.wie zawsze można cos starszym poczytać przy karmieniu - i już czują się docenione Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: szkoła 03.09.04, 11:38 Jola, jak moja "sierota" (chodzi o mężą zaczyna wieczorem ogladać sam tv, to juz oznaka poważnego proterstu. Muszę uważać na takie znaki. Racja, że w czasie dnia wszystko toczy się wokół firmy zwanej rodziną, a pogadać mozna tylko wieczorem. Żeby właśnie nie zasnąć, odkąd mam internet, mały laduje na kolanach i się posila (co to bedzie jak skończę karmić??), a ja dogladam jak tam dzieci zasypiają (konmp. w ich pokoju) i równoczesnie sprawdzam co tam na watku przybyło. Składam wyrazy najwyższego uznania za umiejętność ponownego rozbudzenia się - jak już zasnę to budzę się o jakiś nieziemskich porach (3, 4 w nocy) i żadnego pożytku ze mnie ani dla domu, ani dla więzi rodzinnej nie ma, a z zaśnięciem ponowym tak samo problem A czasami kładę mojego mężczyznę spać, opowiadam mu bajkę i przeprowadzam poważne rozmowy, a potem dopiero sprawdzam co dopisane i stąd czasmi tak późno. Rany, jakie to życie rodzinne skomplikowane Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: szkoła 03.09.04, 13:26 sł€cham o tym szturmie na szkołę w Osetii i mi straszno - tym bardziej, że my tu gadu gadu o szkole, a tam z rozpoczęcia roku szkolnego dzieci wrócą, daj Boże dzisiaj, niektóre dopiero po pobycie w szpitalu, a niektóre wcale :- (((((((( zmieniając temat (conieco jedynie) nasza łamigłówka szkolno-zajęciowa na razie wydaje się pięknie układać - tfu, tfu!!! nic się nie zazębia, jak w ubiegłym roku, a ponieważ w tym dzieci chodzą na ósmą to i czasu na dojazdy ewentualne jest sporo i do wieczora nie będą gdzieś musiały ganiać... muszę tylko jeszcze popytać o kółka dla Jasia, bo jako czwartoklasista w świetlicy może być tylko wyjątkowo (będzie pewnie godzinkę rano w poniedziałki, bo ma na trzecią lekcję, a MM ich odprowadza na ósmą) a chciałabym, żeby jadł obiady w szkole i minimum dwa razy w tygodniu w szkole będzie miał też zajęcia popołudniami... a może odważę się i pozwolę mu wracać samemu do domu? jakoś nie mogę się odważyć na taki "standard" i dotychczas wracał sam tylko szczególnie wyjątkowo, jak absolutnie nie było nikogo, żeby po niego pójść (jedno przejście dla pieszych bez świateł)... dzisiaj dzidziuś wyjątkowo dużo kopie - chyba już mu te moje ciasne spodnie nie odpowiadają, a ja je chcę donosić na max-a chyba dzisiaj jest ten "max" :- )))) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: szkoła 04.09.04, 00:44 pozdrawiam maluszka!!. No, smutne te doniesienia - zdjęcia jeszcze gorsze. Ale zwróćcie uwagę, jak tam mało karetek, ambulansów pod tą szkołą i co dziwne, że dzieci wszystkie takie rozebrane, golutkie. Pewnie w tej Rosji będzie się tak działo. Na Kałkazie takie straszne rzeczy działy się i dzieją. W Czeczeni wojna, a właściwie ludobójstwo od kilkunastu lat. Wyrasta pokolenie ludzi, którzy wychowali się w czasie wojny. A i tak myślę, że to nie takie oczywiste, że tylko Czeczeńcy za tym stoją. W doniesieniach mowa o różnych grupach, nawet Arabach. A dostanie się Czeczeńcom, wojna będzie trwała nadal jeszcze okrutniejsza. Okropne koło. Straszne (( Przepraszam, że tak smutno. Dobrej nocy mimo wszystko Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: szkoła 05.09.04, 07:29 Jak strasznie zdesperowani(?), nieludzcy(?) musza być zamachowcy, aby zaplanować taka ację- przeciw dzieciom ( przygotowana jak się okazuje dużo wcześniej. Słuchałam w radiu wywiadu z jakimś Bardzo Ważnym za Sztabu antykryzywowego w Polsce, jako jedyna informację o naszym przygotowaniu do takiej sytuacji wymienil liczbę miejsc w szpitalach, jakie mógłby "dostać". Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: szkoła 06.09.04, 08:28 Masz rację Ada, jakby cokolwiek sie stało, aż strach pomysleć ((( Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: szkoła 06.09.04, 09:07 piszę, piszę, piszę i nagle... wszystko mi wcięło!!!!! Wrrrrr jak nienawidzę takich sytuacji! Dzielę się z wami frustracją, ale nie mam czasu mniej więcej odtwarzać, później napiszę. Mimo wszystko miłego poniedziałku (i sobie też)! Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Chrzciny... 06.09.04, 10:09 Troszke mnie nie było - wczoraj oczrzciliśmy Mikołaja - przygotowania mnóstwo czasu zajęły - obydwoje pochodzimy z dużych rodzin (co prawda "moja strona" jak zwykle nie dopisała - tak wczoraj sobie pomyślałam że męża rodzina jest mi dużo bliższa niż moja własna - nasze rodziny to dwa różne przykłady rodzin wielodzietnych - moja niestety to ten "gorszy". Strasznie przykro mi wczoraj było i jakoś nie mogę się z tym pogodzić) Z mojej strony była tylko moja mama (przyjechała ponad 200km) oraz mój brat (on aż z Moskwy przybył). W kościele wzbudziliśmy małą sensację - gdyż właśnie mój brat chrzcił i przy okazji chrzestnym był ;D W zeszłym tygodniu szopki z Mateuszem - nie chce do przedszkola - Adam bez problemu do zerówki chodzi. Nie wiem - może nie posyłać go?? ale tak mam zawsze chwile dla siebie a takie teraz bardzo mi potrzebne. Wprowadzili u nas w przedszkolu durny zakaz przynoszenia własnego jedzenia - dzieci mają po śniadaniu przedszkolnym przychodzić (coby je w oczy nie gryzło że inne dzieci jedzą a one nie) - osobie która to wymyśliła zabroniłabym jedzenia do pracy przynosić ;D Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Chrzciny... 07.09.04, 00:45 ale nas przycisnęło z czasem - mamy wielu dzieci, jak nie szkoła to chrzciny... Ta posucha na watku to podejrzewam, że przez brak czasu (a jak to wykończy nasz wątek???), ja właśnie kończę z mężem obskakiwanie zebrań - zostało jeszcze tylko jedno. Jeszcze dziś dokupowaliśmy ostatnie przybory szkolne, jakieś niedobitki podręczników sa nadal nie do zdobycia, Ola bedzie musiała sobie polować na nie gdzieś na mieście (jak to się mówi, gdy mieszka się kilkas kilometrów od centrum). Jakims niewyjasnionym trafem cała trójka dzieci ma basen w środę - nici więc z pożyczania sobie czepka, okularów i suszarek do włosów przez moje dzieci, a praktykowalismy to przez 2 ostatnie lata i było OK. Już nie jest. Na składzie z zeszłego roku miałam czepek różowo-niebieski, dokupiłam nieopacznie w sobotę pomarańczowy i dzisiaj ostatnie podejście - a w sklepie pustki, zostały tylko lila-róż w przyzwoitej cenie, czarny za 34 zł. i wzglednie kosztujący żółty. Pytanie brzmiało: będzie Jaś pływał w żółtym czy nie. Uff, w domu powiedział, że będzie. A tak w ogóle wdrażamy sie powoli. Dzieci jakoś się przestawiają, Małgosia tylko 2 pierwsze dni chodziła smutna, dzis poszło do przodu i jest już dobrze. Agnieszka opuszczona przez towarzystwo szkolne nudzi się w domu jak mops, bo mały taki niekumaty, ani lalkami się nie pobawi, ani nie pogada. Moja mama miała robić u mnie mini przedszkole i przyjedżać do nas z moim siostrzeńcem, którego pilnuje, gdy siostra (moja) robi karierę zawodową. Ale cos jej brakuje odwagi i jeszcze nici z zastępczego towarzystwa dla Agnieszki. Mały próbuje stać bez podpierania się, jeszcze wychodzi mu nieskładnie - a dzieci kiedy przyłapią go na takich cwiczeniach liczą mu czas i sprawdzają - pobił rekord czy nie Kasiu, zastanowił mnie Mateusz, dlaczego nie chce do przedszkola, ciekawe, pięciolatki raczej już są na to gotowe. Chociaż moja Ola poszła dopiero w wieku 6 lat (równoczesnie z Jasiem, wtedy 4 lata), znalazła się w grupie raczej dobrze, chociaż inne dzieci znały się już od 2 lat. Dobrze też czuła się w domu, ale myślę, że jak ze starszaków tylko Mateusz będzie z Tobą, może się nudzić, jak robi to u mnie Agnieszka, chodzi za mną, chce żebym była partnerem do zabawy, zastąpiła tych, którzy się ulotnili do szkoły. Może to przejściowe u Mateusza, a może kilka dni szybszego odbierania?? Jednak chwila dla siebie to ważna rzecz (no proszę, jak to się zmienia - przy 3. dziecku wydaje się, że opieka tylko nad 1 makuszkiem to wakacje A co do rodziny - to wyobraź sobie, że na slubie moim z mojej strony było, oprócz rodziców i siostry tylko 3 osoby + świadkowa z narzeczonym, ale oni już z poza rodziny. Przyjechała babcia i kuzyn z żoną. Rodzina męża wieksza. Ale moja rodzina to specyficzna historia. Całe rodzeństwo mojej mamy (2 braci i siostra) poumierało w wieku ok. 30 lat - zostawiając zresztą dzieci.I jakoś tak ci zo pozostali i cała dalsza rodzina gdzieś koło Krakowa, a my sami we Wrocku. (Ale dalsza rodzina, która mieszka blisko siebie, często miała kiedyś problemy z konfliktami I tak to w życiu. Ale rodziny się nie wybiera, że brat przyjechał z Moskwy, to nie przelewki i to jest bardzo wazny fakt i powód do radosci)). Kształtować, co to by się kiedyś trzymały razem, możemy tylko nasze dzieci - ależ to odpowiedzialne, wow, az się boję (przy tej zwariowanej piątce. Trzymaj sie Kasia i sie nie daj) Jola - uświadomiłam sobie, że Twoja najmłodsza córka urodziła sie na dzień przez moimi urodzinami, bo ja jak przystało na matke 5 dzieci jestem z dnia matki) Miłej nocy Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Chrzciny... 07.09.04, 00:48 wow, ale mi wyszło tego pisania!! Wstyd, przecież nikt nie bedzie miał czasu tego czytać niedobra Jola, a fe teraz więc krótko: dobranoc! Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 ... 07.09.04, 08:19 SZrty kupione ( za całe 14 zł!), po szortach szukaliśmy stroju kąpielowego- jednoczęściowego-ciemnego- też udało się jako-tako kupić ( u mojej córki musi być kolorystycznie , strój granatowo pomarańczowy zakupiony do granatowego czepka). Moja córka w nowej-nowo otwartej szkole-jak w więzieniu, tu nie wolno stać, teczek nie wolno kłaść przy ścianach, toalet pilnują nauczyciele, wszędzie kamery, do szatni w ciągu dnia nie wolno... Mam nadziję , że z czasem wyluzują. A plasterek... znalazł się, ale nie tam , gdzie się go spodziewałam, przykleił się do ciuszka. Następnego dnia matka nienauczona doświadczenem naklaiła kolejny plasterek, co było dalej domyślcie się, ja w każdym razie czekam.... Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: ... 07.09.04, 09:08 Fryzjer też zaliczony , wszyscy zauważyli, to nie wiem, czy było tak źle, czy jest tak dobrze , czy może jest źle, a wszyscy uprzejmi.... Mój mąź na szczęście nauczony doświadczeniem nie pyta, ile ta cała oeracja kosztowała..., a ja nie powiem, po co ma się stresować... Jego włosięta zazwyczaj golę maszynką osobiście, a już jak sie da zagonić do profesjonalisty , to płaci cos około 15-20 zł i nie wyobraża sobie , ile kosztuje damksi fryzjer. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: ... 07.09.04, 09:10 hi, hi, - ekspert plasterkowy z Ciebie Ada) A do nowej szkoły mozna własne jedzenie przynosić?? Może przynajmniej bezpiecznie będzie, nikt nauczycieli męczyć nie bedzie, a stopnie sprawiedliwe wystawią - tak swoją drogą drogą ciekawe czy bedzie to miało przełożenie. Miłego dnia wszystkim Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: ... 07.09.04, 09:38 E, koczek da się zrobić, cięcie nie było wielkie. Było kolorowanie i prostowanie , co dało mi możliwość ponoszenia przez kilka dni włosów rozpuszczonych( własne- takie sianowate). Kubuś jak mnie zobaczył w tych rozpuszczonych wlosach , to głaskał mnie po głowie i pochlipywał. ( Zauważył różnicę!, to mnie chyba najbardziej ucieszyło!- o jego wzroku pewnie pisałam). MAjąc własny kolor mysi , prawie zawsze nosiłam jakieś rozjaśnienia, w ciązy nie malowalam, po ciązy ze względu na Kubę też nie, ale było mi z tym źle. Kiedyś czytałam artykuł , "Mama nie może być blondynką" ( o dzieciach takich jak Kuba). Teraz odważyłam się na zmianę koloru i zauważył!.Hura! Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: ... 07.09.04, 10:38 (bardzo praktycznie ze te listy niezatytułowane...)) Umówiłam się ja wam na wczoraj na "w-f" (chodzi o trening aerobowy - kluczę w nazewnictwie, bo nie wiem, czy trafię na aerobik, stepa, TBU, czy tae-bo )), no i wiedziałam, że jak się w domu będę do tego głośno przyznawać, to mi to nie wyjdzie (to wyjście). Więc po cichu się ubrałam, przygotowałam, rzuciłam w stronę męża komunikat: "wychodzę na godzinę mała nakarmiona drzemie w kuchni mleczko w butelce bardzo ładnie je łyżeczką jakby był problem ze smoczkiem cześć" i on otworzył usta, a dolną szczękę miał niżej niż zwykle.... Przyzwyczajona, że ZAWSZE się spaźniałam, wpadłam na salę, tam dwie kobiety z małymi hantelkami ćwiczą, oczywiście, więc ja buch do szafy, mata, hantelki, trenerka krzyczy, że to poprzednia grupa, nie ta, na którą przyszłam, żeby czekac )) Czekam. Czekam na korytarzu. Tamte wyszły, wdałam się w rozmowę z trenerką Jolą (też jej tak ładnie na imię) - znamy się dwa lata, ja jakies zdjęcia Madzi pokazuję, ona mnie chwali za wygląd (ach, jak mi miło!), no i.... na pogaduchach się skończyło, bo nikt nie przyszedł! W środę robię drugie podejście. Ona, że wrzesień rozruchowy, że miała grupa przyjśc, że miała dużo tetefonów itepe. Trudno, choć na chwile wyrwałam się z domu. Wracam, już z daleka słyszę nie tyle małą syrenkę, co dużą syrenę! jakie mleko?! wrzeszczy całą parą, matka dotknęła, przemówiła: jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ryk ustał, za to się tak po kąpieli zassała że choćbym chciała, nie mogłabym się wyrwać (najwyżej urwać). Anka w szkole dorosła, jak nie wiem, co, wygadana nagle bardzo po dorosłemu, przychodzi w południe (czyli średnio trzy i pół godziny wcześniej niz z przedszkola) ze szkoły kompletnie wyczerpana, na podwórko nie wychodzi (!), nie ma siły. Siedzi sobie cichutko w swoim pokoju, coś tam majstruje z lalkami, nawet nie ma siły na spektakularne zabawy. Chadza spać już przyzwoicie, nad wstawaniem jeszcze pracujemy. Niestety, nie jada na śniadanie tego co brat, czyli mleka z płatkami, wymyśla jakieś jajka, kanapki z tym, tamtym, siamtym, co kosztuje dużo czasu. Nad tym też popracujemy. Dziś ma zjeść obiad w szkole, ciekawa jestem tych szkolnych obiadów... Jolu nie wiem dlaczego masz jakieś obiekcje w związku z pojemnością swoich wypowiedzi? Czy są jakieś pisane albo nie pisane zasady bon-tonu w tym zakresie? Nie chciałabym się okazać jakimś burakiem, bo chyba notorycznie przekraczam "objętości". W każdym razie ja nie mam nic przeciwko długim listom , ale jakby co to dzielnie przyjmę na klatę wszelkie sugestie... Czemu się nie przyznałaś do urodzin? Odśpiewałybyśmy ci sto lat! ) Niemniej jednak wszystkiego naj-naj-najlepszego! Ada, nie ma to jak nowy kolor albo nowa fryzura, co? Ja się ani na jedno, ani na drugie od dłuższego czasu nie moge zdecydować, więc wizyty u fryzjera, mimo, że fryzjersko bez zarzutu, jakoś mnie tak szalenie nie cieszą... No, to już nie truję, miłego wtorku (rozpisałam, się, bo czeka na mnie inna praca, dla kogoś, papierowa, więc robię co mogę, żeby odwlec )), posprzątałam w mieszkaniu, odkurzyłam, teraz piszę tu, a tam wszystkie terminy już przekroczone...., znalazłam wczoraj w wyborczej propozycję terapii psychologicznej dla osób które mają jakieś frustracje albo fobie związane z pracą zawodową, także dla tych, którzy po okresie niepracowania boją się szukać pracy, zamierzam tam zadzwonić i zapisac się na te zajęcia ) - uśmieszek, ale serio, zrobię to!) Pa Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: ... 07.09.04, 10:44 Jolu, perypetie z tymi czepkami przypomniały mi sytuację, kiedy w wakacje wybraliśmy się na basen z dwoma czepkami, a wrócili z pięcioma - i to całkiem fajnymi, tez sposób na pozyskanie czepków )) choć raczej nie do szerokiego stosowania - w każdym razie kradzieży nie było ))), gorzej z suszarkami, ale na basenach są przecież suszarki.... Dzisiaj Anka podekscytowana, bo ma w-f, a ja mam problem z ubieraniem jej: rano poniżej 10 st, za to w południe powyżej 30! Poszła w rajstopach, będzie się przebierać w skarpetki. Choć ten problem niestety już długo nie potrwa...., żal mi lata, zawsze mi żal.... Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: WIELE DZIECI I INNI 07.09.04, 13:40 Witam cudowne mamusie i jeszcze cudowniejsze ich dzieciaczki )))))Melduje sie z moja kochna trojca na pokladzie Damian 04.08.91, Mik 09.07.00,Claudia 26.01.03 Sciskamy wszystkich goraco Odpowiedz Link Zgłoś
ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI 07.09.04, 18:26 Jak dobrze znowu być z Wami.Czas mnie goni (czasu nie mam).Praca ,dom,praca,dom.A teraz dom,praca,szkoła. Moje dzieci stanęly na wysokosci i zadania i same zaopatrzyly sie w ksiazki ,cwiczenia,zeszyty i cala wyprawke do szkoły.Moja pomoc to tylko dawanie pieniędzy.Nie byli rozrzutni,rozliczali sie .Uff chyba dorośli. Juz jestesmy poukładani w nowym domu.Czasmi szukamy czegos ,ale po jakims czasie znajduje sie.Starsi chłopcy bardzo sie ciesza.Maja swoje pokoje i kazdy ma swoj specyficzny artystyczny nielad.Ale to ich krolestwo i do nich nalezy sprzatanie swoich pokoi.Maluszek jest narazie zemna w pokoju.Nareszcie sie przyzwyczail do nowego otoczenia. dzisiaj byłam z maluszkiem na szczepieniu i majac 5 miesiecy wazy 8.900.,dlugi (wysoki) 72.No i ma juz dwa ząbki na dole.Wyrosły nawet nie wiem kiedy.Obylo sie bez infekcji,kataru i innych przypadlosciach przy zabkowaniu.Jest taki ruchliwy,zywotny,gaduła.No jednym słowe kupa szczescia w domu. Bardzo zrobił sie podobny do starszego Huberta (14lat).A wogole to przepadaja za soba cała trojca.Wieczorem moge odpoczac bo Hubert zajmuje sie Marcinkiem.Wykapie nakarmi i kladzie sie z nim i spia jak aniolki.A na nastepny dzien robi to Maciej (12 lat).Mam wyrzuty sumienia ale oni sami sie przepychaja co kto ma zrobic. Hubert juz jest w nowowybudowanym gimnazjum.Super wyposazona.Sale jezykowe ,gabinety chemiczne i inne.A co najciekawsze to zarzadzenie dyrekcjii,ze nie mogauczniowie chodzic do szkoly w krotkich spodniach i za dlugich (takie co wisza).A dziewczynki niemoga chodzic w bluzeczkach co odkrywaja ramionka i plecy.Dzieci sie smieja ze to pensja Motuli.No ale szkola super.Maja basen korty sale wysilkowa i boiska.Maciej chce tez juz tam isc ,ale niestety dopiero za rok.To tyle na dzisiaj .czas na odpoczynek przy desce do prasowania.Pozdrawiam PS Jolu z Wrocka !!! Milczysz,niema Cie na gg .Pewnie sie pogniewalas.Pozdrawiam Cie i Twoja wesoła gromadke. Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa dłuuugi list od Oli 08.09.04, 00:27 pozdrawiam Was wszystkie, dziewczynki nowinki również witam, nowy 13 latek dobił do zastepu nastolatków nasze wakacje upłynęły na wsi , jeździliśmy tradycyjnie na rowerkach zwiedzając polanowską ziemię, małe kościółki i dworki, pogoda była łaskawa, zero upału, chmury tylko straszyły, mocniej padało 2-3 razy w pierwszym tygodniu byliśmy w gospodarstwie agro gdzie było 12 kotów, w tym 2 małe ( zarezerwowane od początku przez Jaśminę i Matiego) i 2 psy jeden z piesków ugryzł Mieszka w oba policzki , oczywiście piesek odgryzł sie Mieszkowi za zaczepianie, miał koronny powód - kość w pysku , ale mimo to został zbrsztany przez gospodarza a Mieszko przez kilka dni paradował z plasterkami na buzi Kuba nie był skory do wakacjowania z nami w tym roku, widać ze ta 13 strzeliła mu do chadzania własnymi ścieżkami angażowaliśmy go we wszelkie męskie wyczyny (rozpalanie ognisk) będę chyba długo wspominać śniadania w Warblewie po pierwszym wspólnie przygotowanym zgodnie przystaliśmy na propozycję samodzielnie tworzonych , po kolei wg umowy każdy z naszej starszej czwórki robił śniadanie dla całej rodzinki pierwszy był Jacek, kolejna Jaśmine, później Kuba a na końcu ja na marginesie Mati pomagał Jaśminie wszystkie śniadania miały być ocenione przez każdego i do koszyków podpisanych naszymi imionami każdy wrzucał karteczki z oceną od 3-5 twórcy najwyżej ocenionych mieli labę, czyli wolne od wstawania w dzień ostatni wczesnie i robienia ostatniego, natomiast najsłabsze śniadanka a w zasadzie ich twórcy we dwoje mieli robić to ostatnie no i oczywiście wynik był uknuty, po podliczeniu okazało się że ja z Jackiem mamy najmniej pktów, a to dlatego , że kuba uznał że oceni odwrotnie, bo przecież on chciałby żeby te najsmaczniejsze śniadanie sie powtórzyło, więc lepiej dać im najmniej pktów a śniadania były wykwibntne, ślicznie udekorowane, smaczniutkie, wymyślne ja np "się pochwalę bo ja poprostu mam talent" zrobiłam naleśnieki, poskladałam na pół i poskręcałam w rożki , na jednym talerzu były ze słupkami z marchewki i ogórka w środku a na drugim słodkie z truskawkami w rożkach do tego przepyszne dipy z twarożków domowej roboty z mleka wiejskiego oczywiście koktail z jerzynami zebranymi na łące i ślicznie pozawijane plasterki żółtego sera i szyneczki udekorowane pomidorkami nie bedę sie rozpisywać o innych śniadaniach, bo mimo, że się wszyscy starali i prześcigiwali w pomysłach to moje było naj zostało mi ogromne pragnienie do wspólnych śniadań i je staram się mimo ogromnych trudów forsować od pierwszych dni nowego niewakacyjnego życia mam zawsze po wakacjach zapał aby nowe rytuały wprowadzać do naszego szkolno- przedszkolno-pracowego zabieganego życia, żeby było bliżej, weselej i takie miłe akcenty wakacyjne wpleśc w NAS drugi tydzień wakacji - kolejne gospodarstwo agro - Ranczo uczyliśmy i nauczyliśmy się stępować i kłusować na konikach pozdrawim, buziaczki, uciekam napisze jutro więcej o konnych poczynaniach , powrocie , początku szkoły i końcu lata (na plaży) który już tuż tuż Ola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 08.09.04, 00:56 Ewa, jak ja mogłabym się pogniewać, no co Ty. Strasznie się cieszę, że się odezwałaś)). A nieszczęsne gg wyłączone, bo o stałym łączu w komputerze zwiedziały się różne osóbki z rodziny lat 18 i pozakładały sobie gg-owe numery, moja córka zresztą też, przełaczają mi mój numer i zapominają, że ja też czsami dostaję jakies wiadomości, ja zapominam, że one zapomniały i nr. mam nieaktywny. Do tego doszły zebrania, odrabianie lekcji i nudząca się Agnieszka, stosy prania i prasowania, ogólny nieład domowy i coś ja się nie mogę z tego wszystkiego wygrzebać, a tu już czas na poważnie zacząć ten rok szkolny w ładzie i porządku, a coś zaskoczyć nie mogę. Ale postanawiam się poprawić) Ale za to u Ciebie pełny sukces. Super )))))) - nowy rok (szkolny) w nowym domu!!! A Marcinek z opisu wypisz, wymaluj mój Michałek - i te dwa zęby i waga, tylko, ze mój 5 miesięcy starszy. niesamowite!!! Ciekawe te zarządzenia szkolne - u mnie na razie pojawiła sie tylko prośba, żeby Małgosi dać na basen rękawki już nadmuchane, bo jak całej klasie (20x2 ręce=40 + rękawki kl.a nestępne 40=80) trzeba będzie dmuchać, to będzie krucho A tak wracając do sprawy nieszczęsnego wyposażenia na nieszczęsny równoczesny basen całej szkolnej trójki - przy pakowaniu dzisiejszym okazało się, ze jedne okularki juz do niczego, drugich nie można znaleźć - bo ostatnio widziane były około VI, więc sprawa wyposażania, kupowania nadal otwarta (do tego jeszcze jedna suszarka i kilka książek). Ale najważniesze, że jeszcze tak jakby lato - fajnie (ale poranki to u nas też zimne jak na Śląsku). Ja zawsze w lecie mam cichą nadzieję, że jednak się nie skończy, a potem mi trochę przykro, ale nic to, jesień też potrafi być piękna, szczególnie ta złota ))) Jolu - moje urodziny wypadły jeszcze przed poczęciem się tego wątku, ale nawet gdyby, to byłaś wtedy bardzo zajęta osóbka o wiele wazniejszą od mnie i nie miałabyś czasu śpiewać "sto lat" - jeszcze do tego na porodówce) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 08.09.04, 08:11 "Jolu - moje urodziny wypadły jeszcze przed poczęciem się tego wątku, ale nawet gdyby, to byłaś wtedy bardzo zajęta osóbka o wiele wazniejszą od mnie i nie miałabyś czasu śpiewać "sto lat" - jeszcze do tego na porodówce)" Taaa..., Jolu ostatni raz zdałam sobie sprawę, że mam mózg jak ser szwajcarski dzisiaj o świcie w sklepie, kiedy próbowałam kupić to, po co rzekomo przyszłam... Moja POMYŁKA wynika zapewne z tego, że jeśli chodzi o Madzię, to jesteśmy na etapie świętowania co miesiąc, więc jej statnie "urodziny" były, no, dwa tygodnie temu...))) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 08.09.04, 08:13 ... z powyższego więc dosyć logicznie wynika, że Twoje urodziny były dwa tygodnie bez jednego dnia temu.... Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 08.09.04, 08:14 ... może to już pora na geriavit...? (mam siebie na myśli ))) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Ahoj, Agnieszko, witaj!!! 08.09.04, 01:07 Witaj, witajcie na pokładzie. Dorzuciłaś sprawiedliwie i chłopców i dziewczynkę. W imieniu drużyny wielomam i ich dzieci dziękuje i zapraszam gorąco)) Czy przeprowadzając dedukcje nickową przybywacie ze środka Morza Bałtyckiego??? Przestudiowałam sobie już na tę okoliczność mapę, a jak. Jeśli tak, to spokojnych wiatrów i nie za duzych fal życzę)) Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Ahoj, Agnieszko, witaj!!! 08.09.04, 08:46 witaj Agnieszko! Wątek pomału odzyskuje dawny wolumen, Ola powodzenia ww wprowadzaniu "nowych świeckich tradycji" )) - zazdroszczę! (nasza rodzina cokolwiek w "rozsypce", znaczy się dosyć "zróżnicowana" - nie ma szans /lub też niewielkie/ na takie akcje). Dzisiaj Madzia przestała byc taktowna i "wstała" o 6.00! Zbieraliśmy się więc przy akompaniamencie jęków i pełnych wyrzutów porykiwań Małej, bo nikt nie miał czasu się nią zająć! Ona zdumiona rozglądała się dokoła, wszyscy biegają, robią wiatr, szum i rozgardiasz, niby fajnie, ale nikt się nie zatrzyma przy jej leżaczku! Tata sie w końcu zdecydował na chwilę wziąć ją na ręce - siedziała tam dosłownie z uśmiechem! Kiedy poszli, dostała cycka i natychmiast zasnęła, tak się biedaczka zmęczyła....)) Idzie nam coraz lepiej: Ania już w ciągu dziesięciu minut skonkretyzowała swoją wizję śniadania, zdążyła zjeść połowę... ech, miłej środy miłe panie! (środa dzisiaj? na pewno? do apteki po geriavit!) Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: Ahoj, Agnieszko, witaj!!! 08.09.04, 08:52 Z tego studiowania nicków to ludzie dziwne wnioski wyciągają. Moje "16" przy "Ada" ktoś mi powiedział, że to sugeruje wiek, a to było tak, że Ada, ADa1, Ada2 i kilka jeszcze, były zajęte i pomyślałam , że do 16 to może nikt nie doszedł. A do wieku ma się to baaardzo nijak (niestety). Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po miłej środy 08.09.04, 08:57 Ola witaj po wakacjach!!!! - jak takie mieliście śniadania to co było na obiad, a o kolacji to az boje się ponmyśleć)) A jak jakieś fajne zdjęcia są to sie grzecznie upominamy. Tak swoją drogą czas już dojrzewa to sporzadzenia nowej LISTY. Obiecuję się za to zabrać w najbliższym czasie. Dzięki Ola za zdjęcia morza i dzieciaków (jeszcze z VIII), faaaajne, kurcze, jakby się tam było Jola, jaki tam geriavit, mi bardziej podoba sie pomysł z kursem dla sfrustrowanych praca zawodową, przyszłą, bądź taka co to musza wykonać w domu a zabrać się nie mogą, też bym chętnie skorzystała Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: miłej środy 08.09.04, 09:28 Ada, to ja - przyznaję się bez bicia, naspisałaś na poczatku, że masz malutkiego Kubusia, a jak byś była młodsza kto wie, a ja odpisałam, że przecież Ty masz dopiero 16 lat. A potem zrobiło mi sie głupio, bo przeciez nikt nie lubi byc traktowany jak niedojrzały szczyl. Ale czasami mam takie toporne żarty. A swoją drogą drogą Bornholm leży na rzut beretu od polskiego wybrzeża, a zawsze wydawało mi się, że to gdzieś bardzo daleko na północy - zawsze to jakaś korzyść w sensie wiedzy geograficznej, nawet jak okaże się, ze Agnieszka Bornholmka nie z Bornholmu - Agnieszko odezwij się i nas oswieć))))) Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan pierwsze kroczki Szymka 08.09.04, 11:21 ... miały miejsce wczoraj co, oczekując gratulacji (dla Szymka - Korzeniowski, czy co? nadzieja genetyczna rodziny ) donoszę Nasz najstarszy Jasio też w tym wieku puścił nasze ręce i spróbował sam, Małgosia zaś dopiero "przyuczana" po skończeniu 16 miesięcy Także Szymon kontynuuje tradycje linii męskiej naszej rodziny Jak miło Was czytać - nawet (a może szczególnie?) te najdłuższe posty U nas też początki szkolne i takie tam bałagany: u Jasia miały być dwie grupy angielskiego, a jakoś nie ma, zebrania we czwartek (litościwie jedno na 17 drugie na 18), póki co czepków ci u nas dostatek (takich materiałowych), kostiumy też są (ach te ciucholandy )), w-f też na szczęście nie musi być markowy. Dokupujemy tylko jakieś akcesoria, np. wczoraj zjeździłam pół Warszawy w poszukiwaniu... teczki w formacie A3 (!!!). Dzidziuś na razie tajemniczo "bezpłciowy" - wyżera ze mnie żelazo i witaminy, hemoglobina mi spadła już do 10, anemia, jak złoto, "niech Pani wypoczywa" (hahahahahahaha !!!) a w najbliższy wtorek podglądanie na USG Całuję Was mocno !!! - ada, pokaż tę nową fryzurkę i powiedz coś więcej o tym "mama nie może być blondynką" - co prawda nie zamierzam, ale oprócz ciąży też farbuję mój mysi kolor...). - Jola, zazdroszczę tego domu, my na razie spękaliśmy, bo nasz tatuś znowu dostał informację, że czego, jak czego, ale pracy pewnym raczej być nie należy... ( - Bornholmko - witaj Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 wyjaśnienie: 08.09.04, 11:39 Agnjan, bo ja się wygadałam niechcący... Podoba mi się ten wątek i Wasze towarzystwo, jesteście takie przepełnione radością posiadania sporej gromadki. A ja – mój Kubuś ma powazne problemy ze wzrokiem i dlatego jego mama „nie może być blondynką”. Czytałam kiedyś artykuł o takim tytule i bardzo mi to utkwiło. Nie chciałam, żebyście „patrzyły” na mnie przez pryzmat niesprawności Kuby, ten watek jest dla mnie odskocznią od naszych problemów, którym bardzo staram się nie poddawać i bardzo staram się walczyć i żyć normalnie- mimo wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: pierwsze kroczki Szymka 08.09.04, 11:47 o domu prostuję, to do Ewy(Kalisz), donosi, także na gg, ze już sie zaokrętowali w nowym ))) Agnieszko i Aniu (Bietko) wysłałam Wam zdjęcie takie akurat na ciążę, upolowane na emamie - pewnie widziałyście dziewczyny, ale jest takie fajne, że nie mogę się powstrzymać i wkleje też tutaj foto.onet.pl/upload/40/71/_326534_n.jpg tak z wieczora roześlę bardziej aktualne zdjęcia rodziny - nazbierało się i będę wysyłać po 2 lub 3 w 3 przesyłkach - co by skrzynki wytrzymały. Z ostatnich wiadomości: przed chwilą był telefon ze szkoły, że Małgosia w torbie na basen ma slipki brata - pozamieniali torby - a tyle nas kosztowało przygotowanie się do tej potrójnej basenowej operacji... Agnieszko, mimo wszystko, na ile się da oszczędzaj się (mam nadzieję, że jednak się jakoś da), wielkie GRATULACJE dla małego piechura tup, tup ))) Bietko jak tam brzuszek?? Pozdrawiam i przechodzę na nasłuch Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: pierwsze kroczki Szymka 08.09.04, 11:55 Ada, Ty jesteś klubowiczką cała i z radosciami i smutkami, (nawet jakbyś miała 16 lat, nic by się nie stało, popieram zmianę koloru włosów - choć bląd ładny, ale rudy jeszcze lepszy, Kubuś esteta pochwali zmianę koloru włosów - i to najlepsza informacja, cieszymy się z Tobą )))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: pierwsze kroczki Szymka 08.09.04, 11:58 miało być blond - a nie jakieś tajemnicze bląd, kurka wodna Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 08.09.04, 13:32 Witam! ogromnie się cieszę gdyż ja tak jak Twoja Klaudia urodziłam się 26 stycznia i bardzo lubię tę datę... Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 08.09.04, 13:35 post powyżej do bornholmki był.... a Jolu nie mogę się do zdjęć Twoich dobrać Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan fryzurka :-) 08.09.04, 18:19 ada - to tym bardziej gratulacje - to wspaniale, że Kubuś zauważył - teraz rozumiem (ale nie chciałam Cię "odkrywać!) dlaczego tak fajnie, że docenił nowy kolor szczerze mówiąc dopytywałam się, bo myslałam, że może jakoś rozwojowo lepiej nie być blondynką - hehe a dzisiaj zgodnie z zaleceniami ginekologa udało mi się przespać w ciągu dnia!!! calutką godzinkę (dobry Szymuś, starszy brat usnął "akurat" kiedy nie trzeba było nigdzie biec na zajęcia etc. a starszaki robiły lekcje... wstałam taka zadowolona, jak to godzina snu może człowiekowi (wielodzietnemu) poprawić humor )) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: fryzurka :-) 08.09.04, 21:17 1. Gratulacje dla Szymka!!! )) 2. Sprostowanie o domu Jola już zamieściła, choć ja osobiśice bardzo chętnie byłabym adresatem komentarza, a mój mąż jeszcze chętniej )) (ciągle truje o domu, a im bardziej to nierealne, tym bardziej truje) 3. Co to znaczy "odpoczywac w ciąży" dotarło do mnie kiedy wylądowałam w szpitalu w szóstym miesiącu, czyli o wiele za wcześnie na cokolwiek.... Musiałam się nauczyć odpoczywac tak, jak tego wymagał tym razem mój organizm, oczywiście kiedy moje rozkołatane nerwy uległy działaniu medykamentów... Dobrze że nie miałam małych dzieci pod opieką. "Brzuchaczkom" życzę spokojnej bezproblemowej ciązy i umiejętności odpoczywania, żeby zawsze się znalazła ta godzinka na drzemeczkę. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: fryzurka :-) 09.09.04, 10:02 Wczorajszy wieczór nazwałabym "wieczorem zmiennej passy". Postanowiłam iść na "w-f". Aby móc tego dokonać (jak mnie to stresuje!), wykąpałam Niemowlaczkę o dobrą godzinę wcześniej, uprzednio wytargałam ją na szybką przebieżkę w nosidle, żeby się zmęczyła oraz żeby zakupić mleko modyfikowane w sklepie (tak na wszelki słuczaj). No więc jeszcze przed kąpielą zrobiłam odrobinę mieszanki i podałam Małej, żeby się ewentualnie zdążyc przekonać o reakcji, ale doczekałam się tylko na bardzo krytyczną reakcję męża na temat "dokarmiania" i "końca karmienia piersią" (jak ja lubię "ekspertów" od wszystkiego ((!!!!!!). Moje rozumowanie było takie, że chcąc mieć jakieś życie w wymiarze godzinnym poza domem i bez dzieci, muszę zapewnić im, a zwłaszcza Małej, wikt. Skoro nie chce jeść ściągniętego mleka, a może go nie chcieć np. ze względów smakowych, (mleko leżące w zamrażarce może zmienia smak, nie wiem, w każdym razie Mała strasznie się krzywi), to chociaż ten faktor wyeliminować, żeby tata mógł pocieszyć Dziecię kiedy mnie nie będzie, Dziecię zawsze nakarmione zostawiam, ale wiecie, w razie jakby co... Wyszłam z założenia, że te najwyżej 30ml (bo o takich ilościach mowa) nie zaszkodzi mojej laktacji w sposób poważny. Próba wypadła pomyślnie, Madzia zassała się na butelce (co jej się baaaaardzo rzadko zdarza, do tej pory z wczorajszym razem zdarzyło się jej to trzykrotnie) i to było trzecie tego wieczora (po spacerku i kąpieli) fortunne zdarzenie. Następne też zaliczam do fortunnych: nakarmiona szybko zasnęła! W tzw. międzyczasie przyszedł do męża kolega, aby dzielić z nim sportowe emocje meczu, zanosiło się na wielkie świętowanie, zakupionych mnóstwo pysznych rzeczy do zjedzenia, uznałam, ze sobie świetnie sami poradzą, wsiadłam w auto i zdążyłam na zajęcia na czas! To było ostatnie fortunne zdarzenie. Na zajęcia nikt oprócz mnie nie przyszedł, więc się nie odbyły. Z przekroczoną normą adrenaliny, a teraz już i testosteronu, wróciłam do domu. Madzia o dziwo spała (ale to już długo nie trwało), starsze dzieci robiły co chciały, to znaczy Marek spał, a Ania się bała sama spać, chłopcy zaś, już przy piwku, głośno rozprawiali o.... pracy (pracuja razem) - jak można się domyśleć rozmowa nie była relaksująca, a głośno dlatego, żeby przekrzyczeć telewizor - bo mecz to rzecz święta. Tu mała dygresja: nie znam żadnej tego typu świętości dla kobiet, żeby w jej obliczu zostawić całą resztę świata odłogiem. Do pierwszej połowy meczu czas upłynął mi na usypianiu ciągle budzącej się Madzi i próbach relaksu na forum oraz również próbach obniżenia poziomu głośności z różnych źródeł, a związanej z meczem (oraz pracą zawodową). Po pierwszej połowie meczu rozległ się dźwięk "pzzt..." i otoczyły nas nieprzeniknione ciemności. Nie, nie pękły nam oczy - zabrakło prądu. Jak za staaaarych, dooobrych czaaasów. Mój mąż zaczął zadawać niezręczne pytania typu: "gdzie są świeczki?", wiadomo, gdzie są, tylko jak je znaleźć, latarki też wiadomo gdzie są, ale nie wiadomo, gdzie są baterie do tych latarek... chłopcy wyszli na balkon celem wyrażenia dezaprobaty dla wydarzeń oraz ustalenia dalszej strategii wieczoru (ach, mówię wam, jak pęęęknie było widac gwiazdy!). Dostałam nakaz natychmiastowego znalezienia z internecie czegokolwiek na temat meczu. W momencie otwierania strony "relacja na żywo" mój komputer zrobił "pzzt...". Michał, kolega, w obliczu tylu nieszczęść naraz postanowił pójść do domu, nagle zatroskany o swą żonę i dziecko, "oni tam sami", Janusz, mąż, szybko przełożył modem do swego komputera i zaczął szukac "relacji na żywo", (Michał się w międzyczasie pożegnał), znalazł: polegała ona na tym, że co minutę pojawiał się pisany komentarz z wydarzeń na boisku. I zrobiło się wesoło: jak nie lubię sportu, tak byliśmy oboje spłakani ze śmiechu ze specyficznej stylistyki komentatorów sportowych, teraz mieliśmy to czarno na białym, nie tak, że usłyszę i zapomnę. Janusza trochę przygnębił ostateczny wynik meczu, ale podszedł do tego na zasadzie "a czego się można było spodziewać", w komputerze znaleźliśmy jeszcze mnóstwo innych smiesznych rzeczy i trochę się zasiedzieliśmy, rano wszyscy zaspali, a jak ujrzałam kuchnię i salon po zmaganiach z lodówką po ciemku, nogi się pode mną ugięły. Dzieci spóźniły się do szkół, ja jestem dwie godziny dnia w plecy, siedzę teraz w środku tego sajgonu i zaraz zabieram się za sprzątanie! Obiecuję! ))) Pogoda za oknem już drugi dzień z rzędu opiera się ficjalnej prognozie z telewizora. I bardzo dobrze, bo mam zamiar coś wyprać oraz pomalować komodę, która na balkonie ma wyschnąć, a nie się wypaczyć. Ach, lato..... (miłego czwartku, w wyborczej dziś świetna kuchnia włoska, no i wreszcie przepis na tiramisu!) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po już czwartek 09.09.04, 11:39 no własnie, co to jest to tajemnicze "tiramisu", był swego czasu przepis w bardzo feministycznych "wysokich łobcasach", ale tak skomplikowany, ze nie przebrnęłam do końca nawet w czytaniu. mój typ na najśmniejsze zdanie z listu jola: 'nie, to nie pękły oczy, a zabrakło prądu" - ha, ha kiedyś w jednym pokoju włączony był telewizor, a przez przypadek w drugim radio, leciał mecz, transmitowany i tu i tu - spokojny głos spikera telewizyjnego: "dośrodkowanie, teraz piłkę przejmuje ten, strzał..." kontrastował z rozemocjonowanym komentarzem radiowym - pan był na granicy zawałowej, emocje grały, a tempo komentarzu było niesamowite. Transmitowany był oczywiście ten sam mecz. Słuchanie tego równocześnie było niesamowitym przezycie. Oczywiście Polacy przegrali Rozesłałam zdjęcia do: Joli, Barby, Ewy (krakowskiej)- akve, Ewy (kaliskiej), Oli, Agnieszki (angjan) i Magdy (z Krakowa (mamarazycztery) - ale te wróciły, bo przepełniona skrzynka (( niestety nie mogę wysłać zdjęć do skrzynek gazetowych, bo te zdjęcia ulegają tamże rozkawałkowaniu - Kasiu to właśnie stało się u Ciebie, dlatego nie mogłas ich otworzyć - dziewczyny, proszę może np. na onecie w 2 minuty załóżcie konta, proste jak drut (tak jak w gazecie) i podeślicie. Nowe dziewczyny, plizz o jakieś namiary na skrzynki. mam jeszcze krótki reportarzyk, który robiła sobie Ola podczas wyprawy kajakowej, mogę przesłać,kto chce zobaczyć niech się zgłasza Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: już czwartek 09.09.04, 15:14 Zaintrygowana wspomnianą przez jol5.pl złożonością przepisu na tiramisu - przestudiowałam go i nie wydaje się tak straszny , gdyby nie ten serek m-coś tam, bez którego nie ma ponoć szans . Jak uda mi sie kupić - spróbuję w weekend. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: już czwartek 09.09.04, 17:21 właśnie, utknęłam chyba na tajemniczym serku m, bo już sama wizja szukania go z tabunem dzieci po sklepach (w osiedlowym, ani najbliższym supermarkecie nie ma)mnie przestraszyła, ale jak powiesz Ada po weekendzie, że warto, to może mimo wszystko się skuszę... Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po wiadomości od Ewy (akve) 09.09.04, 17:55 Ewa napisała list "Od prawie 3 tygodni jestem z Zosią w szpitalu .Mała ma koklusz z powikłaniami. Jej stan jest poważny : 2 razy była na intensywnej terapii, miała bezdechy i sinienie spowodowane kaszlem... Niebezpieczeństwo nie minęło.Jestem z nia cały czas .Teraz wpadłam do domu zeby zobaczyły mnie starsze dzieci. Módlcie się za nas - żyjemy jak w transie, gdzie dzień jest podobny do dnia i wszystko nabrało innego znaczenia. Pozdrawaim gorąco Ewa" ((((( Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: wiadomości od Ewy (akve) 10.09.04, 19:04 Ewunia trzymamy mocno kciuki, wszystko bedzie dobrze, Zosieńka niedługo wydobrzeje.............. Modlimy sie.. Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: już czwartek 09.09.04, 23:00 hi,Jolu tiramisu jest podobno pyszne,ale własnie tylko z tym serkiem na m (mascarpone-chyba albo jakos tak) Niestety ja nie jadłam , tylko kolezanka pracująca w Rzymie Wiecie cos Wam opowiem,i wyrażcie swoje opinie! Pani dyrektor jednej ze szkól w naszym mieście,posegregowała sobie dzieci wg. zamozności rodziny,tzn. dzieci osób bogatych, nauczycieli itd.... sa w 2 dobrych klasach, natomiast dzieci z rodzin ubogich,kozystających z pomocy społecznej połaczyła w jednej klasie. Co wy na to???Bo mnie telepie do tej pory,i nie wiem co zrobić. Wlaściwie pasuje mi tam dziecko posłać do szkoły bo blisko,ale przeciez ja tam cicho nie usiedze i coś głupiego pewnie powiem!!!!!!!!!1 Przeciez to jest dyskryminacja,te dzieci na starcie maja pewnie obnizony poziom bo połowa z patologicznych rodzin pochodzi.Pani dyrektor podobno mówi publicznie,ze ona te plage wypleni(chodzi o dzieci z rodzin patologicznych,biednych itd.)Mówi przy nauczycielach bo od byłej nauczycielki to wie mój maż.Chciałabym coś zrobić,tylko co????? Mnie to nie dotyczy a osoba,której dziecko zakwalifikowano do tej patologicznej klasy siedzi cicho i sie nie wychyla!(chociaz nie jest patologiczna ani troche) Co byście zrobiły? Podobno pisma do kuratorium juz szły i nic to nie dało(znajomi,wtyki itd.itp.) Mi juz przychodziło na mysl aby wezwać TVN-UWAGA,albo POD NAPIĘCIEM. Ale co mam powiedziec ,że jedna pani drugiej pani?To bez sensu troche Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa juz prawie piątek 10.09.04, 00:15 oj, ale smutno po liście od Ewy... mnie spotkało 3 razy z dzieciaczkami takie krytyczne bytowanie w szpitalu później przez miesiac dochodzi sie do siebie (a odchodzi od rytmu szpitalnego) ale i tak najważniejsze co się dzieje tu i teraz czyli z Zosią, Jolu ślij Ewie wsparcie Joanko, ja bym się dołączyła do ostrej akcji w stronę kuratorium wiadomo dla większości to lepiej głowę w piasek wsadzić ale ja w takich sytuacjach szukam choć 1, 2 osób myślących podobnie i do ataku!!!! U nas w szkole klasy c i d te tzw ogólne ( bo a i b sa sportowe) są zbieraniną dzieci z rejonu , c zawsze ta mocniejsza, d słabsza nie było jednak celowej segregacji poprostu c powstawała z zerówki szkolnej a d z dzieci przychodzących dopiero do pierwszej klasy, czyli tych z zerówek przedszkolnych i dzieci które do tego roku nie chodziły nigdzie bo nie było to obowiązkowe nie było problemy z przeniesieniem między c i d i tak niektórzy czynili, kiedy grupa dzieci z rodzin patologicznych była dominująca a widać było ze wychowawczyni kładzie na to lachę, bo przecież " co ona może zrobić bez pomocy rodziców?" może krótką historyjkę wplotę z dzisiejszego wieczornego basenu aby rozładować tą pesymę wchodzimy do szatni , Mati towarzyszył nam bez kąpieli bo szczepił się dziś na gruźlicę, więc miał jedynie klapki na nogach a reszta sucha przechodzi więc pierwszy na ławeczki a ja z szatni podaję mu ręcznik i mówię nogi wytrzyj sobie on woła na to że sobie już wytrzył wszyscy wybuchają śmiechem , na co Mieszko - nasz domowy lingwista : nie wytrzyłem tylko wytrałem Zazdroszczę Waszym dzieciaczkom, żemają basen szkolny, u nas mimo, że to sportówka to basenu nima chadzamy rodzinnie na hotelowe harce, mimo, że małe to w jest zróżnicowanie poziomów na niewielkiej przestrzeni a ja sobie wyskakuję do sauny dzieciakom sauna się też spodobała kiedyś czytałam o przedszkolu niemieckim prowadzonym metodami księdza Kneippa ( przynajmniej w kwestiach hartowania dzieci), maluszki okrągły rok leżakują na balkonie w śpiworkach ( dni deszczowe i śnieżne chyba na werandach), mają też w programie codziennym saunę przeplataną z brodzeniem w lodowatej wodzie uciekam odpocząć bo mnie ta saune dzisiaj wypompowała, pa Ola Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: już czwartek, a nawet piątek! 10.09.04, 08:53 mascarpone to biały twarożek bez smaku, to znaczy ani nie solony, ani nie słodzony, może i jest on jakiś podpuszczkowy czy cóś, ale wielkiej tragedii nie będzie jak się go zastąpi toscą albo czymś w tym rodzaju. Ja długo bezskutecznie poszukiwałam oryginalnego przepisu, bo robiłam "gotowe" z paczki i jedno było fajne,a drugie niedobre Normalnie do tiramisu trzeba ten biszkopt piec, ale te podłużne biszkopty się świetnie do tego nadają! Malowanie komody mi się wczoraj nie udało, za to przemeblowałam synowi w pokoju (a właściwie "przemeblowałyśmy" - razem z Madzią )) i miałam tam przeżycie metafizyczne ))- ufna zapewnieniom dziecka, że zrobił porządek po starym roku szkolnym, znalazłam w kącie za szafą plecak z ksiazkami (a wiec to było "sprzatanie"!) i wypakowując z niego różności: zaginione nożyczki z godpodarstwa domowego, nieoficjalną korespondencję klasową, książki i zeszyty pomyślałam przez krótką (jak się okazało baaardzo krótką) chwilę, tak sobie zażartowałam, "zaraz jeszcze pewnie znajdę śniadanie" - i natychmiast moje palce wjechały w coś miękkiego! Sprawdzałyście kiedyś jak wygląda zapakowana w woreczek foliowy kanapka po dwóch i pół miesiącach? Sądzę, że nie. Na szczęście woreczek był szczelnie zamknięty, choć gdyby nie to, to pewnie wcześniej bym ją znalazła, gdzies na początku wakacji! Dalsze przechowywanie eksponatu było bez sensu, choć tak daleko zabrnąwszy można byłoby ciągnąć ten eksperyment... Anka z pewnością byłaby zachwycona, sama "nastawia" w swoim pokoju różne zupki z udziałem zielska z pola i np. ziaren pszenicy oraz farb plakatowych, potem o tym zapomina, a ja idąc za węchem po tygodniu/dwóch (w zależności, czy naczynie zostawiła otwarte, czy szczelnie zamknięte przykrywką) odkrywam różne dziwne obrazki których nie potrafię fachowo nazwać. Fe, ale niesmacznie się wkręciłam dzisiaj w wątek! Sorry! Na (z)razie! Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: już czwartek, a nawet piątek! 10.09.04, 08:56 ale palnęłam gafę! Mam stronę ustwioną na listach do 400 i nie zauważyłam listu Ewy, ani następnych..... tak mi głupio! Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Ewa trzymaj się! 10.09.04, 09:35 Na pewno jest ci cholernie ciężko, ale to minie, będzie dobrze, zobaczysz! Myślimy o was! A o szkole z "podziałem" - to bardzo zdradliwa idea, bo można wiele dobra zdziałać dla dzieci z rodzin patologicznych, ale też może to być przykrywka dla dyskryminacji, która zresztą w mniejszym czy większym wymiarze jest w tej sytuacji nie do uniknięcia. Wymaga wiele doskonałych kwalifikacji ze strony pedagogów. Można na przykład zapewnić dzieciom z rodzin patologicznych taką opiekę pedagogiczno-psychologiczną i wychowawczą, jaka nie jest potrzebna dzieciom z "lepszych" rodzin, uchronić ich od poczucia się "gorszymi" wśród dzieci bogatszych, lepiej do szkoły wyposażonych, lepiej ubranych... Ale niestety od razu nasuwa się lustrzane odbicie tej sytuacji: chronimy dzieci bogatych od kontaktu z "elementem", nie narażamy ich na kradzieże i inne ekscesy, chronimy je przed niepożądanymi "znajomościami" - jeszcze zechcą się po szkole nie daj Bóg odwiedzać.... Idiotyczne jest to, że ten podział, o ile dobrze rozumiem, został dokonany według kryterium posiadania rodziny, więc i w dalszym postępowaniu na pierwszy plan mogą wysunąć się wartości materialne, no i oczywiście, znajdą się w tej klasie dzieci, które nie powinny się tam znaleźć (tak jak to się właśnie stało, jak pisze Joasia) Nie wiem, co bym zrobiła w takiej sytuacji. Przyznam się wam, że mój syn chodzi do prywatnej szkoły podstawowej - Córka w tym roku posżła do "normalnej". Zapisaliśmy go do szkoły prywatnej w sytuacji kiedy nie mieliśmy mieszkania i wiedzieliśmy, że będziemy się jeszcze przeprowadzać (a zrobiliśmy to dwukrotnie), a ponieważ on miał za soba zmianę przedszkola i niezbyt dobrze to zniósł, postanowiliśmy nie narażać go na zmianę szkoły. Był dzieckiem wrażliwym, wszystko bardzo głęboko przeżywającym, baliśmy się, że pójście do "normalnej" szkoły, do jednej z sześciu klas pierwszych, liczącej sobie każda po ok. 30 dzieci, będzie dla niego zbyt wielkim szokiem, tym bardziej, że nie będzie mógł liczyc ani na podwórkowe (osiedle ludzi starych), ani na przedszkolne znajomości - dzieci w ostatnim roku w przedszkolu nie zaakceptowały go tak do końca, ciągle skarżył się na jakieś przykrości. No i druga sprawa, bezpieczeństwo: w szkołach szalały narkotyki (może zresztą szaleją do tej pory, ale rozłączenie podstawówek od gimnazjów wiele w tej sprawie zmieniło). Baliśmy się z drugiej strony, że w prywatnej szkole woda sodowa uderzy mu do głowy, ale nic takiego się nie stało, nadal nie stać nas na wiele rzeczy, na które stać rodziców innych dzieci, wiele dzieci w tej szkole jest z rodzin w podobnej sytuacji jak nasza, klasy są mało liczebne, poziom nauczania wysoki, Marek zawsze lubił do szkoły chodzić, uczy się wysmienicie, cała grupa jest zżyta, dochodzą nowe dzieci (startowali z ósemką, teraz jest ich 14), każde z nich podobnie wyalienowane, bez "towarzystw podwórkowych", klasa nie ma problemu z akceptacją takiego dziecka. Każde urodziny są świętowane w domu jubilata, rodzice są też zaprzyjaźnieni (robimy sobie na jesień wyjazdy integracyjne, wszyscy jesteśmy od dawna na "ty") - to te dobre strony. Anki nie zapisalismy do tej samej szkoły, bo nas na to nie stac. Nie ma takiej zresztą potrzeby: jesteśmy mieszkaniowo ustabilizowani, ona szczęśliwa, ze chodzi z koleżankami do klasy, w szkole też ma same koleżanki bo znają się z podwórka, szkoła mała, bo tylko podstawówka, klasa: 20 dzieci, więc nie najgorzej. Szkoła blisko domu. Nie wiem, z jakimi problemami się tam zetkniemy, chodzą tam dzieci różne. Dość tych mądrości, Madzi włączył się alarm Jola mama Marka, Ani i Madzi (25.05.04) Madziorek i reszta Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: już czwartek, a nawet piątek! 10.09.04, 09:35 Szymek ma katar i obudził się nad ranem, popłakiwał sobie na przemian ze spaniem, dzisiaj po południu moja połowa (w zasadzie dosłownie, bo mąż i starszaki) jadą w góry do Krynicy, na Jaworzynę, etc., teraz jakiś palant znowu wierci dziury w ścianie Szymka, dzieci starsze rano najpierw towarzyszyły Szymkowi do piątej, potem nie chciały się dobudzić do szkoły, dojadały śniadanie po drodze, mąż wściekły, bo nie wiadomo, czy mu się uda wcześniej wyjść, żeby w te góry dojechać przed północą... i weszłam tu specjalnie po to, żeby napisać "CIĘŻKO MI" bo na żadnym innym forum jakoś tak mi tego napisać nie wypada... bo i tak wszyscy znaczy się opinia społeczna ) myślą - rety - troje dzieci i w ciąży, tej to musi być ciężko, heros baba, biedulka i wogóle, a mnie wtedy krew zalewa, bo przecież oni nie wiedzą, ile to szczęścia jest... i jakie "madryckie" życie mają z jedynakiem... A Wy wiecie, więc jakoś tu mogę to napisać - TAK MI CIĘŻKO (( no i przeczytałam post od Ewy i tak mi się głupio zrobiło... katar, niewyspanie, poranne nerwy... TYLKO Ewuniu, ściskam Cię, Was serdecznie i modlę się o zdrowie dla Maluszka! Przestał wiercić, może położę Szymka i sama się prześpię? A w domu sajgon... ale jutro będę sama, to może posprzątam... Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 10.09.04, 10:48 Tak mi przykro z powodu Ewy i Zosi - zwłaszcza, że kiedyś ona mnie bardzo pocieszyła. Modlimy się o zdrówko Zosi... Jolu na onecie mój mail to rymunia@poczta.onet.pl Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 10.09.04, 12:23 Kasia wysłałam Jeżeli to pani dyr. podzieliła sobie klasy, co by ładniej wygladało to faktycznie nie za dobrze sie to prezentuje. kiedyś czytałam, ze robione były eksperymenty, właśnie dzielono dzieci na słabiej dające sobie radę i te super zdolne. okazało się, że dzieci ze słabszych klas nie miały do czego równać w górę, więc równały w dół. Poziom leciał na łeb i szyję. Nie pamiętam juz jakie były wnioski co do zdolnych.Ale generalnie postulowano o zróżnicowanie i przemieszanie dzieci, bo to dobrze działa. Oczywiście kij ma dwa końce i jak zauważyła Jola czasami mozna by było pomóc takim dzieciom zebranym w jednej grupie, ale też i piętnuje się je. Generalnie z tego co słyszę, to atmosfera jest odwrotna i gdyby coś znajoma chciała z tym zrobić Joanko, to góra ma też takie nastawienie - nie segregować.Obecna minister, czy nie wiem dokładnie, ale wysoko co do edukacji, Anna Radziwiłł ostatnio w wywiadzie mówiła, że chce sie sprzeciwić np. klasom, gdzie rodzice opłacają dodatkowe godziny językowe. Powinni płacic na szkołę, a nie wyróżniać jakąś klasę na tle innych dzieci szkolnych. Akurat mieliśmy taką sytuację, bo Ola od pierwszej klasy miała opłacaną własnie przez całą klasę nauke niemieckiego. Trochę nam się zjeżył włosn na głowie z mężem jak usłyszelismy, że jednak powinniśmy gdzieś ogólnie na szkołę ładować pieniądze, a nie egoistycznie na naszą Olę. U nas podobnie jak u Joli, dzieci do różnych szkół chodzą. Ola do publicznej, a Jaś i Małgosia do niepublicznej. U Oli trafiła się rewelacyjna pani w klasie 1-3, opiekuńcza, dobra organizatorka, świetny kontakt z rodzicami, bardzo zabiegała o klasę. Jednak w klasie jest 34 osoby i na Olę systematyczną i spokojną pani miała duży wpływ, ale co bardziej rozbrykani i tak regulowali sobie sami stosunki między sobą. Teraz (od 4. klasy) wszystko się niestety rozsypało, przy układaniu planu zapomniano o dodatkowym niemiecki, rempnt stołówki trwał przez cały wrzesień, zamiast na wakacjach, w planie Oli Wf sąsiadował z basenem, a potem przez cały tydzień rzadnego ruchu - szkoła bierze udział we wszystkich możliwych akcjach - szkoła z klasą, itd. ale jednym słowem brak gospodarza, właściciela, kogoś kto czułby się za to wszystko odpowiedzialny, choć dużo jest ludzi dobrej woli. Jaś i Małgosia chodzą do szkoły gdzie wraz z wzrastającą ilością dzieci z jednaj rodziny maleje czesne. A że w dzieci akurat nasza rodzina jest bogata... No nic, najwyżej samochodu dorobimy się o te n lat później. Ciekawe Jola, że tak różne charaktery są u Marka i Anki, ciekawe co z Madzi wyrośnie. Moje dzieci też różnią się baaaaardzo. kiedyś po białej szkole (wyjazd zimowy z klasą) śmiałam się z mężem, że pewnie znajdę to co zapakowałam tydzień wcześniej do jedzenia. Tak, oczywiście był banan w stanie rozkładu, blee. Agnieszko, kochana, dzielna mamo!!! Oj nieraz miała takie chwile i myślałam sobie, chciałaś kobieto, a teraz się łamiesz. Ta ilość rzeczy która zbiera się do układania, prania, syzyfowa ilość, te psychiczne przeciążenia. Ale ja wiem i Ty wiesz, że to nasze wymarzone..., dlaczego takie ciężkie, nie wiem. Ale wstaje nowy dzien, Szymuś się uśmiechnie i... (tylko dlaczego Jaś z Małgosią akurat wtedy walą się po głowach, no dlaczego - u mnie bynajmniej nie przebierają ostatnio w środkach. Wiesz, że bez tego byłybyśmy bardzo nieszczęśliwe) Pisz, pisz wtedy kiedy masz już dość, ponarzekamy sobie razem Dziewczyny, wszelkie słowa wsparcia dla Ewy zbiorę w jeden list i wyślę, łatwiej jej będzie przeczytać, niż na forum, czas jej się bardzo skurczył...(( Trzymajcie się, miłego dnia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 10.09.04, 15:44 Jolu, bardzo Ci dziękuję, oczywiście ujęłaś w słowa to wszystko, co mnie bolało... bardzo mocno uściskaj Ewę i Zosię - wirtualnie, ale jednak... Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 10.09.04, 22:37 a poza tym Agnieszko, jesteś w ciąży, Twój organizm pracuje, jakby wchodził dodatkowo na Giewont + jeszcze problemy Twoje i całej pozostałej czwórki domowników, ot zycie... dużo siły) Odpowiedz Link Zgłoś
ewa057 Re: Wiadomosc dla Ewy (Akve) 11.09.04, 13:12 Wiem co czujesz i jak boli cie serce z powodu choroby dziecka.Ja przezywalam to kilka razy z moim Mackiem (teraz 12 lat). Zaczelo sie 1 rok 8m operacja na jelita.Było bardzo zle.Modlilam sie i wierzylam ze bedzie dobrze.Po 4 tygodniach wrocilismy do domu.Pozniej choroba zakazna rozyczka i swinka jednoczesnie.Powiklania i zapalenie opon mozgowych plus zapalenie pluc. Nastepna to wyciecie migdalka trzeciego podciecie bocznych powiklania krowtok wewnetrzny.Potem transfuzja krwi itd.teraz czeka go jeszcze jedna operacja ale to kosmetyka .Przewrocil sie i szwy w brzuszku mu poscily i trzeba podlozyc siatke zeby bylo dobrze. EWO jedno co to wiara w dobro ,a bedzie napewno dobrze. Male dzieci mahja silny organizm .Ale ty tez nie mozesz sie zalamywac bo maluszek wyzdrowieje i mama musi byc silna. Bedzie wszystko dobrze. Pozdrawiam i caluje .Pa Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po wiadomości od Ewy (idzie ku lepszemu:) 11.09.04, 15:03 Ewa, przesyłam Twój list Ewie (pamiętam jak mi kiedyś pisałaś o tych chorobach Maćka brr, dobrze, że już wszystko za Tobą) i wklejam list od Ewy "Jesteście kochane! I nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy! Czuje się taka odrealmniona, wlasny dom jest jakis obcy i na chwilę.Ale dobre słowo jest jak balsam Z Zosia troche lepiej:zrobiła sie wesoła i dobrze je.To dobry znak.Coraz lepiej radzi sobie z kaszlem, "nauczyla " sie kaszleć. Ale jeszcze długo każde kaszlnięcie będzie nas podrywać na równe nogi.Nie spałam przy niej całymi nocami, mimo,że kupiliśmy monitor oddechu,że "czuwał"( szpital nie dysponuje czymś takim , poza kardiomonitorem na intensywnej terapii). Niestety teraz kolej na mnie Jestem chora na całego:temperarura, katar , kaszel, bóle miesniowe...Mam dość Najgorsze,ze Zosia może sie zarazić i spędzimy kolejne tygodnie w szpitalu.A musze z nią być, bo karmię. Dzisiaj po raz pierwszy od 3 tygodni spałam w domu.Byłam tak wykończona,ze mąż przyjechał do szpitala nocować z Zosią. Ale to taki średni pomysł:umieram z niepokoju o Mała i zamiast sie wyspać...Lepiej nie mówić.I jeszcze odciąganie pokarmu...przez pół nocy. Zeby tego było mało: to na koklusz choruja wszystkie dzieci.Najgorzej 3-letni Julek.Jest po antybiotyku,ale ostre objawy nie ustepuja. Co noc budzi sie z kaszlem wielokrotnie i wymiotuje.Jest taki biedny, wychudzony i bez mamy. Juz nie wiem co z tym robić. Chyba dziś zabiorę go ze soba do szpitala i moze tam coś powiedzą, bo dziecko po prostu wyniszcza ta choroba! Może znacie jakies sposoby "babciowe", niekonwencjonalne juz sama nie wiem jakie byle pomogły Julciowi. Pozdrawiam Was wszystkie gorąco." Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: wiadomości od Ewy (idzie ku lepszemu:) 11.09.04, 18:33 ewuniu, nie wiem, jak sobie radzić z kokluszem - Jasiowi z podejrzeniem kokluszu dano antybiotyk, okazało się jednak, że to był silny atak alergii - chyba pisałam o tym na początku wakacji... ale ściskam Was mocno - będzie dobrze, zobaczysz!!!! Mocno, mocno trzymamy kciuki, niedługo będziecie to wspominac, jak koszmarny sen... A my zostaliśmy z Szymkiem we dwójkę (w zasadzie z dzidziusiem we trójkę) - reszta pojechała w góry i bawi się świetnie (o czym donoszą SMS-ami). A mnie okropnie smutno bez nich, choć staram się robić sobie same przyjemności. Szymek grzeczniutki w charakterze jedynaka, ładnie pospał po obiedzie, trochę sobie tylko piszczy i krzyczy (widocznie za cicho mu w domu samemu :- )))))))))). Żałuję, że z nimi nie pojechałam, choć oczywicie to niewykonalne było... Okropnie mi się tęskni, a najgorszy oczywiście będzie wieczór... obłożyłam się książkami, zaraz może wskoczymy do wanny Już jutro wracają :- )))))) A w poniedziałek rano trzymajcie za nas kciuki - mamy wreszcie ostateczną rozprawę adopcyjną Szymka. Bardzo bym nie chciała, żeby było widać ciążę (żeby nie tłumaczyć sędzi, jak to możliwe, że mieliśmy zaświadczenie, że dzieci mieć kategorycznie nie możemy, a teraz możemy - takie tłumaczenie, że się nie jest wielbłądem, a czwórka dzieci to nie dopust boży...), już sobie naszykowałam spodnium i szeroką bluzkę (spodnie na gumkę do włósów - hehehe), i, jak to mawia mój mąż "nie wyglądam, że jestem w ciąży, tylko że jestem strasznie gruba" ))))))) No a z tego się tłumaczyć mam nadzieję nie będę musiała )) W każym razie Szymek za nieco ponad 3 tygodnie będzie już zupełnie sam, a my odetchniemy, wyrobimy mu akt urodzenia i wreszcie będziemy spać spokojnie Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: wiadomości od Ewy (idzie ku lepszemu:) 12.09.04, 08:27 trzymam mocno kciuki)) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po dzieci chorują 13.09.04, 11:17 Kasia, co się stało - na gg. opis: Mikołaj chory (( Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: dzieci chorują 13.09.04, 16:37 Podaje nr swojego gg i zapraszam mamy do klikania czasem samemu(o ile jesteśmy same) smutno i trudno. Czytam wasze posty o chorych maluszkach i mysle że ja jestem zdenerwowana bo troszke katarku moje maluchy mają ,a tu szpitale i takie przejścia brrrrr,nikomu nie zycze. Pozdrawiam serdecznie i napiszcie czasem cos Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie zaraza, czy co? :-( 13.09.04, 20:11 Marek cztery dni przeleżał z gorączką i megazapaleniem zatok, jutro idzie do szkoły, ale wymienia się z Anią, która dzisiaj wróciła juz chora. W domu wolałabym Marka niż Anię, bo sama od wczoraj leżę w dreszczach z gorączką, a głowę mi rozrywa, ale wyboru to raczej nie mam. Dzisiaj już doszły oskrzela. W napięciu czekam, co mała Madzia na to wszystko. Znajoma z sąsiedniego miasta mówi, ze wsród jej znajomych epidemia. Do jasnej cholery! Choć to nic w porównaniu z przejściami Ewki. gg 938935 Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan uwaga - poprawiam humory :-) 13.09.04, 22:03 dzisiaj odbyła sie nasze (w końcu!!!) rozprawa o przysposobienie Szymka pierwsza cudowna wiadomość - jest prawnie, legalnie nasz i nikt nam go nie odbierze - lalalalala druga dobra wiadomość - sędzia NIE ZAUWAŻYŁA że jestm w ciąży i nie musiałam się tłumaczyć (co byłoby o tyle trudniejsze, że w "referacie" czyli sprawozdaniu ze sprawy powiedziała "wnioskodawcy posiadają orzeczenie lekarskie, iż więcej biologicznych dzieci mieć nie mogą" - faktycznie takie zaświadczenia posiadamy - hehehehehe) całuję wszystkie chorowitki mocno, mocno - cmoooook; my jutro jedziemy podglądać nasze najmłodsze dziecko, może nawet okaże się, czy to facecik tam pływa czy kobietka Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: uwaga - poprawiam humory :-) 13.09.04, 23:18 o rany, jak faaaaaaajnie. Gratuluję Mamo Agnieszko i Tato ze wszystkimi prawami do swojego Synka Szymusia, z wszelkimi prawami do rodzeństwa, którym jest Jaś i Małgosia, no i Maluszka, ale jestem ciekawa, co Ty tam masz Agnieszka pod sercem )). Hmmm, chorób więc na watku ci u nas dostatek, no, no. Co to się dzieje. Do nas jeszcze nie dotarło - choć podejrzana sprawa, wszystko poniżej 11 roku życia leżało w łóżkach około 21.30, nie normalna to ci u nas w domu sprawa. Chorzy jacyś czy co. Wszystko starsze od mnie (znaczy się mąż) wyjechało i sama jak palec siedzę sobie, cisza, spokój. Tylko ja i bałagan. Tylko, że ja sama oznacza też, że sama musze zawieść dzieci do szkoły na 8.15 z maluchami, chyba więc czas spać - juz się boję tego jutra. Joanko - gdzieś chyba na 1 stronie jest LISTA - taki post, gdzie wszystkie adresy, ale zaraz niżej i nr. gg są. Zestawię jej jeszcze raz w najbliższym czasie. Jola, Ty mocna babko, nie daj się, no co Ty Dobrej nocy, zdrowia Jola (gg 8347085) Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: uwaga - poprawiam humory :-) 14.09.04, 08:16 Agnieszka !!!!!!!!! Super wiadomość!!!!!! Trzymałam kciuki wzorowo. Usciski i buziaczki dla Waszej całej trójeczki, pogłaskania dla brzuszka Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: uwaga - poprawiam humory :-) 14.09.04, 20:11 Gratuluje syneczka i oczywiście całej reszty również,fajnie że sa ludzie którzy maja szerokie serca ))) Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: dzieci chorują 14.09.04, 07:31 Dziś u mnie wszyscy Panowie w łóżku przywlekli jakieś choróbsko z przedszkola, zaczęło się niewinnie a dziś wszyscy leżą. Najbardziej mi Misia szkoda - najbardziej sie męczy, każda próba śmiechu kończy się atakiem kaszlu, pomijając karmienie jak nos cały zapchany Musi leżeć na poduszce żeby ten katar tak nie dokuczał a pilnować go trzeba - zaraz po położeniu przewraca się na brzuch i może się udusić w poduszce. Strach go gdziekolwiek samego zostawić zaraz "łazi". Gratuluję Agnieszce i cieszę się razem z Wami. Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: dzieci chorują 14.09.04, 08:35 Chciałoby sie napisac buuuuuuuu bo moje też chore ale po przeczytaniu postu Agnieszki ze Szymek ich i tylko ich nie moge sie smucic Maciej dzis już nie idzie do żłoba bo 38,3 + megakatar, dziewczynki poszły jeszcze do przedszkola ale tez juz kataralne dzis ok 18 bedziemy w przychodni, a jutro w przedszkolu impreza z okazji powitania po wakacjach i przedstawienie Moje Maluchy super- fantastyczna grupa, chodzi ich 17- ścioro, juz nie płaczą, sporadycznie, mam czwórkę takich przytulanek 2,5-letnich- przyjete warunkowo przez szefową- całkiem nieźle sobie radzą. Mam bardzo duży problem z Zunią, ma nadwrażliwośc dotykowa i mamy wrażenie że wszystko sie nasila: kapcie ma dwa nr za duże jeszcze jej ciasno, włosy obciete bo gumki tez uciskały, spodnie tylko w gumke i to takie co pod brzuch zjeżdzją, podkoszulki uwieraja, wszedzie metki poobcinanne a i tak jest codziennie awantura o ubieranie się zarówno w domu jak i w przedszkolu. Ehh słyszałam o terapii szczotkowania wiecie cos nt??? Ewunia jak tam Zosieńka i chłopcy,napisz jeszcze bo codzień w domu myslimy o Was i o tym żeby zdrówko biegiem wróciło!!!! Pozdrawiamw Was jęcząc bo Maciej gryzie mnie po rakach- dodatkowo mamy ząbkowanie - górne czwórki Jolu dzieki wielkie za zdjęcia, nareszcie mołam popatrzeć na cała piateczkę, małe dziewczyneczki jak moja Zuzieńka - słodkie takie, starzaki niech przynosza tylko szóstki, buziaczki dla Michałka Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Chorujemy... 14.09.04, 08:49 U nas wszyscy przeziębieni, dodatkowo Kubę straszliwie wysypała alergia nie wiem po czym. A teraz o mądrości starszych dzieci: Mały ( 1 rok)został pod opieką Dużego ( lat 17). Duży od godz. 16 do 21 nie pomyślał, że trzeba Małemu dać jeść ( mimo przygotowanej butelki, telefonicznego kontaktu itp). Położył go na głodniaka. My wyszliśmy na godzinkę z domu , a wróciliśmy po 4. Nasz samochód.... Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Chorujemy... 14.09.04, 09:45 Agnieszko, tak się cieszę, dołaczam się do gratulacji! Tak sobie o Was myślałam wczoraj, czy się wszystko udało i czy nikt się nie czepiał twojej, hm )) otyłości! Nadwrażliwość dotykowa: co to jest ta metoda szczotkowania? Jakies masaże? U nas (Anka) od zawsze był ten problem, bo jest dotknięta atopią skórną, to znaczy jest uczulona na nie wiadomo co i ma permanentny tzw.wyprysk atopowy w charakterystycznych miejscach, na który działają skutecznie jedynie silne sterydy. Czasem po nie sięgamy, bo ten wyprysk to nieustający świąd, chcemy Ankę choć na chwilę od tego uwolnić. Zawsze myślałam, że jej niechęć do skarpetek, majtek, czapek, fryzur, metki zawsze wycinam, ale ją drażniły nawet szwy w odzieży - to z powodu tego świądu! Tymczasem miała może oprócz świądu jakąś ogólną nadwrażliwość? Teraz jest w dużej mierze lepiej, choć jak jej coś nie pasuje, to zdziera to z siebie i za nic nie założy! Ale nie ma mowy o żadnym szczotkowaniu, ze skórą atopową trzeba się obchodzić bardzo delikatnie - nie powinno się jej nawet pocierać ręcznikiem. Oto jakie genowe mutacje zgotowała nam cywilizacja - a dziecka tak żal!!! Tak, chorujemy dalej. W nocy Madzia dostała wstrętnego kataru, jak jej zejdzie niżej pewnie zacznie kaszleć. Takie dziecko od razu wpada w panikę, nie może oddychac noskiem, a nie ma innego pomysłu na oddychanie... Zdecydowałam się ściągać gruchą o 4.00 ryzykując dziki wrzask, dało to niewielką ulgę i na chwilę, więc zakropliłam krople w nosek i przespała 3 godz. Druga nocka z rzędu na nogach...(( Ada16 )), czy Mały się nie upominał? Był już tak słaby, że się dał położyć na głodniaka? Joanka, był wczoraj program z Pospieszalskim o podziałach w szkole. Widziałaś może? Ja obejrzałam pierwszą część, ale argumenty były tak różne, ze nie zdążyłam wyrobić sobie poglądu. Nadal nie wiem, co bym zrobiła jako rodzic. Zaczęłam się tylko zastanawiać, czy skoro Anka chodzi do klasy "B", to może to jest ta "gorsza" klasa? Bo w klasie "A" znalazła się jej koleżanka z zerówki, córeczka znanego lekarza... Nasz tata niby też jest medykiem, ale nie tak znanym, za to zna się z dyrektorką szkoły - chybaby nie zrobiła mu "świństwa"? Ale Ala jest jedynaczką, a u nas troje dzieci....)) Wpadam w błędne koło, ale właśnie sobie uświadomiłam, ze do tej klasy chodzi mało rozgarnięta Natalia i Dżastin (tak ma na imię) - ten to już drugi rok do pierwszej klasy... W dodatku w tej klasie jest więcej dzieci niż w klasie "A"... (wszystko powyższe to takie prowokacyjne brednie )) pozdrawiam serdecznie! pa Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: Chorujemy... 14.09.04, 10:43 Chyba nie bardzo się upominał. Najbardziej złosci mnie fakt, że o własny brzuch Duży zadbał ( wrąbał pół blachy szarlotki). Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Chorujemy... 14.09.04, 11:34 Wiesz, ada, oni w tym wieku nie myślą, to czysty instynkt. Mój syn do obiadu bierze widelec tylko dla siebie, zamiast podać wszystkim. Co chwilę cos z lodówki wymiata, wiecznie głodny, a jak ma się z kimś podzielić to widze w jego oczach pytajniki głodu, więc nie narażamy go na takie stresy ))(jakimś cudem pozostaje wciąż chudy), chociaz z kolei Anka ma taką manierę, ze cokolwiek zobaczy, że Marek je, ona zaraz chce to samo (a najpierw chce spróbować, on jej nie chce dac spróbować, wariactwo). Tak, że w powyższym kontekście zdziwiłabym się bardzo, gdyby mój syn w kwestii nakarmienia pomyślał o kimś innym... Poradziłabym nam jakieś zwierzątko do opieki, ale przecież własnie małe dzieci są świetnymi egzemplarzami treningowymi w tym zakresie (zdawać by się mogło). U nas zresztą zwierzątka wykluczone - alergie. Ech, życie...) Ja tam chyba tracę kontakt z dziećmi: Anka posżła do swojego pokoju i zamknęła drzwi, no więc ja za nią "czemu zamykasz drzwi, przeciez jesteśmy tylko we dwie, nikt ci nie będzie przeszkadzał", a ona "ja się bawię", "no to możemy się pobawić razem", a ona "ale to są brutalne zabawy" (!?), jeszcze z niej nie wydusiłam na czym polegają te "brutalne zabawy", ale nie popuszczę, na razie dowiedziałam się tylko, że "razem to my możemy najwyżej porysować". No i masz babo placek! Co ja teraz mam zrobić?! Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan jeszcze jedna dobra wiadomość :-) 14.09.04, 22:41 w moim brzuszku pływa sobie........ Martusia także dla nas to tydzień BARDZO DOBRYCH wiadomości - w poniedziałek, że mamy juz na pewno i legalnie synka, we wtorek, że mamy (prawdopodobnie, kto by tam wierzył temu szaremu filmowi z zarysami krągłości i wybrzuszeń - hihihihihi) córeczkę równowaga zatem w rodzinie zachowana 3+3 acha - zdrowa pozostaje Martusia i nasz tatuś, reszta okropnie katarzy i spać nie może (( z zapchanymi nosami... Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa Re: jeszcze jedna dobra wiadomość :-) 14.09.04, 22:45 agnjan napisała: > w moim brzuszku pływa sobie........ > > gratulacje, ale Wam się poszczęściło, ja też chciałam mieć dwie córeczki... no i jeszcze zaległe gratulacje z Szymka , pa dobranoc Ola > > > > > Martusia > > także dla nas to tydzień BARDZO DOBRYCH wiadomości - w poniedziałek, że mamy > juz na pewno i legalnie synka, we wtorek, że mamy (prawdopodobnie, kto by tam > wierzył temu szaremu filmowi z zarysami krągłości i wybrzuszeń - hihihihihi) > córeczkę > > równowaga zatem w rodzinie zachowana 3+3 > > acha - zdrowa pozostaje Martusia i nasz tatuś, reszta okropnie katarzy i spać > nie może (( z zapchanymi nosami... Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa Re: jeszcze jedna dobra wiadomość :-) 14.09.04, 22:47 oj coś mi się wbiło odpowiedz cytując a nie odpowiedz na list przez pomyłkę i tak już poleciało, sorki już kończę na dziś , obiecuję Ola Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: jeszcze jedna dobra wiadomość :-) 16.09.04, 07:21 bardzo bardzo gratuluje córeczki w brzuszku)),niech rośnie zdrowo,na pewno jest superowa).Aj zazdroszcze tego ze masz w brzuszku dzidzie,to jest cudowne uczucie,(chciałabym tak jeszcze raz chociaż) pozdrawiam serdecznie cała rodzinke.Melasek ma dopiero 6 msc,jest taka słodka a mi sie marzy nastepna dzidzia),tylko czy nie brak czasu dla innych???Jolu jak to jest z 5 ??? Ja bym chciala z dziecmi wyszywac lepić solne ciasto tylko kiedy??,albo ja juz padam albo one juz śpią.Pocieszm sie ze teraz trzeba kozystac z pogody i na polko wychodzić,w zimie będziemy nadrabiać zaległości w pracach recznych.Czy robicie z dziecmi dużo takich robotek gdzie musicie sie angazować fizycznie (chodzi mi o konieczna obecność dorosłego przy zabawie?),bo ja tak srednio,wole im coś zorganizować żeby same sie bawiły a ja wtedy gotuje ,sprzatam).Opowiedzcie !!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
olioliwa wywiadówki 14.09.04, 22:43 mamy trzy dni wywiadówek,nazwa śmieszna archaiczna chyba już wyszła wczoraj Jacek był u Mieszka w przedszkolu, wszystko skrzętnie ponotowane- to jego inauguracja w tej dziedzinie( specjalnie się zwolnił z pracy na tą okazję) ja dzisiaj u Matiego odsiedziałam bite 2 godziny ( pani recytowała regulaminy, wytyczne itp itd, jakby nie wystarczyło dać do wglądu ) a ze było to pierwsze spotkanko z tą wychowawcazynią, I klasa i to hokejowa to byłam ciekawa co trener dorzuci i tak to sie wtopiłam na całe popołudnie Jaśminy spotkanko przeleciało mi w międzyczasie bo krótkie zapewne , choć to VI klasa i może pani o testach nawijała, nie dowiem się bo mnie to ominęło Kuba już w gimnazjum i na szczeście ma jutro spędzik więc trza będzie odfajkować a'propos podziałów to miałam z zeszłego Mateuszowego szkolno-zerówkowego roku takie oto wrażenia były 3 zerówki ( w naszej sportowej szkółce) łyżwiarska, hokejowa i zwykła więc Matiego do tej zwykłej, bo nie myśleliśmy o uprawianiu przez niego sportu rok temu klasa 15 osobowa się okazała, pani też miła niczego sobie i tak spędzili rok bez wzlotów i upadków niepocieszona byłam tym ..bez wzlotów.. bo klasa okazała się w przewadze mierna + kilkoro dzieci tzw fundacyjnych ( z rodzinnego domu dziecka ) i pani nie znalazła sposobu na resztę dzieciaki generalnie równały jedynie w dół , bo nie stawiano im poprzeczki starszaki przeszły zerówkę + dwie klasy w społecznych szkołach - teatrzyki, konkursy plastyczne, odyseja umysłu i cała masa zajęć stymulujących na różnych płaszczyznach więc miałam przykład jak wiele można zrobić z każdym dzieckiem , bo w każdym drzemie potencjał pytanie na ile takie stanie w miejscu dla 6 latka nie jest uwstecznianiem sie posłaliśmy Matiego do sportowej klasy bo tu widzę zainteresowanie ze strony rodziców dziećmi ,są dzieci nie koniecznie bogate ale nie są zaniedbane a to nie może być w dominacji jak to było w zerówce Matiego bo jest z krzywda dla dziecka nie widzę działania celowego ze strony dyrekcji aby tworzyli klasy lepsze i gorsze ale jeśli się tak dzieje przypadkowo to samemu trzeba działać Kuba z Jaśminą chodzili w tej sportówce do klas ogólnych o profilu turystycznym co daje szanse zostanie w gimnazjum w tym samym budynku ale pod warunkiem wysokiej średniej i uczestnictwa w rajdach ( marszach na orientację) bardzo się w to zaangażowali i Kuba już trafił do gimnazjum, klasę ma na wysokim poziomie ocen więc będzie równał w górę (co mnie cieszy bo 6 klasa była z tych co słabsi w przewadze) mnie cieszy że lubią tą szkołę bo się w niej coś dzieje i mają kumpli z podwórka co w przypadku społecznych klas było nierealne ale sama uczyłam w społecznej i moje zaangażowanie w dzieciaki szkolne było większe niż w swoje własne - zrezygnowałam Jolu, twoje zdjęcia się rozproszyły na setki literek i cyferek Barba, dzięki za zajawki z wakacji, dużo słoneczka z nich bije moje wypociny z koników są marne bo aparat odmawiał posłuszeństwa a pogoda też raczej nie była fotograficzna wszystkim rodzinkom niech choróbska uciekają jak najdalej i na jak najdłużej Ola Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie do dobrej wiadomości :-) 15.09.04, 09:20 Agnjan, czuję razem z tobą to łaskotanie radości na wieść o córeczce!!! Teraz jak byłam w ciązy to zupełnienie mogłam sobie "wyobrazić" płci tego dziecka (dosyć to było dziwne, wszyscy się dopytywali "ale jak czujesz?", a mnie płeć była obojętna, przecież miałam po jednym z każdej), bardzo długo nie mogłam, bo bardzo długo usg nie umiało stwierdzić kto zacz. Dopiero w ósmym miesiącu, kiedy byłam już "nastawiona" na synka (chyba na zasadzie odmiany synek-córka-synek i trochę mąż mi "wmówił tego synka w brzuch"), okazało się że to dziewczynka. I popłakałam się ze szczęścia. Zawsze kiedy na nią spoglądam (choć np. w nocy trudno mówić o spoglądaniu ),czuję to łaskotanie radości, wygląda na to ze bardzo chciałam mieć drugą córeczkę )) Bardzo się cieszę razem z Tobą! Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: do dobrej wiadomości :-) 15.09.04, 12:12 teraz tylko krótko, bo naprodukowałam, się na wielodzietnych (forum na prywatnych), czas mija, ja dopiero się zbieram do nowego dnia, ale cieszę się, że zdrowiejecie, bo poznaję po stylu pisania - Jola do njśmniejszejszych typuję tym razem zdanie o Dżastinie. Moja Małgosia też trafiłą do klasy "b" - ja chodziłam do "a", mąż, Ola Jaś, a ona tak od razu do "b", po przeczytaniu waszych przemyśleń zaczęło mnie to zastanawiać MARTUSIU!!! Pozdrawia Cię ciocia Jola z Wrocławia))))) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: do dobrej wiadomości :-) 15.09.04, 12:14 Aduś, może ta alergia, to na brak jedzenia, które duży zafundował małemu???? Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: do dobrej wiadomości :-) 15.09.04, 21:41 Martusia kopnięciem wyraża swoje zadowolenie (tak myślę??? )) a ja dzisiaj po zebraniu rady rodziców i smutno mi: kółek zainteresowań będzie mniej, angielskiego w klasach 1-3 nadal nie będzie, SKS-u będzie mniej... przerwa obiadowa 15 minut (?!?! umiecie zjeść dwudaniowy obiad w 15 minut?! a właściwie w 12 o ile w trzy minuty dobiegniecie z klasy do klasy); gmina, albo nie wiem kto dała mniej kasy na tzw. godziny miejskie i dlatego tych wszystkich zajęć mniej... jak to dobrze, że ze wzgledu na maluchy będę więcej w domu i będę mogła coś Jasiowi zaproponować zamiast komputera i telewizji wciąż... ależ to smutne... chyba zacznę zbierać na społeczne gimnazjum... są nowe zdjęcia na naszej stronie z wyprawy starszaków z tatą w góry - same zobaczcie: www.agna01.neostrada.pl Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie "brutalne zabawy" :-))) 16.09.04, 09:47 Termin ten okazał się nieporozumieniem, wydusiłam wreszcie o co chodzi i z grubsza wygląda to tak, że kocica rodzi dwa kotki, które potem lalka o wdzięcznym imieniu Kejt Rajan zabiera ze soba w trase koncertową.... Uff, ulżyło mi! )) Uwielbiam te fantazje w używaniu "dorosłych" słów, typu własnie "brutalny", czy "poniekąd", albo "konsekwencje". Anka jako bardzo malutka dziewczynka wymyśliła kiedyś (bo była zła na tatę): "wieś cio mama? Poś- tanowiłam (!), zie tatuś jeśt gupi!". Dziewczyny pracujące z dziećmi, wy to musicie mieć czasem niezły ubaw, co? Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: do dobrej wiadomości :-) 16.09.04, 10:12 UWAGA - 6 postów wyżej jest nowy post Joanki, napisany dziś rano, co by nie umknął zostawiam informację Wiesz Agnieszko, moja Ola miała w zeszłym roku też 15 minutowe przerwy, te najdłuższe, na których miała zjeść obiad, a wczesniej wystać ten obiad w kolejce, bo oczywiście przez te 15 minut jadła cała szkołą. Kończyło się to najczęsciej spóźnieniami na lekcję. Do tego inne przerwy były krótsze, dzieci nie miały czasu się wyszumieć, co odbijało się potem na ich dyscyplinie w czasie lekcji, szczególnie u chopców. Nawet nie wiem, czy dokładnie tak samo jest w tym roku, bo nie zapytałam się Oli, ale ona już jest na tyle duża, że sobie tak czy siak teraz z tym poradzi. Widziałam zdjęcia, ale fajny rajd miała Twoje starszaki z tatem. Pogoda super, fajne górki, fajnie. Aniu (bietko) a co u Ciebie - Ty też podglądałaś już może swojego dzidziusia?? Olu, czy wszystkie zdjęcia nie przesłały się, czy tylko te z wyprawy kajakowej??? Ada, może alergia u Kubusia na grzyby. Okazuje się, ze akurat teraz pylą. Moja Ola chodzi i narzeka na swędzenie oczu i nosa, wychodziłoby, że chyba na te grzyby ma uczulenie. Barba u mojego Michałka też idą ząbki, górne jedynki i dwójki - widzę, że coś tam się przebija, oczywiście atrakcje nocne w postaci budzenia zapewnione (dziś 3 razy + 2 razy Agnieszka). 17 maluszków to dużo, no, no, dzielna jesteś A jak Maciuś znosi żłobek?? Jola czy już wiasdomo co znaczy lo określenie "brutalne zabawy" i co z grupą ćwiczeniową, udało się ją zorganizować, czy nie??? No i Joanko - Ty zadałas najwięcej pytań, to odpowiedź dla Ciebie zostawiłam sobie na koniec Czasu nie ma siły jest mniej, jak jest więcej dzieci, ale też nie jest to tak zgodnie z logiką - 2 dzieci o 2 razy więcej czasu, 3 o 3 razy więcej, bo dzieci rosną potrzebują innego kontaktu, zresztą sama wiesz U mnie cała grupa starszaków jest w szkole, a do 16 jestem w domu tylko z dwójką, więc znowu ten czas dziele tylko na 2. Potem dopiero na 5, ale wtedy najczęscie małgosia organizuje jakaś zabawę z Agnieszką, bo one się ostatnio kumplują, starsze odrabiają lekcje, a mały łazi. I tak się jakoś kręci. Myślisz o jeszcze jednym dzidziusiu?? To świetnie, zauważyłam u siebie, że to bardzo mobilizuje, kiedy były jakieś ciężkie chwile, mówiłam sobie - babo ty chcesz jeszcze jedno, więc musisz sobie teraz poradzić, bo potem bedzie jeszcze więcej zamieszania Powodzenia Joanko. Napisz jeszcze coś o Oliwce, pisałaś o Szczepanie (jak dzielnie stawał do rotwailera, Mela rosnie, a jaka jest Oliwka?? Najwięcej prac ręcznych, domowych zajęć z dziećmi robiłam kiedy byłam w domu z trójką - 5 lat, 3 i roczne. Oglądalismy rano "Domowe przedszkole" tam były różne propozycje, mam też książki z serii "Każde dziecko to potrafi", dużo tam fajnych rzeczy do zrobienia. Malowali farbami,lepili z plasteliny, masa solna, zabawki na choinkę, piernieczki były. Potem dzieci poszły do szkoły przedszkola, było mniej czasu, a też dowodzenie takimi rzeczami przejeła Ola. I własciwie to dzisiaj ona, gdy nachodzi kogos ochota na prace ręczne organizuje te zajęcia. Agnieszka dopiero dorasta do takich zabaw, więc myślę, że niedługę będę musiała znowu zacząć zajmować się lepieniem ludzików z masy solnej. Na razie okres przejściowy, teraz kiedy ona zamie się samodzielną zabawą, to najczęsciej sprzątam, a ostatnio piszę na komputerze Kasiu - jak tam z przedszkolem Mateusza? Pozdrawiam wszystkie babeczki Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: do dobrej wiadomości :-) 16.09.04, 10:19 a, to "brytalne zabawy" się wyjaśniły w między czasie, to dobrze, że chodziło tylko o Keit Rajan, uff Gralismy kiedyś z dziećmi w "jedzie statek i wiezie towar na literę..." (zawsze gramy w to na przystankach i w tramwajach, bo to kanalizuje młodocianą energię). Litera była "b", pomysły się wyczerpały, a tu Jaś rzuca - bufon. Młodszy był wtedy, nie to co dzisiaj, mniej oczytany, zachwyciło mnie jego słownictwo, a on wyjaśnia: to bramkarz niemiecki Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan bufon :-) i brzuch :-( 16.09.04, 11:35 jola - hihihihihihi moje dzieci też czasem używają takich "trudnych" słów, najczęściej robi to Małgosia i wymawia je z lubością a często bez zrozumienia :- ) trochę dzisiaj boli mnie brzuch, może to skurcze BH, bo jakoś tak skurczowo, wzięłam ostatnią nospę, chyba zaraz polecę do apteki po następne, a jak nie przejdzie - zadzwonię po lekarza... no i przeraziłam się nie na żarty: a jakby mnie zostawili w szpitalu?!? kto się zajmie resztą?!? Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: bufon :-) i brzuch :-( 16.09.04, 11:52 Agnieszko, może to skurcze, dzidziuś już perzecież coraz większy, ale sprawdź koniecznie u lekarza. Lepiej trzymać rękę na pulsie. Jak by co, zawsze jakoś się ułoży, ja okropnie bałam się jak to będzie, jak pójdę rodzić, jak tu w domu sobie poradzą, wyliczałam, w którym dniu tygodnia najkorzystniej iść do szpitala. I ostatecznie okazało się, że na tydzień przed terminem muszę iść na badania i zostać w szpitalu, bo lekarz zapomniał zrobić krzywą cukrową, potem wyszło niekorzystnie i trzeba było to posprawdzać w szpitalu, siedziałam tam tydzień, a potem jeszcze 3 dni z maluszkiem, bo się urodził w trakcie owego sprawdzania. Wszyscy sobie tu jakoś poradzili, nie mart się, jest opiekunka, starszaki sobie poradzą, mąż będzie dowodził - mam rację?? uważaj na siebie Jola Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: bufon :-) i brzuch :-( 16.09.04, 14:15 masz rację jola, masz... lekarz kazał leżeć (?!?!), wzięłam nospę i poleguję - na dywanie, Szymek łazi po mnie i mnie obślinia a starszaki odebrała ze szkoły babcia i teraz odwiozła Małgosię do szkoły muzycznej... mam nadzieję, że to był tylko straszak i się nie powtórzy, no i że Szymek pójdzie sobie jeszcze na godzinkę spać )) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: bufon :-) i brzuch :-( 16.09.04, 16:39 lekarz widział i kazał nospę - to dobrze, to znaczy, że skurcze. Agnieszko poleguj sobie, DAJ SOBIE POMAGAĆ, dbaj teraz przede wszystkim o dzidziusia. Jakby co, to moje dświadczenie uczy, ze reszta rodzinki, nawet jak bedzie duża (liczbą) i mała (wiekiem, przynajmniej część - nie mówię przecież o mężu to sobie poradzi Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Jola, widziałaś? 16.09.04, 16:49 acha Jola, widziałaś forum dla wielodzietnych na forach prywatnych, inne dziewczyny kojarzę, że już tam były, Ty chyba nie. Myślę, że spodobałoby Ci się forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16714 Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Jola, widziałaś? 17.09.04, 10:46 Dzięki za linka, spędziłam tam przelotem ostatnie dwie godzinki, jestem trochę skołowana, mam mnóstwo przemyśleń.... To z powodu braku czasu wiernie trzymam się dwóch-trzech watków i nie szukam, dzięki za podpowiedź! A jeszcze w ciązy tak "szalałam" po forum.... w ciąży... kiedy to było...? Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 17.09.04, 10:41 Maciejka zasnął- post wczesniej poszedł w eter- poprostu wyłaczył mi kompa na żywca Ze strachem w oczach czytam Wasze posty nt różnic pomiędzy klasami w szkołach, no co trzeba zwrócić uwagę?? pytać jakie sa kryteria przyjecia do poszczególnych klas??? nie chce mi się wierzyc ze w (niby cywilizowanych) czasach świadomie zaniza sie poziom klas zamiast podnosic dzieciom poprzeczki (choc po odrobince)Wybór szkoły czeka mnie lada dzień, Ala w zeróce przedszkolnej, szkoła rejonowa odpada na 100%, jak wybrać?? społeczne i niepubliczne też odpadają na 100%, kurna a na edziecku nie ma fora nt szkół Agnieszko leż spokojnie, słuchaj lekarza, my trzymamy kciuki, ile Wam jeszcze zostało??? Wczoraj całą rodzinką ogladalismy zdjęcia- suuper, jakie wrażenia mają strasze dzieci po takiej wyprawie z Tatą, mój narazie zabiera sam dzieci na ...zakupy- ja moge posprzatać Jolu które zeby Michałkowi rodzą się??? U nas dolne dwójki juz na miejscu czekamy na czwórki jedne i drugie, we wtorek byłam z dziecmi w przychodni- jest czysto tylko dowiedziałam sie ze cała gromada czwórek nam wychodzi, jednak dziś chyba pojde ponownie bo Maciej zaczał pokasływac, zobaczymy jak się to rozwinie do wczesnego popołudnia. Jolu masz wiesci od Ewy- jak Zosieńka i Julek?? Sa już w domu? Starsi chłopcy zdrowi??? Lece po prysznic czeka póki Maciej śpi a potem do pracy, no i jeszcze mam naprawdę problem z Zukiem ale może to innym razem, najgorsze jest to że czuje się toatlnie bezradna i niweim jak mam Jej pomóc Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 17.09.04, 15:14 czy wy też tak macie, że czytając post, wiecie, co chcecie odpowiedziec, a potem piszecie i... w połowie zapominacie co? czy to ciążowa głupota? barba - my się mamy rozsypac na początku stycznia, więc to jeszcze absolutnie nie czas, nawet na wcześniaka... dzisiaj cały dzień leżę, niania wzięła Szymka na spacer, odebrała dzieci... co do szkół: a skąd jesteś? nasze dzieci chodzą do naszej rejonowej szkoły i jestem póki co z nauczania początkowego baaaaardzo zadowolona, teraz Jasio zaczyna 4 klasę, to nie wiem, jak jest dalej, chyba nieco gorzej co do tej dyskryminacji to wiecie, ja mam mieszane uczucia; bo państwowa szkoła - OK, ale jeśli rodzice chcą dla dzieci coś więcej i to "coś" jest w granicach finansowych pomiędzy szkołą publiczną a prywatną (jednak taniej) to nie rozumiem, dlaczego nie!!! przykład: u nas w szkole język angielski zaczyna się w 4 klasie (czyli oficjalnie po 3 latach przerwy, bo w 90% państwowych przedszkoli angielski minimum w zerówce jest); w praktyce 80% dzieci uczy się przez te 3 lata "jakoś" - prywatnie, z rodziną, etc. rodzice czasem chcieliby to "usankcjonować" i dopłacić nauczycielowi (albo wręcz zatrudnić) dla klasy np. 25 osobowej i "wpisać" taki prywatny angielski w plan lekcji (wychodzi o wiele taniej niż kursy, np. po kilka złotych od lekcji od dziecka!), szkoła za darmo daje salę; wystarczy, że jedna osoba się nie zgodzi i... klapa, bo DYSKRYMINACJA ((((((((((((((((((( to samo z propozycją innego języka dla dzieci, informaytki etc. jakos mnie to wkurza... tym bardziej, że na takie cele możnaby poprosić o dofinansowanie z MOPS-u, z Rady Rodziców... a jest to chyba ważne dla dzieci! powiedzcie mi, czy to ja źle myślę? oczywiście nie awanturuję się, grzecznie tłumaczę, a potem się zamykam i dopłacam (niepotrzebne moim zdaniem) pieniądze na uczenie moich dzieci w domu czy na kursach... no i zbieram na społeczne gimnazjum, na prawdę zbieram - mam dosyć tej państwowej niemmozności ciągłej, ciągłego uzaleznienia etatami, kuratorium, gminą.... tam przynajmniej (w tym konkretnym gimnazjum, nie wiem, jak w innych, bo ogólnie jestem taką zadeklarowaną przeciwniczką prywatnych przedszkoli i podstawówek, a tu proszę, jak mi sie po doświadczeniach zmienia) dzieci mają dużo zajęć, małe klasy, świetne wyniki na egzaminach i potem maturach, wyjazdy... no sama nie wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 17.09.04, 17:52 Jeśli chodzi o przedszkole i Mateuszka - po moich groźbach że go wypiszę jednak zdecydował sie na chodzenie i nie marudzi rano przy wstawaniu. Co prawda i tak i tak jest bardzo ciężko go wychowywać, nie bardzo wiem jak sobie z nim poradzić oczyma wyobraźni już widzę jego okres dojrzewania i mi się słabo robi zwłaszcza jak sobie przypomnę to co ja wyprawiałam ale nie wiem po prostu nie wiem co robić. Ma chłopak "charakterek" Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 17.09.04, 21:37 Kasiu, jak Cię Mateusz zdenerwuje, to coś kalorycznego i od razu lepiej. To tak a opropos ćwiczeń, bo miałam się zapytać, jak idzie? ) Ale wiesz, co czasami takie dzieci co to najpierw takie szybkie, to potem kanalizują się w szkole, na zajęciach, czasami te skryte mogą więcej problemów przyspożyć. Moja Małgosia też taka zwariowana, ale ona ma swoje uczucia jak na talerzu, złość, proszę bardzo - ogarnia ją dokumentnie, radość takoż, do obcych idzie mi jak ćma do swiatła - prowadzi dialogi ze sprzedawcami: "ale sobie pani zarobiła!" (dobrze, że nie dodała "na nas", bo kupka nas stała przy kasie, znaczy się ja i jej rodzeństwo) Ale ja mam sposób na Małgosię, znaczy poznałam jej tajemnicę, powiem Wam, ale nie mówcie nikomu: ona uwielbia słuchać bajek na kasetach, mamy ogromne ilości, ostatnio udało mi się kupić "Awanturę o Basię" - czyta Janda) i ona momentalnie nieruchomieje i słucha, słucha - staje nieruchomo i nie mam jej (tylko głos daje na full) - może z tej strony zażyć Mateusza (acha i zauważyłam, że u niej też ważną rolę odgrywa zmęczenie, jeśli sie nałoży za dużo bodźców i zmęczenie, to już jest odlot, wtedy, to tylko do łóżka, bo inaczej grozi pozabijaniem sie domowników z nerwów) Powodzenia Kasiu )) Barba, ja zauważyłam, że najważniejsze w nauczaniu poczatkowym to dorwać dobrą panią, przede wszystkim, która lubi to co robi i którą lubią dzieci, a konkretnie moje dziecko, nam się taka trafiła, na dodatkowe kółka można zawsze do jakiegoś MDK-u zaprowadzić, w Warszawie pewnie pełno różnych, (Agnieszko Barba jest z Warszawy, ale ja nie wiem cały czas skąd Wy jesteście, uchyl rąbka tajemnicy ) - wiem, wiem, już czas na nową listę, no zabiorę się do tego lada dzień i zbierzemy różne podstawowe dane Ząbki małemu wychodzą dwa: lewa jedynka i prawa dwójka - te właśnie się przebiły, dziwacznie jakoś, a marudzi strasznie - nawet teraz mam wolne, bo trzymam małą marudę na kolanach i jak ktoś od mnie coś chce, to pokazuję na małego, którego co chwila karmię (żele nie skutkują) - do jakich podłych kalkulacji ja doszłam (be Jola) Beatko, czy na wielodzietnych to pisałaś o sobie i swoim Olu, o miłych z wygladu, statecznych (patrz zdjęcia) rodzicach wspaniałej trójki - "nie byliśmy grzeczną młodzieżą", Olo miał glany, podarte spodnie (styczeń), przetarty skórzany płaszcz, włosy wszędzie tylko nie na głowie - na pewno chodzi o Was??????? )) Agnieszko najważniesze, że się dobrze czujesz )) do Ewy napisałam, ale odpowiedzi jeszcze nie ma My właśnie mamy Ole w publicznej szkole, ale z rozszerzonym j. niemieckim, znaczy się dodatkową godzinę dopłacaliśmy, rodzice sami mieli sie zadeklarować jeszcze przed rozpoczęcioem nauki, kto do takiej klasy chce dać dziecko, a więc będzie płacił, dobrze funkcjonowało, do 3 klasy, w 4 zapomnieli, że się tak z rodzicami umawiali itd. - były komplikacje i wyszedł bałagan publicznej szkoły. Mój mąż, który na akademi ekonomicznej pracuje, w ogle trąbi za jak największa prywatyzacją, wyborem, co do szkół też, kiedyś rozwinę, ale teraz już lecę położyć malego, czyli koniec wolności Acha - masz rację Jola, czas to najpoważniejszy problem w zawodzie "mama", a ten internet to straszny jego pożeracz , ale znowu bez internetu nie pozna się tylu wsapniałych mam - ależ to zamkniete koło, węzeł gordyjski itd. Dobrej nocy Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po wiadomosci od Ewy 18.09.04, 10:22 tym razem bardzo dobre "nareszcie jesteśmy w domu ! I nie możemy sie nacieszyć i "namieszkać i wogóle jest to cudowne. Ale nie możemy sie tez pozbierać. Napiszę jutro( dziś!) na forum. Pa Ewa" )))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: wiadomosci od Ewy 18.09.04, 10:41 Boże! Nareszcie! Nareszcie, nareszcie! Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po jeszcze o wychowaniu 18.09.04, 16:01 przypomniałam sobie Kasia, że jest taka szkoła w psychologi, która nazywa się psychologią rozwojową, ona mówi, że rozwój dzieci to na przemian okresy harmonii i dysharmonii. Dysharmonia jest naturalna i bardzo potrzbna. Dziecko odczuwa już potrzebę opanowania nowych umiejętności, tak fizycznych, a w późniejszycm wieku psychicznych i to wpływa na niego, to taka swoista mobilizacja, trochę trudna do przeżycia dla rodzica, ale konieczna. Kiedy dziecko osiągnie pożadane umiejętności uspakaja się, rodzic myśli sobie, co za aniołka mam w domu, ale to cisza przed burzą, bo powoli zbliża się już następny okres dysharmonii... Dziewczyny zauważyłyście u swoich dzieci podobne prawidłowości?? Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: jeszcze o wychowaniu 18.09.04, 23:39 W tym problem że u Mateusza nie ma okresów harmonii ... Nie wiem czy Wam opowiadałam - niedawno odebrałam rysunki z zeszłego roku z przedszkola - Mateusz nie pokolorował ani jednego obrazka jestem troche zawiedziona że żadna z Pań (dwie akurat go uczyły) mnie o tym nie poinformowała. W tym roku już mi powiedziała Pani - że on nie chce kolorować (w zasadzie nic nie chce o co PAni prosi) i że taki zbuntowany jest bardzo i że pewnie niedługo mu przejdzie (oj już nie chciałam mówić że ja tak 5 lat już czekam). Nie wiem, może lepiej juz teraz iść z nim do jakiegoś psychologa, zanim do szkoły pójdzie. Jak myślicie dziewczyny/? Odpowiedz Link Zgłoś
akve JESTEŚMY W DOMU :-) i wracamy do Was 18.09.04, 21:32 Nareszcie w domu Dziewczyny nawet nie wiecie co to znaczy dla mnie być nareszcie w domu!DOM to brzmi cudownie Teraz to doceniam :swoje łóżko, swoja łazienka i ZDROWE DZIECI.Wszyscy razem cały dzień.Nawet ryki i kłotnie maja swój niepowtarzalny urok Zosia ma się całkiem dobrze.Troszke pokaszluje,ale to nic. Napisze Wam w słowach kilku jak do tego doszło ,że się zaraziliśmy tym paskudztwem.Po prostu pojechaliśmy na wakacje ze znajomymi i ich 10-cioletni syn b. kaszlał.Znajoma myślała,ze to atak astmy.Ale cos było nie tak ...Kaszel był inny niz ten astmatyczny.Niestety dopiero po ponad dwóch tygodniach( a wogóle po 4-5 tyg. kaszlu!)wybrali sie do lekarza.Diagnoza-koklusz czyli krztusiec.Niestety wszyscy byli juz zainfekowani.Najstarsi przeszli wszystko b. łagodnie, a Julek i Zosia- b. ciężko.Mam zal do znajomej,że zbagatelizowała objawy i nas naraziła.Pewnie,że przecież nie specjalnie,ale...Oni w domu tez się wszyscy zarazili tylko ,że to dorosle dziewczyny.Kiedys zapomnę -teraz mi trudno. Jedna koleżanka mi powiedziała,ze Julek wyzdrowieje jak wróce do domu.I faktycznie , z dnia na dzień jest lepiej.Tak się cieszę Musze tylko coś wymyslic ,żeby go podkarmic taki jest chudziutki i biedniutki.A je za dwóch i nic z "pogrubiania " nie wychodzi Ale mam zaległości w czytaniu watku...Będę sobie podczytywac w wolnych(?)chwilach. Pozdrawiam Was goraco i bardzo , bardzo dziękuję za wszystkie słowa otuchy i przede wszystkim za modlitwę.To wspaniałe,ze mozna sobie tak pomagać. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: JESTEŚMY W DOMU :-) i wracamy do Was 18.09.04, 23:33 Bardzo się cieszymy razem z Tobą i Twoją rodziną. Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: JESTEŚMY W DOMU :-) - Cudownie :))) 19.09.04, 09:33 Ewunia witajcie, tak mocno trzymalismy kciuki..... I moge z tobą teraz empatowac - tez kiedyś wrócilismy ze szpitala z Alusią, do pokoiku u teściów- ale jaka bylam szczesliwa Kasiu to troche dziwne że Pani w p-lu nic nie sygnalizowała w ubiegłym roku, moze próbowała sobie poradzić sama z problemem??? A teraz po wakacjach widzi ze to samo się dzieje więc zaczyna z Tobą rozmawiac... ja dla własnego sumienia poszłabym do psychologa..... Jola5- a więc mój Zuzinek ma okres dysharmonii, u Ali juz dobre dwa lata jest okres harmoni, chyba mam za małe dzieci aby zorientować sie w czestotliwości tych okresów, byle nie były na zmianę. I jak widać z "niegrzecznej młodziezy" wyrastaja normalni rodzice- tak patrzę na te zdjęcia i rzeczywiscie nie ma w nas nic z tego buntu, który napełniał nas dumą , ot zwykli ludzie- mam tylko nadzieje że moje dzieci będa "grzeczną młodzieżą"- ja i moja najstarsza siostra dałysmy starszym w kość Jole.wie- ja mam atopowe zapalenie skóry ale u mnie się dopiero dało o sobie znać w późniejszych klasach sp, ciaze teraz złagodziły objawy a i tak paskudztwo dotkneło tylko dłoni, przedramion i zrobiło mi "obączki" wokól kostek. Zuzia natomiast ma czyściusieńką skórę - narazie, ale nie daj boże jak nie zauważe i założe bluzke z metką, po dwóch minutach awantur o "kartecke"- odcinam a ona ma już tak podrazniony kark jakby coś ja ukasiło ehh jutro i tak ide z nimi do lekarza wiec popytam pediatry a potem polecę do znajomej psycholog-ona własnie proponowała mi terapie szczotkowania; podobniez polega to na masowaniu dziecko szczoteczką przez 2 tyg. 6 razy dziennie- dla mnie teraz nie wykonalne. no i nie bardzo sobie wyobrażam szczotkować Zuzinka- skoro bluzka z cienkiej bawełny jej przeszkadza Złapał nas paskudny wirus: temp do 39,6 ( rekord Maćka) trwa przez kilka godzin (maks5-6), potem całkowicie zanika, zostaje paskudny , niemozliwy do wydmuchania katari ogólne rozbicie, głowa w kawałkach itp brrr zycze Wam zdrówka i jeszcze raz Ewa- cudnie że już macie to za soba ) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Witaj Ewa witaj ponownie :)))))))) 19.09.04, 12:02 Witaj, jak dobrze, że po burzy wychodzi słońce (zawsze )))))) A ja choruję, właśnie mam to o czym pisze Barba, łupie mnie cała głowa, wczoraj miałam gorączkę (38,9), Ola ma chyba to samo, reszta zobaczymy Kasia, może mateusz ma nadpobudliwość ruchową (zastanowiły mnie te niepokolorowane obrazki), są takie dzieci, które nie są w stanie skupić się same, ich procesy życiowe i psychiczne przebiegają bardzo szybko i to uniemożliwia im efektywne działanie. Nie mogą się np. skupić i same odrobić lekcji. Można im pomóc organizując im dzień, najlepiej, żeby każdy miał podobny przebieg, musi być przewidywalny rytm. Kiedy mają coś zrobić trzeba im pomóc i pilnować, żeby nie robili niczego dodatkowego, pomóc im się zorganizować. Tyle wiem, ale chyba dobrze byłoby się gdzieś zgłościć, bo on może mieć właśnie takie problemy, które nie zależą od niego, taki specjalista powie jak mu pomóc. Joanko dzięki za kota - swego czasu dużo takich fajnych rzeczy przysyłała mi na gg Ewa z Kalisza, teraz się urawało, bo przeprowadzka, ale Ewuś odezwji się, daj znać co się dzieje pozdrawiam i także życzę przewrotnie zdrowia (uff, jak mnie boli głowa) Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ewa057 Jestem 19.09.04, 14:10 Witam was wszystkie i kazda z osobna.Caluje dzieciaszki .Nie moge za duzo pisac teraz ale daje znac o sobie .Jolu z Wrocka masz wiadomosc na gg.jak bedziesz miala czas to przeczytaj.Kiedys znajde czas zeby tutaj z wami posiedziec i spokojnie pisac .Pozdrawiam .Ewa Kalisz Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Wszystkim chorym życzę zdrowia 20.09.04, 09:31 widzę, że wirus szaleje po całej Polsce... my to już mamy za sobą na szczęście, ale za to wszyscy, nawet się Madzi rykoszetem oberwało... Trzymajcie się, i zdrowiejcie! Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Wszystkim chorym życzę zdrowia 20.09.04, 12:05 no wirus szaleje po całej Polsce, mam nadzieję, że nie przenosi się przez internet. Mimo, że objawy- te same w Warszawie i we Wrocławiu, by na to wskazywały, ja w to nie wierzę. Ja pozwoliłam sobie wczoraj chorować, przewalałam się z kąta w kąt, nie tknęłam oprócz obiadu nic i wyobrażacie sobie jak wyglada dom. Ale na dobre chorowanie zrobiłysmy z Olą dobre pierniczki, kiedy wszyscy zdrowi poszli sobie wczoraj na spacer. Ciasto leży w lodówce, jeszcze trzeba je wypic, ambitnie zrobiłysmy tak jak było w przepisie, czyli z 1,5 kg, a potem doczytałyśmy, że z tego ma wyjść ok. 500 ciastek - to chyba do Bożego narodzenia starczy. Ale Ola jeszcze dzisiaj w domu, więc sobie z tym chyba poradzi. Kasia znalazłam na wychowaniu własnie temat o nadpobudliwości, nie wiem czy tam coś wyciągniesz i czy to na pewno to, ale wklejam link forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=15538726&v=2&s=0 Jola - w "Mistrzu i Małgorzacie" chcieli źle, a wychodziło dobrze, a ja chciałam dobrze, a wyszło trochę na odwrót, bo pewnie przez tych wielodzietnych na nic Ci czasu nie starcza - nie gniewj się plizzz, bo chciałam dobrze Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po doniesienia z frontu 20.09.04, 14:40 ciasto oczywiście trzeba było wypiec, nie "wypić" jak napisałam wyżej. Więc pieczemy i pieczemy, juz cztery blachy, a nadal nie doszliśmy do połowy, dzieci tracą entuzjazm, chyba będe miała zajęcie na pozostałą częśc dnia. Dom wyglada jak wygladał, w tym wzgledzie nic się nie zmieniło. Bałagan okropny. Ale wszędzie zaczyna pachnieć jak w czasie Bożego Narodzenia i to jest fajne. p.s. Jola, na wielodzietnych jest jeszcze 2- strona ))) p.s.2 Ada16 - dawno się nie odzywałaś - w porządku?? Ostatnio żeście chorowali, już dobrze?????? Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: doniesienia z frontu 20.09.04, 15:17 Nie odzywałam się, ale podczytuję. Wszyscy zdrowi, wczoraj kicaliśmy po lesie w poszukiwnaiu grzybów ( kiepsko), Młody dogłebnie zapoznawał sie z lasem ( nawet pojadł trochę ściółki), Domowy komputer umarł , dzięki działaniom najstarszej pociechy, więc pozostał mi tylko roboczy. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: doniesienia z frontu 20.09.04, 19:41 my też z Warszawy no i zdrowi póki co, chociaż nasza najmłodsza latorośl przejawia niejakie objawy mocnego charakteru i stąd ten "próbny poród" w ubiegły czwartek... no, jak to baba u naszych przyjaciół, którzy mają termin 2 tygodnie po nas będzie czwarty chłopak ))) i nasz Jasio im zazdrości (znaczy chłopakom kolejnego brata - hehe) bo on ma TYLKO JEDNEGO i "mamo zróbmy tak, żeby u nas też już więcej nie było dziewczynek tylko sami chłopcy" ))) ewuniu, dobrze, że już jesteście w domu - jak to jednak człowiek docenia, nie? ja w piątek po tym "nastraszeniu" skurczami we czwartek byłam cała szczęśliwa, że nie muszę leżeć w szpitalu i martwić się o to, czy, jak i kiedy jadają moje dzieci, czy chodzą do szkoły i na spacery, etc. )))) taki to człowiek egoista jest (przynajmniej ja) i myśli, że bez niego to ta cała domowa robota, jak domek z kart się rozsypie... Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po milego środka tygodnia 21.09.04, 08:44 Ada, fajnie, że wszystko dobrze, mało grzybów, bo jakoś tak suchawo chyba, ale coś w tym kierunku idzie w Polsce, że coraz suszej i suszej i jakowaś pustynia jeszcze z tego powstanie - Ola, Ty biolog to powiedz co o tym myślisz ) Ewa (kaliska) znalazłam na prywatnych forum dla mam, które urodziły duże dzidziusie, Marcinek nawet tam bedzie gwiazdą, jego rekordu nikt nie pobił, sprawdzałam )) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22451&w=14665246 Agnieszko, Jaś u nas też negocjował, żeby był raczej chłopiec, żeby było sprawiedliwie, biedaczek nie wie jeszcze, ze na tym padole nie zawsze jest sprawiedliwie , ale akurat jemu się udało i nasza rodzina zbliża się do idealnych proporcji - 4 do 3 narazie. Ale wiesz, myślę, że pod wzgledem wiekowym udało Wam sie świetnie, starsza grupa zgrana, przerwa i młodsza też zgrana z małą różnicą wieku - super, u mmnie też Michaś był pokłosiem dyskusji, co by tak Agnieszka miała jakiegos bliskiego wiekowo przyjaciela, a nie tylko 4 lata straszą Małgosię, no i jest grupa starszaków i grupa maluchów. Co prawda zycie koryguje teraz trochę moje wyobrażenie na temat zgrania się dzieci z małym odstępenm wiekowym - grupa starszaków jest targana nieustannymi wojnami, aktami nieuzasadnionej agresji, aneksjami, zaborami mienia i zwyczajnymi przyziemnymi złośliwymi uszczypliwosciami, ale nadzieja, że jako dorośli się docenią jeszcze sie we mnie tli, a nawet momimo wszystko jestem tego pewna Dobrego dnia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: milego środka tygodnia 21.09.04, 09:26 Jolu! (że tak pozwolę sobie na prywatę) To zdanie, że mnie przepraszasz, że niby mój czas plus internet równa się katastrofa i że to między innymi za Twoim przyczynkiem, to rozumiem, iż pisałaś w malignie, kiedy ogólnopolska infekcja sięgnęła u ciebie zenitu? ))) Jedna sprawa to sugestia (niby twoja), a druga sprawa to p-o-d-a-t-n-o-ś-ć (moja) - z tym u mnie nie ma problemu, padło na żyzną glebę! )) Druga sprawa: ten przepis na 500 pierniczków wzięłyście z piekarni czy jak? (mniam, mniam, ambitnie!) Wczoraj opracowałam dzieciom nowy rozkład poranka (dla każdego inny), odbyliśmy rodzinne zebranie n/t i dzisiaj rano zaczęło się wdrażanie. Co z tego wyniknęło - w następnym poście (i w przypływie czasu (też już miałam podejrzenia, że ten realny wirus rozprzestrzenia się przez internet....) Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: milego środka tygodnia 21.09.04, 09:59 Czy miałyśie kiedyś kleszcza? Mój mąż wczoraj w środku nocy znalazł we własnej nodze kleszcza. Głowa w nodze , a reszta ruszała się! na zewnątrz. Nigdy nie przeprowadzałam operacji na kleszczu, więc musiałam zawiozłam chłopa do szpitala! Pewnie się tam obśmiali. Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan wiekowe zgranie dzieci 21.09.04, 12:20 tak, z naszaego punktu widzenia to fajna sprawa "parka" starsza i "parka" młodsza oczywiście w rzeczywistości starszaki też toczą nieustanną wojnę - mam wrażenie, że Małgosia nie może wybaczyć bratu, że jest starszy - nauczyła się pisać, czytać w tym samym czasie itd. a i tak nic z tego - Jasio ma przywileje wynikające z wieku (np. jest już po Pierwszej Komunii, a ona nie, etc.)... ciągle walczą, ciągle się wzajemnie wyzłośliwiają... nawet kłócą się o Szymka, kto się z nim będzie teraz bawił, kto go trzyma za rękę... muszę czuwać, bo bywa to niebezpieczene! dzisiaj zaobserwowałam, jak Małgosia kłóciła się z koleżanką, która też ma rodzeństwo - wyglądało to, jakby znały tę samą grę "w wojnę", dzieci - jedynaki często się Małgosi po prostu podporządkowują, bo tej "gry" nie znają... z drugiej strony, zawsze o sobie pamiętają, tęsknią, kiedy jedno wyjedzie... a jak jest u Was z tą "nienawiścią" siostrzano-braterską? Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan kleszcze 21.09.04, 12:24 Nasze starsze dzieci były kiedyś na "zielonym przedszkolu" i tam panie wyciągały kleszcze same (!) - na szczęście w moje dzieci kleszcze nie wlazły, bo nie szczepiłam wcześniej nieroztropnie na boreliozę... Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: kleszcze 21.09.04, 14:12 Ada, dobrze, że zawiozłaś, a co tam niech się smieją. Kleszcze są groźne, gdy mają w sobie wirus boleriozy, lub zapalenia mózgu, zdarzają się takie na niektórych terenach Polski. Na innych sa niegroźne, ale trudno je wyciągnąć. Gdyby nie daj Boże był zakażony akurat ten u męża, to nieumiejętnie wyciągany wyplułby, czy jak to nazwać całą swoją zawartość do swojego żywiciela i miałabys problem. A jak sie zgrabnie wyciągnie, główka wyskoczy i po krzyku. Ja wyciągałam sama, tam gdzie byliśmy na wakacjach, ale wiem, że na tych terenach razcej kleszcze zawirusowane nie są, bo wyciągałam też rok wcześniej i nic się nie stało, znaczy sie były zdrowe. I po ich ataku moje dzieci pozostały tak w tamtym, jak i w tym roku także na ciele i umysle zdrowe. Masz rację Jola - że pozwolę sobie także na nieustającą prywatę )) - domorosłej analizie psychologicznej stop!!!!! Tylko, że Twoje posty zrobiły się takie chudziutkie, że aż mi się ich żal zrobiło, ot i cała tajemnica. Ale masz rację, że w czasie choroby miałam jakiś podejrzany okres kajania się, było mi głupio np., że w domu taki bałagan, było mi zal męża i dzieci, że muszą siedzieć w takim brudzie, że aż z tego żalu nie chciało mi się nic robić, więc chorowałam sobie dalej zwiększając tym wyrzuty sumienia, ech życie!! A co do uzależnienia internetowego - to chyba jedyne, które naprawdę mogłoby mi zagrozić (no i jeszcze słodycze), ale na szczęście nie mam na tyle czasu, choć miecz Demoklesa nad sobą wiszący czuję ) no i pierniki - tak przepis jest od mamy Łucji z klasy Oli, ona na św. Lucji (13. bodaj XII) robi pierniki dla całej klasy (34 dzieci), a ja robiłam tylko dla 5 dzieci, ale nie chciało mi się zmniejszać proporcji - wiecie ile to liczenia!!! Tylko, że idą jak wodą, powinny poleżeć około 2 tygodni w zamknięciu, aż zmiękną, ale już po wczorajszej wyżerce widzę małe szanse. Agnieszko, nieustające pozdrowienia dla pchającej się na świat Martusi Jola Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan pierniczki... 21.09.04, 22:38 ależ mi zapachniało, rety takie domowe pierniczki - taki archetym rodziny, domu, Świąt, za oknem śnieg, na stole kraciasty obrus ))) taki kicz, a od razu, jak automat pojawia się razem z zapachem pierniczków Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po trzęsienie ziemi 22.09.04, 00:11 dziewczyny znad morza, jak to było, na prawde sie trzęsło??? Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: trzęsienie ziemi 22.09.04, 09:58 Rzeczywiście zadrżalo biurko ( tak jakby ciężki samochód pzrejechał pod oknem0, Krótka chwila. Żadnych szkód. Ciekawe , czy naturalne ( tak mówią w tv), czy spowpdowane reką ludzką. Przecież w tym rejonie nie powinno się zdarzać. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: trzęsienie ziemi 22.09.04, 10:16 no własnie, dziwy jakieś. Ciekawe czy to tajemniczy sąsiad, czy cóś innego. A mnie, jak tylko kończy się lato, wieczory robią się dłuższe i ciemne, zaczynają nachodzić mysli, że gdzieś tam za jakiś czas będzie Boże Narodzenie, bo to takie światełko w ciemnosciach, jak sobie pomyslę o tej szarej i długiej zimie, to brrr - chociaż w tym roku przypominają mi się stopniowo wydarzenia z poprzedniego roku, w najbardziej szarych dniach grudnia Michałek się urodził ))) Życzę dnia bez trzęsień ziemi, trąb powietrznych, żadnych klęsk żywiołowych, chorób i kleszczy (i przedwczesnych alarmów porodowych oczywiście Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: trzęsienie ziemi 22.09.04, 20:14 Zaliczam ostatnio jakieś dołki, to i cienizną powiało.... No i oczywiście trochę się "rozdrabniam", będąc na forach tu i tam... Ale w najbliższym czasie wezmę się w garśc, obiecuję! U nas "trzęsienia ziemi" są na porządku dzienym (i nocnym) - co chwila kajś tąpie. Choć musze przyznać, że dawno już nic nie tąpnęło, mieszkamy teraz w takim miejscu, gdzie szkód górniczych jest zdecydowanie mniej, najgorzej wspominam takie potężne tąpnięcie, a my w mieszkaniu na trzynastym piętrze - wszystko się kiwa, Boże, mówię wam, wtedy to się bałam! No i jak kiedyś tam była okropna burza z piorunami, które waliły dookoła tego naszego wieżowca, koszmar, wreszcie piorun strzelił w betonowy kwietnik pod blokiem, wypadłam z łózka, dosłownie! I blok tez się wtedy nieźle kiwał. Kleszczy okropnie się brzydzę! Ludzie (w rodzinie) u nas na szczęście jakoś ich nie łapią, ale jak jeszcze mieliśmy koty - to one owszem i to często, od razu po kilka, więc jak mąż się nie podejmował, to jechałam do weterynarza i nie wiedziałam, jak to zwierzę mam nieść, fuj, nie cierpię kleszczy! O pierwszym poranku wg nowego rozkładu wbrew obietnicom pisac nie będę, bo chcę go jak najszybciej zapomnieć. Mam nadzieję, że się wszystko jakoś ułoży.... Do następnego! (listu) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po koniec? 24.09.04, 00:22 chyba sie formuła wątku wyczerpała, ale i tak fajnie mi sie pisało te kilka miesięcy dzięki dziewczyny, bardzo Was polubiłam Ewę i Ewę i Barbę i Olę i Ade i Joankę i Kasie i Bietkę i Magdę z Krakowa i Jolę i Agnieszko Ciebie Pozdrawiam Was bardzo Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: koniec? 24.09.04, 09:16 Pozwolisz, że będę pierwsza, która zgłosi protest, dobrze? Żaden koniec, rozumiemy się?! "Wiele dzieci i inni" jest od miesięcy w repertuarze mojego poranka i to na pierwszym miejscu! Wyjąwszy konieczne przerwy spowodowane tzw. "siłą wyższą". A propos: własnie owa siła wyższa zmusza mnie do odpięcia się od komputera do poniedziałku, i w dodatku nie pozostawia mi wiele czasu dzisiaj, inaczej bym zaraz "podreperowała" wątek )), bo opowiadac jest jak zwykle co, tylko czasu nie ma.... Chłopaki wczoraj pojechali na odłowy ryb na wieś, dziewczyny (czyli my) wyjeżdżamy dzisiaj na weekend pod Warszawe, podkurować się trochę duchowo... (tak się ładnie złożyło z "dołkami" , wybierałam Ankę dzisiaj do szkoły (i musiałam ją z Małą tam zawieźć - wiem, że dla większości z was to nic niezwykłego, ale Madzia jak na złość nie chciała się rano obudzić i o mały włos byśmy się spóźniły), no i Anka zauważyła "popatrz mama, jak taty nie ma, jak jest spokojnie... i tak fajnie...." no i tak rzeczywiście było, dopóki jej nie zdenerwowały najpierw rękawy od koszuli, potem skarpetki i w kontekście skarpetek - buty (to a propos nadwrażliwości dotykowej), potem krzyki przy czesaniu, ale wszystko dobrze się skończyło, mianowicie całuskiem na pożegnanie . A ja dwa dni zżymam się na drukarkę, bo skoro już ciężkim nakładem przede wszystkim nerwów uporałam sie z pracą jaką miałam zrobić, to efektów tej pracy za cholerę nie moge wydrukować, dałabym tej drukarce najchętniej po gębie, jakbym tylko wiedziała, gdzie ona ją ma! Co też obniża mój nastrój... Teraz muszę się spakować, to znczy nie tyle "się", co moje dziewczynki i ogarnąć chatę, zakręcić wodę, żebym tylko nie zapomniała! (rura nam pękła w kuchni i od dwóch tygodni stosujemu następującą metodę naprawczą: zakręcamy zimną wodę kiedy się tylko da! nie ma czasu naprawiać, taka strusiowa polityka "jutro, jutro", bo nie wiadomo, czy się z tym nie będzie wiązać rozkucie połowy kuchni i zrywanie kafli z podłogi np. brrrr! (() pa (jolu, co to jest "formuła wątku" w naszym przypadku?) Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: koniec? 24.09.04, 10:25 Czytanie tego wątku zawsze wprawia mnie w dobry nastrój, który cierpi teraz głownie na polu zawodowym ( czy to zdanie ma sens?). Atmosfera w mojej firmie ogólnopolskiej zatrudniającej kilka lat temu 3 razy więcej osób niż obecnie, jest fatalna. Właściwie tak siedzę i czekam : będą wywalać, czy nie? Teraz czy za jakiś czas. I to chyba dlatego tylko czytam. Niechby poszło w tę, czy tamtą stronę, najgorsze takie nie-wiadomo-co. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: koniec? 24.09.04, 10:48 Masz rację Jola, nie ma formuły watku, to i nie ma się co wyczerpywać, a jak by była to sie naciagnie i pomiesci dolinki, smuteczki itd. i może jeszcze pociągnie... Bo co prawdą to pradwa, nazbierało mi się też dołeczków, mały ząbkuje, a ja już zapomniałam co to płaczące dziecko, w domu mi nie idzie, bo kilka dni temu zadałam sobie pytanie: dlaczego u mmnie nie ma być idealnie - mam 2 ręce zapał i postanowiłam mieć dom cud, a potem przystąpić do pracy własnej, czyli tej co to powinna m juz w zeszłym roku skończyć. Dom cud nie wypalił, moimi postanowieniami nikt sie nie przejął - dzieci zniszczyły ekspresowo cały misterny porządek, który udało mi się zaprowadzić przynajmniej w ich pokoju, skoro nie wypalił pt.1, nie mogę zrealizować pt.2, bo nie usiąde do komputera jak nie zrobię pt.1. Skoto te rzeczy nie idą, postanowiłam sprawdzić, czy przypadkiem inne aspekty mojego zycia nie kuleja - dziurka w wątku przekonała mnie, że tak, ha i to prawie wszystkio (inne szczegóły nie tak istotne, choć dobił mnie tez stan komunikacji miejskiej - 3 dni odbierania dzieci, ble, rozkopane co drugie skrzyżowanie) Ale dzisiaj postanowiłam jednak wrócić do starej Jola, co to jednak czasami sie uśmiecha, doskonała nie będzie, bałagan, ble, kopnie nogą, mały, jak mały przestał marudzić - Joluś pozdrawiam Cie serdecznie, dzięki za dobre słowo i miłego wyjazdu Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: koniec? 24.09.04, 10:53 Ada, to i Tobie sprawiedliwie dobre słowo się należy - jak wątek się utrzyma (a już o to zadbam), to Ciebie trzęsienie ziemi w pracy ominie Powodzenia ) Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: koniec? 24.09.04, 10:59 oj widzę że u wszystkich wesoło (( Ja powoli załamuję się i nie wiem jak dalej pociągne... jejku naprawde nie zdawałam sobie sprawy że aż tak nie będę sobie radzić a teraz jeszcze te moje studia, pisanie pracy Mam mnóstwo wątpliwości, problemów różnych takich o które chciałabym się zapytać Was i nie mam kiedy... a jak już znajde chwile to zapominam całkiem co chciałam (( buu wyć mi się chce...Wszystko jest nie tak... a Jolu nie zamkniesz wątku bez naszej zgody i współpracy z naszej strony ;D (ja przynajmniej z uczestnictwa w nim nie zamierzam rezygnować - a co tam prasowanie kolejny tydzień może zaczekać) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po no dobra, dołom stop :)))))) 24.09.04, 12:20 toz sie nawet powaznie zdołowac nie można, ale przez to wszystko uświadomiłam sobie, jak Was wszystkie polubiłam w nocy do przezywałam smutek rozstania - nie, macie rację - zostawiamy watek z naciskiem na wspieranie się w czasie jesinno zimowym ze zdwojoną siłą. Kasiu - Ty gigancie, chłopaki, co to prawie jak blixniaki,l świeży niemowlaczek i praca magisterka na dokładkę - toż znam to uczucie, dopóki nie usiądę,problem pisania czegoś pobocznego innego niż dzieci rośnie i rośnier i rośnie, wydaje mi się, ze nie jestem w stanie sklecić porządnego zdania, że nie jestem wogóle zdolna cokolwiek wysmarować, problem zmniejsza się, kiedy usiądzie się już do pisania, tylko kiedy to zrobić... ot kwadratura koła Link dla odreagowania, szczególnie piekana i uspokajająca muzyka www.questfortherest.com/ (na kaktusie są wypustki, klikniete wyrastają w kwiaty, potem owoce, potem spadają, potem zjada je mysz i żółw, potem nastepna plansza itd - podobnie należy główkować jak wczesniej) a to Ada specjalnie dla Ciebie www.sticky.tv/game/cyrkam_airtos/ uspokajająca gra, dla zdenerwowanych zamieszaniem w biurze Powodzenia dziewczyny )))) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: no dobra, dołom stop :)))))) 24.09.04, 13:15 Walizki stoją na tapczanie (dużo tego!), czas wyjazdu się obsuwa (jedziemy z babcią, babcia na zebraniu, które się przeciąga), drukarka ma mnie dalej w d..., zgram na dyskietkę...., ech! Wiecie co? Doszłam do wniosku, że NIEMOŻLIWE jest napisanie/zrobienie czegoś innego niż obsługa domostwa, własnie w domu, przy dzieciach. Po prostu niemożliwe, każdy kto twierdzi inaczej (a nie jest praktykiem, czy też lepiej: praktyczką) - ściemnia. Właśnie w, jakby to nazwać?, SPRZECZCE z mężem ostatnio, kiedy wyrzucałam mu że bez jego pomocy nie zrobię tego co mam zrobić, bo usiłuję już dziesięć tygodni, a czas jaki mogę temu poświęcić to czas mojego nocnego postrzępionego snu, cóż, mój organizm uporczywie i złośliwie co noc zasypia! więc uświadmomiłam mu, że chodzi o jakieś zasmolone tabelki, a co by było gdyby to było np. zlecenie tłumaczeniowe i to dajmy na to ekspres?! Do czego mnie tak gorąco, hm, jakby to nazwać?, NAMAWIA? "Pracę" należy wykonywac poza domem, do "pracy" się "chodzi" - to wie każde dziecko, moje w każdym razie wie )), (i dlatego nikt tego co robimy w domu nie określa mianem "praca") - i coś w tym jest. A myślicie, że co? Mam czasem nawet codziennie łeb przeprany o internet (o was, nie chodzi o koszty, chodzi o, jakby to nazwać?, ZAZDROŚĆ, pod płaszczykiem rzekomej "straty czasu"). Nie chcę sobie wyobrażać, co by było, gdybym nie miała tej odskoczni w postaci was. No to się wyżaliłam! Aga współczuję durnej sytuacji w pracy, więcej (obiecałam sobie) najemnikiem nie będę, nie jestem w stanie wyobrazić sobie tej presji i czasem nie do zniesienia atmosfery w pracy, a trzeba w tym tkwić. Trzymaj się dzielnie! Kasia, jak pisałam pracę wysłałam rodzinę na dwa tygodnie w bliżej nieoznaczonym kierunku. Dopiero wtedy się udało, na nic były wcześniej oznaczane terminy oddawania kolejnych rozdziałów. No, ale miałam wtedy jedno dziecko i to było proste! Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: no dobra, dołom stop :)))))) 24.09.04, 13:43 "Aga współczuję durnej sytuacji w pracy.." No nie "Aga", tylko "Ada", oczywiście! Sorry. Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: no dobra, dołom stop :)))))) 24.09.04, 13:53 No właśnie, ja też wymysliłam, że jeżeli mnie wytną, to napewno będę myśleć o czymś swoim, chyba że mnie mąż weźmie na garnuszek, jak mi obiecywał przed ślubem ( miała być 3 dzieci -jest, dom - jest i niepracująca żona ?). Cierpię na " za mało czasu w domu". I strasznie nie lubię załatwiania różnych urzędów, banków, zakupów nie dlatego , że coś, ale dlatego, że to jest czas ukradziony moim dziecim. I gdyby nie to, że mój pracodawca nieźle płaci i jest to istotna pozycja w budźecie domowym, pewnie bym po macierzyńskim nie wróciła. Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: no dobra, dołom stop :)))))) 25.09.04, 09:22 Jolu (pop5) to tylko chwilowy brak słońca Za chwile złota polska jesień i będzie ok. Tez jestem za utrzymaniem bo to jest pierwszy wątek, który zaczynam czytać jak mam czas na kompa. Po za tym idzie to co "tygryski nie lubia najbardziej" listopad i takie tam brrrrrr, a ja musze wstac o 5:20, o 5:50 budze dziewczyny i na 7 jestesmy w p-lu. Watek bedzie mi BARDZO POTRZEBNY !!!!! Idealne mieszkanie..... Jola ja przy trójce o tym już zapomniałam, choc sprzatam regularnie, maz mi pomaga, dziewczynki tzn Ala ogarnia swój pokój. Jednak daleko mu do ideału zwłaszcza rano, wczoraj mielismy gości moje ciuchy ...na podłodze, dzieci na fotelu, walaja się części zabawek w naszym pokoju- do dziewczynek nie wchodze bez odkurzacza bo wczoraj dzieciaki jadły tam w miseczkach chrupki sniadaniowe na sucho.......ja nie cierpie niechcącego ich rozgniatania. chyba zamiast ładnych rodzinnych zdjec podesle Ci widok naszego biurka co by humor ci poprawic Jole (wie)- jestescie z Wawy??? bo juz wiem że Aga jest- tak sobie pomyslałam ze może na wiosnę jak wspólnie przetrwamy zime to spotkamy się w realu - tak wszyscy - tak sobie pomyślałam ........... wyobrażacie sobie ile to dzieci )) To bedzie widok Dzieki za linka do relaksacyjnej muzyki , ściagne sobie - potrzebna w p-lu Ada - nie wiem co ci poradzic, przyzanm się że chyba jest to jeden z tych problemów,z którym nie chciałbym stanąć oko w oko- bądź dzielna, pisz o sytuacji- bedziemy wpierac ile się da. Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: no dobra, dołom stop :)))))) 26.09.04, 22:40 co ja tu czytam - jaki tam koniec ja sie dopiero rozkręcam )) byliśmy w weekend na mazurach - miało padać - nie padało, więc miło sobie spędziliśmy czas na spacerach i odwiedzinach znajomych po kilku latach (ale mieli niespodziankę, że ja w ciąży i (hahaha!) nie zauważyli tego aż zdjęłam polar ))) dziewczyny u nas w domu chyba MUSI być... nazwijmy to... rozgardiasz )) po prostu musi; u nas jest w zasadzie taki na maxa dopiero od Szymka, na początku ciągle sprzątałam, ciągle, ciągle, a teraz po prostu czekam - jeszcze 5-6 lat i bedzie można kazać im bawić się u siebie w pokoju i cały ten... rozgardiasz zostawiać za drzwiami "dużego" pokoju )) ada - z pracą nie wygrasz; ja to jestem faszystka, jesli chodzi o tę kwestię, bo przeżyłam swoje i w ciążach (też teraz) i przy adopcji Szymka; w pracy jesteśmy robotami, maszynkami do robienia pieniędzy - nie robisz - nie ma Cię - koniec; brak sentymentów, a jesli już jakieś to kwiatki (wózek, prezencik etc.) jako kop na rozpęd i pa! moja "praca" na wieść o mojej ciąży nawet słyszeć nie chciała o zatrudnieniu mnie na "etat", żebym mogła iść na zwolnienie płatne z ZUS-u w razie coś albo żebym miała macierzyński! nie pracujesz - nie zarabiasz i koniec! uf... za to Szymek się uśmiecha, a Jasio zbiera ostatnio piątki i czwórki z plusem, a mnie tak to cieszy!!! Małgosia przynosi pochwały i głaszcze mnie po brzuchu (to znaczy gada sobie z siostrą a Marta coraz rzadziej bolesnie wywija nóżkami w okolicach "dołu brzucha" - gdzie boleśnie zahacza o jkaieś jajowody i czy inne jelita - harfidtka rośnie, czy co? i fajnie jest co tam ten rozgardiasz )) dzisiaj nawet słoneczko pieknie świeciło - raz czy drugi zamknęłam sobie oczy i pomyślałam, że leżę pod palmami w jakimś ciepłym kraju acha - a na słoty mam sposób - zapalić lampkę i jak najmniej patrzeć w okno - wydaje się, jakby świeciło słońce... Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: no dobra, dołom stop :)))))) 27.09.04, 08:21 A my cała niedzelę spędziliśmy w lesie. Miało być " na grzybach", ale grzybów niewiele za to popas w lesie bardzo udany. Póki słoneczko świeci, korzystamy, a chatę posprzątamy na wiosnę - zimą ciemnawo, to nie bardzo widać ) A mój najstarszy znowu na rowerze przez Polskę pomykał, nawet nie potrafię powtórzyc trasy, a kilometów chyba ze 120. Ma chłopak pasję. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie poniedziałek 27.09.04, 10:49 Witajcie, wróciłyśmy, uff!!!! Nie jesteśmy z Warszawy, ale tam właśnie udałyśmy sie na weekend. Katowice - Warszawa - 250 km - 5 (!!!) godzin jazdy. Tym razem przyjemnośc raczej masochistyczna, i dlaczego dzieciom...??? Cóz to znaczy determinacja ! Jeździmy (to znaczy ja jeżdżę) co trzy miesiące na tzw. "kwartalne dni skupienia" do Nadarzyna, opuściłam jedne (to na poród, byłam dokładnie tydzien po, kiedy się odbyły), no i teraz trzeba było pokazać dziecię. Więc z uczestnictwa raczej nici, ale czysto towarzysko, wszyscy się cieszyli. W Warszawie mam siostrę, to znaczy mieszka w warszawie, ale przebywa w różnych miejscach na świecie i tak się akurat złożyło, że teraz jest w Warszawie, tośmy do niej zajrzały najpierw w sobotę, potem w niedzielę. Była taka śmieszna sytuacja: Ania się bardzo cieszyła na warszawę, że pójdziemy zobaczyć zamek i starówkę i syrenkę i pałac kultury (i ciocię Majkę naturlich), no i jakoś tak nie dosłuchała co z tym nocowaniem i gdzie, w każdym razie kiedy dojechałyśmy na miejsce było kompletnie ciemno, rano jak wstało słoneczko po śniadanku poszłyśmy na spacer z wózkiem (po tym Nadarzynie), zbierałyśmy listki i rozmawiały "o życiu", ale Ania nie mogła się doczekać, kiedy pojedziemy do cioci Majki. Widzę, że kombinuje w tej głowinie, kombinuje, w końcu mówi: "wiesz mama, a ja myślałam, że Warszawa to jest takie duże miasto. A tu tymczasem to takie miasteczko" - rozejrzała się (sklep, kiosk, tory kolejowe, domy jednorodzinne, wertepiasta niewyasfaltowana droga, zdewastowana budka telefoniczna)- "nawet nie miasteczko..." - dodała zawiedziona. Skręciło mnie w środku ze śmiechu ())))0000), ale że jest od piątku bardzo wrażliwa (o tym za chwilę), spokojnie jej wytłumaczyłam (tym razem dokładnie) gdzie jesteśmy, z ulgą przyjęła do wiadomości, że to podwarszawska wieś. Za to w "stolycy" była zachwycona i świetnie się bawiła (Madzia już mniej, ta zupełnie nie rozumiała, czemu tyle nowych twarzy, tyle nowych miejsc i zapachów, hałasu i spalin, a przede wszystkim po kiego grzyba tyle tego wożenia samochodem?!) Co się stało w piątek? Otóż pani w szkole, ta "od wszystkiego" doprowadziła moją córkę do płaczu, o czym dowiedziałam się nie od pani (mimo, że się z nią widziałam), ale od dziecka, gdy ze szlochem mnie po południu powitała, że "nie będzie żadnego zwiedzania Warszawy i w ogóle żadnej wycieczki", że tak powiedziała pani! Za to będzie odrabianie zaległości (Ania nie chodziła trzy dni do szkoły), bo jak nie, to dostanie czerwonego ekoludka (czyli pałę) - nakrzyczała (?!, !) pani. Coś w tym chyba było, bo pani wychodząc ze szkoły (jeszcze o niczym nie wiedziałam) minęła mnie czerwona jak burak i nie było zadnego "dzien dobry" ani "do widzenia". Tzw. gul mi skoczył. Książki pojechały z nami, Ania w wolnych chwilach pracowicie smarowała literki w zeszytach, ale w związku z tym, że wróciłyśmy po 22.00 (korki), a ona się stresowała, że czegoś tam nie zdążyła zrobić, postanowiłam zostawić ją dzisiaj w domu, żeby spokojnie skończyła i będzie musiała odrobić zaległości z dzisiaj (!). Powiedzcie mi, bo albo ja jestem nienormalna, albo pani się coś poknociło z kim ma się kontaktować w takiej sytuacji, czy ja przesadzam sądząc, że pani się zagalopowała? Takie kretyńskie sytuacje z pierwszej klasy pamięta się do końca życia, pamięta się nieprzyjemne uczucia zupełnie nie zmienione (w moim przypadku była to "historia z zaginionym zeszytem", a mamę prześladuje "historia patyczkowa"!). W każdym razie jutro będę z panią rozmawiać na ten temat. Na razie tyle, Madzia mówi "koniec" pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: poniedziałek 27.09.04, 11:47 Jola, ja to tez tak oceniam - pani jest od tego, żeby zmobilizować dzieci a nie zdemobilizować, uczyła się różnych technik i jej w tym głowa, aby sobie sama z tym poradziła, tak by dziecko z usmiechem nadrabiało zaległości. Zresztą te małe dzieci, to często w panią patrzą jak w obrazek i co pani powie to najwazniejsze, więc dlaczego ona taka nabombiona, dlaczego nie znalazła innej drogi do Ani?? No i rozumiem jeszcze takie rzeczy po kilku miesiącach, ale nie we wrześniu. Będzie wątek, będzie, słońce wyszło juz mi lepiej ) A poza tym, gdybym ja się nawet zdołowała całkowicie, to jeszcze jest niezawodna ekipa ))) Ja tez niezłe doły mam wtedy, gdy czuję, że już muszę usiąść i napisać coś komputerowo, bo naciąganie terminu niepisania jest baaaardzo ryzykowne. Takie przestawianie się na pracę - Kasia ty znasz to no nie? Ale dzisiaj udało juz mi się coś załatwić, moja praca powinna być oddana do X.04, a właśnie wróciłam ze świstkiem, że może to być w X.05 - tak więc jeszcze rok, może to mi zmniejszy stres, uff. A co Wy dziewczyny na propozycję Barby, może przy następnych dniach skupienia, spotkacie sie w składzie Barba, Jola i pomaszerujecie zobaczyć małą Martę u Agnieszki?? A potem jakieś foto na rubieże wschodnie, zachodnie i północne prześlecie, co Wy na to? Tak więc miłego poniedziałku i całego tygodnia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: poniedziałek 27.09.04, 11:56 I to jest ta trudna rola rodzica - mimo wszystko nie powiedzieć źle o Pani, bo to bądź co bądź Autorytet dla pierwszaka. Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Słucham! 28.09.04, 08:49 Cisza jak makiem zasiał... A gdzie głośne " niech Jej gwiazdka ..." ? ( dla mnie - z okazji dzisiejszych urodzin , a których? Jak zawsze osiemnastych! Za mieniam się w słuch. A w temacie bieżącym: grzeją już u WAs , a może sami grzejecie? Mój mąż dał się mam nadzieję namówić na dzisiejszy rozruch pieca.Bedzie cieplutko, ale niestety te rachunki za gaz... A jeszcze jak mamy radza sobie z zimowym zaopatrzeniem dzieci? Wyruszyliśmy w sobotę na poszukiwanie zimowego odzienia dla Najmłodszego. Zimowy kombinezon ok 200 zł. Pytam się ZA CO? Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Stoooooo laaaat :)))))))))))))))) 28.09.04, 09:48 Ada, jakie 18, przecież Ty masz nieustająco 16 lat)))) Wszystkiego najlepszego, najcieplejszego, usmiechów dzieci i starszych (jak wrócą z rowerowych wypraw oraz z nowiutkiej szkoły) i tych malutkich - tup, tup, już niedługo pierwsze kroczki (czy były już może a przegapiłam?) - tych partnerskich - napewno bedzie ciepło, gdy w piecu rozpali Wszystkiego naj, naj w tym dalekim Gdańsku, co to trzęsienia ziemi go nie omijają, a i o sztormik też łatwo - z Dolnego Śląska slę ja ))) (@)>-->-- U mnie dużo wrześniowych solenizanów - moja siostra, mąż, babcia - i co ciekawe z (prawie) jednego dnia 20 lub 21 IX. Ale oni to porządne panny, a Ty Ada to już przyjazna bliźniakom (czyli mi waga. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego U nas jeszcze nie ma grzania. Bedzie jak teściowie rozpalą, bo oni na dole trzymaja piec - ale strasznych mrozów tu jeszcze nie ma, choc przyznaję, że w nocy to już nie to co kilka tygodni temu, ale i tak tu we Wrocławiu zawsze prawie najcieplej. Sezon grzewczy blokowy tez jeszcze we Wr. sie nie zaczał, bo siostra ma zimne kaloryfery. No a z rzeczami, to u mnie o tyle fajnie, ze mam mnóstwo spadowych. Piaty Michał nie narzeka na brak szczególnie zimowej odzieży, bo wraz z przyrostem dzieci przyrastają różnego rodzaju kurteczki, kombinezony, śpiworki, każdy kojarzy, że mi się może coś przydać - i u mnie jest magazyn, z którego korzysta potem ta część rodziny, która akurat jest dzieciata - jak bys była trochę bliżej, to mogłabym Cie podpiąć do tej wymiany A co do pani nauczycielki, jak najbardziej się zgadzam, trzeba zrobić tak, by jednak pani nie podważyć w oczach dziecka - dla dobra tego dziecka, no chyba, że pani baaardzo przesadzi, to trudno, wtedy to już sama sobie winna, ze sobie autorytet u dzieci popsuła. Miłego dnia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Buuu 28.09.04, 14:37 Nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi! ( poza jol5.po oczywiście) Buuu . A w temacie znaków: Ja jestem typowa Waga, a mój Kubuś to lew, chociaż termin był pannowy i dla takiego znaku wybieraliśmy imię. W domu mam jeszcze 2 skorpiony, co to podobno najgorszy znak na świecie,bo strasznie pamiętliwy , uparty , i musi postawić na swoim. Do kompeltu rybka , spokojna wyważona, żeby nie powiedzieć trochę zimnawa. Kroczków nie było, najlepiej mu na 4 łapkach, ot, kłopot. Podrawiam Ada Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: Buuu 28.09.04, 15:19 Wszystkiego najlepszego!!!! Dużo zdrowia, miłości (o to w naszej sytuacji nietrudno)i cierpliwości (to niezbędne)i jakże potrzebnych pieniędzy. Wszystkiego naj, naj ,naj (pierwszy raz w życiu takie długie życzenia napisałam) Z Mateuszem dziś bardzo nieciekawie - niestety historie znam tylko z opowieści - mojej siostry i nauczycielki z przedszkola. Mateusz bił nauczycielke (( i podobno wpadł w straszną histerię gdy tylko jej głos usłyszał... Chyba jej nie lubi i nie wiem co dalej... Z jednej strony mogę próbować przenieś go do innej grupy a z drugiej - życia za niego nie przeżyję i tak i tak będzie spotykał ludzi których nie lubi... i nie wiem. Żadna z Was nie jest psychologiem przypadkiem?? Na gwałt potrzebuje porady Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Sto lat raz jeszcze i o życiu 28.09.04, 16:34 Ada właśnie miałam napisać, że cisza, wyjechały czy co, Ada pójdzie do domu i życzeń nie zobaczy. Zobaczysz napewno się odezwą (a jak nie to zamkne wątek Ale nic to, ja podwójnie: ciesz się Ada zdrowiem szczęściem i wszelkimi radościa przez cały nastepny rok (siedemnasty A raczkowaniem się nie martw, u mnie różnie było - były takie co to nie raczkowały, były takie co to stanęły jak miały 13 miesiąc, a była i Agnieszka, co chodziła jak miała 9 miesięcy, więc różnie to bywa. Znaki: ja bliźniak, mąż panna (jak moja babcia i dziadek tylko odwrotna konfiguracja - kłócili się okropnie, wtedy stwierdziłam że to nieszczególne zestawienie, acha jeszcze z panien mie otaczających oprócz babci, siostry i męża jest oczywiście mój tata - nigdy sie nie spóźnia, nie to co ja i mama. Dzieci Ola skorpion, Jaś lew, Małgosia następna panna, Agnieszka waga, a Michałek to chyba strzelec, ale jeszcze nie sprawdziłam (9.XII). Więc Ada swiętuj wesoło w gronie rodziny wieczorem ) Kasia, jeśli to pani relacja, ze Mateusz ją bije itd. to nieciekawie, bo wynika z tego przede wszystkim, że ona ma kłopoty, żeby nad nim zapanować. Być może to duży problem, być może ona mając dużo dzieci ma z tym problem, a byc może nie radzi sobie po prostu z Mateuszem. Ona wysyła sygnały, teraz pytanie co zrobić. Dziecko i nauczyciel to nie relacja partnerska, nie jest to problem, że on będzie spotykał osoby kiedyś, które nie bedzie lubił, bo to troche inna płaszczyzna. On jeszcze nie panuje nad emocjami. Pani to ktoś z innego świata, ale wiem że moje dzieci też czasami wyładowywały na mnie złość biciem. Mateusz tak kanalizuje złość, gniew. Dlaczego? Nie za bardzo będziesz miała wpływ na to co dzieje się w przedszkolu z Mateuszem, w tej konkretnej grupie. Pani już jest źle do niego nastawiona, wysyła sygnały, że Mateusz ma się zmienić. Na odległość Ty tego nie załatwisz. Może faktycznie pomyśleć o innej grupie, albo przedszkolu, gdzie mało dzieci. Może to jego protest przeciwko wogóle wychodzeniu z domu, może nie akceptuje dużej grupy. A może to jeszcze jego zawirowania po urodzeniu Mikołaja. Jest środkowy, ma niewiele starszego brata. U nas Małgosia też miała odloty, gdy urodziła się Agnieszka. To nic, że minęło kilka miesięcy. Możem oprócz zmiany, jakieś wyciszające rozmowy z psychologiem, tylko żeby kurcze trafić na kogoś mądrego. Wiem, że taki dobry fachowiec, słucha, pozwala dużo rysować, problemy wychodzą wtedy same. Tylko jak to zorganizować przy 3. też następny problem, oj, zycie. Trzymaj się Kasia, daj znać co się dalej dzieje Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: Słucham! 29.09.04, 22:36 ada16 napisała: > Cisza jak makiem zasiał... > A gdzie głośne " niech Jej gwiazdka ..." ? > ( dla mnie - z okazji dzisiejszych urodzin , > a których? > Jak zawsze osiemnastych! > Za mieniam się w słuch. STOOOO LAAAAT!!!!!!!!!!!!!!! )))))))))))))))) > > A w temacie bieżącym: > grzeją już u WAs , a może sami grzejecie? > Mój mąż dał się mam nadzieję namówić na dzisiejszy rozruch pieca.Bedzie > cieplutko, ale niestety te rachunki za gaz... > A jeszcze jak mamy radza sobie z zimowym zaopatrzeniem dzieci? > Wyruszyliśmy w sobotę na poszukiwanie zimowego odzienia dla Najmłodszego. > Zimowy kombinezon ok 200 zł. > Pytam się ZA CO? tu zajrzyjcie! www.7ya.ru/photos/private.aspx?RubrID=51511 polecam!!! też inne rzeczy - śpiochy, body, pidżamy... ja tu kupiłam, a na starszaki są jeszcze dobre podwijane - haha - ubiegłoroczne ufffffffffffff... a na Martusię czeka ubiegłoroczny kombinezonik Szymka, w których przechodził może ze dwa tygodnie (trafił do nas na początku kwietnia), więc teraz dopiero w zasadzie będzie używany )) Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: poniedziałek 29.09.04, 22:32 jol5.po napisała: > A co Wy dziewczyny na propozycję Barby, może przy następnych dniach skupienia, > spotkacie sie w składzie Barba, Jola i pomaszerujecie zobaczyć małą Martę u Agn > ieszki?? A potem jakieś foto na rubieże wschodnie, zachodnie i północne prześle > cie, co Wy na to? > Tak więc miłego poniedziałku i całego tygodnia > Jola uważam, że pomysł cudny, dodatkowo chętnie pokażę Jasia, Małgosię i Szymka w "realu" )))))))))) a może namówię też GR (głowę rodziny)? )))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: poniedziałek 29.09.04, 22:30 o rety Jola, też mi gul skoczył (jak przeczytałam o tym nadrabianiu zaległości w weekend), ciekawa jestem, czy dzwoniłaś, zaraz sobie poczytam dalej, uch... Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan a u nas: 29.09.04, 22:49 Szymek coraz pewniej chodzi, trochę ma katar i się odkrywa w nocy, chyba przywiążę kołdrę... Małgosia zachwyca mnie swoim sprytem i inteligencją i załamuje sytuacjami, w których ten spryt i inteligencję wykorzystuje (kłamstewka, kłótniw z Jasiem, potyczki słowne - czyt. kłótnie - z nami!!!) Jasio - byliśmy w poradni - czyta na posiomie dzieci młodszych od siebie o 2 lata, ale jest lewooczny i leworęczny i podobno jak na tę właściwość jest wogóle świetny, nie ma dysleksji (ufffffff...) ale ma (i może mieć, i ma prawo mieć) kłopoty z czytaniem, z wypowiadaniem się, ze szczegółowym rozumieniem i przetwarzaniem czytanego tekstu. mamy mu pozwalać i wręcz zachęcać do lubianego przez niego malowania, składania modeli, innych prac techniczno- plastycznych, ćwiczyć "sobie" Dennisona, ewentualnie czytać mu na głos dłuższe lektury, których już nie zdzierży (a nie myśleć "taki duży chłop, niech czyta sam, leniuch jeden"), pozwalać na bieganie i sporty zamiast zmuszać do rozwoju "humanistycznego" typu czytanie, przy czym oczywiście nie pobłażać w obowiązkach szkolnych typu prace domowe, w tym też czytanie lektur.... Uffffffffffffffffff... Acha - Martusia Kopie sobie najczęściej milutko, reaguje np. na kuksańce Jasia i Małgosi rano ("OOO mamuniu!!! kopnęła mnie!!! o tu!!!") ale czasem jakoś kopie "w dół", jakby leżała sobie plecami do góry i majtała gdzieś nogami w moich ... jelitach? ))))) i to jest niestety nieprzyjemne Poza tym męczy mnie okropnie - wchodzę na raty już nie tylko na 3 piętro odpoczywając raz, ale i 3 razy, a dopiero zaczyna się 7 miesiąc )) cały grudzień chyba prześpię, jak miś ))) a opiekunce pościelę w dużym pokoju, niech mnie zastąpi ))))))))))))) znaczy nie we wszystkim tylko w opiece nad dziećmi - mężem się przez ten czas NIKT nie pozajmuje, trudno Odpowiedz Link Zgłoś
akve Stęskniłam się za Wami... 30.09.04, 00:28 Oj, stęskniłam się za Wami wszystkimi i bede częsciej bywać i pisać. Powoli dochodzimy do równowagi po chorobie. Zosieńka to dziecię cudowne, rozesmiane od rana do wieczora.To dobrze ,bo moge trochę czasu poświęcić Julkowi, biedaczek odstawiony od mamy przez pobyt w szpitalu teraz wreszcie zaczął się uspakajać.To mnie cieszy ,bo był bardzo płaczliwy, ciągle nieszczęśliwy i...wszczynał awantury o byle co.Ponieważ każda awanturka kończyla się kaszlem wszyscy schodzili mu z drogi.Nie była to normalna( wychowawczo,hehe) sytuacja.Ale jest coraz lepiej. No i miał urodziny (a propos TO LAT DLA ADY!!!)a przecież 3-letni chłopiec "to taki mały grzeczny piesek", a ja jestem "mamusia pieskowa" )) agnjan- pamiętam dobrze ból wchodzenia po schodach te parę miesięcy wszesniej Koszmar...czułam sie jak staruszka i mówiłam wszyskim ,że teraz wiem co to zanczy NIE MÓC czegos zrobić.Zastanawiałam, się tez czy to mi tak zostanie...Nie zostało, na szczęście, bo co oni by zrobili beze mnie Pa ,ide spać Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Dziękuję, dziękuję, dziękuję 30.09.04, 08:59 za życzenia. W temacie ubranek spadkowych po rodzeństwie , u nas niestety nie uda się, jako że starsi to 17 i 15 letni i ich maluszkowe rzeczy daaawno wydane potrzebującym. W ciąży pamiętam miałam tekie chwile, że patrzyłam na swój wielki brzuch i zastanawiałam się , że to chyba niemożliwe żebym znów była lekka ( oj, nie jesteM!) i sprawna ( też nie bardzo!) jak kiedyś. Kiedyś - wtedyś gdy ważyłam 50 kg ( to se ne wrati!). DZiewczyny , jak u Was z wagą ( temat drażliwy?). Ja do 30-tki nie miałam żadnych problemów z wagą , nietety z wiekiem - jest coraz gorzej.Samochód i to że od pewnego czasu lubię jeść - niestety nie rokują dobrze. Wszystkim chorującym -zdróweczka, by miały siłę odzywać się. Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: Dziękuję, dziękuję, dziękuję 30.09.04, 09:04 Agn..( Agnieszka, jak sądzę), napisz ze dwa zdania co to za strona , a jak tam zamawiać ( to w polski sklep, czy wschodni)? Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: 30.09.04, 23:09 Co tak cicho? W temacie ubrań:uwielbiam ciuchy i sie ubierać I dzieci też...Ale ceny fajnych rzeczy porażające Więc szukam używanych w komisach, na allegro,w ciuchlandach... I dzieci sa fajnie a niedrogo ubrane. Chomikuje tez ubrania z jednego na drugiego,ale zauważyłam ze to się nie bardzo sprawdza.A to nie ta pora roku, nie ten rozm.( za chude za grube ),a to fason nie ten(moda!). No i najgorzej z butami, przydałyby się nowe... Gdzie kupujecie buty dla dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re:uwaga wirus 01.10.04, 08:29 dziewczyny, wczoraj walczyłam cały dzień z wirusem. To taki przebiegły wirus, co to wchodzi do poczty i sie sam rozsyła dalej, a posiadacz poczty i tego adresu nawet o tym nie wie. Przyszedł do mnie list od Oli (Olioliwy) - Ola uważaj więc, pewnie nawet o tym nie wiesz. Zamiast treści był załącznik tylko pt. joke - chciałam zobaczyć ten joke i próbowałam otworzyć. Oczywiście się nie otworzyło, a wirus sie zainstalował. On działał najbardziej w I.04, teraz to jakieś popłuczyny i ostatki, ale komputer został dokumentnie wyleczony, przeskanowany kilkoma programami antywirusowymi itd. - ale mogło sie coś rozesłać wczesniej, bo jesteście na mojej liście adresowej. Uwazajcie więc, jesli przyjdzie list z załącznikiem, bez treści (tam chyba było tylko to ), nie otwierajcie, broń Boże, wykasujecie, to nie powinno sie nic stać (bo on przewrotnie opiera się na tym, ze każdy chce zagladnąć, co to za żart przesyła ta znajoma osoba) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po o ubrankach i emocjach 01.10.04, 08:49 Ewa, to już widzę, jak mała królewna Zosia jest ubrana. Bo po kilku synkach, co to modę maja gdzieś, jak człowiek może zaszaleć z sukieneczkami, koronkami, spineczkami do włosów. Toz to sama dzika przyjemność ) Dobrze, że już wszystko dobrze. A ciekawe, jak dzieci kanalizują emocje, strach, nerwy - Julek idzie w awantury, u mnie dokładnie tak postępuje Małgosia - miała przedwczoraj wyrywanego zęba, bała sie wcześniej, ale była dzielna. Tylko, ze potem odbiła sobie na rodzeństwie, toz ona nawet małemu, Bogu ducha winnemu Michałkowi nie przepuściła - "głupi jesteś, idź sobie, co sie tak gapisz" - tak długo pracowała nad nim, dopółki nie zrozumiał przekazu i sie nie popłakał. A że to wszystko było zaraz po przyjściu do domu, nie zdążył jej jeszcze nic zrobić, zrozumiałam, że ona tak kanalizuje emocje, co nie ma nic wspólnego z małym, a jest po prostu pod ręka. Ani nie ma to nic wspólnego z logiką tylko z jej emocjami. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po o innych sprawach 01.10.04, 09:51 co do wagi ((((( Niestety po każdej ciąży rosnie. Ale miałam fajny moment po przedostatnim dzieku, ze waga spadła i to trochę więcej niż zwykle. Karmienie jest fajne pomyślałam sobie. No i czekałam na podobny efekt po Michałku - i nic, trochę oczywiście spadło, bo ja doszłam w ciąży do jakiś absurdalnych 90 kg, ale utrzymuje sie wysoko, powyżej 70 kg (nie powiem ile, co by sobie i Wam nie psuć z rana chumoru). Na szczęscie twarz mam w miarę szczupłą (po identycznej wręcz mamie) i ona powoduje, że moja waga nie rzuca się tak strasznie w oczy i na zdjęciach to jako tako wygląda. Co nie zmienia faktu, że czuję się teraz w mojej skórze nie najlepiej. Przygotowywuję się więc do drastycznej akcji zmniejszającej ilość jedzenia, ale jakoś nie mogę zacząć. I do tego tak lubie słodycze. Oh życie (( Agnieszka- wyobarź sobie, że mi się nie udało w ciąży pokazać dzieciom, jak Michałek kopie. Albo za późno kładły rękę, albo za wsześnie, a on i tak najchętniej ruszał sie późnym wieczorem, gdy oni juz spali, a ja sie tak nie ruszałam. U mnie Małgosia też ma problemy z czytaniem. Baardzo powoli zaskakuje jak w ogóle składać litery i teraz jeszcze nie wszystko przeczyta, zostaje troche za dzeićmi w klasie. Widzę też, że rękę ma nie taką sprawną, bo literki jej wychodzą bardzo koślawe. Rysunki też niezbyt skomplikowane rysuje. Ale jak rysuje postacie, to one zawsze maja uśmiech dosłownie, a nie w przenośni od jednego ucha do drugiego. Ona chyba bardziej nastawiona jest na ruch. Kiedyś czytałam książkę, że dzieci, a własciwie ludzie maja różne rodzaje inteligencji, może to być właśnie ruchowa, inetelektualna, itd. każdy w różnym stopniu, różne i różnie rozwinięte. Martwiłam sie to nieporadnością szkolną Małgosi, ale jest jedna rzecz, która jest cenna, ona potrafi godzinami suchać bajek, książek (bo bałam się, że może nie umie skupic uwagi). Mam mnóstwo na kasetach, ostatnio słuchamy "Awantury o basię", ale tez kupiłam "W pustyni i w puszczy" - to już bardziej dla chłopca, Janek słucha "Krzyżaków". Moja siostra przegrywa mi z biblioteki różne stare nagrania mamy "Mikołajka" i "Pipi" czytane przez Irenę Kwiatkowską - po prostu perełki. Może to jest jakiś pomysł dla Twojego Jasia Agnieszko. W razie czego mogę jakoś zorgazniwowac przesyłkę, czy cos podobnego?? Pozdrawiam wszystkich jola Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: o innych sprawach - kasety z książkami 04.10.04, 16:07 Jola, ja myślę, że to jest genialny pomysł i jeśli byś mogła to ja bardzo chętnie wszystkie "męskie" nagrania kupię (takie przegrane, rzecz jasna - zapłacę za kasety, czy płyty no i przesyłkę...); daj znać na maila, bo jakoś nie mogę wysłać do ciebie - nie wiem czemu? - wiadomości, to się umówimy agnjan@poczta.onet.pl a może w internecie są jakieś nagrania, albo w merlinie? poszukam! Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan sklepik Juli 04.10.04, 16:01 www.7ya.ru/photos/private.aspx?login=Julcia&RubrID=7268 to jest sklepik - takie prywatny dziewczyny z Lublina, z pochodzenia rosjanki. Ona pisuje na forum "Maluch", gdzie bywam no i w ofercie ma wieeeeeele rzeczy i to tanio! trzeba do niej normalnie wysłać maila, ajest godna zaufania, można przedpłacać (zamówiłam u niej wiele rzeczy i dla Szymka i dla ośrodka w Otwocku, gdzie przebywają maluchy do adopcji i zawsze było wszystko OK; a ja mam dzisiaj nerwobóle w posladku, jakaś rwa, czy co? ratunku, niemoc mnie ogarnia, a pogoda taka sliczna, jak nic do spacerowania, Szymcio chętnie by połaził i to nie był wożony, ale połaził sensu stricto ))) a matka w niemocy na szczęście na kilka godzin przychodzi opiekunka i sobie spacerują, a ja "ogarniam dom" albo lecę do pracy z jakimiś papierzyskami... też najchętniej samochodem, bo się ruszać nie trzeba, schodzić po schodach na metrowy peron etc.... Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: poniedziałek 04.10.04, 23:03 Nie lubie poniedzialków zwlaszcza takich.Dziewczyny jak na ogól sie zgadzaja dzis awantura.Musze wam powiedziec ze tak roznych osob od jednej matki to ja jeszcze nie widzialam Kamila starsza wlosy rude, oczy czarne natura bardzo kobieca nie przejdzie obok lustra, aby w nie nie spojrzec.Ma jednak biedaczka wiele przypadlosci i podziwiam ja ze sobie tak niezle z nimi radzi/plaskostopie, aparat ortodontyczny, astma, katar sienny, alergia skórna, dyslekcja, dysgrafia/Olga typ chlopczycy, wlosy jasna szatynka ciemna karnacja ,zeby nieprzyzwoicie proste nogi tez, alergia jest ale minimalna./obie jednego ojca uwierzcie na slowo/. Ogolnie nie ma miedzy nimi konfliktow ale jak juz wybuchaja to na calego. I wlasnie dzis byl taki dzien.I jeszcze Bartek chory,zapalenie krtani.Oj ciezko, ciezko. Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: WIELE DZIECI I INNI 01.10.04, 20:57 Witam dziewczyny!!! Zostalam zaproszona przez Jole wiec dobijam do was.Mam na imie Grazyna mieszkam w Krakowie,trzy dni temu obchodzilam 40 urodziny moj maz za dwa dni dobije wiekiem do mnie. Mam 5 dzieci najstarsza Kamila 13 lat lwica gimnazjalistka prawa reka mamusi ,Olga 12 lat waga jak tatus i mamusia /gimnastyczka wicemistrzyni polski w cwiczeniach wolnych w swojej klasie/,Tomasz 11 lat spokojny niesmialy mysliciel lubi siedziec z mama lub tata w kuchni od urodzenia mial tylko dwa razy katar,Dominik 9 lat skorpion w niedziele urodzony - ulubione powiedzenie "ale dlaczego ja mam to robic",Bartek 4 lata baranek -od 1 wrzesnia w przedszkolu./ pisze,czyta i wszystko wie najlepiej,rozpieszczony przez cala rodzinke.Ja za dwa tygodnie otwieram sklep razem z kolezanka /robotki reczne haft,szydelko,pathworki/.Trzymajcie dziewczyny kciuki mam potrojny stres : czy sklepik przyniesie dochody? Jak sobie dam rade w pracy? I jak sobie poradza w domu bez mamusi? Horror. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Witaj Grażynko 01.10.04, 22:06 Ale sie cieszę, że wskoczyłaś)) Kraków górą, oprócz Ciebie jeszcze 2 dziewczyny też z Krakowa i spod Krakowa, z Dębicy. Ja z Wrocławia. Jest jeszcze Warszawa, Katowice, Kalisz, Gdańsk i niedaleko Lublina Kasia (Maruda13). Ale masz silną grupe starszaków, musi być u Was wesoło)), chociaż im u moich dzieci mniejsza odległośc wieku, to i wieksze emocje w kontaktach. U mnie wszystkie dzieci, no oprócz małego zadają pytanie: dlaczego ja mam to robić, a żadne w niedzielę nie urodzone A Twój i Bartek wyprzedził moją Małgosię, bo ona mimo, ze 1 klasie nadal ma jeszcze problemy z czytaniem. Fajny pomysł ze sklepem i z tym co w sklepie będzie. Bedę Ci kibicować, bo też za kilka lat będę próbowała zacząć jakieś prawdziwe życie zawodowe. Bardzo, bardzo trzymam kciuki. A dzieci na pewno sobie poradzą, a jeszcze będą się wspierać nawzajem, bo zaprocentuje czas, który do tej pory im poświęciłaś. Na pewno) a jak Bartek "wszedł" w przedszkole?? Pozdrawiam Jola Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: Witaj Grażynko 01.10.04, 22:28 Ja sie bardzo ciesze ze tu trafilam, przynajmniej moge sobie pogadac z kims kto nadaje na tych samych falach.Bartek nawet niezle sobie poradzil.Gdy go rano odprowadzam placze sobie i jeczy /bez lez/ ale jak zobaczy swoja pania ktora mu bardzo przypadla do gustu to juz jest ok. Pozdrawiam.Grazyna Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: Witaj Grażynko 02.10.04, 00:35 Cześć, ja tez jestem Krakowianką I ciesze się ,ze dołacza osoba,która ma starsze dzieci:będzie miał kto radzić w sprawach nastolatków. Gdzie otwieracie sklep?Jesli mozna zapytać...Moja teściowa pieknie wyszywa i ciagle szukamy odpowiedniego koloru muliny,albo odpowiedniego wzoru do wyszywania-czegoś niebanalnego.Pochwalę się: dostałam ostatnio przepiekny obrus haftowany w róże, istne cudo ,dzieło drugiej mamy.Bo moja teściowa lubi synowa i na wzajem Pozdrawiam Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po LISTA 02.10.04, 11:34 akve (Ewa) - chłopcy: Jędrek VII.94; Jaś III.97; Julek IX.01 Zosia 1.V.04 Kraków ewa057 (Ewa66, mąż61) - Hubert 1.VII.90 Kalisz Maciek 25.05.92 Marcinek 2.04.04 (Kalisz) barbamama (Beata71, mąż71) Ala 98 Zuzia 00 Maciuś 03 (Warszawa) jol5.po (Jola70, mąż67) Ola XI.93 Jaś VIII.95 Małgosia VIII.97 Agnieszka X.01 Michałek XII.03 (Wrocław) ada16 dzieci: syn-1987, córka-1989, Kubuś - 2003 (Gdańsk) olioliwa (Ola71, Jacek63) Emanuel (Kuba) 91 Jaśmina 93 Mati 97 Mieszko 00 (Gdańsk) jola.wie (Jola 70, mąż 68) Marek VIII.92 Ania V.97 Madzia V.04 (Katowice) angjan (Agnieszka) Jasio VII.1994 Małgosia 1996 Szymek 2003 Martusia I.2005 (Warszawa) mamarazycztery (Magda) Łukasz - 1990 Karolinka - 1992 Wiktoria - 1998 Zuzia - 2002 (Kraków) maruda13 (Kasia) Adam 30.VII.1998 Mateusz 28.VII.1999 Mikołaj 27.VI.2004 (koło Lublina) bietka2 (Ania) Zosia - 4,5 roku Ludwik - 2002 15 t.ciąży joanka741 Oliwka 31.VII.99 Szczepan.VI.01 Mela 6.IV.04 (Dębica k. Krakowa) zinka3 (Grażyna) Kamila 1991 Olga 1992 Tomasz 1991 Dominik 1995 Bartek 2000 (Kraków) Odezwały sie i zapowiedziały, może się jeszcze odezwą: dwoda (Dorota 69, Artur 64) Grześ I.91 Przemek V.94 Krzyś VII.97 Jaś I.02 Zosia X.93 (Kraków) bornholmka (Agnieszka) Damian 04.08.91, Mik 09.07.00, Claudia 26.01.03 dziewczyny, które odzywały sie na poczatku, potem już nie kasiaba1 -dzieci: Zosia 2 lata, 8 miesięcy Tymek 1 rok i 4 miesiące (Gdynia) skrzynka3 - chłopcy: I.97; IX.98 Zosia XII.02 aprze (Agnieszka) - Bartek 24.IV.98 Ewelinka niespodzianka X,XI.04 Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: 02.10.04, 11:48 mam nadzieję, że nic nie pomyliłam jak coś to krzyczcie Grażynko, tak będzie sie łatwiej zorjentować - duzo Krakowa no nie? A Olga - wicemistrzyni Polski - o rany!!!! Bardzo lubię imię Grażyna, bo miałam przyjaciółkę, taka jeszcze z liceum - właśnie tez Grażynę, teraz siedzi gdzieś za oceanem, ale na szczęscie jest poczta elektroniczna) Wszystkim miłego weekendu Jola Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: LISTA 02.10.04, 22:52 Jolu, nie napisałam swojego rocznika ,bo jestem najstarsza Ale napisze 1967 i mąż Darek też. A Dorotka z Krakowa( dwoda) ma 4 synów i ZUZIĘ, nie Zosię. Ale oba imoiona ładne i ciągle ktos mówi na moja Zosię -Zuzia-tez może być. pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: Witaj Grażynko 02.10.04, 20:57 Witam Ewciu.Sklep bedzie na ul.Meiselsa 4 zapraszam serdecznie jak tylko bedzie otwarty zawiadomie.Jesli chodzi o wzory haftów to tez nie bedzie problemu i zapewniam ze sa niebanalne wiele z nich same projektujemy.W najblizszym czasie bedzie tez strona internetowa o ktorej was tez zawiadomie. Jesli chodzi o porady zwiazane z dziecmi to sluze pomoca, chociaz czasami sama nie moge sobie poradzic z roznymi problemami.Ach te nastolatki!!! tak bardzo chcialam zeby szybko sie nimi staly, bo mialam juz troche dosc problemow typu pieluszki itp.a teraz czasami chcialabym je spowrotem wcisnac do kojca. Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 12.10.04, 10:20 zinka a gdzie ten sklep bedzie bo jakbym była w krakowie to zagladne i moze nawet cos kupie,w listopadzie mam 30 urodziny moze meża naciagne na cos pięknego,zawsze chciałam taka kape na nasze łóżko własnie z takich kawałków w różnych odcieniach ciepłych brazów i złocistosci)ile takie duze cudo 200cm na 200 cm kosztuje???. No i witam na forum),zaczełam od konca) Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 03.10.04, 01:09 Ufff...wreszcie doczytałam i dopisuję siebie ze swiom stadkiem ) Mam na imię Viola,skorpinica z 1966r,mąż Marek cztery lata starszy. Dzieci: Bartek 08.1986 Jarek 11.1988 Marek 06.1994 Daria 12.1996 Wojtek,jak dobrze pójdzie 02.2005 Poza tym 5 kotów-jeden ze schroniska i cztery norwegi.Był też pies,ale już nie ma i żadnego psa już nie będzie.Za bardzo boli jak odchodzą. Jesteśmy z Legionowa,pod Warszawą.Mieszkamy tu już 15 lat. Dzisiaj już padam lekko na nos.Pogoda mojemu brzusiowi nie służy. Napewno będę tu często zaglądała. Sami swoi ) Pozdrawiam i miłych snów Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Witaj Viola!!!!! 03.10.04, 16:14 Witaj, witaj))))) To masz starszą grupę chłopaków, młodszą damsko-męską i Wojtusia - bardzo kopie??? Czasami ciężkie te miesiące z drugiej połowy ciąży, ale te kopania, przesuwania się - super, a na końcu ekscytujący poród Skorpionicę ja mam najstarszą córkę, rany jaka to twardziela, ale dobra dusza Na wątku jeszcze Agnieszka w ciąży i Ania (Bietka). I też styczniowo-lutowe terminy. Ja tak samo postanowiłam co do posiadania zwierzątek - stop, bo mieliśmy małe futrzaczki, które żyły krótko, a potem ciężko było jak chorowały i zdychały. Właściwie ja przeżywałam najbardziej i powiedziałam dość. Ale teraz dzieci pracują nad jakimś myszo-szczurkiem, czy królikoskoczkiem. I właściwie to już sobie myślę, że może jednak piesek, bo te dwa lata życia futerkowców to tak mało A jedna moja córka Małgosia od zawsze jest fanką kotów, zawsze chciała, chce i bedzie pewnie chciała kotka. I kto wie, może kiedyś, jak maluchy podrosną.. Ewa, co Ty wypisujesz - najstarsza, przecież ja widziałam Twoje zdjęcie!! Grunt, że ładnie mieścimy się w pięknych dekadach 60-70 - to nic, że przeszłego wieku. A im któraś z nas starsza, tym większe doświadczenie i tym przyjemniej się czyta. A myślicie, że te młode dziewczyny co to chodzą po ulicy, nie będą miały 30-40 lat. Właśnie, że będą i nie będzie to wcale najgorsza rzecz które je może spotkać. A może być bardzo ciekawa i ekscytująca (zdaje się, ze coś ostatnio często używam tego słowa Wszelkie sprostowania dopiszę w następnej liście - Zinko, Tobie zdaje się też nie dopisałam wieku (na moją przyjaciółkę Grażynę mówiło się Cinka) Agnieszko pisałaś ostatnio, że Szymek się odkrywa w nocy. Są takie specjalne śpiworki, na górze jak bluzeczka, na dole śpiworek, nie ma siły by dziecko sie rozkopało, przypadkiem mam tego kilka, a nie używam, wrzuć jak chcesz adres na maila. Jeszcze wrzucam stronę dla wszystkich, którzy mają starsze dziewczyny - moja Ola ciągle wisi ostatnio na komputerze i nie można się dopchać - robi bransoletki z muliny www.pimex.pl/ensi/ramki.html uff, my po odbiedzie trochę stresującym, ale teraz uspokojenie ogólne nastapiło, wszyscy odpoczywają przy swoich zajęciach, uff pozdrawiam wszystkich, a którzy nie jedli - smacznego Jola Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 03.10.04, 17:03 Dzięki za miłe powitanie.Ja dzisiaj ma strasznie zakręcony dzień. Właśnie wróciłam ze spaceru po lesie,gdzie elfy leśne pokonały ogry (Elfy to oczywiście Marek i Daria) i korzystam z tego że dzieciaczki zajadaja kopytka,przez chwilkę klawiaturka wolna ) My jesteśmy strasznie skomputeryzowani a klawaiturka tylko jedna. Mąż stara się jakoś zmotywować Jarka do pracy.Komputer w częściach leży gdzieś w kartonie i czeka na inicjatywę.Hmmmm,może się doczeka jak będę częsciej siedziała przy komp. Wojtuś strasznie się kręci.Strasznie współczuję mężczyznom że nie moga tego poczuć-to fantastyczne uczucie. Łał,gonią mnie..... Może uda się popisać trochę wieczorkiem Pa Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: WIELE DZIECI I INNI 03.10.04, 17:22 Witajcie dziewczyny! Ja tez po obiadku, ale tylko jadlam poniewaz w niediele gotuje mój maz z pomoca chlopaków.Ja w niedziele mam czas dla siebie.Co do wieku to chyba ja tu jestem najstarsza.Piec dni temu strzelila mi czterdziecha,dzisiaj mój slubny ma urodziny, jestem starsza od niego o cale 5 dni.Wieku jednak nie czuje. Odpowiedz Link Zgłoś
akve STO LAT, Grazynko! 04.10.04, 00:06 Wszystkiego najlepszego !Sto lat w zdrowiu i pogodzie ducha! Choc podobno niektórzy nie swiętuja tych urodzin...ale one i tak są,będa kiedyś... No to nie jestem najstarsza, trudno Viola, fajnie ze dołaczyłaś. Ale masz rozpiętość wieku dzieci, troche zazdroszczę.Mnie się nie uda za późno było to pierwsze Ciekawe jak Ci starsi, nastoletni przyjmuja wiadomość i fakt takiego maluszka w domu... Napisz coś więcej. ewa Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: STO LAT, Grazynko! 04.10.04, 08:29 Sto lat, sto lat! Jakie mam straszne zaległości!!!!! Jak mi okropnie żal!!!!!! ( Najpierw jednak poczytam.... a potem (ew.) się dopiszę Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: Zinko? 04.10.04, 08:42 Coś mi się pstrykło i poleciało, zanim napisałam, co miałam. Zinko, to kiedy te urodziny?, bo moje 28.09? A co do wieku i starszeństwa, gdybu nie to że ja obchodze 18 ( ewentualnie 16 ) -jak co roku, to pewnie byłabym najstarszą siostrą Was wszystkich . ( chociaż tu, bo prywatnie jestem młodszą , a moja starsza siostra z tych , co zawsze wiedzą lepiej ). Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Sto lat dla Zinki i męża 04.10.04, 09:09 Ada, a ja mam młodszą siostrę, co wie lepiej i najlepsze, że ona naprawdę wie lepiej - jak zapomnę pampersa na spotkanie rodzinne pożyczy i skarpetek dla dzieci pożyczy jak sie zamoczą i i nigdy sie nie spóźnia, a niedawno radziłam się jej, kiedy to ja mam wprowadzić jajko do jadłospisu piatego dziecka, bo ona takie rzeczy wie. Ona duchem ma 18 lat, a ja 12 Grażynko jakiego wieku, przecież to nawet nie jest pół wieku Chociaż przyznam się, że jak wskakiwała mi trójka na poczatek to troche przeżywałam zmiane dekady i dałam sobie spokój z tą melancholią dopiero jak zaszłam z ciążę. A u Ciebie zbiega się - nowa cyferka, nowa aktywność zawodowa, w domu śliczna piąteczka, och bilans super. Jola - jesteś!!! nie chciałam się znowu popisywać amatorską analizą i nic nie pisałam, ale nieładnie mi poachniałao to, że udałaś sę walczyć z panią nauczycielką co to Ani kazała odrabiać zaległości i zniknęłaś. Było to wysoce podejrzane. Uff dobrze, że jesteś)))) Viola - jak jesteście skomputeryzowani, praca, czy Call of duty i Simsy (dla tych co maja młodsze dzieci - Call.. - to wojenna gra, a Simsy - dziewczynkowe), bo u mnie jeszcze ostatnio "bransoletki z muliny" - rany brak drukarki i Ola wisi, po prostu wisi z takimi różnokolorowymi niteczkami, które przypina sobie do spodni - jeden koniec, a drugi plecie i plecie. Chce zrobić dla wszystkich na święta. Ciekawe czy wytrwa, bo wyszywanka sprzed 3 lat skończona, ale w 20 %. Ewa (akve) - Ty chyba wyszywasz prawda?? Miłego poniedziałku Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po z życia rodzinnego i placek ze śliwkami 04.10.04, 10:34 jeszcze coś z z zycia rodzinnego. Jak sobie to złozyłam, to śmiesznie wyglada, choć aż tak mi nie było do śmiechu. W sobotę rano na komendę: kto do sklepu? młodzież tak sie pogrążyła w kłótniach kto to ma być, że maż się zdenerwował i sam poszedł, po południu na hasło kto do sklepu? młodzież pogrązyła się w kłótniach, bo wszystcy chcieli iść i z wrazenia nie mogli ustalić, kto w końcu, (broń Boże nie pójdę z nim). Zdenerwiowałam się i poszłam sama. W niedzielę rano Jaś wstał pierwszy i bez szemrania poszedł - bo będzie z tych kupionych rzeczy ciasto. Kupił: zamiast mąki krupczatki zwykłą, zamiast margaryny "Kasia" masło, sliwek zapomniał. A przepis na łatwy i smaczny placek ze śliwkami jest taki: 3 szklanki mąki krupczatki 2 łyzeczki proszku do pieczenia, płaskie 5 jajek 1/2 szklanki cukru 1 szklanka cukru do białek 1 margaryna (może być "Kasia") 1 kg owoców - dobre sa śliwki, moga byc też inne mąka+ proszek + cukier + margaryna - posiekać dodać żółtka, zagnieść niewielki kawałek, około 1/4 lub mniej ciasta wsadzić do lodówki resztą wyłożyć blachę (na pergaminie - nie będzie przylegało, bo owoce puszczą sok) na ciasto owoce - wydrylowane białko ubijamy na sztywno, dodajemy szklanę cukru wykładamy warstwą na owoce ścieramy pozostałą część ciasta z lodówki tarka na wierzch wkladamy do pieca - 180 st., 90 min smacznego Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: z życia rodzinnego i placek ze śliwkami 04.10.04, 16:20 jola - mniaaaam grażynko - sereczności viola - troje dzieci masz w wieku moich - Wojtek urodzi się niewiele później od naszej Martusi, no i starszaki - Jaś i Małgosia to rocznik 94 i 96 a na dodatek chyba niedługo wybierzemy sie na weekend do Krakowa to będziemy nawet w rzeczywistości bliżej wszystkich krakowskich wielomam jola (jol5.po), czy Twój adres jest jol5.po@poczta.gazeta.pl? bo jakoś mi ta ciąża na mózg pada i nie mogę się do ciebie domailować ani w sprawie kaset ani śpiworka... (śpiworek nota bene u nas odpada, bo ogranicza wolność stópek, o czym właściciej tychże przypomina sobie ubrany w śpiworek w okolicach 3 nad ranem i głośno wyraża sprzeciw i protest, czego jego młodsza siostra, a także rodzice jakoś nie mogą zrozumieć... tylko starszaki śpią w najlepsze... co do muliny - ja kiedyś też robiłam takie supełkowe bransoletki i to pasjami :- ) teraz jakoś czasu nie starcza (ciekawe, czemu, nie? ))) Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: Zinko? 04.10.04, 17:03 Ale checa!! obchodzimy urodziny w tym samym dniu ja tez 28.09. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po wtorek 05.10.04, 10:14 Ale heca faktycznie - ciekawe czy jesteście podobne charakterologicznie?? Zinko moje córki tez sa ogromnie różne - Ola sama sie uczy od pierwszej klasy, ostrożna w kontaktach z obcymi, rozwazna, bardzo systematyczna i sama panuje nad rzeczami szkolnymi. Małgosia do panowania nad rzeczami szkolnymi pewnie dojdzie kiedyś, teraz to w powijakach ale widać juz, że ona całkiem inny ma charakter np. w stosunku do obcych - ona lgnie do ludzi. Emocje ma też trudne do opaowania przede wwszystkim sama ma z tym kłopoty. Ale kłótnie wieksze mam na lini dziewczyna - chłopak. Ola jest twarda co do swoich obowiązków, ale też i twarda co do brata, a też i obowiązków domowych. To znaczy, jak czegoś nie chce zrobić ciężko ja nakłonić. Taka mieszanka i orjętuj się człowieku w tym wszystkim. Agnieszko ja tez, jakoś właśnie w tym momencie ciąży miałam takie dziwne zdarzenie. połozyłam się na chwilę i nie mogłam wstać. Okropne uczucie, coś nie zaskoczyło. Brr, a przyczyna była tez chyba za ciasna bielizna, krew nie dopływała. Potem juz uważałam co ubieram Uważaj na siebie. Gazetowy adres jakiś felerny, nie dochodzi, zdjęcia kawałkuje. Napiszę z drugiego. Zinko, Violu, podajcie adresy niegazetowe, to podeślę Wam zdjęcia. Pozdrawiam wszystkich Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: No to sprawdźmy: 05.10.04, 11:01 Ja jestem chyba typowa Waga: wyważona , spokojna,malomówna do tego introwertyczka. Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 05.10.04, 14:38 Uch...dobrze że wczorajszy dzień mozna zaliczyć do przeszłośći. Nie wiem czy to buszujące hormony czy pogoda,ale złapałam takiego doła że aż strach.Całe popołudnie przeryczane,dzieciaki pochowały się po kątach,mąż terapeutycznie włączył "Wilka i zająca" i pożądnie przytulił.Musiałam być faktycznie w ostatnim stadium rozkładu,bo nawet kolację maluchom zrobił...i kuchenkę umył...hmmm...zaskoczył mnie tak,że dzisiaj mi wstyd że aż tak rozkleiłam się.Ale chyba jestem naprawdę zmęczona.Dzisiaj jest juz odrobinkę lepiej. Wprawdzie,tylko proszę mi się z tego nie śmiać,wyprawiłam całe towarzystwo...i poszłam dalej spać) Okropnie nie zorganizowana się jakaś zrobiłam. Teraz pękam z dumy.Wreszcie ogarnęłam troszkę i siebie i dookoła siebie ) Nawet pranko wstawiłam.Znowu jakiś klocek pierze się przy okazji... Nie mogę nauczyć swojej królewny żeby wynosiła swoje rzeczy do prania.Dzisiaj jak weszłam do ich pokoju to myślałam że się przewrócę.Wprawdzie łóżko posłane,ale reszta - troche trudno uwierzyć że to same potrzebne rzeczy. Żeby jakoś rozsądnie rozdzielić dzieci,mieszkają dwójkami.Starsi chłpocy są w jednym a maluchy w drugim pokoju. Ewa,pytałaś co Bartek z Jarkiem sądzą o następnym dziecku? - wiesz patrzą na nas jakoś dziwnie.Jakby mieli na końcu języka pytanie "czy nie jesteśmy już na to za starzy?"Według nich to juz powinno nam pruchno wysypywać sie z nogawek.Ja jeszcze mam jakieś plusy u nich bo słucham podobnej muzyki co oni,szczególnie jak sprzątam.Lekki metal jest rewelacylny,z założenia jest głośny więc nikt nie przychodzi i nie zawraca mi głowy bo i tak nie słyszę.tylko sąsiedzi czasami zwracają się do mnie ze współczuciem,że chłopcy dziwnej muzyki słuchają.Fajnie mieć takie dzieci ) ,chociaż jedno na nich można zwalić. Chociaż z drugiej strony jak mnie Bartek (18l) zobaczył w ciążowych ogrodniczkach to zrobił taką minę jakbym paradowała w spodniach clawn-a. Sporo było śmiechu,bo ja w zasadzie nosiłam 38-smy rozmiar,niektóre L- ki,szczególnie bluzki były za lużne.Wszystko miałam dopasowane i teraz te bluzeczki pięknie podjeżdżają pod pachy ) Na szczęście koleżanka poratowała mnie swoimi bluzkami i spodniami,i wreszcie nie świecę brzuszkiem. Wogóle kupic na mnie,na moją rodzinę ciuchy to kłopot straszny,albo ceny okropne jak ciuch jest.My jesteśmy wysokopienni) Ja mam 178cm,mąż ponad 190cm a chłopcy (starsi)dobili do 200cm.Szczerze martwię się Darią - ile ona będzie miała... Nie pytajcie o rozmiarówki butów....dobrze? Jolu,tak jak prosiłaś,podaję swój adres : plenty51166@yahoo.co.uk Wszystkie zdjęcia powitam z przyjemnością.Uwielbiam zdjęcia.I robić i oglądać. Jak podacie swoje adresy to poprzysyłam swoją rodzinkę. Teraz jak chcę zachować twarz to muszę uciekać od komputerka i przygotować "coś" na obiad. Viola Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 05.10.04, 15:00 Viola, mój najstarszy miał 16 lat ( '87) , gdy dowiedział się, że będzie miał braciszka.Otworzył z wrażenia buzię.Pewnie też myślał, że rodzice są za starzy.. Córka ('89) od pierwszej chwili cieszyła się, a teraz jest w młodym zakochana. Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re:Witam Wielomamy! 05.10.04, 23:04 Gdy bylam w pierwszych tygodniach ciazy z najmlodszym Bartkiem/2000/stwierdzilismy z mezem, ze musimy powiedziec reszcie.Pawel zapytal: "Chcecie miec jeszcze braciszka lub siostrzyczke" churek odpowiednial zgodnie nieee!!! na to moj maz "to bedziecie miec".A teraz gdy ktores wyjezdza na dluzej oswiadcza po przyjezdzie ze najbardziej tesknilo za Bakusiem. Podaje moj adres: zinka@wp.pl Jak sie bardziej obyje z komputerem to tez wam przesle zdjecia /ja dopiero raczkuje w internecie/. Wlasnie mam problem z klawiatura i to tylko jak cos pisze w internecie nie moge pisac wszystkich znaków moze drogie kolezanki wiecie co mam zrobic? Buziaki !!! Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po LISTA adresy 06.10.04, 10:27 jola.wie jola.wietecha@wp.pl barba ta_ra@wp.pl ada16 ada16@gazeta.pl akve ewka34@o2.pl jol5.po j.popinska@op.pl ewa057 ewa057@wp.pl olioliwa olioliwa@yahoo.com angjan agnjan@poczta.onet.pl mamarazycztery mamarazycztery@poczta.onet.pl maruda13 rymunia@poczta.onet.pl eury1 plenty51166@yahoo.co.uk zinka3 zinka@wp.pl Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: LISTA adresy 06.10.04, 10:51 Ada, to ja odwrotnie, jestem ekstrawertykiem, takim całą gębą, gadam z ludźmi w tramwaju, na ulicy (ale moja 3 córka jest jeszcze gorsza) niejestem małomówna, ale jestem raczej spokojna. Więc cos mamy wspólnego. Ale Ty też nie jesteś introwertykiem zamknietym, bo od poczatku watku pracowicie piszesz, mimo, że juz kilka osób sie wykruszyło. Znaczy się jeszcze dorzyciłabym wytrwałość ) A Ty Viola - toż Ty jak nie z tego swiata, rozmiar 38, 178 cm, matka dzieciom nastolatkom, słucha lekkiego metalu i jeszcze szałowe imię z "V" z przodu Ja mam większy rozmiar, ale męża tez mam wysokiego - 188 (a ja mam około 30 cm mniej) Wiesz to rozklejanie to chyba hormony - miałam takie stany w ostatniej (5 właśnie ciąży, płakałam i płakałam, a najgorzej było tuż przed porodem - ostatni dzień cały przepłakany, ale wtedy, jak tak patrzę z perspektywy to na 100% były hormony. Trzymaj sie więc dzielnie, słuchaj relaksującego metalu jak najwięcej i jak tak bardzo chcą te hormony, to daj się im po prostu wypłakać, a co. W koncu raz sie jest w 5. ciąży, no nie?? ) Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: LISTA adresy 06.10.04, 11:00 Rozmiar 38 to ja nosiłam jeszcze kilka lat temu. Niestety z czasem polubiłam jedzenie.(Jako dziecko to nie jadłam nawet kalafiora, bo biały znaczy tłusty ). Teraz, jak mi w sklepie proponują 44 , to się obrażam i wychodzę. A ostatnio mój mąż zapisał nas na badania profilaktyczne i tam pielęgniarka sucha jak wiór!,( jak ona śmiała!), obliczyła moje BMI ( pewnie znacie...), 25 z małym ogonkiem i powiedziała, że to już nadwaga!!!!! Mój mąż (190cm) z upływem lat nic a nic nie tyje , a z lodówki wymiata szybciej, niż ja ładuję. Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 06.10.04, 12:32 Oj,ale ja się poważnie obawiam że po tej ciązy rozmiar 38 pójdzie w zapomnienie.Jejku jaki ja teraz apetyt na wszystko co obleśnie słodkie.Im więcej cukru w cukrze tym lepiej ) Mojej bandy to nie opłaca się karmić-jedzą jak smoki a chude wszystko takie że wstyd jak się na plaży rozbierają. Ostatnio zbieram przepisy na ciasta ale na duże blachy.Dostałam przepis na piernik.Robi się ekspresowo,wyraśta świetnie.Polecam: 1i1/2 szkl cukru 3 szkl mąki 4i1/2 łyżeczki sody przyprawa do pierników 1 słoik dżemu 5 jajek 1 szkl.oleju 1 szkl mleka 3-4 jabłka (ewen. ananas,brzoskwinie)pokrojone w kostkę lub starte na tarce Wszystko wymieszać.Piec ok 50 min w temp 180. Przepis na największą blachę!! Smacznego Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 06.10.04, 15:20 no to będziemy robić pierniki w sobotę, na pohybel BMI, hmmm, trzeba będzie potem spalać. Ale tak wszystko zmieszać razem, jajka też tak w całosci??? Zinko ja nie mam pomysłu co z tymi znakami, co to nie piszą się tylko w internecie. Jak jola.wie się odezwie, to może ona cos poradzi, bo dużo przeszła ze swoim kompem. Mój mąż też chudy, nawet był moment, że trochę przytył, myślałam, że mnie zrozumie, a on po prostu schudł. Dziwni są faceci. ja mam troche kłopot z Małgosią. Nie może zaskoczyć ze szkołą. Nie może się przstawić na odrabianie lekcji. Zabiera się i zabiera, ma coraz gorszy humor, wkurza się na wszyskich dookoła. W efekcie odrabianie kończy się po 22. I tak już jest od kilku dni, tzn. od czasu kiedy zaczęła mieć cos zadawane. Ale jak sobie przypominam, to wcześniejsze tez miały kryzys własnie około 7 lat. Ola płakała konsekwentnie rano, jęczała. Jakby jej ktoś wtedy posłuchał, to mógłby pomyśleć, że szkoła to prawie jak zesłanie na Sybir, a miała taka fajną panią, którą zreszta bardzo lubiła. A teraz walczę z Małgosią, uff Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 06.10.04, 15:33 Na pohybel? To ja też podrzucę przepis na super ciasto. Pyszne. A może już podawałam link? Nie pamiętam... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=16009156&a=16009580 Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie w oderwaniu od aktualnego tematu 06.10.04, 22:08 ...czy też tematycznego trendu polecam historyjkę na www.bozakobieta.dlajezusa.pl/historie/poprostumama.html Mnie ona "siadła" ze względu na opadający mi ostatnio poziom samoakceptacji i akceptacji części otoczenia dla tego co robię... w każdym razie jest zabawna, spodoba się wam. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: w oderwaniu od aktualnego tematu 06.10.04, 22:10 A to to już istne podsumowanie! Polecam: www.bozakobieta.dlajezusa.pl/historie/stanowiskomama.html Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: Dzieki z przepisy 06.10.04, 22:25 Nie cierpie gotowac ale za to piec moge do woli.Co do odrabiania zadan to jesli Cie to Jolu pocieszy to mam ten sam problem zwlaszcza z chlopakami oni nigdy nic nie maja na zadanie, a czytanie ksiazek to juz tortury dla nich i dla mnie.Kamila/13/ jest dyslektykiem i niecierpiala czytac zreszta ja rozumialam co to za przyjemnosc z czytania gdy sie nie wie co sie czyta.Ale mozolne cwiczenia chyba daja rezultat od tygodnia kladzie sie wieczorem z ksiazka. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka_radzewicz Re: WIELE DZIECI I INNI 06.10.04, 22:32 Oj dziwczyny podziwiam was ... ja na drugie nie mogę się zdecydować, choć bym chciała bardzo i mój Seb też. Mój Kubuś ma dwa latka i jest strasznie rozbiegany, że czasem nad niem nie mogę zapanować i się denerwuję. To chyba dlatego boję się mieć drugie dziecko w obawie, że będę jeszcze bardziej nerwowa. nie wiem co robić ... Aga Odpowiedz Link Zgłoś
akve :-) i mam problem 06.10.04, 23:53 agnieszko( do Sebusia) nie bój się dac rodzeństwo synkowi.J anajbardziej nerwowa byłam przy pierwszym To sie pochwale - nosze dalej rozm 38.Pomógł w tym niestety pobyt w szpitalu z Zosią , czego Wam nie życzę.Schudłam 6 kilo...w 2 tygodnie... A teraz o problemie: Słuchajcie poradźcie i pomóżcie! Mój najmłodszy synek jest za mały i za chudy! Pal sześć wagę ,ale niepokoi mnie jego wzrost.Ponieważ mieszkamy pod miastem ,żadko zapuszczam sie na place zabaw. Dziś bylismy w parku i ZOBACZYŁAM tą róznice między mioim dzieckiem a innymi.Julek wygląda na 1,5 roku a ma 3 lata Zaczynam się poważnie niepokoić.Od jakiegoś czasu nosi ten sam rozm.ubranek.zastanawiam się do kogo pójść w tej sprawie.Do gastroenterologa? Do endokrynologa? Na nasza pania doktor pediatrę nie mam co liczyć , niestety. Acha, Juluś jest poniżej 3-ciego centyla, a więc już poniżej normy. I jest alergiczny, na diecie bezmlecznej o urodzenia.Ale je dużo innych rzeczy,tylko nie przyswaja. Na pewno coś doradzicie, doswiadczone matki... Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: :-) i mam problem 07.10.04, 07:52 Dla wlasnego spokoju mozesz sie wybrac do jakiegos specjalisty, ale uwazam ze nie ma powodu do niepokoju.Moje wszystkie dzieciaki sa male jak na swoj wiek.Jak poszly do szkoly to widzialam roznice miedzy nimi a rowiesnikami.Moj wujaszek /jest lekarzem/ uspokoil mnie ze kazde dziecko ma swoj rytm wzrostu jedne rosna bardzo szybko i zapowiadaja sie na wielkoludy a w okresie dojrzewania waga staje inne rosna powoli i w wieku nastoletnim sa nawet w stanie przegonic te wielkoludy.Podam Ci nawet przyklad na sobie bylam mala i chuda przez cala szkole podstawowa. Pamietam jak mama robila mi rozne badania zmuszano mnie do jedzenia itp. W liceum juz nie bylo takiej roznicy, a gdy spotykalam kolegow i kolezanki z podstawowki okazywalo sie ze przeroslam niejednego "wielkoluda" Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 zestawienie 07.10.04, 08:15 Jol5.po, Tobie tak śietnie idzie zestawianie wszelkich danych, zestaw proszę te wszystkie "38", czy ja naprawde bardzo odstaję z moim 42? Jeśli chodzi o słaby wzrost to myślę, że jeżeli rodzice raczej z tych dużych, to chyba jednak bym się zainteresowała ( jakie badania można zrobić?). A jak on je? Ma apetyt? Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: zestawienie 07.10.04, 08:17 A jeszcze ze stereotypów: zawsze matka wielodzietna kojarzyła mi się raczej z większym rozmiarem, a tu proszę same gwiazdy! Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po do Agnieszki 07.10.04, 09:39 Agnieszko, nic na siłę. Kubuś jest jeszcze malutki i w takim trudnym rozbieganym wieku. Jeśli teraz jestes zmęczona, to spokojnie sobie odczekaj. Przyjdzie przedszkole za rok, bedzie można odsapnąć, kilka lat więcj różnicy między dziećmi też da gwarancję dobrego kontaktu, a pozwoli Ci trochę odpocząć. Nie chodzi tu tylko o sprzątanie, opiekę nad dzieckiem, ale odpoczynek psychiczny, że nie cała odpowiedzialność 24 godziny na dobę jest na naszych barkach, że kilka godzin dziecko jest pod fachową opieką, a Ty możesz przynajmniej spokojnie pomyśleć. Dzieci szybko rosną, ich problemy się zmieniają i w tym nadzieja skołowanego rodzica - najgorzej do 18, a potem z górki (żartowałam potem też potrzbują wsparcia duchowego, a często finansowego Tylko, że wiadomo jak z tym planowaniem jest, chyba najtrudniej zdecydować się na dziecko z ołówkiem w ręku. Więc takie przez pomyłkę, wpadeczki nie są takie zle i może czasami pozornie komplikują, ale w rzeczywistści ułatwią sprawę. Coś jest na rzeczy, bo zaglądnęłaś tutaj, coś Ci chodzi po głowie i czuję, że jakby tak samo gdzieś się zadecydowało, nie miałabyś tak wiele przeciw. Może po prostu, jeśli nie gonią Cię sprawy finansowe, nie jesteś nastawiona całkowicie na nie, to dopuść możliwość. Po prostu zdaj się na los. Będzie co będzie, a potem zawsze będziesz się mogła tutaj wypłakać, jakby co, jak by było ciężko, a może to ciężko bedzie całkiem fajne i Ci się spodoba. Bardzo Cię pozdrawiam i zapraszam do dalszej rozmowy, co będziemy umiały poradzimy Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: do Agnieszki 07.10.04, 09:43 A ja to sobie myślę, że gdyby rodziły się tylko dzieci planowane, to ludzkość by wyginęła ) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po o wszystkim 07.10.04, 10:46 Jola - zestawienie doskonałe, ktoś sobie zadał trud i zebrał do kupy minusy i plusy (było, było: "tak na prawdę bedzie ci się to podobało i bedziesz chciała robić to jak najdłużej") - Joleńko, jakie ja mam doły - te doły są ukryte, ja szczerzę zęby, niby, ze się uśmiecham, a w środku mnie skręca. Ja czaruję rzeczywistość, bo udaję, że to co widzę jest śmieszne, a to często jest tragiczne (np. stan naszego mieszkania), ale udaję, że to jest śmieszne i faktycznie robi się śmieszne. Jolu szczególnie małe dziecko, nieważne które pogłębia stan niepanowania nad rzeczywistością i rozjeżdżania się życia. Każde moje dodatkowe słoneczko burzyło mi wypracowany misternie porzadek, nad którym naharowałam się jak wół. Jola, dla osłody wrzuć przepis na czekoladę na gorąco!!!!!!!! Ada - nie trzeba zestawiać tych gwiazd, one same się zestawiły i świecą nam tym swoim rozmiarem 38 i jeszcze pierniczki, nie pierniczki nam podsuwają (Jola koniecznie czekolada na gorąco, Viola, te jajka to w całości do piernika???)) Ada, są większe rozmiary niż 42 , wiem coś o tym Ada bardzo serdeczne dzięki za sernik, wyobraź sobie, ja znam to ciasto, rewelacja i zawsze wychodzi - i jadłam u koleżanki i ona mi przepis podsyła już pół roku i nie może podesłać, albo nie dochodzi mail, albo cóś - i taki numer, przepis mam z Gdańska. Dzięki Ada))) A z zetawień, to może pokuszę się o zestawienie dzieci,ale jak będę miała czas, a wcześniej, około pierwszej strony sa też zestawienia gg dla zainteresowanych, też je uzupełnię. Z zaległych spraw - Zinko jeśli komp. jeszcze Ci nie chodzi dobrze, wrzuć pytanie tutaj - na pewno Ci podpowiedzą usłużni ludzie forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=34 w temacie prania - ktoś pisał o pranym klocku - uwaga na małe, okrągłe metalowe żetony z pokemonami (z jakiś tam czipsów), jeszcze niedawno bardzo popularne w szkołach, wszystkie chłopaki w to grały, a ja to wyprałam, żeton zatkał rurę, ale perfidnie, nie przepuszczał całej wody i nie przesuwał się do odpływu. Ja uparcie prałam dalej, bo nie kojarzyłam i przedziurawiło mi rurę. Ale to i tak nic z porównaniem z okresem kamieniowym, każde dziecko po kilka kamieni w kurtce, bo zbierały, mineralodzy sie znaleźli. A potem tak stukało w pralce, stuk, stuk. Viola - czego słuchasz, co to za lekki metal dobry na uspokojenie i przy sprzątaniu. Zdradź!! I najważniejsze - Ewuniu, wiadomo matka najlepszy obserwator i co za tym idzie lekarz swoich dzieci. Dziewczyny pokazały, że dzieci też mogą być drobne, Ty wielkoludem nie jesteś, a na zdjęciach Julek niczego sobie (moja Małgosia też w dolnej skali centylowej, mimo, że tata 188). Ale coś Cię niepokoi. Lepiej podrążyć i sie przekonać, że na darmo, ale być spokojnym. Chyba musisz tak czy siak mieć skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu, więc tędy droga. Ale musisz mieć dokładny plan, co chcesz, do kogo skierowanie. Podsuwasz tylko lekarce i ona wypisuje skierowanie. Ja tak robię, muszę mieć sama wizję, co chcę, bo lekarka nie doradzi, a raczej pominie symptom, jeśli jednak poproszę skierowanie, da. Coś kojarzę, że w "Dziecku" był artykuł o wzroscie, trzeba gdzieś na wyszukiwarki powrzucać, co by sie dowiedzieć, jaki to lekarz się tym zajmuje, ja też będę się zastanawiać, jak na coś wpadnę napisze. A Ty drąż, ale na spokojnie - mały jest zdrowy, wesoły, teraz po chorobie - Ty przecież schudłaś 6 kilo, on też miał prawo trochę "zdrobnieć", a i wczesniej do olbrzymów nie należał, był raczej drobny. Miłego dnia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie zaległości 07.10.04, 10:51 Zaległości: (lecę po kolei przez 53 posty, więc moje zaległości nie będą poukładane według priorytetów): 1. Przesłuchania wstępne w śledztwie afery szkolnej nie dały niestety jednoznacznej odpowiedzi kto co powiedział i jakim tonem i na końcu nie wiedzieliśmy, czy to pani, czy raczej wewnętrzny głos Ani tak krzyczał i straszył, wiadomo tyle, że pani użyła argumentu czerwonego ekoludka, i słusznie zresztą, bo za "niemanie" zadania taka szykana własnie grozi i już. Wobec braku jednoznacznych dowodów i zbiegu okoliczności, które nie pozwoliły mi załatwić sprawy w ciągu trzech dni od wydarzenia (czyli na gorąco), pozostała ona (mea culpa!) nietknięta. A po takim czasie to już nie ma co jej ruszać. 2. No tak, sto lat dla Ady (teraz już tak bardzo świadomie)! 3.Ewa (akve) cieszę się że już jesteś po burzliwych wydarzeniach i to będzie pewnie ostatnia uwaga która ci na tym forum o chorobie przypomni. 4. Waga i rozmiar: każda kolejna ciąża kosztowała mnie o 2 kg więcej (ale w sumie niewiele: 9 – 11 – 13 kg (albo więcej, bo skończyłam ważenie w 8 m-cu, hi hi). Im bardziej się zastanawiałam nad tym fenomenem, tym mniej z tego rozumiałam. W każdym razie te różnice nie miały pokrycia w wadze urodzeniowej dzieci. Urządzenie wagę potrzebowałam w czasie ciązy, po porodzie jeszcze raz na nią weszłam, utrata ciężaru mnie nie ustatysfakcjonowała, więc waga wylądowała pod szafką i wszyscy o niej zapomnieli. Satysfakcjonuje mnie rozmiar 38, który znów jest mój (hurra!, tylko bluzki w okolicach biustu nieco przyciasne teraz, zresztą oddychac to ja zawsze miałam czym), a z wagą to jest dziwna historia, bo po pierwszym dziecku ważyłam więcej o 5 kg (!), ale byłam znacznie szczuplejsza, ubrania przedciążowe ze mnie spadały! Tak, że nie wiem, ile ważę, ale wiem ile mierzę (o ile się ze starości nie skurczyłam): 175 cm, ile bym nie ważyła, to się to jakoś w górę rozciągnie. Moja chłopa mierzy zaledwie o 3 cm więcej ode mnie (buu, żegnajcie wysokie szpilki!), ale za to mam wrażenie, że to on tył za mnie w ciążach, w każdym razie cały czas się odchudza, choć spokojnie taki jaki jest uchodzi za, no, nie wychudzonego, ale, powiedzmy, normalnego. Niepokoi mnie mój poporodowy apetyt na słodycze, póki karmię, spoko, ale jak ten apetyt się utrzyma? Pierwszy raz w życiu mam problemy z samodyscypliną... 5. Gra-zinka, witaj! Przyjmij spóźnione życzenia urodzinowe, gratuluję dzieciaków. Powodzenia w sklepiku! (zazdroszczę, trochę szyję, kiedyś dużo robiłam na drutach, zawsze marzyłam, ale nigdy nie zrealizowałam, choć nie, raz kiedys stanęłam ze swoimi wytworami na targu, to było w liceum, i za każdym razem kiedy ktoś się interesował przeżywałam horror, tak byłam przywiązana do tych rzeczy bo tyle serca włożyłam w ich zrobienie) 6. Witaj Violu! Niezłą ekipę szykujesz do obrony córy! Bardzo dobrze, w tych warunkach będzie musiała mieć kiedyś dobrego męża!!! Nie ma innego wyjścia... (ten przyszły mąż) 7. Jolu, popisuj się amatorską analizą ile wlezie, będzie mi bardzo miło! (mam za swoje, teraz odrabiam zadanie domowe! ale również mi jest przy tym miło). Dzięki za przepis na ciasto, uwielbiam śliwki! 8. Viola, mój syn (12 lat, 175 cm) tez wygląda, jakby nie jadł, a zmiata jak odkurzacz! Nie dosyć, że chudy, to z twarzy jeszcze taki wypłosz, oczy podkrążone, no dosłownie jakbyśmy go trzymali w piwnicy i nie karmili! Niestety, przy jego wzmożonym popycie na jedzenie, córka Anka też się rozżarła, co pomału zaczyna być po niej widać! I jak tu dziecku wytłumaczyć? Wygląda na to, że odkryła w sobie łasucha (charakter teściowej i męża), a jak tak odziedziczyła?! Bo Marek przy całym swoim obżarstwie jest wybredny. 9. Ewuś (akve) moja ciocia miała problemy z synem (z jego wzrostem) i leczyli się całe lata u endoktrynologa dziecięcego. Z tym że zaczęli się problemem przejmować, kiedy Szymek poszedł do szkoły. Dzisiaj jest wszystko w porządku (gimnazjalista), sport tez mu pomógł (chwalę się): jest pływackim mistrzem Polski, w swojej kategorii naturalnie! Moja własna Anka była maleńka jako niemowlę, potem słabiutko rosła, jako małe dziecko drobna, ale zawsze zdrowiusieńka, w wieku przedszkolnym kłopoty się skończyły, na rówieśników patrzy raczej z góry, a pozostałe gabaryty: patrz wyżej. 10. Czuję się zaszczycona pokładanymi we mnie nadziejami, ale niestety nie mam pojęcia o co chodzi ze znakami polskimi, co to nie wchodza w internecie, zawsze myślałam, ze to kwestia ustawień komputerowych a nie "spoza". 11. Jolu, mam z Anką w szkole problem, zadań nie chce się jej odrabiać, pisze niestarannie (a fioletowe ekoludki ją denerwują), w ogóle zrobiła się w szkole jakaś taka nerwowa, pyskata, brzydko się do mnie odnosi (do innych zresztą też), pokłóciła się "na śmierć" ze swoją przyjaciółką (swoją drogą to ci musiała być scena!: Agata na szkolnym podwórku dusiła Ankę za szyję i krzyczała, że nigdy przenigdy się z nią już więcej nie umówi i nie spotka, ale ja do dzisiaj nie wydusiłam z Anki, jak sprowokowała taką reakcję Agaty, mówi tylko "mama, daj spokój!" - czasem mnie to wszystko przerasta?) Czuję, że jestem znowu z wami! Fajnie! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: Jakie macie doswiadczenia z lekarzami 07.10.04, 11:26 Dzieciaki ogolnie mi nie choruja.Zasluguje to mojemu wujkowi ktory jest lekarzem i gdy przyjezdzal do moich chorych jak mnie sie wydawalo dzieci zawsze mowil "prawie zdrowe" zapisywal najczesciej jakis drobny specyfik typu tabletki emskie i dzieci zdrowialy trwalo to napewno dluzej niz po antybiotyku ale zdrowialy i procentuje to tym ze teraz nie choruja wcale lub konczy sie na kichnieciu i do szkoly.Jak juz wczesniej wspominalam Bartek 4 lata cztery dni temu mial zapalenie krtani leczylam go emskimi.Dzis rano zbudzil mnie gleboki kaszel.Troche sie wystraszylam i pobieglam do lekarza pierwszego kontaku/ wujaszek za granica/.Pani doktor zbadala i stwierdzila ze dolne drogi czyste gardlo tez.Wypisala recepte na 4 specyfiki/Syropy wykrztusne ,rozrzedzajace wydzieline,krople do nosa o podobnym dzialaniu/.Uspokojona poszlam do apteki ale nie wykupic tylko spytac ile zaoszczedze nie wykupujac.68zl.Nie jestem oszczedna i nie oszczedzam na zdrowiu ale uwazam ze to co robia niektórzy lekarze to skandal. Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: Jakie macie doswiadczenia z lekarzami 07.10.04, 11:53 Rzeczywiście tak jest, każde wyjście do lekarza to stos recepr na cud- specyfiki, za super ceny. Zdarzyło mi się, że poszłam z dwójką do lekarza .Wg mnie ( nie jestem lekarzem - pewnie się nie znam), z takim samym przeziębieniem.Każde dostało komplet innych specyfików o podobnym działaniu .Koszt kilkadziesiąt złotych. Odebrałam to jako naciąganie, wykupiłam 1 zestaw. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po lekarze, leje i ruszył 07.10.04, 12:15 ja zawsze na ostatnią chwilę, w tragicznych wypadkach wykupuję antybiotyk i lakcit, innych raczej nie, bo pamiętać jak podawać, toż to niewykonalne. Ale spotkałam kiedyś panią, co to podsumowała, że lekarz słaby, bo żadnego leku nie przepisał, a w ogóle antybiotyku nie dał, chała i w ogóle do niczego według niej Zilko, panuje coś gardłowego, bo mój syn mówi takim gardłowym głosem inne dzieci chyba też do tego sie szykują. A dziśpojechał na wycieczkę - zobaczymy po przyjeździe czy to faktyczie gardłowe, bo jak coś ma być to na pewno po wycieczce się objawi. A u nas kurza twarz, kurcze pieczone, kruca bomba i inne, leje. Trzy dni rzeczy wisiały na balkonie, wczoraj 26 stopni - kurcze, no nie wierzyłam w to zapowiadane załamanie pogody, toż jeszcze prowokacyjnie zostawiłam suche rzeczy wyprane, poskładane na suszrce, bo cosik pilnego leciałam załatwić, a teraz puchnie od deszczu. Kurza twarz, chora kobita jestem, cholerka jasna no. A z pozytywów - mały RUSZYŁ, zrobił dwa kroki, przysunąła się do kuchenki nie padając na kolana, ostrożnie. Moje jedyne planowane dziecko (tak a propos wcześniejszego tematu, słoneczko - ale tak oficjalnie to porusza się nadal na czworakach. Ale ciągnie go do góry, a doświadczenia mam przeróżne w tym temacie, bo niektóre ze starszaków, tak polubiły czworaki, ze nijak do góry nie aspirowały. Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 chyba będzie wojna ;-)) 07.10.04, 11:48 moja z wagą. Albo ta gadzina ustąpi, albo polegnę ja. Mój mąż to mówi , że luksus na mnie tak wpływa :-0. Ten luksusu to samochód na dojazdy i zakupy najczęściej w supermarkecie. Mało ruchu, mało siat, dużo siedzenia.Ot, co. Może się przesiąść na tramwaj? Ale mi to zeźre 40 min w 1 stronę dodatkowo. Co robić?! A moja Agnieszka (15l) to ma stały tekst: Bo ty nic nie rozumiesz! Obojętnie czy temat porządku, odzieży , koleżanek. Zawsze staram się wysłuchać, ale to nie pomaga. :Nie rozumiesz.. " i już Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re:Ruszyl 07.10.04, 14:29 Gratylacje dla Michalka!!!To sa piekne chwile : pierwszy usmiech, pierwszy zabek,pierwszy krok.A my te chwile przezywamy wiele razy!!!!!!!!! To tak jakbysmy zyly kilka razy!!!!!!! Moja Olga /gimnastyczka/ pierwszy kroki stawiala w 7 miesiacu. A pierwsze zeby jakie jej wyszly to byly gorne kly. Jak widac dalej mam klopoty z klawiatura, ale mysle ze rozumiecie co pisze/ Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re:Ruszyl 07.10.04, 21:29 "A pierwsze zeby jakie jej wyszly to byly gorne kly. " ))) No to musiała ciekawie wyglądać, a była roześmianym dzieckiem? Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 07.10.04, 17:03 Witajcie. Postaram sie po kolei i szybciutko,zanim mnie pogonią od komputera) Co za dzieciaki??Ciekawe kto ich tak wychował że własnej mamie nie dadzą poklikać. Wczoraj słówkiem nie odezwałam się bo miałam "dzień mężowski"-jeden z nielicznych kiedy Marek ma wolne.A wtedy trzeba ponadrabiać zaległości,uknuć jakieś plany na przyszłość...hmmm...przy odrobinie szczęścia wykraść parę minut tylko dla nas.A z tym cholerka jakoś najciężej. Jak Wy sobie dajecie z tym radę? Co do polskich literek,to u moich synów na dysku bardzo często znikają. Jest kilka przyczyn,zacznij od najprostrzego,czyli jednocześnie naciśnij klawisze Shift i Ctrl.Te dwa klawisze przełanczają klawiaturkę na tzw "tryb maszynisty".Ja bardzo często,przypadkiem ) sobie je przełanczam.Jak to nie zadziała to znaczy że wgryzło się coś w Windowsy,a na to to antywirus,odśmiecanie systemu w najgorszym wypadku format. Nie myślcie że jestem taka mądra),popytałam moich chłopaków. Do piernika Jolu jajka wbija się całe.Dlatego tak bardzo lubię ten przepis.Brudzi się tylko jedną miskę...a wyżerka świetna. W sobotę testujemy ciasto ze śliwkami. I chyba zrobię knedle,bo śliwki chyba będą się kończyły. Dzisiaj w domu święto,przyszła paczka od mojego brata.Poprzysyłał maluchom adidasy i portki.Rozczulił mnie bardzo jak okazało się że przysłał bojówki dla Wojtusia,na 74cm.Wreszcie ktoś z rodziny zaakceptował to że w lutym pojawi się nowy domownik.Nie myślałam że ich reakcje AŻ tak mnie gryzą. Lecę popatrzeć co robi mój dyslektyk Pa Viola Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie wirus! (komputerowy) 07.10.04, 18:52 własnie dostałam wiadomość od "Aleksandry Papierkowskiej" (której nie znam) zatytułowaną "various" bez treści z załącznikiem o niewinnym tytule (że niby jest w nim jakaś wiadomość) - WIRUS!!!!! Pierwsza próba skasowania skończyła się problemami z Outlook Expressem. Mam nadzieję że się nie wgryzł. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie chorowanie 07.10.04, 19:21 Jako że nasz tata jest "lekarzem", więc "leczymy się sami" - w praktyce wygląda to tak, że jesteśmy zdrowotnie (zwłaszcza jeśli chodzi o profilaktykę) zaniedbani - wiadomo: szewc bez butów chodzi! Ja po uczuleniowych perypetiach dziecięcych (syn od 3 do 6-go roku życia bez przerwy /dosłownie/ kaszlał, robiąc krótkie przerwy pomiędzy kolejnymi zapaleniami oskrzeli,a córka ma atopowe zapalenie skóry, na które skutecznie pomaga jedynie silny steryd) wiem jedno: potrafię sobie na własną rękę poradzić z większością dolegliwości, wiadomo, operacji chirurgicznej nie zrobię, ale na szczęście do tej pory takowa nie była potrzebna )). Wiem też jak myśli lekarz i dlaczego przepisuje to co przepisuje (no, nie wszyscy lekarze są tacy), a nie lubię być naciągana, tfu, przepraszam, testowac na własnej kieszeni i własnym dziecku kolejne "cudowne" lekarstwo. za to ponieważ prawie nie korzystam z usług medycznych, byłam przedwczoraj w głębokim szoku, zaznawszy, jak to funkcjonuje. Otóż, poszłam do pediatry z Niemowlaczką, bo ma w oczach ropkę i długo już ją ma, chłop mój się wstydzi iść - no bo żeby lekarskie dziecko miało ropkę w oczach, skandal! matka (czyli ja) posżła świecić oczami. Pani doktor (tzw. "dobra"!) nie podnosząc głowy "co się dzieje?", ja "ropka w oczkach", a ona (dalej nie podnosząc głowy "to do okulisty! to wszystko. Następny!". W koncu podniosła głowę, bo ja nie wychodziłam (jakoś mnie tak zamurowało), ale werdyktu ostatecznie nie zmieniła. Ja oczywiście nie wiem, gdzie ten okulista. Pani doktor pracuje w wielospecjalistycznej klinicznej przychodni pediatrycznej, no chluba Śl. Ak. Med, mówię wam! "nie, nie, niech pani nie idzie do kliniki, niech pani idzie do kolejowego!", myślę sobie "oho, wie coś, czego ja nie wiem", poszłam do kolejowego. Poszłam po południu, idąc z dziećmi na lody, chciałam dowiedziec się jak nastęnego dnia rejestracja czynna, czy się wyczekam, czy może umawiają na godziny.... Zastałam ku mojemu zdziwieniu rejestrację jeszcze czynną, to znaczy tę własciwą nieczynną, choć wg rozpiski na drzwiach miała jeszcze być czynna, cóż, kiedy nie było z kim pogadać, poszłam do ogólnej, a tam pani do mnie "ale okuliści już od wrzesnia nie przyjmują w tym roku! Prosze przyjść w połowie listopada, wtedy zaczynam zapisy na przyszły rok", znowu mnie zamurowało, więc pani powtórzyła mi powyższą treśc jeszcze dwa razy, lecz ja jak przystało na blondynkę, słabo zajarzyłam. Musi, że niemowlę na mym ramieniu ją rozczuliło (Madzia prachnęła uśmiech co się zowie - nie wie jeszcze, co to znaczy symulować )) - ale podziałało i pani nagle sobie przypomniała, że oto dzisiaj (czyli wtedy) jest w szpitalu ostry dyżur okulistyczny i wysłała mnie na izbę przyjęć. Ośmieliłam się zarejestrować (Madzia rozczuliła wszystkich na dole, łaskawie rozsyłała uśmiechy), choć reszta potomstwa oczekiwała mnie w samochodzie 1."mama pić" 2. "mama, sikać" - poszli ze mną. Na oddziale dostałam opiernicz za: primo: nieposiadanie obuwia ochronnego, secundo: nieposiadanie skierowania od lekarza (!? ponoć nie trzeba), w końcu przyszedł lekarz, ślizgnął jakimś światełkiem Madzi w oczy (na co odpowiedziała uśmiechem), zawyrokował i wypisał receptę. Wszystko odbyło się tak błyskawicznie, ze nie zdążyliśmy zamknąć drzwi do gabinetu badań. Pan doktor O NIC SIĘ MNIE NIE SPYTAŁ. Ani jak długo ten stan trwa, ani jak się objawia, ani w ogóle nic, więc sama z siebie zaczęłam trajkotać, w pewnym momencie spojrzał zaciekawiony, ręka nad receptą się zatrzymała, raczył nawet odpowiedziec na moje pytanie, skończył wypisywac cos, co miało wartość 22,50 PLN za 3 ml, adios! Aha, na ostatek kazał się w poniedziałek zgłosić do kontroli do "swojego okulisty" (czyli do kogo?!). Śmieszna sprawa: cały czas stosowano procedurę "odsyłania" (w rejestracji tez się mnie spytano czy byłam już w klinice, ale nie dałam sie odesłac), skojarzenie: od Annasza do Kajfasza, wiecie jak nazywał sie lekarz, który nas przyjał? To oczywiste: miał na nazwisko Piłat! Serio!! ))) Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: chorowanie 07.10.04, 21:12 Oj Jolu,to Ty faktycznie jakbyś w życiu u specjalistów się,znaczy rodziny,nie leczyła.Fajnie to brzmi jak ktoś po raz pierwszy takie schodki odkrywać zaczyna. My niestety lekarskie dzieci nie jesteśmy i niestety metodę spychologii juz odczuliśmy.Najśmieszniejsze jest to że czasami zapisując się na odległe terminy...zapominam o nich.No bo wez tu pamiętaj że za 4 mce masz wizytę.Nawet tablica korkowa nie pomaga. Oni najbardziej rozbroili mnie jak ś.p.Teść,przy stanie tzw nie rokującym,z rakiem rozsianym na wizytę w poradni bólu miał czekać 2 miesiące.Stwierdziłam wtedy że służba zdrowia ma włączony tryb oszczędnościowy,zamiast leczyć przeczekać jak pacjent umrze. Ja teraz przerabiam temat swojej odleżyny....i też skończyło się na tym że zamiast wizyt u chirurga,przychodzi do mnie raz w tygodniu pielęgniarka która pomagała mi opiekować się teściem i eksperymentuje,co najskuteczniej na nią,czyli odleżynę,działa. Ten sam schemat był kiedy szpital kazał nam zabrać teścia bo nie mieli miejsca i powodu żeby go tam trzymać - "I tak umrze".Szukaliśmy wtedy Hospisjum dla niego.Po kilku odwiedzinach zadecydowaliśmy że zabieramy go do domu,bo tam gdzie są miejsca to nie hospicja tylko typowe umieralnie,gdzie człowiek traci już wszystkie prawa do zachowania człowieczeństa.Na szczęście pielęgniarka,po cichu,dała mi namiary na tzw.Hospicjum Domowe i tam dopiero uzyskaliśmy pomoc i wsparcie.Raz w tygodniu przyjeżdżał lekarz i co kilka dni pielęgniarka.Cały sprzet mogliśmy od nich wypozyczyć na zasadzie "co łaska".Poznałam tam niesamowitych ludzi.Przez jakiś czas zastanawiałam się nawet nad wolontariatem,ale mąż bardzo skutecznie wybił mi to z głowy prostym pytaniem,czy jakoś sobie dobę wydłużę? Bo fakt czasami jest ona ociupinkę za krótka. Teraz będę przerabiała laryngologa u Jarka(16l).Zarasta mu błona w jednym uchu.Dwa lata temu lekarz chciał ją uelastycznić przez przedmuchiwanie....tak....teraz trzeba przed zabiegiem je wyleczyć. Jolu pytałaś o muzykę do sprzatania?-dobra tez jest jak jestem wkurzona,krzyczy zamiast mnie.Zazwyczaj leci Creed i LinkinPark,i coś czego nazwy nie pamiętam,dobra też jest Chylińska i dawna IRA-ale to już rock.Na tle muzyki mamy w domu sporo konfliktów-Marek,mój mąż,z wyzutem stwierdza że ja albo słucham wrzasku albo sentymentalno-dołujących utworów.Starsi chłopcy zakrzykują mnie jak włączę Chip-chop,polski oczywiście.Ale przecież niektóre teksty są naprawdę dobre-nawet w naszym chip-chopie.Jakiś czas temu ściągnęłam sobie moje ulubione utwory Kowalskiej,Bartosiewicz,Kai,Urszuli,Pisaka,Dąbrowskiej i Wiśniewskiej i wyszła rewelacyjna mieszanka.Teksty mądre i dojzałe.Wg Marka dołujące,ale to też zależy w jakim jest się nastroju.Sam się w nie wsłuchiwał złośliwiec jeden.Fakt,bardzo konsekwentnie wyciąga z CD w samochodzie moją mieszankę ONA.Ale co ja poradzę jak dobrze mi się przy nich prowadzi samochód? Wojtek tez lubi to co słucham,nigdy nie dostał jeszcze czkawki na znak protestu. Rozpisałam się strasznie a tu polewę na piernik trzeba robić.Na szczęście czekoladowa szybko się robi. Viola Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Aha, jeszcze... 07.10.04, 21:16 Jolu, gratulacje dla Michałka!!!!! dzielny chłopak! teraz ty bądź dzielna, mamo! )) I dziękuję ci że mi przypomniałaś: po przeczytaniu twojego labidzenia o deszczu poszłam na balkon zebrac pranie, co tam od dwóch dni i dwóch nocy w dzień schnie, a w nocy wilgnie.... nie bacząc na stan zawilgocenia, wciągnęłam wszystko do mieszkania, ma lać, jutro najdalej, wczorajsza noc taka ciepła była, dzisiejsza też taka będzie.... Aleście mi zadały z tymi plackami! Bo po śliwkach w każdej postaci uwielbiam pierniki i murzynki.... tymczasem dzisiaj byłam u znajomej, co to mnie nie dosyc że nakarmi, to jeszcze na tydzień naprzód wyposaży, no i dostałam blachę najpyszniejszej szarlotki na świecie.... (koniec pisania, Madzia rycy) ( Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Aha, jeszcze...czekolada? 07.10.04, 21:45 "Jola, dla osłody wrzuć przepis na czekoladę na gorąco!!!!!!!!" No proszę bardzo, tylko że ta moja czekolada tylko w fazie gotowania jest gorąca, zjada się ją na zimno...)) chociaż jak się wylizuje garnek to jest jeszcze troche ciepła....(chyba się jutro do niej zabiorę) gotuje się z kostką margaryny i pół szklanką śmietany półtorej szklanki cukru i cukier waniliowy - na małym ogniu (bardzo małym) z 15-20 minut. W misce mieć przygotwane pół kilo mleka w proszku (ale w proszku, a nie żadne instant czy granulki), wymieszane z 1-5 łyżek dobrego kakao (ja idę na maksa i daję 5) i po zestawieniu toffi z ognia szybko acz delikatnie (mikserem, pałką) połączyć jedno z drugim wsypując mleko do tofii, nie na odwrót. Mozna dać balkalie wg uznania. Ta czekolada w magiczny sposób przenosi nas (a wszystkieśmy wystarczająco stare) w stare dobre czasy kryzysu i kombinowania (kakao było z paczki, z darów albo z peweksu, z resztą nie było problemów). Oczywiście ten specyfik w naszym domu najbardziej smakuje mnie! Prawdopodobnie z sentymentu. Aha, no i się tą czekoladę wylewa do zasygnięcia do jakiejś płaskiej formy, najlepiej na pergamin, można w stanie lekkiego stężenia pokroić ją na kwadraciki, wtedy jak stężeje - czekoladki gotowe! Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: Aha, jeszcze...czekolada? 07.10.04, 22:09 Ale sie slodko zrobilo!!!! Wlasnie skonczylam zalegajace od paru dni prasowanie.Uff!!! Kazde dostalo swoja dzialeczke i do póleczek. Glowa rodziny wrócila do domu glosno pociagajac nosem i chrzakajac, chory.A chory mezszczyzna to kataklizm!!! Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: Aha, jeszcze...czekolada? 07.10.04, 22:47 To fakt.Wszystkie dzieci chorujące jednoczesnie to pestka ) Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: Aha, jeszcze...czekolada? 07.10.04, 23:18 Dziękuje za rady i słowa pocieszenia jeżeli chodzi o Julka. Zdecydowalam ,ze na pewno pójde do gastroenterologa,juz mam "upatrzonego".Bo jednak ta moja kruszynka(która nie ma b.dużych rodziców - o fakt)nie urosła przez ostatni czas. Zinka-zapomniałam Ci napisać ,ze odwiedze Twój slepik jak juz będzie działał. jola.wie-czy wiesz ,ze za mną chodzi taka "czekolada",ale u nas w domu smaruje się tym wafle i je się coś w rodzaju piszingera.Mniam!!!! Wasnie jutro mam zrobić ,bo obiecalam sąsiadce-koleżance. Gratulacje dla Michałka,który WYRUSZYŁ i za pewne nie spocznie DŁUGO Zazdroszcze Wam,że możecie siadać przy kompu przez caly dzień...Ja nie mam czasu to raz( czytaj-jestem niezorganizowana) a mąż zabiera kompu do biura Dobrej nocy Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: chorowanie 10.10.04, 20:29 Jolu umarłam ze smiechu,zapraszam na pogrzeb),ten dr Piłat to cos pieknego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda obiecałam i jestem 11.10.04, 00:58 Witam Was mamusie . Co prawda minęło trochę czasu odkąd się wpisałam , ale ostatnio miło mi było poznać osobiście Ewcię (akve) i to zdopingowało mnie do działania. Będę się musiała tylko troche wytłumaczyć na ,,Dzieciach październikowych 2003''na , które zaglądałam od roku po urodzeniu Zuzi , że będę tam już sporadycznie bo muszę zadbać też o pozostałych . Tak więc , melduję się w Waszym miłym gronie i dla przypomnienia i sprostowania pewnych danych jeszcze raz przedstawiam ; Dorota (1969-środowy , styczniowy wodnik) , Artur (1964-baran , z niedzieli wielkanocnej) Grześ (styczniowy czwartek 1991- koziorożec)Przemek(bliźniak z ostatniego dnia maja 1994-wtorek)Krzyś (przedostatni dzień lipca 1997 i powtórka ze środy-lew)Jaś (ponownie styczniowy czwartek dokładnie jak Grześ,10 tym razem 2002- czyli znowu koziorożec) i najmłodsza Zuzia (poniedziałkowa waga ), która właśnie cztery dni temu skończyła a właściwie przebiegła przez pierwszy roczek( dziś były oficjalne urodzinki,uffff).Napiszę jutro trochę więcej , bo mam obawy ,że zaraz któryś z moich starszaków obudzi się ( komputer jest w ich pokoju) i z wyrzutem powie , że nie może spać bo kopmputer włączony i duszno ( dziwne , że nie doskwiera im ta duchota gdy sami siedzą przy kompie?)A tak po krótce też się troszkę pochwalę , Grześ to zawodnik trampkarzy starszych Cracovii ( tegoroczni Mistrzowie Krakowa)- niestety dysgrafik i dysortografik , Przemuś , bardziej intelektualista ( choć też nie stroni od piłki) z jak zdążyła zauważyć Ewcia , ciągle nie zamykającą się buzią .Krzyś , tegoroczny pierwszak , nie zabardzo przejęty tą rolą, Jaś przekonujący mnie ciągle o swej wielkiej miłości , zwłaszcza w momentach kiedy Zuzia przez niego płacze , oraz wspomniana wyżej Zuzka oczko w głowie braci , tatusia , nie wspominając o mnie.Buziaki Kurcze coś mi się post nie wysyła , czyżby tyle pisania na darmo ?.Próbuję jeszcze raz , mam nadzieje ,że nie wyjdzie zwielokrotniony. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 07.10.04, 22:47 buu jest mi strasznie smutno że nie mogę sobie do Was zaglądać tak często jakbym chciała (( Witam wszystkie nowe mamy, pozdrawiam "stare" i "nowe" U mnie akurat jest dół totalny ze wszystkim - dziś miałam bardzo nieprzyjemną rozmowę z dziekanem (( i wszystko do d... teraz (( kończę teraz i mam nadzieję , że ten kołowrót sie skończy kiedyś... Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 08.10.04, 08:25 Eee, z tym siedzeniem przy komputerze to prawda jest taka, że w robocie mam stałe łącze i co jakiś czas ( jak mam czas) zaglądam. W domu czasu nijak nie starcza. Wczoraj pani od niemieckiego mojego najstarszego powiedziala, że mamy szukać innego nauczyciela, bo ona już go nie nauczy .Z jednej strony duma , z drugiej kłopot, ot, co. A jeszcze rozwiązaliśmy problem kombinezonu ( 130 zł) to tak znośnie, bardzo ładny. A jutro mam firmową imprezę integracyjną. Trochę w sytuacji kiedy robota mniej pewna , jakby mniejsza chęć na imprezowanie, a i osobiste sprawy nie nastrajają,ale wypada się pokazać... Tak czy owak piwo się będzie lało, a dzik pewnie już gotowy do pieczenia... Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Kasiu 08.10.04, 09:00 jedyne co możemy to słać Ci wsparcie. Trzymaj się, trzymaj się, trzymaj się. Cieplutkie miejsce dla Ciebie tu będzie czekać, jak byś się chciała na tego dziekana wyżalić. Maluszek i dwójka niewiele większych starszaków to nie przelewki, a pisanie pracy przy tym to prawdziwa akrobacja, nie wiem dlaczego nie ma wyrozumiałości u dziekanów, promotorów. Życzę Ci i trzymam mocno kciuki, żebyś miała dużo siły w tym trudnym czasie. Wierzę, że "co nie zabije to wzmocni" - to Ty Viola pisałaś coś takiego no nie? U mnie też zaczynają się schody, bo niby miało być bez problemu przedłużenie czasu na pisanie, ale ktoś gdzieś z urzędników znalazł, że to niezupełnie zgodne z przepisami, dziś, jutro ma się wyjaśnić. Bardzo się denerwuję, ale ciągle pamiętam, gdzie priorytety. Kasieńko, trzymam kciuki Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po piątek 08.10.04, 09:44 Ada, moje dzieci wchodzą powoli w nastolateni wiek dopiero, ale już widzę, że prawda "duże dziecko duży problem" - one widzą wszedzie duże problemy i są takie przeczulone na swoim punkcie. Pojawiło się w słowniku Oli duzo słów: bo ty nigdy..., bo ty zawsze..., wszyscy mi dokuczają..., stany depresji prawie, no i oczywiście, bo ty NIC nie rozumiesz - a to dopiero poczatek, ona ma w końcu tylko 11 lat, a gdzie 15, czy 16. Trzeba chyba zacisnąć zęby i tą erupcję pretensji przetrzymać. Ola jest twardziela (skorpion, Janek ma większe zdolności empatii i czasami jest mu w starciu mnie żal, ale to nie obowiązuje: rano, gdy jest wściekły, że wstał wczęsnie, wieczorem, gdy zmęczony, gdy Ola go wczęsniej wkurzy, albo Małgosia, albo wo ogóle, a najczęsciej zauważa, że mógł zrobić przykrość dopiero po fakcie Smacznego barana, dobrze przedmuchanego morskim wiatrem, i wyziębionego atmosferą w pracy, ale jednak pewnie smacznego Zinko - mojej Oli też najpierw szły zęby górne, ale nie kły, a jedynki. Górne kły jako pierwsze, to chyba jednak bardziej orginalny widok Co do klawiatury, w ogóle nie zauważam, że piszesz bez polskich znaków - tym się nie przejmuj, wszystko jest czytelne. Bojóweczki na 74 - ale słodkie - Wojtuś będzie jak mała Agusia Chylińska, o jeeeee )))))) Jola - Ty i Madzia - zstawienie czarno- białe, to musi być urocze - a za pleców dochodzi : "mama siku", "chce mi się pic", rany też nie lubię tego spędowo rodzinnego załatwiania lekarzy, ale częto musze tak robić. Lekarka pediatra w mojej przychodni do tego nie lubi jeszcze dzieci, zawsze ma tak uniesione ze zdziwienia brwi, jak mały płacze i taki wyraz wręcz niechęci, jak miedzy nogami do tego kręci się Agn., ze ja właśnie u niej ćwiczę asertywność - jestem twarda i wytrzymuje, przecież nie zostawię dzieci w domu, skoro idę do pediatry, no nie?? Acha i nigdy nie dała Agn. naklejki "dzielny pacjęt" mimo, że pełno ma ich na biurku, tylko Małgosia ostatnio nabrała sobie cały plik nie pytając się o zgodę - a ja ćwiczyłam asertywność i na złość pani doktor ani słowa Jola - ja też mam mamę pielegniarkę, pracowała w szpitalu i zawsze były przeboje z leczeniem, bo najlepiej do lekarza ze szpitala, bo gdzie indziej wstyd, a załatwianie w szpitalu z kolei z przebojami. Więc najczęsciej po prostu nie chorowaliśmy A jakiej specjalności masz lekarza w domu, jeśli chcesz go zdemaskować, bo może lepiej, żeby występował in cognito - a jak się zdecydujesz, to sie czasami pewnie poradzimy, bo mój doktor historii, jakby któraś z Was chciała widzieć, czy powstanie warszawskie wybuchło zasadnie, to służę analizą Dziękuję za wszystkie gratulacje dl Michałka, wyraz skupienia na jego twarzy, gdy stawia ostrożnie kroki jest powalający, idzie bardzo wolno, a potem pada na pupę, przechodzi na tryb czworaki i zasuwa z prędkością perszainga Przechodzę na tryb opraca, bo Agnieszka ogląda jedyneczkę - podrawiam i pochowajcie pranie bo znowu pada Jola)) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Madziu, halo 08.10.04, 11:51 Madziu.razy.cztery pokazałaś się na wielodzietnych. Czekamy na Ciebie i tutaj))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: Madziu, halo 08.10.04, 12:35 Jolu wypluj te słowa o Wojtusiu i Chylińskiej bo ci myszy naślę lub coś w tym stylu (((( Co innego słuchać a co innego mieć takie diabelstwo wyjące na żywo w domu.Z konertu wyjść możesz,CD ma wyłącznik!-a Wojtek raczej takowego posiadać nie będzie. Podziwiam wszystkie uczące się mamy i trzymam kciuki za wyniki.Ja niestety powiarzam podstawówkę z Małym Markiem.Dysleksja z dysgrafią to pełna załamka.Dobrze że ambitny z niego dzieciak.Chociaż czasami od zaciskania zębów stawy mnie bolą. Buziaki Viola Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan słoldko, słodko, buuu... cukrzyca :-( 08.10.04, 15:04 błagam, nie podawajcie już przepisów na słodkości, bo ślina tak mi cieknie, że zaraz zacznę w niej pływać, a niec , nic mi nie wolno, buuuuu... właśnie we wtorek wykryto mi cukrzycę ciążową, oczywiście, jak to lekarze, postraszono skutecznie (joja.wie, ale się uśmiełam z tego Piłata )))) no i teraz GŁODUJĘ (( żadnych wafelków, coluni, pizzy, makaronu, samo ciemne pieczywo, chuda wędlinka, ogórki surowe... RATUNKU!!! na dodatek mam już glukometr, dzisiaj kupię paski i od jutra zaczynam się cztery razy dziennie kłuć i badać... panika lekka, bo jak mi wzrośnie o kilkanaście jednostek to mnie położą DO PORODU w szpitalu i chyba wtedy wynajmę salę obok swojej dla reszty rodziny... a Szymek za dwa tygodnie kończy roczek... to gdzie mi tam do szpitala... no i muszę pokombinować z tymi tabelami wymienników, żeby zjeść chociaż kawaluniek jego urodzinowego tortu... Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po leje 08.10.04, 15:47 Agnieszko, ja tez miałam, opiszę Ci potem, bo teraz mało czasu, nie martw się. A dieta właściwie nie taka zła rzecz, mi przydałby się taki bat. Viola, masz rację głupi żart, Agnieszka Ch. do pięknych nie należy, do cichych i grzecznych też nie. Tfu, tfu Czy doszły zdjęcia Violu i Zinko??? Jejku, faktycznie może ograniczony dostęp do internetu nie jest głupi, bo ja pracuję, inwazja dzieci, a jeszcze do tego zaglądam sobie na forum, no nie, ja w taki sposób do niczego nie dojdę. U nas ciągle leje. Ciemno za oknem jakby był już wieczór, a może w mojej duszy tak ponuro (pranie twardo wisi na balkonie) Jola Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: Jolu ratunku!!! 08.10.04, 17:32 Sa listy nawet cztery ale zalaczniki nie do otwarcia (0,00 kB) i nie da sie tego otworzyc.A juz sie tak ucieszylam(( Ja sie postaram tez wyslac swoje.Ale blagam spróbuj jeszcze raz!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: leje 08.10.04, 21:52 Jolu,z pięciu wiadomości,na dwóch jest"coś",ale na pozostałych są cudne zdjęcia.Boże,negatyw mojego domu,prawie same dziewczyny i bobas!!A TY gdzie jesteś??!!Jakieś braki tu widzę. Dzisiaj nie dam rady bo jakaś wypluta jestem,ale w poniedziałek wyślę moją bandę)Koty też? Viola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po już nie leje, sobota 09.10.04, 13:04 dziewczyny, zdaje się, ze nia ma rady, bedę musiała powysyłac zdjecia pojedynczo, bo tylko taki sposób, w miarę skuteczny przychodzi mi do głowy. Zapełnię wam troche skrzynkę, ale trudno - duża rodzina, dużo zdjeć Viola, piszesz, ze częśc zdjęć przeszła, to może to są te które wysłałam z innej skrzynki (męża)?? Ona jest większa, może to też jest sposób. jak dostaniecie zdjęcia od jakiegoś nieznajomego faceta (odres kończył sie będzie na -ski), to nie wirus, to tylko będę ja Agnieszko, moją opowieść o cukrzycy ciążowej przenoszę na wieczór, bo obowiązki wzywają, miej soboty Jola Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: słoldko, słodko, buuu... cukrzyca :-( 10.10.04, 20:17 nie jedz tortu!!! pilnuj dietki ja schudłam dzieki temu 4 kilo w ciazy,jak wygladałam pieknie po porodzie niestety juz nie wygladam).Ogólnie nie jest zle ja sie 6 razy dziennie testowałam na poziom cukru a 3 razy insulinka,mozna sie przyzwyczaic a dietka dobra czesto a małosa wafelki bez cukru niestety z duzo iloscia słodziku co w ciąży tez niewskazane.Raczej położą Cie ok 38 tygodnia w szpitalu ja tam kwitłam 2 tygodnie i 3 dni koszmar!!!!!!!!!!!!!!!! Kaz sobie robić przepływy przez łozysko,jakby udawali głupich i nie wiedzieli ze sie robiMela ważyła 3660 a wiec normalna była Moje wszystkie chore a ja od wczoraj stan podgoraczkowy a czuje jakbym umierac miała)),nie pamietam kiedy miałam gorączke!!!!!!!!!! Jeszcze dodatkowo dowiedziałam sie ze babcia ma gruzlice a ja byłam z nia 2 tygodnie na wakacjach hehehehe i musze sie przeswietlac. Nawet nie mam czasu zeby czytac posty a komputer właczyłam i siadłam przy forum poczytac od dobrych 7 dni 1 raz Jolu ja tez chce zdjęcia na maila joanna7411@poczta.onet.pl dziekuje z góry i dołu Pozdrawiam wszystkie mamy razy x Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 10.10.04, 12:04 Kasiu bedzie ok, jesien juz lada chwila sie kończy zaraz zima potem wiosna i znowu będziemy biegać uśmiechniete. Zobaczysz wszystko sie ułoży....... U nas pada ................ nie przeczytałam wszystkiego a mam zaległosci ogromne ale widze nowe dziewczyny SUPER ja też Was witam gorąco Jolu jeszcze raz gratulacje dla Michałka. U nas ok, zapomniała sie pochwalic: Maciuś nauczył sie wydmuchiwac nos od prawie dwóch tygodni nie uzywam gruszki a z nosa woda leci non stop- Maciej pieknie wydmuchuje- nie pamietam kiedy to robiły dziewczynki ale na pweno nie wieku 14 m-cy )))) Dziewczyneczki zdrowe, jeden dzień opuszczony w przedszkolu Już prawie połtora m-ca, nie pamietam aby tak długo przy takiej pogodzie nie było infekcji ale cicho sza bo wykraczę... Maciej nie chodzi narazie do przedszkola, czekamy na szczepienia przeciw grypie. Moje dzieci w tym roku znowu będa brały udział w bdaniach nad szczepionką "vaksigrips" (napisałam fonetycznie bo nie wiem jak się pisze poprawnie). Jest nowa w spray- u do nosa, od trzech lat testowana w Europie. Lekarka która prowadzi moje dzieci zaproponowała mi w tym roku znowu udzial , dziewczynki były szczepione dwa lata temu: sa tego dwa ogromne plusy - szczepionka znana i bepieczna a moje dzieci do konca maja mają opieke lekarska na telefon Niestety ALa nie miesci się już w grupie wiekowej i trzeba ją bedzie zaszczepić osobno. No ale lepiej zapłacic za jedną szczepionke niz trzy. To tyle, agnjan trzymaj się i dbaj o dietę, daj spokój z torcikiem Szymka , najważniejsze aby On pojadł Dziewczynki trzymajcie si wtę paskudna jesienna porę- czekam z utesknieniem na złota jesień, mocno ściskam...................... Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 11.10.04, 08:48 Beatko, Joanko pozdrowienia ogromne po przerwie!!! Beatko reprezentuj nas dzielnie, matki wielu dzieci na froncie praca, Joanko dużo siły w chorowaniu. Toż kiedy człowiek ma trzymać wszystko w ręku, jak to mamy wielu dzieci, to nie jest najweselej kiedy boli go głowa, rwą mięśnie. Joanko dużo siły!!!!!!!! Agnieszko - moja przygoda z cukrzycą ciążową jest optymistyczna, choć mi nie było bynajmniej do smiechu. Lekarz zapomniał mi zlecić coś tak około 20 tygodnia badania i w efekcie krzywą cukrową miałam wykonaną około 36 tygodnia, czy jeszcze później. Potem zanim się zarejstrowałam, zanim mnie lekarz przyjął, był już ostatni tydzień przed porodem. Lekarz popatrzył na wynik, przełknął ślinę i wysłał mnie od razu do szpitala, bo wynik był taki wysoki. To był piatek popołudniu, tuż przed Mikołaje. Więc ja pojechałam do domu, porobiłam paczki dla dzieci, ale sobie przejrzałam dostępną literaturę i włos na głowie jeżył mi się coraz bardziej. Nie zachowanie diety w cukrzycy ciążowej grozi tym a tym, ojej niedobre rzeczy tam były napisane. A ja miałam starszną ochotę na słodkie w czasie tej ciąży, jadłam i czekoladę i różne różności. I tak siedziałam ze świadomością, że mogłam zaszkodzić dziecku. Powoli wpadałam w panikę. Pojechałam do szpitala - tez dodakowy stres, bo wyliczyłam sobnie przepisowe dni na poród w szpitalu i wydawało mi się, że dłużej nie poradzą sobie beze mnie w domu i wszystko się zawali. A tu zapowiadało się na pewno około 5 dni - bo chciano wybadać insulinę i w diecie, i bez diety i USG, KTG, itd. Okazało się, że faktycznie insulina mi skacze, więc musiałam mieć cukrzycę, ale zanim wyszłam ze szpitala zaczął się poród - i mały urodził się o wadze 3450, wcale nie wielkolud. Wszystko dobrze z nim było, ufff Więc to pozytywny przykład, że nie zawsze to co w książkach medycznyh zapisane, to się tak w 100% sprawdzi, ale lepiej wszystkie badania robić na czas Wszystkie zdjęcia powysyłam wieczorem, bo udaję się dzisiaj do mojego promotora, może być równie niemiły, jak dziekan Kasi. Oj może być ciężko, wczoraj i przedwczoraj, nadrabianie zaległości, literki skakały i przed oczami i na koniec już sama nie wiedziałm co piszę, ale wklepałam trochę treści.. Zobaczymy co powie. Tak się zastanawiam, jeśli gazetowa skrzynka kawałkuje zdjęcia, to czy Ty Ada masz jakiekolwiek zdjęcie w całości??? No i koniecznie kilka słów o baranie)) smakwało?? a teraz najweselsze: Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Witaj Dorotko 11.10.04, 08:58 Witaj Dorotko, Twój post tak się sprytnie wkleił wyżej, że jeszcze by zginął w tłumie, ale najwazniejsze, że jest. Zdjęcia sa po prostu piękne, wyciągam wniosek, że jak się ma dużo chłopców, to się młodnieje A w Krakowie to już chyba możecie załozyć klub, tak was dużo stamtąd. fajnie, że jesteś, bardzo podobał mi się artykuł w "Dziecku" Bardzo sie cieszę, że napisałaś)))))))))) Jola Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: Witaj Dorotko 11.10.04, 14:29 Agnieszko,trzymam kciuki za wytrwałość.Nie wyobrażam sobie że teraz miałabym żyć bez słodyczy.Toż to podstawowa dieta.Staram się jak mogę panować nad łakomstwem,ale co ja na to poradzę że żyję na wszystkim co słodkie i te wszystkie batoniki i ciacha wołają mnie gromkim głosem. Zaczęłam się bać.Za dwa tygodnie mam kontrolę.Mam nadzieję że mój cukier nie sprawi mi niespodzianek. Zazdroszczę Ci tylko że juz niedługo przytulisz swojego maluszka.A przedemną jeszcze tyle czasu ( Jolu,zdjęcia doszły ze skrzynku Twojego męża.Na to wygląda. Viola Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 11.10.04, 18:40 DZIEKI to miłe ze mnie pamietacie jeszcze,a ja mam doła czuje sie osamotniona ,beznadziejna,niedoceniona i kura domowa itd(((((((((((( i jeszcze chora((((((((( buuuuuuuuuuu Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 11.10.04, 21:45 jolu, violu, dziękuję nie pisałam kilka dni, bo, szczerze mówiąc załamałam się kompletnie... ktoś pisał o ryczeniu w rękaw męża? ja ryczałam za każdym razem, kiedy nie mogłam się przebić igłą i zrobić nadania cukru... beznadziejne takie "cukrzycowe" igły, jak naparstki i trzeba tam włożyć palec, brrr...) no masochostka nie jestem i koniec... a igieł - lancetów do nakłuwacza wciąż nie ma i nie ma... :- (((( mam sam nakłuwacz i w końcu będą to wyrzucone w błoto pieniądze, bo nakłuwacz bez igieł to można sobie... wyrzucić nie wiedziałam, że taka jestem histeryczka - niby te porody spoko się przeżywa, myślałam, że histeryzuję tylko u dentysty, a otóż nie: kłując się samodzielnie i z własnej woli (hm...) w palec do pierwszej maleńkiej kropli krwi histeryzuję tudzież na szczęściw w weekend kłuła mnie rodzina w osobie szwagierki - Pani Doktor i (hurra, hurra!!!) nie wiem, czy ze strachu - miałam piękny, wzorcowy wręcz cukier... nawet po dzisiejszym obiedzie zjadłam dla sprawdzenia kawałek szarlotki i po 2 godzinach było 80 jednostek!!! tak się łudzę, że może na tej diecie tak spadło, że będę mogła raz dziennie coś słodkiego zjeść... do słodzenia herbaty fruktozą jakoś przywykłam (i można) obżeram się ogórkami kiszonymi i pomidorami (chyba znienawidzę w końcu) i faktycznie waga ani drgnie, a może nawet spada (ale to już chyba tylko moje chęci i projekcje, bo ponoć w pierwszych tygodniach diety zdarza się ciężarnym schudnąć); starszaki trochę się tej mojej histerii i płaczów boją, Jasio wypytuje, dlaczego mam tę cukrzycę i co to jest i czy miałam z nim w ciąży i przytula mnie, jak chlipię z igłą w ręku... do mnie zdjęcia najlpiej na onet: agnjan@poczta.onet.pl Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 11.10.04, 23:18 Joanka jutro ma byc zimny ale słoneczny dzień. głowa do góry, popatrz jaki to los potrafi być przewrotny, codziennie idąc do pracy mam doła ze nie jestem z Mackiem Ech czy już się taki narodził coby kobiecie dogodził ))) ???? Agnieszko , rany julek jak dobrze Cie rozumiem , przed pobraniem krwi kibelek musowo zaliczam, mam potworną igłofobię. Jesteś niezwykla silna, myśl tylko cicho w duchu ze to dla Martusi........... Oby Twój cukier nie skakał za dużo, życze z całego serduch, brrrr nie cierpie igieł, jak Ty to robisz ??? Dorotka witam cie również , miałam przyjemnośc czytać bodajze z czerwcowym numerze jak rodziły się Twoje dzieci. I lece zaraz Wam podeslę zdjecie z dzisiejszego popołudnia, tak fajnie dzieciaczyzna usiadła, zdawałoby się że chcą powiedzieć "ani mru mru, baja!" Maciejowi sie poprzestawiało, 3 dni temu stwierdził że nie zasnie ok 21 przy butli i biega nam do...... no własnie ok 23, wczoraj prawie do północy. aaaaaaaaa dzisiaj pierwszy dzien kiedy Zuzankę w przedszkolu ciocia POCHWALIŁA, była bardzo grzeczna i nawet sama wstała i zaczęła się ubierać ...uffff. Kasiu a jak Twój Mateusz ??? Jest już lepiej ?? Uściski i całuski, i znowu jutro ok 11 powiem Maciejce : kocham cie ale muszę iśc do "swoich " dzieci... Odpowiedz Link Zgłoś
mamapa Re: WITAJCIE!!!!!! 12.10.04, 01:45 witwm wszystkich !!!od godziny czytam Wasze posty na 150 zakończyłam bo czas spać ale chętnie dołączę do waszej licznej rodzinki.trochę o mnie:jestem z Wrocka ja Kasia `70 mąż `65 mamy trójkę dzieci Paulinka`90,Pamela`01, Patryk`04 jestem kobietą domową chociaż Pamelkę posłałam do przedszkola aby pobyc sama z synkiem-chciałam żeby miał mnie trochę na wyłączność tak jak córki-ale i tak brakuje mi czasu na wiele rzeczy,chciałam zapytać o wasze doświadczenia z kieszonkowym i zakupami.nasza najstarsza co 3 msc dostaje 50 zł na zakupy ciuchowe samodzielne-bo to co ja kupię nie pasuje jej-i ona nieodłącznie kupuje dżinsy to już będzie 5 para,oprócz tego co msc 20 kieszonkowegoi nie uwierzycie ale ciągle jęczy że nie ma spodni!!!!!napiszcie jak radzicie sobie z ciuchowymi zakupami zwłaszcza u dziewczyn--w gimnazjum strasznie porównują sie między sobą.wczoraj pierwszy raz odkąd urodziłam synka w lutym zostałam sama bez żadnych dzieci w domu trqało to dwie godz ale wcale tego nie poczułam!!!!za 10 godz zostawię trochę chorego męża z trochę chorą córka i zabieram synkana wypad po mieście i spotkanie z dawno niewidzianą , świeżo zaciążoną koleżanką.uff jak żałuję że nie miałam internetu gdy wróciłam z porodówki z zagipsowana nogą! wasze historie podnoszą na duchu i dają dystans.pozdrawiam i dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: WITAJCIE!!!!!! 12.10.04, 07:33 witamy serdecznie!!!!!!! Dziękuję Wam kobietki za dodawanie mi otuchy, potrzeba mi tego teraz bardzo... co u mnie - Mati chodzi do przedszkola ;-D co prawda do Adasia grupy ale chodzi (ech a chciałam juz w tym roku trochę ich od siebie odseparować Adaś musi ciągle Matiego "wciągać" w jakieś kontakty międzyludzkie (nie mam czasu teraz tłumaczyć o co mi chodzi). Mati twierdzi że jego zachowanie było spowodowane strachem przed poprzednią nauczycielką - ona twierdzi że z niego taki mamisynek. Pewnie po części jedno i drugie ma racje. Mikołaj się uparł na siadanie ale żebyście widziały jak się przy tym denerwuje ;-D złośnik mały. Promotora mam bardzo sympatycznego (hihi ostatnio zaproponował abym małego na seminaria przynosiła - chyba nie wie o tym że to dla mnie w zasadzie jedyne chwile "bez dzieci") Dziekanowi (taki ds studenckich) "wybaczam" wiem że kilkanaście razy był wzywany do rektora z powodu studentów i różnych "przekrętów' jakie robią, więc i przeczulony teraz jest. Poza tym miał troche racji w tym co mówił. Na razie muszę kończyć - pewnie się odezwę za kilka dni. Trzymajcie się.. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WITAJ Kasiu!!!!!! 12.10.04, 08:43 nareszcie Wrocław!! Rozrzut problemowy też faktycznie duży, bo i nastolatek, tak na całego i przedszkolak i maluszek i to z lutego, juz tu takie maluszki są na wątku, będzie o czym gadać, oj bedzie. Witaj, witaj!!!! Fajne sa samotne (bez dzieci) wypady, tym milej wraca się potem do domu. Moja najstarsza dopierom 11 lat, ale już nie ośmielam się kupować jej czegokolwiek sama. Ona musi zaakceptować. Jeszcze nie kupje samodzielnie, ale czuję, że powoli zbliża sie ten czas. Uważam, że to dobry pomysł wydzielić określoną sumę na rzeczy w miesiącu, dziecko uczy się planować, wybierać i ograniczać. U mnie kieszonkowe jeszcze nie jest związane z ubraniami, więc jest (było) niewielkie, tak po kilka złotych tygodniowo, ale musiało być dla wszystkich, nawet najmłodszych, bo bardzo wyczulone na sprawiedliwość te moje dzieci. Było, bo system obowiązywał przed wakacjami, na wakacjach się jakoś sam z siebie rozpłynął, a po wakacjach jeszcze nie zaczął funkcjonować, ale myslę, że niedługo zainteresowani się o niego upomną Pozdrawiam Cię Pozdrawiam wszystkie dziewczyny Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po do Joanki 12.10.04, 07:41 Joanko - to jeszcze choroba, a poza tym stopniowanie, październik, pada, ciemno, uuuuu jak mi smutno - to działała. Na mnie ciągle i ja znam takie smutki i smuteczki. I wiesz jestem jedną nogą jako właśnie rasowa kura domowa i jedną nogą czasami wychodzę, jak wczoraj i powim Ci, że niestytu wczorajsze wyjście to było wystawienie się na fochy człowieka, który nie ma dzieci, nie rozumie w ogóle mojej sytuacji, rozgrywa jakąs swoją politykę, w której się gubię. I chyba często tak z szefami jest, trafi się na zły układ, to potem siedzi się w pracy, która nie daje satysfakcji. To co mam do zrobienia w domu, to tylko dodatkowe obciążenie, taki wieczny kat, jak siedzę czuję, że nie powinnam, jak odpoczywam, też nie, jak piszę na forum, czuję, że może powinnam wysilać mózgownicę w czymś innym, jak piszę to znów dom jest rozbabrany, mam wyrzuty, że Agnieszka tak sama się bawi, że teraz to oglada bajkę, a powinnam jej poczytać. I to takie szrpanie. Ja przede wszystkim czuję się mamą, tylko u mnie przedłużał się czas bycia w domu już do kilkunastu lat i mimo wszystko to moje zajęcie było dobrym posunięciem, ale Ty masz maulszki, one podrosną, teraz spędzony z nimi czas jest bezcenny i tak najlepiej, żeby było. Najlepiej nie zawracaj sobie głowy takimi sprawami, tylko rozkoszuj się byciem mamą. Potem się rozglądniesz - Agnieszka założyła coś własnego, Barba wróciła do zawodu, Zinka odchowała dzieci i założyła z koleżanką sklepik. Ty też coś wymyślisz, ale jeszcze nie teraz. ))))) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po po burzy wychodzi słońce 12.10.04, 08:25 Kasia, jak dobrze, ze po burzy wychodzi słońce))) ale dzielna jesteś babka Beatko - zdjęcie cudo, sliczne i żeczywiście powinnaś się dzielić takimi cudami) Dziękuję Agnieszko, palec który chcesz nakłóć pomasuj chwilę, chwyć go mocno (ciasno) u nasady i przesuwaj ku górze, kiedy opuszka będzie czerwona, bo zbierze się tam krew, drobne ukłócie, powinna być dziureczka, jak nie będzie kropli, to pomasuj palec ku górze takim szybkim ruchem i wypłynie krew 80 to faktycznie dobry wynik, ale nie załamuj się gdy będą nagłe skoki, one lubią być po południu, wieczorem - pamiętaj o moim przypadku - moje poziomy cukru we krwi bywały 180 i więcej, dzidziuś zdrowy. Jeśli one miły by być szkodliwe, takie jednorazowe, to nie dawano by kobietom w ciąży glukozy do picia, bo przecież to bardzo podnosi poziom, a badania są rutynowe. Są już pierwsze szkody nowo nabytych umiejętności Michałka - podraczkował do mojego stanowiska komputerowego, wspiął się na paluszki, ściągnął z blatu słownik ortograficzny i wyrwał literę "j" - znaczy się mogę mieć ze słowami na j problemy, proszę o wyrozumiałość jakby co Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: do Joanki 12.10.04, 08:34 Joanka forum, forum, czytaj pisz, a potem spacer z dzieciakami cobys wyrzutów nastepnych sie nie nabawiła, słoneczko dziś, Forum uratowało mnie w 2001, na wiosne, totalna rozsypka: psychiczna, emocjonalna, po deprechy chciałam biegać( Zuzek miał 3 m-ce)i stał sie cud....... mężowi potrzebny był net do pracy- mimo ze 12 g nie było go w domu , wsiąkłam absolutnie i miłosc trwa do dzis. Zaraz gary myję, siebie doprowadzam i lece z Maciejka choć na 40 minut, olać porzadek na biurku, a tym bardziej suszące sie pranie- juz suche chyba.... Kasia witaj, z poradami u mnie w temacie kieszonkowego posucha, za małe dziadki, moi starsi nigdy mi nie dawali, wiec wszystkiego tez naucze sie od Was- dzięki ze jestescie , no to lece papatki Acha dziewczyny wiem ze moje posty nie raz się cięzko czyta, moja polonistka pisała mi zawsze STYL !! STYL !! STYL!! Jak szybko się stuka nie da rady pracować nad stylem sorry Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: do Beatki 12.10.04, 08:48 no co ty Barba, jaki styl, w ogóle jaki niby syl ma tu obowiązywać. To może ja jakaś bezstylowa jestem, ale dla mnie wszystko zrozumiałe, jasne i czytelne)) a z kieszonkowym, co to starsi nie dawali, a kto daje trudnej młodzieży, zaraz by sobie chłopaka znalazła, potem by z tego tylko kupa dzieci była))) Miłej pracy Beatko - i tak nie wierzę w tę Twoja trudną młodość Jola Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: do Joanki 12.10.04, 10:14 Wiecie to tak fajnie że jesteście tutaj),wiem że moge właczyc kompa i juz jestem z Wami. Dziekuje za wszystkie słowa otuchy,faktycznie słonko wyszło ,gorączki juz nie mam,rodzice moi nie zarazili sie gruzlica od babci wiec pewnie my tez nie,) wszystko wraca do normy ,nawet góra prasowania mnie nie przeraza ) Wiem że ten monotonny czas gdzie czasem nie wiem czy jest poniedziałek czy czwartek (poważnie) minie. Jeszcze bede tęsknic do pachnacych niemowlaczków ,które uwielbiam,gorzej ze starszymi,to mój maż lubi rozwydrzone nastolatki(uczy w gimnazjum-a najwiekszy przecinak w jego klasie to ulubiony uczen bo przypomina szczepka) Mam nadzieje ze to co ja zawale to on nadrobi), ucze sie codziennie miłości bezinteresownej do moich dzieci ,i cieszenia sie z tego co mam a mam dużo (dzieci najwiecej)),problemów tez dosc sporo. Co nas nie zabija to wzmacnia więc przezyje. Pozdrawiam emamy seredecznie i skrobnijcie coś czasem do mnie na maila lub na gg 1148671 zapraszam Odpowiedz Link Zgłoś
mamapa Re: usypianie przy siostrze!!! 13.10.04, 09:57 dziewczyny ratunku!!jeszcze nie kojarzę za dobrze która z was ma jaką różnicę wiekową ale napewno macie doświadczenie.jak wam idzie usypianie dziecka gdy drugie jest w tym samym pokoju i wcale nie zamierza być cicho ALBO ZAMIERZA ALE NIC Z TEGO NIE WYCHODZI?ja uprzedzam Pamelkę i proszę ją o ciszę ale albo spadnie klocek na panele albo potknie się o mebel i głośno chce wsparcia albo mówi głóśniej i głóśniej TELEFON MAMA TELEFON ,często proponuję jej zabawę w drugim pokoju ale i tak co jakiś czas przychodzi sprawdzać JUŻ USPAŁAŚ?? teraz jest super słonko to zabiorę ich na dwór,pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Re: usypianie przy siostrze!!! 13.10.04, 10:50 Kasiu , mam to samo tylko z usypianiem przy bracie ( Zuzi przy Jasiu) Nawet słownik ma ten sam co Twoja Pamelka ( odwieczne ,,czy już uspałaś''?) Stwierdziłam , że chyba nic nie da sie z tym zrobić , bo te typy tak juz maja . Nawet jeśli chcę niepostrzeżenie połozyc Zuzię do łóżeczka nawet sie nie obejrzę a Jaś juz przy łóżeczku i zaraz głośne komentarze , że on właśnie tez chce spać albo ,że chce siusiu lub dla odmiany piciu . I albo Zuzia śpi juz na tyle głęboko , że jej te komentarze nie obudzą albo zabawa zaczyna się od początku .Live is brutal . Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
mamapa Re: do joli.wie 15.10.04, 11:08 a może spróbujesz z kieliszka do jajek?ja to praktykowałam ale teraz jestem na etapie butelki z dziubkiem-ze smokiem nie bo boje się że zaburzy własciwe ssanie piersi.jola wrocławska gratulacje dla córki ,to miłe uczucie taka duma z dziecka rozlewająca się po sercu.wymyśliłam ,że pójdziemy sobie z mężem gdzieś wieczorem tylko nie wiem czy taki ssak ciumkający tylko pierś zaspokoi się flaszką jak się przebudzi i czy wybudzi cały dom?rety!!!!mały zaczął raczkować i te ciągłe zderzenia całe czoło sine...lecę go utulić, pa Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 12.10.04, 13:31 Dziewczyny kochane!Słoneczko świeci,wypaliło wszystkie smuteczki...chociaż zimno okropnie. Joanko nos do góry.Może wszystkie po trochu jesteśy kurami - ale z klasą ) A swoją drogą,dwa lata temu prowadziłąm duzy sklep sieciwoy,przy tzw Markecie.Czynny piątek,światek i niedzielę.I powiem Ci że z jednej strony bylo to wspanaiłym wyzwaniem a z drugiej strony,nie miałam czasu,nie miałam kiedy złapać oddechu.Mały Marek,narobił sobie takich zaległosci że do dzisiaj się czkawką odbijają.Fakt czasami brakuje mi tego,ale jak widzę teraz efekty pracy z dziećmi....to sobie tak myślę że to jeszcze nie czas na pracę...Chyba że sobie wynajmę opiekunkę do dzieci )) Ale czy to ma sens?Generalnie my z mężem,tak naprawdę możemy liczyć tylko na siebie.Nie ma żadnych babć ktore pomogą. Tak że nos do góry i łap słoneczko. Wreszcie zwalczyłam program do obróbki zdjęć i zaraz zacznę wysyłać. Stoczyłam walkę i wygrałam.Ale zaparłam się na fest - paskudy nie dawały mi się wykdrować.Kursor uciekał mi na drugi monitor. Tak że jak tylko dokończę krupnik to siadam i wysyłam. Buziaki Viola Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 12.10.04, 13:58 Wybaczcie,roztrzepanej ciężarówce. Oczywiście nie zauważyłam postów na tej stronie ) Dziewczyny,bardzo się cieszę że tu trafiłam. Viola Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 12.10.04, 16:02 Co do kieszonkowego: Nasz dziesięciolatek, Jaś, dostaje 5 zł tygodniowo i wyobraźcie sobie, nie wydaje ich!! tylko zbiera na coś. Niestety najczęściej na to, co my niechętnie kupujemy, np. gry do gameboya, albo gry komputerowe... ) Ja na razie Małgosi (8 lat) czasem sama coś kupię. Inna sprawa, że czasem to, co mnie wydaje się "czaderskie" i modne, jej nie przypadnie do gustu... i potem nosi tylko na moja wielką prośbę... Dzisiaj za to kupiłam Martusi całą torbę ciuszków na 56 i 62 w ciucholandzie - po złotówce - dwie za jeden ciuszek i mam gwarancję, że będzie nosić, czy jej się spodoba, czy nie ))) a wszystko różowiutkie albo bialutkie, albo beż... mniam, takie słodziaczki Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 12.10.04, 17:15 No tak,taki maluszek nie protestuje jeszcze. Ja mam teraz "polkę" ze starszymi chłopcami,którzy odmawiają włożenia ciepłych kurtek - "bo jest jeszcze ciepło".A mnie przysłowiowy szlag trafia jak siąkają nosem. Kieszonkowego nie dostają.Z rozbrajająca szczerością oświadczyli że im się to nie opłaca.Mogą "zarobić",wykonując prace pozaobowiązkowe.To ma jakiś sens - gorzej jak nie ma juz czego im zlecić bo wszystko wybłyszczone. Teraz mąż śmieje się że będą mogli dostać za wyprowadzanie Wojtka na spacer.Obawaim się jednak że Bartek z Jarkiem prędzej zrezygnują ze swoich zachcianek niż wyjadą z wózkiem na spacer.Przecież Bartka wezmą za tatusia ) Wysłałam zdjęcia.Jak nie dojdą to dajcie znać. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Re: WIELE DZIECI I INNI 12.10.04, 22:52 Viola , u mnie z kieszonkowym podobnie . Teoretycznie go nie ma ale przeciez jeśli proszą to daję a przy okazji wydaje mi się przynajmniej , że wiem na co .Zdecydowanie bardziej im się to opłaca. Najwięcej potrzeb finansowych ma oczywiście prawie 14-letni Grześ . Ale wiążą się one w głownej mierze z uprawianiem sportu . A to składka miesięczna , a to na bilety , picie etc. lub tez właśnie rozwaliły się niedawno kupione korki .Dobrze , że skończył się sezon letni a więc wzmożona aktywność piłkarska moich chłopców , bo przecież gdy kupuje korki dla Grześka pozostali nie przepuszczą okazji wydębienia czegoś w tej materii dla siebie .Najgorsze , że dla Grześka muszą być buty firmowe ( przeciez wszyscy w drużynie nie schodzą z adidasa lub pumy)Oj kosztuje nas to jego mistrzostwo , kosztuje. Do tego różnego rodzaju wyjazdy i zgrupowania w ciągu roku , finansowane oczywiście z kieszeni rodziców , spróbowałby jeszcze poprosic o kieszonkowe!. A i tak z tego co obserwuję , dziadek go rozpuszcza i często obdarowuje jakąś kwotą ( czego nie pochwalam , bo zaraz młodsi krzyczą dlaczego oni nie dostali)Uff tyle o finansach młodzieży. Właśnie skończyłam przeliczanie zużytych baterii , które mąz przytachał z pracy na prośbę Grześka . Pewnie zastanawiacie się po co . Otóż w gimnazjum mojego najstarszego wypracowano sobie system punktowego oceniania zachowania ucznia . Na wejsciu każdy dostaje 100 punktów co stanowi zachowanie poprawne a na lepsze lub gorsze trzeba sobie zapunktować . Jedną z form zarabiania punktów jest przynoszenie makulatury lub zużytych baterii. Wydaje mi sie to czystym absurdem , tesknię za czasami gdy nauczyciel umiał na tyle zaobserwować ucznia , że do oceny jego zachowania nie była mu potrzebna żadna punktacja . Bo przecież można wysnuć wniosek , że w takim razie jest przyzwolenie na różne wybryki a na koniec uczeń przynosi np .100 kilogramów makulatury i ma zachowanie bardzo dobre.Czysty absurd ale od takich aż się roi w dzisiejszych szkołach . Mój post zdominowała szkoła więc o maluchach następnym razem . Odpowiedz Link Zgłoś
akve o kieszonkowym i o marudzacej Zosi 12.10.04, 23:29 Cześć Dorotko fajnie ,że jesteś. U nas w tym roku po raz kolejny wypłynał problem kieszonkowego.I decydowalismy ,ze 10-letniemu Jedrusiowi będziemy dawac 7 zł na miesiąc patrzac jak gospodaruje.Zgroza! Wydał wszystko od razu na...słodycze.Moze to wynika z tego,ze bardzodługo w swoim życiu ( jeszcze w tym roku) miał b.ścisła diete-bezmleczna i bezglutenowa.Teraz "nadrabia" i jadłby wszystko i dużo.Wydał pieniądze i nie ma.Czeka do 1-szego jka dostal Jędru to chce dostac Jaś.Dobrze, dostał 5 zł i...tez wydał na słodycze! Kto w tej rodzinie będzie oszczędzał? Ja tez nie bardzo potrafię.A marza im sie gameboy'e i gry komputerowe...Proponuje zbierac to Jedrus na to,ze mając 7 zł kieszonkowego musiałby zbierać kilka lat, a wtedy pewnie juz nie będzie chciał się tym bawić.Jaki przewidujący się znalazł Radzi sobie i pożycza od kolegów "to paskudztwo". Moja Zosieńka zrobiła sie b. marudna( pozdrawiam marude3 i chłopaków.Czyżby ZĘBY ?Ida i tupią , tup, tup.Nie mam doświadczenia ,bo to dopiero czwarte dziecko i pierwsze tak manifestujące.W każdym razie moja córka nie schodzi z rąk i podnosi larum jak się ja odkłada, wogóle popłakuje moim zdaniem bez powodu. A zebów nie widać, co gorsze, może to potrwać. Czy ja mam jej pozwolic płakać ? nie umiem i wszelkie pace domowe leżą i kwiczą Pa,pa Acha, Violu i Barba zdjęcia piękne ! A dlaczego ja nie moge zobaczyc zdjęć na Zobaczcie? Tylko komentarze buuuu Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: o kieszonkowym i o marudzacej Zosi 13.10.04, 09:40 akve: "Nie mam doświadczenia ,bo to dopiero czwarte dziecko i pierwsze tak manifestujące" )))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: o kieszonkowym i o marudzacej Zosi 13.10.04, 09:54 No todopiero 4 dziecko to dobry tekst,stawiam je na równo z dr Piłatem Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: o kieszonkowym i o marudzacej Zosi 13.10.04, 23:43 Wiedziałam ,ze Was rozbawię DOPIERO CZWARTYM dzieckiem )))) Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda o sielance w żeńskim gronie 14.10.04, 00:33 Na poczatek mój adres do korespondencji , dawoda@wp.pl. Dzisiaj dzień minął bardzo milutko . Rano z racji dnia wolnego w pracy ( czytaj przestoju) mąż wziął Jaśka ( starsi do szkoły)i wywiózł go na wieś. Nie było ich calutki dzień do póżnego wieczora. I wiecie co , wreszcie mogłam do woli nacieszyć się Zuzią , bo praktycznie do godz. 13 byłyśmy same . Przy tej okazji złapałam się na tym , że tak naprawdę to w tym codziennym zabieganiu mam bardzo mało czasu aby się z nią poprzytulać i popieścić . Może nawet podświadomie unikam zbyt wylewnego okazywania jej uczuć aby nie wzbudzić ( a niewiele trzeba by to zrobić) zazdrości Jasia. Wycałowałyśmy się z moją kruszynką za wszystkie czasy. Ostatnio nawet mój najstarszy Grześ( dotychczas podchodzący do Zuzki bez zbędnej wylewności ) nie może oprzeć się jej wdziękowi i coraz częściej ją bierze na kolana , zagada do niej , dziś nawet stwierdził;,,Tobie to dobrze , przy nas nikt ci nie podskoczy". No nie wiem , czy ona będzie kiedyś zadowolona z takiej obstawy.A pomyśleć , że jego reakcja , na wieść o tym ,że pojawi się kolejna dzidzia była taka ,że w ramach komentarza wystarczy ,że popłakałam się wtedy ogromnie . Bardziej załamała mnie jego reakcja niż sama wiadomość o ciązy . Na szczęście jak widać chłopak z wiekiem mądrzeje i sam odkrywa zalety posiadania młodszej siostry ( w końcu żadnemu z braci tak nie będzie imponował jak właśnie jej)Co do zdrówka naszych kochanych połóweczek ( mój w tym roku skończył 40) to macie rację , przeżyłam to na własnej skórze. Mój tata skądinąd okaz zdrowia , niepalący i pijący tylko przy okazji uroczystości rodzinnych , przeszedł pierwszy zawał w wieku 44 lat a trzeci i na nasze nieszczęście ostatni mając 55. Nie ma Go z nami od 4 lat i od tego czasu nie mogę zwalczyć męczącego mnie strachu o zdrowie mojego męża. Jak jeszcze pomyślę , że gdy on będzie miał 55 to Zuzia dopiero 15 to , nie , po prostu nawet nie chcę sobie tego wyobrażać. Ale zwalczyć tych obaw też nie potrafię , są silniejsze ode mnie.Tym bardziej ,że zaciągnąć mego męża do lekarza to prawie niemożliwe , chyba nawet woły by nie pomogły.Dość tych smutków . Jutro znów miły dzień , Grzesiek jedzie z klasą na wycieczkę , mąż zabiera na wieś nie tylko Jasia ale też Krzysia , więc znowu zostaję z Zuzia bo Przemek mimo dnia wolnego od nauki musi być w szkole , bo obowiązki przewodniczącego klasy wzywają ( tylko nie wiem tak do końca po co).Tak więc pora spać , dobrych snów Wam zyczę .Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Re: o sielance w żeńskim gronie 14.10.04, 00:38 No to wyszłam na wyrodną matke , co to cieszy się jak tylko pozbędzie się dziecisków z domu . Ha , ha Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie dieta, "synuś" i "córuś" 13.10.04, 10:46 No i skończyły sie domowe czekolady, pyszne placki, węgierskie gulasze (co ja z tym mięsem dzisiaj zrobię?!), krokieciki do barszczu i tym podobne wytwory mało dietetycznej kuchni: męża zakład wysłał na badania i okazało się, że serduszko krzywo bije i cholesterol tez nie ten. Biedny chłop zszokowany, tak ostatnio pracuje nad sobą, ale wymięka w obliczu rozkoszy kuchni, to fakt, okazało się, że i lekarza przypadłości nie omijają, no i do tego to memento: młodośc ulatuje (36 lat )), w ramach "nowego stylu życia" a własciwie "jedzenia" zjadł wczoraj na kolację dwa słoiki kapuścianej sałatki, co ją miałam zachomikowaną :- ))), oby mu to na zrowie wyszło, bo w zalewie jest ocet... i oby tylko dzieci mężnie zniosły dietę ryżowo-jarzynowo-gotowano-na-parze )) bo mnie ona akurat tez dobrze zrobi. Chyba jednak ten gulasz jeszcze ugotuję... ten ostatni raz...i dojemy tę pyszną czekoladę... Viola! Toż ty możesz przebierać w facetach jak w ulęgałkach, z którym wyjść "na miasto"! Po kim te chłopaki mają takie wyraziste brwi? (bo mąż występuje na zdjęciu w okularach, to nie widać). Wiesz, ten Twój najstarszy przypomina mi mojego "syneczka". A własnie: pojechałam wczoraj do szkoły po mojego "syneczka". Po przestąpieniu progu natknęłam się na czarną szmatę na podłodze, do złudzenia przypominającą bluzę mojego Marka. Za zakrętem natknęłam się na rzeczonego Marka, robiącego odczyt z kartki dla pięknej dziewoi, która zwykła była być ongiś (to znaczy jeszcze przed wakacjami) słodką dziewczynką Igą z równoległej klasy. Zignorował wszelkie moje nagabywania, żeby się pospieszył, bo Madzia prawdopodobnie ryczy w aucie, a Anka jest narażona na słuchanie tego ryku. Spokojnie dokończył czytać, po czym pobrał z mych rąk bluzę, wziął kurtkę i w koszulinie, z podwiniętymi rękawami zabiera się do wyjścia. Na zewnątrz góra 6 stopni. Odstawił istny cyrk, bo ja twardo obstawałam przy swoim, to znaczy że nie wyjdziemy, dopóki się nie ubierze, no i w końcu się ubrał. (cholera, wygląda jak dorosły, wąs się prawie sypie (a pryszcz na nosie na pewno), a zielenina mu wystaje, jak się tylko poruszy!). Postanowiłam potraktować go jak partnera, a w dodatku zachowac się asertywnie i opieprzyłam go na miejscu za to że robi mi obciach w szkole, przy pani woźnej i w dodatku jeszcze przy Idze i że więcej po niego do szkoły nie wejdę, tylko będe stać pod oknem i się wydzierać, dopóki nie wyjdzie. Chyba dotarło, bo mina mu złagodniała (był do tej pory przekonany, że obciach to robię mu ja), a przy samochodzie wyznał, że ucieszyłby się, gdyby się rozchorował, bo go szkoła denerwuje. Spektakularnie zganiłam go za taką postawę, a w środku się ucieszyłam, ze znów gada ze mną szczerze... Ewka! Moja szanowna córuś (najmłodsza) widzi, ze inni czerpią z życia bez porównania więcej niż ona, więc dużo stęka i kwęka bez powodu (tak ja to określam), ona tam powody ma: zostawili ją! (wszystkich widać, ale nikt do niej akurat nie gada), coś stuka/brzęczy/piszczy a ona nie WIDZI co to! lezy, a chce siedzieć! siedzi, a chce się wyrężyć nóżki! lezy na brzuchu, a nie może trafić pięścią do buzi! i tym podobne. W związku z powyższym wypatruję zębów, ale NIC nie widzę.... za to zauważyłam, że ta roszczeniowość jest znacznie większa, odkąd podaję zupki, jabłuszko i kaszkę (?!). Czy to oznacza, że tak już będzie, czy też mam przestac podawać? Kasiężycu, poradź! (kurcze, co jest, znów mam poczucie wątkowych zaległości! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 13.10.04, 09:36 Tak wiem eury, tylko ze ja sie czasem czuje kura domowa bez klasy), nic nie moge zrobić,nigdzie wyjsc. Babcie zyja sobie swoim życiem,własciwie tylko tesciowa najchętniej bierze ale tylko Oliwke i kiedy ona chce a nie kiedy ja potrzebuje). Oliwka to jej pupilka -ukochana wnuczka,ogolnie to kocha dziewczynki bo miała 2 synów i córeczka to było niespełnione marzenie. Nawet Szczepan mówi- POjdziemy do babci Oliwii?? Co do sklepu to tez mamy,nie wiem jak długo bo srednio idzie,akurat mamy sklep z NIKE więc jak chcecie cos kupic w dobrej cenie to podam linka na allegro. Akurat ja sie nie zajmuje tym tylko maż ,no właśnie ja jestem TYLKO kura. Widze ze temat kieszkonkowców jest poruszany,własnie ja moge napisac kieszonkowców a nie kieszonkowego , poniewaz moje dzieci sa na etapie znajdywania pieniędzy. Nie znaja ich wartosci ,wiec jak nudza zeby im dac ,to daje np. 5 groszy,skubane juz wiedza ze te zółte to do kitu sa i zaczynaja protestowac). najwieksza kwote jaka rozdysponował mój synek 3 latek ,to było 10 zł kupił sobie 3 resoraki). Najczesciej dostaja po 1 zł na lody),albo jakiegos wafelka Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie prezenty i kieszonkowe 13.10.04, 11:08 Marek się nie domaga, zbiera "prezenty" i tak uzbierał sobie niemałą kwotę (przez prawie dwa lata coś 700-800 zł) i ZADECYDOWAŁ że kupi nowego gęboja (game boy'a) i grę. Dwa tygodnie wybijaliśmy sobie to z głowy, bezskutecznie, bo on przez dwa LATA sobie to do głowy wbijał. (niniejszym ostrzegam "noszących się z zamiarem zakupu") Mamy problem, to znaczy mój mąż ma problem, bo szafuje tym gębojem w celach wychowawczych z efektem wątpliwym, a ja się zastanawiam, czy ma prawo takie 100-procentowe do tego, wszak nie dołożył się ani złotówką... Zakazał noszenia do szkoły, to Marek przemycał do szkoły (bo wszyscy nosili, a on kupił nie po to żeby się z tym czaić), no i w ogóle kupa problemów z tego wynika... Anka natomiast zaczęła się domagac pieniędzy, gdyż naprzeciwko jej klasy znajduje się oaza szczęścia: szkolny sklepik! Wiadomo, co tam kupuje: czipsy, słodycze, napoje, wodę (codziennie wynosi z domu bidon herbaty,czy co tam sobie życzy, albo butelkę wody, a wszkole w każdej chwili może iść do jadalni na herbatę!). Umówiłyśmy się na 1 zł dziennie. Od razu powstał lament "co ja sobie za to kupię???!!!", wskazałam więc na możliwość "oszczędzania". To wszystko bierze w łeb, kiedy wycygani od babci piątkę (o której ja nie wiem) i rozkurzy ją ze szczętem w sklepiku! W ogóle kwestie finansowe bardzo ją ostatnio zajmują, wypatrzyła znowu jakiegoś różowego konika bez któego nie przeżyje, kombinuje, jak by tu wytrącić mi z ręki argument "nie mam pieniędzy": "no to zapłac kartą!" (magiczna moc plastiku!), zrzucam z siebie problem mówiąc, że ja teraz nie pracuję i nie zarabiam, no i doczekałam się: pyta się dzisiaj rano: "mamo.... a jak się nie ma męża..... to nie można.... mieć.... (ja już przygotowana na pytanie "zasadnicze", wiadomo jakie, bo kwestie rodzicielstwa też ją żywo zajmują)... to nie można mieć.... karty bankomatowej?" )))) No mówię wam, myślałam, że padnę! A z moim "mężem z kartą bankomatową" to ona niestety raczej nie pogada o różowych konikach, więc idzie molestować babcię! Choć babcia ostatnio wymyśliła, że raz w miesiącu będzie robić prezenty do określonej kwoty: dzieciom, jak przez cały miesiąc nie będzie skarg - nagrody za dobre zachowanie, lub nam, rodzicom, w przeciwnym wypadku, "nagrody pocieszenia" :- )))). Fajnie, nie? Metoda ta, daje nam, rodzicom, duże możliwości spekulacji Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: 13.10.04, 12:31 Kasiu (mamapo), na poprzedniej stronie jest LISTA, tak wszystkie dziewczyny łacznie z dziećmi sa wpisane. Nie ma zinki, eury i Ciebie, zrobię nową listę, Dorotko - poprawię Zosię na Zuzię)), uwzględnię porawki i będzie wszystko w jednym wtedy. Już wiem skąd w Twoim nicku Kasia jest -pa, twoje dzieci wszystkie na Pa, wiec to w skrócie: mamapa, fajnie) faktycznie piekny dzień we Wrocławiu dzisiaj, szczególnie na spacer, bo słońce, ale zimno. Rano było 0 st. Robi wrazenie, no nie, już jesień zimna na całego(ale teraz jest ładnie i trochę cieplej) Ewa, jeśli moje dzieci mogą być jakimś przykładem noormy, to piate, szczególnie spokojne mi się trafiło. Do 6 miesiąca sen po 4 godziny, przespane noce, w ramach czuwania dziennego błogi uśmiech. Byłoby wszystko dobrze, gdyby nie Agnieszka (01), własnie najbardziej mnie potrzebowała podczas karmienia małego, wchodziła mi prawie na głowę, przytulała mnie, wyciągała mi druga pierś, chciała wtedy pić, jeść, siku itd. Teraz się juz trochę uspokoiła, mały ma 10 miesięcy, więc chyba to trzeba przeczekać. Viola dostałam zdjęcia, wyglądasz niesamowicie, w zestawieniu z najstarszym synem to w ogóle wyglądacie jak równolatki, śliczna z Was rodzina. Kasiu, Dorotko dopiszcie jakieś inne oprócz gazetowych adresy, bo te kawałkuja zdjecia, dopiszę do listy z adresami i będą między wami też krążyły zdjęcia) Jolu, prawda, dobrze, że przypomniałaś, o naszych facetów, którzy powli zbliżają się do 40-tki trzeba uważać, doktor czy nie zbliżająca się 40 to niebezpieczny dla facetów wiek. niech robią wszelkie badania i uważają na siebie. Joanko, te stany smutków, to chyba wpisane w zawód mamy. Ja mam takich stanów tak średnio kilka w tygodniu i absolutnie nie czuję się wtedy z klasą Ty energiczna babka jesteś (pamiętam jak ujarzmiłas Szczepanka, walczyłaś z wibndą i rotwailerem, odczekaj jeszcze trochę i na pewno cos wymyślisz, co by się poza domem realizować, a teraz się tym nie zamartwiaj. Dobrze, że z gruźlicą się dobrze skończyło), podobno jest teraz coraz bardziej powszechna( Zinko u Ciebie powoli zbliża się godzina zero otwarcia sklepiku, powodzenia) doszły zdjęcia? Ada daj jakiś znak, chłodna atmosfera w pracy zmroziła łącza internetowe, a może oszczędzają? to tak w ukryciu, jak inni wyjdą na papierosa napisz coś)) uwaga Agnieszko zamknij oczy - zrobiłam piernik od Violi PYSZNY! Miłego dnia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: prezenty i kieszonkowe 13.10.04, 12:47 Jolu,Twoja Ania bije na głowę moją Darię.Jedno jest pewne - masz wesoło w domku ) Daria,oststnimi czasy stwierdziła w cichości ducha,że mama jest notorycznie spłukana,a Tata uwielbia kościste uściski.Więc jej pertraktacje wyglądają komicznie,bo najpierw kokosi mu się kilka minut,spogladając słodko w oczy,a potem zadaje pytanie "Tato,jak myślisz,czy jak bym miała...lub kupiła...".Wyglada to jak konstulacja z automatyczną zgodą na zakup.Bo jeżeli tato sam stwierdza że dana rzecz jest ładna i przydatna,to dlaczego ma jej nie kupić?Simsy2 wydębiła przy trzecim podejściu,nie używając słów chcę lub proszę,lecz barwnie opisując zalety w/w gry. Marek,oczywiście,trzymając grę w ręku,uzasadniał mnie,zalety tej gry.Bo zakupy dzieciowe uzgadniamy razem.Bo ja wogóle jestem przeciwniczką śleczenia dzieci przy komputerze i PSX.Czasami odnoszę wrarzenie że wyłanczając komp. czy telewizor,jednym pilotem wyłanczam dzieci,szczególnie te starsze. Dziewczyny kochane,przepraszam za podwójne zasypanie Was zdjęciami.Marek jak wrócił z pracy i usłyszał że nasza poczta czegoś nie chciała wysłać - musiał mi udowodnić,że musi się jej zachcieć i zdjęcia wysłać.I cholerka udowodnił mi że wszystko działa.Jak ja tego nie lubię jak jemu wszystko wychodzi.Jakby na złość.Nie wiem czy wam się tak zdaża,ale np mnie się zatnie coś w odkurzaczu,cholernik nie chce się właczyć- Marek wraca,wkłada wtyczkę i odkurzacz co robi?oczywiście działa... Buziaki Viola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: prezenty i kieszonkowe 13.10.04, 12:55 acha jeszcze co do pieniędzy, Ewa pisałaś o 5 zł, raz na miesiąc, dawaj mniej, ale częsciej. Dla tych młodszych od nas, miesiąc to niewyobrażalny kawał czasu i w tej perspektywie oszczędzanie czegoś jest nie atrakcyjne, bo persektywa za długa. A moje dzieci zaoszczędziły sobie na zwierzątko, mimo mojego veta (ale miały poparcie taty), mają argument, chyba muszę się zgodzić, to ma byc jakaś myszoskoczek, czy inny szczurzokrólik, czy cos takiego. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: prezenty i kieszonkowe 13.10.04, 19:04 "Bo ja wogóle jestem przeciwniczką śleczenia dzieci przy komputerze i PSX.Czasami odnoszę wrarzenie że wyłanczając komp. czy telewizor,jednym pilotem wyłanczam dzieci,szczególnie te starsze." No dokładnie tak! )) Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: prezenty i kieszonkowe 14.10.04, 00:03 jola.wie-to mnie pocieszyłas pisząc o swojej najmłodszej ,Zosia "ma" to samo, schizuje, gdy leży i NIE WIDZI.Ale chce byc tez u kogoś ( czytaj z kimś blisko), bo w wózku z podnoszonym siedziskeim tez za długo nie posiedzi. Nauczyłam się wiele prac robic z nia na lewej ręce i jakie mam mięśnie(!). jola wrocławska- juz sama nie wiem co z tymi pięniędzmi...faktycznie miesiąc to długo dla siemiolatka,ale "mniej a częsciej",bedzie oznaczało ciągle wołanie o pieniądze...Dzisiaj Jasiu znowu wyciągnął ze skarbonki 5 zł i kupił...Kaczora Donalda( koszmarne pisemko!)Może jest za mały na swoje pieniadze?Jak czytam,że Marek joli.wie oszczędzał 2 lata jestem w szoku. Joanka-mnie poprawia humor jakis ciuch, niekoniecznie drogi i markowy,ale "zdobyty' i nowy w mojej szafie.Współczuję,z enie ma kto Cię odciążyć i doceniam moich kochanych tesciów.Przesyłam ciepłe myśli Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: prezenty i kieszonkowe 14.10.04, 10:18 Ewuś, ja nie tylko dorobiłam się mięśni (choć Madzia nie bardzo lubi noszenie na biodrze niestety), ale także lewostronnie chyba zapalenia nerwu międzyżebrowego (dzisiaj jest pierwszy dzień, kiedy czuje ulgę). A w ogóle wobec niechęci Madzi do noszenia na jednej ręce musze się z nią w wiele miejsc torbić z fotelikiem samochodowym, który jest jakoś tak zbudowany (inaczej: "niewygodny"), że zawieszam go na przedramieniu obijając sobie biodra i uda, całe już w sińcach (małych, ale sińcach!) Marek zbierał dwa lata, ale widac dojrzał do tej determinacji (miał 9-10 lat) dodatkowo motywowany przez kwoty jakie otrzymywał głównie od dziadków z okazji urodzin, świąt a także końca wakacji (który to koniec zwykle u nich spędza, więc go na do widzenia "wyposażają") - trzy-cztery okazje razy dwa lata równa się osiem stów. "Kaczora Donalda" przerabialiśmy też, Marek okazał się niestety wiernym czytelnikiem (zaczął w przedszkolu), gotów był wiele zrobic aby dostac kolejny numer i wszystkie ekstra-wydania, no i mu przeszło bez trwałych śladów na szczęście, za to pilnie czytał, co mu na pewno na dobre wyszło. Do dzisiaj ma ukochanego gumianego ufoludka, któremu wymościł pudełko watką, zrobił z tekturki łóżeczko i jakby teraz widział, że to piszę, to chyba by mnie zamordował,a sam zapadł się pod ziemię... ale ciągle ma tego ufoludka....)) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: prezenty i kieszonkowe 14.10.04, 15:24 a czyja starsza córka nie czytała pisma "Witch" - to przypadek kaczora Donalda dla dziewczynek???? Moja jedna już zaliczyła, zakładała nawet z koleżankami stpowarzyszenie "Witch" w klasie, a dodam, że to chodzi o tą rozsadniejszą córkę - która ma sprecyzowane plany na przyszłość (weterynaria), nie rozmawia z obcymi, nie spóźnia się i odrabia lekcje zaraz po przyjściu do domu. Dla Oli na szczęście "Witch" to przeszłość, ale powoli do stosownego wieku dorasta żywioł kobiecosci lat 7 - planów na przyszłość brak (ewentualnie piosenkarka), rozmawia z trzema obcymi na czterech, odrabia aktualnie lekcje do 22.30 Myslałam o bateriach i makulaturze, za które można zarobić wzorowy. Słuchajcie chodzi przecież o gimnazjum, to taki ciężki wiek, szkoda, ze szkoła nie umie sobie inaczej poradzić z programem wychowawczym. Jeszcze co do pieniędzy, na moim osiedlu mieszka rodzina z 7 dzieci, pow2odzi im się całkiem fajnie, on ma jakąś prywatną firmę i dzieci mogą sobie tam czasami dorobić i byłam kiedyś świadkiemk w sklepie, że dziewcvzynka z tej rodziny dała pieniądze na zakupy i powiedziała do sprzedawczyni: reszty nie trzeba))) Chodziło o jakieś niewielkie pieniążki, ale od razu zobaczyłam w myślachy moje dzieci, które potrafią się zażarcie kłócić o 20 gr i ze zdumieniem patrzyłam na dziewczynkę z rodziny wielodzietnej o hojnym sercu i szczodrej ręce)))) A co do pieniędzy cz.2 - wyobraźcie sobie, że moje dziecko przyszło wczoraj wieczorem (w środy cała trójka chodzi na zajęcia dodatkowe), podeszło do mnie zaszeleściło kopertą i dało mi 800 zł!! Te zajęcia to kręcenia filmu rysunkowego. We Wrocławiu pani pewna ma komputer z aparaturą, kręci z dziecmi krótkie filmiki, akurat koło szkoły sa te zajęcia, więc moje dzieci chodzą. I wyobraźcie sobie, że pani wysłała filmik Oli na festiwal ("Jedna minuta" nazywał się, chyba można go nawet namierzyć w Internecie, ale nam się akurat ta strona nie otwiera) i on wygrał III nagrodę (200 Euro). Rany, było 40 filmów. Ten filmik i zresztą inne dzieci są na pływach CD, może kiedyś będzie okazja to Wam porzucę jakoś, ale nie mam pojęcia jak) jestem dumna jak paw, ale też i fajnie, że stało się to całkiem z zaskoczenia, a najfajniej reaguje Ola, usmiechnęła sie i powiedziała, że w sumie się trochę dziwi, bo jej ten akurat filmik nie bardzo się podobał Miłej drugiej połowy dnia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po LISTA adresy 14.10.04, 15:30 jola.wie jola.wietecha@wp.pl barba ta_ra@wp.pl ada16 ada16@gazeta.pl akve ewka34@o2.pl ewa057 ewa057@wp.pl jol5.po j.popinska olioliwa olioliwa@yahoo.com angjan agnjan@poczta.onet.pl mama.razy.cztery mamarazycztery@poczta.onet.pl maruda13 rymunia@poczta.onet.pl eury1 plenty51166@yahoo.co.uk zinka zinka@wp.pl - zinka joanka741 joanna7411@poczta.onet.pl dwoda dawoda@wp.pl. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: LISTA adresy 14.10.04, 15:32 no i błąd w moim adresie, ma być oczywiście j.popinska@op.pl widziecie jeszcze inne błedy?? Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan gazetki :-) 14.10.04, 16:48 u nas w adresie błędów nie ma a co do gazetek to Jasio chętnie kaczora Małgosia baaaardzo chętnie Witch Oboje chorują "napadowo" na jakies nowości typu "scooby doo" albo jakieś wyklejanki do zbierania typu "mistrzostwa świata" albo "harry potter" Niestety gazetomanem jest też mój mąż: kupuje wszystkie "starszo-chłopięce" czyli samochodowe ze dwa, politykę, wprost (rzadko), newsweeka no i codziennie gazetę... to co się dziwić dzieciom, że dla nich po jednej kupuje... Mnie to trochę złości, wolałabym, żeby czytali książki (wtedy jak na zamówienie w domu pojawiają się komiksy witch albo kaczora i dzieci mówią "przeciez czytamy książki!!!") ale trudno - ważne, że czytają... a Jasio ze swoją lewą półkulą mózgu "bardziej" (leworęczność, lewooczność) - tym bardziej... Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: gazetki :-) , ksiazki i męzowie przed 40-tką 14.10.04, 22:56 Wiecie co? jak to dobrze,że piszecie tu takie rzeczy !Ja matka-wariatka myślałam,że mam jakies dziwne dzieci: z tymi gazetami,ze czytają takie paskudztwo.A najbardziej pociesza mnie fakt,ze z tego sie wyrasta( patrz- Ola Joli). Moi czytaja też namietnie książki .Jędrek wszystko co mu w ręce i oczy wpadnie, od Karola Maja zaczynajac,przez Szklarskiego na Nienackim kończąc.Jasiek na razie wybiera to co ma choć troche obrazków.Julek ( 3 lata tez "czyta" przy jedzeniu.Uwielbia wiersze i zna duzo na pamieć.I to cieszy . Ale komiksy oczywiście też ciesza się ogromnym powodzeniem.Jedrek chyba setny raz czytał dzisiaj Tytusa,Romka i Atomka. a zapomniałam wczoraj npisać o "mężu przed 40-tką".Mój ukochany 37-letni nastraszył mnie w styczniu.Ja w ciąży, samopoczucie koszmarne( b.źle znosiłam ciąże z Zosia)a tu moj mąż zaczął odczuwac jakies dziwne bóle w klatce piersiowej z trudnościa w oddychaniu !Wiecie co sobie myslelismy?ze to moze zawał (!).Jechalismy nawet na nocny dyzur, potem seria badań i diagnoza:problemy z kręgosłupem.Uf, nie zawał, ale czy duzo lepiej? szczytem było,gdy tak źle sie czuł,ze musiałam z nim jechac do Urzedu Skarbowego,niosłam za nim teczkę i podawałam długopis.Pani z brzuszkiem idzie za mężem z teczuszką i pomaga się podpisać! Biedny był wtedy strasznie, cierpiał podwójnie A więc dbajmy o naszych mężów. A propos jola.wie jak tam dietka w rodzinie?Trzymacie?A Madzia to juz duzo je. Zosia dalej tylko cycy, nie mam kiedy wprowadzić coś nowego Jola wrocławska-masz bardzo zdolna córkę.Przekaż jej gratulacje z okazji nagrody za filmik. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda gratulacje dla Oli 15.10.04, 00:48 Już bardzo późno ale nie mogłam sobie odmówić zeknięcia w nasz watek . No proszę a tu takie sensacyjne wieści od Joli . Jeszcze raz ogromne gratulacje dla Oli ( może rośnie nam przyszła laureatka Oscara w kategorii filmu krótkometrażowego?) Ewciu jak opisałaś chorobę swego małżonka , która przypadła na okres Twojej ciąży to od razu stanął mi przed oczami mój mąż , który akurat dostał atak kolki nerkowej gdy byłam w ciąży z Krzyśkiem ( 7 lat temu) Nigdy wczesniej ani później nic nie doskwierało mu w tej kwestii a tu masz ci babo placek . Tak cierpiał ,że myślałam , że zejdzie z tego łez padołu . Czyżby nasi mężczyźni w ten sposób odreagowywali mniejszy brak zainteresowania ich osobą w momencie kiedy my skupione jesteśmy na naszym brzuszku? Śmiałe stwierdzenie ale chyba jest w nim troszkę prawdy . Pozrawiam Was wszystkie ach i zapomniałabym dodać , że zerknęłam na zdjęcia rodzinki Joli ( mam nadzieję , że się domyślicie , której bo jeszcze nie wiem jak je określać ,żeby było wiadomo o którą chodzi) i jestem pod ogromnym wrażeniem fryzurki najmłodszj latorośli Madzi ( Jolu u Ciebie tak wszyscy? czy tylko Madzia , bo moja roczna Zuzia wciąż bardziej łysawa niż owłosiona i na urodzinki nie było nawet w co wpiąć spineczkę , buuuu) Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: Ale mam zaleglosci!!!!!!!! 15.10.04, 05:39 Buziaczki!Dla wszystkich mam i pociech.Dzieki za zdjecia. Violu,Jolu- rodzinka super!Nie wiem jak czesto bede tu teraz zagladac? Czasu mam jak na lekarstwo.Wyprawilam dzis Olge na zawody do Olsztyna,musialam wstac o 4.00 i dlatego mam chwilke.Trzymajcie za nia kciuki! Sklep jeszcze zamkniety, ale pracy nie brakuje. Caly dom jak narazie na glowie dzieci.Nawet wczoraj pranie zrobily, bo skarpetki im wyszly.Kaloryfery obwieszone na kolorowo skarpetkami , parami).Trzymajcie sie!!!Biegne pod prysznic. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Gratulacje dla Oli! 15.10.04, 09:47 To po pierwsze! Dała początek i niech daje przykład rodzeństwu, jak zarabia się na "starych" )) Po drugie: gratulacje dla mamy, która pchnęła dziecko w kierunku odkrywania swoich pasji! Ewuś, Madzia wcale tak dużo nie je, to mikroskopijne ilości, ale mam wrażenie, że je potem trudno trawi, że chce się jej pić, a pic nie umie! z butelki nie wypije, a łyżeczką wypuszcza płyn z buzi i już. A na sok jabłkowy krzywi się tak, że nie zdziwcie się jak niedługo pojawi się odnośne zdjęcie, bo jest to przekomiczne. Czy mam używać zakraplacza? Czy dac sobie spokój z karmieniem? Cycek jak najbardziej i ile się da! Przyszło mi też do głowy, że jest taka niespokojna, bo ją okradam z tego kontaktu z cyckiem własnie, kiedy podaję jej łyżeczką ze słoika - to jest "zabawa" a tamto "relaks i budowanie poczucia bezpieczeństwa". Madzia jest pierwszą tak zdecydowanie owłosioną istota w naszej rodzinie. Anka miała czarną(!) grzywę po urodzeniu, ale jej zaczęła odrastac na biało (wyobraźcie sobie jak to wyglądało!), a Marek to w ogóle był prawie łysy (miał blond meszek). A Madzia nie dosyć, że ciemna po dziś dzień, to jeszcze tych włosów nie traci! Grzywka włazi jej do oczu, a z tyłu, wobec braku karku )), włoski włażą na plecki pomału... Mąż patrzy podejrzliwie, bo dwoje poprzednich dzieci było podobnych do siebie i do niego zarazem, a to...? Moja mama twierdzi, że podobne do mnie, moja przyjaciółka twierdzi, że najważniejsze, żeby było podobne do mnie...))) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: 15.10.04, 11:24 Agnieszko, co do gazet to u mojego Wyborcza codziennie, ale to z z racji zawodowych, Wprost, czasami inne tygodniki i do tego: Raport, Polska Zbrojna, Nowa Technika Wojskowa, Skrzydlata Polska, czasami Komandos, jakby cos jeszcze wojskowego wyszło to pewnie też by się u nas w domu znalazło. Jesli opóźnia się pojawienie w sklepach Raporu i Techniki Wojskowej, mój M. robi sie bardzo nerwowy Ewa mimo tragizmu sytuacji, nie mogłam, po prostu nie mogłam się nie usmiechnąć, kiedy zobaczyłam w wyobraźni sytuację, jak poważny pan (w końcu chodzi z teczką) wchodzi do urzędu skarbowego, a pani z brzuszkiem niesie za nim tę nieszczęsną teczkę i podaje długopis. Może coś jest na rzeczy Dorotko z Twojej teorii, ale cicho sza, żeby się nasi M nie dowiedzieli, bo znowu będą przeżywać Jola, kucyki rewelacja. Wiecie co, ja wprowadzałam dokarmianie oprócz piersi dopiero kiedy maluch kończył 6 miesięcy, a co, ta pierś taka wygodna Zinko, jestem zaszokowana godziną,trzymam kciuki za Olgę i za Ciebie, nowa praca, nowy sklep, żeby wszystko dobrze wypadło)) W imieniu Oli dziękuję. Nagrodą Oli najbardziej był zasmucony Jasiu, to znaczy najbardziej był zawiedziny, że jego film nic nie zdobył, ale nie wziął pod uwagę, że jego dziełko w ogóle nie było wysłane no konkurs, bo za późno skończył go rysować. Próbował nawet zmienić koncepcję robienia filmów, bo wczesniej rysował wojny, mecz piłki nożej, a teraz cos zaczął, że to do niczego i w ogóle chyba przestanie chodzić. Ale juz mu chyba przeszło (czas leczy rany). A dobrze, że Ola została doceniona, bo to rysowanie to taka żmudna praca, rysunki maja być przesunięte tylko o milimetr, więc nawet na minutowy film rysowania jest od groma. Oj przeżywali wiele razy zniechęcenie, ale mój mąż, utrzymuje, że jak cos zaczęli powinni skończyć. No i ostatecznie praca została doceniona, fajnie. To mobilizuje Tym mocniej trzymam kciuki za Olgę, Twoich Dorotko trampkarzy. Inne dzieciaki tez pewnie mają wiele sukcesów) Joanko, wieczorem wyślę zdjęcia, przepraszam, wymknmęło mi się z pamięci, a to i tak jeszcze zaległe wakacyjne, ale to dopiero wieczorem, bo teraz muszę pędzić. Miłego dnia Jola Acha kasia - mamapa podaj adres, to uzupełnim listę Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: 15.10.04, 12:46 rany, jakaś śmieszna gwara mi wyszła, dopiero teraz zobaczyłam miało być - uzupełnię listę Odpowiedz Link Zgłoś
mamapa Re: mój adres+pytanie do Zinki 15.10.04, 13:10 salitra@vebso.pl albo mamapa@gazeta.pl ale wolę używać ten gazetowy bo tamten mam do innych spraw..aha mam jeszcze gg 5154227 ale jeszcze nigdy nie korzystałam, czyżby korepetycje u córki??a czy na tej liście mogłby się pojawić spis dzieciowy tzn imiona i daty ur.?służę moimi Paulinka 24.07.1990,Pamelka 29.05 2001,Patryk 10.02.2004, czy Ty Jolu gotujesz sama małemu-ku czemu się sklaniam ale szukam nie sypanych warzyw- czy wspomagasz się słoikami? zastanawiam się czy świrować z szukaniem wiejskich jaj czy dać te z warzywniaka bo Patryk po Zupie słoiczkowej dostał plam pod kolankami...pytanie do Zinki czy to zajęcie które przerabiasz to 8 godz.praca poza domem?jak pogodziłaś to z pilnowaniem dzieci?bo wiecie czasami chodzi mi po głowie myśl że może jakaś mała praca w sensie małogodzinowym to coś dla mnie, tylko co ja zrobię z moim kurczaczkiem?jak go zostawić skoro patrzy mi słodko w oczy i mówi tata-notabene Pamelki pierwsze słowo to kot....no i tak mały spi a ja zamiast gotować,prać,zmiatać,wieszać,wycierać *niepotrzebne skreślić siedzę tu .wprowadziam córce limit komputerowo-telewizyjny na max 1,5 godz. dziennie a sama co???trzymajcie sie ciepło kobietki Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie mamapa 15.10.04, 16:06 ))))wprowadziam córce limit komputerowo-telewizyjny na max 1,5 godz. dziennie a sama co???" No a nie znasz powiedzenia: " co wolno wojewodzie...."? )) jeszcze się napierzesz, nawycierasz, nazamiatasz, nagotujesz i nawieszasz... - lepiej robić to w dobrym nastroju, bo łatwiej i szybciej, no i przyjemniej... Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda znane powiedzenie 15.10.04, 18:43 ale niestety nie moge go Jolu stosować , bo właśnie tak brzmi nasze nazwisko ( Wojewoda)więc zaraz mi odpowiedzą , że skoro mi wolno to im także ha ,ha. Co zresztą nie przeszkadza im stosować tego powiedzenia w gronie kolegów . Zinka , jako była gimnastyczka ( z tą różnicą , że uprawiałam gimnastykę artystyczną)trzymam mocno kciuki za Twoją córę . Wiem ,że to morderczy sport ale gdy się go kocha daje wiele satysfakcji .W pewnym momencie lekarz sportowy nawet nie chciał mi podbić zgody na dalsze treningi , gdyż miałam 7 kilo niedowagi i był przekonany , że to przez gimnastykę . Nawet nie wie w jak wielkim był błedzie . Po piątce dzieci co prawda nie jestem tak filigranowa jak w dniu ślubu ( 42 kilo ) ale też wiele nie przybyłam ( obecnie 48)Pamiętam jednak jak dziś moją rozmowę z trenerką gdy podjęłam decyzję o rezygnacji z wyczynowego uprawiania sportu . Powiedziała wtedy , że jedną z wielu dodatnich stron jaka pozostanie mi po tym sporcie będzie gwarancja lekkich porodów. Wtedy pomyslałam sobie kobieta chyba na głowę upadła , nie ma to dla mnie wielkiego znaczenia , a okazało się w przyszłości,że miało wielkie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: znane powiedzenie i wojskowe gazety :-) 15.10.04, 21:58 dwoda - rozwaliłas mnie tym zastosowaniem powiedzenia "co wolno" w Waszej rodzinie )))))) daję temu chyba pierwsze miejsce - ale jazda (jak mówią nasze starszaki) ))))))))))))))))))))) jolu5.po - mój też techniki wojskowe kupuje, a jak marudzę to przypomina mi naszą historię, czyli fakt, że nie poszedł do wojska - w ostatniej niemal chwili (w listopadzie chyba 1992, a bilet miał na 4 stycznia 1993) jego rocznik magistrów z wojska zwolnili, ku naszej euforycznej radości i uldze, może dzieki temu też nasz slub mógł odbyc się w czerwcu 1993, a nie później, no i co za tym idzie Jasio pojawił się w swoim czasie, a nie jakieś inne dziecko ))) i teraz mój małżonek twierdzi, że musi tę wojskowa niewidzę nadrabiać ))) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie wojskowe gazety :-) 16.10.04, 07:58 Agnieszka, co za ewenement z tego twojego męża, większość facetów, jakich znam, o ile nie wszyscy, migali się swego czasu od wojska jak tylko mogli, w tym celu przeciez idzie się na studia, czy wręcz żeni, kiedy plan edukacji zawiedzie....))). U mojego męża zresztą na studiach tzw. "wojsko" to była czysta parodia... Choć może rzeczywiście coś w tym jest, im dalej od "zagrożenia", tym różowsze barwy: mój jeszcze nigdy nie pogardził programem telewizyjnym ukazującym zdobycze techniki wojskowej, lub tez jakąś bitwę, czy inne "okręty na Atlantyku w czasie II wojny światowej" itp. Patrzy chciwie z rozdziawioną buzią jak małe dziecko! Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: znane powiedzenie 16.10.04, 07:51 )))))) baaardzo wesołe, uśmiałam się, proponuję taką modyfikację: : "co wolno wojewodzie, to nie wojewodziankom" - na użytek rodzinny. A o perypetiach "nazwiskowych" wiem z autopsji, jako, że dopiero od 92 roku mam to nazwisko, co mam (a pozwala mi ono mydlić niektórym oczy, że to niby jestem osobą, co "wie" )), ale do tamtej pory nosiłam wdzięczne nazwisko "Pająk", niby wiele jest odzwierzęcych nazwisk, i tak na przykład nasza wychowawczyni się nazywała "Mucha", wyobrażacie sobie, co się przez całą szkołę podstawową nasłuchałam? Do tego całe życie koszmarnie boję się pająków. W każdym razie szczerze nienawidziłam swojego nazwiska, ale nie rzuciłam się na pierwszego lepszego noszącego inne....) Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: znane powiedzenie i .... nazwiska 16.10.04, 09:01 Ja z panieńskiego jestem Kuśnierz, a że w 1/2 krwi to krew góralska (moja mama pochodzi z okolic Nowego Targu) to fajnie było w wakacje bo tam co druga chałupa to kusnierze ale zawodowi Ale co do nazwisk to w mojej Rodzince wyjątkowo "obrodziły": i tak mam ciocie Nicpoń, Szkop, miałam Sral ale zmienili, moja babcia nazywała się Balbina Kwak góralka z dziada pradziada- super bardzo mi sie podoba ))), sąsiad nazywa sie ...Chamski nota bene idealnie do niego pasuje My mamy gazety: Olo wszelkie komputerowe- obecnie na fali wszystko co zw. z linuksem, dziewczynki: ksiezniczki, barbie, disney,a misia niechcą buuu. Przy tych kolorowych szmatławcach +tandetna zabawka jest wg dzieci bezwartościowy choc dla Ali rzeczywiscie może być już nudny..... Ja obecnie wszystko co zw. z mieszkaniem, jego urządzaniem choć ze względu na koszty staram się szukać w necie. Jestem chora na ładne sloneczne mieszkanko, buuu, lubię moja norę ale juz mam tak jej dosc- JA CHCE WYJRZEC PRZEZ OKNO....... POPATRZEC NA CZERWNIENIĄCE SIĘ DREZWA, LUDZI IDĄCYCH W SWOICH SPRAWACH buu chyba ma m doła Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Sobota 16.10.04, 09:32 Witajcie! Uff! Jeszcze tydzien i otwieramy.Takie mamy plany,chociaz jeszcze tak wiele brakuje zeby zapiac wszystko na ostatni guzik.Mam straszna treme.W domu mam sliczny balagan az milo popatrzec, sterty prania, prasowania,garów ... ale ja siedze w szlafroku z fryzura "prosto z luzka" i pisze.A co tam! Jolu- gratulacje dla Oli. Kasiu- ciesze sie ze jest ktos kto rozumie ten sport. Olga trenuje gimnastyke sportowa jest obecnie w III klasie sportowej, w listopadzie ma pierwsze starty w II klasie. Ja jako matka jestem pelna obaw i sa chwile, kiedy mówie kategorycznie dosc np. jak przychodzi do domu i pokazuje rece ze zdartymi naskórkami.Jest ciezko zwlaszcza mnie matce. Ale ona kocha takie maratony treningów wychodzi z domu 7.30 wraca 17.30 Wieczorem zasypia z ksiazka. Uczy sie dobrze wiec nie daje mi argumentow przeciw. Pogodzilam sie wiec i trzymam za nia kciuki. Moze ten sport ja tak wzmocnil. Pozdrawiam Grazyna moj gg2986595 Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 PILNE!!!! Chodzi o piernik!!!! 16.10.04, 13:02 pomocy!! Czy dzem i jablka dodajemy do ciasta czy po upieczeniu smarujemy dzemem? Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: PILNE!!!! Chodzi o piernik!!!! 16.10.04, 13:41 WSZYSTKO DODAJEMY DO CIASTA I MIESZAMY!!!!!!Jajka cale,bez skorupek) Ten przepis jest bardzo prosty - dlatego tak bardzo mi sie podoba. A tak wogole to ma dól kolosalny....i nawet nie mogę się Wam wypisać... Chyba poprzestanę na czytaniu Was,aż mi przejdzie. Szkoda że to tylko fotografie... Ech...trzymajcie kciuki dziewczyny bo znowu zaczynam tonąć Odpowiedz Link Zgłoś
mamapa Re: do eury 16.10.04, 15:04 a może kąpiel w pianie + oglądanie zdjęć z wakacji poprawi Ci nastrój, albo przypomnij sobie i koniecznie napisz tu jakąś smieszną historyjkę z Twoją pociechą czy też śmieszne powiedzonko, trzymaj się ciepło Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Dzieki Violu 16.10.04, 17:30 Dzieki za szybka odpowiedz, bo wlasnie mialam przygotowane wszystkie skladniki a tu konsternacja: co z tym dzemem? Wlasnie wyjelam z pieca i wszyscy czekaja niecierpliwie jak sie wystudzi. Olga w wieloboju 5!!!!!!!! Czekamy na finaly jutro.Duma mnie rozpiera,poniewaz ostatnio w wieloboju byla 17 dopiero na finalach zdobyla srebro i braz. Violu dla mnie najlepsze lekarstwo na doly to ploteczki z kolezanka wyjdz jak mozesz z domu. Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: do eury 16.10.04, 22:33 Też tak miałam w ciąży z Zosią, koszmar... Ale to mija, jeszcze trochę i bedzie dobrze. A może kup sobie coś nowego, cokolwiek.Drobiazg, który poprawi humor. I pomyśl o fajnych wakacjach...które były lub będą Trzymam kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: znane powiedzenie i .... nazwiska 16.10.04, 22:27 A ja z panieńskiego jestem...Worek, czyli Workówna.Oj, nie przepadałam za tym nazwiskiem i ciesze sie ,ze zmienilam , tez w 92 roku Mój mąż tez byl z rocznika, z którego nie brali do wojska i tez ma pewien niedosyt.Tym bardziej,ze przez miesiąc, może dłużej strajkowali przeciwko indoktrynacji w wojsku( jakby stre chłopy,majace po 21-22 tala DAŁY się indoktrynować, hehe).Właśnie sobie to wspominalismy ,bo Darek zamiast na zajęcia przychodził do mnie i urywalam się z angielskiego.I tak to się zaczęło od strajku .Mojemu angielskiemu nie wyszło to na dobre ,na pewno Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: znane powiedzenie i .... nazwiska 17.10.04, 00:08 a my poznaliśmy się na zebraniu NZS-u )) Dostałam się na studia w 89/90 i było juz po calym boomie politycznym i nikt nie chciał się już z nowych studentów udzielać w jakichkolwiek organizacjach. A ja pamiętałam jak w czasie matury widziałam strajkujących studentów, tacy poważni, walczący, że o rany. No i z całego roku tylko ja i koleżanka poszłyśmy na zebranie dla nowych-chętnych. No i ten mój przyszły patrzył się cały czas na koleżankę, może dla tego, ze była wysoka, a on 188 cm. Ale to już przeszłość, NZS się po roku rozwiązał, a my jesteśmy stadłem od 14 lat i mamy 5 dzieci)) Ale macie fajne doświadczenia z nazwiskami Co do szkolenia wojskowego pamiętam rysunek Mleczki: tata rozparty w fotelu, przed nim zasłuchany synek. Rozmawiają o przeszłości taty, a ten mówi: wprawdzie na wojnie nie byłem, ale studium wojskowe to też nie przelewki Wracając jeszcze do komiksów to "Tytus, Romek i Atomek" bardzo fajny jest. niech młodzieży nasza czyta akurat takie fajne komiksy. Mój Jasiu czyta jeszcze Kajko i Kokosza, Asteriksa chyba też jakiegoś mają. GRATULACJE DLA OLGI dzielna dziewczyna, musi naprawdę kochać, to co robi!!! trzymam kciuki dalej Dorotko, niedawno byłam na występie grupy Ocelot. To byli akrobaci, którzy już wyczynowo nie ćwiczą, a tańczą dla przyjemności, no i na potrzeby występów. Coś pięknego. Ciała mieli z gumy, a poruszali się nie zważając na grawitację, do tego piękna oprawa muzyczna. Słyszałaś o tej grupie, pochodzą ze Złotoryji?? Kasiu, ja małego karmię i ze słoiczków i gotowane. Raz na kilka dni wrzucam jakąś marchewkę, kalafiora, ziemniaka, wszystko co warzywnego pod ręką, ale już się przekonałam, ze lepiej nie pietruszkę i buraka, bo małemu nie smakuje i nie chce jeść. Ale często daję słoiczkowe, bo tam jest urozmaicone mięso, a to jakiś indyk, królik cielaczek, czy coś jeszcze. Mały ładnie jadł, kiedy miał 7-8 miesięcy wcinał dużą porcję na obiad, dopóki nie poszły mu zęby - na kilka tygodni w ogóle przestał jeść cos poza moim mlekiem. Teraz powoli znowu wraca do jedzenie, ale zaczał w między czasie chodzić, więc kręci sie cały czas, drepta, w krzesełku staje, wyciera się o mnie, więc karmienie go to niezła gimnastyka i raczej nie artystyczna. Kasiu a jak Ty zniosłaś dziesiejszy dzień, lało, lało i jeszcze raz lało we Wrocławiu, ciemno, ciemno i jeszcze raz ciemno. Ja musiałam chodzić cały dzień po miescie, przemieszczałam się z wóżkiem, brrr Może to od pogody - dwie załamane dziewczyny na wątku - Barba, Viola - JUŻ LEPIEJ??? Dajcie jakiś znak. Viola, hormony szaleję na pewno. Viola duuuuuużo siły Ci życzę. I chociaż trochę słońca )))))) Dziewczyny, jak tu przetrwać jesień, a za pasem jeszcze zima?? Było coś słodkiego, to wrzućcie może przepisy na jakieś fajne pasty - moja pierwsza sprawdzona: makrela, jajko (może 2, albo 3 według gustu) majonez z przypraw może być ząbek czosnku, trochę musztardy, też według gustu bo czymś trzeba będzie zastąpić pomidory - adijos pomiodory (( Kasiu, jeszcze w zastępstwie za Zinkę odpowiem Ci, że najmłodsze Zinki poszło własnie do przedszkola, więc załatwiony oproblem z opieką. Zinka trzymam kciuki za otwarcie sklepu Dobrej nocy Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po LISTA adresy 17.10.04, 00:13 jola.wie jola.wietecha@wp.pl barba ta_ra@wp.pl ada16 ada16@gazeta.pl akve ewka34@o2.pl ewa057 ewa057@wp.pl jol5.po j.popinska@op.pl olioliwa olioliwa@yahoo.com angjan agnjan@poczta.onet.pl mama.razy.cztery mamarazycztery@poczta.onet.pl maruda13 rymunia@poczta.onet.pl eury1 plenty51166@yahoo.co.uk zinka zinka@wp.pl - zinka joanka741 joanna7411@poczta.onet.pl dwoda dawoda@wp.pl. mamapa salitra@vebso.pl mamapa@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: LISTAgg 17.10.04, 00:25 gg Barba 5442090 Ewa (Kalisz) 1095010 Jola.wie 938935 Zinka 2986595 Joanka 1148671 Kasia (maruda) 3396974 jol5.po 8347085 Kais (mamapa) 5154227 Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po LISTA 17.10.04, 00:51 akve (Ewa 67, Darek 67) - Jędrek VII.94; Jaś III.97; Julek IX.01 Zosia 1.V.04 Kraków ewa057 (Ewa 66, mąż 61) Hubert 1.VII.90 Maciek 25.05.92 Marcinek 2.04.04 (Kalisz) barbamama (Beata71, mąż71) Ala 98 Zuzia 00 Maciuś 03 (Warszawa) jol5.po (Jola70, mąż67) Ola XI.93 Jaś VIII.95 Małgosia VIII.97 Agnieszka X.01 Michałek XII.03 (Wrocław) ada16 dzieci: syn-1987, córka-1989, Kubuś - 2003 (Gdańsk) olioliwa (Ola71, Jacek63) Emanuel (Kuba) 91 Jaśmina 93 Mati 97 Mieszko 00 (Gdańsk) jola.wie (Jola 70, mąż 68) Marek VIII.92 Ania V.97 Madzia V.04 (Katowice) angjan (Agnieszka) Jasio VII.1994 Małgosia 1996 Szymek 2003 Martusia I.2005 (Warszawa) mamarazycztery (Magda) Łukasz - 1990 Karolinka - 1992 Wiktoria - 1998 Zuzia - 2002 (Kraków) maruda13 (Kasia) Adam 30.VII.1998 Mateusz 28.VII.1999 Mikołaj 27.VI.2004 (koło Lublina) bietka2 (Ania) Zosia - 4,5 roku Ludwik - 2002 dzidziuś w II.05 aprze (Agnieszka) - Bartek 24.IV.98 Ewelinka niespodzianka X,XI.04 joanka741 (Joanka '74) Oliwka 31.VII.99 Szczepan.VI.01 Mela 6.IV.04 (Dębica k. Krakowa) zinka3 (Grażyna 64, mąż64) Kamila 1991 Olga 1992 Tomasz 1991 Dominik 1995 Bartek 2000 (Kraków) dwoda (Dorota 69, Artur 64) Grześ I.91 Przemek V.94 Krzyś VII.97 Jaś I.02 Zuzia X.93 (Kraków) eury1 (Viola - skorpion 66, Marek62) Bartek 08.1986 Jarek 11.1988 Marek 06.1994 Daria 12.1996 Wojtek 02.2005 Legionowo k. Warszawy mamapa (Kasia '70, mąż 65) Paulinka 24.VII.1990, Pamela 29.V. 2001, Patryk 10.II.2004, (Wrocław) czekamy jeszcze na (zapowiedziała się bornholmka (Agnieszka) Damian 04.08.91, Mik 09.07.00, Claudia 26.01.03 Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: 17.10.04, 00:56 Viola, patrzę teraz i widzę, że tylko Ci wpisałam skorpiona wybacz roztargnionemu bliźniakowi ale to znaczy, że niedługo urodziny, no i Joanka też skorpion, też będzie "Sto lat", podajcie kiedy, to nie przegapimy Joanko, obiecuję zdjęcia jutro, nie zdążyłam dobrej nocy Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie pasta jejeczna 17.10.04, 08:19 Absolutny hicior w domu rekolekcyjnym, do którego jeżdżę na kwartalne dni skupienia, jest zawsze w piątek na kolację, wywołuje niezmienną euforię, a potem ekstazę )), a wykonawczynie twierdzą, że sa w niej tylko jaja, odrobinka masła, sól, pieprz, ew. wegeta i majonez (plus bardzo delikatnie zieleninka). Zrobiłam. (odważyłam się jeden raz, niedawno zresztą) Było pyszne (to znaczy ja zdążyłam tylko spróbować), dodałam jeszcze łyżeczkę przecieru pomidorowego, bo ja taka pomidorowa jestem... A z hitów jesiennych mam niestety słodkie, jest to strudel jabłkowy podawany na gorąco. Kruche ciasto na dwie części: jedna na spód, druga na wierzch, a pomiędzy kilo jabłek posiekanych na kawałeczki (nie strate!), z dodatkiem rodzynek, moreli suszonych, skórki pomarańczowej, posypane cukrem, cukrem pudrem, z cynamonem, goździkami, imbirem (mozna dostac gotową mieszankę przypraw), i jeszcze ze dwie łyżki tartej bułki, żeby wchłonęła wilgoć podczas pieczenia. Wierzchnią warstwe nakłuc widelcem, po upieczeniu koniecznie gorące posypać cukrem pudrem z cukrem waniliowym (był kiedyś taki cukier z prawdziwą wanilią). Zjedzenie tego wywołuje jęk rozkoszy i działa jak grzane wino (podobnie w każdym razie smakuje ). Ja najbardziej lubię części narożne bo uwielbiam kruche ciasto! )) Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: pasta jejeczna 17.10.04, 09:46 Jolu a moze jakis konkretny przepis??? Moja banda uwielbia szarlotki a ten przepis tak apetycznie wygląda!!! prosimy o konkrety Ja mam ulubiony przepis własnie na krucha szarlotke ale jabłka przesmazone i warstwa bitej piany z cukrem robi sie fajowska warstwa bezowa ( moje dzieci bezy nad życie kochaja i jak robie kremowke to robie z białek bezy) Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda poprawka 17.10.04, 10:02 Nie mam na razie czasu aby skrobnąć coś więcej , nanoszę więc tylko poprawkę na liście , moja Zuzia jest z roku 2003 a nie 1993.( ale byłaby już duża - jednak nie żałuję). Wielkie gratulacje dla zdolnej gomnastyczki Zinko. Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: 17.10.04, 09:58 Jolu zdjęcia doszły ale jakoś dziwnie w kazdym mailu miały byc 2 a otworzyły sie tylko 1 dziwne). A dlaczego ja mam być skorpion??? Ja jestem listopadowa -30 listopad to jest strzelec).(30 lat mi stuknie teraz)A mój maż wyobrażcie sobie jest młodszy ma chłopak 28 lat i 3 dzieci zdolni jesteśmy prawda? Zreszta szczerze mowiąc nie znam sie na znakach zodiaku ,nie czytuje horoskopow. Nie lubie sie w jakikolwiek sposób sugerowac. Zreszta jak mi w szkole średniej koleżanka powiedziała że my nie mozemy sie zaprzyjaznic bo ona jest wodnik i nasze znaki nie pasuja do siebie)),to stwierdziłam że nie chce o nich słyszeć skoro ludziom taką wode z mózgu potrafią zrobić! Dlatego nie wiem co tam przypada dla reszty rodzinyOgólnie sa wakacyjni,Szczepan 17 czerwiec,mąż 02 lipiec,Oliwia 31 lipiec no i Mela w przedświąteczny wielkanocny wtorek urodzona 06 kwiecien Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: znane powiedzenie i .... nazwiska 17.10.04, 07:55 cd.przepisu: makrela wędzona, a jajka na twardo pokorojone w kostkę ps. dzisiaj wychodzi słońce uff, zaczyna się chyba ładny, choć chłodny dzień uff czego życzę wszystkim Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie krokiety z barszczem 17.10.04, 08:34 Wczoraj zrobiłam, bo mieliśmy gości i też stękali z ukontentowania, twierdzili, że wybitne, a mają się za znawców, niby nic oryginalnego, ale nadzienie do krokietów eksperymentalne: wieprzowinki kawałek (niestety im bardziej się idzie w "łopatkę" tym lepiej ), ja dałam kawałek tzw. "od szynki" - pokroić cebulę, zrumienić, przesmażyć zmielone mięso, a potem dodać do tego (oprócz soli, pieprzu i wegety) taki kawałek pasztetu (! takiego zwykłego, na wagę) jak mięsa, może byc mniej, też zmielić i wymieszać z mięsem i cebulą - no, rewelacja i pycha! A do naleśników nie wolno dawać mleka i ciasto ma być rzadsze niż na słodkie naleśniki - placki będa cieńsze, no i się nie przypalą. Wiem, ze jest korowodów z krokietami, też tego nie lubię, ale czasem się opłaca, można je zresztą robic na raty: nadzienie - do lodówki, naleśniki - do lodówki (mogą tam być nawet trzy dni) - a na ostatek zostawić sobie tylko turlanie w jajku i bułce i smażenie (a potem koniecznie niech poleżą na bibułce i oddadzą nadmiar tłuszczu!). I żeby smakowało trzeba to wszystko robic z zamiłowaniem i przyjemnością, więc niewskazane jest się spieszyć )). I już wiadomo, dlaczego większość takich specjałów jest zarezerwowana na specjalne okazje...(aha, barszczu tez nie wolno dosmaczać na chybcika, trzeba mieć czas i ciszę na skupienie, i nie wolno też po lampce wina - to znaczy ostatecznie można i można nawet oszukac gości, ale samej siebie już nie...) Jolu, dzięki za przepis na pastę rybną! Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie ja oślica, 17.10.04, 08:38 czytam szybko, i się rozpisałam, a tyczasem miało byc o pastach (( sorki. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re 17.10.04, 11:15 Jola, wszystko co będzie dobre na długie zimowe wieczory, wiec krokiety łapia sie jak najbardziej ) Dorotka przepraszam, oczywiscie juz poprawiam rok urodzenia Zuzi, Joanko masz rację, ja tylko sojarzyłam z listopadem, bo moja córka też z listopada, a według wszelkich horoskopów ja i mój mąż to ogień i woda i w ogóle klęska małżeńska, a jakoś się dogadujemy i ta pożadna panna (czyli on) co to według prawideł horoskopowych ma się nigdzie nie spóźniać itp. też nie taka porzadna, spóźnienia jak najbardziej i nie tylko znaczy się coś tu nie gra) Miłego dnia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po LISTA poprawiona 17.10.04, 11:17 akve (Ewa 67, Darek 67) - Jędrek VII.94; Jaś III.97; Julek IX.01 Zosia 1.V.04 Kraków ewa057 (Ewa 66, mąż 61) Hubert 1.VII.90 Maciek 25.05.92 Marcinek 2.04.04 (Kalisz) barbamama (Beata71, mąż71) Ala 98 Zuzia 00 Maciuś 03 (Warszawa) jol5.po (Jola70, mąż67) Ola XI.93 Jaś VIII.95 Małgosia VIII.97 Agnieszka X.01 Michałek XII.03 (Wrocław) ada16 dzieci: syn-1987, córka-1989, Kubuś - 2003 (Gdańsk) olioliwa (Ola71, Jacek63) Emanuel (Kuba) 91 Jaśmina 93 Mati 97 Mieszko 00 (Gdańsk) jola.wie (Jola 70, mąż 68) Marek VIII.92 Ania V.97 Madzia V.04 (Katowice) angjan (Agnieszka) Jasio VII.1994 Małgosia 1996 Szymek 2003 Martusia I.2005 (Warszawa) mamarazycztery (Magda) Łukasz - 1990 Karolinka - 1992 Wiktoria - 1998 Zuzia - 2002 (Kraków) maruda13 (Kasia) Adam 30.VII.1998 Mateusz 28.VII.1999 Mikołaj 27.VI.2004 (koło Lublina) bietka2 (Ania) Zosia - 4,5 roku Ludwik - 2002 dzidziuś w II.05 aprze (Agnieszka) - Bartek 24.IV.98 Ewelinka niespodzianka X,XI.04 joanka741 (Joanka '74) Oliwka 31.VII.99 Szczepan.VI.01 Mela 6.IV.04 (Dębica k. Krakowa) zinka3 (Grażyna 64, mąż64) Kamila 1991 Olga 1992 Tomasz 1991 Dominik 1995 Bartek 2000 (Kraków) dwoda (Dorota 69, Artur 64) Grześ I.91 Przemek V.94 Krzyś VII.97 Jaś I.02 Zuzia X.03 (Kraków) eury1 (Viola66, Marek62) Bartek 08.1986 Jarek 11.1988 Marek 06.1994 Daria 12.1996 Wojtek 02.2005 Legionowo k. Warszawy mamapa (Kasia '70, mąż 65) Paulinka 24.VII.1990, Pamela 29.V. 2001, Patryk 10.II.2004, (Wrocław) czekamy jeszcze na (zapowiedziała się bornholmka (Agnieszka) Damian 04.08.91, Mik 09.07.00, Claudia 26.01.03 Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 ZŁOTO!!!!!!!!!!!!!! 17.10.04, 18:33 Olga właśnie jedzie z Olsztyna ze złotym medalem. Dostała się na finały w trzech konkurencjach:ćwiczenia wolne 6 miejsce, skok przez konia 6 miejsce i ćwiczenia na równoważni tzw.belka 1 miejsce złoty medal!! Chyba jestem bardzo szczęśliwa. Violu- dzięki za pomoc w pierniku, już go nic nie zostało ledwo kawałeczek schowałam dla Oldzi. Pozdrowienia! Szczęśliwa mama. (wreszcie mój ślubny znalazł chwilke i naprawił mi klawiaturke) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po GRATULACJE 17.10.04, 18:42 Zinka, masz niesamowitą córkę, rewelacja, gratulacje, dla niej, dla Ciebie za wspieranie pasji. To musi pieknie wyglądać, taki piekny sport, ale jak pisała Dorota trudny i pracochłonny - jeszcze raz więc gratulacje i podziwiam za pracowitość. Dzielna dziewczynka )))) Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Re: GRATULACJE 17.10.04, 21:34 Zinka , Ty nie jesteś chyba bardzo szczęśliwa , Ty należysz dzisiaj do najbardziej szczęśliwych mam tego globu !!!!!!!!!!!!!!!!!! Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
mamapa Re: GRATULACJE 17.10.04, 21:50 złoto dla złotka!!!!!winszuję bardzo....czas na nową złotomedalową półkę Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: GRATULACJE 18.10.04, 00:04 Piekny wynik! I jaka motywacja od dalszej pracy ! Gratulacje dla córki Odpowiedz Link Zgłoś
mamapa Re: do jol.po 17.10.04, 21:53 nic nie mogłam zobaczyć na tych zdjęciach!!czy tam nic nie przeszło czy to ja nie umiem otworzyć?? Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Przepis na pyszny barszczyk 17.10.04, 22:37 Dzięki za gratulacje napewno Oldzie mocno ucałuje za 55 min. Podaje wam przepis na pyszny barszczyk czerwony niestety raczej nie nadaje się do krokiecików podaje się go z ziemniaczkami. Do wywaru mięsno warzywnego wlewamy żurek lub barszczyk biały taki od baby z placu lub sklepowy ale musi byc kwasny. W osobnym garnuszku gotujemy buraki czerwone w całości, najlepiej jak są małe.Raz że lepsze dwa że mieszczą się w garnku ok 0,5 kg. Gdy buraczki są miękkie i wystudzone obieramy ze skórki i kroimy w kostkę. Ugotowany żurek podbijamy śmietaną /bez mąki/ i wyłanczamy.Następnie wrzucamy pokrojone buraczki i czekamy aż nabierze koloru. Podajemy z ziemniaczkami pychotka! Najlepszy na drugi dzien .Oczywiście jak zostanie. Ma zalete nie brązowieje i zawsze ma przepiękny kolor. Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: LISTA poprawiona 18.10.04, 08:47 tak przegladam liste i widze ze duzo mamy dzieciaczków z rocznika 98 99 i powyzej 2000 fajnie,gdyby zrobic zlot to miałyby towarzystwo do zabawy,o ile nie zwariowałybysmy w takim tłumie.Moze kiedys sie zlecimy gdzieś???Ale to w lecie jak bedzie cieplutko,pomyslcie dziewczyny Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re:jeszcze o horoskopach 18.10.04, 08:39 no wg tych zywiołów to mój maz jest ogien zgadza sie z jego temperamentem a ja drzewo czy jakos tak w kazdym razie jestem pozywka.GRATULACJE DLA ZINKI I CÓRKI-PEWNIE DUMA CIE ROZPIERA!!! To miłe widziec jak dziecko odnosi sukces,moje jeszcze male i te sukcesy tez proporcjonalne do ich wielkosci Odpowiedz Link Zgłoś
akve Niedziela mineła...jutro tez jest dzień 18.10.04, 00:16 Wolne dni mijaja tak szybko...A te w tygodniu też... Dzis(wczoraj!) bylismy w teatrze Mąż zrobil mi niespodziankę.Kiedys chodzilismy b.często.W Krakowie teatrów nie brakuje, wiec zawsze można cos wybrać. Bylismy w Bagateli na Stosunki na szczycie i zaśmiewalismy się ,bo to współczesna,lekka,smieszna sztuka ,właściwie farsa.Wysmiewa układy i ludzi na stanowiskach w Unii Europejskiej,więc na czasie.Ale dobrze się bawiłam,a wszystko z okazji swięta "pierwszej randki" które u nas przypada 21 października. A dzieci zostały w domu z dziadkami, Zosieńce się to nie podobało i troche porykiwała,ale jak wrócilismy to sytuacja została opanowana Viola- może wyjście do teatru poprawiłoby humor ? POLECAM Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie gratulacje dla Olgi!!!! 18.10.04, 08:19 To wielki sukces i ogromna radość dla was! A dla Zinki złoty medal za barszczyk!!!!! (przepis już zdeponowany w specjalnym folderze )) Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 I znowu poniedziałek ;-( 18.10.04, 08:39 Po blisko tygodniowej przerwie ( rodzinne zawirowania+wyjazd), powracam na łono. 1.Nie doszły do mnie żadne zdjęcia,żadne! Buuu. 2.W ramach wysiłków kuchennych: w sobotę zrobiłam knedle ( może to dla matek "domowych" żaden ambaras, ale dla nas to oduże święto , jako że ilość roboty ogromna . A niech tam!, a w niedzielę kabaczki faszerowane zapiekane. Do tego placek śliwkowy,a nawet dwa, jako że pierwszy zniknął zaraz natychmiast! 3.O dzieciach i znakach Ada waga, mąż skorpion Michał 1987 ryby, Aga ( leży chora) 1989 skorpion, Kubuś 2003 panna. Te skorpiony takie charakterne, że strach! 4.Pogoda na Wybrzeżu fatalna, leje i wieje, ale podobno ma się poprawić 5.Sportsmenkom gratulacje. 6. Wszystkie pozostałym miłego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: I znowu (koniec) poniedziałeku :) 18.10.04, 14:37 tak, zgadza, się ma się poprawić pogoda w drugiej części tygodnia i ma być nawet ponad 20 stopni)) witaj Ada po przerwie, a już myślałam, że w pracy oszczędzają i patrzyć w internet nie pozwalają, ale jesteś - to dobrze ) życz zdrowia córce Ewa wszystkiego najlepszego z okazji "dnia pierwszej randki" - moja była ho, ho, w poprzednim wieku, a potem był pierwszy ślub, pierwsze dziecko itd. pierwszy siwy włos - oj, chyba się zapędziłam za daleko, a teraz mam piąte dziecko po raz pierwszy Kasia, coś mi nie wychodzi z tymi zdjęciami, dziewczynom się pootwierało tak po połowie, a Tobie w ogóle( Wieczorem powysyłam z innej skrzynki - męża, chyba, że spróbuję po jednym zdjęciu, może się uda, a jak nie, to nie pozostanie nam nic innego, jak umówić się na mieście co by się zobaczyć - spotkanie na szczycie z ósemką dzieci Ada - pokawałkują sie zdjęcia na adres gazetowy, nawet pojedyncze zdjęcia wysyłane na ten adres przychodziły do celu w postaci szeregu cyferek, wrzuć jakiś inny adres. Ada, jak masz chwilkę czasu załóż w onecie, albo w jakiejś innej "wirtualnej Polsce" to będzie trwało z 2 minuty, a zobaczysz wszystkie babeczki - warto, one skubane naprawdę mają rozmiar 38 Właśnie jak tam wojna z wagą?? A ten wielki zjazd to, żeby było sprawiedliwie to koło Łodzi chyba by musiał być. Hmm, jak by tak znależć jakieś miejsce, jakos to zgrać, no mamy jeszcze rok czasu, myślcie dziewczyny - może jakiegoś sponsora znajdziemy - w końcu tyle dzieci, to nie lada grupa docelowa. Może wydawcy "Kaczora Donalda", albo "Witch" Ada w ramach walki ze smuteczkami jesienno-zimowych wieczorów (i w ramach walki z wagą wrzucamy smaczne przepisy, barszczyki, pasty itp. miłej drugiej połowy dnia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: I znowu (koniec) poniedziałeku :) 18.10.04, 14:43 to wcześniejsze "tak" to mały przywalił w klawiaturę i wysłał swój pierwszy post Barba pamiętasz, jak Twój mały wyłączył Ci komputer w trakcie pisania??? Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: I znowu (koniec) poniedziałeku :) 18.10.04, 16:25 jaki 38 jaki 38?????????????// ja nosze 46 albo 44) słonica asia Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: I znowu (koniec) poniedziałeku :) 18.10.04, 17:14 Joanko, cicho - niech myślą, że jesteśmy chude, najwyżej na naszym zlocie w przyszłym roku podamy sie za kogoś innego)))) Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: I znowu (koniec) poniedziałeku :) 18.10.04, 18:47 heheheheh ,ja mam nadzieje ze do lata bede laska)),a zreszta widac na zdjeciach ze buła jeste,buuuuuuuuuuuuuuu Joanka741-mama Oliwki,Szczepanka i Melanii forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14936688 Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: I znowu (koniec) poniedziałeku :) 18.10.04, 19:08 ja też mam nadzieję byc laska - do lata, od jutra zawsze niestety od jutra ale Joanko - grunt, ze się podobamy naszym dzieciom)) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: I znowu (koniec) poniedziałeku :) 18.10.04, 19:16 Co się tu, choinka, dzieje?! Co wy za zdjęcia wysyłacie?! O jakim zlocie mowa?! Czemu ja nic nie wiem?! I niczego nie dostaję?! (tylko mi nie wytykajcie, że nieuważnie czytam )) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: I znowu (koniec) poniedziałeku :) 18.10.04, 19:39 i wypowiedzenia umowy z wątkiem też nie dostałam.... Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: I znowu (koniec) poniedziałeku :) 18.10.04, 19:50 Uwaga Jola: > joanka741 18.10.2004 08:47 + odpowiedz >tak przegladam liste i widze ze duzo mamy dzieciaczków z rocznika 98 99 i >powyzej 2000 fajnie,gdyby zrobic zlot to miałyby towarzystwo do zabawy,o ile >nie zwariowałybysmy w takim tłumie.Moze kiedys sie zlecimy gdzieś???Ale to w >lecie jak bedzie cieplutko,pomyslcie dziewczyny odpowiedz moja: >A ten wielki zjazd to, żeby było sprawiedliwie to koło Łodzi chyba by musiał >być. Hmm, jak by tak znależć jakieś miejsce, >jakos to zgrać, no mamy jeszcze rok czasu, myślcie dziewczyny - może jakiegoś >sponsora znajdziemy - w końcu tyle dzieci, >to nie lada grupa docelowa. Może wydawcy "Kaczora Donalda", albo "Witch" ja jako nieposiadaczka aparatu cyfrowego mam jeden pakiet zdjęć zeskanowanych i ten pakiet rozsyłam chętnym, taki tradycyjny, tam jeszcze bardzo wakacyjnie, Janek na ten przykład grzebie w piachu na basenie, a Ola paraduje w stroju kąpielowym. Jak kto poda inny adres od gazetowego dostaje tradycyjny pakiet. Na razie ostatnia była Joanka A Ty Jola zdaje sie, że adres podsałaś dobrych kilka tygodni temu, więc tradycyjny adres dostałaś już dawno. Rany, muszę już zmienić repertuar, bo te wakacyjne fotki takie nieaktualne, właśnie zdałam sobie sprawę, a w ogóle mąż obiecał mi aparat c. i to chyba bedzie najlepsze wyjście A co do zjazdu myślcie dziewczyny, myślcie)))) Ty Jola też))))) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: I znowu (koniec) poniedziałeku :) 18.10.04, 20:06 Ja mam kwaterę dla nas wszystkich pod warszawą, jak by co! )) 25 zł za dobę z pełną wyżerką (i to jaką!), sad i plac zabaw na miejscu! Moje kochane! (teraz to "moje kochane"!) Pod tym adresem wszystko się wyjaśnia: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16714&w=16814873 Bardzo na Was liczę! (w imieniu Anki )) Bardzo bardzo! Odpowiedz Link Zgłoś
mamapa Re: nowy dzień nowy przepis 19.10.04, 10:13 sałatka jak znalazł na przeziębienia i inne stany zasmarkania; gotowane ziemniaki+jajka szt2+ogóry kiszone ok3-4 szt+szczypior+majonez+czosnek zgnieciony nawet 10 ząbków=wymieszać najlepiej zrobic dzień przed podaniem to nabierze poweru...ha ha najlepiej jak zjedzą ją wszyscy bo rozmowa po niej odstraszy nawet wampiry...we wrocku super słonko więc przesyłam gorące pozdrowienia adios kobietos Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: słodki przepis na wtorek 19.10.04, 10:43 To i ode mnie macie coś do jedzonka, cos co moja kolezanka przyniosła wczoraj do pracy aby nas poczęstowac , ja mimo leczenia się z "grypki zołądkowej" skusiłam się , a co tam łasuch jestem i tyle...nosze 40-42 ale częściej 40 (poza tym nadrabiam biustem )) "g") 1/3 szkl wody kostka Kasi 1 szkl cukru zagotowac dodac 3-4 łyzki kakao odstawić do ostygnięcia wymieszac z paczką mleka w proszku, dodać bakalie albo pokruszone biszkopty, herbatniki, odstawić w formie do lodówkina 2 godz.- mniam...... Za przepisa sałatkowy wielkie dzieki, skorzystam , mój Olo zmienia nawyki żywieniowe, kupił rower i codziennie jeździ, bardzo chce zrzucic "piwosza", chce mu pomóc i dopinguje mocno ale jak koleznaki przynosza takie pychotki + przepisy to jest mi bardzo cięzko.. Dziewczyny wielkie gratulacje dla Oli i Olgi, super dziewczyny!!! My się piszemy na zlot !!! może byc w jakimkolwiek miejscu w Polsce, ale posrodku to byłoby najsprawiedliwiej Już w poprzedniej setce nieśmiało napomknęłam....... Czy na tej kwaterze za 25 zł sa zniżki dla dzieci ?? Jolu pisze bardzo spokojnie Maciejka w żłobie, dziewczynki w przedszkolu, cisza mnie w uszy koli... Cudnie mimo wszystkich wyrzutów sumienia ( MACIEK)mieć dwie godzinki dla siebie, nie zmywam, nie sprzątam tylko siadlam do kompa, czytam i popisuję. ODPOCZYWAM. Zinka gratuluje sklepu, chciałam swego czasu otworzyc "ciuchy", ale takie tylko dla dzieci, posegregowane, rozmiarami powieszone, kolorkami, nielubie chodzic tam gdzie musze grzebać brrr, ale wróciłam do zawodu, zycze Tobie aby poszło z górki a zysk właził oknami i drzwiami Pozdrufka dla Was Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: słodki przepis na wtorek 19.10.04, 11:50 Założylam konto na wp (ada1661@wp.pl). Czekam na zdjęcia.. W temacie prac domowych, to my nawet dyżury wyznaczyliśmy na dwie prace: zdjęcie/wieszanie prania i rozpakowywanie zmywarki. Dzieci miały to robić po tygodniu albo miesiącu, ale dyskusje i tak trwają a matka lub ojciec wyręczają. Ale z drugiej strony to z własnego dzieciństwa jako bardzo przyjemne pamiętam chwile, gdy mama wyręczała mnie z jakiejs mojej roboty , to takie przyjemne mieć w kimś oparcie. Wczoraj do północka walczyłam z połączeniem komputer telefon kom. Cel -zgranie zdjęć z tel na komp. Jakieś oporne bydlę mi się trafiło. No, ale poszło. Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: słodki przepis i prywatna prośba o pomoc... 20.10.04, 00:09 ależ ten blok mi spowodował ślinotok )) chyba na samą myśl mi skoczył cukier!!! jak urodzę (i wykarmię, hm...) to sobie zrobię, mniaaaaaaam moja ciocia taki robi, mniaaaaaaam dziewczyny, czy ja moge też wtrącić wątek "reklamowy"? czy możecie wstąpić czasem na www.adopcja.org.pl - to strona Fundacji Rodzin Adopcyjnych utrzymująca Interwencyjną Placówkę Opiekuńczą - tam czekał na nas 5 miesięcy Szymek, koszt miesięcznego utrzymania dziecka to 1.800 PLN, a 70% to wpłaty i darowizny; mają status "organizacji pożytku publicznego" więc można im wpłacać 1% swojego podatku (zamiast 100% do US to 1% do Fundacji i 99% do US - nic nie kosztuje, mozna podzielić po prostu i wpisać w PIT) no i odliczyc darowiznę 350 zł max w roku albo wogóle postawić się niezależnie od zalezności podatowych, bo dzieciakom brakuje mieszanek, pieluch, Jelpa, opiekunek do przytulania... wszystkiego chętnie opiszę każdemu zainteresowanemu na priv o cokolwiek związanego d tym na priv (agnjan@poczta.onet.pl), bo nie chcę zaśmiecać wątku, wiem, że każda z naszych rodzin oszczędza na czym się da, ale może macie znajome bogate firmy, znajomych bogatych przyjaciół, inne pomysły na pomoc... Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: słodki przepis i prywatna prośba o pomoc... 20.10.04, 08:22 Agnjan kochana, wlasnie rozmawiałam z mezulem coby tu zrobic aby tych ....wtrętnych podatków tyle nie płacic, jak tylko wróci dziś z pracy zaraz mu powiem. Dziewczyny a może wiecie czy mozna odliczać od podatku wszelkie darowizny na konta róznorodnych fundacji, kase przeznaczana na konkretne dziecko. niestać nas na darowanie i placenie podatków ale jak mozna by było połaczyc jedno z drugim odliczajac takowa darowiznę to byłoby super! Moze któraś wie........ Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po no i mamy środę 20.10.04, 08:48 niedługo koniec roku, będą rozliczenia podatkowe i będzie okazja chociazby ten 1% odpalić, a Szymus przeszedł przez ich ręce i to jest najlepsza rekomendacja) Agnieszko, jak sie czujesz i jak dajesz sobie radę z dietą, ja szczerze mówiąc, jak usłyszałam, ze słodycze mogłyby zaszkodzić dziecku, to od razu mi się ich odechciało, ale o cukrzycy dowiedziałam sie na finiszu ciąży, gdybym tak kilka miesiecy miała uważać na dietę, to chyba trudno byłoby mi się przestawić. Chociaż koniec końców to raczej służy organizmowi, nie mówiąc oczywiście o maluszku, co jest bezsporne, niepodważalne i bezapelacyjne - pozdrowienia dla Martusi)) Czy doszedł do Ciebie list o igłach do kłócia się w palec? Ada moje dzieci tak dyskutują, że prawie zawsze szybciej jest zrobić pracę samemu. Ich dyskusje są niekonstrukwtywne, denerwujące i baaardzo konsekwentne, tzn. pojawiają się zawsze gdy pojawia się tez robota. One posiadają silnie rozwinięte poczucie sprawiedliwości społecznej, zdaje się, że poprzedni ustrój wymyślili ludzie, którzy właśnie z tego stanu dziecięcego nie wyrośli. A najlepsze, że zostawieni sami w pokoju przychodzą do mnie po kolei i szeptem jak najlepsi konfidenci donoszą,ze sprawiedliwość została naruszona, bo Małgosia to, a Ola tamto..., jakbym była sojusznikiem sprawiedliwości społecznej, a nie dobrze wykonanej pracy. Ale równie często nie patyczkują i nie przejmują, że mału śpi, po prostu wrzeszczą wykładając racje pod tytułem: - a ja w zeszłym tygodniu podniosłem z ziemi papierek, to dlaczego mam teraz odkurzać?? Nie ma siły, Wa-wa wychodzi faktycznie najsprawiedliwiej. Właśnie, 25 zł.to od dużego i małego łepka. jak jedzenie, spanie i plac zabaw to faktycznie fajnie, układajcie sobie babeczki w głowie, czy to sie da jakoś poskładać i się zobaczyć Kais zowu mamy piękne słońce we Wrocku, ale fajnie na tym Dolnym Śląsku, no nie? A wczoraj przydała mi się pogoda, bo ganiałam z dzieciakami po mieście, jakby lało to kaplica.Mały zakończył okres spojnego siedzenia w wózku, on wisi teraz po jednej lub drugiej stronie wózka, dzieci załatwiaja po drodze porachunki, kto komu podpadł itp., żadne nie chce nieść tornistra, niosą ale co sie najęcza to moje (niestety). Ale grunt, że było ładnie, zebrały piękne bukiety z liści (potem połowa została w tramwaju Nie zapomnicie o zdjęciach dla Ady, wrzucam nowe odresy. Viola daj znak, że już po kryzysie, do Warszawy już doszło słońce czy jeszcze nie??? Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: no i mamy środę 20.10.04, 08:55 Kasia - mamapa, przez literówke zrobiłam z Twojego imienia Kais przepraszam) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po LISTA adresy 20.10.04, 08:56 jola.wie jola.wietecha@wp.pl barba ta_ra@wp.pl ada16 ada1661@wp.pl akve ewka34@o2.pl ewa057 ewa057@wp.pl jol5.po j.popinska@op.pl olioliwa olioliwa@yahoo.com angjan agnjan@poczta.onet.pl mama.razy.cztery mamarazycztery@poczta.onet.pl maruda13 rymunia@poczta.onet.pl eury1 plenty51166@yahoo.co.uk zinka zinka@wp.pl - zinka joanka741 joanna7411@poczta.onet.pl dwoda dawoda@wp.pl. mamapa salitra@vebso.pl mamapa@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 środek tygodnia 21.10.04, 08:08 Co za cisza! A mój Kubuś 14 -m-cy od kilku dni chodzi! Najpierw kilka kroczków, puszczany z ręki, od wczoraj sam się staruje i idzie. Nareszcie! Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: środek tygodnia 21.10.04, 08:24 Dziewczyny skopiowałam adresy i ide zdjecia wysyłac mam nadzieje ze do wszystkich dojda,gratulacje dla małego tuptusia,moja Mela ostatnio sie tez uaktywnia np wali łapkami po klawiaturze jak mama pisze,i strasznie chlapusia w kapieli.pozdrawiam pa i odbierzcie poczte. Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: środek tygodnia 21.10.04, 08:31 Gratulacje ada16 - to własnie taki mały sukces małego człowieczka. Moja Melasia też sie uaktywnia powoli ,juz probuje siadac z lezenia co jej nie wychodzi), pieknie bawi sie w kojcu , siega ładnie po zabawki , slicznie sie smieje a wczoraj 1 raz zrobiła prawdziwy potop w łazience , zawsze raczej delikatnie poklepywała wode ),wczoraj przy okazji jej kapieli ja byłam wymyta i starsza córeczka która zaintrygowana moim smiechem wparowała do łazienki). Skopiowałam dziewczyny adresy i mam zamiar zdjęcia wysłać),postaram sie dzisiaj o ile mi pozwolą szkodniczki,sprawdzcie sobie poczte,pa Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: środek tygodnia 21.10.04, 08:35 o własnie macie przykład ingerencji najmłodszej w klawiature . Przy wysyłaniu moich wypocin cos nacisneła i prosze... to co myslałam ze sie skasowało zostało wysłane . Mam zdublowane wypowiedzi z gratulacjami dla tuptusia ady),i informacje ze wysyłam zdjęcia)NAPRAWDE NIE MAM SKLEROZY WIERZYCIE MAM NADZIEJE)?)) Odpowiedz Link Zgłoś
mamapa Re: zaległości aż strach 29.10.04, 00:16 -witam dawno nie zaglądałam a tu pierwsze kroki, pierwsze choróbska niestety, pierwsze ziemniaki w konsumpcji--coś w tym jest bo mój mały też wymiotował ziemniakami ale po dodaniu brokuł poszło lepiej--dużo się dzieje...w naszym domu `rządzi` katar do tego stopnia że mój 9 miesięczniak na widok chusteczki do nosa kręci głową nie nie nie, to komicznie wygląda, protestant na całego-- notabene jesteśmy protestantami--hi,hi...byłam dziś w przedszkolu u córci na pasowaniu na przedszkolaka oj jak taki dziecięcy występ potrafi chwycić wzruszeniem za gardło , no i pierwszy raz od dłuuuuuuższego czasu miałam na sobie sukienkę nie do karmienia, trochę odzwyczaiłam się od innych zestawów ubrań niż mleko na cito! pierwszą córkę karmiłam piersią 3 lata, drugą ponad dwa, trochę mi smutno jak pomyślę że synek to już ostatni ciumkacz biustowy... czytam Wasze posty i zawsze mi się wydaje że jesteście o niebo lepiej zorganizowane ode mnie , ja dopiero dziś myłam większe gary z wczoraj i przedwczoraj, no ale u nas od czerwca nie ma ciepłej wody ogrzewania też ha ha i synek stający przy szybie lub fotelu odrywa mnie natychmiast--o ja naiwna sądziłam że uda mi się zapobiec jego główkowaniu o ziemię--ledwo się zaczął październik a tu już stuka listopad i gdy tylko przeminie zaduma i smutek Świeta Zmarłych to w sklepach zapanuje szaleństwo świąteczne-choinki w listopadzie!!!! a słyszałam że już teraz stoją przystrojone w sklepach...jakoś wydaje mi się że ten czas skupienia i aromat Swiąt rozłazi się gdy trwa tak długo. jej ale się roz, roz, brakuje mi słowa ,rozwywnętrzniłam...mam pytanie do Joli wrocławskiej czy dajesz Swojej najmniejszej zymafluor bo mi dentysta wybił to z głowy ze wzgl. na fluorkowanie naszej wody pitnej no właściwie nie wiem ...dziękuję za zdjęcia, chętnie poznam dzieci i mamy innych forumowiczek, ja nie mam zdjęć zeskanowanych czy tam jakiś innych coby przeszły przez kompa muszę się poedukować a to w ogóle muszą być zdjęcia z aparatu cyfrowego? trzymajcie się ciepło i zdrowo Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
mamapa Re: zaległości aż strach 29.10.04, 00:20 czy ja napisałam mamy innych forumowiczek??oj oj i tak wiecie o co chodzi Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: zaległości aż strach 29.10.04, 06:50 o mamapa ,no prosze ja tez jestem protestant a melka równiez pluje ziemniakami) co te wszystkie małe ludzie anty ziemniakowe takie???? Przeczytałam i znikam wyprawiac kawałek rodzinki dalej w swiat. Dochodzi 7 ) , a ja mam dołek ,a zyc trzeba dalej papappapa Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: słodki przepis i prywatna prośba o pomoc... 21.10.04, 08:09 agnijan,owiem o tym podatku mazowi jego wsoilnikowi i znajomym moze beda chetni ,poszukam bogatych,niestety ja na razie nie naleze do nich Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: słodki przepis i prywatna prośba o pomoc... 21.10.04, 08:45 Joanka, a ja już myślałam, że zapomniałaś, że już pisałaś ) Dzięki za dobre słowo. W temacie wagi : nijak nie chce ruszyć, a jeszcze wczoraj wyliczyłam na stronach GW, że przy moim wzroście powinnam zrzucić 12 kg. To ponad moje możliwości! Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Gratulacje dla Kubusia!!!! :)))) 21.10.04, 10:08 Najfajniejszy jest wyraz twarzy dziecka, które zaczyna chodzić, u Agnieszki dopminowało zdziwienie, u małego teraz orgomne przejecie. Brawo Kubusiu!!!!! Ada, co się martwisz, na zlocie będziemy miały po prostu osobny stolik, taki bardziej dietetyczny, a reszta się bedzie napychać. Joanko, powtarzanie postów nie jest takie głupie zawsze to fajnie puchnie wątek i wtedy dobrze to wygląda na zewnatrz. WIELE DZIECI gdzieś dryfuje na górze, wszyscy myślą, jakie te matki wielu dzieci płodne Lecę na pasowanie ucznia do Małej Mośki (Małgośki), oczywiście juz jestem spóźniona, bo dzieci nie ubrane, ja też niekompletnie, korki ogromne, strategiczne skrzyżowania Wrocławia remontowane zaraz od momentu rozpoczęcia nowego roku szkolengo. A dojechać trzeba do centrum. Ale taki los źle zorganizowanych. Trzeba było zacząć przygotowania 3 godz. temu. (Wysłałam zdjęcia do Ady i Mampy, Jola, to Ciebie też coś doleci, ale dopiero jest w połowie) Miłego dnia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: Gratulacje dla Kubusia!!!! i Medalistki:))) 21.10.04, 12:37 Witajcie.Z przykrością stwierdzam że słoneczko do Warszawy doszło i nie doszło.Czytałam sobie co ciekawego pisujecie.Nie pisałam,bo musiałam się troszkę pozbierać. Bo przecież jak się wali to na wszystkich frontach( Niestety nie wszystko mogę zwalić na burzę hormonów szalejących we mnie.Bo i mój kochany mąż i najstarszy syn dali mi niezłego łupnia. No dobra....pracuję nad sobą bardzo ambitnie...tylko z miernymi skutkami. Moja zaprzyjazniona psycholog stwierdza,że życie utrudnia mi bycie empatką.Jest to cholerstwo którego nie można się pozbyć i jest bardzo pożyteczne pod warunkiem,że przy okazji nie stara się uszczęśliwić całego świata i winy za klęski nie przypisuje się sobie. A ja kurczę to wszystko robię....nooo....i powtarzanie sobie w kółko że "to nie moja wina" i "i nic więcej zrobic nie mogę" -jakoś nie działają.A cholerka,tylko panowie wchodzą w drzwi i ja wiem że "coś" się stało...albo że kłamią jak najęci.I już lepiej by było żeby trzymali buzie na kłudkę i nie starali mi się udawadniać że są w pożądku.Jestem uczulona na wciskanie mi kitu! No wykrzyczałam się) A swoją droga sama już nie wiem co mam z najstarszym synem zrobić...Nie uczy się nie pracuje - super pasożytuje. Nie potrafimy do niego trafić... Ech,z pozytywnych wydażeń,byłam na kontroli - WRESZCIE WYCIĄGNĘŁAM ANEMIĘ !!! Wprawdzie nie jest to jeszcze szczyt marzeń,ale wreszcie nie jestem na super minusie. Przyrostu swojej wagi Wam nie podam...hehehe...dietko wiosenna witaj )) Buziaki Viola Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 a jeszcze o wadze... 21.10.04, 12:46 Właśnie sobie uświadomiłam, że obecnie waże tyle, ile pod koniec pierwszej ciąży ( może chociaz trochę usprawiedliwia mnie fakt, że od tamtego czasu minęło prawie 18 lat? Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Zdjęcia! 21.10.04, 13:24 Dostałam, dostałam! Od joanki i joli. Dzieciaczki słodkie,to bardzo miłe móc spojrzeć Wam "w twarz". Obiecuję, zmobilizuję się i taż wyslę lada dzień. Od kilku dni próbuję zrobic zdkęcie Kubusia takie, żeby w uśmiechu było widać " kasownik " ( dolne samotne jedyneczki). I nic,nie udało mi się. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Re: Zdjęcia! 21.10.04, 18:33 Ja także dziękuję Joli i Joance za zdjęcia , miło mi poznać Was wizualnie . Właśnie wysłałam zdjęcia do moderatora forum zobaczcie , więc jutro lub pojutrze po obróbce powinny ukazać sie na ,,Zobaczcie'' Zapraszam do oglądania ( zdjęcia zdominowane są tematem pierwszego dnia w szkole mojego pierwszaka Krzysia ) Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Gratulacje dla Kubusia!!!! :)))) 21.10.04, 20:40 C UUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCTT E5 44444444YTGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGG4HHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHH Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po ależ Melu, oczywiście masz rację 22.10.04, 00:03 Melu, oczywiscie, że "mama jest kochana" BBBBZZZZZZZZZZGGGGT)))) Joanko jaka Ty jesteś ciepła i sympatyczna osoba) Rozesłałaś nam kawałek lata - i las i łabędzie, a moim hitem jest mały zielony baseniki, do które nie wiem jakim cudem udało Ci się wpakować ponad połowę rodziny i to tą większą)) No i jeszcze jak Ci się udało zapakować wszystkie zdjęcia do jednej przesyłki? Muszę się trochę poedukować w tym zakresie, bo wysyłanie po jednym zdjęciu to jakaś porażka (moja porażka techniczna - ale i tak dobrze, że doszły w koncu Dorotko, na nowych zdjęciach to już pewnie Zuzia będzie chodzić na całego, ale zadziwia mnie jeszcze fryzura Jasia, który wygląda jak amorek, przy starszych chłopcach, którzy tacy do siebie podobni) A Kubuś z kasownikiem - to będzie pyszny widok)) Viola, to mówisz, że trochę wyszło i trochę nie wyszło słońce. Na pewno pomoże jak zaświeci, bo na kogo nie działa jasne słońce prosto w okno?? Empata to doceni) Jak też odbieram nastroje innych. Po półsłówkach, minie wnioskuję i potem to na mnie działa. Ale jest też grupa ludzi, których nijak nie mogę zrozumieć, to znaczy rozumiem, ale ich emocjonalnośc jest różna od mojej i nie potrafię wczuć się w to jaki mają nastrój. A ci mężczyźni to w ogóle tacy różni od nas, nie mówiąc już o tych dorastających. Zrozumieć ich to już musi być prawdziwe wyzwanie - ja mam kłopoty, żeby skumać co ma na myśli 11-latka, a co dopiero 18-letni facet... Trzymaj się Viola, dużo siły i słońca dobrej nocy Jola Odpowiedz Link Zgłoś
akve W nocy... 22.10.04, 00:29 Oczywiście pisze po pólnocy. Ciekawe,że niektóre z nas pisza rano inne w wieczorem lub w nocy ,a niektóre cały dzięń Waga się nie przejmujcie.I tak Wasi męzowie Was kochaja.I kto to napisał,że zrzucić 12kg to podad siły?Nie wierze...Moja mama lat 60 właśnie pozbyła się zbędnych 10 kg w prosty sposób:zaczęła jeśc o połowę mniej( a jadła zawsze niedużo) I zaczęła b. dużo pić wody.Pomogło A ja byłam dzisiaj na zajeciach w klubie fitnes .Jestem pod wrażeniem nie zgadniecie czyim wrażeniem.Otóż,zajęcia prowadzi dziewczyna w 7-mym miesiącu ciąży,a jest w ciąży z czwartym dzieckiem! Rusza się niesampowicie pieknie, zajęcia intensywne- przynajmniej dla mnie,dziewczyna wyglada super.Tylko pozazdrościć.Ale na pocieszenie powiedziała,ze ćwiczy blisko 20 lat Będę chodzić na zajęcia.Może za 20 lat tez będe taka rozciągnieta, bo ciąży to juz na pewno nie będę Dziekuje za zdjecia joance.Powiało ciepłem lata...Rodzina piekna. Dorotka, dlaczego ja nie widze zdjęć na Zobaczcie tylko sam tekst?!Ja chce tez widzieć wszystko! Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: w piątek rano... 22.10.04, 09:33 Ewa, bo z tym pisaniem to jest tak: te porządne z nas piszą zawsze o jednej porze, mają ustalony rytm i charmonogram zajęć, w domu czysto, dzieci zadowolone, lekcje odrobione. A te co to skaczą po różnych godzinach (Jola to do mnie, tylko do mnie, to nie żadne wypowiedzeni umowy z wątkiem mają problemy z organizację, wszystko robią na ostatnią chwilę, mają nadwagę i dużą potrzebę kontaktu z ludźmi, szczególnie mamami wielu dzieci. Tak więc z mojego niezorganizowanego stanowiska pracy pozrdawiam wszystkich i przystepuję do nieskordynowanych prób odgruzowania mieszkania, po kilkudniowym wychodzeniu z dziećmi i krążeniu po mieście, co się przełozyło na stan mieszkania (niestety bardzo) miłego dnia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: w piątek rano... 22.10.04, 09:45 Jolu prosze napisz ze dwie ksiązki bo nie mam co czytac , a te Twoje teksty rozbawiaja mnie i to bardzo hihihi . Mąż sie zawsze na mnie dziwnie patrzy bo ja albo siedze tu i płacze albo sie śmieje). Zdjęcia wysyłam z folderu (czy jak to zwał) Moje Obrazy , zaznaczam kursorem całą kupke i wysyłam na swoja skrzynke , wszystko samo sie robi,a potem juz chojna ręką przesyłam dalej (dlatego jest tam tyle krajobrazów bo trzeba wszystkie po kolei zaznaczyc,jak chcesz skakac od zdjecia do zdjecia to mniejszymi grupkami albo pojedynczo,xp automatycznie zmniejsza na jaka wielkosc chcesz nawet sie pyta kulturalnie). Wysle coś jeszcze bo uwielbiam zdjęcia i prosze o wasze tez najlepiej w duzej ilości,uciekam bo syn stoi i mówi jak katarynka MAMO NO PROOOSZE NO PROSZE WŁĄCZ MI BOLKA I LOLKA(GRA) PAAAAAAAAAAAAAAAAAAA Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie rano... 22.10.04, 09:49 (piątek! dzisiaj musze pozbierac siły przed weekendem!) Asiu, zdjęcia doszły! (zapisane, pooglądam w wolnej chwili, jak Madzia da) I bardzo cię rozumiem, dla mnie Forum jest praktycznie jedynym wsparciem od początku stycznia tego roku, na forum borykałam się z ciążowymi problemami, na forum "urodziłam", na forum stałam się "matką wielodzietną" Wszystkim dzieciom dokazującym przeczy niezwykłych po raz pierwszy (i ich rodzinom): SERDECZNE GRATULACJE! Jolu, poruszył mnie twój opis wracania z dziecmi ze szkoły, tak to już chyba musi wygladać, nie ma innej rady. Ja wtaczam się do szkoły Anki z fotelikiem samochodowym na lewym przedramieniu (7,5 kg dziecka + 3,5 kg fotelika) - nie wiem czemu prawe przedramię mam słabsze, dzięki temu mam tylko lewe udo w siniakach, a nie oba, no więc z tymi 11 kilo, a Anka wręcza mi na dzien dobry tornister do drugiej pustej ręki, potem kurtkę "potrzymaj", potem worek z kapciami "potrzymaj", a potem "poczekaj bo siku mi się chce", a potem już lament, dlaczego ona musi nieść tornister, bo jest ciężki )) A ja doceniam humorystyczny ładunek sytuacji )). Natomiast kiedy wiozę wszystkie dzieci to mam ochotę czasem albo wszystkich z auta wyrzucić, albo samej wysiąść i porzucić pojazd na poboczu: "posuń się!", "nie rozpychaj się", "mama bo marek mnie szturchnął", "anka głupia jesteś" (!?), "Maaareek!!!", "Aaaankaa!!!", "Magda cicho!!!" (Magda się już drze co podbija nerwowość, staram się docenić ładunek humorystyczny sytuacji.... Chwalić się dziećmi będę następnym razem....)) pozdrowienia na piątek Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: rano... 22.10.04, 10:49 Joanko to wyjaśni jeszcze jak udało Ci się męża i dwoje dzieci (tych starszych) wcisnąć do tego małego, zielonego basenika??? A moje dzieci - ci co mają pierwszaków na pewno to znają, nauczyły się pluć. Małgosia robi to perfekcyjnie. Ciągle słyszę, że Ola szuka chusteczki do wycierania okularów, bo ta jej popluła. Cała starsza trójka (Agnieszka jeszcze się trochę wstydzi) czuje się w tramwaju lub autobusie (zależy od remontów starategicznych skrzyżowań wrocławskich) jak u siebie w domu. Ludzie nie istnieją, za to istnieją wolne siedzenia do których odbywa się wyścig (po trupach - najlepiej jak tylko brata i siostry), ale powoli się socjalizują w tej materii, Janek puszcza starsze panie (bo mu wyraźnie i niestety na cały autobus każemy z mężęm to robić). Ustępować więc sie nauczyli, ale załatwiają nadal swoje porachunki, bo jak tłok to ofiara nie ucieknie. Małego przekupuję ostatnio w autobusie bananem, on się wtedy tak ładnie smaruje (po wypadach tego tydodnia 3 kurtki do prania), bo chrupki kukurydziane mu sie znudziły, a i tak nachętniej to by spacerował po autobusie, a nie jadł (a ja kurcze flak zgubiła ostatnio szelki i muszę go przytrzymywać rękę) Ale za to dzisiaj będzie fajnie. Nie wychodzimy, a będziemy sprzątać razem mieszkanie. Chwalić sie będę dziećmi następnym razem Do sprzątania przystąp Jola (przepraszam za nieplanowe zaglądnięcie na forum, ale tu tak miło, nie mogłam sie powstrzymać, mimo, że obiecałam sobie być porządna) Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Zdjęcia juz są - zapraszam 22.10.04, 11:44 Jak w tytule , moderatorka forum ,,Zobaczcie" to po prostu błyskawica.Ewcia , nie wiem dlaczego nie możesz zobaczyc zdjęć i pozostaje Co tylko tekst.Może warto zapytać w tej kwestii moderatora tego forum , nic sensownego nie przychodzi mi do głowy.Jak wygospodaruję troszkę więcej czasu ( obecnie mam oddział ,,szpitalny''w domu , Jasiu zapalenie oskrzeli , właśnie przeskoczyliśmy z Zinatu na Klacid , a Zuzia zasmarkana po pas)to umieszczę zdjęcia z wyjazdu integracyjnego dla pierwszaków i ich rodziców oraz , to najważniejsze , z pierwszych urodzin Zuzki . Jola.wie , pocieszyłaś mnie , bo już myślałam , że tylko moje dzieci zachowują sie tak ,,szczególnie '' w samochodzie . A co ja mam powiedzieć , juz nie pamiętam kiedy jechałam autem (oczywiście jako pasażer , bo prawa jazdy nie posiadam)nie trzymając jakiegoś malucha na kolanach , co juz jeden z tych kolan wyrastał to przybywał następny , chętny na te formę podróżowania . Coż , cięzko wepchnąc 7 osób do samochodu przeznaczonego na pięć , więc troche rozumiem te ich utyskiwania , że ciasno . Trzymajcie się cieplutko , słyszałam , że w tym roku zimy ma nie być ( no to już moi będą chorować na całego buuuuu)Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: Zdjęcia juz są - zapraszam 22.10.04, 15:41 Ja nie wiem-jakieś beztalencie ze mnie czy coś...nie widzę zdjęć,jest tylko tekst. Kochane moje!terapeutycznie poszłam do fryzjera.stwierdziłam że jak nic już nie pomaga to fryzjer będzie najlepszym lekarstwem.Objezdziłam pół Legionowa,wszędzie panie były zajęte albo wcale ich nie było.Poszłam w zaparte,po trupach,ale gdzieś muszą mnie obciąć.Uf,udało się.Wcisnęłam się na fotel,udzieliłam wyczerpijacej informacji że ma ciąć jak chce byleby włosy dałay się potem związać....Efekt,rewelacyjny-mój 18-nastolatek na mój widok stwierdził "i po co poszłaś do tego fryzjera jak teraz jesteś jeszcze bardziej potargana niż poprzednio.A nazekałaś że ci włosy do oczu wchodzą"I dobrze niech wchodzą!!! Sloneczko wyszło!!! Felka stoi na parkingu,Marek wyjechał na trzy dni do pracy-świadomość że mogę ruszyć jak tylko mnie najdzie jest fantastyczna. Starszaki wzięli się za generalne sprzątanie,chcą zarobić na jutrzejszy wyjazd na jakiś turniej,nie sportowy,oni nie należą do tego typu dzieci co ruszać się lubią,PSX.Dzięki temu klawiaturka jest moja i tylko moja ))) Daria mnie rozbraja.Bardzo przeżywa pojawienie sie braciszka.Wczoraj urządziła mi przesłuchanie,"czy pojawi się na Gwiazdkę","skąd wiem że teraz się rusza","a co on takiego robi żeby się nie nudzić"-dziwnie spojrzała jak oświadczyłam że niestety nie gra na PSX...tylko czekam na sławetne pytanie "jak ty go właściwie urodzisz". W sobotę lub w niedzielę zabieram maluchy na wystawę kotów.Nie zgłosiliśmy żadnego ze swoich futrzaków,to będzie można spokojnie pooglądać kocie piękności i pozbierać trochę ploteczek i wreszcie spokojnie porobię zdjęcia!Pierwotnie chcialam jechać sama,ale stwierdziłam że jest to jakiś sposób na oderwanie ich sprzed telewizora czy komputera. Teraz wygoniłam ich na podwórko.Pogoda jest iście wiosenna. Przesyłam Wam wielką garść uśmiechniętych promyczków - tak na wszelki wypadek jakby u Was zabrakło )) Viola Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: Zdjęcia juz są - zapraszam 22.10.04, 15:49 Jolu,Twoja teoria "O niezoranizowaniu a nadwagą" jest rewelacyjna.Podpisuję się pod nią....po odjęciu wagi dziecka - moja przedstawia się jako super ciężka )) Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: Zdjęcia juz są - zapraszam 22.10.04, 17:10 Dorotka zdjęcia piekne, ale ta chwila wkroczenia do szkoły musi byc wzruszajaco- stresujaca Asiu dzieki za zdjecia , mnie równiez zdradź jak wsadziłas do tego baseniku tyle osób, acha i czy ta kwatera to w Bornym, czy w okolicach Mielna bo całkiem fajnie wyglada. Zdjęcia lasu - przepiekne. Jak jechalismy tego roku do Kołobrzegu ( nie moge przeboleć ze nas tam poniosło) na głównej trasie był ogromny korek- szkoda nam było tracic dni (mocno ograniczony urlop Oldka)i wyjechalismy w dniu zmiany turnusów Samochody poprostu stały w polu, ludzie na rowach urządzali pierwsze opalanie, popatrzylismy, potem na mape i dawaj jedziemy bocznymi. I własnie jechalismy takimi lesnymi, wąskimi drogami, pusto, promienie słonca pomiędzy drzewami, gałęziami. Jadąc do domu świadomie prosto z Koszalina ruszylismy na Polanów, potem prawie do samych Chojnic takie lasy i samochód co 20 km. Jola no cos Ty, Tys najlepiej z nas zorganizowana W ogóle jak radzisz sobie jadą po dzieci z Michałkiem bez wóżka, czy z wózkiem ale bez szelek (własnie do mnie doszło, że mogłam źle zrozumieć). U mnie dziewczyny robią straszne numery w autobusie. Jeździmy razem przed 7 zdarza sie że nie ma miejsc siedzacych, ale zawsze ktos ustapi: wtedy zaczyna Zuza- nie chce , nie lubię, nic nie widać, to nie koło okna , to za nisko. Dzisas nie wiem czy przepraszac czy dziecko przekonywać. Dzis dzwonili do Ola ze złobka że Maciej ma temp. 38,6- zpalenie ucha, wytrzymal dzielnie 4 dni i kawałek, panie mówią ze na 7 w wiadomej skali. Trudno... na szczęscie bez antybiotyku, na lekach przeciwzapalnych i antyhistaminowych. zycze zdrówka dzieciakowm zwłaszcza Jasiowi Dorotki który widze z antybiotyku na an.....- brrr Viola jak fajnie że troche Ci się lepiej , rzeczywiscie fryzjer to jest to co tygryski lubia najbardziej- musze jednak wytrzymac do wiosny, nosze czapkę wzorowo całą zime i szkodami mi poprostu kasy. Pozdrawiam wszystkie gorąco Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Uff ale mi ulżyło 22.10.04, 17:44 Barba dobrze , że chociaz Ty (oprócz mnie)coś widzisz na tym forum ,,Zobaczcie" bo już myślałam , że ulokowałam zdjęcia na ,,Poczytajcie''. Dziękujemy za życzenia zdrówka dla Jasia , widać , że ten drugi antybiotyk okazał się celnym strzałem . Szkoda tylko ,że trzeba było Jaśka faszerować tym pierwszym bez potrzeby . Oj nie cierpię antybiotyków , a fe.Jak opisałaś tę podróż do Kołobrzegu to od razu stanęła mi przed oczami nasza rodzinna wyprawa nad morze sprzed 6 lat , jeszcze wtedy z trójką . Takiego sajgonu to do tamtego dnia nie przeżyłam . Chłopcy mieli 7 lat -Grześ , 4-Przemuś i Krzyś -roczek. Nadmienię , że była to nasza pierwsza wyprawa z całą trójką na tak daleki dystans. Wyjeżdżaliśmy z Krakowa w totalnym upale skracając turnus na którym przebywaliśmy w Gdowie dlatego , że zachaczał na ten zaczynający się nad naszym wymarzonym morzem . Troszkę było nam szkoda bo i dzieci się już zaklimatyzowały i znalazły towarzystwo ale byliśmy pełni nadziei , że odbijemy sobie z nawiązką pławiąc się w falach Bałtyku. Dodam jeszcze , że nasz Krzysiek nie trawił jazdy w foteliku . Ale wyjechaliśmy na noc, późnym wieczorem więc nawet zaraz zasnął. Już w okolicach Katowic wjechaliśmy w sakramencką burzę , że prawie wkładałam głowę między kolana ze strachu , ale mąż mimo prawie zerowej widoczności mając przed oczami chyba wizję złotej plaży brnął na przód. Ledwie minęliśmy Łódź , przebudził się Przemuś z pierwszymi oznakami choroby lokomocyjnej ( dotychczas nigdy mu się to nie zdarzało)Potem z każdym kilometrem było juz tylko gorzej .Obudził się Krzyś reagując ogromnym wrzaskiem na uwięzienie w foteliku , więc wylądował na moich kolanach . Przemuś zakończył podróż w pampersie Krzyśka , bo to okazał się jedyny ratunek aby w ogóle dojechać.Grześ miał już dosyć i informował mnie tylko :Mamo ja już nie mam gdzie siedzieć , tutaj Przemek nas... a tu naży.... Jeden wielki koszmar , a dojechaliśmy w totalnej ulewie i gdyby nie smród w aucie to zastanawiałabym się nawet czy nie spędzić tych wczasów nie wychodząc z niego.I nie byłoby tak naprawdę czego żałować , bo lało z różnym natężeniem przez równe 2 tygodnie( ani razu nie przebraliśmy się do strojów kąpielowych) I tak wyleczyliśmy się z wyjazdów długodystansowych i ograniczamy sie do podkrakowskiej wsi , jedynie starszaki wyruszają samodzielnie na kolonie i obozy.Uff, mam nadzieje , że nie zmęczyłyście się bardzo tym moim opisem podróży i macie wiecej szczęścia do rodzinnych wyjazdów. Co do wizyt u fryzjera to co jakiś czas marzy mi się jakaś odmiana ale po pewnym czasie ponownie stwierdzam , że nie ma to jak włosy , które można upiąć i po kłopocie. Pozdrawiam , Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: Uff ale mi ulżyło 22.10.04, 20:29 Będąc w temacie wyjazdów rodzinnych.Tylko proszę się śmiać po cichu ,tak żebym nie słyszała. Generalnie prawo jazdy mam lat 13 a intensywnie jeżdżę od 6-ciu.Znacie doskonale problemy przejazdów sześcioosobowych rodzin pięcioosobowym samochodem.Zakładając że troje domowników ma ok.2m wzrostu.Temat rozwiązaliśmy w jedyny możliwy sposób czyli albo ja albo mąż samodzielnie dzieciaki przewozimy w o określone miejsce na wakacje.Opisywana jazda obyła się w czasie poprzednich wakacji.Jechałam do rodziców do Trojmiasta,ja czwórka dzieci i dwa koty (przy okazji zaliczyliśmy wystawę kotów).Samochód był jeszcze bez "pierwszej rysy"(ta najbardziej boli)po przeglądzie,żeby chociaż raz samochód nie rozkraczył mi się w czasie jazdy.Pokonałam 2/3 trasy,dzieciaki pękały juz ze śmiechu (bo ja starsznie gadam,komentuję,wykrzykuję),koty przestały miauczeć,kiedy usłyszałam że coś mi świszcze z prawej strony.Tak jakbym ciągnęła folię.Nie potrafiłam tego określić.Jarek zbladł,bo rok wcześniej ugotowałam silnik na trasie,maluchy profilaktycznie zamilkły,ja zwolniłam.Uff,ucichło.No to już gaz do dechy-świszcze.Stwierdziłam że muszę zjechać i zajzeć pod koło,może fdaktycznie coś tam ociera.W międzyczasie wykonałam kilka telefonów do męża...Jak na złość nie było gdzie się zatrzymać.Wreszcie mój syn krzyczy "mama las,może tam gdzieś zjedziemy".Faktycznie mała zatoczka,jakaś dróżka w głąb...panienki zauważyłam dopiero jak na jedną z nich prawie wpadłam.Bartek w rechot,Jarek czerwień na twarzy bo w oko wpadł mu samochód z zaparowanymi juz szybkami stojacy gdzieś na uboczu...a ja zbaraniałam bo Tirówka na pewniaka wali w moją stronę.Dobra dałam dyla aż się kurzyło.W samochodzie zrobiło się wesoło.A potem już jazda w ktartkę,60 km nie świszcze,przyspieszam świszcze.Jak dojeżdzalam już do rogatek wszystko ucichło.Następnego dnia pojechałam do serwisu Skody.Samochód na kanał- nawet sama wjechałam-nic nie znalezli.Facet spojzał jak na blondynkę bo samochód nowy,kasy nie wziął.Pare dni pózniej jadę z rodzicami obwodnicą,ich samochodem,juz jako pasażer.W pewnym momencie ojciec zjeżdża bliżej pobocza..... a ja zamarłam -świszcze!!U niego też. Okazało się że psaki na jezdni,poboczu szczególnie,w myśl postępu są "karbowane",po wjechaniu na nie faktycznie w samochodzie słychać coś w rodzaju świszczenia czy dudnienia-ma to obudzić zasypiajacego za kierownicą kierowcę. Mężczyzna mojego życia na szczęście nie zabił mnie śmiechem jak powiedziałam że odkryłam "usterkę".Dzieciom nie przyznałam się....oni by mnie śmiechem zabili,są bez litości... Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Uff ale mi ulżyło 23.10.04, 21:15 hihihi eury)(obiecuje nie bede sie głosno smiała)hihihihih Wiecie co ja stwierdzam wg .teorii Joli o nadwadze),ze jestem tragiczna ,mam nadwage , siedze tu stale , pisze o róznych porach a dzisiaj nie miałam obiadu!!!! Jedno osiągniecie dzisiejsze ,udało sie mi wylicytowac ,śliczny kombinezon na allegro dla Melusi i informuje mamusie ze sa super nowe kombinezony do rozmiaru XL -NOWE ZA 29.90 !!!! podam linka za momencik , własnie dumam czy nie kupic przynajmniej synkowi, spodnie sa takie pod pachy zapinane na zamek i fajna kurtka a do wyboru 5 wersji kolorystycznych!!! O i rajstopy włoskie -bawełna z elastanem 80 DEN ZA 6 ZŁ 1 para-kupiłam 4 sztuki wyjdzie mnie z przesyłka taniej niz w sklepie a troszke drożej niz w dyskoncie ale wg komentarzy osób kupujacych rajstopki sa świetne rozmiarówka od 92 do 154 chyba. Dzisiaj robiłam kolejna sesje zdjęciowa i mam zamiar Was zasypac zdjeciami),uwazajcie pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Uff ale mi ulżyło 23.10.04, 21:19 link na kombinezony www.allegro.pl/show_item.php?item=33511455 i rajstopki www.allegro.pl/show_item.php?item=33143453 i jeszcze naklejki 400 sztuk za 4,80 zl www.allegro.pl/show_item.php?item=33054558 Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Uff ale mi ulżyło 22.10.04, 20:40 dwoda ja tez widze zdjecia sa suuuper,lubie Was ogladac,jednak liczne rodzinki miłe sa dla oka(gorzej dla ucha)) Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Zdjęcia juz są - zapraszam 22.10.04, 19:21 barba tam gdzie basenik i kot to dom mojej siostry (w górach mieszka), a jeziora to Borne i to mieszkanie naszych znajomych , ale w Bornym jest super i tanio polecam.(łatwo o kwatery,plaza z ratownikiem,mozna pozyczac kajaki rowery itd) Co do baseniku to sami weszli,tam nawet sporo wody wchodzi i sporo ludzi tez chciałam wejsc ale zaprotestowali Koło kołobrzegu polecam pogorzelice,piekna miejscowosc,jak chcecie miec swiety spokój to w strone miedzyzdrojow sa małe wiochy typu 1 klep spozywczy i brak deptaków z rojem sklepikow. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Zdjęcia juz są - zapraszam 24.10.04, 01:16 uważaj Joanko, bo jak się zjedzie "wiele dzieci" do Pogorzelicy, to i na popyt odpowie podaż, sklepiki, frytki i to wszystko co nasze maluchy lubią najbardziej zaraz sie pojawi (a tłum już będzie Ja znów po kolejnym dniu krążenia po mieście. Mały jeździ w wózku i powinien mieć szelki, które nawet znalazłam, ale zapinać pół godziny, zeby zaraz odpinać? Bo on cwaniaczek, jak sie go przypnie to momentalnie próbuje sie odwrócić na brzuch i wyglądać zgodnie do kierunku jazdy zza oparcia, jak się zatrzymuję i chcę przepiąć szelki, wraca do poprzedniej pozycji, ma też dużo innych ciekawych pomysłów - a był to taki spokojny niemowlaczek. Kiedy to było??? dawno, oj dawno Ja też widzę zdjęcia - sliczne. Ślicznie prezentuje się Krzyś, ale też ślicznie prezentuje się jego mama))) Dorotko dużo zdrowia dla wszystkich chorych. Dziewczyny, może wam jakiegoś programu brakuje, który trzeba wgrać, aby oglądnąc zdjęcia. Ja na ten przykład nie mam wgranego programu Java i też nie widzę niektórych rzeczy, ale akurat zdjęcia widzę. Jest też na forach edziecka "edziecko od kuchni" i tam się możecie zapytać co oni o tym myślą. Beatko, zdrowia dla Maciusia. oj brrr, nie lubie zapalenia uszu, brr. I brr te wyjazdy dlugodystansowe. Myśmy jeździli kilka razy, chorobę lokomocyjną maja wszystkie dzieci (jeszcze nie wiem czy mały, ale pewnie też), a zaczynają dokładnie jak na komendę razem już po 50 minutach. Choć ostatnio biorą przed jazdą chomaopatyczne Kokolino i chyba to pomaga, bo na wakacjach był spokój. Dorotko, ta wasza podróż z Krakowa nad morze przerażająca, ale na szczęscie Twoje świerszcze Viola weselsze, chociaż spotkanie z tirówką to też nie przelewki Dziewczyny z maluszkami, szczególnie tymi niespokojnymi, trafiłam na program przez przypadek w tv- sobota pr.2, g.8.45, "Zaklinaczka dzieci", o osobie która chodzi i pomaga rodzicom w różnych trudniejszych przypadkach - uporczywy płacz niemowlaka, bardzo niespokojne dziecko itd., ogladałam tylko kawalek, ale bardzo fajne podejście do problemu było tam pokazane. Joanko, moje dzieci zaraz naklejki ponaklejają mi po całym domu, to ja już lepiej wezmę te rajstopki)) czekam na zdjęcia) miłej nocy Jola Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: Zdjęcia, kierowcy i... roczek Szymka! 24.10.04, 22:16 Kochane, aleeeee duuuuużo piszecie Zdjęcia śliczne, joanki takie wakacyjne, dwody cieplutkie... A eury - kierowca pozbawia mnie choć na chwilkę moich kompleksów (ja np. nie mogłam kiedyś ruszyć z miejsca, bo mi "kierownica nie działała" - na szczęście mąż przez telefon po kilkunastu minutach innych niesłychanie szczegółowych instrukcji wpadł, że... sama zablokowałam kierownicę ))))))) Nasz Szymek dzisiaj skończył rok. Rok temu, urodził się, płakał - a mnie, nas przy nim nie było Pielęgniarki nadały mu imię. Po kilku dniach trafił do ośrodka. Pewnie ciekawskie współpołożnice kobiety, która Go urodziła gapiły się na maleńkie ciałko. Dzięki tej kobiecie mamy syna i jestem jej bardzo wdzięczna, że postanowiła naszego syna urodzić. Choć wciąż jestem wściekła, że uciekła i nie zrzekła się praw i przez to Szymek spędził w ośrodku nie 6 tygodni, ale 5 miesięcy. Ale dzięki temu to my jesteśmy jego rodzicami. Jestem bardzo, bardzo za niego wdzięczna... A rok temu (przypomniałam to sobie po jego poznaniu, bo na forum adopcyjnym "www.nasz-bocian.pl" jest taki wątek "co robiliście w dniu narodzin Waszego dziecka?"), dokładnie rok temu, byliśmy na rekolekcjach i modliłam się za niego i za tę kobietę. Niech ją Bóg błogosławi, niech jej i On i nasz syn wybaczy. A imprezka Szymka dopiero za tydzień (wtedy też do naszej strony - www.agna01.neostrada.pl - dołączą zdjęcia, bo dzisiaj było tylko kameralnie, chrzestni się rozchorowali, jedna babcia w sanatorium... Będzie urodzinowe Haloween - nigdy bym nie przypuszczałam bo nie lubię tej amerykańskiej tradycji )) Odpowiedz Link Zgłoś
akve roczek Szymka- wszystkiego najlepszego! 24.10.04, 22:32 Wszystkiego NAJ dla Waszego Szymusia!I gratulacje ,ze to wszystko przetrwaliście,ze walczyliscie o niego,ze jesteście razem i ze się Wam rodzina tak pieknie powiększa ))) A myśląc o biologicznej matce Szymusia czuje jednak podziw,ze zdecydowała się urodzić dziecko i oddać ,a nie... Tak właśnie, podziwiam odwagę cywilną - odwagę decyzji.A ta chwila słabości,ze nie zrzekła się odrazu...No cóż ,może tu już zwątpiła w swoją decyzję... agnjan-jak Ty sie czujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: Zdjęcia, kierowcy i... roczek Szymka! 24.10.04, 22:40 URODZINOWE SERDECZNOŚCI DLA SZYMKA ))) - niech rośnie silny i zdrowy Dziękuję za "kucykowe" zdjęcia.są słodkie.Jak to mało do szcześcia potrzeba dzieciom... Niestety zdjęć umieszczanych na forum "nie widzę".Może faktycznie jest to kwestia braku jakiegoś programu. Nie pozostanie mi nic innego jak schować ambicję do kieszeni i zawołać na ratunek męża )) Już widzę jego minę "....co ci znowu nie dziala jak działa..." Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Zdjęcia, kierowcy i... roczek Szymka! 25.10.04, 08:23 Wszystkiego najlepszego dla Szymusia , zdrowia ,spełnienia małych i duzych marzeń .Niech bedzie dla Waszej rodziny błogosławieństwem i radością a Wy dla NIEGO .Jak dobrze że znalezliście sie i mozecie byc razem ! Gratulacje jeszcze raz!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
akve Co wczoraj zrobiły moje dzieci ?i wysyłam zdjęcia 24.10.04, 22:51 Co wczoraj zrobiły moje dzieci? Zatrzasnęły się w jednym z pokoi w nastepujacym składzie:Jaś( 7,5 lat),Juluś( 3lata) i kolega Kuba( 10 lat).Najpierw myslelismy ,ze to kawał, z których słynie nasz Jasio( zwany:Wesoły Koń Na Biegunach vel Dziodzio).Bo jak to mozliwe zeby się zacieły drzwi...Pewnie zamknęli na klucz i nie chca się przyznać.Ale kaklinali się, ze nie.więc wyruszyla ekspedycja ratunkowa złozona z taty Jasia i Julusia( czyli Darka) oraz taty Kuby.Darek wyszedł na dach i wszedł przez okno dachowe do dzieci( które nie przejęły się wcale i właczyły sobie bajke na video!).I tu zaczęła się zabawa z drzwiami, bo zablokował sie zamek,pękła spręzynka i "nie odskoczył".Skończyło się na przecinaniu zawiasów.Dzrzwi zdjęto i dzieci wypuszczono.Najstarszy mój syn w tym czasie prawie płakał,ż enie jest tam z pozostałą bandą, bo "im tam jest tak fajnie i moga ogladać film, a ja się nudze jak patrzę,gdy ich ratujecie!". I tyle ; dzwi nie ma i nie wiadomo kiedy wrócą na miejsce ,bo wiecznie zajęty Darek nie będzie miał czasu się tym zająć.Trudno ,jest nawet ciekawie bez drzwi Postanowiłam też przesłać Wam zdjęcia.Ciepłe ,bo z dzisiejszego spaceru.A było pieknie:ciepło i jesiennie, bardzo kolorowo i wesoło. pa Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: zaległości 25.10.04, 09:18 taa. pierwszy raz udało mi się wysłac pustego posta... zawszeć to jakiś postęp...)) a więc: 1. Sto lat dla Szymka!!! Podziwiam rodziców adopcyjnych, podziwiam determinację i odwagę przejścia przez tę kamienistą drogę, jaka się z adopcją wiąże. 2. Eury - twoje przeżycia warte są publikacji, tak, żeby naród też się ucieszył (a przynajmniej jego część ). Mój mąż po przeczytaniu (mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe!) przyznał się, że kiedyś też wysiadał i sprawdzał... na swoje usprawiedliwienie miał, ż enie jechał po karbowanym tylko malowanym ale jakaś nowoczesną farbą, która też daje zmianę odgłosu, jakby jechał po karbowanym to chybaby się jednak nie przyznał ))) Choć w zamian opublikuję niniejszym jego największy blamaż, do którego mi się niedawno przyznał: kiedy dwadzieścia lat temu debiutował jako chrzestny na hasło "weźmijcie światło Chrystusa", wziął one światło od... zapalniczki, którą zapaloną podał mu jakiś uczynny wujek... Na swoje usprawiedliwienie ma, że był wtedy może i wierzący, ale bardzo słabo praktykujący... 3. Ewka - tę przygodę dzieciaków można byłoby sfilmować z kolei! A Wy to już na pewno będziecie mieli co wspominać do końca zycia! Podobne znam jedynie z opowieści mojej mamy, co tez wyrabiali w dzieciństwie (sześcioro rodzeństwa), aż sie włos na głowie jeży, babcia co chwila traciła przytomność z wrażenia...:- ))) 4. Joanka dzięki za zdjęcia, dzięki za przeniesienie na chwilę w klimaty wakacyjne i nadmorskie, zwłaszcza te ostatnie mogę chłonąć bez ograniczeń. 5. Dorota, nareszcie miałam czas pooglądać wnikliwie całą piąteczkę - Mała bardzo wcześnie nabywa nowe umiejętności, chyba grubo "przed czasem" nie? Będzie z niej gimnastyczka, czy co? Super słodziutki Koteczek, reszta też zresztą niczego sobie... Piękny obrazek, ten, gdzie jesteście razem. Mama- laska, ale to już wyniknęło z postów na tym wątku ) Bieżące (niewesołe zresztą): Anka od soboty (czyli już trzeci dzień) choruje na poszczepienną grypę...(no zaszczepiliśmy się w czwartek, mnie było w piątek trochę słabo, ale w momencie szczepienia to ja byłam bardziej "chora", więc się nie spodziewałam, że Ankę cokolwiek złapie) Biedaczka ma cały czas wysoką gorączkę, leży sierotka w łóżku i jest strasznie osłabiona. Od wczoraj nic nie jadła. Nie mogę się jej pytac, co by zjadła, bo od wspominania o jedzeniu robi się jej niedobrze. Jak ma czym - wymiotuje. Strasznie strasznie mi jej żal.... Do tego jeszcze Marek po weekendowym biwaku wrócił tak koszmarnie zmaltretowany (nocne latanie po lesie, dzienne też) i zmęczony, że jak sobie uświadomił, że musi do szkoły to się o mało nie popłakał. Zostawiłam go w domu mimo że mąż nie podzielał mego zdania, ale z drugiej strony wiem, że dziecko mi to zapamięta do konca życia ). Jeszcze nie wiem, czy mam się z tego faktu cieszyć, czy martwić (że Marek został), ale raczej cieszyć, bo mi pomoże przy Madzi (może....), no i z Anką będzie miał kto posiedzieć, jak będę musiała wyjść... Tyle dziewczyny, jak macie jakies niekonwencjonalne metody leczenia, skuteczne, to dajcie, ale myślę, że wyczerpałam już wszystko, a med. konwencjonalna nie przewiduje na takie przypadki w ogóle niczego, tylko leżec i czekać.... Zresztą niekonwencjonalna nie jest aż tak bardzo mądrzejsza.... pozdrawiam, czas się brać z dniem dzisiejszym za rogi... Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Ja też wysyłam... 25.10.04, 08:58 A mnie wczoraj mało nie rozbił pędzący uliczką osiedlową młodzieniec. Liście , ciemno , zakręt, a on rozpędzony, hamulec i ziuuu, po tych liściach, na mój pas .Ja na hamulec , prawie w miejscu, ryzykując , że mi w tył ktoś wjedzie.Podbiło go na krawężniku, przeskoczył przez chodnik i spadł z metrowej skarpy. Nic się nikomu nie stało. Ale wrażenie! Samochód nieopanowany przez kierowcę pędzący na nas. Wracałam właśnie z awaryjnych zakupów ( nie znoszę sklepów, szczególnie w niedzielę), pojechaliśmy kupić koszulę Michałowi ( na zdjęciu w tej właśnie), w której wybrał się chwilę później na imprezę (wrócił o 3.00 rano) . O mojej dzisiejszej kondycji nie będę pisać. Wysyłam więc zdjęcia mojej rodzinki . Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Niezupełnie.. 25.10.04, 09:54 Z konta wp cos nie tak idzie, z gazetowego napisało, że poszło-nie wiem czy doszło? Ta koszula jest sztandarowym przykładem rozjeżdzania się gustów. Mnie by nie przyszło do głowy , żeby kupić takie "coś". Jednak Młodemu podobała się, co przy koszcie 20 zł ( przeceniona ze 100) można przyjąć. Szczególnie, że powoli wchodzimy w okres "18-tek" , więc takie "coś" ma szanse być wykorzystane. Weekend spędziliśmy w plenerze, niestety tylko z małym bo reszta uczyła się. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po GRATULACJE DLA SZYMUSIA 25.10.04, 12:06 następne urodziny jesienne na watku)) (moja Agnieszka też z października, 19) Szymusiu wszystkiego najlepszego))))))) A sprawa z pozbawieniem praw rodzicielskich faktycznie nieszczęsna, bo prawa matki biologicznej sa chronione, nawet jak zostawi dziecko, a prawa dziecka w tym momencie nie. Ono czeka potem na naprawienie sprawy, a czas leci. Lepiej by było chyba, gdyby pod obrone wziąść bezbronne dziecko, a nie dorosłego, nawet gdy jest w szoku poporodowym. Ale najwazniejsze, że Szymuś jest))) Wszystkie zdjęcia dostałam: i od Joanki i od Ewy i od Ady) Piekne, za wszystkie bardzo dziękuję))) I piękna jest jesień tego roku, to pewne) Moje dzieci niedawno zamknęły się w łazience. Starszaki wprowadziły zwyczaj zamykania sie na zamek i tak go rozregulowały, że (dobrze, że padło na Olę) kilka tygodni zamkneła się z wielkim trzaskiem i została już w środku. Mąż musiał wchodzić przez balkon - o tyle dobrze, że to nie w bloku na ostanim pietrze. Jakoś przelazł przez małe okienko. Na zewnątrz juz rozniosła się pogłoska, że z Olą źle - zaraz pod drzwiami zebrały się zawodzące płaczki, te bardziej uczuczuciowe (Agnieszka i Małgosia), Janek i Michał nie zainteresowali się wydarzeniem. No i chyba się wtedy gdzieś speszyliśmy, już teraz dobrze nie pamietam, bo i tak się spóźniamy, z jakiego powodu, to już nie takie wazne (co się będziemy tłumaczyć, że to wina Oli, która zamkneła się włazience). Dziewczyny uważajcie w tych swoich szybkich maszynach, co to przemykancie się nimi po mieście - i zyczę wam by zawsze kierownice w nich działały Ada, ale przygoda brrr, oby nigdy więc takich. Jola, to można sie zarazić grypa po szczepieniu??? - to przyznam sie brzmi groźnie. I nieciekwie wygląda - zyczę duuuużo zdrowia No i tak powoli zaczyna się nowy tydzień. Wszystkiego dobrego w jego trakcie (precz z chorobami) Jola Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: Niezupełnie.. 25.10.04, 12:27 Ada przyślij mi też zdjęcia.Prooooszę)) Doszły zdjęcia Akve i Joanki. Boże,co ja w domu robię i to przed komuterem. Powinnam aparat brać w garść i na "wiosenno-jesuennt" spacerak isć.U nas pory roku pokręciły się zupełnie. Jolu,te pasy na trasie też były "tylko" malowane,na obwodnicy sa po staremu karbowane ) Oj,ja w samochodzie potrafie różne numery wyprawiać.Ale lubię jezdzić i już Walki i kłutnie w samochodzie mamy opanowane.dzieciaki wiedzą że Marek jest bardzo konsekwentny,i jak kiedyś z wizgiem zachamował tak że towarzystwo prawie nam pospadało i wysyczał "albo cisza,albo wysiadka" to dzieci w sposób trwały zapamiętało - samochód+kłutnia=wysiadka Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Niezupełnie.. 25.10.04, 13:06 "Jola, to można sie zarazić grypa po szczepieniu??? - to przyznam sie brzmi groźnie. I nieciekwie wygląda - zyczę duuuużo zdrowia" Dzięki za życzenia zdrowia! Zawsze jest takie ryzyko przy szczepieniu, że się przechodzi chorobe na którą się szczepi w tzw. postaci poronnej, czyli takiej "niepełnej". Tylko ja dziękuję za taka "niepełną" postać, jaką ma teraz Anka... Nakupiłam syropów i ziółek dzięki którym choroba będzie trwała tylko siedem dni, zamiast ciągnąć się caaaaały tydzień SERDECZNE ŻYCZENIA URODZINOWE DLA AGNIESZKI!!! Idę gotować gar rosołu, który jest zupą optymalną w stanie Anki (tak przeczytałam w mądrej książce i tam jeszcze było napisane, że Chińczycy czy ktoś dodają do rosołu CYTRYNE, żeby grypowiczowi jeszcze lepiej pomóc), choć jak Anka usłyszała "rosół" to złapała się miski, którą w wiadomych celach ma przytroczoną do legowiska.... A swoją drogą jakby pozbierać wszystkie "dobre rady" żywieniowe z tej książki, to wyszedłby z tego mniej więcej taki przepis: do sałatki owocowej z ananasa, kiwi, mango, pomarańczy i mandarynek dodać kleiku ryżowego, zalać gorącym rosołem. Wsypać posiekaną łyżkę mięty, starty imbir, doprawić czosnkiem, pieprzem cayenne i sosem tobasco. Podawać letnie lub gorące. Popijać sokiem z marchwi lub naparem z szałwii, lapacho i yerba mate, osłodzonym miodem. Miód wg upodobania można dodać do dania podstawowego. Jak wam się podoba? ))))) Radzę NIE STOSOWAĆ w długie jesienne i zimowe wieczory..... Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: Niezupełnie.. 25.10.04, 22:44 Jejku,przeczytałam sama siebie i policzki mam czerwone ( ale byki walę,aż wstyd.Czyżby od moich dyslektyczków udzieliło mi się? Wielkie PRZEPRASZAM .Ufffff Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: Niezupełnie.. 25.10.04, 22:46 Ada, ja nie dostalam zdjęć wyślij jeszcze raz moze się uda. A propos kierowania pojazdami to ja jestem kierowca dopiero 2 lata , w połowie listopada minie 2 lata od egzaminu,więc jeżdże jeszcze krócej.Wcześniej broniłam sie jak lew przed zrobieniem "prawka" twierdzac,ze to nie dla mnie ,ze nie naucze się, boje się itp.Troche głupio mówic ,ze się człowiek nie nauczy, gdy taksówką jeździ mój uczeń ze szkoły spacjalnej...ale co tam.W końcu poszłam na kursik, wyjeździłam co trzeba i zdałam za pierwszym razem, choc kosztowało mnie to wszystko masę nerwów.A teraz...teraz nie wyobrażam sobie jak mogłam nie jeździć samochodem, uwielbiam to Nie musze prosić męża,zeby mnie gdzieś zawiózł, sama robie zakupy( często późnym wieczorem lub w nocy-Tesco jest całonocne , jeżdże do lekarza z dziećmi i do koleżanek.Musze się tylko umówic z męzem kiedy moge jechac A różne głupstwa w samochodzie tez robię, hehe. A co do zachowania dzieci w samochodzie to lepiej nie mowić.Czasem tak się kłócą i dogryzają sobie ,ze mam ochotę stanąć i wysadzić towarzystwo-jak proponował mąż jednej z Was.Może kiedyś tak zrobie to Wam napiszę. Macie jakieś pomyśły na "dyscyplinowanie" dzieci w samochodzie? jola wrocławska -PODZIWIAM Cię szczerze za jazdę z gromadką w masowej komunikacji. jola.wie czy Madzia ma juz ząbki? U nas ciągle idą i tup,tup. Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Akve , Joanka i Ada16 dziękuję za zdjęcia 25.10.04, 23:23 Są bardzo ładne . Ewcia , ja także wyciągnęłam wczoraj dziatwe na jesienny spacerek ( niestety komunikacja miejską , bo cóż z tego , że małżonek w domu jak chory)Na szczęście dzieci były zdyscyplinowane.Jola.wie , bardzo wspólczuję tych poszczepiennych perturbacji ale gwoli pocieszenia dodam , że 5 lat temu po takowym szczepieniu , mój 29 letni wtedy brat mało nie zszedł z tego świata . Dostał poszczepiennie zapalenia opon mózgowych ( tydzień po szczepieniu) i lekarze jednoznacznie określili jego przypadek jako powikłanie poszczepienne.Wylądował w szpitalu z utratą świadomości i przeleżał w nim (leczenie sterydowe , które scharatało mu na dodatek wątrobę)ponad miesiąc.Od tego czasu nie muszę chyba zaznaczać , że się na grypę nie szczepi a i mój mąż też od tego czasu bardzo obawia sie tej szczepionki i gdy mają go szczepić w pracy to przynosi szczepionkę do domu i co roku decydujemy , którego z chłopaków nią zaszczepić ( zazwyczaj jest to ten , który w danym sezonie zimowym korzysta z pływalni)Jak na razie u dzieciaków nie było żadnych komplikacji , nawet najmniejszych . Podejrzewam ,że do powikłania u brata doszło na skutek zaszczepienia go w momencie gdy był lekko zaziębiony . Szczepiony był podczas ,,hurtowych ''szczepień w zakładzie pracy ale każdy przed szczepieniem był badany przez lekarza, cóż taki nieszczęśliwy zbieg okoliczności , który niestety w jego przypadku mógł się skończyć tragicznie.Ale dość już tych smutasów. Ada16 jak oglądam zdjęcia Twojego syna zaczynam wybiegać myślami w przyszłość i nie chce mi się za bardzo wierzyć ,że jeszcze tylko 4 lata i sezon osiemnastek też u mnie się zacznie.Świetna z Was i roześmiana rodzinka , Kubuś po prostu miodzio.Jeśli dobrze pamiętam to jesteście z Gdańska? . Szczególny sentyment mam dla tego miasta , mam tam chrzestną i zawsze twierdziłam ,że jak mieszkać to tylko w Krakowie lub Gdańsku . Kończę bo już późno , pozdrawiam wszystkich i dziękuję za życzenia zdrowia dla moich dzieciaczków.Ewcia podtrzymuje zaproszenie na przymiarkę garniturku dla Jasia. Pa, pa, Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan długo mi wyszło jakoś :-) 25.10.04, 23:24 Szymuś dziękuje za życzenia - wciąż ma kryzys chyba wieku poniemowlęcego, na szczęście znowu poprzetykany chwilami ślicznych usmiechów i rechotów, kiedy się z nim bawi ktoś "na wyłączność" i tak jak ON tego chce - wot wyjaśniło się, normalny jest, zaborczy na zainteresowanie, jak i starsze rodzeństwo, jak i pewnie Wasze szczęścia co do wysadzania kłótliwych pasażerów, to mój mąż TO ZROBIŁ I TO KILKAKROTNIE wyobraźcie sobie, ja byłam przerażona, a on wysadził dzieci, pod naszym blokiem i powiedział, że wrócimy po nie, jak się uspokoją, objechał dom dookoła i wsiadły potulne baranki, ale ja przeżyłam sekundy grozy - no bo jak się im coś stanie... mój mąż wogóle ma takie drastyczne dla mnie czasem metody, no a spierać sie przy dzieciach na temat metod nie wolno, więc mu klaruję tylko na temat swoich poglądów w jakimś zaciszu po fakcie, a on nieodmiennie ma jedną odpowiedź: "ale stało się co? nie, a pomogło? tak" hm... niestety samopoczucie moje jest koszmarne i tak sobie myślę, że nie wiem, czy byłabym mama wielodzietną, gdyby poprzednie ciąże były takie jak ta (a może były, a ja zapomniałam?) - cukrzyca - wciąż jestem albo głodna, albo naszpikowana wyrzutami sumienia, jak zmięknę i wsunę coś niedozwolonego, albo dużo poza tym wyobraźcie sobie nie mogę się zupełnie poruszać, chodzę, jak kaleka, mam okropne nerwobóle w lewym pośladku, a czasem do tego dochodzą bóle w więzadłach - wtedy chodzę podobno bardzo śmiesznie, bo jedynie zginam kolana, starając się nie poruszać udami, jakbym coś mocno trzymała między nogami (( dla mnie niestety nie śmiesznie... koszmar ((( na szczęście czasami mi przechodzi na godzinkę - dwie i wtedy jest normalnie acha - dzisiaj przeżyłam chwilę grozy: mamy mieszkanie dwupoziomowe, schody koszmarne niemowlęco - tralki co jakieś 30 cm, bez podstopni - masakra i związana z tym moja fobia, żeby Szymek ze schodów nie spadł - nie zostaje zatem nigdy na górze, chyba, że w łóżeczku, jak śpi; umówiłam się z nianią na 10 (jej zdaniem na 9) bo musiałam jechać do lekarza; ok. 8.45 położyłam Szymka, najpierw leżał cichutko, potem kwękał, ale zwykle zasypia sobie potem sam; sama położyłam się w pokoju, włączyłam telewizor, akurat był jakiś program o macierzyństwie )))))) ale Szymek jakoś nie zasypia, kwękać też przestał, za to piszczy i pokrzykuje... myślę sobie - muszę koledze podać smoczek i pieska do przytulecnia, bo pewnie mu z łóżeczka wypadły i dlatego krzyczy; wychodzę, a tu: drzwi od pokoju dzieci otwarte, Szymka w łóżeczku nie ma (!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) a krzyki dochodzą z dołu, z dużego pokoju (!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) - umarłam-ożyłam-umarłam, na szczęście po sekundzie zobaczyłam przewieszony przez schody płaszcz niani, uffffffffffffffffffffffffffff... weszła, cicho go zniosła, bo myślała, że śpię i się z nim bawiła nowymi klockami... wyobraźcie sobie, co sobie pomyślałam przez te sekundy: jak on wypadł z łóżeczka? jak otworzył drzwi zamknięte na klamkę? jak zszedł-spadł bezboleśnie ze schodów? gdzie mam telefon, żeby dzwonić na pogotowie? o raaany (( mówię Wam, poryczałam się na tych schodach ze zdenerwowania, a niani też się głupio zrobiło, tym bardziej, że intencje miała dobre (ona go wogóle rozpuszcza) - dziecko pokrzykiwało, znaczy nie spało, ja nie reagowałam, znaczy spałam, niech sobie odpocznę... Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Nie daje sobie rady!!!! 26.10.04, 07:57 Odrabiam zaległości! Ucałowania dla wszystkich mam. Ewa- dzięki za zdjęcia. Odnosze wrażenie, że gdzieś się spotkałyśmy. Agnieszko- trzymaj się mocno ja też ostatnią ciąże miałam bardzo ciężką musiąłam przeleżeć cały 9 miesiąc koszmar. Ada- zdjęcia super Kubuś prześliczny. Agnieszko- gratulacje dla Szymusia!!! A jak zapytacie co u mnie i jak daje sobie rade, to odpowiem krótko- NIE DAJE!!! Nie wiem jak sobie radzą pracujące mamy z 5 dzieci? Dzień rozpoczynam bez planu , wiem tylko że 9.30 musze wyjść z domu. Nic nie jestem w stanie zrobić do końca. Zostawiam dzieciakom liste co mają wykonać i wychodze. W pracy jednak odpoczywam psychicznie, i o dziwo nie myśle co się dzieje w domu. Myśli dopiero wracają w drodze powrotnej. Może sobie to jakoś poukładam, ale na razie nie jest dobrze!!! Trzymajcie się !!! Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 O prawie jazdy 26.10.04, 08:29 Ja co prawda prawo jazdy zrobiłam prawie 17 lat temu i jeżdzę bez większych przerw, ale kiedyś wydawało mi się, że to jest nie-do-opanowania. Do czasu , aż zobaczyłam koleżankę z podstawówki, taką przepraszam za określenie niemotę, która z klasy do klasy przślizgiwała się, -jak jechała samochodem! Tego mi było trzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: Nie daje sobie rady!!!! 26.10.04, 14:02 Zinka!dasz radę - zobaczysz) Najgorsze zawsze są początki.Bez planu na resztę dnia da się żyć.A poza tym,plan jednak robisz-zostawiasz dzieciom listę co mają robić.I mogę się założyć że kontrolujesz ich tak często jak tylko możesz.Fakt,że pewnie tak jak i ja swego czasu,na pytanie "co słychać w domu?" usłyszysz "wszystko w pożądku"- w rzeczywistości dzieci w rozkosznej rozsypce... Trzymam kciuki i wierzę w Ciebie Viola Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: Nie daje sobie rady!!!! 26.10.04, 18:17 Zinka Ty już dałas rade , stworzenie dla siebie miejsca pracy to ogromny sukces, teraz pozostały tylko szlify, plan dnia zawsze możesz wymyslec będąc w sklepiku, jak nie ma klientów- oby jak najmniej takich chwil Teraz pewnie przekonasz się jak samodzielne masz dzieci. Trzymam kciuki ! SZYMUŚ, AGNIESZKO STO LAT ! ))) Robiłam prawko ((((((( Z przyczyn ode mnie niezaleznych- przeprowadzka na kilka m-cy o 200 km przerwałam w trakcie jazd. niestety u mnie totalna załamka, mam problemy z lateralizacją, w samochodzie już w ogóle nie mam pojecia gdzie lewa i prawa, bardzo zazdroszczę wszystkim kobitkom za kierownicą ich umiejetności. Aga na litośc oszczędzaj sie Poważnie szczerze wspóczuje, w takich sytuacjach matczyna wyobraźnie działają jak karabin maszynowy: kilka obrazów zwykle niewesołych Jolu jak tam Ania?? Czy grypa juz polazła?? Maciek niestety siorpie antybiotyk- dzis laryngolog zdecydowal buuuuu, w ogóle jest problem z podawaniem leków. Dziewczyny które maja Maluszki ok roku jak sobie radzicie z podawaniem leków??? Maciej na szczęście nie wymiotuje ale ile się nameczymy to nasze i tylko strzykawka, za to wit. c w tabletkach i jak cukiereczek mniam Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re:zdjęcia 26.10.04, 18:18 Ja tez mam zdjęcia od akve i Joanki, ada pleas podelsij i mnie swoje Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: 26.10.04, 19:47 Beatko, u mnie były też antybiotyki u dzieciaków (u obecnego malucha na szczęście nie) przed skonczeniem roku i pamietam, że było OKROPNIE. Dziecko pluło, a to co zosatło było trudno uzupełnić, bo wiadomo, że antybiotyku ma być określona dawka. Przy którymś delikwencie doszłam właśnie do pomysłu ze szczykawką i to jest chyba najskuteczniejsza metoda + druga osoba do trzymania. Ale ku pocieszeniu, mimo dziwacznych dawek, jesnak lek działał zawsze. Życzę Wam duuuuużo zdrowia, jak i małej pierwszaczce, dzielnej badaczce przyrody (patrz wakacje) Ani.wie))))) Agnieszko, przerażająca sytuacja. Najgorsze to uczucie, że stało się być może coś nieodrwacalnego. Straszne, oby nigdy więcej tego uczucia i oby zawsze kończyło się jak tym razem. Agnieszko, dużo siły Ci życzę, ja miałam to szczęscie, że ciąże przechodziłam rewelacyjnie. Nie cierpię tylko pierwszych 3 miesięcy, przez które miewałam permamentne mdłości, ach i jeszcze potem takie żylaki bomby, który nie dawały żadnych objawów, ale wywoływały podziw lekarzy, którzy mnie w czasie ciąży oglądali Jeszcze raz duuuuuuużo siły Viola, a jak u Ciebie - kopie mocno Wojtuś????? Zinko - podpisuję się obiema rękami pod tym co napisały Viola i Barba. Jedna była kobieta pracująca, a druga obecna kobieta pracująca (Ada dorzuć coś ze swoich doświadczeń Co prawda ja nie pracująca, ale też wierzę, że Ci się uda zapanować nad wszystkim, bo coś mi pachnie, że to zdabie dobrze wróży: > W pracy jednak odpoczywam psychicznie, i o dziwo nie myśle co się dzieje w domu. Myśli dopiero wracają w drodze powrotnej.< Zinko, chyba się wszystko ułoży, pewnie na poczatku zawsze musi być poczucie bałaganu, bo to bądź co bądź ogromna zmiana. Także życzę Ci duzo klijentów. Donoś co tam słychać na froncie!!! Barba, ja także >bardzo zazdroszczę wszystkim kobitkom za kierownicą ich umiejetności.< rany, jak ja pomyslę, że w wieku 30 iluś tam lat będe robiła prawo jazdy, to nogi sie pode mną uginają. Nie wiecie czy jest jakiś limit wiekowy, może ja już nie jestem w stanie opanować tych młodzieżowych umiejętności czująca się trochę staro Jola acha Viola, tu można pisać z błędami, sama piszę i jeszcze się nic nie stało, tzn. nie dostałąm wypowiedzenie umowy z wątkiem (od RC - Rady Członkiń) , no i jeszcze kobiety w ciąży i karmiące mają limit błędów do wykorzystania dwa razy większy. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po PRZEPISY ZEBRANE 26.10.04, 19:53 NA SŁODKO (Agnieszko zamknij oczy, poczytasz po porodzie) PIERNIK (eury1) 1i1/2 szkl cukru 3 szkl mąki 4i1/2 łyżeczki sody przyprawa do pierników 1 słoik dżemu 5 jajek 1 szkl.oleju 1 szkl mleka 3-4 jabłka (ewen. ananas,brzoskwinie)pokrojone w kostkę lub starte na tarce Wszystko wymieszać.Piec ok 50 min w temp 180. Przepis na największą blachę!! Smacznego PLACEK ZE ŚLIWKAMI (jol5.po) 3 szklanki mąki krupczatki 2 łyzeczki proszku do pieczenia, płaskie 5 jajek 1/2 szklanki cukru 1 szklanka cukru do białek 1 margaryna (może być "Kasia") 1 kg owoców - dobre sa śliwki, moga byc też inne mąka+ proszek + cukier + margaryna - posiekać dodać żółtka, zagnieść niewielki kawałek, około 1/4 lub mniej ciasta wsadzić do lodówki resztą wyłożyć blachę (na pergaminie - nie będzie przylegało, bo owoce puszczą sok) na ciasto owoce - wydrylowane białko ubijamy na sztywno, dodajemy szklanę cukru wykładamy warstwą na owoce ścieramy pozostałą część ciasta z lodówki tarka na wierzch wkladamy do pieca - 180 st., 90 min smacznego ZŁOTA ROSA (ada16) Ciasto: 3 szklanki mąki 3 żółtka 1 szklanka cukru 1 cukier waniliowy 3 łyżeczki proszku do pieczenia 1 margaryna np. Kasia, rozpuszczona Masa serowa 70 dag lub więcej sera białego najlepiej zmielony 1/2 szklanki cukru, chyba że ktos woli słodsze to więcej 2 szklanki mleka 1 cytryna 1 cukier waniliowy 1/2 szklanki oleju 1 budyń śmietankowy 3 jajka Pianka Białka po tzrech żółtkach 1/2 szklanki cukru 1. Zagnieść ciasto i wyłożyć na blachę 2. Ser zmiksować z cukrem dodać resztę składników 3. Masę wylać na ciasto piec 45 min. wtemp. 165-170 st. 4. Z białek ubić pianę z cukrem na sztywno 5. Po 45 min wyjąć sernik nałożyć na całośc pianę. 6. Piec jeszcze 15 - 20 min. 7. Wyjąć z piekarnika, rosa pojawi się w trakcie stygnięcia CZEKOLADA (jola.wie) gotuje się z kostką margaryny i pół szklanką śmietany półtorej szklanki cukru i cukier waniliowy - na małym ogniu (bardzo małym) z 15-20 minut. W misce mieć przygotwane pół kilo mleka w proszku (ale w proszku, a nie żadne instant czy granulki), wymieszane z 1-5 łyżek dobrego kakao (ja idę na maksa i daję 5) i po zestawieniu toffi z ognia szybko acz delikatnie (mikserem, pałką) połączyć jedno z drugim wsypując mleko do tofii, nie na odwrót. Mozna dać balkalie wg uznania. Ta czekolada w magiczny sposób przenosi nas (a wszystkieśmy wystarczająco stare) w stare dobre czasy kryzysu i kombinowania (kakao było z paczki, z darów albo z peweksu, z resztą nie było problemów). Oczywiście ten specyfik w naszym domu najbardziej smakuje mnie! Prawdopodobnie z sentymentu. Aha, no i się tą czekoladę wylewa do zasygnięcia do jakiejś płaskiej formy, najlepiej na pergamin, można w stanie lekkiego stężenia pokroić ją na kwadraciki, wtedy jak stężeje - czekoladki gotowe! STRUDEL JABŁKOWY PODAWANY NA GORĄCO (jola.wie) Kruche ciasto na dwie części: jedna na spód, druga na wierzch, a pomiędzy kilo jabłek posiekanych na kawałeczki (nie strate!), z dodatkiem rodzynek, moreli suszonych, skórki pomarańczowej, posypane cukrem, cukrem pudrem, z cynamonem, goździkami, imbirem (mozna dostac gotową mieszankę przypraw), i jeszcze ze dwie łyżki tartej bułki, żeby wchłonęła wilgoć podczas pieczenia. Wierzchnią warstwe nakłuc widelcem, po upieczeniu koniecznie gorące posypać cukrem pudrem z cukrem waniliowym (był kiedyś taki cukier z prawdziwą wanilią). Zjedzenie tego wywołuje jęk rozkoszy i działa jak grzane wino (podobnie w każdym razie smakuje ) MAŁE CONIECO (barbamama) 1/3 szkl wody kostka Kasi 1 szkl cukru zagotowac dodac 3-4 łyzki kakao odstawić do ostygnięcia wymieszac z paczką mleka w proszku, dodać bakalie albo pokruszone biszkopty, herbatniki, odstawić w formie do lodówkina 2 godz.- mniam...... ------------------------------------- -------------------------------------- NA NIESŁODKO (Agnieszko możesz czytać) PASTA Z MAKRELI (jol5.po) makrela wedzona, jajko (może 2, albo 3 według gustu) na twardo drobno pokoroić majonez z przypraw może być ząbek czosnku, trochę musztardy, też według gustu zmieszać gotowe PASTA JAJECZNA (jola.wie) jaja, odrobinka masła, sól, pieprz, ew. wegeta i majonez (plus bardzo delikatnie zieleninka) KROKIETY (jola.wie) niby nic oryginalnego, ale nadzienie do krokietów eksperymentalne: wieprzowinki kawałek (niestety im bardziej się idzie w "łopatkę" tym lepiej ), ja dałam kawałek tzw. "od szynki" - pokroić cebulę, zrumienić, przesmażyć zmielone mięso, a potem dodać do tego (oprócz soli, pieprzu i wegety) taki kawałek pasztetu (! takiego zwykłego, na wagę) jak mięsa, może byc mniej, też zmielić i wymieszać z mięsem i cebulą - no, rewelacja i pycha! A do naleśników nie wolno dawać mleka i ciasto ma być rzadsze niż na słodkie naleśniki - placki będa cieńsze, no i się nie przypalą. można je zresztą robic na raty: nadzienie - do lodówki, naleśniki - do lodówki (mogą tam być nawet trzy dni) - a na ostatek zostawić sobie tylko turlanie w jajku i bułce i smażenie (a potem koniecznie niech poleżą na bibułce i oddadzą nadmiar tłuszczu!). I żeby smakowało trzeba to wszystko robic z zamiłowaniem i przyjemnością, więc niewskazane jest się spieszyć )) aha, barszczu tez nie wolno dosmaczać na chybcika, trzeba mieć czas i ciszę na skupienie, i nie wolno też po lampce wina - to znaczy ostatecznie można i można nawet oszukac gości, ale samej siebie już nie...) PYSZNY BARSZCZYK CZERWONY (zinka3) niestety raczej nie nadaje się do krokiecików podaje się go z ziemniaczkami. Do wywaru mięsno warzywnego wlewamy żurek lub barszczyk biały taki od baby z placu lub sklepowy ale musi byc kwasny. W osobnym garnuszku gotujemy buraki czerwone w całości, najlepiej jak są małe.Raz że lepsze dwa że mieszczą się w garnku ok 0,5 kg. Gdy buraczki są miękkie i wystudzone obieramy ze skórki i kroimy w kostkę. Ugotowany żurek podbijamy śmietaną /bez mąki/ i wyłanczamy.Następnie wrzucamy pokrojone buraczki i czekamy aż nabierze koloru. Podajemy z ziemniaczkami pychotka! Najlepszy na drugi dzien .Oczywiście jak zostanie. Ma zalete nie brązowieje i zawsze ma przepiękny kolor. SAŁATKA (ZDROWOTNA (mamapa) gotowane ziemniaki + jajka szt2 + ogóry kiszone ok 3-4 szt + szczypior + majonez + czosnek zgnieciony nawet 10 ząbków=wymieszać najlepiej zrobic dzień przed podaniem to nabierze poweru...ha ha najlepiej jak zjedzą ją wszyscy bo rozmowa po niej odstraszy nawet wampiry.. ROSÓŁ OZDROWIEŃCZY (wg starego przepisu z książki kuch. jola.wie) do sałatki owocowej z ananasa, kiwi, mango, pomarańczy i mandarynek dodać kleiku ryżowego, zalać gorącym rosołem. Wsypać posiekaną łyżkę mięty, starty imbir, doprawić czosnkiem, pieprzem cayenne i sosem tobasco. Podawać letnie lub gorące. Popijać sokiem z marchwi lub naparem z szałwii, lapacho i yerba mate, osłodzonym miodem. Miód wg upodobania można dodać do dania podstawowego. Jak wam się podoba? ))))) Radzę NIE STOSOWAĆ w długie jesienne i zimowe wieczory..... no i była jeszcze SAŁATKA JAJECZNA niestety nie moge znaleźć odnosnego przepisu, ani, co za tym idzie sznownej autorki, ale, że ją zrobiłam (sałatkę), to podaję. Autorko sprostuj jakby co jajko gotowane na twardo drobno pokrojone, majonez (dodałam trochę musztardy i pora) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: 26.10.04, 19:58 ojej Viola, za Twoją radą przeczytała moje wypocinki z góry i znalazłam "szczykawke", jest mi niewymownie wstyd (((( (ja już chyba bardzo dawno wykorzystała jakikolwiek limit na błędy ort) Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan do tego rodzina patologiczna... :-) 26.10.04, 21:31 dzięki dziewczynki - rzeczywiście siły to to, czego teraz chciałabym najbardziej... co do antybiotyków - kolosalna porażka; najlepiej rzeczywiście strzykawką i bardzo na siłę, jak hitlerowiec - trzymam buzię "w ciup" aż biedulek/biedulka połknie... oczywiście ryk nieziemski... na szczęście dzieciaki przy nas oduczają się chorowania - nawet Szymek!!!!! który chorował przez swoje czekające 5 miesięcy niemal na wszystko (m.in. 3 razy w szpitalu na zapalenie oskrzeli) teraz odpukać czasem jedynie kaszlnie, albo posiaka noskiem i szlus... kolejne wiadomości z naszego frontu trochę humorystycznie, choć szczerze mówiąc mnie się trochę smutno zrobiło: 1. u dzieci w szkole jest od tego roku na etacie psycholog, więc dzisiaj dzieci chodziły na indywidualne rozmowy; no i moje dziecko w odpowiedzi na pytania odpowiedziało - że ma troje rodzeństwa (jedno się urodzi dopiero), ulubioną przytulanką jest piesek, którego oddała braciszkowi młodszemu, rodzice codziennie się kłócą (albo "bardzo często") a gdyby mogła mieć jakieś marzenie do spełnienia to chciałaby mieć większy dom i samochód (???!!!); pięknie, nie? wychodzi na to, że zabawki musi oddawać i swoich nie ma - w rzeczywistości tony zabawek, rodzice krok od rozwodu albo jakiś margines (a ostatnio Małgosiu, zapytałam to kiedy się rodzice kłócili? "no w wakacje" odpowiedziało moje dziecko...), mieszkamy pewnie w kawalerce (w rzeczywistości mamy 5 pokoi) i jeździmy chyba maluchem (a samochody, licząc tatusia służbowy mamy dwa...); chyba teraz pomoc społeczna do nas przyjdzie albo jakiś kurator ))))))) 2. Jasio, nasz serdelek zaczyna mieć jednak problemy z W-F-em - ma 2, 2+ i 3 (biegi, skakanie) a kilku chłopców założyło sobie "klub" i Jasio żeby dołączyć musi ich zdaniem "być dobry w min. 2 sportach i schudnąć min. 2 kilo" !!!!! i nie wiem, co zrobić - oczywiście gadam z nim, mówię, że ma też kolegów spoza szkoły, takie nasze środowisko, gdzie jest tych chłopaków z dziesięciu, chodzi na rózne zajęcia, może założyc inny klub z innymi chłopcami, jesli chce, który akurat ze sportem nie będzie miał nic wspólnego, że niech "da na luz", że jest dobry z pływania, że chodzi z innymi chłopakami i tatusiami po górach, a to też forma sportu, że pewnie te mądrale nie wiedzą nawet co to punkty GOT, że ma inne zainteresowania, że jest dobry z matmy (na koniec dostałam z wdzięczności za tę rozmowę ogromneeeego "pzytulaka") ale tak na końcu to nogi z tyłka powyrywałabym temu "prowodyrowi" klubu, który każe się mojemu dziecku odchudzić ((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((!!! i tu to mi już naprawdę smutno, ale może to uroki rodzicielstwa i wychowania? co robicie w takich sytuacjach? Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: 26.10.04, 23:58 barba, ja tez mam problemy z lateralizacja i na pytanie męża w która strone teraz skręcać niezmiennie odpowiadam "w ta " i pokazuje ręką ,troche to irytujace jak sie jedzie samochodem zinka, dasz rade i rodzina tez da radę, i wszytkim to wyjdzie na dobre Ja wracałam do pracy po kazdym kolejnym dziecku na pół etatu, a potem na cały( przez moment-ku zgrozie pani dyrektor mojej szkoły:co NASTĘPNE dziecko!)Ale praca w szkole specjalnej jest b. obciazając psychicznie i fizycznie.Rodzina źle to znosiła ( Ty juz nie masz dla nas siły ,mamusiu Coś w tym było.Chciałabym kiedys robic cos innego...Ale co ? Jeszcze nie wiem. dorotka-przepraszam,ze sie nie odezwałam w sprawie "przymierzania",ale juz sama nie wiedziałam co robic w sobotę.Była tak piekna pogoda,z eprałam ,sprzątałam, spacerowałam...wszystko na raz.Czy Ty wiesz,z eZosia jest na zdjęciu w czapeczce od Ciebie? Tej krasnoludkowej Pożyczyłam Zadzwonię to się umówimy. ada- koszula syna jest fantastyczna , bardzo mi się podoba i jego włosy tez A moja Zośka dostała ziemniaczka na spróbowanie ( pierwszy raz coś oprócz mleczka mamy) .Efekt- zwymiotowała ! Zgroza,następne dziecko niechętnie jedzące "nowości" ? oj, nie byłabym zadowolona... Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Dzięki za wsparcie!!! 27.10.04, 07:05 Dziękuje serdecznie za słowa otuchy!!!Może rzeczywiście wszystko się poukłada.Najbardziej jednak martwi mnie powodzenie tego naszego "interesu".Jak narazie dla mnie to wielka frajda, ale nie wiem jak się to będzie przekładać na tak przyziemną, choć w moim przypadku ważną rzecz czyli pieniążki. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie co to jest?! 27.10.04, 09:00 ))))))) Moje drogie, zanim prześledzę najnowsze trendy emocjonalne na wątku chciałabym zamieścić sprostowanie, mianowicie "zaszied pomiłek" (Killer,1) i chociaż "kocham Polanda" (Killer,1) to nikogo nie chcę świadomie narażać na kłopoty po konsumpcji mojego tzw. "ozdrowieńczego rosołu" na który przpis powstał po złożeniu do kupy wszystkich "cudownie działających" w przypadku grypy środków. One są skuteczne, owszem, ale raczej osobno, bo razem mogłyby jak sądzę wywołać sensacje natury gastrycznej (choć kto wie, może trzeba by przetestowac taką "atomową" dawkę zdrowia?) - stąd moja sugestia, żeby NIE STOSOWAĆ. Wiecie, nie sądziłam, ze z tej kompilacji wyjdzie taki całkiem rozsądny i niewinnie wyglądający przepis.... co za czasy! ludzie teraz jedzą takie rzeczy, że już nic nie dziwi....))))))) A ja musze jeszcze trochę popracowac nad precyzją wypowiedzi.... Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po jola wybacz 27.10.04, 09:56 Jola wybacz, nie mogłam się powstrzymać, oczywiście nie przed zrobieniem tego rosołu, ale przed wrzuceniem go do wątku kulinarnego - jest taki uroczy)))))) przecież on działa upiekszająco na całą kompozycję)) a poza tym zwraca uwagę na krytyczne podejście do tekstu, uczy czytać ze zrozumieniem, pokazując, że nie możemy wierzyć we wszystko co widzimy)) Jest to jak najbardziej walor edukacyjny - za co tenże przepis wysoko sobie cenię, właściwie mając na uwadze wszystkie jego zalety powinnam umieścić go na poczatku postu kulinarnego z wyrazami szacunku Jola))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: co to jest?! 27.10.04, 10:00 Jolu,nie przyszło mi do głowy zeby gotować i kosztować(brrrrr) strawy zrobionej wg tego nowatorskiego przepisu) Jolu P.\ dzieki za zgromadzenie wszytkich przepisów w jednym watku , ja w chwili wolnej podam przepis na pyszna kremówke (jeden mankament jak chcecie sie najesc to trzeba 2 blachy zrobić , bo 1 zniknie natychmiast a ewentualni goście zostana na lodzie pozbawieni deseru. Czytam o problemach z klubem wf-owym i smutno sie robi mi tez.całe zycie byłam gruba i wiem ile łez wylałam przez złośliwe dogadywanie dzieciaków w klasie (a tez swietnie pływałam ,chodziłam po górach zdobywałam odznaki-rodzice zeby było smieszniej oboje nauczyciele wf wysportowani i szczupli ,siostra tez laska. Mama chyba sie przy mnie bardzo starała bo byłam wczesniakiem i tak mnie spasła od małego proszkowym mlekiem (dlatego ja sobie powiedzialam ze nie zrobie tego moim dziecio i karmie dłuuuuuugo cycem . Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: 27.10.04, 09:54 Akve, to czemu zaczęłas od ziemniaczka? Nam marcheweczka (jest słodsza) bardzo ładnie weszła i pozostała do dziś ulubionym daniem. Reszta (zupki jarzynowe, brokułek, a nawet marchewkowa z ryżem) jest jedzona "z łaską". Jabłek Madzia po prostu nie lubi, ani tartych ani soku, krzywi się, marszczy, pluje. Jedynie to jabłuszko spapkowane, UGOTOWANE, ale z dodatkiem kaszki, smak rozcieńczony... Jestem na etapie jednego posiłku dziennie, obiadku, ze słoiczka. Ząbków ani widu ani słychu, choć języczek w buzi jak nie śpi, to cały czas ma zajęcie, no i ślina leci potokami i to juz od ponad miesiąca. Ale ślina, a także jarzynowa papka, to niezbędny podkład do ćwiczenia głosek "p", "t" i "b" )))) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: 27.10.04, 10:25 a mój mały niby starszy o te kilka miesięcy, a też jeden posiłek je dziennie i to z trudem, a tak ładnie jadł, ale to było zanim zeby mu poszły. Może się znów przełamie i wróci do dawnych upodobań. Anieszko, ja od dawna się zastanawiam po co na WF-ie w ogóle sa stopnie. Nie uważacie, że to niemądre. Za rzucenie piłką lekarską tyle a tyle 5, trochę mniej 4, szybkość biegu, skoki. Przecież te zdolności są nam z góry dane, szkolenie ich powinno być w szkole przyjemnością, przerwą między krzywieniem kręgosłupa na innych siedzących lekcjach. Ze swoich lekcji WF pamiętam owo nieszczęsne rzucanie piłką lekarską w liceum, które odbywało się tylko raz w semestrze od razu na stopień. Po co??, nie wiem, chyba że do jakiejś statystyki. No i jeszcze sprawa "życzliwych" kolegów, w tym wypadku koleżanek. Moja Małgosia od tygodnia ma okularki, takie sliczne lekko różowawe, z cienkiego drucika. Według mnie wyglada w nich super. I takie też miała nastawienie ona do okularków. Ciągle pytała się kiedy będa gotowe. Poszła do szkoły i od razu "życzliwa" Weronika oceniała, że M. wygląda "głupio". Nie specjalnie teraz M. zakłada okularki. Martwi mnie to, bo ona krótkowidz, gdy nie widzi do tablicy, zaglada przez ramię do koleżanki, a nie chciałabym, zeby jej się ten nawyk utrwalił. Bardzo ciekawe rzeczy można się dowiedzieć od dzieci, Twoja Małgosia Agnieszko, jaki i moja też szczera do bólu (albo nawet bardziej szczera niż rzeczywistość), tylko, że moja potrafi różne kwiatki nie tylko pani pedagog ciągnącej za język opowiedzieć, ale i przygodnym ludziom w tramwaju też Miłago dnia życzę, Zinko, a Tobie klijentów, klijentów i jeszcze raz klijentów dziewczyny, nie róbcie jednak tego ozdrowieńczego rosołu, nawet gdybyście jak najbardziej były chore, bardziej korzystajcie z jego waloru edukacujnego Jola ależ we Wr. pochmurno Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po strony dla dzieci i o karmieniu 27.10.04, 10:44 Joanko wrzucam link do stron www dla dzieci, jak najbardziej przyda się na naszym watku, no nie?? Ja też byłam taka trochę nadwymiarowa w pierwszych klasach podstawówki, przede wszystkim za wysoka, tak mi się wydawało, a potem malałam, małałam - to znaczy stałam coraz dalej, gdy na WF-ie ustawiano się wzrostem, aż w 8. klasie stałam prawie na końcu i moje marzenie z dzieciństwa, by być niewysoka spełniło się. W LO gorzej grałam w gry zespołowe, bo nigdy w podstawówce nie nauczyłam się dobrze grać, mała sala wielkości pokoju w szkole muz. nie sprzyjała nauce - serwować raczej trzeba było lekko, odwrotnie niż w LO, gdzie sala gimnastyczna była z prawdziwego zdarzenia. I w efekcie nie umiałam ani dobrze grać na skrzypcach (podziekowano mi po 8. klasie), ani w siatkę. Życie jednak nie jest lekkie. Ach i karmiona byłam mlekiem z piersi też niecały miesiąc, potem lekarka powiedziała mamie, że głodzi dziecko, więc dostawałm różne sztuczne mleczka i myślę sobie, że coś w tym jest, że mój organizm tak a nie inaczej przerabie u mnie materię (raczej opornie z nastawieniem na magazynowanie no cóż, życie nie jest lekkie ps. we Wrocławieu coraz bardziej pochmurno Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: strony dla dzieci 27.10.04, 10:46 zapomniany link to: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20500&w=13001504&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: PRZEPISY ZEBRANE 27.10.04, 14:10 Jola dzięki własnie "druknełam "wszystko Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: PRZEPISY ZEBRANE 27.10.04, 15:16 z przepisem Joli???????? uwaga Jola dodaje, zeby uważać przy jedzeniu)))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: PRZEPISY ZEBRANE 27.10.04, 15:23 )))))))) z przepisem Joli Będziemy uwazać i próbowac.........wszystkiego z osobna, za yerba mate dziekujemy, za co wielkie SORRY dla autora "przepisu" Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: 27.10.04, 20:49 Została zwołana w pierwszej klasie mojego syna wywiadówka, a byli właśnie po dwu- czy trzydniowej pierwszej w życiu klasowej wycieczce i pani wychowawczyni raczyła nas, rodziców tej dziewiątki dzieci, opowieściami o wyczynach naszych pociech. Były tam wieczorne histerie z zasypianiem, dzwonieniem do rodziców, apelami o zapomnianego króliczka do spania, żądania natychmiastowego zabrania do domu i właśnie..... opowieści z życia rodzinnego, realizowane przez dzieci. My na wywiadówkach byliśmy zawsze częstowani napojami (kawa, herbatki), atmosfera była kameralna, pani wychowawczyni to stary (wiekiem też), doświadczony pedagog o wyglądzie przemiłej babci, zażywna, siwiutka, energiczna, fantastyczna. I ona odwołując się do owego doświadczenia (czyt. „proszę Państwa, co ja się już w życiu nasłuchałam” wyjeżdża nagle, że nie powie kto, ale ma bardzo dokładne relacje z częstych kłótni małżeńskich (spojrzeliśmy na siebie zaniepokojeni) i że nie powie kto, ale ten ktoś twierdzi, ze jego mamusia zawsze wieczorem musi sobie golnąć drinka, żeby się zrelaksować po ciężkim dniu – tu już nikt na nikogo nie patrzył, wszyscy poddali wnikliwym oględzinom swoje obuwie... Pani widząc konsternację i chcąc nas uspokoić podsumowała: „proszę Państwa, wiadomo, że mężem i dzieckiem się człowiek nie pochwali!”, na które to stwierdzenie jedyny obecny w klasie tatuś zakrztusił się kawą, a mamy dyplomatycznie zaczęły kaszleć i smarkać noski do chusteczek. Mnie pociekły łzy ze śmiechu... Pomyślałam: jak to opowiem mężowi to po prostu nie uwierzy! No i żałował, że nie poszedł ze mną.... Syn nas potem szantażował, ze jak się będziemy kłócić, to wszystko powie pani w szkole... no i tu nas miał! A z bieżących: Anka dzisiaj pierwszy dzień jadła (och, za dużo powiedziane!), w każdym razie miała apetyt jako taki, wyschnięta na wiórek po tej czterodniowej gorączce, będzie jeszcze dochodzić do siebie, aż się boję, co będzie jak pójdzie taka osłabiona do szkoły, bo w końcu będzie musiała iść... Macie jakieś „doświadczenia” z yerba mate? Piszą, żeby nie kupować kory, tylko tą cienką warstewkę podkorową... ale nazwa jest fascynująca... Te nasze mamy nie miały biedaczki żadnego wsparcia w karmieniu naturalnym, lekarze tylko czyhali na potknięcie i już w gotowości z „niebieskim mlekiem”! Moja mama ostatnio przygląda się zafascynowana jak karmię i mówi „żeby karmić piersią pięciomiesięczne dziecko, to jest niemożliwe tak długo! ja się nie doczekałam....” dodała smutno, nie zajarzyłam w pierwszej chwili na co się nie doczekała, oczywiście przy pierwszej lepszej sposobności (czyli po ok. miesiącu i to przy pierwszym i drugim dziecku) dostała zakaz dalszego „głodzenia dziecka” i nas obie z siostrą ładnie utuczyła na butelce. Ciekawe, bo dzisiaj jest tak, że napotkana w jarzynowym pani chwali się ”a moja wnusia tak pięknie rośnie, po dwóch tygodniach przytyła 80 deko, no ale synowa karmi ją WYŁĄCZNIE piersią!”, no to jak, teraz się dzieci na tej piersi tak ładnie pasą, a kiedyś głodowały?! I tyle, bo Madzia kwęka, a ja chciałam koniecznie dzisiaj popracować za jutro, bo jutro rano mam inne plany, niestety, niż spokojne rozkręcanie się na forum... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Pozdrawiam Was wszystkie........ 27.10.04, 22:40 Ja tylko na chwilę (muszę o sobie przypominać bo o mnie jeszcze zapomniecie). Jejku mam straszne zaległości z postami ale niestety nie mam czasu teraz nawet czytać (( Strasznie zaintrygował mnie rosół ale chyba już dziś nie doczytam o co chodzi.... U mnie wszystko powolutku się toczy. Najmłodsze dziecie (mhm bo nie powiem że najmniejsze - nie jestem tego taka pewna) notorycznie odmawia jedzenia czegokolwiek oprócz mleka z piersi (A spasł się już na nim) mnie często w domu nie ma i dziecie głoduje . Jak do tej pory mąż dał rade raz wcisnąć Mikołajowi kleik (ale mnie już ponad 5 godz nie było) i ja raz wcisnęłam mu ziemniaka (o słoiczkowych zupkach wolę nie mówić - ale już wiem jak wygląda zapluta przez dziecię kuchnia). Mikołaj strasznie "zwiercony" jest, ciągle czymś rusza, gdzieś pełza do czegoś sięga. Bardzo mnie fascynuje to jak to jest że każde moje dziecko jest inne. To takie dziwne i niepojęte dla mnie. Mikuś początkowy maruda okazał się naprawde bardzo fajnym chłopakiem . Dziękuję wszystkim mamom za przesłanie zdjęć, wszystkie dzieciaczki śliczne a i mamom niczego nie brakuje )) pzdr wszystkich bardzo serdecznie i do następnej wolnej chwili Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 28.10.04, 08:16 Ja też byle wsadzic głowę i się przywitać. Czasu mało a w domu wcale, Przdwczoraj całe popołudnie u dentysty z Michałem i jego bólem, wczoraj na wywiadówce. Może dziś choc trochę pomieszkam Pozdrawiam i miłego dnia życzę. Sloneczka! Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 28.10.04, 12:00 a n nas jakieś zairowanie zołądkowe u małego, nie wiem, czy to nie moja wina, wsówał wczoraj jajko i nie za bardzo pokroiłam, bo pomyśłam, że jak sa zębgy to nie trzeba już tak drobić. I teraz nie moze zaskoczyć, co zje to spowrotem trafia na moją bluzkę( ja niestety nie mądrzeję z dziecka na dziecko, i to chyba mój problem. Pozdrawiam Was wszystkie niemające czasu dziewczyny a to dla uśmiechu, albo przestrogi (znalazłam gdzieś na którymś forum) Buciki > Pani przedszkolanka pomaga dziecku załozyc wysokie, > zimowe botki. Szarpia się, męcza, ciągna... Jest! > Weszły! Spoceni siedzą na podłodze, dziecko mowi: > - Ale załozylismy buciki odwrotnie... > Pani patrzy, faktycznie. To je sciagają, mordują się > sapią. Uuuf, zeszły. Wciagają je znowu, sapią, ciagną > nie chca wejsc... Uuuf. weszły. Pani siedzi, dyszy a > dziecko mowi: > - Ale to nie moje buciki... > Pani niebezpiecznie zwezyły się oczy, odczekała i znow > szarpie sie z butami... Zeszły. Na to dziecko: > - To buciki mojego brata i mama kazała mi je nosic... > Pani zacisneła ręce mocno na szafce, odczekała aż > przestaną sie trząść, przełkneła slinę i znow pomaga > wciagać buty. Tarmoszą się, wciagają, silą się... > Weszły. > - No dobrze - mówi wykonczona pani - a gdzie sa twoje > rekawiczki? > - Mam schowane w bucikach... Beatko, potwierdz, albo zaprzecz, tak jest ciężko w przedszkolu??? Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 28.10.04, 13:18 jolu dzieki za te buciki . Lece niestety bo moje dzieci chca zreanimowac martwa rybe ,ktora lezy w zlewie a ktora maz rano złowił,MAMO ONA ZYJE MA PRZECIEZ OTWARTE OCZY) Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 28.10.04, 15:22 Usmiałam się z tych bucików...... super Jolu "druknę" do pracy ))) Niech i koleznaki się posmieją. W przedszkolu jest roznie: w pierwszy chłodny dzień było 19 Maluszków, 15-stka miała pięciopalczaste rekawiczki, zadne zielonego pojecia o tym jak się je zakłada (co wcale nie jest dziwne), ale po wpakowaniu 150 paluszków jakby sie trafił delikwent z takimi bucikami to ...strach w oczach. Jakby się okazało ze w tych bucikach sa pieciopalczaste rekawiczki to załozylabym je na uszy a dłonie wsadziłabym w czapkę ))))))) Dzisiaj było tylko 14- scioro dzieci, mam taka grupę ze palce lizać - śpiewaja, same sprzataja, nie wielu trzeba podkarmiać, ubierac i rozbierać, naprawdę fajne dzieciaki. Do tego po raz pierwszy zdarzyło sie ze nikt "nie pachnie" papierosami.... Aż miło przytulić Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 28.10.04, 19:22 barba: "Do tego po raz pierwszy zdarzyło sie ze nikt "nie pachnie" papierosami.... Aż miło przytulić " Ja sobie po prostu nie wyobrażam, jak można pozwolić dziecku przebywac w kłębach dymu, a już w ogóle, jak można mu to fundowac w domu rodzinnym. Może zresztą którejś z was się w tej chwili narażę. Żeby było jasne: zarówno ja jak i mój mąż czyli ojciec dzieci, mieliśmy do czynienia z papierosami. Ale nigdy, przenigdy nie pozwoliłam nikomu zapalić w mieszkaniu, jak kogos nałóg pędzi: prosze na zewnątrz, albo na balkon. Jak się mojemu skarbowi odechciało mrozić pupę na balkonie - rzucił palenie. Nie wyobrażam sobie jak można palić i patrzeć przy tym z czystym sumieniem na wdychające dym dziecko. A dzieci od których czuć papierosami mają prześmierdniete włoski i ubranie... Dzisiaj na spacerku napotkałyśmy przedszkole wracające ze spaceru, panie oczywiście ciekawe, co tam w wózeczku (bo się znamy), nieopatrznie przystanęły, i w ułamku sekundy w wózku była piętnastka rozgęganych dzieci, a na Madzi trzydzieści rączek. Madzia mało nie dostała oczopląsu, kopara jej opadła i zastygła.... na co pani się wystraszyła i szybko zaczęła dzieci odpędzać i nagle zrobiło się pusto, a w oczach Madzi odmalowało się bezgraniczne rozczarowanie, za szybko się to wszystko działo jak na jej możliwości percepcji, zaczęła się w popłochu rozglądac, gdzie te dzieci? To była strasznie słodka scena i bardzo lubię te wszystkie dzieciaki, czasem tak sobie myśle, jak to miło jest pracowac w przedszkolu, ale każdy kij ma dwa końce...wiadomo... Dla amatorów białej czekolady (zwłaszcza jak w domu zabrakło kakaa )), podaję modyfikację "bloku czekoladowego": mianowicie bez kakaa, samo mleko w prochu, za to z rodzynkami i suszonymi morelami, pyyycha, wlasnie zrobiłam, nie wiem, czy zdąży zastygnąć....))) Kasiu, mam internetową koleżankę, która posżła do pracy i przygotowywała dziecko do tego przyzwyczajając do butli i wprowadzając zupki. No i poszła, a Mała nie chce butli i w ogóle niczego nie chce oprócz piersi! Pewnie sobie w ten sposób chce zrekompensować nieobecność mamy... Ja natomiast, po zupkach, nie rozumiem, jak przemysł odzieżowy niemowlęcy nie wpadł na to jeszcze, zeby produkować na niemowlęta w okresie wprowadzania zupek głównie ubranka w kolorze żółtym i pomarańczowym i, z przeproszeniem, sraczkowatym (brokuły), własnie jestem na etapie poszukiwania takowych, bo białe zyskują takie plamy, niebieskie robią się zielone, a czerwone odbarwiają się do pomarańczu. Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 29.10.04, 09:57 Czy mi się naraziłaś, chyba nie, choć ja jestem dzieckiem wychowanym w dymie. Nie zdawałam sobie sprawy z tego do czasu , aż się wyprowadziłam i wtedy dopiero poczułam papierosowy zapach mojego domu rodzinnego. Mój tato palił przez kilkadziesiąt lat, dla mnie od zawsze i to było normalne. W moim domu się nie pali, goście- na balkon. Myślę że czasy się zmieniły, świadomość zagrożenia wzrosła. O przedszkolu: Gdy moje dzieci szły do przedszkola jednym z moich lęków było to, że wygadają, co się dzieje w domu, co kto powiedział, co zrobił. Takie niekontrolowane zwierzenia. To się zdarza nawet teraz.Moja córka w ostatnim wypracowaniu, relacji z teatru napisała, że lubi chodzić ze szkoła do teatru, bo rodziece nie mają czasu. Niby prawda, chodzimy dużo rzadziej niż kiedyś, ale taka niekoniecznie do wygłaszania. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 29.10.04, 10:15 ada, u mnie tez oboje rodzice kopcili jak kominy, az sie rozwiedli, a mama potem wyladowała w szpitalu, a po powrocie rzuciła raz i bezpowrotnie.... Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 29.10.04, 12:11 Uwaga, zaraz na początku strony są 3 nowe posty od mampy i joanki, tak się ładnie schowały - chciałasm sprawdzić, kto tak po nocy skrobał i o ludzie o g.6.50!!!!!, toż dopiero jest ambitna godzina Joanko))))) To się fajnie ekumenicznie zrobiło (ja katolik), no i moje dziecko nie protestowało przeciwko ziemniaczkom, no a potem protestowało ale przeciwko wszystkiemu. Jednak to co mały miał to chyba jakiś wirus żołądkowy - 2 dni wymiotów, marudzenia (prawie nie spał), na szxczęscie dzisiaj wyglada już lepiej. Kasiu - mampo, u nas nie ma ciepłej wody z miasta, jest grzana własnym sumptem, ale koleżanka ulicę dalej nie ma gazu, no i oczywiście do naszej dzielnicy nie dotarła jeszcze kanalizacja miejska, mimo, że to 10 minut od centrum. A u Was jakaś awaria, czy też opóźnienie w rozwoju miasta ten brak ciepłej wody?? Mój maż pisze kronikę miejską i pilnie notuje takie kwiatki, jak 2 lata temu wystawiona w Leclercu pierwsza choinka już 1.XI.. Faktycznie po 2 miesiącach siadając do wigilii ma sie już dość świąteczych nastrojów. Co do Zymafluoru, to tez sama nie wiem. Moja Małgosia ma słabe zęby, więc chiałam jej podawać, podawałam też przez jakiś czas starszym, ale jak poczytałam sobie o Zymaflorze w internecie, to się trochę przestarszyłam i przestałam (że odkłada się w kosciach, że rakotwórczy). I sama nie wiem, bo chyba nie ma za wiele tego fluoru w wodzie, to znaczy nie było po powodzi, wcześniej był, teraz właśnie nie wiem jest czy go nie ma. Na razie nie pdaję. Wiem, że on działa na zęby, które dopiero wyjdą, na zawiązki, a nie na te, które już wyszły. A Ty Kasia podajesz?? Moi rodzice też oczywiście kopcili, a najlepiej jak udowadniali w samochodzie, że jak otworzą okna, to nic nie leci do tyły, no, my z siostra byłyśmy innego zdania. Potem mama rzuciła, ale nie tatę tylko papierosy, tata zoś pozostał i z mamą i papierosami. (acha i przepraszam za błedy z ostatniego postu były straszne, wstyd) Miłego dnia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 30.10.04, 07:38 Czytam sobie ,czytam i faktycznie dawno temu ) ,kiedy nie było nic)a po miesko stałam w kolejce od 24 w nocy to faktycznie choinka nawet tydzien przed wigilia była juz w domu ubrana,teraz gdzie te swiateczne hm nastroje(?) widac wszedzie (no własnie bardziej dekoracje bo ludzie nastroje to maja różne) to nie ma tego uroku. Rok temu ubrałam choinke dzien przed wigilia , a w tym chyba dopiero w sama wigilie (i planuje kupic zywą ,juz mam dość plastiku,niech sie igły sypią ale niech pachnie) Lubie swieta.A co mikołaj ma przynieść Waszym dzieciakom?) U mnie wierza święcie w świetego Mikołaja i listy rysuja)) , mamy ubaw z meżem . Martwi mnie tylko rozmiar prezentów chca mianowicie konia na biegunach a szczepek traktora jak największy zapewne),pozyjemy zobaczymy).Mój maż ma rybnego fisia wiec mu kupie takie fajne wedkarskie krzesełko) i moze taka skrzyneczke na wszystkie rybackie dodatki(w czwartek złowił taaaaaaaką rybe wielkiego okonia własnie wczoraj go jedliśmy pychaaa). Co do papierosów to bardzo nie lubie tego smrodku ,moi rodzice palili i jak wspominam ten smród i te zółte sciany ,firanki szafki (palili w kuchni albo na balkonie) ale cały dom smierdział. Tata juz nie pali no a mama niestety tak . To nawet jest problem bo nie chce mi zostac z dziecmi dłuzej , bo musi łazic palić i alabo jest zła bo nie moze isc na dymka ,albo dzieci właza za nia do zadymionego pokoju . Niestety tesciowie pala oboje i kiedy córeczka tam czasem nocuje ,to po powrocie musze ja dezynfekowac (kapiel,mycie włosów,pranie wszystkich ubran). Niezbyt to miłe. Co do ziemniaczków wczoraj mela nie pluła ziemniaczkami i zaczeła chrupki kukurydziane szamac) Jestem okropna boje sie dawac twardszych kawałków zeby sie nie udławiła . Też tak macie bo ja przy kazdym dziecku mam gorzej(. Sama mało nie umarłam dławiąc sie guzikiem tym dawnym podwojnym do poscieli w wieku roku i chyba gdzieś w moja podświadomosć zostało to wpisane,nie umiałam przez dobre 15 lat połknać tabletki wszystkie leki syropy lub zastrzyki.A jak mi coś w gardle stawało to była panika . Pozdrawiam i zmykam sprzatac stajnie Augiasza, tydzien pieknej pogody w Dębicy i nie marnuje jej ,biegam jak szalona na spacerki wmawiajac w rodzinke że bede sprzatac jutro..... Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 30.10.04, 11:07 Ja niestety będę musiała się wziąć dzisiaj za sprzątanie, bo wczoraj (rzadko, bardzo rzadko się to zdarza), ale mąż z kolegą mieli silną potrzebe integracji, więc spakowałam Niemowlaczkę i udałam się do hiperka, po co mam na ta integracje patrzec, (Madzia maiła na sobie ostatnią pieluchę!) - ona lubi takie wieczorne, póżnowieczorne spacerki, swiat jest o tej porze taki fascynujący!, a po powrocie zastałam kuchnię i obu panów w stanie skrajnego zużycia, zeby nie powiedziec naduzycia (nie jest to chwalebne, fuj, fuj), od demoralizacji uchroniła nasze starsze dzieci paradoksalnie telewizja (!). Organizmy panów regenerują sie same we własciwym sobie rytmie (na szczescie kazdy we wlasnym domu), a ja musze tej kuchennej i ogólnodomowej katastrofie stawic czoła.... Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 30.10.04, 20:59 Ja też po całym tygodniu odgruzowałam mieszkanko.Już się trochę uporałam z zaległościami porządków prasowania itp.Czuje sie lepiej.Przed nami dwa dni z rodzinką.Dobrze mi robi chyba ta praca, ponieważ teraz cieszy się każda chwilka spędzona w domku.Sklepik otwieramy we wtorek.Miałyśmy poślizg z metkami i torebkami do pakowania. Strona jeszcze w budowie ale podaje wam juz adres: www.wspolczesna-manufaktura.com.pl Zapraszam oczywiście wszystkie krakowianki i nietylko. Trzymajcie się i trzymajcie za mnie .Całuski Grażyna Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 30.10.04, 21:11 www.wspolczesna-manufaktura.com.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 31.10.04, 22:54 zinka - mamy nadzieję wybrać się w przyszłym roku do Krakowa (zupełnie nie po "warszawsku" uwielbiamy to miasto ) - spróbuję wtedy poszukać Was i wpaść a u nas dzisiaj po wielkim sprzątaniu i wielogodzinnych przyhotowaniach odbyło się z tygodniowym opóźnieniem przyjęcie urodzinowe Szymka mam nadzieję, że niedługo będą zdjęcia na naszej stronie - niewiele, ale jednak w garniturku :- )))))))))))))) a teraz znowu sprzątanie... już da się przez mieszkanie przejść, ale jeszcze z trudnościami... a teraz czekam na pranie - Wy też tak macie? jak widzę, że się kończy to nie idę spać, żeby rozwiesić rano, tylko czekam - a potem okazuje się, że akurat dnia następnego Szymek odstawia rannego ptaszka (nie myliś ze zranionym ptaszkiem, bo jego wycie i krzyki za butelką z mlekiem niewiele mają wspólnego z kwileniem) a ja odstawiam zombie... jutro wybieramy się na Powązki - leży tam rodzina mojego męża - bardzo lubię tam chodzić, ostatnio kilka lat lało okropnie, a jutro ma być ładnie - już się cieszę - poopowiadamy dzieciom, pokażemy "sławnych", choć niestety pewnie będą tłumy... chyba już się wiruje, bo ryczy okropnie, to lecę wielka buźka! Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 01.11.04, 09:22 Zapraszam serdecznie!!Ja też okazyjnie odwiedzam Warszawe mam tam rodzinke.Może nawet znasz ją, Barbare Sołtysik /aktorke byłą żone J.Englerta/ mianowała się trzecią babcią moich dzieci, po śmierci mojego taty, a swojego brata.Mam też rodzinke w Zalesiu Górnym przepiękne miejsce. Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: Pozdrawiam Was wszystkie........ 02.11.04, 11:59 o jak fajnie z tą trzecią babcią - babć nigdy nie za wiele )) w Zalesiu chcieliśmy zamieszkać nawet, ale niestety za drogo... więc gramy w totolotka Odpowiedz Link Zgłoś
akve Taki dzień...Wszystkich Swiętych... 01.11.04, 12:57 ...bardzo lubię Jest jakiś taki niezwykły spokój i wyciszenie.Nie mieszkamy blisko cmantarza i moz edlatego ruch koło nas prawie zamarł. Wczoraj byłam sama w domu.Ale ja to lubie ! Mogłam sie nacieszyc Zosia( pamietam,całkiem niedawno dwoda pisala o dniu z Zuzia Poprzytulać , pośpiewać,wycałować... I przez moment gdzieś zagościła myśl ,ze pierwsze dzieci maja najlepiej, bo jestesmy tylko dla nich...Ale odpedziłam to-to.Przeciez zalet posiadania licznej rodziny jest wuięcej, prawda? Nie miescimy sie już w samochodzie z Zosieńką i dzisiaj tez pojechali bez nas. Może wieczorem pojedziemy jak co roku na Rakowice i na Salwator.Jest wtedy niezwylke pieknie i urokliwie. Pozdrawiam w tym dniu zadumany ,ale przecież nie smutnym Acha, ZOBACZYŁAM zdjecia na Zobaczcie ! Ciesze sie i dopisuje się sukcesywnie do Waszych watków.Musze tez pokazac moja rodzinę. zinka- odwiedze sklep na pewno Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: Taki dzień...Wszystkich Swiętych... 02.11.04, 07:40 Nie byłam w tym roku na cmentarzu Dzieci wychodza z chorób i nie chciałam fundowac im długiego spaceru (przejście na grobach na Bródnie ok 1-1.,5 godziny, to samo Powazki) Pojechał tylko Olo, w niedzielę, zabrał tesciową. Ja cieszyłam sie dziećmi w domu. Za to wczoraj zrobilismy sobie krótki spacerek ze zniczami w plecaku i przy kazdym napotkanym Miejscu Pamięci zapalalismy światełko.... Takich miejsc w Śródmieściu w Wawie jest mnóstwo- prawie na każdej ulicy..........A ze Swieto to nikogo dookoła, zero ruchu, szaro, mgliscie ale ciepło- było miło i spokojnie. Dzisiaj Olo pojechał do Gdanska słuzbowo, zabrał dziewczynki do babci do Torunia, pojedziemy po Nie 10. Tam sie beda do końca kurowały, zostaję sama z Maciejką i tak jak akve i dwoda bedziemy się tulic do woli, przytulać , mietolić.. Dziewczyny co myslicie o chodzeniu przez małe dzieci na cmentarz??? Nawet zadowolona była że moje troche jeszcze chore, bo teściowa mi non stop nadaje że nie powinnam z nimi chodzić bo złe moce , energie i takie tam. Przyznam że słuchanie tego nie sprawia mi żadnej przyjemności, należe do racjonalnych ludzi ale ... no własnie to ale.... Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Taki dzień...Wszystkich Swiętych... 02.11.04, 09:19 witajcie hej co do cmentarzy to mysle ze spokojnie mozna chodzic),może nie na codzienny spacer ale przeciez to normalne miejsce ,trudno co prawda takiemu 3 latkowi wyjasnic o co w tym wszystkim chodzi) Ja dzisiaj moim dzieciakom powiedziałam że cmentarz to takie miejsce gdzie ludzie na pamiatke wystawiają pomniki dla osób które kochali ,a które juz odeszły. Nie wdawałam sie w szczególy ze ciała tych osób sa pod tymi pomnikami zakopane ,bo mogliby sie przestraszyć. Nie pozwalam im oglądac bajek typu duchy,strachy i potwory,ale i tak coś lizneli z tematu. I obawiałam sie skojarzeń i strachu. Ale ogólnie moje dzieci nie były na cmentarzach tzn najstarsza poszła z babcia ,a Mela wczoraj wieczorem ze mna światełka ogladać Barba i oglolnie mysle że dzieci powinny nauczyc sie szanować żyjących .A jak sie tego nauczą,to bedą kiedyś szanowały też ludzi kiedy Ci odejda (np.nas- rodziców. Ja chce swoich nauczyć ,że powinno sie przychodzić na grób utrzymać go w porzadku,nie tylko 1 listopada na pokaz dla innych ,ale w inne dni w inna pore roku. Wczoraj stwierdziłam ,że czesto sobie ludzie za zycia nie okazuja tyle zainteresowania co po smierci-szkoda...... A u mnie dzisiaj swieto Szczepan wreszcie poszedł do przedszkola). Rok temu chodził, a w tym miałam go dac od pazdziernika ale był chory 2 tygodnie i został az do listopada w domku. Mam wakacje w domku i wreszcie tak jak wszystkie mamusie tutaj moge tulic,pieścić, całować,kiziać do woli moje małe szczęscie bez patrzenia w popłochu przez ramie , czy reszta nie jest zazdrosna !!!!!!!!!!!!! papapa zmykam Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: Taki dzień...Wszystkich Swiętych... 02.11.04, 11:11 A moj Kubus z wrażenia nie spał prawie do pólnocka ( chyba go wrazenia wczorajsze tak wybiły ). Wznowiłam naukę angielskiego , wymagany w pracy, lektorka tak nas wzięła do galopu, że dawno nie wyszląm z lekcji tak zmęczona. Mam nadzieję, ze to wyjdzie mi na dobre.. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po i po...Wszystkich Swiętych... 02.11.04, 11:24 a u mnie na odwrót, (pewnie by równowaga w przyrodzie była zachowana) siedzą wszystkie dzieci dziś w domu. Wychodzą z choroby (którą zaczął mały) narzekają na brzuszki, niektóre zostały na wyrost, ale przymknelismy na to oko, bo prowadzić na 8 rano, na drugi koniec miasta jednego zaspanego malucha - toz to robienie pustych przebiegów - tak to rozleniwia robienie pewnych rzeczy w ilościach hurtowych. Wiecie co do cmentarzy, to ja jakoś tak na odwrót czuję. Moja rodzina z tych co to historię raczej tragiczną niż bohaterską ma. W skrócie to wyglada tak, że zaczeło się od spalonej stodoły dziadków (od tego zaczynała opowiadać moja mama, więc ja tak za nią, a potem umierały ich dzieci (a rodzeństwo mojej mamy) już jako dorosłe osoby. Umierały tak około 30-tki zostawiajac dzieci. Z czwórki rodzeństwa zostala tylko mama, dziadkowie pomarli dużo później już w podeszłym wieku. Pogrzeby moich wójków i cioć odbywały się za mojego dzieciństwa tak co kilka lat. Byłam brana na pogrzeby, obserwowałam reakcję dorosłych, szczególnie mojej mamy. Wyobraźcie sobie, że ta reakcja była spokojna. I to było bardzo wazne doświadczenie mojego dzieciństwa. Ufność, że po smierci coś jest, jak dziecko obserwuje taką postawę dorosłych, to daje to siłę. W tym roku umierała na raka teściowa mojej siostry, myślę, że dla dorosłego człowieka obserwować śmierć bliskiego jest bardzo ciężko. Mimo, że rodzinnie daleka to była dla mnie osoba, to było ogromne przezycie. Gdy w dzieciństwie nie dostanie się sygnałów, że jest coś takiego jak smierć, można przeżyć potem ogromny szok. Lepiej dzieci oswajać powoli. A wizyta na cmentarzu na Wszystkich Świętych to doskonała okazja. Wtedy jest tam pięknie i jest dużo ludzi - to może być sygnał, że w smutku człowiek nie zostaje sam. Ja bardzo lubię to święto, teraz bardziej niż jako dziecko, a wczoraj uświadomiłam sobie, że to jedyne święto, które dla zyjacych nie dało się komercji.. I bajkę dzieci oglądneły wczoraj bez reklam, bo tv nie nadwała ich wczoraj, fajnie A wybiegając do przodu, jeszcze koncepcji na prezenty świąteczne u nas brak, ale pewnie powoli zacznie się koncepcja kształtować o co zadba rzeczona reklama przed bajką i nie tylko, ale nie dam się i tak pokieruję, by w liscie do Mikołaja znalazły się rzeczy mądre i pouczające)) ciekawe kto i czyja ko cepcja wygra?? Zinko widziałam strone, bardzo zachęcająco jest na niej napisane o sklepie, ciekawa jestem jeszcze jaką macie ofertę, swietnie, że zdążyliście przed okresem mikołajkowo- świątecznym, bedzie jak znalazł dla tych co mają niedaleko - i pomysł na prezenty juz z głowy)) Miłego dnia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: i po...Wszystkich Swiętych... 02.11.04, 11:30 acha Ada, wyszło, że u mnie na odwrót - tzn. pewnie dzieci w ogóle nie zwróciły uwagi na dzień Wszystkich Świtętych, a ich mama siedzi w domu, od nauki czego kolwiek stroni i dawno już nie zmęczyła swojego umysły jakimkolwiek wysiłkiem)) Więc propstuję na odwrót oczywiście miało być w stosunku do krainy szczęśliwości, kiedy to kwilimy sobie z małym w domu, a reszta szczęliwie zagospodoarowana w różnego rodzaju instytucjach, ewentualnie właśnie wyszła z tatem - jak wynikało z wielu poprzednich postów jeszcze raz pozdrawiam i owocnej nauki i pracy życzę Jola Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: i po...Wszystkich Swiętych... 02.11.04, 12:09 Widzisz jolu Ty masz swiateczne wspomnienia. My nigdy nie jezdzilismy na groby bo to było daleko. Mieszkalismy kiedys koło Tarnobrzegu a groby ze strony taty sa w Brzesku, a ze strony mamy w Zakopanem. Czyli rodzice z 3 dzieci musieliby jechac ok 300 -450 km w 1 strone .Dodatkowo w Zakopanem nie mielibyśmy gdzie sie zatrzymac bo rodzina tylko dalsza została. Wyprawa na tamte czasy wielka i kosztowna (autobusami PKS). To swieto sie mi kojarzy tak nasrojowo , ale nie mamy jakis rodzinnych zwyczajów czy spotkań przy grobach. Na rodzinnych pogrzebach tez nie bywałam , bo albo wszyscy umierali przed moim narodzeniem ,albo tak wychodziło ze ja nie jechałam. Byłam tylko na pogrzebie dziadzia mojego męża rok temu i to naprawde mój 1 pogrzeb!! Jednak na pewno kiedys moje dzieci beda pamietały o dziadkach i my też! Podoba sie mi Twoj sposób patrzenia na temat. Dobra znikam bo nic juz mądrego nie wymyśle a bałagan stoi sobie ,prasowanie tez czeka.A ja z tej radosci że sama jestem lenie sie).Pa Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Re: i po...Wszystkich Swiętych... 02.11.04, 12:57 A u nas znowu chorobowy pogrom , tym razem Krzysiu i Zuzia ale żeby nie było za mało to ponownie Jaś do uzupełnienia kolekcji. A mielismy takie ambitne plany , że mimo wszystko i wbrew przepisom upchniemy się do naszego autka i pojedziemy na grób mamy mojego męża ( w Wiśniczu , ok.40 km od Krakowa) a potem Batowice i Rakowice juz na miejscu ) i plany wzięły w łeb. Mąż pojechał raniutko sam , najstarszy wybrał sie później z teściem , a ja przygotowywałam obiadek z trójką zasmarkańców u boku. Po obiedzie zmiana , tym razem ja z Przemkiem zrobiliśmy rekonesans po cmentarzach krakowskich a że wyszliśmy z domu koło 14 to zeszło nam do 18 ( swoja droga nie ma to jak nastrój wytworzony po zmierzchu przez palące się znicze). Jednak takie okrojone w ilości liczebnej wyjścia maja tez swoja dobra strone , miałam czas tym razem tylko dla Przemka , nie musiałam spieszyć się od grobu Taty , bo akurat marudza najmłodsi , w ogóle wyjście pełne zadumy i refleksji. A grzanie rąk o znicze na grobie Taty ( to jak trzymanie rąk w Jego rękach)będę ja jak i Przemuś długo pamiętać . Tak jakoś tkliwie i smutno mi się zrobiło . Cóż co do tematu pogrzebów , to moje najstarsze dzieciaki troszkę oswojone . Niestety w tym nieszczęsnym 2000 roku w przeciągu miesiąca żegnaliśmy mame męża i mojego tate i dzieci uczestniczyły w pogrzebach , nawet nie miałyby z kim zostać. Najmłodszy wtedy Krzyś miał 2lata i 8 miesięcy i może niewiele pamięta ale starsi ( wtedy 9 i 6 lat)jak najbardziej . Zreszta nie sądzę aby trzeba było dzieci w jakiś szczególny sposób chronić przed takimi wydarzeniami , ale tez szczególnie nie epatować tragizmem i histerią.Nieraz już wydawało mi się , że mają więcej w sobie spokoje w tej trudnej sytuacji .Pozdrawiam was cieplutko.I jeszcze do akve , Ewciu jeśli jeszcze nie wysyłałaś paczki do Marioli to troszkę poczekaj , bo uzbierałam jeszcze ubranek więc jak będziesz się wybierać do przymiarki garniturku to przy okazji Ci przekażę. Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: Taki dzień...Wszystkich Swiętych... 02.11.04, 11:30 Wiecie chyba w naszych domkach nudzić się nie można. Trochę Was zaniedbałam,ale czytelniczką byłam wierną ) Maluchy pojechały do szkoły.Jest to niesamowite zjawisko-jak wielką frajdą jest jak tato odwozi do szkoły....No tak,ja jestem na pożądku dziennym,tatę ma sie od wielkiego święta.Ale podoba mi się że on też wreszcie zaczał zauważać jak ważną osobą jest dla nich. Powinnam wziąć się za sprzątanie...ale skończyło się na zrobieniu sobie kawy i objęciem w wyłączne władanie klawiatury.Cisza w domu jest niesamowita. Dziewczyny!wreszcie widzę "forumowe" zdjęcia.Moi panowie,przez oststnie dwa dni ślęczeli przy komputerach.Wreszcie złożyli drugi.Robili tu jakieś przekładki,uzupełniali programy - ech - ale miło było na nich popatrzeć.Trzech wielkoludzi szczerzących zęby do kupy plastiku ) Nie wytrzymałam i porobiłam im zdjęcia.Teraz mam z czego się pośmiać. U nas w domu Wszystkich Swiętych są szczególnie obchodzone.Bo nie dość że odwiedza się cmentarze to jeszcze zapala świeczki na torcie.Jarek ma tego dnia urodziny.Ale dzień wybrał sobie - urodził się trzy dni po terminie.Pewnie dlatego że wszyscy mu marudzili żeby tego numeru nam nie zrobił - ale jak to skorpionik,zrobił po swojemu. Wojtek,rośnie i bryka jak zawodowy tancerz-a ja czuje się już jak wieloryb.Jak ja za miesiąc wejdę na to swoje trzecie piętro to nie wiem.Nie mogę sobie poradzić z pękającymi naczyniami krwionośnymi.Robią mi się okropne wylewy.Macie na to jakiś sposób? Jak będziecie bardzo nudziły się w domu to idzcie z dziećmi na "rybki z ferajny".Nikt nie może sie na niej nudzić.momentami zastanawiałam się kto częsciej wybucha śmiechem dzieci czy ich rodzice.Teksty są kapitalne - chociaż jest to zlepek z kilku kultowych bajek. Mam straszny problem z Bartkiem.Poprostu nie wiem od której strony zabrać się do tego.Tak bardzo chciałabym wygadać się,ale nie mogę.Cały czas mnie blokuje.A czuję się okropnie bezsilna.Połowę czwartku walczyłam z nim tłukąc się po szpitalach z nim.Oczywiście,nasi wspaniali radni dalej nie widzą potrzeby aby powstał szpital w Legionowie,a o 15.00 chirurga nie uświadczysz... Czy któras z Was słyszała o aktywnych grupach wsparcia dla młodziezy? Po czwartkowych przejściach zaczęliśmy się z mężem zastanawiać czy jednak nie jest z nas patologiczna rodzina... Ech,szkoda gadac Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: Taki dzień...Wszystkich Swiętych... 02.11.04, 12:09 Eury, nie wiem, jaki problem, ale trzymaj się, kochana. Patologiczna z Was rodzina raczej nie jest, chyba że ja sie nie znam na patologiach... choć właściwie, ktoś kiedyś opowiadał, że po wpisaniu w wyszukiwarce onetu "rodzina wielodzietna" połowa trafień była o pomocy społecznej i patologii, więc może coś w tym jest ))) My w tym roku rozłożyliśmy cmentarze na sobotę (Służew) i poniedziałek (Powązki) - na Powązkach myślałam, że urodzę, zanim wejdziemy - wszystkie bramy zakorkowane, a ja brzuchata, z wózkiem... w końcu weszliśmy "od tyłu". Niestety nie pojechaliśmy do rodzinnego miasta mojej mamy - Tomaszów Mazowiecki - nie starczyło nam szczerze mówiąc ani czasu ani sił... A w niedzielę odbyło się zaległe przyjęcie urodzinowe Szymka - zaraz spróbuję przesłać zdjęcia na "Zobaczcie", bo na naszej stronie jeszcze nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: Taki dzień...Wszystkich Swiętych... 03.11.04, 00:26 Z dziećmi na cmentarze chodzimy , a jakże.Jak jedziemy do rodziny w ta lub inna strone Polski odwiedzamy cmentarze , nie tylko we Wszystkich Swiętych. Mówimy : to grób twojego pradziadka Jedrzeja , po nim masz imię.A z Tyńca wywodzi się nasza rodzina od strony babci Luci; wasza praprababcia ,Anastazja miała 9-cioro dzici...itd. itp.Uwielbiaja słuchać i myśle ze się uczą, zapamiętują.Ciągle proszą :opowiedz o "moim" pradziadku-wszyscy maja imiona po przodkach Kiedyś mam nadzieje przyjdą do nas... A niektóre cmentarze są takie piękne... Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Taki dzień...Wszystkich Swiętych... 03.11.04, 11:05 Ewuniu ale fajnie napisałaś o ciągłości - i dziadek i prapradziadek)) takie własne miejsce w łańcuchu pokoleń. A my (moja rodzina) też jak u Ciebie Joanko wszystkie groby gdzieś na drugim krańcu Polski. Jak byłam mała to najczęsciej z siostrą zapalałyśmy światłą na pustych grobach na wrocławskich cmentarzach. Beatko, myślę, że bardzo dobry pomysł z chodzeniem po Warszawie i zapalaniem świec na miejscach pamięci, tam przecież ginęli ludzi i ktoś o nich pamięta, to równie wazna lekcja dla dzieci, jak pobyt na cmentarzu. Za tych co walczyli za ojczyznę, też ktoś się musi pomodlić A z tym co mówi teściowa to ciekawa sprawa. Przed historią studiowałam dwa lata na etnografi, to studia o kulturze ludowej. Jeżdziliśmy tam na wieś i zadawaliśmy ludziom mnóstwo pytań. Ale przed nami niektórzy uciekali Byli też i tacy, co mieli dużo wolnego czasu i ci chętnie rozmawiali, można się było dowiedzieć wiele o tym co w lokalnej społeczności się dzieje, kto z kim i dlaczego, a kto ma nieślubne dziecko, ale też odpowiadali na pytania. I okazywało sie, ze dużo jest w ludziach takiej prawie podświadomej wiedzy, że na Wszystkich Świętych to nie wolno siadać za szybko na krzesle, bo można przysiąść duszę, a do pierwszej kapieli dziecka należy dodać wełny to będzie miało kręcone włosy itd. Skoro powtarzałą to babka, matka, to może to prawda, lepiej pamiętać o tym i przestrzegać, bo złe można sprowadzić na rodzinę. Myślę, że u teściowej, to odprysk właśnie takiego myslenia. Trzeba chyba postępować według włąsnego rozumu, nie mówić babci wszystkiego, bo po co ją niepokoić, a robić swoje W Warszawie, w Krakowie tyle starych, zabytkowych cmentarzy, jeszcze pogoda na Wszystkich Świętych fajna, ciepło i pięknie. Ale wiecie, pamiętam, ze wczesniej było wiecej świec na grobach i od cmentarzy biła łuna, teraz gdy prawie sama znicze, gdzie światełko osłoniete, nie "świecą" już tak cmentarze, wszystko sie zmienia... rany mówię juz jak moja babcia, czy to aby na pewno dobry znak?? Dorotko, pamiętam jak pisałąś o ojcu w artykule do "Dziecka", tak spokojnie. Myślę, że Twoje dzieci dostały taki przekaz jak ja od mojej mamy, kiedy umierało jej rodzeństwo i jak i u mnie bedzie to wązne w ich zyciu Viola i Agnieszko trzymajcie się, przed Wami "najcięższe" miesiące Marta i Wojtek bedą teraz przybierać na wadze na całego. Dużo siły Wam życzę do noszenia tych ciężarów. Viola, ja mjałam "tylko" zylaki, ale na szczęście nic nie pękało. Tylko na kostce zrobił mi się duży siniak, ale nie dawał objawów, życzę by Twoje naczynka krwionośne też były takie grzeczne. A Bartek to już taki duzy facet, rany, duże dzieci potrafią na prawdę dać w kość, czytałam, że w ogóle ich mózg funkcjonuje całkiem inaczej, różne fiksacje są na porządku dziennym, a jeszcze do tego mózg faceta, przecież to mieszanka wybuchowa. Violu, znalazłam tylko te dwa fora, może tam rzucić pytanie o jakieś grupy wsparcie, zawsze to razem raźniej, a do Warszawy do Was niedaleko. Starsze dziecko (no chyba by się Bartek wkurzył na to dziecko) forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=46 i nastolatki (fora prywatne) forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20150 Miłego dnia, u nas właśnie wychodzi piekne słońce Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Taki dzień...Wszystkich Swiętych... 03.11.04, 11:08 ach, no i wszystkiego najlepszego dla Jędrka))) (u mnie Ola z 5.XI, pamiętam, jak 11 lat temu przygotowywałam się do godziny ,"0", wiadomo pierwsze dziecko rodzić to nie przelewki Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: Taki dzień...Wszystkich Swiętych... 03.11.04, 20:17 Jolu mamy dzieci z tego samego dnia mój Dominik urodził się 5 XI 1995r o 1.15 w nocy.Pamiętam ten dzien czwarte dziecko wszyscy na porodówce machali ręką na mój widok "wiloródka" pójdzie jak po maśle a tu rodziłam 12 godzin i to dopiero po kroplówce mnie ruszyło. U mnie coraz lepiej. W domu wszystko zaczyna funkcjonować. Sklepik ruszył na razie tylko oglądający.Jestem tylko strasznie zmęczona i zakręcona.Chodze cała oblepiona karteczkami, żeby niczego nie zapomnieć. Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Taki dzień...Wszystkich Swiętych... 03.11.04, 23:11 to ja dla wszystkich urodzonych 4 i 5 listopada składam serdecznie zyczenia !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! zdrowia zdrowia zdrowia i spełnienia marzen) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Taki dzień...urodzinowy 04.11.04, 09:35 więc szanownym Jubilatom wszystkiego najlepszego!!!! Zinka - dzisiaj Twój barszczyk z ziemniakami u mnie w domu na obiad! Od piernika Violi powstrzymuje mnie jeszcze świadomosć ilości pochłanianych przez moją rodzinę słodyczy: zastanawiam się, czy nie przystopować. Wiecie co? myślę, że to szalenie istotne, żeby dac dzieciom "korzenie", żeby wiedziąły jaka jest historia rodziny, warto pokusić się o zrobienie drzewa genealogicznego i uświadamiać przy każdej okazji. Musze moją mamę zapędzić do opowieści, a ma co opowiadać, miała pięcioro rodzeństwa, co oni wyczyniali!!! Sama pamiętam jak mnie pasjonowały opowieści babci i ś.p. dziadka, jak chciwie oglądałam stare zdjęcia w kolorze sepii. Teraz niestety babcia, choć żyje, ma bardzo silną sklerozę, nie rozpoznaje własnych córek, nie mówiąc o wnukach i, w moim przypadku, prawnukach (jestem jedyną wnuczką /najstarszą/ która ma dzieci). A na cmentarzach w Katowicach zapalamy świeczki na grobach opuszczonych albo zbiorowych, bo nie mamy tu nikogo. Tak jak jolu napisałaś, to bardzo dobra lekcja dla dzieci. O przesądach związanych ze świętem zmarlych nie mialam do tej pory pojęcia, serio! Temat śmierci przerabialiśmy w zerówce Ani, czyli w tym roku, kiedy nagle zmarła ich wychowawczyni! Wyobrażacie sobie coś takiego?! Umiera pani z przedszkola! Miała jakąś operację i w jej trakcie zmarła. Dzieciom tego nie powiedziano, przyszła nowa pani, ale rodzicom owszem i nic dziwnego, ze pojawiły się w przedszkolu "plotki": "mamo, a wiesz, co Michał dzisiaj powiedział? Że pani Basia umarła!!!". Uważam że źle zrobili, że sytuacja nie została wykorzystana, no, ale stało się. U mnie na razie nie ma tematu do anekdot, choć kto wie, po weekendzie moze się okazac, że z perspektywy czasu ten tydzien był całkiem ciekawy. Będę Wam miała o czym opowiadać, ale, jak już powiedziałam, po niedzieli ))) Bardzo to tajemnicze, ale będą nowe zdjęcia ) Pozdrawiam aha, zinka, jaki wy tam macie w sklepiku asortyment? Szydełkowo-drutowy? Ja kiedyś z koleżanką myślałam nad salonikiem ekskluzywnej bielizny pościelowej, ekskluzywnej w tym sensie, ze oryginalnej i szytej na miarę. Może to nie jest oryginalny pomysł, ale może stanowić urozmaicenie oferty, bo stawiac na tym trudno, propozycja jest przeznaczona raczej dla specyficznej grupy odbiorców. pozdrówka Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: Taki dzień...urodzinowy 04.11.04, 10:46 STO LAT JUBILATOM!! WSZYSTKIEGO NALEPSZEGO SOLENIZANTOM ( mój Olgierd dzis ma imieniny) Drzewo... to byłoby ciekawe - wiem więcej nt Rodziny Olgierda (pradziadkowie) niz mojej. Nie ma pojecia zupełnie o rodzinie mojego Taty np kim byli jego dziadkowie, pojadę to zapytam. Po Prapradziadkach Olgierda mamy cudowne pamiątki- zdjecia z Mandżurii- gdzie prapradziadek budował kolej transsyberyjską. Przedwojenny obrus i resztki zastawy stołowej które wręcz przechowuję jak "relikwie" np waze wyjmuje tylko na wigilię..... Obiecałam teściowej że przekaze dalej...... Lubie te rzeczy- jest w nich jakaś magia ale ta "biała" Co do zabobonów i wierzeń Jolu to mam conajmniej luźne podejście, oczywiście z czegos one sie wzieły.... ziarnko prawdy jest wszędzie. Moja mam np cały czas wierzy w .... "złamane" dzieci. Sama nie potrafi wyjaśnic na czym to polega, ja przestałam w ogóle nt rozmawiac bo mnie od razu "rzuca". Pamiętam jednak jak jechalismy do starej cioci z niespełna rocznym Kubusiem aby sprawdziła czy nie jest"załamany" (Jakub w styczniu kończy 18 lat). Ciocica nagiego Jakuba trzymała dośc wysoko i sprawnie przesuwła rękoma po tułowiu-jakby liczyła żebra. Nie był "złamany" ale płakał dalej.... Na szczęscie Mama nigdy mi nie proponowała aby sprawdzac moje dzieci. Ja mam naturę "co w mysli to z buzi wyleci".... W sprawie chodzenia małych dzieci na cmentarz to nie chodzi tylko o ostatnie święto, tylko w ogóle. O tej złej energii tęsciowa mówi z taki przejęciem ze włos sie jezy. Mgr biologii z ponad 30 letnim stażem ma takie hobby: psychotronika, bio...., reiki, różdzkarswo i takie tam . Ogólnie jest ok bo ma zaitereswania i znajomych ( coraz mniej ) z takiego kręgu. Przeraża mnie tylko kiedy mówi ze wahadełko poiedziało je że jakaś koleżanka ssie z niej energię - zrywa kontakty( takich kolezanke jest sporo)- Babcia przestala słuchac intuicji, serca.... I tu mamy największy problem z babcią, w sprawie spacerów cmentarnych potrafi gadać godzinami , choc ostatnio ucianmy kt=rótko że mamy swoje zdanie nt i jakoś przestaje nadawać, cieżarne wg niej tez nie powiny chodzić bo cos moze "opętać" dzidzię...ehh Pozdrawiam Barba. Mama Ali, Zuzi i Maćka Alcia, Zuzek i Maciuś Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie :)))))))))))) 04.11.04, 12:59 Luuuuuuuuuuudzie, jaki pyyyyyszny ten barszczyk!!!!!!!!!!!!!! Chyba się nie doczekam na resztę rodziny z konsumpcją!!!!!!!!!!!!!!! Mój dziadek się wytułał po świecie w branży energetycznej, był na przykład w Mongolii, skąd miał wspomnienia makabryczne nt. "miejscowych przysmaków", był nim na przykład świeży mózg małpy.... żywej... (jak napisać emotikon dla wytrzeszczonych z przerażenia i obrzydzenia oczu?!) A z innych krajów w czasach wielkiego kryzysu przywoził takie cuda jak akrylową włóczkę w różnych kolorach, kożuszki, no i wiktuały o jakich próżno marzyć było w naszym kraju! Boże, co to był za pracowity człowiek! I do tego absolutnie kryształowy! To się w pale nie mieści! Miała babcia prezent od Pana Boga! Najlepszego solenizantom! Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 ? 04.11.04, 14:06 Dziewczyny wyjasnijcie mi, jakie znaczenie ma rodzaj mąki. W różnych przepisach wymagane są różne jej rodzaje, a ja nie do końca rozumiem dlaczego. I jeszcze jedno pyt? Czy macie dobry przepis na biszkopt, albo inaczej : co zrobić , aby nie opadł? Moją sąsiadkę, która piecze suuuper ciasta, podejrzałam kiedyś , że biszkopt z pieca ustawiła w pionie.Podobno, żeby nie opadł ( mnie nawet w pionie opada (( ) A barszczyk chyb też wypróbuję. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: ? 04.11.04, 14:24 a mi barszczyk nie wyszedł, ale to ja pokręciłam, a o teściowej też jak kulą w płot Beatko, mąka zależy chyba od sposobu mielenia ale napiszę później o tym wszystkim, bo czas mnie goni, teraz tylko dla poprawy chumorów, kto mam marny niech szybko zaglądnie do zdjęć u Joli.wie pt. wcielenia Madzi ))))))))))))))) Jola, coś Ty dziecku zrobiła??)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: skorpioników czas 04.11.04, 17:16 Jolu,Zinko-jak by tu powiedzieć,ja też jestem z 5.11.)) Oj biedne wy będziecie jak skorpioniki zaczną dorastać. Ja z Jarkiem rozumiemy się bez słów.Oj,tak samo zacinamy się w sobie - a co! Dziękuję Wam bardzo za wsparcie.Muszę jakoś dać sobie radę z Bartkiem.Swego czasu narobił trochę głupot...przestał chodzić do szkoły i wywalili go.Teraz jakoś już odechciało mu się być "dorosłym" i ma żal że nie jest traktowany jak dziecko...jest na etapie "nikt mnie nie kocha ,nikt mnie nie lubi-a tak wogule to spieprzylem sobie życie".nie trafia do niego że wszystko jest w jego rękach.Nie popełnia błędów tylko ten kto nic nie robi, a problemy są po to aby je rozwiązywać a nie stwarzać.Przeraża mnie to że widzę w jego zachowaniu objawy depresyjne-m.in.całokowita izolacja od rzeczywistości,jakieś próby samookaleczeń-przestaję nad tym panować.Znalazłam już Stowarzyszenie które zajmuje się pomocą dla takich zagubionych młodzieńców.Musimy jeszcze tylko tam pojechać.Na szczęście dotarło wreszcie do Bartka że potrzebuje pomocy,nie tylko już z naszej strony jako rodziny. Oj, przechodziliśmy z mężem cięzkie dni.Cały czas zadajemy sobie pytanie,gdzie popełniliśmy błąd w wychowaniu Bartka. Żeby było weselej,jedna z kotek urodziła kociaki.Mieszkają teraz w pokoju maluchów.Daria z Markiem opiekują się nimi jak tylko potrafią.Rozpuszczają kocią mamę jak tylko potrafią. Uch,muszę uciekać.Czas na odrabianie lekcji. Buziaki dla wszystkich skorpioników i nie tylko ) Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: :)))))))))))) 04.11.04, 22:51 Ciesze się bardzo, że barszczyk smakuje. U nas w sklepie jest praktycznie wszystko co nam wpadnie do głowy a co da się wykonać ręcznie. Są patchworkowe narzuty, serwetki, obrusy, makaty.Haftowane obrazki, serwetki,obrusy .Szydełkowe cuda nawet obrabiamy szydełkiem butelki i flakony. Dziś chalupniczka przyniosła bombki choinkowe obrabiane szydełkiem mówie wam cudo.Jak tylko wprowadzimy zdjęcia na naszą strone to sobie pocieszycie oczy. Pozdrawiam. prosba: Trzymajcie kciuki w sobotę jadę z Olgą do Nysy na Druzynowe Mistrzostwa Polski. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: :)))))))))))) 05.11.04, 00:37 ale się Olga najeździ po konkursach i mistrzostawach, ależ ona musi być pracowita, będziemy trzymać kciuki, będziemy)) Zinko, ważne też, ze Tobie się układa, dzieci odchowane, sukcesy, interes sie kręci, dokładnie jak dziewczyny pisały, że byle zastartować a jakoś pójdzie)) Violu, oj nie wiem jak to z tymi błędami, no nie wiem. Ostatnio jestem na etapie, że nie wiele od nas zależy, że odsłania się tylko konstrukcja zakodowana, moje dzieci różnią się szalenie, w charakterach, podejściu do obowiązków, emocjach, no nie możliwe, żeby wychowaniem to sterować. Jeżeli trafiły by mi się moje dzieci, ale w mniejszych zestawach, to w zależności od wyboru miałabym przeróżne wyobrażenie o macierzyństwie i wychowaniu. Gdyby to był tylko mały, byłabym przekonana o moich kojących właściwościach, super spokojny facet. A Małgosia kłopot na kłopocie, napady histerii, w tym 2 razy w autobusie, problemy w szkole ze wszystkim z czym się da. No, nie wiem, staram się, staram się przy każdym dziecku tak samo, a one takie różne. Mózg nastolatka naprawdę ma różne przegrzania, ja sama około 18 roku miałam duże problemy, zresztą kto nie miał. Zawalony rok da się nadrobić. Byleby tylko udało się wyjść na prostą. Violu trzymam za Ciebie, Bartka i całą rodzinę bardzo, bardzo mocno kciuki) Wszystkiego co dobre i smaczne dla Olgierda!! Beatko, byłam przekonana, że Olo to Aleksander, a on się sprytnie wpisał w cykl wątkowych urodzino-imienin jako Olgierd. A jutro, ależ będziemy świętować))))) Historie rodzinne macie pasjonujące Mandżuria, Mongolia, ja nie mogę, ale super. Ja za to odwrotnie, bo rodzina siedziala na jednym miejscy na wsi, jak Pan Bóg przykazał od dawien dawna. Tłukli się i kłócili o miedzę, jak przystało na wzorową chłopską familie. Potem dziadek wziął zonę z jedną koszulą, jak to funmkcjonowało potem w opowieściach, więc się połowa jego licznego rodzeństwa dalszego i bliższego obraziła, a potem stodoła się spaliła i to tak w skrócie. Ale że fotograf zaglądał do wsi dziadków, a może to oni do niego jeździli, to i ja mam kilka starych zdjęć, gdzie nieruchome postacie wpatrują się w dal - wiecie, że przy takim zdjęciu trzeba się było nasiedzieć, bo musiała się klisza naświetlić, trwało to i trwało, dlatego miny sa zawsze takie statyczne. Beatko, ależ Ci się z babcią-psychotroniczką trafiło. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie przekraczać pewnej granicy, ale to chyba jest trudne, kiedy na emeryturze świat zamyka sie. Moi rodzice też mają z tym problem, troche w inną stronę, ale patrzę i martwię się, bo też zaczynają przekraczać granice, zamykaja się na zewnętrzny świat, a zaczynaja tylko przez pryzmat jednego spojrzenia, w dodatku nie swojego, widzieć wszystko. Ale sposób pozbywania sie nielubianych koleżanek przez teściową w swojej prostocie genialny, może to nie zamkniecie, a własna przemyślana polityka) Barszcz mi nie wyszedł, bo do niewielkiego garnka wlałam cały zakwas, chyba było go za dużo, zapomnałam kupić śmietany, i ostatecznie wszystko było za mocne, chyba o wiele. No i "złota rosa" też nie wyszła mi, bo spód się nie dopiekł i tu już nie potrafię wytłumaczyć dlaczego - może ja mam jakąś złą energię??? Ada, mąkę dodawaj zawsze zgodnie z tym jaka jest napisana w przepisie, jak nic nie ma to pszenną, najlepiej tortową. Różnice mogą być od mielenia, ale nie wiem dokładnie, grunt, żeby się trzymać przepisu, a co do biszkopta, nijak nie potrafię powiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO 05.11.04, 00:39 No i mogę już napisać, bo się zrobiło jutro VIOLU, DOMINIKU I moja OLU WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO ))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Sto lat, sto lat.. 05.11.04, 09:00 Solenizantom, Jubilatom. U mnie w tym miesiącu też dwa święta. 14 Aga kończy 15 lat ,a 20 mąż - 42. Dwa charakterne skorpiony to trudny orzech w domu. Ja z synem też miałam taki okres kiedy był brdzo zbuntowany, nikt mnie nie kocha, niekt mnie nie lubi, i jeszcze "to jest niesprawiedliwe".Dlaczego muszę się uczyć i dlaczego muszę pomagać w domu? Teraz chyba już łagodnije i choć problemów szkolnyh wielkich nie było to był okres kiedy zasmakowało mu piwo, kilka razy zdarzyło się, że wrócił po... Teraz mamy umowę, że jeżeli nadużyje, to będzie szlaban na wyjścia. A Aga od pewnego czasu wciąż rzuca " bo ty nic nie rozumiesz!" Ale z nią jakoś mi łatwiej się dogadać.Za to bałaganiara straszna. Z doświadczenia powiem, że pomimo tych buntów i czasem przykrości - okazujcie młodym, że ich kochacie i że bez nich to wogóle nie byłoby to. Tego im trzeba. U nas na dorastanie nałożyło się pojawienie Kuby i jego problemy. Trudno to wszystko ogarnąć. Z innej beczki : Wzięliśmy się w pracy za angielski ( zmiany w ppracy przebiegły narazie łagodnie , do następnych zawirowań), na każdej lekcji klasówka ze słowek.Streujące, ale może przyniesie efekt? A złota rosa? Piekę chyba dłużej niż w opisie , piekarnik z termoobiegiem, patrzę, czy się zabarwia wierzch, potem piana i już. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Sto lat, sto lat.. 05.11.04, 09:44 Sto lat raz jeszcze! Co zrobiłam dziecku (jolu): 1. Przygotowałam szczotkę i grzebień. 2. Umyłam włoski. 3. Zaniosłam do dobrze oświetlonego pomieszczenia. 4. Wytarłam włoski (wyszedł Muzinek) 5. Pstryknęłam zdjęcie. 6. Ulizałam na popersa. 7. Poleciałam po kawałek czarnej taśmy izolacyjnej którą umieściłam pod noskiem. 8. Pstryknęłam zdjęcie. 9. Uczesałam na "lata dwudzieste". 10 Pstryknęłam zdjęcie. 11. Wysuszyłam włoski. To była jedna sesja fotograficzna! Biszkopt: przeczuwam że wiele zależy od niezawodnego piekarnika. Do wystudzenia pozostawić w piekarniku (proponuję niesmiało) Viola, trzymaj się, bardzo ci wspólczuję, tego ci jeszcze brakowało, jakbyś mało była zaaferowana samą ciążą...( (o tych naczynkach pękających: witamina C wzmacnia naczynia, może zwiększ podaż, i jesli to na nogach to możesz smarować maściami czy żelami do nóg na żylaki, zawierającymi wyciąg z kasztanowca - też wzmacnia naczynia krwionośne. Pekają, bo krwi jest więcej o jakieś 1,5 litra w twoim organizmie teraz, no i ciśnienie jest wyższe niż normalnie) Moje problemy z "nastolatkiem" są przy tym błahe, ale zrobił się koszmarnie drażliwy, odnosi się do siostry jak do kota (w wojsku), próbowałam przemówić do niego wczoraj odwołując się do jego zdolności empatii. Obraził się. (zresztą Anka wykazuje niezrozumiałe dla mnie zrozumienie tych meandrów psychiki, wyrwało mi się wczoraj pod adresem Marka "ty głupku" (a fe!), on nie słyszał tego na szczęście, ale Anka słyszała, spojrzała na mnie z naganą (a stawałam w jej obronie!)i rzekła "mamo, on nie jest żadnym głupkiem!" (ale dostałam po nosie). Obraził się też kiedy chciał mi coś powiedzieć i wtrącił się ze swoim "mamusiu!" jak akurat mówiłam coś do męża, ja zdecydowałam się skończyć zdanie do męża, a jak skończyłam, Marek był już obrażony, że nie zwróciłam uwagi na niego! Oszalec można jaka mimoza! Przez całe godziny nie da się potem przebić przez mur tej obrazy... ech! Jola mama Marka, Ani i Madzi (25.05.04) Wcielenia Madzi Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Sto lat, sto lat.. 05.11.04, 12:30 sto lat i sto lat) to ja sie dopisuje egoistycznie do tych listopadowych dat -30 listopada koncze 30 lat)(egoistycznie bo myśle że jakies zyczenia mi złozycie,musze sobie zadbac o to bo to andrzejki i nawet rodzina zapomina) I wiecie jak czytam o Waszych nastolatkch to mi sie włos jezy na głowie!!!! Jak ja sobie poradze ,jak ja ich wszytskich wychowam,jak okazac miłosc jak oni juz mnie wnerwiają nieposłuszeństwem,zwalaniem winy na siebie nawzajem,złośliwosciami ??? JAK JA TO WYTRZYMAM!!!!!!!!??????/] wiadomo sa kochani,maja zalety całe mnostwo,zadziwiaja mnie na kazdym kroku,ale czy bede miała dośc cierpliwosci ,wyrozumiałości i zrozumienia????? UFFFFFF a moze nie bedzie az tak żle? Co do bisszkopta ja pieke normalnie,z maki tortowej 1 łyzka na 1 jako albo troszke wiecej,nic z nim nie robie wyciagam zaraz po upieczeniu a zeby nie opadał to rada mojej kolezanki co piecze na wesela-obkroic nozem zaraz po wyciagnieciu z piekarnika wtedy opada równomiernie bo go nic nie trzyma na brzegach i jest idealnie płaski.(testowałam-działa) pozdrawiam serdecznie! Barba zjadło mi Twoje gg ,instalowałam od poczatku ,zaimportowało mi stara liste a na tamtej Cie nie byłozapraszam na pogawedke Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: WIELE DZIECI I INNI 05.11.04, 12:22 Dziewczyny!!Wszyscy wokolo mowia ze padlo mi na glowe ale...ja tak strasznie chcialabym nastepnego slodkiego malucha.Maz tez dziwnie mi sie przygladal gdy mu o tym mowilam.Jako jeden z argumentow na "nie" podal ze jakis czas temu kupilismy samochod 5-cio osobowy Zaczynam wpadac w paranoje i zagladam do kazdego wozka na ulicy i w sklepie zachwycona ogladam niemowlece ubranka.Wszystko ze mna w porzadku? Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 05.11.04, 15:15 solenizantki i solenizanci - SERDECZNOŚCI!!!!! Bartku - trzymam kciuki... i pot mi występuje na plecach boję się tej "nastolatkowości" okropnie, bo sama w tym wieku byłam "okropna", uch... bornholmka - zupełnie normalne myśmy 5 osobowy samochód wzięli w leasingu na 4 lata w listopadzie 2003, a tymczasem sześcioro nas będzie już w styczniu 2005 )))) będziemy łamać przepisy, albo jeździć na razty, albo dwoma samochodami, albo co? są przecież jeszcze autobusy (a w nich, jak mawiają moi znajomi zmieści się dzieci kilkanaścioro )))))))) wczoraj mieliśmy zebrania rodziców - Jasio zebrał pochwały (mimo tych dwójek z WF-u, uspokoiłam się, znaczy, że nie tylko my olewamy, ale wychowawczyni też (???) ); Małgosia natomiast merytorycznie zbiera pochwały, za to zachowanie... pozostawia baaaardzo wiele do życzenia - ma jakiś spory konflikt z koleżanką - rywalizują ze sobą okropnie, "podkładają sobie świenie", dogadują (obie niesłychanie inteligentne bestie i zacietrzewione, jak dwa koguty), walczą o względy innych koleżanek między sobą... no i ani ja, ani Pani, ani druga mama (w porządku, skądinąd) nie wiemy, co z tymi babsztylami począć... macie pomysły? siedzą daleko od siebie, dostają inne zadania, o ile to możliwe, etc.... Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 05.11.04, 17:06 No i pomyśłałby kto, że maluchy to największy problem, bo przewinąć, nakarmić i tak przez cały Boży dzień, a tu sprawdza się powiedzenie - małe dziecko mały problem, duże dziecko duży problem. Nie wiem Agnieszko, jak to z rywalizującymi dziewczynami, no bo one i tak swoimi scieżkami chodzą i nie za wiele rozmowy i jakieś zabiegi dorosłych dadzą. Ciekawe dlaczego one tak we dwie akurat, znają się, dobrały się takimi charakterami, jaka to może być przyczyna?? A co do Jasia to dalej twierdzę, że stopnie z WF-u to jakaś paranoja i nic mojego zdania nie zmieni Ale dobrze, że Jaś sobie z tym wszystkim jakoś radzi))) Wracając jeszcze do nastolatków, mam znajomych z 4 dzieci, najstarsza dziewczynka ma 15 lat i tata zwierzył mi się niedawno, że tak od kilku miesięcy nie powiedziała do niego całego zdania, jakieś równoważniki, uhu, hmmm, tak, nie itd. - duże dziecko, duży problem Agnieszko - Bornholmko, ale fajnie, że się znowu odezwałaś))) Za pierwszym razem jak wkleiłaś posta była cała dyskusja, czy Bornholmka oznacza, że z Bornholmu jesteś i jak przeczytałam na wielodzietnych to prawda. Czyli miałam rację, bo stawiałam, że tak))))) Wiesz ja też miałam tak przy 3 dziecku i przy ostatnim też. Po dwójce dzieci strasznie mnie naszło i chciałam jezcze jedno, zaglądałam do wózków, dokładnie jak Ty. Trzecie zdarzyło się przez przypadek, więc dostałam bardzo chciany prezencik, a piąte wynegocjowałam z mężem i razem jest pięć. Może Tobie też sie tak uda)) Violu raz jeszcze wszystkiego dobrego i wytrwania wszystkiego trudnego, duuuuże siły. Mam pomysł na urodziny wątkowe, o jednej godzinie wszystkie szanowne uczestniczki bedą o solenizantce dobrze myśleć - wyślicie dobrą energię do Violi dajmy na to o 19) Beatko zapytaj się teściowej czy tak można. Joanko, na Tobie przeprowadzimy następny eksperyment, dobra?? Ada, a jeszcze co do złotej rosy, czy budyń wcześniej przygotować z mlekiem, czy poprostu wszystko dodać do masy serowej??? A ze spodem to chyba dodałam za goracy tłuszcz, ale taki z ognia i przez to coś się stało z proszkiem do pieczenia, po czym się nie upiekł. Właśnie tak wyglada moje gotowania, eksperymenty, ekserymenty, a rodzina głodna) Miłego wieczoru Jola Agnieszko - Bornholmko, dla Ciebie lista i przepisy zebrane (tam rzeczona złota rosa i inne smakołyki) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po LISTA 05.11.04, 17:08 akve (Ewa 67, Darek 67) - Jędrek VII.94; Jaś III.97; Julek IX.01 Zosia 1.V.04 Kraków ewa057 (Ewa 66, mąż 61) Hubert 1.VII.90 Maciek 25.05.92 Marcinek 2.04.04 (Kalisz) barbamama (Beata71, mąż71) Ala 98 Zuzia 00 Maciuś 03 (Warszawa) jol5.po (Jola70, mąż67) Ola XI.93 Jaś VIII.95 Małgosia VIII.97 Agnieszka X.01 Michałek XII.03 (Wrocław) ada16 dzieci: syn-1987, córka-1989, Kubuś - 2003 (Gdańsk) olioliwa (Ola71, Jacek63) Emanuel (Kuba) 91 Jaśmina 93 Mati 97 Mieszko 00 (Gdańsk) jola.wie (Jola 70, mąż 68) Marek VIII.92 Ania V.97 Madzia V.04 (Katowice) angjan (Agnieszka) Jasio VII.1994 Małgosia 1996 Szymek 2003 Martusia I.2005 (Warszawa) mamarazycztery (Magda) Łukasz - 1990 Karolinka - 1992 Wiktoria - 1998 Zuzia - 2002 (Kraków) maruda13 (Kasia) Adam 30.VII.1998 Mateusz 28.VII.1999 Mikołaj 27.VI.2004 (koło Lublina) bietka2 (Ania) Zosia - 4,5 roku Ludwik - 2002 dzidziuś w II.05 aprze (Agnieszka) - Bartek 24.IV.98 Ewelinka niespodzianka X,XI.04 joanka741 (Joanka '74) Oliwka 31.VII.99 Szczepan.VI.01 Mela 6.IV.04 (Dębica k. Krakowa) zinka3 (Grażyna 64, mąż64) Kamila 1991 Olga 1992 Tomasz 1991 Dominik 1995 Bartek 2000 (Kraków) dwoda (Dorota 69, Artur 64) Grześ I.91 Przemek V.94 Krzyś VII.97 Jaś I.02 Zuzia X.03 (Kraków) eury1 (Viola66, Marek62) Bartek 08.1986 Jarek 11.1988 Marek 06.1994 Daria 12.1996 Wojtek 02.2005 Legionowo k. Warszawy mamapa (Kasia '70, mąż 65) Paulinka 24.VII.1990, Pamela 29.V. 2001, Patryk 10.II.2004, (Wrocław) bornholmka (Agnieszka) Damian 04.08.91, Mik 09.07.00, Claudia 26.01.03 Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po PRZEPISY 05.11.04, 17:15 NA SŁODKO (Agnieszko zamknij oczy, poczytasz po porodzie) PIERNIK (eury1) 1i1/2 szkl cukru 3 szkl mąki 4i1/2 łyżeczki sody przyprawa do pierników 1 słoik dżemu 5 jajek 1 szkl.oleju 1 szkl mleka 3-4 jabłka (ewen. ananas,brzoskwinie)pokrojone w kostkę lub starte na tarce Wszystko wymieszać.Piec ok 50 min w temp 180. Przepis na największą blachę!! Smacznego PLACEK ZE ŚLIWKAMI (jol5.po) 3 szklanki mąki krupczatki 2 łyzeczki proszku do pieczenia, płaskie 5 jajek 1/2 szklanki cukru 1 szklanka cukru do białek 1 margaryna (może być "Kasia") 1 kg owoców - dobre sa śliwki, moga byc też inne mąka+ proszek + cukier + margaryna - posiekać dodać żółtka, zagnieść niewielki kawałek, około 1/4 lub mniej ciasta wsadzić do lodówki resztą wyłożyć blachę (na pergaminie - nie będzie przylegało, bo owoce puszczą sok) na ciasto owoce - wydrylowane białko ubijamy na sztywno, dodajemy szklanę cukru wykładamy warstwą na owoce ścieramy pozostałą część ciasta z lodówki tarka na wierzch wkladamy do pieca - 180 st., 90 min smacznego ZŁOTA ROSA (ada16) Ciasto: 3 szklanki mąki 3 żółtka 1 szklanka cukru 1 cukier waniliowy 3 łyżeczki proszku do pieczenia 1 margaryna np. Kasia, rozpuszczona Masa serowa 70 dag lub więcej sera białego najlepiej zmielony 1/2 szklanki cukru, chyba że ktos woli słodsze to więcej 2 szklanki mleka 1 cytryna 1 cukier waniliowy 1/2 szklanki oleju 1 budyń śmietankowy 3 jajka Pianka Białka po tzrech żółtkach 1/2 szklanki cukru 1. Zagnieść ciasto i wyłożyć na blachę 2. Ser zmiksować z cukrem dodać resztę składników 3. Masę wylać na ciasto piec 45 min. wtemp. 165-170 st. 4. Z białek ubić pianę z cukrem na sztywno 5. Po 45 min wyjąć sernik nałożyć na całośc pianę. 6. Piec jeszcze 15 - 20 min. 7. Wyjąć z piekarnika, rosa pojawi się w trakcie stygnięcia CZEKOLADA (jola.wie) gotuje się z kostką margaryny i pół szklanką śmietany półtorej szklanki cukru i cukier waniliowy - na małym ogniu (bardzo małym) z 15-20 minut. W misce mieć przygotwane pół kilo mleka w proszku (ale w proszku, a nie żadne instant czy granulki), wymieszane z 1-5 łyżek dobrego kakao (ja idę na maksa i daję 5) i po zestawieniu toffi z ognia szybko acz delikatnie (mikserem, pałką) połączyć jedno z drugim wsypując mleko do tofii, nie na odwrót. Mozna dać balkalie wg uznania. Ta czekolada w magiczny sposób przenosi nas (a wszystkieśmy wystarczająco stare) w stare dobre czasy kryzysu i kombinowania (kakao było z paczki, z darów albo z peweksu, z resztą nie było problemów). Oczywiście ten specyfik w naszym domu najbardziej smakuje mnie! Prawdopodobnie z sentymentu. Aha, no i się tą czekoladę wylewa do zasygnięcia do jakiejś płaskiej formy, najlepiej na pergamin, można w stanie lekkiego stężenia pokroić ją na kwadraciki, wtedy jak stężeje - czekoladki gotowe! STRUDEL JABŁKOWY PODAWANY NA GORĄCO (jola.wie) Kruche ciasto na dwie części: jedna na spód, druga na wierzch, a pomiędzy kilo jabłek posiekanych na kawałeczki (nie strate!), z dodatkiem rodzynek, moreli suszonych, skórki pomarańczowej, posypane cukrem, cukrem pudrem, z cynamonem, goździkami, imbirem (mozna dostac gotową mieszankę przypraw), i jeszcze ze dwie łyżki tartej bułki, żeby wchłonęła wilgoć podczas pieczenia. Wierzchnią warstwe nakłuc widelcem, po upieczeniu koniecznie gorące posypać cukrem pudrem z cukrem waniliowym (był kiedyś taki cukier z prawdziwą wanilią). Zjedzenie tego wywołuje jęk rozkoszy i działa jak grzane wino (podobnie w każdym razie smakuje ) MAŁE CONIECO (barbamama) 1/3 szkl wody kostka Kasi 1 szkl cukru zagotowac dodac 3-4 łyzki kakao odstawić do ostygnięcia wymieszac z paczką mleka w proszku, dodać bakalie albo pokruszone biszkopty, herbatniki, odstawić w formie do lodówkina 2 godz.- mniam...... ------------------------------------- -------------------------------------- NA NIESŁODKO (Agnieszko możesz czytać) PASTA Z MAKRELI (jol5.po) makrela wedzona, jajko (może 2, albo 3 według gustu) na twardo drobno pokoroić majonez z przypraw może być ząbek czosnku, trochę musztardy, też według gustu zmieszać gotowe PASTA JAJECZNA (jola.wie) jaja, odrobinka masła, sól, pieprz, ew. wegeta i majonez (plus bardzo delikatnie zieleninka) KROKIETY (jola.wie) niby nic oryginalnego, ale nadzienie do krokietów eksperymentalne: wieprzowinki kawałek (niestety im bardziej się idzie w "łopatkę" tym lepiej ), ja dałam kawałek tzw. "od szynki" - pokroić cebulę, zrumienić, przesmażyć zmielone mięso, a potem dodać do tego (oprócz soli, pieprzu i wegety) taki kawałek pasztetu (! takiego zwykłego, na wagę) jak mięsa, może byc mniej, też zmielić i wymieszać z mięsem i cebulą - no, rewelacja i pycha! A do naleśników nie wolno dawać mleka i ciasto ma być rzadsze niż na słodkie naleśniki - placki będa cieńsze, no i się nie przypalą. można je zresztą robic na raty: nadzienie - do lodówki, naleśniki - do lodówki (mogą tam być nawet trzy dni) - a na ostatek zostawić sobie tylko turlanie w jajku i bułce i smażenie (a potem koniecznie niech poleżą na bibułce i oddadzą nadmiar tłuszczu!). I żeby smakowało trzeba to wszystko robic z zamiłowaniem i przyjemnością, więc niewskazane jest się spieszyć )) aha, barszczu tez nie wolno dosmaczać na chybcika, trzeba mieć czas i ciszę na skupienie, i nie wolno też po lampce wina - to znaczy ostatecznie można i można nawet oszukac gości, ale samej siebie już nie...) PYSZNY BARSZCZYK CZERWONY (zinka3) niestety raczej nie nadaje się do krokiecików podaje się go z ziemniaczkami. Do wywaru mięsno warzywnego wlewamy żurek lub barszczyk biały taki od baby z placu lub sklepowy ale musi byc kwasny. W osobnym garnuszku gotujemy buraki czerwone w całości, najlepiej jak są małe.Raz że lepsze dwa że mieszczą się w garnku ok 0,5 kg. Gdy buraczki są miękkie i wystudzone obieramy ze skórki i kroimy w kostkę. Ugotowany żurek podbijamy śmietaną /bez mąki/ i wyłanczamy.Następnie wrzucamy pokrojone buraczki i czekamy aż nabierze koloru. Podajemy z ziemniaczkami pychotka! Najlepszy na drugi dzien .Oczywiście jak zostanie. Ma zalete nie brązowieje i zawsze ma przepiękny kolor. SAŁATKA (ZDROWOTNA (mamapa) gotowane ziemniaki + jajka szt2 + ogóry kiszone ok 3-4 szt + szczypior + majonez + czosnek zgnieciony nawet 10 ząbków=wymieszać najlepiej zrobic dzień przed podaniem to nabierze poweru...ha ha najlepiej jak zjedzą ją wszyscy bo rozmowa po niej odstraszy nawet wampiry.. ROSÓŁ OZDROWIEŃCZY (wg starego przepisu z książki kuch. jola.wie) do sałatki owocowej z ananasa, kiwi, mango, pomarańczy i mandarynek dodać kleiku ryżowego, zalać gorącym rosołem. Wsypać posiekaną łyżkę mięty, starty imbir, doprawić czosnkiem, pieprzem cayenne i sosem tobasco. Podawać letnie lub gorące. Popijać sokiem z marchwi lub naparem z szałwii, lapacho i yerba mate, osłodzonym miodem. Miód wg upodobania można dodać do dania podstawowego. Jak wam się podoba? ))))) Radzę NIE STOSOWAĆ w długie jesienne i zimowe wieczory..... no i była jeszcze SAŁATKA JAJECZNA niestety nie moge znaleźć odnosnego przepisu, ani, co za tym idzie sznownej autorki, ale, że ją zrobiłam (sałatkę), to podaję. Autorko sprostuj jakby co jajko gotowane na twardo drobno pokrojone, majonez (dodałam trochę musztardy i pora) Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: LISTA 05.11.04, 19:43 Poprawiam. Grażyna 28IX64 Paweł 03X64 Kamila 14.VIII 91 Olga 24.IX 92 Tomek 07.XII 93 Dominik 05.XI 95 Bartłomiej 02.IV 00 Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re Energia 05.11.04, 19:02 Wysyłam za trzy minuty, mozna , tesciowa próbowąłamnie w ten sposób kiedys z migreny wyzwolić- mysle że jesli się wierzy to wszystko można. Viola trzymam kciuki - za Bartka , za Was, ogromne wyrzuty sumieniam.... moja mam też to przechodziła- z moją najstarsza siorką, ze mną. Fakt żja nie miałam problemów z nauka, ale tylko z tym........... eh Viola wszsytko się wyprostuje- wierze w to gorąco, w końcu jestem normalną mamą i ciocią w przedszkolu - Jola i takl mi nie wierzy )) Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Re: Re Energia 05.11.04, 19:38 Violu! Trzymaj się cieplutko.Moja rada to staraj się za każdą rzecz którą dobrze zrobi każdego dnia spontanicznie go pochwalic podziękować lub powiedzieć "co ja bym bez ciebie zrobiła" to działa.Mam dziewczyne w podobnej sytuacji ktora haftuje do naszego sklepiku i ostatnio mama tej dziewczyny dzwoniła do mnie z podziękowaniami że moje słowa " co ja bym bez ciebie zrobiła" /wyhaftowała szybciutko na otwarcie sklepu napis od ktorej do której sklep czynny/Zadziałały na nią bardzo pozytywnie i ona też ją teraz chwali nawet za drobiazgi. Jest duża poprawa i chęć zycia wraca. Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 05.11.04, 20:27 Wszystko ok,mi tez sie maz dziwnie przygląda bo przeciez Melasek jest malenki a ja juz bym chciała nastepne. Ale pewnie damy sobie na luz),po 1 mam jeszcze czas dopiero 30 lat.Po 2 to 2 ciaze powikłane cukrzyca i dodatkowo WCALE diety teraz nie trzymam wiec sie troszke boje czy cukry mam ok . No i samochód tez mamy 5 osobowy) Ale czasem takie pragnienie aby jeszcze miec dzidzie przychodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 05.11.04, 20:32 a to była odpowiedz do agnieszki Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI 05.11.04, 22:55 ))) joanko viola - spóźniłam się z dobrym myśleniem, ale myślę, że teraz też zadziała - może będziesz miała milsze sny? pomysł z "co bym bez ciebie zrobiła" uważam za cudny - w ten sposób, aż wstyd przyznać, jeszcze chyba nigdy nie chwaliłam! zawsze tylko "podoba mi się", "ale pięknie", "ale się zgodnie bawicie" i takie tam bardziej lub mniej polecane teksty przez Mazlish-Faber )))) i bardziej lub mniej instynktowne :- ) a ten uważam za rewelacyjny a Małgosia ma ten konflikt z koleżanką (Olą) bo obie są niemal identyczne charakterologicznie! inteligentne (złośliwe), ponad poziom klasy "bystre", szybko czytają, są bardzo sprytne, ćwiczone obie przez starszych braci )) no i przede wszystkim każda z nich chce być NAJ-lepsza, szybsza, mądrzejsza, bardziej lubiana etc. także przyczynę, wydaje nam się z mamą Oli, odkryłyśmy, tylko teraz szukamy... lekarstwa Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 06.11.04, 07:37 Cos Wam opowiem. Wiecie ja jako nastolatka w wieku 15 lat mialam kryzys) taki solidny) ,uciekłam z domu ,policja mnie szukała (ale podrecznik do nauki wziełam bo egzaminy do sredniej chciałam zdawać-ciekawa ta ucieczka na zawsze) wróciłam sama po 3 dniach),zwiedzałam warszawe min. Potem w 1 liceum mi tez troszke odwalało, a najgorsze było to że mówiłam co myslalam) a nauczyciele tego nie lubią oj nie). Nastepnie w 2 klasie szkoły sredniej , popadłam w takiego doła psychicznego , praktycznie życ sie mi nie chcialo. Własciwie niby wszyscy odetchneli , bo zaczelam sie uczyc, zamiast 3 miec 4 i 5. Ale ze mna wcale nie było dobrze), mam tendencje do uzalania sie i poddawania. (pochodze z rodziny tzw. wierzacych niepraktykujacych ,ale ja bym powiedziała ze ateistycznej bo o Bogu w moim domu nie było rozmów ) I właśnie do Boga miałam pretensje , bo wierzyłam że jest i nie wierzyłam równocześnie - w koncu nie widziałam jego działania. Na szkolnej wycieczce w Zakopanem byliśmy w klasztorze tym w górach nie pamietam jakich braci to jest klasztor , ale jest. I tam była skrzyneczka, gdzie mozna wrzucac karteczki . Wiec napisałam cos w stylu: Boże jezeli jesteś to zmien moje zycie bo mam juz go dość.(troszke smieszne i naiwne ,troszke dramatyczne ) I krótko mówiąc zmienił) Spotkałam dziewczyne w pociągu ktora czytala ksiązke pt."Droga sceptyka do Boga". Oczywiscie ksiazke jej podebrałam od razu , bo tytuł mi spokoju nie dawał(ktos książke o mnie napisał?), A po przeczytaniu tej ksiązki stwierdziłam , że jezeli Jezus zmienił życie tego człowieka , to może ja nie jestem przypadkiem beznadziejnym). Powiedziałam więc Jezusowi w modlitwie ,że jezeli jest własnie taki jak w tej ksiazce, po prostu Zyjący Bóg pełen miłości i mocy teraz a nie 2000 lat temu i to nadal jest aktualne) to ja też tak chce . Sama sie zaprosiłam na nabożeństwo do kościoła zielonoświatkowego i chodze do tej pory juz 14 lat A pisze to tutaj z 2 powodow) 1. Po pierwsze czasm kiedy wszyscy myslą że jest ok,ze glupi wiek sie kończy to wcale nie jest ok. Bo myślenie nastolatka jest hm...skomplikowane a często głupie( mówie o sobie z perspektywy czasu i doświadczenia - to co odbierałam jako atak było próbami pomocy ze strony mami i wychowawczyni - mam z nią zreszta kontakt po dzien dzisiejszy). 2. Naprawde jestem taka jaka jestem ,a właściwie to ze jeszcze zyje (bo ja naprawde nie chcialam żyć) zawdzieczam tylko wierze w Jezusa. Te 15 lat temu niestety chodzenie do psychologa nie było akceptowane zbyt i kojarzyło sie raczej z choroba psychiczna (i raczej bym nie poszła). Zreszta ja nie umiem rozmawiac o sobie tak do bólu ,własciwie tylko mam zaufanie do męża i 1 przyjaciółki którą znam od 13 lat i która mnie nigdy nie zawiodła (ale własnie 15 lat temu jej nie znałam ,nie mialam nikogo komu mogłabym sie wygadac). Dobrze ze Jezus znalazł mnie a ja Jego. Wreszcie mogłam powiedzieć wszystko komus kto i tak to wiedział ) a mimo to mnie kochal I uzasadnienie końcowe) KOchajcie i gadajcie z dziećmi,ale tez nie myslcie że jak milcza i ucza sie to jest wszystko ok . Mam nadzieje ze nie odbierzecie tego jako chęc indoktrynacji ), po prostu chciałam raczej pokazac że nawet takie skomplikowane przypadki otoczone miłościa , maja szanse . W moim przypadku miłoscią Jezusa , relacje z rodzicami a raczej mama przyszły pozniej.Teraz ja doskonale rozumiem,zreszta była fajna mama tylko brakło jej sił akurat przy mnie (akurat zbiegło sie to wszystko z zdrada i odejsciem ojca - wrocił po roku) Ok Melasek płacze znikam papapapa Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 06.11.04, 12:12 Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie i życzenia. Oj pomogłyście mi bardzo. Tylko mi się tu nie śmiejcie za głośno,to opiszę co nawywijałam wczoraj. Marek zapomniał totalnie i na śmierć o mioch imieninach - były dokładnie tydzien przed urodzinami.Ocknął się dopiero jak rozmawiałam przez telefon z tymi ktorzy pamiętali.Delikantie przypomniałam że za tydzień mam urodziny-żeby znoawu nie było tłumaczeń że "przecież ja wiecznie zapominam o takich rzeczach". I wczoraj tak sobie cichutko czekałam... Wyłączyłam sobie komóreczkę,coby znowu jakiś nadgorliwiec nie zadzownił z życzeniami i testu na mężu nie popsuł....i czekałam.... Marek miał akurat wolny dzień....a ja czekałam....dzieci wróciły ze szkoly - i nic.Profilaktycznie upiekłam piernik,umyłam włoski - zrobiłam się na wielorybie bóstwo )....i czekałam!!!! Marek w najlepsze bawił się zgrywaniem VHS na DVD,bóstwa nie zauważył...pewnie wieloryb mu zasłonił ) Niestety co bardziej wytrwali jak nie mogli dodzwonić się do mnie to zadzwonili na jego komórkę.No i jakoś nie zapanowało mi się nad komentarzami.Oczywiście nie poszlo mu tak łatwo,przecież nie może obrażona bogini powiedziec prosto z mostu o co jej chodzi.Po kilkunastu minutach przepychanki "jakoś dziwnie się zachowujesz....coś narozrabialaś...jaaa???nic przecież nie zrobiłem - No właśnie nic nie zrobiłeś!!!" spojżal na zegarek i stwierdził - 5-ty dzisiaj- masz urodziny!!!No kurcze mam!!! Oczywiście odkręcił kota ogonem i wynikło że to moja wina,bo on jest zapracowany tuptuś.On nie zapomniał o moich urodzinach tylko zapomniał że dzisiaj 5.11.Ja się odwinęłam do pokoju maluchów,poszłam po pocieszenie do kota- w domu zamieszanie-faceta mi wcięło-ja się oczywiście poryczałam.Najpierw przyszły maluchy z wycininkami,potem weszły starszaki "mamo przepraszamy ciebie bardzo",potem wparował Marek ze stwierdzeniem że telefon do mnie....zamiast telefonu tort na stole z całą masą świeczeki - bezczelny noooo....tak afiszować sie z moim wiekiem noooo....okazało sie że pamiętał o czym mi się marzyło...dostałam!!! Wasze fluidy chyba dotały,bo finał akcji "test urodzinowy" odbywał się ok 19.00. Uffff....walnięta jestem ...nie...? Ta ciąża chyba już na mózg mi się rzuciła... Przemyślenia Bartkowe opiszę potem.Teraz muszę się wreszcie ubrać ) Komputer ma jakieś dziwne właściwości-jak się klawiatura przypnie do rąk to oderwać sie nie może... Fajnie że jesteście ))) Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 06.11.04, 18:14 Eury fajnie ze Ty tez jestes,dobrze ze nas tyle.Pociesze Cie ja tez takie testy robie tylko nie mam tyle wytrwałosci,do 19 to popłakałabym sie juz 3 razy.Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: do joanki 06.11.04, 22:29 joanka, pieknie napisałas wyżej O sobie. O dojrzewaniu. O wierze. Bardzo mi się podoba Twoje poszukiwanie Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: ....spotkanie z mistrzem .... 06.11.04, 22:37 Eury, wszystkiego naj... dla Ciebie z okazji imienin i urodzin ! Myśle,ze masz faktycznie cieżki czas, bo oprócz Wojtusia masz nastolatki. Powtórze jeszcze raz -wszystko sie ułoży i to Ty będziesz nam radzić co zrobić jak sie ma problemy z kilkunastoletnimi dziećmi. I nie denerwuj sie ,zeby Wojtuś nie był "nerwuskiem". Ile jeszcze przed Toba do porodu? A mój mąż był w Wa-wie w piatek i w pociągu jechał w przedziale z ...Robertem Korzeniowskim ! Zapytalam "i co?" A Darek " i nic, przecież nie będę chłopa atakował, prosił o autograf czy naciągał na rozmowę; niech jedzie w spokoju". To tyle Udanej niedzieli ))) Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: ....spotkanie z mistrzem .... 07.11.04, 00:48 mogli sie przejść razem po pociągu U mnie połowa rodziny wyjechała, jestem sama z maluchami, które padły w pewnym momencie, więc ambitnie kolejne sterty prasowania kończę, aż w pewnej chwili chciałam tylko rzucić okiem, co u nas na wątku, i juz mi się chyba nie chce prasować), masz rację Viola coś jest z tą klawiaturą. Zaległe wszystkiego najlepszego z okazji imienin Viola))). Mój mąż kilka lat po ślubie nie wiedział, jakiego koloru mam oczy, a ja mam bardzo ciemny brąz i wszyscy na to zawsze zwracali uwagę, tylko nie mój Krzyś, ciekawe więc na co go złapałam, jak nie na oczy Joanko, zgadzam się z Ewą, ładnie napisaś i o dorastaniu i o nawróceniu i o sobie)) ja muszę się przyznać, że też nie miałam spokojnej młodości, dałam nogę z domu, tylko, że akurat skończyłam 18 lat, więc byłam pełnoletnia. Przemieszkałam 2 miesiące u babci kolegi. A przyczyną było zerwanie komunikacji. Mieszkaliśmy do moich 17 lat w bardzo małym mieszkaniu, 1 pokój, wszysy siedzieli sobie na głowie. Ja i siostra w szkole muzycznej, więc każdy miał swoje ścieżki, tata oglądał tv w słuchawkach, siostra ćwiczyła. Komunikacja zmalała prawie do zera. A po przeprowadzce do większego mieszkania zaskoczyłam rodziców tym, że niepostrzeżenie wyrosłam i nie potrafiliśmy kompletnie się porozumieć. Viola, to strasznie ważne, że jesteście blisko, że chcecie kontaktu, słuchajcie Bartka uważnie. Najgorsze byłoby chyba zerwanie kontaktu. Ale dzisiaj, patrząc się z pewrspektywy widzę, jak trudno jest rozmawiać z dzieckiem, jakie ono kolczaste, jak przybywa mu kolców im bardziej nastoletnie. I coraz bardziej rozumiem moich rodziców. Widzę też, że u mnie dużo zawiniła sytuacja, różnice charakterów. I nadal twierdzę, że mózg nastolatka to jakaś mieszanka wybuchowa i wielka zagadka, dla samego nastolatka przede wszystkim. Beatko - wierzę)) > w końcu jestem normalną mamą i ciocią w przedszkolu - Jola i tak mi >nie wierzy )) ale nijak nie mogę sobie wyobrazić (patrząc na dzisiejsze zdjecia) Ciebie i Ola w glanach, podartych dżinsach, skurzanych kurtkach, do tego niezbyt grzecznych)) Agnieszko, Małgosia, to chyba typ dziewczynki - przywódcy. Typ ambitny, pewny siebie, gromadzący wokół siebie inne dzieci. Ja akurat nie mam na składzie podobnych typów, przynajmniej u starszaków, Ola to skryty kot (niezależy), Janek czasami abnegat, człowiek grupowy, ale nie przywódca, Małgosia człowiek bardzo grupowy, ale lubi błysnąć, ludzie to jej żywioł, ale to też nie przywódca. Więc korzystając z takich najbliższych doświadczeń, nie potrafię własnie o przywódcach nic powiedzieć, ani ugryźć problemu. Ale jestem bardzo ciekawa, jak się będzie rozwijał, oby jak najlepiej sie rozwiązał. Donoś czasami co na froncie u Małgosi. Dobrej nocy, miłych snów Jola Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: ....spotkanie z mistrzem .... 07.11.04, 17:24 No prosze ,ja miałam tylko stycznosc z Mietkiem Szczesniakiem,bo był znajomym mojej przyjaciólki. Innych znanych nie znam osobiscie A ja bym chyba o autograf poprosiła tak dla potomnosci Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Brąz!!!!!!!!! 07.11.04, 18:28 Właśnie wróciłam z Nysy Dziewczynki dzielnie walczyły w osłabionym składzie jedna z gorączką druga z uszkodzoną nogą , a moja Olga ze zdartą skórką na dłoni.Zrobiłam jej wielką przyjemność jadąc na te zawody ale to co ja tam przeżyłam to moje.Polecam na odchudzanie nic nie wziełam do ust przez cały dzień. Dużo zdrowia dla Violusi!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: Brąz!!!!!!!!! 07.11.04, 19:26 GRATULACJE ZINKA!!! ale fajnie miec taka zdolniache!fajnie że sie rozwija w tym kierunku,który lubi.Ciekawa jestem jak moje dzieci sobie poradza kiedys z swoimi zamiłowaniami Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: ....spotkanie z mistrzem .... 08.11.04, 00:48 To samo powiedziałam Czemu nie poprosiłes o autograf, a mój mąż na to,że mu żal(SIC!)chłopa, bo na pewno ciągle go ktos prosi o autograf...i faktycznie przyszedł mały chłopiec ,poprosił o autograf i czy może sobie zrobic zdjęcie z mistrzem.Zdjęcie robił mój mąż... Ach ,te chłopy! A byłaby pamiatka ) Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 To znowu ja........ 07.11.04, 23:15 o dojrzewaniu nastolatków jeszcze wolę nie myśleć z dwóch powodów: nie mam zielonego pojęcia jak to jest z chłopcami (mam 2 siostry i jednego brata - który "od zawsze" był obok a nie w rodzinie) i nie wiem jak to u moich panów może przebiegać nawet. Drugi problem to ja w trakcie dojrzewania - okropne - to co ja wyczyniałam nie mieści się w żadnej definicji "normalności" - i tak w zasadzie to bardzo się cieszę z tego że urodziłam dziecko gdyż to dopiero mnie jako tako uspokoiło. Pocieszam się tylko tym iż nie dopuszczę do sytuacji takiej jaka była w moim domu (długo by o tym pisać a ja raczej chce zapomnieć niż rozdrapywać). Troszkę przypomniałam sobie dawne czasy jak gdzieś tak w klasie I - III były dwie najzdolniejsze uczennice - ciągle się kłócące i próbujące pokazać która jest lepsza - Kasia i Renata i teraz Renata dla Kasi jest najlepszą, najbliższą przyjaciółką (jedyną) Teraz u co u mnie - niedobrze - mąż mój dziś w szpitalu wylądował (a że nasz świdnicki szpital zwą "umieralnią" to mi nie jest za wesoło) Nie mam z nim żadnego kontaktu (nie może wstawać i do telefonu podejść i chyba w końcu podejmiemy decyzje o zakupie telefonów komórkowych - dłużej tak nie moze być) i ja strasznie się martwię - nie miał postawionej diagnozy i wyglądał okropnie jak wychodziłam ze szpitala. Moje dzieci zadają mi mnóstwo trudnych pytań i w koncu mało się nie poryczałam jak Adas zapytał czy tatę naprawią... JAkoś tak od roku ze szpitala wyjść nie mogę - zaczęło sie od zawału taty (przez ten zawał podejrzewam opóźnioną owulację i w związku z tym mamy syna - Mikołaj na cześć dziadka). i tak się ciągnie od ponad roku choroby, porody i takie tam. A ja szpitali nie cierpię. Dziękuję Jolu za maila - bardzo mnie ucieszył i podaję mój nowy nr gg 1962742. Pozdrawiam Was wszystkie wielodzietne Odpowiedz Link Zgłoś
barbamama Re: To znowu ja........ 08.11.04, 00:55 Kasiu Twemu mężowi życzę szybkiego powrotu do zdrowia!!! Jestes dzielną dziewczyną, poradzisz napewno sobie przez tę "chwile" z dziecmi. A mąż lada dzień bedzie z Wami. Pozdrów go koniecznie i przesyłamy dobre fluidy Tak to już jest w "naszych" Rodzinach- cieszymy się wspólnie że jestesmy razem (potrafimy się z tego cieszyć)... W sytuacjach obiektywnych kiedy nie ma jednego z nas zaraz jest jakaś pustka. Nie lubie kiedy Olo wyjeżdza np w delegacje a szpital- nie wiem jak dałabym radę. Tymbardziej ze tez martwie się o niego - jest otyły i ostatnio zaczeła mu dretwieć lewa ręka, ma problemy z cisnieniem- narazie odchudzamy się. Zinka gratulacje wielkie dla Córy ))) Joanko slicznie napisałaś o swojej "drodze"- Olgierd tez jest zielonoświatkowcem, bywam nieraz z nim w zborze, ale teraz niestety częsciej nie praktykujemy W szkole przyjaźniłam się z Izą- taka przyjaźn na śmierc i życie Jedna z kolezanek zazdrościła nam tej przyjaźni i wyobraźcioe sobie ze poszła do wychowawczyni ( 6 kl. SP) i nagadała ze kradniemy jej kanapki, bijemy na przystanku jak czekamy na autobus, mame wyzywamy od "niebieskich ptaków" (zajmowała się domem - skad się tej Lucynie to wzięło)i wiele innych "cudów". Bardzo to przezyłam (razem z Izą byłysmy prymuskami), była ogromna afera a ja do dzisiaj czuje ten obuch na głowie, po raz pierwszy wtedy spotkałam się z takim ładunkiem hipokryzji i kłamstwa i zupełnie nie mogłam sobie z tym poradzić Dziewczynki kochane zycze wam miłych snów, zdrowych mezów i dzieci i wszystkiego najlepszego dla solenizantów (jak zwykle się pogubiłam- sorki) aaaaa oczywiscie musze się pochwalić( mój post bez samozachwytu byłby jakis pusty )z soboty na niedzielę pod okiem "psiapsiółki" uszyłam spodnie sztruksy- biodrówki- jak na pierwszy raz wyszły super.Ach jaka jestem zadowolona z siebie, bardzo chce nauczyc się szyc, choć podejrzewam że jak dziewczynki dorosną to bede tego mocno żałowac dobranocka bo jutro trzeba wstac do pracy Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: To znowu ja........ 08.11.04, 01:04 maruda, trzymaj sie dzielnie i DUZO zdrowia dla męża. Wiem,że jak coś się zaczyna dziać niedobrego ze zdrowiem kogos najbliższego to nie jest łatwo...Chorował mój Darek jak byłam w ciązy(pisałam wczesniej ,mysleliśmy ze to zawał), chorowały ostatnio moje najmłodszego skarbki...Straszne chwile... Dlatego chcę Ci dodac otuchy jak moge ,bo pomogłyscie mi we wrześniu ciepłymi słowami BARDZO.Wiec, myśle ciepło Napisz oczywiście co slychać. Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: To znowu ja........ 08.11.04, 08:39 wreszcie odpowiem na wszystko - otworzyłam sobie w osobnym oknie i nie musze pamiętać, tylko będę "ściągać" ))))))) marudo - trzymaj się, dzielna niewiasto, jak to mówią, jak pacjent ma wolę życia i szybkiego zdrowienia to... medycyna jest bezradna barba, okropnie smutne to opisywane zdarzenie z dzieciństwa - tak bym chciała, żeby w zacietrzewieniu ani Ola, ani moja Małgosia nie wyrządziły sobie, ani innym krzywdy... ponieważ sporo u nas sie o tym mówi, to poradziliśmy, żeby Małgosia się za Olę modliła - no i sie modli, przynajmniej wtedy, kiedy robi to głośno i mam nadzieję, że to pomoże - zobaczymy, co będzie dalej - może też zostaną z Olą przyjaciółkami na całe życie? jak marudy koleżanki akwe - mój syn pisze teraz pracę z historii - ma wymyślić herb i opisać historię wymyślonej rodziny - pisze o Korzeniowskim )))) a tekst Joli "mogli się chociaż przejść po pociągu" zwalił mnie z nóg i obudziłam Szymka śmiechem ))) zinka - gratulacje dla córy no i jaki pomysł na głodówkę )))))) joanko - może i mówić o sobie nie potrafisz (nie wiem), ale pisać - świetnie; mało kto pewnie odważyłby się tak napisać, o takich trudnych i "niepoprawnych" sprawach swojego dojrzewania - pewnie każda z nas ma kilka takich chwil głupiego dorastania, o których chciałaby zapomnieć... Ja przyznam się Wam, po ciemnogrodzku i jak widać bez krztyny zaufania do Boga mam okropne lęki co do dojrzewania Szymka, jego ewentualnego szukania biologicznych korzeni - brrrrrrrrr... mam nadzieję, że ten lęk mi przejdzie i nie stanie się samospełniającą się przepowiednią... eury - test urodzinowy z pięknym finałem - ja nie robię takich testów, bo mi smutno i nie wytrzymałabym... faceci są z Marsa, a tam nie obchodzi się urodzin, imienin, rocznic ślubu, poznania się, czy pierwszej randki )) to są tradycje wenusjańskie )))))))))) a wczoraj byliśmy na spotkaniu rodzin adopcyjnych; po części oficjalnej był poczęstunek - tłum dzieci, rodziców, gwar... nagle podchodzi do nas znany nam z widzenia człowiek, rodzic adopcyjny dwójki i pyta, kiedy mam termin, że fajnie tak od razu drugie dziecko, na co my, że czwarte, a on "CZWARTE? OJ ALE JESTEŚCIE BOGACI!" ale jesteśmy bogate, kobiety!!!!!!! ))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: WIELE DZIECI I INNI 08.11.04, 09:26 Czesc dziewczyny! To prawda- mieszkam na Bornholmie.Dziewiec lat temu pracowalam w dunskiej firmie.Przyjezdzal tam szef techniczny o imieniu Tom. Wpatrywal sie we mnie tak bardzoo ze...w 1996 roku wyjechalam do niego do Danii a 10 grudnia 1997 zostalam jego zonatak to wlasnie bylo. Bornholm to piekna wyspa.Polecam ja szczerze na wakacje lecz....beda czuc sie tu dobrze osoby ktore lubia spokoj, cisze, piekne widoki.Jezeli ktos szuka rozrywki...to tu raczej jej nie znajdzie.Jest to wymarzone miejsce do wychowywania dzieci.Przede wszystkim bezpiecznie.Nie ma kradziezy,rozbojow.W kazdej restauracji, sklepie pokoik do przewijaniania dzieci,krzeselka wysokie itd. Pisalam o mojej"obsesji" na temat dzieci.maz sie sprzeciwia, mowi ze samochod za maly..bla bla a tak naprawde to nie o to chodzi.Samochod mozna zmienic.Problem polega na tym ze nasza najmlodsza coreczka Claudia choruje na fenyloketonurie.Na szczescie dzieci z PKU ktore maja od poczatku prowadzona diete, rozwijaja sie zupelnie tak samo jak rowiesnicy.Sa cudowne, madre , kochane.Prawdopodobienstwo urodzenia dziecka z PKU jest 1:4.Bardzo rzadko zdarza sie ze z jednych rodzicow urodzi sie dwojka "fenylakow" no ale bywaly takie przypadki(oboje z mezem jestesmy nosicielami wadliwego genu) Najgorsze w tej chorobie jest...odmawianie dziecku rzeczy ktorych nie moze jesc.Naprawde robie to czesto ze lzami w oczach.Tego tak naprawde boimy sie z mezem.Drugiego dziecka z PKUJednak mi gdzies gleboko krazy mysl moze i nadzieja ze nastepne urodzi sie zdrowe.Trudno ze nie moge przekonac do swojego optimizmu meza.. Usciski Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 08.11.04, 13:47 Zachrypnięta, rozkaszlana- witam. Zaraza jakowaś mnie dopadła. Rozważam jeszcze - przetrzymać, czy wziąc zwolnienie? Za dwa dni długi weekend... Przetrzyyymam. Szkoda, że póki-co dźwięku nie przekazujemy sobie. "I-ooo" Kubusia pokazujacego "jak robi osiołek" jest cudne!. Żadden piesek, ani krówka mnie tak nie bawi, jak właśnie osiołek! Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: WIELE DZIECI I INNI 08.11.04, 14:16 Moje kochane kobietki,ściągam pomysł z oknami od Agnijan i może wreszcie czegoś nie pokręcę albo nie zapomnę ) Zinka-wielkie gratulacje dla córci!!!spokojnie może pękać z dumy,a Ty razem z nią.Mam nadzieję że ona nie "ochudza się" razem z tobą....i pomyśleć że dotychczas myślałam że najlepszą dietą jest mój mąż )Nie moge doczekać się zdjęć tych cudeniek z Twojego sklepiku.Kiegyś widziałam przecudne szydełkowe aniołki na choinkę.Bajka.Napisz jak z popularnością Waszego sklepu?Macie klientów?Jak dzieci traktują twoje całodniowe znikniecie z domu? marudo-tak mi przykro z powodu tego choróbska mężowego....szpitale są okropnymi miejscami.Po spedzeniu dwóch miesięcy w ich murach doskonale rozumię i jego i ciebie.Wszystko będzie dobrze....Wierzę że szybciutko wróci do domu.Trzymam kciuki bardzo bardzo mocno...ma do kogo przecież ) bornholmka-tam gdzie mieszkasz musi byc slicznie.Jakieś zdjęcia proszę ) bardzo ale to bardzo.Uwielbiam zdjęcia - i robić i oglądać. Troszeczkę nie dziwię się co do Waszej "obsesji".Ale z drugiej strony...dzieci szybko przyzwyczajają się do diety.Przyjażnimy się z rodziną w której starsza córka (13lat) choruje na fenyloketonurię.Karolina jest pełnym energii podlotkiem.Sama pilnuje diety.Fakt,chudzielec z niej okropny ale sily i temperamentu mozna jej pozazdrościć.Jak znajdę zdjęcia to wyślę jak ta chudzina "wyciąga" na wystawie największe i najcięższe kocury.Ponieważ jej kotka jest z tych co fukaja na wystawach karolcia nie boi sie kotów i prezentuje kocury które są najbardziej oporne i agresywne,ma dziewczyna wprawę.Jej młodszy brat,który nie jest "fenylakiem" jest starsznie chorowity.Miesiąc bez antybiotyku miesiącem straconym...Tak że uważaj z zaglądaniem w te wózki bo jeszcze się zarazisz ) joanko-wszystko to co napisałaś o sobie pokrywa się z opiniamii mojej lekarki,która ostatnio przkonywała mnie że najlepszym lekarstwem dla mnie jest odnalezienie się w wierze,skoro w rodzinie nie mam silnego oparcia. Nie wiem czy wam pisałam,ale od pewnego czasu walczę z zespołem depresyjnym.Swiadomie walczę.Bo wcześniej było na zasadzie "poradzę sobie" i robieniem dobrej miny do złej gry...i "po co mi te prochy".Piszę o tym bo wiele osób traktuje to jako temat wstydliwy o którym głośno się nie mówi.A choroba duszy zabija powoli i konsekwentnie.Ze mną prawie się jej udało...Hihihi a myślałyście że dlaczego taką linię mam ) A poważnie mówiąc-nie bagatelizujcie tego - "ech,wkurzyłam się i dlatego znowu nie jem obiadu". Wojtek jest "magicznym dzieckiem" bo w sumie on postawił mnie teraz na nogi.Musiałam zacząć walczyć o siebie,włączyć zdrowy rozsądek.Daria wprawdze dalej się buntuje że ma więcej odemnie na talerzu,dalej rozkładając talerze zadają sakramentne pytanie"mama też jesz?" i patrzą mnie z niepokojem jak w nocy zaczynam sprzątać.Nie zadawalają sie odpowiedzią że jest kurz na telewizorze.Dlatego tak bardzo boję się o Bartka.On jest najstarszy,wie więcej niż powinien,słyszał to czego nie powinien.W pewnym sensie jesetm jakimś wzorcem dla niego.I tak jak Jarek robi wszystko aby walczyć o siebie,tak Bartek tak jak ja poddaje się. barba-namów swoją brzydszą połowę żeby oprocz diety odwiedził lekarza.Wiem że trzeba w tym celu urzyć szantarzu i podstępu )ale może się opłacić.jemu ta ręka nie powinna dretwieć.A spokojnego życia to teraz nikt nie ma. A tak wogole to mam propozycje do "warszawskich" dziewczyn.Może przyjedziecie do mnie ) Jakiś mały zlocik.Ja po ostatniej zjezdzie na dupsku po schodach jestem uziemniona,ale moje mieszkanko otwarte na propozycje ) Uch mimo wszystko pogubiłam się ( Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 złota rosa 08.11.04, 15:23 Budyń wsypuję do masy- bez żadnych dodatkowych komplikacji. Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 MUSI BYĆ DOBRZE!!! 08.11.04, 22:11 No nie strace cierpiliwość.Trzeci raz pisze i nie przechodzi!! Może tym razem się uda. W sklepiku jako-tako musimy zainwestować w reklame.Miejsce nie jest zbyt atrakcyjne handlowo, ale pierwsze zakupy już są i zamówienia też. Jesteśmy w trakcie przygotowywania kolekcji świątecznych. Aniołki robione na szydełku są. Są też haftowane w świąteczne wzory obrusy, serwety, patchworkowe gwiazdy skarpety mikołaja itp ZAPRASZAM NA ZAKUPY!! W domu sytuacja opanowana.Nawet dziś chłopcy odgruzowali biurko.Tyle razy robiłam o to awantury jak bywałam jescze w domu. Jak zaczełam pracować to nawet skarpetki na podłodze omijałam bez słowa. A tu dziś taka niespodzianka. BEDZIE DOBRZE!!! MUSI BYĆ DOBRZE !!! TAK MACIE MYŚLEĆ WSZYSTKIE !!! Dzięki za gratulacje dla Olgi. To jednak nie koniec w sobote następne zawody w Zabrzu i to jescze trudniejsze bo o klase sportową wyżej. Ale BĘDZIE DOBRZE!!! Grażyna Odpowiedz Link Zgłoś
maruda13 Re: MUSI BYĆ DOBRZE!!! 08.11.04, 22:36 Już wiadomo co z moim mężem. Potwierdziły się moje przypuszczenia że mu wrzód pękł (( W zasadzie to ma dwa wrzody - jeden przed żołądkiem (i ten właśnie pękł) i jeden na dwunastnicy (tylko że obydwa w takim stanie że lekarz długo się musiał zastanawiać, który to pękł). Wrzód niestety jeszcze nie przestał krwawić tylko tyle że jest to już leciutkie krwawienie. Mąż jeszcze dość osłabiony jest (ale to pewnie przez sporą utratę krwi) a mi go bardzo w domu brakuje (( Nie wiem nawet ile on moze w tym szpitalu poleżeć - lekarz mówił że leczenie trwa 4-6 tyg ale ja mam nadzieję że nie chodziło mu o szpitalne leczenie. Dziękuje za wszystkie słowa otuchy i pozdrawiam Was bardzo serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
agnjan Re: MUSI BYĆ DOBRZE!!! 08.11.04, 22:50 maruda - jak w temacie... ważne, że zdiagnozowane i leczone! trzymaj się, trzymaj mocno! potem sobie popłaczesz, albo co - teraz walcz! zinka, wiesz co, moja koleżanka robi takie aniołki na szydełku, nakłada na żarówkę i "kapie" w cukrze, a kiedy to zastyga, to ściąga i aniołki mają "brzuszki" - takie robisz? bo te są cudne!!! chyba zamówię u tej koleżanki, chociaż jej synek ma niecałe dwa miesiące, to chyba raczej czasu mieć nie będzie na aniołki mając jednego takiego żywego w domu miewam napady wilczego apetytu, nie wiem, co wtedy pojadać - nic mi nie wolno :- ( czasem to chrzanię i zjadam batonika (sic!!!) a najczęściej kanapkę... dzisiaj od kolacji (dwie kromki razowca) zjadłam już dwie "poprawkowe" i jeszcze dwie z głodu... i już nie mam chleba na śniadanie chyba pójde spać, może do rana prześpię bez jedzenia )) Odpowiedz Link Zgłoś
eury1 Re: MUSI BYĆ DOBRZE!!! 08.11.04, 22:58 Agnijan podziwiam Ciebie na tej diecie.Ja bym padła jakbym nie pochłonęła czegoś słodkiego w ciagu dnia.Teraz mam robic ten test z glukozą....i chyba zaczynam się bać....ja nawet herbatę zaczęłam slodzić trzy łyżeczki. Strasznie słodkie dziecko urodzę ) Odpowiedz Link Zgłoś
magduniar3 Re: WIELE DZIECI I INNI 08.11.04, 23:05 Dziękuję Jolu za zaproszenie. Podczytywałam to forum już wcześniej, ale czasami łatwo się tu zgubić. Pozwolę sobie przedstawić pokrótce moją rodzinkę. Mam na imię Magda i 31 latek skończonych. mój Mąż zwie się Mariusz - lat 33. Najstarszy syn to Mateusz - lat 10. Średni zwie się Jędrzej i ma 9 lat. A najmłodszy skarb to Juliusz i 28.12 skończy 2 latka. Rzeczywiście czasami najprostsze rozwiązania są najlepsze. Na razie jestem zadowolona z niani i nie chodzi tu tylko o oszczędność czasu. Moja mama na zmiane z teściową opiekowały się przez cały poprzedni rok szkolny Julisiem. Nie robiły na pewno tego źle, ale jeszcze trochę i byłabym skłócona z całą rodziną. Ograniczenie kontaktu dobrze mi robi. Należe do ludzi którzy nie cierpią i nie przyjmują dobrych rad. Tzn. staram się nie okazywać niezadowolenia, ale ponoć mi to nie wychodzi, a w duchu strasznie się złoszczę. Do szału doprawadzały i wciąż doprowadzają wszelkie uwagi na temat mojego maleństwa. Wiem, że w porównaniu ze starszymi chłopcami rozwija się wolniej, ale doszukiwanie się w nim wszelkich chorób jak to czynią nasze mamy przyprawia mnie juz sama nie wiem o co. Co prawda w pierwszym roku życia musieliśmy chodzić z nim na rehabilitację i do neurologa. Jest też uczuleniowcem i cały okres jesienno-zimowo-wiosenny chorował, nawet otarł się o szppital z powodu zapalenia oskrzeli (przeraż mnie myśl, że to może rozwinąć się w astme). Co więcej podczas jednej z wizyt okazało się że ma szmery w sercu. Jesteśmy już po wizycie u kardiologa i czekamy na ECHo serca. Ponoć szmery są nie groźne, ale ja sama mam wadę serca więc wszystko możliwe. Obawiam sie też o jego rozwój psychiczny gdyż porozumienie z nim jest nie bardzo możliwe. Ciągle ma różne zagrania i strasznie przeżywa, że ja pracuję i po nim poznałam, że za bardzo krzyczę na dzieci. Wszystko to sprawia, że jest mi ciężko a moja mama jeszcze ciągle mi wbija nóż w plecy i kracze i wymyśla nowe choroby. I oczywiście kiedy skarże się na te problemy lub swoje zdrowotne (niestety pojawiły się po trzeciej ciązy) to mi odpowiada, że nikt mi nie kazał mieć tyle dzieci. I dlatego wcalę nie chcę się z nią spotykać zbyt często. Jak na pierwszy raz rozpisałam sie strasznie. I mam jeszcze jeden problem - Mateusz (najstarszy) ma zapalenie płuc. Przez cały tydzień nie był w szkole bo miał gorączkę i troszeczkę kaszlał, a tu się okazuje że ma zawalone jedno płuco. O innych problemach innym razem. Pozdrawiam Magda Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 01:19 Witaj Magda, witaj, fajnie, że wskoczyłaś, tu tyle wspaniałych dziewczyn, że będzie z kim pogadać i sie wyżalić, zaraz wrzucę listę)) Ja tez nie cierpię dobrych rad, ale bardziej nie cierpię, jak mi ktos sprząta, pomaga, no a moja mama ma z reguły wyraźny nakaz wewnętrzny - wesprzeć rodzinę wielodzietną (oj jaka ona biedna ta moja córka), czasami zostaje z dziećmi i wtedy posprzątane mam, ale..., no własnie, jak też jestem jakaś niereformowalna w tym zakresie. Życzę zdrowia Mateuszowi, tak podstępnie go choroba podeszła. jednym słowem nieciekawy się okres zaczał. I jakby tak wszystkich naszych chorych na wątku policzyć zebrałoby się... Kasiu, Kasiu trzymaj się - najważniejsze, ze diagnoza już jest, dobrze, że mąż nie trafił za późno do szpitala. Kasiu trzymaj się. Musimy sie wszystkie wspierać dobrym mysleniem, a i modlitwą te które mają dobre kontakty z górą) a inne też niech próbują, nie ma innego wyjścia. Ale jak to się plecie, smutek i radość się miesza. Gdyby nie smutek i choroba ojca, może i Mikołajek do innych rodziców zastukał. Przeplata się radość i smutek w życiu, ale to chyba dobrze?? Viola Ty już teraz Wojtkowi dziękujesz))) A może i Bartek dla tego małego chłopczyka będzie co rano miał na tyle siły, żeby zacząć kolejny dzień i walczyć)))) Agnieszko, jak ja czytam nasze historie, to myślę, że bogate w dzieci, ale i w doświadczenia jesteśmy, tak się cieszę dziewczyny, że piszecie, że właśnie WY piszecie, myślę, że jakieś ciepło z tego wszystkiego się wytwarza, można się ogrzać jak zimno - tylko, ze nasze posty coraz dłuższe, zauważyłyście?? przysiąść trzeba porządnie, zeby odpisać)) (tak nastukałam się w klawiaturę popołudniu, przyszła moja najstarsza ze szkoły i sprytnie mi wyłączyła, a co napisałam znikło, no i po nocy odtwarzam po kolei i wsparcie ślę, a byłoby juz wklepane, oj, żeby to chociaż najmłodsze wyciągneło kabel, ale najstarsze!!!!) Agnieszko i Violu z glukozą to o ile dobrze pamiętam, najgorzej gdy są skoki, jak równomiernie rozłożone wyniki, nawet jak wysoki cukier, to nie jest aż taki problem. No, ale już Wy to sobie obgadacie przy bezkofeinowej kawie z bezcukrowym batonikiem w towarzystwie Barby, jednak co Warszawa to Warszawa - pierwsza sie skrzyknęła, jak na stolicę przystało) Beatko, pchni Ola do lekarza, niech sobie wyniki porobi, a co, lepiej wiedzieć jakie tam ciśnienia, poziomy tego i owego, popieram w tej kwetsii bezapelacyjnie Violę Grażynko - GRATULUJĘ OLDZE, przepraszam, że dopiero teraz, ona jest niesamowita, dzielna i pracowita, dziewczyna. Pracuje bardzo ciężko, ale sukcesy przychodzą jeden za drugim)))))))) Wiesz, wyjazdy, konkursy, a do tego sklep, dom, inne dzieci - Zinko, ułozy się, ale jest nawet przez sam wyjazd z Olgą trudny moment. Pewnie każdy dodatkowy ruch bedzie przynosił kilkudniowe zawirowania, ale się ułoży, jak ułożyło się już poprzednio. Ależ w sklepiku muszą być śliczne rzeczy. A Aniołki z brzuszkami Agnieszko, toż przeuroczo nawet brzmi a jak dopiero musi wygladać)) Ada - Kubuś robiący osiołka))))))) Trzymaj się w chorobie, nie oddaj pracodawcy tych kilku dni, weekend już nie daleko - a ja zamierzam strzelić złotą rosę na 11.XI, ciekawe co teraz sknoce i co mi nie wyjdzie) Beatka gratuluję spodni (uszytych) i zazdroszczę. Agnieszko, jeszcze mała refleksja na temat problemów Małgosi, poprawił mi się chumor gdy oczami wyobraźni zobaczyła Twoją Małgosię napadającą z koleżanką na Lucynę i odbierającą jej kanapki, to przecież obrazek, który może konkurować nawet z obrazkiem pt. maż Ewy szybkim krokiem przemierzający z R.Korzeniowskim skład Warszawa-Kraków - w te i spowrotem, nie za szybko, co by się chłopy nie pomęczyły) Agnieszko-bornholmko - wiesz, mam koleżankę, która urodziła tez synka z fenyloketonurią, teraz kontakt się trochę zerwał, bo się przeprowadziłam, ale faktycznie, żadnych objawów nie było choroby. Mama trzymała dietę, synek rozwijał się świetnie. Wiesz, może nawet gdyby urodziło się chore dziecko, to już mając praktykę nie byłoby tak trudno opanować chorobę. Tęsknota za maluszkiem to niesamowite uczucie i takie strasznie silne, o niczym innym się nie myśli) Pięknie opisałaś Bornholm, spokój cisza - ale fajnie)))) Sprawdzałam na mapie i wyszło mi, że wcale nie tam daleko od polskiego wybrzeża Pozdrawiam i ściskam ciepło, kolorowych snów Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po LISTA 09.11.04, 01:29 akve (Ewa 67, Darek 67) - Jędrek VII.94; Jaś III.97; Julek IX.01 Zosia 1.V.04 Kraków ewa057 (Ewa 66, mąż 61) Hubert 1.VII.90 Maciek 25.05.92 Marcinek 2.04.04 (Kalisz) barbamama (Beata71, mąż71) Ala 98 Zuzia 00 Maciuś 03 (Warszawa) jol5.po (Jola70, mąż67) Ola XI.93 Jaś VIII.95 Małgosia VIII.97 Agnieszka X.01 Michałek XII.03 (Wrocław) ada16 dzieci: syn-1987, córka-1989, Kubuś - 2003 (Gdańsk) olioliwa (Ola71, Jacek63) Emanuel (Kuba) 91 Jaśmina 93 Mati 97 Mieszko 00 (Gdańsk) jola.wie (Jola 70, mąż 68) Marek VIII.92 Ania V.97 Madzia V.04 (Katowice) angjan (Agnieszka) Jasio VII.1994 Małgosia 1996 Szymek 2003 Martusia I.2005 (Warszawa) mamarazycztery (Magda) Łukasz - 1990 Karolinka - 1992 Wiktoria - 1998 Zuzia - 2002 (Kraków) maruda13 (Kasia) Adam 30.VII.1998 Mateusz 28.VII.1999 Mikołaj 27.VI.2004 (koło Lublina) bietka2 (Ania) Zosia - 4,5 roku Ludwik - 2002 dzidziuś w II.05 aprze (Agnieszka) - Bartek 24.IV.98 Ewelinka niespodzianka X,XI.04 joanka741 (Joanka '74) Oliwka 31.VII.99 Szczepan.VI.01 Mela 6.IV.04 (Dębica k. Krakowa) zinka3(Grażyna 28IX64 Paweł 03X64) Kamila 14.VIII 91 Olga 24.IX 92 Tomek 07.XII 93 Dominik 05.XI 95 Bartłomiej 02.IV 00 (Kraków) dwoda (Dorota 69, Artur 64) Grześ I.91 Przemek V.94 Krzyś VII.97 Jaś I.02 Zuzia X.03 (Kraków) eury1 (Viola66, Marek62) Bartek 08.1986 Jarek 11.1988 Marek 06.1994 Daria 12.1996 Wojtek 02.2005 (Legionowo k. Warszawy) mamapa (Kasia '70, mąż 65) Paulinka 24.VII.1990, Pamela 29.V. 2001, Patryk 10.II.2004, (Wrocław) bornholmka (Agnieszka) Damian 04.08.91, Mik 09.07.00, Claudia 26.01.03 (Bornholm) magdaniur3 (Magda73, Mariusz71) Mateusz 94 Jędrzej 95 Juliusz 28.12.02 Odpowiedz Link Zgłoś
zinka3 Piszą !!! 09.11.04, 06:57 dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/11.09/Krakow/81/81.html Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie !!! 09.11.04, 08:18 Kochane! Ufff, jestem po chrzcinkach!!!! Nic nie mówiłam, nie przyznawałam się do obaw, żeby nie zapeszyć, żeby wszystko ładnie się udało, no i się udało!!!! Tak się strasznie bardzo cieszę! I nie chodzi o to, że ciasto było dobre, a obiad obfity i kawa nie za mocna... tylko o to NAJWAŻNIEJSZE. Moje kochane "święte dziecko" siedzi tu koło mnie i pozornie tak samo wygląda jak przedtem... Ach, zdjęcia mamy wszystkie tradycyjne, ale zaraz ją ubiorę i zrobię mały shooting. Mianowicie (schodząc na ziemię) chciałam się też pochwalić, bo ubranko szyłam sama (taka praca-modlitwa), no, jak widzicie, nastrój jeszcze ze mnie kipi! To był dzień baaaaardzo szczególny: prawie się wyspaliśmy, szyć skończyłam dnia poprzedniego, nie spóźniliśmy się do kościoła, nowy proboszcz chrzcił po raz pierwszy, śmiał się, że "12 Apostołów" bo tyle było dzieci (ale obrodziło!), reszta dnia upłynęła w pięknej atmosferze, nikt się z nikim nie pokłócił, dzieci zgodnie się bawiły (!?), przy stole ciekawe rozmowy, no ach i och! A jeszcze w piątek, w sobotę: kłody pod nogi! Szkoda gadać.... A propos szycia: gratuluję biodrówek! Proszę praktykować dalej, nie spoczywać na laurach! Na wątku widzę niepokojące wieści! W związku z niepokornymi nastolatkami to zawsze jest jeszcze jeden sposób w odwodzie: omodlić. Prosić. Wierzyć. Joanka, wiesz, myślę, że Bóg miał już od dawna na ciebie oko, pozwolił ci przeżyć to co przeżyłaś, ale to wszystko było w ściśle określonym celu. Wkroczył w twoje życie za porozumieniem stron. Nie pozwoliłby ci się zmarnować. Może dosięgła cię czyjaś modlitwa? Widzę że macie niezłe numery na koncie jako nastolatki, ładnie, ładnie! Ja wbrew uwarunkowaniom rodzinnym nie przysparzałam problemów, ale już moja siostra dała się porwać trendom i poszła, jak to się mówi, po bandzie! No, ktoś musiał wspierać mamę w trudnych chwilach, padło na mnie. A te perypetie z dwoma miotającymi się dziewczynami wywołały jak widzę lawinę wspomnień! U mnie też i skojarzenie też nie jest proste: chodzi o zranioną przyjaźń, tak jak barba napisałaś: "czuję ten obuch na głowie": miałam przyjaciółkę na śmierć i życie, całą podstawówkę, byłyśmy tak nierozerwalne, że nauczyciele nas mylili, choć w wyglądzie oprócz wzrostu nic się nie zgadzało: ja blondynka, ona czarna, ja niebieskie, ona brązowe oczy... Ale już urodziny mamy w tym samym dniu (!) a charakter pisma miałyśmy tak podobny, że same nie wiedziałyśmy który zeszyt jest czyj. No i wybrałyśmy się razem do liceum. Cały sierpień przed tym wrześniem przeleżałam na zapalenie płuc w łóżku, chorowałam bardzo ciężko, właściwie nie powinnam była iść 1 września, ale chciałam dla niej właśnie i.... ona zjawiła się w szkole z nową przyjaciółką (wakacyjną miłością), a do mnie nie odzywała się obrażona za to że nie dałam znaku życia przez cały sierpień. Nie dała sobie też wytłumaczyć dlaczego (wtedy nie było telefonów, to znaczy były, ale ani ona ani ja nie miałyśmy, a moja mama miała co innego na głowie niż jeździć i zawiadamiać, przede wszystkim musiała siedzieć przy moim łóżku, bo było ze mną bardzo źle). Nigdy mi też w głowie nie postało, żeby mieć do niej pretensje, że się mną tak długo nie zainteresowała, w każdym razie komunikacja wtedy się zerwała i już nigdy nie została wznowiona. To był dla mnie straszny stres i wstrząs, który najprawdopodobniej do dziś rzutuje na moje relacje z innymi, a zwłaszcza kobietami, tzw. przyjaciółkami. (własnie się zorientowałam że dalej nie jestem z wątkiem na bieżąco ))), ale zaraz będę, a razie wysyłam to) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie eury! 09.11.04, 08:25 Violu, wszystkiego zaległego najlepszego! Żeby nikt już nigdy nie zapomniał, a zaproszeni goście, nawet ci zaproszeni w ostatniej chwili, stawili się w wyśmienitych humorach na imprezę! I żebyś zawsze dostawała "trafione" prezenty, by nie musieć "naciągać" swojej radości przy ich otwieraniu i niechcący nie urazic "dawcy"))). I żebyś nigdy nie pamiętała ile masz lat i zawsze czuła się na te przynajmniej dziesięć młodziej! Żebyś zawsze wyglądała na te przynajmniej dziesięć młodziej! I żeby w twoje urodziny i imieniny zawsze świeciło słońce! I żebyś była szczęśliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Piszą !!! 09.11.04, 08:27 a co mają nie pisać, jak sukcesy są. Jeszcze trochę, a reklamy sie o Olgę zaczną dobijać, a potem to już każdy na ulicy będzie chciał autograf))) Dzień dobry wszystkim - ostatnia się położyłam spać, a druga zaraz o Zince (ona jest nie do pobicia) wstaję. Niespecjalnie piękny dzień u nas, bo pada i to zimnym jesiennym deszczem, ale przecież jest się gdzie ogrzać) Agnieszko, myślałam o tym co napisałas o dojrzewaniu Szymka. Wiesz, będzie co będzie, szukanie biologicznych korzeni to jedno, w tym nie mam doświadczenia, ale widzę jak moje dzieci różnią się już na etapie dochodzenia do dojrzewania, a co dopiero będzie potem??? Dwójka starszych jakoś tak przewidywalnie się zachowuje - mimozowatość, drażliwość, zamykanie się w sobie, niekończące się dyskusje - tego mogłam się domyśleć, przypominając sobie swoje dzieciństwo i dorastanie, ale trzecie dziecko, czyli Małgosia zaliczyła już kilka histerii w miejscach publicznych, raz wyleciała na balkon wrzeszcząc na całe osiedla: po co mnie urodziłaś (nmiała 6 lat, a na dworze styczeń), w kryzysowych chwilach powtarza (własnie jakoś tak około 6 roku życia) - nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie chce itd., wiele rzeczy w jej zachowaniu mnie totalnie zaskakuje. Niby dzieci od jednej matki, a każde na swój sposób reaguje na stres. Niby geny te same, ale zestawu końcowego nie mozna być pewnym. Agnieszko będzie co będzie, Szymuś może być dokonale podobny charakterologicznie do waszej grupy, która tez różnorodna, ale może być też orginalny i trochę inny w niektórych cechach, co jest dokładnie mozliwe także, gdy dzieci są od jednaj mamy. I myślę, że to bedzie wazniejsze, a na podstawie tego będzie budował pytania o biologiczne pochodzenie (na podstawie swego charakteru, predyspozycji do tych a nie innych pytań). I to pytanie może być mniej ważne - jak podczytuję sobie czasami coś na ten temat, to myślę, że będzie istniało, ale może wcale nie wybijać się na plan pierwszy. Pewnie wszystko wyjdzie w praniu, a do tego czasu nie ma co sie tym denerwować) Miłego dnia Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jol5.po Re: Piszą !!! 09.11.04, 08:41 o proszę, jak to człowiek nie może być niczego pewnym, nie druga, ja nie druga się obudziłam. Jola w pobudce, usmiechu i w ogóle mnie wyprzedziła) Świetnie, że się udało z chrztem, no wspaniale, no takie rzeczy, które tak mozna opisać jak wyżej, na długo o dają siłę) Magda - uważaj na zapalenie płuc synka, bo jak Jola pisze choroba podstępna i może długo trzymać, mam nadzieję, że po antybiotyku zawalczy Mateusz z chorobą i sobie szybko z nią poradzi. Czego bardzo życzę Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ada16 Re: Piszą !!! 09.11.04, 09:06 TO jeszcze ja. Dopiero teraz, bo bladym świtem ( od 7.00) mam angielski. Próbowałam wczoraj dostać się do lekarza , kaszel mam taki, że zaraz wyskoczy ze mnie cała wnętrzność. Otóż u mojego lekarza rodzinnego ani na wczoraj, ani na dziś nie ma miejsc. Lekarz leczył mnie korespondencyjnie ( tzn przez telefon). -Jakie objawy? -Takie, to prosze przyjmować to i to ,a n środę próbować się zapisać. Na środę droga Pani Doktor to ja już nie potzrebuję, bo albo przejdzie, albo przez weekend domowymi metodami się wygrzebię. Za co ja płacę kilkaset zł miesięcznie??? Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda Re: Piszą !!! 09.11.04, 11:31 Zinko ogromnie gratuluje Oldze a muszę przyznać , że piszą nie tylko teraz ,po poprzednim wyjeździe Olgi także trafiłam w Dzienniku na info o tym wydarzeniu.Ada16 , mam te same odczucia co do naszych składek na służbę zdrowia ale myślę ,że tak ma większość. Chyba pozostanie nam powrót do znachorów , nie daj Boże.Nadmienię ,że całe wakacje co miesiąc nie mogłam się zarejestrować z Zuzią na zdrową stronę w poradni dziecięcej i ograniczałam się do comiesięcznego jej ważenia.A gdy we wrześniu problem się powtórzył , usłyszałam że wybrałam lekarza do którego jest najwięcej pacjentów ito mój problem. Cóż, lekarza wybierałam dla pierwszej dwójki 10 lat temu kiedy jeszcze nie cieszył się tak wielkim wzięciem a według tego co powiedziała pani w rejestracji to może powinnam kolejne dzieci zgłaszać do innych tylko dlatego że mają mało pacjentów. Kpina w żywe oczy. Barba , mój mąż też juz przeszedł incydent z cierpnącą ręką a jako , że mój tatachorował na serce i wiem ,że to może być jeden z niepokojących objawów. Wysłałam go do lekarza a mówiąc brutalniej sama bez jego wiedzy go zarejestrowałam , bo jak każdy mężczyzna do lekarza to on zawsze zdąży.Właśnie w tym dniu tłumaczył się ,że musi jechać z samochodem na przegląd . To właśnie jest męskie podejście , samochód przeglądu wymaga ale właściciel już nie . W takim razie ja mu ten przegląd zafundowałam .Po wykonaniu EKG i wykluczeniu serduszka , zrobiono jeszcze RTG kręgosłupa ( tu jakieś drobne nieprawidłowości ) a na koniec padła diagnoza , że to zespół cieśni nadgarstka.Bardzo popularne schorzenie wśród osób pracujących przy klawiaturach komputerów , mój akurat przy konsolecie montażowej ale problem ten sam . U mnie pomalutku wychodzimy z choróbska ale katar ciągle snuje się pomiędzy kolejnymi ,,biorcami'' tej przypadłości.Życzę wszystkim zdrówka . Dorota A swoją droga komu nie marzy się taka opieka zdrowotna jak na Bornholmie.Marzenie.... Odpowiedz Link Zgłoś
bornholmka Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 08:48 Witajcie kochane! Fakt-Bornholm jest piekny.Mozecie wskoczyc na strone www.bornholm.pl tam jest troche fotek. Siedze teraz w szkole i nudze sie okropnieTak tak na stare lata poszlam do szkoly.Dania ma taki "dziwny" system.Albo pracujesz albo sie uczysz-placa tyle samo.To sie nazywa u nich ze oni inwestuja w czlowieka zeby pozniej "byl dobrym wyksztalconym obywatelem Danii" Dzisiaj zrywam sie wczesniej do domu bo na 12.45 ide pierwszy raz na wizyte z Claudia do dentysty.U nas jest OBOWIAZKOWA kontrola zabkow dzieci odkad skonczyly ok.1.5 roku.Przyzwyczajaja wtedy do fotela dentystycznego, zapoznaja sie z dentystka itd. Znam takze duzo rodzin z "fenylakami".U nas jest wspaniala opieka Istytutu Genetyki Johna Kennedego w Glostrup.W calej Danii jest tylko 315 chorych i oni traktuja nas jak wielka rodzineO tym jak to u nas wyglada napisze pozniej bo sie tasiemec zrobi Znam jedna polke ktora tu mieszka.Po wielu latach staran o dziecko urodzila coreczke z PKU.lekarze powiedzieli jej ze wiecej dzieci juz niestety nie urodzi wiec zaadoptowali chlopca z Polski (3 lata)z PKU.Ona powiedziala ze i tak i tak gotuje dla corki inne jedzenie to dla dwojki tez moze.To mnie bardzo podnioslo na duchu.Tu mamy duze dofinansowanie na kupno specjalnych produktow z niemiec dla fenylakow.Chlopiec ten przebywal w szpitalu bo dom dziecka odpadal ze wzgledu na diete.Jego rodzice zostawili go w szpitalu gdy dowiedzieli sie o jego chorobie.Dodam ze to bylo ich pierwsze dziecko, mieli po 30 lat, dobrze sytuowani, wyksztalceni ale powiedzieli ze oni chcieli "zdrowe"dziecko a nie "z defektem" GGGGrrrrr az mi sie noz w kieszeni otwiera jak slysze takie teksty. Musze teraz poudawac ze sie ucze.Zajrze pozniej Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
joanka741 Re: WIELE DZIECI I INNI 09.11.04, 15:21 Wiesz jak takie cos czytam to mi sie nóz w kieszeni otwiera!!!!!!! I stado pytan w głowie, skad ludzie maja takie pokłady egoizmu i wygodnictwa?????? Jak mozna zostawic sowje dziecko i to chore dziecko?? Czy nie zdja sobie sprawy że wspólmałzonek tez ich kiedys zostawi,kiedy zachoruja na cos powaznego? Czy nie mysla że kiedys ich dzieci "zdrowe"na ciele,ale z chora ,nieczułą dusza tez ich tak potraktuje? Ze to wróci do nich???ze zdwojoną siłą ! Dlaczego???????? Po co ludzie decyduja sie na dzieci ? wiem że gdybym urodziła dziecko obciązone wada to kochałabym je tak samo albo bardziej, ponieważ miałoby trudniej i potrzebowałoby tej miłości więcej. Wiem że mój ,mąż tez kochałby to dziecko bo wiele razy rozmawialiśmy co byłoby gdyby...,i wiem ze płacze jak widzi programy o chorych dzieciach. Nawet gdybym ja np popadła w depresje (zawsze jest taka możliwosc),to wiem że on by mnie wyciagał za uszy i kochał to dziecko. Szkoda słow. Pamietam jak miałam praktyki w szpitalu na niemowletach, przywieziono malutkiego chłopczyka z zespołem Downa , malenki okruszek,z poważną wadą serca tetralogia Fallota. Rodzice zostawili go w szpitalu.............,głaskałam go i przytulałam,płakałam ,i dalej nie rozumiem dlaczego???? Taki fajny maluszek ,podejrzewam ze umarł ,bo nic nie zastąpi miłości mamy i taty. Przyjaciólka ma znajoma która pracuje na reanimacji dziecięcej,trafiaja tam własnie noworodki z powikłaniami. Mówi że czesto dzieci nie odchodza dopoki rodzice sie z nimi nie pozegnaja. Często sama chodzi do matek i prosi żeby odwiedziły swoje umierajace dzieci i dopiero wtedy one umieraja w pokoju. A pisze o niej bo spotkała sie z przypadkiem ze pani doktor urodziła blizniaki i zabrała do domu tylko 1, bo powiedziała że ona nie jest kotem zeby wychowywac stado ( moze inaczej to brzmiało ale ten sens był). Kotem to ona moze nie jest ale człowiekiem tez chyba nie,zastanawiam sie na jakim poziomie ewolucji sie zatrzymała ,bo chyba 1 komorkowiec to chyba obraza dla 1 komorkowca? Musze isc przeczytałam wszystkie wypowiedzi tylko jak na to wszystko odpisac? Odpowiedz Link Zgłoś
akve Re: 09.11.04, 23:17 bornholmka, nasi przyjaciele maja dwoje dzieci z PKU. Nastarsze i najmłodsze ,a w srodku chłopca bez PKU. Stad duzo wiem o chorobie, o dzieciach , o diecie i problemach z tym związanych. Trzecie ich dziecko to moja chrzesnica, Maja Więc tez mam dziecko z PKU. Dzieci rozwijaja się swietnie,ale znajomi b. pilnuja diety. Ten starszy 10-letni chłopiec jest b. uzdolniony muzycznie, gra na skrzypcach i pieknie spiewa.Majeczka tez niczego sobie, jest sliczna i b. rezolutną 5-latką. Dzieci zaakceptowały rygorystyczna dietę. Chłopiec jeżdzi na kolonie "masowe", wozi ze soba jedzenie i da się.Wiem ,bo byli w tym roku z moim Jedrusiem i wszystko było dobrze. Chociaż musze przyznać ,ze rodzice bardziej przeżyli narodziny córki z PKU niz pierwszego syna.Bo była tak upragniona i wyczekiwana,a przyszło po raz drugi zmagać się z chorobą. Co do Bornholmu- ogladałam ostatnio zdjecia u znajomu=ych ,którzy byli na wakacjach w tamtym roku i b. się zachęciłam.Przepiekne ,pustawe miejsce na ziemi. jola.wie gratulacje dla nowej chrzescijanki eury )))))) mysle ,ze Wojtuś da Ci dużo radości i zapomnienia o problemach.Swoja drogą WOJCIECH- przepiekne imię- u nas odpadalo ze względu na inicjały WC hehe Magda, ja tez mam syna jędrzeja 10-latka i Julisza,który ma 3 lata. Wszystkie Was pozdrawiam -te zapracowane i chore szczególnie. Pa Odpowiedz Link Zgłoś