Dodaj do ulubionych

Tragedia mojej przyjaciółki

07.08.05, 14:25
Moja przyjaciółka miała mieć dzidzię niedługo, była w 29 tc, miałyśmy razem
chodzić na spacerki, wyjeżdżać z dzieciaczkami, tyle planów. Tydzień temu
czuła mało ruchów dzieciaczka, pojechała do szpitala, tam ją zbyli, bo serce
biło, a tydzień później już nie biło.
Teraz jesteśmy w szoku wszyscy, musiała naturalnie rodzić martwe dziecko.
Wszyscy mi tłumaczą, nie martw się, żeby nie było kolejnej tragedii, ale
weście się nie martwcie, moja przyjaciółka przeżywa dramat, a ja nawet nie
mogę jej pomóc. Nie chce mnie oglądać, bo na widok każdej ciężarnej ryczy na
głos. Wcale jej się nie dziwię.
Na dodatek położyli ją normalnie na połóżnictwie i ogląda inne szczęśliwe mamusie.
Lekarze to chyba jedna z największych znieczulic w naszym społeczeństwie.
Dobrze, że już niedługo wychodzi ze szpitala i mam nadzieję, że czas uleczy rany.
Obserwuj wątek
    • paulinka84 Re: Tragedia mojej przyjaciółki 07.08.05, 16:10
      Przykro mi bardzo. To chyba najgorsze uczucie pod słońcem dla kobiety
      spodziewającej się dziecka.... Ale mam małą prośbę. Pewnie to zabrzmi niezbyt
      miło z mojej strony (ale to złośliwośc ani nic podobnego), ale może nie piszcie
      podobnych wątków. Po co stresować przyszłe mamusie, które pewnie i tak mają
      setki innych powodów do stresów? Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam, ale uważam,
      że tego typu wpisy są niepotrzebne.
      • zombi_25 Re: Tragedia mojej przyjaciółki 07.08.05, 16:21
        popieram
      • pimpek_sadelko Re: Tragedia mojej przyjaciółki 08.08.05, 13:31
        paulinka84 napisała:

        > Przykro mi bardzo. To chyba najgorsze uczucie pod słońcem dla kobiety
        > spodziewającej się dziecka.... Ale mam małą prośbę. Pewnie to zabrzmi niezbyt
        > miło z mojej strony (ale to złośliwośc ani nic podobnego), ale może nie
        piszcie
        >
        > podobnych wątków. Po co stresować przyszłe mamusie, które pewnie i tak mają
        > setki innych powodów do stresów? Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam, ale
        uważam,
        >
        > że tego typu wpisy są niepotrzebne.

        to nie jest urazenie kogos.. po prostu pokazujesz jaka jestes.
        nie chcialabym w chwili nieszczescia sie na Ciebie natknac.
        przepraszam jesli cie urazilam, ale w chwili nieszczescia potrzeba wsparcia a
        ie wywodow ponizej pasa.ile masz lat? 12?jak wychowasz dizecko? bedziesz
        udawac, ze zlo nie istnieje? schowasz je pod spodnice?
    • aloiram_m Re: Tragedia mojej przyjaciółki 08.08.05, 09:00
      potrzebne i nie potrzebne. Ja nie identyfikuję się ze wszystkim co przeczytam
      na forum. A ten post potraktowałam jako chęć wygadania się, ulżenia. Bo na
      pewno o wiele bardziej boi się majka, niż którakolwiek z nas po przeczytaniu
      tej historii. W końcu majka zna osobiście tę dziewczynę, na pewno wymieniały
      poglądy na temat ciązy i swojego samopoczucia.
      Bardzo współczuję tej dziewczynie, to ogromna strata. Ale współczuję również
      Tobie, bo na pewno chciałabyś ulżyć jej w cierpieniu, pomóc w jakis sposób. A
      wiesz, że nie możesz, bo sprawiasz jej jeszce większy ból. To ogromna tragedia :
      (((
      Co do bezduszności lekarzy i umieszczenia jej w "normalnej" sali, to tłumaczą
      się przepełnieniem i tym, że nie stać ich na odrębne sale dla roniących
      pacjentek. Gdy roniłam pierwszą ciążę, położono mnie na sali z 7 kobietami w
      zaawansowanej ciąży, którym codziennie robiono KTG, badanie tętna itp. To było
      dla mnie gorszym przeżyciem, niż samo poronienie.

      Przytulam mocno Twoją koleżankę. Mam nadzieję, że nauczy się życ na nowo i
      jeszcze będzie się cieszyć swoim dzieciątkiem.
    • asmi7 Re: Tragedia mojej przyjaciółki 08.08.05, 10:05
      Majka, współczuję Tobie a przede wszystkim Twojej przyjaciółce...
      Cóż więcej mogę powiedzieć w obliczu takiej sytuacji...
      Trzymajcie sie dzielnie!


      Ps. Wrześnióweczki kochane, ja też bym chciała, zeby na naszym forum były same
      dobre wieści. Ale pod tytułem naszego forum "Wrzesień 2005" jest
      napisane "nasze radości, smutki, wzruszenia..." Nie tracę więc nadziei, że mogę
      liczyć na Wasze wsparcie i pocieszenie także w trudnych momentach (choć,
      oczywiście, życzę i Wam i sobie, aby nigdy taka potzreba nie zaistniała...).
      • madelaine6 Re: Tragedia mojej przyjaciółki 08.08.05, 10:21
        Bardzo wspolczuje Twojej przyjaciolce Majko.Uwazam,ze
        to forum jest po to,zeby dzielic sie wszystkim.
        Zamykanie oczu na choroby i cierpienia innych nie
        wyeliminuje tych zjawisk z naszego zycia-to dosc naiwny
        i okrutny poglad...

        Trzymaj sie-to trudny czas dla Waszej przyjazni.
        • smeagoul Re: Tragedia mojej przyjaciółki 08.08.05, 13:08
          Ja też jestem pełna współczucia dla twojej kolezanki Majko! Nie złoszczą, na
          przerażają itp. mnie na naszym forum takie wątki choć nie ukrywam że ja tak jak
          i każda z nas chciała by w zyciu zawsze układało się po naszej mysli- niestety
          zycie jakie jest i jakie potrafi być same wiemy...
          ps. ja mam przyjaciółke, która od prawie roku stara się o dzidzię i nicsad a ja
          tutaj jej oświadczam ze jestem w ciązy- Bardzo lubię spotykac się z nią ale tez
          coraz gorzej czuje się w jej obecności, rośnie mi brzusio, rusza się, rozmawiam
          o mojej dzidzi , bo przeciez nie moge udawac że nic się nie dzieje itp. i mimo
          to, że ona trwierdzi że wszystko jest ok. to ja wiem swoje- jak ona musi sie
          podle czuć patrząc na mnie...Nie wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji-
          straszne. Tym bardziej, że ona planuje dzidzię a mnie to sie przytrafiło troszkę
          wcześniej niż planowałam.
          Ania

          Ania
          • pimpek_sadelko Re: Tragedia mojej przyjaciółki 08.08.05, 13:29
            bardzo mi przykro i wcale nie uwazam, ze cos nam sie stanie jak bedziemy mialy
            swiadomosc, ze nie wszystkie ciaze koncza sie szczesliwie. sa kobiety, ktorym
            nie wyszlo, nie mozna ich izolowac, wypierac z pamieci, z zycia i udawac, ze
            jest cool i rozowo dookola. jestesmy dorosle, zatem zachowujmy sie adekwatnie
            do tego.nie ma sensu udaeac strusia i chowac glowy w piasek!
            nawet nie wiem co ta dziewczyna przezywa! nie wiem co powiedziecsad
            • anniia Re: Tragedia mojej przyjaciółki 08.08.05, 17:47
              Ja niestety wiem co ona przeżywa, dodatkowo wypowiedzi typu :nie piszmy takich
              rzeczy na tym forum, ten ból tylko potęgują.
              Majka jeśli chcesz pomóc koleżance to faktycznie lepiej na siłę z nią kontaktu
              nie szukaj. rany są jeszcze za świeże i widok kobiety w ciąży boli. Nie znaczy
              to jednak że musisz z nią zerwać kontakt, możesz np dzwonic pytać co u niej, czy
              moesz jej w czymś pomóc. Ona zapewne odmówi ale najważniejsze to się nie
              zniechęcać, uwierz mi ona na pewno docenia Twoje starania tylko nie bardzo na
              razie jest w stanie z Twojej pomocy skorzystać.
              To tyle z mojej strony. Kazdy na taką tragedię reaguje inaczej, ale ważne jest
              aby inni nie traktowali osoby po stracie jak trędowatej, która nie ma wstępu na
              fora, czy też nie powinna pisać czy mówic o zmarlym dziecku. To dziecko bylo i
              jest tak samo przez tą osobę kochane jak są kochane przez Was Wasze dzieci.
              pozdrawiam
              • maggie2229 Re: Tragedia mojej przyjaciółki 08.08.05, 17:59
                po prostu wspieraj ją i zapewniaj o Waszej przyjazni, uwazaj bo mozesz
                usłyszec "co Ty tam wiesz...itp" ale nie poddawaj się, najgorsze to przejść
                obojętnie...
                jestem pewna, ze gdy tylko rany sie troche zaleczą - bedzie Ci bardzo wdzieczna
                i doceni Twoja bliskosc
                jak jedna z dziewczyn napisala - to duza próba dla Waszej przyjazni-ale jak
                przez to obie przejdziecie bedzie juz tylko lepiej

                a co do tematu - równiez nie uwazam, aby sie tutaj nie uzalac,nie wypłakiwać...
                dlaczego jeden temat jest zły, inny dobry;
                ktos ma problem z mezem, ktos z tesciowa, ktos z lekarzem...i okazuje sie to
                zaden problem w obliczu takiego nieszczescia...
                i wierze, ze niektórym z nas przytrze to nosa i pozwoli zastanowic sie nad
                swoim zyciem, pelnym górek i dołków...
                "ale po każdym dołku wczesniej czy później przyjdzie górka";
                jestesmy z Toba i Twoja przyjaciółką...bądzcie obie dzielne!!!
                • paulinka84 Re: Tragedia mojej przyjaciółki 08.08.05, 18:19
                  W swojej wypowiedzi nie chodziło mi o to, aby taką osobę traktowac jak
                  trędowatą i udawać, że nic się nie stało. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić
                  bólu jaki ona czuje. Chodziło mi o to, aby nie pisac takich historii ze względu
                  na kobiety oczekujące na dziecko, które zapewne mają i tak wiele powodów do
                  obaw, denerwują się o ciążę, poród itd. Źle mnie zrozumiałyście poprostu.
                  Przepraszam raz jeszcze jeśli kogoś obraziłam lub uraziłam. Nie chciałam nikomu
                  sprawić przykrości....
    • majka.majka Re: Tragedia mojej przyjaciółki 09.08.05, 10:30
      Dziewczyny! Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia i otuchy.
      Ja też mam nadzieję, że czas leczy rany.
      Na razie ja czuję się fatalnie psychicznie, fizycznie też czuję znaczne pogorszenie.
      U mojej przyjaciółki, to nawet nawet słów brak aby opisać co się dzieje.
      I jeszcze ten pogrzeb, ja nie idę, tylko mój mąż. Ja bym nie dała rady.
      Jeszcze raz dziękuję za wsparcie, bo teraz ja również go bardzo potrzebuję.
      Pozdrawiam (37 tydz. trwa)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka