Dodaj do ulubionych

07.02.2006 - czyżbym była pierwsza?:)))

07.02.06, 08:39
Witam cieplutkosmile)) Pierwszy raz zakładam wątek dnia, więc czuję to brzemię
odpowiedzialności, hihihismile)) Wrocław zasypało i nadal sypie, świat za oknem
wygląda pięknie. Gorzej na zewnątrz - w drodze do pracy, w korku,
jeden "milusi" pan przede mną nie trzymał hamulca i wjechał na mnie, na
szczęście niegroźnie. Buuu, kiedy przyjdzie ta długo wyczekiwana wiosna???
Miłego dnia Majóweczki!
Obserwuj wątek
    • aniatomek3 Re: 07.02.2006 - czyżbym była pierwsza?:))) 07.02.06, 08:43
      Cześć!
      U mnie w Katowicach jest okropnie, wieje wiatr (świszczy złowrogo) i pada
      śnieg, paskudna pogoda. oby do wiosny!
      Pozdrawiam
      Ania
      • ab76 Re: 07.02.2006 - czyżbym była pierwsza?:))) 07.02.06, 12:36
        o tak, w Katowicach paskudnie... a ja za chwilę muszę wyjść do pracy..
        tramwajem jechać... ojojoj...
        Trzymajcie się cieplutko.
        I mimo wszystko- miłego dnia!
    • anja.t Re: 07.02.2006 - czyżbym była pierwsza?:))) 07.02.06, 08:49
      Hejka!
      A ja sie spóźniłam dziś do pracy. Jestem wściekła! Ale nie przez to że się
      spóźniłam, ale przez to że Warszawka w ogóle nie odśniezona! Widziałam po
      drodze chyba z 10 pługów, ale wszystkie sobie jechały w siną dal z
      podniesionymi łyżkami. Przeciez trąbią wszędzie co najmniej od dwóch dni że
      będą obfite opady śniegu ale drogowcy mają to głęboko w d... Sorry, ale gotuje
      sie we mnie! Za te wszystkie stłuczki na drogach nie powinny placic firmy
      ubezpieczeniowe, tylko słuzby drogowe. No to tylesmile Mam nadzieję, że zaraz mi
      przejdzie. 3majcie się ciepło.
      • gosik_26 Re: 07.02.2006 - czyżbym była pierwsza?:))) 07.02.06, 10:03
        Oj, tak, w Warszawie nie jest wesoło... Mąż jechał dzisiaj do pracy ok.2
        godzin - a normalnie zajmuje mu to max.1h... Koszmar... Śnieg cały czas sypie,
        a jeszcze synoptycy straszą, że po południu ma się zamienic w śnieg z deszczem.
        A to oznacza prawdziwe lodowisko na drogach... Okropieństwo sad
        Ja na szczęście siedzę sobie dzisiaj w domku i nie musze nigdzie wychodzić smile
        Właśnie zjadłam śniadanko, zaraz biorę się za przygotowanie obiadku, pranko,
        sprzątanko i tym podobne smile
        Pozdrawiam cieplutko smile))
        Gosia
    • floraservice Witajcie!! 07.02.06, 10:57
      U nas też pogoda dość okropna, troszke prószy sniegiem, jest jakieś minus 10,
      ale najgorszy ten wiatr... a ja tak nie znosze kiedy wieje... chyba nie
      mogłabym mieszkac nad morzem wink).
      Noc minęła mi na wielokrotnych próbach zaśniecia, bo mąż wiercił się
      niemiłosiernie. Ale wybaczam mu, bo wczoraj w pracy spotkała go zdumiewająca i
      niewyobrażalna wręcz niegodziwośc ludzka, wredota, chamstwo, itp. Zwał jak
      zwał... przysporzyło nam to nerwów, no i bedziemy w plecy jakieś 2,5 tys
      miesiecznie przez najbliższy rok... Dla niektórych pewnie mało, ale dla naszej
      powiekszajacej sie rodzinki to miał być ogromny zastrzyk finansowy. Tym
      bardziej, ze na realizację tego projektu czekalismy od trzech lat!!!
      Obysmy tylko mieli szansę poradzić sobie w inny sposób...
      Jutro bedzie lepszy dzień... mam nadzieję.
    • magdacz1 Re: 07.02.2006 - czyżbym była pierwsza?:))) 07.02.06, 12:52
      Witam!
      Tak pogoda nie jest zbytnio zachęcająca do spacerów, bo w Gdańsku śnieg co
      prawda nie pada, ale jest mżawka i b. ślisko na chodnikach. Też chcę już
      wiosny!!!

      No i byłam u gina. Wszystko w porządku. Na moje bolące kości łonowe nic nie
      powiedziała, tylko żebym piła przynajmniej 0,5l mleka codziennie, i nie
      przemęczała się. Usg nie robiła tak więc muszę sobie poczekać na następne i
      wtedy mam nadzieję, że się dowiem któż tam siedzi.

      Pozdrawiamsmile)
      Magda
    • megan7 Re: 07.02.2006 - czyżbym była pierwsza?:))) 07.02.06, 13:08
      Cześć Majóweczki!
      U mnie też pogoda niespecjalna, na termometrze niby -5st, ale przy tym wietrze
      to pewnie z -15, wieje śniegiem we wszystkie strony i podobno ślisko strasznie
      więc ze spacerku nici sad(
      Ale czas mi szybko mija, tygodnie lecą w zawrotnym tempie, aż zaczynam się
      stresować, że to już niedługo maj. I co to będzie? Czasem się czuję kompletnie
      nieprzygotowana na to wszystko co ma nastapić... Też tak macie?
      • aniak-i Re: 07.02.2006 - gorace zupy:) 07.02.06, 13:25
        witam witamsmile

        własnie ocieplam sie goraca zupkasmile mmmm warzywkowasmile -z mrozonkismile
        i sie zastanawiam , bo skoro nie mozna sie kapac w goracej wodzie, to mozna jesc
        gorace zupy?
        nie no własnie sie zerio zastanawiam bo ja lubie własnie takie gorace.smilesmile
        • ania_czarna Re: 07.02.2006 - gorace zupy:) 07.02.06, 14:06
          Ja własnie robię rosołeksmilesmileSmacznego! U mnie we Wrocławiu slicznie, bialutko i
          dalej sypiesmile Ślicznie dla mnie, bo cwaniara w domu siedze i patrzę tylko sobie
          przez okno..smilesmile Nie wiem czy mi się zawsze tak wiosny chciało, czy to tak
          teraz strasznie tęsknię za słoneczkiem i ciepełkiem...Już niedlugobig_grin
          • finka11 Re: 07.02.2006 - gorace zupy:) 07.02.06, 14:37
            Hej kobitki!
            Macie rację pogoda dzisiaj nie nastraja optymistycznie.
            Aniu.t pamiętam jak mieszkałam w Warszawie denerwowało mnie to, ze nigdy nie
            jesteś w stanie przewidzieć ile czasun zajmie ci droga do pracy, bo często
            wypadały jakieś niespodzianki i z godziny robiły się dwie, szczególnie zimą.
            Pamiętam jak kiedyś wracałam z pracy autobusem i był nowy kierowca, pomylił
            trasę i wiózł nas sobie tylo znaną trasą.
            Florasevice nie zazdroszczę, kupa kasy, przynajmniej dla mnie. Trzymam kciuki,
            może da się jeszcze coś zrobić.
            Magdacz1 super, że wszystko u bobasa ok. Ja też nie mam USG co wizytę, tylko co
            dwie. A z tym mlekiem to ciekawe, bo też mnie bolą kości łonowe, spróbuję, moze
            mi też pomoże.
            Megan7 czuję dokładnie to co Ty, czas tak szybko leci, nawet się nie obejrzymy,
            a dzieciaczki już z nami będą. Wczoraj mój mąż uświadomił sobie, że to już na
            całe życie i wszystko się zmieni. Śmiać mi się chciało.
            Aniu_czarna masz podobny plan dnia do mojego, też mam dzisiaj wolne, więc
            sprzątanie, obiadek itp. No i ja też marzę o wiośnie. Tylko w co ja się ubiorę?
            Pozdrawiam
            A gdzie Mysza i Pszczółka?
    • mysza_33 Jestem dziewczynki, jestem :) 07.02.06, 15:09
      Ja rano musiałam przedzierać się przez te korki w mieście na bardzo ważne
      spotkanie z telewizją. Totalna klapa, wszyscy się pospóźniali, ale jakoś
      materiał udało się na czas skręcić. Dziś we Wrocku było dokładnie tak samo, jak
      w Wawie, gdzie też kiedyś miałam okazję (Finko) mieszkać wink. Musiałam przebijać
      się przez korek od tabliczki Wrocław na wylocie do Warszawy aż do Korony, a
      potem wszystkimi możliwymi objeżdżać Grunwaldzki, na którym wykoleił się tramwaj
      i przyblokował wszystko, następnie W-Z, i dopiero dotarłam na Grabiszyńską.
      Okropieństwo... choć widoki, białego zasypanego miasta mi się podobały.
      Za to co zastałam w mieście w drodze powrotnej?! Totalna chlapa, błoto, miejski
      brud i niezmiernie dużo wody, bryzgającej po przechodniach. Współczuje tym co
      poza domem, ja na szczęście już przed biurkiem smile
      Pszczółka, z tego co wiem to to na wyjeździe u rodziny, będzie chyba za 2 dni...
      Basiu (Floraservice) tak mi przykro, ale na pewno sobie poradzicie. Czasem mam
      wrażenie, że jesteśmy jakimiś niedoszłymi siostrami - też niecierpię wiatru i
      nie byłabym w stanie osiedlić się nad morzem. Zawsze byłoby mi zimno...
      wink
      Aniak-i też uwielbiam gorącą zupkę i kąpiele - właśnie szamię ryżową z warzywami
      z mrożonki
      wink i zaraz się do Ciebie odzywam na gg, mam nadzieję, że będziesz.

      Uściski dla Was wszystkich

      smile)))))))

      Mysza
      • o_tuska Re: I ja dotarłam 07.02.06, 15:24
        U mnie tez zawiało - obiadek dla rodziki zrobiony
        teraz trochę przyjemności
        Jak ja się ciesze że się z tym moim brzuchem do gina wybrałam dziś byłaby
        masakra.
        Jedynym domownikiem, który szaleje na widok sniegu jest moja suczka - kąpie się
        w nim, tarza, ryje, ożera go big_grin dużó śmiechu.
        Jeszcze jak przekaże moje służbowe obowiązki to już całkie sę wyluzuję - mam
        nadziej że mój mężula jakoś to przeżyje - część tych bardziej odpowiedzialnych
        spraw spadnie na niego.
        Za to będe mu pyszności gotować wink
        buziaczki
      • floraservice Re: Jestem dziewczynki, jestem :) 07.02.06, 16:07
        Dzieki za słowa otuchy. Już mi troszkę przeszła ta bezsilna złość, ale spadło
        to na nas tak nagle (pewnie jak wszystkie nieprzewidziane kłody pod nogi) i
        było przejawem tak wysublimowanej wredoty, że trudno sie było nam z tym
        pogodzić. No jasne, ze sobie jakoś poradzimy. Żal mi tylko mojego męża, bo
        czekał potulnie trzy lata od momentu kiedy pierwszy rocznik studentów się
        zapisał na te studia, zeby mógł wreszcie ich uczyć przedmiotów, na których się
        zna jak nikt inny. A konrakt podpisali z bardzo miernym dydaktykiem, zacofanym
        pseudo-naukowcem w czerwonych (naprawdę tak chodzi!!!) skarpetkach i
        przykrótkich spodniach.
        • mysza_33 Flora kochana :-) 07.02.06, 17:08
          No nie, tak zwane konotacje i znajomkostwo... Żenada polskiej nauki i każdej
          profesji w naszym kraju. Szczerze Wam współczuje, też bym się wkurzyła... Ale
          spokojnie, niech się przygląda sytuacji..., albo lepiej... zaproponuje ten
          program autorski przedmiotu na innej uczelni - mnie się tak udało. Bezskutecznie
          próbowałam znaleźć zajęcie na AWF we Wrocku i mimo, że jestem naprawdę
          specjalistą pierwszej klasy w tej dziedzinie, nigdy się nie udało. Wystartowałam
          w chwiejnym, nieciekawie wynagradzającym szkolnictwie prywatnym i... proszę! Po
          3 latach pracy zaproszono mnie gościnnie do poprowadzenia 8 godzin zajęć na AWF.
          Tak więc wszystko przed wami... A że dacie radę - to wiem na pewno!

          Mysza

          ps. Mnie pomogłam moja własna strona internetowa, gdzie umieściłam tematy
          wykładów, które mogę poprowadzić.
          • floraservice Re: Mysza kochana :-) 07.02.06, 19:10
            Mój mąż uczestniczył w zespołowym pisaniu całosciowego programu studiów.
            Uzyskanie akredytacji zależało m. in. od jego dorobku naukowego... a teraz to
            wszystko poszło się.... Stąd nasza wściekłośc i rozgoryczenie. Ale moze
            skorzystamy z Twoich pomysłów. Dzieki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka