Dodaj do ulubionych

same - dlugie...

21.06.06, 15:11
smutno, nam bardzo bo wrocilysmy z wakacji i zostalysmy same, bo maz wyjechal
do pracy na kontrakt i najblizsze trzy i pol miesiaca bedziemy oddzielnie sad
To jego kolejny wyjazd, powinnam byc juz zachartowana, a jednak za kazdym
razem, boli coraz mocniej, teraz tym bardziej nam ciezko bo jest z nami
przeciez mala. Zreszta ona bardzo to przezywa, tyle zmian w tak krotkim
czzasie (tj wyjazd na wspolne wakacje, zmiana otoczenia i juz nasz samotny
powrot do domu)dla niej spowodowalo, ze jest bardzo rozbita a przez to
nieznosna. Ja nie moge nic zrobic mala ciagle wisi na mnie, nie moge od niej
odejsc na krok, kazde moje oddalenie na odleglosc powyzej 20 cm to jej wielki
wrzask. Nie jestem w stanie nic zrobic, bo nawet jak za dlugo rozmawiam przez
telefon to ona zaczyna wrzeszczec, tak samo z kompem, jak tylko zauwazy ze
cos pisze to stara sie mi przeszkodzic. Dotychczas spala pieknie w lozeczku,
odkad wrocilysmy przesypia w nim tylko 2, 3 godziny i zaczyna w nim tak
plakac, ze ulegam jej i zabieram ja do siebie. Troche sie miotam, bo z jednej
strony milo mi jest jak tak sie do mnie w nocy przytula, bez meza smutno mi w
lozku, ale przeciez nie po to przez 9 miesiecy konsekwetnie odkladalam ja do
lozeczka, (co bylo dla mnie dosc meczace bo karmie piersia), zeby jej teraz
pozwalac na spanie ze mna. Mala w ogole byla samodzielna pieknie sie bawila
sama, a teraz owszem zabawki sa fajne, ale tylko z mamusia u boku. Ja nie
moge samodzielnie nic zrobic, ani isc pod prysznic, ani prania rozwiesic, ani
sie zalatwic, ciagle mnie zmusza do brania na rece, juz mam sciegna
ponadwyrezane i kregoslup mi wysiada. Staram sie ja poprzetrzymywac troche,
ale ona tak placze, ze jej ulegam, a przeciez dlugo tak nie pociagne,
przeciez od czasu do czasu musze posprzatac, ugotowac itd Owszem wieczorem
jak zasnie to mam czas dla siebie, ale pon takich dniach jak ostatnio, jestem
tak wypluta, ze na nic konstruktywnego nie mam sily.
Trudne to wszystko bo wiem ze mala przezywa rozstanie z tata, wszak ostatnie
piec miesiecy byl z nami non stop, wiec wydaje mi sie ze mala boi, sie ze jak
mnie straci z oczu, to znikne tak jak jej ukochany tata.
Najbardziej serducho mnie boli jak maz dzwoni, ja przelaczam tel na
glosnomowiacy, on do niej mowi, a mala wtedy rozkwita, usmiecha sie od ucha
do ucha, wpatruje sie w ten tel jak zacarowana, i trzesie sie z radosci i
emocji,skacze iwydaje niepowatrzalne dzwieki, lzy mi wtedy leca i tak mi
smutno...
A jak sobie pomysle, ze nie bedzie meza w jej pierwsze, tak wazne dla nas
urodziny, to serce mi peka.
W ogole smutno mi tu samej, nie znam tu nikogo, nie mam tu rodziny, jestesmy
tu zupelnie samiutkie, nawet sasiadow nie znam bo ich nie spotykam, nie mam
pomyslow na jakies fajne spedzanie dnia, nie znam tu nawet miejsca gdzie
chocby same moglybysmy wyskoczyc w jakis plener.
Koncze juz bo mala wlasnie wstala ze swoje polgodzinnej drzemki, i wtsajac
od razu mowi "tata tata ta"- dodam ze nigdy jeszcze nie powiedziala mama, a
tata juz dlugo mowi do niego
ach wszystklo jest do bani, a ja przez to wszystko chodze i poplakuje tylko
po katach...


Obserwuj wątek
    • ninjo Re: same - dlugie... 21.06.06, 15:19
      jejku, bardzo Wam wspolczuje sad

      wydaje mi sie, ze Amelka teraz przezywa lek separacyjny, dlatego nie pozwala Ci
      odejsc na minute. To akurat ten wiek - 8-9 miesiecy. Wtedy dziecko sie
      orientuje, ze dziecko i mama to sa osobne istoty i zaczyna sie bac jak nie ma
      mamy w zasiegu wzroku albo w ogole dotyku. Ale to trwa z reguly kilka tygodni
      tylko, a potem juz jest lepiej, mam nadzieje, ze u Was tez tak bedzie.
      U Natalki trwalo okolo miesiaca.
      raczej Cie to nie pocieszy, ale Natalka tez caly czas tylko tata tatata (mowi
      na jego widok albo ot tak sobie), a mama tylko wtedy jak placze, taka
      interesowna
    • tin_t Re: same - dlugie... 21.06.06, 15:30
      droga kaliaa,
      trzymajcie się jakoś. wink) trzymamy kciuki
      my jesteśmy we dwójke od 7 do 18 codziennie.
      jeśli chodzi o noszenie na rączkach, zabawę tylko w towarzystwie mamy,
      powtarzanie "tata" zamiast mama - mamy to samo!
      ja też nie jestem w stanie nic zrobić.
      a jeszcze do tego półtorej doby bylismy w szpitalu! koszmar. na szczęscie oki.
      gdyby nie tata, chyba byśmy zwariowali.
      więc trzymam kciuki, będzie dobrze, życzę, żebyś poznała jakąś młodą fajną mamę,
      wtedy będzie towarzystwo na spacerki.
      • magalik Re: same - dlugie... 21.06.06, 16:09
        Kaliaa, a nie ma zadnej mozliwosci zebys na konrakty z mezem jechala?? na prawde
        wspolczuje, te 3 i pol mies to kawal czasu. ja jestem z Natlak sama od 8 do
        18.30 i czasami fiola dostaje, a co dopiero jakbym tak dluzej miala.a nie ma np
        mozliwosci zebys na ten czas do rodzicow pojechala?

        co do coreczki - Natlka nie ma leku separacjnego az tak jak to opisujesz, ale po
        prostu nie potrafi sie juz sama bawic, albo raczkuje, albo staje i przy meblach
        chodzi, zabawki sa beeee, chyba ze z nia siadam i razem sie bawimy. wiec tez
        roboty domowe sa utrudnione, ale przezyjemy i to. 3maj sie. dasz rade
        • ninjo Re: same - dlugie... 21.06.06, 17:26
          chyba nie bardzo mozna sie zabrac z mezem, bo zdaje sie, ze maz Kalii plywa na
          statkach, tak Kaliaa?
          • kaliaa Re: same - dlugie... 21.06.06, 17:55
            tak jak ninjo pisala maz jest oficerem-nawigatorem i plywa na kontenerowcu, w
            zasadzie to jest mozlwosc, zebysmy do niego weszly na statek za poltora
            miesiaca na Malte, ale ja sie troche tego boje maz plywa po stanach, meksyku to
            zupelnie inny klimat, zreszta nie wiadomo jaki bedzie mial potem czarter i
            gdzie jeszcze bedzie tatek plywal, poza tym nie wiem jak mala znioslaby
            bujanie, to chyba jednak jest troche za ryzykowne? Maz bardzo mnie do tego
            namawia, ale ja sie boje...
    • pati775 Re: same - dlugie... 21.06.06, 16:59
      ciezki los nie ma co sad
      nie bede pisac jak mi cie zal i ze musisz byc dzielna bo to sama wiesz zreszta
      mnie strasznie takie teksty wkurzaja jak sama mam tego typu dolki

      napisze tylko ze doskonale Cie rozumiem (i pewnie nie ja jedna na tym forum)
      trzymam za Was kciuki zebyscie daly rade wytrwac do powrotu ukochanego taty -
      bedzie dobrze - bo musi byc !!!
      _______________________
      Licznik synka smile
      wrzesniowa mama 2005 smile
      • malina.majka Re: same - dlugie... 21.06.06, 17:33
        Droga Kalio,pewnie Cie ni epocieszy ze ja tez od rana do wieczora samiutenka,do
        tego zero rodziny,znajomych niewiele,nawet nie mam czasu na nich bo tyle
        obowiazkow w domu i przy mlodej,ale pomyslalam,ze moze ciekawym zajeciem na
        spedzanie czasu,kiedy Twoja corka Ci da wolne, moze byc pisanie swego rodzaju
        pamietnika dla niej na przyszlosc,co robicie,jak ona wyglada,jak sie
        zachowuje,jak wyglada Wasze zycie itd itp,za jakis czas jak odrosnie z chcecia
        poczyta cos takiego i pewnie bedzie jeszcze bardziej Was kochala,ze tyle
        musieliscie przezyc,zeby ona byla szczesliwa. Zycze powodzenia i duzo radosci!
    • sdec Re: same - dlugie... 21.06.06, 18:39
      Trzymaj się, czas szybko leci, tylko to tak łatwo powiedzieć. A skąd jesteś? Na
      pewno znad morza. Myślę, że kilka dni i mała uspokoi się i będzie
      spokojniejsza. Ja bardzo ciebie dobrze rozumiem, jak mój ukochany wyjeżdża na
      kilka dni to chodzę jak struta, a jakby tak miał wyjechać, aż strach pomyśleć.
      Teraz gdy jest ciepło, można więcej wychodzić na spacery, a pomyśl jakby była
      zima, to o wiele gorzej by było (tak mi się wydaje). Ja jak mam jakiś problem
      to nie umiem jakoś tak pisać, a przez to, że napisałaś na pewno będzie ci lżej.
      Trzymaj się.
      • azja811 Witaj w klubie Kaliaa 21.06.06, 21:20
        Tyle ze mój maż wyjeżdza na kontrakt do USA na poł roku.To taki szmat
        czasu,wolę o tym nawet nie myśleć...A o młodym nie wspomianm od 2 tygodni
        testuje wytrzymalosć moich nerwów.nawet nie chce mi sie o tym pisaćsad((
        • kaliaa Re: do azja 21.06.06, 21:24
          oj azja to rzeczywscie niewesola perspektywa
          moj tylko raz mial kontrakt pol roku, i to bylo tak masakrycznie dluzo, ze
          powiedzielismy ze juz nigdy wiecej, teraz nasze rozstania to max 4 miechy, a i
          tak sie dluzy...
          azja a skad jestes?
          • azja811 Re: do azja 22.06.06, 09:52
            W Lublińcu to niedaleko Czestochowy.Wcale Kaliaa mnie nie pocieszyłaś,ale
            niestety to prawda...mąż pracuje w firmie,którą wykupili amerykanie i teraz aby
            utrzymać się w pracy,awansowac to takie wyjazdy są koniecznością.Ja niemam
            wizy,taki więc niemam możliwości jechać z nim.Jedyne pocieszenie to takie,ze
            przynamniej ruszymy porzadnie z budową naszego domu,ja będe głównym dowodzącymsmile
            Na 99% jedzie juz w przyszłym tygodniu tak wiec do mnie to jeszcze nie dociera.
            Kaliaa a moze masz jakies złote rady na przetrwanie?Naprawde nie wyobrażam
            sobie tego.I pomyśleć ze narzekalam że nieraz siedzial w firmie od rana do
            wieczora...przynamniej byl na miejscu...ech życie...
      • kuncwotek Re: same - dlugie... 21.06.06, 21:36
        Kaliaa, aż smutno i mi sie zrobił jak przeczytałam Twój wątekcrying Wiesz Zuza tez
        nie da mi nic zrobić. Ani ugotować, ani posprzątać, a jak widzi, że siedzę
        przed kompem to zanosi się takim płaczem, że nie mogę nie podejść do Niejcrying
        Sama Ją tego nauczyłam. Szkoda, że już nie mieszkam w Komorowe, bo byśmy się
        widywałycrying A może przez internet spróbuj zaprzyjaźnic się z jakąś mamą z
        okollicy? Nie wiem jak Cię pocieszyćcrying
        • kuncwotek Re: same - dlugie... 21.06.06, 21:43
          kaliaa odpisałam Ci na pocztę

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka