Dodaj do ulubionych

Mamy domowe-a jak u Was

27.08.06, 18:01
Tu i owdzie spotykam sie z wypowiedziami mam niepracujacych, ze "siedze w
domu, nie pracuje, nie mam prawa byc zmeczona". Pocieszajace ze nie tylko ja
borykam sie z poczuciem winy...
Bo wlasnie tak mam. Nie pracuje zawodowo, nie mam zadnych dochodow (bo to nie
macierzynski, ani wychowawczy) i zajmuje sie "tylko" synkiem i domem. Maz za
to pracuje sporo, teraz rozkreca nowy interes wiec pracuje tez wieczorami, a
czesto i w weekendy. Jak to wypali to bedzie dobrze, bedzie robil to co lubi,
ale poki co pracuje aby zarabiac.
No i wlasnie... on jest zmeczony po calym dniu pracy. Ale ja tez... Ale cos
mi w srodku mowi, ze nie mam prawa... ze on sie meczy bardziej. Jak nie chce
mi sie czegos w domu zrobic mam wyrzuty sumienia... ze on wrocil z pracy a tu
balagan jeszcze... Dziwna jestem? Poki Filip byl maly bylo lepiej. Teraz
jakos takie mysli mnie dopadly i nie chca odejsc.
I jakos tak sie dalam poniesc opinii, ze praca w domu jest mniej wartosciowa,
ze nie robiac kariery zaniedbuje sie, nie rozwijam sie, ze marnuje szanse. A
to wszystko razem to maly kroczek do zanizenia poczucia wlasnej wartosci.
Jak sobie z tym radzicie?
Obserwuj wątek
    • guruburu Re: Mamy domowe-a jak u Was 27.08.06, 18:06
      Ja sobie nie radzę...
      A na dodatek mój maż tak dużo nie pracuje i obowiązków domowych wielu też nie
      mam. Z drugiej strony byłam pewna, że co najmniej przez pierwszy rok moje
      dziecko nie pójdzie do złobka (rodziny nie mamy, na opiekunkę nas nie stać) -
      teraz i tak miejsc jeszcze nie ma wink
      • malina.majka Re: Mamy domowe-a jak u Was 27.08.06, 18:21
        Ja tez kiepskosad Jak Maya byla mniejsza to jeszcze bylo ok,ale teraz to
        czasami padam na ryj za przeproszeniem. Moj malz tez zasuwa calutki dzien,w
        zasadzie widujemy sie tylko wieczorami,wraca w porze kapieli Mai.Dobrze,ze
        weekendy ma wolne-ale wlasnie wtedy chce odespac i zrelaksowac sie,wiec i tak
        wszystkie sprawy domowe na mojej glowie. Mysle,ze taka praca w domu moze byc
        bardziej wyczerpujaca przy malym dziecku,niz jakas etatowka w biurze. Ostatnio
        mam jakies przesilnenie i dlatego rodzice zabieraja mnie i Maye na wakacje do
        Egiptusmile Mam nadzieje,ze odpoczne i nabiore nowych sil...
        • bogusia.woj Re: Mamy domowe-a jak u Was 27.08.06, 19:04
          U mnie to samo. Mąż pracuje całymi dniami i nocami ( bo to praca na zmiany),
          weekendy jak wypadnie też pracuje. A ja w domu z dzieciakami. Pranie sprzątanie
          zakupy obiady to mnie czasami wykańcza. Ale ogólnie nie jest źle. Był czas jak
          córka była mała to pracowałam. Wika była wtedy w przedszkolu. Do żłobka bym nie
          oddała( jakoś nie mam przekonania). Przez 3 lata siedziałam z Nia w domu potem
          zaczęłam pracowac.Fakt pieniądze były ale mnie wcale nie było w domu.
          Wymienialiśmy się z mężem obowiązkami i tak ustawiałam sobie pracę,zeby iść do
          niej jak mąż był w domu. Dziecko nie było podrzucane komu- bądz i dobrze ,że
          miałam taką możliwość. smile
          Teraz z małym było całkiem inaczej. Przed zajściem w ciążę przestałam pracować i
          pewnie nie predko do niej wrócę. Córka idzie w tym roku do szkoły . Planowałam
          przynajmniej 3 lata posiedzieć w domu ale nie wiem jak to będzie. Pewnie
          szybciej otworze coś swojego niż wrócę do dawnej pracy. Poza tym nie wyobrażam
          sobie zostawienia tego wszystkiego i pójścia na cały dzień do pracy. Może gdybym
          musiała. Ale nie czuję się też z tego powodu gorsza. To tylko takie przekonania
          z epoki kamienia łupanego,że kobieta jak siedzi w domu to się cofa a nie
          rozwija. Fakt jest to praca bardzo ciężka. Jesteśmy przecież 24 godz. na dobę w
          "pogotowiu". Można być zmęczonym czy niewyspanym. Ale też przecież mamy do tego
          prawo.
          • justin301 Re: Mamy domowe-a jak u Was 27.08.06, 21:29
            Siedzenie w domu z dzieckiem to naprawde cięzka praca. Ja jak zostaję z małym i
            nie mamy babci to w domu jest jak po wybuchusmile. Ja jestem wyjątkowo
            niepozbierana i dlatego wolę trochę pracować - mam usprawiedliwienie na te
            różne nieporobione rzeczysmile

            Głowa do góry dziewczyny. Szczerze mówiąc uważam, ze czasem łatwiej iść do
            roboty popracować te 8 godzin niż siedzieć w domu z dzieckiem. Ja jestem
            bardziej zmęczona opieką nad małym, przy którym nic nie umiem zrobić jak sie
            nim zajmujęsmile
            • kaliaa Re: Mamy domowe-a jak u Was 27.08.06, 22:19
              kiepsko, czuje sie tym siedzeniem odmozdona, wszystko sie kreci wokol jednego.
              Bardzo chcialabym isc do pracy na pol etatu, ale to niemozliwe, bo to byloby
              przegiecie, nie dosc ze malza nie ma to jeszcze i ja mialabym ja zostawiac na
              pol dnia z kims obcym, po to zeby sie dowrtosciowac, echh ciezkie zycie mamy
              domowej. Nie wspomne o tym ze przez to ze juz trzy miechy jestem sama non stop
              kolor z mala to swiruje czasem...
              • annairam Re: Mamy domowe-a jak u Was 27.08.06, 22:58
                Zajmowanie sie dziećmi i domem chyba czasami jest bardziej wyczerpujące niz
                praca zawodowa. Rzadko można się zdystansować + monotonia. Mnie chwilami dobija
                właśnie z tych powodów. Wtedy odpuszczam. Chyba moje wrodzone wygodnictwo i
                pragnienie relaksu nie pozwalają za bardzo dochodzić do głosu wyrzutom sumienia,
                hihi. Nie przejmujcie się, kobitki, tym, że czasami coś jest niedokończone albo
                odłożone. Czasami tak trzeba, dla zdrowia psychicznego. Dla mnie wielką ucieczką
                są książki i to wszelakie; bzdurne, powieścidła, historyczne, cokolwiek. Jestem
                z rodzaju uzależnionych. Nie moge nie czytać i zawsze znajdę na to czas.
                Oczywiście, od momentu narodzin Małej, często czytam kosztem okropnego
                prasowania czy czegoś innego z tego rodzaju. Potem podchodze do sterty ciuchów i
                składam te które dołączyły do grupy tych, których się nie prasuje. No i książka
                przeczytana a sterta prania się systematycznie zmiejsza big_grin. Wtedy mówie sobie,
                że tak trzeba bo przecież czytanie pozwala mi życ w zdrowiu psychicznym itd. Ale
                ze mnie leń, hihi. Najgorsze, że to był tylko przykład...
                • aniaszew Re: Mamy domowe-a jak u Was 27.08.06, 23:40
                  aco ja mam powiedziec.Troje dzieci- 1 do szkoły, 2 do przedszkola, 3 w domu i
                  ciągle za mna biega i wrzeszczy.Mąż wraca bardzo późno, czasem w nocy.W
                  zasadzie cały dzień zajmuje sie sama dziećmi i domem- pranie, gotowanie,
                  sprzątanie.Ostatnio malowałam dziecięcy pokój (jak były na działce z babcią)-
                  nocami, ale dałam rade i jestem z siebie dumna.
                  • katarzynasg Re: Mamy domowe-a jak u Was 27.08.06, 23:59
                    Łatwo nie jest to fakt.
                    Ale marudzenie nie pomaga....
                    Ja jestem skazana sama na siebie, w zasadzie od początku ciąży do chwili obecnej
                    jestem sama z moim Skarbuńkiem, wszystko jest na mojej głowie,nie mogę liczyć na
                    wsparcie partnera bo go po prostu nie mabig_grin. Uśmiech jest moją metodą na smutek.
                    Mieszkam z rodzicami, dla których jestem sprzątaczką, kucharką,praczką, nie mam
                    w domu z kim porozmawiać ot tak, nikt mnie w niczym nie wspiera,wszyscy tylko
                    dołują, a ja powiedziałam,że im jeszcze pokaże na co mnie stać, więc mimo
                    tego,iż faktycznie czasem mam dość siedzenia w domu, przetrwam ten okres
                    dzielnie smile.
                    Jesli bym miala partnera/meza ktory nie docenia mojej pracy w domu, przy
                    najblizszej okazji wolnego dnia/weekendu, zostawilabym go samego w domu na
                    caly(!!!)dzien, wylaczylabym telefon, zajelabym sie soba
                    doglebnie-fryzjer,kosmetyczka, ogladanie wystaw w centrum handlowym, ploteczki z
                    kolezanka, wrocilabym w okolicach kolacji co by nie byc zupelnie wredna. Z
                    pewnoscia chlop nie bylby zadowolony, ale na pewno zacznie inaczej traktowac
                    obowiazki zony mamy w domu.No chyba ze jest skonczonym idiota. Ale nie sadze
                    zeby takie fajne babeczki jak wy mialy nic nie kumatych mezczyznwink.
                    To sie rozpisałamwink
                    Ach i jeszcze
                    odpuscilam zupelnie te nudne prasowania
                    bo i co to da
                    jak gdzies wychodzimy to na biezaco prasuje i juz
                    wole poczytac
                    posluchac muzyki
                    porozmawiac
                    ja tez jestem wazna!!!wy rowniez pomyslcie o sobie
                    • ula233 Re: Mamy domowe-a jak u Was 28.08.06, 09:33
                      dziewczyny mnie też dopadała deprecha, ale juz sobie z nia poradziłam.
                      mąż pracuje po 10 godzin dziennie, z dojazdami nie ma go 11, do tego soboty.
                      Fakt wraca zmeczony, ale ostatnio stwierdził żejestem zbyt smutna. Faktycznie
                      nie maluje sie codziennie, bo czasem nie zdążem a czasem poprostu nie mam kiedy.
                      Postanowiliśmy to zmienić. On sie boi żebym nie stała sie kura domową w
                      papilotach i żebym predzej czy później nie oglądałą sie za kimś kto bedzie
                      sprawiał że bede sie czuła sie jak przed naszym slubem smile
                      No i wiecie co ?
                      w tym miesiącu zaliczyłam juz 2 wieczory panieńskie - a tatus siedział z małym
                      ( wróciłam o przyzwoitej godzinie bo szedł rano do pracy)
                      zapisałam sie do szkoły zaocznej, chce zdobyc nowy zawód i mieć lepsze
                      perspektywy po urlopie wychowawczym ( a dodam że musze szukać dopiero pracy)
                      odżyłam !!!!
                      i bardzo sie u nas poprawiło. Mąż stwierdził że spotkania ze znajomymi mi
                      słóżą, nawet jak troche poskakałam na dyskotece stwierdził że mam mniejsze
                      uda smile
                      pożądki w domu staram sie organizować z synkiem, bardzo lubi pomagac i
                      nasladuje mnie ze wszystkim.
                      Zapomniałam juz co to deprecha, a zajmowanie sie dzieckiem w domu to cudowne
                      zajęcie. Nigdy bym sobie nie darowała, ddyby ktos inny mnie informował o tym ze
                      Emilkowi wyszedł nowy ząbek, albo ze zrobił pierwszy kroczek.
                      Ja jestem szcześliwa i przez to moja rodzina tez.
                      Mój synek ma za dużo energii i stwierdził to nawet mój mąz jak zostaje z nim
                      przynajmniej na godzine to w domu jakby przeszedł tajfun. Przyznał mi sam że
                      zajmowanie sie dzieckiem to cieżkie zajęcie i należy mi sie relaks od czasu do
                      czasu ( a dodam że ciężko pracuje fizycznie przez cały dzień)
                      troche sie rozpisałam , ale mam nadzieje ze kogoś choc troche podniosłam na
                      duchu smile
                      • anx Re: Mamy domowe-a jak u Was 28.08.06, 10:16
                        Ja czasem sobie myślę, że jakbym poszła do pracy to dopiero bym odpoczęła, że
                        ho ho wink
                        Ale tak naprawdę 100 razy wolę "siedzenie" w domu niż harówę w biurze jaką
                        miałam przez ostatnie 5 lat uncertain
                        Czasem tylko jak brakuje na coś kasy to dopadają mnie wyrzuty sumienia, ale
                        potem sobie myślę, że pieniądze to nie wszystko i najważniejsze, że Majka ma
                        mamę blisko siebie. A na karierę (hahaha) przyjdzie jeszcze czas...
    • mamahuberta Re: Mamy domowe-a jak u Was 28.08.06, 11:05
      Witajcie
      dziewczyny u mnie podobnie, przestałam pracować, nie dawałam rady dwójka
      dzieci, dom, mąż ,którego właściwie nie ma cały dzień.Siedzę teraz w domu i też
      czasem chandra mnie chwyta.Wtedy pomaga moje hobby, czyli decoupage i
      scrapbooking.Jak zaczynam nowe "dzieło" to odżywam i poprawia mi się humor,
      i wypad do sklepu, po jakiś fajny ciuch, ewentualnie kosmetyk, drobiazg a jak
      cieszy.
      pozdrawiam wszystkie siedzące w domu mamusie
    • asia_mod Re: Mamy domowe-a jak u Was 28.08.06, 22:18
      Ja skończyłam już staż, więc znowu jestem z moim synkiem w domku. Mąż wiadomo
      pracuje dużo, ale nie mogę powiedzieć, że mi nie pomaga. Szaleje za małym
      (czasem wydaje mi się,że bardziej niż za mną). Ale czasem też czuję się
      niedocniana, z tym,że ja od razu mówię męzowi o co mnie boli, no różnie bywa ze
      zrozumieniem.
    • on-na Re: Mamy domowe-a jak u Was 29.08.06, 07:59
      No, to dorzucę i ja... Chciałabym z kimś pogadać na żywo, nei tylko via
      internet, posiedzieć przy kawie, pożalić się, pośmiać, wymienić doświadczenia...
      I NIKOGO takiego nei ma. Owszem, mieszkam w nowym bloku, owszem, jest parę bab
      niepracującyh (bo to wojskowe małżeństwa, małżonki wojskowych z reguły nie
      pracują, bo trudniej im znaleźć pracę co 4 lata mniej więcej w nowym mieście!),
      tyle, że one strasznie się izolują. Odwiedzają się tylko między sobą, wisi im
      wszystko, bo one i tak tylko "na tymczasem", zero zainteresowania sprawami
      osiedla, dzielnicy, miasta. Rzuciłam propozycję, że jest darmowe zwiedzanie
      dzielnicy z przewodnikiem, może się spotkamy... zero odzewu. Zagadywałam na
      spacerkach - spłoszone spojrzenia, szybki odwrót. Czuję się przybita sad
      U męża w pracy zawirowania, zwolnienia i też się boi o swoją pracę. W związkuz
      tym mam zgryza i dół, bo
      a) Kijanka do żłobka się nie dostała - a jak coś mężowi z pracą nie wypali, to
      będę musiała wrócić do pracy i... z kim dziecko?
      b) muszę koordynować swoją mamę, przypominać jej, że babcia ma 85 alt i trzeba
      załatwić to i tamto. Już miesiąc temu prosiłam ją o wyciągnięcie karty zdrowia z
      ośrodka - nie załątwiła tego do tej pory sad
      c) teraz mama z babcią wyjeżdżają (załatwiłam wyjazd) nad morze - będę musiała
      jeździć do mieszkania babci (tłuc się przez pół Warszawy z niemowlęciem via bus
      i tramwaj), zaglądać do mieszkania, podlewać kwiatki - bo mój ojciec nie kiwnie
      palcem.
      Mam chandrę jak Piotr Płaksin w mordobijskim powiecie i nic na to nie poradzę,
      nawet hobby nie pomaga. Po 12 godzinach zajmowania się małą padam, nie mam chęci
      na nic, a jak jeszcze gdzie trafię na opinię "nie jęcz, jęczące matki mają
      jęczące dzieci" wygłoszoną pewnym siebie tonem, to mnie rozwala!
      Najbardziej rozwala mnie jedna z koleżanek (niebo lepiej stojąca finansowo ode
      mnie): ma gosposię, nienię do młodszego dziecka, starsze w przedszkolu - co ona
      robi w domu? Raczej neiwiele, prawda? I co? I jęczy, jaka to ona jest zmęczona!
      A ja bym się chętnie zamieniła i słowo daję, przy gosposi i niani, to chyba
      jednak czułabym się wiele bardziej "na luzie" niż teraz...
      • magalik Re: Mamy domowe-a jak u Was 29.08.06, 12:16
        ja tez nie najlepsze mam samopoczucie, wlasnie w zwizku z taka rutyna. od kilku
        dni pracuje w domu zawodowo i tym bardziej jestem niedospana ale poki jeszcze
        moge dorobic to to robie bo przy dwojce z jedna pensja bedzie ciezko.
        no i mam dola jak pomysle ze bede szukac pracy za 3 lata dopiero, stuknie mi
        30tka, kto bedzie chcial zatrudnic osobe pracujaca 1 rok po studiach a pozniej
        bedaca na macierzynskich i wychowawczych. pracowalam tez na studiach, ale to
        dorywczo ina zlecenia i w dodatku nie w zawodziesad ktos to doceni? czy bede sie
        tlumaczyc dl;aczego mam tak male doswiadczenie.
        no a ze znajomych to nie maja jeszcze dzieci, mieszkaja po calym wroclawiu wiec
        odwiedzinki sporadyczne i okazjonalne,a jakos z osiedla to nie mam odwagi
        podejsc i zagadac, tym bardziej ze mam wrazenie ze wszytscy sie jzu znaja a ja
        niesad no i wszystkie kobiety maja gdzies juz kolo 30lat wiec ja jak szczeniara
        jestemsad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka