agnieszkaela
27.08.06, 18:01
Tu i owdzie spotykam sie z wypowiedziami mam niepracujacych, ze "siedze w
domu, nie pracuje, nie mam prawa byc zmeczona". Pocieszajace ze nie tylko ja
borykam sie z poczuciem winy...
Bo wlasnie tak mam. Nie pracuje zawodowo, nie mam zadnych dochodow (bo to nie
macierzynski, ani wychowawczy) i zajmuje sie "tylko" synkiem i domem. Maz za
to pracuje sporo, teraz rozkreca nowy interes wiec pracuje tez wieczorami, a
czesto i w weekendy. Jak to wypali to bedzie dobrze, bedzie robil to co lubi,
ale poki co pracuje aby zarabiac.
No i wlasnie... on jest zmeczony po calym dniu pracy. Ale ja tez... Ale cos
mi w srodku mowi, ze nie mam prawa... ze on sie meczy bardziej. Jak nie chce
mi sie czegos w domu zrobic mam wyrzuty sumienia... ze on wrocil z pracy a tu
balagan jeszcze... Dziwna jestem? Poki Filip byl maly bylo lepiej. Teraz
jakos takie mysli mnie dopadly i nie chca odejsc.
I jakos tak sie dalam poniesc opinii, ze praca w domu jest mniej wartosciowa,
ze nie robiac kariery zaniedbuje sie, nie rozwijam sie, ze marnuje szanse. A
to wszystko razem to maly kroczek do zanizenia poczucia wlasnej wartosci.
Jak sobie z tym radzicie?