że przez tę cholerną szyjkę i napinanie się brzucha urodzę wcześniej

(
kurcze, musiałam się znów wyżalić.... ale taki czarny strach mnie ogarnął...
a w szpitalu, jak byłam na pogotowiu nie dali mi nawet
zastrzyku,powiedzieli,że mogę poleżeć u nich na obserwacji i jutro, albo w
poniedziałek (!!!) zrobią USG i dadzą...no-spę do łykania, bo nic innego na
to nie mogą dać....
nie zostało mi nic innego,jak leżeć i modlić się...
jak nie przejdzie, być może wcześniej wybiorę się do dr Świątkowskiej,do
Gdańska, ale boję się,że podróż może się źle skońzyć. tak bym chciała z nią
skonsultować...ale teraz po 10 minutach w aucie się źle czuję,co dopiero po
takij "wyprawie". co ja zrobiłam źle??? co robię źle??? ciągle się
zastanawiam,czym zawiniłam,gdzie popełniłam błąd....
kiepski ze mnie inkubator

(