brzmi groźnie, ale prawdziwie

mój kochany skarb, jak go coś napadnie, coś
mu sie nie podoba, czegoś mu zabraniam, to tak właśnie reaguje....bah, bah, z
całekj siły, po ręku, buzi......albo szczypie i to boleśnie!!
kurcze, skąd on sie tego nauczył??? my z mężem jesteśmy zwolennikami
rozwiązanie NIEsilowych w stosunku do dziecka, więc mu nawet klapasa nie
dajemy, tylko tłumaczymy. czy slusznie?? raz dałam mu po łapach, jak mnie
walnął, ale to w ogóle przyniosło odwrotny skutek. bo przecież jak ja go
uderzę, to on myśli, że tak wolno.( tak mi sie wydaje) co o tym myślicie, jak
to jest u was? i jak reagować, no bo przecież nie bede mu oddawać, szczypac
itp.
a w ogóle to synek jest kochana przylepka, ale czasami włącza mu się taka
opcja, na którą mówimy żartobliwie:mały despocik, ale tak na prawde to wcale
nie jest smieszne, co robić??