dajcie mi argumenty

IP: *.* 31.01.02, 10:23
za albo przeciw... wszystko mi jedno, w kazdym razie rozwiejcie moje przerazenie na dziesiec wiatrow...a historia jest taka...kobieta mojego brata spodziewa sie blizniakow, jakos w maju, ale z bilzniakami to nigdy nic nie wiadomo, wszystko jedno, no i wlasnie wpadla na pomysl, zeby rodzic na czerniakowskiej (wawa)... mnie na sam widok tego szpitala odrzuca no i slyszalam, ze jednak na karowej jest bardziej przytomny oddzial noworodkowy ale moze cos sie zmenilo...no i co ze szpitalem na kasprzaka...?wiec jak jest? macie doswiadczenie wiec sie nim podzielcie... ja rozbestwiona rodzilam w damianie i kazdemu takiego porodu w takich warunkach zycze... ona na damiana chyba sie nie zgodzi ale co zrobic, zeby przynajmniej troche fajnie jej tez bylo?help!help!help! czekam z niecierliwoscia, pozdro.j.
    • Gość edziecko: Marta Re: dajcie mi argumenty IP: *.* 31.01.02, 13:41
      Ja rodziłam bliźniaki na karowej 3,5r temu. Jeśli chodzi o fachowość lekarzy to są w porządku - naprawdę profesjonalni. Mam jedno zastrzeżenie - strasznie chcą rodzić naturalnie. Nie jestem przekonana czy przy bliźniakach warto tak wyczekiwać. Ja urodziłam moje dzieci w terminie prawie zmuszając lekarzy do porodu. A wiem z doświadczenia koleżanek z zagranicy że tam rodzenie naturalne przy bliźniakach nie jest właściwie brane pod uwagę. Chyba że dzieci same pchają się na świat. Druga sprawa to dokarmianie dzieci butelką z ogromną dziurą w smoczku. Trzeba tego przypilnować albo "życzliwe" pielęgniarki nakarmią marudzącego malucha. Cała reszta - wyposarzenie itd na poziomie europejskim. No i jeszcze jedno w razie (odpukać) komplikacji mają całe zaplecze noworodkowe. Raczej polecam
    • Gość edziecko: majkaII Re: dajcie mi argumenty IP: *.* 31.01.02, 15:49
      a moze ktos moze powiedziec gdzie najlepiej w krakowie rodzic blizniaki???? pozdrawiam, majkaII z krakowa
    • Gość edziecko: Marta2 Re: dajcie mi argumenty IP: *.* 02.02.02, 13:00
      Ja swoje pociechy rodziłam na Inflanckiej.Sam poród wspominam dobrze,choć rodziłam na ogólnej sali.Byłyśmy tam dwie i prawie jednocześnie urodziłysmy.Na porodówce leżałam od 14 do drugiej w nocy.Przez cały czas położna interesowała się nami zachęcała do chodzenia pottykała taką ogromną piłkę(zapomniałm jak to się nazywa),potem nawet dała nam trochę wody.Lekarz zaglądał co godzinę,a jak się zaczeło bł natychmiast do dyspozycji.Bardzo mi pomógł przy drugim dziecku.Tyle dobrego potem było gorzej.Po 2 godzianch wylądowałam na sali z 2 dzieci.Nie miałam siły nawet wstać do nich.Nikt mi nic nie pomógł nie pokazał nie wytłumaczył.nie miałam pokarmu a dzieci nie chciano dokarmiać.Wiadomo karmienie naturalne górą,ae ja nwet nie wiedziałam jak trzeba przystawiać do piersi pokazano mi dopiero jak zrobiła się afera z kroplówkami.Efekt był taki ,że podłączono je do kroplówki bo spadła im zawartość cukru we krwi.Dziewczyny welfrony wyrywały sobie z rączek,głowy i krew się lała.Całe noce i dnie we 3 płakałysmy.Słyszałam tylko proszę nie chisteryzować itd.Wkońcu wypisałam się z tego szpitala,a w domu wszystko wróciło do normy, pokarm też miałam.Podsumowując.Na Inflanckiej według mnie miło się rodzi ale potem trzeba szybko uciekać.Nie ma jak w domu
    • Gość edziecko: Magda_D Re: dajcie mi argumenty IP: *.* 02.02.02, 17:11
      Hej,Wprawdzie nie znam warszawskich warunkow, ale mysle, ze mozemy wszyscy sie zastanowic, jak najlepiej wybrac szpital do rodzenia blizniat, bo chyba wazne sa inne cechy niz przy porodzie pojedynczym. Przede wszystkim odpada system rooming-in (tak jak jest on widziany w POlsce - a wiec radz sobie kobito sama!), poza tym warto sprawdzic jak robia cesarskie ciecia w danym szpitalu (jakie znieczulenie - lepiej bez narkozy, jakie ciecie - w Sw. Rodzinie w Poznaniu chyba wszystkim robia pionowe, moje wyglada nieciekawie). Warto tez sprawdzic, jak szpital wyobraza sobie sytuacje, w ktorej dzieci musza zostac w szpitalu dluzej: czy wyrzuca mame, czy zapewnia jej godziwe warunki (nawet za doplata). No i to karmienie naturalne: czy rzeczywiscie wspieraja? Bo Marta pisala, ze jej nie dokarmiali glodujacych dzieci, a mi z kolei najpierw nie pozwalali karmic (zeby dzieci nie zmarzly) a potem dokarmiali wg swego widzimisie. Do jakiej wagi trzymaja w szpitalu wczesniaki (zazwyczaj dwa kilo) w Stanach wypuszczaja dzieci powyzej 1500g. Ja uwazam, ze dobrym sposobem jest polezenie w szpitalu 2-3 dni na obserwacji, zeby dowiedziec sie jak naprawde wyglada tam opieka (przejsc po korytarzu, podpytac mlodych mam).Z drugiej strony nie ma sie co oszukiwac, ze mozna z porodu i pologu zrobic przyjemnosc - w kazdym szpitalu w naszym kraju mozna sie do czegos doczepic, wiec moze zamiast sie zamartwiac wyborem po prostu zacisnac zeby i sie przemeczyc? Co Wy o tym myslicie?Magda
      • Gość edziecko: Marta2 Re: dajcie mi argumenty IP: *.* 03.02.02, 12:23
        Masz rację w naszym kraju to tylko zacisnąć zęby i się przemęczyć.Chyba w Dziecku czytałam Twoją wypowiedź ,że Ty z jedno córką możesz iść do domu a druga zostaje.Też pomysł nie powiem.I właśnie to mnie dziwi.Z jednej strony tylko natura,natura,poród naturalny karmienie naturalne,a potem masz ci los naturalnie zostaw malucha samego.Nie mam nic przeciwko "tej naturze",ale wszystko ma swoje granice.6 dni zaciskałam zęby, ryczałam jak bóbr,nieudolnie karmiłam,żebrałam by dokarmili dzieci.Bo to już było błędne koło,w szpitalu zostawałyśmy bo ten poziom cukru był za mały,zamiast dać im jeść to dawali kroplówkę przez pół doby było ok a potem zamiast jedzenia znów kroplówka,gdzie tu sens.Połtora miesiąca póżniej rodzila moja koleżanka i dla odmiany nie mogła odgonić się od dokarmiania butelką,znów przegięcie w drugą stronę.Zkim się nie porozmawia przynajmniej jak tak słyszę,to nie urodzenie dziecka jest problemem,tylko to co dzieje się potem.Masz rację trzeba zacisnąć zęby urodzići już potem zostaje tylko patrzeć jak maluchy się rozwijają.Teraz tak sobie pomyślałam,że moje może dlatego są niejadkami,że na początku nie dostawały jeść i poprostu się przyzwyczail.No nie chyba przesadziłam.Jojo myślę że jeżeli narazie wszystko przebiega prawidłowo to trzeba wybrać taki szpital gdzie pracują LUDZIE a nie "maszyny" i wszystko będzie dobrze.
        • Gość edziecko: madzia22 Re: dajcie mi argumenty IP: *.* 04.02.02, 21:42
          Mi na szczęście nikt nic takiego nie zaproponował - zostaw jednego a z drugim do domu, papa.Siedziałam z nimi w szpitalu 2 tygodnie. Gdyby było trzeba siedziałabym tam dwa razy tyle, albo i jeszcze więcej.A z tą naturą to bardzo, bardzo przesadzają.Proszę zebrać pokarm dla dzieci - za godzinę przyjdę. To nic, że nie miałam pokarmu, to nic, że do tej pory mam sińce na piersiach od wyciskania tego co miałam.W dzienniku dyżuru przeczytałam - matka nie przykłada się do karmienia. Wyć mi się chciało.Dopiero interwencja mojego lekarza zmieniła to naturalne podejście.Madzia
    • Gość edziecko: asia_t Re: dajcie mi argumenty IP: *.* 07.02.02, 20:39
      Ja rodzilam na Kasprzaka, polecam!!!! Opisalam moj porod na forum ciaza, byl taki watek o porodach. Dlaczego rooming-in odpada??? ja juz 2 dnia mialam dzieci przy sobie i radzilam sobie z nimi SAMA przez 5 dni!!! i bardzo bylam szczesliwa, ze je mam!!!!!!!!!!!!!!!!!!! nie moglam zniesc tego, ze inne sie zajmuja dzieciaczkami, a moje sa gdzies tam na neonatologii. Polozne przychodzily i sie zachwycalyt maluszkami. :-)))) Ale ja wzielam platna jedynke, bo na sali ogolnej byloby ciezko, to fakt. Pozdrawiam, moge dac namiary na lekarza, u ktorego rodzilam i ktoremu jestem BARDZO wdzieczna, ze mnie namowil na porod naturalny! Upieralam sie przy cesarce, a przezylam cos cudownego!!! pozdrawiamasiaT
      • Gość edziecko: Magda_D Re: dajcie mi argumenty IP: *.* 08.02.02, 10:10
        Asia,Ja mialam cesarke i dlatego napisalam, ze rooming-in odpada. Przez pierwszy tydzien ledwo chodzilam, nie wyobrazam sobie zajmowania sie tez dziecmi w takim stanie.Magda
        • Gość edziecko: AgnieszkaJ. Re: dajcie mi argumenty IP: *.* 08.02.02, 10:53
          Zgadzam się z Magdą, że po cesarce naprawdę trudno opiekować się dwoma maluszkami, zwłaszcza w nocy. Ja przez pierwsze dwie doby ambitnie starałam się zostawić swoje dziewczynki w sali(też miałam pojedynczą, nie wyobrażam sobie wieloosobowej sali + bliźniaki), ale to było ponad moje siły, pielęgniarki same to zauważyły i przynosiły mi dzidziusie na zmianę. Pozdrawiam. AgnieszkaJ.(mama Julki i Weroniki)
Pełna wersja