Dodaj do ulubionych

samodzielne jedzenie

IP: *.* 12.03.02, 17:08
Proszę o porady jak szła nauka samodzielnego jedzenia przy bliźniakach. Wstyd się przyznać ale nasze 14 m-czne panny jedzą samodzielnie tylko rzeczy typu chrupki, jabłuszko. Operowanie łyżeczką to naprawdę wyższa szkoła jazdy. Wprawdzie widzę że przez pierwsze 1-2 minuty próbują jeść i coś na tę łyżeczkę nawlec, ale potem zaczyna się grzebanie w miseczne, walenie, rzucanie jedzeniem po ścianach. Moje panny w ogóle mają fatalne maniery przy stole ale kiedyś muszą nauczyć się same jeść. Ja najczęściej rezygnuję z samodzielnych prób i karmię sama.Proszę o Wasze patenty.MagdaPS: Zauważyłam, że najchętniej naśladują się - jak jedna stuka łyżeczką to druga to samo. Czyżbym powinna dawać im jeść osobno? Czy ktoś to wypróbował?
Obserwuj wątek
    • Gość: malgosiksand Re: samodzielne jedzenie IP: *.* 13.03.02, 12:32
      U mnie też jeden działał demoralizujaco na drugiego.....zaczynało się plucie, wywalanie z talerzyka, walenie sie po głowach łyżeczkami itp. O wiele lepiej im wychodziło jedzenie, gdy jedli samotnie np. jeden nietypowo usnął ( co sie raczej rzadko zdarzało). Szczerze mówiąc, nie pamietam kiedy się nauczyli jeść ładnie łyzką i widelcem ( nozy im nie daję, bo na pewno znaleźliby jakieś ciekawe zastosowanie), tak jakoś mimochodem, bo ja tez przewaznie wolałam ich sama nakarmic niż patrzeć na to co robią z jedzeniem , a potem wrzucać ich od razu do wanny a ubranka do pralki. Teraz maja 3 lata i od dosyć dawna jedza już sami, choć trzeba ich pilnowac, bo przychodzą im do głowy głupie pomysły.PozdrowieniaGosia, Julek, Maks
    • Gość: 010471 Re: samodzielne jedzenie IP: *.* 13.03.02, 15:27
      Nie wiem czy umiem cos poradzić. Pierwsze nie zawsze kończące się sukcesem próby samodzielnego jedzenia zaczęlismy ok. 13 mies.dzieci dostały foteliki no i były zachwycone coraz to innym, ciekawszym jedzeniem. Ja zaczęłam pracę w pełnym wymiarze i gdy wracałam z pracy, siadalismy do obiadu. To znaczy był to jedyny czas kiedy ja mogłam tez coś zjeść (poza pracą byłam z dziecmi sama, mąż wraca wieczorem). Wiedziałam jedno-dzieci pewno będą rozwalać, ale w końcu się nauczą-więc się wyluzowałam, rozwalały, ścierałam itd.........:) Wyluzowałam się okropnie. Jedno jest pewne na moje dzieci działa rozmowa-opowiadanie. Gdy opowiadam im przy jedzeniu rózne historie (jak jemy jogurt to szukamy owocków, jak ryż to liczymy ryże itd) to dzieci wsuwają aż miło. A ja mam trzecią łyżkę i uzupełniam zapasy. No i od początku przyzwyczajaliśmy ich do faktu, że jedzenie nie słuzy do zabawy-powtarzamy im to tak często jak trzeba i one przestały się rzucać, gnieść, wypluwać itd...Jak były mniejsze (dziś już 28 mies.) to tez im powtarzalismy nie mysląc o tym czy coś rozumieją, ale okazało się, że tak. Zresztą gadanie pomaga też na spacerach-jak cały czas mówię to są przy mnie i nie uciekają. Pozdrawiam i życzę powodzeniasmile
    • Gość: mwegner Re: samodzielne jedzenie IP: *.* 15.03.02, 16:12
      Mi się wydaje, że warto dawać łyżeczki i ew. później gdy już się znudzą dalej Karmić samemu. My tak robiliśmy z naszymi dziećmi - ale to nie blixniaki. Ktoś tu napisał, ze jeden na drugiego działa "demoralizująco". To faktycznie może utrudniać naukę. Moje dzieci tez tak czasem przy jedzeniu na siebie działają, a jest między nimi 2,5 roku różnicy!!!!Geberalnie to tylko cierpliwość może Cię uratować Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka