Dodaj do ulubionych

problemy logistyczne :-)

02.01.07, 12:26
Tak z niewiadomych przyczyn smile wczoraj zastanowiło mnie, jak logistycznie
radzą sobie mamy bliźniaków. Jak to jest np. z dziećmi, które zaczynają się
przemieszczać? Mój syn jest na etapie stawania i chodzenia bokiem i wiem, że
całe dnie to bezustanna uwaga poświęcana jego potrzebom, wygibasom i
bezpieczeństwu. Jak rozdwoić się na dwoje pełzaczy, staczy i chodzików?

Przy niemowlętach korzystacie pewnie z wózków-dwójek. Jak sobie radzicie z
wtarganiem/wytarganiem ich z domu - w bloku po schodach, w wieżowcu - wydaje
mi się, że taki pojazd do windy się nie zmieści?

jak to jest, drogie mamy bliźniaków?
Obserwuj wątek
    • mathiola Re: problemy logistyczne :-) 02.01.07, 13:47
      Jak to jest z przemieszczaniem sie to jeszcze nie wiem, sie okaze za jakis
      czas. A wózek zostawiam na dole... nie mam windy, a na 3 pietro nie wtargalabym
      25 kg. Na szczescie mieszkam w takim miejscu ze moge ten wozek zostawic na noc
      na dole a na drugi dzien wybrac sie nim znowu na spacer smile
      • mamaigiiemilki Re: problemy logistyczne :-) 02.01.07, 21:02
        Kiedy moje zaczęły raczkować z ich pokoju powynosiłam rzeczy na które mogły
        wejść. Gorzej było jak zaczęły chodzić...Wszystkie krzesła były poodwracane a
        kanapy zastawione np. leżały na nich kołdry. Nie wygłądało to estetycznie ale
        trudno- inaczej musiałabym chodzić za nimi cały czas. Teraz mają 1,5roku i są
        nadal b. ruchliwe i pomysłowe. Grunt to zabezpieczyć odpowiednio dom i nie
        przejmowac się jego wyglądem. Pozdrawiam.
    • anna_sla Re: problemy logistyczne :-) 02.01.07, 14:26
      Moje jeszcze się nie przemieszczają, naczytałam się tu o nadruchliwych
      dzieciątkach (głównie chłopcach) i jestem nieco przerażona. Zastanawiam się
      ciągle jak przygotować swoje małe mieszkanko na tych pełzaczy ;p

      A wózek trzymamy w piwnicy w suszarni (bo w naszym bloku nie ma nawet
      wózkowni).. Na ogół jest tak, że mąż wyciąga go jak idzie do pracy (albo z nami
      na spacer) a potem wracając z pracy składa (albo któreś z sąsiadów jak jest tak
      miłe i sobie poradzi, bo jak na ludzi starej daty za skomplikowana konstrukcja
      wink)).. A jak nie to wyciągam ja korzystając z drzemki obu chłopców. Biorę córę
      na plecy i zbiegam do piwnicy..

      Ale powiem Ci, że moja córa nie potrzebowała aż tyle uwagi przy pełzaniu, staniu
      i chodzeniu. Ona była tak ostrożna, zwinna i delikatna w tym co robiła, że nie
      musiałam się bać.. Musiałam jedynie uważać by jej nie zdeptać, bo potrafiła być
      niewiarygodnie szybka i cicha..
      • justa1978 Re: problemy logistyczne :-) 02.01.07, 14:45
        moje wszędzie włażą przeważnie na kanapę albo na krzesła i wtedy trzeba mieć 2
        razy szybsze ruchy żeby towarzystwo pościągać zanim zlądują.
    • a.alicja Re: problemy logistyczne :-) 02.01.07, 15:11
      Moje maluchy się jeszcze nie przemieszczają,ale nastawiam się na cuda w ich
      wykonaniu.Synek mając 4 miesiące, w ciągu 5 minut przebył po gołej podłodze
      dystans ponad 2 metrów.Do tej pory nie mam pojęcia jak on to zrobił bo nie
      pełza i nie raczkuje.Może królik go przeciągnął? wink)) Także nastawiam się na
      wszelkie cuda...
      • grzalka Re: problemy logistyczne :-) 02.01.07, 17:09
        wiesz, nie my pierwsze mamy bliźniaki, cała rzesza matek i ojców już wczesniej
        opracowała strategie okiełznywania bliźniaków w róznym wieku- a teraz, jak jest
        internet to już nic nie jest problemem (oprócz zmęczenia)

        wrzucasz watek na forum bliźniaczym (niekoniecznie tym, bo tu zaraz się okazuje,
        że jesteś matką słabną i niewydolną wink)) i dostajesz garść rzeczowych porad na
        dany temat od tych, którzy już to przerobili- dostosowujesz to do swojej
        sytuacji i gotowe

        pozdrawiam- mama dwóch baaaardzo ruchliwych dwuletnich chłopców (ale obyło się
        bez kasków i kojców)
    • gosiajanda Re: problemy logistyczne :-) 02.01.07, 19:14
      hej,
      ja robie tak: ubieram jedna niunke i lece z nia z 1 pietra do garazu, gdize
      tryzmam wozek. Przypisnam pasami (7 mcy) wracam biegiem po druga, ktora w tym
      czasie lezy dla bezpieczenstwa w lozeczku. Ubieram siebie i ubieram ja i to
      wszystko migiem, by ta na dole sie zbytnio nie smucila (aha zawsz epierwsza do
      wozka idzie ta spokojniejsza). Potem lece z ta druga i juz. Wyjscie na spacer
      to jeszcze nie problem, gorzej z powrotem ze spaceru, gdy obie glodne. Co
      prawda staram sie zazwyczaj wracac o takiej porze, gdy jeszcze nie placza i np
      wiem, ze za pol godzinki dopiero beda chcialy jesc. Ale mimo wszystko zawsze
      powroty sa ciezkie, bo biore jedna i gdy ja na gorze robieram to ona juz
      bidulka chce cycka. Ale ja musze migiem po druga i lece na zlamanie karku po
      schodach wnosze druga, rozbieram i karmie . Sama sie rozbieram w miedzyczasie.
      Wozek chowam jak one nakarmione, przewiniete i leza na dywanie ogrodzone
      plotkami, bo juz mi wszedzie sie przeturlaja . Sytuacja jest bardziej
      dramatyczna w momencie, gdy na spacer wychodze dodatkowo z moim synkiem 4
      latkiem. Ale to juz inna bajkasmile Poki co to nie jest tak zle, pomijajac fakt,
      ze miom podwojnym wozkiem nigdzie nie wjade w zadne drzwi, jakby padalo to
      nawet do sklepu sie nie schowam , bo nie wjade.
      Najabardziej obawiam sie , gdy zaczna chodzic i wtedy juz nie wiem co zrobie.
      Zakupilam szelki smycze i bede je na tych smyczach prowadzac.
      Jakos to bedzie dziewczyny, damy rade, bo coz nam innego pozostaje?
      • 100ania Re: problemy logistyczne :-) 02.01.07, 19:32
        dobrze, że mieszkam na parterze i cała logistyka ogranicza się do znoszenia poszczególnych części wózka i dzieci w odpowiedniej kolejności. Oddzielnym problemem jest wpasowanie w ten plan mojego ruchliwego starszego synka, ale jakoś idzie.
    • asia.t Re: problemy logistyczne :-) 04.01.07, 11:33
      coż, każda z nas ma dwie ręce, bicepsy jak kulturysta, mamy tez smycze na
      dzieci, można je w końcu przywiązać do siebie, wózka, kaloryfera... jakoś da
      się wink o tym, czy wózki mieszczą się do windy, pisano wielokrotnie. są takie
      windy, do których się mieszczą. Są takie wózki, które się mieszczą do małych
      wind. Mamy bliźniąt mają nieograniczoną wyobraźnię.
      • hmika Re: problemy logistyczne :-) 04.01.07, 12:39
        podpisuje sie dwoma,"kulturystycznymi"rekami pod zdaniem asia.t-ze mamy
        blizniat maja nieograniczona wyobraznie!!super trafne okreslenie!!pozdrawiam
    • anna_sla interesuje mnie pewna sprawa.. 06.01.07, 22:38
      kiedy maluszki zaczynają chodzić i jeszcze nie chodzą pewnie a już się buntują,
      że nie chcą siedzieć w wózkach to co robicie? Mimo wszystko trzymacie ich w
      wózkach? Czy jakoś jednego wyciągacie niech sobie wózek popcha z mamusią, a
      potem zmiana?? Wiecie o co mi chodzi?? Kiedy pierwszy spacer na własnych
      nóżkach, malcy i mama (albo tata, babcia, bynajmniej jedna osoba dorosła)??
      • justinka2 Re: interesuje mnie pewna sprawa.. 07.01.07, 12:28
        ja nie wypuszczałam z wózka. starałam się zagadać je na śmierć, albo zająć np.
        jabłkiem czy bułką aż doszłyśmy do parku.
        w parku wypuszczałam obie i latałam za nimi jak durna, bo nie chciały za nic
        mnie słuchać i każde lazło w swoją stronę. taki kryzys jednak nie trwał
        długo smile. teraz dziewczyny mają prawie dwa lata i z wózka prakycznie nie
        korzystamy (od połowy grudnia stoi zakurzony w przedpokoju).
        a! był też krótko taki okres, że zosia siedziała w wózku - bo ona za chodzeniem
        nie przepada, a hania calutki spacer maszerowała obok smile.

        jeśli chodzi natomiast o przemieszczające się maluchy to trzeba po prostu
        zabezpieczyć mieszkanie.
        u nas w 100% sprawdziła się bramka zamontowana w korytarzu. dzieciaki miały do
        swojej dyspozycji duży pokój i swój pokoik, natomiast do kuchni i łazienki nie
        miały wstępu.
        wszystkie meble poodsuwaliśmy do ścian, a maluchom rozkładałam koc na dywanie
        na środku pokoju. tam też wysypywałam zabawki i to było miejsce zabaw moich
        dzieci odkąd skończyły ok. 4-5 mcy. w ten sposób miałam je cały czas na oku, a
        one miały dużą przestrzeń do zabawy (jestem zagorzałym przeciwnikiem kojców).
        na kanapy pozwalałam wchodzić po uprzednimk przeszkoleniu jak się z niej
        schodzi (zjazd na brzuchusmile, na krzesłą nie - wystarczyło kilkakrotne skarcenie
        i załapały o co chodzi.
        obyło się bez większych wypadków.


        hmmm... tzn wypadki były, ale nie w domu.....
    • pajesia Re: problemy logistyczne :-) 07.01.07, 12:31
      ach, to były czasy, kiedy chłopcy byli tak mało ruchliwi .... nie musiałam
      trzymać porządku na blatach... (15 mcy) teraz probują wspinać się na blaty, by
      na stół wleźć, starczy chwila, więc zbędne krzesła wyniesione, dwa pozostałe -
      przytrzaśnięte stołem do ściany. odsuwamy stół gdy potrzebne nam, egoistom
      (przecież to fajne miejsce do tupania)
      czekam, kiedy wylecą z kojca (już zostali przyłapani, jak jeden stał na
      czworakach, a drugi właził mu na plecy) oraz jak czegoś niedopilnuję w kuchni -
      przyprowadzają sobie odkurzacz i używają go jako podstawki by zajrzeć co się
      dzieje na blacie w kuchni.
      na spacery wychodzimy jak nie ma kałuż - uwielbiają w nich siadać, próbować
      błotko. a jak fajnie jest uciekać mamie... smycze nie sprawdziły się. U nas na
      klatce schodowej jest cieplej niż w mieszkaniu (zakręcamy kaloryfery bo grzeją
      za mocno, preferujemy zimny wychów cieląt) więc muszę się spieszyć by brzdące
      nie spociły się .
      Wygodniej jest mi wywietrzyć towarzystwo na balkonie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka