alfa36
14.03.10, 09:07
W piątek rano już widzialam, ze coś się święci, bo mlody kichal a to
u nas zwiastuje katar. Kilka razy w przedszkolu wysmarkal nos. Po
przedszkolu ostro się za dziecko wzięłam: sinus rince (wylecialo
trochę śluzu), inhalacje z dodatkiem olejku z drzewa herbacianego,
syrop w cebuli, lipomal i odpoczynek. W sobotę wydawalo się być
dobrze, wieczorem mialam wrazenie, że katal zanika, kaszlu nie bylo.
Wykąpalam mlodego w wodzie z solą bocheńską, poza tym podalam to, co
wczesniej. Dzis obudzil się z okropnym, trodno odrywającym się
kaszlem (moja mama okresla to jako "kaszel z garnka"), takim
brzydkim krtaniowym. Wyplukalismy trochę zielonosci z zatok, dalam
mucosolvan w inhalacji i w syropie, syrop z cebuli. Co jeszcze mogę?
Czytalam o okladach z cieplej soli.... ktoś robił? teraz siedzę i
myslę, co moglo zaszkodzic i a co może pomóc. Wychodzi na to, ze
kąpiel zaszkodzila (bo mlody nie lubi wody goracej, więc mial taka,
jak zawsze.... może siedzial za dlugo i wycholodzila się...)lub
rozszczelnione okna (lubimy świeze powietrze... kto nie lubi...).
Popadam w paranoję, ale katary mlody ma ostatnio co 2 tygodnie, a ja
z katarem do przedszkola nie posylam.... a ze zorganizowaniem opieki
coraz trudniej....Podpowiedzcie coś..., jak tę wydzielinę rozrzedzić.