rulsanka
20.12.10, 16:56
Zauważyłam, że gdy głowa jest gorąca, a kończyny zimne - to temperatura rośnie. Człowiekowi jest wtedy zimno, chowa się pod kocem i się trzęsie. Ciało stara się osiągnąć temperaturę, którą określił ośrodek w mózgu. Jeżeli jest duża różnica temperatur między głową a resztą, a głowa jest już rozpalona, to znaczy, że lek na obniżenie gorączki będzie konieczny, bo bez niego wzrośnie do 40st.
Gdy całe ciało jest rozpalone, to gorączka już zazwyczaj nie rośnie, albo rośnie powoli. Może też zacząć spadać. Człowiekowi jest wtedy gorąco. Można próbować chłodzić ciało okładami lub kąpielą (we wcześniejszej fazie to tortura). W tej fazie trzeba koniecznie zdjąć koce i większość ubrań. Przegrzanie doprowadzi do wzrostu temperatury (moja mama tak zrobiła z wnukiem nie rozbierając go). Czasem warto poczekać z podaniem leku. Zdarzało się, że gorączka sama spadała dość szybko.
Gdy głowa stygnie, a kończyny płoną, pojawia się pot na czole i reszcie ciała - gorączka spada. Człowiekowi jest wtedy gorąco. Gdy całkiem ostygnie, jest mokry od potu i marźnie.
Gorączka czasem śpi. Dziecko jest zimne/gorące do chwili rozbudzenia się. Po chwili ciało reguluje temperaturę i gorączka pojawia się lub znika - zaobserwowałam to na moim synu wielokrotnie, ma teraz 2,5 roku. Nie wiem, czy to się zmienia z wiekiem.
Ibuprofen doprowadza ośrodek temperatury do wariacji, mimo to czasem podaję, bo jest skuteczny. U nas temperatura "odruchowo" rosła przed planowanym podaniem ibumu. I lubiła spadać do 35 st.