puenta1
17.04.11, 23:32
Witam Was serdecznie
Mam ogromny problem z zielonym niekończącym się katarem córki ma 4,5roku.
Katar zaczął się w połowie grudnie najpierw był przezroczysty, były to ogromne ilości kataru. Po kilku dniach zrobił się żółty, potem zielony (kataru było bardzo dużo), neomycyna, biodacyna nie pomogła. W święta miałam wrażenie jakby to były zatoki non stop nos zatkany, czoło córkę bolało, przez jeden dzień zużywała 1paczkę chusteczek (opakowanie 100sztuk) i bolało ją ucho. Wezwaliśmy pogotowie: stwierdzono obustronne zapalenie oskrzeli dostała AUGUMENTIN ES przez 8dni, katar pozostał przezroczysty, z którym chodzil 2tygodnie w domu, potem 3tygodnie do przedszkola. Znowu katar robił się żółty/zielony zaczęła boleć głowa zrobiliśmy posiew-wykazał pneumokoki (córka była szczepiona prewenarem 10-1raz po drugim roku życia). Dostała baktrim 10dni, ale po nim również został katar przezroczysty. Po 1-2tygodniach w przedszkolu to samo katar zielony, głowa zaczęła boleć, trochę ucho.
Dostała zinnat ale po nim źle się czuła, zmieniono jej na zastrzyki biofuroksym przez 10dni i biodacynę do noska. Katar w końcu się zatrzymał Zrobiliśmy posiew z noska tym razem wyszła hemofilis influence.Córka została jeszcze 10dni w domu i poszła 5dni do przedszkola-po przedszkolu 6dzień-katar żółty. Kilka dni dostawała dikortinef katar zrobił się przezroczysty, ale po kilku dniach znowu żółty. Od 5dni dostaje sulfarinol, od wczoraj avamys. Lekarz ostatni laryngolog powiedział że jak teraz nie pomoże avamys i sulfarinol to czeka wycięcie migdałka (jest średni nieładny). Ja cały cza mam wrażenie że to zapalenie zatok bo ona cały czas mówi przez nos. Czy ktoś miał podobne problemy? Co może być przyczyną takiego niekończącego się kataru?