gosia.w40
17.08.11, 06:42
Os u nas dużo, zawsze były. W niedzielę na imprezie u znajomych latały jak najęte. Śmiałam się, że "osa osy nie ugryzie" i można byś spokojnym. W niedzile na posiedzeniu rodzinnym użądliła córkę (13lat). Nie było mnie przy tym, gdy mnie zawołano, młoda spanikowana, ręka puchnie, na całym ciele wysypka. Jedziemy do szpitala, całą drogę kaszle, dali zastrzyk odczulający, a że były zmiany w oskrzelach, zostawili na obserwacji. Na szczęscie wszystko ustąpiło, więc wychodzi dziś do domu. Lekarka powiedziała, że mam sie zgłosić do rodzinnego, aby przepisał antidotum, które ma nosic przy sobie, bo każde następne użadlenie moze być groźniejsze i możemy nie zdążyc do szpitala. Nie bardzo sobie wyobrażam, aby potrafiła dac sobie sama zastrzyk. Przeraża mnie to. W dzieciństwie 2 razy była użądlona przez osę, ale skończyło się na lekkim opuchnięciu. Kto ma podobne problemy i podzieli się doświadczeniem?