malgorzata_sz
13.07.04, 23:52
Witajcie,
właśnie poczytałam o toksyczności rozreklamowanej soi i, muszę przyznać,
włosy stanęły mi dęba. W skrócie ma się to przedstawiać tak: soja działa
hamująco na czynność tarczycy, zaś niedoczynność tarczycy u dzieci skutkuje
niedorozwojem umysłowym. Niektóre przypadki raka tarczycy również wiąże się
ze spożywaniem preparatów sojowych. Ponadto zawarte w soi związki o działaniu
estrogenów (tak zachwalane dla kobiet w czasie menopauzy) poważnie zaburzają
gospodarkę hormonami płciowymi i, u chłopców, mogą doprowadzić do
niedorozwoju drugorzędowych cech płciowych oraz niepłodności.
O "drobniejszych" konsekwencjach nie wspomnę. Największe straty ponosi
dziecko karmione preparatami sojowymi już poniżej 6 mies. życia.
Mój synek jest na Isomilu raptem od 1.5 miesiąca i pierwszy raz dostał ten
preparat pod koniec 1-ego roku życia, więc, mam nadzieję, że nic
poważniejszego mu nie będzie. Ale wystraszyłam się mocno.
Czy spotkałyście się z podobnymi opiniami na temat soi, a przede wszystim,
preparatów sojowych dla dzieci? Podobno problem ten istnieje już od dawna,
ale koncerny zarabiające na przemyśle sojowym skutecznie go wyciszają. Ale
może to tylko plotki.
Będę wdzięczna za każdą odpowiedź.
Pozdrawiam
Małgorzata Sz.