monu29
07.04.17, 12:39
Dziewczyny, corka od tygodnia ma kaszel. Na poczatku pojawil sie tylko przy usypianiu. Innych objawow brak. Dla swietego spokoju poszlismy we wtorek do lekarza. Osluchowo czysto, tylko przy krtani cos sie dzialo. Corka dostala flegamine 2x dziennie i wit. C. Kaszel przy usypianiu minal, za to pojawil sie rano, przez pare chwil po wstaniu ja meczyl, bo nie potrafila odkrztusic. Ale bylo slychac, ze ladnie jej sie odrywa. Dzis przed weekendem poszlismy na kontrole do innej lekarki, ktorej nie ufam (na pierwszej wizycie szczepiennej z politowaniem spytala, czy nie mamy pieniazkow, bo nie zdecydowalismy sie na szczepienia skojarzone. Pozniej stwierdzila z dezaprobata, ze widac jak juz corke nauczylismy, bo plakala przy badaniu, a uspokoila sie u mnie na rekach. A na wizycie w wieku 6 miesiecy stwierdzila, ze skoro corka nie siedzi to mozna zaczac ja juz sadzac oblozona poduszkami) Lekarka dlugo osluchiwala, to fakt, i stwierdzila ze lekko z lewej strony zaczelo schodzic na oskrzela. I dala antybiotyk Amotaks. W ulotce napisane, ze do stosowania m. in. przy "zaostrzeniu przewleklego zapalenia oskrzeli". U nas nadal oprocz kaszlu nic. Wolalabym sprobowac inhalacje, zanim podam antybiotyk. Ale oczywiscie narzeczony ze swoja mama podaliby od razu. Potrzebuje rady. Slusznie sie wzbraniam? Czy moze powinnismy podac? Corka ma 22 miesiace i nigdy nie brala antybiotyku.