Dodaj do ulubionych

Dziecko z sztuczna zastawka

09.11.04, 12:23
Mój synek mial rok gdy wszczepiono mu sztuczna zastawke mitralna. czeka go
wymiana na sztuczna takze zastawki aortalnej . Chciałabym nawiązać kontakt z
rodzicami Dzieci ze sztuczna zastawka. Dosa
Obserwuj wątek
    • anfido Re: Dziecko z sztuczna zastawka 19.11.04, 11:20
      Mój synek Adaś urodził sie ze zwężeniem zastawki aortalnej. 17 grudnia 2003
      miał robiona balonoplastykę zastawki i do tej pory jest wszystko dobrze. Też
      jest zakwalifikowany wstępnie do wymiany zastawki na sztuczną.
      • danusia-mamusia Re: Dziecko z sztuczna zastawka 27.11.04, 20:24
        witaj!! Jestem mamą Michałka który ma 5 lat , stwierdzono u niego wadę-stenoza
        aorty+ niedomykalność zastawki aortalnej co gorsza wada się pogłębia.Jestśmy
        zdruzgotani i bardzo się o niego martwimy.Jak narazie czuje się bardzo! dobrze
        aż trudno uwierzyć że ma taką poważną wadę serca.Chciałabym nawiązać kontakt
        mailowy z rodzicami dzieci z tą wadą, może mogłabyś się ze mną skontaktować i
        podzielić się swoimi doświadczeniami.? Intersuje mnie wszystko co wiąże się z
        tą wadą a przede wszystkim w którym momencie lekarze decydują o wszczepieniu
        sztucznej zastawki, przy jakich wartościach uzyskiwanych w badaniach.I tak
        wogole jak się czuje twój synek??
    • anfido Re: Dziecko z sztuczna zastawka 21.11.04, 05:44
      Jeszcze raz ja. Mam parę pytań i jeżeli byś mogła to odpowiedz.
      W jakim szpitalu wszczepiano zastawkę Twojemu synkowi? Jak to wszystko
      wyglądało? Jak długo byliście w szpitalu? Jak długo trwała operacja? Czy trzeba
      coś płacić, czy refunduje wszystko Fundusz Zdrowia?
    • dosa2 Re: Dziecko z sztuczna zastawka 23.11.04, 10:34
      Witam serdecznie.
      Mój synek ma chre dwie zastawki aortalna i mitralną. Jak sie urodził to miał
      komisurtopomie(naprawę) zastwki aortalnej. Gdy miał roczek jesgo zastawka
      mitralna także wymagała naprawy i lekarze zrobili tzw. plastyke tej zastawki ,
      lecz nie dało to zamierzoego efektu i po miesiącu musiał mieć wszczepioną
      sztuczną zastawkę mitralną.W późniejszym steape leczenia czeka go operacja
      wszczepienia także sztucznej zastawki aortalnej i wymiana tej mitralnej. Na
      razie mój synek ma się bardzo dobrze. Ma cztery lata - trzy lata od
      wszczepienia sztuucznej zastawki - . Jesteśmy pod opiekąlekarzy z ICMP w Łodzi.
      Są tam bardzo dobrze specjaliści , którzy uratowali naszego synka. Jestem
      bardzo zadowolona z opieki tamtejszych lekarzy. Wszystkie operacje i zabiegi sa
      bezpłatne, za nic nie trzeba płacić.
      Życzę Wam dużo zdrówka. pa Dosa2
      • dinar Re: Dziecko z sztuczna zastawka 26.11.04, 20:47
        Jestem mama Szymona z HLHS. Nieustannie dzwonią do mnie rodzice dzieci z
        róznymi wadami serca prosząc o kontakt z rodzicami dzieci o takich samych lub
        podobnych wadach. Gdybyscie mogły się do mnie odezwac, bylabym bardzo
        wdzieczna. A gdybyscie mogly opisac swoje historie i leczenie dzieci na naszej
        stronie w "portretach" to byloby rewelacyjnie. Wtedy wystarczy wyslac tekst
        mailem do wojtka Krola krol@symplex.com.pl. Jesli zalezy Wam na anonimowsci,
        nie musicei sie podpisywac z imienia i nawiska ani dawac zdjec, ale takie
        historie naprawde bardzo pomagaja innym.
        pozdrawiam serdecznie
        Dina
        • danusia-mamusia Re: Dziecko z sztuczna zastawka 27.11.04, 23:24
          Witaj!!Jestem mamą Michałka u którego stwierdzono-stenozę aorty+niedomykalność
          zastawki aortalnej.Szukam kontaktu z rodzicami dzieci z ta wadą ponieważ nie
          wiem co mnie i moje dziecko czeka.Może ktoś podzieli się ze mną swoimi
          doświadczeniami.Jesteśmy zrozpaczeni!Proszę o kontakt.Pozdrawiam serdecznie!!!
          Jak się czuje Szymon???
          • driadea danusiu-mamusiu! 01.12.04, 20:00
            Ja mialam (nadal mam, to nieuleczalne wink) dokladnie tę samą wadę, jaką ma Twój
            synuś. Kiedyś nie było takiej technologii, więc tak naprawdę zaczęli mnie
            leczyć dopiero 6 lat temu, gdy było już bardzo źle, jestem już po wymianie
            zastawki (prawie 5 lat temu).
            Wiem "wszystko" o tej wadzie, o leczeniu zafrożeniach, jeśli chcesz, napisz,
            chętnie się podzielę swoimi wiadomosciami! Trzymaj się!
            Pozdrawiam, Agnieszka
            • danusia-mamusia Re: danusiu-mamusiu! 02.12.04, 11:43
              Witaj Driadea!!! Ciekawa jestem ile masz lat-ponieważ piszesz że zaczęli
              leczyć cię dopiero 5 lat temu bo było bardzo źlesadCo to znaczy??"było bardzo
              źle" , co się działo??? I w jaki sposób Cię leczyli? Może mogłabyś opisać mi
              swoja historię, podaje mój adres mailowy:pawelmac@op.pl Zyczę dużo
              zdrówka!!!!!!!!Napisz coś o sobie, o swoim życiu, i czy choroba wpłynęła w
              istotny sposób na jakość Twojego życia.Pozdrawiam z Radomia!!!
              • driadea Re: danusiu-mamusiu! 02.12.04, 22:19
                Danusiu,
                w marcu skończę 25 lat. Moja wada oczywiscie jest wrodzona, wykryta po
                urodzeniu, ale "byłam za mała" na leczenie. Oczywiscie byłam pod stałą opieką
                kardiologa (Poradnia w Katowicach - tu mieszkam i CZD w Warszawie, dokąd mnie
                odesłano). Leczenie polegało na okresowym ekg, echo i pomiarze ciśnienia smile
                W wieku 17 lat w stanie przedzawałowym wylądowałam w katowickiej klinice na
                Ligocie, parę dni potem w sąsiednim Ochojcu. Żaden lekarz nie chciał się podjąć
                leczenia. Miałam "skandaliczną" stenozę z niedomykalnością AO, przerost lewego
                serca i przegrody, a co za tym idzie niedotlenienie i niewydolność krążeniową.
                Zostałam odesłana do ŚlCChS w Zabrzu, gdzie leczę się do dzisiaj na kardiologii
                dziecięcej (a jak!smile ).
                Najpierw (styczeń '98) "zrobili" mi walwuloplastykę czyli po prostu
                balonikowanie, ale niestety podczas zabiegu pękła mi tętnica udowa i trzeba
                było szybko ją łatać, bo stracilam sporo krwi. W dwa miesiące po tym
                balonikowanie doszło do skutku i moja stenoza ze skandalicznej zmieniła się
                w "średniego stopnia" z niedomykalnością zastawki ++/+++ .
                Co trzy miesiące miałam kontrolne badania, czułam się dobrze, choć wiadomo, nie
                mogłam jeździć na rowerze czy biegać, ale mogłam już wejść po schodach na I
                piętro bez odpoczynku na półpiętrze i zadyszki (uważałam to za wielki sukces!).
                Niestety niedomykalność coraz bardziej się zwiększała i płatki zastawki (nota
                bene dwa z nich były ze sobą zrośnięte) zaczęły się w szybkim
                tempie "wykruszać" i tak oto z początkiem 2000 roku wymienili mi zastawkę.
                Ponieważ jestem kobietą (czyt. z uwagi na comiesięczną przypadłość i ewentualną
                ciążę wink) uznaliśmy wspólnie, że na razie nie będą miała sztucznej zastawki
                (przy której trzeba zażywać przeciwkrzepliwe specyfiki), wszczepiono mi zatem
                homograft aortalny (1 lutego 2000).
                Operację znioslam cudownie, już następnego dnia dziarsko maszerowalam po
                szpitalu, pęcherzyki płucne w ogóle mi się nie posklejały (zatem w płucach nie
                zalegała wydzielina, dzięki czemu uniknęłam bolesnego - dla pokiereszowanego
                mostka - kaszlu), ból był na tyle slaby, że obeszłam się bez środków
                przeciwbólowych (poza kroplówką na sali pooperacyjnej oczywiściesmile).
                Tydzień po operacji okazło się, że w worku osierdziowym zalega ponad 1,5 cm
                płynu (zazwyczaj przy 3 mm odczuwa się duszność!), w ogóle tego nie czułam.
                Nie udało się jednoznacznie opróżnić osierdzia, podawano mi przeróżne leki, z
                encortonem na czele (w 3 tygodnie przybrałam 18 kilo). Po drodze pzyplątała się
                jakaś infekcja, osłonowo dostałam tak silny antybiotyk, że ledwo żyłam, byłam
                cała sina (żyły mi pękały nieustannie, a przecież musiałam mieć wenflony!) i
                ledwo żywa. Udało się uniknąć zapalenia wsierdzia (nieliczne szczepy na
                zastawce zostały zwalczone antybiotykiem), powoli dochodziłam do siebie.

                Teraz czuję się cudownie, mam 13,5 miesięczną córeczkę (ciążę zniosłam średnio,
                ale raczej spokojnie, miałam oczywiscie cesarkę), którą, mimo "zakazu" lekarzy
                nadal karmię piersią i noszę na rękach (czasamismile).
                Ostatnio badałam się w czerwcu, niedomykalność się powiększa (po operacji jeden
                jet, w czerwcu 2/4), lewa komora nieco ponad górnej granicy, okresowe
                zaburzenia rytmu, no i niestety zastawka mitralna zaczyna niedomagać
                (nieznaczna niedomykalność +/++).
                Za dwa tygodnie znowu czeka mnie kontrola, wiem, że nieuchronnie zmierzam ku
                kolejnej wymianie, tym razem już chyba na sztuczną zastawkę...
                Jakbyś coś jeszcze chciala wiedzieć, napisz.
                Wybaczcie, że tak się rozpisalam smile
                Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego!
                Agnieszka
                • driadea Re: danusiu-mamusiu! 29.12.04, 12:21
                  Wlaśnie mi się przypomniało (tak, łatwo zapomnieć o zlych sprawach smile), że po
                  drugiej walwuloplastyce, tej właściwej, miałam porażenie lewej ręki, przez pół
                  roku byla niewladna całkowicie, przez następne kilka miesiecy wracala do
                  sprawnosci. Badania przewodzenia nie wykazały mechanicznego uszkodzenia nerwow,
                  po prostu ręka źle i zbyt długo bya odwiedziona, co spowodowało zanik czucia.
                  Leczyli mnie (a własciwie sama to robilam) nivalinem, początkowo dwa, potem
                  trzy razy dziennie, podskórnie, przez wspomniane pół roku.
                  Całe szczęście to bya lewa ręka wink
                  Pozdrawiam serdecznie, Aga
    • ewelia5 Re: Dziecko z sztuczna zastawka 24.12.04, 07:34
      Moja mała ma ponad 1.5 roku jest po 3 zabiegach: balonoplastyce, komisurotomi,
      i operacji kono-Ross. Ma się dobrze czekam na wasze listy
      ewelia5@tlen.pl
      Pozdrawiam
      • dosa2 Re: Dziecko z sztuczna zastawka 28.12.04, 09:26
        Mój synek ma 4 latka. Miał także balonoplastyke i komisurtomie zastawki
        aortalnej, później plastykę a po miesiącu wszczepioną sztuczna zastwke
        mitralna. Ma się bardzo dobrze . Napisz czy się leczycie , . My w CZMP i
        jesteśmy bardzo zadowoleni z przebiegu leczenia. Dosa
        • ewelia5 Re: Dziecko z sztuczna zastawka 28.12.04, 20:45
          Leczymy się w AM Poznań. Ja wolę nie wyrażać swojej opinii z przebiegu
          leczenia. Pozdrawiam.
    • dosa2 Re: Dziecko z sztuczna zastawka 29.12.04, 14:30
      Ja mieszkam niedaleko Poznania, ale cieszę sie , że trafiliśmy do ICZMP .
      Pozdrowienia Masz może GG?
      • ewelia5 Re: Dziecko z sztuczna zastawka 29.12.04, 16:43
        GG5195079 pozdrawiam i zapraszam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka