kolakoe
25.03.05, 11:04
Cześć Wszystkim,
Piszę tak ogólnie, żeby się trochę wyżalić bo specjalnie nie mam do kogo,
mieszkam u teściowej, a mój mąż jest kierowcą i praktycznie cały tydzień go
nie ma, przyjeżdża na soboty i niedziele, a ja na szczęście pracuję.
Jak dziecko się rodzi każdy by chciał, żeby było mądre, piekne itd., a przede
wszystkim, żeby szybko zaczęło mówić i żeby można było z nim porozmawiać o
odpowiadać na pytania, ale nie zawsze tak jest. Julcia w lipcu skończy 4
lata, pierwsze słowo powiedziała jak skończyła 11 m-cy "baba" i tak powoli
tata, mama,i jeszcze zaledwie kilka słów, tak do 1,5 roku i na tym etapie się
zatrzymała. Jak skończyła dwa lata to specjalnie się tym nie przejełam
ponieważ dużo dzieci zaczyna mówić po 3 roku życie i tak też mi mówiła
lekarz, ale jak skończyła 3 latka zaczęło mnie to zastanawiać ponieważ nie
wprowadzała nowych słów, a i te które znała przestała używać, najczęściej
używa tylko mama, albo nie. Zaczęłam jeżdzić do lekarzy i każdy inaczej
mówił,zrobiłam też profesjonalne badanie słuchu i okazało się, że ma bardzo
dobry słuch, wkońcu trafiłam przez znajomą do Ośrodka Wczesnej Interwencji na
ul. Pilickiej na wizytę czekałam 5 m-cy i Julcia przeszła przez 4 lekarzy
specjalistów, no i pani Psycholog mnie załamała, ponieważ oprócz tego, że
jest dzieckiem nadpobudliwym, nadwyraz ruchliwym to podejżewa u niej, że jest
dzieckiem autystycznym,podobno jej zachowanie na to wskazuje, nie dała
oczywiście ostatecznej diagnozy, ale dziecko będzie obserwowane przez
psychiatrę dziecięcego. Koszmar nie mogę sobie z tym poradzić, wpadam w
depresje, chociaż staram się tego nie pokazywć, a najgorsze jest to, że
oprócz tego, że mieszkam z teściową to w jednym domku mieszka jeszcze siostra
mojego męża, która ma dwójkę dzieci w wieku 9lat i 2 lat i na dodatek ten
mały już bardzo ładnie mówi (wogóle jej dzieci są najmądrzejsz) i specjalnie
przy mnie mówi Raduś powiedz to czy to, a we mnie się wszystko gotuje i jak
głupia wieczorami ryczę, jest mi poprostu szkoda mojego dziecka, że nie mówi,
ale co ja mam zrobić. Może napiszę coś o Julci, jest rzeczywiście mało
samodzielna uczę ją jak zakłada i zdejmuje się majtusie czy spodenki to dla
niej jest to straszna męczarnia czasami kończy się płaczem i defakto i tak do
końca nie założy i nie zdejmnie tylko trochę, jak ją ucze żeby sama jadła to
też nie chce się nauczyć, jak jej daję kanapkę to zamiast ja trzymć to ją
wymiętoli i pokruszy tak samo jest z parówką nie potrafi się nauczyć nabić
parówki na widelec, oprócz tego układanie klocków wogóle ją nie interesuje.
Najbardziej lubi jak jej czytam książki i śpiewam piosenki, mogłaby słuchać
bez końca i bardzo lubi zabawę swoimi lalkami i zabawy ruchowe. Chociaż nie
znam jeszcze diagnozy, ale może któraś z was ma dziecko autystyczne i potrafi
zmobiliziwać je do pewnych rzeczy ewentualnie wykonujecie jakieś ćwiczenia.
Gorąco pozdrawiam Ela