Dodaj do ulubionych

Po Fontanie

16.04.05, 21:06
Jak Wasze dzieci dochodziły do siebie po Fontanie? Po hemi Pysia odrzuciła
respirator po 12 godzinach, na trzecią dobę przeszła z intensywnej na
oddział, po tygodniu była "jak nowa".
czy po Fontanie może być tak samo? A jak z obrzękami?
Będę wdzięczna za każdą odpowiedź, chcę wiedzieć na co powinnam się
przygotować Natalia
Obserwuj wątek
    • gosiap10 Re: Po Fontanie 16.04.05, 21:45
      W przypadku Marty roznica byla ogromna.
      Przy Hemi-Fontanie wszystko trwalo zaledwie 10 dni, Marta z sinej zrobila sie
      rozowa, zaczela lepiej jesc, mniej sie meczyc - same pozytywy.
      Po Fontanie (14/10/04) tez nie byla tak dlugo w szpitalu - wypisano ja po 3
      tygodniach. Koszmarnie wspominam jednak dreny, spadek saturacji!!!, wdrazanie
      lekow antykoagulacyjnych i zwiazanych z tym zastrzykow, pobierania krwi...(z
      tego co wiem, Krakow nie stosuje antykoagulacji). Co wiecej w kilkanascie dni
      po powrocie do domu jako powiklanie pooperacyjne pojawilo sie zapalenie
      oskrzeli i bylo niebezpieczenstwo zapalenia pluc, wokol lewego pluca zaczela
      zbierac sie woda, prawa komora zaczela sie powiekszac, saturacja leciala w dol
      ponizej 60%... W zwiazku z tym Marte na nowo umieszczono w szpitalu na
      kolejnych 10 dni.
      Powrot do zdrowia byl bardzo dlugi. Moge powiedziec, ze dopiero po kontroli
      28/02/05, czyli po ponad 4 miesiacach od operacji - odetchnelam z ulga.
      Dzisiaj wszystko jest juz OK. Marta chodzi do szkoly, na gimnastyke, wkrotce
      wracamy na basen. Tryska energia. Odzyskala tez kolorki, chociaz saturacja
      ciagle nie jest najlepsza +/- 85%. Podobno u niektorych dzieci tak jest do
      momentu zamkniecia fenestracji.
      Wierze jednak, ze w przypadku Emilki bedzie zupelnie inaczej i mocno za to
      trzymam kciuki. Niech wraca do zdrowia tak szybko jak Pawelek - synek Justyny,
      czyli BLYSKAWICZNIE.
      Sciskam Was mocno.
    • basikrzy Re: Po Fontanie 18.04.05, 15:19
      U nas z każdą operacją było coraz lepiej. Po Norwoodzie wszystko trwało bardzo
      długo, po hemi ekstubacja po dwóch dniach a trzeciego na oddział, za to po
      Fontanie ekstubacja po 10-ciu godzinach i w drugiej dobie na oddział. Nie
      zapomnę nigdy tego widoku: idziemy na drugi dzień po operacji do Bartusia na
      Intensywną Terapię, a on śpi na dużym łóżku z kanapką w łapce i pysiem leciutko
      umorusanym dżemem! Wydał nam się już taki dorosły. Zaskoczył też wszystkich
      brakiem płynów. W trzeciej dobie nadal płynów nie było, więc zdjęto dren.
      Odłączono też wąsy z tlenem, więc Misio kazał się przez całe popołudnie wozić w
      wózku po korytarzu. Następnego dnia (czwarta doba) zaczął chodzić. W piątej
      dobie zaczął gorączkować i trwało to przez tydzień (przyczyna nieokreślona). W
      szóstej dobie pojawiły się płyny i zaczęły samoistnie sączyć się przez ranę
      pooperacyjną - zrobił mu się naturalny dren, na drugi dzień przestały - rentgen
      wykazał, że płynów nie ma. Pojawiły sie znowu w 10-ej dobie i trzeba było
      założyć dren (po czterech dniach dren zdjęto). I pewnie wyszlibyśmy do domu,
      ale pobyt trochę nam się przedłużył z powodu krwawienia z przewodu pokarmowego
      (nietolerancja aspiryny). Jednak wszystko skończyło się dobrze i w 22-ej dobie
      po operacji pojechaliśmy do domu. U nikogo więcej o takim krwawieniu nie
      słyszałam. Wiem, że niektóre dzieci wychodzą po Fontanie do domu już po
      tygodniu (jeśli nia ma płynów). Ci, u których jest dużo płynów przeważnie
      potrzebują więcej czasu (miesiąc, czasem dwa). Dzieci mało jedzą, nasz też jadł
      bardzo mało, pił głównie soki owocowe (te gęste) i mleko zwykłe gotowane. Kiedy
      wróciliśmy do domu, widać mu było żebra i kości taki był szczuplutki, ale
      szybko nabrał apetytu i stopniowo nadrobił zaległości w żywieniu. Przez miesiąc
      od wyjścia był jeszcze trochę słaby, dużo spał i niewiele chodził na spacerach,
      ale chumor miał świetny. Na pierwszej kontroli saturacja wyszła 97%. Na drugiej
      (4 m-ce po wyjściu) saturacja była 95% i okazało się, że fenestracja jest już
      zamknięta. Niestety jeszcze przed Fontaną okazało się, że Bartek ma obniżoną
      funkcję komory. Operacja trochę to poprawiła, ale nie do końca. Następną
      kontrolę mamy w czerwcu i mamy nadzieję, że wyniki będą dobre. I chociaż
      czasami są momenty, kiedy nasz synek nie czuje się najlepiej, ufamy, że z
      czasem będzie lepiej a w razie czego Pan Profesor Malec i Jego Zespół coś
      poradzą.
      Pozdrawiamy serdecznie i życzymy wszystkim dużo zdrówka!
      Baśka, mama Bartka
      • tana22 Re: Po Fontanie 18.04.05, 17:41
        Dziewczyny Kochane! Lejecie miód w zbolałą duszę (i rozszalałą wyobraźnię)!
        • jank2 Re: Po Fontanie 19.04.05, 12:10
          Co to jest ta saturacja?
          • gosiap10 Re: Po Fontanie 19.04.05, 12:16
            Saturacja to nasycenie krwi tlenem (lub inaczej : poziom tlenu w krwi).
    • bu73 Re: Po Fontanie 09.06.05, 23:01
      ile miało twoje dziecko lat jak miało trzeci etap -fontan
      • gosiap10 Re: Po Fontanie 10.06.05, 09:08
        Nie wiem, czy jest to pytanie do mnie, czy do Basi.
        Moja Marta miala 3,5 roku.
      • basikrzy Re: Po Fontanie 11.06.05, 21:22
        Nasz Bartuś miał 2,5 roku. Tak więc nia ma reguły. Niektóre dzieci mają 2 lata,
        kiedy przechodzą Fontana. Wszystko zależy od organizmu. Na początku czerwca
        byliśmy na kontroli i lekarze powiedzieli, że jest bardzo dobrze. Wszystkim
        życzymy samych takich diagnoz.
        Pozdrawiamy BmB.
        • jank2 Re: Po Fontanie 22.07.05, 22:45
          Znacie może albo są tu osoby, które miały Fontana już dłuższy czas temu? Jak
          chowają się dzieci z sercem jednak jednokomorowym? Nasza córka urodzi się na
          dniach z tą wadą i bedzie operowana i CZD w Warszawie i jesteśmy pełni
          niepokoju co do przyszłości, tej najbliższej i dalszej.
          • basikrzy Re: Po Fontanie 23.07.05, 10:16
            Napisz dokładnie jaką wade ma Wasze dzieciątko (nie ma Was w "kto jest kim")
            • jank2 Re: Po Fontanie 23.07.05, 22:12
              Ma atrezję zastawki trójdzielnej, wpisze tam jak się urodzi, pewnie za kilka dni
          • kingan75 Re: Po Fontanie 23.07.05, 11:30
            Mój synek w przeciągu 5,5 roku miał trzy operacje, ostatnia Fontan. Obecnie
            zbliżają mu się 6-te urodzinki. Muszę powiedzieć, że między operacjami jego
            kondycja była różna, często się męczył i siniał. Obecnie ma się super, nie widać
            różnicy między nim a zdrowymi rówieśnikami, no może jest troszkę drobniejszy.
            Myślę,że i to nadrobi bo i apetyt mu po operacji wrócił. już w 4 tygodnie po
            operacji jeździł na rolkach. Oby tak dalej. Wiem, że 6 lat, to dla kogoś może
            wydawać się mało, dla nas jest to bardzo wiele chwil, trudnych i szczęśliwych -
            ale razem. Staramy się, wykorzystywać każdą chwilę z nim.... Wiem, że dla Was to
            trudny okres, pełen obaw i łez. Starajcie się być z Malutką jak najwięcej,
            uśmiechajcie się - to czyni cuda. Zobaczycie, gdy będzie po wszystkim, jak
            bardzo warto było. Mam nadzieję, że za 30 lat i jeszcze później podzielimy się
            wesołymi nowinami, na temat naszych dzieci. Pozdrawiam i trzymam kciuki.
            • jank2 Re: Po Fontanie 23.07.05, 22:05
              dzięki za słowa otuchy. Gdzie Wasz synek był operowany? Moja żona jest już w
              szpitalu w Wawie i chyba rozpoczną w poniedziałek indukcje porodu. A potem
              pojedzie do CZD w Międzylesiu gdzie na początek czeka naszą małą zabieg
              Rashkinda, a potem zobaczymy. Staram się być dobrej myśli.
              Ciekaw też jestem czy o wadzie swoich dzieci mówicie znajomymym, czy tylko
              najbliżej rodzinie i jak oni to przyjmują.
              • basikrzy Re: Po Fontanie 23.07.05, 23:05
                Nasz Bartek był operowany w Krakowie (jesteśmy z W-wy). Z tego co widać na
                forum, to większość dzieci z wadą serca o jednej komorze była operowana w
                Krakowie lub Łodzi.
                Pozdrawiamy i mocno trzymamy kciuki.
                BmB
                • jank2 Re: Po Fontanie 23.07.05, 23:36
                  Nas skierowano do CZD w Międzylesiu. Prof Maruszewski, do którego udaliśmy się
                  na rozmowę powiedział, że mają duże doświadczenie w takich wadach. A doctor
                  Piotrowska (kardiolog z Instytutu Matki i Dziecka) zapewniała nas, że chirurdzy
                  są tam nie gorsi niż w Krakowie czy Łodzi. Na ulotce o CZD z 2002 piszą, że
                  robią ok.30 operacji typu Fontana rocznie.
              • kingan75 Re: Po Fontanie 23.07.05, 23:12
                Od urodzenia prowadzony był w Krakowie, a operację Fontan przeprowadził
                Prof. Malec. O tym, że syn ma wadę serca dowiedzieli się i rodzina i znajomi.
                Wszyscy nas wspierali jak tylko mogli. Nie ma dnia aby w pracy ktoś się zapytał:
                jak czuje się Kacperek? Nie ma co ukrywać, to nie wstyd. Razem łatwiej się
                przeżywa trudniejsze chwile. Zobaczycie, będzie dobrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka