Jak sobie radzicie? Moj synek skonczyl 2 miesiace i pediatrzy nazywaja
go "szczesliwym ulewaczem" choc dla mnie ma to niewiele wspolnego ze
szczesciem. Owszem, maluch jest radosny, zadowolony, ale nie moge juz patrzec
jak sie meczy z wymiotami i ciaglym ulewaniem

Ulewanie, a raczej wymioty
i chlusty trwaja cala dobe, kazde karmienie konczy sie seria chlustow dopiero
co wypitego mleczka (karmie piersia), potem przez kolejne 2 godziny sa
cofania pokarmu, czesto synek przy tym kwili, bo po godzinie mleczko jest juz
kwasne. Jak sobie z tym radzice? Kiedy przechodzi ta dolegliwosc? Nasze
ulewanie trwa od samego poczatku, nic nie slabnie, czasem dni sa po prostu
okropne, tak ze ja placze razem z moim dzieckiem, gdy go mecza te cofania a
trwaja cala dobe. Pediatrzy do ktorych chodzimy nie zdaja sobie sprawy ze
sklai tego zjawiska - tego ulanego pokarmu jest po prostu mnostwo. Nie pomogl
Nutrition, nie pomaga czeste odbijanie podczas karmienia, nie pomaga lezenie
w lozeczku czy lezaczku pod katem - nic. Co robic, zeby pomoc dziecku?
Poradzie cos.
Monika