Dobijajace stereotypy

30.03.05, 11:58
Zrobilo sie cieplej i wiekszosc plociuch z naszego osiedla wylazlo przed
bloki. Wychodzimy z wozkiem i sie zaczyna: a ile ma? 8 miesiecy? to juz
siedzi? a moze juz wstaje? latem to juz biegac bedzie... Przytakuje, by
skonczyc te ich gadanie. Nie ma sensu wdawac sie w dyskusje i tlumaczyc co i
jak. Ale dobija mnie to coraz bardziej, bo na bazarku, w sklepie, wszedzie
jest tak samo. Dziecko ma pol roku, to powinno siedziec, ma rok, to powinno
chodzic. Czy te kobiety dzieci nie mialy?
A Michal choc juz jakis czas temu skonczyl 8 miesiecy nie pelza, nie siada...
Ale za to nauczyl sie koci-koci lapki i slicznie wola ba-ba, albo am jak jest
glodny. Wiec staram sie jak moge byc dla niego samym usmiechem i trzymajcie
za mnie kciuki, zeby mi nerwy nie puscily i zebym nie poszczula tych plotkar
spod swojej klatki.

Pozdrawiam.
    • fajka7 Re: Dobijajace stereotypy 30.03.05, 11:59
      trzymam kciuki, ale nawet jak poszczujesz a ci ulzy to nawet lepiej :))
      pozdrawiam fajka
    • uma76 Re: Dobijajace stereotypy 30.03.05, 13:10
      Cze Marta!
      Mnie dobili już w ten sposób ze dwa miliony razy (łącznie z moją mamą)! Pi juz
      skończył rok, właściwie to 2.04 skończy 13 miesięcy. Jestem z niego bardzo
      dumna, bo zaczął juz pieknie raczkować, wstaje i przesuwa sie przy meblach. Jak
      był w wieku Twojego Michałka, to też ruchowo prawie nic! Dopiero później zaczął
      siadać, pełzać, itd. Ja to się tak szaleńczo cieszę z tego raczkowania, że
      nawet uwagi typu: "o roczek skończył, to pewnie biegna", albo "niech go pani
      nie niesie na rękach, niech sobie polata" - nie robią na mnie wielkiego
      wrażenia! Choć przyznaję, czasami mam ochotę udusić! Co ja mam każdemu
      tłumaczyć, że nawet zupełnie zdrowe dziecko moze zacząć chodzić w wieku 16
      miesięy i to jest tez norma?!? Aha, gdzieś tu obok był wątek o chodziku, też
      właśnie walczę zawzięcie z róznymi teoriami rodzinnymi! Na razie mam spokój,
      ale to chyba dlatego, że sie mnie troche boją!
      Martusia, bardzo sie cieszę, że Michaś intelektualnie tak wyrwał do przodu! te
      nasze dzieciaki, to takie mądrale, chyba dlatego, że poszło im w głowę, a nie w
      nogi hi hi!
      Pozdrawiam bardzo ciepło, aha, a od tego wścipstwa babiszonów, jeszcze gorsze
      chyba jest użalnie się! Więc jeszcze mogą się poznęcać ;-)
      • mmmj Re: Dobijajace stereotypy 30.03.05, 13:42
        Ja tez jestem strasznie dumna z mojej córci, mimo że na codzień spotykam się z
        dziwnymi pytaniami, jak ktoś pyta to jeszcze jest ok, najgorsze jest to
        chamskie wpatrywanie się w dziecko i bezczelne oglądanie się za wózkiem (tak
        jakby Majka miała co najmniej rogi) wtedy zdarza mi się być nieprzyjemną i
        myślę że to nie jest złe , da niektórym babskom do myślenia i może w kolejne
        chore dziecko nie beda się juz tak wpatrywały...
        pozdrawiam :)
    • iza_luiza Re: Dobijajace stereotypy 30.03.05, 16:13
      Tia, ja teraz już też rozumiem o czym kiedyś Fajka mi mówiła...
      Dzisiaj nie zdzierżyłam. Maciek ma rok, półleży w wózku, kobieta mówi do mnie
      (Maciek marudził): "pewnie chce pobiegać, niech Pani go puści". Uśmiechnęłam
      się do niej na odczepnego, a ta swoje, ile ma, a to pewnie już biega, itp, itd.
      Nie wytrzymałam i mówię: "nie biega i nawet nie siedzi bo ma porażenie
      mózgowe". A ona wiecie co na to ? "Eee, co Pani opowiada. Nic nie widać..."
      Bosh, gdyby głupota miała skrzydła.., skąd te ludziska się biorą takie durne ?
      Bo ja zakładam, że to wszystko tylko z głupoty i z bezsilności...
      • iza_luiza Re: Dobijajace stereotypy 30.03.05, 16:14
        Oczywiście bezsilna to ja jestem, miało być BEZMYSLNOŚCI :)))
    • agabu Re: Dobijajace stereotypy 30.03.05, 17:14
      Ja na wtrącających się babach ćwiczę asertywność, zamiast szczuć psem (którego
      niestety nie mam)
      - czy to jest pani dziecko? (niegrzeczne, ale krótkie i zadziwiająco skuteczne)
      - czy ja Pani zwracam uwagę, że pani ma brudny płaszcz/ źle uczesane włosy/
      torebke w nieodpowiednim kolorze/ pani dziecko jest za grube (jeżeli dziecko
      nie słyszy)
      Więcej uwagi nie zwróci.
      • fajka7 Re: Dobijajace stereotypy 30.03.05, 19:33
        dobre agabu! :))
        mnie sie zawsze marza takie celne riposty tylko cholera nie mam za grosz
        refleksu i wszystkie inteligentne odzywki przychodza mi do glowy gdy wroce do
        domu!
        • utalia Re: Dobijajace stereotypy 30.03.05, 23:29
          A pozwolicie, ze sie tu wtrace. Ize znam od lat wiec wydaje mi sie, ze z tego
          powodu moge, choc na szczescie moje dziecko odpukac rozwija sie jak by te owe
          panie chcialy wiec na tym forum nie moge byc doradca ale... Otoz Dziwczynki
          rozumiem jak najbardziej Wasza bezsilnosc, tzn. wyobrazam sobie ze macie juz
          dosc takich tekstow, bo same byscie chcialy aby Wasze dzieci faktycznie biegaly
          a one np. jeszcze nie siedza... a tlumaczyc kazdej pani z zieleniaka to lekka
          przesada. Ale tez zrozumcie, ze Ci wszyscy ludzie nie trajkocza do Was dlatego,
          ze chca Was dobic albo tylko wkurzyc. Wiele osob ekscytuje sie widzac dziecko
          (inni na widok psow w parku lub kotow). Chca zagaic, byc mili w ich mniemaniu.
          Skad maja wiedziec, ze to nie takie pstryk z tym bieganiem. A jesli juz
          uslysza, ze " ...ma porazenie mozgowe.." to dla kogos kto sie z tym nie zetknal
          brzmi strasznie... sa zbici z tropu, nie wiedza co powiedziec. Tej pani
          wydawalo sie, ze jej odpowiedz"... wcale nie widac.. etam.." bedzie najlepsza.
          Zwlaszcza, ze to akurat w przypadku Macka jest prawda. Nie pisze tego po to aby
          np. Iza jutro szczerzyla sie do Wszystkich i udawala, ze zaczelo ja to bawic
          ale zebyscie tez spojrzaly od tej drugiej strony. Byc moze Ci ludzie okaza sie
          wcale nie tacy wredni. Pozdrowionka Utalia
          • fajka7 Re: Dobijajace stereotypy 31.03.05, 10:44
            utalia ja to wszystko rozumiem, mamy zupelnie zdrowych dzieci tez sie wkurzaja,
            gdy im obcy szperaja w wozku w poszukiwaniu skarpetek i czapeczki, nikt nie
            lubi wcibstwa i tyle; ale gdy to wcibstwo okazuje sie bolesne i raniace i psuje
            mi z trudem pozbierany humor na nastepny tydzien, moja tolerancja na niewiele
            sie zda. moja tolerancja jest naciagnieta do granic wytrzymalosci, bo gdybym
            naprawde chciala dac upust uczuciom to bym taka babke czy faceta na tej ulicy
            po prostu pobila :))) zeby wyladowac lek, żal i smutek. no i jednak wymagam od
            ludzi myslenia; chore dzieci nie sa az taka rzadkoscia jak ufo.
            co innego gdy wcibskie uwagi wkurzaja, a co innego gdy bola, w moim przypadku
            do zywego, bo chodzi o moje dziecko.
            pozdrawiam, fajka
            • magggi Re: Dobijajace stereotypy 31.03.05, 12:18
              My mieszkamy na małym osiedlu, w małym miasteczku, no po prostu jest wsiowo.
              Plotkarski światek. Np. w czasie świąt zginął w wypadku samochodowym - jak
              mówiła sąsiadka- właściciel sklepu, który zaraz po świętach zmartwychwstał i
              pracuje dalej, no formalnie horror! No więc w tym otoczeniu NA PEWNO wszyscy
              wiedzą, że Kaśka jest chora, ale panuje jakaś koszmarna zmowa milczenia w
              stosunku do mnie. Nikt o nic nie pyta, nie patrzy, za to pewno za naszymi
              plecami jadą z tym koksem...
              Mam nadzieję, że w miarę upływu czasu nasze dzieciątka będą umiały coraz
              więcej, a niektóre w ogóle nadgonią różnicę, a jeśli nie, to te pytanie pewnie
              same ustaną, nie chodzące 5-letnie dziecko każe zachować milczenie...
              • adh_jadzian Re: Dobijajace stereotypy 11.10.05, 09:12
                Ale się uśmiałam z tego sklepikarza. Cieszę się, że nie opuszcza Was poczucie
                humoru. Tak trzymać! Ludzie zawsze są tacy sami, należy się od nich
                dystansować, a Wasza postawa pełna miłości do dzieci, bez względu na to jakie
                są, niech jest dla nich najlepszym przykładem jak należy się zachowywać.
                Z drugiej strony zgodzę się również z tym, że nie zawsze potraktowane jest to
                ich złą wolą. Tak więc uśmiech na twarz i … na spacer.
    • gabi11 Re: Dobijajace stereotypy 01.04.05, 11:25
      Mnie również jest coraz ciężej zmagać się z wymaganiami środowiska. I
      oczekiwaniami wobec dzieci- że jak ma rok to pewnie juz chodzi, biega. A tu nic
      z tego- nawet nie siedzi. Na szczęście nie spotkałam się z żadnymi przykrymi
      uwagami i komentarzami. Sąsiedzi i rodzina są ostrożni. Obserwują, nie
      wypytują, podtrzymuja na duchu. Mam wielkie wsparcie ze strony rodziców. Mimo
      wszystko jednak czuję się z tą sytuacją nienajlepiej i często mam chwilę
      zwątpienia.
      Mimo wszystko sądzę jednak że w wielu przypadkach to od nas właśnie zależy jak
      inni będą nas i nasze dzieciaki traktować. Staram się być tolerancyjna. Ludzie
      nie wiedzą jak się zachować. Pewnie wielu chciałoby jakoś pomóc ale nie wie co
      robić. Nie wie co mówić. Pewnie sa też typy autentycznie złośliwe i wścibskie,
      ale jestem pewna że większośc tych zachowań wynika z niewiedzy. I lęku o to jak
      się zachować. To tworzy bariery. I to właśnie my możemy te bariery pokonać.
      Jest we mnie sporo gniewu, żalu, poczucia że inaczej miało być. W was pewnie
      też. I warto to sobie uświadomić. Bo te uczucia są w nas, są mimo tego że
      często im zaprzeczamy. I to że są nie jest złe- jest naturalne. Tylko problem w
      tym żeby nie nauczyć się radzić sobie z nimi. I wiedzieć że mogą powodować że
      to my właśnie patrzymy wrogo na innych- na te wszystkie sąsiadki, kuzynów i
      kuzynki...

      Ja teraz jestem w fazie przemysleń ;-)

      Już wiem że bedzie ciężko; mały ma rok i postęp ruchowy niewielki. I wiem już
      że muszę sobie jakoś z tym życie ułożyć. Tak żeby maluszek czuł się
      akceptowany, kochany, szczęśliwy. A z całą pewością nie będzie tak jeśli ja
      będę smutna i narzekajaca. Dużo pracy przedemną ... także nad sobą... :)

      Asia
      • magggi Re: Dobijajace stereotypy 01.04.05, 11:46
        Gabi napisałaś ważne słowo: akceptacja, bo przecież ciągle atakujemy otoczenie,
        że nie do końca akceptuje osoby niepełnosprawne, ale czy my same akceptujemy
        nasze maleństwa? Ja pierwsza, na ochotnika, przyznam się, że dopiero nad tym
        pracuję, pracuję nad stuprocentowym zaakceptowaniem Kasi właśnie taką jaka
        jest. Przecież to ciągłe myślenie dlaczego nie rośniesz, szkoda, że jeszcze nie
        chodzisz, jakby to dobrze było, gdybyś robiła to czy tamto, to chyba też rodzaj
        nieakceptacji. Próbuję się wystrzegać tym myśli, nie porównywać jej z
        rówieśnikami, zrozumieć, że jest inna, oryginalna...
        • fajka7 Re: Dobijajace stereotypy 01.04.05, 14:49
          magggi na to trzeba czasu, na akceptacje, malo komu przychodzi od razu; ja sama
          nie wiem na jakim etapie jestem, tyle razy ten temat maglowalam, ze mi chyba
          dziure w mozgu wypalil, ale mam nadzieje, ze te akceptacje osiagnelam, tylko
          jestem zmeczona po prostu...
          fajka
          • magggi Re: Dobijajace stereotypy 02.04.05, 11:27
            W takim razie zazdroszczę (dojścia do pełnej akceptacji, a nie wypalonej
            dziury, oczywiście:-) A tak poważnie, to wydaje mi się, że takie całkowite
            zaakceptowanie może dopiero dać wolność, zarówno dziecku jak i nam samym, mam
            nadzieję, że wiesz o co mi chodzi.
            • fajka7 Re: Dobijajace stereotypy 02.04.05, 13:44
              rozumiem dokladnie o co ci chodzi i do tego daze wlasnie, ale wciaz sie jednak
              obawiam, ze licho nie spi, jest tylko przyczajone i gdy obudze sie pewnego
              dnia, stwierdze, ze guzik osiagnelam
              f.
    • tomczaczka Re: Dobijajace stereotypy 21.06.05, 13:34
      Witam wszystkie mamy
      tak sobie czytam różne wątki i ten szczególnie mi sie spodobał bo przez teksty
      typu w/w znielubiłam wszelkie imprezy rodzinne i inne spotkania towarzyskie. No
      bo dlaczego jeszcze nie siedzi nie chodzi itd. a moje dziecko to już dawno i
      tyle młodsze ... Szału można dostać. I nie jestem się w stanie uodpornić.
      A w niedzielę mam dwie rodzinne impry.
      • marta_i_koty Re: Dobijajace stereotypy 22.06.05, 23:04
        Ciągle wysłuchiwałam "co, ma juz tyle i tyle, a jeszcze nie robi tego i tego?",
        miałam ochotę rozszarpać te wszystkie wścibskie babsztyle...
        Później było "oooo, a co on tak kuleje, coś ma z nóżka, pewnie go boli..."
        W końcu sie uodporniłam, zreszt a Szyma ma już 10 lat i tylko nieznacznie utyka
        - dla niewtajemniczonych jego mpdz jest niewidoczne...
        Może te baby maja dobre intencje, ale za to ja mam złe względem nich za
        dręczenie matek....
        • monika3061 Re: Dobijajace stereotypy 23.06.05, 07:56
          Dziewczyny ja mam lepszy tekst ,który usłyszałam od sąsiadki: co mały nie
          chodzi,ja na to że nie,a ona ,bo ma słaby kręgosłup.Zostawiłam bez
          komentarza. Ludzie nie mają pojęcia,nie warto tłumaczyć ,bo i tak nie
          zrozumią ,a tylko my się denerwujemy.Pozdrawiam Was Monika
          • huckleberry-wild Re: Dobijajace stereotypy 09.10.05, 13:07
            nie zrozumia? to faktycznie tlumaczyc nie warto...
    • ikaes Re: Dobijajace stereotypy 23.06.05, 12:25
      Moje dzieciątko zaczęło pełzać, jak miało miesięcy 7, raczkować, jak miało 9,
      siadać jak miało 9,5, stać jak miało 9 miesięcy, chodzić przy meblach 11
      miesięcy, a sam poszedł, jak miał 15 miesięcy. Teraz ma 2,5 roku i jeszcze nie
      mówi (oprócz mama, tata, baba). A według wszystkich książek powinien to
      wszystko robić dużo wcześniej. A wymawiać już powinien ok. 450 słów, a on mówi
      jedno słowo, które ma 450 znaczeń - eeeeeee.I też według niektórych moich
      koleżanek to nie jest normalne.
    • baabcia Re: Dobijajace stereotypy 09.10.05, 18:42
      prawie martwy ten wątek a ciekawy.
      najpierw powiem, że staram się trzymać szlaban
      na wiedzę o moich sprawach. Nie wymagam od nikogo,
      żeby rozumiał tyle co ja a już na pewno więcej.
      Zwłaszcza w małym środowisku to ważne.
      Ale... to kosztuje. Nie można lecieć nagle spowodu
      kłopotów czy dołka paplać, nie można liczyć na pomoc...
      Trzeba oprócz dystansu znależć z ludźmi kontakt.
      Przydajemy się ludziom i oni nam a Wam na pewno
      będa niezbędni. Nie da sie stworzyć dziecku
      przyjaznego swiata bez wysiłku. Ludzie sa ciekawi i trudno nie
      potrafia tego ukryć, choćby ze strachu przed czymś innym,
      nieznanym. Pewnie 99% z Was dowiedziała się o chorobach kiedy
      dotknęło to Waszą rodzinę. Poza tym czy wcześniej wiedziałyście
      jak odnosić sie do kaleki na ulicy, a czy dziś wiecie.
      A poza tym jak dziecko wyglada normalnie to
      szok kobitke zwala z nóg i co tu mówić o madrej
      odpowiedzi. Bądżcie tolerancyjne, uczcie ludzi
      jak mają sie z Wami obchodzić. Nie izolujcie
      - nawet matki. Wcale nie chodzi tu głównie o Was
      ale o wasze maluszki. To Wy mozecie przygotować im życzliwy
      grunt. Wkońcu głuoim ludziom też trzeba dać szansę.
      Tylko Wy mozecie to zrobić bo Wam na tym
      zależy. To Wy wiecie jak sie staracie,
      Wy wiecie jakie postępy robi maluszek...
      Większość ludzi oprócz ciekawości ma
      w sobie życzliwość, nie straćcie tej sznsy
      Przecież jak sobie nie wychowacie sąsiadek
      pomocnych życzliwych choć może i głupawych
      to kto pochwali pierwsze kroczki, babki w piaskownicy i potem
      pomoże w sklepie zrobić zakupy.
      Gdzieś na forum pisałam o mojej koleżance,
      która miała bardzo chorego synka i ciagnęła go
      codziennie przez swoje miasto do szkoły.
      Było to trudne.
      Jej bratowa miała dwie zdrowe, śliczne córeczki,
      które latały samopas.
      Ngdy nie usłyszałam bardziej przejmujacego zdania:
      -gdybym ja miała takie zdrowe śliczne dziecko to
      cały dzień bym z nim spacerowała po mieście.
      Nie trzeba nic wiecej mówić.
      Ja to zdanie pamietam już kilkadziesiat lat. Może to jest coś
      co trzeba powtarzać, żeby Was rozumieć
      • beciakoz Re: Dobijajace stereotypy 09.10.05, 21:58
        Ja staram się być uśmiechnięta i odpowiadać na dlaczego mój syn leży i czemu
        jest taki mały na swój wiek, ale jak tydzień temu baba goniła mnie i łapała za
        rękaw z pytaniem "Pani dlaczego ma zaklejone oczko, co mu się stało?" to
        niektórych powinno się od razu zabić niech się nie męczą. Na pytanie pani
        odpowiedziałam grzecznie Czy to ważne przepraszam nie mam czasu spieszę się
        (naprawde szłam na masaż z małym) a ona dalej mnie za rękaw i pani no co mu
        jest. Nie wytrzymałam i mówię "wściekłam się jak płakał i mu je wydłubałam"
        Pani poszła jak zmyta tylko buzie miała otwartą. Mały ma zeza (prócz innych) i
        zaklejam mu na zmianę oczka. Beata
      • fajka7 Baabcia 11.10.05, 10:42
        Z tego co piszesz wynika, ze odpowiedzialnosc za to jak beda traktowane nasze
        dzieci spoczywa wylacznie na nas i to my mamy byc tymi wychowujacymi,
        rozumiejacymi i usprawiedliwiajacymi. Nie wolno nam wymagac od innych myslenia,
        taktu czy zrozumienia.
        Ja sie z tym absolutnie nie zgadzam.
        Spoleczenstwu potrzebna jest wiedza, edukacja i uwrazliwienie na pewne tematy,
        ale wdrozenie tych pojec nie moze spoczywac wylacznie na takich matkach jak ja.
        Pozdrawiam, fajka
      • fajka7 jeszcze jedno :) 11.10.05, 10:45
        Ja naprawde wczesniej wiedzialam jak sie odnosic do kaleki na ulicy.
        Wystarczy pomyslec, ale nie o sobie i wlasnej ciekawosci, tylko o tym
        czlowieku - tak uwazam :)
        Pozdrawiam ponownie, fajka
        • baabcia Re: jeszcze jedno :) 15.10.05, 14:26
          czy masz wrażenie, że jestem człowiekiem który świadomie
          zrobiłby krzywde Tobie czy Twoiemu dziecku?
          Przecież o tym piszę, że ja zachowuje się tak żeby
          nieba Wam przychylić a mimo to może mi coś nie wyjść.
          Ale są ludzie, których nikt nie uczył, i tacy którzy nie
          chcieli się uczyć.
          Ty musisz walczyć o przychylność całego świata i ze mną będzie
          Ci najłatwie. Jeśli pogodzisz sie z tym, że każda z osób
          w trudnej sytuacji oczekuje czego innego a dodatkowo ja nie wiem
          co jest dla Ciebie życzliwym zainteresowaniem
          a co wrednym wścibstwem to zrozumiesz, sa tacy
          jak ja, którzy są otwarci na Twoje oczekiwania.
          A dodatkowo musisz walczyć o tych, którym do
          głowy nie przyszło, że świat nie składa się z rzeczy prostych
          Niestety tak to jest, że na barki rodziców dzieci
          słabszych spada ciężar uświadamiania innych.
          Im prędzej zrozumiesz, że jesteś mądrzejsza od wielu
          innych ludzi, wrażliwsza, masz doświadczenie, którego oni
          nie doświadczyli, czujesz więcej...tym szybciej
          będziesz walczyć o ludzi dla swojego dziecka niż przeciw ludziom.
          Pomyśl po co to piszę, żebyś się na mnie wściekała w duszy
          czy żebyś czuła, ze chodzą po ulicy bratnie dusze którym przez
          myśl by nie przeszło urazić Cię.



Pełna wersja