Dodaj do ulubionych

asdII- pierwsza wizyta za nami w centr.zdr.dziecka

24.01.06, 13:26
jesteśmy po pierwszej wizycie wrażenia ok.mała miala ekg i była u lekarki
kowalik bardzo miła pani.powiedziała że teraz czekamy na usg dostaniemy
zawiadomienie telefoniczne a po niej kiedy zabieg lub operacja.pozdrawiamy
Obserwuj wątek
    • aaparzoch1 Re: asdII- pierwsza wizyta za nami w centr.zdr.dz 24.01.06, 14:36
      To dobrze, że Twoje pierwsze odczucia z wizyty są pozytywne. Bardzo
      przypominasz mi mnie w swoim zachowaniu. Ale to normalne, że każdy rodzic po
      diagnozie wady jest w szoku. Rozumiem Twój strach i obawy, ale pamiętaj, że
      wiara czyni cuda. Czasami , jak to miało miejsce w naszym przypadku,dobrze jest
      skonsultować wadę u różnych specjalistów. W przypadku mojego syna pierwsza
      diagnoza brzmiała jak wyrok - koniecznośc operacji na otwartym sercu i wymiana
      zastawek. Dzięki forum dowiedziałam się, że istnieją inne ośrodki, inni
      specjaliści. I w ten sposób widmo operacji odsunęło się od nas na bliżej
      jeszcze nieokreslony czas. A ja wierzę, że nie dojdzie do niej nigdy. I tego
      się usilnie trzymam. Życzę Twojej córci pomyślnych diagnoz. Ola, mama Radka
      • sikorkaptak Re: do aaparzoch1 24.01.06, 18:37
        cieszę się że masz w sobie tyle optymizmu ja niestety go nie mam i nie liczę na
        cud. ale lekarka mnie pocieszyła że ubytek 13mm nie jest bardzo duży bo duże to
        mają 20mmchoć wiem że to małe pocieszenie ale zawsze jakieś.bałam sie tej
        wizyty bomyślałam że może od razu wezmą ja na operacjęsmileale na szczęście aż tak
        się nią nie przejęli najgorsze bo powiedziala lekarka że teraz czeka nas usg i
        czeka sie na niego 3miesiące może krocej ale jeżeli córka będzie płakała a tak
        sie niestety zapowiada po dzisiejszym ekg to trzeba będzie znowu czekać na usg
        w uspieniu i znowu czekać.itd ale miejmy nadzieję że może jakoś da się zrobić
        jej to usg.pozdrawiam aneta aha ile twój synek ma lat??
        • aaparzoch1 Re: do aaparzoch1 25.01.06, 10:53
          Sikorko. Myślę, że każdy rodzic w głębi serca liczy na cud. Ja po pierwszej
          diagnozie jak mi się wydaje posiwiałam. U nas sytuacja jest nieco inna, bo wada
          Radka została wykryta kiedy miał juz 9 lat. Jego szybkie męczenie się i
          skarżenie na "szczypanie" serca niepokoiło nas od dawna. I w końcu
          doprowadziłam do tego, że został przebadany w miejscowym szpitalu. Po rozmowie
          z lekarzem nieco się uspokoiłam. Ich zdaniem bóle miały podłoże psychogenne. Za
          kilka bodajże godzin dowiedziałam sie jednak telefonicznie od syna, że ma wadę
          serca co podsłuchał podczas ostatniego badania. Jestem wdzięczna lekarce, która
          wykonała mu tuz przed wypisem badanie serca, choc do końca nie wiem, która to
          osoba. Przy wypisie pani ordynator uspokajała nas, że tak do końca nie należy
          wierzyć w diagnozę, bo ani lekarz ani aparatura w szpitalu nie są do końca
          pewne. Ponieważ był to okres urlopowy szpital na wypisie umieścił informację,
          iz nie jest w stanie przeprowadzić w konsultacji u kardiologa dziecięcego w
          ośrodku (chodziło o Sosnowiec). Teraz jestem juz mądrzejsza i wiem, że przecież
          można było zrobic to np. na Ligocie. Zalecono nam wizytę w poradni
          kardiologicznej ze skierowaniem, które mieliśmy zdobyc u pediatry. Zapisy u
          kardiologa, którego szpital miał na myśli były tak odległe, że nie czekaliśmy z
          założonymi rękoma. Trafiliśmy prywatnie do Zabrza w bardzo krótkim czasie,
          gdzie wreszcie na porządnym sprzęcie Radek miał echo , dopplera. Wada się
          potwierdziała z niewielkimi rozbieznościami. Dowiedzieliśmy sie o konieczności
          wymiany zastawek, ewnentualnie ich plastyce, co miało się okazać po otworzeniu
          klatki. Pan doktor chciał odwlec operacje w czasie, co było spowodowane chęcią
          uniknięcia reoperacji. Chciał czekac na momanet gdy rozmiary zastawek Radka
          będą ostateczne, o ile oczywiście stan zdrowia na to pozwoli. Przeżylismy
          kolejny szok choć nie ukrywam, że mimo to byłam mu wdzięczna za tak szybki
          termin badania. Chcieliśmy skonsultowac się z jeszcze jednym specjalistą.
          Podobniez w moim głosie słychac było przerażenie i pani doktor, która właśnie
          wróciła z urlopu ustaliła nam bliski termin wizyty. Wada znów się potwierdziła,
          ale jej zdaniem operacja nie była w tym momencie konieczna. To ostateczność
          przy takiej wadzie ( niedomykalnośc zastawek aortalenj i mitralnej). Dzięki
          matce chrzestnej Radka trafiłam na to forum. I nagle dowiedziałam się o innych
          ośrodkach i innych specjalistach. W ten sposób trafiliśmy na Ligotę do
          świetnego moim zdaniem kardiochirurga. Ten zunał, że Radek ma prowadzić
          normalny tryb życia. Bardzo nas podbudował psychicznie swoim nastawieniem.
          Radek został na Ligocie przebadany w poradni a następnie trafił na
          dokładniejsze badania na oddział kardiologiczny. Kardiolog badający syna uznał
          bowiem, że trudno jest z doskoku raz na kilka miesięcy badać dziecko nie mając
          innych wyników. Widmo operacji odsunęło się od nas na bliżej nieokrelony
          termin. Ja wierzę, że Radek będzie prowadził w miarę normalny tryb zycia bez
          operacji i dozyje sędziwego wieku. Każdy z kardiologów badających Radka jest
          dobrym specjalista z praktyką, a jednak mają nieco inne spojrzenie na przypadek
          syna. Dziś jestem nieco spokojniejsza, ale nie ma dnia bym nie myślała o
          chorobie Radka. Strach będzie towarzyszył mi juz zawsze. Radek jest juz duży
          więc u niego łatwiej jest przeprowadzać badania. Na oddziale widziałam jak
          trudno do tego podchodza maluszki, którym podawano jakieś środki uspokajające.
          Sikorko przeprasdzam, że tak sie rozpisałam, ale nie umiem skracać. Bądź dobrej
          mysli. Może w międzyczasie zamiast się martwić będziesz w stanie wykonać usg
          prywatnie. Wtedy będziesz pewniejsza. Po sobie wiem, że dobrze jest zapisywac
          przed wizyta wszelkie pytania na kartce, bo większośc z nich ulatuje podczas
          konsultaacji. Trzymam mocno kciuki za Twoją córeczkę. Zawsze w takich momentach
          myślę , że przecież to ja mogłabym byc w takiej sytuacji. Dlatego bardzo
          przezywam losy forumowych dzieciaczków. Pozdrawiam. Ola, mama Radka
          • sikorkaptak Re: do aaparzoch1 25.01.06, 11:32
            hej widzę że juz sporo pzreszłaś.podziwiam cię jak to znioslaś ja wiem że jak
            duże dziecko to pzrynajmniej odpada ten stres że dziecko będzie za każdym razem
            płakać ale i tak to zawsze zostanie stresem wczoraj na korytarzu poznałam
            kobietę której syn ma to samo co twoj ma 12lat i też ciągle robią badania ale
            nie maja ostatecznego terminu zabiegu być może go to czeka ale też nie jest to
            pewne.także może obejdzie sie bez operacji chociaż czasem tak sie zastanawiam
            czy operacja która tak nas przeraża bylaby lepsza dla dziecka i jego
            rozwoju.ale tak jak piszesz zawsze trzeba wierzyć że będzie cud ja co wieczór
            kiedy się kłade myśle i w głowie mam sto scenariuszy jak to wszystko sie
            potoczy.apropo skąd jestes bo ja z warszawy ale moje miejsce rodzinne to
            gliwice.pa aneta
            • aaparzoch1 Re: do aaparzoch1 25.01.06, 12:01
              Sikorko Aneto. Jeszcze 1,5 rok temu mieszkałam w Zawierciu. Teraz w Łazach. W
              Gliwicach mam znajomych nomen omen na Sikorniku. Sama wiem, że jest mi nieco
              lżej z uwagi na wiek Radka. Ale miałam z nim przejścia. Panicznie boi sie
              badań. Podczas pobierania krwi w szpitalu uciekał przed pielęgniarkami
              chowając się w kącie. Zdecydowanie z czasem stał sie spokojniejszy bo wiedział
              juz na czym polega większość badań. Co więcej kiedy i ja przechodziłam te
              badania pod kątem dziedziczenia wady był bardzo dumny, że to on mi tłumaczył co
              mnie czeka. Gorzej było z decyzją o odstawieniu tabletek. Kiedy usłyszał o
              operacji z ust lekarza przezył to strasznie. Tłumaczyliśmy mu więć, że
              lekarstwa mają mu naprawić serduszko. Z czasem oswoił sie z tym. A tu nagle w
              klinice zapada decyzja o odstawieniu ich. Nie było łatwo. On ma juz swój rozum
              i wiele rzeczy doskonale rozumie. Jak więc widać ten wiek czasami ułatwia
              sprawę a czasami nie. Najbardziej przezywa, że nie może ćwiczyć z innymi
              dziećmi na zajęcich wf. Prawodpodobnie od nowego roku szkolnego uda nam sie
              przeforsować wersję ze zwolnieniem tylko z ćwiczeń wysiłkowych. Moje dziecko
              jest chore ale dla nas nie niepełnosprawne. Zreszta Aneto patrząc na Radka
              trudno komukolwiek uwierzyć, że może byc chory. To żywe srebro, wulkan energii,
              tyle że nieco szybciej się męczący. Czytam wątki na tym forum, bo tu czuje się
              jak w domu. I wiem, że po większości dzieciaków z bardziej powaznymi wadami tej
              choroby nie widać. Z czasem nadganiają zaległości. I dają tyle radości swoim
              rodzicom. Choc nasz diabełek i powodów do smutku gdy cos narozrabia. Ale
              choroba bardziej uświadomiła mi jak kruche potrafi byc szczęście. Rozumiem o
              czym piszesz wspominając o rozważaniu scenariuszy tego co może nastąpić. To
              chyba przechodzi każdy z nas. Głowa do góry. Będę śledziła Twoje wątki jak
              dotychczas. Pozdrawiam i trzymam kciuki. Ola, mama Radka
        • gonis1 Re: do aaparzoch1 25.01.06, 12:00
          Cześć! Moja córka /ma fallota po korekcie/ może nie boi się badań i dlatego
          jest spokojna i robi co jej karzą .Jak miała dwa latka to przed kazdym badaniem
          opowiadalam jej co pani doktor będzie robila ,przygotowywałam i staralam sie
          być spokojna i wyluzowana. To pomagało . Czasem pozwalali mieć zabawki zalezy
          od badania .Wiem też , że jeżeli dziecko placze i się kręci to czopek w tylek i
          już /nie cierpiałam tego /.Moja mała po kazdym uspieniu wymiotowała .Tak zal
          mi naszych dzieci muszą przyjąć tyle trucizn ,kiedy sa chore i jak ida na
          badania. trzymaj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka