jollst
21.03.06, 09:46
Witajcie,
mam problem z moim sześciolatkiem. Mój syn to dziecko, które ma tzw.
syndrom "wilgotnej bielizny", tzn. zawsze jakimś trafem nie zdąży dobiec do
toalety na czas i efektem tego są wilgotne majteczki.
Od jakichś dwóch miesięcy doszła do tego kupka; bywa tak, że wraca z
przedszkola z małym "bobkiem" a na moje pytanie co się stało, codziennie
odpowiada, że albo pani w przedszkolu nie słyszała, kiedy chciał wyjść do
toalety, albo akurat toaleta była zajęta, albo... albo... odpowiedzi są
przeróżne. Zazyna wymyslać niestworzone rzeczy.
Zastanawiałam się nad przyczyną; nic nie wydarzyło się ostatno, co mogłoby
mieć wpływ na takie zachowanie (mam na myśli podłoże psychiczne - tak to
nazwijmy..). W domu bez zmian, przedszkole również (w innym przypadku
podejrzewam, że nie chodziłby tam tak chętnie).
Nie mam pojęcia co zrobić, opadają mi już ręce, kiedy kolejny raz muszę jakoś
zareagować, a nie wiem jak...
Co mam zrobić? Proszę o poważne podejście do tematu.
Pozdrawiam!